AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

Komunikat

SA w Gańsku

 Sąd Apelacyjny w Gdańsku

Tak dalej być nie może. Nastał moment, w którym skutecznie należy przeciwstawić się bezprawiu i coraz śmielej poczynającej sobie spółdzielczej mafii. Tak przynajmniej źle dzieje się w Gdańsku. Sam jestem tego najlepszym przykładem. Ponad półtoraroczny pobyt w kryminale za mówienie prawdy, wyzwala we mnie wściekłość na bezsilność, z jaką zderzam się na co dzień.

Okazja do zamanifestowania naszego sprzeciwu będzie w najbliższy piątek, 24 października 2014 r. Tego dnia o godzinie 9:00 w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku, odbędzie się rozprawa apelacyjna przeciwko SM Morena w Gdańsku. Sprawa dotyczy wyboru rady nadzorczej w 2013 r., na kadencję w latach 2013 – 2016  Jeżeli Sąd Apelacyjny w Gdańsku, podtrzyma wyrok sądu pierwszej instancji, mogą skończyć się wszystkie spółdzielcze kłopoty. W dniu 13 maja b.r., a więc jeszcze przed czerwcowym walnym zgromadzeniem, Sąd Okręgowy uznał, że nie istnieje uchwała o wyborze rady nadzorczej, na kadencję w latach 2013 – 2016  Jeżeli Sąd Apelacyjny podtrzyma ten wyrok, to stanie się on prawomocny. Będzie można żądać, na przykład, wznowienia innego postępowania z tego samego stosunku prawnego, w sprawie przeciwko innej spółdzielni. Swoją obecnością sprzeciwmy się bezprawiu, które toczy nie tylko LWSM „MORENA”   W końcu któryś sąd musi się dopatrzeć, że spółdzielnia Morena od lat nie posiada ani zarządu, ani rady nadzorczej, ani statutu. Wszystkie, ale to wszystkie, czynności prawne wewnątrz lub na zewnątrz Spółdzielni, od wielu lat są bezwzględnie nieważne albo nie istnieją w prawno – procesowym znaczeniu, co na to samo wychodzi.

http://www.morena.com.pl/index.php/organy-spoldzielni/zarzad

Prosimy wszystkich działaczy z Gdańska i okolic o wsparcie kolegów ze Spółdzielni MORENA przez udział w rozprawie.

Termin rozprawy: piątek 24 października 2014 r. godz. 9:00 Sąd Apelacyjny w Gdańsku, ul. Nowe Ogrody 28/29

Prezes SA w Gdańsku ANNA SKUPNA

Prezes SA w Gdańsku SSA Anna Skupna

KRYZYS WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI!!!

Janusz Niemcewicz:  Sądzą nas technicy prawa

z16845041Q,Janusz-Niemcewicz--sedzia-Trybunalu-Konstytucyjneg

Jak szewc panu źle zreperuje buty, następnym razem wybierze pan innego. Ale jedna spaprana przez prawnika sprawa może zniszczyć życie – mówi Janusz Niemcewicz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku

Polski wymiar sprawiedliwości jest…
…pogrążony w kryzysie.

To nie kryzys wymiaru sprawiedliwości, tylko prawa i prawników. Zaczyna się już na studiach, a być może już w szkole średniej.Oczywiście zdarzają się jednostki wybitne, ale odnoszę wrażenie, że jest to efekt ich własnej pracy, a nie systemu edukacji. Źle jest z nauczaniem logiki. Wielu adeptów zawodu ma trudności ze stosowaniem rozumowań prawniczych…

*********************************************************************************************************************************************

„Wywodzę się z rodziny prawniczej i zawsze mi powiadano, że kiedy sędzia założy togę i blachę, weźmie w rękę młotek i nim klupnie, to może wypowiedzieć najgłupszą bzdurę, która z mocy prawa staje się obowiązująca. Dlatego nigdy nie wierzę prawnikom. Nie bez powodu Dante umieścił prawników w kręgu przedostatnim piekła.

**********************************************************************************************************************************************Temida (2)

Prokuratorzy z Ząbkowic Śląskich skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko Monice C., byłej wiceprezes Sądu Rejonowego w Dzierżoniowie (woj. dolnośląskie). Kobieta w lutym tego roku spowodowała kolizję, będąc pod wpływem alkoholu. Została zawieszona w pełnieniu obowiązków sędziego.

???????????

Pokłosie wyroków sądowych

Screenshot_1„Kolejka po zwrot za CO w Koszalinie

Już kilkuset spółdzielców zwróciło się do spółdzielni „Na Skarpie” o zwrot bezprawnie pobranych opłat za CO i CWU.

Screenshot_2Wnioski są pokłosiem wyroku w sprawie, którą kilkakrotnie opisywaliśmy na naszych łamach. Sądy dwóch instancji stwierdziły, że uchwały dotyczące „regulaminu rozliczania kosztów i ustalenia opłat za centralne ogrzewanie oraz centralną ciepłą wodę w KSM „Na Skarpie” są nieważne, gdyż stoją w sprzeczności do prawa energetycznego”.
W szczególności chodzi o to, że „ciepło do ogrzewania i ciepła woda użytkowa dostarczane do mieszkań powinny być precyzyjnie rozliczane pomiędzy dostawcą ciepła, a ostatecznymi odbiorcami za pośrednictwem podmiotu, którym w tym przypadku jest spółdzielnia, a rozliczenie powinno ograniczać się wyłącznie do sumy stanowiącej należność płaconą przez spółdzielnię bezpośredniemu dostawcy”.
Sąd nie kwestionując samej ich zasadności – wskazał, że spółdzielnia nie może do rozliczenia doliczać takich kosztów, jak np. utrzymanie sieci ciepłej wody użytkowej czy centralnego ogrzewania. Może ewentualnie pobierać je osobno, np. w funduszu remontowym. Uprawomocnienie się wyroku skłoniło spółdzielców do domagania się zwrotu lub zaliczenia bezprawnie pobranych opłat w poczet przyszłych kosztów. Z naszych informacji wynika, że wniosków w tej sprawie wpłynęło do zarządu spółdzielni już kilkaset.

Kasa, kasa.Wszystkie jednak spotykają się z odmową, a w odpowiedzi mieszkańcy czytają m.in., że wyroki nie są ostateczne, gdyż spółdzielni przysługuje jeszcze Skarga Kasacyjna do Sądu Najwyższego. Problem w tym, że złożenie kasacji nie wstrzymuje wykonalności prawomocnego wyroku. O tym jednak spółdzielnia nie pisze. Zamiast tego przekonuje spółdzielców, że przegrana sprawa dotyczyła wyłącznie nieprawidłowości regulaminu, a nie konieczności zwrócenia im nieuzasadnionych opłat.

„Sposób rozliczania tych kosztów jest sprawą wtórną. Gdybyśmy nie obciążyli nimi Państwa przy centralnym ogrzewaniu musielibyśmy je ująć w eksploatacji lub funduszu remontowym. Wyrok sądu (nie zobowiązuje Spółdzielni do zwrotu Państwu pieniędzy, a wyłącznie do zmiany regulaminu centralnego ogrzewania” -  czytamy w odpowiedzi (pisownia oryginalna).

Kolejny problem w tym, że spółdzielnia nie kwapi się do zmiany sprzecznych z prawem regulaminów. Latem, w rozmowie z Głosem prezes Stanisław Górawski uzależniał dalsze kroki od treści uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego, na które czekał. Od czasu jego wydania minęły blisko trzy miesiące, więc chcieliśmy dowiedzieć się co dalej – przede wszystkim czy spółdzielnia wciąż bezprawnie obciąża mieszkańców dodatkowymi kosztami. Mimo naszych wielokrotnych prób, włodarz „Na Skarpie” unika kontaktu w tej sprawie.

Prezes-KSM-Na-Skarpie-Stanisław-GórawskiPrezes zarzadu St. Górawski

Jak już pisaliśmy, zakwestionowane przepisy mogły spowodować nienależne obciążenie spółdzielców na blisko 4 mln zł. Średnia wysokość pozaprawnych opłat wynosi ok. 1 tys. zł na członka spółdzielni. Nie wszyscy, którzy wnioskowali o ich zwrot dali się przekonać argumentacji zarządu i do koszalińskiego sądu wpływają kolejne pozwy o zwrot nadpłaty. Zainteresowanie jest na tyle duże, że Grupa Skarpa, która zainicjowała wspomniane na początku sprawy sądowe rozważa wniesienie pozwu zbiorowego.”

Autor: Rafał Wolny

Źródło: http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20141021/KOSZALIN/141029973

              http://www.grupaskarpa.pl./

W „białych rękawiczkach”

W czasach minionego systemu, w tej jego części którą nazywa się potocznie „wczesny Gierek”, dla potrzeb propagandowych „ukuto” hasło „POLAK POTRAFI”. Jak się okazuje, to hasło nic nie straciło na swoim, w odczuciu społecznym  pejoratywnym (niekorzystnym) znaczeniu. Okazuje się bowiem, że nieruchomości z SM niekoniecznie można „wyprowadzić” w tak ordynarny sposób, jak to miało miejsce w Łodzi, czy w Sosnowcu. Można to zrobić, tak jak w niżej opisanym przypadku – „w białych rekawiczkach”, omijając przepisy prawa właściwie bezkarnie. I dlatego jest to odniesienie do w/w hasła.

**************************************************************************************************************************************************

A teraz opis jak się „to robi”:

Miejsce akcji: Gorzów Wielkopolski;

Uczestnicy:    SM „Górczyn” w Gorzowie Wielkopolskim,  jednoosobowa spółka  cywilna REBUD

SM GórczynMechanizm tego dzialania jest dosyć prosty, ale jednocześnie bardzo pomysłowy. Otóż w latach 2002-2011 zarzad tej DM „Górczyn” podpisywał z tą jednoosobową (?) spółką REBUD, bez zgody Walnego i bez zgody RN (ale za jej „cichym” przyzwoleniem), BEZ ŻADNEGO PRZETARGU, umowy UŻYCZENIA tej spółce niezabudowanych nieruchomości, będących własnością SM, o łącznej powierzchni 5,3495 ha i szacunkowej wartości ok. 8,5 mln. zł.

Ta jednosobowa spółka BUDOWAŁA NA TYCH NIERUCHOMOŚCIACH BUDYNKI MIESZKALNE. Łączna wartość tych inwestycji zaksięgowana w SM wyniosła 11.325.696,40 zł, a kwotę jaką zapłacili ci, którzy w tych budynkach kupowali te mieszkania,  jako własność wyodrębnioną,  czyli razem z udziałem w nieruchomośc,  zna tylko właściciel REBUD-u.

Screenshot_2To te budynk.i Tu miał być (zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego) park, boiska i tereny rekreacyjne.

Warunkiem wykupienia mieszkania było zaplacenie ceny wolnorynkowej sp. REBUD za mieszkanie i zostanie członkiem SM „Górczyn”, czyli wpłacenie jej wpisowego i wykupienie udziału.

Nieuważny, nie orientujacy się w prawie spółdzielczym, czytelnik tego wpisu powie: „No i co się stało? Budynki są? Są. Ludzie mają mieszkania? Mają. No więc o co chodzi?”. I w zasadzie „PRAWIE” będzie miał rację.

Jak to jednak mówi slogan: „PRAWIE - czyni czasem olbrzymią różnicę”!

Otóż zgodnie z prawem, SM nie wolno zarabiać na swoich czlonkach, dlatego budowane przez SM-y mieszkania są o „niebo” tańsze od tych budowanych w systemie deweloperskim, a jednocześnie o wiele lepiej wykończone. Ta zaś inwestycja w rzeczywistości właśnie w taki, deweloperski sposób została przeprowadzona i pomijam już tu fakt, że niezgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego (gdzie był i co robił Urząd Miasta ?). Jednocześnie proszę sobie przypomnieć, że w tym okresie czasu gdy trwały budowy tych bloków, marża deweloperska przekraczała czasami nawet 40% !! Przykładowo zysk tej firmy jednoosobowej za 2009 r. wyniósł 1.657.526,14 zł (opinia biegłego rewidenta w rejestrze spółki).

Jak myślicie? Zarząd, jego prezes i RN tylko tak „na piękne oczy”, tylko za to, że przybyło nowych czlonkow w SM „Górczyn”, dali osiągnąć taki zarobek tej firmie? Przecież w takie coś to chyba tylko ci Indianie z tego nowo odkrytego plemienia w dżunglach Amazonii mogli by tylko uwierzyć! A nieruchomości, czyli działki, już SM NIE MA! No, ale „królik” i „znajomi królika” ZAROBILI i to jest dla nich ważne i to co sie dla nich tylko liczy.

I to jest właśnie ten przykład na to, że „Polak potrafi” „wyprowadzić” nieruchomość z SM, w „białych rękawiczkach”, no i dobrze na tym zarobić.

Chciało by się zawołać: „Autor, autor tego pomysłu!!! Prosimy na scenę!!” No bo jakoś nie wierzę, że ten przekręt,  to autorski pomysł tego zarządu i w to, że nie był on powielany i w innych SM-ach w Polsce.

W glorii chwały

Kujawska SM

SM Metalowiec we Wrocławiu

SM im  Władysława Jagiełły w Łodzi

SM Mechanik w Mińsku Maz.

KSM Przylesie

Wykaz

VIP-2014-3 wybrane

HANDLARZE NIERUCHOMOŚCI

Polskie SM-y handlują nieruchomościami z naruszeniem prawa!

Na podstawie informacji, które do nas docierają (niestety, najczęściej w formie okrojonej, szczątkowej), byliśmy i jesteśmy przekonani, że sprawa bezprawnego handlu nieruchomościami SM, w wykonaniu Diduch&Spółka w Łodzi, wcale nie jest sprawą incydentalną w skali dużych miast w Polsce. Niestety, ale temat ten, z uwagi na fakt potrzeby odniesienia się do konkretów, jest bardzo trudny do medialnego nagłośnienia, gdy takich konkretów brakuje. Wszystko jednak do czasu. Wczoraj,  lokalna strona www http://lokator.manifo.com/blog/sm-hutnik-z-dzialkami-sprzedaje-rowniez-droge-  takie konkrety podała. Sprawa dotyczy SM „Hutnik” w Sosnowcu. O tej SM już pisaliśmy: http://temidacontrasm.info/byznesy-w-sosnowcu/  , http://temidacontrasm.info/swiadomy-czlonek-sm/

A oto szczegóły tej publikacji:

„SM Hutnik z działkami sprzedaje również drogę

SM Hutnik sprzedaje kolejne działki, tym razem w pobliżu Placu Papieskiego.Według informacji uzyskanych z UM w Sosnowcu tereny te miały być przeznaczone na cele rekreacyjne. Działki te SM Hutnik otrzymała w ramach zamiany z UM w Sosnowcu.

Według mapy geodezyjnej do sprzedaży trafią też działki pod ulicą Gwiezdną (drogą). Nie wiemy czy to skutek przeoczenia, czy celowe działanie SM Hutnik, ale trudno sobie wyobrazić, aby droga dojazdowa została sprzedana. Jednakże proszę zwrócić uwagę, iż sprzedawane działki z drogą posiadają swój własny numer i nie stanowią części jakiejś większej działki. Jednocześnie informujemy,iż m.in. po naszych informacjach Urząd Miejski w Sosnowcu zablokował sprzedaż niektórych działek ( z parkingami ), przekazując sprawę do Prokuratury. UM w Sosnowcu przekazał SM Hutnik działki, które ( zgodnie z Ustawą) powinny służyć mieszkańcom (tereny rekreacyjne, parkingi). Spółdzielnia Hutnik zgodnie z uchwałami z Walnego otrzymała zgodę na sprzedaż tych działek, a zgodnie z prawem nie może tego zrobić.  Zaskakujące jest to , że członkowie spółdzielni mając wiedzę, iż ich parkingi mogą trafić do sprzedaży nie zaprotestowali i nie uczestniczyli w walnym.”

