AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

Tępienie „NIEPOKORNYCH” !

„KONTROLOWANIE  PRZEZ  WŁAŚCICIELA  JAK Z SWOICH OBOWIAZKÓW WYWIĄZUJE  SIĘ  NAJEMNY,  SEZONOWY  PRACOWNIK,  JEST RAŻĄCYM NARUSZENIEM  STATUTU  I  DOBRYCH  OBYCZAJÓW!! „

SM-Mokotów2

Tak  OCZYWIŚCIE uważa HENRYK HEBDA, prezes Zarządu SM „Mokotów”.

Henryk Hebda prezes zarzadu SM MokotówPrezes zarządu Henryk Hebda w rozgłośni RDC

Ponad rok temu umieściliśmy pierwsze wpisy dotyczący tej SM

http://temidacontrasm.info/marsz-mokotowa/

http://temidacontrasm.info/sm-mokotow/

Zarówno my, jak i pewnie inni, byliśmy przekonani, że ta SM wkracza na prawidlową, prostą drogę prowadzącą do upodmiotowienia jej członków.

MYLILIŚMY SIĘ!

Jak się okazuje, nie tak łatwo jest wejść na tą drogę, gdy jej przeciwnikiem jest stary „wyjadacz”, z 25-cio letnim stażem prezes zarządu, odpowiednio wyszkolony i wspierany przez „lobby prezesowskie”, z autorami słynnego „tak macie kłamać” na czele.

Prezentujemy oficjalny dokument jakim jest INTERPELACJA POSELSKA Pana posła na Sejm RP, Artura Górskiego, dotyczący bezposrednio tego tematu:

A.Górski

„INTERPELACJA
w sprawie łamania praw członków spółdzielni i niewłaściwego interpretowania prawa spółdzielczego przez Zarząd

Pani
Maria Wasiak
Minister Infrastruktury i Rozwoju

Szanowna Pani Minister!

Na podstawie art. 192 Regulaminu Sejmu przedkładam Pani Minister interpelację poselską w sprawie łamania praw członków spółdzielni i niewłaściwego interpretowania prawa spółdzielczego przez Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej „Mokotów” w Warszawie.

Niniejszą interpelację piszę na podstawie – jak się wydaje – uzasadnionej skargi spółdzielców, członków SM „Mokotów”, którzy chcieli mieć na nią wpływ i doprowadzić do podziału tego spółdzielczego molocha na mniejsze spółdzielnie, za co spotkają ich szykany ze strony Zarządu.

Kalendarium wydarzeń wygląda następująco:

1\. W czerwcu 2014 r. Walne Zgromadzenie SM „Mokotów” dało zgodę, aby ze struktur spółdzielni wydzieliły się z majątkiem cztery największe osiedla, w których mieszka 80% członków: „Dąbrowskiego”, „Domaniewska”, „Domaniewska II”, „Puławska”. (Poprawki o podziale SM „Mokotów” sygnowali wszyscy członkowie czterech wydzielających się Rad Osiedli oraz przegłosowało je ponad 360 członków z 700 którzy głosowali na Walnym Zgromadzeniu SM „Mokotów” w czerwcu 2014 r.)
Patrz: załącznik nr 1, pkt 7-13
2\. Walne Zgromadzeniu usunęło w czerwcu 2014 r. dwóch członków Rady Nadzorczej z pełnionych przez nich funkcji: p.Teresę Michałowską, p.
Jacka Baranowskiego.
Patrz: załącznik nr 2, strona 1 i 5
3\. Trzech członków Zarządu SM „Mokotów” wstrzymało sądownie wydzielenie się czterech osiedli oskarżając, że Walne Zgromadzenie umożliwiło wydzielenie się czterem osiedlom wbrew interesom SM „Mokotów” i… Walnego Zgromadzenia, a także narażają na uszczerbek majątk SM „Mokotów”.
Patrz: załącznik nr 3
4\. Siedmiu „niepokornych” członków Rady Nadzorczej wiedząc o tym, że 2 członków RN zostało odwołanych, zebrało się w składzie 7 osób (50% członków RN) i w dniach 24 lipca i 2 września uchwaliło, co następuje:
- odwołanie z przewodniczącego Rady Nadzorczej p. Zbigniewa Pawlikowskiego – pozbawiono go jedynie funkcji w Radzie Nadzorczej, ale nadal pozostał członkiem Rady Nadzorczej i członkiem SM „Mokotów”,
- odwołanie z sekretarza Rady Nadzorczej p. Grażynę Cichocką – pozbawiono ją jedynie funkcji w Radzie Nadzorczej, ale nadal pozostała członkiem Rady Nadzorczej i członkiem SM „Mokotów”,
- zawieszenie w członkostwie Rady Nadzorczej p. Krzysztofa Korcza – nadal pozostał członkiem SM „Mokotów”,
- odwołanie p. Henryka Hebdy z funkcji prezesa SM „Mokotów” i powołanie na te funkcję członka SM „Mokotów” p. Janusza Majkowskiego,
- odwołanie p. Mirosława Siennickiego z członka Zarządu i powołanie na tę funkcję członka SM „Mokotów „p. Franciszka Plucińskiego.

5\. W tajemnicy przed siedmioma „niepokornymi” członkami Rady Nadzorczej Zarząd SM „Mokotów”, przy udziale zatrudnionych kancelarii prawnych, przywrócił sądownie dwóch członków Rady Nadzorczej odwołanych przez Walne Zgromadzenie. Oficjalnie ta informacja została przekazana członkom spółdzielni w dniu 6 listopada mimo, że wyrok zapadł 22 września. Zarząd postąpił tak dlatego, aby wyrok się uprawomocnił, co znakomicie utrudniło zażalenie na to postanowienie. W ten sposób Zarząd SM „Mokotów” zapewnił sobie możliwość rządzenia, gdyż w 16 osobowym składzie RN Zarząd ma obecnie 9 osób, które go popierają.

Patrz załącznik nr 5
6\. W związku z przywróceniem dwóch członków Rady Nadzorczej wszystkie decyzje podjęte przez 7 członków Rady Nadzorczej zostały sądownie anulowane. Skoro w dniu głosowań tj 24 lipca i 2 sierpnia RN składała się z 16 osób a nie z 14, to głosowania przeprowadzone przez 7 członków RN były nieważne, bo nie spełniono wymogu obecności 50% członków RN.
Patrz załącznik nr 6
7\. W dniu 29.01.2015 r. ma zostać wyrzuconych ze spółdzielni siedmiu „niepokornych” członków Rady Nadzorczej, a także dwaj członkowie spółdzielni, którzy ośmielili się kandydować do Zarządu SM „Mokotów”, gdyż chcieli „uzyskać wpływ na działalność Rady Nadzorczej i Zarządu”.
Wyrzucenie ze spółdzielni i pozbawienie członkostwa oznacza:
- Brak możliwości bycia członkiem Rady Osiedla,
- Brak możliwości zabierania głosu i udziału w Walnych Zgromadzeniach,
- Brak możliwości wybierania i bycia wybieranym do organów spółdzielczych (Rada Nadzorcza, Zarząd)

Patrz załącznik nr 7

Jak komentuje jeden z „niepokornych” członków Rady Nadzorczej: „Jeśli tak się stanie, to w Radzie Nadzorczej liczącej 16 osób pozostanie tylko 9 osób całkowicie posłusznych Zarządowi SM „Mokotów”, które wbrew Walnemu Zgromadzeniu nie dopuszczą do podziału spółdzielni, ludzi którzy zaprowadzą dyktaturę rodem z Białorusi w naszej spółdzielni, bo skoro nas można wyrzucić za realizację postanowień Walnego Zgromadzenia, to będzie oznaczało, że w przyszłości będzie można wyrzucić każdego, kto choćby źle spojrzy na prezesa Hebdę lub będzie za mało energicznie bił mu brawo.”

M. SwiderskiW związku z powyższym mam następujące pytania do Pani Minister:
– Czy przewidziany prawem podział dużej spółdzielni i wydzielenie mniejszych spółdzielni faktycznie naraża na uszczerbek majątk spółdzielni-matki, co może być podstawą do uchylenia decyzji o podziale? Wydaje się, że nie da się przeprowadzić podziału dużej spółdzielni bez uszczerbku jej majątku. A zatem czy interpretacja podana przez Zarząd SM „Mokotów” nie oznacza, że prawo o podziale spółdzielni na mniejsze pozostaje „martwe”?
– Czy prawidłowy jest proces wydzielenia mniejszych spółdzielni na podstawie ich wartości rynkowej czy księgowej?
– Czy podstawą do pozbawienia członkostwa spółdzielni może być:
a. Publiczna krytyka działań Zarządu spółdzielni i jej prezesa?
b. Podjęcie starań mających na celu wejście, zgodnie ze statutem spółdzielni, do jej organów: Zarządu i Rady Nadzorczej, w celu uzyskania wpływu na działalność tych organów, czyli na funkcjonowanie spółdzielni? „Czy wrogami SM „Mokotów”, których trzeba wyeliminować, są ci którzy chcą mieć wpływ na działania RN i Zarządu spółdzielni?” – pytają jej członkowie zagrożeni pozbawieniem członkostwa z tego powodu.
c. Podjęcie działań mających na celu podział dużej spółdzielni i bez wyroku sądowego wydzielenie z niej mniejszych spółdzielni w granicach poszczególnych osiedli?
- W związku z tym zwracam się do Pani Minister, aby jeszcze przed
29.01.2015 r. spowodowała w ramach swoich uprawnień, kontrolę funkcjonowania Zarządu SM „Mokotów”
pod kątem zaistniałych wydarzeń, a szczególnie wobec poważnego podejrzenia, że Zarząd SM „Mokotów”:
a. Niewłaściwie interpretuje przepisy prawa spółdzielczego w kwestii podziału spółdzielni i praw członków spółdzielni.
b. Działał i zamierza działać na szkodę członków spółdzielni zainteresowanych jej losem, podejmujących inicjatywy mające akceptację Walnego Zgromadzenia, a niezgodne z linią obecnego prezesa, który chce bezpodstawnie pozbawić ich praw członkowskich (należy wstrzymać usunięcie „niepokornych” członków spółdzielni przynajmniej do czasu zakończenia kontroli).
c. Wprowadził w błąd sąd, który uchylił decyzje Walnego Zgromadzenia i „opozycyjnej” Rady Nadzorczej, jak również ukrył przed siedmioma „niepokornymi” członkami Rady Nadzorczej fakt zaskarżenia tych decyzji do sądu i jego postanowienia aż do ich uprawomocnienia, co uniemożliwia skuteczne zażalenie na te postanowienia sądu.
Uprzejmie proszę, abym po przeprowadzeniu takiej kontroli (załączam dostarczone mi dokumenty, które przy takiej kontroli zapewne będą
pomocne) został poinformowany o jej wynikach, najlepiej przez udostępnienie protokołu kontroli.

Pozostaję w szacunku

Artur Górski
Poseł na Sejm RP”

Warszawa, 7.01.2015 r

A tutaj inny komentarz członka tej SM ( boi się ujawnić):

„Prezes walczy tylko i wyłącznie o kasę dla siebie tylko i wyłącznie dla siebie. Jego działania jak większości prezesów wielkich spółdzielni nie mają nic wspólnego z dobrem mieszkańców. O ilość przekrętów Pana Hebda można byłoby napisać kilkanaście artykułów. Poczynając od milionowych kosztach obsługi budowy dwóch nowych budynków, których budowa się nie rozpoczęła i jeszcze długo się nie rozpocznie. Patrząc w rachunek inwestycyjny już dziś bez budowy metr mieszkania w tych budynkach to 12 tys za metr, a na działce nawet dziury w ziemi nie ma. Wszystkie te koszty są pakowane w koszty operacyjne spółdzielni, gdzie miesięcznie każdy mieszkaniec płaci tylko 0,16 zł od metra. Teraz sobie proszę policzyć, jak gigantyczna jest ta spółdzielnia przeciętnie miesięcznie spółdzielnia na swoje funkcjonowanie „dostaje” około 1 miliona złotych. Numer z pozwem do sądu przeciw wydzieleniu spółdzielni jest grany po raz kolejny, poprzednim razem prezes zablokował wydzielenie się osiedla Dąbrowskiego, kwestionując prawidłowość zebranych podpisów! Najsmutniejsze jest to że to z moich pieniędzy Pan Prezes płaci prawnikom, którzy chronią jego dochody a nie moje interesy jako mieszkańca.”

************************************************************************************************************

od admina witryny:

1) W dniu 16.01.2015 r. odbyła się kolejna rozprawa w Sądzie Okręgowym w Warszawie z pozwu wykluczonych  „niepokornych” przez RN SBM Zachód w WArszawie o uchylenie uchwał o wykluczeniu ich ze spółdzielni. Sprawa XXV C 653/14 

2) W dniu 27.01 sala 213 godz. 9.oo bedzie  rozprawa z  pozwu Antoniego Przechrzty, o unieważnienie uchwał nadzwyczajnego zebrania walnego, na którym to odwołano RN, kóra odwołała prezesa zarzadu i natychmiast przywrócono sobie  i poprzednią RN i zarząd.

W zasadzie to jako twórcy tej witryny winniśmy BARDZO DZIEKOWAĆ takim prezesom, że W TAK SKUTECZNY SPOSÓB WSPIERAJĄ NASZĄ TEZĘ O PATOLOGICZNIŚCI OBECNEJ FORMY POLSKICH SM, a nawet jej kryminogenności (o tym, że jest źródłem wszelkiego rodzaju korupcji, to już nawet nie wspominamy ).

 

 

Prawo WŁASNOŚCI !

DSC_0720Dziś, 15-go stycznia 2015r miała miejsce w Trybunale Konstytucyjnym bardzo ważna rozprawa. Rozprawa, której rozstrzynięcia będą miały wręcz olbrzymi wpływ na sytuację tak członków SM posiadajacych zarówno spółdzielcze prawa do lokalu, czy własność wyodrębnioną mieszkania, jak i tych osób, które nie będąc członkami SM, posiadają mieszkania jako własność wyodrębnioną. Rozprawa trwała od godz. 9-ej do 14-ej i została odroczona do dn.05.02.2015r

Prezentujemy, refleksje naszych kolegów biorących udział jako publiczność w rozprawie. Refleksje , a wlaściwie ich odczucia z tego uczestnictwa. Mają pełną legitymację do takiego prezentowania swojego stanowiska, a uprawnia ich do tego zarówno ilość lat walki o unormalnienie polskich SM, jak i to jakie ta walka przyniosła im uszczerbki tak finansowe, jak i na ich zdrowiu.

„Kto jest ważniejszy, osoba prawna ( SPÓŁDZIELNIA ) czy obywatel?

  Oto jest pytanie !!

Na to pytanie w poprzednich latach odpowiadał w Trybunale Konstytucyjnym, jako reprezentant grupy posłów Ryszard Kalisz – działo się to 15-07-2009r.
Wówczas odpowiedział z całą stanowczością, że najważniejszy w systemie prawa jest OBYWATEL.

KaliszZnowu zegarek? Ale tym razem nie z PO. A rączki tak jakby czekały na „bransoletki”.

W dniu 15-01-2015r Pan poseł Ryszard Kalisz niestety zapomniał o obywatelu.

Pan poseł bronił abstrakcyjnej osoby prawnej- Spółdzielni Mieszkaniowej.
Panie pośle, Pan bronił osoby prawnej poprzez wizje zatrudnionych najemnych pracowników organów spółdzielczych.
Jako prawnik i przedstawiciel Sejmu winien Pan Poseł bronić OBYWATELI i posiadać wiedzę, że spółdzielnia mieszkaniowa, jako osoba prawna zawsze dysponowała i dysponuje tylko i wyłącznie środkami finansowymi jej mieszkańców. Jest po prostu zwykłym zarządcą bez własnego kapitału.

KONSTYTUCYJNE PRAWO WŁASOŚCI Panie pośle musi być respektowane w każdej działalności również w spółdzielniach mieszkaniowych.
Jako spółdzielcy- OBYWATELE RP z chęcią obejrzymy Pana występ w teatrze , gdyż jest Pan świetnym aktorem . W Trybunale Konstytucyjnym oczekujemy od Pana profesjonalizmu poselskiego i prawniczego nie zaś tragikomedii, jaką Pan zaprezentował w dzisiejszym dniu.
Jak się ma równość obywatelska do korporacyjnej równości członkowskiej?
Doskonale posiada Pan wiedzę, że prawo ma służyć ludziom. Osoba prawna nie była i nie jest człowiekiem. Za błędy i liczne patologie czynione przez najemnych funkcyjnych przedstawicieli organów w spółdzielniach mieszkaniowych płacą niewinni ludzie: mieszkańcy-obywatele RP, czlonkowie SM i nie tylko.
Niech Pan czyta przepisy w całości nie zaś w abstrakcyjnej formie osoby prawnej.

****************************************************************************************

PG na sali
Odnosząc się do wypowiedzi Pani reprezentującej Prokuratora Generalnego proponujemy powrót do nauki prawa najlepiej w praktyce, oraz logiki. Bez tytułu łatwiej przyswoić obecnie obowiązujące prawo w odniesieniu do obowiązującej Konstytucji RP.

