AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

Search Results for: dwaj panowie j

“CHCEMY KASY! KASY!”

“Przebiera nogami lobby prezesowskie” z SM! Mocno “przebiera”.

To efekt ogłoszonych przez Rząd zamierzeń wprowadzenia programu “Mieszkanie +” i “KASY” JAKA Z BUDŻETU PAŃSTWA BĘDZIE NA TEN PROGRAM ROK W ROK PRZEZNACZANA. A będzie to nie mała ilość pieniędzy, bo wg oświadczenia v-Premiera Morawieckiego sięgać będzie rok rocznie 6 MILIARDÓW złotych polskich. “Wprawni” dysponenci takiej kasy odpowiednią “działkę” dla siebie bez problemów “wykroją”, tym bardziej że wprawę w takich działaniach mają. Oj mają!!

“Dwaj Panowie J Jankowski

Jórdeczka2

PONIŻEJ PUBLIKUJEMY MEMORANDUM ZR SM RP DO PREMIERA RZĄDU POLSKIEGO.

Proszę zwrócić uwagę na sekwencję zdarzeń:

  • 26 stycznia 2016 r. odbyło się spotkanie przedstawicieli spółdzielni mieszkaniowych z Panem Kazimierzem Smolińskim sekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa,
  • 24 lutego 2016 r. zarejestrowana zostaje GRI Polska Sp. z o.o. jako Generalny Realizator Inwestycji,
  • 29 lutego 2016 r. wysłane zostaje Memorandum  sygnowane przez Tomasza Jórdeczkę i Jerzego Jankowskiego,
  • 24 października 2016 r. Panowie Jórdeczka i Jankowski kierują pismo do wszystkich spółdzielni mieszkaniowych w Polsce.

————————————————————-

Wystąpienie Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP

do Prezesa Rady Ministrów z dnia 29 lutego 2016r. w sprawie potrzeby uwzględnienia spółdzielni mieszkaniowych w Narodowym Programie Budowy Mieszkań.

Warszawa, 29 lutego 2016r.

Screenshot_4

Sz. Pani

Beata Szydło

Prezes Rady Ministrów

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

MEMORANDUM

Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych

Rzeczypospolitej Polskiej

w sprawie uwzględnienia spółdzielni mieszkaniowych

w Narodowym Programie budowy Mieszkań.

Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych Rzeczypospolitej Polskiej przedstawia memorandum w sprawie potrzeby uwzględnienia spółdzielni mieszkaniowych w Narodowym Programie budowy Mieszkań.

Zgodnie z art. 75 ust. 1 Konstytucji RP władze publiczne są zobowiązane do prowadzenia polityki sprzyjającej zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności: przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania. Realizacja zobowiązań władz publicznych nałożonych przez Konstytucję wiąże się z opracowywaniem i uchwaleniem takich aktów prawnych, które by kwestie planowania przestrzennego, prawa budowlanego, infrastruktury towarzyszącej mieszkaniom, funkcjonowania rynku finansowego czy zasad użytkowania mieszkań ( w tym mieszkań stanowiących przedmiot najmu), regulowały w sposób sprzyjający obywatelom, a nie stanowiły bariery dla rozwoju budownictwa mieszkaniowego.

Podstawowym problemem, z którym spotyka się polskie społeczeństwo, jest tzw. deficyt mieszkaniowy, który stanowi różnicę między liczbą zamieszkałych mieszkań, a liczbą gospodarstw domowych – sięga około 2 milionów, w tym około 1,1 miliona w miastach. Kolejną istotną kwestię stanowi problem związany z niedostateczną dostępnością lokali, rozumianą jako możliwość zaspokajania potrzeb mieszkaniowych przez gospodarstwa domowe. Niskie dochody społeczeństwa i wysokie koszty budowy, czy też zbyt wygórowane ceny nowych mieszkań, powodują, że jedynie niewielka część społeczeństwa może zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe na rynku. Równocześnie w okresach zwiększonego popytu na mieszkania ( powstającego przykładowo w związku ze zmniejszeniem oprocentowania kredytów hipotecznych, czy też z poprawą sytuacji na rynku pracy) można zaobserwować gwałtowny wzrost cen mieszkań na rynku mieszkaniowym, co miało miejsce np. w okresie 2006 – 2008r., a więc nawet w latach prosperity problem nie został rozwiązany.

