AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

SKOK Wołomin, ART-B i …… SM „PAX”

Szukając informacji na temat SM „PAX” w Warszawie, można znaleźć także i inne, z pozoru nie wiążące się z tą SM. Taką informacją jest np ta z Wielkiego Piątku:

„Czterech członków gangu wyłudzającego pożyczki w wołomińskim SKOK-u zatrzymali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji. Wśród nich jest jeden z liderów grupy, biznesmen Jan L. – dowiedziała się PAP. Zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i dokonywania oszustw. Jan L., posiadający status rezydenta Szwajcarii, miał pośredniczyć w kontaktach przestępczych pomiędzy zarządem SKOK-u a liderami średniego szczebla grupy. „

PolicjaNo i „mleko się wylało”, bo biznesmen Jan L. to nie kto inny, jak Jan Labut, członek RN tej SM „PAX” w latach 2011-2014. Ale nie tylko. To także członek zarządów i Rad Nadzorczych kilku z kilkunastu spółek założonych na bazie majątku SM „PAX” (a nawet prezes zarządu jednej z nich). Tu bezwzględnie należy dodać, że tym mechanizmem „zakładania spółek”, majątek SM doznał uszczuplenia na kwotę, wg ostrożnych szacunków ok. 90 milionów zł. I również należy dodać, że SM „PAX” NIE JEST JUŻ w najmniejszej nawet cząstce właścicielem (czy współwłaścicielem) którejkolwiek z tych spółek. A „po drodze” niektóre z nich „zaliczyły” Cypr lub Luksemburg. Jednocześnie jest to „powód do chwały” prezesa zarządu SM „PAX” – http://mail.nbt.pl/?pl_zarzad,21 . Słowo „biznesmen” jest w przypadku Jana Labuta tym bardziej uzasadnione, że jest powiązany osobowo lub kapitałowo jeszcze z 8 innymi spółkami. Jednocześnie, poprzez te spółki jest znaczącym beneficjentem przetargów ogłaszanych przez SM „PAX”.

Sobieskiego 110I to dalej nie koniec „działalności biznesowej’ tego pana. Jak wykazało śledztwo Prokuratury Okręgowej o sygn akt VI Ds 22/10 p. Labut w zamian za nabyty dług SM PAX od banku PKO BP został zaspokojony szeregiem lokali. „Przelicznik” wg którego następowało to zaspokojenie roszczeń p. Labuta wobec SM „PAX” pozostaje nieznany.  Przypominam, że postanowienie Prokuratury Okręgowej jest załącznikiem do protokołu lustracji za lata 2007-2010 wykonanej przez Związek Rewizyjny SM RP więc jest dostępny dla członków SM PAX w siedzibie Spółdzielni.

***************************************************************

ART-B

Słynna nazwa z okresu „transformacji ustrojowej”. Równie słynne jest nazwisko założyciela tej „firmy – specjalistki” od „przekrętów” – Bogusława Bagsika.

Jak być może Państwo pamiętacie, w ubiegłym roku 14 kwietnia 2014r aresztowano Pana Macieja Wójcickiego razem z Bogusławem Bagsikiem za pranie brudnych pieniędzy, na wniosek Prokuratury Rejonowej Śródmieście Północ.

Pan M. Wójcicki to osoba, która za ułamek wartości, nabyła od jednego z banków dług SM „PAX” w tym banku i przystąpiła do egzekucji tego długu. Mowa tu o kwocie ok. 110 milionów zł. Cena jaką za ten zakup dał, jest „słodką” tajemnicą, ale nieoficjalnie mówi się o 5%. Jednym słowem, Maciej Wójcicki jest drugim beneficjentem restrukturyzacji długów SM PAX realizowanej przez p. Andrzeja Ślązaka prezesa zarządu SM „PAX” i prezesa CEE Property Administrator. Działania Zarządu SM „PAX” noszą wszelkie znamiona działania na szkodę Spółdzielni i jej członków, a w szczególności podpisanie „Oświadczenia …” o poddaniu się rygorowi egzekucji z art. 777 § 1 pkt. 4 kpc (akt notarialny rep. 3670/2009 z dnia 25.05.2009r, który został w dniu 01.09.2009r zaopatrzony w Postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa I Wydział Cywilny Warszawa sygn. Akt I Co 864.09 z o nadaniu klauzuli wykonalności ww. aktowi notarialnemu) na rzecz wierzyciela Macieja Wójcickiego

Na podstawie tego oświadczenia Pan Maciej Wójcicki prowadzący działalność gospodarczą pod firmą MW FINANCE GROUP z siedzibą w Jastrzębiej Górze ustanowił HIPOTEKI PRZYMUSOWE ZWYKŁE w kwocie 19.565.005,00,-zł na poniższych nieruchomościach w zasobach SM PAX i do dnia dzisiejszego te hipoteki wciąż figurują w księgach wieczystych poniższych nieruchomości :
 ul.Wyścigowa 18 – KW nr WA2M/00455985/5;   ul.Falęcka 5/7 – KW nr WA2M/00029090/7;    ul. Modzelewskiego 6, 8, 10, 12 – KW nr WA2M/00100056/9 ;   ul.Narbutta 4 – KW nr WA2M/00084191/8;    ul.Górska 19 – KW nr WA2M/00128407/7;   ul.Sobieskiego 110 – KW nr WA2M/00141171/0;   ul.Odolańska 17 i Wiktorska 18 – KW nr WA2M/00141230/2;    ul.Stryjeńskich 19 – KW nr WA2M/00210163/6;   ul.Stryjeńskich 19 – KW nr WA2M/00430635/4;   ul. Złota 81 – KW nr WA4M/00029589/6;   ul.Żeromskiego 77 – KW nr WA1M/00211052/9;   ul.Bitwy Warszawskiej 1920r. 16- KW nr WA1M/00204165/8;   ul.Bitwy Warszawskiej 1920r. 18- KW nr WA1M/00153544/6;   ul.Kakowskiego 5, 7a, 11 – KW nr WA6M/00201940/9;   ul. Komorskiej 11/15 – KW nr WA6M/0211560/4;   Al.Stanów Zjednoczonych 72 – KW nr WA6M/00150388/8;   ul. Wybrzeże Kosciuszkowskie 21 A i ul. Salezego 6 – KW nr WA4M/00022016/0;   ul.Rzymowskiego 17 – KW nr WA2M/00410956/4;    ul. Skaryszewskiej 4, ul. Targowej 2, 4,  ul.Lubelskiej 5/7, 17, 21;   ul.Zamoyskiego 45a, 47, 47a, 49, 51 – KW nr WA6M/00137830/5;   ul.Ceglanej 23 w Pruszkowie – KW nr WA1P/0025225/1;   ul.Lipowej 38 w Pruszkowie – KW nr WA1P/00211010/3.

Zarząd SM PAX od 01.01.2012r zmusił właścicieli lokali w zarządzanych przez Spółdzielnię nieruchomościach do wnoszenia całości opłat czynszowych (opłata eksploatacyjna, opłata za media, fundusz remontowy) na konto spółki MW Administrator będącej w 100% własnością wierzyciela Macieja Wójcickiego. W październiku 2012r wierzyciel, jak to było do przewidzenia, przejął w wyniku egzekucji długów SM PAX, wszystkie środki finansowe zgromadzone na tych kontach. W listopadzie 2012r rozpoczęły się windykacje komornicze wierzytelności SM PAX z opłat eksploatacyjnych właścicieli lokali na wniosek wierzyciela tj. spółki MW FINANCE GROUP Sp. z o.o. Zobowiązania SM „PAX” na podstawie poświadczonego notarialnie przez Zarząd SM PAX w dniu 25.05.2012r stanu zobowiązań SM PAX wobec Macieja Wójcickiego na dzień 31.03.2012r wynosiły 19.656.683,55,-zł .

******************************************************************

To jedna z SM w Warszawie. Niestety nie jest ona jakąś wyjątkową w tym stołecznym mieście, bo podobnie dzieje się i w innych warszawskich SM-ach, a za ich przykładem te patologie rozlały się po całej Polsce. Dodatkowo są one hołubione (inaczej tego nie można nazwać), zarówno przez organy powołane do zwalczania tych patologii, jak również i sądy, oraz co najgorsze przez POLITYKIERÓW wszelkiej maści z wszystkich partii. Również oficjalne „przekaziory”  unikają tego tematu jak tylko się da, karmiąc nas „informacyjnymi plewami i sieczką”.

Może by więc była już pora, aby odpowiedzieć na pytanie wyłaniające się z tła tego wpisu :

KTO to kryje?

Ile za to bierze?

Jakie inne jeszcze korzyści czerpie z tego „interesu”?

Czterech

Czterech członków gangu wyłudzającego pożyczki w wołomińskim SKOK-u zatrzymali na terenie Warszawy funkcjonariusze CBŚP. Wśród nich jest jeden z liderów grupy, biznesmen Jan L. – dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do śledztwa.Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-cztery-osoby-zatrzymane-ws-skok-u-wolomin,nId,1710378#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

członków gangu wyłudzającego pożyczki w wołomińskim SKOK-u zatrzymali na terenie Warszawy funkcjonariusze CBŚP. Wśród nich jest jeden z liderów grupy, biznesmen Jan L. – dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do śledztwa.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-cztery-osoby-zatrzymane-ws-skok-u-wolomin,nId,1710378#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Kasta NIETYKALNYCH

ŚWIĘTA. Jedne z najważniejszych w naszej kulturze. Jednak nie dla wszystkich, bo okazuje się są tacy, którzy nasz świąteczny nastrój chcą wykorzystać do „przepchnięcia cichcem” wygodnych dla siebie rozwiązań prawnych.

Ci „niektórzy” to nie kto inny, ale Trybunał(?) Konstytucyjny(?) !!!

Nasza witryna w zasadzie głównie propaguje wiedzę o patologiach w polskich SM-ach i o tym jak z nimi walczą „niepokorni”. Walczą również przy pomocy prawa. Co zrobić jednak, gdy ta walka w sądach jest uzależniona w olbrzymim stopniu od „kręgosłupa moralnego” sędziego (sędziów) wydających wyrok? A niestety, ale wyroki zapadające w tych sprawach (ale nie tylko w tych, bo i w innych również), zmuszają do zastanowienia się nad „giętkością” tego „kręgosłupa”.

SĄDWŁADZA SĄDOWNICZA – jeden z filarów państwa prawa i tego co nazywamy demokracją. Nic więc dziwnego, że SUWEREN JAKIM JEST NARÓD, poprzez swoich wybranych przedstawicieli, chce zapewnić sobie, aby ta władza sądownicza była „jak żona cezara- bez skazy”.

Na drodze realizacji takiego prawa NARODU, „okoniem” stanęła wczoraj ta „władza”, wyrokiem „Trybunału(?)” „Konstytucyjnego(?)”, ws. obowiązywania immunitetu sędziowskiego w sytuacji kłamstwa lustracyjnego. Zatajenie współpracy z komunistycznymi służbami będzie chronione immunitetem. Wyrok jest sprzeczny z dotychczas obowiązującą wykładnią Sądu Najwyższego. Ta decyzja oznacza, że sędziowie (a także prokuratorzy) nadal będą składali oświadczenia lustracyjne, ale jeżeli nawet Instytut Pamięci Narodowej będzie miał podejrzenia, że są one niezgodne z prawdą i tak musi się zwrócić do sądu o uchylenie immunitetu.

Wbrew wszelkim zasadom państwa prawa, osoby mianujące się „strażnikami prawa”, WYDAŁY WYROK W WŁASNEJ SPRAWIE, UCHYLAJĄCY DECYZJĘ SUWERENA !!

indeks

http://trybunal.gov.pl/rozprawy/komunikaty-prasowe/komunikaty-po/art/7537-postepowanie-lustracyjne-a-immunitet-sedziowski/

Wyrok oznacza, że jeśli sędzia został przyłapany na kłamstwie lustracyjnym, to aby karnie usunąć go z urzędu, koniecznym będzie uzyskanie zezwolenia właściwego sądu dyscyplinarnego – tylko koledzy sędziowie będą mogli na to pozwolić. Trybunał Konstytucyjny zdecydował bowiem, że również w postępowaniu lustracyjnym: „w postępowaniu lustracyjnym przysługuje sędziemu – obok innych konstytucyjnych gwarancji – także gwarancja w formie immunitetu, o którym mowa w art. 181 konstytucji”.

Trybunał Konstytucyjny rozpoznał pytanie prawne w składzie:
Piotr Tuleja – przewodniczący

Tuleja
Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz – sprawozdawca

Wronkowska
Mirosław Granat (zgłosił zdanie odrębne do wyroku , a już raz ośmieszył TK)

Miroslaw_granat
Wojciech Hermeliński

Hermeneliński
Leon Kieres

Sędzia Leon Kieres

Jako komentarz nasuwa się tylko jedno, bardzo wulgarne zdanie mówiące o tym, kto komu „łba nie urwie”.

Własność powietrza

Jak bumerang powraca rozumowanie, które w ujęciu syntetycznym można wyrazić w słowach:

„… skoro zapłaciłem za mieszkanie to jestem właścicielem tego mieszkania…”

Otóż uprawniony do spółdzielczego prawa do lokalu jest tylko POSIADACZEM ograniczonego prawa rzeczowego zwanego także prawem na rzeczy cudzej (iura in re aliena), a jednocześnie jest tylko LOKATOREM.

Właścicielem takiego lokalu jest spółdzielnia (jest to forma własności kolektywnej).
Dodam, że spółdzielnia mieszkaniowa to ogół jej członków…!
Potwierdzenie kto jest właścicielem, a kto uprawnionym znajduje się w dziale II księgi wieczystej, jeżeli w ogóle taka została założona dla spółdzielczego prawa do lokalu. Przecież żaden posiadacz spółdzielczego prawa do lokalu nigdy nie zapłacił ceny sprzedaży lokalu tylko każdy wnosił odpowiedni wkład (budowlany lub mieszkaniowy).

Każdy posiadacz spółdzielczego prawa uzyskał tytuł prawny do lokalu na podstawie umowy ustanowienia spółdzielczego prawa lub w poprzednim systemie na podstawie decyzji przydziału. W żadnym przypadku nie zaistniała umowa, której treścią było by przeniesienie prawa własności (np. sprzedaż czy darowizna). Nawet, gdy ktoś na rynku wtórnym nabył spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego, to nie nabył prawa własności lokalu tylko ograniczone prawo rzeczowe. Dlatego nieporozumieniem jest twierdzenie, że posiadacz spółdzielczego prawa do lokalu jest właściciele takiego lokalu.

Osobnym zagadnieniem jest prawo do wkładu budowlanego czy mieszkaniowego.
Prawo do wkładu mieszkaniowego jest innym prawem majątkowym, któremu należy zapewnić ochronę zgodnie z art. 64 ust. 1 Konstytucji.
Czyli w dużym uproszczeniu można przyjąć, że posiadacz spółdzielczego prawa do lokalu jest „właścicielem” wniesionego wkładu, ale nie jest właścicielem mieszkania. Natomiast wykładnia prawna art. 3 ustawy – Prawo spółdzielcze stanowi treść uzasadnienia wielu orzeczeń różnych sądów.
Nawet Trybunał Konstytucyjny w ostatnim orzeczeniu kolejny raz wyjaśnił to zagadnienie prawne bardzo precyzyjnie cyt.:

„WYROK
z dnia 5 lutego 2015 r.
Sygn. akt K 60/13*

UZASADNIENIE

(…)  III

Trybunał Konstytucyjny zważył, co następuje:

7.2. W orzecznictwie sądów i w doktrynie podtrzymywany jest pogląd, że mimo brzmienia art. 3 prawa spółdzielczego – „majątek spółdzielni jest prywatną własnością jej członków” – przepis ten nie mówi o własności w rozumieniu cywilnoprawnym.
„W treści tego przepisu zawarto bowiem sformułowanie «majątek», a nie cywilnoprawne określenie «mienie», co prowadzi do jednoznacznego wniosku, że chodzi w nim o ekonomiczne, a nie prawne znaczenie słowa «własność»” (wyrok WSA w Bydgoszczy z 6 listopada 2013 r., sygn. akt I SA/Bd 677/13, Lex nr 1437020) .Spółdzielnia jako osoba prawna jest podmiotem prawa cywilnego, w tym również prawa własności rzeczy.
Dlatego też uznaje się, że art. 3 prawa spółdzielczego nie statuuje zasady, iż członkowie spółdzielni są współwłaścicielami nieruchomości spółdzielczych czy innych praw, a jedynie zawiera określenie majątku spółdzielczego, traktowanego dawniej jako mienie społeczne i to tylko z ekonomicznego punktu widzenia (zob. uchwała SN: z 9 stycznia 1996 r., sygn. akt III CZP 152/95, OSNC nr 4/1996, poz. 52 i z 6 lutego 1996 r., sygn. akt III CZP 4/96, OSNC nr 4/1996, poz. 58). Przepis ten nie pozbawia spółdzielni własności jej majątku i nie czyni spółdzielców współwłaścicielami w rozumieniu prawa cywilnego. „Regulacja ta bowiem jedynie zalicza własność należącą do spółdzielni, jako osoby prawnej, do kategorii własności prywatnej, a nie spółdzielczej. Własność taka w rozumieniu przepisów prawa pozostaje jednak własnością cudzą, a jej przedmiot jest mieniem cudzym, także dla członka tej spółdzielni” (A. Stefaniak, op. cit.).

