AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

Ministerialny nakaz lustracji SM „Hutnik”

Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju jest głęboko zaniepokojone tym co dzieje się w SM „Hutnik” w Sosnowcu, będacej „bohaterem” naszych wielu wpisów (poczynając od „Byznesy w Sosnowcu”):

Screenshot_1

Obecnie w/w Ministerstwo w piśmie przedstawia konkretne zarzuty w/w spółdzielni mieszkaniowej, których listę publikujemy poniżej,  wnioskując o przeprowadzenie lustracji tejże SM i przekazania mu protokołu polustracyjnego wraz z wnioskami:

 1)    przyjęcia w poczet Członków Spółdzielni w 2011 r. na kilka dni przed datą Walnego Zgromadzenia ponad 180 osób na podstawie wadliwych czynności prawnych,

2)    zawarcia umów przedwstępnych z nowoprzyjętymi – na mocy uchwał Zarządu Nr 9 i 10 – osobami w poczet Członków Spółdzielni, zobowiązujących strony do zawarcia umów przyrzeczonych po rozpoczęciu realizacji przez Spółdzielnię inwestycji pod nazwą: „Budowa budynku mieszkalnego przy ul. Stańczyka”,

 3)    ograniczenia ustawowego prawa Członków Spółdzielni do wglądu lub otrzymania odpisu dokumentów Spółdzielni w zakresie określonym przepisami art 81 ust. 1 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (Dz. U. z 2013 r. poz. 1222), dalej u.s.m., co dotyczy w szczególności dokumentów księgowych, protokołów z obrad Spółdzielni oraz umów,

 4)    narażenia Spółdzielni na znaczną szkodę poprzez niekorzystne rozporządzenie mieniem Spółdzielni, polegające na sprzedaży nieruchomości zlokalizowanej w Sosnowcu przy ul. Tadeusza Bora – Komorowskiego, będącej własnością Spółdzielni, za cenę około czterokrotnie niższą od wartości rynkowej,

 5)    braku realizacji wniosków Członków Spółdzielni o przekształcenie spółdzielczych praw do lokali w prawo odrębnej własności, bezpodstawnie uzasadniane przez Zarząd nieuregulowaniem stanu prawnego nieruchomości,

 6)    ustalania stawek opłat nieznajdujących uzasadnienia w ponoszonych kosztach,

 7)    pobierania przez Spółdzielnię opłat na fundusz termomodernizacyjny od lokatorów mieszkań, znajdujących się w budynkach, których technologia nie przewiduje podejmowania działań termomodernizacyjnych,

 8)    wykonywania prac remontowych w Spółdzielni jako podwykonawca przez członka Rady Nadzorczej – Pana Bartosza G.,

 9)    nieprowadzenia przez Spółdzielnię, stosownie do art. 4 ust. 41 pkt 1 u.s.m., odrębnie dla każdej nieruchomości ewidencji i rozliczenia przychodów i kosztów, o których mowa w art. 4 ust. 1 – 2 i 4 u.s.m.,

 10)   innych nieprawidłowości, tj. stosowanie przez Spółdzielnię praktyk ograniczających konkurencję, nadużywanie pozycji dominującej na rynku udostępniania zasobów mieszkaniowych w celu świadczenia przez przedsiębiorców usług telekomunikacyjnych, co skutkowało nałożeniem na Spółdzielnię (a w konsekwencji na jej Członków) kary pieniężnej w kwocie 42.294 zł; organizowanie na koszt Spółdzielni różnego rodzaju imprez, w tym wyjazdowych, w których nie biorą udziału „szeregowi członkowie Spółdzielni”, zakup gadżetów oraz inne działania, które nie mają na celu organizowania życia kulturalnego Członkom Spółdzielni, lecz promocję Prezesa Zarządu (Pana Macieja Adamca) i jego najbliższego otoczenia, podjęcie przez Walne Zgromadzenie uchwały w sprawie wyrażenia zgody na zaciągnięcie kredytów w łącznej kwocie ok. 55.000 000 zł przeznaczonych na termomodernizację oraz inne remonty (w tym kwestia czy ww. uchwała została już zrealizowana oraz jakie będą w przyszłości koszty obsługi tych kredytów)

—————————————————————

 W konsekwencji wszczętego wobec ww. Spółdzielni, postępowania na podstawie art. 93a u.p.s., ustalono, że zgodnie z § 3 Regulaminu wydawania członkom Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” odpisu lub kopii dokumentów oraz udostępniania do wglądu umów zawieranych przez Spółdzielnię: „Jeżeli żądanie wydania odpisu lub kopii dotyczy dokumentu sporządzonego wcześniej, aniżeli 3 miesiące przed dniem zgłoszenia żądania, zgłaszający takie żądanie członek spółdzielni winien wykazać swój interes prawny, lub faktyczny”, co jest niezgodne z art. 81 ust. 1 u.s.m., stanowiącym, że: „Członek spółdzielni mieszkaniowej ma prawo otrzymania odpisu statutu i regulaminów oraz kopii uchwał organów spółdzielni i protokołów obrad organów spółdzielni, protokołów lustracji, rocznych sprawozdań finansowych oraz faktur umów zawieranych przez spółdzielnię z osobami trzecimi”.

 W związku z powyższym Ministerstwo stwierdza, że Spółdzielnia Mieszkaniowa „Hutnik” w Sosnowcu naruszyła prawo poprzez uchwalenie postanowienia § 3 Regulaminu wydawania członkom Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” odpisu lub kopii dokumentów oraz udostępniania do wglądu umów zawieranych przez Spółdzielnię niezgodnego z art. 81 ust. 1 u.s.m.

**********************************************************

Źródło, w którym jest pełna kopia listu ministerstwa:

http://lokator.manifo.com/blog/ministerstwo-nakazuje-przeprowadzenie-lustracji-sm-hutnik-

Te dziesięć punktów można uznać za „wzorzec” działania polskich SM !

Złodzieje w ŚSM w Warszawie

Witryna NIE BĘDZIE STOSOWAĆ eufemistycznych zwrotów, zastępczo używanych w celu złagodzenia wyrażeń drastycznych, dosadnych. Żadna „poprawność polityczna”, czy normy towarzyskie, współczucie , delikatność, uprzejmość, żadna autocenzura (polityczna lub obyczajowa), nie zmuszą nas do tego, abyśmy nie nazwali ZŁODZIEJA – ZŁODZIEJEM, A KRADZIEŻY – KRADZIEŻĄ!!

Właśnie z taką kradzieżą i złodziejami mamy do czynienia w przypadku tego co się działo w Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Warszawie !!

Screenshot_1

Niech przemówią pisma:

Screenshot_1

Screenshot_3Screenshot_4Admini witryny, a także grono  jej sympatyków – osób z całego kraju, „trzymają kciuki” za nowe władze tej SM, aby im udało się wprowadzić w niej normalność , uporzadkować sprawy finansowe i mowiąc kolokwialnie „wyprowadzić ją na prostą”. Czy im się to uda, dopiero czas pokaże.

Pozostają jednak pytania:

– Co robią organy ścigania, jeżeli winni tych malwersacji dalej są „na wolności” i jakby było tego mało, dalej podejmują działania na szkodę ŚSM?

Krystyna Rubik

– Gdzie były władze naczelne polskiej spóldzielczości, jeżeli „pod ich bokiem” doszło do takich nieprawidłowosci, a należy nadmienić, że to nie jedyny przypadek w Warszawie ? Przykladem może być SM „PAX”, SM „Modzelewskiego”, SBM „Zachód”, ale i kilka innych. Kto lub co, wpływa na brak reakcji z strony tych organów na takie patologie pod ich „bokiem”? Panowie Domagalski, Jórdeczka i Jankowski za co Wy właściwie „wydzieracie” taką potężną „kasę” z kieszeni spółdzielców?

DomagalskiT. JórdeczkaTomasz Jórdeczka, przewodniczący rady nadzorczej Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP

Jankowski I

– I pytanie najważniejsze:

Gdzie byli i co robili czlonkowie tych SM, że teraz mają taką „ŻABĘ do zjedzenia”? I nie da się tu tłumaczyć „ja nic nie mogę”, bo nasze przykłady i przykłady wielu innych członków SM z całego kraju swiadczą o tym, że nawet przy obecnym ułomnym prawie spóldzielczym, jeżeli się tylko chce i ma się wystarczajacą wolę działania, to MOŻNA KAŻDY ZARZĄD I KAŻDĄ SKORUMPOWANĄ RN – „SPROWADZIĆ DO PIONU” ! A członkowie i mieszkańcy ŚSM szczególnie teraz winni sobie odpowiedzieć na to pytanie.

SN zmienił zdanie.

prof Ereciński i SSN Gudowski Prezes SN – Przewodniczący Izby Cywilnej prof. Tadeusz Ereciński oraz Przewodniczący III Wydziału Izby Cywilnej SSN Jacek Gudowski

W mijającym tygodniu Sąd Najwyższy opublikował uzasadnienie wyroku (sygn. akt III CZP 83/14) dotyczącego kaucji mieszkaniowych wpłaconych zakładom pracy przez mieszkańców budynków zakładowych, które zostały nieodpłatnie przekazane spółdzielniom mieszkaniowym. Zgodnie z obowiązującym stanem prawnym razem z budynkami do spółdzielni miały też trafić zwaloryzowane kaucje mieszkaniowe, które powinny być zwrócone właścicielom mieszkań po uzyskaniu przez nich tytułu odrębnej własności lokalu.

To jest ten WYROK:  III CZP 83-14

Jesteśmy w szoku, bo z takim orzeczeniem do tej pory jeszcze się nie spotkaliśmy.

Uzasadnienie wyroku jest kompletnym zaprzeczeniem jego sentencji.

Nie będziemy jednak marudzić, bo uzasadnienie wyroku  jest korzystne dla członków spółdzielni mieszkaniowych i z pozyskanych informacji wynika, że na drugi dzień po jego publikacji w naszym regionie zapadł wyrok uznający roszczenie jednego z ze spółdzielczych działaczy .

Uchwała Sądu Najwyższego zapadła w dniu 26 listopada 2014r i jej  sentencja nas oburzyła, czemu daliśmy swój wyraz w naszej publikacji z dn. 5 grudnia 2014r pt: „Najwyższy znów oskubał spółdzielców”

http://temidacontrasm.info/najwyzszy-znow-oskubal-spoldzielcow/

Nasze oburzenie po pierwsze wywołał fakt, że sentencja wyroku odmawiała prawa do zwrotu zwaloryzowanej kaucji mieszkaniowej tym najemcom, którym w wyniku różnych politycznych operacji na ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych (cięli, wstawiali i znowu wycinali – i ten proceder kontynuowany jest nadal) udało się uzyskać prawo odrębnej własności lokalu pod tzw. tytułem „darmym”. Zresztą trudno zrozumieć o co chodzi z tym tak chętnie przywoływanym przez wszystkie sądy fałszywym twierdzeniem o „tytule darmym” skoro zakładowe budynki mieszkalne budowane były ze środków pochodzących z odpisu od pracowniczych wynagrodzeń. Środki te przedsiębiorstwa lokowały na „Zakładowym Funduszu Mieszkaniowym” i przeznaczały na inwestycje w zakładowe budownictwo mieszkaniowe. Tak więc najemcy przekazani do spółdzielni mieszkaniowych wraz z nieodpłatnie przekazanymi tam budynkami zakładowymi  mieszkają w lokalach, które powstały z ich własnych środków finansowych.

Po drugie nasze wzburzenie spotęgował fakt, że ogłoszony wyrok usiłował osłonić zaniedbania leżące po stronie przekazującego i przejmującego budynki mieszkalne w części dotyczącej obowiązku przekazania i przejęcia zwaloryzowanych kaucji mieszkaniowych. W okresie kiedy budynki były przekazywane nie było co prawda szczegółowych (określonych przez ustawy branżowe) zasad waloryzacji kaucji mieszkaniowych ale obowiązywała już ogólna (kodeksowa) zasada waloryzacji tych świadczeń. Art. 3581 § 3 został bowiem wprowadzony do Kodeksu Cywilnego ustawą  z dnia 28 lipca 1990r o zmianie ustawy Kodeks Cywilny ( Dz. U. nr 55 poz. 321). Zakładowe budynki mieszkalne natomiast w większości przekazywane były w oparciu o ustawę o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych, która weszła w życie w dniu 12 listopada 1994r. Utrzymywanie więc opinii publicznej w błędnym przekonaniu, że nie było wzorca pozwalającego na przeszacowanie świadczenia z tytułu kaucji mieszkaniowej w dniu przekazania budynku, jest aktem utrwalania bezprawia.

To właśnie dlatego oczy przecieramy ze zdumienia przy lekturze uzasadnienia wyroku. Uzasadnienie bowiem uznaje fakt, że w okresie przekazywania przez zakłady pracy zakładowej substancji mieszkaniowej do spółdzielni istniały przepisy nakazujące i pozwalające na waloryzację kaucji mieszkaniowych oraz, że najemcy nie mogą być obciążani konsekwencjami uchybień w realizacji obowiązków leżących poza zakresem ich ingerencji.        Ta teza, aczkolwiek prawdziwa, jak się wydaje nie koresponduje z sentencją wyroku. Zresztą przeczytajcie sami. Cytujemy najbardziej istotny fragment ORZECZENIA:

Wykładnia językowa art. 48 ust. 5 zd. drugie u.s.m. prowadzi do wniosku, że zwrot kaucji, która nie została zaliczona na poczet wkładu budowlanego, następuje w takiej wysokości, w jakiej przekazano ją spółdzielni. Jakkolwiek kategoryczne stwierdzenie, że wysokość zwracanej kaucji wyznacza kwota przekazana przez podmiot przenoszący na spółdzielnię prawa do nieruchomości z mieszkaniami zakładowymi sugeruje, że zgodność tego przekazania z postanowieniami art. 7 ust. 3 w związku z art. 9 ust. 1 u.z.p. nie jest wymagana, jednak taki wniosek jest błędny, zważywszy na odesłanie zawarte w art. 48 ust. 4 u.s.m., który nakazuje dokonać zaliczenia kaucji „o których mowa w art. 7 ust. 3 w związku z art. 9 ust. 1” u.z.p. Niedopuszczalne skutki dosłownego rozumienia art. 48 ust. 5 u.s.m. unaoczniają okoliczności rozpatrywanej sprawy, w której podmiot przenoszący na pozwaną prawa do nieruchomości nie wywiązał się z obowiązku przekazania kaucji. Uchybienia w realizacji obowiązków wykonywanych poza zakresem ingerencji a nawet wiedzy najemcy nie mogą go obciążać. Z art. 48 ust. 5 u.s.m. wynika, że obowiązek zwrotu kaucji na rzecz najemcy, który uzyskał prawo własności lokalu, ciąży na spółdzielni. Obowiązek ten oznacza więc powinność zwrotu kaucji w wysokości, w jakiej art. 7 ust. 3 w związku z art. 9 ust. 1 u.z.p. nakazywał ją przekazać spółdzielni (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 marca 2012 r., III CZP 3/12, nie publ.). Stanowcze sformułowanie tego przepisu uzasadnia stanowisko, że ma on identyczny charakter, jak zdanie pierwsze art. 48 ust. 5 u.s.m., a więc wyraża normę szczególną określającą zasady waloryzacji kaucji mieszkaniowych podlegających zwrotowi w okolicznościach wyczerpujących hipotezę tego przepisu. Kaucja taka podlegała swoistemu zamrożeniu w okresie, w którym prawo jej posiadania przysługiwało spółdzielni. Natomiast za okres poprzedni kaucja podlegała waloryzacji według reguł  właściwych ze względu na to, kiedy została wpłacona.

Takie znaczenie przypisać należy sformułowanemu w art. 7 ust. 3 w zw. z art. 9 ust. 1 u.p.z. obowiązkowi wypłacenia spółdzielni kaucji mieszkaniowej w wysokości, w jakiej w tym dniu należałoby ją wypłacić najemcy. Reasumując art. 48 ust. 5 zd. drugie u.s.m. wprowadza w odniesieniu do kaucji wpłaconych przez najemców dawnych mieszkań zakładowych i nie podlegających zaliczeniu na poczet wkładu budowlanego zasadę waloryzacji na dzień przejęcia budynku z mieszkaniami zakładowymi, stosownie do reguł obowiązujących strony stosunku najmu w poszczególnych okresach, a więc:  

  1. kaucje wpłacone pod rządami prawa lokalowego z 1974 r. podlegają waloryzacji na podstawie art. 3581 § 3 k.c. (por. uchwala z dnia 26 września 2002 r., III CZP 58/02, OSNC 2003/9/117),

 

ŻYCZYMY ZAINTERESOWANYM POWODZENIA w SALACH SĄDOWYCH

😉 TEMIDA

„Trzy grosze” od Marcusa:

Powiedzenie SZOK, jest w tym przypadku nieadekwatne, aby naprawdę można było określić ten już nawet nie „rozkrok” NAJWYŻSZEGO,

A WRĘCZ SZPAGAT.

SM-y w Niemczech

Dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionej strony http://osiedlezaciszewaw.pl/, a także uprzejmej zgodzie Pani Profesor Uniwersytetu Wiedeńskiego Moniki Blum, prezentujemy wpis Jej autorstwa, dotyczący Spółdzielni Mieszkaniowych w Niemczech. Mamy obietnicę, że nie będzie to Jej ostatni wpis w tym temacie.

Prof. Monika BlumPani Profesor Monika Blum

„Na czym polega członkostwo w spółdzielni mieszkaniowej w Niemczech?