W chwili obecnej brakuje w Polsce około 2 milionów mieszkań, co oznacza niegodny byt dla 2 milionów rodzin. Odpowiedzią na tak fatalny stan mieszkalnictwa powinna być solidna, stabilna i konsekwentna polityka mieszkaniowa państwa.

Rok 2020 oznacza także koniec transzy środków z funduszy Unii Europejskiej na lata 2014 – 2020 dla Polski. Oznacza to w konsekwencji finansowanie, w oparciu o środki własne, zarówno nowych inwestycji mieszkaniowych, jak i remontów zużytej substancji budowlanej i mieszkaniowej.

W związku z powyższym w ocenie Związku Rewizyjnego pilna stała się potrzeba uwzględnienia i wykorzystania w Narodowym programie Budowy Mieszkań potencjału spółdzielczego budownictwa mieszkaniowego, które z uwagi na szczególny charakter oraz rolę spółdzielni mieszkaniowych przy jednoczesnym zapewnieniu odpowiednich zmian w prawie odegrać powinno kluczową rolę w zabezpieczeniu potrzeb społeczności lokalnych, środowiskowych oraz biedniejszych warstw społeczeństwa.

Niezbędne są jednak rozwiązania systemowe umożliwiające spółdzielniom mieszkaniowym równoprawny dostęp do środków budżetowych przeznaczanych na ten cel, a także ułatwienia w pozyskaniu terenów i ich zagospodarowaniu.

Wobec powyższego Związek Rewizyjny zwraca się do Pani Premier w sprawie pilnej potrzeby uwzględnienia spółdzielni mieszkaniowych w Narodowym Planie Budowy Mieszkań poprzez:

– zastąpienie, wprowadzonego przez poprzedni rząd, programu „Mieszkanie dla Młodych” programem rozwoju spółdzielczych praw do lokali, który objąłby zarówno osoby młode, jak i osoby doświadczające problemu deficytu mieszkań;

– zrezygnowanie z realizacji, wprowadzonego przez poprzedni rząd, programu budowy mieszkań na wynajem ( finansującego de facto z publicznych pieniędzy za pośrednictwem Banku Gospodarstwa prywatnych deweloperów prowadząc do sytuacji, w której wybudowane mieszkania są nierzadko wynajmowane po cenach wyższych aniżeli rynkowe) na rzecz możliwości budowy spółdzielczych mieszkań lokatorskich;

– zapewnienie rozwoju spółdzielczych lokatorskich praw do lokalu z opcją wykupu jako konkurencyjnej oferty pełniącej szczególną rolę społeczną redukcji deficytu mieszkań względem obecnej sytuacji na rynku tj. ograniczenia de facto możliwości nabycia mieszkań do mieszkań oferowanych przez deweloperów, rynek wtórny oraz skierowanej do wąskiego grona adresatów oferty TBS-ów działających w formie spółek prawa handlowego i nie mających takiego potencjału, jaki posiada spółdzielczy model budownictwa mieszkaniowego;

– zapewnienie możliwości ustanawiania spółdzielczych własnościowych praw do lokalu w celu uporządkowania istniejącego stanu prawnego oraz umożliwienia uprawnionym z tego prawa faktycznego obrotu tymi prawami na rynku nieruchomości.

Jednocześnie Związek Rewizyjny wyraża pełną gotowość do udziału w dalszych pracach legislacyjnych związanych z niniejszym memorandum oraz przedstawienia Pani Premier jego szczegółowych rozwiązań.

Z wyrazami szacunku

ZR SM RP

Przewodniczący Rady Nadzorczej                                           Prezes Zarządu 

              Tomasz Jórdeczka                                                           Jerzy Jankowski

********************************************************

A tu masz “klops”. Spółdzielcy odważyli się napisać SWÓJ projekt nowelizacji UoSM ” zabierający tym “ponom” możliwości jakimi dysponowali dotychczas, czyli niczym nieskrępowaną możliwością “dojenia” tak członków SM, jak i innych instytucji, w tym państwa, czyli naszej OJCZYZNY, BEZ JAKIEJKOLWIEK KONTROLI. Jakby tego było mało, to nawet znaleźli takie osoby, przy pomocy których, udało się im wprowadzić ten projekt na “ścieżkę legislacyjną” w Sejmie.

ZGROZA PANIE ,ZGROZA! KTO TO WIDZIAŁ, ŻEBY ZWYKŁY SPÓŁDZIELCA KONTROLOWAŁ PREZESA!!

