AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

Search Results for: list otwarty

LIST OTWARTY

Screenshot_1Janów Podlaski, dnia 17 marca 2017 r

Jerzy Jankowski

Przewodniczący
Zgromadzenia Ogólnego
Krajowej Rady Spółdzielczej
00-013 Warszawa
ul. Jasna 1

LIST OTWARTY

Szanowny Panie Przewodniczący,
jako ruch społeczny związany ze spółdzielczością mieszkaniową w Polsce pragniemy wyrazić nasze ogromne zaniepokojenie poglądami, które miał Pan okazję zaprezentować uczestnikom Konferencji w sprawie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych w dniu 19 lutego 2017 r. w Sali Kolumnowej Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Należy podkreślić, że te poglądy przedstawiał Pan nie jako osoba prywatna tylko jako Przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego
Krajowej Rady Spółdzielczej – najważniejszego organu samorządu spółdzielczego Rzeczpospolitej. W naszej ocenie Pańskie tezy są niezgodne z zasadami ruchu spółdzielczego wymienionymi w Deklaracji spółdzielczej tożsamości oraz Kodeksie dobrych praktyk spółdzielczych.
Jako spółdzielcy nie zgadzamy się m.in. z następującymi tezami:

Teza nr 1 – przy wyodrębnieniu lokalu wyprowadzany jest majątek spółdzielni.
W tym miejscu należy przywołać zapis z ustawy z dnia 17 lutego 1961 r. o spółdzielniach i ich związkach (Dz. Ustaw Nr 12, Poz. 60, 61) zawarty w art. 147 § 2, który wprowadził ograniczone prawo rzeczowe w spółdzielniach budowlano-mieszkaniowych. Taki zapis był sprzeczny z duchem spółdzielczości, która przecież tak prężnie się rozwijała w naszym kraju w latach 20 i 30 XX wieku, jak również ze spółdzielczymi wartościami stanowiącymi, że prawa i obowiązki wynikające z członkostwa w spółdzielniach mieszkaniowych są dla wszystkich członków równe.
Wspomniana ustawa w art. 157 równolegle określała, że spółdzielnia przenosi na poszczególnych członków własność domów jednorodzinnych wraz z działkami zajętymi pod ich budowę. W ten sposób ustawowo stworzone zostały dwie kategorie członków, tych lepszych z prawem własności i tych gorszych z ograniczonym prawem rzeczowym, pomimo że członkowie pokryli w całości koszty związane z wybudowaniem lokalu mieszkalnego lub domu. W tym czasie spółdzielczość
została opanowana przez funkcjonariuszy partyjnych, którzy wypaczyli ruch spółdzielczy na całe dziesięciolecia. Niestety ograniczone prawo rzeczowe w spółdzielniach nadal obowiązuje, pomimo że od 28 lat polska gospodarka oparta jest na regułach wolnego rynku i jesteśmy krajem demokratycznym, państwem prawnym.
Ten komunistyczny, legislacyjny „potworek” funkcjonuje do dnia dzisiejszego.

Członkowie mający spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu są właścicielami powietrza. Nowelizacja KC z 28 lutego 1990 r. (Dz. U. nr 55, poz. 321) uchyliła w zasadzie wszystkie przepisy różnicujące poszczególne formy własności i ich ochronę m.in. art. 126 mówiący, że;”Własność społeczna jest albo socjalistyczną własnością ogólnonarodową (państwową,) albo własnością spółdzielczą lub własnością innych organizacji społecznych ludu pracującego.”

Spółdzielnia mieszkaniowa stała się bytem abstrakcyjnym, albowiem zarządza nie społecznym majątkiem tylko prywatnym, a ten prywatny majątek nie ma właścicieli. Taka konstrukcja prawna sprawiła, że administracja zawłaszczyła mienie spółdzielców. Największy prywatny majątek w Polsce – szacunkowa wartość to 400 mld z przychodami rocznymi od 45 do 60 mld – jest poza kontrolą państwa i spółdzielców.
Z całego kraju napływają liczne sygnały, że druga zasada spółdzielcza – zasada demokratycznej kontroli członkowskiej – jest łamana przez administrację, a wyroki sądów potwierdzają, że spółdzielnie mieszkaniowe znalazły się w patologicznym stanie. Twierdzenie, że przy
wyodrębnieniu lokalu wyprowadzany jest majątek spółdzielni, jest twierdzeniem nie tylko fałszywym, ale przede wszystkim obrażającym spółdzielców.
Synonimami słowa wyprowadzać są wyrazy: nabranie, naciągnięcie, oszukanie, okantowanie, oszachrowanie, wykołowanie. Członek, za pieniądze którego wybudowano lokal, nie może uszczuplić majątku spółdzielni, ponieważ spółdzielnia wybudowała ten lokal nie za swoje tylko za
cudze pieniądze. Ustanowienie na rzecz członka własności takiego lokalu jest niczym innym jak powrotem do chlubnej, przedwojennej spółdzielczej tradycji.

Teza nr 2 – wspólnoty mają na celu likwidację spółdzielni.
To kolejna nieprawdziwa teza. Zarówno wspólnota jak i spółdzielnia zostały powołane w tym samym celu tj. do zarządzania nieruchomością wspólną. Zarząd ten ma być sprawowany na zasadzie rachunku ekonomicznego, przy zapewnieniu korzyści właścicielom. Wspólnotowość ma bardzo bogatą tradycję w naszym kraju. Wspólnota i spółdzielnia to zbiór ludzi, którzy dzięki pozostawaniu we wspólnocie/spółdzielni mogą realizować istotne potrzeby zarówno o
charakterze materialnym jak i niematerialnym. Wspólnota i spółdzielnia to szczególna forma zbiorowej aktywności. To nic innego jak grupowe współdziałanie i współpraca w realizacji wspólnego celu. Co do zasady spółdzielnia jest wspólnotą opartą na wartościach samopomocy, samo odpowiedzialności, demokracji, równości, sprawiedliwości i solidarności. Są to stowarzyszenia, które mogą nie tylko ze sobą współpracować, ale często się na siebie nakładają.
Tak było w przedwojennych spółdzielniach budowlano-mieszkaniowych, które budowały na własność. Wspólnota właścicieli tworzyła spółdzielnię, która po wybudowaniu obiektu miała nim jak najlepiej zarządzać przy jak najniższych kosztach.
Wyłanianie wspólnot w spółdzielniach mieszkaniowych to powrót do tradycji przedwojennej polskiej spółdzielczości i wyeliminowanie komunistycznej normy prawnej w postaci ograniczonego prawa rzeczowego.Wyodrębnianie lokali nie oznacza wcale likwidacji spółdzielni wręcz przeciwnie oznacza to rozwój
ruchu spółdzielczego, ponieważ w naturalny sposób zarządy będą musiały się dostosowywać do wolnego rynku.
W opinii do druku 1268 Prezes Prokuratorii Generalnej napisał:
“W świetle przepisów ustawy o własności lokali (a także ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych) „powstanie” wspólnoty powiązane jest z pierwszym wyodrębnionym w danej zabudowanej nieruchomości odrębnej własności lokalu. W związku z czym w przypadku takich spółdzielni, w których nieruchomościach wyodrębniono już odrębną własność lokali od strony formalnej „powstały” już wspólnoty mieszkaniowe.”
Monopolistyczna pozycja administracji spółdzielczej wypaczyła nie tylko szczytne idee spółdzielczości, ale jest również przyczyną utraty dobrobytu członków. Skostniałe struktury – prezesi sprawujący władzę często przez kilkadziesiąt lat – spowodowały, że spółdzielczość stała się
niekonkurencyjna w budowie nowych mieszkań na wolnym rynku i praktycznie została wyeliminowana przez deweloperów. Również w administrowaniu przegrywa ze wspólnotami, które działają szybciej, efektywniej i skuteczniej niż spółdzielcza administracja. Opłaty we wspólnotach
zazwyczaj są też niższe. Monopol, nad którym zlikwidowano parasol ochronny, przeważnie upada. Dlatego też, biorąc powyższe pod uwagę można postawić tezę, że wspólnoty będą stymulująco oddziaływać na spółdzielnie mieszkaniowe.
Jesteśmy oburzeniu listami, pod którymi Pan złożył podpisy: ujawniony na konferencji list z dnia 9 maja 2011 r., który został skierowany do wszystkich prezesów, w którym Pan zwracał się z prośbą o wpłatę min. 1000 zł na obronę naszych spółdzielni (przez przypadek napisał Pan prawdę – prezesi przeważnie uważają, że spółdzielnie są ich własnością) oraz list z dnia 15 lutego 2017 r. (cztery dni przed konferencją), tym razem wystosowany do Rad Nadzorczych i Zarządów Spółdzielni Mieszkaniowych, w którym pisze Pan:
„Po raz kolejny podejmowana jest próba uchwalenia przepisów, które naruszają demokrację spółdzielni, ingerują w samorządność i autonomię spółdzielni, a przede wszystkim są niezgodne z Międzynarodowymi Zasadami Spółdzielczymi i budzą wątpliwości co do zgodności z Konstytucją RP.”
Po pierwsze należy stwierdzić, że obydwa listy zostały skierowane do organów spółdzielni, a nie do szerokiej rzeszy członków. Prezesi i członkowie Rad Nadzorczych nie są jeszcze właścicielami spółdzielni.