7.4. Jak już wyżej wskazano, własność i inne prawa stanowiące majątek spółdzielni są z ekonomicznego punktu widzenia własnością grupową osób będących członkami tej spółdzielni, ale podmiotem tych praw jest spółdzielnia jako osoba prawna… (…)”

Autor: Fix

ZDROWYCH, POGODNYCH I RADOSNYCH ŚWIĄT!!

http://kartki4u.eu/kartki/90/4/d/4403.gif

 

Aby Wielkanoc w tym właśnie roku,

nadeszła z dużym sukcesem u Waszego boku,

aby życie układało Wam się zdrowo,

zarówno prywatnie jak i zawodowo.

Jak najwięcej chwil radosnych

i przepięknej wiosny!

Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei i miłości.Radosnego, wiosennego nastroju,serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół oraz wesołego Alleluja

życzą Admini

 

Powtórka z Łodzi w W-wie !!

Dzisiaj, na mocy postanowienia Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy,

do biur ŚSM w Warszawie wkroczył NADZORCA SĄDOWY.

Sąd ustanowił nadzorcę sądowego na skutek złożonego do sądu wniosku o ogłoszenie upadłości ŚSM przez trzech wierzycieli tej SM.

11037512_434455973384187_7149411803274414821_o

To bardzo dobra wiadomość dla tej SM ! Powołany NADZORCA SĄDOWY, zostanie prawdopodobnie również po okresie ok. 2-3 m-cy mianowany przez sąd SYNDYKIEM MASY UPADŁOŚCIOWEJ, gdy sąd ogłosi na podstawie  sprawozdania przygotowanego właśnie przez tego NADZORCĘ , upadłość ŚSM. Co prawda w tym okresie jeszcze komornicy mogą „działać”, czyli realizować tytuły egzekucyjne, ale chyba tylko „samobójca prawny” „zadarł” by z osobą, która w dalszej kolejności zostanie syndykiem i to ona będzie zaspakajać roszczenia wierzycieli.

Za-Zelazna-Brama-w-polowie-lat-80Osiedle „Za Żelazną Bramą” w ŚSM

Już niedługo, a mieszkańcy tych „wieżowców”, będą mogli „spać spokojnie”, że nikt im nie wyłączy wody, CO, CWO i prądu w częściach wspólnych. Dodatkowo, dzięki temu postanowieniu sądu, pojawiła się realna szansa na URATOWANIE ŚSM JAKO CAŁOŚCI.

Ci trzej wierzyciele, którzy złożyli wniosek o ogłoszenie upadłości ŚSM, ZASŁUGUJĄ NA DOZGONNĄ WDZIĘCZNOŚĆ  z strony członków tej SM, jak i jej mieszkańców.

*************************************************************************************

Aktualizacja:

Screenshot_1

POSTĘPOWANIE KARNE

Z zaprzyjaźnionej strony: http://pojezierze.vot.pl/index.php

„POSTĘPOWANIE KARNE ws. „MIESZKANEK dla SWOJAKÓW”

Właśnie otrzymaliśmy postanowienie Sądu Okręgowego VII Wydziału Karnego. Okazało się, że Pan Prokurator ze Słupska wniósł zażalenie na (prezentowane też niedawno na naszej stronie) postanowienie Sądu Rejonowego o przekazaniu sprawy mieszkanek do Sądu Okręgowego. Nie wiemy co prokuratura chciała tym zażaleniem osiągnąć, ale w istocie osiągnięto to, że mamy kolejne budujące postanowienie, które daje nadzieję na wreszcie rzetelne podejście organów wymiaru sprawiedliwości do tematu wyprowadzania majątku ze spółdzielni. Sąd Okręgowy wytknął prokuraturze, że szkoda spółdzielni nie była w żaden sposób weryfikowana. „Z uwagi na fakt, że sprawa dotyczy przekroczenia uprawnień przez członków zarządu spółdzielni, którzy mieli doprowadzić do sprzedaży mieszkań za 1 metr kwadratowy po cenach niższych niż rynkowe, uprawnione są twierdzenia Wiesława Szmidta, że wyrządzona tym czynem szkoda mogła przekroczyć graniczną wartość określoną w art. 115 § 6 k.k. wskazującą na mienie wielkiej wartości.” „

****************************************************

Sprawa dotyczy kskluzywnego bloku wybudowanego przez spółdzielnię mieszkaniową w centrum miasta i pilnie strzeżona lista szczęściarzy, którzy nabyli nowe mieszkania. Tak buduje się w Olsztynie. Ale czy spółdzielnia może oferować wybrańcom lokale zbudowane po kosztach na spółdzielczym gruncie? 

Prezes pracuje u mnie a nie ja u niego, to są moje pieniądze i nikt mi nie będzie grzebać. Ja dokładnie muszę wiedzieć, jak są wydawane – uważa Lech Krygier.

– Dla spółdzielców, mieszkańców, najbardziej oburzające jest to, że wiele osób zgłaszających się, zgłosiło chęć kupienia mieszkania w tej kamienicy, bo wiedzieli, że coś się buduje. Nie zostali przyjęci. Tylko 11 mieszkań na 36 poszło na wolny rynek a reszta została rozdana według klucza: znajomi, współpracownicy, pracownicy. Najdziwniejsze jest to, że na tej liście prezesi umieścili swoich synów. Jest przewodnicząca rady nadzorczej, żona członka rady nadzorczej, synowa członka rady nadzorczej. Jak się patrzy na tę listę, to nóż w kieszeni się otwiera, bo przecież takich rzeczy się nie robi – uważa Bogumiła Nowak, dziennikarka portalu express.olsztyn.pl.

Blok wybrańcówKamienica „wybrańców”

Szczęśliwcy znajdujący się na liście mogli kupić mieszkania, wraz z podziemnym garażem za około 3850zł za metr kwadratowy. Cena tych samych lokali na rynku wtórnym wzrasta o nawet 2 tysiące złotych na każdym metrze. Po remoncie, ale za garaż trzeba już zapłacić osobno.

– Takie sytuacje zdarzać się nie powinny. W tamtym budynku, zwanym w Olsztynie budynkiem prominenckim, zbyto mieszkania osobom, które były bardzo blisko związane z ówczesnym zarządem spółdzielni. Były to osoby, które miały dość szeroką władzę w Olsztynie, dość duże wpływy, ale także były dość mocno związane ze spółdzielnią. Niestety, dzisiaj ta sytuacja znowu się powtarza, są to niedopuszczalne działania – mówi Lidia Staroń, posłanka.

Gorąco wokół tego tematu zrobiło się głównie za sprawą Wiesława Szmidta, jednego z najbardziej znanych przedstawicieli opozycji w Pojezierzu.

Szmidt w sadzieJednak  policjant z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie wydał postanowienie o umorzeniu  i uzasadnił , a zatwierdził je prokurator z Prokuratury Okręgowej w Słupsku, do której w ub. roku przeniesiono śledztwo w tej sprawie.Zażalenie na decyzję prokuratury złożył Wiesław Szmidt, jeden z najbardziej znanych przedstawicieli opozycji w spółdzielni.

Odpis postanowienia sądu jest tutaj:

http://pojezierze.vot.pl/index.php/archiwum/2015/194-postanowienie-sadu-okregowego-ws-kamienicy-wybrancow

„Czarne chmury”

Informacja z : http://www.zsm.zabrze.pl/sad-nie-uznal-roszczenia-zsm-w-sprawie-niedoplaty-za-c-o/

„Sąd nie uznał roszczenia ZSM w sprawie niedopłaty za c.o.

Zabrzańska SM

Czarne chmury zawisły nad systemem rozliczania kosztów dostarczenia ciepła na potrzeby centralnego ogrzewania wykorzystującym podzielniki kosztów ciepła oraz regulaminem na tę okoliczność opracowanym przez Zabrzańską Spółdzielnię Mieszkaniową. W dniu wczorajszym Sąd Rejonowy w Zabrzu oddalił powództwo Spółdzielni skierowane do jednego z naszych spółdzielców o zapłatę tzw. niedopłaty „wyliczonej” przez firmę Techem na zlecenie ZSM. W uzasadnieniu Sąd wskazał, że Spółdzielnia nie przedstawiła żadnego wiarygodnego dowodu powstania tego roszczenia. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, ale już teraz możemy mówić o przełomie w tej tak bardzo interesującej naszych spółdzielców dziedzinie.

     Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na niesprawiedliwość dokonywanych w ten sposób rozliczeń kosztów dostarczenia ciepła na potrzeby centralnego ogrzewania, co zresztą wynika z licznych interwencji naszych spółdzielców w Stowarzyszeniu.

     Zabrzańska Spółdzielnia Mieszkaniowa z całą pewnością złoży apelację od tego wyroku. Na jego uprawomocnienie musimy zatem jeszcze poczekać.”

Oj, nie ma szczęścia ta SM do wyroków sądów w sprawie wyliczanych przez siebie  opłat. A może trzeba powiedzieć, że nie może się oduczyć „krojenia” swoich mieszkańców?

Spółdzielcy w potrzasku

Trudno by chyba było znaleźć w Polsce człowieka, który nie wiedział by, kto to jest Pani Profesor Ewa Łętowska. Swoim działaniem jako RPO, a potem w TK, zasłużyła sobie na naszą wdzięczną pamięć.

ObszarW programie „Prawy do lewego, lewy do prawego” telewizji Polsat jest wręcz bulwersujący wywiad z Panią Profesor, w którym na przykładzie swojej SM ( a jest nią ŚSM w Warszawie), stawia druzgocącą opinię o stanie polskich SM. Zresztą oglądnijcie sami:

http://www.ipla.tv/Prawy-do-lewego-lewy-do-prawego-kampania-prezydenc/vod-6228989

Screenshot_1

Wywiad z Panią Profesor zaczyna się mniej więcej od 29 minuty reportażu. Do jego obejrzenia jest potrzebna zainstalowana wtyczka Microsoft Silverlight, którą można „spokojnie” (jest bezpieczna) zainstalować.

Lawina upadłości SM

Droga do bankructwa

– Jeden rok – tyle czasu wystarczy, żeby doprowadzić do upadłości nawet bardzo dobrze prosperującą spółdzielnię mieszkaniową, chociaż jeszcze na początku lat 90. taka upadłość była nie do pomyślenia – powiedział prezes jednego ze stowarzyszeń syndyków.

ŚSM W-wa Apartamentowiec– Przyczyny upadłości są różne. W małych i średnich spółdzielniach, które powstały kilkadziesiąt lat temu, najczęstszym powodem są zaległości w rozliczeniach za dostawę mediów, przerost zatrudnienia, wysokie koszty zarządu i zła gospodarka finansami. Z kolei w tych, które realizują nowe inwestycje – powodem bankructwa jest zła polityka inwestycyjna, niespłacone kredyty, wybór nieterminowych wykonawców oraz niegospodarność – powiedziała Irena Buczyńska, prezes Zarządu Stowarzyszenia Syndyków, Rzeczoznawców i Doradców Gospodarczych Polska – Europa.

Można ocenić (ocenić, gdyż nikt nie chwali się takimi „osiągnięciami”, a już na pewno nie KRS, czy ZR SMRP), że w ciągu ubiegłych 10-ciu lat zbankrutowało ponad 200 SM. 

Łódzki Mannhatan (2)SM „Śródmieście” w Łodzi

Państwo w państwie

Spółdzielnie rządzą się własnymi prawami, tym bardziej że w ich statucie można zawrzeć prawie wszystko. Zdarzało się, że na podstawie jego zapisów z pieniędzy spółdzielni inwestowano w rurociągi naftowe czy papiery wartościowe. Dużym ograniczeniem uprawnień członków w wielkich spółdzielniach mieszkaniowych jest to, że tak naprawdę, to organ kontrolujacy działanie SM, czyli Radę Nadzorczą, wyznacza  zarząd z prezesem na czele. Teoretycznie wybierają ją sami zainteresowani, jednak dzięki sprytnym zabiegom, zostają tymi kontrolującymi ludzie tkwiący w układzie z prezesem i zarządem. Tak zorganizowana grupa jest w stanie podjąć każdą decyzję. Nie należy się dziwić, że spółdzielnie mieszkaniowe są wymarzonym polem do nadużyć, skoro ich działalności nie może kontrolować nawet Najwyższa Izba Kontroli (nie jest podmiotem wykorzystującym państwowe pieniądze). Członkowie spółdzielni na co dzień w niewielkim stopniu interesują się sprawami swojej spółdzielni albo mają ograniczone możliwości w uzyskaniu takich informacji. Interweniują, kiedy jest już za późno.

Potrzeba zmian

Irena Buczyńska

– Rzetelna lustracja w spółdzielniach mieszkaniowych i kontrolowanie wykonywania zaleceń mogłoby uratować przed upadłością niejedną spółdzielnię. Syndyk to ostateczność, kiedy zawiodły zarządy, rady nadzorcze i sami spółdzielcy, a wierzyciele nie chcą dłużej czekać – tłumaczy syndyk, Irena Buczyńska. – Poza tym spółdzielcy nie wykorzystują swych praw do czynnego prowadzenia kontroli nad pracą zarządu, w radach nadzorczych zasiadają osoby, które nie potrafią egzekwować i reprezentować praw spółdzielców – dodaje.

Zapewnienie odpowiedniej regulacji prawnej, która umożliwiłaby zewnętrzną kontrolę nad działalnością zarządu i rady nadzorczej spółdzielni oraz nałożenie odpowiedniej sankcji karnej, wyeliminowałoby nadużycia, niegospodarność oraz sprzeniewierzanie majątku spółdzielców – mówi Izabela Dubec, radca prawny.

prof. zw. dr hab.Feliks Zedler, twórca projektu prawa upadłościowego i naprawczego:
prof.Zedler Spółdzielnie mieszkaniowe to zazwyczaj ogromne molochy. Ich członkowie nie mają wpływu na zarząd, który zajmuje się tylko zwiększaniem swoich dochodów, a nie troską o spółdzielnie. Poza tym rada i zarząd to zazwyczaj jeden układ personalny. Lepszym rozwiązaniem jest tworzenie lub przekształcanie spółdzielni w mniejsze wspólnoty mieszkaniowe. Są to jednostki znacznie mniejsze i przez to mieszkańcy mają większą możliwość bezpośredniego oddziaływania zarówno na ich organy, jak i na innych członków, którzy mają jakieś zobowiązania w stosunku do wspólnoty. Każdy musi brać udział w podejmowaniu decyzji, które go bezpośrednio dotyczą, bo nawet jeśli nie będzie mógł przybyć na zebranie, uczyni to drogą pisemną. Ideałem byłoby, gdyby jeden blok stanowił jedną wspólnotę bądź spółdzielnię. To znacznie usprawniłoby ich funkcjonowanie i zapobiegło na pewno wielu przypadkom upadłości.

Skutki upadłości spółdzielni dla jej członków

  Osoby posiadające lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego:

• gdy w wyniku upadłości budynek przejmie inna spółdzielnia – uprawnienia lokatora nie zmieniają się, należy tylko złożyć wniosek o przyjęcie w poczet członków nowej spółdzielni,
• gdy budynek przejmie np. bank czy prywatny przedsiębiorca – prawo lokatorskie przekształca się w najem.

  Osoby posiadające spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu:

• gdy w wyniku upadłości budynek przejmie inna spółdzielnia, właścicielowi przysługuje roszczenie o przyjęcie do tej spółdzielni,
• gdy budynek nabędzie inny podmiot, prawo to przekształca się w odrębne prawo własności do lokalu, po złozeniu stosownego wniosku do SM o to roszczenie, zanim budynek zostanie sprzedany.