Źródło: http://osiedlezaciszewaw.pl/?p=3589

Prywatny „byznes” w ZR SMRP !!

Prywatny “byznes” w ZR SMRP !!

Z zaprzyjaźnionej strony http://osiedlezaciszewaw.pl/

LOBBYŚCI

Dwaj panowie ze Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP podjęli się trudnego zadania w postaci lobbingu na rzecz małej spółki GRI z Gdańska.

      

Jerzy Jankowski – prezes ZRSM RP          

   Tomasz Jórdeczka przewodniczący RN  ZRSM RP

W piśmie z dnia 24 października 2016 r. skierowanym do wszystkich spółdzielni mieszkaniowych napisali:

„Z analizy wykonanej przez Związek oraz spotkań jakie są organizowane na terenie całego kraju wiemy, że zapotrzebowanie na tanie mieszkanie jest olbrzymie, w związku z tym pragnę spółdzielnie zaprosić do wspólnej realizacji programu mieszkaniowego opartego na spółdzielczym lokatorskim prawie do lokalu, które będziemy wspólnie realizować w skali ogólnokrajowej.

(…) Krótko mówiąc obecnie istnieje konsorcjum firm doradczych i finansowych, które zajmują się realizacją projektów związanych z budową mieszkań od A do Z, w związku z tym każda spółdzielnia ma szansę na realizację tego typu zadania.”

Do pisma została doręczony list intencyjny oraz ankieta.

Jak wynika z wpisu do KRS GRI Polska Sp. z o.o. została założona 24 lutego 2016 r., jest spółką jednoosobową należącą do Wojciecha Umińskiego z kapitałem w wysokości 5000 zł (!!) i siedzibą w lokalu mieszkalnym.

Screenshot_1

Siedziba Generalnego Realizatora Inwestycji – GRI Polska Sp. z o.o. przy ulicy Jana Solikowskiego 1A lok. 13 Gdańsk – lokal mieszkalny.

Według panów Jankowskiego i Jórdeczki  ta „spółeczka”, która działa od roku z bajońskim kapitałem w wysokości pięciu tysięcy złotych i ma siedzibą w „mieszkanku” jest tym gigantycznym konsorcjum mającym na celu realizację narodowego projektu związanego z budową mieszkań od A do Z.

A co na to wszystko pani premier Beata Szydło?

Czy jej program mieszkanie plus będzie miało konkurencję ze strony Jankowskiego i Jórdeczki  w postaci mieszkania od A do Z?

Jak powszechnie wiadomo konkurencja jest korzystna dla konsumentów. Można dostrzec tylko jeden słaby punkt w programie mieszkanie od A do Z, a mianowicie Generalny Realizator Inwestycji – GRI Polska Sp. z o.o. może mieć problemy z budową tanich mieszkań, bo jak tu realizować narodowy program budowy mieszkań od A do Z mając tylko pięć tysięcy złotych?

Czarek Meszyński”

*************************

No to już wiemy dlaczego dla tych “ponów” NASZ projekt nowelizacji UoSM jest zły. Bo przecież gdyby go uchwalono, to takich GESZEFTÓW robić się nie da.

A to przecież “chodzi” o to, aby cząstkę z tych 6 miliardów jakie rok rocznie z budżetu państwa będą “szły” na program “Mieszkanie+”

PRZECHWYCIĆ!

“Prywatne osoby”

Z zaprzyjaźnionej strony http://osiedlezaciszewaw.pl/

Doktorant i mecenas

Na konferencję poświęconej nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych przybył Jan Talaga, który przedstawił się jako doktorant z UJ. Była to tylko część prawdy.

Z profilu na linkedin.com wynika, że nasz konferencyjny doktorant pracuje na rzecz Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Bielsku-Biała i to od lutego 2014 r. jako Legal Specialist, tj. przygotowuje uchwały pod względem formalno – prawnym wraz z uzasadnieniem, sporządza protokóły z walnego zgromadzenie, nagrywa walne itd.

Jego szefem jest Tomasz Jórdeczka – w zarządzie tejże spółdzielni od 1983 r., a zatem jest w zawodzie już od 34 lat. Oprócz prezesury w bielskiej spółdzielni T. Jórdeczka  jest obecnie zastępcą prezes Zarządu w Krajowej Radzie Spółdzielczej i przewodniczącym Rady Nadzorczej Związku Rewizyjnego Spółdzielczość RP.

