AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

„KASTA „BRAMINÓW””

polscy-bramini

Jedna z zasad Prawa Rzymskiego, będącego fundamentem całego prawa europejskiego, całego ładu prawnego w Europie, w tym i w Polsce, mówi:

„Ubi societas, ibi ius (gdzie społeczeństwo, tam prawo)”, a w korelacji z nią jest kolejna zasada: „Omnis definitio in iure civili periculosa est (każdy przepis prawa z osobna wynika z woli ustawodawcy)”.

Zawiera się to w polskiej Konstytucji w jej art.4

„1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.”

Zasada prosta i jasna – najpierw społeczeństwo, a potem ustanowione przez niego prawo i jego egzekwowanie. Tymczasem w naszym kraju nastąpiło odwrócenie pojęć – Najpierw mają być egzekutorzy prawa, jednocześnie stanowiący go, dopiero potem społeczeństwo.

Efekt takiego odwrócenia porządku rzeczy mamy w postaci stwierdzenia sędzi NSA, na spotkaniu tych uzurpujących sobie nadzwyczajne uprawnienia pracowników polskiego wymiaru (nie)sprawiedliwości, zaliczającego prawników, a przede wszystkim sędziów, do „kasty nadzwyczajnych ludzi” (kasty „BRAMINÓW”?) w POLSCE. A ona tylko głośno wyraziła to, z czym mamy do czynienia od dwudziestu kilku lat w naszym kraju. Kiedyś mieliśmy „przewodnią siłę Narodu”, a teraz „nadzwyczajną kastę”.

Efekt jest identyczny w obu przypadkach – traktowanie społeczeństwa jako „motłochu” i DEGENERACJA zasad moralnych i etycznych w tych samozwańczych grupach przyznających sobie „prawem kaduka” prawa suwerena wobec NARODU.

A potem mamy:

degrengolada-prawa

– Sędzia skazana za łapówkarstwo – dalej wydaje wyroki;

– Prokurator osadzony w wiezieniu dalej pobiera pensję ;

– Prowadzone jest śledztwo w sprawie „ustawiania” wyroków w SN;

etc., etc., etc.

Co się jednak dziwić, jeżeli prezes TK twierdzi, ze jego nie obowiązuje wyżej przywołany art.4 i art.197 Konstytucji.

I z ostatnich dni:

– Dziekan warszawskiej Izby Adwokackiej i jej rzecznik, a także sędziowie „klepiący” jako wiarygodne „oświadczenia woli” od 140-to letnich „ofiar Holocaustu” – są zamieszani w aferę reprywatyzacyjną.

Zaufanie społeczeństwa do systemu prawnego w Polsce, już nawet nie to, że „sięga dna”, ale wręcz „zakopuje się w muł”, który jest na tym dnie.

Polska spółdzielczość mieszkaniowa jest jednym z bardziej poszkodowanych, w wyniku działań tych „braminów” z tej „nadzwyczajnej kasty”:

screenshot_1„Prokuratura zarzuca Marcinowi M. przywłaszczenie 2 mln zł na szkodę Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Mecenas zapewnia, że jest niewinny. Ponad dwa lata temu „PB” ujawnił, że w Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (ŚSM), jednej z największych i najbogatszych warszawskich spółdzielni, mogło dochodzić do niegospodarności na dużą skalę. Pisaliśmy m.in. o znanym stołecznym adwokacie Marcinie M., który w latach 2012-14 był członkiem rady nadzorczej ŚSM i jej hojnie wynagradzanym pełnomocnikiem, oraz o jego kancelarii, która obsługiwała rachunek powierniczy spółdzielni. Alfred Domagalski, prezes Krajowej Rady Spółdzielczej, twierdził wręcz, że głównym problemem ŚSM jest właśnie Marcin M., który „de facto rządził spółdzielnią” i…”

maciej-maminskiMecenas Marcin M.

Całość artykułu tutaj: http://www.pb.pl/4631306,63251,znany-adwokat-podejrzany

Tak właśnie „wygląda” ta kasta nadzwyczajnych”, „kasta braminów” polskiej TEMIDY!

 

Z gorączką złota w tle.

konferencja-1

Odkąd rząd ogłosił narodowy program  pt. Mieszkanie+ i przewidział udział spółdzielni mieszkaniowych w tym budzącym nasze wątpliwości  projekcie, liderzy centralnych organów ruchu spółdzielczego nie mogą spać spokojne.  Całymi nocami śni im się ocean  profitów jakie można będzie pozyskać z tej intratnej oferty. Działaczy organizacji pozarządowych funkcjonujących w środowisku spółdzielni mieszkaniowych zaczyna natomiast nurtować pytanie : dla kogo ta oferta będzie intratna? Bo zawsze wtedy, kiedy w szeregach naszej wierchuszki pojawia się nerwowa krzątanina, nasze doświadczenie ostrzega, że nie chodzi o interes zwykłego spółdzielcy.

Przez całą przerwę wakacyjną docierają do nas sygnały o konferencjach organizowanych w spółdzielniach mieszkaniowych zlokalizowanych w różnych uroczych zakątkach naszego kraju  przez orłów z centralnych organów ruchu spółdzielczego. Szumne hasła głoszą, że są to konferencje dla spółdzielni mieszkaniowych. Tymczasem jak wynika z faktów, są to szkolenia instruktażowe dla  członków statutowych organów tych spółdzielni  doskonalące  ich już i tak perfekcyjną sprawność w robieniu wody z mózgu przeciętnemu spółdzielcy. Tym razem sprawa dotyczy  teorii dobrodziejstwa jakie spółdzielcom przyniesie uruchomienie programu budowy mieszkań ze statusem spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu. Nic dziwnego, bo od decyzji walnego w każdej spółdzielni zależy czy aktualni członkowie pozwolą na uruchomienie tego szkodliwego dla potencjalnych nabywców  programu mieszkaniowego.