   Pozostałe przypadki dotyczące członków spółdzielni:

• nikt nie może przejąć mieszkania, do którego spółdzielca ma tytuł własności,
• osoby, które wpłaciły pieniądze w związku z nabyciem lokalu i dysponują jedynie umową przedwstępną, rzadko mogą liczyć na zwrot pieniędzy.

Zimny, świąteczny prysznic.

Niemiłą niespodziankę otrzymali tuż przed nadchodzacymi Świętami, mieszkańcy ŚSM w Warszawie. Przedsiębiorstwo dostarczajace im ciepło w postaci CO i CWU, w związku z zaległosciami płatniczymi. obniżyło parametry dostarczanych mediów o 50% od 23 marca br. Jakby tego było mało, zapowiada od 8-go kwietnia całkowite wstrzymanie dostaw ciepła.

ŚSM W-wa ApartamentowiecSławetna „inwestycja” ŚSM

Screenshot_1

Te działania Veoli, to skutek tego co zastał Nowy Zarząd i Nowa RN w tym „gospodarstwie” pod nazwą Śródmiejska Spółdzielnia Mieszkaniowa w Warszawie, po „rządach” byłej prezes zarządu Krystyny Rubik i jej pomagierów, z oslawionym „mecenasem” na czele.

Ten „protokół otwarcia” jaki Nowy Zarząd i RN mogłby napisać na rozpoczecie swojej kadencji, miałby niewiele zdań, bo zawierał by tylko stwierdzenia:

– puste biurka i szafy z dokumentami;

– pusta kasa;

-opróżnione do zera konta;

– rzesza komorników „na karku”, wyszarpywujących co się tylko da.

Dodać należy, że to końcowe opróżnianie szaf i biurek, działo się w obecności policji i przy jej biernej postawie.

Pamietacie? Prawie rok temu to samo działo się w SM „Śródmieście” w Łodzi. Tak samo gehenna mieszkańcow rozpoczęła się od wyłączenia ciepła. Potem „poszedł” prąd, woda, windy, itd. Dobrze, że znalazł się „litościwy” wierzyciel, ktory złożył do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości i dzięki temu od 1-go października mieszkańcy tej SM mogli „spać spokojnie”, że nikt im nie wyłączy dostaw mediów  i urzadzeń niezbędnych dla normalnego funkcjonowania.

Można  z empatią patrzeć na działania tych „Nowych” w ŚSM, „trzymać kciuki” za te ich działania, czy dawać w ich intencji „na mszę”, ale to nie zmieni faktu, że SĄ ONI PRZEZ DZIAŁANIA KOMORNIKÓW UBEZWŁASNOWOLNIENI I NIC PRAKTYCZNIE NIE MOGĄ ZROBIĆ. NIC, KOMPLETNIE NIC!

Dodatkowo, to całe odium tego staczania się w przepaść ŚSM, w oczach jej mieszkanców spada właśnie na nich –    ” NO, BO JAK ONI RZĄDZĄ”.

A przecież są oni tylko zwykłymi ludźmi, a nie żadnymi cudotwórcami.

Zaś czekanie w takim marazmie, tą sytuację ŚSM robi coraz trudniejszą. Jest także „wodą na młyn” tej spólki Rubik&consortes – „no bo za nich tego nie było” ( już takie głosy padają), a także swego rodzaju rodzajem „Eldorado” dla komornikow.

Spółdzielczość w Niemczech – c.d.

Stagnacja w spółdzielczości niemieckiej

Prof. Monika BlumPani Profesor Monika Blum

Spółdzielczość w Niemczech od dłuższego czasu jest w stagnacji.

Jakie są tego przyczyny? Odpowiedź nie jest ani łatwa, ani jednoznaczna. Związane to jest ze zmianą ekosystemu finansowo-gospodarczego i ze zmianą polityki państwa w zakresie dotowania trzeciego sektora zwanego sektorem gospodarki społecznej. By odpowiednio naświetlić tę problematykę pozwolę sobie posłużyć się znakomitym opracowaniem „Warunki rozwoju ekonomii społecznej w Niemczech” autorstwa Ralpha Böhlke.

 Spółdzielnia

Według Międzynarodowego Związku Spółdzielczego (ICA) spółdzielnia jest autonomicznym stowarzyszeniem osób łączących się ze sobą dobrowolnie w celu zaspokajania wspólnych potrzeb i aspiracji ekonomicznych, społecznych i kulturowych poprzez przedsiębiorstwo stanowiące ich wspólną własność i podlegające ich demokratycznej kontroli.

Z prawnego punktu widzenia spółdzielnia stanowi związek osób fizycznych i/lub prawnych, które wspólnie prowadzą działalność podmiotu gospodarczego na równych prawach. Decyzje podejmowane są kolektywnie i demokratycznie.

Jedyną obowiązującą formą spółdzielni w Niemczech jest zarejestrowana spółdzielnia (eingetragene Genossenschaft lub eG). Jej struktura jest zbliżona do struktury zarejestrowanego stowarzyszenia (e.V.) i/lub do struktury spółki akcyjnej (AG).

Podstawową korzyścią płynącą z przyznania takiego statusu prawnego jest możliwość ograniczenia odpowiedzialności za transakcje gospodarcze zawierane przez spółdzielnię do wartości kapitału zakładowego. W takim przypadku członkowie spółdzielni nie odpowiadają swoim majątkiem prywatnym. Jednak statut może także wymagać dodatkowych wpłat od członków.

Ramy prawne działalności w Niemczech reguluje Ustawa o spółdzielniach (Genossenschaftsgesetz lub GenG), która obowiązuje od dnia 1 maja 1889 r. Ostatnia ważniejsza poprawka weszła w życie dnia 16 października 2006 r.
Zmiana ustawy o spółdzielniach z roku 2006 zapewnia założycielom nowych spółdzielni (szczególnie mniejszych) różnorodne ułatwienia:

  • minimalna liczba członków założycieli: 3 (wcześniej 7);
  • cel działania spółdzielni był początkowo ograniczony do działalności gospodarczej, obecnie zaś dopuszczalne są także cele o charakterze kulturalnym i społecznym;
  • w przypadku małych spółdzielni (których suma bilansowa jest niższa od 1 mln euro) można stosować uproszczone wymagania w zakresie audytu.Zgodnie ze zmienioną ustawą różne średnie przedsiębiorstwa mogą z łatwością łączyć swe siły w pewnych ograniczonych obszarach działalności, jak np. marketing i/lub sprawy administracyjne.Wymagania związane z założeniem: spółdzielnia musi mieć przynajmniej trzech członków, zobowiązana jest do posiadania statutu zgodnie z minimalnymi wytycznymi zawartymi w GenG §§ 5 ff i musi się zarejestrować we właściwym miejscowo sądzie. Ponadto każda spółdzielnia musi należeć do spółdzielczego stowarzyszenia kontrolnego (Prüfungsverband).Organy prawne: spółdzielnia ma zwykle trzy organy – zarząd, radę nadzorczą i walne zgromadzenie.W przypadku banków spółdzielczych, spółdzielni mieszkaniowych i spółdzielni konsumenckich członkowie są jednocześnie użytkownikami lub klientami. W spółdzielniach handlowych, rolniczych i rzemieślniczych członkowie są przedsiębior- cami lub innymi osobami prawnymi.”

 Sektory spółdzielcze w Niemczech

„Niemcy w XIX wieku zaliczały się do prekursorów idei spółdzielczości – wspomnieć tu należy choćby Friedricha Wilhelma Raiffeisena (1818-1888) czy Franza Hermanna Schulze-Delitzscha (1808-1883). Pierwszy założył towarzystwo pomocy wzajemnej dla społeczności wiejskiej, drugi – kasę kredytową dla rzemieślników. Idea spółdzielczości odgrywała ważną rolę w całym XX wieku.

Natomiast w ciągu ostatnich 25 lat liczba spółdzielni stale spada. W roku 2008 w Niemczech działa około 7 500 czynnych spółdzielni. Zatrudniają one około 650 000 pracowników. Niemal połowa z nich zatrudniona jest w sektorze bankowości spółdzielczej, a większość drugiej połowy pracuje w sektorze produkcji żywności (rolnictwie) i handlu detalicznego artykułami spożywczymi.

Spółdzielczość mieszkaniowa stanowi margines w niemieckiej spółdzielczości ( uwaga autora).

Większość spółdzielni zorganizowanych jest pod auspicjami DGRV, czyli Niemieckiej Konfederacji Spółdzielni i Raiffeisen.16. Organizacja ta pełni także funkcje kontrolne wobec całej sieci spółdzielni.

Sieć DGRV jest w Niemczech największą organizacją gospodarczą pod względem liczby członków – niemal 17 milionów jej członków należy do około 5 500 spółdzielni. Jedyną wartą odnotowania grupą, która nie należy do DGRV, jest sektor niemieckich spółdzielni mieszkaniowych, do którego należy 3,8 mln członków. DGRV reprezentuje niemiecki sektor spółdzielczości na szczeblu europejskim i ogólnoświatowym.”

Liczba zarejestrowanych spółdzielni w Niemczech (1980-2005)

1980

1990

2000

2003

2004

2005

Łączna liczba spółdzielni

11.681

8.769

9.094

8.126

7.927

7.763

Źródło: AlSCHER, Mareike / PRilleR, Eckhard, 2007 r.

 Spółdzielnie mieszkaniowe w Niemczech

„Spółdzielczość mieszkaniowa w Niemczech istnieje od schyłku XIX wieku. Współcześnie istnieje około 2 000 spółdzielni mieszkaniowych, do których należy ponad 3 mln członków. W Berlinie ponad 80 spółdzielni mieszkaniowych administruje ok. 180 000 mieszkań (ponad 10% łącznej liczby mieszkań w mieście).

Liczba mieszkań w posiadaniu spółdzielni mieszkaniowych wzrasta w ostatnich dziesięcioleciach, szczególnie po zjednoczeniu Niemiec. Wiele formalnie państwowych mieszkań w byłych Niemczech wschodnich zostało po zjednoczeniu przekazanych spółdzielniom mieszkaniowym. Jednak obecnie spółdzielnie mieszkaniowe nie rozwijają się już tak intensywnie i weszły w fazę stagnacji związanej z nowymi ograniczeniami finansowymi: w ostatnich latach wzrosły koszty napraw i utrzymania, a także presja na modernizację budynków, przy jednoczesnym zmniejszaniu się wsparcia ze strony państwa. 

Poza wspieraniem mieszkalnictwa spółdzielczego organy władz lokalnych w Niemczech udzielały pomocy przy budowie mieszkań dostępnych na kredyt preferencyjny, a w zamian za taką pomoc właściciel budynku zobowiązany był wynajmować mieszkania według określonej stawki “socjalnej”. W roku 1987 w Niemczech było 3,9 mln lokali socjalnych. Ze względu na znaczne zmiany właściwych przepisów oraz upływ ważności programów dopłat, liczba ta w 2001 roku spadła do 1,8 mln i szacuje się, że nadal spada w tempie 100 000 rocznie.

Po upadku muru berlińskiego wiele starych domów w Berlinie Wschodnim zostało zajętych przez dzikich lokatorów, którzy modernizowali budynki w stopniu umożliwiającym zamieszkanie. W późniejszym terminie niektóre z tych budynków zostały zwrócone przedwojennym właścicielom, jednak w wielu przypadkach identyfikacja lub znalezienie właścicieli było niemożliwe. Wówczas domy były oferowane na sprzedaż mieszkańcom. Jednak w większości przypadków lokatorzy zajmujący mieszkania nie mieli finansowych możliwości wykupu lokali. Wprowadzono nowe formy kredytów z dopłatą budżetową i kredytów długoterminowych, których celem było udzielenie pomocy byłym “dzikim lokatorom” w legalnym nabyciu “domów”. Stowarzyszenia lub spółdzielnie mieszkaniowe często zakładane były jako podmioty prawne, których celem było uzyskanie kredytu długoterminowego. W zamian za to mieszkańcy musieli przeprowadzić (często własnymi siłami) dużą część niezbędnych prac renowacyjnych. Wiele spośród takich przedsięwzięć zakończyło się pomyślnie, np.: http://www.syndikat.org„*

Podsumowanie

Trzeci sektor (sektor gospodarki społecznej) odgrywał  ważną rolę w gospodarce niemieckiej. Niestety obecnie spółdzielczość jest w odwrocie. Spółdzielnie mieszkaniowe administrują ok. 10% mieszkań w Berlinie i ok. 5% w landach. Współczesne podmioty trzeciego sektora podchodzą do swojej działalności raczej w sposób pragmatyczny aniżeli ideologiczny – istnieją, ponieważ działają, koncentrując się na zachowaniem status quo niż na tworzeniu nowych inwestycji.  Związane to jest z niskim poziomem świadomości ich cech szczególnych jako podmiotów gospodarczych działających na rzecz poprawy jakości życia społecznego. Druga przyczyna spadku ilości spółdzielni (tylko w latach 1980 – 2005 liczba podmiotów spółdzielczych zmniejszyła się prawie dwukrotnie, wynik byłby jeszcze bardziej niekorzystny, gdyby nie ustawowe przekazanie zasobów mieszkaniowych do spółdzielni/stowarzyszeń we wschodnich landach) spowodowana jest zmianą polityki państwa w zakresie finansowania i dotowania spółdzielni, a zwłaszcza spółdzielni mieszkaniowych, co będzie tematem mojego następnego artykułu.”

Autor: Monika Blum

* Warunki rozwoju ekonomii społecznej w Niemczech – Ralph Böhlke

Opracowanie autorstwa Ralpha Böhlke powstało na zlecenie Banku DnB NORD Polska SA,w ramach realizacji projektu “W poszukiwaniu polskiego modelu ekonomii społecznej”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ogon macha psem !

To nie pomyłka w tytule, tylko inaczej nie da się określić tego, co się dzieje w SM „Na Skarpie” w Toruniu.

Screenshot_2Stała sie tam bowiem rzecz nieslychana – pracodawcy, czyli członkowie tej SM ośmielili się chcieć ustalać zasady wynagradzania swojego pracownika, czyli jaśnie wielmożnego zarzadu tej SM. To przecież horror – jak oni śmieli!  Całe szczęscie, że ten jaśnie wielmożny zarząd zachował się przytomnie i dał zdecydowany odpór takim zakusom.

A przebieg tej sprawy był następujacy:

Na dni 23-27 marca zarząd tej SM, zwołał coroczne Walne. W zwiazku z tym ci niepokorni czlonkowie SM złożyli w przewidzianym terminie projekty dwóch uchwał:

 – o ograniczenie wynagrodzeń Rady (uchwałą zmieniająca statut);

– o ograniczenie wynagrodzeń zarządu (uchwała zobowiązującą Radę Nadzorczą do ustalenia zasad wynagradzania członków Zarządu)

Screenshot_4Screenshot_1Ulotka „niepokornych” na Walne

Jaśnie wielmożny zarząd pierwszą uchwałę przyjął i umieścił w porządku obrad Walnego. Natomiast drugą (tą o swoich zarobkach), wbrew prawu, gdyż nie wolno mu tego robić ( zgodnie z art. 8 ust.13 UoSM:Zarząd jest zobowiązany do przygotowania pod względem formalnym i przedłożenia pod głosowanie na walnym zgromadzeniu projektów uchwał i poprawek zgłoszonych przez członków spółdzielni”,  czyli zarządowi nie wolno wnikać w merytoryczną zawartość proponowanej uchwały), całkowicie odrzucił, uzasadniając to tym, że ustalanie wynagrodzenia zarządu nie może leżeć w kompetencjach Walnego.

Jednym słowem: Nie mogą „przypadkowi” członkowie- pracodawcy ustalać ile będą płacić swojemu pracownikowi.

Tymczasem  Ustawa Prawo Spóldzielcze mówi: „Art. 36. § 1. Walne zgromadzenie jest najwyższym organem spółdzielni.”

I jeżeli będzie chciało podjąć uchwałę, że to Słońce krąży wokół Ziemi, to z uwagi na fakt, że nie narusza ona niczyich praw, ma pełne kompetencje do tego, a zarządowi wara od ingerowania w kompetencje Walnego. „Psim” obowiązkiem zarządu jest, przedstawić Walnemu każdy projekt uchwały złożony w przepisanym terminie przez członków spółdzielni, nawet jeżeli narusza ta uchwała prawo w sposób rażący. Winien wtedy tylko o tym fakcie poinformować Walne.

Niestety, ale w rzeczywistości polskich SM takich zarządów („ogonów”), które chcą mieć wszelkie władztwo nad członkami SM (to ten „pies” z tytułu) i rzadzić nimi według swojego widzimisię ( „ogon macha psem”), jest olbrzymia wiekszość – chyba „grubo” ponad 95%!