To jest mapa, z zaznaczonymi czarną obwódką , dzialkami na sprzedaż:

dzialki-gwiezdnaMechanizm takich działań jest dosyć prosty: SM albo dostaje działkę od UM z bardzo dużą bonifikatą, albo jakąś swoją działkę zamienia z tymże UM na bardziej atrakcyjną. Następnie przedstawia Walnemu (chociaż nie zawsze) do zatwierdzenia uchwałę o sprzedaży nieruchomości. Uchwała jest przygotowana przez „fachowców” tak, aby przeciętny uczestnik Walnego, nawet gdyby bardzo chciał, nie mógł się „połapać” w tym co ma być uchwalone. Tak jak w tym przypadku:

WZ 2013 materialy broszura ; materialy_walne_zgromadzenie_2014

Wobec jednak coraz większej znajomości swoich praw przez członków SM, udało się zablokować w ub. roku w tej SM „Hutnik” próbę sprzedaży parkingów. To te parkingi miały być sprzedane:

Parking przy ul GwiezdnejParking przy targuParking przy BMC-Bora

Czy teraz też  uda się  „obronić” drogę? Myślę, że tym członkom z tej SM, którzy nagłośnili sprawę, będzie trudno, ale jednak „dopną swego”.

Natomiast jednak to, że takich świadomych członków polskich SM, jest o wiele za mało, że większość nie interesuje się sprawami związanymi przecież z WŁASNYM MAJĄTKIEM CZŁONKÓW SM, jest bulwersujące. Taka sytuacja umożliwia bowiem „kręcenie lodów” obrotnym prezesom, członkom zarządów, za przyzwoleniem skorumpowanych członków RN.

POLSKIE SM W MACKACH „OŚMIORNICY” dawnego SB???

TW „Andrzej” (nr rej. 56056) – PREZESEM ZARZĄDU  SM !!

Uważni czytelnicy naszej witryny wiedzą, iż naszym jednym z podstawowych stwierdzeń dotyczącym polskich SM jest to, że w swojej obecnej postaci są one dla obecnej polskiej rzeczywistości tworem obcym, nie mającym nic prawie wspólnego z prawdziwą spółdzielczością. Te sowieckie rozwiązania przyniosły do nas sowieckie bagnety, a potem je utrawaliły i strzegły.

Jest jednak zastanawiającym, że w 25 lat po upadku tego byłego systemu, mają się one nadal „dobrze” w tej całkiem przecież zmienionej sytuacji polityczno- społecznej naszego kraju. Sądziliśmy, że jest to efektem tego, że w tym procesie transformacyjnym, jaki miał miejsce w naszym kraju, zostały w polskiej spółdzielczości (całej, a nie tyko w polskich SM-ach), „uwite ciepłe gniazdka” dla nomenklaturowych funkcjonariuszy dawnej „siły przewodniej” i partii satelickich i dlatego tak trudno je zwalczyć. Jak się okazuje, takie stwierdzenie mimo, iż jest wielce prawdopodobne,  to jednak jeszcze nie cała prawda. Dowiodły tego ostatnie wydarzenia w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Pisze o nich portal internetowy http://www.iriviera.pl/item/265-prezes-pozywa-mieszkancy-zaplaca

Tutaj, co ciekawsze wypisy z tego portalu:

Spółdzielnia Mieszkaniowa „Przylesie” przegrała proces z miesięcznikiem „Riviera”. Teraz mieszkańcy zapłacą za pieniactwo swojego prezesa zarządu, Piotra Kurdziela.

22 września br. Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał wyrok w sprawie wytoczonej wydawcy miesięcznika „Riviera” przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Przylesie”. Powód domagał się zamieszczenia sprostowania dotyczącego artykułu „Prawdziwa twarz Cara Przylesia”, opublikowanego w  zeszłym roku w listopadowym wydaniu gazety. Powodem była Spółdzielnia Mieszkaniowa „Przylesie”. Pozwanym Krzysztof M. Załuski, redaktor naczelny miesięcznika „Riviera”. Reprezentacji powoda podjął się radca prawny Tomasz Zych, któremu pełnomocnictwa w imieniu SM „Przylesie” udzieli Piotr Kurdziel (Prezes Zarządu) oraz Barbara Lechman (Zastępca Prezesa Zarządu).

Prezes KurdzielPiotr Kurdziel

Sąd przychylił się do postulatu pozwanego i pozew, złożony przez Piotra Kurdziela w imieniu SM „Przylesie, oddalił w całości. Nakazał także pozywającemu pokrycie wszystkich kosztów procesowych.

Oznacza to, że za awanturnictwo prezesa Kurdziela zapłacą solidarnie wszyscy mieszkańcy spółdzielni.

Co to ma wspólnego z tym, co napisałem na wstępie? Otóż ma:

„Proces ten, wytoczony był portalowi de facto przez prezesa SM „Przylesie”, a zarazem radnego Sopotu Piotra Kurdziela, miedzy innymi, jako zemsta za ujawnienie, iż w latach 80. ubiegłego wieku został on zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa, jako Tajny Współpracownik o pseudonimie „Andrzej” (nr rej. 56056). Jest to także próba sznurowania ust niezależnym mediom, aby wątek jego relacji z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa,  pozostał w ukryciu, a w tym także kopia dziennika rejestracyjnego SB z danymi osobowymi Piotra Kurdziela, figurującego w nich jako Tajny Współpracownik ps. „Andrzej”.  „

Piotr KurdzielOczywiście każdy ma prawo wytoczyć proces gazecie, która decyduje się na opisanie niewygodnych faktów.

Pytanie tylko, dlaczego prezes SM „Przylesie” Piotr Kurdziel nie robi tego na własny rachunek, lecz posługuje się zasłoną w postaci zarządzanej przez siebie spółdzielni?

Skoro poczuł się dotknięty materiałem przedstawionym przez „Rivierę”, to dlaczego nie złożył pozwu cywilnego przeciwko red. Krzysztofowi M. Załuskiemu osobiście? Czy w przypadku przegranej powoda („SM „Przylesie”) – w co wierzymy, bo wszystkie publikowane przez nas materiały oparte są na udokumentowanych faktach- koszty sądowe pokryje sam Kurdziel, czy solidarnie wszyscy członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej „Przylesie”?   Publikacje zamieszczane w „Rivierze” przygotowywane są zawsze z ogromną starannością i wyłącznie w oparciu o wiarygodne dokumenty. Tak było również w przypadku artykułu na temat rejestracji przez SB Piotra Kurdziela, jako Tajnego Współpracownika – posiadamy fotokopie dokumentów SB i zeznania b. oficerów, w tym prowadzącego TW „Andrzeja” por. Janusza Dąbrowskiego oraz samego Kurdziela, których na przełomie lat 2011/2012 przesłuchiwał prokurator IPN, Andrzej Golec; posiadamy także „Protokół zniszczenia materiałów operacyjnych tajnych i tajnych specjalnego znaczenia” w tym teczek: personalnej i pracy Tajnego Współpracownika o ps. „Andrzej” – nr rej. 56056 – łącznie 80 kart .”

Powstało zatem pytanie i pozostaje ono otwartym:

Ilu jeszcze takich TW, lub nawet funkcjonariuszy dawnego SB, jest w zarządach polskich spółdzielni, w tym przede wszystkim w Spółdzielniach Mieszkaniowych, a także ilu z nich jest prezesami  Zarządow?

Linki dotyczące wpisu:

http://www.iriviera.pl/home/aktualnosci-sopot/item/260-bedzie-proces

http://www.iriviera.pl/item/265-prezes-pozywa-mieszkancy-zaplaca

http://www.iriviera.pl/home/aktualnosci-sopot/item/224-tw-andrzej-kontratakuje

http://www.iriviera.pl/opinie/felieton/item/168-to-nie-ja-to-on

 

 

Czyżby stare w nowym chałacie?

 

 

SM Śródmieście

Spółdzielnia Mieszkaniowa Śródmieście w Łodzi – prawie 3000 mieszkań. Niegdyś wizytówka miasta i sztandarowa inwestycja mieszkaniowa w czasach Gierka, a dziś jest bankrutem, bo aktualne zadłużenie tej dumy miasta Łódź wynosi 50 mln zł. Ze względu na rozmiar wierzytelności (zadłużenia) 1 października br. sąd podjął decyzję, postawił ją w stan likwidacji i wyznaczył syndyka . Zagrożona jest w związku z tym przeważająca część mieszkań. Ci, którzy przekształcili spółdzielcze prawa do swych lokali w odrębną własność mogą spać spokojnie. Ci natomiast, którzy tego nie zrobili nie mają żadnej pewności jutra i powinni trzymać rękę na pulsie. Spółdzielcze prawa do lokali są dwa: spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu i spółdzielcze – lokatorskie prawo do lokalu.

Spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu po ogłoszeniu upadłości spółdzielni przekształca się w odrębną własność (art. 1718 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych) ale nie dzieje się to automatycznie. Członek musi złożyć wniosek do syndyka urzędującego teraz w siedzibie spółdzielni o przekształcenie spółdzielczego-własnościowego prawa do lokalu w odrębną własność tego lokalu, jeśli takiego wniosku nie złożył do tej pory. Wniosek nazywa się zgłoszeniem wierzytelności. Istotny w sprawie jest fakt, że wniosek taki należy złożyć w terminie do 3 m-cy od daty ogłoszenia przez sąd postanowienia o upadłości w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Wynika to z art. 236 ust 1 ustawy prawo upadłościowe i naprawcze stanowiącego, że wierzyciel, który chce uczestniczyć w postępowaniu upadłościowym, powinien swoją wierzytelność zgłosić prowadzącemu postępowanie upadłościowe w terminie wyznaczonym przez sąd w postanowieniu o upadłości. W postanowieniu sąd wyznaczył termin 3 m-cy od ogłoszenia postanowienia w w/w Monitorze.

 upadlosc Łódź

Zgłoszenie wierzytelności powinno spełniać pewne wymogi formalne określone w art. 239 i 240 ustawy prawo upadłościowe i naprawcze więc dobrze byłoby formę wniosku uzgodnić z syndykiem, ale terminu należy pilnować, bo jego niedotrzymanie może dać pożywkę ludziom, których intencje w działaniu są nieczytelne.

Ustawa prawo upadłościowe i naprawcze

W bardzo trudnej sytuacji są natomiast ci, którzy mają spółdzielcze-lokatorskie prawo do lokalu. Zgodnie z ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych (art. 16 ust 1) jeżeli syndykowi nie uda się zachęcić żadnej spółdzielni do przejęcia ich mieszkań, ich prawo przekształca się w najem. Mieszkanie najmowane jest własnością spółdzielni i wchodzi w skład masy upadłościowej. Syndyk może więc rozwiązać za wypowiedzeniem umowę najmu i sprzedać taki lokal na poczet pokrycia zadłużenia spółdzielni.

Zabezpieczenie interesu mieszkańców w postępowaniu upadłościowym SM Śródmieście wymaga więc dobrej wiary w działaniu, rzetelności i bezinteresownego zaangażowania osób uczestniczących w przekazywaniu mieszkańcom informacji, które mają istotne znaczenie dla ich przyszłości. Tymczasem obserwacja tego co działo się w ostatnim tygodniu w środowisku łódzkiego „Manhattanu” emituje niepokojące sygnały nasilającego się podziału, który powoduje, że ludzie nie wiedzą komu ufać. Taki stan rzeczy absolutnie nie służy interesowi mieszkańców zbankrutowanego molocha.

Sytuacja w spółdzielni jest bardzo trudna. Sąd oddalił wniosek o rejestrację nowo wybranych władz spółdzielni. Postanowienie zostało zaskarżone. O tej sytuacji wypowiada się rzecznik Sądu Okręgowego stanowiącego jednostkę nadrzędną nad Sądem Rejonowym, który ogłosił upadłość spóldzielni. Cytujemy:

Sędzia Ewa Chałubińska

Sędzia:  Syndyk zarządza tylko majątkiem, natomiast na określonych etapach swojego postępowania też musi mieć partnera.

Dziennikarz:  To z którym zarządem ma współpracować?

Sędzia:  No z tym, który jest aktualnie wpisany do Krajowego Rejestru Sądowego. Natomiast jeśli orzeczenie sądowe zmieni ten wpis, to będzie z tym nowym zarządem pracował. Jest to niestety kłopot dla syndyka. Spółdzielcy sami muszą się porozumieć między sobą i współpracować z syndykiem. I tylko wtedy mogą zachować pod określonymi warunkami swoje mieszkania.

Źródło: Program TVP 2 – Reporter Polski pt. „Poślizg kontrolowany” – Waldemar Wiśniewski

http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/reporter-polski/wideo/08102014/16880866#

A poniżej treść oświadczenia, które wystosował do redakcji powyższego programu Krzysztof Diduch wpisany do KRS jako prezes obowiązującego zarządu. Cytujemy:

Diduch 3

W mojej ocenie przyczyn upadłości spółdzielni należy upatrywać w odsunięciu mnie od kierowania spółdzielnią, w wadliwym kierowaniu spółdzielnią po odwołaniu mnie z funkcji prezesa i wadliwych zmianach w składzie zarządu spółdzielni powodujących chaos i panikę wśród wierzycieli” Ponadto w oświadczeniu czytamy, że były prezes spółdzielni w żaden sposób nie czuje się odpowiedzialny za jej upadłość.

Pytamy więc aparat ścigania: dlaczego ten zdemoralizowany człowiek swobodnie porusza się po ulicach Łodzi? I jak długo jeszcze będzie miał swobodę wpływania na to co się dzieje w środowisku spółdzielni, którą doprowadził do bankructwa ?:

prokurator Jacek Pakuła

„Są dwie osoby, którym postawione zostały zarzuty dotyczące karalnej niegospodarności. Jest to prezes zarządu i wiceprezes zarządu”

Pytamy też nowo wybrane organy spółdzielni: dlaczego usiłują „grubą kreską” oddzielić to co doprowadziło do upadku spółdzielni od nowej sytuacji. Przecież członkowie nowych władz spółdzielni podjęli się misji naprawienia sytuacji, a naprawianie stanu aktualnego łączy się z obowiązkiem rozliczenia przeszłości. Bez tego nie może być mowy o uzdrowieniu sytuacji. I nie jest prawdą, że fakt, iż nie zostali zarejestrowani, wiąże im ręce. Sporo mogą zrobić jako grupa osób fizycznych połączonych mandatem zaufania wyborców. Ta bierna postawa w naciskaniu aparatu ścigania i organów wymiaru kojarzy nam  się  z wszechobecnymi dotychczasowymi doświadczeniami: nowo powołana rada nadzorcza po desygnowaniu na stołki z miejsca staje się sojusznikiem zarządu i zamiast go rozliczać, to go osłania.

Jako bardzo niefortunną dla prestiżu nowo wybranych władz spółdzielni oceniamy awanturę o udział w tajnym spotkaniu członkowskich przedstawicieli do Zebrania Przedstawicieli Członków , które odbyło się w dniu 8 października 2014r. i na które nie wpuszczono pełnomocnika mieszkańców Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom, która jest jednocześnie przedstawicielem organizacji prowadzącej działania społeczne na rzecz mieszkańców spółdzielni, tj. Europejskiego Centrum Inicjatyw Obywatelskich w Łodzi a także sekretarza tej organizacji Janusza Mikosika. Jeśli Wasze działania kierowane są intencją służby w interesie mieszkańców to powinny być transparentne i obecność kamer , mikrofonów i społecznych przedstawicieli nie powinna Wam przeszkadzać.

http://mysrodmiescie.pl/rozmawiajcie-pytajcie-swoich-przedstawicieli/comment-page-1/#comment-1226

http://ecio24.pl/tajne-spotkanie-wybranych-czlonkow-nowych-wladz-sm-srodmiescie-w-siedzibie-organizacji-politycznej/

Agnieszka 2

Kandydat na prezydenta miasta Łódź

My opowiadamy się za zaufaniem do społeczników, którzy swoje kariery zawodowe bez wahania kładą na szali interesu społecznego, i są z tego względu  we wszystkich gremiach persona non grata,  bo niepokornie oponują przeciwko rządom wszechobecnego układu.