Można powiedzieć spółdzielca „całą gębą”.

Ale wróćmy do naszego doktoranta. Jak wynika z jego profilu pracuje również jako Senior Paralegal w Kancelarii Prawniczej Beata Talaga-Lenartowicz Radca Prawny – prywatnie u swojej mamy.

Kancelaria jego mamy również obsługuje Śródmiejską Spółdzielnię Mieszkaniową w Bielsku-Białej  – taki rodzinny interes. Na konferencji brał aktywny udział. Często zabierał głos.

Zasiadł obok Piotra Pałki (przypadek?) – radcy prawnego, który reprezentował sam siebie, czyli osobę prywatną, a jeszcze 21 stycznia 2017 r. był radcą prawnym Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP.

“Prywatny” radca ZR SMRP (filmik):

Piotr Pałka, prywatny radca KRS

Co się stało, że mecenas Piotr Pałka w ciągu miesiąca przestał reprezentować największy związek rewizyjny spółdzielni mieszkaniowych?

Myślę, że przyczyniła się do tego przegrana debata telewizyjna w Studio Polska.

Bezradność, zagubienie, zmieszanie, konsternacja – to wszystko można odczytać z jego oczu.

Wydaje się, że jego szef prezes Jankowski postanowił wziąć sprawę we własne ręce.

Młodemu adeptowi sztuki prawniczej nie pozwolił zasiąść przy sobie. Oparł się na starej zaprawionej w walce gwardii. Niech młodzież się uczy, jak należy prowadzić debatę.

Piotr Pałka nie miał wyjścia, bacznie obserwowany przez prezesa, musiał się zrehabilitować janczarskim zaangażowaniem.

Jak słusznie zauważono, spółdzielcy przyjechali z całej Polski na konferencję za własne pieniądze.

A czy Jan Talaga ze Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej z Bielska-Białej, Piotr Pałka ze ZRSMRP – albo już nie? – przyjechali za własne czy też spółdzielców pieniądze tj. swoich chlebodawców?

Nikt ze spółdzielców nie ukrywał z jakiej spółdzielni pochodzi, albo jaką organizację pozarządową reprezentuje. A dlaczego ci dwaj panowie tak uporczywie pragnęli ukryć swe ekonomiczne związki ze spółdzielczością? Praca na rzecz spółdzielni to przecież nie powód do wstydu, wręcz przeciwnie do dumy, ale jak widać nie dla tych dwóch panów.

Czarek Meszyński

Członek SM „Osiedle Zacisze”

Epitafium.

 

Poniższa publikacja ukazała się w specjalnym wydaniu Biuletynu MGSM PERSPEKTYWA poświęconym jubileuszowi 15-lecia działalności spółdzielni:

001 — kopia

A  poniżej  DEMENTI tego panegiryku

(czyli jak wyglada prawda)

Słynna nowela ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która weszła w życie 31 lipca 2007r. wprowadziła dwa ważne dla członków spółdzielni przepisy:

1.  że zlikwidowane zostaje Zebranie Przedstawicieli Członków.

    Art. 83. 1.   Walne zgromadzenie spółdzielni mieszkaniowej nie może być zastąpione przez zebranie przedstawicieli,   jednakże, jeśli statut tak stanowi, w przypadku gdy liczba członków spółdzielni mieszkaniowej przekroczy 500, walne zgromadzenie może być podzielone na części. Rada nadzorcza ustala zasady zaliczania członków do poszczególnych części walnego zgromadzenia z tym, że nie można zaliczyć członków uprawnionych do lokali znajdujących się w obrębie jednej nieruchomości do rożnych części walnego zgromadzenia.

2.  że spółdzielnia musi rozliczyć różnicę pomiędzy faktycznie poniesionymi kosztami budowy lokalu a wpłaconym przez członka wkładem budowlanym. Jeśli więc z rozliczenia wychodziła jakaś różnica, aktualny posiadacz tego prawa musiał albo dopłacić brakującą kwotę albo miał prawo do zwrotu nadwyżki.

    Art. 4.  Jeżeli w wyniku ostatecznego rozliczenia kosztów budowy spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu powstała różnica pomiędzy wysokością wstępnie ustalonego wkładu budowlanego a kosztami budowy lokalu, uprawniony albo zobowiązany z tego tytułu jest członek albo osoba nie będąca członkiem spółdzielni, którym w chwili dokonania tego rozliczenia przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu

W 2008r miało się więc odbyć w naszej spółdzielni pierwsze Walne Zgromadzenia Członków. To była nowa szansa na uporządkowanie spraw spółdzielni.