*************************************************************************************************

Screenshot_6Panie Sędzio Kieres ludzie nawet za komuny posiadali wiedzę, że dokonują zakupu mieszkania w inwestycji, którą w pełni sfinansowali, nie zaś ograniczonego prawa do lokalu.
Zarządca spółdzielnia winien przyjąć dokument – akt notarialny- oświadczenie lub inny prawem wymagany, że Kowalski wybudował lub zakupił na rynku wtórnym dane mieszkanie i obligatoryjnie bez żadnej deklaracji uznać Kowalskiego za właściciela danego lokalu z pełnym uczestnictwem i respektowaniem prawa o własności.

***********************************************************************************************************************

A oto galeria „NIEPOKORNYCH” w sali TK:

Screenshot_1Screenshot_2Screenshot_3Screenshot_4

oraz zdjęcie, ktore trzeba by zatytułować: „czyżby wspólnicy?:

Screenshot_5

Przypisek ad personam:

Co się dziwić całej Polsce skoro warszawiaków, niby aktywnych, była garstka. Gdzie te aktywne chłopy z Warszawy?

Swoje refleksje przedstawiają uczestnicy rozprawy:

Przedstawiciele KZLiS: oddział Grodzisk Mazowiecki i oddział Żyrardów”

==========================================================================================================

Było nieźle. Dobrze się spisaliście, chociaż Wysoki Trybunał musiał Was przywoływać do porządku. Sędziowie też prowadzili sprawę całkiem do rzeczy. Ciekawe co z tego wyniknie, bo my tam wiemy, że jak sędziowie są „do rany przyłóż”, to szykują nam niemiłą niespodziankę.

Platforma! Jak ten wyrok nam spapracie, tak jak sejmową opinię, to możecie pakować manatki. Nie odpuścimy wam, choćby nam przyszło głosować na PiS (mimo tego, że też ma nas w głębokim poważaniu), chyba, że ludzie zmądrzeją i wprowadzą do sejmu nową partię.
WY NASZYCH GŁOSÓW NIE DOSTANIECIE POZA WYJĄTKAMI JAK PANI POSEŁ LIDIA STAROŃ.

Temida

Szykujecie maszyny?

DSC_0715

Trybunał Konstytucyjny

Jutro przed godz. 9:00 tu wywiesimy linka do transmisji:

http://trybunal.gov.pl/rozprawy/transmisja-rozpraw/

Niektórzy użytkownicy naszej witryny o 2-giej w nocy wyruszają w drogę aby dotrzeć o czasie na rozprawę.

Petarda! Życzymy szerokiej drogi!

Przewodniczca

Prosto z sali  -  przewodnicząca składu orzekającego sędzia Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz

Kalisz

Prosto z sali - przedstawiciel Sejmu i nasz oponent mecenas Kalisz, który w swoim wystąpieniu przebarwionym   politycznie zapomniał o merytorycznych argumentach

Screenshot_1przedstawiciel wnioskodawców mec. Aleksander Praksa, posłanka Lidia Staroń
i przedstawiciel Prokuratora Generalnego Barbara Długołęcka

 

Protest zwykłego spółdzielcy !!

DSC_0720

Andrzej Cieślikowski                                                                                                                                                                                              Olsztyn. 12.01.2015

Trybunał Konstytucyjny
Warszawa

Uwagi zwykłego spółdzielcy do rozpatrywanego wniosku sygn. akt K 60/13

Z niesmakiem, ale bez zdziwienia zapoznałem się z obszernym pismem Marszałka Sikorskiego, z pismem zwanym stanowiskiem Sejmu. Jest ono niestrawne ze względu na zawiły język, wewnętrznie sprzeczne tezy, zniekształcanie obrazu stanu faktycznego wspólnotowego i spółdzielczego zarządzania, itp.
Odniosę się do kilku z wielu wymagających tego kwestii.

1.Za późno Trybunał zajmuje się tematem zgłoszonym po latach funkcjonowania ustaw spółdzielczych, zwłaszcza po nowelizacji z 2007 roku. Już wtedy łatwo można było przewidzieć praktyki sprzeczne z duchem i z literą dziurawego prawa, niespójnego z innymi ustawami . Sprzecznego z autentycznie podmiotowym usytuowaniem członków spółdzielni oraz użytkowników i właścicieli lokali Wbrew podstawowej zasadzie samorządności w spółdzielniach. Lepiej późno niż wcale.

2. Zwracam uwagę na miałkość powtarzanego od lat i podchwytywanego przez sądy także fałszywego hasła propagandowo negatywnego lobby funkcyjnego, iż przymusowy zarząd spółdzielczy nieruchomościami stanowić ma zabezpieczenie praw użytkowników lokali spółdzielczych, nie będących własnością odrębną.

Otóż na mocy obecnego prawa LOKALE SPÓŁDZIELCZE WE WSPÓLNOTACH NADAL SPÓŁDZIELCZYMI POZOSTAJĄ! Ich interesy we wspólnocie reprezentuje zarząd spółdzielni, czyli prezes, nie owi spółdzielcy. Zatem ich wpływ na zarządzanie nieruchomością pozostaje bez zmian – jak dotąd na zasadach spółdzielczych, czyli realnie fikcyjny, często pozorowany przy władczym po prezesowsku tam zarządzaniu.

TO EFEKT ASPOŁECZNEGO SPÓŁDZIELCZEGO ZARZĄDU, A NIE WSPÓLNOTOWEGO!

3. „Władcy ”SM obawiają się ograniczenia ich monopolu informacyjno – decyzyjnego!
W strukturach spółdzielczych, których podstawową zasadą powinna być realna samorządność, transparentność funkcjonowania. Czyli uczciwość. Podmiotowe właścicielsko usytuowanie członków i mieszkańców – odpowiednio do tytułów własności lokali. A z tym poważne trudności w wielu sm. Przykładową ilustracją są głośne ostatnio choćby wielkie kłopoty SM Śródmieście w Łodzi, Śródmiejskiej SM w Warszawie, SM Hutnik w Ostrowcu Świętokrzyskim, itd. Tam ów przymusowy zarząd spółdzielczy doprowadził do olbrzymiego zadłużenia, co spada na niewinnych mieszkańców i skutkuje dalszymi kłopotami – do upadłości likwidacyjnej sm włącznie. To efekt fatalnego władczego zarzadzania spółdzielniami. Braku realnego dostępu członków do istotnych informacji, ignorowania prób ich interwencji. TAKIE ZWICHROWANE RELACJE FUNKCJONUJĄ W WIELU SPÓŁDZIELNIACH. Jako efekt łatwego do dowolnego interpretowania i naginania prawa.

4. Zgodne z konstytucją wprowadzenie Ustawy o własności lokali do spółdzielni mieszkaniowych odnośnie praw właścicieli odrębnych lokali powinno być pełne, albo wcale. Obecne ograniczenia są półśrodkiem tworzącym galimatias praktycznie utrwalający nadmierne władztwo zarządów sm. Jawnie owo lobby prowadzi nachalnie systematyczną propagandową kampanię antywspólnotową! Jakby wspólnoty stanowiły jakieś zło, a jedynie spółdzielcze półniewolnicze relacje niby świetne!
WŁASNOŚĆ ODRĘBNA I Z NIEJ WYNIKAJĄCE PRAWA WŁAŚCICIELI POWINNY BYĆ JEDNAKOWE NIEZALEŻNIE OD NAZWY ZASOBÓW MIESZKANIOWYCH. ZGODNIE Z KONSTYTUCYJNĄ ZASADĄ RÓWNOŚCI PRAW!

5. Do tego jeszcze jeden aspekt. Otóż szermują propagandyści hasłami o dobrowolności członkostwa. W sytuacji, gdy od lat był przymus polegający na łączeniu przydziału lokalu spółdzielczego z członkostwem. Potem doszły nowe praktyki polegające na przyjmowaniu w poczet członków wedle uznania zarządu, niezależnie od związku lokalowego ze spółdzielnią. Przy tym właścicieli odrębnych lokali z nieruchomości zarządzanych przez inne niż spółdzielnia instytucje pozbawia się członkostwa, nawet wbrew ich woli pozostawania nadal członkiem spółdzielni! To nieoficjalna kara za rezygnację z droższego i nieprzejrzystego na ogół zarządzania spółdzielczego na rzecz wspólnotowego. Jednocześnie tak pozbawia się tych byłych już spółdzielców udziałów w nieraz dużej wartości majątku wspólnym SM, określonym w art. 40 UoSM.

6. Mienie spółdzielni jest ustawowo własnością prywatną członków. Na papierze. Bo jest, a jakoby jej nie było – zależnie od doraźnych interpretacji oraz od okoliczności! Gdy ktoś przestaje być członkiem SM, owa jego część niby prywatnej własności automatycznie znika w oparach ustawowych interpretacji. Jednocześnie przy podziale spółdzielni i powstaniu nowej – odpowiednia część owego majątku jednak idzie za członkami do nowej SM. Gdy jednak powstaje wspólnota mieszkaniowa w nieruchomości SM, owe udziały w majątku /prywatnym!/ znikają jak kamfora! Nawet nie oddaje się pieniędzy z funduszu remontowego w części powstałej z wpłat mieszkańców nieruchomości – tak zinterpretował to jakiś wysoki sąd. Natomiast po likwidacji spółdzielni – jej i zarazem prywatny członków cały majątek dzielony jest pomiędzy ostatnich członków! Galimatias totalny.

Dodatkowo tzw. spółdzielcze (lokatorskie i własnościowe) lokale mieszkalne i inne w całości sfinansowane przez użytkowników nie są ich własnością, a własnością spółdzielni, która nie wydała trwale na ich budowę ani grosza!

WŁASNOŚĆ PRYWATNA JEDNO MA MIEĆ IMIĘ I JEDNAKOWO CHRONIONA KONSTYTUCYJNIE, SKORO W USTAWACH I W PRAKTYCE TAKIE SPRZECZNOŚCI!

PRAWO POWINNO SŁUŻYĆ OBYWATELOM I DLA NICH BYĆ JEDNOZNACZNIE ZROZUMIAŁE – WPROST.

Andrzej Cieślikowski

 

ŁÓDŹ dołącza do protestu

Screenshot_1Screenshot_2Screenshot_3

PROTESTUJEMY! – ciąg dalszy

Elbląg 11 styczeń 2015r

DSC_0720

Obywatelskie Stowarzyszenie
Uwłaszczeniowe w Elblągu
82- 300 Elbląg ul. Wiejska 20/I/2

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego
Sławomira Wronkowska- Jaśkiewicz
Przewodnicząca Składu Orzekającego
W sprawie sygn. akt K 60/13

Sędzia Sławomira Wronkowska - Jaśkiewicz

Szanowna Pani Sędzio

Obywatelskie Stowarzyszenie Uwłaszczeniowe z siedzibą w Elblągu kieruje na Pani ręce, jako Przewodniczącej składu orzekającego w sprawie K 60/13 sprzeciw dotyczący opinii wniesionych do akt sprawy przez Sejm R P oraz Prokuratora Generalnego. Nasz niepokój wywołuje na str. 26 opinii wniesionej przez Sejm do wniosku w spr. K 60/13 skierowanego przez posłankę Lidię Staroń do Trybunału Konstytucyjnego w intencji obrony praw posiadaczy odrębnej własności lokalu w spółdzielniach mieszkaniowych oraz w interesie członków tych spółdzielni.
W stanowisku Sejmu, ta część opinii dotyczy art. 3 ust 1 i 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Ustawowa treść tych zapisów pozwala na członkostwo w spółdzielni każdej dosłownie osobie, nawet niepowiązanej ze spółdzielnią intencją zaspokojenia potrzeby mieszkaniowej. Słowem deklarację członkowską może złożyć nawet szejk ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, wziąć udział w walnym i decydować o naszych czynszach. Zamysł wniosku, na którym opiera się zaskarżenie sugeruje, że członkostwo w spółdzielni powinno być powiązane z posiadaniem prawa do lokalu w tej spółdzielni. My się z tym stanowiskiem zgadzamy a Marszałek Sejmu nie. Oto fragment podpisanej przez tego ojca narodu opinii zamieszczonej na jej 26 stronie:
„Zarzut naruszenia art. 2 Konstytucji jest więc nie tylko nieuzasadniony, ale i irrelewantny. Jeżeli bowiem wnioskodawcy stawiają jako problem brak ścisłego powiązania pomiędzy członkostwem w spółdzielni mieszkaniowej a przysługiwaniem praw do lokalu w budynku budowanym lub zarządzanym przez spółdzielnię mieszkaniową, to z pewnością nie jest to zagadnienie „zakotwiczone” w treści art. 3 ust. 1 i ust. 3 u.s.m. czy też nawiązujące do ratio tego przepisu”.
Naszym zdaniem przepis art. 3 u.s.m. jest źródłową normą prawną określającą zasady rekrutacji członków spółdzielni mieszkaniowych i dlatego nie zgadzamy się z sejmową insynuacją irrelewantności zarzutów wniosku w tej sprawie. Z tej przyczyny oraz z powodu absurdalności innych twierdzeń sejmowej opinii uznaliśmy, że Marszałek Sejmu, który podpisał opinię wymierzoną przeciwko interesowi obywateli swojego kraju w liczbie 1/3 jego społeczeństwa powinien stać się irrelewantny dla naszego kraju z punktu widzenia kwalifikacji zarówno merytorycznych jak i politycznych wymaganych na tym stanowisku.

Po dokładnym zapoznaniu się ze stanowiskiem Sejmu doszliśmy do wniosku, że ekspertyza ta jest nieobiektywna, pokrętna a czasami nawet wręcz przewrotna, posługująca się ocenami nie mającymi oparcia w stanie faktycznym, rozmyta licznymi cytatami z wyroków i publikacji autorytetów w dziedzinie spółdzielczości, w wielu miejscach niekonsekwentna, naszpikowana neologizmami i nowomową a w niektórych wywodach wręcz kuriozalna. Więcej w niej filozofii i teorii a niżeli prób rzetelnej oceny empirycznych efektów jakimi skutkują w praktyce normy prawne, które mają być poddane procedurze oceny przez Trybunał.