Dziennik Łódzki

Maria Zielińska

„Dlaczego karani są lokatorzy, którzy uczciwie co miesiąc płacą czynsz i na to, żeby mieli prąd. I nie został ukarany ten , który nie płaci biorąc pieniądze od lokatorów, tylko lokatorzy zostali ukarani. No jak można sobie to wyobrazić”.

Maria Lubera

„Opłaty czynszowe, które w większości składały się z zaliczek na energię elektryczną, cieplną, dostarczane media i usługi zostały sprzeniewierzone.”

Anna Ginalska

„Pierwszym, że tak powiem, gwoździem do trumny tej spółdzielni była budowa garażu wielopoziomowego. Ta inwestycja wymagała wzięcia ogromnego kredytu, którego spółdzielnia nie była w stanie udźwignąć. To było megalomaństwo byłego prezesa i ludzi, którymi się otoczył”.

Ryszard Mróz

„Dziwi, że spośród starej rady nadzorczej, która klepała przez tych ileś lat decyzje tego prezesa, prezesa Diducha, że ci ludzie nie zostali również wyprowadzeni w kajdankach”.

Maria  Grzybowska

„Rada nadzorcza przez cały czas się de facto nie zmieniała. Prawo bardzo ładnie skonstruowane. Co roku odchodzi 1/3 rady nadzorczej i wybierana jest w to miejsce 1/3  nowych ludzi. Tyle tylko, że ci sami ludzie mogą kandydować i ci sami byli  non stop wybierani”.

Alicja  Skalska

„Grunt kupiono od miasta na uwłaszczenie mieszkańców. Czyli już samo wykupienie było oszustwem ewidentnym. Pokazywaliśmy to władzom Miasta, które jakoś nie próbowały wzruszyć tych transakcji, jako transakcji oszukańczych. Uważamy, że Miasto miało instrumenty prawne, żeby nie dawać się oszukiwać. Dlaczego inteligentni ludzie dawali się w taki sposób kiwać?”.

Jan Woźniak

„Wie pan, tu była taka paranoja, że trzy lata temu zostało to sprzedane, a spółdzielnia płaciła temu właścicielowi dzierżawę za parking, żebyśmy my się nie dowiedzieli, co się tu dzieje. Bo gdyby nie płacił, to by to trzy lata temu wyszło. Ta zupa co się teraz wylała, to by się trzy lata temu wylała”.

Alicja  Skalska

„Istnieje w naszej spółdzielni grupa tzw. członków oczekujących. Takich członków oczekujących jest 700, w tym wszyscy pracownicy byli tymi członkami oczekującymi, no i krewni, znajomi królika, m.in. niektórzy urzędnicy miejscy także, którzy też ciekawe na co oczekiwali. W każdym razie można w ten sposób zdominować Zebranie Przedstawicieli Członków, ponieważ jeżeli tych członków oczekujących jest wystarczająco dużo to  liczba wybranych przez nich osób zawsze przeważy liczbę, którą wybiorą sami mieszkańcy. W związku z tym mieszkańcy po prostu bezradni zniechęcili się, częściowo przynajmniej, dlatego że wiedzieli, że biją głową o mur”.

Teresa Strażyńska

„My na razie jesteśmy na etapie buszu, na etapie tej małpy, która zeszła z drzewa i która to musiała się nachapać. Na tym poziomie są przedstawiciele naszej spółdzielni.”

Jadwiga Jeneralczyk

„A spółdzielców, którzy się sprzeciwiali, to po prostu wykreślano z listy członków”

Szymańska

Elżbieta Szymańska  – uprzednio wieloletni członek Rady Nadzorczej SM Śródmieście

Dziennikarz: Czy czuje się pani winna z powodu przerw w dostawie prądu

Szymańska : Winna nie. Natomiast każde takie pozbawienie środków, mediów to jest na pewno przeżycie, przeważnie dla osób starszych. Jeżeli np. na dwudzieste któreś piętro muszą iść na pieszo.

Źródło: TVP2, Program Reporter Polski pt. „Poślizg niekontrolowany” – Waldemar Wiśniewski

http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/reporter-polski/wideo/08102014/16880866

 

I STAŁ SIĘ CUD!

Historia mieszkańca SM, który uniknął wysokiej dopłaty za ogrzewanie

(Artykuł z zaprzyjaźnionej strony:

http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/opinie/item/1215-historia-mieszkanca-ktory-uniknal-wysokiej-doplaty-za-ogrzewanie.html )

42ef3937b979091cf46e2f58109b31fa_MCzasem jednak „Dawid” zwycięża „Goliata”

Kiedy w roku 2013 otrzymałem rozliczenie za centralne ogrzewanie, nic nie wskazywało na to, że sprawy pójdą aż tak daleko. W przesłanym wyliczeniu stwierdzono, że mieszkanie o powierzchni 44,5 m2 zużyło ponad 20% energii cieplnej dostarczonej do ogrzania 44 mieszkań, 2 lokali użytkowych oraz 4 klatek schodowych. Mimo szczerej chęci wyjaśnienia sprawy, natrafiłem na wielki opór ze strony spółdzielni. Oczywiście wszystko było jak najbardziej dobrze, a ja wietrzyłem mieszkania przy odkręconych kaloryferach. Dzięki swojej inżynierskiej wiedzy oraz internetowi powoli zaczynałem poznawać dziwny mechanizm rozliczania ciepła za pomocą podzielników.

5104a1b2e1964d6decac501573adac6e_M
Nie jest on prosty, jest bardzo niezrozumiały i co gorsza nikomu nie zależy na tym, aby zwykłemu „blokersowi” wytłumaczyć ten mechanizm. W pewnym momencie już byłem tak zdesperowany, że chciałem zapłacić kwotę 12 tyś zł za roczne ogrzewanie mojego mieszkania. Ale traf chciał, że moja droga poznawcza trafiła na osoby odpowiedzialne za tworzenie regulaminu rozliczania ciepła w naszej spółdzielni. Na zadanie pytana usłyszałem znamienne słowa: „Albo panu odpowiem na te pytania albo nie i tak mi pan nic nie zrobi”. Te zdanie zdecydowało o tym, że nie poddałem się i czekałem na wezwanie do sądu.
Najpierw otrzymałem wezwanie o zapłatę z tytułu nieuregulowania kosztów ogrzewania. Jakież było moje zdziwienie jak kilka miesięcy potem otrzymałem podobne wezwanie, ale już mówiące o tym, że nie płacę czynszu. Zaległość oczywiście dotyczyła zaległości za c.o..

Potem sprawy potoczyły się dość szybko. Nakaz zapłaty z sądu, odwołanie od nakazu zapłaty i dość szybko wyznaczona pierwsza rozprawa. Na rozprawie byłem bardzo zdenerwowany, jednak sędzia był spokojny i jego spokój udzielił się wszystkim na sali. Wysłuchał cierpliwie obu stron. Moim zdaniem dość mocno nalegał na polubowne rozwiązanie sprawy.

Zapytał jaką kwotę jesteśmy w stanie zapłacić jako dopłatę za c.o. za sporny okres. Podaliśmy kwotę, którą uważaliśmy za stosowną. Ani ja, ani mój pełnomocnik nie wierzyliśmy w możliwość załatwienia tej sprawy w taki sposób. Jakże się zdziwiliśmy, kiedy po kilku dniach przyszła odpowiedz, że druga strona zgadza się na nasze warunki. Podpisanie ugody odbyło się w prawdziwie pokojowej atmosferze.
Został wyznaczony termin dopłaty.

I tu sprawa powinna się zakończyć.

Jednak to sławetne zdanie, nie dawało mi spokoju. Powoli zaczynałem pisać pismo do spółdzielni mówiące o konieczności zmiany regulaminu rozliczenia ciepła w naszych blokach. Dostawałem już co prawda sygnały o tym, że spółdzielnia zmienia już swoje nastawienie, co do ludzi wobec których naliczono kosmiczne dopłaty za ogrzewanie. Aż pewnego dnia stał się cud.

Mieszkańcy bloku otrzymali informację, że zostanie zmieniony regulamin rozliczenia ciepła.

Najpierw szok i niedowierzanie. Niesprawiedliwy sposób rozliczenia ciepła trwał w naszych blokach ponad 16 lat i oczywiście wszystko zawsze było dobrze, a źli mieszkańcy nie potrafią korzystać z ogrzewania. Jakież było moje zdziwienie, że uwzględnili w tym regulaminie wiele rzeczy o których pisałem w korespondencji przed sprawą sądową.
Dlatego uważam, że to cud. W innych krajach to normalność, że pomaga się ludziom, u nas należy to kwalifikować do rangi cudu. Do tej pory dziwi mnie kilka faktów:

Od 2001 roku regionalne media informowały o tego typu sytuacjach w naszej spółdzielni. Roczne koszty ogrzewania na poziomie 6-7 tyś zł za mieszkanie o pow 40-50 m2 to nic nadzwyczajnego. A mimo to ludzie się nie buntowali. Płakali, ale płacili. Prawdopodobnie się bali. Czego? Wszystkiego… Sądu, tego, że ich wyrzuci się z mieszkania, że będą na nich krzywo patrzeć w spółdzielni, straszeniem, że zostaną wpisania do krajowego rejestru dłużników.

W naszych spółdzielniach ciągle stosuje się metody rodem z wczesnych lat komunizmu. Krzykiem próbuje się wymusić posłuszeństwo… Ale to już nie ten czas, by się bać. Jak nie zaczniemy walczyć o swoje, będzie jeszcze gorzej.

Bezczynność jednych, rodzi bezczelność drugich – to bardzo mądry cytat pana Bogusława Bujaka. Do tej pory udało mi się namówić tylko jedną osobę do walki. A ludzi, który mają podobne problemy do moich, na poziomie kilku okolicznych bloków, jest co najmniej kilkudziesięciu.

Obudźmy się, bo za kilka lat będzie za późno. Mieszkamy w naszych mieszkaniach, chodzimy po naszych klatkach schodowych. Spółdzielnie tylko tym zarządzają. To nie jest ich własność. My nie jesteśmy zdani tylko na nich.

Nie chcę się doszukiwać drugiego dna w działaniach spółdzielni. Mam nadzieję, że tak naprawdę połowa ludzi pracująca w spółdzielni to ludzie niekompetentni, nie znający się na sprawie, a dodatkowo nauczeni, że krzykiem mogą wymusić posłuszeństwo.

Wszystkim, którzy chcą walczyć ze spółdzielnią, radzę przygotować się na spotkanie betonowej ściany. Najpierw proszę spróbować ją przekonać do zmiany zdania, a potem to samo zrobić w spółdzielni. Od razu mówię, z betonową ścianą będzie prościej.

Moja sprawa zakończyła się sukcesem. Dzięki mojej nieustępliwości i temu panu, który twierdził, że nikt mu nic nie zrobi… A jednak się dało. Z ogromną przyjemnością w wolnej chwili zajdę do niego i spojrzę mu w twarz. Spodziewam się ujrzeć to samo bezrozumne spojrzenia człowieka innej epoki.

 Autor:Mieszkaniec spółdzielni

Od admina: w tym temacie, na tej samej stronie jest jakby „rozwiniecie tego tematu”:

http://slonecznystok.pl/informacje/bialystok/item/1214-spoldzielnia-sloneczny-stok-zmienia-regulamin-rozliczania-kosztow-ciepla.html

26 posiedzenie NPS

Posiedzenie Komisji

 

 

urobek NPS – stan na 25.09.2014

Link do transmisji:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=45DA9306F185E821C1257D660039947D#

Quorum utrzymało się na posiedzeniu Komisji od godz. 17:13 do godz. 18:07

Skład Komisji – 26 posłów

Quorum – 9 posłów (1/3 członków Komisji)

100_4305

100_4307

100_4308

100_4313

100_4295

 

 

ŚWIADOMY CZŁONEK SM

Na jednej z stron poświęconych patologiom w polskich SM; stronie z której wpisy prezentowaliśmy na naszej witrynie; stronie która w SOSNOWCU walczy z tymi patologiami w polskich SM;

został zaprezentowany wywiad z animatorem tej strony http://lokator.manifo.com/ , przeprowadzony przez redaktora „Monitora Sosnowca” ( http://sosnowieckiportal.pl/ ). Wywiad bardzo ciekawy, więc prezentujemy go w całości:

„”Świadomy Lokator” o prezesie Adamcu i spółdzielni „Hutnik”

- Sytuacja w wielu Spółdzielniach Mieszkaniowych jest tragiczna. Znane są przypadki, gdzie Prezesi lekceważą wyroki sądowe, czy nie ujawniają wysokości swoich zarobków. Próbujemy z tym walczyć. Staramy się uzmysłowić członkom spółdzielni mieszkaniowych, że to oni są właścicielami swojej spółdzielni i muszą zacząć interesować się swoim majątkiem. Próbujemy nagłaśniać nieprawidłowości w spółdzielniach i uaktywniać członków spółdzielni mieszkaniowych – mówi w wywiadzie dla SosnowieckiegoPortalu.pl – Zbigniew Muszyński ze Stowarzyszenia Świadomy Lokator.  

 Jarosław Bolek:  Nie jest tak źle z naszą lokalną demokracją skoro działają takie stowarzyszenia, jak Stowarzyszenie Świadomy Lokator?

Zbigniew Muszyński (Stowarzyszenie Świadomy Lokator):

Z lokalną demokracją jest bardzo źle. Wystarczy przyjść na Walne Zgromadzenie Członków Spółdzielni Hutnik, gdzie wiele z obecnych na sali osób to osoby przyjęte w poczet członków oczekujących, kilka dni przed Walnym. Wieloletnich członków Spółdzielni była „garstka”, przez co np. pierwsza część Walnego została zdominowana przez członków oczekujących. Zresztą część z tych osób pracuje w firmach zewnętrznych świadczących usługi na rzecz spółdzielni. W Walnych zgromadzeniach udział biorą również pracownicy spółdzielni Hutnik i trudno się spodziewać, aby podczas głosowań mieli odmienne zdanie niż Zarząd, czyli ich pracodawca. Bierna postawa członków spółdzielni jest przerażająca.

Powstanie stowarzyszenia jest następstwem działań podjętych przez obecny zarząd S.M. Hutnik. Będąc członkami tej S.M. zauważyliśmy, że od pewnego czasu tematy związane z działaniami obecnego Zarządu są tematem numer jeden w rozmowach z mieszkańcami tej Spółdzielni  Mieszkaniowej. Hutnik podjął w ostatnim okresie wiele kontrowersyjnych działań wielokrotnie balansując na granicy prawa.  Niestety nadal daleko nam do norm europejskich i społeczeństwa obywatelskiego, gdzie rządzących rozlicza się na bieżąco ze swoich działań  eliminując ich z życia publicznego w przypadku nie dotrzymania obietnic wyborczych bądź w przypadku przekraczania ogólnych norm społecznych. Dobrym przykładem jest postawa członków S.M. Hutnik, którzy wiedząc, że w ich Spółdzielni nie wszystko jest tak jak należy, biernie przypatrują się obecnej sytuacji i nie uczestniczą w Walnych Zgromadzeniach członków swojej spółdzielni.

 - Nie do końca jednak mieszkańcy konkretnych spółdzielni mieszkaniowych wiedzą, że mają wiele praw wobec zarządów, które przecież sami wybierają i że są de facto ich współwłaścicielami?