Po drugie, wniesiona nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (druk 1268) nie narusza w żaden sposób 7 międzynarodowych zasad spółdzielczych. Jeżeli Pańskim zdaniem, jakaś norma spółdzielcza została naruszona, to przecież mógł Pan wnieść poprawkę, tak jak pozostali spółdzielcy.

Należy również wskazać, że Sąd Najwyższy w opinii do druku 1268 stwierdził:
“Przedłożony do zaopiniowania projekt ustawy o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz ustawy – Prawo spółdzielcze zawiera szereg przydatnych rozwiązań dotyczących transparentności w zarządzaniu majątkiem spółdzielni oraz wzmocnienia pozycji członków spółdzielni w relacji z jej organami.
Nasze oburzenie wywołuje również Pańska wypowiedź z dnia 7 marca 2017 r., gdzie nazwał Pan uczestników Konferencji „szaleńcami, którzy mieli durnowate pomysły”. Ta nowelizacja powstała z potrzeby serca spółdzielców, którzy nie zgadzają się na niegodziwość w swoich spółdzielniach mieszkaniowych. Nazwanie ich „szaleńcami, którzy mieli durnowate pomysły” jest przejawem arogancji. W naszej ocenie jest to jeden z głównych powodów rozwoju patologii w spółdzielniach mieszkaniowych – eliminowanie aktywnych członków przyczynia się do dysfunkcji organów, które nieprawidłowo zarządzają majątkiem spółdzielców.
Z wielkim niepokojem obserwujemy, że wszystkie pozytywne zmiany w nowelizacjach ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych były przez Pana ugrupowanie polityczne skarżone do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał wydał 15 wyroków, w tym kuriozalny wyrok P 16/08, który był niezwykle niekorzystny dla członków i który nie spotkał się z akceptacją ustawodawcy.
W naszej ocenie Pana działania związane są z obroną interesów administracji, która przejęła władzę w spółdzielniach mieszkaniowych i dąży obecnie do zawłaszczenia mienia spółdzielców. Jako Przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego powinien Pan stać na straży interesów szeregowych
członków, a nie prominentnych prezesów z pensją, która często wielokrotnie przekracza uposażenie Prezydenta RP.
Spółdzielczość mieszkaniowa po roku 1991 systematycznie odchodziła od międzynarodowych zasad spółdzielczych, przybierając z upływem lat coraz bardziej patologiczną formę. Jak ujawniają media, w polskich spółdzielniach mieszkaniowych dochodzi do przemocy fizycznej, niszczenia prywatnego mienia, środowiskowego zastraszania i do licznych represji w stosunku do członków, którzy chcą przywrócić spółdzielczą tożsamość. W związku z tym, co mają wspólnego dzisiejsze spółdzielnie mieszkaniowe z tradycjami założycieli ruchu spółdzielczego, gdzie członków powinny konsolidować takie wartości etyczne jak: uczciwość, otwartość, odpowiedzialność społeczna i troska o innych?

Zaznaczyć należy, że przywołane chore praktyki nie dotyczą tylko kilku „czarnych owiec”, ale stają się już normą w wielu spółdzielniach mieszkaniowych. Krajowa Rada Spółdzielcza oraz związki rewizyjne nie tylko nie reagują na te patogenne trendy, ale poprzez milczącą akceptację wspierają je. W związku z tym, że od początku lat 90-tych kieruje Pan naczelnymi organami samorządu spółdzielczego, jest Pan również prezesem największego związku rewizyjnego spółdzielni mieszkaniowych, odpowiedzialność za aberracje w jaką popadły spółdzielnie mieszkaniowe, w których zasobach mieszka 11 mln Polaków obciąża przede wszystkim Pana.

Cezary Meszyński

czarek-meszynski
Przewodniczący
Ruchu Społecznego
Nasza jest Spółdzielnia

Załączniki:
1.Stowarzyszenie Poszkodowanych Bezczynnością Organów Spółdzielni Mieszkaniowych „TEMIDA”,

TEMIDA – POPARCIE
2.Europejskie Centrum Inicjatyw Obywatelskich,

ECIO – POPARCIE
3. Stowarzyszenie „Niezależni Na Skarpie” w Toruniu,

NNS – POPARCIE
4. Krajowy Związek Lokatorów i Spółdzielców,

KZLiS – POPARCIE
5.Mazowieckie Stowarzyszenie Obrony Praw Lokatorów i Spółdzielców Płockie SOS „Nasz Dom”,

SOS – POPARCIE
6. RAZEM – Ogólnopolskie Stowarzyszenie Przeciwdziałania Patologiom Spółdzielczym

OSPPS – POPARCIE
7.Obywatelskie Stowarzyszenie Uwłaszczeniowe w Elblągu,

OSU – POPARCIE
8. Zabrzańskie Stowarzyszenie Mieszkańców,

ZSM – POPARCIE
9. Stowarzyszenie Mieszkańców Osiedli Paksowskich,

SMOP – POPARCIE
10. Ogólnopolski Ruch Społeczny Stowarzyszenie Pokrzywdzonych przez Organa Sprawiedliwości STOP BEZPRAWIU – Lublin

ORSSP – POPARCIE
11. TEMIDA contra SM – Agora członków polskich SM (i nie tylko)

WITRYNA – POPARCIE
12. Ruch Społeczny NIC O NAS BEZ NAS,

NIC o NAS BEZ NAS- POPARCIE
13. Apolityczny Grupa RSM Praga

PRAGA – POPARCIE
14. Czasopismo Internetowe „Osiedle Zacisze – moja mała ojczyzna”

CZASOPISMO – POPARCIE

Fragment wystąpienia Jerzego Jankowskiego w audycji radiowej TRÓJKI pt “Za a nawet przeciw” prowadzonej przez Kubę Strzyczkowskiego. Audycja emitowana była w dniu 23 marca 2017r.

https://drive.google.com/file/d/0B-yk40ATsXHNLVQ0ejlVMFgyYjg/view

List otwarty

List otwarty

Głównego Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców do premier Beaty Szydło ws. niepokojącego spadku zaufania do instytucji państwowych stojących na straży porządku prawnego w Polsce

Kancelaria_rady_ministrów_(2)

Szanowna Pani Premier!

Z nieskrywaną radością gratuluję determinacji w działaniu, wiążąc zarazem nadzieję (podobnie jak wielu Polaków), że w Naszej Ojczyźnie dojdzie do zapowiadanych zmian. Niestety, sama satysfakcja z wygranej w wyborach parlamentarnych nie spełni oczekiwanych nadziei. Pamiętam słowa wypowiedziane przez Panią Premier na konferencji prasowej 24.08.2015 r., podczas prezentacji hasła wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. Wspomniała Pani wówczas: „W Polsce wspólnie, razem można zrobić dużo dobrego. Damy radę podejmować najważniejsze wyzwania, sprawy zwykłe, codzienne, które są ważne dla ludzi […]”. Przekonywała Pani również, że: „ludzie często są pozostawiani sami sobie, nie mają wsparcia, nie mają żadnej pomocy ze strony rządzących”, podkreślając: „Wtedy najczęściej ludzie gromadzą się, biorą sprawy w swoje ręce, mówią: damy radę, nie poddajemy się, przeprowadzimy to, czego nie potrafią urzędnicy, czego nie potrafi przeprowadzić państwo” oraz że: „w Polsce potrzeba wspólnego działania, wiary w to, że można dużo zrobić, kiedy jest się razem, że można podejmować najtrudniejsze nawet wyzwania”.
Mocno akcentowała Pani: „Budowanie wspólnoty, to bycie razem, i w tych codziennych zwykłych sprawach, i w sprawach ważniejszych, jest potrzebne”, dobitnie podkreślając, że: „trzeba skończyć
z jęczeniem, mówieniem, że się nie da. Słowa: nie da się, nie można powinny zniknąć z języka polskiej polityki. My mówimy: damy radę i zachęcamy wszystkich, by włączyli się w tę akcję”.

indeksNasza rola, jako wyborców, na etapie obdarzenia Państwa ogromnym zaufaniem (bezwzględna większość w Sejmie RP) skończyła się. Teraz oczekujemy stanowczych działań. Dlatego w imieniu wielu Polaków – spółdzielców, wyborców i podatników – zwracam się do Pani Premier o pilną pomoc.
Od lat sygnalizujemy (osoby indywidualne, stowarzyszenia) różnego rodzaju patologie i naruszenia prawa, a ich efektem są częste odmowy wszczęcia postępowań, umorzenia śledztw, bądź oddalanie powództw przeciwko organom wielu spółdzielni mieszkaniowych oraz w obszarze szeroko pojętego mieszkalnictwa, gdzie np. w XXI wieku dochodzi do handlu żywym towarem (byłe mieszkania zakładowe sprzedawane z najemcami). Można zatem, a nawet trzeba stanowczo podkreślić, że wrogiem Polaków jest system, a potwierdzeniem tego są istniejące różnego rodzaju organizacje społeczne, np. Stowarzyszenie Przeciw Bezprawiu z Bielska-Białej.
– Jak można mieć zaufanie do organów, które w odniesieniu do osób wpływowych są pobłażliwe, np. proces prywatyzacyjny na etapie przemian ustrojowych w Polsce, głośne afery z udziałem prominentnych polityków czy niechlubnych reprezentantów wspomnianych organów,
a w odniesieniu do przeciętnego obywatela kary są niewspółmiernie wysokie, np. w stosunku do chorego na schizofrenię mężczyzny, który jest ubezwłasnowolniony, a mimo to trafia on do więzienia za kradzież… batonika?