Najbliższa konferencja odbędzie się w dniu 18 października w Kielcach. Publikujemy  informacje na temat programu kieleckiej konferencji, jej prelegentów i łączących ich powiązań.  Konferencja odbywa się pod patronatem Ministra Infrastruktury i Budownictwa   Andrzeja Adamczyka – czytaj wiceministra Kazimierza Smolińskiego, którego wszyscy użytkownicy witryny już znają z naszej publikacji:

http://temidacontrasm.info/chata-wuja-toma/

konferencja-2

konferencja-3

A poniżej profile prelegentów:

jankowski

dr Jerzy Jankowski  -przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego Krajowej Rady Spółdzielczej oraz prezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP.

Jaki system wartości reprezentuje? – proponujemy wideo wywiadu z tym  zbawicielem ruchu spółdzielczego:

http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/rada-broni-rada-radzi,385563.html

grzegorz-abramek

abramek-g

klodzinski

Piotr Kłodziński – Prezes Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej ENERGETYKA w Warszawie.

A tu w wywiadzie wideo zawodowe wyczyny tego uzdrowiciela ruchu spółdzielczego:

http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/spoldzielcze-bezprawie,385525.html

robert-gorzycki-prezes-rsm-ursus

Robert Gorzycki – Prezes Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej URSUS w Warszawie.

Nazwa tej spółdzielni wywodzi swój  rodowód z głębokiego  PRL-u,  co skłania nas do przypuszczeń, że zasady jej funkcjonowania również.

Cały czas łamiemy ponadto  głowy nad następującą zagadką: czym zajmuje się podmiot funkcjonujący pod nazwą UNIA SPÓŁDZIELCÓW MIESZKANIOWYCH w POLSCE.  Z funkcji w Radzie Nadzorczej tego widma utrzymuje się ekspert  Grzegorz Abramek.  Jest też doradcą  wspierającym działalność  centralnego i lokalnych związków rewizyjnych, które zdzierają  ze  spółdzielców sowity  haracz za groteskowy teatr jakim są lustracje spółdzielni mieszkaniowych.

UNIA SPÓŁDZIELCÓW MIESZKANIOWYCH w POLSCE  to związek stowarzyszeń powołanych do życia przez prezesów spółdzielni mieszkaniowych:

http://krs-pobierz.pl/unia-spoldzielcow-mieszkaniowych-w-polsce-i76064

andrzej-polrolniczak-prezes-uni-sm

Andrzej Półrolniczak – prezes Unii Spółdzielców Mieszkaniowych i prezes Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej PRAGA (z lewej) oraz Zbigniew Olejniczak – przewodniczący Rady Unii a także wiceprezes Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/obrady_unii_spoldzielcow_mieszkaniowych_w_polsce_293783.html

Nawiasem mówiąc Andrzej Półrolniczak zasłynął w środowisku działaczy spółdzielczych tym, że poszatkował grunty pod budynkami spółdzielczymi w taki sposób, który odcina budynkom dostęp do drogi publicznej. To metoda na zablokowanie ewentualnego wysypu wspólnot mieszkaniowych w zasobach kierowanej przez niego spółdzielni o nazwie, której rodowód skomentowaliśmy już nieco wyżej.

Wierzycie tym  orłom, że działają w interesie przyszłych spółdzielców?

 

Zarobki najemnego pracownika

Takie są zarobki prezesów zarządów w SM:

dyskusja-o-zarobkachzarobki-prezesaI dla porównania zarobki w jakimś tam rządzie jakiejś RP:

zarobki-w-rzadzieA tyle było proponowane, ale „nie przeszło”:

screenshot_1

Prokuratura ZASTRASZA ?

SM HAJNÓWKA. „Bohaterka” naszego wpisu :

http://temidacontrasm.info/na-mis-ia/

I coś się nam wydaje, że jeszcze dłuuuugo pozostanie taką negatywną „bohaterką”. Teraz razem z Prokuraturą Okręgową z Białegostoku.

Z zaprzyjaźnionej strony:

„Próbują umorzyć śledztwo! Zastraszają projektanta budowlanego!

Trwa śledztwo w sprawie docieplania bloków spółdzielni w Hajnówce.

Postępowanie toczy się już ponad 8 lat wskutek opieszałości i obstrukcji Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, która pod starym kierownictwem doprowadziła do jego umorzenia. Broniąc się przed oszustwem pokrzywdzeni członkowie spółdzielni skutecznie wnieśli zażalenie i Sąd Okręgowy w Białymstoku uchylił postanowienie prokuratury nakazując prowadzenie postępowania i kontynuowanie sporządzania opinii przez biegłych.

Przypomnijmy w sprawie chodzi o nieprawidłowości przy termomodernizacji bloków, m.in.:

– stosowanie innych (tańszych) niezgodnych z projektem materiałów i w mniejszych ilościach;
– fizyczne niewykonanie prac;
– wykonanie cieńszych warstw izolacji;
– umieszczanie nieprawdziwych wpisów w dokumentacji;
– odbiory robót przez osoby nieuprawnione;
– wykonanie prac w sposób rażąco sprzeczny z projektem – np. wstawianie styropianu zwykłego zamiast wodoodpornego.

hajnowkaW początkowym etapie postępowania czynności procesowe odbywały się pod nadzorem prokuratury hajnowskiej, a następnie po interwencji mieszkańców śledztwo zostało przeniesione przez Prokuraturę Generalną do prokuratury siemiatyckiej. Prokuratura ta powołała biegłych, którzy w pierwszych opiniach potwierdzili wskazywane przez mieszkańców i projektanta budowlanego nieprawidłowości. W obliczu niekorzystnego dla prezesów i wykonawców robót rozwoju śledztwa do akcji niespodziewanie wkroczyła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku. Przejęła postępowanie i następnie doprowadziła do jego umorzenia. Na krzywdzące postanowienie Prokuratury Okręgowej wniesiono zażalenie (tutaj treść wniesionego zażalenia). Sąd uchylił umorzenie nakazując kontynuowanie śledztwa i sporządzenie opinii biegłych. Prokuratura Okręgowa powołała nowych „swoich” biegłych (innych niż prokuratura siemiatycka). W ocenie mieszkańców spółdzielni powołane osoby usiłują bagatelizować zarzuty unikając rzetelnego badania wykonanych robót. Projektant budowlany wskazał np., że nowi biegli mierzyli grubość warstwy izolacji śrubokrętem oraz sprzeciwiali się przeprowadzeniu odkrywek fizycznych na ścianach bloków, tj. wycinania i odrywania warstwy styropianu o powierzchni 1 m2 by ustalić w jaki sposób faktycznie wykonano docieplenie – jakie materiały zastosowano (czy zgodnie z fakturami), w jakiej ilości itd.