Z uwagi na dużą objętość sejmowej opinii ( 83 strony) zacytujemy tu i skomentujemy argumenty sejmowej kpiny we fragmencie, który dotyczy najbardziej w naszej ocenie istotnej części wniosku skarżącej zapisy art. 27 ust 2 i 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Zapisy te dają spółdzielni przywilej zarządzania mieszkaniami przekształconymi w odrębną własność wg reguł prawa spółdzielczego a nie według reguł ustawy o własności lokali do momentu przekształcenia ostatniego lokalu w budynku. W każdych innych zasobach mieszkaniowych budynek zaczyna być zarządzany na podstawie ustawy o własności lokali już w momencie ustanowienia odrębnej własności na pierwszym lokalu a w spółdzielniach dopiero wtedy, kiedy przekształcony zostanie ostatni lokal. W ocenie wnioskodawców, którą podzielamy, taki stan rzeczy jest naruszeniem konstytucyjnej zasady równości wszystkich obywateli wobec prawa. Ustawa o własności lokali daje mieszkańcom spółdzielczych osiedli posiadającym lokal ze statusem odrębnej własność prawo lepszej i bardziej bezpośredniej kontroli środków wpłacanych przez nich na utrzymanie części wspólnych budynku. Sejm nie chce tej korzystnej zmiany dla właścicieli lokali. Cytujemy jakich środków używa, żeby do niej nie dopuścić. Fragmenty argumentów zawartych w opinii sejmowej będą cytowane w kolorze czarnym a nasz komentarz w odcieniu koloru biskupiego. Cytaty znajdziecie na stronach 64-76 stanowiska sejmu.
Cytujemy:
4. Rozwiązanie przyjęte w art. 27 ust. 2 i ust. 3 u.s.m. prowadzi – formalnie rzecz biorąc – do ograniczenia uprawnień, jakie przysługują właścicielom lokali w zwykłych wspólnotach mieszkaniowych (funkcjonujących na podstawie przepisów u.w.l.). Skoro bowiem w nieruchomościach objętych działaniem u.s.m. wspólnota mieszkaniowa nie działa (a nawet nie stosuje się przepisu art. 6 u.w.l. stanowiącego, czym jest wspólnota mieszkaniowa) i nie odbywają się zebrania właścicieli lokali, to tym samym właściciele ci nie podejmują decyzji w istotnych sprawach dotyczących nieruchomości wspólnej, m.in. nie przyjmują rocznego planu gospodarczego, nie decydują o wysokości opłat na pokrycie kosztów zarządu nieruchomością wspólną ani o wysokości wynagrodzenia zarządcy, nie podejmują decyzji w sprawach dotyczących zmiany przeznaczenia nieruchomości lub zmian własnościowych (w tym dotyczących zmian udziałów, zbywania lokali powstałych z przebudowy części wspólnych budynku, podziału nieruchomości wspólnej lub nabywania nieruchomości przez wspólnotę mieszkaniową).
Efektem art. 27 ust. 2 i ust. 3 u.s.m. jest więc pewne ograniczenie uprawnień właścicieli lokali w prawach przysługujących im z tytułu udziału w nieruchomości wspólnej; postanowienia art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 zdanie 1 Konstytucji mogą być zatem adekwatnymi wzorcami kontroli tych przepisów. Tym niemniej, jest to ograniczenie wprowadzone w drodze ustawy i uzasadnione co najmniej trzema przesłankami:
Po pierwsze, ustawodawca zakłada, że – przynajmniej co do zasady i na początku procesu ustanawiania odrębnej własności lokali – spółdzielnia będzie tym współwłaścicielem, którego udział w nieruchomości wspólnej jest największy. Wprowadzenie mechanizmu powierzania zarządu decyzją większości współwłaścicieli prowadziłoby więc – zapewne – do tego samego rezultatu” - TWIERDZENIE POKRĘTNE – wiadomo, że po ustanowieniu odrębnej własności pierwszego lokalu w budynku zarząd przypadnie spółdzielni, bo będzie ona większościowym udziałowcem i przegłosuje właściciela lokalu. Nie o to jednak chodzi kto będzie zarządzał tylko według jakich reguł będzie zarządzał. Budynek będzie musiał być zarządzany według reguł prawnych ustalonych dla wspólnoty a nie dla spółdzielni. A to oznacza, że prezes spółdzielni jako zarządca wspólnoty będzie musiał przedstawiać właścicielowi lokalu jako członkowi wspólnoty roczne rozliczenie przychodów i kosztów utrzymania budynku. Właściciel lokalu mieszkalnego w budynku uzyska więc prawo do bezpośredniej i realnej kontroli sposobu w jaki prezes wydaje jego środki. Uzyskanie szczegółowej informacji na temat tego ile czynszu prezes zebrał w ciągu roku z określonego budynku i ile na co wydał w budynku zarządzanym według reguł spółdzielczych jest nie do wyegzekwowania. Trzeba się o nią sądzić parę lat i to jeszcze z negatywnym skutkiem. Problem nie jest tajemnicą bo zjawiska głębokiej patologii w spółdzielniach mieszkaniowych są nagłaśniane przez media.
„Po drugie, wprowadzanie już z chwilą ustanowienia odrębnej własności pierwszego lokalu w nieruchomości wielolokalowej typowych mechanizmów zarządu nieruchomością wspólną wynikających z ustawy o własności lokali wydaje się rozwiązaniem apragmatycznym także z tego punktu widzenia, że spółdzielnia mieszkaniowa jest profesjonalnym zarządcą”ARGUMENT NIEOBIEKTYWNY (na rynku funkcjonują też inni kwalifikowani zarządcy równie profesjonalni jak spółdzielnie). W wielu przypadkach koszty sprawowania zarządu przez spółdzielnię będą niższe niż koszty zarządu sprawowanego przez wybranego w tym celu zarządcę.
Po trzecie, za rozwiązaniem przyjętym w art. 27 ust. 2 i ust. 3 u.s.m. przemawia dążenie do unikania „dublowania się” mechanizmów zarządu (wynikających z istnienia wspólnoty mieszkaniowej i charakterystycznych dla spółdzielni).” – TWIERDZENIE POKRĘTNE – było sprawą oczywistą, że uznanie konstytucyjnego założenia ochrony własności prywatnej i wprowadzenie do ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych instytucji odrębnej własności lokalu spowoduje transformację ustrojową spółdzielni mieszkaniowych. Zadaniem norm prawnych jest wprowadzanie ładu funkcjonalnego w zasadach działania elementów struktury – w tym i struktury gospodarczej – państwa. Przepisy obarczone takim zadaniem powinny być przede wszystkim konsekwentne, bo w przeciwnym wypadku zamiast ładu wprowadzają bałagan, a bałagan jest pożywką dla wszelkiego rodzaju patologii. W momencie ustanowienia odrębnej własności na pierwszym lokalu, w budynku wielolokalowym będącym do tej pory wyłączną własnością spółdzielni powstają dwie własności – osoby fizycznej i spółdzielni. Taki jest stan faktyczny. I bez względu na to, czy się to komu podoba, czy też nie, w budynku pojawia się fizycznie stan prawny określony przez prawo mianem wspólnoty własności. Dla wspólnoty zaś prawo przewiduje odrębne od spółdzielczych zasady funkcjonowania i powinny być one bezwzględnie stosowane. Zasady te są o wiele mniej skomplikowane od spółdzielczych i zapewniają właścicielom lokali bezpośredni (a nie jak w spółdzielni – pośredni) wpływ na gospodarowanie środkami łożonymi przez nich na utrzymanie budynku.

„To, że w okresie transformacji ustrojowej każdego podmiotu pojawia się okres przejściowy, w którym podmiot ten funkcjonuje trochę według starych a trochę według nowych reguł nie powinno hamować samej transformacji, bo w przeciwnym wypadku konstytucyjne założenia państwa stają się pustosłowiem) a przede wszystkim – potrzeba zabezpieczenia i ochrony praw osób uprawnionych z tytułu spółdzielczych praw do lokali.”  – TWIERDZENIE to jest wręcz KURIOZALNE, bo wyraźnie akceptuje wyższość praw tych mieszkańców spółdzielni, którzy dysponują spółdzielczymi tytułami do lokali od tych, którzy przekształcili takie tytuły w prawo odrębnej własności. To stanowisko sejmu jest oburzającym odruchem nieuprawnionej i zakazanej przez Konstytucję dyskryminacji grupy właścicieli lokali mieszkających w spółdzielczych osiedlach. Trzeba mieć na względzie i to, że nie każda z tych osób może (z powodów prawnych lub faktycznych) stać się właścicielem zajmowanego przez siebie lokalu; TWIERDZENIE z dużą dozą PRZESADY (osoby, które ze względów prawnych lub faktycznych nie mogą stać się właścicielami zajmowanych przez siebie lokali stanowią marginalny odsetek spółdzielczej populacji, a zjawiska marginalne nie powinny ograniczać praw zdecydowanej większości); stosunkowo nieskomplikowane jest natomiast uzyskanie członkostwa w spółdzielni i w ten sposób zapewnienie sobie wpływu na decyzje podejmowane m.in. w stosunku do nieruchomości, w której znajduje się dany lokal – TWIERDZENIE wyjątkowo PRZEWROTNE, bo ze strony praktyków wynika takie doświadczenie, że o ile uzyskanie członkostwa w spółdzielni nie jest skomplikowane, a można nawet powiedzieć, że jest bezkrytyczną adoracją zasady „otwartych drzwi” co skutkuje patologią notującą w rejestrach spółdzielni znaczną ilość członków niepowiązanych ze spółdzielnią cechą zaspokojenia potrzeby mieszkaniowej, to utrzymanie członkostwa przez tych, którzy są dociekliwi i chcą wiedzieć za co płacą, jest już o wiele bardziej skomplikowane. Znaczna część równie dociekliwych poskramia swój temperament obserwując komplikacje jakie dotykają tych, których poniosła ciekawość. Pozostała zaś część złożona w zdecydowanej większości z osób, które nie są ekspertami szerokiego spektrum przepisów prawnych, w oparciu o które działa spółdzielnia i nie potrafią ocenić sprawozdania finansowego lub bardzo ogólnikowego sprawozdania z działalności spółdzielni (przy wspieranym przez sądy blokowaniu dostępu do dokumentów szczegółowych) idzie w ślady zniechęconych i rezygnuje z udziału w osobistym zarządzaniu spółdzielnią. Taki jest główny powód pasywnej postawy członków spółdzielni, o której wspomina opinia sejmowa na jednej ze swoich licznych stron.
Sytuacja ta jest natomiast źródłem kompletnego braku kontroli nad działalnością spółdzielni mieszkaniowych. Utrwalenie jej jest bez wątpienia intencją tych, którzy czerpią z owego stanu rzeczy nieuzasadnione profity. Jeśli broni tego położenia Marszałek Sejmu to znak, że zaufanie obywateli do władzy nie jest priorytetem tego państwa.

Liczymy na orzeczenie niezawisłe oparte o przesłanki merytoryczne i wolne od politycznych tendencji wyraźnie zarysowanych w obydwu przywołanych opiniach.

 

Z wyrazami szacunku
w imieniu Stowarzyszenia

Prezes Witold Łada

V-ce Prezes Zbigniew Pąsik

Do wiadomości:
1.Marszałek SejmuRP
2. Prokurator Generalny

 

Protestujemy!

Temida

Sprzeciw 1

Sprzeciw 2

Sprzeciw 3

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Pustków Osiedle; dn. 11.01.2015r

DSC_0720

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego
Sławomira Wronkowska – Jaśkiewicz
Przewodnicząca Składu Orzekającego
w sprawie sygn. akt K 60/13

Szanowna Pani Sędzio

Środowisko członków polskich SM, ale nie tylko, skupione wokół ogólnopolskiej witryny internetowej http://temidacontrasm.info/ ;

witryny posiadającej ponad 5,5 tys zarejestrowanych użytkowników;

ponad 600 wpisów w temacie SM;

witryny, którą dziennie odwiedza do 2000 osób, a w skali miesiąca ma ponad 40 tys. „wejść”;

witryny będącej AGORĄ tych szeregowych członków SM,

kieruje na Pani ręce, jako Przewodniczącej składu orzekającego w sprawie K 60/13, sprzeciw dotyczący opinii wniesionych do akt sprawy przez Sejm RP oraz Prokuratora Generalnego.

Nasze oburzenie wywołuje nierzetelne i jednostronne, a przez to w konsekwencji wyraźnie tendencyjne stanowisko instytucji reprezentujących władzę ustawodawczą i wykonawczą naszego państwa w sprawie praw nieporównywalnej z uwagi na swój ogrom grupy społecznej, która liczy niemal 1/3 obywateli naszego kraju. Mieszkańcy osiedli w spółdzielniach mieszkaniowych stanowią potężną rzeszę mocodawców dla osób wykonujących mandat posła oraz pełniących funkcje w organach administracji państwa. Dlatego jesteśmy wręcz zgorszeni postawą autorów obydwu ekspertyz opiniujących na szkodę swojego elektoratu zastrzeżenia do przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych zgłoszone w naszym interesie przez grupę posłów dostrzegających wagę problemów, które skutkują skłonnością do stałego pogarszania się standardów usług świadczonych członkom przez spółdzielnie mieszkaniowe. Znajduje to swoje odbicie w rosnącej liczbie ogłaszanych przez sądy postępowań upadłościowych i naprawczych tych podmiotów.

Straty ponoszone przez członków spółdzielni postawionej w stan upadłości są wynikiem kompletnego braku nadzoru nad procesem jej zarządzania. W spółdzielniach mieszkaniowych zupełnie nie sprawdzają się bowiem wszelkie mechanizmy kontroli wewnętrznej takie jak instytucje rad nadzorczych i związków rewizyjnych.

Nie działa również system bezpośredniej kontroli członkowskiej, ponieważ dla trafnej oceny decyzji zarządu, członkom spółdzielni niezbędny jest bezwarunkowy dostęp do spółdzielczych dokumentów. Tymczasem przepisy zarówno aktualnie obowiązujące, jak również te projektowane przez Komisję pracującą nad nowym kształtem prawa spółdzielczego, zakładają warunkowy dostęp członków do źródłowych dokumentów spółdzielczych. Nasze wieloletnie doświadczenia wskazują, że taki stan prawny jest mechanizmem całkowicie blokującym członkom spółdzielni dostęp do wiedzy niezbędnej dla właściwej oceny pracy organu, któremu powierzyli w opiekę swój majątek oraz nieodzownej dla podejmowania w stosownym czasie działań zapobiegających niekorzystnym skutkom powodowanym przez błędne, bezmyślne a czasami nawet rozmyślnie szkodliwe decyzje spółdzielczych organów. Praktyka pokazuje, że tylko bezpośredni nadzór właścicielski osób posiadajacych własność wyodrębnioną własnego mieszkania może być skutecznym nadzorem w rzeczywistości naszych SM.

Ze statystyk wynika, że proces przekształcenia spółdzielczych praw do lokali w odrębną własność tych lokali zbliża się do poziomu 50% spółdzielczych zasobów mieszkaniowych. Z uwagi na ten aspekt sytuacji pora wydaje się więc bardzo odpowiednia dla weryfikacji wcześniejszego stanowiska Trybunału sformułowanego w wyroku z dn. 28 października 2010r sygn. akt SK 19/09 i otwarcia szerokiej rzeszy właścicieli lokali w spółdzielniach mieszkaniowych dostępu do wiedzy dotyczącej przychodów i kosztów w nieruchomościach, w których znajdują się ich lokale. Droga do pozyskania takiej wiedzy prowadzi przez uchylenie przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych wykluczających możliwość stosowania w budynkach spółdzielczych mechanizmów zarządu nieruchomością wspólną wynikających z ustawy o własności lokali z chwilą ustanowienia odrębnej własności pierwszego lokalu, przepisów tworzącego de facto nową grupę społeczną, tj. właścicieli bez pełni praw do swojej własności.
Stosowane w obu pismach socjotechniki, a szczególnie w piśmie zatytułowanym „Stanowisko Sejmu”, w stosunku do tak istotnego dla nas wątku poselskiego wniosku związanego z zapisami art. 27 ust 2 i 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, budzą nasz niesmak, zażenowanie, a także nasze liczne zastrzeżenia.
Liczymy zatem na orzeczenie niezawisłe, oparte o przesłanki merytoryczne i wolne od politycznych tendencji wyraźnie zauważalnych w obydwu opiniach, które są przedmiotem naszego protestu.

 

Z wyrazami szacunku
ADMINISTRATOR WITRYNY
Marek Depowski – Marcus

==========================================================================================================

Oba protesty zostaną jutro przesłane pocztą do TK, na ręce przew. składu orzekającego w naszej sprawie.

Można je dowolnie kopiować i edytować dla potrzeb przeslania w swoim imieniu.

Ostatnia szansa.

DSC_0720

Witamy

Zwracamy się do niepokornych skupionych w stowarzyszeniach działających w środowiskach spółdzielni mieszkaniowych oraz do administratorów witryn internetowych, które poświęcają uwagę batalii z patologią w spółdzielniach mieszkaniowych. Jak z pewnością wiecie milowymi krokami zbliża się rozstrzygnięcie Trybunału w bardzo ważnej dla nas sprawie oznaczonej sygnaturą K 60/13. Ponieważ na interesujące nas zmiany w nowym  prawie spółdzielczym, ze względu na strajk Komisji Nadzwyczajnej, nie możemy liczyć nie tylko w tej ale pewno i w przyszłej kadencji, warto się zorganizować, żeby nie zmarnować ostatniej naszej szansy.

Chodzi oczywiście o to, żeby Trybunał uchylił z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych niekorzystne zapisy blokujące możliwość powstawania wspólnot w ramach spółdzielni mieszkaniowych. Jeśli zostaną uchylone sejm będzie musiał w ich miejsce wprowadzić do aktualnie obowiązującej ustawy przepisy w interesującym nas brzmieniu.  W naszej ocenie to jest jedyny sposób na to, aby właściciele lokali w spółdzielniach mieszkaniowych uzyskali bezpośredni dostęp do informacji o wpływach i wydatkach związanych z budynkiem, w którym znajduje się ich lokal. Bardziej już nie można pomóc mieszkańcom budynków wielolokalowych w spółdzielniach mieszkaniowych.

Ale sprawa nie jest prosta, bo nasz parlament nie jest zachwycony perspektywą zmian, które by nam znacznie ułatwiły możliwość poskromienia prezesowskiej samowoli. Do sprawy wpłynęły skandalicznie wręcz przewrotne i wymierzone w nasz interes stanowiska Sejmu i Prokuratora Generalnego:

http://temidacontrasm.info/irrelewantny/

Sytuacja nie wróży więc nic dobrego, co nie oznacza, że nie możemy tego fatum odwrócić. Jeśli się sprężymy i jednomyślnie skrzykniemy, to możemy sporo osiągnąć. Proponujemy zatem Stowarzyszeniom i Witrynom Internetowym, aby oprotestowały opinie Sejmu i Prokuratora Generalnego w naszej sprawie wysyłając do Trybunału sprzeciw na ręce Przewodniczącej Składu Orzekającego p. prof. Sławomiry Wronkowskiej-Jaśkiewicz. Szkic sprzeciwu oddzielnie dla Stowarzyszeń i oddzielnie dla Witryn poniżej w załączeniu. Roześlijcie to wystąpienie do znanych Wam witryn i stowarzyszeń w terenie.

Wierzcie nam, to ostatnia nasza szansa. Jeśli jej nie wykorzystamy, to spokojnie możemy złożyć broń, bo nasi adwersarze będą nas tak długo kiwać i dręczyć, aż nas zmęczą i zniechęcą do ostatniego. To jest z ich strony przemyślana strategia. My ją nazywamy spółdzielczym mobbingiem. Walczymy z nim już 10 lat, z miernym zresztą skutkiem. Powstaje więc pytanie, na ile jeszcze starczy nam sił?