– Jak można mieć zaufanie do organów, które w odniesieniu do osób prominentnych toczą śledztwa w nieskończoność, a w efekcie końcowym są umarzane z powodu… przedawnienia, gdzie
w odniesieniu do przeciętnego obywatela dochodzenia trwają krótko, a wyroki zapadają szybko?

– Jak można mieć zaufanie np. do sędziego, który wydaje wyrok korzystny dla pokrzywdzonego, a kilka miesięcy później ten sam sędzia w odniesieniu do innej osoby, ale w analogicznie podobnej sprawie, wydaje wyrok niekorzystny dla pokrzywdzonego? Opisany przykład dotyczy spraw uwłaszczenia, gdzie sprawy trafiły do właściwego sądu i były rozpatrywane przez… tego samego sędziego. Kiedy sądy są niezawisłe? Czy wówczas gdy wydają wyroki korzystne, czy wtedy gdy wyrok jest niekorzystny, mając na względzie podany wyżej przykład?

– Jak można mieć zaufanie do prokuratur i sądów, gdzie – jak opisuje „Gazeta Bałtycka” z dnia 26 maja 2016 r. w artykule pt. „Prokurator: Na Pomorzu wyroki sądowe ustala się przy grillu” – „Znacząca ilość sędziów, adwokatów i prokuratorów spotyka się na grillu i ustala treść wyroków, które zapadają w sądach na Pomorzu. Dotyczy to spraw zarówno karnych, jak i cywilnych, w tym rodzinnych. Pierwsze grille na początku lat 90. były organizowane przez jednego znanego adwokata Ryszarda B. Potem były już regularnie organizowane tego typu spotkania – mówi prokurator z wieloletnim doświadczeniem”.
http://gazetabaltycka.pl/promowane/prokurator-na-pomorzu-wyroki-sadowe-ustala-sie-przy-grillu

Powyższe przykłady można by mnożyć w nieskończoność i nie są to bezpodstawne słowa.

Szanowna Pani Premier!
Zwracam się do Pani w imieniu dużej grupy mieszkańców Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Rybniku (dalej: RSM), gdzie instytucje nadzorcze – w tym konkretnym przypadku Urząd Dozoru Technicznego (dalej: UDT) – wielokrotnie wskazywały na stwarzanie zagrożenia dla życia i zdrowia wielu mieszkańców, co odzwierciedlono w zapisach pokontrolnych, np.: „próba zainstalowanego na dźwigu urządzenia UCM prowadzona wg instrukcji obsługi systemu zamieszczonej w maszynowni oraz w księdze rewizyjnej urządzenia technicznego dała wynik negatywny, co grozi odjazdem kabiny przy otwartych drzwiach, co dalej może doprowadzić do zgilotynowania wsiadających lub wysiadających osób”. Na stworzenie tego zagrożenia złożył się czynnik ludzki, w tym skrajna nieodpowiedzialność. Trwało to przez wiele miesięcy. W dniu 24 maja 2016 roku w imieniu wielu mieszkańców RSM złożyłem zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, pełną dokumentację przesłałem do Prokuratora Generalnego.

We wspomnianym zawiadomieniu, poza opisanymi wieloma przypadkami, podpartymi dowodami w postaci decyzji, protokołów potwierdzających, że stworzone było zagrożenie dla życia i zdrowia wielu użytkowników wind w budynkach mieszkalnych i oświadczeń pokrzywdzonych, znalazł się wątek nieuprawnionego żądania środków finansowych od instalatora urządzeń dźwigowych, który odmówił „podzielenia się”. W nieodległym okresie czasu władze RSM wypowiedziały wcześniej podpisaną, wieloletnią umowę na konserwację i serwisowanie nowo zabudowanych urządzeń dźwigowych, powierzając je osobom nieposiadającym stosownych uprawnień UDT. Jak to możliwe, że w polskim prawodawstwie organa nadzorcze, w tym przypadku UDT, stwierdzając zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób nie zgłasza tego do organów ścigania? Czy ma to być kolejna instytucja w Naszej Ojczyźnie zależna np. od środków finansowych kontrolowanego przez siebie podmiotu? Dokąd zmierzamy? W swoim doniesieniu zawnioskowałem
o objęcie śledztwa nadzorem służbowym, gdyż doszło do narażenia wielu istnień ludzkich na utratę życia i zdrowia.
W załączeniu przesyłam złożone doniesienie do Prokuratury Regionalnej w Katowicach (przesłane do Prokuratora Generalnego) wraz z kompletem załączników.

Ponadto w dniu 31.05.2016 r. zostało złożone kolejne zawiadomienie, tym razem do Prokuratury Rejonowej w Rybniku w odniesieniu do tej samej Spółdzielni. Sprawa dotyczy „wycieku” danych osobowych w niepowołane ręce i zastraszanie najaktywniejszych członków spółdzielni, gdzie niektórzy z nich otrzymują anonimowe pogróżki do skrzynek pocztowych. Przypomnę, że ochronę danych osobowych gwarantuje prawo, które, jak widać, w RSM nie zawsze funkcjonuje.
Kilka lat temu w Krajowym Związku Lokatorów i Spółdzielców (dalej: KZLiS) przerabialiśmy podobne zdarzenia. Zaczęło się od ośmieszania, obrażania, głuchych telefonów i anonimowych gróźb w odniesieniu do aktywnego członka spółdzielni, a skończyło napadem i pobiciem z poważnym skutkiem zdrowotnym dla pokrzywdzonego. Sprawa dotyczy obecnego II wiceprezesa KZLiS, Pana Janusza Okurowskiego z Grodziska Mazowieckiego.
W załączeniu przesyłam złożone doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Rybniku wraz z kompletem załączników.

Zdaję sobie sprawę, że w myśl zapisów prawa (jakoś stanowionego) nie powinienem zawiadomień zgłoszonych w prokuraturach rozsyłać dalej, ale podobnie jak wielu Polaków, mam bardzo ograniczone zaufanie do organów ścigania. Niemniej jednak zarówno Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny w jednej osobie jest funkcją polityczną, dlatego apeluję do Pani Premier o wsparcie nas w działaniu. Zapewniam, że nie jest to próba wpływania na tzw. niezawisłość, ale próba egzekwowania praw obywateli zgodnie z zapisami art. 32 Konstytucji. Dziwi fakt, że mimo bardzo wielu publikacji i doniesień medialnych, w tym ogólnopolskich o zagrożeniu dla życia i zdrowia wielu osób, nie wszczęto takich postępowań z urzędu. Czy trzeba czekać, aż dojdzie do tragedii? Według posiadanej wiedzy w sprawie domniemanych nieprawidłowości w odniesieniu do RSM zgłoszono inne doniesienia. Oby nie okazało się, że sprawa RSM zostanie rozdrobniona na wiele tzw. wątków, a każdy z nich umorzony…

Jako przedstawiciel KZLiS, w imieniu wielu mieszkańców RS apeluję jedynie, by śledztwo, które, mam nadzieję, zostanie wszczęte, było objęte nadzorem służbowym i doprowadzone rzetelnie do końca, a wobec winnych zaniedbań i nadużyć wyciągnięto konsekwencje prawne. Wiem, że z pomocą Pani Premier oczekiwane śledztwo może należeć do wzorcowych w tym obszarze, a niechlubny przykład zdarzeń i sytuacji w RSM, opisanych w zawiadomieniach do wymienionych Prokuratur, powstrzyma inne zarządy w wielu spółdzielniach mieszkaniowych przed zakusami działań na pograniczu prawa.

Zarząd Główny KZLiS jest zaniepokojony patologiami i nadużyciami w obszarze szeroko pojętego mieszkalnictwa, w tym spółdzielczości mieszkaniowej oraz byłych mieszkań zakładowych, sprzedawanych z lokatorami.
Ufam, że Państwa deklaracje wyborcze zostaną zrealizowane, a szkodliwy system funkcjonujący w Naszej Ojczyźnie od 1989 roku zostanie przeniesiony na niechlubne karty historii.