- Członkowie spółdzielni nie tylko są ich współwłaścicielami, ale również są pracodawcami Zarządu i Rady Nadzorczej. Przecież to członkowie wybrali Radę Nadzorczą i powinni bacznie przyglądać się jej pracy. Przypomnijmy, że nadrzędną rolą Rady Nadzorczej jest kontrola poczynań Zarządu Spółdzielni, a nie współpraca z Zarządem, jak to na Walnym przedstawiał Prezes Maciej Adamiec.  Zresztą podczas Walnego Zebrania członków S.M. Hutnik Prezes czytał z ulotki (którą Spółdzielnia przygotowała) nazwiska osób, które mają trafić do Rady Nadzorczej. Czy słowne dyskryminowanie i publiczne poniżanie przez Prezesa Adamca na Walnym pozostałych kandydatów do Rady Nadzorczej to demokracja ?

- Od kiedy działa Wasze stowarzyszenie i jakie są Wasze cele?

- Stowarzyszenie powstało na początku 2013 roku i próbuje wprowadzić normalność do sosnowieckich Spółdzielni Mieszkaniowych. Sytuacja w wielu Spółdzielniach mieszkaniowych jest tragiczna. Znane są przypadki, gdzie Prezesi lekceważą wyroki sądowe, czy nie ujawniają wysokości swoich zarobków. Próbujemy z tym walczyć. Staramy się uzmysłowić członkom spółdzielni mieszkaniowych, że to oni są właścicielami swojej spółdzielni i muszą zacząć interesować się swoim majątkiem. Próbujemy nagłaśniać nieprawidłowości w spółdzielniach i uaktywniać członków spółdzielni mieszkaniowych.

- Kontrola społeczna zarządów spółdzielni to prawo każdego członka, ale i jego obowiązek. Podobnie zresztą jak mieszkańcy mają prawo kontrolować tych, co wybierają w wyborach do rad miasta, czy do parlamentu?

- Niestety, ale ludzie często nie korzystają ze swoich praw, a trzeba wiedzieć, że każdy członek Spółdzielni ma ich sporo. Teoretycznie spółdzielnia powinna np. udostępnić swoim członkom wszystkie umowy czy faktury VAT. Jednakże w praktyce tak się nie dzieje i spotykamy się często z odmową wglądu do tych dokumentów. Przykłady można mnożyć, część z nich przedstawiamy na swojej stronie internetowej. Procedura w przypadku odmowy udostępnienia wglądu do protokołów z posiedzeń Zarządu i Rady Nadzorczej spółdzielni mieszkaniowej oraz wglądu do protokołu z lustracji jest bardzo prosta. Wystarczy w takim przypadku zgłosić się na najbliższy posterunek Policji i powołując się na odpowiedni zapis w ustawie zgłosić popełnienie przestępstwa, czy wykroczenia. Chętnie w tym pomożemy.

- Z Waszego doświadczenia i pracy dla dobra lokatorów SM Hutnika, jak oceniacie, jakie są największe bolączki w Waszej spółdzielni?

- Największą bolączką S.M. Hutnik jest brak przejrzystości. Członkom spółdzielni odmawia się prawa wglądu do umów, czy faktur, nie ujawnia się faktycznie ponoszonych kosztów np. termomodernizacji. Spółdzielnia Hutnik po zmianie regulaminu przetargowego (dodano – lub negocjacje z wykonawcami) może odstąpić zupełnie od ogłoszenia przetargu i negocjować z wybranym wykonawcą. Czy upublicznienie prac do wykonania, dotarcie z informacją do jak największej ilości wykonawców  ( czyli ogłoszenie przetargu) nie powinno spowodować obniżenie kosztów wykonania prac ? Sama organizacja przetargu budzi kontrowersje, ponieważ np. zdarzyło się, że aby ktoś chciał się dowiedzieć co S.M. Hutnik sprzedaje, najpierw musi za to zapłacić. Przecież, jeśli chce Pan sprzedać np. samochód daje Pan ogłoszenie, aby dotrzeć do jak największej ilości potencjalnych chętnych do zakupu.

Przykładem niech będzie przetarg na wymianę wind. Spółdzielnia we wrześniu ogłosiła przetarg na wymianę wind. Do walki o łakomy wielomilionowy kontrakt wystartowały firmy z całej Polski, w tym światowi giganci, jak firma Otis, czy Kone. A kto wygrał ? Firma mająca siedzibę w jednym z sosnowieckich mieszkań, na dodatek od dawna współpracująca z tutejszą  SM Hutnik. Wszystkie oferty pozostałych firm zostały odrzucone np. z powodu błędnie wypełnionej oferty lub braku kadry.

Kolejnym przykładem jest przetarg na termomodernizację trzech budynków. Do przetargu zostały dopuszczone tylko trzy firmy, a każda z nich złożyła najkorzystniejszą ofertę na odrębny blok. Firmy te prowadzą modernizację kolejnych budynków. Czy nie należało sprawdzić czy inne firmy nie złożą korzystniejszej oferty, to znaczy ogłosić przetarg na pozostałe budynki ?

Co dziwne S.M. Hutnik często nie organizuje przetargów, gdzie wartość wykonanych prac często przekracza milion złotych. Na naszej stronie internetowej opisujemy przykład kobiety, która po powrocie z Walnego Zgromadzenia członków otrzymała od Spółdzielni pismo z żądaniem wyburzenia budynku, który postawiła na działce dzierżawionej od S.M. Hutnik. O tyle dziwna sytuacja, że ta kobieta na Walnym zadała pytanie – Kto będzie spłacał kredyty zaciągane przez Spółdzielnię ? Innym przykładem niech będzie działka przy ulicy Bora-Komorowskiego, którą Hutnik kupił od miasta za około 1,1 mln złotych, a następnie sprzedał (ze stojącymi tam budynkami) za 820 tys. złotych. Prezes tę cenę tłumaczył wysoką wyceną miasta po jakiej poprzedni Zarząd ją kupił. To dość dziwne tłumaczenie zważywszy na fakt, iż jeden z banków pod hipotekę tej działki przyznał nowemu właścicielowi kredyt w wysokości 1,7 mln złotych. Do tych dokumentów udało nam się dotrzeć, kiedy Spółdzielnia udostępniała protokoły z Rady Nadzorczej, czy z zebrania Zarządu. Obecnie odmówiono członkowi spółdzielni wglądu do tych dokumentów. Można więc przypuszczać, że nadal trwa sprzedaż majątku członków Spółdzielni Hutnik po cenach budzących wątpliwości i póki co nie można tego powstrzymać. Boimy się również jak będzie wyglądała przyszłość SM Hutnik.  Wielomilionowe kredyty zaciągnięte przez obecny Zarząd i systematyczna sprzedaż majątku mogą, naszym zdaniem spowodować destabilizację ekonomiczną Spółdzielni.

- Działacie również w internecie. Na waszych stronach można na bieżąco czytać o różnych większych lub mniejszych nieprawidłowościach w działaniach SM Hutnik?

- Dzięki Internetowi udaje nam się dotrzeć do osób, które szukają pomocy w korelacjach ze Spółdzielniami Mieszkaniowymi, a także możemy na bieżąco informować o sytuacji w Spółdzielni. Sporym zainteresowaniem spotkały się relacje z Walnego Zgromadzenia Członków, które odbyło się w czerwcu 2013 r. Ilość odwiedzin i komentarzy przerosło nasze oczekiwanie. Na stronie:  http://lokator.manifo.com/ staramy się na bieżąco ujawniać i pokazywać nieprawidłowości w spółdzielni.

- Co możecie powiedzieć o sposobie zarządzania Waszą spółdzielnią od kiedy na fotelu prezesa zasiadł Maciej Adamiec będący sosnowieckim radnym?

- Prezes Maciej Adamiec, gdy objął swoje stanowisko zatrudnił na najważniejsze, decyzyjne stanowiska w Spółdzielni członków ze swojego ugrupowania Niezależni. Spółdzielnia przez to stała się trampoliną polityczną dla tego Stowarzyszenia. Wiele się zmienia w naszej Spółdzielni, rozpoczęto np. proces termomodernizacji. Tyle, że jej koszty w S.M. Hutnik są oszałamiające. Na naszej stronie zrobiliśmy porównanie najdroższego bloku, który ma być termo modernizowany w bliźniaczej Spółdzielni Zagórze. Jest to budynek znajdujący się przy ulicy Lenartowicza 90. Koszt termomodernizacji tego budynku S.M. Zagórze oszacowała na 1,6 mln zł .Tymczasem o wiele mniejszy blok przy ulicy Gwiezdnej  kosztował członków Hutnika ponad 3 mln złotych , a więc prawie dwukrotnie więcej. Spółdzielnia stawia na nowoczesność w tym celu zakupiła np. tablet za ponad 4 tys. złotych, czy 50 komputerów, każdy za 4,5 tys. złotych. Aby członkowie spółdzielni mogli stronę Spółdzielni Hutnik odnaleźć w Internecie za jej wypozycjonowanie zapłacono w 2011 roku ponad 12 000 zł .Wypożyczano także laptopy, za bagatela prawie 6 000 zł.  O podobnych kosztownych zakupach informujemy na naszej stronie.

Nowy Zarząd skutecznie zamyka drzwi do spółdzielni swoim członkom utajniając informacje ze swoich poczynań. Czy ta polityka ma za zadanie zatuszować jakieś nieprawidłowości ? Czy chcieliby Państwo mieć pracownika, który nie informuje Was o swojej pracy ? Czy np. sprzedając samochód nie dajecie ogłoszenia, żeby zwiększyć zainteresowanie swoją ofertą ?

Wiele działań  Zarządu S.M Hutnik jest co najmniej kontrowersyjna i niedopuszczalna, ale niestety tolerowana przez członków Spółdzielni Mieszkaniowej Hutnik. Przykładem mogą być działki, które Hutnik otrzymał od miasta w celu użytkowania przez członków spółdzielni (np. parkingi przy ul. Gwiezdnej, Koszalińskiej, Lubelskiej i ul. Bora-Komorowskiego), a obecnie planuje ich sprzedaż. Dodajmy, że podobna sytuacja miała niedawno miejsce w Łodzi. W tamtejszej Spółdzielni Zarząd został zatrzymany przez Policję, dzięki temu, że członkowie spółdzielni poinformowali o zaistniałej sytuacji odpowiednie organy ścigania.

Mamy nadzieję, jako członkowie Stowarzyszenia Świadomy Lokator, że członkowie swoich spółdzielni zaczną interesować się swoim mieniem powierzonym Zarządowi.

 - Dziękuję za rozmowę.”

Autor: Jarosław Bolek

Brutto, czy netto?

Screenshot_1Screenshot_2Screenshot_4

 

http://wyborcza.biz/finanse/1,108340,16732232,Ile_zarabiaja_prezesi_spoldzielni_mieszkaniowych_.html#BoxBizTxt

 

 

 

Komornik w akcji – górnicy w szoku!

 

Górnicy z Kazimierza-Juliusza w szoku. Komornik przysłał im zawiadomienia.

Lokatorzy mieszkań zakładowych należących do sosnowieckiej kopalni Kazimierz-Juliusz dostali pismo od komornika o „zajęciu wierzytelności”. – Jesteśmy w szoku. Przecież wszyscy mówili, że sprawa jest załatwiona – mówią ludzie.

Screenshot_1

Górnicy nie wiedzą co robić

- Na osiedlu wrze jak w ulu. We wtorek takie pisma dostawali ludzie z Kazimierza, a w środę my. Ludzie są w szoku, bo kilka dni temu, po zawarciu porozumienia z rządem i Katowickim Holdingiem Węglowym, dostaliśmy zapewnienie, że nie ma się czego bać, a tu coś takiego – mówi Zdzisław Staszowski ze społecznego komitetu obrony mieszkań zakładowych należących do kopalni Kazimierz-Juliusz. Staszowski sam jest emerytowanym górnikiem i mieszka przy ul. Obrońców Warszawy. Przypomnijmy, że górnicy z sosnowieckiej kopalni oprócz obrony zakładu, który miał zostać od października zlikwidowany i postulatu wypłaty zaległych wynagrodzeń protestowali też w obronie mieszkań zakładowych. Ludzie bali się, że z powodu długów kopalni wraz z lokatorami zajmie je komornik. Wygrali, bo kopalnia będzie fedrowała przez kolejne kilkanaście miesięcy, aż do wyczerpania złóż, a 100 mln zł zastrzyku z budżetu miało rozwiązać problem zaległych pensji i zajęcia mieszkań zakładowych.

Screenshot_2

- Widać, że nic to nie dało. Z moich informacji wynika, że takie pisma dostali najemcy wszystkich 1843 mieszkań zakładowych. Lokatorzy są zdezorientowani i nie wiedzą, co robić. Spotkałem się w tej sprawie z panią ze Śląsko-Dąbrowskiej Spółki Mieszkaniowej, która administruje mieszkaniami zakładowymi. Usłyszałem, że na razie powinniśmy przelewać czynsz na konto, które podał w piśmie komornik – dodaje Staszowski.

Od Admina: Mieszkania zakładowe były budowane z odpisów z funduszu płac i zysku, na fundusz mieszkaniowy w danym zakładzie. Czyli, O WARTOŚĆ TEGO ODPISU, był ponmiejszony zarobek realny załogi tego przedsiębiorstwa. Dodatkowo, niejednokrotnie, trzeba było przepracować określoną ilość godzin na budowie takiego bloku, aby otrzymać w nim, po wpłaceniu kaucji i ekwiwalentu za urzadzenia sanitarne, mieszkania. Na podstawie ustawy z 1994r mieszkania te przekazywano „za frico” SM-om, tworzonym specjalnie w tym celu (aby zapewnić „ciepłe posadki” dla „znajomych królika” lub dzialaczom związkowym), a czasem nawet sprzedawano je razem z lokatorami prywatnym osobom, jak to miało miejsce w tymże Sosnowcu. Wyglada na to, że w tym przypadku było zbyt wielu chętnych na ten „tort”, no i mimo uplywu 20-tu lat nie dogadali się między sobą jak go podzielić.

Oprócz odpisu od funduszu płac i zysków,   do końca lat 70-tych ub. wieku  każdy najemca  przy obejmowaniu nowo wybudowanego mieszkania zakładowego  musiał wpłacić zakładowi wkład mieszkaniowy :

002

Pełny tekst umowy najmu:

Wkład mieszkaniowy

W latach osiemdziesiątych zamiast wkładu mieszkaniowego trzeba było wpłacić  kaucję mieszkaniową i pokryć koszt urządzeń , w które wyposażone zostało nowo wybudowane mieszkanie:

003

Wkład mieszkaniowy lub kaucję można było odpracować świadcząc pracę przy budowie budynku mieszkalnego:

004

Pełny tekst umowy:

Umowa o budowę lokalu

 

 

Nieoczekiwany sojusznik

Minister rozlicza SM!

Polska jest wg Konstytucji państwem prawa. I rzeczywiście w tym państwie prawa jest zapisanych wiele praw, obowiazujacych nas wszystkich (no, przynajmniej teoretycznie „nas wszystkich”). Jednym z nich jest art. 93a ustawy Prawo Spółdzielcze. Mimo zapisanych w nim uprawnień ministerstwa wobec każdej SM, nie zdarzyło się nam do tej pory spotkać z takim przypadkiem skorzystania przez ministra z tych zapisów. A tu masz! Z jednej z stron internetowych, dotyczących spraw SM w Sosnowcu, dowiadujemy się, że minister jednak jak chce, to może daną SM „przywołać na dywanik”. Oto ten wpis:

„Ministerstwo wspiera nasze działania.