Mieszkanie w mieszkaniu spółdzielczym jest obok mieszkania w mieszkaniach wynajmowanych lub własnościowych trzecią najważniejszą formą zamieszkiwania w Niemczech. W kraju działa ponad 2000 spółdzielni mieszkaniowych, które liczą w sumie około trzech milionów członków i dysponują ponad dwoma milionami mieszkań. Niektóre spółdzielnie mieszkaniowe liczą już ponad 100 lat, inne tylko kilka. Podstawy spółdzielczości reguluje prawo spółdzielcze. Poza tym każda ze spółdzielni ma własny statut, w którym zawarte są szczegóły dotyczące celów działania, wspierania, praw i obowiązków członków, struktury organizacyjnej, zasad przyznawania mieszkań, warunków przystąpienia do spółdzielni itd.

 Czym właściwie jest spółdzielnia mieszkaniowa?

Podstawowym celem działania spółdzielni mieszkaniowych jest zapewnienie swoim członkom stałych i dobrych mieszkań w przystępnej cenie. Jednocześnie, niezależnie od charakteru spółdzielni, tego czy jest duża czy mała, raczej tradycyjna czy nowoczesna, wspólnym i decydującym atutem bycia członkiem spółdzielni mieszkaniowej jest dożywotnie prawo do zamieszkiwania lub korzystania. Przede wszystkim pewność podobna do pewności właściciela, która wyklucza jednostronne wypowiedzenie umowy przez właściciela, usprawiedliwia motto „Wynajmujący we własnym domu”, nawet jeżeli pojedynczy członek w rzeczywistości jest właścicielem jedynie małej części udziału w wysokości kilkuset euro. Współwłasność członków spółdzielni nie dotyczy używanego przez danego członka mieszkania, ale całości majątku spółdzielni. Spółdzielnia pozostaje właścicielem działek, domów i mieszkań, niezależnie od tego, kto ile posiada udziałów.

 Jak zorganizowane są spółdzielnie mieszkaniowe?

Każdy członek spółdzielni posiada prawo głosu, niezależnie od tego, ile posiada udziałów. Tymi głosami wybiera się w większych spółdzielniach mieszkaniowych przedstawicieli, którzy podczas danej kadencji, reprezentują interesy członków. Zgromadzenie członków wybiera ze swojego grona radę nadzorczą, która doradza i kontroluje zarząd, który zarządza pracą spółdzielni. Każdy członek ma aktywne i bierne prawo wyborcze, to oznacza, że może sam ubiegać się o pozycję przedstawiciela lub miejsce w radzie nadzorczej.

 W jaki sposób zostać członkiem?

Każdy kto chce zamieszkać w mieszkaniu spółdzielczym, musi zostać członkiem, to znaczy przedłożyć wniosek o przyjęcie do spółdzielni i wykupić przynajmniej jeden udział.Taki udział kosztuje we frankfurckiej spółdzielni mieszkaniowej „Wohnungsbaugenossenschaft Frankfurt (Oder) e. G.“ (krótko: „WohnBau Frankfurt“) 155,00 euro. Dodatkowo należy wykupić udziały odpowiednio do ilości wynajmowanych pokoi (koszt każdego udziału to również 155,00 euro). Statut Wohnbau Frankfurt reguluje, jakie udziały należy nabyć w przypadku mieszkania danej wielkości:

Mieszkanie 1-pokojowe z wnęką kuchenną                  - 2 udziały
Mieszkanie 1-pokojowe z kuchnią                         - 3 udziały
Mieszkanie 2-pokojowe (w tym jeden pokój poniżej 10 m2) - 4 udziały
Mieszkanie 2-pokojowe                                   - 5 udziałów
Mieszkanie 3-pokojowe (w tym jeden pokój poniżej 10 m2) - 6 udziałów     
Mieszkanie 3-pokojowe                                   - 7 udziałów
Mieszkanie 4-pokojowe (w tym dwa pokoje poniżej 10 m2)  - 7 udziałów
Mieszkanie 4-pokojowe (w tym jeden pokój poniżej 10 m2) - 8 udziałów
Mieszkanie 4-pokojowe                                   - 9 udziałów
Mieszkanie 5-pokojowe (w tym 3 pokoje poniżej 10 m2)    - 8 udziałów
Mieszkanie 5-pokojowe (w tym 2 pokoje poniżej 10 m2)    - 9 udziałów
Mieszkanie 5-pokojowe (w tym 1 pokój poniżej 10 m2)     -10 udziałów
Mieszkanie 5-pokojowe                                   -11 udziałów

 Co dzieje się z udziałami w spółdzielni?

Suma udziałów tworzy, łącznie ze zgromadzonymi oszczędnościami, kapitał własny spółdzielni i w ten sposób podstawę jej działania. Wygospodarowane nadwyżki są wciąż na nowo inwestowane lub gromadzone jako oszczędności. Wykorzystywanie nadwyżek, jak w przypadku przedsiębiorstwa komercyjnego, nie ma zatem miejsca. Osoba wyprowadzająca się ze swojego mieszkania przestaje być członkiem spółdzielni i otrzymuje swoje udziały bez oprocentowania z powrotem. Wypłata udziałów następuje według zasad aktualnego statutu.

 Poręczenie

Spółdzielnia jest wspólnotą opartą na solidarności w dobrych i złych czasach. To oznacza, że w przypadku bankructwa członkowie spółdzielni odpowiadają do wysokości swojego udziału. Dalej idąca odpowiedzialność lub obowiązek dopłaty mogą być wykluczone, jak ma to np. miejsce w przypadku WohnBau Frankfurt.

 Umowa użytkowania i opłata za użytkowanie

Osoba wprowadzająca się do mieszkania spółdzielczego nie zawiera ze spółdzielnią umowy najmu w klasycznym rozumieniu, ale długotrwałą umowę użytkowania. Ta umowa użytkowania odpowiada co do treści umowie najmu, to znaczy zawarte są w niej wszystkie prawa i obowiązki użytkownika w kontekście użytkowania mieszkania, napraw, kosztów dodatkowych itd. W umowie użytkowania ustala się m.in. miesięczną opłatę za użytkowanie, która odpowiada czynszowi. Wysokość opłaty zależy od wielu czynników: szczególnie od wielkości, położenia i stanu mieszkania. Z poziomu wymagań i szerokiego spektrum mieszkań spółdzielczych wynika jednak również, że – szczególnie nowe i dużym nakładem wyremontowane mieszkania – nie są zawsze automatycznie tanie. Ponieważ również spółdzielnie podlegają prawom rynku i muszą odpowiednio gospodarować, jeśli chcą odnosić sukcesy. Ponieważ jednak celem spółdzielni nie jest spekulacja i odnoszenie najwyższych możliwych zysków, nawet świeżo wyremontowane mieszkania są tańsze od porównywalnych mieszkań na prywatnym rynku mieszkaniowym.

 Czy mieszkanie spółdzielcze może zostać wypowiedziane?

Członka spółdzielni chroni zapisane w statucie i w umowie prawo długotrwałego użytkowania dużo silniej przed wypowiedzeniem ze strony wynajmującego ze względu np. na własne potrzeby. Jednakże to prawo nie upoważnia do dowolnego obchodzenia się z mieszkaniem. W przypadku ciężkich wykroczeń przeciwko statutowi spółdzielni i / lub umowie użytkowania – np. kiedy nie jest opłacany czynsz albo mieszkanie nie jest użytkowane zgodnie z umową – także członkowie spółdzielni muszą liczyć się z sankcjami, włącznie z wypowiedzeniem umowy. Najemca może wypowiedzieć zarówno umowę użytkowania/najmu jak również członkostwo w spółdzielni. Należy przy tym uwzględnić jedynie ustalone w statucie terminy wypowiedzenia (członkostwo) jak również uregulowane prawnie terminy wypowiedzenia umowy użytkowania.

 Czy mieszkanie spółdzielcze może być dziedziczone?

Ponieważ prawo do mieszkania spółdzielczego nie jest prawem własności, ale długotrwałego użytkowania, mieszkanie nie może być dziedziczone. Jedynie udziały mogą być dziedziczone, a tym samym z reguły prawo do mieszkania. Może to być albo to samo mieszkanie, w którym spadkobiercy – a zatem zwykle małżonek lub małżonka albo dzieci – już mieszkają, ewentualnie jakieś inne, bardziej odpowiednie, o ile jest do dyspozycji.

 Co obowiązuje: prawo najmu czy prawo spółdzielcze?

Poza statutem i umową użytkowania w przypadku mieszkań spółdzielczych obowiązuje także „normalne” prawo najmu (prawo cywilne). Czy chodzi o ochronę przed wypowiedzeniem, rozliczenie dodatkowych kosztów użytkowania, remonty, braki w mieszkaniu i inne – spółdzielnie jako wynajmujący są tak samo zobowiązane ustaleniami prawa jak wszyscy inni właściciele mieszkań, państwowi czy prywatni. Także w przypadku podwyżek czynszu obowiązują odpowiednie zapisy prawa wynajmu (w zależności od tego, czy chodzi o mieszkanie dotowane ze strony państwa czy nie).

Tekst pochodzi z: WohnBau Frankfurt

Autor: Monika Blum”

Od admina:

W sytuacji ubezwłasnowolnienia  przez „lobby prezesowskie” jedynego praktycznie naszego reprezentanta w Sejmie, jakim była Pani Poseł Lidia Staroń, musimy dla celów edukacyjnych szerokich mas członkowskich polskich SM, upubliczniać takie bardzo cenne głosy, obrazujące jak to jest w innych krajach z tą spółdzielczością mieszkaniową, ale nie tylko.

Dlatego też nasza witryna „przejdzie” z formatu epatowania Was informacjami typu sensacyjnego o patologiach w polskich SM-ach, na prezentowanie w większym stopniu konkretnych informacji praktycznych. I teraz to od Was bedzie zależeć co z nimi zrobicie i jak je wykorzystacie.

Chylimy czoła Pani Poseł !

Staroń I

Chylimy czoła, Pani Poseł i liczymy na to, że wyborcy zapamiętają i docenią Pani heroiczną batalię o poprawę standardów zarządzania prywatnym majątkiem obywateli naszego kraju stowarzyszonych w spółdzielniach mieszkaniowych. Fakt, iż Sejm niemal jednogłośnie relegował Panią z grona członków Komisji Nadzwyczajnej,

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&NrKadencji=7&NrPosiedzenia=87&NrGlosowania=144

http://orka.sejm.gov.pl/Glos7.nsf/nazwa/87_144/$file/glos_87_144.pdf

http://orka.sejm.gov.pl/proc7.nsf/uchwaly/3181_u.htm

która marnuje publiczne środki rytuałem działań pozorujących naprawę prawa spółdzielczego, jest jaskrawym dowodem na to,  że była Pani w tej krucjacie osamotniona.

Pora odpocząć, Pani Poseł. Wszak organ ustawodawczy jest ciałem kolegialnym i jeden poseł nie zresocjalizuje ani też nie wyręczy tego zdemoralizowanego gremium. Włos się jeży na głowie na widok tego co dzieje się na arenie politycznej naszego kraju opętanej bezkrytycznym kultem pieniądza i kroczącą w ślad za nim pogardą dla elementarnych zasad obyczajowego i politycznego etosu. Szczególnym wyrazem mentalnego bankructwa elit ustrojowych naszego kraju jest szerząca się w sejmie prostytucja polityczna.

Pora odetchnąć, Pani Poseł, bo wniesione przez Panią najcenniejsze propozycje uzdrowienia zwyrodniałego polskiego systemu spółdzielczego padły ofiarą sabotażu celebrowanego przez pozostałych uczestników Komisji a to co spływa z warsztatu tego nieszczerego sejmowego organu jest typowym plagiatem dobrze znanej nam aktualnej rzeczywistości.

Pora złożyć broń, Pani Poseł, bo bardziej już nie może Pani pomóc członkom spółdzielni mieszkaniowych. Teraz kolej na ruch z ich strony. Tylko oni sami mogą jeszcze odmienić kiepską perspektywę swojego własnego losu. Nawet aktualne dziurawe i poszatkowane kontrowersyjnymi wyrokami Trybunału spółdzielcze prawo daje nam szanse na uwolnienie się od obowiązku utrzymywania szerokiej gamy pasożytów żerujących na chorym organizmie ruchu spółdzielczego.

Szanowni Spółdzielcy.

Sporo wysiłku włożyliśmy w to, żeby wpłynąć na kształt nowego prawa spółdzielczego i otworzyć stowarzyszonym w spółdzielniach mieszkaniowych drogę do wiedzy dotyczącej kosztów utrzymania spółdzielczych budynków. Nasza rola niestety się kończy. Jeśli nie chcecie pozostać niewolnikami układu czerpiącego nienależne korzyści z budżetów Waszych rodzin, musicie wziąć inicjatywę we własne ręce. W zdecydowanej większości spółdzielczych bloków mogą już powstać wspólnoty. Mają one tą przewagę nad spółdzielniami, że umożliwiają właścicielom lokali mieszkalnych bezpośrednią kontrolę sposobu w jaki podmiot zarządzający budynkiem wydaje ich własne środki finansowe.

Leokadia Rybicka-Nau

 

 TEMIDA

Na „MIŚ”-ia

Motto: „Miś musi być drogi!”

Zapotrzebowanie na „kasę” osób posiadajacych władzę decydencką, dodatkowo w sytuacji, gdy tak naprawdę nie podlegają żadnej kontroli, jest nieograniczone. Jednak to nie te czasy, że można by, ot tak poprostu, tą „kasę” bezpośrednio „wyprowadzić” do swojej kieszenie. Jedną z metod jak tego dokonać, metodą której zręby powstały jeszcze w czasach PRL-u, jest metoda doskonale opisana w kultowym filmie Stanisława Barei „Miś”.

Miœ

Metoda ta, z olbrzymim powodzeniem jest stosowana, a nawet wręcz udoskonalana, w wszelkiego rodzajach „wyprowadzaniach kasy”,  związanych z jakimikolwiek inwestycjami. Jest ona banalnie prosta, a wygląda mniej wiecej tak:

Mamy zapotrzebowanie na „kasiorę”, ale niestety coraz trudniej o „jelenie”, które by nam ją bezpośrednio dały. Zresztą skala naszego zapotrzebowania jest znacznie wieksza, niż to co moglibyśmy od nich bezpośredni uzyskać. Należy więc ich przekonać, aby zasponsorowali nam to „wyprowadzanie kasy”, bo jest to w ich interesie i bedą z tego także czerpać zyski. Że te ich zyski będą iluzoryczne, że w zasadzie są one tylko z dziedziny „pobożnych życzeń” – nie ma to najmniejszego znaczenia, jeżeli tylko dadzą sie w to „wrobić”. Pozostaje nam więc przystapić do działania. W tym celu tworzymy „zadanie inwestycyjne”, czyli

„MIŚ”-ia.

„MIŚ” może mieć różne formy, w zalezności od tego, kto go tworzy: Może mieć postać tuneli dźwiękochłonnych na calej długości autostrad; zakupu systemu informatycznego dla potrzeb PKW; zakupu okrętów podwodnych dla zaspokojenia potrzeb mocarstwowych Marynarki Wojennej; utworzenia portalu promujacego dany region (np. Wrocław); etc.; etc. Jego projekt musi się jednak cechować takimi właściwościami:

– NAJLEPSZE (czytaj: najdroższe) materiały;

– NAJLEPSZA (czytaj: najdroższa) technologia;

– NAJLEPSZY (czytaj: najdroższy) wykonawca;

czyli po prostu: „Miś musi być drogi”

Dla potrzeb tej witryny, skupimy się jednak tylko na małym wycinku tej „misiologii” – a konkretnie na typowych „Miś”-iach tworzonych w polskich Spółdzielniach Mieszkaniowych i opisaniu jak działa realizacja takiego „Miś”-ia.

*****************************************************************************************

Hajnówka. Miejscowość, a właściwie miasteczko, na obrzeżach Puszczy Białowieskiej. W Hajnówce, jak i w setkach innych miast w Polsce, istnieje oczywiście spóldzielnia mieszkaniowa – SM „Hajnowka”. Zasoby mieszkaniowe, to 93 budynki i prawie 3 tys. mieszkań i lokali użytkowych.

Screenshot_3Bloki w SM „Hajnowka

Najłatwiejszym sposobem do wykorzystania „technik misiologii” W SM-ach jest TERMOMODERNIZACJA. I w tej SM takze z tego skorzystano. Projekt termomodernizacji stworzono w oparciu o ścisłe przestrzeganie reguł „tworzenia „Miś”-a””, opisanych wyżej. Opiewał on na kwotę ok 25 mln zł polskich. Sposorami zostali mieszkańcy i członkowie SM, oraz Skarb Państwa (premia termomodernizacyjna). Przystępiono więc do prac i zrealizowano zamierzenie.

ZREALIZOWANO ZGODNIE Z TYM, JAK NALEŻY REALIZOWAĆ „MIŚ”-ia,

czyli:

– najtańsze materiały;

– najtańsza (a właściwie całkowity jej brak) technologia wykonania;

– najtańsi wykonawcy ( w jednym przypadku – firma „krzak”), a właściwie „partacze”.

Nie przewidzieli jednak „tfórcy” tego przedsięwzięcia, że członkowie i mieszkańcy tej SM, nie dadzą się tak łatwo „złupić”! Już w trakcie trwania tych prac, złozyli oni dziesiątki pism interwencyjnych i ustnych protestów, tak do zarządu SM, jak i do inspektorów nadzoru, kwestionujących właśnie jakość materiałów, wykonywanie prac niezgodnia z przyjętą technologią i fachowość firm wykonujacych te prace. Wprost stwierdzali, ze skoro to oni de facto bedą za to wszystko płacić, więc niech to bedzie wykonane tak jak przewiduje nie tani przecież projekt.

Reakcję na to mozna określić krótko: ” WALENIE GROCHEM O ŚCIANĘ”.