Z poważaniem

Janusz Tarasiewicz
Wiceprezes Zarządu Głównego
Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców

List otwarty

Screenshot_1Całość: List otwarty do posłów

My Wyborcy !! – list otwarty do posłanek i posłów

Witam Panią Poseł, Witam Pana Posła!

Jestem  administrator „Marcus” witryny http://temidacontrasm.info/ .

Z przyjemnością chcę zakomunikować Państwu, że liczba „odwiedzin” naszej witryny „na dobę” w sposób bardzo znaczący przekroczyła w ostatnich dniach liczbę 2(dwóch) tysięcy. Jest to liczba porównywalna z liczbą „odwiedzin” na stronach idoli nastolatków.

Jak zapewne Państwo wiecie, nasza witryna jest witryną specjalistyczną, zajmującą się wyłącznie sprawami dotyczącymi patologii w polskich Spółdzielniach Mieszkaniowych, ich dokumentowaniem i komentowaniem.

Celem naszego działania jest doprowadzenie do takiej sytuacji, do takich zmian w prawie, że zwykły spółdzielca nie będzie petentem wobec zarządu swojej SM, nie będzie dla niego „frajerem” wg „vademecum prezesa SM”, a stanie się tym, czym w rzeczywistości jest – czyli pracodawcą funkcjonariuszy SM.

Ta wyżej wymieniona liczba „odwiedzin” w sposób dobitny świadczy o tym, że istnieje szerokie zapotrzebowanie wśród członków SM na takie właśnie zmiany w prawie, które upodmiotowią tego „szarego” spółdzielcę.

Pani Poseł, Panie Pośle!

Nasza witryna z głęboką uwagą i zainteresowaniem śledzi działania Komisji Nadzwyczajnej i będzie wyciągała wnioski na podstawie Waszych dokonań, które nie omieszkamy przedstawić naszym forumowiczom i gościom witryny. Nadmieniam, że na witrynie istnieją dwie listy, na których recenzujemy pracę wszystkich posłów, pod katem jej przyjazności  dla szeregowych członków SM.

Proszę to moje pismo potraktować jako glosę do listu funkcjonariuszy SM (a więc de facto naszych pracowników), doręczonego Wam przez „nadbudowę” zarządów SM.

Wiemy, że też zaglądacie Państwo czasem na naszą witrynę, zapraszamy więc do częstszych odwiedzin, co na pewno zaowocuje głębszym zrozumieniem w jakim kierunku powinny iść prace Waszej i Naszej Komisji.

Pozostając z poważaniem –  „Marcus”

Powyższy list wysłałem do wszystkich posłanek i posłów z Naszej Komisji.

NIE! – dla samozwańców

W odpowiedzi na ostatnie działania “lobby prezesowskiego”, podjęte przez nie dla obrony dotychczasowych, swoich synekur, nasz kolega Andrzej z Olsztyna przesłał nam “List otwarty – Protest”. Proponujemy użytkownikom naszej witryny, a także tym, którzy sympatyzują z naszymi poczynaniami, skopiowanie go i wysłanie przynajmniej do członków Naszej Komisji z podpisem “spółdzielca – WYBORCA”.

A oto ten tekst:

PROTEST W INTERESIE SPÓŁDZIELCÓW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Do:

Prezydenta RP,

Marszałka Sejmu Ewy Kopacz,

Premiera Donalda Tuska,

Członków Komisji Nadzwyczajnej Sejmu do rozpatrzenia projektów ustaw spółdzielczych,

Przewodniczących Klubów Parlamentarnych,

Posłów na Sejm RP,

Mediów.

Szanowni Państwo!

W reakcji na tendencyjny październikowy list tzw. „środowiska” spółdzielców z 40 tys. podpisów, pozwalamy sobie na głos w interesie milionów członków i mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych. Nie mamy machiny finansowo – organizacyjnej, którą za nasze pieniądze uruchomili negatywni lobbyści z funkcyjnej grupy trzymającej władzę w tym sektorze spółdzielczości. Mamy za to realną wiedzę z wielu spółdzielni o patologicznych wręcz zjawiskach. Na tyle powtarzalnych i powszechnych, aby było to podstawa koniecznych zmian prawa oraz jego praktyki.

Wspomniani funkcjonariusze mając wielkie możliwości organizacyjne zebrali zaledwie  40 tysięcy podpisów. To tylko ok. 13 % pracowników SM, a więc nawet w tym zdyscyplinowanym środowisku nikłe poparcie dla bzdur władców. W zestawieniu z 3,5 mln członków, to stanowi zaledwie nieco ponad 1 % tego ogółu!!!  W odniesieniu do ogółu dorosłych mieszkańców ta siła poparcia będzie na poziomie kilku promili!!  Ci ludzie z krajowych oraz spółdzielczych struktur mienią się jedynie słusznym przedstawicielstwem ogółu członków a nawet mieszkańców SM?! Ten ogół jak zwykle nie miał zielonego pojęcia o zbieraniu podpisów. Nie próbowano zasięgnąć jego zdania. Oczywiście od lat karmiono dezinformacyjną papką propagandową w stylu zaprezentowanym w ostatnim liście samozwańców. Oni nie mają legitymacji formalnych i merytorycznych do wypowiadania się w imieniu ogółu w sprawach legislacyjnych.  Są żywotnie od lat zainteresowani pilnowania swych interesów, swych stołków. Przedstawiają wypaczony obraz proponowanych korzystnych zmian w prawie. Snują mniemanologiczne, a z gruntu bezpodstawne wizje rzekomej likwidacji spółdzielni i mieszkaniowych z mocy ustaw! Wypaczają istotę powstawania oraz funkcjonowania wspólnot mieszkaniowych – w konwencji czarnowidztwa. Spółdzielczość mieszkaniowa miała się ich zdaniem „zawalić” wcześniej, po nowelizacjach z 2000 roku i zwłaszcza z podobnie jak teraz zwalczanej z 2007 roku. Luki w tamtych legislacjach niestety pozwoliły na „twórcze” umocnienie władztwa pracowników nad pracodawcami w SM, w skali na tyle powszechnej, ze trudno tego nie zauważyć.  Żądamy przyspieszenia prac nad projektami ustaw dotyczących spółdzielczości mieszkaniowej, ze szczególnym uwzględnieniem projektu USM w druku nr, 819 jako najbliższego przywrócenia elementarnych podmiotowych praw spółdzielcom. Zmierza on do:

a/ uzdrowienia spółdzielni mieszkaniowych,

b/ realnego przypisania tzw. majątku spółdzielni, jako prywatnej własności członków,

c/ na mocy konstytucyjnej równości praw oczywiste rozszerzenie zakresu ustawy

o własności lokali na SM i powstanie wspólnot mieszkaniowych w ramach SM,

d/ ograniczenia władztwa zarządów na rzecz ich służebnej roli administratorów nad

powierzonym mieniem,

e/ przewrócenia realnego wpływu mieszkańców oraz członków SM z pozycji podmiotowego

właścicielskiego usytuowania w obrębie swego mieszkania, budynku, nieruchomości,

osiedla, spółdzielni,

f/ faktycznej realizacji prawa do rzetelnej informacji.

Zapisy ustaw spółdzielczych muszą być zgodne z normalnym rozumieniem dyspozycji konstytucyjnych jako nadrzędnych. Różnicowanie tych samych uprawnień wobec różnych podmiotów poważnie narusza zaufanie obywateli do organów Państwa i ugrupowań politycznych. Pod powielanym od lat pustym hasłem „likwidacji spółdzielni mieszkaniowych” toczy się w Sejmie batalia skierowana przeciwko przywróceniu faktycznych praw członkom i mieszkańcom SM.

Spółdzielczość funkcjonująca nieprzerwanie od 150 lat, powinna być, a nie jest za często w naszym kraju prywatną formą własności – prywatną w najbardziej demokratycznym wymiarze. Gdzie każdy członek ma jeden głos, a właściciel ma realny wpływ na swą, własność, ma nie być niewolnikiem przymusowego tzw. „spółdzielczego zarządu”.

Spółdzielczość mieszkaniowa, to nie tylko odrębna forma prawna, ale odmienny model gospodarowania, także wobec innych rodzajów spółdzielni. Istnieją w Polsce dobrze funkcjonujące spółdzielnie mieszkaniowe, o nowej jakości zarządzania, które cieszą się zaufaniem mieszkańców. Ich przykłady niestety nie są dobrze znane spółdzielcom i Parlamentarzystom.

 Istnieje też szereg, zbyt wiele SM z patologicznymi od lat objawami – w oparciu o to samo prawo!!! Te są znane Parlamentarzystom! Tylko dziwnie zmiennie w doraźnej grze politycznej oceniane, z zaskakującymi zwrotami wygłaszanych poglądów o 180 stopni! Posłowie to przecież nie lustratorzy – prezesi lustrujący przyjaźnie kolegów prezesów.