Okazuje się, że również Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju jest zaniepokojone tym co dzieje się w SM „Hutnik”.
Jak wynika z otrzymanej korespondencji, którą publikujemy poniżej ministerstwo zainteresowało się nieprawidłowościami w regulaminie  , jak również prosi o wyjaśnienia dotyczące między innymi inwentaryzacji piwnic, przyjmowaniem nowych członków w związku z budową na ulicy Stańczyka czy brakiem realizacji wniosków członków SM „Hutnik” w sprawie przekształcania spółdzielczych praw do lokali w prawo odrębnej własności .

Co ciekawe, SM „Hutnik” zamiast skupić się na problemach zgłaszanych przez mieszkańców, próbuje dowiedzieć się kto podpisał list skierowany do Ministerstwa. Ciekawe w jakim celu.

W drugim piśmie skierowanym na ręce obecnego Prezesa SM „Hutnik”, Dyrektor Departamentu Mieszkalnictwa tłumaczy dlaczego tego nie może zrobić. Pisma o podobnej treści Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju skierowało do Prezesa Zarządu Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, oraz do Prezesa Zarządu Regionalnego Związku Rewizyjnego Spółdzielczości Mieszkaniowej w Katowicach”.

To jest link do tej strony: http://lokator.manifo.com/blog/ministerstwo-wspiera-nasze-dzialania-

To są te pisma: ministerswo-1-pismo-page-001ministerstwo-pismo-2-1-page-001ministerstwo-pismo2-2-page-001

Dla wyjaśnienia podajemy, że z uwagi na fakt, iż prezes Adamiec ma zamiar ubiegać się o stanowisko prezydenta Sosnowca, złożył on rezygnację z funkcji prezesa SM „Hutnik”. Na tym stanowisku zastąpił go jego współpracownik i były v-prezes tej SM, Paweł Kaczmarczyk. Dlatego też w pismach Ministra jes zmiana osoby prezesa.

„Łapaj złodzieja!”

Zobrazowanie tego co zawarte jest w tytule, mamy w tym wpisie z zaprzyjaźnionej witryny:

http://pojezierze.vot.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=230&Itemid=263

„Patologia według Barańskiego

   Na zebraniach Walnego Zgromadzenia SM Pojezierze w 2014 r. prezes Barański występował do mieszkańców z gorącym apelem o przeciwstawienie się patologii mającej polegać na kupowaniu przez miasto Olsztyn lokali w spółdzielni z przeznaczeniem na lokale socjalne. Perorował Barański, że wprowadzi nam się margines, który zakłóci sielankę spółdzielczą pod jego wodzą. Stworzył Barański nawet jakiś pisemny protest, pod którym kazał się podpisywać.

Następnie Barański napisał do Prezydenta Olsztyna Piotra Grzymowicza list, do którego załączył „protest mieszkańców”. Prezydent udzielił odpowiedzi, którą prezentuję poniżej. Co się okazało ? Gmina Olsztyn zakupiła na rynku wtórnym 2 mieszkania na mieszkania komunalne, w których zamieszkały dwie rodziny, które utraciły swoje dotychczasowe mieszkania komunalne ze względu na rozbiórkę przy realizacji Zintegrowanego Centrum Komunikacyjnego.

Z pisma Prezydenta wynika, że na zebraniach zostaliśmy przez Barańskiego zdezinformowani i zmanipulowani. Miasto nie miało i nie ma żadnych planów urządzania w budynkach spółdzielni lokali socjalnych.

„Ponieważ uważam, że próba stygmatyzacji i wykluczania ze społeczności lokalnej normalnych, porządnych mieszkańców miasta tylko poprzez fakt, iż zamieszkują lokal komunalny, jest skandaliczna, w dniu 5 czerwca br. spotkałem się z przesiedlonymi rodzinami. Spotkanie potwierdziło wcześniejsze opinie, że są to ludzie skromni, grzeczni, tacy jakich chcielibyśmy mieć za sąsiadów. Potraktowanie ich w kategorii „rodziny socjalnej” co w potocznym rozumieniu odczytywane jest jako „rodzina patologiczna”, odebrali jako fakt głęboko krzywdzący i uwłaczający ich godności. Ich rozgoryczenie jest tym bardziej zrozumiałe, iż w nowym miejscu zamieszkania nie spotkali się z żadnym przejawem ostracyzmu czy niechęci bezpośrednich sąsiadów.” – dodał w swoim piśmie Prezydent.

Pismo Grzymowicza

   Po raz kolejny poznaliśmy oblicze prezesa Barańskiego, który sam będąc kwintesencją patologii szuka patologii tam gdzie jej nie ma.

KIM BAR AN SEN 2

Takie „sprytne” metody na odwrócenie uwagi od własnych przekrętów i zagadanie ludzi na zebraniach. A że przy okazji skrzywdzi się uczciwych ludzi, to Barańskiego najmniej przejmuje. Co do prawdziwej patologii w SM Pojezierze i metod jej poznawania – zachęcamy do lektury artykułów na naszym portalu…

 Wiesław Szmidt”

      

SM „Śródmieście” – upadłość likwidacyjna

Sąd ogłosił upadłość SM „Śródmieście”

XIV Wydział Gospodarczy ds. Upadłościowych i Naprawczych Sądu Rejonowego Łódź-Śródmieście podjął decyzję o upadłości spółdzielni mieszkaniowej „Śródmieście”.

Łódź_ManhattanŁódzki Manhattan

Najświeższa informacja w sprawie SM „Śródmieście:

Dziś, tj. 01.10.2014 r. o godzinie 13.00, Sąd Rejonowy dla Łodzi – Śródmieścia, XIV Wydział ds. Upadłościowych i Naprawczych, wydał postanowienie o ogłoszeniu upadłości likwidacyjnej SM Śródmieście.

Temida

Syndykiem został p. Dariusz Jędrzejewski, dotychczasowy nadzorca sądowy.Sąd postanowił, że upadłość SM „Śródmieście” będzie upadłością likwidacyjną, a nie układową.

Dodatkowy link: http://www.tvn24.pl/byla-tak-zadluzona-ze-wylaczano-windy-sad-oglosil-upadlosc-lodzkiej-spoldzielni,473674,s.html

Adwokaci diabła (3)

 

PR w Rudzie Śl  Jolanta Borkowska

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Przyjrzą-się-prokuratorom.pdf

Jak Prokurator Rejonowy w Rudzie Śląskiej Jolanta Borkowska wspierała udaremnienie śledztwa.

Większość zarzutów postawionych organom naszej spółdzielni umarzana była w oparciu o niezgodne z prawdą zeznania prezesów. Prokuratura ani myślała sprawdzać ich wiarygodność, mimo sprzeciwów wnoszonych przez nas w kolejnych odwołaniach od decyzji o umorzeniu śledztwa. Żeby zneutralizować nasze zarzuty konsylium prokuratorskie w skali kraju przyjęło strategiczny plan. Wszystkie zarzuty gromadzone były powoli na biurku asesora prokuratorskiego, którego odpowiedzialność zawodowa, z uwagi na niepełne kwalifikacje, też nie była pełna. Mieliśmy świadomość dokąd zmierza taka strategia. Hurtem się umorzy, prześle do sądu, a ten hurtem utrzyma w mocy prokuratorskie decyzje i problem z głowy.

Żeby pokrzyżować te plany członek naszej Grupy Inicjatywnej zgłosił zawiadomienie o przestępstwie polegającym na składaniu przez członków zarządu fałszywych zeznań w umarzanych śledztwach. Pomiędzy prokuratorskim szczeblem rejonowym i okręgowym uzgodniono już plan uwolnienia się od naszej uciążliwości a tu nowy problem. Kolega, który wniósł zawiadomienie, nie został powiadomiony o wszczęciu śledztwa i o sygnaturze jego akt, ale został przesłuchany na tą okoliczność przez aspiranta Mirosława Sułeckiego z III Komisariatu Policji w Rudzie Śląskiej. Czekaliśmy na powiadomienie o wszczęciu śledztwa, kiedy w wydaniu „Wiadomości Rudzkich” z dnia 12 lipca 2006 r. nr 28/723 ukazało się ogłoszenie Prokuratora Rejonowego w Rudzie Śląskiej zawiadamiającego nas o umorzeniu zgłoszonego śledztwa:

Ogłoszenie 2

W związku z powyższym 14 lipca 2006r Kolega zwrócił się do prokuratury o wydanie kserokopii postanowienia o umorzeniu śledztwa wraz z uzasadnieniem, żeby je zaskarżyć oraz drugim wnioskiem o wydanie kserokopii kluczowych dowodów w sprawie, żeby mieć potwierdzenie, że zostały złożone i nie wyparowały. Prokuratura zareagowała na wniosek o wydanie kserokopii wzywając do wskazania numerów kart w aktach sprawy, która włączona została nieznanym nam zarządzeniem do hurtu na biurku asesora prokuratorskiego Elżbiety Krężołek, ale na wniosek o wydanie postanowienia o umorzeniu śledztwa nie zareagowała. Z uwagi na  tą okoliczność w dniu 19 września 2006r kolega zwrócił się do III Komisariatu Policji o wydanie uwierzytelnionej kserokopii postanowienia o wszczęciu śledztwa. 10 października 2006r odebrał z III Komisariatu Policji pismo datowane na 24.08.2006r. zawiadamiające go, że wszczęte zostało śledztwo ( bez podania sygnatury jego akt) i że nadzoruje je Prokurator Rejonowy w Rudzie Śl. asesor Elżbieta Krężołek. Kiedy zostało wszczęte skoro umorzono je 12.07.2006r, nigdy się nie dowiedzieliśmy, bo nasz wniosek o udostępnienie  uwierzytelnionej kopii postanowienia wszczynającego śledztwo też został potraktowany  głębokim milczeniem.

0022

 

27 września 2006r asesor Elżbieta Krężołek wydała zarządzenie odmawiające udostępnienia nam kluczowych dowodów w sprawie uzasadniając, że Kolega, który do tej pory posiadał status pokrzywdzonego w śledztwie umorzonym w oparciu o fałszywe zeznania prezesów, w tym śledztwie nie jest osobą pokrzywdzoną ( czyli nie posiada statusu strony w sprawie) w związku z czym nie przysługuje mu prawo dostępu do dokumentów sprawy. Zarządzenie wydane zostało oczywiście bez uzasadnienia decyzji odmawiającej Koledze statusu pokrzywdzonego:

Zarządzenie 1

Orzeczenie zostało zaskarżone do Prokuratury Okręgowej za pośrednictwem Prokuratury Rejonowej, ale do Okręgówki nie dotarło. 19 października 2006r asesor Elżbieta Krężołek z tych samych powodów  domówiła przyjęcia    zażalenia na wydane zarządzenie.

Zarządzenie 2

To matactwo polegające na odmawianiu nam statusu strony w sprawie i wyręczaniu instancji wyższej w rozstrzyganiu środka zaskarżenia  wkurzyło nas dokładnie więc zaskarżyliśmy zarządzenie do Prokuratora Okręgowego Roberta Hernanda z pominięciem instancji pierwszej. W zażaleniu tym złożyliśmy jednocześnie wniosek o odsunięcie od czynności śledczych w omawianej sprawie pani asesor Elżbiety Krężołek.

Hernand

001

002

Z Prokuratury Okręgowej w dniu 21.11.2006r do naszej wiadomości doręczone zostało polecenie skierowane do Prokuratora Rejonowego z dyspozycją natychmiastowego nadania biegu wniesionemu środkowi zaskarżenia. Z pisma wynika, że obydwie instancje przeprowadziły wcześniej konsultacje telefoniczne dotyczące uzgodnienia jak nas wykołować. Pismem tym instancja wyższa deleguje  w dół  przysługujący jej obowiązek rozstrzygnięcia środka zaskarżenia. Dodać należy, że miesiąc wcześniej Prokurator Okręgowy po nie przychyleniu się do zażalenia na hurtowe umorzenie zarzutów w oparciu o fałszywe zeznania prezesów, przesłał akta  do rozstrzygnięcia sprawy przez Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej.

006

Zanim zrealizowano polecenie  Prokuratury Okręgowej w  dniu 5 grudnia 2006r Kolega jako osoba zawiadamiająca, a nie jako pokrzywdzony ( strona w sprawie), został poinformowany o umorzeniu śledztwa dotyczącego składania fałszywych zeznań przez członków zarządu MGSM „PERSPEKTYWA”.

007

6 grudnia 2006r wystąpiliśmy o sporządzenie na piśmie i doręczenie uzasadnienia postanowienia o drugim już  umorzeniu śledztwa. W odpowiedzi otrzymaliśmy oświadczenie Jolanty Borkowskiej – Prokuratora Rejonowego   w Rudzie Śl. informujące Kolegę, że nie posiada statusu pokrzywdzonego (bez uzasadnienia, bo tak się pani prokurator podobało) i w związku z tym nie przysługuje mu prawo do doręczenia i zaskarżenia decyzji o umorzeniu śledztwa. Do pisma załączone zostało postanowienie pani prokurator odmawiające wyłączenia asesor Elżbiety Krężołek z czynności związanych z prowadzeniem śledztwa.

008009

Ponieważ w ówczesnym czasie Minister Sprawiedliwości miał kompetencje uchylenia decyzji o umorzeniu śledztwa skierowaliśmy taki wniosek do Zbigniewa Ziobry

 

010

 

Nasz wniosek został spławiony przez urzędników Ministerstwa i spłynął jak to w grotesce bywa po szczeblach struktury organizacyjnej prokuratury  przez Prokuraturę Apelacyjną i Prokuraturę Okręgową na biurko Prokuratora Rejonowego, który podjął rzeczone decyzje,  ale śledztwo zostało wszczęte od nowa po raz trzeci:

011

Nasza nadzieja, że Minister Ziobro wreszcie ruszył sprawę trwała całe 5 minut, bo 29.08.2006r. śledztwo zostało umorzone po raz trzeci:

012

Wystąpiliśmy  nie wiadomo który raz z kolei o wydanie postanowienia o umorzeniu wraz z uzasadnieniem . W odpowiedzi dostaliśmy oświadczenie, które wystosował Paweł Tomaka – asesor  Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej. Oświadczenie nie miało formy pisma procesowego (zarządzenia lub postanowienia):

013

I nie był to przypadek, tylko strategia  uzgodniona nieformalnie pomiędzy  żołnierzami prokuratora Hernanda a szefową rudzkiej prokuratury, obliczona na ukręcenie łba bronionej przez nas sprawie:

014

Wtedy skierowaliśmy do Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prokuratorów, którzy przyłożyli rękę do udaremnienia śledztwa:

Wniosek do Sądu Dyscyplinarnego

Przewodnicząca Sądowi Dyscyplinarnemu prokurator Elżbieta Szarek odmówiła przyjęcia wniosku twierdzeniem, że nie jesteśmy uprawnieni do stawiania zarzutów karnych  ich wysokościom w czerwonych żabotach.

Zarządzenie Sądu Dyscyplin.

Wnieśliśmy  zażalenie  do  Sądu  Odwoławczego  oparte  na  twierdzeniu,  że  z  art.  13 kpk  nie  wynika,  iż   uzyskanie zezwolenia władzy, od którego ustawa uzależnia ściganie przestępstwa, należy wyłącznie do oskarżyciela publicznego.

Odwołanie

Trzech prokuratorów, w tym dwóch z Białegostoku, odpowiedziało nam, że nie mamy racji

Oddalenie odwołania

Z-ca Prokuratora Okręgowego w Białymstoku Andrzej Bura

Prokurator Andrzej Bura – Z-ca Prokuratora Okręgowego w Białymstoku

I tak zakończyła się nasza batalia z niszczycielską dla rządów prawa mocą prokuratorskiej solidarności.

Prokuratura w Rudzie Śl.

 

 

 

 

 

Rozliczył komornika!

Art 1

SSO w Elblągu Remigiusz Chmielewski.