Prace były dalej prowadzone tak jak przewidują procedury „Miś”-ia i zakończone. Powołana przez zarzad SM firma audytorska potwierdziła prawidłowość wykonanych prac, w zwiazku z czym CAŁOŚĆ PIENIĘDZY W WYSOKOSCI PRZEWIDZIANEJ KOSZTORYSEM, ZOSTAŁA TYM FIRMOM WYPŁACONA.

Screenshot_1Członkowie i mieszkańcy SM „Hajnowka” nie zamierzali się jednak poddać i złożyli zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestepstwa do prokuratury. Pierwszą prokuraturą byla prokuratura w Siemiatyczach. Już dwie „odkrywki”  dokonane przez biegłego na budynkach po termomodernizacji, okazały się bulwersujace. Zabrano więc prędko śledztwo z tej prokuratury i przekazano do prokuratury w Białymstoku na rece Pani Prokurator Elżbiety Sobeckiej-Rulka. Pani prokurator z apałem wzięła się do pracy. Powołała dwóch nastepnych biegłych w zakresie budownictwa, a także wydała zalecenie powołania biegłego- kosztorysanta, który miał oszacować rzeczywistą wartość materiałów użytych do termomodernizacji. Biegli z kolei dokonali kolejnych dwunastu „odkrywek” na losowoo wybranych blokach.

Na podstawie oceny tych WSZYSTKICH 14 „ODKRYWEK”  (a więc 100%), biegli W SPOSÓB JEDNOZNACZNY STWIERDZILI:

– UŻYTO ZNACZNIE TAŃSZYCH MATERIAŁÓW NIŻ PRZEWIDYWAŁ PROJEKT ( w niektórych przypadkach nawet o 50%) i niezgodnych z projektem;

– TECHNOLOGIA WYKONANIA NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z TĄ, KTÓRĄ PRZWEIDYWAŁ PROJEKT;

– PRACE ZOSTAŁY WYKONANE ŹLE, NIEFACHOWO, PO PARTACKU.

Zwykłemu Kowalskiemu może wydawać się:

Sprawa prosta. Sąd tylko musi dokonać oceny i wymierzyć odpowiednie „wynagrodzenie” sprawcom tego PRZEKRĘTU.

Nic bardziej mylnego!!

Pani Prokurator Elżbieta Sobecka – Rulka, gdy tylko datarły do niej te ekspertyzy:

– Uchyliła postanowienie o powołaniu biegłego – kosztorysanta;

– POSTANOWIENIEM Z 31, XII. 2014Rr UMORZYŁA CAŁOŚĆ POSTĘPOWANIA, motywując to w 6-u z 7-u wątków „brakiem dostatecznych danych uzasadniajacych podejrzenie popełnienia czynu zabronionego”, a w jednym przypadku „przedawnieniem karalności przestepstwa”.

Podsumowanie może być tylko takie:

– My to już przecież znamy i z innych afer „zamiecionych pod dywan”;

i

Skarb Państwa już został „wydojony” , ale członkowie SM i jej mieszkańcy, jeszcze dłuuuugo bedą płacić za „badziewie” i partactwo.

Dziwnym też trafem, wysokość rachunków za CO w tej SM, nie uległa jakiemuś, zgodnemu z założeniami inwestycji, wielkiemu  OBNIŻENIU, o ile wogole mozna o czymś takim mowić.

26 marca br , w Sadzie Okręgowym w Białymstoku w sali nr. 3, odbedzie się rozprawa na ktorej bedzie rozpatrywane zazalenie czlonków i mieszkancow SM „Hajnowka” na to postanowienie Prokuratury.

 PS.: Odpisy i kserokopie dokumentów na podstawie których powstał ten wpis, są w posiadaniu jego autora. Orginały posiada Pani Prokurator.

Tutaj zaś opis innego „Miś”-ia: http://osiedlezaciszewaw.pl/?p=1985  – zawierający jego dokumentacj fotograficzną.

Pod latarnią najciemniej !

GDAŃSK – „matecznik” można rzec posła PO Jerzego Borowczaka.

Posła będacego członkiem Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa spółdzielczego (NPS), a jednocześnie gorącego wielbiciela obecnego stanu rzeczy, jaki trwa w polskich SM-ach.

Jak się okazuje, jest także posłem, ktory nie wie co się dzieje na „jego podwórku”, w jego „włościach” elektoralnych. Nie wie, bo znając to, co się dzieje w LWSM „Morena”, z dzielnicy Gdańska Piecki-Migowo, potocznie zwanej „Morena”, nie opowiadał by dyrdymałów o wspaniałości polskich Spóldzielni Mieszkaniowych, tylko „przylożył” by się konkretnie do prac Komisji (konkurs: ile razy uczesniczył w jej posiedzeniach? Ile razy zabrał głos nie pytam, bo odpowiedź jest zbyt prosta).

Aby więc ułatwić Panu (P)Osłowi dotarcie do tych informacji z jego środowiska, prezentujemy fragmenty publikacji z lokalnej prasy dzielnicowej

http://www.baltox.pl/

„Morena nadal bez rady wybranej uchwałą Walnego Zgromadzenia

Zdeterminowanie członków LWSM Morena po sądowych prawomocnych wyrokach wskazujących na brak uchwały o wyborze Rady Nadzorczej było tak wielkie, że w krótkim czasie zebrali setki podpisów, domagając się zwołania Walnego Zgromadzenia. Głównym celem – odwołanie poszczególnych członków rady i wybór nowej rady. Zdecydowali o tym tym bardziej, że Sąd Rejonowy w Gdańsku wydał prawomocne postanowienie o wykreśleniu z Krajowego Rejestru Sądowego wszystkich członków rady. Ale rada uważa się za prawnie istniejącą i cywilną odwagę złożenia rezygnacji miały tylko trzy osoby.

walneSpółdzielnia robiła wszystko, żeby Walne odbyło się poza Moreną.

Walne zostało zwołane na żądanie ponad 10 procent członków spółdzielni z głównym punktem odwołanie i wybór członków Rady Nadzorczej. Zamysłem wnioskodawców było ustosunkowanie się Walnego do prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego z 2014 o wadzie prawnej przy wyborze RN w 2014 roku. Nieuprawniony udział w głosowaniu „pełnomocników” oraz uznanie za nie istnienie uchwały o wyborze RN. Miało się odbyć w siedzibie Międzynarodowych Targów Gdańskich (od admina: w lini prostej to ok. 4km od LWSM). Na to nie było zgody mieszkańców. Ostatecznie Walne odbyło się na Morenie 7 lutego, a mieszkańcy mogli się o nim dowiedzieć z biuletynu zredagowanego i wydanego przez spółdzielnię, że „prowodyrzy zwołania Walnego Zgromadzenia powołują się na rzekomy wyrok sądu, który miał niby orzec nieważność wyboru Rady Nadzorczej w marcu 2013 roku, czyli niespełna 2 lata temu”. No i żeby wszystko było jasne w biuletynie podkreślono – „nie znane są jakiekolwiek powody merytoryczne, dla których należałoby odwołać któregokolwiek z członków Rady Nadzorczej. Analizując fakty – w ostatnim półroczu rada pracowała tak intensywnie, jak nigdy wcześniej”.

Czyż to nie jest wspaniała wiadomość dla Moreny?

Poinformowano zebranych, że zgromadzenie obsługuje „kancelaria BGST pan mecenas Szymon Gajda, pan mecenas Bartosz Jarząbski, pani mecenas Marta Czarnecka. Ponadto Walne obsługuje również pan mecenas Zbigniew Leśniewski, który był w przeszłości prokuratorem, później sędzią Sądu Rejonowego i Okręgowego. A w chwili obecnej prowadzi własną kancelarię jako radca prawny. Przewodniczący stwierdził, „chcemy aby pan mecenas, jako były sędzia i prokurator, służył pomocą“.

Kolejnym punktem obrad było ustalenie i przyjęcie porządku obrad, w tym miejscu zaczęły się schody. Leszek Kwapisz zgłosił zastrzeżenia do porządku obrad i prosił o zaprotokołowanie „że zebranie jest źle przygotowane przez zarząd”. Stwierdził:” że w materiałach na Walne nie zostały zamieszczone uchwały zgłoszone przez członków, żądających na podstawie prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 24 października 2014 r. zwołania zebrania”.

Po wielkich przepychankach ustalono porządek obrad. Zamieszanie na sali obrad wprowadzali także prawnicy wynajęci przez zarząd do obsługi (za stołem siedziało nawet 6 prawników). Stanowiska prawne prezentowane przez zarekomendowanego jako byłego prokuratora, sędziego Sądu Rejonowego i Okręgowego Zbigniewa Leśniewskiego nie znajdowały pisemnego uzasadnienia. Polemika z prawnikami dotyczyła sposobu głosowań, członkowie wnioskowali o głosowania zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Infrastruktury rozesłanymi 14 maja 2014 roku do wszystkich Związków Rewizyjnych i Krajowej Rady Spółdzielczej. Przeciwnego zdania był mec. Leśniewski, który twierdził, że głosy oddane należy liczyć w stosunku do liczby wydanych mandatów, a nie osób biorących bezpośrednio udział w głosowaniu. Zarząd i część rady posługując się autorytetem prawnika o trzech profesjach, przeforsował swoją wersję przepisów. I w tym momencie Walne stało się grą do jednej bramki. Zarząd i część rady skupili się na połajankach i obrażaniu wnioskodawców zwołania Walnego, czyli ponad 800 członków spółdzielni.

Screenshot_1LWSM „Morena”

W kolejnym punkcie obrad przedstawiciel rady – przewodniczący Jan Woźniak zamiast zreferować działalność rady za okres 7 miesięcy wystąpił z oskarżeniami. Zapadła żenująca cisza, gdy usłyszano co było czytane: m.in. osobiste wycieczki do osób, które aktywnie interesują się działalnością spółdzielni – wg tego pana to niedozwolone dla członków, bo przeszkadzają radzie. Mówił, że „prowodyrzy” (cytat) „powołują się na rzekomy wyrok sądu, który miał niby orzec nieważność wyboru RN” (to jest powód merytoryczny do zwołania zebrania.) Dopiero to ruszyło zarząd i radnych by kancelarie prawne wystąpiły do sądu o rozpatrzenie sprawy. Wynik tego ponoć ma być w czerwcu b.r. Do tej pory wyrok wydany przez sąd w ocenie radnych i zarządu ich nie obowiązuje.
– Ten pan wyraził stwierdzenie, że rada prawnie istnieje – mówi obecna na Walnym mieszkanka Moreny. – Jan Wożniak przedstawiając swoje „opowieści” i wycieczki osobiste do niewygodnych sobie osób (w tym członków rady oraz niektórych członków spółdzielni) posługiwał się określeniami „MY” i „ ONI” wykazując butę i arogancję. Styl, sposób prezentacji i zachowania tego pana odbiegał daleko od kultury osobistej, był napastliwy.

Z sali padła prośba do członków rady, aby złożyli dymisję i ułatwili prawidłowy wybór rady. Z tej propozycji skorzystały trzy osoby: Mirosława Grzybowska, Ryszard Musiał i Daniela Szynszecka. Należy stwierdzić, że po zawirowaniach mamy trzech członków wybranych uchwałą a pozostali twierdzą, że są członkami bo ich nie odwołano. Wybrani do rady: Daniela Szynszecka , Tomasz Czarnecki i Ewa Hiberny-Nowicka. Obrady nad jednym tematem rady trwały 13 godzin ale nie przyniosły oczekiwanego efektu i w dalszym ciągu w LWSM „Morena” nie ma całej rady wybranej uchwałą.”

***********************************************************

Maria Sałata (członek SM):” – Lutowe Walne Zgromadzenie było obrazem działalności zarządu i kontroli Rady Nadzorczej. Aby do minimum ograniczyć obecność Członków na Walnym, zarząd i Rada próbowali wysłać ich na Żaglową, a gdy im się to nie udało, na różne sposoby starali się doprowadzić ich do zmęczenia. Zdawali sobie sprawę z tego, że duża frekwencja pozwoli odwołać radę, która poza trzema osobami, które honorowo zrezygnowały, idzie ręka w rękę z zarządem. To zarząd decyduje o tym, nad czym ma obradować rada. To zarząd decyduje, jakie dokumenty ma kontrolować członek rady. Dlatego tej rady nie powinno być. Pan Przewodniczący Rady Nadzorczej, przeszedł samego siebie, bronił stołka jak chłopczyk z piaskownicy, a co by było, gdyby udało się temu Panu podwoić radzie pensum, o które wcześniej walczył, pewnie przeszedł by do „mieczyków”?! Próbował inicjatorów Walnego Zgromadzenia w oczach społeczeństwa zniszczyć, kolokwialnie mówiąc „zgnoić”. ……Zwracam się do członków spółdzielni o zainteresowanie się tym, co dzieje się w spółdzielni, czytajcie Protokół Lustracyjny. Wskaźniki płynności finansowej spółdzielni I i II do roku ubiegłego zmniejszyły z 1,63 do 1,39, gdzie przyjmuje się za wystarczający wskaźnik 1,5 – 2. Natomiast wskaźnik III zmniejszył się w porównaniu do roku ubiegłego z 1,03 do 0,87, który informuje o zagrożeniu płynności.”

Anna Zając (czlonek SM):” -Zebranie było jedna wielką farsą uwieńczoną poczęstunkiem czekoladkami dla swoich przez Władysława Krugłego. Tak źle przygotowanego zebrania przez zarząd jeszcze nie widziałam, szło na zmęczenie członków. Nie mam zaufania do członków rady, którzy bali się zrezygnować z rady, honor miały tylko trzy osoby: Mirosława Grzybowska, Ryszard Musiał i Daniela Szynszecka. Zastanawiam się, dlaczego tak kurczowo trzymają się stołków – czy coś jest nie tak. Wypowiedzi przewodniczącego na Walnym to mania prześladowcza – boi się krytyki i sam siebie wybiela. W tym roku zaplanowano w jego bloku wymianę windy i malowanie klatki razem to koszt 300 tys. zł. W protokole lustracji (jest na stronie spółdzielni) według tego co przeczytałam zapomniano wykazać 7 parkingów stanowiących nasz majątek, zawsze były. Dopiero w części opisowej nazwano je terenami wolnymi udostępnionymi na działalność gospodarczą pod parkingi strzeżone. Mamy pobrany kredyt 17 mln złotych to duże obciążenie a w protokole z lustracji wykazano spadek płynności.”

DOMAGALSKI „dał ciała” !!

„Funkcjonowanie ŚSM to kpina ze spółdzielczości — uważa prezes Krajowej Rady Spółdzielczej, która rozważa wniosek o postawienie jej w stan likwidacji.”

http://temidacontrasm.info/warszawska-sm-bankrutem/

http://temidacontrasm.info/szok-totalny/

http://temidacontrasm.info/sagi-o-sm-pax-ciag-dalszy/

Powyższe słowa prezes Domagalski wypowiedział w październiku minionego roku. „Poszedł” znacznie dalej, bo KRS zwołał na dzień 14 grudnia 2014r WZCzSM. Na tym WZCzSM dotychczasowi jej władcy ponieśli TOTALNĄ KLĘSKĘ.  W tym momencie mogło by się wydawać, że losy tej ŚSM „wracają „na normalne tory”. NIC JEDNAK NIE MOŻE BYĆ BARDZIEJ MYLNEGO, JAK ZAUFANIE DO CZŁOWIEKA, KTÓRY UCZYŁ PREZESÓW ZARZADÓW POLSKICH SM – „TAK MACIE KŁAMAĆ” !

DomagalskiCi byli „włatcy” ŚSM, nie mając zamiaru oddać w ręce członkow ŚSM swoich popłatnych synekur, podjęli zakulisową walkę o nie:

http://temidacontrasm.info/%D0%BB%D0%B5%D0%BD%D0%B8%D0%BD-%D0%B2%D1%81%D0%B5%D0%B3%D0%B4%D0%B0-%D0%B6%D0%B8%D0%B2/

http://temidacontrasm.info/kwiatek-z-alei-roz/

I jak się okazuje, w tej „walce” uzykali poparcie tego „prezesa prezesów” !!

Pojawia się więc pytanie: JAKA BYŁA CENA TEGO POPARCIA ???

Niech „przemówią” dokumenty:

– Jeszcze 2 lutego KRS wysłał takie pismo do SR dla m.st. Warszawa:

Screenshot_1– Zakulisowe dzialania jednak dalej trwały, co zaowocowało takim pismem Zarządu ŚSM:

Screenshot_2

– W dniach 19-21 lutego na FB pojawiły się wpisy o 4-ro godzinnym spotkaniu byłej prezes K. Rubik i jej mecenasa- pomagiera M. Mamińskiego z „prezesem wszystkich prezesów” ( z włoskiego: „capo di tuti capi”). Spotkanie było tajne (jak się okazuje jednak – nie do końca) i nie wiemy co zostało na nim ustalone. Można się jednak domyślać czytając to pismo LEGALNYCH WŁADZ ŚSM :

Screenshot_3Dodamy jeszcze kilka komentarzy z Facebooka, dotyczacych tej sprawy:

B. B. : MM na układy nie ma rady? Pewnie mają jakieś powiązania z przeszłości. Przykre, że Pan Domagalski, który powinien stać na straży prawa w spółdzielczości to tańczy jak mu jedna Krycha zagra, powinien się Pan wstydzić. Jestem w szoku najpierw Pan zwołuje WZ, które odnosi sukces, prawie 500 czlonkow przychodzi, prawie jednogłośnie odwołują złodziei. Przychodzą nowi, uczciwi ludzie, którzy chcą bronić dobre imię spółdzielczości, a Pan co robi? Powinien się Pan wstydzić! Cóż pani KR obiecała, a może jest coś do ukrycia? Tylko, że kłamstwo ma krótkie nogi. Jeśli okrada się spółdzielców i ul. Jasna popiera to taka spółdzilczość niech lepiej nie istnieje, bo idea jest chyba inna Panie Prezesie.