Działająca w spółdzielni Grupa Inicjatywna postanowiła wprowadzić do porządku obrad Walnego uchwałę zobowiązującą Zarząd do rozliczenia różnicy pomiędzy kosztami budowy lokali  przejętych przez spółdzielnię nieodpłatnie a wkładem budowlanym pobranym od członków za przekształcenie  stosunku najmu  w spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu. Zaczęliśmy przygotowania zaraz po wejściu noweli ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Opracowaliśmy  projekt uchwały:

001

i zbieraliśmy popisy pod wnioskiem do zarządu spółdzielni o wprowadzenie do porządku obrad przygotowanej przez nas uchwały. Zebraliśmy pod tym wnioskiem  262 podpisy

002

Podczas zbierania podpisów złożyli mam wizytę dwaj eleganccy panowie ze służbowymi aktówkami, żeby nas przepytać na okoliczność tego kim jesteśmy i w jakim celu zbieramy te podpisy. Wtedy jeszcze ich nie znaliśmy ale byli to dwaj prawnicy obsługujący naszą spółdzielnię:

Ryszard Stolarz

Ryszard Stolarz – radca prawny naszej spółdzielni

Artur Zartychta

 Artur Zarychta – radca prawny naszej spółdzielni

W wyniku ich wizyty w osiedlowych budynkach ukazało się oświadczenie Zarządu:

004

Walne naszej spółdzielni obradowało w 2008r w czterech częściach. Ponieważ mieliśmy już swoje doświadczenia wiedzieliśmy, że zarząd zrobi wszystko, żeby nas wykołować. W każdej części  mieliśmy  więc  członków,  których zadaniem było robienie notatek z przeprowadzonego głosowania.

Byłam sekretarzem III części Walnego. Zebranie prowadził Przewodniczący Rady Nadzorczej p. Bogdan Bracki. Na samym początku stoczyłam batalię o prawo do elektronicznej rejestracji dźwięku z odbywających się obrad. Batalię wygrałam i przebieg obrad został nagrany. W trakcie obrad pytałałam Zarząd czy obniżył koszt termomodernizacji budynku, w którym mieszkam o kwotę premii termo – modernizacyjnej jaką uzyskał ze środków publicznych w formie dofinansowania inwestycji. Ocieplenie budynku wykonane zostało na początku roku.  Temat wywołał emocje, odpowiedzi zarządu były bełkotliwe.

Czwarta i ostatnia część Walnego odbywała się w Chorzowie. Przy głosowaniu naszej uchwały miał miejsce  istny kabaret. Liczyli głosy kilka razy. Tym, którzy byli  ZA  kazali nawet wstać, żeby dokładnie ich policzyć i pokazać reszcie. Jak się potem okazało z notatek naszych czujek, uchwała przeszła ledwie dwoma głosami, bo większość z tych, którzy podpisali wniosek o wprowadzenie jej do porządku obrad nie przybyła na walne, żeby ją przegłosować.

Zgodnie ze statutem w ciągu 7 dni od dnia, w którym odbyła się ostatnia część Walnego zarząd zwołuje KOLEGIUM złożone z sekretarzy i przewodniczących obrad wszystkich części. Zadaniem KOLEGIUM jest sporządzenie zbiorczego protokołu z obrad wszystkich części Walnego. Przygotowałam protokół i czekam aż mnie zaproszą. W siódmym dniu (byłam wtedy w pracy) coś mnie tknęło. Podniosłam słuchawkę i dzwonię do spółdzielni z pytaniem, kiedy to kolegium? W odpowiedzi słyszę, że już się odbyło. Na moje pytanie i co teraz? – usłyszałam, że mogę jeszcze przyjechać podpisać zbiorczy protokół, bo jest siódmy dzień. Umówiłam się, że przyjadę zaraz po 15-tej jak wyjdę z pracy a oni będą na mnie czekali. Nie miałam czasu wracać do domu po protokół. Miałam przy sobie dyskietkę z nagraniem III części walnego i notatki z głosowań.