Art 2

Art. 3

http://www.elblag24.pl/fakty/87892-brawa-dla-sedziego-ktory-skazal-komornika-z-naszego-wojewodztwa.html

 

Adwokaci diabła (2)

 

Hernand

W latach 2004-2006 dokumenty śledcze w postępowaniach wszczynanych z naszych wniosków przez różnych prokuratorów Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej krążyły pomiędzy Rejonówką a Okręgówką jak piłeczka tenisowa pomiędzy Agnieszką Radwańską a Venus Williams. Ponieważ obydwie instancje, delikatnie to ujmując, grały z nami w durnia, nasze skargi na czynności prokuratorskie huczały w całej Polsce.

W wyniku tych międzyinstancyjnych bekhendów i forhendów stawiane przez nas zarzuty prokuratura rejonowa powoli gromadziła  na jednym biurku. Asesor Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej Elżbieta Krężołek umarzała je hurtem trzy razy:  10.11.2005r, 28.02.2006r i 24.06.2006r. Po naszym  zaskarżeniu trzeciej decyzji asesorskiego umorzenia śledztwa,  Prokuratura Okręgowa nie przychyliła się do podnoszonych przez nas argumentów i akta sprawy skierowane zostały do rozstrzygnięcia przez Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej o czym poinformowano nas ogłoszeniem prasowym, które ukazało się w lokalnej prasie 25.10.2006r:

Ogłoszenie 2

 

002

Pełny tekst:

Do Prezesa SR.

Do wiadomości otrzymał:  Prokurator Okręgowy  Robert Hernand:

012

Odpowiedź w imieniu Prokuratora Okręgowego:

013014

Oświadczenie Skrzymowskiej

 

016

Sędzia A.Prochaczek

Sędzia SR w Rudzie Śl. Adam Prochaczek

020024

Pełny tekst postanowienia:

SSR Prochaczek – Postanowienie

W ramach komentarza dodać należy, że Asesor Sądu Rejonowego w Rudzie Śl. Adam Prochaczek :

1. Usiłował przyjąć zeznanie świadka Krzysztofa Skrzymowskiego bez pouczenie świadka o odpowiedzialność karnej, co w myśl przepisów zwalniało świadka z takiej odpowiedzialności. Dopiero po naszej interwencji świadek został pouczony i zeznanie zostało powtórzone .

2. Nie zaprotokołował i nie odniósł się do naszego zdecydowanego wniosku o sprawdzenie wiarygodności zeznań świadka i oświadczenia prokuratora poprzez załączenie do akt sprawy aktów stanu cywilnego obydwu aktorów tego przedstawienia.

3. Nie sprawdził relacji powinowactwa przez założenie, że świadek może mieć siostrę, która jest, bądź była małżonką prokuratora.

Prokurator Marek Ryś

 

„Nasza”(?) KNS – „odsłona” nr.25

Screenshot_1Czy znowu będziemy zmuszeni ogladać popisy: „Ajchler, Goss & spółka”?

KNS 25.09.2014

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=4ABB73FD8668AB61C1257D5500474B8D

urobek – stan na 11.09.2014

100_4204

Prezydium Komisji:  poseł Romuald Ajchler (SLD), poseł Marek Gos (PSL) i posłanka Lidia Staroń (PO)

100_4190

Janusz Okurowski – Krajowy Związek Lokatorów i Spółdzielców Oddział w Grodzisku Mazowieckim i Jerzy Kazimierz Solarczyk z Mazowieckiego Stowarzyszenia Obrony Praw Lokatorów i Spółdzielców „Nasz Dom” Oddział w Siedlcach.

100_4206

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom i Janusz Mikosik – Europejskie Centrum Inicjatyw Obywatelskich w Łodzi.

100_4202

Posłanki: Gabriela Masłowska (PiS) i Maria Nowak (PiS)

100_4194

Poseł Edmund Borawski (PSL) i prezes Krajowej Rady Spółdzielczej Alfred Domagalski (PSL)

 

 

Adwokaci diabła (1)

Prokurator Marek Ryś

Jak prokurator Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej Marek Ryś wspierany przez instancje wyższe oraz sąd umarzał śledztwa.

Sygn. akt   1 Ds. 242/06

Jak już wspominaliśmy mieszkańcy zakładowych budynków lokowanych w spółdzielniach mieszkaniowych trafiali do nich ze statusem najemcy. Zasady uwłaszczania najemców w spółdzielniach mieszkaniowych, które powstały z budynków zakładowych zawsze regulował art. 48 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (dalej usm). Budynki zakładowe trafiały do spółdzielni mieszkaniowych dwoma ścieżkami. Zdarzało się, że jakaś spółdzielnia kupowała budynki mieszkalne od zakładu pracy, jak Spółdzielnia Mieszkaniowa „Hutnik” w Ostrowcu Świętokrzyskim. W naszej witrynie relacjonujemy teraz dramat członków spółdzielni, który jest pokłosiem tej nieodpowiedzialnej decyzji. Większość jednak spółdzielni mieszkaniowych przejmowała nieodpłatnie zakładowe budynki mieszkalne na podstawie ustawy z 12 października 1994r o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych, która pozwalała oddać  je za darmo gminom lub spółdzielniom mieszkaniowym.

Artykuł 48 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych dotyczył zarówno mieszkań kupionych przez spółdzielnię mieszkaniową jak i tych, które spółdzielnia dostała za darmo. Logika wskazuje, że jeśli spółdzielnia mieszkaniowa kupiła od zakładu lokale mieszkalne, to tak jakby poniosła koszt ich budowy, więc najemca, który chciał nabyć spółdzielcze – własnościowe prawo do takiego lokalu musiał zwrócić spółdzielni poniesiony koszt nabycia (budowy) i wpłacić jej wkład budowlany równy wysokości tego kosztu. W tych wypadkach art. 48 usm nawiązywał do ustępu 2 w art. 173 usm. Ustęp ten mówił jak powinien być liczony wkład budowlany.

Ale jeśli spółdzielnia (jak nasza) dostała mieszkania zakładowe za darmo to nie miała zaksięgowanego ani kosztu budowy ani też kosztu nabycia takich mieszkań, więc nie miała żadnych ani logicznie ani też prawnie uzasadnionych podstaw do żądania od najemców wkładu budowlanego za przekształcenie statusu najmu w spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu. Ustęp 2 w art. 173 usm nie był więc prezesom  takich spółdzielni potrzebny do ustanawiania najemcom spółdzielczego-własnościowego prawa do lokalu. Jednak chęć zysku pchała ich do żonglowania przepisami, mącenia ludziom w głowach i do stawiania nieświadomym bezpodstawnych roszczeń.

20 kwietnia 2005r Trybunał   wyrokiem sygn. akt K 42/02 uchylił ust 2 w art. 173 usm. Zarząd naszej spółdzielni z miejsca zawiesił ustanawianie na rzecz najemców spółdzielczego – własnościowego prawa do lokalu utrzymując, że nie mogą realizować przekształceń, bo z ustawy zdjęty został przepis określający sposób naliczania wkładu budowlanego.

W niecałe dwa miesiące później sejm znowelizował przepisy usm. Nowelą z dnia 3 czerwca 2005r ustawodawca wprowadził do art. 48 usm ust 13, który stanowił, że: „Jeżeli spółdzielnia nabyła budynek nieodpłatnie, najemcy są zwolnieni od wpłaty wkładu mieszkaniowego”. Przepis wszedł  w życie, a nasi w zaparte.

Po wejściu noweli ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych  Grupa Inicjatywna zaczęła informować mieszkańców spółdzielni o zmianie w przepisach prawa. Zarząd wystosował na mój adres pismo z twierdzeniem, że nasza działalność jest szkodliwa, bo błędnie interpretujemy przepisy. Zaprosiliśmy więc Zarząd i Radę Nadzorczą na spotkanie z najemcami. Obydwa organy odmówiły udziału w spotkaniu.

Zaproszenie Organów Spóldzielni na spotkanie

Najemcy zaczęli składać wnioski o przekształcenie najmu w spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu i otrzymywali negatywne odpowiedzi:

Galowy -Odpowiedź na wniosek o uwłaszczenie

W związku z tym grupa 126 najemców skierowała do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przez Zarząd przestępstwa polegającego na nadużyciu swoich uprawnień, przez co wyrządzona została pokrzywdzonym szkoda w wielkich rozmiarach.

Zawiadomienie o przestępstwie

Śledztwo prowadził prokurator Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej Marek Ryś. 30 marca 2006r prokurator Marek Ryś wydał postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. Pan prokurator orzekł, że zarząd nie dopuścił się nadużycia swoich uprawnień, ale nie powiedział dlaczego tak uważa, czyli nie uzasadnił swojego twierdzenia. Ponadto orzekł, że zarząd nie wyrządził najemcom znacznej szkody majątkowej i też nie wytłumaczył dlaczego tak utrzymuje. Słowem odmowa oparta została o charakterystyczną dla władzy arogancję wyrażająca się w postawie: nie muszę się wam tłumaczyć i już.

RYŚ - zawiadom. o odmowie

Pełny tekst postanowienia:

Ryś – Postan. o odmowie wszcz. śledztwa

Postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa zostało przez nas zaskarżone  do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Pracą Prokuratury Okręgowej w Gliwicach kierował wtedy prokurator Robert Hernand:

Zażalenie na postan. o odmowie wszczecia śledztwa

R. Hernand

Prokurator Robert Hernand

6 czerwca 2006r prokurator Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Katarzyna Wojtas wydała zarządzenie, którym orzekła, że nie przychyla się do naszego zażalenia i też nie powiedziała dlaczego tak postanowiła.

009

 

W związku z tym na podstawie art. 306, §2 kpk  akta sprawy trafiły do Sądu Rejonowego w Rudzie Śląskiej

PO - zawiad. o nieprzychyleniu

 

O  terminie rozprawy  sądowej  zostaliśmy również powiadomieni przez ogłoszenie w lokalnej prasie:

Prochaczek - zaw. o rozprawie

S. Adam Prochaczek

Adam Prochaczek – Sędzia Sądu Rejonowego w Rudzie Śląskiej

Przed rozprawą skierowaliśmy do Sądu  wyrazy naszego oburzenia na decyzję Prokuratury Okręgowej w Gliwicach:

006

007

ale sędzia Adam Prochaczek  niestety też  ślepy i był głuchy:

Prochaczek - zaw. o podtrzymaniu

 

Sygn. akt 1 Ds. 586/05

W identyczny sposób, tylko nieco później, rozstrzygnięte zostało przez ten sam skład osobowy, śledztwo o sygn. akt 1 Ds 586/05. Różnica  była  taka,  że  w tej  sprawie  prokurator  Marek Ryś  wydał  postanowienie  o umorzeniu  śledztwa.

 Śledztwo dotyczyło m. in. dwóch bardzo ważnych dla nas wątków:

  1. nieuprawnionego wydania przez zarząd bezprawnie pobranych od nas wkładów budowlanych w kwocie ok 40 mln zł
  2. szkodliwych dla członków spółdzielni powiązań rodzinnych pomiędzy członkami Zarządu a udziałowcami firmy FUNDUS Sp. z o.o. Osobiście sprawdzałam wtedy akta rejestrowe tej firmy. Firma FUNDUS prowadzona była przez współmałżonków członków zarządu Ewę Warcok, Urszulę Skrzymowską i Adama Lirer jako udziałowców. Działalnością bieżącą firmy zajmowali się pracownicy spółdzielni Jerzy Biliński i Aleksandra Wilk aktualna wiceprezeska spółdzielni. Spółka FUNDUS miała bardzo szerokie spektrum działania w zakresie budownictwa ale w rzeczywistości prowadziła hurtownię materiałów budowlanych, w której zaopatrywały się firmy wykonujące usługi remontowe lub inwestycyjne dla spółdzielni. Obsługa dostaw odbywała się w pomieszczeniach spółdzielni i rękami pracowników Zakładu Remontowo- Budowlanego. Zakład jest jednostką wewnętrzną spółdzielni i jego pracownicy wynagradzani są z ze środków członków spółdzielni. Interes, jak nietrudno się domyśleć, kwitnie nadal, bo na jego straży stoi ochrona w togach.

Postępowanie zostało umorzone ze względu na to że,  że zgłosiła je osoba  nieuprawniona (przedstawiciel  społeczny)

Art. 12. kpk

§ 1. W sprawach  o przestępstwa  ścigane  na  wniosek  postępowanie  z  chwilą  złożenia  wniosku  toczy  się  z  urzędu.

 

 

 

 

 

 

 

Epitafium.

 

Poniższa publikacja ukazała się w specjalnym wydaniu Biuletynu MGSM PERSPEKTYWA poświęconym jubileuszowi 15-lecia działalności spółdzielni:

001 — kopia

A  poniżej  DEMENTI tego panegiryku

(czyli jak wyglada prawda)

Słynna nowela ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która weszła w życie 31 lipca 2007r. wprowadziła dwa ważne dla członków spółdzielni przepisy:

1.  że zlikwidowane zostaje Zebranie Przedstawicieli Członków.

    Art. 83. 1.   Walne zgromadzenie spółdzielni mieszkaniowej nie może być zastąpione przez zebranie przedstawicieli,   jednakże, jeśli statut tak stanowi, w przypadku gdy liczba członków spółdzielni mieszkaniowej przekroczy 500, walne zgromadzenie może być podzielone na części. Rada nadzorcza ustala zasady zaliczania członków do poszczególnych części walnego zgromadzenia z tym, że nie można zaliczyć członków uprawnionych do lokali znajdujących się w obrębie jednej nieruchomości do rożnych części walnego zgromadzenia.

2.  że spółdzielnia musi rozliczyć różnicę pomiędzy faktycznie poniesionymi kosztami budowy lokalu a wpłaconym przez członka wkładem budowlanym. Jeśli więc z rozliczenia wychodziła jakaś różnica, aktualny posiadacz tego prawa musiał albo dopłacić brakującą kwotę albo miał prawo do zwrotu nadwyżki.

    Art. 4.  Jeżeli w wyniku ostatecznego rozliczenia kosztów budowy spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu powstała różnica pomiędzy wysokością wstępnie ustalonego wkładu budowlanego a kosztami budowy lokalu, uprawniony albo zobowiązany z tego tytułu jest członek albo osoba nie będąca członkiem spółdzielni, którym w chwili dokonania tego rozliczenia przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu

W 2008r miało się więc odbyć w naszej spółdzielni pierwsze Walne Zgromadzenia Członków. To była nowa szansa na uporządkowanie spraw spółdzielni.

Działająca w spółdzielni Grupa Inicjatywna postanowiła wprowadzić do porządku obrad Walnego uchwałę zobowiązującą Zarząd do rozliczenia różnicy pomiędzy kosztami budowy lokali  przejętych przez spółdzielnię nieodpłatnie a wkładem budowlanym pobranym od członków za przekształcenie  stosunku najmu  w spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu. Zaczęliśmy przygotowania zaraz po wejściu noweli ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Opracowaliśmy  projekt uchwały:

001

i zbieraliśmy popisy pod wnioskiem do zarządu spółdzielni o wprowadzenie do porządku obrad przygotowanej przez nas uchwały. Zebraliśmy pod tym wnioskiem  262 podpisy

002

Podczas zbierania podpisów złożyli mam wizytę dwaj eleganccy panowie ze służbowymi aktówkami, żeby nas przepytać na okoliczność tego kim jesteśmy i w jakim celu zbieramy te podpisy. Wtedy jeszcze ich nie znaliśmy ale byli to dwaj prawnicy obsługujący naszą spółdzielnię:

Ryszard Stolarz

Ryszard Stolarz – radca prawny naszej spółdzielni

Artur Zartychta

 Artur Zarychta – radca prawny naszej spółdzielni

W wyniku ich wizyty w osiedlowych budynkach ukazało się oświadczenie Zarządu:

004

Walne naszej spółdzielni obradowało w 2008r w czterech częściach. Ponieważ mieliśmy już swoje doświadczenia wiedzieliśmy, że zarząd zrobi wszystko, żeby nas wykołować. W każdej części  mieliśmy  więc  członków,  których zadaniem było robienie notatek z przeprowadzonego głosowania.