Proponowane przez grupę PO zmiany w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych zgodne z ustawą o własności lokali mają na celu wyłącznie uporządkowanie sytuacji prawnej spółdzielni mieszkaniowych oraz dbałość o mieszkańców. /PiS jakoś się zgubił w wiodącej roli z 2007 roku; PSL i SLD jak dotąd stali “konserwatorzy” starych układów; TR – nie wie czego chce?/. Zbyt wiele spółdzielni jest źle zarządzanych, bez liczenia się z właścicielami. Na pewno tak jest! To wystarcza do sensownej pro członkowskiej i pro obywatelskiej nowelizacji ustaw spółdzielczych.  Jako mieszkańcy spółdzielni mamy poważne wątpliwości, co do rzeczywistych intencji ugrupowań politycznych. Lektura głoszonych z prawa i z lewa wypowiedzi oraz obserwacje działań wskazują na to, że to nie my, ludzie mieszkający w budynkach spółdzielczych jesteśmy najważniejsi! Wbrew porządkującemu projektowi krytycy dążą do istotnie naruszania naszych praw obywatelskich zagwarantowanych w Konstytucji. To także pociągnąć może za sobą niekorzystne a znane z dotychczasowej praktyki skutki prawne, ekonomiczne i społeczne.

Inicjatywa spółdzielców Olsztyna:

“NIC O NAS BEZ NAS”

 

Apel do mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych w całej Polsce.

Zgodnie ze statystyką prowadzoną przez Krajową Radę Spółdzielczą w Polsce jest 3489 spółdzielni mieszkaniowych. Ile te spółdzielnie mają razem lokali mieszkalnych i ile w nich  mieszka ludzi, nikt nie wie, bo takich informacji nie podaje się do publicznej wiadomości, żeby nie budować poczucia więzi pomiędzy członkami spółdzielni mieszkaniowych. Z szacunków wynika, że  w polskich spółdzielniach mieszka ok. 13 milionów Polaków. My mieszkańcy spółdzielni mieszkaniowych stanowimy więc ?  polskiego społeczeństwa i prawie 50% ELEKTORATU  posiadającego prawa wyborcze.

Tą ogromną rzekę ludzi trzyma w garści 12 tysięcy prezesów, którzy rządzą spółdzielniami mieszkaniowymi w Polsce i bez skrupułów okradają nas metodą  bezpodstawnego podrażania kosztów eksploatacji naszych mieszkań oraz metodą wysuwania nieuzasadnionych roszczeń dotyczących wpłat z tytułu wkładu budowlanego. Żądania prezesów dotyczące wkładów są zwykle wyższe od kosztów  poniesionych przez spółdzielnie na budowę naszych lokali . Wszyscy przecież wiedzą, że te mieszkania są nasze, bo prezesi wybudowali je za nasze pieniądze.  Jeśli lokale,  w  których mieszkamy wybudowane zostały za nasze pieniądze, to dlaczego one do tej pory nie są naszą własnością?

Nie są, bo oprócz samych prezesów znaczna część elity politycznej w naszym kraju, która ma wpływ na treść prawa określającego zasady funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowych w Polsce, jest zainteresowana tym, żeby prezesi dalej nas okradali. Wniosek z tego prosty, z  bezpodstawnie wyciąganych z naszych kieszeni pieniędzy żyją dostatnio członkowie frakcji parlamentarnych, które robią wszystko aby dotychczasowe zasady funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowych nie zmieniły się przypadkiem na naszą korzyść.

Prawo spółdzielcze jest kartą przetargową, po którą sięga każda opcja polityczna przejmująca ster władzy w naszym państwie. I trudno się dziwić, bo jesteśmy znaczącą grupą wyborców, którą warto mieć po swojej stronie. Taka sytuacja ma miejsce i teraz. Z zamrażarki sejmowej wyciągnięte zostały w kwietniu br. dwa projekty prawa spółdzielczego, które wywołały  niemal histerię prezesów spółdzielni mieszkaniowych i ich politycznych popleczników. W wyniku tej histerii na ścieżkę legislacyjną swoje projekty ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (bo ta nas interesuje przede wszystkim) puściły oprócz PO także SLD i PiS. Poddaliśmy je wszystkie szczegółowej ocenie i wg nas projekt PiS-u to bezkresny bubel, który niczego korzystnego dla nas nie wnosi do aktualnego stanu prawnego a projekt SLD nie tylko utrwala dotychczasowy stan rzeczy ale wręcz cofa nasze uprawnienia  przyklepując kołchozowe zasady rządzące prawem spółdzielczym. Najkorzystniejsza dla społeczności spółdzielców jest propozycja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych autorstwa posłanki Lidii Staroń, a ponieważ nie jest to projekt zabezpieczający w sposób doskonały nasz podstawowy interes jakim jest prawo do własności lokali, które wybudowane zostały za nasze pieniądze,  w liście skierowanym do Pani Poseł zamierzamy zaproponować poprawki do jej projektu i powierzyć  Pani Poseł misję wprowadzenia proponowanych przez nas zapisów na ścieżkę legislacyjną procedowanego prawa spółdzielczego. Co zaproponujemy?

Zaproponujemy zapisy w wyniku których :

  1. Wszystkie lokale w spółdzielniach mieszkaniowych, które nie są jeszcze własnością mieszkających w nich członków spółdzielni lub najemców byłych mieszkań zakładowych  przekształcą się w ich odrębną własność z mocy ustawy, która ma być wprowadzona przez sejm,
  2. Każdy prezes spółdzielni, członek rady nadzorczej, pełnomocnik lub likwidator  będzie odpowiadał swoim osobistym majątkiem za szkodę wyrządzoną spółdzielni ( czyli nam bo spółdzielnia to my). Szkoda może być dochodzona przez każdego członka spółdzielni na drodze procesu cywilnego. Każda z w/w osób będzie też podlegała odpowiedzialności przewidzianej przez kodeks postępowania karnego,
  3. Każdy członek spółdzielni będzie miał prawo dostępu do każdego dokumentu spółdzielni,
  4. Każda spółdzielnia będzie miała bezwzględny obowiązek prowadzenia strony internetowej i udostępniania na niej swoim członkom uchwał wszystkich organów i innych ważnych dla jej funkcjonowania dokumentów oraz wszystkich materiałów przewidzianych pod obrady walnego,
  5. Sąd rejestrowy będzie miał obowiązek sprawdzania zgodności z prawem statutu spółdzielni i wszystkich jego zmian zgłoszonych do Krajowego Rejestru Sądowego.

Aby proponowane przez nas zmiany w aktualnym porządku prawnym miały szanse na wprowadzenie ich przez Sejm, środowisko członków spółdzielni musi się zmobilizować. W sejmie mieliśmy do tej pory trzech rzeczników naszego interesu. Byli to poseł Grzegorz Tobiszowski (PiS), posłanka Gabriela Masłowska (PiS) oraz posłanka Lidia Staroń (PO). Dwóch pierwszych nabrało wody w usta, czyli nas opuściło. Została nam niestrudzona Pani Poseł Lidia Storoń. Jej projekt to szafot na wszechwładzę prezesów a połączony z naszymi poprawkami uruchomi potężne siły w naszym kraju, które będą stawiały mu opór. Dlatego bez naszego powszechnego wsparcia Pani Poseł nie będzie w stanie zapewnić mu powodzenia.

Po weekendzie w naszej witrynie i w innych witrynach zajmujących się sprawami spółdzielczymi opublikowany zostanie list otwarty do posłów wszystkich frakcji parlamentarnych z apelem o wsparcie projektu Pani Poseł Lidii Staroń i proponowanych do niego naszych poprawek. Pod listem będziemy zbierać w formie elektronicznej Wasze podpisy. Trzeba będzie wpisać imię nazwisko, miasto i adres meilowy, który nie zostanie udostępniony do publicznej wiadomości. Z jednego adresu meilowego będą mogli podpisać się wszyscy dorośli członkowie rodziny. Ci, którzy nie mają dostępu do internetu  mogą  skorzystać z adresów meilowych dzieci, wnuków i innych bliskich.

Apelujemy do środowiska spółdzielczego w całym kraju. Zmobilizujcie siebie, swoich bliskich i znajomych. Utwórzmy Ogólnopolski Ruch Społeczny na Rzecz Europeizacji Polskich Spółdzielni Mieszkaniowych przez złożenie podpisu pod apelem do Sejmu RP o wyłączenie z polskiego ustawodawstwa takich dziwolągów jak spółdzielcze lokatorskie i spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu oraz stosunek najmu w spółdzielniach mieszkaniowych powstałych z zakładowych budynków mieszkalnych. Takie dziwolągi w europejskim ustawodawstwie zupełnie nie są znane. Od Waszej tylko aktywności zależy, czy korzystne dla Was zmiany zostaną wprowadzone przez Waszych wybrańców. Dla każdego posła, bez wyjątku, opinia publiczna jest ważną wskazówką, z którą się poważnie  liczy.