Rozprawa TK wyznaczona została na dzień 15.01.2015r , godz. 9:00

http://trybunal.gov.pl/

Sędzia Sławomira Wronkowska - JaśkiewiczPrzewodniczaca skladu przekajacego TK

Wystąpienia należałoby wysłać najpóźniej w poniedziałek. My opracujemy swoje przez sobotę i niedzielę, wyślemy w poniedziałek i wywiesimy w witrynie. Dobrze, żeby Wasze też zostały wywieszone. Prosimy też tych, którzy do Trybunału mają niedaleko, aby wzięli udział w rozprawie. My będziemy natomiast za pośrednictwem witryny  pilnować  udziału opinii publicznej w internetowej transmisji rozprawy. W dniu ostatniej rozprawy odwiedziło naszą witrynę ok. 3500 użytkowników. Musimy to powtórzyć, bo to jest bardzo ważny  akt  społecznego oka na decyzje władzy.

Pozdrawiamy wszystkich do tej pory niezmordowanych.

Stowarzyszenie TEMIDA

Wzory pism:

Do TK (Stowarzyszenia)

Do TK (Witryny internetowe)

 

SM-y w kolejce! DO BANKRUCTWA !!!

Druga połowa minionego roku i jego „końcówka” zaowocowały nam bardzo bulwersującymi sprawami w tematyce jakości zarzadzania w polskich SM-ach. Zarządzania, którego wpływ na kondycję finansową DOBROWOLNEGO ZRZESZENIA nieograniczonej liczby osób jakim jest KAŻDA SM, nie sposób przecenić. Schemat DEGRENGOLADY tych SM jest w zasadzie wszędzie taki sam:

- Wszechwładny prezes zarządu, z podporządkowanym sobie tym zarządem oraz Radą Nadzorczą i tym samym brak jakiejkolwiek kontroli nad poczynaniami finansowymi prezesa;

- Eliminowanie wszystkich „niepokornych” członków SM, którzy mając dobro wspólne na myśli, chcieli by kontrolować te w/w osoby, będące de facto ich najemnymi pracownikami;

- manipulowanie Walnymi, poprzez podległych sobie bezpośrednio, zastraszonych tym samym, pracowników SM, będących członkami SM, lub członków SM powiązanych z zarządem rodzinnie lub biznesowo, oraz tzw. „członków oczekujących”;

- Takie zmanipulowane Walne, daje placet prezesowi w zaciąganiu kredytów obciążajacych SM, wg „widzimisię” prezesa. Brak kontroli nad „radosną twórczością” w tym temacie  prezesa z strony tych , którzy zostali do tego powołani, powoduje, że w pewnym momencie zaczyna nakręcać się „spirala zadłużenia”;

- Jeżeli dołożymy do tego to, że obowiązkowe „lustracje” polegają na „kontroli” działań prezesa, przez takiego samego innego kolegę-prezesa, to nic nie pozostaje, tylko „siąść i płakać”. Można się tylko dziwić, że to do tej pory jeszcze jakoś ta formacja „kołchozowa” funkcjonuje w skali kraju.

A teraz „wyliczanka”:

1) Wiosna 2014r – ŚSM Warszawa

Ogłoszona została przez sąd upadłość Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Warszawie, która potem na drodze „kruczków prawnych”, wykorzystanych przez zaprzyjaźnionego z panią prezes KrystynąR. mecenasa (członka RN tej SM), została przez sąd umorzona. Ten zabieg jednak nie przyniósł pani prezes spodziewanego efektu spacyfikowania poglądów osób czujących się odpowiedzialnymi za tą SM i w połowie grudnia została prawomocnie odwołana. „Pozostawiła”  zadłużenie wymagalne w kwocie 9.531.954,04 zł. Jakie jest całkowite zadłużenie jeszcze nie wiadomo. Egzekucje komornicze z kont ŚSM są prowadzone na kwotę ponad 3,5 mln zł.

Tu kilka naszych wpisów, a jest ich o wiele wiecej:

http://temidacontrasm.info/jest-taka-sm/

http://temidacontrasm.info/blok-ssm-do-rozbiorki/

http://temidacontrasm.info/okupacja-ssm/

2)  Czerwiec- wrzesień 2014r SM „Śródmieście” w Łodzi

01.10.2014r sąd ogłosił UPADŁOŚĆ LIKWIDACYJNĄ tej SM. Prezes zarządu tej SM pozostawił ją z długiem przekraczajacym 37 mln zł. Wlaściwie to jego ambicje, które przyniosły mu przydomek „Wiekiego Budowniczego” rozkręciły tą „spiralę zadłuzenia”, a spolegliwość osób desygnowanych przez niego do RN tej SM i ich indolencja „zrobiły ” swoje.

Kilka linków:

http://temidacontrasm.info/prezes-sm-srodmiescie-przed-sadem/

http://temidacontrasm.info/afera-gruntowa-w-lodzi-kwitnie/

http://temidacontrasm.info/pilne-wiezowce-w-lodzi-bez-pradu/

http://temidacontrasm.info/upadlosc-sm-srodmiescie-w-lodzi/

3)  20.XI. 2014r  -  SM „PAX”

Sąd ustanawia kuratora dla tej SM, z obowiązkiem doprowadzenia do wyboru RN i ewentualnym postawieniem wniosku o likwidację tejśe SM. zadłużenie tej SM „idzie” w dziesiątki mln złotych, znacznie przekraczając to zadłużenie SM z Łodzi. Bieżącego, wymagalnego zadłuzenia nikt nie zna poza prezesem i gł. księgowym tej SM.

http://temidacontrasm.info/jest-taka-sm/

4)  Od 2012r  -  SM „Hutnik” w Ostrowcu Swiętokrzyskim

W/w SM do końca września 2015r musi spłacić syndykowi Huty Ostrowiec kwotę ponad 15 mln złotych.Jej bieżące wymagalne zadłużenie sięga 1 mln zł.

http://temidacontrasm.info/krzyk-rozpaczy-z-ostrowca-swietokrzyskiego/

http://temidacontrasm.info/kradl-falszowal-dokumenty-kary-unika/

http://temidacontrasm.info/ostrowiec-historia/

5)  SM „Hutnik” w Sosnowcu

Obecne zadłużenie tej SM, to prawie 50 mln złotych. Okazuje się, że to dla „nowego-starego” prezesa jest za mało i pod zastaw hipoteczny budynków z pomieszczeniami komercyjnymi, chce zaciągnąć nowy kredyt, gdy „stare” wciąż „wiszą” na Spółdzielnią. Więcej w wpisach „linkowych”:

http://temidacontrasm.info/przekret-na-dzialce-w-sosnowcu/

http://temidacontrasm.info/afera-gruntowa-w-sosnowcu/

http://lokator.manifo.com/blog/czy-s-m–hutnik-pograza-kredyty-

http://lokator.manifo.com/blog/zastawianie-budynkow-i-ukrywanie-faktow

http://sosnowiec.gazeta.pl/gazetasosnowiec/1,93867,17206290,Maciej_Adamiec_od_stycznia_znow_szefuje_spoldzielni.html#ixzz3NgJRm94Q

6) LWSM „Morena” w Gdańsku

Ok. 7 tys. czlonków. Od 2013r. w SM nie ma prawomocnej RN, a od czerwca 2014r również prezesa. „Rządzi” dwóch v-prezesów, którzy nie dostali absolutorium na Walnym w 2014r. Ostatnio bank wypowiedział tej SM umowę kredytową. Faktycznej sytuacji finansowej tej SM nikt nie zna, ale to postępowanie banku świadczy samo za siebie.

http://temidacontrasm.info/komunikat-2/

To tylko kilka tych najbardziej spektakularnych „osiągnięć” polskiej spółdzielczości mieszkaniowej w tym minionym 2014r.

 

 

Irrelewantny.

Radosław SikorskiA to właśnie (chyba IRRELEWANTNY ) „przecudny” Radek (pseudo.”kilometrówkowy afgan”)

Neologizm „IRRELEWANTNY” znaleźliśmy na str. 26 opinii wniesionej przez Sejm do wniosku w spr. K 60/13 skierowanego przez posłankę Lidię Staroń do Trybunału Konstytucyjnego w intencji obrony praw posiadaczy odrębnej własności lokalu w spółdzielniach mieszkaniowych oraz w interesie członków tych spółdzielni.

Stanowisko Sejmu

IRRELEWANTNY to wyraz przeniesiony do naszej ojczystej mowy z języka angielskiego i znaczy tyle samo co nieistotny, nie posiadający znaczenia. Ta część opinii dotyczy art. 3 ust 1 i 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Ustawowa treść tych zapisów pozwala na członkostwo w spółdzielni każdej dosłownie osobie, nawet niepowiązanej ze spółdzielnią intencją zaspokojenia potrzeby mieszkaniowej. Słowem deklarację członkowską może złożyć nawet szejk ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, wziąć udział w walnym i decydować o naszych czynszach. Zamysł wniosku, na którym opiera się zaskarżenie sugeruje, że członkostwo w spółdzielni powinno być powiązane z posiadaniem prawa do lokalu w tej spółdzielni. My się z tym stanowiskiem zgadzamy a Marszałek Sejmu nie. Oto fragment podpisanej przez tego ojca narodu opinii zamieszczonej na jej 26 stronie:

„Zarzut naruszenia art. 2 Konstytucji jest więc nie tylko nieuzasadniony, ale i irrelewantny. Jeżeli bowiem wnioskodawcy stawiają jako problem brak ścisłego powiązania pomiędzy członkostwem w spółdzielni mieszkaniowej a przysługiwaniem praw do lokalu w budynku budowanym lub zarządzanym przez spółdzielnię mieszkaniową, to z pewnością nie jest to zagadnienie „zakotwiczone” w treści art. 3 ust. 1 i ust. 3 u.s.m. czy też nawiązujące do ratio tego przepisu”.

Naszym zdaniem przepis art. 3 usm jest źródłową normą prawną określającą zasady rekrutacji członków spółdzielni mieszkaniowych i dlatego nie zgadzamy się z sejmową insynuacją irrelewantności zarzutów wniosku w tej sprawie.   Z tej przyczyny oraz z powodu absurdalności innych twierdzeń sejmowej opinii uznaliśmy, że Marszałek Sejmu , który podpisał opinię wymierzoną przeciwko interesowi obywateli swojego kraju w liczbie 1/3 jego społeczeństwa powinien stać się irrelewantny dla naszego kraju z punktu widzenia kwalifikacji zarówno merytorycznych jak i politycznych wymaganych na tym stanowisku.

Po dokładnym zapoznaniu się ze stanowiskiem Sejmu doszliśmy do wniosku, że ekspertyza ta jest nieobiektywna, pokrętna a czasami nawet wręcz przewrotna, posługująca się ocenami nie mającymi oparcia w stanie faktycznym, rozmyta licznymi cytatami z wyroków i publikacji autorytetów w dziedzinie spółdzielczości, w wielu miejscach niekonsekwentna, naszpikowana neologizmami i nowomową a w niektórych wywodach wręcz kuriozalna. Więcej w niej filozofii i teorii a niżeli prób rzetelnej oceny empirycznych efektów jakimi skutkują w praktyce normy prawne, które mają być poddane procedurze oceny przez Trybunał.

Z uwagi na dużą objętość sejmowej opinii ( 83 strony) zacytujemy tu i skomentujemy argumenty sejmowej kpiny  we fragmencie, który dotyczy najbardziej w naszej ocenie istotnej części wniosku skarżącej zapisy art. 27 ust 2 i 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Zapisy te dają spółdzielni przywilej zarządzania mieszkaniami przekształconymi w odrębną własność wg reguł prawa spółdzielczego a nie według reguł ustawy o własności lokali do momentu przekształcenia ostatniego lokalu w budynku. W każdych innych zasobach mieszkaniowych budynek zaczyna być zarządzany na podstawie ustawy o własności lokali już w momencie ustanowienia odrębnej własności na pierwszym lokalu a w spółdzielniach dopiero wtedy, kiedy przekształcony zostanie ostatni lokal. W ocenie wnioskodawców, którą podzielamy, taki stan rzeczy jest naruszeniem konstytucyjnej zasady równości wszystkich obywateli wobec prawa. Ustawa o własności lokali daje mieszkańcom spółdzielczych osiedli posiadającym lokal ze statusem odrębnej własność prawo lepszej i bardziej bezpośredniej kontroli środków wpłacanych przez nich na utrzymanie części wspólnych budynku. Sejm nie chce tej korzystnej zmiany dla właścicieli lokali. Cytujemy jakich środków  używa, żeby do niej nie dopuścić. Fragmenty argumentów zawartych w opinii sejmowej będą cytowane w kolorze czarnym a nasz komentarz w odcieniu koloru biskupiego. Cytaty znajdziecie na stronach 64-76 stanowiska sejmu.

Cytujemy:

4. Rozwiązanie przyjęte w art. 27 ust. 2 i ust. 3 u.s.m. prowadzi – formalnie rzecz biorąc – do ograniczenia uprawnień, jakie przysługują właścicielom lokali w zwykłych wspólnotach mieszkaniowych(funkcjonujących na podstawie przepisów u.w.l.). Skoro bowiem w nieruchomościach objętych działaniem u.s.m. wspólnota mieszkaniowa nie działa (a nawet nie stosuje się przepisu art. 6 u.w.l. stanowiącego, czym jest wspólnota mieszkaniowa) i nie odbywają się zebrania właścicieli lokali, to tym samym właściciele ci nie podejmują decyzji w istotnych sprawach dotyczących nieruchomości wspólnej, m.in. nie przyjmują rocznego planu gospodarczego, nie decydują o wysokości opłat na pokrycie kosztów zarządu nieruchomością wspólną ani o wysokości wynagrodzenia zarządcy, nie podejmują decyzji w sprawach dotyczących zmiany przeznaczenia nieruchomości lub zmian własnościowych (w tym dotyczących zmian udziałów, zbywania lokali powstałych z przebudowy części wspólnych budynku, podziału nieruchomości wspólnej lub nabywania nieruchomości przez wspólnotę mieszkaniową).

Efektem art. 27 ust. 2 i ust. 3 u.s.m. jest więc pewne ograniczenie uprawnień właścicieli lokali w prawach przysługujących im z tytułu udziału w nieruchomości wspólnej; postanowienia art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 zdanie1 Konstytucji mogą być zatem adekwatnymi wzorcami kontroli tych przepisów. Tym niemniej, jest to ograniczenie wprowadzone w drodze ustawy i uzasadnione conajmniej trzema przesłankami:

Po pierwsze, ustawodawca zakłada, że – przynajmniej co do zasady i na początku procesu ustanawiania odrębnej własności lokali – spółdzielnia będzie tym współwłaścicielem, którego udział w nieruchomości wspólnej jest największy.Wprowadzenie mechanizmu powierzania zarządu decyzją większości współwłaścicieli prowadziłoby więc – zapewne - do tego samego rezultatu TWIERDZENIE POKRĘTNE – wiadomo, że po ustanowieniu odrębnej własności pierwszego lokalu w budynku zarząd przypadnie spółdzielni, bo będzie ona większościowym udziałowcem i przegłosuje właściciela lokalu. Nie o to jednak chodzi kto będzie zarządzał tylko według jakich reguł będzie zarządzał. Budynek będzie musiał być zarządzany według reguł prawnych ustalonych dla wspólnoty a nie dla spółdzielni. A to oznacza, że prezes spółdzielni jako zarządca wspólnoty będzie musiał przedstawiać właścicielowi lokalu jako członkowi wspólnoty roczne rozliczenie przychodów i kosztów utrzymania budynku. Właściciel lokalu mieszkalnego w budynku uzyska więc prawo do bezpośredniej i realnej kontroli sposobu w jaki prezes wydaje jego środki. Uzyskanie szczegółowej informacji na temat tego ile czynszu prezes zebrał w ciągu roku z określonego budynku i ile na co wydał w budynku zarządzanym według reguł spółdzielczych jest nie do wyegzekwowania. Trzeba się o nią sądzić parę lat i to jeszcze z negatywnym skutkiem. Problem nie jest tajemnicą bo zjawiska głębokiej patologii w spółdzielniach mieszkaniowcy są nagłaśniane przez media.