Byłam sekretarzem III części Walnego. Zebranie prowadził Przewodniczący Rady Nadzorczej p. Bogdan Bracki. Na samym początku stoczyłam batalię o prawo do elektronicznej rejestracji dźwięku z odbywających się obrad. Batalię wygrałam i przebieg obrad został nagrany. W trakcie obrad pytałałam Zarząd czy obniżył koszt termomodernizacji budynku, w którym mieszkam o kwotę premii termo – modernizacyjnej jaką uzyskał ze środków publicznych w formie dofinansowania inwestycji. Ocieplenie budynku wykonane zostało na początku roku.  Temat wywołał emocje, odpowiedzi zarządu były bełkotliwe.

Czwarta i ostatnia część Walnego odbywała się w Chorzowie. Przy głosowaniu naszej uchwały miał miejsce  istny kabaret. Liczyli głosy kilka razy. Tym, którzy byli  ZA  kazali nawet wstać, żeby dokładnie ich policzyć i pokazać reszcie. Jak się potem okazało z notatek naszych czujek, uchwała przeszła ledwie dwoma głosami, bo większość z tych, którzy podpisali wniosek o wprowadzenie jej do porządku obrad nie przybyła na walne, żeby ją przegłosować.

Zgodnie ze statutem w ciągu 7 dni od dnia, w którym odbyła się ostatnia część Walnego zarząd zwołuje KOLEGIUM złożone z sekretarzy i przewodniczących obrad wszystkich części. Zadaniem KOLEGIUM jest sporządzenie zbiorczego protokołu z obrad wszystkich części Walnego. Przygotowałam protokół i czekam aż mnie zaproszą. W siódmym dniu (byłam wtedy w pracy) coś mnie tknęło. Podniosłam słuchawkę i dzwonię do spółdzielni z pytaniem, kiedy to kolegium? W odpowiedzi słyszę, że już się odbyło. Na moje pytanie i co teraz? – usłyszałam, że mogę jeszcze przyjechać podpisać zbiorczy protokół, bo jest siódmy dzień. Umówiłam się, że przyjadę zaraz po 15-tej jak wyjdę z pracy a oni będą na mnie czekali. Nie miałam czasu wracać do domu po protokół. Miałam przy sobie dyskietkę z nagraniem III części walnego i notatki z głosowań.

Przyjął mnie jego eminencja prezes Jan Warcok i od samego dzień dobry wmawia mi, że przecież mnie powiadamiali, czym podniósł mi cieśnienie niemożliwie. Położył przede mną zbiorczy protokół i zaproponował, żebym podpisała. Patrzę w ten protokół i widzę, że zestawienie wyników głosowań nie zgadza się z moimi notatkami. Poprosiłam o okazanie protokołów cząstkowych. Odmówił twierdzeniem, że nie moja sprawa. W tej sytuacji wzięłam do ręki protokół zbiorczy i na pierwszej stronie w dolnym prawym rogu, gdzie było wolne miejsce, smaruję: że odmawiam złożenia podpisu na protokole KOLEGIUM, ponieważ….

Prezes dostał apopleksji. Darł się na mnie, usiłował wyrwać mi z ręki dokument z moją uwagą, włączył dyktafon (chyba na swoją szkodę) i wezwał na świadków naszej rozmowy strażnika i sekretarkę. Strażnik (sąsiad, z którym wychowałam się na jednej ulicy) przykleił się do ściany blady niczym jej tło.

Na drugi dzień na stronie internetowej spółdzielni ukazał się protokół zbiorczy z Walnego. Na pierwszej stronie nie było śladu mojej uwagi, za to wśród dokumentów załączonych do protokołu znaleźć można było oświadczenie przewodniczącego Rady Nadzorczej  spółdzielni, który przewodniczył naszej części Walnego następującej treści ( pokazujemy odpis oświadczenia, bo wydrukowane ze strony internetowej spółdzielni w oryginale daje tak nieostry obraz, że nie można go zeskanować) :

006

W związku z powyższym złożyłam w spółdzielni protokół z mojej części walnego z towarzyszącym mu pismem przewodnim skierowanym do Walnego Zgromadzenia Spółdzielni. Utknął w biurku pana prezesa na amen.

005

W mojej ocenie porażka wysiłku, który w tą sprawę włożyliśmy tkwi nie tyle w arogancji władz spółdzielni ile w bierności członków spółdzielni, którzy władzom spółdzielni pozwalają  na takie akty tupetu rezygnując ze swojego wpływu na to co dzieje się w „ich własnym domu”.

007

 

 

 

 

 

„Plan podziału o kant …. potłuc”!

Wraca sprawa mieszkańców ul.Polnej w Ostrowcu Swiętokrzyskim.

W dniu  09.09.br, przed Sądem Okręgowym w Kielcach Wydziałem I Cywilnym odbyła się kolejna rozprawa w procesie o uchylenie uchwały Walnego Zgromadzenia Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”, krzywdzącej w sposób RAŻĄCY mieszkańców bloków posadowionych przy ul.Polnej.Ostrowiec 7Polna 7

Ponieważ zawiadomienie o rozprawie zostało zainteresowanym mieszkańcom doręczone z dużym opóźnieniem, w rozprawie uczestniczyło tylko 12-tu mieszkańców z swoim pełnomocnikiem.

polna7sad_560_380Ta rozprawa to było głównie „przepytywanie” biegłej sądowej przez Wysoki Sąd pod kątem oceny planu podziału SM „Hutnik”, oraz „wycieczki” „pełnomocnika diabła” czyli mecenasa reprezentujacego SM, pod adresem i biegłej i Sądu.

Oto najważniejsze stwierdzenia biegłej:

- Plan podziału spółdzielni jest błędny;

- Przy jego sporządzaniu naruszona została zasada bilansowania i nie może on stanowić podstawy planowanego podziału;

- Zasada zrównoważenia aktywów i pasywów została naruszona;

- Obie spółdzielnie, powstałe po dokonanym podziale, będą miały problem ze spłatą tego zadłużenia – powiedziała w sądzie biegła. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy im się to uda, czy nie. Problem jest poważny, a prawdopodobieństwo, że obu spółdzielniom nie uda się go spłacić, jest duże. Tym bardziej, że w ciągu minionych 19 lat Spółdzielni udało się spłacić jedynie 2 z 16 mln zł (+ odsetki).

- Biegła potwierdziła obawy mieszkańców. Na zadane przez Sąd pytanie, jakie będą konsekwencje egzekucji kilkunastomilionowego zadłużenia, biegła ze współczuciem przyznała, że może to skutkować utratą mieszkań.

ostrowiec2Z wypowiedzi obecnych na rozprawie mieszkańców ul.Polnej, a także z nieukrywanej wściekłości dr. Petraniuka, mecenasa SM, można wnioskować, że Sąd zrozumiał doniosłość sprawy. Zaowocowało to nawet wnioskiem dr. Petraniuka o wpisanie do protokołu jego zastrzeżeń do prowadzenia sprawy przez Sąd.

Reportaż dla „Gazety Ostrowieckiej” z tej rozprawy jest tutaj:

http://www.ostrowiecka.pl/ostrowiec-swietokrzyski/miasto/6735-2014-09-18-05-26-24

Od Admina:

Plan podziału spółdzielni, w sposób tak krzywdzący dla mieszkańców Polnej, został sporządzony pod nadzorem tego mecenasa dr. Petraniuka, specjalisty podobno ( z tego się podobno doktoryzował ) od tego jak podzielić spółdzielnię, tak aby jedna „poszła z torbami”, jednocześnie za sobą „ciągnąc” wierzycieli, a druga mogła dalej bytować dla dobra prezesa i zarządu ( niekoniecznie dla dobra jej członków). W nawiązaniu do poprzedzających ten wpis dwóch innych wpisów, z innej części kraju, mamy obraz naszego „wymiaru (nie)sprawiedliwości”  (to nie dotyczy, na podstawie tego co mówią obecni na rozprawie, sędziny w wyżej opisywanym procesie).

Dlaczego musimy jednak podkreślać wyjątkowość takiego postępowania ludzi w togach, jako niespotykane zjawisko ??????

 

Pieriestrojka.

Perspektywa

Jednym z ważniejszych osiągnięć transformacji było usankcjonowanie prawa do własności mienia przez reguły ustrojowe państwa. Zasadę ochrony własności prywatnej oraz związaną z nią zasadę swobody gospodarczej wprowadziła nowela Konstytucji, którą sejm uchwalił w dniu 29 grudnia 1989r. W ślad za zmianą Konstytucji w ustawodawstwie polskim pojawiło się szereg zmian inicjujących prywatyzację przedsiębiorstw państwowych i innych podmiotów funkcjonujących na polskim rynku a także uwłaszczenie osób fizycznych.

Przed reformą ustrojową wielkie zakłady przemysłowe były kombinatami dysponującymi nie tylko środkami produkcji ale również potężnym majątkiem socjalno – bytowym, w skład którego wchodziły m.in. zakładowe budynki mieszkalne. Utrzymanie tego majdanu ogromnie podrażało koszty produkcji a zasada  konkurencji wolnorynkowej  zmuszała podmioty gospodarcze do ich odchudzania. W ten sposób zaczęły się pojawiać różne koncepcje zagospodarowania zbędnego zakładom przemysłowym dorobku socjalno-bytowego.

12 października 1994r sejm uchwalił ustawę o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych. Ustawa ta pozwalała na nieodpłatne przekazanie zakładowego budownictwa mieszkaniowego gminie lub spółdzielni mieszkaniowej. Wraz z budynkami zakład pracy mógł nieodpłatnie przekazać również osiedlową infrastrukturę towarzyszącą budynkom mieszkalnym ( np. pawilony handlowe i usługowe, służące mieszkańcom place zabaw , obiekty sportowe, obiekty w których prowadzona była działalność kulturalna, a także obiekty obsługujące sieci uzbrojenia technicznego terenu jak wymiennikownie, hydrofonie itp.) Ponieważ obiekty socjalno – bytowe powstawały z odpisu na zakładowy fundusz mieszkaniowy i zakładowy fundusz socjalny odprowadzanego od środków wypracowanych przez załogę zakładu pracy, majątek ten traktowany był przez przepisy jak własność załogi zakładu, w związku z tym decydujący głos w sprawie sposobu jego zagospodarowania miały zakładowe organizacje związkowe.

Moja spółdzielnia (Międzyzakładowa Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa PERSPEKTYWA w Rudzie Śląskiej ) powstała w dniu 5 kwietnia 1994r i została powołana do życia przez 10 anonimowych dla nas członków – założycieli. Na początku zarządzała budynkami mieszkalnymi kilku kopalń, ale powstała w celu przekazania na jej rzecz prawa własności nieruchomości mieszkaniowych, którymi zarządzała i których kopalnie musiały się pozbyć, żeby odciążyć koszty produkcji. Podobnie zresztą było z innymi spółdzielniami mieszkaniowymi, które w tym czasie powstały w celu przejęcia kopalnianych budynków mieszkalnych. Na terenie naszego miasta działają dwie takie spółdzielnie i jedna spółka z ograniczona odpowiedzialnością.

Pierwsze budynki przekazane zostały mojej spółdzielni na własność w połowie 1997r. Ponieważ były to budynki zamieszkałe, razem z budynkami przekazani zostali do spółdzielni ich mieszkańcy. Członkostwo spółdzielni mieszkaniowej cechuje się podstawowym kryterium jakim jest kryterium dobrowolności. W klasycznej spółdzielni osoba zainteresowana nabyciem mieszkania sama decyduje, w której spółdzielni chce zostać członkiem. Decyzję tą podejmuje wybierając spółdzielnię i podpisując z nią umowę o budowę lokalu.

Mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych powstałych z nieodpłatnie przekazanych im zakładowych budynków mieszkalnych nikt nie pytał o zdanie. Ale nie to było mankamentem tych spółdzielni. Mieszkańcy, którzy przekazywani byli do spółdzielni powstałych dla nieodpłatnego przejęcia zakładowych budynków mieszkalnych trafiali tam ze statusem najemcy a nie ze statusem członka spółdzielni.

Istotą spółdzielni jest zasada demokratycznej samorządności. Prawo do udziału w rządzeniu spółdzielnią daje jej mieszkańcowi status członka spółdzielni. Jeśli jest członkiem spółdzielni może pójść na walne lub na zebranie grupy członkowskiej i wziąć udział w rozliczeniu władz spółdzielni, a jeśli jest najemcą to może tylko płacić i nie może stawiać pytań o to za co płaci.

Od tego aspektu zaczęła się patologia w spółdzielniach powstałych z nieodpłatnie przekazanych im zakładowych budynków mieszkalnych. 10- członków założycieli dostawało na własność budynki mieszkalne wraz z najemcami i bardzo dbało o to, żeby utrudnić zdobycie członkostwa najemcom, którzy koszt budowy mieszkania pokryli przed przekazaniem ich do spółdzielni.  W spółdzielni obok wymyślili sobie zaporę w formie wysokiego progu finansowego. Chętny owszem, mógł złożyć deklarację członkowską, ale za wpisowe i udziały musiał zapłacić 1500,00 zł. Przeważająca większość  NAJEMCÓW mówiła, dziękuję uprzejmie , a 10 bossów zacierało ręce, bo mogli robić co im się rzewnie podobało ze środkami wpłacanymi na konto spółdzielni przez przekazane im owieczki ze ZNAMIENIEM TEGO STATUSU.

W mojej spółdzielni wpisowe i udziały kosztowały co prawda tylko 300 zł, ale tak po prawdzie zarząd postawił nam jeszcze wyższy próg finansowy niż majstry w spółdzielni obok. Nasi panowie szlachta wymyślili sobie że członkiem spółdzielni może zostać tylko ten najemca, który wykupi spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu i zapłaci kwotę uznaniowo dyktowanego nam wkładu budowlanego.

005

Ja zapłaciłam niecałe 5000,00 zł., potem się zastanowiłam i kiedy dotarło do mnie , że wpłaciłam spółdzielni wkład budowlany (a wkład budowlany zgodnie z ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych to zwrot poniesionych przez spółdzielnię kosztów budowy mojego lokalu) to mnie szewska wzięła.

Ps. Zarzut ograniczania najemcom dostępu do członkostwa był jednym z zarzutów skierowanych przez nas na drogę postępowania prokuratorskiego i oczywiście został  przez śledczych udaremniony.  Ustawa o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych mówiła, że spółdzielnia powinna zafundować najemcom status członka przed dniem  przejęcia lokali, w których mieszkają.

Cdn.

Skrzymowski — kopia

Cena prawdy.

Prokurator Marek Ryś

Prokurator Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej Marek Ryś

Gdybym stanęła dziś ponownie u progu tej wyboistej drogi, która doprowadziła mnie do niszowej dla przyszłości naszego kraju sentencji, że jest on zupełnie pozbawiony rzetelnej ochrony prawa, wiedziałabym już jaka jest cena takiej prawdy.

Jestem w niełatwej sytuacji. Prawomocny wyrok z powództwa prezesa mojej spółdzielni przeciwko mnie o naruszenie dóbr osobistych brzmi:

„Sąd Okręgowy w Gliwicach I Wydział Cywilny w składzie Przewodniczący SSR del. Renata Kopala (…) zakazuje pozwanej Leokadii Rybickiej – Nau rozpowszechniania nieprawdziwych informacji jakoby powód Krzysztof Skrzymowski był powinowatym prokuratora Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej Marka Rysia”

Sąd zakazem rozpowszechniania jakoby nieprawdy zamknął mi usta. Żeby wydać ten wyrok wymiar odmówił mi wsparcia oddalając mój wniosek o zarządzenie doręczenia na rozprawę dowodów z aktów stanu cywilnego prezesa i prokuratora.   Sąd wyłgał się twierdzeniem, że nie jest od zabezpieczania stronie dowodów, tym bardziej, że przepisy prawa pozwalają mi na samodzielne pozyskanie takich dokumentów.