M. M. : Na mieście gadają, że Krycha, po cichu, jeszcze w grudniu sprzedała kolejny lokal, też z gabinetem lekarskim od kosmetycznych zabiegów? Tym razem na JP2, prawda to? Oczywiście kasy ze sprzedaży nikt nie widział w spółdzielni?”

GWOLI WYJAŚNIENIA: K. Rubik opuszczając biura ŚSM, przy biernej postawie wezwanej policji, ZABRAŁA Z SOBĄ pieczątki, dokumenty i druki firmowe. „Zaprzyjaźnione wiewiórki z miasta” twierdzą stanowczo, że dalej dokonuje W IMIENIU ŚSM różnego rodzaju transakcji.

Jedna z użytkowniczek naszej witryny, pisząc o KRS, Domagalskim, ZR SMRP i jego szefie, SYSTEMATYCZNIE I KONSEKWENTNIE używa sformułowań „zorganizowan grupa przestępcza” i „mafia spółdzielcza.

W świetle powyższego jak tu jej nie przyznać racji, tym bardziej że podobne sformułowania pod adresem tych dwóch „organizacji” pojawiły się również w opracowaniach naukowych, dotyczacych polskich SM.

PIS nie pozwala zwolnić swojego!

„Koledzy z PiS nie pozwolili zwolnić radnego Jaszczuka…

Radny Stanisław Jaszczuk stracił posadę prezesa spółdzielni. Koledzy z rady go wybronili, więc prezes bez funkcji nadal zarabia 12 tys. zł.
541f3781af25e_k2Sprzątaczkę, górnika czy budowlańca zwolnić można bez problemu, radnego już nie. A już szczególnie takiego, który ma kolegów w radzie miasta, najlepiej w koalicji rządzącej. Stanisław Jaszczuk, jeden z radnych w Rybniku (z ramienia PiS), został odwołany ze stanowiska prezesa Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Zgodnie z prawem, zgodę na jego zwolnienie musieli dać radni. A koledzy z koalicji PiS oraz Bloku Samorządowego Rybnik kolegę obronili. Jaszczuk nadal będzie pracownikiem RSM z pensją prezesa wynoszącą ponad 12 tysięcy złotych, choć żadnej pracy w spółdzielni już nie wykonuje. Zarabia nawet więcej niż urzędujący w siedzibie RSM nowy prezes – Marek Gruszczyk.

– Jest to rozstrzygnięcie, które braliśmy pod uwagę, jednak mając nadzieję, że zdrowy rozsądek i poszanowanie decyzji spółdzielców wezmą górę nad polityką. Można by całą sytuację potraktować jak żart, gdyby nie to, że spółdzielcy ponoszą konsekwencje finansowe uchwały Marek Gruszczyk, obecny prezes RSM, jednocześnie zapewniając, że spółdzielnia i tak będzie szukała sposobu na zwolnienie poprzednika. Co warte podkreślenia, nie można przewidzieć, jak długo członkowie RSM będą musieli utrzymywać byłego prezesa, niewykluczone, że dożywotnio – pokpiwa .
Jak radni z PiS argumentowali obronę kolegi? Argumentem nie była bynajmniej jego pracowitość. – Radny Jaszczuk jest długoletnim, doświadczonym radnym i powinniśmy go bronić. Ma jeszcze sporo lat do przepracowania przed emeryturą i powinniśmy dać mu spokojnie te lata przepracować – argumentował Andrzej Wojaczek. To na niego po głosowaniu spłynęła fala krytyki. – Zawsze będę bronił zwalnianego człowieka, niezależnie od tego, z jakiej jest opcji politycznej – deklaruje. Innego zdania są radni opozycyjnej PO, którzy twierdzą, że w radzie króluje kolesiostwo i PiS-owski układ. – Dla nas to jest skandaliczna i oburzająca sytuacja, żeby radni rozstrzygali, czy radnego można zwolnić, czy nie. Jeśli radny Jaszczuk czuje, że w spółdzielni był szykanowany, został niesłusznie zwolniony i zrobiono to niezgodnie z prawem, to niech szuka sprawiedliwości w sądzie pracy – mówi radny Piotr Kuczera z PO. Jego partyjnym kolegom też jednak można zarzucić niekonsekwencję. Kilka miesięcy temu, gdy głosowano podobną uchwałę w sprawie zwolnienia z pracy w kopalni jednego z ich kolegów, także stanęli w jego obronie, choć ten nabył już nawet uprawnienia emerytalne. Sam zainteresowany w tej sprawie, Stanisław Jaszczuk podkreśla, że ze spółdzielni został zwolniony niesłusznie i w każdej chwili jest gotowy wrócić do pracy. Nawet w sytuacji, gdy nowa rada nadzorcza RSM nie chce go w siedzibie spółdzielni widzieć.
Screenshot_1
– Nie otrzymałem żadnego uzasadnienia zwolnienia. Co więcej, otrzymałem podczas walnego zgromadzenia spółdzielców absolutorium. Przygotowałem wiele projektów, które miały przysłużyć się spółdzielni, załatwiłem dotacje na kilka milionów złotych. Dziś nikt w spółdzielni nie chce ze mną na ten temat rozmawiać, jestem tam persona non grata – żali się Stanisław Jaszczuk.
Przypomnijmy, że Stanisław Jaszczuk został prezesem Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej w maju ubiegłego roku. Wygrał konkurs na to stanowisko. Latem tego roku, podczas walnego zgromadzenia w RSM, spółdzielcy odwołali jednak dotychczasową radę nadzorczą spółdzielni. Nowo powołany organ zwolnił Jaszczuka i na jego miejsce mianował wcześniejszego wiceprezesa RSM Marka Gruszczyka (był członkiem zarządu spółdzielni jeszcze przed Jaszczukiem). Podczas walnych zgromadzeń spółdzielcy sprzeciwiali się między innymi pomysłowi radnego Jaszczuka, który chciał zaciągnąć kilka kredytów na inwestycje realizowane w RSM. Uchwale broniącej radnego Jaszczuka przed utratą pracy przyjrzy się teraz nadzór prawny wojewody śląskiego. I niewykluczone, że obrońcom bezrobotnych prezesów z Rybnika powie „hola, panowie!”. – Sprawdzimy, jak radni uzasadniają tę uchwałę, czy uzasadnienie jest merytoryczne i adekwatne do wniosku pracodawcy radnego. „

Gazem po oczach !

To nie bedzie wpis o pacyfikacji górnikow, ale o tym JAK PREZES ZARZĄDU SM TRAKTUJE CZŁONKÓW TEJ SM I JEDNOCZEŚNIE CZŁONKOW RN.

Screenshot_1

Konflikt pomiędzy prezesem spółdzielni Spójnia w Luboniu a radą nadzorczą narastał od lat. Członkowie RN chcą odwołania prezesa.

– To człowiek, który prawie cały czas „mija się z prawdą”. Ponad półroczna kontrola rady nadzorczej wykazała dziesiątki nieprawidłowości i zastrzeżeń – mówi Marek Baranowski, przewodniczący rady nadzorczej.

Problemy rozpoczęły się w lipcu 2013 roku, kiedy rada na podstawie otrzymanego anonimu, mówiącego o niegospodarności prezesa, chciała przeprowadzić kontrolę finansową.

– Nie mogliśmy jej skończyć. Prezes, jak i wynajęta przez niego firma księgowa uniemożliwiali nam dostęp do dokumentów – mówi Baranowski.

W wyniku tych problemów, w czerwcu tego roku podczas walnego zgromadzenia członkowie zdecydowali się przerwać obrady do momentu powołania biegłego, który miałby sprawdzić wszystkie księgi finansowe. Pod koniec lipca rada nadzorcza, wobec odmowy wydania dokumentów przeprowadziła głosowanie w sprawie odwołania zarządu. Większością głosów zdecydowano o odwołaniu Marcina Dzierżawczyka z funkcji prezesa. On jednak od tej decyzji odwołał się w sądzie.

– Decyzją sądu na czas wyjaśnienia sprawy pan Dzierżawczyk widnieje w KRS-ie jako prezes Spójni, ale żadnych obowiązków nie pełni. W piśmie do sądu poinformował, że nieobecni podczas głosowania członkowie rady nie zostali zawiadomieni. Te osoby jednak temu zaprzeczają – tłumaczy Baranowski.

Prezes uważa, że jego niechęć do podpisania umowy o „przeglądzie ksiąg rachunkowych” była nieoficjalnym powodem odwołania go z funkcji. – Rada nadzorcza zmuszała mnie do podpisania niezgodnej z prawem umowy z kancelarią, na którą się nie zgodziłem – podkreśla prezes Dzierżawczyk. Jednak zdaniem członków rady przegląd ksiąg rachunkowych był niezbędny.

– Zależało nam na tym, by dotrzeć do wszystkich dokumentów, zobaczyć, czy transakcje zawierane były z należytą starannością. Samo sprawozdanie finansowe pokazałoby tylko ogólny bilans. Kontrolowany nie może sam wybierać zakresu oraz firmy, która ma go skontrolować – uważa Baranowski.

W holu Szkoły Podstawowej nr 3,  w piątek, 19 września 2014r,  przez ponad 3 godziny odbywało się burzliwe walne zgromadzenie. Było blisko 120 członków lub ich pełnomocników, a wśród nich kilku prawników.   Na nim zapadły decyzje o losach zarządu i SM „”Spójnia”

Spojnia-walne-038-fHS_resizeNa zdjęciu z lewej – prezes „Spójni” Marcin Dzierżawczyk, z prawej – Wanda Kaczmarek – podczas walnego zgromadzenia 19 września 2014r

Członkowie spółdzielni odetchnęli po nim z ulgą, że „Spójnia”, której po raz drugi w ciągu ostatnich 2 lat groziła likwidacja, została uratowana. Moze sie jednak okazać, że ta chwila „oddechu”, byla tylko iluzją.

Tutaj najnowsze informacje z tej SM:

http://www.tvn24.pl/poznan,43/spoldzielnia-mieszkaniowa-spojnia-awantura-z-prezesem,517014.html,

z filmem na którym widać, jak ten prezes zarządu „potraktował” gazem pieprzowym osoby z RN tej SM, chcące skontrolować jego działania.

Ile zarabia prezes zarządu SM ?

Pytanie z tytułu jak podejrzewam, nurtuje wielu z nas. No to tu mamy z Sosnowca częściową odpowiedź

(bez komentarza):

Zarobki prezesaGwoli wyjaśnienia: Pan Adamiec jest prezesem zarządu SM, a nie prezesem SM.

Spółdzielnia czy wspólnota ?

„Ludzie, jak to się mówi, mają swój rozum ale tam gdzie mogą sami o tym zdecydować , pędu do uczestnictwa w Walnym Zgromadzeniu nie ma !!! Często zadajemy pytanie w temacie „tworzenie wspólnot mieszkaniowych”, choć nie mamy nic przeciwko spółdzielniom mieszkaniowym, w których zarząd pracuje przy tzw.” drzwiach otwartych”, gdzie każdy członek spółdzielni bez tworzenia barier przez pracowników spółdzielni, może niezwłocznie uzyskać odpowiedzi na wszelakie interesujące go sprawy związane z zarządzaniem, gospodarowaniem i finansami spółdzielni.

A z tym dostępem do dokumentów SM, bywa i tak, że prezes siega po gaz: http://www.tvn24.pl/poznan,43/spoldzielnia-mieszkaniowa-spojnia-awantura-z-prezesem,517014.html

Screenshot_1Prezes w akcji

Zresztą, gdy czyta sie większość opisów i ocen pracy zarządów czy rad nadzorczych dotyczących spółdzielczości mieszkaniowej – często włos się jeży… totalna blokada informacji i zarządzanie za zamkniętymi drzwiami – aktywny (czytaj) zadający pytania członek spółdzielni to najczęściej wróg !!!

Od lat domagamy się, aby każdy z  budynków w SM rozliczany był oddzielnie – i co jak grochem o ścianę i nadal jak w PRLu – wszyscy płacą takie same stawki bez względu na to jak kształtują się faktyczne koszty eksploatacji i utrzymania każdego z budynków osobno !!! Rady nadzorcze zatwierdzają bez wahania wszystko to co „narzuci” im zarząd. We wspólnocie właściciele lokali nie dopuścili by do takiej „urawniłowki”, mieliby możliwość kontroli sposobu wydatkowania swoich pieniędzy, związanych z zarządzaniem daną nieruchomością.

PRZEANALIZUJ CO POWODUJE, ŻE TAK DUŻO PŁACISZ ZA SWOJE MIESZKANIE !!!  KOSZTA UTRZYMYWANIA tzw. ADMINISTRACJI TO PONAD 50% TWOICH OPŁAT ZAMIESZKANIE !!!  (Wynagrodzenia nie adekwatne do wykonywanej pracy, premie, nagrody, szkolenia, ryczałty, artykuły tzw. biurowe etc.etc. oraz przerost zatrudnienia tzw. pracowników umysłowych)

Analiza opłat mieszkaniowych

W praktyce według dzisiejszego prawa, wspólnoty mogą powstać w prawie każdej spółdzielni, dziwi zatem, że w spółdzielniach takich inicjatyw „jest jak na lekarstwo”. Wynika to zapewne z zasłaniania się brakiem czasu i niewiedzą, a dla niektórych wygodą jest bałagan i samowola, na który zarząd nie reaguje. Porównanie spółdzielni ze wspólnotą i z tym w jakiej kondycji jest budynek doskonale widać na przykładzie podzielonego budynku przy ul. Jabłecznej w Wrocławiu. Porównanie jest nieporównywalnie korzystniejsze dla członków i mieszkańców wspólnoty. Warto też dokonać analizy porównawczej między spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu, a wyodrębnioną własnością.Członkowie spółdzielni mają, jak widać dylemat – pozostać w spółdzielni czy skorzystać z utworzenia wspólnoty. Dlaczego tego nie czynią? Bo większość nie uczestniczy w życiu spółdzielni, nie uczestniczy w życiu budynku żyjąc tylko na własnych metrach kwadratowych posiadanego mieszkania lub lokalu użytkowego. Są też i tacy którym odpowiada spółdzielczy bałagan co daje im możliwość częściowego życia na koszt ogółu.Dziwi fakt, że uczciwie ponoszący opłaty eksploatacyjne (często zawyżone) nie korzystają z prawa czucia się współwłaścicielami całego majątku spółdzielni – we wspólnocie by tego nie było gdyż każdy głos członka wspólnoty bezpośrednio przekłada się na sposób gospodarowania i zarządzania budynkiem.”

autor: Budowlanic

Źródło podstawowe: http://budowlanic.blogspot.com/

Do Redaktora Kamila Durczoka.

kamil-durczok-w-tok-fm-NEWS_MAIN-125465

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,17414244,Durczok_po_publikacji__Wprost___Nigdy_nikogo_nie_molestowalem_.html

Kamil, zlituj się. Wiem, że profesja dziennikarza to taka wiedza, że żeby się z nią pogodzić, trzeba się naćpać (byle nie w pracy). W kwestii mobbingu seksualnego to daj sobie spokój z tymi idiotkami, które swoje kompetencje  gotowe są potwierdzać inną częścią ciała niż głowa. Weź się raczej za te, które mają poczucie własnej wartości. Zmień tylko język z obscenicznego na godny dżentelmena i wszystko będzie w porządku.

Ps. jestem zdecydowanie przeciwna mobbingowi seksualnemu w środowisku pracy. Pracuję w zawodzie zdominowanym przez testosteron i nikt mnie nie molestował, bo wszystkie chłopy się mnie boją ( nie emituję sygnałów, że może się zastanowię). Ale potwierdzam, że te, które je wysyłają, mają łatwiejszą drogę awansu zawodowego.

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,17441411,Molestowanie_w_pracy__W_Polsce___Dzwonilysmy_do_PIP_.html

 

34 posiedzenie Komisji

 

 

NPS -34

Urobek – stan na 05.02.2015

Opinia BAS – spół. pol. i niem

Projekt ustawy Prawo Spółdzielcze autorstwa PSL – druk sejmowy nr 980

Marek Gos

Liczymy Panie Przewodniczący na to, że Pan oficjalnie przeprosi posłankę Staroń za nietaktowne zachowanie na ostatnim posiedzeniu Komisji

http://temidacontrasm.info/lustracja-w-sm/

Link do transmisji:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=9A4E5F4735AF67FFC1257DEE004F25B9#

 100_4785

100_4794

100_4798

100_4808

Redaktor do Mecenasa.

ostrowski_jaroslaw

Radca prawny Jarosław Ostrowski

http://www.kancelarie.polskiprawnik.pl/ostrowski-i-wspolnicy-nowa-polska-kancelaria-na-rynku,630/

http://ostrowski-legal.net/pl/prawnicy.html

ODPOWIEDŹ

Czarek Meszyński

 Czarek Meszyński -Redaktor Naczelny Czasopisma Intenetowego „Osiedle Zacisze – moja mała ojczyzna” – nr w Rejestrze: Pr 3464

„Kwiatek” z Alei Róż

Nie tak dawno, bo tydzień temu, w wpisie :

http://temidacontrasm.info/%D0%BB%D0%B5%D0%BD%D0%B8%D0%BD-%D0%B2%D1%81%D0%B5%D0%B3%D0%B4%D0%B0-%D0%B6%D0%B8%D0%B2/

pisaliśmy o podejrzeniu zamiaru popełnienia przestepstwa, przez byłych „włatcuf” Środmiejskiej SM w Warszawie.

No i stało się!

W poniedziałek (16.02.2015 r.), ok. godz. 11-ej zostało popełnione to przestępstwo. Poprzedni zarząd złożył do Sądu sfałszowane dokumenty, żeby wyłudzić wykreślenie z KRS legalnych władz i wpisać nielegalne władze!

Co na to Prokuratura?

Jak długo będą bezkarni?

Kto za tym stoi?