Po drugie, wprowadzanie już z chwilą ustanowienia odrębnej własności pierwszego lokalu w nieruchomości wielolokalowej typowych mechanizmów zarządu nieruchomością wspólną wynikających z ustawy o własności lokali wydaje się rozwiązaniem apragmatycznym także z tego punktu widzenia, że spółdzielnia mieszkaniowa jest profesjonalnym zarządcą. ARGUMENT NIEOBIEKTYWNY(na rynku funkcjonują też inni kwalifikowani zarządcy równie profesjonalni jak spółdzielnie). W wielu przypadkach koszty sprawowania zarządu przez spółdzielnię będą niższe niż koszty zarządu sprawowanego przez wybranego w tym celu zarządcę.  -  TWIERDZENIE INTUICYJNE, UROJONE bo nie poparte żadnymi wiarygodnymi badaniami oraz wręcz PRZEWROTNE (poniżej podajemy koszty w budynkach, w których mieszkają użytkownicy naszej witryny zarządzanych przez spółdzielnię i wspólnoty), a wręcz nawet w świetle badań GUS- owskich KŁAMLIWE:

Koszty utrzymania budynku

Po trzecie, za rozwiązaniem przyjętym w art. 27 ust. 2 i ust. 3 u.s.m.przemawia dążenie do unikania „dublowania się” mechanizmów zarządu (wynikających z istnienia wspólnoty mieszkaniowej i charakterystycznych dla spółdzielni).  -  TWIERDZENIE POKRĘTNE – było sprawą oczywistą, że uznanie konstytucyjnego założenia ochrony własności prywatnej i wprowadzenie do ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych instytucji odrębnej własności lokalu spowoduje transformację ustrojową spółdzielni mieszkaniowych. Zadaniem norm prawnych jest wprowadzanie ładu funkcjonalnego w zasadach działania elementów struktury – w tym i struktury gospodarczej – państwa. Przepisy obarczone takim zadaniem powinny być przede wszystkim konsekwentne, bo w przeciwnym wypadku zamiast ładu wprowadzają bałagan, a bałagan jest pożywką dla wszelkiego rodzaju patologii. W momencie ustanowienia odrębnej własności na pierwszym lokalu, w budynku wielolokalowym będącym do tej pory wyłączną własnością spółdzielni powstają dwie własności – osoby fizycznej i spółdzielni. Taki jest stan faktyczny. I bez względu na to, czy się to komu podoba, czy też nie, w budynku pojawia się fizycznie stan prawny określony przez prawo mianem wspólnoty własności. Dla wspólnoty zaś prawo przewiduje odrębne od spółdzielczych zasady funkcjonowania i powinny być one bezwzględnie stosowane. Zasady te są o wiele mniej skomplikowane od spółdzielczych i zapewniają właścicielom lokali bezpośredni (a nie jak w spółdzielni – pośredni) wpływ na gospodarowanie środkami łożonymi przez nich na utrzymanie budynku. To, że w okresie transformacji ustrojowej każdego podmiotu pojawia się okres przejściowy, w którym podmiot ten funkcjonuje trochę według starych a trochę według nowych reguł nie powinno hamować samej transformacji, bo w przeciwnym wypadku konstytucyjne założenia państwa stają się pustosłowiem) a przede wszystkim – potrzeba zabezpieczenia i ochrony praw osób uprawnionych z tytułu spółdzielczych praw do lokali. TWIERDZENIE to jest wręcz wręcz KURIOZALNE, bo wyraźnie akceptuje wyższość praw tych mieszkańców spółdzielni, którzy dysponują spółdzielczymi tytułami do lokali od tych, którzy przekształcili takie tytuły w prawo odrębnej własności. To stanowisko sejmu jest oburzającym odruchem nieuprawnionej i zakazanej przez Konstytucję dyskryminacji grupy właścicieli lokali mieszkających w spółdzielczych osiedlach. Trzeba mieć na względzie i to, że nie każda z tych osób może (z powodów prawnych lub faktycznych) stać się właścicielem zajmowanego przez siebie lokalu; TWIERDZENIE z dużą dozą PRZESADY(osoby, które ze względów prawnych lub faktycznych nie mogą stać się właścicielami zajmowanych przez siebie lokali stanowią marginalny odsetek spółdzielczej populacji,a zjawiska marginalne nie powinny ograniczać praw zdecydowanej większości); stosunkowo nieskomplikowane jest natomiast uzyskanie członkostwa w spółdzielni i w ten sposób zapewnienie sobie wpływu na decyzje podejmowane m.in. w stosunku do nieruchomości, w której znajduje się dany lokal – TWIERDZENIE wyjątkowo PRZEWROTNE, bo ze strony praktyków wynika takie doświadczenie, że o ile uzyskanie członkostwa w spółdzielni nie jest skomplikowane, a można nawet powiedzieć, że jest bezkrytyczną adoracją zasady „otwartych drzwi” co skutkuje patologią notującą w rejestrach spółdzielni znaczną ilość członków niepowiązanych ze spółdzielnią cechą zaspokojenia potrzeby mieszkaniowej, to utrzymanie członkostwa przez tych, którzy są dociekliwi i chcą wiedzieć za co płacą, jest już o wiele bardziej skomplikowane. Znaczna część równie dociekliwych poskramia swój temperament obserwując komplikacje jakie dotykają tych, których poniosła ciekawość. Pozostała zaś część złożona w zdecydowanej większości z osób, które nie są ekspertami szerokiego spektrum przepisów prawnych, w oparciu o które działa spółdzielnia i nie potrafią ocenić sprawozdania finansowego lub bardzo ogólnikowego sprawozdania z działalności spółdzielni (przy wspieranym przez sądy blokowaniu dostępu do dokumentów szczegółowych) idzie w ślady zniechęconych i rezygnuje z udziału w osobistym zarządzaniu spółdzielnią. Taki jest główny powód pasywnej postawy członków spółdzielni, o której wspomina opinia sejmowa na jednej ze swoich licznych stron.

Sytuacja ta jest natomiast źródłem kompletnego braku kontroli nad działalnością spółdzielni mieszkaniowych. Utrwalenie jej jest bez wątpienia intencją tych, którzy czerpią z owego stanu rzeczy nieuzasadnione profity. Jeśli broni tego położenia Marszałek Sejmu to znak, że zaufanie obywateli do władzy nie jest priorytetem tego państwa.

Opinię Prokuratora Generalnego do wniosku w sprawie K 60/13 już komentowaliśmy:

http://temidacontrasm.info/kto-nam-bruzdzi/

Termin rozprawy: 15.01.2015r godz. 9:00

http://trybunal.gov.pl/

Szczęsliwego Nowego Roku!

k,NTg0Mjk5MTcsNDU5MjYyMjE=,f,NOWY_ROK_021

 

Wszystkim, którzy często do nas zaglądają życzymy,  żeby nadchodzący

2015 rok był dla nich tak radosny jak najlepiej wspominany

BAL  SYLWESTROWY.

ADMINISTRATORZY WITRYNY

https://www.youtube.com/watch?v=z9MgLGAWmw0

 

15 styczna TK rozstrzygnie również:

Przewodniczaca składa ślubowanie

Przewodnicząca składu orzekającego w naszej sprawie

http://trybunal.gov.pl/wiadomosci-trybunalskie/foto-galeria-uroczystosci-spotkania-wyklady/art/6400-17-maja-2010-roku-belweder-uroczystosc-slubowania-nowej-sedzi-trybunalu-konstytucyjnego-prof/

Proszę Państwa, a może nareszcie 15.01.2015 r. g. 9.00 TK (obecność obowiązkowa) zaświeci „gwiazdka” dla okradanych spółdzielców? Ale, czy mafia ma skrupuły, serce, współczucie?

Do Trybunału Konstytucyjnego grupa Posłów na Sejm RP reprezentowana przez Poseł Lidię Staroń, złożyła wniosek (poparty podpisami ponad 60 posłów) o zbadanie zgodności z Konstytucją niektórych przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz ustawy Prawo spółdzielcze. We wniosku posłowie zwracają uwagę na niekorzystną sytuację właścicieli lokali w budynkach administrowanych przez spółdzielnie mieszkaniowe. Obecnie właściciele ci – nie posiadają praktycznie żadnych praw do zarządzania swoją nieruchomością. Nie mają wpływu na wysokość opłat nie mogą decydować, jakie remonty i inwestycje będą przeprowadzane w ich nieruchomości. Nie mają nawet prawa wglądu do dokumentów związanych z zarządzaniem ich budynkiem. Nie mogą sprawdzić, czy opłaty przez nich ponoszone są zasadne i wynikają z rzeczywistych kosztów zarządu. Te dane są dla nich niedostępne. Jako osoby trzecie w stosunku do spółdzielni nie mają prawa kontrolowania działań spółdzielni i decydowania o swoim majątku, a także uczestniczenia w Walnych Zgromadzeniach (które podejmują decyzje bezpośrednio ich dotyczące od wyboru władz do ustalania opłat i rozdysponowania ich funduszu rem.). Mają natomiast szereg obowiązków, takich jak wnoszenie opłat, w tym także opłat na działalność gospodarczą spółdzielni, chociaż nie otrzymują z tego tytułu żadnych pożytków. Muszą przestrzegać aktów prawnych dotyczących działalności spółdzielni (nie będąc jej członkami) od wewnętrznych uregulowań po przepisy ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Nie mogą jednak korzystać z dobrodziejstwa tych przepisów, tj. praw przynależnych tylko członkom spółdzielni (pożytki).

Rodzi to problem nierówności wobec prawa. Właściciele nie będący członkami spółdzielni są w gorszej sytuacji niż członkowie spółdzielni i właściciele lokali w innych nieruchomościach (niezarządzanych przez spółdzielnie). W każdej innej (niż zarządzana przez spółdzielnię) nieruchomości w Polsce, każdy właściciel może uczestniczyć w zarządzie nieruchomością wspólną. Zarówno w świetle ustawy o własności lokali, jak i Kodeksu cywilnego, właściciele lokali jako współwłaściciele nieruchomości wspólnej mają realny wpływ na zarządzanie, a także na wysokość wnoszonych opłat, mogą decydować o remontach, inwestycjach. Ta zasada nie obowiązuje w przypadku nieruchomości zarządzanej przez spółdzielnię.

Celem wniosku jest zbadanie sytuacji prawnej właściciela lokalu w nieruchomości administrowanej przez spółdzielnię mieszkaniową, który jest pozbawiony takich praw, jakie ma każdy inny właściciel w Polsce. Obecna sytuacja narusza w szczególności art. 64 Konstytucji, który stanowi, że własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej (art. 21 – ochrona własności), art. 31 (naruszenie zasady proporcjonalności ograniczeń praw i wolności), art. 32 (równość wobec prawa), a także art. 58 (wolność zrzeszania się). Właściciel lokalu jest bowiem zmuszany do przystąpienia do spółdzielni administrującej jego nieruchomością (często za opłatą – swego rodzaju haracz, sięgający nawet 2.000 zł) po to, aby zachować wpływ na zarządzanie nieruchomością, której jest współwłaścicielem.

Drugim poruszonym problemem jest istnienie regulacji pozwalającej na to, aby członkami spółdzielni mieszkaniowej były osoby, które nie mają praw do lokalu w danej spółdzielni (a mają - z uwagi na to, że są członkami – wpływ na działalność spółdzielni i np. ustalanie opłat dla tych, którzy prawo do lokalu mają). Jednocześnie też innej regulacji przewidującej, że nabycie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w spółdzielni nie pociąga za sobą nabycia w niej członkostwa. Ten patologiczny w skutkach brak ścisłego związania członkostwa z prawem do lokalu jest od wielu lat krytykowany przez przedstawicieli nauki prawa. Tymczasem nabycie członkostwa w danej spółdzielni powinno być naturalnym skutkiem nabycia spółdzielczego prawa do lokalu w budynku spółdzielni. Z drugiej strony zaś utrata prawa do lokalu w budynku zarządzanym przez spółdzielnię powinna automatycznie powodować utratę członkostwa.

Patologia obecnych rozwiązań w tej kwestii wynika także z istnienia fikcyjnego (jak się z naciskiem podkreśla w nauce prawa) założenia znajdującego wyraz w art. 11 ust. 1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (usm), że prawo do lokalu jest pochodne od członkostwa w spółdzielni, a zatem spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu wygasa wtedy, gdy ustanie członkostwo. I tak obecnie prezesi spółdzielni korzystając z tego uregulowania mogą wykluczyć niepokornych (domagających się swoich praw) lokatorów, co wiąże się z utratą prawa do lokalu (i eksmisją, pomimo braku jakichkolwiek zobowiązań finansowych wobec spółdzielni), bądź (w przypadku spółdzielczych praw własnościowych) co najmniej utratą wpływu na zarząd swoją nieruchomością (skoro w następstwie wykluczenia znajduje się poza strukturami zarządzającej ich lokalem spółdzielni). Ludzie pomimo tego, że w całości pokryli koszty budowy swojego mieszkania za sprawą tzw. wykluczenia z członkostwa mogą utracić do niego wszelkie prawa (a co najmniej prawo do uczestnictwa w zarządzie nieruchomością), a nawet mogą być eksmitowani. Narusza to konstytucyjną zasadę własności (art. 21 i 64 Konstytucji) i równości wobec prawa (art. 32 Konstytucji), a także wolność zrzeszania się (art. 58 Konstytucji), skoro karą za wyjście ze spółdzielni jest często utrata mieszkania.

W zakresie naruszenia zasady równej ochrony praw majątkowych należy wskazać, że w przypadku każdej innej nieruchomości wielolokalowej, gdzie zastosowanie mają przepisy Kodeksu cywilnego lub ustawy o własności lokali, dopóki trwa prawo do lokalu (odrębna własność lokalu), nie ma prawnej możliwości pozbawiania prawa udziału w zarządzie nieruchomością (np. prawa uczestnictwa w zebraniach wspólnoty) osób niepokornych (często zasadnie krytykujących zarządców) i tą drogą pozbawiania praw do samego lokalu. Taka patologiczna sytuacja ma miejsce jedynie w odniesieniu do nieruchomości zarządzanych przez spółdzielnie.

Z drugiej strony zarządy spółdzielni korzystając z obecnej regulacji masowo przyjmują tzw. członków oczekujących nie posiadających lokalu w zasobach spółdzielni, a nawet nieubiegających się o taki lokal. Członkowie ci mają prawo decydowania o najważniejszych kwestiach dotyczących czyjegoś majątku, a często ich głos z uwagi na to, że są pod silnym wpływem zarządu spółdzielni jest decydujący. Obecna regulacja stwarzająca taki patologiczny stan rzeczy w szczególności dotyczy to art. 3 ust. 1 i 3 usm jest niekorzystna także dla osób nabywających spółdzielcze własnościowe prawo np. na rynku wtórnym. Obecnie osoba taka nie otrzymuje członkostwa wraz z prawem do lokalu i nie ma prawa decydowania o sprawach spółdzielni.

Równie ważnym problemem podniesionym przez grupę posłów na Sejm jest brak prawa członków do majątku spółdzielni w wypadku wystąpienia ze Spółdzielni lub zawiązania wspólnoty mieszkaniowej. Zgodnie z art. 26 Prawa spółdzielczego byłemu członkowi nie przysługuje prawo do funduszu zasobowego oraz do innego majątku spółdzielni, a zgodnie z art. 40 usm spółdzielnia pozostaje właścicielem nieruchomości innych, niż lokale mieszkalne (np. lokale użytkowe). Zatem po założeniu wspólnoty mieszkaniowej przez grupę członków spółdzielni zamieszkałych w danym budynku, nie mają oni żadnych praw do części majątku spółdzielni z której się wyodrębniają. Nie mogą domagać się od spółdzielni wydzielenia im odpowiedniej części majątku w naturze, tj. w nieruchomościach (w związku z brzmieniem art. 40 usm), bądź też w innej formie (w związku z art. 26 Prawa spółdzielczego). Mało tego, powyższe regulacje prowadzą do tego, że nie mają prawa nawet do tych środków, które zgromadzili na funduszu remontowym, mimo, iż powstał on z ich osobistych wpłat. W orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjmuje się bowiem (dokonując wykładni art. 26 Prawa spółdzielczego), że środki gromadzone na funduszu remontowym są częścią majątku spółdzielni (wyrok SN w sprawie III CSK 412/06). Również tutaj powstaje zatem problem nierówności wobec prawa członków spółdzielni tworzących wspólnotę mieszkaniową w stosunku do członków, którzy podejmują decyzję o wydzieleniu się jako odrębna spółdzielnia (tzw. podział na wniosek mniejszości). Po podziale spółdzielni na wniosek mniejszości, nowo powstała spółdzielnia może bowiem wystąpić o zwrot części majątku spółdzielni z której się wyodrębniła (procedura podziału jest jednak niezmiernie uciążliwa). Wspólnoty natomiast zostają po wyodrębnieniu bez żadnych środków, nawet tych zgromadzonych na remonty. Narusza to następujące przepisy Konstytucji: art. 21 i 64 (ochrona własności i innych praw majątkowych), art. 32 (równość wobec prawa), art. 31 ust. 3 (proporcjonalność ograniczeń praw i wolności) i art. 58 (wolność zrzeszania się). Członkowie spółdzielni są bowiem niejako zmuszani pozostać w strukturach macierzystej spółdzielni (ewentualnie wszcząć uciążliwą i trwającą wiele miesięcy procedurę podziału spółdzielni), aby nie utracić zgromadzonych przez nich środków i majątku, który przez lata tworzyli.

Staroń

Posłanka Lidia Staroń

„Strach się bać !!”