POLSKIE SM W MACKACH “OŚMIORNICY” dawnego SB???

TW „Andrzej” (nr rej. 56056) – PREZESEM ZARZĄDU  SM !!

Uważni czytelnicy naszej witryny wiedzą, iż naszym jednym z podstawowych stwierdzeń dotyczącym polskich SM jest to, że w swojej obecnej postaci są one dla obecnej polskiej rzeczywistości tworem obcym, nie mającym nic prawie wspólnego z prawdziwą spółdzielczością. Te sowieckie rozwiązania przyniosły do nas sowieckie bagnety, a potem je utrawaliły i strzegły.

Jest jednak zastanawiającym, że w 25 lat po upadku tego byłego systemu, mają się one nadal “dobrze” w tej całkiem przecież zmienionej sytuacji polityczno- społecznej naszego kraju. Sądziliśmy, że jest to efektem tego, że w tym procesie transformacyjnym, jaki miał miejsce w naszym kraju, zostały w polskiej spółdzielczości (całej, a nie tyko w polskich SM-ach), “uwite ciepłe gniazdka” dla nomenklaturowych funkcjonariuszy dawnej “siły przewodniej” i partii satelickich i dlatego tak trudno je zwalczyć. Jak się okazuje, takie stwierdzenie mimo, iż jest wielce prawdopodobne,  to jednak jeszcze nie cała prawda. Dowiodły tego ostatnie wydarzenia w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Pisze o nich portal internetowy http://www.iriviera.pl/item/265-prezes-pozywa-mieszkancy-zaplaca

Tutaj, co ciekawsze wypisy z tego portalu:

Spółdzielnia Mieszkaniowa „Przylesie” przegrała proces z miesięcznikiem „Riviera”. Teraz mieszkańcy zapłacą za pieniactwo swojego prezesa zarządu, Piotra Kurdziela.

22 września br. Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał wyrok w sprawie wytoczonej wydawcy miesięcznika „Riviera” przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Przylesie”. Powód domagał się zamieszczenia sprostowania dotyczącego artykułu „Prawdziwa twarz Cara Przylesia”, opublikowanego w  zeszłym roku w listopadowym wydaniu gazety. Powodem była Spółdzielnia Mieszkaniowa „Przylesie”. Pozwanym Krzysztof M. Załuski, redaktor naczelny miesięcznika „Riviera”. Reprezentacji powoda podjął się radca prawny Tomasz Zych, któremu pełnomocnictwa w imieniu SM „Przylesie” udzieli Piotr Kurdziel (Prezes Zarządu) oraz Barbara Lechman (Zastępca Prezesa Zarządu).

Prezes KurdzielPiotr Kurdziel

Sąd przychylił się do postulatu pozwanego i pozew, złożony przez Piotra Kurdziela w imieniu SM „Przylesie, oddalił w całości. Nakazał także pozywającemu pokrycie wszystkich kosztów procesowych.

Oznacza to, że za awanturnictwo prezesa Kurdziela zapłacą solidarnie wszyscy mieszkańcy spółdzielni.

Co to ma wspólnego z tym, co napisałem na wstępie? Otóż ma:

“Proces ten, wytoczony był portalowi de facto przez prezesa SM „Przylesie”, a zarazem radnego Sopotu Piotra Kurdziela, miedzy innymi, jako zemsta za ujawnienie, iż w latach 80. ubiegłego wieku został on zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa, jako Tajny Współpracownik o pseudonimie „Andrzej” (nr rej. 56056). Jest to także próba sznurowania ust niezależnym mediom, aby wątek jego relacji z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa,  pozostał w ukryciu, a w tym także kopia dziennika rejestracyjnego SB z danymi osobowymi Piotra Kurdziela, figurującego w nich jako Tajny Współpracownik ps. „Andrzej”.  “

Piotr KurdzielOczywiście każdy ma prawo wytoczyć proces gazecie, która decyduje się na opisanie niewygodnych faktów.

Pytanie tylko, dlaczego prezes SM „Przylesie” Piotr Kurdziel nie robi tego na własny rachunek, lecz posługuje się zasłoną w postaci zarządzanej przez siebie spółdzielni?

Skoro poczuł się dotknięty materiałem przedstawionym przez „Rivierę”, to dlaczego nie złożył pozwu cywilnego przeciwko red. Krzysztofowi M. Załuskiemu osobiście? Czy w przypadku przegranej powoda („SM „Przylesie”) – w co wierzymy, bo wszystkie publikowane przez nas materiały oparte są na udokumentowanych faktach- koszty sądowe pokryje sam Kurdziel, czy solidarnie wszyscy członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej „Przylesie”?   Publikacje zamieszczane w „Rivierze” przygotowywane są zawsze z ogromną starannością i wyłącznie w oparciu o wiarygodne dokumenty. Tak było również w przypadku artykułu na temat rejestracji przez SB Piotra Kurdziela, jako Tajnego Współpracownika – posiadamy fotokopie dokumentów SB i zeznania b. oficerów, w tym prowadzącego TW „Andrzeja” por. Janusza Dąbrowskiego oraz samego Kurdziela, których na przełomie lat 2011/2012 przesłuchiwał prokurator IPN, Andrzej Golec; posiadamy także „Protokół zniszczenia materiałów operacyjnych tajnych i tajnych specjalnego znaczenia” w tym teczek: personalnej i pracy Tajnego Współpracownika o ps. „Andrzej” – nr rej. 56056 – łącznie 80 kart .”

Powstało zatem pytanie i pozostaje ono otwartym:

Ilu jeszcze takich TW, lub nawet funkcjonariuszy dawnego SB, jest w zarządach polskich spółdzielni, w tym przede wszystkim w Spółdzielniach Mieszkaniowych, a także ilu z nich jest prezesami  Zarządow?

Linki dotyczące wpisu:

http://www.iriviera.pl/home/aktualnosci-sopot/item/260-bedzie-proces

http://www.iriviera.pl/item/265-prezes-pozywa-mieszkancy-zaplaca

http://www.iriviera.pl/home/aktualnosci-sopot/item/224-tw-andrzej-kontratakuje

http://www.iriviera.pl/opinie/felieton/item/168-to-nie-ja-to-on

 

 

Magistrat też “umoczony”?

Policja zabrała z Urzędu Miasta Łodzi dokumenty ws. SM Śródmieście

Nowe informacje w sprawie głośnej afery gruntowej polegającej na tym, że szefowie Spółdzielni Mieszkaniowej Śródmieście nabyli od miasta działkę z 98-procentową bonifikatą i sprzedali ją na wolnym rynku, przedstawiła w piątek Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, przedstawicielka lokatorów SM Śródmieście.

Niedawno w Urzędzie Miasta w Łodzi zjawiła się policja, która działając na zlecenie prokuratury zabezpieczyła dokumenty dotyczące sprzedania spółdzielni gruntów w rejonie ul. Piotrkowskiej, Wigury i Sienkiewicza – oznajmiła Agnieszka Wojciechowska.
Dodała że niepokoi ją sytuacja, że inspektor Wydziału Praw do Nieruchomości UMŁ wyniósł z magistratu dokumenty dotyczące tej transakcji.Wiem o tym z biura audytu i kontroli w magistracie – wyjaśnia Agnieszka Wojciechowska. Z wyjaśnień urzędnika wynikało, że uczynił do na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi. Spytałam prokuraturę czy to prawda i otrzymałam na piśmie odpowiedź, że nic takiego nie miało miejsca. Rodzi się więc pytanie: po co urzędnik wynosił dokumenty, które potem najpewniej wróciły do magistratu? Co z nimi się działo? Czy coś w nich poprawiano?  Przedstawicielka lokatorów zarzuciła też władzom, że nie najlepiej dbają o finanse miasta. – Prezydent Hanna Zdanowska w liście otwartym zarzuciła radnym, że przez nich miasto może stracić 80 mln zł.

Tymczasem władze miasta przez długi czas nic nie robiły w sprawie gruntów sprzedanych z bonifikatą SM Śródmieście, przez co straty miasta mogą sięgać 100 mln zł – oznajmiła Agnieszka Wojciechowska.

– Potwierdzam, że prokuratura wystąpiła do nas o wszystkie dokumenty dotyczące SM Śródmieście – przyznaje Marcin Masłowski, rzecznik prezydent Łodzi. Zaprzecza jednak, że urzędnik wynosił dokumenty i że miasto nic nie robiło w sprawie gruntów, bowiem przystąpiło do kontrakcji zaraz po tym, gdy dowiedziało się o ich sprzedaży na wolnym rynku.