Jaki scenariusz jest pisany…?

Należy dodać, że poprzednia prezes zarządu, przy biernej postawie policji, wyniosła z siedziby ŚSM dokumenty, druki firmowe i PIECZATKI!

Krystyna Rubik

Wniosek do KRS o zmianę Rady Nadzorczej i Zarządu złożono, podając całkiem nowy, nie będący siedzibą ŚSM, adres korespondencyjny:
  AlejaRóż 7/4, Warszawa (prawidlowy adres to Aleja 3-go Maja 12)

Screenshot_1

Screenshot_3Aleja Róż 7 – Te tabliczki to oznaczenie siedziby mecenasa Mamińskiego

Nową Panią Prezes ma być Krystyna R. a Członkiem Zarządu Teresa W.

Zaś skład Rady Nadzorczej jest niezwykle ciekawy:

Screenshot_2Komentarze członków ŚSM w Warszawie:

„Ludzie co za burdel! Pytam się Was gdzie były wystawione do wglądu projekty uchwał, lista kandydatów dotyczące WZ Krysi w lutym, to są chyba żarty!  Niektóre części walnego Krychy się nie odbyły, nie wpuścili RN, członków ŚSM. I co i to jest ważne??? I Krycha ma czelność składać wniosek do KRS-u? Czy to są ŻARTY??? Zwracam się do decydentów w KRS-sie żeby otworzyli oczy, czy nie widzicie, że jest łamane prawo??? Tych co to złożyli trzeba zabrać na leczenie do specjalisty!”

Maciej Bogucki, radca prawny w kancelarii Maminskiego. Nowy właściciel lokalu użytkowego na G5? Kupił i nic nie zapłacił za niego, to znaczy zapłaci pewnie za kilka lat jak z czynszu uzbiera? Ot taki nowy sposób chcesz kupić lokal od spółdzielni, nie musisz mieć kasy – zapłacisz za parę lat (jak z czynszu uzbierasz) a kasa? I tak trafi na konto kancelarii”

Patrzac na to co sie dzieje to prawie kazdy z nas moze zrobic walne zebrac troche sosiadow i zrobic sie prezesm i rzadzic i czy bedzie 2 czy 20 zarzadow co to za roznica. Idźmy zresztą o krok dalej zwołajmy Walne Zgromadzenie Orlenu, ja chciałbym zostać przynajmniej członkiem zarządu!”

Źródła:

https://www.facebook.com/st.naszaspoldzielnia

https://twitter.com/NszSpoldzielnia/status/567824029307133952

Kneblowanie niepokornych.

Agnieszka Florczuk

Prezes Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze” w Warszawie Agnieszka Florczuk

Zamykanie ust niepokornym członkom organów spółdzielni mieszkaniowych przez spółdzielcze zarządy odbywa się licznymi sposobami. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Osiedle Zacisze” w Warszawie też ma taki zamiar, bo chce schować przed opinią publiczną krytyczne uwagi swoich chlebodawców do sposobu zarządzania ich majątkiem. Te uwagi emitowane są w eter Internetu za pośrednictwem strony zawieszonej w sieci, prowadzonej przez członka Rady Nadzorczej SM „Osiedle Zacisze”  Czarka Meszyńskiego.

http://osiedlezaciszewaw.pl/

To, że uwagi członków spółdzielni do kompetencji zarządu spółdzielni są uzasadnione mamy okazję pokazać Państwu w dwóch publikacjach zamieszczonych ostatnio na łamach naszej witryny pt. „Walne, Walne, Walne” oraz „Do Walnego”.

M. Starzewski

Wiceprezes Zarządu SM „Osiedle Zacisze” w Warszawie Michał Starzewski

Postawą Walnego SM „Osiedle Zacisze” w Warszawie jesteśmy mniej zaskoczeni, z uwagi na to, że szeregowi członkowie spółdzielni nie mają zwykle bezpośredniego dostępu do szczegółowych spółdzielczych dokumentów i dlatego brakuje im wiedzy, która pozwalałaby na trafną ocenę pracy Zarządu. Ale o członkach Rady Nadzorczej tej spółdzielni nie można tego powiedzieć. Powstaje więc pytanie: dlaczego na pięciu członków Rady Nadzorczej SM „Osiedle Zacisze” w Warszawie

http://www.osiedlezacisze.pl/

tylko dwóch dostrzega nieprawidłowości w procesie zarządzania spółdzielnią i żeby poinformować o nich wszystkich członków spółdzielni zmuszeni są poświęcać swój prywatny czas na prowadzenie internetowego środka komunikacji środowiskowej. To najmniej czasochłonny i energochłonny sposób na przekazanie informacji tym, którzy powinni wiedzieć co dzieje się w ich spółdzielni. Inaczej rzetelni członkowie Rady Nadzorczej, którzy nie mają oparcia wśród pozostałych uczestników tego organu, nie byliby w stanie metodą personalnych kontaktów przekazać Walnemu informacji istotnych dla finansowego bezpieczeństwa spółdzielni.

No ale publiczne emitowanie informacji na temat szkodliwych dla członków działań Zarządu spółdzielni jest dla tego organu niewygodne, bo kompromituje jego kompetencje a także jego etykę zawodową. Co w takim razie należy zrobić, jeśli nie ma się zamiaru zmieniać strategii działania? W takich okolicznościach należy podważyć autorytet głosu, który zaczyna budzić świadomość lokalnej społeczności. Najlepiej to zrobić za pośrednictwem procesu o naruszenie dóbr osobistych.

Tą drogą ma zamiar pójść Zarząd SM „Osiedle Zacisze” w Warszawie, żeby zakneblować usta rzetelnym członkom Rady Nadzorczej, którzy nie godzą się na politykę marnotrawstwa środków pochodzących z członkowskich portfeli przez organy spółdzielni obdarzone źle ulokowanym spółdzielczym zaufaniem. Zarząd zatrudnił ze spółdzielczych środków autorytet prawniczy, który skierował do redaktora naczelnego witryny internetowej działającej pod tytułem „Osiedle Zacisze – moja mała ojczyzna” Czarka Meszyńskiego wystąpienie następującej treści:

1

2Wystąpienie ma 14 stron. Nie będziemy go publikować w całości. Zawiera cytaty z szeregu publikacji, które ukazały się w witrynie. Każdy cytat opatrzony jest twierdzeniem jak w punkcie I-szym, że tekst zawiera nieprawdę jak np. „rakotwórczy grzyb” . Fachowiec zatrudniony przez spółdzielnię pisze więc, że „rakotwórczy grzyb” jest określeniem nieprawdziwym ale nie przedstawia dowodów na to, że ten grzyb nie jest rakotwórczy, lub, że tego grzyba wcale nie ma. Potem pisze o gryzoniach i utrzymuje, że obraz jest nieprawdziwy i nie podaje dowodu na to, że w dniu publikacji, gryzoni w śmietniku nie było. Pozostałe zarzuty pana mecenasa mają podobnie wiążącą wagę dowodową.

Jeśli dojdzie do procesu będziemy monitorować przebieg tego postępowania, bo wszelkie próby zamykania ust publikatorom podejmowane są zawsze przez tych, którzy chcą schować swoje wątpliwe intencje przed surowym okiem opinii publicznej.

Poprawione

Czarek Meszyński na rozprawie Trybunału w spr K 60/13 w dniu 16.01.2015r.

Do Walnego

Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze” w Warszawie.

http://www.osiedlezacisze.pl/

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zacisze_(Warszawa)

SM Osiedle ZaciszeRelacja z Walnego przeprowadzonego w dniu 09.02.2015r:

http://osiedlezaciszewaw.pl/?p=1780

Pan Czarek ma rację.

Wasz Zarząd albo jest niekompetentny, albo działa w złej wierze na szkodę tych nieszczęsnych członków spółdzielni, których budynki stoją od 20 lat na gruncie o nieuregulowanym stanie prawnym. Oba te warianty są dla zarządu wskaźnikiem dyskwalifikującym jego użyteczność, bo zarząd spółdzielni jest po to, żeby działać w interesie swoich członków a nie przeciwko ich interesowi.

Walne Zgromadzenie powinno się zastanowić, czy takiego zarządu nie odwołać. Przecież grunty pod tymi budynkami, które stoją już na gruncie stanowiącym   własność spółdzielni lub oddanym jej w wieczyste użytkowanie, też musiały być kiedyś wykupione przez spółdzielnię. I co? Na wykup gruntów pod budynkami o uregulowanym już stanie prawnym spółdzielnia miała środki, a na wykup gruntów pod budynkami „na rowach” środków nie będzie? Dlaczego? Bo zarząd chce mieć niewolników i podpuścił jednych na drugich?

Taka metoda zarządzania spółdzielnią ma swoje korzenie w formacji ustrojowej, która podobno już dawno minęła. A Walne zachowało się w tych okolicznościach bardzo nieelegancko (i jest to najłagodniejsze określenie, jakie przychodzi na myśl). I to ludzie z wyższym wykształceniem (ortopeda, emerytowani prawnicy), których uznaje się za intelektualną awangardę naszego kraju.

Problem braku środków, jak się wydaje, jest przez zarząd Waszej spółdzielni po prostu demonizowany. Wykup gruntów na rowach nie będzie znowu taki kosztowny, bo ustawa o gospodarce nieruchomościami (tekst jednolity Dz. U. z 2014r. poz. 518 – art. 37, ust 1, pkt 6 w związku z art. 68, ust 1, pkt 10) przewiduje możliwość zastosowania bonifikaty dla spółdzielni mieszkaniowych, jeśli grunty są wykupywane pod budownictwo mieszkaniowe. Urząd miasta Łodzi zastosował dla Spółdzielni Mieszkaniowej Śródmieście zniżkę w wysokości 98%. Ponadto spłata takiej należności może być rozłożona na raty na okres do 10 lat ( art. 70 ust 2 ). Jeśli Wasz zarząd i zatrudnieni przez zarząd prawnicy tego nie wiedzą, to należy zrezygnować z usług takich fachowców.

Mieszkania spółdzielcze – własnościowe, stojące na gruncie o nieuregulowanym na rzecz spółdzielni stanie prawnym, są po prostu bezwartościowe.

Zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z dn. 24 maja 2013r w spr. III CZP 104/12 na takie mieszkania nie można założyć księgi wieczystej. Jeśli mieszkanie nie ma księgi wieczystej, to chętny do nabycia takiego mieszkania nie dostanie w banku kredytu, bo bank nie ma gdzie wpisać hipoteki zabezpieczającej spłatę kredytu. Dlatego od dnia ogłoszenia w/w orzeczenia SN, rynek mieszkań o statusie spółdzielczego-własnościowego prawa do lokalu z nieuregulowanym na rzecz spółdzielni gruntem się zawiesił. Takie mieszkanie po prostu coraz trudniej jest sprzedać, bo ten kto chciałby je kupić musi zapłacić gotówką. Nawet gdyby miał gotówkę, to byłby matołem, gdyby je kupił.

Mam nadzieję, że Walne to przemyśli i przy najbliższej okazji zweryfikuje swoją egoistyczną postawę zaprezentowaną na ostatnim zgromadzeniu.

http://www.sn.pl/orzecznictwo/SitePages/Najnowsze%20orzeczenia.aspx?ItemID=396&ListID=411c5dda-68cb-4ad8-b865-2705079f8593&el=Izba%20Cywilna

 

 

Apel z „gniazda” PIASTÓW!

Gniezno, dnia 12 luty 2015

Tomasz Darul     
ul. Barciszewskiego 10/7
adres do doręczeń: ul. Wyszyńskiego 23
62-200 Gniezno
Górkowski Mariusz
ul. Barciszewskiego 10/3
62-200 Gniezno

Pan Poseł Paweł Arndt
W związku z opublikowanymi informacjami na stronie internetowej:
http://www.sm-gniezno.pl/go.live.php/PL-H44/aktualnosci/1778/senatorowie-w-spoldzielni.html ,

wnosimy prośbę żeby Platforma Obywatelska nie pozostawiała swoich wyborców w szponach sld-owskich prezesów spółdzielni mieszkaniowych.

Zwracamy się z apelem, żeby nie dzielić Polaków na dwie kategorie czyli na ludzi wolnych oraz niewolników, chłopów pańszczyźnianych innymi słowy spółdzielców podlegających sld-owskim prezesom.

Jest oczywiste, że istnieje przepaść pomiędzy spółdzielcą jeżdżącym 20 letnim samochodem a Prezesem, który jeździ salonowym A6, który zarabia kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie, którego stać na najdroższego adwokata oraz za pieniądze spółdzielców lobbuje przeciwko spółdzielcom u najdroższych polityków.
W chwili obecnej trwa walka o zasady Wolnej Polski, ponieważ zgodnie z doktryną Kujawy (artykuły jak wyżej), w spółdzielni obowiązują jego zdanie i statut spółdzielni a nie przepisy kodeksu cywilnego szczególnie art. 199 kc. Liczymy na Pana Posła, że uwolni nas z okowów Prezesa Kujawy i tym podobnych.

Do wiadomości:
akta II K 1088/14 SR w Gnieźnie
Beata Tarczyńska Starosta Gnieźnieński
Tomasz Budasz Prezydent Miasta Gniezna
Prezes WSA w Poznaniu
Media

1778sTak się bawią za nasze pieniądze trójpanowie 

Źródło: prywatna informacja

I znowu Sosnowiec !!

Ciekawe, że są takie SM-y w Polsce, które naprawdę z uporem, chyba wartym lepszej sprawy, dążą do tego abyśmy mieli dowody na patologiczną sytuację, jaka w nich panuje i mieli o czym pisać.

My naprawdę wolelibyśmy  nie mieć co opisywać, bo by to świadczyło o tym, że polskie SM w niczym nie różnią się od tych SM-ów z krajów gdzie spółdzielczość KWITNIE. Jednak się „nie da” w takich sytuacjach jak poniżej:

Sprawa dotyczy poświadczenia „za zgodność z orginałem” dwóch różnych dokumentów dotyczących tej samej uchwały RN SM „Hutnik” w Sosnowcu.

Screenshot_5

„Protokół dla dających się doić członków SM Hutnik.

Otrzymaliśmy protokół nr 19/2014 z posiedzenia  Rady Nadzorczej, które odbyło się w dniu 04-11-2014 roku. Na protokole widnieje adnotacja „za zgodność z oryginałem” wraz z podpisem adwokata, który współpracuje z SM Hutnik w Sosnowcu. W lutym tego roku jeden z członków w/w SM otrzymał protokół z tego samego posiedzenia Rady Nadzorczej również opisany „za zgodność z oryginałem” z podpisem pełnomocnika Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Hutnik. Jednakże oba protokoły zasadniczo się różnią. Ten przekazany członkowi spółdzielni  zawiera zmienioną  uchwałę nr 323/2014 Rady Nadzorczej dotyczącą  ustanowienia hipoteki na budynkach należących do SM Hutnik. W w/w protokole brak informacji o kwocie gwarancji bankowej ( 12 000 000 zł) oraz o budynkach, które zostaną zastawione w banku w celu otrzymania tej gwarancji.  Przed członkiem SM Hutnik ukryto szczegóły dotyczące uchwały nr 323/2014. Ciekawe, czy z każdego posiedzenia Rady Nadzorczej SM Hutnik produkuje się dwa protokoły – ten właściwy i ten przeznaczony dla stada dających się golić członków w/w SM. Kolejne posiedzenie ( z grudnia 2014 ) zatwierdziło protokół z posiedzenia z dnia  04-11-2014, tylko ciekawe który.

 „Oryginalny protokół” :

Screenshot_1 A tutaj „uwierzytelniony” dla czlonka SM:

Screenshot_2Zwróćcie uwagę – w obu jest mowa o tej samej uchwale RN, z tej samej daty podjecia.

Kodeks Karny: art. 270 § 1.-Kto w celu użycia za autentyczny podrabia lub przerabia dokument,lub takiego dokumentu używa,podlega grzywnie,karze ograniczenia albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. § 3 Kto czyni przygotowania do przestępstwa określonego w § 1,podlega grzywnie,karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”

Ciekawe kto beknie: Zarząd,Rada Nadzorcza, a może razem.

Cała sprawa ma swoje wyjaśnienie tutaj:

Rada Nadzorcza SM Hutnik w Sosnowcu w celu zaciągnięcia kolejnych kredytów postanowiła zezwolić Zarządowi na ustanowienie hipoteki na następujących budynkach wolnostojących – niemieszkalnych :

Blachnickiego 3

Kisielewskiego 6

Kisielewskiego 9A

Kisielewskiego 19

Koszalińska 1B

W banku również zastawiono drogi dojazdowe do tych budynków. Są to najlepiej sytuowane obiekty komercyjne należące do SM „Hutnik”.

Screenshot_4Screenshot_3

Rada oczywiście nie zapytała mieszkańców o zgodę na zastawienie w bankach tych pawilonów.

Zastanawia też fakt, iż członkowi tej spółdzielni nie okazano uchwały mówiącej o ustanowieniu hipoteki na tych budynkach. W przedstawionym protokole z posiedzenia Rady Nadzorczej, brak było uchwały Rady Nadzorczej, która o tym mówiła. Jest to ewidentna próba zatuszowania tego co ma miejsce w SM Hutnik.

Dodajmy, że sprawą zajęła się już Prokuratura w Sosnowcu.”

Źródło:

http://lokator.manifo.com/blog/protokol-dla-dajacych-sie-doic-czlonkow-sm-hutnik-

http://lokator.manifo.com/blog/zastawianie-budynkow-i-ukrywanie-faktow

Od admina: Nawet nie mam siły wyliczać linków z naszej witryny, w których pisaliśmy o tej „sławetnej” SM

Walne; Walne; Walne.