Raj prezesów zarządów SM

Człowiek, któremu pensję wypłacają rzeczywiści właściciele SM, czyli jej członkowie i mieszkańcy, najczęściej ma okazały dom na peryferiach miasta, a do pracy dojeżdża luksusowym autem. Wystarczy przyjrzeć się zarządowi Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Prezes i wiceprezes mają wille warte – jak oszacowaliśmy – każda ponad milion złotych. A kontrolujący ich poczynania szef rady nadzorczej dorobił się domu za grubo ponad pół miliona.

– Skąd na to macie? – pytają ich członkowie spółdzielni. Ale te pytania trafiają w próżnię.

Zarząd- spółdzielcyNIENASYCENI

Członkowie SM z Grodziska (ale nie tylko), buntują się jednak przeciw zarządowi.– Pytałem wielokrotnie o wynagrodzenie prezesów. Na początku mówili mi, że to tajemnica, że to są tajne dane. Potem udzielano mi informacji szczątkowych. Chciałbym jednak wiedzieć, skąd prezesi maja swoje piękne samochody i wystawne wille – mówi Zbigniew Szelerski , członek grodziskiej spółdzielni od wielu,wielu lat.

– Ich postępowanie w stosunku do nas to skandal.

K. KozeraOdpowiedź prezesa zarządu na pytania członków SM

O wysokość wynagrodzenia prezesów i pochodzenie ich majątków zasypywał zarząd pytaniami inny z lokatorów, Janusz Okurowski, będący także v -przew.  KZLiS. Doszperał się w aktach sądowych, że wynagrodzenie prezesa wynosi ok. 11 tys. zł.Pan Okurowski, od kiedy zaczął się interesować finansami spółdzielni, stał się ofiarą dziwnych, nieszczęśliwych przypadków. Nieznani sprawcy rozbili mu głowę i porysowali auto. Był też szykanowany. Dostawał obraźliwe SMS-y, a na ścianach ktoś rozwiesił szkalujące go ulotki. Sprawa bya badana przez policję. Okazało się, że to jednak „nieznani sprawcy”!!

100_4394Spółdzielcy na posiedzeniu Komisji Sejmowej, J. Okurowski z prawej.

Prezes spółdzielni Krzysztof Kozera swą funkcję pełni już duuużo lat. A w zarządzie spółdzielni jest jeszcze dłużej, więc miał czas na opanowanie technik „tak macie kłamać” (cyt. – A.Domagalski, prezes KRS ). Ma willę w Żyrardowie wartą ok 1,2 mln zł, a do pracy jeździ „wypasionym” autem W poniedziałek w biurze zjawia się dopiero o godzinie 10.

Zastępca prezesa grodziskiej spółdzielni również nie może narzekać na niski standard życia. Józef Niewiadomski niedawno kupił willę w Grodzisku Mazowieckim. Cena tej nieruchomości to, według najnowszych szacunków – około miliona złotych. Stanisław Górecki zaś, przewodniczący rady nadzorczej spółdzielni, ma „domeczek”  warty „tylko” ok. 600 tys. zł.

– Prezesi mają się jak w pączki w maśle, a my nie możemy doczekać się remontów bloków – mówią mieszkańcy. – Gdzie tu sprawiedliwość?

Wydawać by się mogło, że mieszkańcy mogą przecież zmienić zarząd, skoro są z niego niezadowoleni.

– Tyle że wszyscy wiedzą, co mnie spotkało, kiedy się odezwałem na ten temat – mówi Janusz Okurowski. – Mogą się więc bać.

To co opisane jest wyżej, to nie są jednostkowe przypadki. Tak się dzieje i w Olsztynie i w Szczecinie, na Śląsku i w Elblągu. Do walki z „niepokornymi” angażowany jest również wymiar sprawiedliwości ( prokuratury i sądy) z artykułów KK, jak również GIODO.Próbuje się również pozbawiać ich członkostwa w SM.

A to wszystko, za pieniądze członków SM!!

okatorzy z Grodziska zaczynają się buntować przeciw zarządowi. – Pytałem wielokrotnie o wynagrodzenie prezesów. Na początku mówili mi, że to tajemnica, że to są tajne dane. Potem udzielano mi informacji szczątkowych. Chciałbym jednak wiedzieć, skąd prezesi maja swoje piękne samochody i wystawne wille – mówi Zbigniew Szelerski (65 l.), członek grodziskiej spółdzielni od przeszło 35 lat. – Ich postępowanie w stosunku do nas to skandal.
złowiek, któremu pensję wypłacają lokatorzy, najczęściej ma okazały dom na peryferiach miasta, a do pracy dojeżdża luksusowym autem. Wystarczy przyjrzeć się zarządowi Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Prezes i wiceprezes mają wille warte – jak oszacowaliśmy – ponad milion złotych. A kontrolujący ich poczynania szef rady nadzorczej dorobił się domu za grubo ponad pół miliona. – Skąd na to macie? – pytają ich członkowie spółdzielni. Ale te pytania trafiają w próżnię.
Człowiek, któremu pensję wypłacają lokatorzy, najczęściej ma okazały dom na peryferiach miasta, a do pracy dojeżdża luksusowym autem. Wystarczy przyjrzeć się zarządowi Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Prezes i wiceprezes mają wille warte – jak oszacowaliśmy – ponad milion złotych. A kontrolujący ich poczynania szef rady nadzorczej dorobił się domu za grubo ponad pół miliona. – Skąd na to macie? – pytają ich członkowie spółdzielni. Ale te pytania trafiają w próżnię.

Magicznych Świąt!

Choinka polskiego emigranta

To jest choinka młodego polskiego emigranta

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Wszystkim użytkownikom witryny, których dzieci i wnuki opuściły nasz kraj w poszukiwaniu chleba, życzymy aby ich bliscy mogli w najbliższym czasie wrócić do ojczyzny kwitnącej dostatkiem, ładem politycznym i gospodarczym oraz uśmiechem zadowolonych obywateli.

Pozostałym naszym sympatykom życzymy Świąt niosących wytchnienie, przyjemność czasu spędzonego w gronie bliskich i przyjaciół oraz optymizm związany z przyszłością.

ADMINISTRATORZY  WITRYNY

Folwarki prezesów

Z bliskiej nam strony : http://www.zafalochronem.cba.pl/index.php/rozwiewanie-mitow/44-rzeczywisto/97-spodzielnie-w-rkach-nomenklatury.html

„Z Arkadiuszem Peisertem rozmawia Krzysztof Wołodźko

Arkadiusz PeisertArkadiusz Peisert – Doktor socjologii, autor książki „Spółdzielnie mieszkaniowe: pomiędzy wspólnotą obywatelską i alienacją”

W spółdzielniach mieszkaniowych ciągle rządzi postkomunistyczny typ aparatczyków, którzy na początku transformacji stali się właścicielami tych „folwarków” i z nich żyją.

Jaka jest skala spółdzielczości mieszkaniowej w Polsce?

Osiedla zarządzane przez spółdzielnie mieszkaniowe zamieszkuje dziś ok. 12 mln ludzi. Z tego 10 mln osób żyje na osiedlach z czasów Polski Ludowej. Spółdzielnie te zarządzają olbrzymim majątkiem, wartym co najmniej 1,5 bln zł.

Zarządzają w sposób bardzo patologiczny…

Spółdzielczość, także mieszkaniowa, jest na całym świecie interesującą alternatywą dla rozwiązań wolnorynkowych. Jednak ta rodzima została skażona w epoce PRL, w latach 60. i 70., szczególnie w drugiej połowie siódmej dekady, gdy do spółdzielni wprowadzono partyjną nomenklaturę i stały się one quasi-państwowymi kombinatami. W 60 proc. budynki, które obejmują dzisiejszą spółdzielczość mieszkaniową, powstały w tamtym właśnie okresie, w czasach „wielkiej płyty”.

Już w latach 90. doszło do uwłaszczenia, ale raczej byłej nomenklatury niż członków spółdzielni. Zlikwidowano centralne struktury spółdzielczości, ale pozostały lokalne „księstwa spółdzielcze”, które w dużej mierze trwają do dziś. Oznacza to, że w większości przypadków mieszkańcy nadal nie mają de facto żadnej demokratycznej kontroli nad tymi rzekomymi spółdzielniami. Ciągle rządzi tam po-PRL-owski typ aparatczyków, którzy na początku transformacji stali się właścicielami „folwarków” i z nich żyją. Moim zdaniem na początku lat 90. należało na fali aktywności obywatelskiej i ożywienia społecznego zmierzać do jak najdalszego oddolnego uwłaszczenia obywateli.

Ale przecież następuje wymiana pokoleniowa…

Tak. Jednak władze spółdzielni nauczyły się przez ten czas wykorzystywać wszystkie formalne mechanizmy demokratyczne na własną korzyść. Z kolei pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków, członków tych struktur, często mało interesuje się społecznym wymiarem spółdzielni mieszkaniowych, których są członkami. Traktują mieszkanie wyłącznie jako towar konsumpcyjny. Ale owszem, pojawiają się też bardziej świadome osoby, częściej niż kiedyś pojawiają się protesty wobec samowoli władz spółdzielczych.

Problemem ogólnospołecznym jest klientelizm wobec władzy. Jak to się objawia na gruncie spółdzielczości mieszkaniowej?

To istota problemu. W znanej mi dobrze spółdzielni próba demokratyzacji jej struktur zderzyła się nawet nie z oporem prezesa, ale mniej więcej setki pracowników spółdzielni, ich rodzin i znajomych, którzy się temu przeciwstawili. Mówiąc pół żartem, pół serio: to bardziej spółdzielnia pracy dla pewnej grupy, która robi wszystko, by zapewnić sobie zatrudnienie kosztem całej reszty spółdzielców. I to powtarza się w skali kraju. W dużych spółdzielniach mieszkaniowych powstał mechanizm destrukcyjny wobec aktywności obywatelskiej, oparty na układach wpływowych grup interesu.

A może nie ma w tym nic złego, że ludzie chcą mieć po prostu święty spokój w czterech ścianach mieszkania?

To pytanie po części socjologiczne, lecz także ekonomiczne. To znaczy: na ile ludzie wolą ponosić określone straty finansowe, byle nie zaprzątać sobie głowy pewnymi sprawami. Wyliczyłem, że w mojej spółdzielni mieszkaniowej można by obniżyć czynsz o 1/4, gdyby ludzie uważnie patrzyli na ręce jej zarządowi i angażowali się.

Wszyscy by zyskali na większym zaangażowaniu, regularnej, dużej obecności członków spółdzielni na zebraniach. Tak się nie dzieje. I kliki stojące na czele wielu spółdzielni dobrze o tym wiedzą i z tej bierności korzystają.

W swojej książce przedstawia pan kilka studiów przypadków funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowych, które można uznać za modelowe. Proszę je przybliżyć.

Z jednej strony mamy spółdzielnie, które „administrują biedą”. W takim przypadku wielu członków spółdzielni jest zadłużonych, dzięki nim kierownictwo, klika utrzymuje swoją kontrolę nad całością. Załóżmy, że w spółdzielni w której skład wchodzi 3 tys. osób, 15 proc. jest trwale zadłużonych. Jeśli pojawia się jakaś opozycja, protest nielicznej zwykle grupy mieszkańców, zarząd jest w stanie przeciągnąć tych zadłużonych na swoją stronę, obiecując choćby umorzenie długów lub rozłożenie ich na raty. Ten typ spółdzielni dominuje w mniejszych i biedniejszych miastach.

Natomiast w zamożniejszych miastach funkcjonuje inny typ zarządzania spółdzielniami. Tutaj najczęściej zarząd/klika najcenniejszą część majątku wyprowadza na zewnątrz. Robi się to poprzez sprzedaż za nie doszacowane kwoty albo zlecenia dość kosztownych usług podstawionym firmom zewnętrznym, np. kilkukrotne docieplenia budynków czy instalacja drogich wind. Tutaj zarząd traktuje spółdzielnię jako bardzo intratny biznes.

Są także dobrze funkcjonujące spółdzielnie, zwykle mniejsze jednostki, gdzie łatwiej jest kontrolować zarząd, nawet jeśli to wciąż stara, po-PRL-owska klika.

Ale najczęściej występują chyba spółdzielcze „typy mieszane”?

Rzeczywiście, modele funkcjonowania spółdzielni nakładają się na siebie. Są spółdzielnie, gdzie w starych blokach mieszkają nierzadko starsi, ubodzy mieszkańcy, także patologiczne rodziny. Ale ich częścią są także nowe budynki, w których mieszkają młodsi, bardziej zamożni ludzie z większym kapitałem kulturowym, którzy nie pozwalają sobą manipulować i chcą kontrolować zarząd. Częstym modelem mieszanym jest równoczesne „zarządzanie biedą” i bogacenie się klik na wyprzedaży majątku spółdzielni. A przecież spółdzielczość zakłada solidaryzm. Jeśli zarząd dysponuje pewną nadwyżką finansową, także dzięki temu, że jest w posiadaniu bardziej intratnej i dochodowej nieruchomości, np. placu, to teoretycznie powinien przeznaczać zysk z tego choćby na obniżkę opłat eksploatacyjnych, co byłoby z największą korzyścią dla najuboższych członków takich spółdzielni. Ale odkąd badam spółdzielczość mieszkaniową, o czymś takim nie słyszałem. Za to niejednokrotnie spotkałem się ze zjawiskiem sprzedaży dużych działek i wartościowych części majątku spółdzielni firmom zewnętrznym, czasami podstawionym.

Jaka jest skala spółdzielczych patologii?

Nikt jej jeszcze dokładnie nie wyznaczył. Mogę jednak z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że wymienione patologie są w polskich spółdzielniach mieszkaniowych powszechne.

Czy zatem nie lepiej zlikwidować spółdzielczość mieszkaniową?

Dziś za likwidacją spółdzielczości mieszkaniowej optuje posłanka Lidia Staroń z Platformy Obywatelskiej. Tyle że to wylewanie dziecka z kąpielą. Po pierwsze, uważam, że możliwa jest efektywna spółdzielczość, i sądzę, iż zawsze będą ludzie zainteresowani taką formą społeczno-gospodarczej aktywności. Po drugie, to rozwiązanie niekonstytucyjne, a przynajmniej solidnie niedopracowane: jak można na zgodnie z ustawą zasadniczą rozwiązać jakiś typ spółdzielczości? Trzeba by na gruncie prawnym wprowadzić instrumenty zmuszające spółdzielnie do samorozwiązania. Po trzecie, zamiast likwidować spółdzielczość mieszkaniową, lepiej zastanowić się, jakimi metodami legislacyjnymi można stymulować zmiany na lepsze, choćby przez prawny zakaz łączenia funkcji członka i równoczesnego pracownika administracji spółdzielni.

Jest jeszcze inna, ważna sprawa. Na początku wywiadu mówiłem, że na osiedlach zarządzanych przez spółdzielnie mieszkaniowe żyje 12 mln osób. Proszę sobie wyobrazić, jaki chaos wprowadzi ewentualna likwidacja tych spółdzielni. Zaczną się procesy o podział części wspólnych, o podział działek, użytkowanie dróg itd. Ciężko byłoby dojść do ładu z wieloma budynkami i nieruchomościami. A to przecież wiąże się ściśle z życiem wielu ludzi. Do tego mamy wciąż sporą grupę ludzi niezdolnych do odpowiedzialnego zarządzania majątkiem, co może w efekcie pociągnąć ogromną falę eksmisji. Bo nawet te spółdzielnie, które „administrują biedą”, ratują uboższych ludzi przed o wiele gorszym losem. Owszem, czasem mowa o rodzinach czy osobach patologicznych. Ale mamy także sporą grupę osób biednych, nierzadko starych, którym spółdzielnie często idą w jakiś sposób na rękę.

Powiem jeszcze rzecz paradoksalną: jest pewien pozytywny rys nawet tych klientelistycznych struktur dzisiejszych spółdzielni. Powiedzmy, że w bloku psuje się winda. Tam, gdzie nie ma spółdzielni, czasem są problemy ze zbiórką pieniędzy na pokrycie naprawy. Bo mieszkańcy niższych pięter twierdzą, że z windy nie korzystają. Do tego jakiś procent mieszkańców jest po prostu biedny albo patologiczny. No i pozostali muszą płacić więcej… A tam, gdzie działa spółdzielnia, fundusz remontowy jest lepiej pilnowany. Socjolog stwierdzi w takiej sytuacji: nie ma dysfunkcji bez funkcji, to znaczy, nawet niedoskonałe formy społeczne spełniają jakieś pozytywne funkcje.

Skoro nie likwidować, to jak można ograniczyć spółdzielcze patologie?

Jestem za reformowaniem spółdzielczości od środka, lecz także z udziałem przedstawicieli społeczności lokalnej, np. rad dzielnic.”