Źródło: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/1066698,policja-zabrala-z-urzedu-miasta-lodzi-dokumenty-ws-sm-srodmiescie,id,t.html?cookie=1

 

                                                         http://temidacontrasm.info/pilne-prezes-siedzi/

Komentarze z Łodzi :

“obserwator GT : takie uznaniowe sprzedawanie działek, za 2 % ich wartości i to w śródmieściu, daje do myslenia i raczej ukierunkowuje mój wzrok nie na prezesa SM, który jest operatywnym człowiekiem, ale na URZĘDNIKA, który te tereny z 2% ich wartości bez przetargu sprzedał …!!!!
I tutaj jest kryminał.
Ta sama ekipa teraz krzyczy, ze kiedys Kropa sprzedał za 2% wartosci EC1, które zostało zrewitalizowane na cele kulturalne. W takim razie niech sie wreszcie zająkną i uderzą najpierw w piersi, a potem w głowę.”

“zmęczony nieudolną HZ : a może tak pani prezydent wypadałoby wytłumaczyć Łodzianom dlaczego pozwala pani na korupcję i matactwa w urzędzie ?”

“bubo : Czy można mieć podejrzenie, że przy “przejmowaniu” majątku członków SM “Śródmieście” brała udział “zorganizowana grupa przestępcza” i miała “PARASOL OCHRONY”?Może teraz będą mogły odpowiednie ORGANY ŚCIGANIA ustalić, kto miał interes, aby przez ostatnie kilka lat pozwalać, aby MAJĄTEK członków SM Śródmieście został sprzedany, można mieć podejrzenie, że bez pomocy urzędników UMŁodzi, nie byłoby możliwe?”

 Pozostałe publikacje w sprawie:

7 listopad 2013r

http://temidacontrasm.info/finalowa-walka-w-lodzi/

15 listopad 2013

http://temidacontrasm.info/druga-runda/

29 listopad 2013

http://temidacontrasm.info/pilne-prezes-siedzi/

1 grudnia 2013r

http://temidacontrasm.info/w-opalach-cd/

KRZYK ROZPACZY

Dramatyczny apel zagrożonego bezdomnością

Nazywam się Andrzej Kępa. Mam 62 lata. Znam biegle język niemiecki w mowie i piśmie. Potrafię też wykonywać proste remonty: malowanie, szpachlowanie, montaż armatury łazienkowej, podłączenie oświetlenia itp. Mam również doświadczenie w załatwianiu spraw urzędowych. Mogę np. prowadzić korespondencję, redagować pisma itd. Obsługuję komputer korzystam z internetu. Mam niemieckie prawo jazdy uprawniające do prowadzenia pojazdów 7,5 t.    Stałem się bezdomny wskutek działań spółdzielni mieszkaniowej. Gdy popadłem w zadłużenie (posiadałem tytuł lokatorski) spółdzielnia odmówiła mi spłaty zobowiązania przez zamianę lokali i nie zezwoliła na sprzedaż. Metodycznie pozywała mnie do sądu o zapłatę wiedząc, że jestem niewypłacalny i nie mam stałych dochodów bo doprowadzono też do likwidacji firmy, którą posiadałem. Wskutek tych działań zarząd SM dokonał eksmisji sprzedając moje mieszkanie o pow. 72 m2 warte rynkowo około 220-250 tys. zł za 156 tys. złotych i następnie odliczył wygenerowane procesami sądowymi koszty. Kwota jaka pozostała – 47 tys. zł – nie wystarcza na zakup jakiegokolwiek lokalu. Białostocki sąd co prawda zasądził mi lokal socjalny i przeniesiono mnie na ul. Kawaleryjską do baraku, ale obecnie ZMK Białystok likwiduje baraki i nie reaguje na moje wnioski o inny lokal, choć wstawiały się za mną organizacje społeczne proponując np. pomoc w remoncie w przypadku przydzielenia zdewastowanego lokalu. ZMK ignoruje wyrok sądu.

Barak ZMK, ul. Kawaleryjska, Białystok

 Nadeszła zima i pierwsze mrozy, a ja przebywam jeszcze w baraku na ul. Kawaleryjskiej. Nie mam prądu i wody. Władze ZMK Białystok mają większy szacunek dla zwierząt niż dla człowieka i usiłują mnie wyrzucić na bruk. Żeby zmusić mnie do opuszczenia baraku, przy asyście policji wymontowano np. okna i drzwi: żebym miał zimno i żeby prawdopodobnie narazić mnie na kradzieże mienia jakie jeszcze posiadam. Udało mi się na szczęście jakieś okna znaleźć w opuszczonych budynkach i prowizorycznie zamontować.
Mój ostatni wniosek do ZMK Białystok o przydzielenie drugiego lokalu (wykonanie wyroku sądu) pozostaje bez odpowiedzi.
Moja historia jest jedną z setek tego rodzaju dramatów dziejących się w Białymstoku wskutek odmawiania zadłużonym spółdzielcom prawa do spłaty przez zamianę lokali, umożliwienie sprzedaży lub odpracowanie należności. Ja szczególnie naraziłem się władzom spółdzielni, bo domagałem się demokratycznych wyborów, postulowałem ustąpienie prezesa oraz później prowadziłem aktywną działalność w ruchu uwłaszczeniowym. Dzięki naszej pracy w latach 2007-2010 uwłaszczono do 50% ogółu spółdzielczych mieszkań w Białymstoku.

Proszę ludzi dobrej woli o pomoc w znalezieniu pracy i miejsca do zamieszkania. Chcę uniknąć bezdomności, trwałego wykluczenia społecznego i rozbicia rodziny.

Mogę zająć się pracami dotyczącymi funkcjonowania domu. Przypilnować mienia, wykonywać serwis i drobne naprawy, realizować prace w ogrodzie itp. Z chęcią wykorzystam też moją znajomość języka niemieckiego. Mogę przyjąć funkcję np. przedstawiciela handlowego, podróżować, być tłumaczem, nadzorcą i koordynatorem ekip remontowych pracujących w Niemczech. Posiadam busa i mogę wykorzystać go do zleconej pracy. Jestem otwarty na inne propozycje.

Andrzej Kępa
tel. 660 095 131

—————————————————————————————————————————————————————————————-

Rekomendacja

 Pan Andrzej Kępa jest osobą solidną i pracowitą. Dzięki biegłej znajomości języka niemieckiego może być cennym współpracownikiem w firmie handlowej lub usługowej. Pan Andrzej jest samodzielny w działaniu. Dobrze wykonuje powierzone obowiązki. Zasługuje na udzielnie pomocy w wyjściu z trudnej sytuacji życiowej.

  Stanisław Bartnik

wiceprezes Obywatelskiego Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego w Białymstoku

——————————————————————————————————————————————————————————————-

Podejrzewamy, że to wszystko może mieć związek z wcześniejszymi wydarzeniami. Andrzej Kępa nagłośnił sprawę zasiadania w radzie nadzorczej spółdzielni “Bacieczki”, sędziego sądu okręgowego, Jerzego Fiedoruka, który ostatecznie musiał odszejść z sądu.

Źródło: http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/interwencje/item/1036-dramatyczny-apel-zagro%C5%BConego-bezdomno%C5%9Bci%C4%85.html

Wcześniejszy wpis: http://temidacontrasm.info/wyrok-sadu-wynocha-na-bruk/

http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/orzeczenia/item/962-szokujace-postanowienie-bia%C5%82ostockiego-sadu-ws-wniosku-o-zwolnienie-z-kosztow.html

http://slonecznystok.pl/component/content/article/44-opinie-i-polemiki/715-kto-kiedy-i-jak-zarabia-na-eksmisjach-w-spoldzielni.html

Romuald Kamieniecki – prezes SM “Bacieczki” w Białymstoku

http://www.infoveriti.pl/osoba-krs/Kamieniecki-Romuald-Waclaw/42e4638562eade9283e5c62420caac7a.html

 

Od lewej:

Krzysztof Chojnowski – Prezes SO w Białymstoku

Tomasz Kałużny – Prezes SR w Białymstoku (na stojąco)

Bogusław Dobrowolski – Prezes SA w Białymstoku

Skąd my to znamy. (2)

Białostocka Spółdzielnia Mieszkaniowa.

Pisze do naszej witryny lokatorka BSM

 Dom powinien być oazą. Powinien dawać bezpieczeństwo. Natomiast do mojego domu wtargnięto, bez jakiejkolwiek konsultacji z mieszkańcami, nawet bez wcześniejszego uprzedzenia.

W dniu 21 stycznia 2013 roku na klatkach dwóch bloków, którymi zarządza Białostocka Spółdzielnia Mieszkaniowa, (bloki z 2001 roku) zawisło ogłoszenie, że od dnia 21 stycznia 2013 roku klatki będą remontowane. Prace mają polegać na: 1. Wyremontowaniu klatek, 2. Naprawieniu schodów.
Tyle informacji zawiera ogłoszenie.