Projektant budowlany Tadeusz Mróz wniósł uwagi do prowadzonych przez nowych biegłych czynności i złożył wnioski dowodowe w celu wyegzekwowania rzetelnego sporządzenia opinii. To nie spodobało się osobom powołanym przez prokuraturę. Pod adresem projektanta padły groźby pozbawienia posiadanych uprawnień budowlanych jeśli dalej będzie się zajmował sprawą.

W związku z niedopuszczalnym wywieraniem nacisków i szantażowaniem Tadeusza Mróz zostanie sporządzony wniosek o wyłączenie Prokuratury Okręgowej z postępowania, przeniesienie śledztwa do innego okręgu i powołanie niezależnych biegłych.

Sprawa wywołuje ogromne emocje bo dotyczy wielomilionowych wydatków i robót realizowanych przez hermetyczną grupę „spółdzielczych” firm (m.in. jednoosobowe działalności, często bez etatowych pracowników) nie tylko w SM w Hajnówce, ale też w innych spółdzielniach w Białymstoku i regionie. Łącznie spółdzielczy rynek termomodernizacji obsługiwany przez te podmioty to skala rzędu setek milionów złotych.

Z zebranych informacji wynika, że mechanizm przeprowadzania robót dociepleniowych był bardzo podobny w innych SM. Zatem ewentualne postawienie zarzutów w sprawie hajnowskiej wywołałoby wprost nieobliczalne konsekwencje dla prezesów i wykonawców. Groźba skazania za oszustwa materiałowe z obowiązkiem naprawienia szkody oznaczałaby wielomilionowe koszty dla jednoosobowych spółdzielczych firm i oczywiście zagrażałaby bezpośrednio prezesom. Dlatego stawka tego śledztwa jest tak wysoka.

W przypadku robót w Białymstoku docieplenia były realizowane niejednokrotnie przez te same firmy w podobnych standardach lub niższych standardach. Wspólny praktycznie wszędzie jest mechanizm realizacji: spółdzielnia – pośrednik (często jednoosobowa firma bez pracowników i sprzętu) – podwykonawcy (faktyczni wykonawcy prac). Stawki za docieplanie akceptowane przez spółdzielnie w większości przypadków były znacznie wyższe do rynkowych (zamiast obowiązujących 80-100 zł netto za m2) akceptowano np. 160 zł za m2 – albo więcej, nawet powyżej 200 zł za m2. Cena rosła wszędzie tam, gdzie prace nie były dofinansowane z państwowego funduszu termomodernizacyjnego.

Z powyższego wynika, że grupom interesów bardzo zależy by za wszelką cenę zablokować i umorzyć śledztwo hajnowskie.

 Wobec kalibru sprawy i jej skutków dla prezesów i jednoosobowych firm Tadeusz Mróz jest narażony na duże niebezpieczeństwo. W początkowej fazie śledztwa grożono mu pobiciem, oblano farbą drzwi jego mieszkania – sprawców nigdy nie ustalono.”

*****************************************

Źródło:

http://slonecznystok.pl/informacje/polska/item/1420-probuja-umorzyc-sledztwo-zastraszaja-projektanta-budowlanego.html

„Konstytucja NIEZGODNA z Konstytucją”

Nazwa naszej witryny „Temida contra SM” – ma wprost sugerować fakt sprzeciwu wobec łamania prawa przez patologiczne polskie Spółdzielnie Mieszkaniowe. Oznacza ona bowiem – PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ przeciwko łamaniu prawa przez SM. Niemożliwym więc jest, abyśmy nie upublicznili bardzo ważnego głosu o „kondycji” polskiego środowiska prawniczego, jaki ukazał się w dwutygodniku „Obywatelska”

http://nowa.gazetaobywatelska.info/ ,

którego redaktorem naczelnym jest dr. Kornel Morawiecki, czołowy przywódca „Solidarności Walczącej”. Lider „wyklęty” zarówno przez byłych „towarzyszy” z partyii minionego systemu, jak i beneficjentów układu post-magdalenkowego.

Jednak sprzeciw ten będzie tylko „walką z wiatrakami”, jeżeli po stronie tych SM-owskich patologii będzie stał jako obrońca cały system „kasty nadzwyczajnych ludzi”, jak nazywają się pracownicy (czyli SĘDZIOWIE ) polskich sądów. Sądów, których powołuje SUWEREN, czyli NARÓD.

5626c68f17a628ee0ad5d4ccscreenshot_1-3

Autorką artykułu jest Pani Agnieszka Wojciechowska van Heukelom.

„Wielkim problemem dla nas Polaków jest wadliwie funkcjonujący wymiar sprawiedliwości. Nie bez powodu coraz większa liczba obywateli uważa, że do sądu idzie się po wyrok, a nie po sprawiedliwość.Skoro system nie działa, pora go zmienić i to na wielu płaszczyznach. Błędem jest założenie, że wystarczy zmiana przepisów, aby poprawić sytuację. Przede wszystkim gruntownej przemianie należy poddać instytucje powołane do egzekwowania prawa. Konieczne jest zwiększenie kontroli obywateli i zmianę myślenia, jakoby stanowiła ona zamach na niezawisłość sądów. Wręcz przeciwnie! Sędzia będący funkcjonariuszem publicznym podlega naszej ocenie. Prace sądu winny być oceniane na podstawie efektów i jakości jego działania. Dlatego awansować powinni sędziowie o wysokich osiągnięciach w zakresie orzekania.

Niezawisłość czy bezkarność?

Do stanu sędziowskiego powinny trafiać osoby z doświadczeniem w innych zawodach prawniczych, charakteryzujące się nieposzlakowaną opinią w tych zawodach. Sędzia powinien być osobą mającą nie tylko wiedzę prawniczą, ale także bogate doświadczenie życiowe i nienaganną postawę moralną. Dobrym rozwiązaniem byłoby wybieranie części sędziów w wyborach powszechnych. Wszyscy sędziowie byliby oceniani według logicznych kryteriów oceny ich pracy.

