AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

13 lat w upadłości

Mogą stracić swoje mieszkania!

Czują się jak niewolnicy. Zobacz, co spotkało mieszkańców bloku.

Screenshot_1Warszawa- Praga Południe, ul. Prochowa 31; SM „Stokrotka”

Posiadanie własnych czterech kątów jest marzeniem większości Polaków. Niestety, czasem inwestycja w mieszkanie kończy się wielkim stresem i wieloletnią walką o swoje. Przekonali się o tym mieszkańcy Spółdzielni Mieszkaniowej Stokrotka na warszawskiej Pradze. Do   redakcji https://www.facebook.com/finansewppl zgłosili się mieszkańcy bloku przy ulicy Prochowej 31.

Screenshot_5Choć budynek stoi od kilkunastu lat i mieszkają w nim ludzie, nigdy nie został oficjalnie oddany do użytku. Zanim wprowadzili się pierwsi lokatorzy, okazało się, że zarząd spółdzielni zaciągnął pod jego zastaw olbrzymi dług. Spółdzielnia ogłosiła upadłość, prezesowi wytoczono sprawę karną, a niedoszli właściciele mieszkań z własnych pieniędzy sami dokończyli budowę i wprowadzili się do mieszkań. Z braku funduszy budynek nie został jednak dokończony tak, jak powinien więc na korytarzach straszą gołe tynki i kartony zasłaniające skrzynki z zaworami. Remontami zawiadują kolejni syndycy, a mieszkańcy twierdzą, że nie mają wpływu na podejmowane przez nich decyzje. Warto wyjaśnić, że teoretycznie syndycy nie są stroną postępowania. To funkcjonariusze publiczni powoływani przez sądy do przeprowadzania upadłości podmiotów gospodarczych. Ich zadaniem jest prowadzenie spraw i postępowań związanych z działaniami naprawczymi oraz restrukturyzacyjnymi. Obecnie syndykiem Stokrotki jest Halina Lechmańska. Mieszkańcy twierdzą jednak, że zamiast im pomagać i walczyć z zadłużeniem, utrudnia im życie. Zdaniem lokatorów z Prochowej 31, pani syndyk od 6 lat robi zbyt mało w sprawie zmniejszenia długu. Narzekają, że pozbawiła ich dostępu do garaży i zdemontowała czujniki bezpieczeństwa w budynku.

Screenshot_3Zirytowani przeciągającymi się problemami ludzie podkreślają, że nie mając żadnego wpływu na zarządzanie budynkiem w którym mieszkają, czują się jak niewolnicy. W dodatku nawet nie wiedzą, czy ich mieszkania w przyszłości nie zostaną im zabrane, aby spłacić długi spółdzielni. Konflikt między mieszkańcami a syndykiem narósł do tego stopnia, że mieszkańcy domagają się jej usunięcia oraz nadzorującego ją sędziego komisarza. Rozprawa w tej sprawie odbędzie się pod koniec listopada.  Poprosiliśmy panią syndyk o skomentowanie zarzutów lokatorów. Halina Lechmańska w przesłanym nam mailu podkreśla, że swoje wypowiedzi musi konsultować z sędzią komisarzem. Syndyk zaznacza też, że odpowiedzi na wszystkie pytania o sprawę Stokrotki znajdują się w aktach sprawy upadłościowej prowadzonej przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi Północ.

  – Odpowiedzi nie mogą zawierać się w kilku zdaniach, bo problem jest bardzo szeroki i skomplikowany (???? – red. admina) pod względem faktycznym i prawnym, obejmujący tomy akt sądowych, spraw prowadzonych nie tylko przed Sądem Upadłościowym – stwierdza syndyk.

Halina Lechmańska wypowiedziała się jednak w niektórych kwestiach. Jej zdaniem nic nie świadczy o tym, aby budynek był w złym stanie:- Stan nieruchomości jest oceniany w trakcie obowiązkowych przeglądów przez osoby posiadające uprawnienia. Wyniki tych przeglądów zawarte są w stosownych dokumentach sporządzanych przez osoby posiadające uprawnienia budowlane oraz będących biegłymi sądowymi, które syndyk przedkłada Sędziemu Komisarzowi. Raporty te nie zawierają określenia, że nieruchomości znajdują się w złym stanie.