Tutaj opinia prawna dotyczaca tego tematu:

opinia prawna dot. uchwały o wynagr. Prezesa

Prawo własności (?)

Stare chińskie powiedzenie (przypisywane Konfucjuszowi) mówi, że prawo jest potrzebne i tworzy się je tam, gdzie brak jest w stosunkach miedzyludzkich ładu moralnego i dobrych obyczajow.

Takim też prawem stanowionym, jest również „prawo własności”, nazywane niekiedy „świętym”. Stanowi zresztą ono główny fundament tego co zawierają przepisy prawa rzymskiego, będące podstawą naszego Kodeksu Cywilnego.

W tym wpisie przedstawimy  taką sytuację dotyczacą członków LWSM „Morena” w Gdańsku, gdzie następuje właśnie konflikt tych dobrych obyczajów i ładu moralnego w stosunkach miedzyludzkich, z  prawem stanowionym .Nie mamy innych sygnałów o podobnych sprawach, ale coś się nam wydaje, ze nie jest to odosobniony przypadek.

Gdańsk. LWSM „Morena”

Screenshot_3Spóldzielnia Mieszkaniowa powstała na wzgórzach morenowych (stąd jej nazwa) leżących kiedyś daleko poza granicami „starego” Gdanska. Pieknie położona, otoczona roślinnoscią, a w XXI wieku już i odległości nie takie duże, jakie sie wydawały, gdy powstawała. Teraz jest to dzielnica Gdańska Piecki-Migowo.

Aby zbudować to osiedle bloków dla potrzeb potrzebujacego mieszkań społeczeństwa, również w Gdańsku, jak i praktycznie w wszystkich miastach (i nie tylko) w Polsce, państwo, poprzez wywłaszczenie, przejęło te tereny od ówczesnych właścicieli. Jest to praktyka stosowana na całym świecie i przewidziana przepisami prawa. Ci wlaściciele byli wówczas niezmiernie zadowoleni, bo oprócz odszkodowania pieniężnego, dostali również mieszkania w tych nowo budowanych blokach, awansując na „mieszczuchów”, a pozbyli się piaszczystych, nieuprawnych „górecek”. Czasy się jednak zmieniają i to co było kiedyś tylko kłopotliwym nieuzytkiem rolnym, nabrało teraz nowej wartości.

Trzeba by więc to odzyskać, aby móc zrobić dobry interes z deweloperem!

Screenshot_6Panorama tego osiedla

Tak właśnie pomyślała rodzina, która kiedyś była właścicielem tych ziem; którą wywlaszczono z nich dając jej odszkodowanie i mieszkania. Jest to rodzina Wojciechowskich, z niejakim panem Florianem na czele. Panem, który PRZEZ WIELE LAT BYŁ PRZEWODNICZACYM RADY NADZORCZEJ TEJ SM, a obecnie jest radnym tej dzielnicy Piecki-Migowo. Rodzina Wojciechowskich wystąpiła o zwrot gruntów, będących w wieczystym użytkowaniu Spółdzielni ,,Morena”. Trochę niezgrabnie zaznaczone jest na mapce obok (grubą czarną linią), o jakie grunty chodzi. Obejmują one obszar od ul. Myśliwskiej (dół mapki) do podnóża „górki narciarskiej” (klin na górze mapki), z wyłączeniem istniejących budynków i działek na których są posadowione. Ale cała ul. Powstania Styczniowego (ta wzdłuż bloków) i parkingi przy niej są objęte roszczeniem. Jednym słowem, całe osiedle było by otoczone prywatnymi ziemiami Wojciechowskich. Ciekawe, czy za pozwolenie mieszkańcom tych bloków na przejścia przez to swoje latyfundium do  mieszkania pobierali by od nich „myto” ?

Screenshot_4

To są te tereny zielone miedzy blokami:

Screenshot_1Screenshot_2Screenshot_7

Pierwotnie Wojewódzki Sąd Administracyjny na rozprawie w dn. 15 V 2013 wydał decyzję oddalającą roszczenie . Jednak na to orzeczenie powodowie skierowali skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Rozprawa ma się odbyć dn. 21 IV 2015.

Pan Florian dalej kandyduje na radnego dzielnicy Piecki-Migowo w najblizszych woborach do tej rady. Również problemem jest niejasna rola i działania kadłubowego zarzadu LWSM „Morena” w tej sprawie, jak i równie „kadłubowej” i prawnie nie mającej mandatu do takiego nazywania się, ale jednak dzialajacej Rady Nadzorczej.

Ministerialny nakaz lustracji SM „Hutnik”

Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju jest głęboko zaniepokojone tym co dzieje się w SM „Hutnik” w Sosnowcu, będacej „bohaterem” naszych wielu wpisów (poczynając od „Byznesy w Sosnowcu”):

Screenshot_1

Obecnie w/w Ministerstwo w piśmie przedstawia konkretne zarzuty w/w spółdzielni mieszkaniowej, których listę publikujemy poniżej,  wnioskując o przeprowadzenie lustracji tejże SM i przekazania mu protokołu polustracyjnego wraz z wnioskami:

 1)    przyjęcia w poczet Członków Spółdzielni w 2011 r. na kilka dni przed datą Walnego Zgromadzenia ponad 180 osób na podstawie wadliwych czynności prawnych,

2)    zawarcia umów przedwstępnych z nowoprzyjętymi – na mocy uchwał Zarządu Nr 9 i 10 – osobami w poczet Członków Spółdzielni, zobowiązujących strony do zawarcia umów przyrzeczonych po rozpoczęciu realizacji przez Spółdzielnię inwestycji pod nazwą: „Budowa budynku mieszkalnego przy ul. Stańczyka”,

 3)    ograniczenia ustawowego prawa Członków Spółdzielni do wglądu lub otrzymania odpisu dokumentów Spółdzielni w zakresie określonym przepisami art 81 ust. 1 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (Dz. U. z 2013 r. poz. 1222), dalej u.s.m., co dotyczy w szczególności dokumentów księgowych, protokołów z obrad Spółdzielni oraz umów,

 4)    narażenia Spółdzielni na znaczną szkodę poprzez niekorzystne rozporządzenie mieniem Spółdzielni, polegające na sprzedaży nieruchomości zlokalizowanej w Sosnowcu przy ul. Tadeusza Bora – Komorowskiego, będącej własnością Spółdzielni, za cenę około czterokrotnie niższą od wartości rynkowej,

 5)    braku realizacji wniosków Członków Spółdzielni o przekształcenie spółdzielczych praw do lokali w prawo odrębnej własności, bezpodstawnie uzasadniane przez Zarząd nieuregulowaniem stanu prawnego nieruchomości,

 6)    ustalania stawek opłat nieznajdujących uzasadnienia w ponoszonych kosztach,

 7)    pobierania przez Spółdzielnię opłat na fundusz termomodernizacyjny od lokatorów mieszkań, znajdujących się w budynkach, których technologia nie przewiduje podejmowania działań termomodernizacyjnych,

 8)    wykonywania prac remontowych w Spółdzielni jako podwykonawca przez członka Rady Nadzorczej – Pana Bartosza G.,

 9)    nieprowadzenia przez Spółdzielnię, stosownie do art. 4 ust. 41 pkt 1 u.s.m., odrębnie dla każdej nieruchomości ewidencji i rozliczenia przychodów i kosztów, o których mowa w art. 4 ust. 1 – 2 i 4 u.s.m.,

 10)   innych nieprawidłowości, tj. stosowanie przez Spółdzielnię praktyk ograniczających konkurencję, nadużywanie pozycji dominującej na rynku udostępniania zasobów mieszkaniowych w celu świadczenia przez przedsiębiorców usług telekomunikacyjnych, co skutkowało nałożeniem na Spółdzielnię (a w konsekwencji na jej Członków) kary pieniężnej w kwocie 42.294 zł; organizowanie na koszt Spółdzielni różnego rodzaju imprez, w tym wyjazdowych, w których nie biorą udziału „szeregowi członkowie Spółdzielni”, zakup gadżetów oraz inne działania, które nie mają na celu organizowania życia kulturalnego Członkom Spółdzielni, lecz promocję Prezesa Zarządu (Pana Macieja Adamca) i jego najbliższego otoczenia, podjęcie przez Walne Zgromadzenie uchwały w sprawie wyrażenia zgody na zaciągnięcie kredytów w łącznej kwocie ok. 55.000 000 zł przeznaczonych na termomodernizację oraz inne remonty (w tym kwestia czy ww. uchwała została już zrealizowana oraz jakie będą w przyszłości koszty obsługi tych kredytów)

—————————————————————

 W konsekwencji wszczętego wobec ww. Spółdzielni, postępowania na podstawie art. 93a u.p.s., ustalono, że zgodnie z § 3 Regulaminu wydawania członkom Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” odpisu lub kopii dokumentów oraz udostępniania do wglądu umów zawieranych przez Spółdzielnię: „Jeżeli żądanie wydania odpisu lub kopii dotyczy dokumentu sporządzonego wcześniej, aniżeli 3 miesiące przed dniem zgłoszenia żądania, zgłaszający takie żądanie członek spółdzielni winien wykazać swój interes prawny, lub faktyczny”, co jest niezgodne z art. 81 ust. 1 u.s.m., stanowiącym, że: „Członek spółdzielni mieszkaniowej ma prawo otrzymania odpisu statutu i regulaminów oraz kopii uchwał organów spółdzielni i protokołów obrad organów spółdzielni, protokołów lustracji, rocznych sprawozdań finansowych oraz faktur umów zawieranych przez spółdzielnię z osobami trzecimi”.

 W związku z powyższym Ministerstwo stwierdza, że Spółdzielnia Mieszkaniowa „Hutnik” w Sosnowcu naruszyła prawo poprzez uchwalenie postanowienia § 3 Regulaminu wydawania członkom Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” odpisu lub kopii dokumentów oraz udostępniania do wglądu umów zawieranych przez Spółdzielnię niezgodnego z art. 81 ust. 1 u.s.m.

**********************************************************

Źródło, w którym jest pełna kopia listu ministerstwa:

http://lokator.manifo.com/blog/ministerstwo-nakazuje-przeprowadzenie-lustracji-sm-hutnik-

Te dziesięć punktów można uznać za „wzorzec” działania polskich SM !

Złodzieje w ŚSM w Warszawie

Witryna NIE BĘDZIE STOSOWAĆ eufemistycznych zwrotów, zastępczo używanych w celu złagodzenia wyrażeń drastycznych, dosadnych. Żadna „poprawność polityczna”, czy normy towarzyskie, współczucie , delikatność, uprzejmość, żadna autocenzura (polityczna lub obyczajowa), nie zmuszą nas do tego, abyśmy nie nazwali ZŁODZIEJA – ZŁODZIEJEM, A KRADZIEŻY – KRADZIEŻĄ!!

Właśnie z taką kradzieżą i złodziejami mamy do czynienia w przypadku tego co się działo w Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Warszawie !!

Screenshot_1

Niech przemówią pisma:

Screenshot_1

Screenshot_3Screenshot_4Admini witryny, a także grono  jej sympatyków – osób z całego kraju, „trzymają kciuki” za nowe władze tej SM, aby im udało się wprowadzić w niej normalność , uporzadkować sprawy finansowe i mowiąc kolokwialnie „wyprowadzić ją na prostą”. Czy im się to uda, dopiero czas pokaże.

Pozostają jednak pytania:

– Co robią organy ścigania, jeżeli winni tych malwersacji dalej są „na wolności” i jakby było tego mało, dalej podejmują działania na szkodę ŚSM?

Krystyna Rubik

– Gdzie były władze naczelne polskiej spóldzielczości, jeżeli „pod ich bokiem” doszło do takich nieprawidłowosci, a należy nadmienić, że to nie jedyny przypadek w Warszawie ? Przykladem może być SM „PAX”, SM „Modzelewskiego”, SBM „Zachód”, ale i kilka innych. Kto lub co, wpływa na brak reakcji z strony tych organów na takie patologie pod ich „bokiem”? Panowie Domagalski, Jórdeczka i Jankowski za co Wy właściwie „wydzieracie” taką potężną „kasę” z kieszeni spółdzielców?

DomagalskiT. JórdeczkaTomasz Jórdeczka, przewodniczący rady nadzorczej Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP

Jankowski I

– I pytanie najważniejsze:

Gdzie byli i co robili czlonkowie tych SM, że teraz mają taką „ŻABĘ do zjedzenia”? I nie da się tu tłumaczyć „ja nic nie mogę”, bo nasze przykłady i przykłady wielu innych członków SM z całego kraju swiadczą o tym, że nawet przy obecnym ułomnym prawie spóldzielczym, jeżeli się tylko chce i ma się wystarczajacą wolę działania, to MOŻNA KAŻDY ZARZĄD I KAŻDĄ SKORUMPOWANĄ RN – „SPROWADZIĆ DO PIONU” ! A członkowie i mieszkańcy ŚSM szczególnie teraz winni sobie odpowiedzieć na to pytanie.

SN zmienił zdanie.

prof Ereciński i SSN Gudowski Prezes SN – Przewodniczący Izby Cywilnej prof. Tadeusz Ereciński oraz Przewodniczący III Wydziału Izby Cywilnej SSN Jacek Gudowski

W mijającym tygodniu Sąd Najwyższy opublikował uzasadnienie wyroku (sygn. akt III CZP 83/14) dotyczącego kaucji mieszkaniowych wpłaconych zakładom pracy przez mieszkańców budynków zakładowych, które zostały nieodpłatnie przekazane spółdzielniom mieszkaniowym. Zgodnie z obowiązującym stanem prawnym razem z budynkami do spółdzielni miały też trafić zwaloryzowane kaucje mieszkaniowe, które powinny być zwrócone właścicielom mieszkań po uzyskaniu przez nich tytułu odrębnej własności lokalu.

To jest ten WYROK:  III CZP 83-14

Jesteśmy w szoku, bo z takim orzeczeniem do tej pory jeszcze się nie spotkaliśmy.

Uzasadnienie wyroku jest kompletnym zaprzeczeniem jego sentencji.

Nie będziemy jednak marudzić, bo uzasadnienie wyroku  jest korzystne dla członków spółdzielni mieszkaniowych i z pozyskanych informacji wynika, że na drugi dzień po jego publikacji w naszym regionie zapadł wyrok uznający roszczenie jednego z ze spółdzielczych działaczy .

Uchwała Sądu Najwyższego zapadła w dniu 26 listopada 2014r i jej  sentencja nas oburzyła, czemu daliśmy swój wyraz w naszej publikacji z dn. 5 grudnia 2014r pt: „Najwyższy znów oskubał spółdzielców”

http://temidacontrasm.info/najwyzszy-znow-oskubal-spoldzielcow/

Nasze oburzenie po pierwsze wywołał fakt, że sentencja wyroku odmawiała prawa do zwrotu zwaloryzowanej kaucji mieszkaniowej tym najemcom, którym w wyniku różnych politycznych operacji na ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych (cięli, wstawiali i znowu wycinali – i ten proceder kontynuowany jest nadal) udało się uzyskać prawo odrębnej własności lokalu pod tzw. tytułem „darmym”. Zresztą trudno zrozumieć o co chodzi z tym tak chętnie przywoływanym przez wszystkie sądy fałszywym twierdzeniem o „tytule darmym” skoro zakładowe budynki mieszkalne budowane były ze środków pochodzących z odpisu od pracowniczych wynagrodzeń. Środki te przedsiębiorstwa lokowały na „Zakładowym Funduszu Mieszkaniowym” i przeznaczały na inwestycje w zakładowe budownictwo mieszkaniowe. Tak więc najemcy przekazani do spółdzielni mieszkaniowych wraz z nieodpłatnie przekazanymi tam budynkami zakładowymi  mieszkają w lokalach, które powstały z ich własnych środków finansowych.

Po drugie nasze wzburzenie spotęgował fakt, że ogłoszony wyrok usiłował osłonić zaniedbania leżące po stronie przekazującego i przejmującego budynki mieszkalne w części dotyczącej obowiązku przekazania i przejęcia zwaloryzowanych kaucji mieszkaniowych. W okresie kiedy budynki były przekazywane nie było co prawda szczegółowych (określonych przez ustawy branżowe) zasad waloryzacji kaucji mieszkaniowych ale obowiązywała już ogólna (kodeksowa) zasada waloryzacji tych świadczeń. Art. 3581 § 3 został bowiem wprowadzony do Kodeksu Cywilnego ustawą  z dnia 28 lipca 1990r o zmianie ustawy Kodeks Cywilny ( Dz. U. nr 55 poz. 321). Zakładowe budynki mieszkalne natomiast w większości przekazywane były w oparciu o ustawę o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych, która weszła w życie w dniu 12 listopada 1994r. Utrzymywanie więc opinii publicznej w błędnym przekonaniu, że nie było wzorca pozwalającego na przeszacowanie świadczenia z tytułu kaucji mieszkaniowej w dniu przekazania budynku, jest aktem utrwalania bezprawia.