Jednym z podstawowych powinien być odsetek spraw (wyroków) utrzymywanych w mocy w kolejnych instancjach. Wydający często mylne wyroki i orzeczenia sędzia powinien być oceniany negatywnie. Tym bardziej że wielokrotnie takie orzeczenia mają nieodwracalne skutki i wpływ na losy ludzi. Od wielu lat w Polsce sędziowie są jakby ponad prawem. Po słusznie minionych czasach komunistycznego reżimu brakło woli i sił do solidnego uporządkowania tej kwestii.

Przykład sędziego Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Rzepińskiego pokazuje, że jako społeczeństwo zrobiliśmy poważny błąd, skoro sami sędziowie mylą niezawisłość z bezkarnością.

Potrzeba niezawisłości sądu jest bezdyskusyjna, ale oznacza ona wolne od wpływów osób trzecich wydawanie wyroku (orzeczenia) w danej sprawie. Niezawisłość jest konstytucyjną zasadą wymiaru sprawiedliwości polegającą na tym, że sędzia, rozstrzygając sprawę, podlega wyłącznie ustawie, nie jest skrępowany żadną instrukcją administracyjną (SJP). To powinno wszystkim uświadomić, jak wielka jest konieczność kontroli obywatelskiej (np. organizacji pozarządowych) nad funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości. Tym bardziej, że przepisy kodeksu karnego nie wyłączają sędziów jako funkcjonariuszy publicznych z odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków czy przekroczenie uprawnień. Nie ma powodu, aby sędzia, zasłaniając się niezawisłością, był bezkarny.

screenshot_2

Funkcja publiczna czy prywatna?

Niestety duża część społeczeństwa przechodzi do porządku dziennego nad takim stanem rzeczy, myląc niezawisłość z bezkarnością. Dlaczego sędziowie nie mają obowiązku publikacji oświadczeń majątkowych? Skoro mowa o walce z korupcją, transparentność osób orzekających w sprawach często dotyczących gigantycznych pieniędzy, powinna być oczywista. Niestety żyjemy w krainie absurdów.

Przekonałam się o tym podczas jednej z rozpraw dotyczących „czyścicieli kamienic” w Łodzi. Sędzia wprawdzie zgodziła się na obecność kamer telewizyjnych w sali rozpraw, ale zastrzegła, iż nie wyraża jednocześnie zgody na filmowanie swojego wizerunku. Wprawiło to w niemałe osłupienie przybyłych dziennikarzy. Nic dziwnego, że głównym przekazem z tego wydarzenia okazała się „rozmyta twarz sprawiedliwości”. Czy to nie zabawne?

Z jednej strony sędziego chroni immunitet, ma też inne przywileje, przyznane z racji pełnienia ważnej roli publicznej (w końcu orzeka w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej). Z drugiej zaś sędzia wykonujący obowiązki w sali sądowej traktuje sam siebie jako osobę prywatną.

screenshot_1

Korupcja prawników

Nasilające się zjawisko łamania prawa przez prawników pokazuje, że bierność zawiodła nas jako społeczeństwo na manowce. Przedstawiciele zawodów prawniczych znają przepisy lepiej od przeciętnego obywatela. Dlatego powinni być bardziej surowo oceniani, gdy to prawo łamią . Ogłoszony w ostatnich dniach pomysł ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, aby zaostrzyć kary dla sędziów i prokuratorów oskarżonych o korupcję (minimum 3 lata pozbawienia wolności) to dobra zmiana. Jednak należy pójść za ciosem i bezwzględnie usuwać z wszelkich z zawodów prawniczych osoby, które dopuściły się łamania prawa.

O takie rozwiązanie wnioskowali w Sejmie podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Uregulowania Stosunków Własnościowych przedstawiciele Europejskiego Centrum Inicjatyw Obywatelskich. Należy dopilnować teraz, aby posłowie pilnie zajęli się tym problemem. Takie rozwiązanie pomoże również usunąć ludzi, którzy swoim działaniem kompromitują środowiska prawnicze.

Nie można liczyć na to, że zrobią to same korporacje, które kierując się lojalnością stają w obronie koleżanek i kolegów, albo nie zabierają głosu w sprawie, choć powinny.

Obaj słynni czyściciele kamienic z ul. Targowej w Łodzi są z wykształcenia prawnikami, a jeden z nich (Konrad D.) wykonuje zawód radcy prawnego. Kolejny nieuczciwy kamienicznik Andrzej P. z Poznania, aktywny w wielu miastach, również studiował prawo. Jego bezwzględne działania w Łodzi, Poznaniu czy Warszawie były wielokrotnie komentowane w mediach (zasiedlanie ludzi w komórkach przerobionych na mieszkanie lub w lokalach grożących zawaleniem, narażanie zdrowia i życia mieszkańców, kosmiczne czynsze, „gangsterskie” odsetki). Mimo to na razie włos mu z głowy nie spadł. Świetnie buduje i wykorzystuje relacje w sądach. Założył nawet Stowarzyszenie Obrony Praw Człowieka(!), które nazwał tak samo jak istniejące od lat Stowarzyszenie Sędziów Polskich, czyli JUSTITIA. Kiedy Andrzej P. pojawia się w sądach, pracownicy są przekonani, że reprezentuje właśnie tę zacną organizację.

Ogromna ilość afer związanych tzw. dziką reprywatyzacją pokazuje, jak wielka jest liczba kancelarii prawniczych, które wręcz pomagają w wyłudzaniu nieruchomości. W każdą z większych spraw (gang fałszywych spadkobierców, wyłudzanie mieszkań pod zastaw kredytów) zamieszani są adwokaci, notariusze, sędziowie, radcy prawni .

Konflikt interesów

Wielu prawników nie widzi w tym nic zdrożnego. Często wręcz słychać głosy, że skoro prawnik potrafi wynaleźć luki w prawie, to dobrze o nim świadczy. Gorzej, jeśli wykorzystuje je do popełniania przestępstw, pomaga w ich popełnianiu innym, albo podejmuje działania, które z założenia są ze sobą sprzeczne (konflikt interesów ).