Końcówka minionego i początek bieżącego roku, zaowocowały nam „wysypem” Walnych w naszych SM-ach. Nie były to takie normalne, rutynowe Walne, bo te najczęściej odbywają się w maju-czerwcu. Te Walne były zwoływane w trybie nadzwyczajnym. Ich przebieg był różny: od takiego jak w ŚSM w W-wie, gdzie zdeterminowani członkowie tej SM, „wylali na zbity pysk” dotychczasową RN i zarząd; po takie jak w LWSM „Morena” w Gdańsku, całkowicie zmanipulowane przez urzędujący aktualnie zarząd, Walne pod „obstawą” ochroniarzy. Mimo jednak takiego „NADZWYCZAJNEGO” charakteru tych Walnych, zainteresowanie nimi z strony TYCH, KTÓRZY NAJBARDZIEJ POWINNI BYĆ ICH AKTYWNYMI UCZESTNIKAMI , BYŁO NA ZWYCZAJNYM, CZYLI ZNIKOMYM POZIOMIE 3-7%.

Tylko w jednym, ta frekwencja sięgnęła prawie 50%. I jednocześnie właśnie na tym Walnym, w sposób wręcz „książkowy” została zaprezentowana przez biorących w nim udział postawa, którą właściwie nie wiadomo jak nazwać – bezmyślność?, głupota? Może odpowiedź na to pytanie znajdziecie Drodzy Użytkownicy naszej witryny, w tej refleksji uczestnika tego Walnego:

„Gdy rozum śpi budzą się demony

Najlepszym przykładem powyższego było wczorajsze Walne.

Zwołane naprędce pospolite ruszenie stawiło się karnie i w bardzo dużej liczbie, co nie przekładało się na poziom myślenia. Oczywiście najlepszym sposobem zamknięcia ust niepokornym jest ograniczenie możliwości przedstawienia przez nich swoich (przepraszam) naszych racji. Nie ważne, że intencje są szlachetne, kiedy tłuszcza i tak Cię zakrzyczy, bądź ograniczy lub odbierze głos. Nie ważne, że pokazano patologiczny obraz dotychczas prowadzonej księgowości, co wykazała biegła w audycie. Teraz w glorii chwały „Jej światłość” prezes ma możliwość wykazania jak ciężko pracując dla nas wszystkich (sic) znalazła firmę zarządzającą, która wyprowadzi przynajmniej księgowość na czyste wody. Pospolite ruszenie może dalej spać spokojnie, bo przecież prowadzi nas „światły wódz”.

Kuriozalnej wymowy i smaczku nabiera wypowiedź prowadzącej zebranie na moją prośbę w przyjętej formie i słowie AD VOCEM,  na próbę sprostowania mojej przedmówczyni. Cytuję: „tego nie ma w statucie”. Pikanterii dodaje fakt, że owa Pani – o zgroza – odpowiadała za kulturę w naszej dzielnicy. Dobrze, że tak krótko. Szanowna Pani – przytoczę definicję powyższego za słownikiem: łac. do (tego) głosu, w tej sprawie – wyrażenie używane jako prośba o udzielenie głosu w dyskusji poza kolejnością, w celu odniesienia się bezpośrednio do słów dopiero co wypowiedzianych przez dyskutanta (np. dla sprostowania). Na naukę nigdy nie jest za późno. A tak na marginesie, czasami lepiej się nie odzywać, niż wychodzić na głupka. No cóż pozostaje jeszcze możliwość wykluczenia niepokornych z członkostwa tak pięknie zarządzanej spółdzielni i wtedy hulaj dusza… Tym, którzy myślą i korzystają z rozumu, zamknęliśmy usta, a pozostałą gawiedzią da się rządzić. Podnieśmy im czynsze jeszcze o 100%, bo przecież na uzupełnienie brakujących kwot to co już zrobiliśmy nie wystarczy!

Ciekaw jestem co wtedy powiedzą wczorajsi krzykacze. Czy równie ochoczo będą popierać „Jej światłość prezes”.

No cóż, nam niepokornym, żeby zabezpieczyć swoje finanse oraz mieszkania przed komornikiem, pozostaje jak najszybciej dokonać przeniesienia prawa odrębnej własności oraz założyć wspólnotę, która to wspólnota pozwoli znacznie zmniejszyć koszty czynszu (nawet o 40% w stosunku do płaconych obecnie). Pamiętajcie Państwo – jeżeli nie posiadacie PRAWA ODRĘBNEJ WŁASNOŚCI – nie jesteście w pełni – powtarzam – w pełni właścicielami swojego mieszkania. Takowe gwarantuje dopiero Prawo Odrębnej Własności.

Autor: Kazimierz Uchmański”

Linki do szczegółowego opisu tego Walnego:

http://osiedlezaciszewaw.pl/?p=1777

http://osiedlezaciszewaw.pl/?p=1780

Prosto z życia.

 (bez ozdobników)

Zdecydowana większość członków spółdzielni mieszkaniowych zachowuje się jak bezmyślne i bezwolne stado owiec, dające się dowolnie doić, golić i manipulować przez mafijne struktury zbudowane z prezesów, lustratorów, KRS, związki rewizyjne i sprzyjające im sądy, których niezawisłość polega tylko na niezawisłości od rozumu i logiki. Niestety  muszę się  również zgodzić z tym, że pokłady nienawiści do tych bardziej rozumnych i do tych, którym się udało coś osiągnąć, są niezmierzone.
Wiara w to, że powinniśmy zabiegać o względy homosowieticusów;  że praca u podstaw coś da oraz, że pożądany skutek przyniesie  zmiana pokoleniowa jest, proszę wybaczyć moją szczerość, naiwnością. Usiłujecie reformować coś, co jest niereformowalne i oparte na bzdurnych podstawach – oczywiście myślę tu o spółdzielczości mieszkaniowej. A usiłując naprawić coś co jest nienaprawialne, jednocześnie przedłużacie patologiczny stan wykorzystywania właścicieli mieszkań przez cynicznych i bezwzględnych graczy „góry” spółdzielnianej i ich dostatnie życie za Wasze pieniądze.Prezes z SMTak mi się życie potoczyło, że w 2004 r musiałam kupić mieszkanie w zasobach spółdzielni. Nigdy wcześniej nie mieszkałam w mieszkaniu spółdzielczym. Słyszałam o tym, że są różne nieprawidłowości w spółdzielniach, ale dopiero jak zobaczyłam z bliska, jak to wygląda w rzeczywistości, byłam przerażona skalą bezprawia. Widziałam, jak nieliczne osoby usiłujące coś zmienić na lepsze, są konsekwentnie niszczone. Niech przykładem będzie fakt, że grupa 10 osób, która ośmieliła się napisać pismo do Walnego Zgromadzenia z wnioskami o wyjaśnienie pewnych nieprawidłowości w spółdzielni, została pozwana przez osoby z rady nadzorczej do sądu. Cóż z tego, że akurat tutaj sądy dwóch instancji zachowały się przyzwoicie i oddaliły pozew jako całkowicie bezzasadny, skoro i tak nie zostały nigdy wyjaśnione ciemne sprawki władz spółdzielni, a jedna z tych „niepokornych” osób przepłaciła to ostrym załamaniem zdrowia i śmiercią.

42ef3937b979091cf46e2f58109b31fa_MWładzom spółdzielni udało skutecznie obrzydzić innym spółdzielcom walczenie o swoje racje.
Przez rok walczyłam podobnie jak to Państwo robicie, tzn praca od podstaw itd. Weszłam do rady nadzorczej i do komisji rewizyjnej. Na własnej skórze się przekonałam, że nie mam żadnych szans z tą przestępczą machiną. Walka z wiatrakami jest może i fajnym tematem literackim, ale doszłam do wniosku, że szkoda mojego życia i zdrowia na bezsensowne działanie. Przez 3 miesiące osiągnęłam znacznie więcej niż przez przeszło rok nieskutecznego szarpania się w spółdzielni. Doprowadziłam do powstanie wspólnoty mieszkaniowej. Moje życie, i przy okazji życie moich 60 sąsiadów, zmieniło się na lepsze niemalże z dnia na dzień: mieszkamy w naprawdę własnych mieszkaniach, nikt nie marnuje naszych pieniędzy, przez 2 lata zmieniliśmy radykalnie na lepsze NASZĄ nieruchomość i więzi międzysąsiedzkie.
Z pozdrowieniami

Anonimowy członek zarządu wpólnoty, który takim chce pozostać z uwagi na nie zkończone do końca rozliczenia z SM

„ЛЕНИН ВСЕГДА ЖИВ!”

Bulwersujący tytuł wpisu, prawda?

Jego uzasadnieniem są jednak wpisy jakie ostatnio publikowaliśmy na witrynie, no bo czym one są, jak nie o żywotnej ideii leninizmu-stalinizmu, która brzmi:

„WŁADZY RAZ ZDOBYTEJ NIE ODDAMY NIGDY”

LeninI OBOJETNIE CZY WEJDZIEMY DO WPISU o SM „PAX”; o ŚSM w W-wie; o  SBM „Zachod”; SM „Śródmieście” w Łodzi; i tak dalej, i tak dalej; czy do wpisu o posiedzeniach sejmowej komisji, lub do wpisu z TK, lejtmotiw przekazu o rzeczywistości spółdzielczej w Polsce, zawarty w wpisie jest dokładnie taki, jak bezpośrednio nad wizerunkiem tego „klasyka” realnego socjalizmu i „idola” tych pogrobowców tej minionej epoki.

„Kwiatków na tej łączce” jest przeogromna ilość, a teraz „wyrósł” jeszcze jeden i można uznać, że wspaniale się rozwija.

A oto ten „kwiatek”, o którego „wykiełkowaniu”, można dowiedzieć się z tego pisma:

Screenshot_1Jak widać z tego pisma, była prezes Krystyna Rubik nie „odpuszcza” i nie ma zamiaru złożyć broni, tylko uporczywie broni tego „stołka” (a może „tronu”, no bo tak się zachowywała jak udzielny wladca), z kórego ją zwalili spółdzielcy.

Krystyna RubikByła prezes

Prawda jest niestety przykra – ci epigoni minionej epoki, rzeczywiście dobrowolnie tej wladzy, ktorą zawłaszczyli sobie na poczatku przemian ustrojowych, dobrowolnie nie oddadzą nigdy.

************************

Rozpisują się teraz wszyscy (i my również) o wyroku TK z 5-go lutego br. i o tym jakoby był to koniec „prezesowskiego specnazu”. Zapomina się o tym, że ten kto dysponuje bez kontroli cudzą kasą, może ją wydawać na co ma ochotę. A wprawę w wykorzystywaniu tych cudzych pięniedzy dla swoich potrzeb, to oni mają olbrzymią. I na przykład pod pozorem działalności społeczno-oświatowej prezes SM może „zasponsorować” kołu seniorów prowadzonemu w Domu Kultury WYCIECZKĘ DO RZYMU, tuż przed Walnym jakie miało się odbyć. TO NIE JEST WYMYSŁ – TAK RZECZYWIŚCIE SIĘ STAŁO W JEDNEJ Z SM W OSTATNICH DNIACH. Nie zawiódł się prezes i RN na tych staruszkach, bo gremialnie stawili się na Walnym i rownie karnie głosowali według przykazań prezesa. No i mamy „nowych-starych” najemników prezesa.

************************

Nie myślą jednak ci epigoni o tym, że skoro te byłe obłędne idee tak wygladają obecnie, jak teraz wyglada truchło Lenina

Truchło Leninato również te ich działania i zamiary, sygnowane podpisem tego upiora przeszłości,

również upaść mogą z wielkim hukiem, a im pozostanie tylko niesława wśród ludzi.

Wysiudany za lustrację!

D.Skirewski

http://nysa.zhp.pl/komisjarewizyjna/

Znamy tego druha? Pewnie, że znamy. Ten harcerz to nasz dobry znajomy – Dariusz Skirewski prezes Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko – Własnościowej OŚWIATA w Nysie.

Pan prezes  w odstępie niecałych trzech lat po raz drugi wykopał z grona członków spółdzielni naszego nieugiętego kolegę Edwarda Stajaka. Jeszcze dobrze nie wyschło pióro SSN Marty Romańskiej, która postanowieniem z dnia 29 kwietnia 2014r w spr. V CSK 457/13 oddaliła skargę kasacyjną spółdzielni:

http://temidacontrasm.info/niezatapialny-ustrzelony/

i tym samym utrzymała go w skromnym gronie członków spółdzielni mieszkaniowej działającej, o zgrozo,  pod firmą kaganka oświaty, a ten znowu siedzi na bruku. Powodem kolejnego napadu niechęci nyskiego rekina do uciążliwego posiadacza spółdzielczego mandatu jest batalia kolegi Edwarda o rzetelną lustrację spółdzielni:

http://temidacontrasm.info/lustracji-nie-bylo-i-nie-bedzie/

Po całym szeregu problemów związanych z próbami osłaniania prezesowskich machlojek przez lokalne organy powołane do strzeżenia prawa kolega Edward wygrał z wymiarem batalię szacunek dla praworządności i prezes został ukarany:

Scan0119 — kopia

Wyrok z uzasadnieniem:

Wyrok – lustracja

Wyrok zapadł w 18 grudnia 2014r a 14 stycznia br. Rada Nadzorcza SM OŚWIATA podjęła uchwałę o ponownym wykluczeniu Edwarda Stajaka z grona członków spółdzielni:

Uchwała R.N 1

Uchwała R.N 2

Tym razem zarzut stawiany koledze ma wymierny charakter finansowy. Rada Nadzorcza pisze, że relegowany członek naraził spółdzielnię na straty w kwocie 4920,00 zł, bo przepłoszył Związek Rewizyjny Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” we Wrocławiu, który miał lustrować spółdzielnię mieszkaniową. W wyniku wątpliwości  do branżowych kompetencji związku wybranego przez prezesa spółdzielni, którymi to wątpliwościami relegowany indagował zatrudniony podmiot rewizyjny  w bezpośrednich rozmowach telefonicznych prowadzonych z jego urzędnikami, Związek Rewizyjny „Samopomoc Chłopska” we Wrocławiu wycofał się z deklaracji wykonania usługi lustracyjnej. W uzasadnieniu uchwały czytamy, że z tego powodu prezes zmuszony był zatrudnić właściwy branżowo Związek Rewizyjny za wyższą cenę i dlatego spółdzielnia straciła.

A my proponujemy aby Rada Nadzorcza wysiliła swoje stetryczałe szare komórki i postawiła sobie zasadnicze pytanie: czy spółdzielnia na interwencji relegowanego straciła, czy zyskała? – bo naszym zdaniem  z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że ta lustracja, którą prezes miał zamiar powierzyć nieprofesjonalnemu związkowi rewizyjnemu byłaby po prostu amatorska i wtedy środki (w kwocie 7380,00 zł) wtopione w niefachową rewizję stałyby się źródłem jeszcze większej straty od tej, którą organy spółdzielni usiłują wmówić wykluczonemu. Gdyby od tej strony podejść do problemu, to logicznie myślącemu Koledze Stajakowi należy się gratyfikacja w formie wyrazów uznania a nie sankcje w postaci kolejnej próby wydarcia mu z rąk mandatu członka spółdzielni.

Lustracja w SM

Ilu mamy lustratorów ? – to pytanie skierował poseł Stanisław Chmielowski (PO) do przedstawicieli ruchu spółdzielczego uczestniczących w 34-tym posiedzeniu Komisji ( 05.02.2014r ; godz. 17:56:20)

Przyparty do muru mistrz lustracyjnej ceremonii Jerzy Jankowski odpowiedział, że na 13 branż ok. 5,5 tyś. osób ma uprawnienia lustracyjne. Nie wszyscy jednak fizycznie wykonują czynności lustratora. Czynnych jest ok. 3-3,5 tyś. lustratorów.

(Link do trasnsmisji:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=9C3AEA7E1DFC9D7EC1257DDC004464B7  )

Liczba czynnych lustratorów wskazana przez prezesa Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP Jerzego Jankowskiego jest porównywalna z liczbą wszystkich spółdzielni mieszkaniowych w Polsce opublikowaną przez Krajową Radę Spółdzielczą w materiałach do
V Kongresu Spółdzielczości, który odbył się w dniach 27 – 28.11.2012r. Rodzi to proste skojarzenie, które pokrywa się z naszymi informacjami : każdemu  prezesowi  spółdzielni mieszkaniowej Krajowa Rada Spółdzielcza  nadała uprawnienia lustratora i wysyła go na lustracje do innych spółdzielni . Tym sposobem prezes lustruje prezesa, co w spółdzielniach mieszkaniowych betonuje cały ogrom patologii bezczeszczącej szlachetne idee ruchu spółdzielczego. Prezesi spółdzielni mieszkaniowych są też członkami Zarządów  i  Rad Nadzorczych Regionalnych Związków Rewizyjnych i jak nietrudno się domyśleć pobierają za pełnienie tych funkcji stosowne honoraria. :
Liczba spóldzielni mieszkaniowych

Echo wczorajszego dopołudniowego wyroku Trybunału znalazło swoje błyskawiczne odbicie w klimacie wczorajszego popołudniowego posiedzenia Komisji. Klimat ten zdominowała arogancja, że nie powiem wręcz chamstwo, uczestniczącego w posiedzeniu lobby prezesowskiego, wymierzone w obecną na posiedzeniu posłankę Staroń, która proponowała poprawki do procedowanych przepisów.

Quorum posiedzenia zebrało się o godz. 17:20. Przedmiotem posiedzenia były zapisy art. 152 i 153 w projekcie bazowym autorstwa PSL. Art. 152 jest jedynym artykułem w Dziale II projektu ustawy pt „LUSTRACJA” a art. 153 jest pierwsza normą prawną w Dziale III pt. ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZAWODOWA (lustratorów):

Projekt bazowy-druk sejmowy nr 980:

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Projekt-ustawy-Prawo-Spółdzielcze-autorstwa-PSL-druk-sejmowy-nr-980.pdf

Rzeczowe poprawki do poszczególnych ustępów art. 152 proponowało Biuro Legislacyjne Sejmu. Jeśli dotyczyły zmiany szyku w zdaniu, to przechodziły, jeśli natomiast miały charakter merytoryczny to z akceptacją było już gorzej.