To właśnie dlatego oczy przecieramy ze zdumienia przy lekturze uzasadnienia wyroku. Uzasadnienie bowiem uznaje fakt, że w okresie przekazywania przez zakłady pracy zakładowej substancji mieszkaniowej do spółdzielni istniały przepisy nakazujące i pozwalające na waloryzację kaucji mieszkaniowych oraz, że najemcy nie mogą być obciążani konsekwencjami uchybień w realizacji obowiązków leżących poza zakresem ich ingerencji.        Ta teza, aczkolwiek prawdziwa, jak się wydaje nie koresponduje z sentencją wyroku. Zresztą przeczytajcie sami. Cytujemy najbardziej istotny fragment ORZECZENIA:

Wykładnia językowa art. 48 ust. 5 zd. drugie u.s.m. prowadzi do wniosku, że zwrot kaucji, która nie została zaliczona na poczet wkładu budowlanego, następuje w takiej wysokości, w jakiej przekazano ją spółdzielni. Jakkolwiek kategoryczne stwierdzenie, że wysokość zwracanej kaucji wyznacza kwota przekazana przez podmiot przenoszący na spółdzielnię prawa do nieruchomości z mieszkaniami zakładowymi sugeruje, że zgodność tego przekazania z postanowieniami art. 7 ust. 3 w związku z art. 9 ust. 1 u.z.p. nie jest wymagana, jednak taki wniosek jest błędny, zważywszy na odesłanie zawarte w art. 48 ust. 4 u.s.m., który nakazuje dokonać zaliczenia kaucji „o których mowa w art. 7 ust. 3 w związku z art. 9 ust. 1” u.z.p. Niedopuszczalne skutki dosłownego rozumienia art. 48 ust. 5 u.s.m. unaoczniają okoliczności rozpatrywanej sprawy, w której podmiot przenoszący na pozwaną prawa do nieruchomości nie wywiązał się z obowiązku przekazania kaucji. Uchybienia w realizacji obowiązków wykonywanych poza zakresem ingerencji a nawet wiedzy najemcy nie mogą go obciążać. Z art. 48 ust. 5 u.s.m. wynika, że obowiązek zwrotu kaucji na rzecz najemcy, który uzyskał prawo własności lokalu, ciąży na spółdzielni. Obowiązek ten oznacza więc powinność zwrotu kaucji w wysokości, w jakiej art. 7 ust. 3 w związku z art. 9 ust. 1 u.z.p. nakazywał ją przekazać spółdzielni (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 marca 2012 r., III CZP 3/12, nie publ.). Stanowcze sformułowanie tego przepisu uzasadnia stanowisko, że ma on identyczny charakter, jak zdanie pierwsze art. 48 ust. 5 u.s.m., a więc wyraża normę szczególną określającą zasady waloryzacji kaucji mieszkaniowych podlegających zwrotowi w okolicznościach wyczerpujących hipotezę tego przepisu. Kaucja taka podlegała swoistemu zamrożeniu w okresie, w którym prawo jej posiadania przysługiwało spółdzielni. Natomiast za okres poprzedni kaucja podlegała waloryzacji według reguł  właściwych ze względu na to, kiedy została wpłacona.

Takie znaczenie przypisać należy sformułowanemu w art. 7 ust. 3 w zw. z art. 9 ust. 1 u.p.z. obowiązkowi wypłacenia spółdzielni kaucji mieszkaniowej w wysokości, w jakiej w tym dniu należałoby ją wypłacić najemcy. Reasumując art. 48 ust. 5 zd. drugie u.s.m. wprowadza w odniesieniu do kaucji wpłaconych przez najemców dawnych mieszkań zakładowych i nie podlegających zaliczeniu na poczet wkładu budowlanego zasadę waloryzacji na dzień przejęcia budynku z mieszkaniami zakładowymi, stosownie do reguł obowiązujących strony stosunku najmu w poszczególnych okresach, a więc:  

  1. kaucje wpłacone pod rządami prawa lokalowego z 1974 r. podlegają waloryzacji na podstawie art. 3581 § 3 k.c. (por. uchwala z dnia 26 września 2002 r., III CZP 58/02, OSNC 2003/9/117),

 

ŻYCZYMY ZAINTERESOWANYM POWODZENIA w SALACH SĄDOWYCH

😉 TEMIDA

„Trzy grosze” od Marcusa:

Powiedzenie SZOK, jest w tym przypadku nieadekwatne, aby naprawdę można było określić ten już nawet nie „rozkrok” NAJWYŻSZEGO,

A WRĘCZ SZPAGAT.

SM-y w Niemczech

Dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionej strony http://osiedlezaciszewaw.pl/, a także uprzejmej zgodzie Pani Profesor Uniwersytetu Wiedeńskiego Moniki Blum, prezentujemy wpis Jej autorstwa, dotyczący Spółdzielni Mieszkaniowych w Niemczech. Mamy obietnicę, że nie będzie to Jej ostatni wpis w tym temacie.

Prof. Monika BlumPani Profesor Monika Blum

„Na czym polega członkostwo w spółdzielni mieszkaniowej w Niemczech?

Mieszkanie w mieszkaniu spółdzielczym jest obok mieszkania w mieszkaniach wynajmowanych lub własnościowych trzecią najważniejszą formą zamieszkiwania w Niemczech. W kraju działa ponad 2000 spółdzielni mieszkaniowych, które liczą w sumie około trzech milionów członków i dysponują ponad dwoma milionami mieszkań. Niektóre spółdzielnie mieszkaniowe liczą już ponad 100 lat, inne tylko kilka. Podstawy spółdzielczości reguluje prawo spółdzielcze. Poza tym każda ze spółdzielni ma własny statut, w którym zawarte są szczegóły dotyczące celów działania, wspierania, praw i obowiązków członków, struktury organizacyjnej, zasad przyznawania mieszkań, warunków przystąpienia do spółdzielni itd.

 Czym właściwie jest spółdzielnia mieszkaniowa?

Podstawowym celem działania spółdzielni mieszkaniowych jest zapewnienie swoim członkom stałych i dobrych mieszkań w przystępnej cenie. Jednocześnie, niezależnie od charakteru spółdzielni, tego czy jest duża czy mała, raczej tradycyjna czy nowoczesna, wspólnym i decydującym atutem bycia członkiem spółdzielni mieszkaniowej jest dożywotnie prawo do zamieszkiwania lub korzystania. Przede wszystkim pewność podobna do pewności właściciela, która wyklucza jednostronne wypowiedzenie umowy przez właściciela, usprawiedliwia motto „Wynajmujący we własnym domu”, nawet jeżeli pojedynczy członek w rzeczywistości jest właścicielem jedynie małej części udziału w wysokości kilkuset euro. Współwłasność członków spółdzielni nie dotyczy używanego przez danego członka mieszkania, ale całości majątku spółdzielni. Spółdzielnia pozostaje właścicielem działek, domów i mieszkań, niezależnie od tego, kto ile posiada udziałów.

 Jak zorganizowane są spółdzielnie mieszkaniowe?

Każdy członek spółdzielni posiada prawo głosu, niezależnie od tego, ile posiada udziałów. Tymi głosami wybiera się w większych spółdzielniach mieszkaniowych przedstawicieli, którzy podczas danej kadencji, reprezentują interesy członków. Zgromadzenie członków wybiera ze swojego grona radę nadzorczą, która doradza i kontroluje zarząd, który zarządza pracą spółdzielni. Każdy członek ma aktywne i bierne prawo wyborcze, to oznacza, że może sam ubiegać się o pozycję przedstawiciela lub miejsce w radzie nadzorczej.

 W jaki sposób zostać członkiem?

Każdy kto chce zamieszkać w mieszkaniu spółdzielczym, musi zostać członkiem, to znaczy przedłożyć wniosek o przyjęcie do spółdzielni i wykupić przynajmniej jeden udział.Taki udział kosztuje we frankfurckiej spółdzielni mieszkaniowej „Wohnungsbaugenossenschaft Frankfurt (Oder) e. G.“ (krótko: „WohnBau Frankfurt“) 155,00 euro. Dodatkowo należy wykupić udziały odpowiednio do ilości wynajmowanych pokoi (koszt każdego udziału to również 155,00 euro). Statut Wohnbau Frankfurt reguluje, jakie udziały należy nabyć w przypadku mieszkania danej wielkości:

Mieszkanie 1-pokojowe z wnęką kuchenną                  - 2 udziały
Mieszkanie 1-pokojowe z kuchnią                         - 3 udziały
Mieszkanie 2-pokojowe (w tym jeden pokój poniżej 10 m2) - 4 udziały
Mieszkanie 2-pokojowe                                   - 5 udziałów
Mieszkanie 3-pokojowe (w tym jeden pokój poniżej 10 m2) - 6 udziałów     
Mieszkanie 3-pokojowe                                   - 7 udziałów
Mieszkanie 4-pokojowe (w tym dwa pokoje poniżej 10 m2)  - 7 udziałów
Mieszkanie 4-pokojowe (w tym jeden pokój poniżej 10 m2) - 8 udziałów
Mieszkanie 4-pokojowe                                   - 9 udziałów
Mieszkanie 5-pokojowe (w tym 3 pokoje poniżej 10 m2)    - 8 udziałów
Mieszkanie 5-pokojowe (w tym 2 pokoje poniżej 10 m2)    - 9 udziałów
Mieszkanie 5-pokojowe (w tym 1 pokój poniżej 10 m2)     -10 udziałów
Mieszkanie 5-pokojowe                                   -11 udziałów

 Co dzieje się z udziałami w spółdzielni?

Suma udziałów tworzy, łącznie ze zgromadzonymi oszczędnościami, kapitał własny spółdzielni i w ten sposób podstawę jej działania. Wygospodarowane nadwyżki są wciąż na nowo inwestowane lub gromadzone jako oszczędności. Wykorzystywanie nadwyżek, jak w przypadku przedsiębiorstwa komercyjnego, nie ma zatem miejsca. Osoba wyprowadzająca się ze swojego mieszkania przestaje być członkiem spółdzielni i otrzymuje swoje udziały bez oprocentowania z powrotem. Wypłata udziałów następuje według zasad aktualnego statutu.

 Poręczenie

Spółdzielnia jest wspólnotą opartą na solidarności w dobrych i złych czasach. To oznacza, że w przypadku bankructwa członkowie spółdzielni odpowiadają do wysokości swojego udziału. Dalej idąca odpowiedzialność lub obowiązek dopłaty mogą być wykluczone, jak ma to np. miejsce w przypadku WohnBau Frankfurt.

 Umowa użytkowania i opłata za użytkowanie

Osoba wprowadzająca się do mieszkania spółdzielczego nie zawiera ze spółdzielnią umowy najmu w klasycznym rozumieniu, ale długotrwałą umowę użytkowania. Ta umowa użytkowania odpowiada co do treści umowie najmu, to znaczy zawarte są w niej wszystkie prawa i obowiązki użytkownika w kontekście użytkowania mieszkania, napraw, kosztów dodatkowych itd. W umowie użytkowania ustala się m.in. miesięczną opłatę za użytkowanie, która odpowiada czynszowi. Wysokość opłaty zależy od wielu czynników: szczególnie od wielkości, położenia i stanu mieszkania. Z poziomu wymagań i szerokiego spektrum mieszkań spółdzielczych wynika jednak również, że – szczególnie nowe i dużym nakładem wyremontowane mieszkania – nie są zawsze automatycznie tanie. Ponieważ również spółdzielnie podlegają prawom rynku i muszą odpowiednio gospodarować, jeśli chcą odnosić sukcesy. Ponieważ jednak celem spółdzielni nie jest spekulacja i odnoszenie najwyższych możliwych zysków, nawet świeżo wyremontowane mieszkania są tańsze od porównywalnych mieszkań na prywatnym rynku mieszkaniowym.

 Czy mieszkanie spółdzielcze może zostać wypowiedziane?

Członka spółdzielni chroni zapisane w statucie i w umowie prawo długotrwałego użytkowania dużo silniej przed wypowiedzeniem ze strony wynajmującego ze względu np. na własne potrzeby. Jednakże to prawo nie upoważnia do dowolnego obchodzenia się z mieszkaniem. W przypadku ciężkich wykroczeń przeciwko statutowi spółdzielni i / lub umowie użytkowania – np. kiedy nie jest opłacany czynsz albo mieszkanie nie jest użytkowane zgodnie z umową – także członkowie spółdzielni muszą liczyć się z sankcjami, włącznie z wypowiedzeniem umowy. Najemca może wypowiedzieć zarówno umowę użytkowania/najmu jak również członkostwo w spółdzielni. Należy przy tym uwzględnić jedynie ustalone w statucie terminy wypowiedzenia (członkostwo) jak również uregulowane prawnie terminy wypowiedzenia umowy użytkowania.

 Czy mieszkanie spółdzielcze może być dziedziczone?

Ponieważ prawo do mieszkania spółdzielczego nie jest prawem własności, ale długotrwałego użytkowania, mieszkanie nie może być dziedziczone. Jedynie udziały mogą być dziedziczone, a tym samym z reguły prawo do mieszkania. Może to być albo to samo mieszkanie, w którym spadkobiercy – a zatem zwykle małżonek lub małżonka albo dzieci – już mieszkają, ewentualnie jakieś inne, bardziej odpowiednie, o ile jest do dyspozycji.

 Co obowiązuje: prawo najmu czy prawo spółdzielcze?

Poza statutem i umową użytkowania w przypadku mieszkań spółdzielczych obowiązuje także „normalne” prawo najmu (prawo cywilne). Czy chodzi o ochronę przed wypowiedzeniem, rozliczenie dodatkowych kosztów użytkowania, remonty, braki w mieszkaniu i inne – spółdzielnie jako wynajmujący są tak samo zobowiązane ustaleniami prawa jak wszyscy inni właściciele mieszkań, państwowi czy prywatni. Także w przypadku podwyżek czynszu obowiązują odpowiednie zapisy prawa wynajmu (w zależności od tego, czy chodzi o mieszkanie dotowane ze strony państwa czy nie).

Tekst pochodzi z: WohnBau Frankfurt

Autor: Monika Blum”

Od admina:

W sytuacji ubezwłasnowolnienia  przez „lobby prezesowskie” jedynego praktycznie naszego reprezentanta w Sejmie, jakim była Pani Poseł Lidia Staroń, musimy dla celów edukacyjnych szerokich mas członkowskich polskich SM, upubliczniać takie bardzo cenne głosy, obrazujące jak to jest w innych krajach z tą spółdzielczością mieszkaniową, ale nie tylko.

Dlatego też nasza witryna „przejdzie” z formatu epatowania Was informacjami typu sensacyjnego o patologiach w polskich SM-ach, na prezentowanie w większym stopniu konkretnych informacji praktycznych. I teraz to od Was bedzie zależeć co z nimi zrobicie i jak je wykorzystacie.

Chylimy czoła Pani Poseł !

Staroń I

Chylimy czoła, Pani Poseł i liczymy na to, że wyborcy zapamiętają i docenią Pani heroiczną batalię o poprawę standardów zarządzania prywatnym majątkiem obywateli naszego kraju stowarzyszonych w spółdzielniach mieszkaniowych. Fakt, iż Sejm niemal jednogłośnie relegował Panią z grona członków Komisji Nadzwyczajnej,

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&NrKadencji=7&NrPosiedzenia=87&NrGlosowania=144

http://orka.sejm.gov.pl/Glos7.nsf/nazwa/87_144/$file/glos_87_144.pdf

http://orka.sejm.gov.pl/proc7.nsf/uchwaly/3181_u.htm

która marnuje publiczne środki rytuałem działań pozorujących naprawę prawa spółdzielczego, jest jaskrawym dowodem na to,  że była Pani w tej krucjacie osamotniona.

Pora odpocząć, Pani Poseł. Wszak organ ustawodawczy jest ciałem kolegialnym i jeden poseł nie zresocjalizuje ani też nie wyręczy tego zdemoralizowanego gremium. Włos się jeży na głowie na widok tego co dzieje się na arenie politycznej naszego kraju opętanej bezkrytycznym kultem pieniądza i kroczącą w ślad za nim pogardą dla elementarnych zasad obyczajowego i politycznego etosu. Szczególnym wyrazem mentalnego bankructwa elit ustrojowych naszego kraju jest szerząca się w sejmie prostytucja polityczna.