Obecny dyrektor Biura Prawnego Urzędu Miasta Łodzi dr Marcin Górski przyznał, że jeszcze niedawno doradzał handlarzom dopalaczami. Mimo iż w Łodzi handel dopalaczami kwitnie, prezydent miasta nie widzi w tym wypadku kolizji interesu, choć odwołania urzędnika domagają się radni PiS.

Czy jedna i ta sama osoba może rzetelnie doradzać, jak uniknąć sankcji za sprzedaż dopalaczy i jednocześnie dbać o to, aby lokalny samorząd skutecznie uporał się z narastającym handlem dopalaczami w mieście?

To zresztą w Łodzi niejedyny przypadek. Pracująca dla łódzkiego magistratu radczyni przez lata obsługiwała jednocześnie urząd, Regionalną Izbę Obrachunkową (kontrolująca urząd) i Casino Centrum Ryszarda Sobisiaka. Nie było to zabronione prawnie, ale przyzwalanie na taki konflikt interesu musi jednak zastanawiać .

Wypowiedzenie wojny prawnikom łamiącym prawo jest konieczne dla uporządkowania sytuacji. Jeśli chcemy żyć w państwie prawa, musimy jako społeczeństwo wykazać determinację i powiedzieć twardo STOP BEZKARNOŚCI SĘDZIÓW, ŁAMANIU PRAWA PRZEZ PRAWNIKÓW, ICH PODWÓJNEJ MORALNOŚCI. Inaczej twarz polskiej sprawiedliwości nadal będzie rozmyta.

 

Kumoterstwo i nepotyzm.

Wiele, bardzo wiele „grzechów”, tworzących wręcz przerażający obraz patologicznego „raka” jaki je „trawi”, mają polskie SM na swoim koncie. Do tych „grzechów” SM,  można całkiem śmiał dopisać również tytułowe „kumoterstwo i nepotyzm”.

Oto przykład:

Kumoterstwo – Nr 45 (235)

Do 2011 roku panował w Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze” nepotyzm. Jak stwierdził lustrator „mąż” „żonie” wystawił faktury na 170 tys. zł, a ona je opłaciła z pieniędzy spółdzielców. W tym czasie Spółdzielnia miała 3 osobowy Zarząd i 5 osobową Radę Nadzorczą. 7 osób zasiadających w organach Spółdzielni tolerowało ten stan rzeczy. Nikt nie sprawdził czy prace były rzeczywiście wykonane! Nikt nie sprawdził czy faktury nie były zawyżone! Idealny biznes rodzinny: mąż wystawia faktury a żona płaci – i komu to przeszkadzało? Przeszkadzało to niepokornym spółdzielcom, którzy nagłośnili sprawę i pozbyli się „rodzinnego biznesu” ze swojej Spółdzielni.

Obecnie w Spółdzielni zapanowało kumoterstwo. 

(Kumoterstwo: wzajemne popieranie się osób należących do grupy powiązanej interesami; zwykle dla osiągnięcia pozycji społecznej lub korzyści materialnej.)

Bo jak wytłumaczyć inaczej zjawisko, że wszystkie remonty zawsze zaczynają się od Wolińskiej 15-17, tam gdzie mieszka Michał Starzewski jak nie kumoterstwem?

Pierwsza termomodernizacja (ścian) zaczęła się od Starzewskiego, remont dachów również. Obecnie odbywa się hydroizolacja i docieplenie fundamentów. Oficjalne wytłumaczenie jest takie, że budynek był fatalnie wybudowany, przemarzały ściany i mieszkańcy zimą musieli siedzieć w mieszkaniach w czapkach i rękawiczkach, potem się okazało, że woda przez dach leje się do lokali i wszędzie trzeba było rozstawiać parasole, a teraz okazuje się, że w piwnicach panuje wilgoć i wszędzie szerzy się grzyb i dlatego w pierwszej kolejności trzeba zająć się fundamentami Starzewskiego.

wp_20141122_002-1-300x168Przykład piwnic na w innych blokach osiedla

Osiedle jest małe i mieszkańcy dobrze wiedzą, co się dzieje w sąsiednich budynkach. Zaglądali do piwnic przy Wolińskiej 15-17, a tam grzyba nie ma w przeciwieństwie do innych nieruchomości. Oczywiście takie działanie nie ma nic wspólnego z zasadami spółdzielczości, ponieważ spółdzielnie realizują zadania gospodarcze w taki sposób, aby najlepiej zaspokoić potrzeby wszystkich członków, a nie wąskiej grupy.

Zasadne wydaje się postawienie następujących pytań:

Jakimi argumentami dał się przekonać Jacek Liebert by wprowadzić do swego pięcioletniego planu remontów hydroizolację i docieplenie fundamentów tylko w budynku przy ulicy Wolińskiej 15-17?

Czy budynek Starzewskiego ma być wzorcownią i kamienicą dla wybranych?

Na koniec należy wskazać, że roboty nie zostały zgłoszone – taką informację otrzymała redakcja w rozmowie telefonicznej z pracownikiem Wydziału Architektury i Budownictwa dla dzielnicy Warszawa Targówek. Tak więc mamy „dziki remont”.

Ponadto remont przeprowadzany jest w niewłaściwej technologii, a mianowicie tak jak dla piwnic ogrzewanych, a powinien być jak dla piwnic nieogrzewanych.

Autor: Czarek Meszyński”

Źródło: http://osiedlezaciszewaw.pl/?p=2935

*********************************

Od Witryny:

Jak rządzący PiS wyobraża sobie danie olbrzymiej kasy, jaka będzie zawiązana z programem „Mieszkanie+”, takim pseudo – SM-om,

bez ich wcześniejszej naprawy, resocjalizacji ??