Przyjął mnie jego eminencja prezes Jan Warcok i od samego dzień dobry wmawia mi, że przecież mnie powiadamiali, czym podniósł mi cieśnienie niemożliwie. Położył przede mną zbiorczy protokół i zaproponował, żebym podpisała. Patrzę w ten protokół i widzę, że zestawienie wyników głosowań nie zgadza się z moimi notatkami. Poprosiłam o okazanie protokołów cząstkowych. Odmówił twierdzeniem, że nie moja sprawa. W tej sytuacji wzięłam do ręki protokół zbiorczy i na pierwszej stronie w dolnym prawym rogu, gdzie było wolne miejsce, smaruję: że odmawiam złożenia podpisu na protokole KOLEGIUM, ponieważ….

Prezes dostał apopleksji. Darł się na mnie, usiłował wyrwać mi z ręki dokument z moją uwagą, włączył dyktafon (chyba na swoją szkodę) i wezwał na świadków naszej rozmowy strażnika i sekretarkę. Strażnik (sąsiad, z którym wychowałam się na jednej ulicy) przykleił się do ściany blady niczym jej tło.

Na drugi dzień na stronie internetowej spółdzielni ukazał się protokół zbiorczy z Walnego. Na pierwszej stronie nie było śladu mojej uwagi, za to wśród dokumentów załączonych do protokołu znaleźć można było oświadczenie przewodniczącego Rady Nadzorczej  spółdzielni, który przewodniczył naszej części Walnego następującej treści ( pokazujemy odpis oświadczenia, bo wydrukowane ze strony internetowej spółdzielni w oryginale daje tak nieostry obraz, że nie można go zeskanować) :

006

W związku z powyższym złożyłam w spółdzielni protokół z mojej części walnego z towarzyszącym mu pismem przewodnim skierowanym do Walnego Zgromadzenia Spółdzielni. Utknął w biurku pana prezesa na amen.

005

W mojej ocenie porażka wysiłku, który w tą sprawę włożyliśmy tkwi nie tyle w arogancji władz spółdzielni ile w bierności członków spółdzielni, którzy władzom spółdzielni pozwalają  na takie akty tupetu rezygnując ze swojego wpływu na to co dzieje się w „ich własnym domu”.

007

 

 

 

 

 

OTO “spóldzielnia” !!!!

“30? 63? 90? Czy raczej 102? Ile tych tysięcy?

 

Uchwała RN o wpłatach zaliczkowych na przekształcenia własnościowe nie ma umocowania w statucie, w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych ani innych przepisach prawa i jako taka nie obowiązuje mieszkańców SM […]. Nie należy wpłacać z jej tytułu żadnych kwot ani nie należy zanosić do biura SM żadnych dokumentów.

Mieszkańcy Spółdzielni otrzymali pismo Zarządu z dnia 24 maja 2013, które było uzupełnieniem do uchwały Rady Nadzorczej nr 2/2013 z dnia 24 kwietnia 2013 r., nakazującej wpłacić nam zaliczkę 7 zł za m2 lokalu i 120 zł za miejsce postojowe. Pismo podaje, że „proces przekształceń własnościowych wiąże się z dodatkowymi kosztami dla członków Spółdzielni, według wstępnej kalkulacji Zarządu są to koszty w wysokości około 90 tysięcy złotych […]”.