Pora odetchnąć, Pani Poseł, bo wniesione przez Panią najcenniejsze propozycje uzdrowienia zwyrodniałego polskiego systemu spółdzielczego padły ofiarą sabotażu celebrowanego przez pozostałych uczestników Komisji a to co spływa z warsztatu tego nieszczerego sejmowego organu jest typowym plagiatem dobrze znanej nam aktualnej rzeczywistości.

Pora złożyć broń, Pani Poseł, bo bardziej już nie może Pani pomóc członkom spółdzielni mieszkaniowych. Teraz kolej na ruch z ich strony. Tylko oni sami mogą jeszcze odmienić kiepską perspektywę swojego własnego losu. Nawet aktualne dziurawe i poszatkowane kontrowersyjnymi wyrokami Trybunału spółdzielcze prawo daje nam szanse na uwolnienie się od obowiązku utrzymywania szerokiej gamy pasożytów żerujących na chorym organizmie ruchu spółdzielczego.

Szanowni Spółdzielcy.

Sporo wysiłku włożyliśmy w to, żeby wpłynąć na kształt nowego prawa spółdzielczego i otworzyć stowarzyszonym w spółdzielniach mieszkaniowych drogę do wiedzy dotyczącej kosztów utrzymania spółdzielczych budynków. Nasza rola niestety się kończy. Jeśli nie chcecie pozostać niewolnikami układu czerpiącego nienależne korzyści z budżetów Waszych rodzin, musicie wziąć inicjatywę we własne ręce. W zdecydowanej większości spółdzielczych bloków mogą już powstać wspólnoty. Mają one tą przewagę nad spółdzielniami, że umożliwiają właścicielom lokali mieszkalnych bezpośrednią kontrolę sposobu w jaki podmiot zarządzający budynkiem wydaje ich własne środki finansowe.

Leokadia Rybicka-Nau

 

 TEMIDA

Na „MIŚ”-ia

Motto: „Miś musi być drogi!”

Zapotrzebowanie na „kasę” osób posiadających władzę decydencką, dodatkowo w sytuacji, gdy tak naprawdę nie podlegają żadnej kontroli, jest nieograniczone. Jednak to nie te czasy, że można by, ot tak po prostu, tą „kasę” bezpośrednio „wyprowadzić” do swojej kieszenie. Jedną z metod jak tego dokonać, metodą której zręby powstały jeszcze w czasach PRL-u, jest metoda doskonale opisana w kultowym filmie Stanisława Barei „Miś”.

Miœ

Metoda ta, z olbrzymim powodzeniem jest stosowana, a nawet wręcz udoskonalana, w wszelkiego rodzajach „wyprowadzaniach kasy”,  związanych z jakimikolwiek inwestycjami. Jest ona banalnie prosta, a wygląda mniej więcej tak:

Mamy zapotrzebowanie na „kasiorę”, ale niestety coraz trudniej o „jelenie”, które by nam ją bezpośrednio dały. Zresztą skala naszego zapotrzebowania jest znacznie większa, niż to co moglibyśmy od nich bezpośredni uzyskać. Należy więc ich przekonać, aby zasponsorowali nam to „wyprowadzanie kasy”, bo jest to w ich interesie i będą z tego także czerpać zyski. Że te ich zyski będą iluzoryczne, że w zasadzie są one tylko z dziedziny „pobożnych życzeń” – nie ma to najmniejszego znaczenia, jeżeli tylko dadzą sie w to „wrobić”. Pozostaje nam więc przystąpić do działania. W tym celu tworzymy „zadanie inwestycyjne”, czyli

„MIŚ”-ia.

„MIŚ” może mieć różne formy, w zależności od tego, kto go tworzy: Może mieć postać tuneli dźwiękochłonnych na calej długości autostrad; zakupu systemu informatycznego dla potrzeb PKW; zakupu okrętów podwodnych dla zaspokojenia potrzeb mocarstwowych Marynarki Wojennej; utworzenia portalu promującego dany region (np. Wrocław); etc.; etc. Jego projekt musi się jednak cechować takimi właściwościami:

– NAJLEPSZE (czytaj: najdroższe) materiały;

– NAJLEPSZA (czytaj: najdroższa) technologia;

– NAJLEPSZY (czytaj: najdroższy) wykonawca;

czyli po prostu: „Miś musi być drogi”

Dla potrzeb tej witryny, skupimy się jednak tylko na małym wycinku tej „misiologii” – a konkretnie na typowych „Miś”-iach tworzonych w polskich Spółdzielniach Mieszkaniowych i opisaniu jak działa realizacja takiego „Miś”-ia.

*****************************************************************************************

Hajnówka. Miejscowość, a właściwie miasteczko, na obrzeżach Puszczy Białowieskiej. W Hajnówce, jak i w setkach innych miast w Polsce, istnieje oczywiście spółdzielnia mieszkaniowa – SM „Hajnówka”. Zasoby mieszkaniowe, to 93 budynki i prawie 3 tys. mieszkań i lokali użytkowych.

Screenshot_3Bloki w SM „Hajnówka

Najłatwiejszym sposobem do wykorzystania „technik misiologii” W SM-ach jest TERMOMODERNIZACJA. I w tej SM takze z tego skorzystano. Projekt termomodernizacji stworzono w oparciu o ścisłe przestrzeganie reguł „tworzenia „Miś”-a””, opisanych wyżej. Opiewał on na kwotę ok 25 mln zł polskich. Sponsorami zostali mieszkańcy i członkowie SM, oraz Skarb Państwa (premia termomodernizacyjna). Przystąpiono więc do prac i zrealizowano zamierzenie.

ZREALIZOWANO ZGODNIE Z TYM, JAK NALEŻY REALIZOWAĆ „MIŚ”-ia,

czyli:

– najtańsze materiały;

– najtańsza (a właściwie całkowity jej brak) technologia wykonania;

– najtańsi wykonawcy ( w jednym przypadku – firma „krzak”), a właściwie „partacze”.

Nie przewidzieli jednak „tfórcy” tego przedsięwzięcia, że członkowie i mieszkańcy tej SM, nie dadzą się tak łatwo „złupić”! Już w trakcie trwania tych prac, złożyli oni dziesiątki pism interwencyjnych i ustnych protestów, tak do zarządu SM, jak i do inspektorów nadzoru, kwestionujących właśnie jakość materiałów, wykonywanie prac niezgodnie z przyjętą technologią i fachowość firm wykonujących te prace. Wprost stwierdzali, ze skoro to oni de facto będą za to wszystko płacić, więc niech to będzie wykonane tak jak przewiduje nie tani przecież projekt.

Reakcję na to można określić krótko: ” WALENIE GROCHEM O ŚCIANĘ”.

Prace były dalej prowadzone tak jak przewidują procedury „Miś”-ia i zakończone. Powołana przez zarząd SM firma audytorska potwierdziła prawidłowość wykonanych prac, w związku z czym CAŁOŚĆ PIENIĘDZY W WYSOKOŚCI PRZEWIDZIANEJ KOSZTORYSEM, ZOSTAŁA TYM FIRMOM WYPŁACONA.

Screenshot_1Członkowie i mieszkańcy SM „Hajnówka” nie zamierzali się jednak poddać i złożyli zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury. Pierwszą prokuraturą była prokuratura w Siemiatyczach. Już dwie „odkrywki”  dokonane przez biegłego na budynkach po termomodernizacji, okazały się bulwersujące. Zabrano więc prędko śledztwo z tej prokuratury i przekazano do prokuratury w Białymstoku na ręce Pani Prokurator Elżbiety Sobeckiej-Rulka. Pani prokurator z zapałem wzięła się do pracy. Powołała dwóch następnych biegłych w zakresie budownictwa, a także wydała zalecenie powołania biegłego- kosztorysanta, który miał oszacować rzeczywistą wartość materiałów użytych do termomodernizacji. Biegli z kolei dokonali kolejnych dwunastu „odkrywek” na losowo wybranych blokach.

Na podstawie oceny tych WSZYSTKICH 14 „ODKRYWEK”  (a więc 100%), biegli W SPOSÓB JEDNOZNACZNY STWIERDZILI:

– UŻYTO ZNACZNIE TAŃSZYCH MATERIAŁÓW NIŻ PRZEWIDYWAŁ PROJEKT ( w niektórych przypadkach nawet o 50%) i niezgodnych z projektem;

– TECHNOLOGIA WYKONANIA NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z TĄ, KTÓRĄ PRZWEIDYWAŁ PROJEKT;

– PRACE ZOSTAŁY WYKONANE ŹLE, NIEFACHOWO, PO PARTACKU.

Zwykłemu Kowalskiemu może wydawać się:

Sprawa prosta. Sąd tylko musi dokonać oceny i wymierzyć odpowiednie „wynagrodzenie” sprawcom tego PRZEKRĘTU.

Nic bardziej mylnego!!

Pani Prokurator Elżbieta Sobecka – Rulka, gdy tylko datarły do niej te ekspertyzy:

– Uchyliła postanowienie o powołaniu biegłego – kosztorysanta;

– POSTANOWIENIEM Z 31, XII. 2014Rr UMORZYŁA CAŁOŚĆ POSTĘPOWANIA, motywując to w 6-u z 7-u wątków „brakiem dostatecznych danych uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego”, a w jednym przypadku „przedawnieniem karalności przestępstwa”.

Podsumowanie może być tylko takie:

– My to już przecież znamy i z innych afer „zamiecionych pod dywan”;

i

Skarb Państwa już został „wydojony” , ale członkowie SM i jej mieszkańcy, jeszcze dłuuuugo będą płacić za „badziewie” i partactwo.

Dziwnym też trafem, wysokość rachunków za CO w tej SM, nie uległa jakiemuś, zgodnemu z założeniami inwestycji, wielkiemu  OBNIŻENIU, o ile w ogóle można o czymś takim mówić.

26 marca br , w Sadzie Okręgowym w Białymstoku w sali nr. 3, odbedzie się rozprawa na której będzie rozpatrywane zażalenie członków i mieszkańcow SM „Hajnówka” na to postanowienie Prokuratury.

 PS.: Odpisy i kserokopie dokumentów na podstawie których powstał ten wpis, są w posiadaniu jego autora. Oryginały posiada Pani Prokurator.

Tutaj zaś opis innego „Miś”-ia: http://osiedlezaciszewaw.pl/?p=1985  – zawierający jego dokumentacji fotograficzną.

Pod latarnią najciemniej !

GDAŃSK – „matecznik” można rzec posła PO Jerzego Borowczaka.

Posła będacego członkiem Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa spółdzielczego (NPS), a jednocześnie gorącego wielbiciela obecnego stanu rzeczy, jaki trwa w polskich SM-ach.

Jak się okazuje, jest także posłem, ktory nie wie co się dzieje na „jego podwórku”, w jego „włościach” elektoralnych. Nie wie, bo znając to, co się dzieje w LWSM „Morena”, z dzielnicy Gdańska Piecki-Migowo, potocznie zwanej „Morena”, nie opowiadał by dyrdymałów o wspaniałości polskich Spóldzielni Mieszkaniowych, tylko „przylożył” by się konkretnie do prac Komisji (konkurs: ile razy uczesniczył w jej posiedzeniach? Ile razy zabrał głos nie pytam, bo odpowiedź jest zbyt prosta).

Aby więc ułatwić Panu (P)Osłowi dotarcie do tych informacji z jego środowiska, prezentujemy fragmenty publikacji z lokalnej prasy dzielnicowej

http://www.baltox.pl/

„Morena nadal bez rady wybranej uchwałą Walnego Zgromadzenia

Zdeterminowanie członków LWSM Morena po sądowych prawomocnych wyrokach wskazujących na brak uchwały o wyborze Rady Nadzorczej było tak wielkie, że w krótkim czasie zebrali setki podpisów, domagając się zwołania Walnego Zgromadzenia. Głównym celem – odwołanie poszczególnych członków rady i wybór nowej rady. Zdecydowali o tym tym bardziej, że Sąd Rejonowy w Gdańsku wydał prawomocne postanowienie o wykreśleniu z Krajowego Rejestru Sądowego wszystkich członków rady. Ale rada uważa się za prawnie istniejącą i cywilną odwagę złożenia rezygnacji miały tylko trzy osoby.

walneSpółdzielnia robiła wszystko, żeby Walne odbyło się poza Moreną.

Walne zostało zwołane na żądanie ponad 10 procent członków spółdzielni z głównym punktem odwołanie i wybór członków Rady Nadzorczej. Zamysłem wnioskodawców było ustosunkowanie się Walnego do prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego z 2014 o wadzie prawnej przy wyborze RN w 2014 roku. Nieuprawniony udział w głosowaniu „pełnomocników” oraz uznanie za nie istnienie uchwały o wyborze RN. Miało się odbyć w siedzibie Międzynarodowych Targów Gdańskich (od admina: w lini prostej to ok. 4km od LWSM). Na to nie było zgody mieszkańców. Ostatecznie Walne odbyło się na Morenie 7 lutego, a mieszkańcy mogli się o nim dowiedzieć z biuletynu zredagowanego i wydanego przez spółdzielnię, że „prowodyrzy zwołania Walnego Zgromadzenia powołują się na rzekomy wyrok sądu, który miał niby orzec nieważność wyboru Rady Nadzorczej w marcu 2013 roku, czyli niespełna 2 lata temu”. No i żeby wszystko było jasne w biuletynie podkreślono – „nie znane są jakiekolwiek powody merytoryczne, dla których należałoby odwołać któregokolwiek z członków Rady Nadzorczej. Analizując fakty – w ostatnim półroczu rada pracowała tak intensywnie, jak nigdy wcześniej”.

Czyż to nie jest wspaniała wiadomość dla Moreny?

Poinformowano zebranych, że zgromadzenie obsługuje „kancelaria BGST pan mecenas Szymon Gajda, pan mecenas Bartosz Jarząbski, pani mecenas Marta Czarnecka. Ponadto Walne obsługuje również pan mecenas Zbigniew Leśniewski, który był w przeszłości prokuratorem, później sędzią Sądu Rejonowego i Okręgowego. A w chwili obecnej prowadzi własną kancelarię jako radca prawny. Przewodniczący stwierdził, „chcemy aby pan mecenas, jako były sędzia i prokurator, służył pomocą“.

Kolejnym punktem obrad było ustalenie i przyjęcie porządku obrad, w tym miejscu zaczęły się schody. Leszek Kwapisz zgłosił zastrzeżenia do porządku obrad i prosił o zaprotokołowanie „że zebranie jest źle przygotowane przez zarząd”. Stwierdził:” że w materiałach na Walne nie zostały zamieszczone uchwały zgłoszone przez członków, żądających na podstawie prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 24 października 2014 r. zwołania zebrania”.

Po wielkich przepychankach ustalono porządek obrad. Zamieszanie na sali obrad wprowadzali także prawnicy wynajęci przez zarząd do obsługi (za stołem siedziało nawet 6 prawników). Stanowiska prawne prezentowane przez zarekomendowanego jako byłego prokuratora, sędziego Sądu Rejonowego i Okręgowego Zbigniewa Leśniewskiego nie znajdowały pisemnego uzasadnienia. Polemika z prawnikami dotyczyła sposobu głosowań, członkowie wnioskowali o głosowania zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Infrastruktury rozesłanymi 14 maja 2014 roku do wszystkich Związków Rewizyjnych i Krajowej Rady Spółdzielczej. Przeciwnego zdania był mec. Leśniewski, który twierdził, że głosy oddane należy liczyć w stosunku do liczby wydanych mandatów, a nie osób biorących bezpośrednio udział w głosowaniu. Zarząd i część rady posługując się autorytetem prawnika o trzech profesjach, przeforsował swoją wersję przepisów. I w tym momencie Walne stało się grą do jednej bramki. Zarząd i część rady skupili się na połajankach i obrażaniu wnioskodawców zwołania Walnego, czyli ponad 800 członków spółdzielni.