Idzie nowe w łatanym chałacie!

idzie-nowe-1

idzie-nowe-2

PYCHA w ryzach

Z Facebooka:

„Sąd umorzył postępowanie, które syndyk masy upadłościowej Spółdzielni Mieszkaniowej Śródmieście w Łodzi Dariusz Jędrzejewski wytoczył Agnieszce Wojciechowskiej van Heukelom walczącej w obronie praw mieszkańców łódzkiego Manhattanu .
Syndyk uznał ,że jest przez nią pomawiany a dowodem w sprawie miały być oficjalne skargi na jego działania, które działaczka społeczna składała do sędzi komisarz nadzorującej postępowanie upadłościowe wraz z wnioskami o wszczęcie kontroli . Sąd stwierdził, że nie ma podstaw do takich oskarżeń .
To kuriozalna sprawa, która pokazuje do jakiego stopnia funkcjonariusz publiczny jakim jest syndyk uważa się za bezkarnego i chciałby pozostawać poza wszelką kontrolą .
Spółdzielcy z radością przyjęli decyzję Sądu .
Agnieszka Wojciechowska van Heukelom konsekwentnie od lat wskazywała nieprawidłowości w tej spółdzielni . Dzięki jej działaniom sprawa wyłudzania bonifikat od miasta przy wykupie spółdzielczych gruntów ujrzała światło dzienne.
Były prezes tej spółdzielni Krzysztof D. oskarżony o wyłudzenia i defraudację majątku spółdzielni także twierdził ,że jest rzekomo pomawiany a spółdzielnia traci dobre imię Zażądał zadośćuczynienia – łącznie 40 tys zł .
Dopiero po 3 latach procesów Sąd uznał ,że Agnieszka Wojciechowska van Heukelom miała prawo mówić o gigantycznych wyłudzeniach , podejrzanych umowach z inwestorem i wieloletnich nieprawidłowościach w spółdzielni .Stało się to już po tym, gdy dwóm prezesom spółdzielni prokuratura przedstawiła zarzuty .W czwartek sąd umorzył postępowanie z oskarżenia jakie wniósł przeciwko Pani Agnieszce syndyk upadłej Spółdzielni Mieszkaniowej Śródmieście Dariusz Jędrzejewski, który twierdził ,że go rzekomo Ona pomawia. „

syndyk-z-lodziSyndyk Dariusz Jędrzejewski

i

awvhPani Agnieszka

Sąd uznał oskarżenia z jakimi wystąpił syndyk za bezpodstawne. Syndyk jest funkcjonariuszem publicznym , podlega powszechnej ocenie i kontroli, ale najwyraźniej wolałby tych kontroli uniknąć.

Eksmisji nie było!

Szubowie

Już myśleliśmy, że  w piątek komornik wystawi meble Szubów na bruk ,

jola-i-michal

bo sąd oddalił skargę na czynności komornicze i postanowienie w sprawie doręczył im za pięć dwunasta.

img_20160908_104016-js-1

W uzasadnieniu sąd umywa ręce i sugeruje, że równie dobrze mogą się uchronić od eksmisji składając  do sprawy II C 21/16 (rozprawa odbędzie się 19 października br.) wniosek o zabezpieczenie powództwa przez wstrzymanie czynności egzekucyjnych.

http://temidacontrasm.info/dedykujemy-ministrowi-smolinskiemu/

Może i słusznie, tylko nie rozumiemy  dlaczego  sąd wciąż  „wozi się”  na ofiarach tego trwającego  już kilkanaście lat sądowego kabaretu nie pozostawiając im czasu na swobodne działanie.

Eksmisji  nie było, bo komornik nie przyszedł.

Byle do wiosny. Może do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy II C 21/16 nie zejdą na zawał serca.

 

Pikieta u syndyka!

Za „Gazetą Ostrowiecką – zdjęcia i tekst:

Syndyk unieważnił przetarg !!

Pikieta przed Kancelarią Notarialną przy ul. Iłżeckiej 53, gdzie decydowały się losy drugiego przetargu na sprzedaż wierzytelności Syndyka masy upadłości Huty Ostrowiec SA przebiegała spokojnie.

14188276_613431022153349_224885610754108308_o14231983_613430825486702_5159674287227417153_o14207579_613431788819939_3977098073995550182_o14289802_613431742153277_5971307184924741363_oPrzypomnijmy, że chodziło o sprzedaż wierzytelności przekraczającej obecnie 14 mln zł, powstałej z tytułu sprzedaży hutniczych mieszkań w 1995 r. Broniący swych mieszkań i dorobku swego życia Spółdzielcy wspierani przez radnych, posła Andrzeja Kryja, przedstawicieli Prezydenta Miasta i Starosty Ostrowieckiego dopięli swego. Syndyk unieważnił bowiem przetarg nie podając przyczyn. Oznacza to, że zmierzamy do wyłączenia długu z masy upadłości i że zadecyduje o tym Rada Wierzycieli, a potem Zgromadzenie Wierzycieli.

u-syndykaSpółdzielcy „Hutnika”  pikietują przed Kancelarią Mec. Henryka Szymczyka.

***********************************************

Źródło: http://www.ostrowiecka.pl/ostrowiec-swietokrzyski/miasto/8413-syndyk-zachowa-si-jak-mczyzna-zdjcia-z-pikiety

Ważna decyzja SN

Screenshot_1Screenshot_2Screenshot_3Screenshot_4

Reprywatyzacja w SM

Wszystkie media „żyją” w ostatnim okresie czasu sprawami reprywatyzacyjnymi w W-wie, HGW – „bufetowej”, tysiącami lokatorów, którzy zostali wyrzuceni „na bruk”. W zasadzie było jednak „cicho” w jakim zakresie ta reprywatyzacja dotknie Spółdzielnie Mieszkaniowe. A jest to sprawa dotycząca nie tylko W-wy, a całej Polski, żeby wymienić tylko Kraków, Katowice, Łódź, Nowy Sącz i wiele, wiele innych miast w Polsce. I oto mamy taką pierwszą „jaskółkę” w tej sprawie:

SM „Gocław Lotnisko” i SM „Orlik Jantar”

Gocław LotniskoW linku poniżej jest artykuł mówiący o tej sprawie:

http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,reprywatyzacja-na-goclawiu-lokatorzy-120-mieszkan-pelni-obaw,210403.html#!prettyPhoto

Najistotniejszą informacją dla innych osób, które może dotknąć taka sytuacja, jest dosyć dokładne określenie różnicy pomiędzy osobą posiadającą mieszkanie jako własność wyodrębnioną, a osobą będącą tylko właścicielem spółdzielczego, własnościowego prawa do lokalu.