31 posiedzenie Komisji

Bez tytułu

 

Urobek wg stanu na 03.04.2014

Na ostatnim posiedzeniu Komisji temperaturę podniosła poprawka, dotycząca lustracji spółdzielni, zaproponowana przez posłankę Lidię Staroń do procedowanego  projektu wiodącego ustawy pt. „prawo spółdzielcze”, którego autorem jest PSL . Projekt PSL-u rzecz oczywista proponuje utrzymanie dotychczasowego, skompromitowanego bo kompletnie nieskutecznego, systemu lustracji prowadzonej teraz przez branżowe Związki Rewizyjne, czyli przez wewnętrzne struktury ruchu spółdzielczego. Pod czujnym okiem dwóch wodzów polskiej spółdzielczości prezes lustruje prezesa, smarują sobie nawzajem laurki i wszystko gra dopóki jakiś poirytowany wierzyciel nie zgłosi do sądu wniosku o upadłość spółdzielni. Potem prezes Domagalski siada przed kamerami, bezradnie rozkłada ręce i wmawia siedzącym przed monitorami telewizorów i osłupiałym ze zdziwienia  spółdzielcom, że on nic nie może. Na dodatek słono na tej komedii zarabia.

Pani Poseł zaproponowała uszczelnienie tego słabego punktu spółdzielczej rzeczywistości przez wprowadzenie do spółdzielni lustratorów niezależnych od ruchu spółdzielczego.

Poprawka Posłanki Staroń:

Poseł Staroń – lustracja – poprawka

Opinia BAS do poprawki posłanki Staroń:

BAS – lustracja jako zawód regulowany – opinia prawna

Stanowisko Ministra Sprawiedliwości wskazujące pozytywy wprowadzenia zawodu lustratora spółdzielni:

Stanowisko MS – zawód lustratora.

W Komisji zawrzało oporem. Utrata tak kasowego biznesu  dla branżowych Związków Rewizyjnych to prawie bankructwo. Trzeba będzie odchudzić funkcjonujące w nich zarządy, rady nadzorcze i odjąć od spragnionych ust prezesów spółdzielni wynagrodzenia za lustrowanie kolesiów.

Prezentujemy broniące starego bastionu stanowisko Związku Rewizyjnego Banków Spółdzielczych im. Franciszka Stefczyka w Warszawie odnoszące się do poprawki zaproponowanej przez posłankę Staroń:

Zw. Rew. Banków Spół. – ocena projektu poprawki

Przy okazji publikujemy też informacje dotyczące kosztów lustracji przedstawione Komisji przez:

1.  Krajową Radę Spółdzielczą 

KRS – infor. o kosztach lustracji.

2.  Związek Rewizyjny Spółdzielni  Mieszkaniowych  RP

ZRSM RP -koszty lustracji

Jak wiarygodne są te informacje moglibyśmy ocenić gdyby do nich dołączone zostały rachunki wystawione spółdzielniom za wykonaną usługę lustracji. Jak taki znajdziemy to tu dowiesimy.

To są koszty rzeczywiste  lustracji jaką proponowała Krajowa Rada Spółdzielcza malutkiej spółdzielni Petardy. Spółdzielnia liczyła 11 członków. Jej majątek składał się z 6 lokali użytkowych (pawilonów handlowych) zwanych „Smerfami”:

PETARDA -koszty lustracji

Publikujemy również magiczny dokument zwany INSTRUKCJĄ określającą zasady prowadzenia lustracji w spółdzielniach, wprowadzony uchwałą nr 9/2010 Zgromadzenia Ogólnego Krajowej Rady Spółdzielczej z dn. 1 lipca 2010r.

INSTRUKCJA LUSTRACJI

Jutro druga odsłona aktu dramatycznej batalii beneficjentów o zachowanie starego zhańbionego systemu lustracji. Zapraszamy. :

Link do transmisji

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=A7CDDE789B51102EC1257DAB00436FEB#

Batalia trwa. Z ostatniej chwili:

Prezentujemy stanowisko prezesa Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP Jerzego Jankowskiego przeciwko poprawkom posłanki Staroń:

Jankowski

Stanowisko ZRSM

100_4591

Prezydium Komisji: Łukasz Zbonikowski(PiS), Paweł Sajak (PSL), Marek Gos (PSL), Lidia Staroń (PO)

100_4587

Jerzy Jankowski – Związek Rewizyjny SM RP (SLD) i Alfred Domagalski- Krajowa Rada Spółdzielcza (PSL)

100_4578

Posłowie: Andrzej Dera (SP), Maria Nowak (PiS) i Gabriela Masłowska (PiS)

100_4579

Poseł Jerzy Szmit (PiS)

100_4582

Przedstawiciele branżowych Związków Rewizyjnych

100_4590

Poseł Borys Budka (PO)

100_4581

Działacze społeczni: Jaromir Gazy i Anna Grabska -Krajowe Stowarzyszenie Spółdzielców „Nasze Mieszkania” oraz  Wiesław Łęcki – Krajowy Związek Lokatorów i Spółdzielców

OKUPACJA ŚSM !!

Z OSTATNIEJ CHWILI – W OBECNEJ CHWILI TRWA OKUPACJA BIUR ZARZĄDU WARSZAWSKIEJ ŚSM !!

Po druzgocącej wczorajszej klęsce na Walnym Zgromadzeniu członków ŚSM w Warszawie, które zostało zwołane przez KRS w PKiN, w dniu dzisiejszym dotychczasowa prezes zarządu (odwołana przez Walne), zabarykadowała się w biurach ŚSM.

Krystyna RubikByła prezes zarzadu

W Walnym wzięła udział niespotykana ilość Członków Spółdzielni - 482!!!  Prezes Rubikowa, mecenas Mamiński (syn) i działacz PiS zostali odwołani Za odwołaniem ich głosowało 478 osób – a 1 osoba ich poparła! Wybrano 15 osobową nową Radę Nadzorczą. Cuda się w Polsce jednak zdarzają! To było wydarzenie. Niektórzy nigdy nie byli na takim walnym i nawet nie marzyli, że doczekają tak pięknego dnia. Nie jeden miał łzy w oczach.

Wyniki w ŚSMDzisiaj nowa rada nadzorcza z nowym zarządem ŚSM pojawiła się w biurowcu spółdzielni, gdzie „leśne dziadki” z firmy ochroniarskiej „Solid” broniły dostępu do windy i pomieszczeń biurowych i zastali pokoje biurowe zaryglowane od wewnątrz. To tworzenie twierdzy z siedziby biur ŚSM miało miejsce w ubiegłym tygodniu.Trwa okupacja Spółdzielni.
Decyzją wczorajszego Walnego zgromadzenia, odwłano poprzednią radę nadzorczą i wyłonioną nową. Pierwszą decyzją nowej rady było odwołanie (byłej już prezes) Krystyny R., która zabarykadowała się w swoim gabinecie. Jak się było władcą kilkadziesiąt lat (a rodzina Rubików to takie zawodowe prezesy) to detronizacja ma prawo boleć
Jest policja, prawnicy. Trwają negocjacje, jest nerowo.
Do spółdzielni przybywają kolejni członkowie, będzie nocna okupacja? Oczywiście prokuratura, policja i KRS, który zwołał walne zgromadzenie, umywają teraz niczym Piłat ręce.

A oto zawartość lodówki w biurze zarządu:

Zawartość lodowek zarzaduCoś te butelki z „męskim” napojem jakby pustawe. Czyżby pito w pracy? No, nie możliwe żeby „taka”prezes w pracy piła.

***************************************************************************************************************************************

Krystyna Rubik, była prezes zarzadu, w jasnym płaszczyku (niewinności ???) około 18-ej, przez szpaler Policjantów, z teczką dokumentów pod pachą opuściła Siedzibę spółdzielni. Skandal!!! W teczce mogły być bardzo ważne dokumenty, a policja pozwoliła je wynieść? SKANDAL!!

Bardzo ważna rozprawa!

DSC_0720

Spółdzielcze wspólnoty w rękach Trybunału

We wtorek (16.12.2014r) o godzinie 9:00 odbędzie się rozprawa w sprawie K 60/13  dotycząca przepisów obowiązującego prawa spółdzielczego ograniczających prawa właścicieli lokali w spółdzielniach mieszkaniowych. Sprawa dotyczy tych, którzy nabyli od spółdzielni odrębną własność lokalu. Przedmiotem oceny będą zapisy art. 27 w związku z art. 241 oraz art. 26, ust 1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Zapisy te stanowią, że wspólnota mieszkaniowa  może powstać w budynku spółdzielczym z mocy prawa dopiero wtedy, kiedy w takim budynku w odrębną własność zostaną przekształcone wszystkie lokale mieszkalne ( art. 26 ust 1 usm). Ponadto wspólnota może powstać w budynku spółdzielczym na wniosek tylko wtedy, kiedy właściciele  ponad połowy  lokali  w budynku podejmą taką uchwałę ( art. 241  usm). Na dodatek, dopóki w budynku spółdzielczym nie powstanie wspólnota, mieszkaniami właścicieli przymusowo zarządza spółdzielnia mieszkaniowa ( art. 27 usm).

W każdych innych zasobach mieszkaniowych (deweloperskich, zakładowych, komunalnych, budowanych przez TBS-y i prywatnych kamienicach) wspólnota powstaje z mocy prawa po ustanowieniu odrębnej własności na pierwszym lokalu. Tylko nie w spółdzielniach mieszkaniowych. Dlatego posłanka Lidia Staroń razem z 50-cioma innymi posłami PO zaskarżyła te przepisy jako niezgodne z konstytucyjną zasadą równości wszystkich obywateli wobec prawa.

Staroń IPosłanka Lidia Staroń

Dodać należy, że do sprawy wniesiona została bardzo nam szkodząca opinia podpisana przez Z-cę Prokuratora Generalnego Roberta Hernanda.

Hernand

Prezes Domagalski rwie włosy z głowy. Jeśli Trybunał stanie po naszej stronie będzie w spółdzielczych wspólnotach (dla każdej oddzielnie) obowiązywał ten przepis Ustawy o własności lokali

Art. 30.

1. Zarząd lub zarządca, któremu zarząd nieruchomością wspólną powierzono w sposób określony w art. 18 ust.  1, jest obowiązany:

1) dokonywać rozliczeń przez rachunek bankowy,

2) składać właścicielom lokali roczne sprawozdanie ze swojej działalności,

3) zwoływać zebranie ogółu właścicieli co najmniej raz w roku, nie później niż w pierwszym kwartale każdego roku.

Jak wynika z powyższych przepisów dla każdej wspólnoty w spółdzielni będzie musiał być prowadzony oddzielny rachunek bankowy. Po zakończeniu roku obrachunkowego prezes będzie musiał przedstawić rozliczenie wpływów i wydatków każdej wspólnocie oddzielnie za poprzedni rok. Nie będzie już wspólnego wora, w którym nie można się niczego doliczyć, bo nam prezesi odmawiają dostępu do podstawowych dokumentów.

Patrzymy więc Trybunałowi na ręce. Po której stronie stanie tym razem, po stronie mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych, czy po stronie centralnych i statutowych organów „lobby prezesowskiego”?

Z przebiegu rozprawy będzie transmisja. Równo o godz. 9:00. Zapraszamy do udziału w rozprawie poprzez łącza internetowe. Należy wejść na stronę Trybunału http://trybunal.gov.pl/   i kliknąć zielony trójkąt przy wyrazie „Transmisja” w górnym prawym rogu strony oznaczony żółtym owalem na załączonym niżej zdjęciu strony TK. Prosimy też licznych poszkodowanych warszawskich spółdzielców o wsparcie reprezentującej nasz interes przed Trybunałem posłanki Lidii Staroń obecnością na sali rozpraw. Przed rozprawą w tym miejscu postaramy się powiesić bezpośredni link do transmisji

LINK do TRANSMISJI:

http://trybunal.gov.pl/rozprawy/transmisja-rozpraw/

Strona TK

Skład orzekający w sprawie:

Sędzia Sławomira Wronkowska - Jaśkiewicz

Sędzia Sławomira Wronkowska – Jaśkiewicz – Przewodnicząca składu orzekającego

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2440-slawomira-wronkowska-jaskiewicz/

 Sędzia Leon Kieres

Sędzia Leon Kieres – Sędzia Sprawozdawca

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2231-leon-kieres/

Sędzia Marek Kotlinowski

Sędzia Marek Kotlinowski

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2444-marek-kotlinowski/

Sędzia Teresa Liszcz

Sędzia Teresa Liszcz

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2442-teresa-liszcz/

 Sędzia Małgorzata Pyziak-Szafnicka

Sędzia Małgorzata Pyziak-Szafnicka

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2436-malgorzata-pyziak-szafnicka/

*******************************************************************************************************************************************

Od Admina: Oglądalność oficjalnych transmisji  organów państowych JEST MONITOROWANA!!

„Zapłaciłeś? No problem! Płać jeszcze raz!!!”

SM  „Gwarek” w Tarnowskich Górach żąda od właścicieli mieszkań i swoich członków ponownego wykupienia tych mieszkań!!

Mieszkańcy Spół­dziel­ni Miesz­ka­nio­wej „Gwa­rek” w Tar­now­skich Gó­rach są wściekli. Wy­ku­pi­li swoje miesz­ka­nia dawno temu. Teraz spół­dziel­nia żąda od nich do­pła­ty. Po­wo­łu­je się na wyrok Try­bu­na­łu Kon­sty­tu­cyj­ne­go z 2009 roku oraz na naj­now­sze orze­cze­nie Sądu Naj­wyż­sze­go. 200 mieszkańców dostało wezwania olbrzymich pieniędzy za swoje wykupione lata temu mieszkania!

Gwarek
- Mamy akty notarialne, nie zapłacimy więcej – mówią lokatorzy SM Gwarek
200 człon­ków SM „Gwa­rek” my­śla­ło, że w myśl obowiazujacego prawa, są właścicielami swoich lo­ka­li. Część do­ko­na­ła wy­ku­pu na za­sa­dzie prze­kształ­ce­nia spół­dziel­cze­go prawa do lo­ka­lu na wła­sno­ścio­we, część osób do­ko­na­ła wy­dzie­le­nia od­ręb­nej wła­sno­ści. Lu­dzie mają księ­gi wie­czy­ste i akty no­ta­rial­ne.

– To jakaś bzdu­ra, żą­da­ją od nas pienię­dzy po la­tach – mówi Jan Ma­leń­ski, jeden z lo­ka­to­rów.

- Żeby prze­kształ­cić miesz­ka­nie z lo­ka­tor­skie­go na miesz­ka­nie wła­sno­ścio­we z wy­dzie­lo­ną wła­sno­ścią od­ręb­ną mia­łem za­pła­cić 15 tys., spła­ca­li­śmy je w ra­tach od 2004 roku. Ko­niec rat (po 250 zł) przy­pa­dał na 2009 r. Spła­ci­li­śmy 9.795 zł. Po­zo­sta­łą kwotę spół­dziel­nia sama nam umo­rzy­ła, jako nie­na­leż­ną. Po­wo­ła­li się na art. 6 usta­wy z 2007 r.mówi Eu­ge­niusz Dur­czok.

Spół­dziel­nia uma­rza­ła po­zo­sta­łą kwotę. Mamy akty no­ta­rial­ne, które z nimi za­wie­ra­li­śmy – do­da­je Gra­ży­na Nowak.

- Z aktów no­ta­rial­nych jasno wynika, że SM prze­no­si na nas prawo wła­sno­ści wraz z ka­wał­kiem grun­tu, a my w ni­czym im nie zalegamy do­da­je Dur­czok,-

Teraz „Gwa­rek” wy­sy­ła do ludzi pisma z żą­da­niem umo­rzo­nej kilka lat temu kwoty.

– To jest pa­ra­no­ja, to jest roz­bój w biały dzień – mówi Ta­de­usz Ko­wal­ski.

Screenshot_1

„Gwa­rek” po­wo­łu­je się w pi­smach na fakt, że Try­bu­nał Kon­sty­tu­cyj­ny w 2009 r (a więc 5 lat temu). stwier­dził, że za­wie­sze­nie spła­ty rat było nie­kon­sty­tu­cyj­ne.

- Po­nie­waż spół­dziel­nia nie utra­ci­ła prawa do żą­da­nia nie­wnie­sio­nej kwoty (kosz­tów wkła­du bu­dow­la­ne­go) wzy­wa­my do za­pła­ty tych pie­nię­dzy – po­wie­dzia­ła Bo­że­na Do­mań­ska-Sko­ru­pa, pre­zes SM „Gwa­rek”.

Prezes skorupaPrezes zarządu SM „Gwarek”

– Z Orze­cze­nia Sądu naj­wyż­sze­go z 2012 r. wy­ni­ka, że spół­dziel­nia nie utra­ci­ła prawa do żą­da­nia wie­rzy­tel­no­ści. Dla­te­go pro­po­nu­je­my aby lo­ka­to­rzy pła­ci­li resz­tę w ra­tach. Jeśli tego nie zro­bią wy­stą­pi­my na drogę są­do­wą – mówi prezes zarzadu.

Mieszkancy nie za­mie­rza­ją pła­cić. Za­sta­na­wia­ją się czy oni rów­nież nie pójdą do sądu.