Screenshot_1LWSM „Morena”

W kolejnym punkcie obrad przedstawiciel rady – przewodniczący Jan Woźniak zamiast zreferować działalność rady za okres 7 miesięcy wystąpił z oskarżeniami. Zapadła żenująca cisza, gdy usłyszano co było czytane: m.in. osobiste wycieczki do osób, które aktywnie interesują się działalnością spółdzielni – wg tego pana to niedozwolone dla członków, bo przeszkadzają radzie. Mówił, że „prowodyrzy” (cytat) „powołują się na rzekomy wyrok sądu, który miał niby orzec nieważność wyboru RN” (to jest powód merytoryczny do zwołania zebrania.) Dopiero to ruszyło zarząd i radnych by kancelarie prawne wystąpiły do sądu o rozpatrzenie sprawy. Wynik tego ponoć ma być w czerwcu b.r. Do tej pory wyrok wydany przez sąd w ocenie radnych i zarządu ich nie obowiązuje.
– Ten pan wyraził stwierdzenie, że rada prawnie istnieje – mówi obecna na Walnym mieszkanka Moreny. – Jan Wożniak przedstawiając swoje „opowieści” i wycieczki osobiste do niewygodnych sobie osób (w tym członków rady oraz niektórych członków spółdzielni) posługiwał się określeniami „MY” i „ ONI” wykazując butę i arogancję. Styl, sposób prezentacji i zachowania tego pana odbiegał daleko od kultury osobistej, był napastliwy.

Z sali padła prośba do członków rady, aby złożyli dymisję i ułatwili prawidłowy wybór rady. Z tej propozycji skorzystały trzy osoby: Mirosława Grzybowska, Ryszard Musiał i Daniela Szynszecka. Należy stwierdzić, że po zawirowaniach mamy trzech członków wybranych uchwałą a pozostali twierdzą, że są członkami bo ich nie odwołano. Wybrani do rady: Daniela Szynszecka , Tomasz Czarnecki i Ewa Hiberny-Nowicka. Obrady nad jednym tematem rady trwały 13 godzin ale nie przyniosły oczekiwanego efektu i w dalszym ciągu w LWSM „Morena” nie ma całej rady wybranej uchwałą.”

***********************************************************

Maria Sałata (członek SM):” – Lutowe Walne Zgromadzenie było obrazem działalności zarządu i kontroli Rady Nadzorczej. Aby do minimum ograniczyć obecność Członków na Walnym, zarząd i Rada próbowali wysłać ich na Żaglową, a gdy im się to nie udało, na różne sposoby starali się doprowadzić ich do zmęczenia. Zdawali sobie sprawę z tego, że duża frekwencja pozwoli odwołać radę, która poza trzema osobami, które honorowo zrezygnowały, idzie ręka w rękę z zarządem. To zarząd decyduje o tym, nad czym ma obradować rada. To zarząd decyduje, jakie dokumenty ma kontrolować członek rady. Dlatego tej rady nie powinno być. Pan Przewodniczący Rady Nadzorczej, przeszedł samego siebie, bronił stołka jak chłopczyk z piaskownicy, a co by było, gdyby udało się temu Panu podwoić radzie pensum, o które wcześniej walczył, pewnie przeszedł by do „mieczyków”?! Próbował inicjatorów Walnego Zgromadzenia w oczach społeczeństwa zniszczyć, kolokwialnie mówiąc „zgnoić”. ……Zwracam się do członków spółdzielni o zainteresowanie się tym, co dzieje się w spółdzielni, czytajcie Protokół Lustracyjny. Wskaźniki płynności finansowej spółdzielni I i II do roku ubiegłego zmniejszyły z 1,63 do 1,39, gdzie przyjmuje się za wystarczający wskaźnik 1,5 – 2. Natomiast wskaźnik III zmniejszył się w porównaniu do roku ubiegłego z 1,03 do 0,87, który informuje o zagrożeniu płynności.”

Anna Zając (czlonek SM):” -Zebranie było jedna wielką farsą uwieńczoną poczęstunkiem czekoladkami dla swoich przez Władysława Krugłego. Tak źle przygotowanego zebrania przez zarząd jeszcze nie widziałam, szło na zmęczenie członków. Nie mam zaufania do członków rady, którzy bali się zrezygnować z rady, honor miały tylko trzy osoby: Mirosława Grzybowska, Ryszard Musiał i Daniela Szynszecka. Zastanawiam się, dlaczego tak kurczowo trzymają się stołków – czy coś jest nie tak. Wypowiedzi przewodniczącego na Walnym to mania prześladowcza – boi się krytyki i sam siebie wybiela. W tym roku zaplanowano w jego bloku wymianę windy i malowanie klatki razem to koszt 300 tys. zł. W protokole lustracji (jest na stronie spółdzielni) według tego co przeczytałam zapomniano wykazać 7 parkingów stanowiących nasz majątek, zawsze były. Dopiero w części opisowej nazwano je terenami wolnymi udostępnionymi na działalność gospodarczą pod parkingi strzeżone. Mamy pobrany kredyt 17 mln złotych to duże obciążenie a w protokole z lustracji wykazano spadek płynności.”

DOMAGALSKI „dał ciała” !!

„Funkcjonowanie ŚSM to kpina ze spółdzielczości — uważa prezes Krajowej Rady Spółdzielczej, która rozważa wniosek o postawienie jej w stan likwidacji.”

http://temidacontrasm.info/warszawska-sm-bankrutem/

http://temidacontrasm.info/szok-totalny/

http://temidacontrasm.info/sagi-o-sm-pax-ciag-dalszy/

Powyższe słowa prezes Domagalski wypowiedział w październiku minionego roku. „Poszedł” znacznie dalej, bo KRS zwołał na dzień 14 grudnia 2014r WZCzSM. Na tym WZCzSM dotychczasowi jej władcy ponieśli TOTALNĄ KLĘSKĘ.  W tym momencie mogło by się wydawać, że losy tej ŚSM „wracają „na normalne tory”. NIC JEDNAK NIE MOŻE BYĆ BARDZIEJ MYLNEGO, JAK ZAUFANIE DO CZŁOWIEKA, KTÓRY UCZYŁ PREZESÓW ZARZADÓW POLSKICH SM – „TAK MACIE KŁAMAĆ” !

DomagalskiCi byli „włatcy” ŚSM, nie mając zamiaru oddać w ręce członkow ŚSM swoich popłatnych synekur, podjęli zakulisową walkę o nie:

http://temidacontrasm.info/%D0%BB%D0%B5%D0%BD%D0%B8%D0%BD-%D0%B2%D1%81%D0%B5%D0%B3%D0%B4%D0%B0-%D0%B6%D0%B8%D0%B2/

http://temidacontrasm.info/kwiatek-z-alei-roz/

I jak się okazuje, w tej „walce” uzykali poparcie tego „prezesa prezesów” !!

Pojawia się więc pytanie: JAKA BYŁA CENA TEGO POPARCIA ???

Niech „przemówią” dokumenty:

– Jeszcze 2 lutego KRS wysłał takie pismo do SR dla m.st. Warszawa:

Screenshot_1– Zakulisowe dzialania jednak dalej trwały, co zaowocowało takim pismem Zarządu ŚSM:

Screenshot_2

– W dniach 19-21 lutego na FB pojawiły się wpisy o 4-ro godzinnym spotkaniu byłej prezes K. Rubik i jej mecenasa- pomagiera M. Mamińskiego z „prezesem wszystkich prezesów” ( z włoskiego: „capo di tuti capi”). Spotkanie było tajne (jak się okazuje jednak – nie do końca) i nie wiemy co zostało na nim ustalone. Można się jednak domyślać czytając to pismo LEGALNYCH WŁADZ ŚSM :

Screenshot_3Dodamy jeszcze kilka komentarzy z Facebooka, dotyczacych tej sprawy:

B. B. : MM na układy nie ma rady? Pewnie mają jakieś powiązania z przeszłości. Przykre, że Pan Domagalski, który powinien stać na straży prawa w spółdzielczości to tańczy jak mu jedna Krycha zagra, powinien się Pan wstydzić. Jestem w szoku najpierw Pan zwołuje WZ, które odnosi sukces, prawie 500 czlonkow przychodzi, prawie jednogłośnie odwołują złodziei. Przychodzą nowi, uczciwi ludzie, którzy chcą bronić dobre imię spółdzielczości, a Pan co robi? Powinien się Pan wstydzić! Cóż pani KR obiecała, a może jest coś do ukrycia? Tylko, że kłamstwo ma krótkie nogi. Jeśli okrada się spółdzielców i ul. Jasna popiera to taka spółdzilczość niech lepiej nie istnieje, bo idea jest chyba inna Panie Prezesie.

M. M. : Na mieście gadają, że Krycha, po cichu, jeszcze w grudniu sprzedała kolejny lokal, też z gabinetem lekarskim od kosmetycznych zabiegów? Tym razem na JP2, prawda to? Oczywiście kasy ze sprzedaży nikt nie widział w spółdzielni?”

GWOLI WYJAŚNIENIA: K. Rubik opuszczając biura ŚSM, przy biernej postawie wezwanej policji, ZABRAŁA Z SOBĄ pieczątki, dokumenty i druki firmowe. „Zaprzyjaźnione wiewiórki z miasta” twierdzą stanowczo, że dalej dokonuje W IMIENIU ŚSM różnego rodzaju transakcji.

Jedna z użytkowniczek naszej witryny, pisząc o KRS, Domagalskim, ZR SMRP i jego szefie, SYSTEMATYCZNIE I KONSEKWENTNIE używa sformułowań „zorganizowan grupa przestępcza” i „mafia spółdzielcza.

W świetle powyższego jak tu jej nie przyznać racji, tym bardziej że podobne sformułowania pod adresem tych dwóch „organizacji” pojawiły się również w opracowaniach naukowych, dotyczacych polskich SM.

PIS nie pozwala zwolnić swojego!

„Koledzy z PiS nie pozwolili zwolnić radnego Jaszczuka…

Radny Stanisław Jaszczuk stracił posadę prezesa spółdzielni. Koledzy z rady go wybronili, więc prezes bez funkcji nadal zarabia 12 tys. zł.
541f3781af25e_k2Sprzątaczkę, górnika czy budowlańca zwolnić można bez problemu, radnego już nie. A już szczególnie takiego, który ma kolegów w radzie miasta, najlepiej w koalicji rządzącej. Stanisław Jaszczuk, jeden z radnych w Rybniku (z ramienia PiS), został odwołany ze stanowiska prezesa Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Zgodnie z prawem, zgodę na jego zwolnienie musieli dać radni. A koledzy z koalicji PiS oraz Bloku Samorządowego Rybnik kolegę obronili. Jaszczuk nadal będzie pracownikiem RSM z pensją prezesa wynoszącą ponad 12 tysięcy złotych, choć żadnej pracy w spółdzielni już nie wykonuje. Zarabia nawet więcej niż urzędujący w siedzibie RSM nowy prezes – Marek Gruszczyk.

– Jest to rozstrzygnięcie, które braliśmy pod uwagę, jednak mając nadzieję, że zdrowy rozsądek i poszanowanie decyzji spółdzielców wezmą górę nad polityką. Można by całą sytuację potraktować jak żart, gdyby nie to, że spółdzielcy ponoszą konsekwencje finansowe uchwały Marek Gruszczyk, obecny prezes RSM, jednocześnie zapewniając, że spółdzielnia i tak będzie szukała sposobu na zwolnienie poprzednika. Co warte podkreślenia, nie można przewidzieć, jak długo członkowie RSM będą musieli utrzymywać byłego prezesa, niewykluczone, że dożywotnio – pokpiwa .
Jak radni z PiS argumentowali obronę kolegi? Argumentem nie była bynajmniej jego pracowitość. – Radny Jaszczuk jest długoletnim, doświadczonym radnym i powinniśmy go bronić. Ma jeszcze sporo lat do przepracowania przed emeryturą i powinniśmy dać mu spokojnie te lata przepracować – argumentował Andrzej Wojaczek. To na niego po głosowaniu spłynęła fala krytyki. – Zawsze będę bronił zwalnianego człowieka, niezależnie od tego, z jakiej jest opcji politycznej – deklaruje. Innego zdania są radni opozycyjnej PO, którzy twierdzą, że w radzie króluje kolesiostwo i PiS-owski układ. – Dla nas to jest skandaliczna i oburzająca sytuacja, żeby radni rozstrzygali, czy radnego można zwolnić, czy nie. Jeśli radny Jaszczuk czuje, że w spółdzielni był szykanowany, został niesłusznie zwolniony i zrobiono to niezgodnie z prawem, to niech szuka sprawiedliwości w sądzie pracy – mówi radny Piotr Kuczera z PO. Jego partyjnym kolegom też jednak można zarzucić niekonsekwencję. Kilka miesięcy temu, gdy głosowano podobną uchwałę w sprawie zwolnienia z pracy w kopalni jednego z ich kolegów, także stanęli w jego obronie, choć ten nabył już nawet uprawnienia emerytalne. Sam zainteresowany w tej sprawie, Stanisław Jaszczuk podkreśla, że ze spółdzielni został zwolniony niesłusznie i w każdej chwili jest gotowy wrócić do pracy. Nawet w sytuacji, gdy nowa rada nadzorcza RSM nie chce go w siedzibie spółdzielni widzieć.
Screenshot_1
– Nie otrzymałem żadnego uzasadnienia zwolnienia. Co więcej, otrzymałem podczas walnego zgromadzenia spółdzielców absolutorium. Przygotowałem wiele projektów, które miały przysłużyć się spółdzielni, załatwiłem dotacje na kilka milionów złotych. Dziś nikt w spółdzielni nie chce ze mną na ten temat rozmawiać, jestem tam persona non grata – żali się Stanisław Jaszczuk.
Przypomnijmy, że Stanisław Jaszczuk został prezesem Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej w maju ubiegłego roku. Wygrał konkurs na to stanowisko. Latem tego roku, podczas walnego zgromadzenia w RSM, spółdzielcy odwołali jednak dotychczasową radę nadzorczą spółdzielni. Nowo powołany organ zwolnił Jaszczuka i na jego miejsce mianował wcześniejszego wiceprezesa RSM Marka Gruszczyka (był członkiem zarządu spółdzielni jeszcze przed Jaszczukiem). Podczas walnych zgromadzeń spółdzielcy sprzeciwiali się między innymi pomysłowi radnego Jaszczuka, który chciał zaciągnąć kilka kredytów na inwestycje realizowane w RSM. Uchwale broniącej radnego Jaszczuka przed utratą pracy przyjrzy się teraz nadzór prawny wojewody śląskiego. I niewykluczone, że obrońcom bezrobotnych prezesów z Rybnika powie „hola, panowie!”. – Sprawdzimy, jak radni uzasadniają tę uchwałę, czy uzasadnienie jest merytoryczne i adekwatne do wniosku pracodawcy radnego. „

Gazem po oczach !

To nie bedzie wpis o pacyfikacji górnikow, ale o tym JAK PREZES ZARZĄDU SM TRAKTUJE CZŁONKÓW TEJ SM I JEDNOCZEŚNIE CZŁONKOW RN.

Screenshot_1

Konflikt pomiędzy prezesem spółdzielni Spójnia w Luboniu a radą nadzorczą narastał od lat. Członkowie RN chcą odwołania prezesa.

– To człowiek, który prawie cały czas „mija się z prawdą”. Ponad półroczna kontrola rady nadzorczej wykazała dziesiątki nieprawidłowości i zastrzeżeń – mówi Marek Baranowski, przewodniczący rady nadzorczej.

Problemy rozpoczęły się w lipcu 2013 roku, kiedy rada na podstawie otrzymanego anonimu, mówiącego o niegospodarności prezesa, chciała przeprowadzić kontrolę finansową.

– Nie mogliśmy jej skończyć. Prezes, jak i wynajęta przez niego firma księgowa uniemożliwiali nam dostęp do dokumentów – mówi Baranowski.

W wyniku tych problemów, w czerwcu tego roku podczas walnego zgromadzenia członkowie zdecydowali się przerwać obrady do momentu powołania biegłego, który miałby sprawdzić wszystkie księgi finansowe. Pod koniec lipca rada nadzorcza, wobec odmowy wydania dokumentów przeprowadziła głosowanie w sprawie odwołania zarządu. Większością głosów zdecydowano o odwołaniu Marcina Dzierżawczyka z funkcji prezesa. On jednak od tej decyzji odwołał się w sądzie.

– Decyzją sądu na czas wyjaśnienia sprawy pan Dzierżawczyk widnieje w KRS-ie jako prezes Spójni, ale żadnych obowiązków nie pełni. W piśmie do sądu poinformował, że nieobecni podczas głosowania członkowie rady nie zostali zawiadomieni. Te osoby jednak temu zaprzeczają – tłumaczy Baranowski.

Prezes uważa, że jego niechęć do podpisania umowy o „przeglądzie ksiąg rachunkowych” była nieoficjalnym powodem odwołania go z funkcji. – Rada nadzorcza zmuszała mnie do podpisania niezgodnej z prawem umowy z kancelarią, na którą się nie zgodziłem – podkreśla prezes Dzierżawczyk. Jednak zdaniem członków rady przegląd ksiąg rachunkowych był niezbędny.