Tu jeszcze jeden link mówiący o tym:

http://ecio24.pl/lokatorzy-120-mieszkan-na-warszawskim-goclawiu-pelni-obaw/

Trzecia władza broni szańców.

wymiar_sprawiedliwosci

W dniu dzisiejszym w Pałacu Kultury i Nauki obraduje  nadzwyczajny Kongres  Sędziów zwołany przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich IUSTITA. Udział w nim zdeklarowało ok. tysiąca funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości zaniepokojonych przygotowywaną przez rząd reformą ustroju sądownictwa. Obradujący mają zamiar bronić konstytucyjnej zasady niezależności władzy sądowniczej od  władzy politycznej. Idea tej zasady jest wartościowym  elementem ustroju państwa pod warunkiem, że nie prowadzi do kompletnego  braku nadzoru suwerena nad ogniwem struktury państwa, którego zadaniem jest pełnienie roli służącej narodowi. Ramieniem narodu jest zaś władza polityczna. W zdrowo funkcjonującej demokracji te dwa rodzaje władzy mają  prawo wzajemnej kontroli. I powinny się równoważyć. Łamiący prawo polityk podlega niezależnej ocenie wymiaru sprawiedliwości  ale  łamiący  prawo  sędzia nie  może  być   oceniany  wyłącznie przez własną korporację  zawodową, bo taki stan rzeczy prowadzi do degeneracji trzeciej władzy.

Niezawisłość sędziowska to bardzo istotny atrybut władzy sądowniczej. Nie powinna ona jednak oznaczać bezkarności funkcjonariusza, którego misją jest ochrona prawa, bo bez rzetelnej ochrony prawa w państwie pojawia się dyktatura bezprawia.

Proponujemy obradującemu Kongresowi Sędziów Polskich żeby przy okazji tego zgromadzenia zrobił rachunek sumienia i podjął uchwałę  proponującą Polakom referendum z egzystencjalnym pytaniem:

Czy masz zaufanie do organów wymiaru sprawiedliwości?

SM „Hutnik” nową SM „Sokolnia” ?

Mamy wrażenie, że w Ostrowcu Świętokrzyskim dojdzie do „deja wu” z sytuacji jaka miała miejsce w SM „Sokolnia” w Sosnowcu.

Tylko teraz to będzie w całkowitym majestacie prawa !

Nie mają, oj nie mają szczęścia mieszkańcy tej SM, do tego kto niby w ich imieniu zarządzał tymi blokami, tymi mieszkaniami. Boję się nawet napisać „członkowie SM”, bo w najbliższych dniach może się okazać, że ten tytuł jest mniej wart, niż papier na którym go napisano.

Ale ad rem, ale w skrócie:

Na przełomie lat 95-96 ówczesny prezes malutkiej, bo liczącej dwa bloki SM „Hutnik” Andrzej Bodzany „kupił” od Huty „Ostrowiec” bloki z mieszkaniami zakładowymi tej Huty za 18 mln złotych. KUPIŁ, chociaż zgodnie z ustawą SM „Hutnik” MOGŁA I POWINNA  otrzymać je za darmo! Ten prezes ma wyrok sądu do „odsiadki” za machlojki w tej SM, ale nie siedział jeszcze ani jednego dnia, bo ukrywa się w Anglii. Jest to chyba „na rękę” co niektórym prominentnym osobistościom w Ostrowcu (zdaje się, ze nie tylko w Ostrowcu), bo do tej pory nikt nie wystawił za nim Europejskiego Nakazu Ścigania.

Kradł, fałszował dokumenty, kary unika.

Screenshot_1Nastały nowe władze, a mieszkańcy już SM „Hutnik” w liczbie prawie 3 tysięcy w sposób zdyscyplinowany wpłacali na konto SM „Hutnik” pieniążki jakie przypadały na ich lokal, aby spłacić ten dług wobec Huty „Ostrowiec”. W międzyczasie Huta upadła i nastał syndyk. Termin spłaty długu upłynął w wrześniu 2015r i dług stał się w tym momencie w całości wymagalny w kwocie jaka pozostała jeszcze do spłaty. A pozostało dużo, bo okazało się, że spłacono tylko 3,5 mln. Reszta wpłaconych pieniędzy „się rozpłynęła”. Mieszkańcy tych dwóch bloków z malutkiej SM „Hutnik”, który nagle stał się „molochem”, już w latach 2005 – 2008 zorientowali się, że pieniądze jakie miały wpływać na konto Huty, a potem syndyka masy upadłościowej Huty a conto długu, wcale tam nie wpływają.( Perypetie mieszkańców tych dwóch bloków i ich walka „o swoje” były kanwą wielu wpisów na naszej witrynie, ale nie pora je tu przywoływać). Otóż ci mieszkańcy, CO NAJMNIEJ DWUKROTNIE  w tym okresie czasu składali zawiadomienie do prokuratury, że wpłaty mieszkańców SM „Hutnik” nie wpływają na konto syndyka i tym samym dług nie ulega zmniejszeniu. I co najmniej dwukrotnie sprawę prokuratura umarzała nie dopatrując się żadnego przestępstwa, a sąd w Ostrowcu mimo odmiennego zdania prokuratury apelacyjnej w Krakowie, która nakazywała wszcząć jednak postępowanie, te decyzje o umorzeniu podtrzymywał.(Witryna posiada kserokopie tej dokumentacji).

A PIENIĘDZY NIE MA! I winnych również. Jest za to dług.

sitwa prawniczaTym samym dług w kwocie 14,5 mln SM „Hutnik” musi spłacić. Syndyk, jak pisaliśmy wczoraj, wystawił dług na sprzedaż po raz drugi po decyzji sądu. Na chwilę obecną (01.09.2016r) są wpłacone dwa wadia jakie ustalił syndyk. Jedno jest od firmy Buczków „Avita” i drugie od firmy z Lublina niejakiego J. Portka. Firmy o identycznym charakterze jak ta „Avita”. Otwarcie kopert ma nastąpić 7 września.