W dniu 29 stycznia 2013 r. trzech panów pojawiło się na klatce, w której mieszkam. Zaczęli skuwać ściany. Wytworzyli mnóstwo kurzu i pyłu, a przy tym zakopcili klatkę dymem tytoniowym. Od ów fachmanów dowiedziałam się, że będą usuwać starą farbę i malować na nowo. Połowa ściany ma być malowana farbą olejną. Farbą olejną ma być też przemalowana balustrada, która żadnego malowania nie wymaga. Przez kilka lat klatka nie była myta, mimo wielu próśb, a tu nagle, w środku zimy będzie remontowana. Farba olejna jest bardzo szkodliwa dla zdrowia. Malowanie nią wymaga solidnego wietrzenia. Jak wietrzyć zimą? Kto pokryje koszt ogrzewania, bo jak wiadomo straty ciepła będą ogromne? Administracja była poinformowana o tym, że nie ma zgody na takie prace w czasie zimy. W zasadzie w ogóle nie ma potrzeby, aby przemalowywać całą klatkę. Niestety butni pracownicy BSM kolejny raz pokazali swoją ignorancję i brak szacunku dla ludzi oraz ich własności. Dziś sytuację udało się opanować. Ekipa fachmanów zabrała swoje klamoty i wyszła. Na odchodne postraszono, że jak nie chcemy teraz, to nie trzeba, ale przez kolejnych 10 lat remontu nie będzie. Te słowa pełne szantażu wypowiedzieli robotnicy do właścicieli mieszkań i klatki. Już nie tylko ekipa BSM, ale i fachmani od remontów traktują nas z wyższością i pogardą. No cóż, jeśli mam wybierać między dobrym stanem klatki, a dobrym stanem zdrowia, to wybieram zdrowie. Niektórzy mieszkańcy, z którymi rozmawiałam tez są przeciwni i tez się boją. Mieszkają tu osoby starsze, chore i malutkie dzieci. Wdychanie odparowujących rozpuszczalników z farb olejnych, w szczególności dla nich są zagrożeniem. Co będzie jeśli ktoś dostanie wstrząsu anafilaktycznego, lub dojdzie do innych bardzo poważnych powikłań? Gdyby nie to, że szkoda ludzi, może dobrze byłoby żeby doszło do jakiegoś nieszczęścia. Wówczas byłby to koniec BSM i jej butnych pracowników. Dodam, że wszystkie mieszkania w klatce są odrębną własnością. Niestety, część mieszkań w bloku, to mieszkania lokatorskie.

Kilka dni temu, rano, po cichu 4 robotników weszło na klatkę i całą poszpachlowali. Szpachlowali nawet tam, gdzie ściana była idealna, np. przy moich drzwiach. Dla jednego z mieszkańców pani kierownik z Administracji Centrum powiedziała, że w nocy nie jest aż tak zimno i można spać przy otwartym oknie, a poza tym farby posiadają atest PZH. Pani kierownik nie wiem co to jest atest. Nie wie, że atest nie oznacza, że farba jest bezpieczna, lecz, że może być bezpieczna, jeśli stosuje się ją zgodnie z zaleceniami producenta. W związku z tym, że ma być użyta emalia Dekoral sprawdziłam, co pisze na opakowaniu. Pisze, że korzystać z pomieszczeń można dopiero po tym jak minie zapach. W karcie charakterystyki producent zaleca dobrą wentylację, okulary ochronne, a nawet użycie masek tlenowych. Co prawda zalecenia dotyczą robotników, jednakże w zaistniałej sytuacji nasz kontakt z oparami będzie nawet dłuższy niż ich. Póki co nikt nam nie rozdał masek, okularów, czy odzieży ochronnej. W karcie można również wyczytać, że farba jest szkodliwa, niebezpieczna, że można spowodować powikłania ze strony układu oddechowego, pieczenie i podrażnienie oczu, wysuszenie i pękanie skóry, bóle głowy, senność, alergie, uszkodzenie nerek, wątroby i centralnego układu oddechowego oraz utratę przytomności. Skutki niepożądane mogą być odległe w czasie.

Skąd te nagłe remonty? Może znajomy prezesa, bądź kogoś innego z BSM nie miał zleceń na mroźne miesiące, więc żeby nie tracił, zlecili mu remont klatek. Ktoś dostanie kasę, a ktoś straci zdrowie i zapłaci gigantyczny rachunek za ogrzewanie. Oczywiście to tylko domniemania. Nazwa firmy wykonującej remont nie jest mi nieznana.
Nie jesteśmy z wyprzedzeniem informowani o terminie poszczególnych prac, aby ktoś, kto akurat nie może mieć kontaktu z pyłem podczas ścierania, czy z farbą podczas malowania mógł opuścić własny dom.
Dodam, że klatka nie jest sprzątana. Wszystko jest w kurzu i pyle, na schodach leży zastygła szpachla.

Prezes twierdzi, że ludziom w innych klatkach remont nie przeszkadza, gdyż nie mają skarg.
Moim zdaniem fakt niezgłaszania niezadowolenia z remontu w czasie zimy lub w ogóle z remontu nie wynika z tego, że mieszkańcom to pasuje, ale z tego że ludzie boją się represji i wolą siedzieć cicho. Myślę, że gdyby porozmawiano z mieszkańcami lub przeprowadzono sondaż, to okazałoby się coś innego.
Inną sprawą jest to, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia. Natomiast ktoś, kto zarządził ten remont powinien znać wytyczne w zakresie pracy z farbami olejnymi i nie narażać ludzkiego zdrowia. Powinien postępować odpowiedzialnie.
Ponadto niektórym mieszkańcom remont rzeczywiście może nie przeszkadzać, gdyż np. mało przebywają w mieszkaniu i ich ekspozycja na opary będzie znacznie krótsza niż tych, co w domu przebywają stale.
Remontowane są wszystkie klatki jednocześnie i w sposób taśmowy, tzn. najpierw kolejno na wszystkich klatkach szpachlują, następnie na wszystkich przeprowadzają inne prace, a po ich zakończeniu jeszcze inne. W miedzy czasie klatki, a przynajmniej ta, w której ja mieszkam, nie są sprzątane. Gdyby każda klatka była remontowana od początku do końca, we wcześniej określonym czasie, to łatwiej byłoby ten remont przetrwać, choćby wynajmując pokój w hotelu.

Treść odpowiedzi producenta farby:
“Malowanie farbami olejnymi opisanych powierzchni wiąże się z tym, ze podczas malowania i schnięcia powłok będzie wyczuwalny charakterystyczny zapach farby olejnej i rozcieńczalników w niej zawartych, co dla wielu mieszkańców może okazać się uciążliwe.
Według atestu PZH, pomieszczenia malowane tymi farbami mogą być użytkowane po zaniku specyficznego zapachu i po tym okresie są całkowicie bezpieczne.”

Dziś dowiedzieliśmy się od robotników, że klatka będzie na pewno remontowana w lutym. Niemoc jest ogromna.

Nikt nie zadba lepiej niż właściciel. I nikt nie wie lepiej, co jest akurat potrzebne niż właściciel. Kiedyś już było centralne zarządzanie. Jaki efekt? Ludzie butów nie mieli gdzie kupić, a po mięso całą noc stali w kolejce. Dziś mamy samorządność. Może nie jest idealnie, ale buty i mięso można kupić bez problemu

            Białostocka SM xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Przyległa wspólnota

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pokazówka

4-go stycznia 2013, czyli w dniu, w którym sejm zajmie się czytaniem trzech projektów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych nasza wierchuszka postanowiła urządzić pokazowe konsultacje społeczne dotyczące prawa spółdzielczego. O godzinie 11:00 w  Sali Konferencyjnej Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie  odbędzie się konferencja  poświęcona : „ Prawno-ekonomicznym uwarunkowaniom funkcjonowania spółdzielni w świetle projektów ustaw”.

Zaproszenie na konferencję

Udział w konferencji zapowiedzieli: nasz główny specjalista od lustracji spółdzielni mieszkaniowych dr Jerzy Jankowski

,

 

oraz prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych Władysław Serafin

Będą też Posłowie i Senatorowie Ziemi Warmińsko – Mazurskiej.  Nie będzie pewnie tylko zwykłych spółdzielców, bo nic nie słyszeliśmy o tym, żeby dr Jankowski opublikował w regionalnej prasie  informację o konferencji i zaprosił na nią szeregowych członków spółdzielni mieszkaniowych, którzy są podmiotem planowanych regulacji prawnych.  Wiemy jednak, że konferencja jest spotkaniem otwartym a więc może wziąć w niej udział każdy zainteresowany. Liczymy na to, że członkowie spółdzielni mieszkaniowych z Olsztyna i miast ościennych rozpowszechnią tą informację między sobą i  wezmą czynny udział w tej pokazówce po to, żeby naszym działaczom spółdzielczym i przedstawicielom organu ustawodawczego wytłumaczyć co jest potrzebne do uzdrowienia chorej sytuacji w spółdzielniach mieszkaniowych.