– Zależało nam na tym, by dotrzeć do wszystkich dokumentów, zobaczyć, czy transakcje zawierane były z należytą starannością. Samo sprawozdanie finansowe pokazałoby tylko ogólny bilans. Kontrolowany nie może sam wybierać zakresu oraz firmy, która ma go skontrolować – uważa Baranowski.

W holu Szkoły Podstawowej nr 3,  w piątek, 19 września 2014r,  przez ponad 3 godziny odbywało się burzliwe walne zgromadzenie. Było blisko 120 członków lub ich pełnomocników, a wśród nich kilku prawników.   Na nim zapadły decyzje o losach zarządu i SM „”Spójnia”

Spojnia-walne-038-fHS_resizeNa zdjęciu z lewej – prezes „Spójni” Marcin Dzierżawczyk, z prawej – Wanda Kaczmarek – podczas walnego zgromadzenia 19 września 2014r

Członkowie spółdzielni odetchnęli po nim z ulgą, że „Spójnia”, której po raz drugi w ciągu ostatnich 2 lat groziła likwidacja, została uratowana. Moze sie jednak okazać, że ta chwila „oddechu”, byla tylko iluzją.

Tutaj najnowsze informacje z tej SM:

http://www.tvn24.pl/poznan,43/spoldzielnia-mieszkaniowa-spojnia-awantura-z-prezesem,517014.html,

z filmem na którym widać, jak ten prezes zarządu „potraktował” gazem pieprzowym osoby z RN tej SM, chcące skontrolować jego działania.

Ile zarabia prezes zarządu SM ?

Pytanie z tytułu jak podejrzewam, nurtuje wielu z nas. No to tu mamy z Sosnowca częściową odpowiedź

(bez komentarza):

Zarobki prezesaGwoli wyjaśnienia: Pan Adamiec jest prezesem zarządu SM, a nie prezesem SM.

Spółdzielnia czy wspólnota ?

„Ludzie, jak to się mówi, mają swój rozum ale tam gdzie mogą sami o tym zdecydować , pędu do uczestnictwa w Walnym Zgromadzeniu nie ma !!! Często zadajemy pytanie w temacie „tworzenie wspólnot mieszkaniowych”, choć nie mamy nic przeciwko spółdzielniom mieszkaniowym, w których zarząd pracuje przy tzw.” drzwiach otwartych”, gdzie każdy członek spółdzielni bez tworzenia barier przez pracowników spółdzielni, może niezwłocznie uzyskać odpowiedzi na wszelakie interesujące go sprawy związane z zarządzaniem, gospodarowaniem i finansami spółdzielni.

A z tym dostępem do dokumentów SM, bywa i tak, że prezes siega po gaz: http://www.tvn24.pl/poznan,43/spoldzielnia-mieszkaniowa-spojnia-awantura-z-prezesem,517014.html

Screenshot_1Prezes w akcji

Zresztą, gdy czyta sie większość opisów i ocen pracy zarządów czy rad nadzorczych dotyczących spółdzielczości mieszkaniowej – często włos się jeży… totalna blokada informacji i zarządzanie za zamkniętymi drzwiami – aktywny (czytaj) zadający pytania członek spółdzielni to najczęściej wróg !!!

Od lat domagamy się, aby każdy z  budynków w SM rozliczany był oddzielnie – i co jak grochem o ścianę i nadal jak w PRLu – wszyscy płacą takie same stawki bez względu na to jak kształtują się faktyczne koszty eksploatacji i utrzymania każdego z budynków osobno !!! Rady nadzorcze zatwierdzają bez wahania wszystko to co „narzuci” im zarząd. We wspólnocie właściciele lokali nie dopuścili by do takiej „urawniłowki”, mieliby możliwość kontroli sposobu wydatkowania swoich pieniędzy, związanych z zarządzaniem daną nieruchomością.

PRZEANALIZUJ CO POWODUJE, ŻE TAK DUŻO PŁACISZ ZA SWOJE MIESZKANIE !!!  KOSZTA UTRZYMYWANIA tzw. ADMINISTRACJI TO PONAD 50% TWOICH OPŁAT ZAMIESZKANIE !!!  (Wynagrodzenia nie adekwatne do wykonywanej pracy, premie, nagrody, szkolenia, ryczałty, artykuły tzw. biurowe etc.etc. oraz przerost zatrudnienia tzw. pracowników umysłowych)

Analiza opłat mieszkaniowych

W praktyce według dzisiejszego prawa, wspólnoty mogą powstać w prawie każdej spółdzielni, dziwi zatem, że w spółdzielniach takich inicjatyw „jest jak na lekarstwo”. Wynika to zapewne z zasłaniania się brakiem czasu i niewiedzą, a dla niektórych wygodą jest bałagan i samowola, na który zarząd nie reaguje. Porównanie spółdzielni ze wspólnotą i z tym w jakiej kondycji jest budynek doskonale widać na przykładzie podzielonego budynku przy ul. Jabłecznej w Wrocławiu. Porównanie jest nieporównywalnie korzystniejsze dla członków i mieszkańców wspólnoty. Warto też dokonać analizy porównawczej między spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu, a wyodrębnioną własnością.Członkowie spółdzielni mają, jak widać dylemat – pozostać w spółdzielni czy skorzystać z utworzenia wspólnoty. Dlaczego tego nie czynią? Bo większość nie uczestniczy w życiu spółdzielni, nie uczestniczy w życiu budynku żyjąc tylko na własnych metrach kwadratowych posiadanego mieszkania lub lokalu użytkowego. Są też i tacy którym odpowiada spółdzielczy bałagan co daje im możliwość częściowego życia na koszt ogółu.Dziwi fakt, że uczciwie ponoszący opłaty eksploatacyjne (często zawyżone) nie korzystają z prawa czucia się współwłaścicielami całego majątku spółdzielni – we wspólnocie by tego nie było gdyż każdy głos członka wspólnoty bezpośrednio przekłada się na sposób gospodarowania i zarządzania budynkiem.”

autor: Budowlanic

Źródło podstawowe: http://budowlanic.blogspot.com/

Do Redaktora Kamila Durczoka.

kamil-durczok-w-tok-fm-NEWS_MAIN-125465

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,17414244,Durczok_po_publikacji__Wprost___Nigdy_nikogo_nie_molestowalem_.html

Kamil, zlituj się. Wiem, że profesja dziennikarza to taka wiedza, że żeby się z nią pogodzić, trzeba się naćpać (byle nie w pracy). W kwestii mobbingu seksualnego to daj sobie spokój z tymi idiotkami, które swoje kompetencje  gotowe są potwierdzać inną częścią ciała niż głowa. Weź się raczej za te, które mają poczucie własnej wartości. Zmień tylko język z obscenicznego na godny dżentelmena i wszystko będzie w porządku.

Ps. jestem zdecydowanie przeciwna mobbingowi seksualnemu w środowisku pracy. Pracuję w zawodzie zdominowanym przez testosteron i nikt mnie nie molestował, bo wszystkie chłopy się mnie boją ( nie emituję sygnałów, że może się zastanowię). Ale potwierdzam, że te, które je wysyłają, mają łatwiejszą drogę awansu zawodowego.

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,17441411,Molestowanie_w_pracy__W_Polsce___Dzwonilysmy_do_PIP_.html

 

34 posiedzenie Komisji

 

 

NPS -34

Urobek – stan na 05.02.2015

Opinia BAS – spół. pol. i niem

Projekt ustawy Prawo Spółdzielcze autorstwa PSL – druk sejmowy nr 980

Marek Gos

Liczymy Panie Przewodniczący na to, że Pan oficjalnie przeprosi posłankę Staroń za nietaktowne zachowanie na ostatnim posiedzeniu Komisji

http://temidacontrasm.info/lustracja-w-sm/

Link do transmisji:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=9A4E5F4735AF67FFC1257DEE004F25B9#

 100_4785

100_4794

100_4798

100_4808

Redaktor do Mecenasa.

ostrowski_jaroslaw

Radca prawny Jarosław Ostrowski

http://www.kancelarie.polskiprawnik.pl/ostrowski-i-wspolnicy-nowa-polska-kancelaria-na-rynku,630/

http://ostrowski-legal.net/pl/prawnicy.html

ODPOWIEDŹ

Czarek Meszyński

 Czarek Meszyński -Redaktor Naczelny Czasopisma Intenetowego „Osiedle Zacisze – moja mała ojczyzna” – nr w Rejestrze: Pr 3464

„Kwiatek” z Alei Róż

Nie tak dawno, bo tydzień temu, w wpisie :

http://temidacontrasm.info/%D0%BB%D0%B5%D0%BD%D0%B8%D0%BD-%D0%B2%D1%81%D0%B5%D0%B3%D0%B4%D0%B0-%D0%B6%D0%B8%D0%B2/

pisaliśmy o podejrzeniu zamiaru popełnienia przestepstwa, przez byłych „włatcuf” Środmiejskiej SM w Warszawie.

No i stało się!

W poniedziałek (16.02.2015 r.), ok. godz. 11-ej zostało popełnione to przestępstwo. Poprzedni zarząd złożył do Sądu sfałszowane dokumenty, żeby wyłudzić wykreślenie z KRS legalnych władz i wpisać nielegalne władze!

Co na to Prokuratura?

Jak długo będą bezkarni?

Kto za tym stoi?

Jaki scenariusz jest pisany…?

Należy dodać, że poprzednia prezes zarządu, przy biernej postawie policji, wyniosła z siedziby ŚSM dokumenty, druki firmowe i PIECZATKI!

Krystyna Rubik

Wniosek do KRS o zmianę Rady Nadzorczej i Zarządu złożono, podając całkiem nowy, nie będący siedzibą ŚSM, adres korespondencyjny:
  AlejaRóż 7/4, Warszawa (prawidlowy adres to Aleja 3-go Maja 12)

Screenshot_1

Screenshot_3Aleja Róż 7 – Te tabliczki to oznaczenie siedziby mecenasa Mamińskiego

Nową Panią Prezes ma być Krystyna R. a Członkiem Zarządu Teresa W.

Zaś skład Rady Nadzorczej jest niezwykle ciekawy:

Screenshot_2Komentarze członków ŚSM w Warszawie:

„Ludzie co za burdel! Pytam się Was gdzie były wystawione do wglądu projekty uchwał, lista kandydatów dotyczące WZ Krysi w lutym, to są chyba żarty!  Niektóre części walnego Krychy się nie odbyły, nie wpuścili RN, członków ŚSM. I co i to jest ważne??? I Krycha ma czelność składać wniosek do KRS-u? Czy to są ŻARTY??? Zwracam się do decydentów w KRS-sie żeby otworzyli oczy, czy nie widzicie, że jest łamane prawo??? Tych co to złożyli trzeba zabrać na leczenie do specjalisty!”

Maciej Bogucki, radca prawny w kancelarii Maminskiego. Nowy właściciel lokalu użytkowego na G5? Kupił i nic nie zapłacił za niego, to znaczy zapłaci pewnie za kilka lat jak z czynszu uzbiera? Ot taki nowy sposób chcesz kupić lokal od spółdzielni, nie musisz mieć kasy – zapłacisz za parę lat (jak z czynszu uzbierasz) a kasa? I tak trafi na konto kancelarii”

Patrzac na to co sie dzieje to prawie kazdy z nas moze zrobic walne zebrac troche sosiadow i zrobic sie prezesm i rzadzic i czy bedzie 2 czy 20 zarzadow co to za roznica. Idźmy zresztą o krok dalej zwołajmy Walne Zgromadzenie Orlenu, ja chciałbym zostać przynajmniej członkiem zarządu!”

Źródła:

https://www.facebook.com/st.naszaspoldzielnia

https://twitter.com/NszSpoldzielnia/status/567824029307133952

Kneblowanie niepokornych.

Agnieszka Florczuk

Prezes Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze” w Warszawie Agnieszka Florczuk

Zamykanie ust niepokornym członkom organów spółdzielni mieszkaniowych przez spółdzielcze zarządy odbywa się licznymi sposobami. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Osiedle Zacisze” w Warszawie też ma taki zamiar, bo chce schować przed opinią publiczną krytyczne uwagi swoich chlebodawców do sposobu zarządzania ich majątkiem. Te uwagi emitowane są w eter Internetu za pośrednictwem strony zawieszonej w sieci, prowadzonej przez członka Rady Nadzorczej SM „Osiedle Zacisze”  Czarka Meszyńskiego.

http://osiedlezaciszewaw.pl/

To, że uwagi członków spółdzielni do kompetencji zarządu spółdzielni są uzasadnione mamy okazję pokazać Państwu w dwóch publikacjach zamieszczonych ostatnio na łamach naszej witryny pt. „Walne, Walne, Walne” oraz „Do Walnego”.

M. Starzewski

Wiceprezes Zarządu SM „Osiedle Zacisze” w Warszawie Michał Starzewski

Postawą Walnego SM „Osiedle Zacisze” w Warszawie jesteśmy mniej zaskoczeni, z uwagi na to, że szeregowi członkowie spółdzielni nie mają zwykle bezpośredniego dostępu do szczegółowych spółdzielczych dokumentów i dlatego brakuje im wiedzy, która pozwalałaby na trafną ocenę pracy Zarządu. Ale o członkach Rady Nadzorczej tej spółdzielni nie można tego powiedzieć. Powstaje więc pytanie: dlaczego na pięciu członków Rady Nadzorczej SM „Osiedle Zacisze” w Warszawie

http://www.osiedlezacisze.pl/

tylko dwóch dostrzega nieprawidłowości w procesie zarządzania spółdzielnią i żeby poinformować o nich wszystkich członków spółdzielni zmuszeni są poświęcać swój prywatny czas na prowadzenie internetowego środka komunikacji środowiskowej. To najmniej czasochłonny i energochłonny sposób na przekazanie informacji tym, którzy powinni wiedzieć co dzieje się w ich spółdzielni. Inaczej rzetelni członkowie Rady Nadzorczej, którzy nie mają oparcia wśród pozostałych uczestników tego organu, nie byliby w stanie metodą personalnych kontaktów przekazać Walnemu informacji istotnych dla finansowego bezpieczeństwa spółdzielni.

No ale publiczne emitowanie informacji na temat szkodliwych dla członków działań Zarządu spółdzielni jest dla tego organu niewygodne, bo kompromituje jego kompetencje a także jego etykę zawodową. Co w takim razie należy zrobić, jeśli nie ma się zamiaru zmieniać strategii działania? W takich okolicznościach należy podważyć autorytet głosu, który zaczyna budzić świadomość lokalnej społeczności. Najlepiej to zrobić za pośrednictwem procesu o naruszenie dóbr osobistych.

Tą drogą ma zamiar pójść Zarząd SM „Osiedle Zacisze” w Warszawie, żeby zakneblować usta rzetelnym członkom Rady Nadzorczej, którzy nie godzą się na politykę marnotrawstwa środków pochodzących z członkowskich portfeli przez organy spółdzielni obdarzone źle ulokowanym spółdzielczym zaufaniem. Zarząd zatrudnił ze spółdzielczych środków autorytet prawniczy, który skierował do redaktora naczelnego witryny internetowej działającej pod tytułem „Osiedle Zacisze – moja mała ojczyzna” Czarka Meszyńskiego wystąpienie następującej treści:

1

2Wystąpienie ma 14 stron. Nie będziemy go publikować w całości. Zawiera cytaty z szeregu publikacji, które ukazały się w witrynie. Każdy cytat opatrzony jest twierdzeniem jak w punkcie I-szym, że tekst zawiera nieprawdę jak np. „rakotwórczy grzyb” . Fachowiec zatrudniony przez spółdzielnię pisze więc, że „rakotwórczy grzyb” jest określeniem nieprawdziwym ale nie przedstawia dowodów na to, że ten grzyb nie jest rakotwórczy, lub, że tego grzyba wcale nie ma. Potem pisze o gryzoniach i utrzymuje, że obraz jest nieprawdziwy i nie podaje dowodu na to, że w dniu publikacji, gryzoni w śmietniku nie było. Pozostałe zarzuty pana mecenasa mają podobnie wiążącą wagę dowodową.

Jeśli dojdzie do procesu będziemy monitorować przebieg tego postępowania, bo wszelkie próby zamykania ust publikatorom podejmowane są zawsze przez tych, którzy chcą schować swoje wątpliwe intencje przed surowym okiem opinii publicznej.

Poprawione

Czarek Meszyński na rozprawie Trybunału w spr K 60/13 w dniu 16.01.2015r.