Screenshot_4Mieszkańcy się jednak z panią syndyk zdecydowanie nie zgadzają. Do szeregu działań prawnych dołączyli ostatnio skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich. W piśmie podkreślają, że zapłacili za prawa do lokali mieszkalnych, i to kilkanaście lat temu. Ale do dnia dzisiejszego, pomimo blisko 13-letniego okresu prowadzenia postępowania pod nadzorem Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi Północ w Warszawie, nie uzyskali zaspokojenia swoich roszczeń w toku postępowania upadłościowego.”

Autor: Paweł Rybicki

Od Admina: Należy dodać, że syndyk Halina Lechmańska administrowanie tego budynku powierzyla firmie zarzadzajacej, KTÓREJ JEST WLAŚCICIELEM!  To jednak nie wszystko: Wg danych, ktore łatwo mozna znaleźć w internecie, syndyk Halina Lechmańska oprócz tej upadłości jest również syndykiem 8 (ośmiu!) innych „mas upadłościowych” – a to:

3 Responses to “13 lat w upadłości

  1. Endriu

    Jedna z nieruchomości już stała się wspólnotą.
    To poprawka do wcześniejszego wpisu.

  2. Endriu

    Z takim członkiem rady nadzorczej trudno mówić o reputacji firmy, o dobrej reputacji. Jeśli tam rada w składzie podobnym, to o jakiej reputacji rady, zarządu przez nią powoływanego można mówić?

    Znam przypadek, pewnie rzadki niezwykle, gdzie syndyk upadłej sm zrobił bardzo wiele dla uratowania mieszkań spółdzielców. Wszystkie były własnościowe. Poprzedni zarząd pod fikcyjnym nadzorem rady nn obciążył znaczną hipoteką grunt pod budynkami. Tym sposobem zablokowane zostało wyodrębnianie mieszkań! Syndyk doprowadził do odkręcenia tego szkodnictwa szkodników. Dzięki m. in. temu kontynuowane są dalsze przekształcenia na własność odrębną. Jednak dna z nieruchomości już stała się wspólnotą. Taki jest cel, a nie hamowanie ze strony decydentów tam zarządzających. Rzecz w środowisku typowych prezesów niesłychana.

    • Fix

      Generalnie rzecz ujmując zasadniczym źródłem większości problemów spółdzielców jest ich ignorancja rozumiana jako brak wiedzy, wynikający często tylko z nieuctwa i/ lub lenistwa, obojętności wobec wiedzy.

      Takim wyjątkowym przejawem ignorancji jest trwanie przy ograniczonym prawie rzeczowym (tzw. własnościowym lub lokatorskim) w sytuacji, kiedy możliwe jest ustanowienie odrębnej własności lokalu.

      We własnym sąsiedztwie możemy wskazać wiele przykładów takiej ignorancji.

      Przecież jakaś część spółdzielców pozostaje w przekonaniu, że spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu to jest to samo co prawo własności.

      Cześć posiadaczy spółdzielczych praw do lokali nie widzi sensu wydatkowania kwoty kilkuset złotych na opłaty związane z ustanowieniem odrębnej własności lokalu.

      Są też tacy, co tak po polsku uważają, że jakoś to będzie.

      Dopiero, gdy znajdą się w sytuacji beznadziejnej zaczynają lamentować obwiniając za swoje niepowodzenia wszystkich wokół byle nie siebie.

      Po raz n – ty powtórzę, że pozostając biernymi stajecie się Szanowni Spółdzielcy współwinnymi patologii spółdzielczej.

      Ociągajcie się nadal z ustanawianiem odrębnej własności lokali a obudzicie się z przysłowiową ręką w nocniku po orzeczeniu TK w sprawie K 47/13

Comments are closed.