Awantura pojawiła się przy ust. 6 w art. 152 o następującym brzmieniu:

6. Lustrator obowiązany jest do stałego doskonalenia kwalifikacji zawodowych. Tryb i zasady przeprowadzania obligatoryjnych szkoleń zawodowych określa Krajowa Rada Spółdzielcza.

Posłanka Lidia Staroń skierowała do autorów projektu następujące pytanie :

Czy przepis art. 152 ust 6 oznacza, że Krajowa Rada Spółdzielcza oprócz odpłatnych lustracji będzie też przeprowadzała odpłatne obligatoryjne szkolenia zawodowe lustratorów ( godz. 17:33:00).

Cytujemy dalszy przebieg procesu legislacji:

„- Jerzy Jankowski: Jakie szkolenia? O czym ona mówi?

– Lidia Staroń : Panie Jankowski, proszę się uspokoić.

– Marek Gos: Przede wszystkim ja prowadzę Komisję Pani przewodnicząca i nie udzieliłem Pani głosu.”

Potem przewodniczący posiedzeniu Komisji poseł Goss manipulował dyskusją, żeby uniknąć konieczności ustalenia w ustawie zasad określających tryb przeprowadzania szkoleń zawodowych lustratorów i zostawić tę kwestię do dyspozycji Krajowej Rady Spółdzielczej. Zgodnie ze stanowiskiem Biura Legislacyjnego zasady są materią ustawodawczą. Takie są reguły technik legislacyjnych. W ostateczności procedowanie tego ustępu zostało odłożone celem przygotowania stosownej treści jego ustawowego brzmienia.

Druga potyczka dotyczyła zapisu art. 152 ust 8 o następującym brzmieniu wg projektu:

8. Krajowa Rada Spółdzielcza prowadzi centralny rejestr lustratorów.

Posłanka Staroń chciała aby rejestr lustratorów miał charakter jawny (na wzór rejestru biegłych rewidentów), w związku z tym zgłosiła poprawkę proponując dopisanie po wyrazie „lustratorów”   treści w brzmieniu: umieszczony na stronie internetowej KRS. Poprawka wywołała emocje. Były prezes Krajowego Związku Rewizyjnego Rolniczych Spółdzielni Produkcyjnych Krzysztof Kokoszkiewicz oraz poseł Kazimierz Smoliński (PiS) dokładali wszelkich starań, żeby przekonać członków Komisji, że rejestr nie może być jawny bo zawiera dane wrażliwe. Jeśli już, to powinien to być jakiś wykaz uwzględniający region, z którego pochodzi lustrator. Dyskusję przeciął przewodniczący Komisji poseł Marek Gos i mimo protestu posłanki Staroń poddał pod głosowanie projektowe brzmienie przepisu. Przepis przeszedł, bo oprócz posłanki Staroń nie było sprzeciwu.

Trzecia potyczka stoczona została przez posłankę Staroń, kiedy Komisja przeszła do zapisu art. 153 ust 1, który w projekcie PSL ma następujące brzmienie:

1.Przy Krajowej Radzie Spółdzielczej powołuje się Komisję Nadzoru Lustracyjnego zwaną dalej „Komisją Nadzoru”, składającą się z 21–30 członków. Komisja Nadzoru funkcjonuje na podstawie regulaminu uchwalonego przez Zgromadzenie Ogólne Krajowej Rady Spółdzielczej.

Trzy posiedzenia wstecz p. poseł Lidia Staroń zgłosiła do tego przepisu poprawkę. Poprawka proponowała, żeby Komisja Nadzoru Lustracyjnego składała się z sześciu przedstawicieli wytypowanych przez Krajową Radę Spółdzielczą i po trzech przedstawicieli nominowanych przez ministrów właściwych do spraw sprawiedliwości, gospodarki, budownictwa, finansów i rolnictwa.

Propozycja posłanki (godz. 17:57: 27) zagotowała krew w żyłach starych spółdzielczych wyjadaczy, którzy siedzą w Komisji po to, aby pilnować dotychczasowego zaklętego kręgu spółdzielczej rzeczywistości, do której nie ma dostępu nikt oprócz tych, którzy od poprzedniej epoki ustrojowej rozdają w niej karty.

Rewident Kokoszkiewicz uznał, że to jest propozycja powołania cyt: „jakiejś pseudo komisji, która miałaby się składać w większości z przedstawicieli rządu” i że „to jest zamach na ten wewnętrzno – organizacyjny charakter lustracji” oraz, że on „w imieniu swojej branży protestuje przeciwko takim zapisom ustawy”.

Do tego „pieca” dołożył też poseł Kazimierz Smoliński (PiS) stwierdzając, cyt:

Kazimierz Smolński

„Rzeczywiście, ta poprawka zmienia całkowicie filozofię funkcjonowania spółdzielni i stosunku państwa do spółdzielni. Ja rozumiem, że p. poseł Staroń reprezentuje koalicję rządową PO – PSL, która bardzo lubi, że tak powiem, ingerować w różnego rodzaju niezależne byty takie jakim jest spółdzielczość, ale to jednak musi mieć swoje granice. ( – Gos jakoś nie wyglądał na dotkniętego tym przytykiem) Całkowicie zmieniamy, że tak powiem, filozofię nadzoru państwa. No, nie w tym momencie. No, państwo ma swoje instrumenty, ale nie może stanowić tutaj wewnętrznych organów spółdzielni. Wtedy ta spółdzielczość traci swą niezależność. Absolutnie jestem przeciw.”

Pani poseł Staroń odniosła się do popisów obydwu adwersarzy stwierdzając, że gdyby dzisiaj lustracja przebiegała w sposób prawidłowy nie byłoby potrzeby zmiany obowiązujących przepisów w tym zakresie.

Przewodniczący Komisji poseł Gos pytaniem, co sądzi na temat udziału struktur rządowych w   weryfikowaniu kwalifikacji spółdzielczych lustratorów, wywołał więc do tablicy uczestniczącego w posiedzeniu przedstawiciela Ministerstwa Sprawiedliwości. Pan Dyrektor z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie jest przygotowany do dzisiejszej lekcji.

Poprawka posłanki Staroń została poddana głosowaniu i przepadła stosunkiem głosów:

za – 4 głosy ( poseł Chmielowski (PO), posłanka Staroń (PO), poseł Dera (SP)  i jeszcze ktoś schowany przed kamerami).

przeciw – 5 głosów (poseł Gos (PSL), poseł Sajak (PSL), poseł Smoliński (PiS), posłanka Nowak (PiS) i jeszcze ktoś schowany przed kamerami – pewnie posłanka Masłowska (PiS)

L.Staroń katem SM

Kuluary V Kongresu Spółdzielczości – 27 listopad 2012r

Mówimy NIE dla szkodliwej ustawy

Plakat na ścianie kuluarów kongresowych

Autor zdjęć: Petarda.

Rimejk Kata pod TK

Rimejk  „KATA Spółdzielczości Mieszkaniowej” pod Trybunałem  na ogłoszeniu wyroku w dn, 05.02.2015r.

Na zdjęciu, oprócz innych członków spółdzielni, dwóch naszych nadwornych fotoreporterów obok siebie.

                                                                                                                                            TEMIDA

*****************************************************************

Posiedzenie Komisji i głosowania odbywały się przy najniższej dopuszczalnej przez regulamin liczbie posłów stanowiących quorum Komisji. Widząc więc co się dzieje i pełni obaw, że będą przegłosowywane dalsze niekorzystne dla członków SM zapisy, posłowie reprezentujacy interesy członków SM „zerwali” to quorum, uniemożliwiając takie forsowanie zapisów zgodnych z życzeniami „lobby prezesowskiego”.

Podeptana Konstytucja,

podeptane prawo.

Źle, bardzo źle zapisze się dzień 5 lutego 2015 roku w annałach polskiej TEMIDY.

W dniu tym bowiem osoby mianowane (niestety z „klucza” partyjnego ) na najwyższe jakie sobie można wyobrazić stanowiska w hierarchii zawodów prawniczych, czyli na zaszczytne stanowisko

SĘDZIA TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO,

wydały wyrok, w którym zanegowały najważniejsze zasady PANSTWA PRAWA, jakim zgodnie z art.2 Ustawy Zasadniczej, czyli Konstytucji, ma być Nasza Ojczyzna – Polska.

DSC_0720Wszelkie dywagacje na temat tego wyroku będą tylko „szumem informacyjnym”, jeżeli nie odwołamy się wprost, zgodnie z  zapisem zawartym w Konstytucji, do niej samej . Więc oto dosłowne cytaty z Niej wzięte:

– Preambuła:

„(..)równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski, (..)” ; „(..) pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, (..)”;  „(..) a poszanowanie tych zasad mieli za niewzruszoną podstawę Rzeczypospolitej Polskiej. (..)”

Kostytucja:

„(..) Art. 1.
Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

Art. 8.
1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.
2. Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi
inaczej.

Art. 21.
1. Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia.
2. Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na
cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem.

Art. 32.

1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego
traktowania przez władze publiczne.

Art. 64.
1. Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.
2. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.
3. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.”

Co z wyżej przytoczonymi fragmentami KONSTYTUCJI ma wspólnego wyrok Wysokiego Trybunału, w punktach 5, 6 i 7 tego wyroku, a dotyczących art. 27 Ustawy o Spółdzielniach mieszkaniowych?

Jest to szczególnie bulwersujace w świetle przedstawionego ustnie uzasadnienia tego wyroku, gdzie zostało powiedziane, że dostrzegając poatologie jakie ten art. 27 UoSM wywołuje; że rzeczywiście tworzy on jakby „własność drugiej kategorii”, jednak z uwagi na konieczność obrony własności KORPORACYJNEJ jaką jest własność spółdzielcza, musi zostać uznane, że ten artykuł 27 UoSM „(..) nie jest niezgodny (..)” z wyżej przywołanymi przepisami Konstytucji

Tu się rodzi refleksja, że my to już znamy!

Tylko, że wtedy, czyli w czasach SŁUSZNIE MINIONEGO SYSTEMU, nie mowiło się „własność korporacyjna”, tylko „własność kolektywna”. Jednocześnie dopowiadano: „jednostka niczym, KOLEKTYW wszystkim”

Nawet refleksja Prokuratury Generalnej, zmieniajacej swoje wcześniejsze stanowisko niechętne członkom SM, na stanowisko uznajace zasadność skargi konstytucyjnej na ten artykuł UoSM, nie zmieniła zapatrywań składu orzekajacego.

Tzw. własność spółdzielcza (czytaj:korporacyjna, kolektywna), okazuje się ważniejszą od indywidualnej, docenianej wprost w UoWL w innych zasobach! Są zatem konstytucyjnie równi i równiejsi? A przecież, chcąc być w zgodzie z Ustawą Zasadniczą nie może być dwóch kategorii odrębnej własności!!!

Przyszli adepci zawodów prawniczych będą się na przykładzie tego wyroku uczyć, jak nie wolno wydawać wyroków, pomijając zasady logiki i praw wyprowadzanych wprost z Konstytucji. Nie bedzie to powód do chwały dla sędziów TK, stanowiacych skład orzekający w tej sprawie :

Skład orzekający w sprawie:

Sędzia Sławomira Wronkowska - Jaśkiewicz

Sędzia Sławomira Wronkowska – Jaśkiewicz – Przewodnicząca składu orzekającego

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2440-slawomira-wronkowska-jaskiewicz/

 Sędzia Leon Kieres

Sędzia Leon Kieres – Sędzia Sprawozdawca

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2231-leon-kieres/

Sędzia Marek Kotlinowski

Sędzia Marek Kotlinowski

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2444-marek-kotlinowski/

Sędzia Teresa Liszcz

Sędzia Teresa Liszcz

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2442-teresa-liszcz/

 Sędzia Małgorzata Pyziak-Szafnicka

Sędzia Małgorzata Pyziak-Szafnicka

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2436-malgorzata-pyziak-szafnicka/

***********************************************************************************************************************************************************

Prawie 50% lokali w polskich SM-ach to WŁASNOŚĆ WYODRĘBNIONA.

Jednocześnie bardzo dużo z tych właścicieli mieszkań wyodrębnionych NIE JEST CZŁONKAMI tej „swojej” SM.

Tym samym, NIE MAJĄ ONI ŻADNEGO WPŁYWU NA TO CO Z ICH WŁASNOŚCIĄ ZROBI TEN PRZYMUSOWY ZARZĄDCA, W KTÓREGO RĘCE, NA MOCY PRAWA, ODDANO TĄ ICH WŁASNOŚĆ !!

Jak proszę Wysokiego Trybunału to się nazywa?

Bo według nas jest to NIEUZASADNIONE WYWŁASZCZENIE !!

A według Was, Panie i Panowie sędziowie Wysokiego Trybunału, to jest tylko „ochrona własności korporacyjnej”?

I żadne „zaklinanie rzeczywistości”,

że mogą ci właściciele dochodzić swoich praw w sądzie,

nic tu nie pomoże,

co wiedzą doskonale wszyscy ci,

którzy nie znając jeszcze rzeczywistości polskich sądów

i tego jak tam członkowie polskich SM są traktowani,

oraz wierząc w takie gołosłowne „opowiastki”,

spróbowali tej drogi.

Można wskazać wiele, bardzo wiele przyczyn, dla których ten skład orzekający wydał taki właśnie wyrok.

Nie będziemy ich jednak wymieniać, bo każda z nich DYSKAWLFIKUJE DANĄ OSOBĘ Z TEGO SKŁADU (zgadzajacą się z tym wyrokiem), NA TO ZASZCZYTNE STANOWISKO:

SĘDZIA TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO

33 i 34 posiedzenie Komisji.

 

NPS 33

Na dzisiaj i na jutro przewidziano posiedzenia Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów z zakresu prawa spółdzielczego. Dzisiejsze (04.02.2015r.) nie odbyło się wcale bo nie zebrało  się quorum:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=359ADE773AEB0A7AC1257DDC004412A3#

Jutrzejsze (05.02.2015r.) planowane jest na godz. 17:00

05.o2.2015r.  godz. 17: 10 – Na razie jeszcze się nie zaczęło:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=9C3AEA7E1DFC9D7EC1257DDC004464B7

W TK 05.02 2015

Trybunał Konstytucyjny, godziny dopołudniowe w dn. 5 luty 2015r – ogłoszenie wyroku w spr.  K 60/13

Posłanka Lidia Staroń wśród przyjaciół.

Grzejecie maszyny?

DSC_0735Członkowie Stowarzyszenia TEMIDA  w Rudzie Śląskiej wspierani przez warszawskich i olsztyńskich działaczy na ogłoszeniu wyroku TK w sprawie P 17/10 w dniu 14 luty 2012r. Nasza batalia o wynik wyroku prowadzona na bazie petycji skierowanej do TK i powieszonej w internecie zakończyła się sukcesem walczących członków spółdzielni mieszkaniowych.

100_4684

Pamiętacie? Na dzień  5 lutego br. Trybunał Konstytucyjny odroczył  rozprawę  w naszej  sprawie.  Rozprawa  odbędzie  się  o godz. 9:00.  Sygnatura  akt  sprawy

K 60/13

http://trybunal.gov.pl/

http://temidacontrasm.info/bardzo-wazna-rozprawa/

http://temidacontrasm.info/15-styczna-tk-rozstrzygnie-rowniez/

Tak nam się wydaje, że w najbliższy czwartek Trybunał zamknie rozprawę i ogłosi wyrok. W ostatnim posiedzeniu Trybunału, które odbyło się w dniu 15 stycznia br, licznie uczestniczyli członkowie spółdzielni mieszkaniowych z całego kraju.

http://temidacontrasm.info/szykujecie-maszyny/

http://temidacontrasm.info/czerwone-kartki-dla-kalisza/

Myślimy, że warto powtórzyć tą swoistego rodzaju „pielgrzymkę”, bo jeśli osobiście nie zadbamy o swój interes to, jak wskazują nasze obserwacje, na dobrą wolę ustawodawcy nie możemy liczyć. Zapraszamy więc wszystkich, którym czas pozwala, do udziału w rozprawie. Im liczniej, tym dla nas większa szansa na sukces.

Pozostałych, którzy nie zmieszczą się w sali rozpraw Trybunału zapraszamy do  internetowej transmisji z rozprawy. 5 lutego przed godz. 9:00 powiesimy tu linka do transmisji:

http://trybunal.gov.pl/rozprawy/transmisja-rozpraw/

Przed godz. 9:00 należy kliknąć w trójkąt

……………………………………………………………………………………

Wnioski końcowe:

1) Przedstawiciel wnioskodawców (posłanka Staroń) podtrzymał swoje stanowisko w całości.

2) Przedstawiciel Sejmu (poseł Kalisz) podtrzymał swoje stanowisko w całości

3) Przedstawiciel Prokuratora Generalnego (prokurator Andrzej Stankowski) podtrzymał swoje stanowisko w całości włącznie ze zgłoszoną na dzisiejszej rozprawie weryfikacją.

 

Screenshot_2Screenshot_1100_4738

Czy polska TEMIDA jest tylko ślepa,

czy też MATOŁOWATA ??

Dzięki uprzejmości strony http://osiedlezaciszewaw.pl/ , prezentujemy:

DRAMA, czyli HISTORYJA W TRZECH AKTACH

Miejsce historyii : Piastów, ul. Ogińskiego 16

Piastów

AKT 1

Budynek przy ulicy Ogińskiego 16 w Piastowie powstał w 1981 roku. Był to taki typowy klocek z wielkiej płyty. Spółdzielnia Mieszkaniowa zarządzała nim przez 31 lat. Wszystko było niby normalnie. Zarząd zarządzał, Rada Nadzorcza radziła i nadzorowała, Walne zgromadzenia co roku było zwoływane, lustracje były przeprowadzane, czynsze były naliczane a zaliczki na fundusz remontowy regularnie wydawane.