To prawda, że kanony prawa umożliwiają dostęp do tego rodzaju dowodów w szczególności wtedy, kiedy w grę wchodzi interes prawny. Ale tak jest tylko w teorii. W praktyce zaś udostępnienia danych z kwestionariusza osobowego prokuratora Marka Rysia, w oparciu o  szeroką gamę pokrętnych argumentów, odmówili mi: Prokurator Okręgowy w Gliwicach, Prokurator Apelacyjny w Katowicach i Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, zaś odmowę udostępnienia danych prokuratora i prezesa ze zbiorów ewidencji ludności usłyszałam od Prezydenta Miasta Bytom, Prezydenta Miasta Gliwice oraz dwukrotnie od Wojewody Katowickiego z zaskarżenia obydwu tych decyzji.

PA w Katowicach Iwona Palka

Prokurator Apelacyjny w Katowicach Iwona Palka

PA w Katowicach – odmowa

W instancji drugiej mój obrońca nie poszedł na rozprawę apelacyjną i mnie nie poinformował o jej terminie pozbawiając mnie w ten sposób prawa do obrony. W oparciu o ten zarzut wniosłam skargę o wznowienie postępowania apelacyjnego. Sąd Apelacyjny w Katowicach skargę odrzucił twierdzeniem, że jeśli czuję się pokrzywdzona, to mogę skierować pozew przeciwko adwokatowi.

Na postanowienie Sądu Apelacyjnego przysługiwało mi zażalenie do Sądu Najwyższego, ale przed tą instancją zastępstwo procesowe jest obligatoryjne. Żaden adwokat nie chciał się podjąć mojej obrony a Sąd Apelacyjny odmówił mi przyznania obrońcy z urzędu, bo moja sytuacja finansowa wskazywała na to, że mogę zatrudnić fachowca.

Zanim jednak doszło do tych wydarzeń postawiliśmy organom naszej spółdzielni kilkanaście zarzutów. Zawiadomienia skierowane zostały do prokuratury przez różne osoby. Rejonowa odmawiała wszczęcia śledztwa, my zaskarżaliśmy do Okręgowej a ta cofała do ponownego rozstrzygnięcia. I tak przez dwa lata. Pracami Prokuratury Okręgowej w Gliwicach kierował wtedy Prokurator Robert Hernand.

Prokurator Robert Hernand

Skargami na czynności prokuratorskie objechaliśmy cały kraj włącznie z Sądem Dyscyplinarnym dla Prokuratorów w Warszawie i Pełnomocnikiem  Rządu d.s. Korupcji  Julią Piterą. Trzech asów wywiadu wypowiedziało się, że nam nie wolno, chociaż przepisy nie wykluczały stawiania zarzutów prokuratorom przez zwykłego śmiertelnika.

W końcu w Prokuraturze Okręgowej w Gliwicach zapadła decyzja, że należy przerwać nasze rozlegające się po całym kraju larum. Prokurator Okręgowy nie przychylił się do kolejnego zażalenia i worek z naszymi zarzutami trafił do Sądu Rejonowego w Rudzie Śląskiej. Wiedzieliśmy, co to oznacza. Konsylium prokuratorsko – sędziowskie zdecydowało pogrzebać naszą sprawę. Wtedy podjęliśmy decyzję opublikowania naszych obaw i zastrzeżeń:

Publikacja:

Przyjrzą się prokuratorom

Ponieważ prokurator Marek Ryś odmówił nam wszczęcia śledztwa lub umorzył najpoważniejsze zarzuty, będę mówić, bez względu na cenę tej prawdy. Pora już, żeby wszystkie ofiary kryzysu etyki zawodowej funkcjonariuszy organów powołanych do strzeżenia prawa i praworządności naszego kraju zaczęły głośno wyrażać swój sprzeciw w trosce o zagrożony tą materią los naszego państwa. cdn.

Skrzymowski — kopia

Ciepło się nie przedawnia.

Dzisiejsza „Rzepa” donosi:

CiepłoAle nie tylko „ciepło” się nie przedawnia. Z sentencji wyroku:

„Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 11 września 2014 r.

Osoba wskazana w art. 4 ust. 8 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (jedn. tekst: Dz.U. z 2013 r., poz. 1222) może dochodzić zwrotu nadpłaconych opłat eksploatacyjnych na podstawie przepisów kodeksu cywilnego o świadczeniu nienależnym.”

wynika, że i inne nadpłacone opłaty mogą być dochodzone na drodze postępowania cywilnego.

Potrójny standard

Jak prezes może ukarać spółdzielcę

Z niezbyt dawno założonej, ale mimo tego już zaprzyjaźnionej z nami, strony: http://osiedlezaciszewaw.pl/?p=713

przedstawiamy „Galerię zdjęć” obrazujacych jak można „ukarać” (ale także i skłócić) spółdzielców.

Jak się to robi? Prezes wyszkolony, no to doskonale wie jak. Dodatkowo „Vademecum prezesa” ma w „małym paluszku”.

Ale „do rzeczy”:

W tym konkretnym przypadku, prezio wybrał „drogę” udowadniania swojego „JA”, poprzez zastosowanie trzech rodzajów RÓŻNYCH (ale cenowo tożsamych) standardów wykonania remontu – termomodernizacji. A więc mamy:

Standard „extra”

standare extraTu mieszka prezes

Standard dla zwykłych członków SM:

standart przeciętnyTo obok tej częsci budynku – tu już prezes nie mieszka

Standard dla „niepokornych”

standard dla niepokornychstandard dla niepokornych 1A tu mieszkają ci, którzy by chcieli kontrolować prezesa

Wszystkie zdjęcia wykonano tego samego dnia w odstępach minutowych. Remont (właściwie termomodernizacja) był wszędzie wykonany w tym samym czasie i wszędzie m2 wykonanego „remontu” kosztował tyle samo. Mieszkańcy tego osiedla mowią, że to był „KARNY(sic!) REMONT”.

Kto nam bruździ?

 

Trybunał

Wracamy do wniosków dotyczących przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych jakie zostały skierowane do Trybunału Konstytucyjnego przez Kluby frakcji parlamentarnych, które rozdają karty na naszej scenie politycznej.

 Pamiętacie, że wnioski są dwa:

  1. Skierowany przez Platformę Obywatelską w obronie naszego interesu:

http://temidacontrasm.info/i-co-tam-slychac-w-trybunale/

2.  Skierowany przez połączone siły SLD i PSL, żeby nam zaszkodzić:

http://temidacontrasm.info/eksmitujcie-ich-z-sejmu/

W obydwu wystąpieniach posłowie wnoszą o zbadanie zgodności przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z ustawą zasadniczą, czyli Konstytucją. W takim wypadku poselski wniosek oceniany jest przez Rząd, Sejm i Prokuratora Generalnego. Organy te powinny zaopiniować poselski wniosek kierując do TK swoje uwagi na piśmie. Opinie te są dla nas bardzo ważne ponieważ wskazują kto jest za nami , a kto przeciwko nam.

Chociaż mija już rok od daty wpływu poselskich wniosków, na razie wpłynęła do nich tylko jedna opinia. Jest to opinia Prokuratora Generalnego do wniosku Platformy Obywatelskiej. Opinia ta wpłynęła do Trybunału w dniu 29 lipca 2014r :

Stanowisko PG

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Stanowisko-PG.pdf

Opinię podpisał Z-ca Prokuratora Generalnego prokurator Robert Hernand, nasz niechlubny znajomy z okresu, w którym pełnił funkcję Prokuratora Okręgowego w Gliwicach. O tym jak podległa mu ekipa kołowała nas osłaniając przestępstwo Zarządu naszej Spółdzielni polegające na bezprawnym pobieraniu od nas wkładu budowlanego za spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu (budynki dostali za darmo a pobierali od nas wkład budowlany – chcieliśmy, żeby prokuratura sprawdziła w oparciu o jakie to poniesione koszty budowy mieszkań spółdzielnia nalicza nam ten wkład budowlany za budynki, które powstały z naszych pieniędzy na kopalni), opowiadaliśmy już w tej witrynie w serialu pt: „Adwokaci diabła”. Niestety tych publikacji nie możemy już przywołać, bo ze względu na ograniczoną pojemność serwera zostały wykasowane. Może je kiedyś powtórzymy, jeśli nam czas pozwoli.

Prok. Robert Hernand

 Z-ca Prokuratora Generalnego prokurator Robert Hernand

Ponieważ z autorem stanowiska mamy złe skojarzenia, opinię przejrzeliśmy od dechy do dechy w oczekiwaniu, że Pan Prokurator się zrehabilituje i z przykrością stwierdzamy, że prokurator Robert Hernand w sprawach spółdzielni mieszkaniowych jest niereformowalny. Jego opinia  dotycząca równości praw członków spółdzielni w odniesieniu do praw jakie mają użytkownicy zasobów mieszkaniowych budowanych przez inne polskie podmioty, jest dla nas skrajnie niekorzystna.

To jest Pan w końcu, Panie prokuratorze, zwolennikiem równouprawnienia polskich obywateli, czy nie? Bo z tego co Pan pisze wynika, że konstytucyjna zasada równości obywateli naszego kraju w prawach i powinnościach, jest Panu zupełnie obca.

Chodzi o ten przepis ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych:

Art. 26.

1. Jeżeli w określonym budynku lub budynkach położonych w obrębie danej nieruchomości została wyodrębniona własność wszystkich lokali, po wyodrębnieniu własności ostatniego lokalu stosuje się przepisy ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali, niezależnie od pozostawania przez właścicieli członkami spółdzielni.

Ponieważ nie dla wszystkich ten przepis może być zrozumiały tłumaczymy: Ten przepis mówi, że w budynku spółdzielni wspólnota powstaje z mocy prawa dopiero po przekształceniu w odrębną własność ostatniego mieszkania w budynku.

W każdych innych polskich zasobach mieszkaniowych (zakładowych, gminnych, deweloperskich i innych) jest odwrotnie: wspólnota z mocy prawa powstaje w momencie przekształcenia w odrębną własność pierwszego lokalu. Jeśli np. deweloper sprzeda odrębną własność pierwszego lokalu w wybudowanym przez siebie budynku, to budynek z mocy prawa staje się wspólną własnością: mniejszościowgo udziałowca jakim jest właściciel, który kupił mieszkanie oraz większościowego udziałowca (dewelopera), który jest właścicielem pozostałych mieszkań. Wszędzie obowiązuje ta właśnie zasada, w budynkach zakładowych, gminnych, budowanych przez TBS-y, tylko nie w spółdzielniach mieszkaniowych.

KONSTYTUCJA RP  mówi:

Art.32.

1.Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

Art. 64.

2.Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.

Weźcie to na chłopski rozum i oceńcie sami. Czy artykuł 26 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych zapewnia członkom spółdzielni mieszkaniowych takie same prawa jakie mają obywatele mieszkający w innych polskich zasobach mieszkaniowych i czy spełnia wobec tego konstytucyjną zasadę, która głosi, że „ wszyscy wobec prawa są równi” i,   że
„własność podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej”? Bo prokurator Robert Hernand działając przeciwko naszemu interesowi wmawia Trybunałowi, że art. 26 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych jest zgodny z Konstytucją.

Kim jest prokurator Rober Hernand jeśli chodzi o korzenie polityczne (bo to ważne, która opcja polityczna nam bruździ) przeczytajcie sami:

http://wyborcza.pl/1,76842,7698156,Czlowiek_Ziobry_na_szczytach_prokuratury_.html

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,7722013,Jamrogowicz__Kowalska__Hernand_zastepcami_prokuratora.html

Prokurator Robert Hernand

W Trybunale

 

AWvH na Prezydenta Łodzi!

Wczoraj w nocy dotarła do nas wiadomość.

DOBRA WIADOMOŚĆ:

AGNIESZKA WOJCIECHOWSKA van HEUKELOM

kandyduje na

PREZYDENTA ŁODZI

AWvH

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom

Tutaj kilka słów wyjaśnienia, skąd taka, w dodatku z podkreśleniem „dobra”, informacja na witrynie zajmujacej się tym co dotyczy członków SM, patologiami w tychże SM, prawa zwiazanego z spółdzielczością mieszkaniową. Na pewno to wyjaśnienie nie jest potrzebne tym, którzy już od lat walczą o korzystne dla spółdzielców zmiany: i w prawie ich dotyczącym i w samych SM. Oni Panią Agnieszkę już znają.

To wyjaśnienie kierujemy do tych, którzy dopiero ostatnio mogli się „na wlasnej skórze” przekonać, jak głęboko sięgają patologie w sferę działania polskich SM. W sposób szczególny dotknęło to Łodzi, która jednak nie jest jakimś wyjątkiem w tym temacie w naszym kraju, tylko tam najjaskrawiej się to objawiło. A ten „cud objawienia” nie spowodowały „krasnoludki”, ani tym bardziej „łódzcy politykierzy” i innej maści „działacze”, o których w swoim wywiadzie mowi Pan J. Olczyk, tylko upór i konsekwencja Pani Agnieszki,  która w Łodzi ma swoją „małą ojczyznę”. Jest prawdą, że ma „trudny charakter” i czasem ciężko się z Nią współpracuje. Naprawdę coś o tym wiemy i dlatego też stosunki między nami są raczej „chłodne”, tak że jesteśmy ostatnimi, którzy by mogli pisać peany na Jej cześć. Jednak również ten Jej charakter (można żartobliwie powiedzieć – „charakterek”), jest jednocześnie rękojmią tego,

że skutecznie „przewietrzy” pokoje magistratu łódzkiego z „stęchlizny” ukladów i układzików POwsko-SLDowsko-PiSowskich;

że sitwom jakie się tam zagnieździły, zlikwiduje te ich „gniazdka”;

że to urzednicy w magistracie będą dla łodzian, a nie odwrotnie;

że „wyprostuje” te wszystkie uchybienia prawa, „na linii” magistrat – łodzkie SM, a winni tych uchybień poniosą konsekwencje tak służbowe jak i karne.

Wściekłość w komentarzach jakie już pojawiły się na różnych forach, na wieść o tej decyzji Pani Agnieszki, najdobitniej świadczy o tym, jakie przerażenie w tych osobnikach budzi możliwość wygrania przez Nią tych wyborów. Macie rację „hejterzy” ( w niczym nie chcę obrazić prawdziwych hejterów takim porównaniem) w tym swoim przerażeniu, bo rzeczywiście ktoś kto potrafi, nie licząc się z tym, że przekreśla swoją karierę, „strzelić w pysk” swojego dyra w OBRONIE SWOICH WARTOŚCI, na pewno w obronie tych wartości nie zawacha się wywalić was „na zbity pysk” z waszych „ciepłych” posadek. A dodatkowo rozliczy was z wydanych i publicznych i prywatnych, ludzkich pieniędzy, a także z decyzji urzędniczych wydawanych „po uwazaniu”.

Z ostatniej chwili:

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3570757,kongres-nowej-prawicy-agnieszka-wojciechowska-van-heukelom-kandydatem-na-prezydenta-lodzi,id,t.html

„Nasza”(?) KNS – „odsłona” nr.24

Planowane posiedzenia komisji sejmowych
Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa spółdzielczego

11 września 2014 (czwartek), godz. 16:00

sala 23/bud. G

Rozpatrzenie poselskich projektów ustaw : – Prawo spółdzielcze (druki nr 980 i 1005) – kontynuacja

 

Screenshot_1Ciekawe, jakie dziś nam „parlamentarzysty” zafundują „przedstawienie”.

100_4152

100_4159

100_4162