Jak potwierdziła ubiegłoroczna  lustracja, Zarząd Spółdzielni zobowiązany był na mocy Ustawy z dnia 15 grudnia 2000 roku o spółdzielniach mieszkaniowych (dalej: usm) do podjęcia „uchwały o przedmiocie odrębnej własności lokali” w terminie do dnia 24 kwietnia 2002, który upłynął jedenaście lat temu. Bardzo ważne jest, że do tego momentu całkowite koszty wszelkich czynności związanych ze scaleniem bądź podziałem nieruchomości, inwentaryzacją lokali, gdyby była ona konieczna, oraz innymi czynnościami, związanymi z realizacją uchwały o przedmiocie odrębnej własności lokali – z mocy prawa pokrywał Skarb Państwa w osobie wojewody. Skoro więc Spółdzielnia rozmyślnym działaniem swoich organów lub zaniechaniem działania doprowadziła do sytuacji, w której to wyłącznie członkowie mieliby być obecnie obowiązani do ponoszenia jakichś  kosztów, związanych z podjęciem uchwały, może to oznaczać wyłącznie, że Spółdzielnia, po pierwsze, nie wykonała wskazań obowiązującej jej ustawy, po drugie, naraziła swoich członków na poniesienie kosztów, co do których pokrycia zobowiązał się w trybie ustawowym Skarb Państwa. Osoby za to odpowiedzialne pełnią – wciąż bądź znów – ważne funkcje w działalności  Spółdzielni. Z protokółów Walnego Zgromadzenia z lat ubiegłych wynika, że członkami Rady Nadzorczej kadencji 1999-2002 byli m.in. panowie B. S[…], R. S[…] i W. L[…]. Dwaj pierwsi, jako przewodniczący i sekretarz obecnej Rady Nadzorczej, podpisani są pod uchwałą RN nr 2/2013 o kosztach, jakie mieszkańcy mieliby teraz ponosić. Ostatni z wymienionych jest radcą prawnym SM, wynagradzanym przez spółdzielców co miesiąc w opłacie eksploatacyjnej za lokale – i jest autorem uchwały. Nie zmienił się od tamtego czasu prezes Zarządu Spółdzielni, pan K. P[…].
Zarząd i Rada raz mówią nam, że te koszty to 30 tysięcy – i taką kwotę 5 grudnia 2012 RN zatwierdziła w planie finansowym na rok 2013. Jest ona już ujęta w naszych miesięcznych opłatach i jako jedyna z wymienianych kwot jest względnie, z nawiązką, bliska prawdy. Inne wymieniane kwoty to raz 63 tysiące, a raz 90 tysięcy. Na żadną z tych kwot Zarząd nie przedstawił nam rzetelnej kalkulacji. W dodatku tak naprawdę Spółdzielnia zbierze od nas 101.590 złotych, a nie 90 tysięcy, bo tyle da pomnożenie owych 7 zł za m2 lokalu przez łączny metraż powierzchni mieszkalnej i użytkowej, czyli 12.284,3 m2 [wykazany w na str. 11-12 protokołu lustracji za okres 30.06.2009-30.06.2012] i dodanie do tego 120 zł za każdy z ok. 130 garaży.

Ile więc pieniędzy Spółdzielnia chce w końcu od nas dostać?  

W dodatku ta kwota nigdy nie zostanie przed nami rozliczona. Bo rozliczenie ma nastąpić  „po zakończeniu całego procesu przekształceń własnościowych”. Czyli wtedy, gdy ostatni lokal ze wszystkich 135 lokali mieszkalnych oraz 5 lokali użytkowych zostanie przekształcony w pełną własność. Do tego może nigdy nie dojść. A gdyby jednak wszystkie lokale przekształciły się w pełną własność w dalekiej przyszłości, to z mocy prawa z tą chwilą powstaje wspólnota mieszkaniowa, która nie dziedziczy wewnątrzspółdzielczych zobowiązań byłej już spółdzielni mieszkaniowej i nie jest zobowiązana zajmować się rozliczeniem zaliczek, wpłaconych przez mieszkańców owej spółdzielni. Tego rozliczenia więc po prostu NIGDY NIE BĘDZIE. Nie możemy się na to godzić! Zachodzi uzasadniona obawa, że Spółdzielnia nie przestrzega art. 1 ust. 11 ustawy z dnia 18 grudnia 2009 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (Dz. U. Nr 223; poz. 1779 z dnia 29 grudnia 2009) w brzmieniu: „Spółdzielnia mieszkaniowa nie może odnosić korzyści majątkowych kosztem swoich członków, w szczególności z tytułu przekształceń praw do lokali”.

Rzeczywiste koszty przekształceń są nawet niższe od kwoty 30 tysięcy złotych, bo złożą się na nie:

1.weryfikacja przez radcę prawnego zgodności z prawem przygotowanej przez Zarząd uchwały i dołączonych do niej dokumentów, który to radca niezależnie od czasu na to poświęconego, wg Planu na rok 2013, ma otrzymać kwotę 1.670 zł miesięcznie (20.000 zł : 12 m-cy), która jest wkalkulowana w uiszczane przez użytkowników lokali miesięczne opłaty eksploatacyjne;

2.koszt prac geodezyjnych podziału dwubudynkowej nieruchomości przy M[…] 8 i 10 na dwie, jednobudynkowe, który waha się między 5.000 a 7.000 zł – i od razu informujemy, że na wniosek Spółdzielni będą one całkowicie zwrócone przez wojewodę;