A jednak coś nie grało!

1-300x2253-300x184A to drzwi wejściowe zrobiły się dziurawe i zimą nawiewało śniegu, a to balkony pstrokate zaczęły się masowo sypać….A to rury kanalizacyjne przeciekały zamieniając korytarz i piwnice w kloakę z pływającymi fekaliami.5-300x200Doraźne przepychanie nic nie pomagało, bo rury były „zarośnięte” kamieniem.

Pani Bonarowska wspomina to tak: Kanalizacja była wadliwa chyba od początku istnienia budynku (ja mieszkam od 2004r i za mojej pamięci taki zalew z kanalizacji, a w wersji soft od czasu do czasu z innych rur, występował co najmniej kilka razy w roku. Spółdzielnia przepychała sprężyną zapchaną rurę (jak się potem okazało rury były całkowicie skorodowane i zapchane na stałe kamieniem) i tak to latami trwało. Jak sobie policzyłam te „przepychanki” kosztowały kilka razy więcej niż wymiana kanalizacji.

Akt 2

Pani Magdalena Bonarowska z zawodu chemik, z powołania społecznik, wzięła sprawy we własne ręce. Miała dość nieefektywnego zarządzania przez Spółdzielnię, partactwa przy konserwacji, zwykłej niekompetencji, drożyzny. Na własnej skórze odczuwała to kłębowisko żmij jakim są współczesne polskie spółdzielnie mieszkaniowe, patrząc każdego dnia na dewastację budynku. Postanowiła namówić sąsiadów na założenie Wspólnoty Mieszkaniowej. Nie było łatwo, z każdym mieszkańcem trzeba było kilka razy porozmawiać, wyjaśnić, przekonać, podać argumenty. To były trzy miesiace ciężkiej pracy – wspomina Pani Bonarowska. Do idei założenia Wspólnoty przekonała 48 spółdzielców posiadających wyodrębnioną własność na 63 lokale w budynku ( 14 spółdzielcze własnościowe i 1 spółdzielcze lokatorskie) – miała upragnioną większość.

Wspólnota Mieszkaniowa Ogińskiego 16 powstała 28 marca 2012 r. Byli bez pieniędzy – Spółdzielnia nie chciała im zwrócić ich własnego funduszu remontowego – ale za to mieli wizję, dobre chęci i byli pełni zapału.Do modernizacji budynku przystąpiono kompleksowo – nie chcieli półśrodków. Na ten cel wzięto dwa kredyty na początku 2014 r. na kwotę  250 000 zł i 859 310 zł. Termin spłaty obu grudzień 2027 r. Dostaliśmy premię termomodernizacyjną ~60 500 zł. Właściciele wnoszą następujące opłaty: 2,95 zł/m2  na FR, 2,36 zł/m2 opłata eksploatacyjna, 2,10 zł/m2 za CO, plus opłaty licznikowe.

Wadliwą kanalizację też ( na razie częściowo) poprawiono. Wg informacji mailowej z firmy, którą wynajmowała spółdzielnia do takich prac, dostaliśmy wstępną wycenę na ~107 tys.mówi Pani Magdalena–  więc przestaliśmy w ogóle zajmować się tą propozycją. W sumie Wspólnota zapłaciła za wymianę 1/2 rur kanalizacyjnych (druga strona jeszcze może trochę poczekać) 15,5 tys zł

A oto efekty:

4-300x225kltaka_nowa-300x225

Budynek zmienił się do niepoznaki, przypomina raczej współczesny, elegancki apartamentowiec niż wielką płytę z lat 80. XX wieku. Pani Magdalena Bonarowska jest dumna i szczęśliwa i powiada:  mamy teraz naprawdę ślicznie.
 Zmieniło się nie tylko otoczenie, ale i mentalność ludzka. Każdy dba o najmniejszy drobiazg bo wie, że to jego, a nie jakieś mitycznej spółdzielni. Mieszkańcy są dla siebie mili i chętnie współpracują; zniknęła spółdzielcza destrukcja. Z pewnością członkowie Wspólnoty odnieśli sukces – dzięki temu, że potrafili się zorganizować! Było im łatwiej  mając tak świetnego lidera. Powstała tylko pewna rysa.

Akt3

Pani Bonarowska opisuje to tak:

W naszym pozwie przeciwko Spółdzielni występowaliśmy o kwotę 395 000zł, bo na taka sumę opiewały dokumenty, które udało mi się wyciągnąć ze Spółdzielni. Dla ułatwienia procesu nie podważaliśmy tej kwoty, chociaż suma wpłaconych pieniędzy na fundusz remontowy wynosiła ok. 1 100 000 zł i aż trudno było uwierzyć, ze można było władować w budynek w stanie kompletnej degrengolady ok 700 000zł. Ale cóż, ustawowo ewidencja funduszu na budynki jest od 2007 r. i nie ma możliwości dotarcia do starych dokumentów. Ze sprawozdanie zarządu spółdzielni za 2013 r wynika jednak, ze kwota funduszu remontowego naszego budynku jest większa, bo 425 000 zł i o taką kwotę moglibyśmy występować. Od początku zarządzania budynkiem przez wspólnotę (28 marca 2012r.) pisaliśmy do spółdzielni pisma, żeby oddali nam fundusz remontowy albo przynajmniej podali jego rozliczenie. Przez wiele miesięcy pisma pozostawały bez odpowiedzi.,  aż we wrześniu 2012r dostaliśmy pismo, że nie otrzymamy ani rozliczenia ani tym bardziej pieniędzy.

–    16. 10. 2012 r. złożyliśmy pozew (sprawa IV C 1468/12);

–    11. 02. 2013 r.   sąd przesłał pozew do spółdzielni;

–    15. 05. 2013 r. (Czyli dłuuuugo po terminie) Spółdzielnia napisała odpowiedź na pozew , sugerującą nieprawdziwy obraz sytuacji;

–     lipiec 2013 r.  nasz prawnik złożył prośbę o możliwość złożenia repliki (czyli odniesienia się do stanowiska spółdzielni;
       bez zgody sędziego taka replika nie jest nawet czytana);

–     28. 10. 2013 r. sędzia pisemnie odmówił zgody na złożenie repliki, bez podania przyczyny;

–    –     14. 05. 2014 r. odbyła się sprawa sądowa. Trwała ona 5 – 7 min, p. sędzia Tomasz Jaskłowski   miał tylko jedno pytanie do naszego pełnomocnika, czy podtrzymujemy pozew. Do prawnika ze spółdzielni miał pytanie, czy podtrzymuje wniosek o oddalenie pozwu oraz kto wybudował budynek i ile jest budynków w spółdzielni (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie).

Następnie była kilkuminutowa przerwa, po której sędzia ogłosił wyrok, że pozew jest oddalony, bo powódka nie istnieje. (??????)

–  14. 07. 2014 r. (po 2 miesiącach zamiast po 2 tygodniach) otrzymaliśmy pisemne uzasadnienie wyroku, zaczynające się od słów „Powód nie istniejąca Wspólnota Mieszkaniowa Ogińskiego 16 …..”, co jednak nie przeszkodziło to panu sędziemu obciążyć Wspólnotę Mieszkaniową kosztami procesu w wysokości ok 7 500 zł.

Screenshot_1Sąd okręgowy w Warszawie (znowu Warszawa?), gdzie toczyla się rozprawa

Wspólnota powstała przecież na podstawie prawomocnej uchwały właścicieli (głosowanej także przez prezesa spółdzielni, protokołowanej przez notariusza, chociaż nie ma takiego obowiązku), posiada od kwietnia 2012 r.  NIP, REGON, konto bankowe, kredyt na ponad milion zł, przyznaną przez bank premią termomodernizacyjną, podpisane umowy na dostawę energii i wody, umowy z firmą sprzątającą, windziarzami, firmą zarządzającą nieruchomościami. Dla pana sędziego to wszystko nie jest ważne i okazuje się, że wspólnota nie istnieje, bo „Nie można mieć pewności”, że intencją osób głosujących w obecności notariusza rzeczywiście było utworzenie wspólnoty mieszkaniowej i „należy przyjąć, że osoby głosujące za uchwałą nie miały pełnej wiedzy co do konsekwencji jej podjęcia”. Ciekawe tez jest zakończenie uzasadnienia: ” zarząd nieruchomością jest sprawowany przez pozwana spółdzielnię zgodnie z art. 27 ust.2 UoSM. Wspólnota mieszkaniowa natomiast nie powstała”.

(Od admina:  USTAWA z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali (….)   Art. 6.
Ogół właścicieli, których lokale wchodzą w skład określonej nieruchomości, tworzy
wspólnotę mieszkaniową. Wspólnota mieszkaniowa może nabywać prawa i zaciągać
zobowiązania, pozywać i być pozwana.(….))

Czyli wniosek z tego jest taki, że zarząd spółdzielni nie przestał zarządzać budynkiem. Kwestią zagadkową w tej sytuacji jest fakt, dlaczego to spółdzielnia płaci od kwietnia 2012r opłaty za swoje 15 lokali do wspólnoty? A jeżeli spółdzielnia płaci a nie ma wspólnoty, to znaczy, że spółdzielnia wpłaca pieniądze właścicieli 15  lokali spółdzielczych na czyjeś prywatne konto (w sumie ok. 340 000zł za te lata). Czy zatem sprawą sprzeniewierzenia majątku członków spółdzielni przez zarząd nie powinna zająć się prokuratura?  Oczywiście tę ostatnią kwestię podnoszę ironicznie, pokazując jak dziwaczny wyrok wydał p. sędzia Jaskłowski.

No i tak w skrócie wyglądają nasze potyczki z Temidą, która jak widać jest w naszym kraju nie tylko ślepa, ale dodatkowo mało logiczna.

 Autor: Czarek Meszyński
KONIEC
************************************************************************************************************************************************
Od admina: wszysy czytajacy powyższy wpis winni przeczytać też:

„Kręcenie lodów”.

Nasz wczorajszy wpis dotyczacy SM „PAX” w Warszawie dotyczy tylko „wierzchołka góry lodowej” , który obrazowo można nazwać „kręcenie lodów po warszawsku”. Wszyscy doskonale wiemy, co ten termin „kręcenie lodów” oznacza, a dlaczego przywołujemy go w kontekście SM „PAX”, zaraz rozwiniemy i wyjaśnimy:

Otóż istnieją dwa, zdawało by się całkiem na gruncie prawa różne od siebie organizmy gospodarcze: jeden to SM „PAX” powstała na bazie ustaw spółdzielczych i drugi CEE Property Administrator Sp. z o.o., ktorej fundamentem są przepisy dotyczące spółek prawa handlowego. Niby różne, a jednak TOŻSAME! Aby wyjaśnić tą tożsamość, należy przyjrzeć się temu kim one są i gdzie występują te punkty, na podstawie których można ją orzec .

Zacznijmy od SM „PAX” : Można powiedzieć, typowa SM, powstała w 1957 roku. Ma członków (ok.3,5 tys.), zarząd, główną księgową, radcę prawnego, a kiedyś miała też Radę Nadzorczą. Bardzo bogata SM i bardzo zadłużona.

CEE Property Administrator sp. z o.o. : Jednoosobowa spółka z o.o. z kapitałem zakładowym 5 (słownie: pięć) tysięcy złotych, stanowiących równowartość 10 udziałów w spółce, bedących w posiadaniu jednego człowieka – jednoosobowego właściciela tym samym  tej spółki. Też ma zarząd – jednoosobowy, a także z uwagi na zakres swojej działalności ( administrowanie i zarzadzanie nieruchomościami) zatrudnia zarzadców .

Pora przejść do wykazania punktów stycznych tych dwóch podmiotów gospodarczych:

1) Właściciel CEE Property Administrator T. P. Marjański  jest jednocześnie radcą prawnym SM „PAX”;

2) Prezes jednoosobowego zarządu CEE Property Administrator A. Ślązak jest jednocześnie prezesem zarządu SM „PAX”;

prezes PAX- A . ŚlęzakPrezes w „dwóch odsłonach”

3) Główna księgowa SM „PAX” mgr A. Jakołcewicz  jest jednocześnie zarządcą zatrudnioną przez CEE Property Administrator;

agnieszak-jakolcewicz

4) Juliusz Baranowski, sekretarz byłej RN w SM „PAX”,jest również zarzadcą w CEE Prperty Administrator;

5) Zarzadcą w CEE Property Administrator jest również mgr A. Żylonis, brat przewodniczącego tej byłej RN, Potra Żylonisa.

Każdy rozsądny człowiek w tym miejscu, bedzie się zastanawiał w czyim interesie i na czyją korzyść działają te osoby.

Prawo w sposób jednoznaczny określa taką sytuację: Ustawa Prawo Spółsdzielcze „..art. 56 ,§ 3. Członkowie rady i zarządu nie mogą zajmować się interesami konkurencyjnymi wobec spółdzielni, a w szczególności uczestniczyć jako wspólnicy lub członkowie władz przedsiębiorców prowadzących działalność konkurencyjną wobec spółdzielni. Naruszenie zakazu konkurencji stanowi podstawę odwołania członka rady lub zarządu oraz powoduje inne skutki prawne przewidziane w odrębnych przepisach.”

**************************************************************************

Powyższa refleksja jest tym bardziej uzasadniona, że ta mała tak finansowo jak i osobowo spółeczka zapewnia na podstawie umowy podpisanej z jednej strony przez prezesa zarządu SM „PAX” A. Ślązakiem, a z  drugiej przez tegoż samego A. Ślązaka jako prezesa zarzadu CEE Property Administrator, całkowitą obsługę księgową, finansową i administracyjną SM „PAX” i to na jej konta wpływają wszelkie opłaty mieszkaniowe od członków SM „PAX”, jak i osób mieszkajacych w jej zasobach. A tymczasem jednocześnie bilans i sprawozdanie finansowe spółki CEE PROPERTY ADMINISTRATOR Sp. z o.o. o kapitale zakładowym 5.000 zł, za 2013r   wykazuje ponad 700.000 zł zobowiązań, które w ciągu roku 2013 narosly o 500.000 zł.  Jednym słowem spółka CEE Property ratuje swoją płynność finansową ciągłym dopływej gotówki z wpłacanych na jej konto comiesięcznych opat za lokale,  bo Andrzej Ślązak prezes zarzadu SM „PAX” od blisko dwóch lat zmusza członków SM i mieszkajacych w jej zasobach, a także wynajmujących lokale użytkowe, do wpłacania comiesięcznych opłat z tytułu zamieszkania jak i wynajmu, na konto jego prywatnego biznesu jaki prowadzi z radcą prawnym SM „PAX” Tomaszem Marjańskim. A należy także mieć na uwadze, że w wypadku gdy spółka CEE Property Administrator nie wywiąże się należycie z  obowiązków regulowania zobowiązań spółdzielni, skuteczne dochodzenie należności od niej, jako dłużnika będącego spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, wymaga skierowania sprawy na drogę sądową w celu przeprowadzenia postępowania egzekucyjnego (część III Kodeksu postępowania cywilnego). W świetle zaś art. 151 § 4 Kodeksu Spółek Handlowych, za zobowiązania spółki z ograniczoną odpowiedzialnością odpowiada tylko sama spółka do wysokości kapitału zakladowego, a nie jej wspólnicy.

**************************************************************************

Nie ma, oj nie ma SM „PAX” szczęścia do zarządów począwszy od 1996r. Przeciwko temu poprzedniemu zarządowi toczy się proces karny  już 7 lat  i toczy się w sposób tak „skuteczny”, aby doszło do przedawnienia zarzutów – niektóre, z ustawy o rachunkowości  już się zresztą przedawniły. Wobec obecnego zarządu i Rady Nadzorczej toczyło się 5 lat śledztwo w sprawie z art 296 przez prowadzone przez prokuraturę okręgowa Warszawa ul.Chocimska 28 ,sygn.akt VI Dz 22/10 i zostało w grudniu 2012r umorzone, głównie z przyczyn formalnych.  Śledztwo toczyło się z doniesienia Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, po lustracji za lata 2002-2006, oraz doniesień czlonków spółdzielni. Zresztą tych doniesień było „multum”, ale wszystkie zostały SKUTECZNIE „zmiecione pod dywan” i ostatecznie umorzone. „Skuteczność” warszawskich organów wymiaru sprawiedliwości w torpedowaniu wszelkich działań w obronie członków zarówno tej, jak i innych SM, a jednocześnie w staraniach, aby prezesów nie skrzywdzić – JEST WRĘCZ PORAŻAJĄCA.  W przypadku SM „PAX” nie bez znaczenia jest fakt, że w zasobach SM PAX mieszka wiele osób z tej prawniczej grupy zawodowej, które dostały mieszkania za poprzedniego prezesa Sikorskiego, pełniącego także rolę doradcy prezydenta Kwaśniewskiego i będącego współfundatorem słynnego prezentu w postaci obrazu Kossaka.

********************************************************************************

Aby nie przynudzać, przedstawiamy dwa materialne efekty „kręcenia lodów po warszawsku”:

„Chatka” obecnego v-prezesa zarządu SM „PAX” A. Szklarskiego w Konstancinie:

Domek Szklarskiego

Tu zaś „domeczek”  córki, (oczywiście, bo jakby inaczej)  prezesa A. Ślązaka. Z cegły klinkierowej na działeczce 7 ha:

Domeczek córki ŚlązakaNiestety, ale jeszcze „bidulka” nie zdążyła go wykończyć.

Panowie politycy! To co wyżej napisano, to ma być WASZA recepta na polską spółdzielczość???