Żeby było „śmieszniej”, to kiedy było już wiadomo, że kombinacje ówczesnego prezesa A. Zielińskiego i mecenasa Petraniuka z Lublina, aby tym długiem obarczyć tych mieszkańców z Polnej, „wzięły w łeb” w sądach, prezydent Ostrowca, chcąc pomóc swoim mieszkańcom jak by nie było, wystąpił z inicjatywą, że da 1,5 mln złotych na wykup tego długu, a  0,5 mln miała „wyłożyć SM „Hutnik”. Resztę długu syndyk i Rada Wierzycieli miały umorzyć. Rada wierzycieli w tym momencie zgodziła się na takie rozwiązanie. Ostrowiec miał dostać od SM „Hutnik” w zamian 69 mieszkań, które akurat wtedy były pustostanami, na mieszkania socjalne. Cały ten projekt storpedował jednak prezio Zieliński, występując nawet nie do syndyka tylko do Rady Wierzycieli, że SM „Hutnik” samodzielnie wykupi ten dług za 2,5 mln. „Przebił” o 0,5 mln ten projekt. Nie liczył się w ogóle z tym, że tych pieniędzy nie ma i że wszystkie banki odmówiły udzielenia mu promesy na taką kwotę. Wtedy „zadziałał” również bank włoski UniCredito, poprzez PKO S.A., żądając ogłoszenia przetargu na sprzedaż długu.

Górczyński- Zieliński

Dla adminów witryny jest niezrozumiała rola Rady Miasta. Czy to nie jest sprawa dotycząca 10-12 tys. mieszkańców Ostrowca? Czy ważniejsze są Wasze partyjne i prywatne „przepychanki” na forum Rady z których słyniecie, niż los tych tysięcy pokrzywdzonych przez los osób? Co mieliście „na ustach” startując w wyborach – czy nie aby „dobro mieszkańców”?

Camorra w Ostrowcu ??

SM „Hutnik” w Ostrowcu Świętokrzyskim jest negatywnym „bohaterem” wielu naszych wpisów. Te dotychczasowe nasze wpisy były dokonywane w obronie mieszkańców bloków z ul. Polnej i jednocześnie członków tej SM. Ta historia dobiegła jednak szczęśliwego dla nich kresu – ich wieloletnia walka znalazła swój szczęśliwy finał.

Jednak takiego szczęśliwego finału nie ma dla pozostałej rzeszy, w liczbie prawie 3 tys., członków SM „Hutnik” !

Dług, w kwocie 14 mln złotych dalej im pozostał do spłacenia. Zaś jako kupiec tego długu, za kwotę 3,6 mln zł zgłosiła się do syndyka firma AVITA, która tego typu długi SM skupuje. Firma ta jest rodzinną firmą Andrzeja i Grażyny Buczek, oraz ich synów. Rada wierzycieli tą kwotę zaaprobowała, a za nią syndyk.

Sąd jednak tą sprzedaż tego długu wstrzymał!

Jednak bywają w Polsce SĄDY!

Przyjrzeliśmy się więc i tej firmie i rodzinie Buczek. W tym celu musieliśmy się „cofnąć w czasie” do przełomu wieków, do lat 95-05. W tych bowiem latach na południu Polski „zaroiło się ” bowiem od firm, z „włoskim” kapitałem założycielskim. Zjawisko miało taki charakter, że zainteresowało się nim ABW. Efekt tych działań ABW, z powodów nam nieznanych, był mizerny, chociaż było tajemnicą poliszynela, że chodzi o „pranie brudnych pieniędzy” mafii neapolitańskiej, czyli „Camorry”.

CamorraBył jednak mały pozytywny efekt działań ABW; część tych firm wycofała się z Polski.

Rodzina Buczek też w rejonie Krakowa i w nim samym założyła kilka takich firm na bazie tego „włoskiego kapitału”, a jedną z nich jest rzeczona „Avita”. Firma ta specjalizuje się w skupowaniu długów na nieruchomościach, ale nie w celach windykacyjnych, a wyłącznie aby te nieruchomości przejąć. Jednym z obszarów na którym w największym stopniu „rozkręciła” ten swój interes, to obszar Górnego Śląska. Wiele o tym mogą powiedzieć mieszkańcy bloków i kamienic z Czeladzi i Bytomia, Sosnowca i Będzina. Opowiedzieli by jak podniesiono im stawki czynszu do 27-42 zł/m², jak im odcinano media, jak „wchodzono” do zamkniętych mieszkań razem z futrynami. Ale najwięcej mógłby chyba powiedzieć prezes Sądu Rejonowego w Sosnowcu, który od rodziny Buczków wynajmował pałacyk na siedzibę sądu, mimo że w tym samym czasie przeciwko właścicielom firmy toczyło się kilka postępowań karnych.

To ta firma miała kupić dług SM „Hutnik” !!

Spółdzielcy z tej SM starają się wybronić z tej sytuacji. Ostatnio grupa spółdzielców „Hutnika” z p.o. prezesa Markiem Zborowskim oraz radnym Włodzimierzem Sajdą złożyła wizytę Prezesowi Sądu Rejonowego w Kielcach. Do gabinetu Jana Klocka weszła jedynie kilkuosobowa delegacja oraz redaktor „Gazety Ostrowieckiej”.

Screenshot_1Ludzie pojechali w obronie swojej spółdzielni, z zamiarem przybliżenia ich problemów sądowi, który zajmuje się ponad 14- milionowym długiem, jaki Spółdzielnia Mieszkaniowa „Hutnik” ma wobec Syndyka masy upadłości Huty Ostrowiec SA. Jednak z uwagi na fakt, ze przez całe lata dawali się manipulować byłemu prezesowi zarządu SM i nie brali czynnego udziału w tym co się dzieje w ich i z ich SM, brakuje im odpowiedniego doświadczenia w prowadzeniu swoich spraw. Nie ułatwia im sprawy 10-cio krotne podniesienie przez syndyka wadium w II-gim przetargu. Również fakt, że jednym z głównych wierzycieli jest PKO SA, należący do włoskiego banku UniCredit Group. To ten wierzyciel jest głównym przeciwnikiem sprzedania długu SM spółdzielcom z tej SM.

http://www.ostrowiecka.pl/ostrowiec-swietokrzyski/miasto/8387-2016-08-30-05-18-47

*************************************

Witryna, admini witryny NIE ODPUSZCZĄ i cały czas będą monitorować działania syndyka i sądu w ich poczynaniach dotyczących i tej SM i jej nieszczęsnych mieszkańców.