3.koszt ponownej inwentaryzacji i weryfikacji powierzchni użytkowej, która  nie ma uzasadnienia, skoro chodzi o budynki zbudowane w roku 1996. Gdyby jednak SM żądała dokonania ponownych inwentaryzacji z nowymi obmiarami każdego lokalu, to koszty sporządzenia inwentaryzacji zależą od jej zakresu i dokumentacji, jaką posiada Spółdzielnia, i wynoszą od 25 do 50 złotych netto za lokal – cena maksymalna dotyczy sytuacji, gdy nie ma żadnej dokumentacji. A dokumentacja architektoniczno-budowlana naszych budynków jest w pełni zachowana. Znajduje się ona zarówno w Wydziale Architektury Urzędu Dzielnicy […], jak i w biurze Spółdzielni. Z mocy prawa Spółdzielnia jest zobowiązana taką dokumentację bezpiecznie przechowywać, bo choćby art. 30 ustawy Prawo Spółdzielcze i art. art. 60, 62 Prawa budowlanego nakładają na osoby zarządzające spółdzielniami i nieruchomościami określone obowiązki prowadzenia pełnej dokumentacji członkowskiej i budowlanej. Zatem brak takich dokumentów oznaczałby rażące łamanie prawa przez Spółdzielnię.

Ile razy Spółdzielnia chce mierzyć nasze lokale? Czy we wcześniej wydanych dokumentach o metrażach naszych mieszkań Zarząd poświadczał nieprawdę? Czy Spółdzielnia nie wie, jaki metraż mają jej zasoby? Czy Spółdzielnia nie wie, za ile metrów płaci od 17 lat podatek od nieruchomości? W dodatku Zarząd chce teraz, abyśmy zanosili do biura nasze akty notarialne i przydziały mieszkań. Co administracja zrobiła z naszymi dokumentami już im przekazanymi? Ten wymóg jest absurdalny. Nie należy nosić żadnych dokumentów, bo w tej Spółdzielni 99% lokali ma założone księgi wieczyste, a Spółdzielnia z mocy prawa zobowiązana jest rejestr takich lokali prowadzić. Księga wieczysta lokalu zawiera wiele miarodajnych informacji o lokalu, w tym o jego metrażu, a jawność ksiąg wieczystych zapewnia dostęp do danych w nich zawartych, choćby poprzez elektroniczną wyszukiwarkę ksiąg wieczystych na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości.

Wniosek polustracyjny postawiony Spółdzielni do realizacji nakazuje jej podjąć uchwałę o przedmiocie odrębnej własności lokali.

Nawet gdyby nie został tu złożony żaden wniosek mieszkańca o przekształcenie we własność jego mieszkania, to Zarząd i tak musi teraz wywiązać się z ciążącego na nim od jedenastu lat obowiązku prawnego, bo jeśli tego nie zrobi, mogłoby to świadczyć o uporczywym naruszaniu prawa i byłoby wskazaniem do postawienia Spółdzielni w stan likwidacji przez Krajową Radę Spółdzielczą.  Odpowiedzialni za to 11-letnie opóźnienie (co naraża teraz spółdzielców na szkodę, bo kosztów mogło nie być wcale) chcą ten fakt zatuszować i jako winnych kompletnie absurdalnej kwoty 90 tys. złotych na przekształcenia wskazują kilku członków Spółdzielni, którzy dopiero w jakiś czas po postawieniu Spółdzielni przez KRS tego wniosku wyrazili wolę przekształcenia ich mieszkań w pełną własność. Nie ulega wątpliwości, że całość działań Zarządu i RN jest podręcznikowym przykładem opóźniania przekształceń własnościowych, skłócania sąsiadów, straszenia mieszkańców kosztami tego procesu. A to dlatego, że gdy mieszkań wyodrębnionych będzie przybywać, ich właściciele mogą powierzyć administrowanie ich budynkiem innemu, tańszemu zarządcy i będą mieli autentyczny wpływ, na co wydawane są ich pieniądze.

 Z wielu wyżej podanych przyczyn mieszkańcy osiedla zaskarżą tę uchwałę.”

Treść tego wpisu pochodzi z bardzo zaprzyjażnionej strony  http://naszeosiedle.warszawa.pl/2013/06/18/30-63-90-czy-raczej-102-ile-tych-tysiecy/ ,a ta “spóldzielnia” działa “pod nosem” posłów w stołecznym mieście Warszawa.