 

– To jakaś bzdura, żądają od nas eniędzy po latach – mówi Jan Maleński, jeden z lokatorów.
200 członków SM „Gwarek” myślało że mają prawo do własności swoich lokali.
Lokatorzy Spółdzielni Mieszkaniowej Gwarek w Tarnowskich Górach są oburzeni. Wykupili swoje mieszkania dawno temu. Teraz spółdzielnia żąda od nich dopłaty. Powołuje się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2009 roku oraz na najnowsze orzeczenie Sądu Najwyższego.
Lokatorzy Spółdzielni Mieszkaniowej Gwarek w Tarnowskich Górach są oburzeni. Wykupili swoje mieszkania dawno temu. Teraz spółdzielnia żąda od nich dopłaty. Powołuje się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2009 roku oraz na najnowsze orzeczenie Sądu Najwyższego.
Lokatorzy Spółdzielni Mieszkaniowej Gwarek w Tarnowskich Górach są oburzeni. Wykupili swoje mieszkania dawno temu. Teraz spółdzielnia żąda od nich dopłaty. Powołuje się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2009 roku oraz na najnowsze orzeczenie Sądu Najwyższego.

Problemy mieszkaniowe Polaków

Zblizają się Święta Bożego Narodzenia, a zaraz potem będzie Nowy Rok. Okres ten sprzyja podejmowaniu nowych postanowień i decyzji, a także bedąc okazją do spotkań w szerszym niż zazwyczaj gronie rodzinnym, umożliwia wymianę poglądów dających podstawy do tych postanowień i decyzji. Aby Wam to ułatwić w zakresie prezentowanym na naszej witrynie, czyli w tematyce patologii polskich SM i ogólnie polskiego mieszkalnictwa, będziemy w najbliższych dniach zamieszczać, prawie codziennie, nowy wpis w tym temacie. Może to wpłynie na Waszą aktywność, czy to jako członków SM, czy też  mieszkańców- właścicieli mieszkań .

Oto pierwszy z tych wpisow, o „wybarwieniu” ogólnym:

„Prezes spółdzielni na zagrodzie równy wojewodzie”

Prezes z SMCo z tego, że płacisz czynsz! Co z tego, że regulujesz płatność terminowo, że żaden windykator długów się do ciebie nie przyczepi. Wystarczy aby twoją spółdzielnią zarządzali ludzie niekompetentni, abyś popadł w kłopoty nie przez siebie zawinione.

Prezesi zarządów SM mają władzę niemal absolutną i wraz z członkami zarządu mogą wprowadzić w życie nawet najbardziej surrealistyczne decyzje w życie. Nie są de facto przez członków spółdzielni rozliczani za okres działalności i czują się bezkarni. Nie są rozliczani właściwie przez nikogo. Przykład prezesa zarzadu jednej ze spółdzielni na wrocławskim Kozanowie, który barykadując się w budynku zarządu, gdy odwołano go za niegospodarność, postanowił wezwać ochronę, broniącą wejście do gmachu przed członkami nowego zarządu. Mieszkańcy osiedla, którym władał prezes – utracjusz nie kryli przed mediami radości z jego odwołania. Wynikała ona z tego, że prezes podejmował decyzje nie trafione, czego skutkiem było popadanie spółdzielni w długi. Jednym z powodów była nietrafiona inwestycja mieszkaniowa pana byłego już prezesa. Blok wybudowany przy ulicy Pałuckiej 42 stoi pusty, bo nie ma chętnych na zakup mieszkań. Odwołany prezes tłumaczy się, że byli chętni, ale nie dostali kredytów hipotecznych, więc zrezygnowali.
Pałucka 42 w WrocławiuPałucka 42
To niestety nie jedyny przykład bezprawia w polskich spółdzielniach mieszkaniowych. Dramatyczna sytuacja panuje w Łodzi, gdzie były prezes SM „Śródmieście” oraz jego zastępcą zadłużył na ogromną sumę pieniędzy spółdzielnie, a teraz oczekują obydwaj na sprawę . Prokuratorom „z układu” jednak się nie spieszy – a nuż się sprawa „rozmyje”?  Wynikiem długu było odcięcie lokatorów od prądu i wody. Całe niemalże wakacje żyli w obawie, czy będą mieli możliwości gotowania i zadbania o higienę, czy bedą mogli „wyjść do ludzi” z swojego 20-go pietra. Mieszkańcami bloków należących do łódzkiej SM „Śródmieście” są w większości ludzie starsi, schorowani, płacący regularnie czynsz (najwyższy w mieście) ze swoich emerytur (jak zresztą w olbrzymiej większości SM). Obecni członkowie zarządu SM „Śródmieście” zapewniają, że kłopoty się skończą, gdy uda się sprzedać kilka mieszkań. Jak na razie to tylko zaowocowało to postawieniem SM przez sąd w stan „upadłości likwidacyjnej”. To swoisty „żart” losu, bo na ogół to mieszkańców media chętnie  prezentowały jako winowajców własnych kłopotów, a nie prezesów oraz członków zarządu. Tym razem jednak sytuacja jest jednoznaczna, to nie mieszkańcy zawinili, a osoby, którym ufali i musieli za to zaufanie zapłacić wyłączonymi przez dostawców do ich mieszkań mediami (prąd oraz wodę). Oczywiście przykład SM „Śródmieście” to   nie jedyny drastyczny przykład nadużycia ze strony władz spółdzielni, gdyż jest ich znacznie więcej, bo tak naprawdę mieszkańcy nie mają wglądu w dokumentację zarządu, otrzymując często lukrowane informacje w propagandowych biuletynach SM , KRS czy ZR SMRP. Najświeższymi przykładami są SM „PAX” i ŚSM, obie z Warszawy. Tych przykładów jest o wiele, wiele wiecej Nie ma się co łudzić -  problem będzie narastać.
Prezesi zarzadów spółdzielni to dziś osoby nie nietykalne przez prawo, chociaż nie mają żadnych formalnych immunitetów. Czując brak odpowiedzialności za cokolwiek i przed członkami, nadużywają swojej władzy, zarządzając mieniem, które do nich nie należy, a zostało im powierzone. Traktowanie lokatorów, jako przedmioty, a nie podmioty dotyczy większości spółdzielni w Polsce. Nic w tym dziwnego, że SLD broni ich, gdyż wielu członków lokalnych struktur tej partii ma interes w utrzymywaniu tej spółdzielczej patologi, w której najmniej idzie o interes lokatorów.
Miller meldujeNa zdjęciu Miller, przewodniczacy SLD „melduje” „prezesowi wszystkich prezesów”, czyli przewodniczacemu KRS  A. Domagalskiemu „wykonanie zadania”, czyli opóźnienie prac nad nową ustawą o spółdzielczości i SM (listopad 2012r)

Samoobrona w SM „PAX”

W powstałej w 1957 roku SM „PAX” w  Warszawie mieszkało i mieszka bardzo wielu mieszkanców stolicy. Ponieważ posiadała i posiada ona w sawoich zasobach mieszkaniowych budynki, które ze wzgledu na swoją lokalizację jak i standard wykończenia można śmiało zaliczyć do „ponadprzeciętnych”,

Piękna 16dużą część tych mieszkańców stanowili notable partyjni i rządowi ówczesnych czasów. IM ZARZĄD NIE „PODSKOCZYŁ”, BO MOMENTALNIE PRZESTAŁ BY NIM BYĆ, więc i ci zwykli członkowie korzystali na tym, że władze SM musiały się bardzo starać aby być przez tych notabli pozytywnie ocenianymi.

Złota 81Czasy jednak uległy zmianie; notable wyprowadzili się do swoich willi i pałacyków, a mieszkańcy zostali na „łasce i niełasce” tego zarządu, któremu zmiana systemu wcale nie zaszkodziła, a nawet wręcz przeciwnie. Poskutkowało to tym co obecnie obserwujemy w SM „PAX”.

Jedną z przyczyn tego opłakanego stanu rzeczy, był fakt bierności czlonków SM; bierności wyuczonej i wpajanej przez lata, kiedy „lepiej się było nie wychylać”.

To nie jest jednak najważniejsza przyczyna, bo patogenne działania zarzadów SM obserwujemy w całej Polsce!

Tym najważniejszym czynnikiem jest „owocna współpraca” dawnych aparatczyków PRL-u i nowych „elyt politycznych” z wywodzącym się z najgłębszego okresu tego minionego systemu, „lobby prezesowskim” z KRS i ZR SMRP na czele.

Jednak jak napisałem wyżej „czasy się zmieniają”, a wraz z tą zmianą następuje też zmiana poczucia własnej godności i swojej własności, wśród członków polskich SM.

Tu mamy taki przykład, gdzie po utworzeniu  Stowarzyszenia Mieszkańców Osiedli Paksowskich, następnie strony  http://naszpax.waw.pl/ członkowie tego Stowarzyszenia przystąpili do uświadamiania mieszkańców tej swojej SM w zakresie tego co się w niej dzieje i jak temu można przeciwdziałać:

Ulotka PAX.pngUlotka PAX 2Pojawia się więc nadzieja, że te „zasoby mieszkaniowe” SM „PAX”:

Madalinskiego 20Madalińskiego 20

PAXpowrócą znowu w wladanie swioch właśicieli

Źródło: http://naszpax.waw.pl/files/ulotka1.pdf

Apartamentowce ŚSM DO ROZBIÓRKI !!

Inwestycja ŚSM na ul. Leszczyny do rozbiórki.

Dotarła do Nas szokująca wręcz wiadomość.

Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego podjął decyzję, która nakazuje Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej dokonać rozbiórki budynku mieszkalnego wielorodzinnego przy ul. Leszczyny 4 i 10.

Śródmiejska Spółdzielnia Mieszkaniowa jako inwestor podczas realizacji inwestycji nie zastosowała się do obowiązującego dla tego rejonu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

do rozbiorki

Screenshot_1

Leszczyny 10aLeszczyny 10  (dawniej Jaśminowa 2);  Warszawa, Mokotów

Screenshot_2

*************************************************************************************************************************

Screenshot_3

Leszczyny 10Leszczyny 4

Screenshot_4

Screenshot_5Screenshot_6Prokuratura Okręgowa w Warszawie; ul. Chocimska

Źródło: http://naszaspoldzielnia.waw.pl/2014/12/09/inwestycja-ssm-na-ul-leszczyny-do-rozbiorki/

Po znajomości !!!

Fakt, że mieszkania w Polsce są dobrem poszukiwanym, nie budzi niczyjej wątpliwosci! Problem jest jednak w tym, że nie wszystkich stać na uzyskanie takiego dobra. Dlatego też ci, ktorzy swobodnie mogą takim dobrem dysponować (jak np. prezesi zarzadów SM, ale nie tylko), są „władcami”, bo w ich rękach leży los olbrzymiej liczby polskich rodzin. Szczególnie młodych rodzin !!

Wlaśnie  niechęć do pozbycia się takiej olbrzymiej władzy i przywrócenia normalności zarówno na otwartym rynku mieszkań, jak i w szczególności w polskich SM-ach, uniemozliwia stworzenie prawa, tak spółdzielczego, jak i dotyczącego dawnych mieszkań zakładowych, w sposób przyjazny dla tych, którzy swoimi pieniędzmi ( a czasem i swoją pracą) sfinansowali ich budowę.

Ci „władcy” z szczególną troską „pochylają się” nad przyszłością tych młodych rodzin, tylko wtedy, gdy są to ich potomkowie!

Tu mamy przykład:

Mieszkanie dla Młodych

„Syn prezesa SRK dostaje przydział na mieszkanie, czyli „rodzina na swoim”

Syn prezesa Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK) decyzję o przydziale mieszkania dostał za kilka dni. Zwykli najemcy czekają kilka miesięcy

Spółka Restrukturyzacji Kopalń (SRK) to jednoosobowa Spółka Skarbu Państwa. Powstała w trakcie reformy górnictwa realizowanej przez rząd Jerzego Buzka, która do tej pory odbija się czkawka na Śląsku, i nie tylko. Do zadań SRK należy przede wszystkim prowadzenie likwidacji kopalń, które zakończyły już wydobycie, zagospodarowanie ich majątku oraz tworzenie na bazie tego majątku nowych miejsc pracy. Realizuje też zapewne program „rodzina na swoim”. W piątek, 9 sierpnia ubiegłego roku do Spółki Restrukturyzacji Kopalń SA w Bytomiu, która zarządza m.in. mieszkaniami, pozostałymi po likwidowanych kopalniach, trafiło podanie Wojciecha Tokarza o „przydział lokalu mieszkalnego” dla dwóch osób. Swój wniosek uzasadniał tym, że „chce się usamodzielnić i zamieszkać z narzeczoną”. Na podaniu dyskretnie zaznaczył, że „ojciec pracuje w górnictwie 28 lat, a w SRK SA od 2006 r. do nadal”. Stanowiska Marka Tokarza – ojca, który w spółce jest prezesem zarządu – nie podał.

Marek TokarzMarek Tokarz – prezes SRK

Nie chciał być zapewne traktowany wyjątkowo. Cztery dni później, we wtorek 13 sierpnia 2013 r. Zarząd Spółki Restrukturyzacji Kopalń S.A. podjął uchwałę i przydzielił synowi prezesa mieszkanie wymagające remontu (3 pokoje, ponad 60 metrów kwadratowych, łazienka, centralne ogrzewanie). Jak na lokale „w zasobach” SRK jest to mieszkanie o wysokim standardzie.

Screenshot_1Ojciec wnioskodawcy był co prawda na posiedzeniu zarządu nieobecny, ale dwoje pozostałych członków zarządu przychyliło się do wniosku syna prezesa. Miesiąc później W. Tokarz podpisał umowęnajmu na rok.  2 października 2014 r. (czwartek,  14 miesięcy później) do spółki trafił kolejny wniosek syna prezesa. Tym razem W. Tokarz zwrócił się o przedłużenie umowy najmu na czas nieokreślony. Przy załatwianiu tej sprawy także pada rekord. Już cztery dni później, w poniedziałek 6 października, zarząd spółki podjął uchwałę, w której przychyla się do jego prośby.

Prezes Marek TokarzPrezes w gali

Na posiedzeniu było obecny cały zarząd spółki – jedna osoba się wstrzymała (zapewne ojciec wnioskodawcy), a dwie – były za przyjęciem uchwały. Naturalnie syn prezesa SRK S.A. powinien mieć możliwość ubiegania się o przydział mieszkania. Pozycja ojca nie powinna go eliminować ani upośledzać. Jednak moje wątpliwości wywołuje szybkie tempo załatwienia podania. Zwykle na przydział mieszkania z zasobów Spółki Restrukturyzacji Kopalń S.A. czeka się co najmniej kilka miesięcy.

Od ponad 10 lat nie mogą kupić

Takie postępowanie razi. Tym bardziej, że prezes zarządu SRK S.A. Marek Tokarz tak mówił w sponsorowanym wywiadzie „To już 8 lat ciężkiej, ale fascynującej pracy”, który ukazał się 5 maja br. w Dzienniku Zachodnim. „Jak wspomniałem, nie kierujemy się wyłącznie sformalizowanymi zasadami, traktujemy nasze działania z perspektywy ludzkiej przyzwoitości. Ale oczywiście zawsze uwzględniamy w naszej działalności czynniki społeczne i środowiskowe. […] Społeczną odpowiedzialność doskonale widać na przykładzie zarządzania niedoinwestowanymi zasobami gospodarki mieszkaniowej, staramy się możliwie szybko reagować na potrzeby lokatorów. Oczywiście nie pomijamy również naszych pracowników, stawiając na edukację, podnoszenie kwalifikacji i kompetencji zawodowych, a zdecydowana większość zatrudnionych ma umowy o pracę na czas nieokreślony. Na relację zaufania do pracodawcy też trzeba zapracować. Daje ona poczucie bezpieczeństwa i pracownikom, i ich rodzinom.”

Nic dodać, nic ująć.

W opisywanym przypadku rzeczywiście „szybkość reakcji na potrzeby lokatorów jest imponująca”. Szkoda, że odmiennego zdania są byli górnicy – mieszkańcy domów przy ul. Żwirki i Wigury 1 i 6 oraz ul. Kolejowej 22 w Będzinie. Należały do już nieistniejącej kopalni, a obecnie są w tzw. zasobach mieszkaniowych SRK S.A. Lokatorzy od ponad 10 lat bezskutecznie próbują wykupić swoje mieszkania, ale z powodu nieuregulowanych spraw własności jest to niemożliwe.

BędzinDlatego zbyt optymistycznie brzmią obietnice SRK S.A., że „W połowie 2015 roku pierwsze górnicze rodziny mieszkające w lokalach zakładowych będą mogły wykupić mieszkania z zasobów kopalni Kazimierz-Juliusz”. To nierealne, gdyż większość nieruchomości ma nieuregulowane sprawy własnościowe. Kopalnia Kazimierz-Juliusz, którą za złotówkę od Katowickiego Holdingu Węglowego kupiła Spółka Restrukturyzacji Kopalń S.A. ma 1843 mieszkań w Kazimierzu Górniczym, Ostrowach Górniczych, Maczkach i na Juliuszu. Kopalnia jest właścicielem stu budynków, z których aż 64 powstały w latach 1875-1921.

Obietnice dla górników

Zgodnie z porozumieniem, które zakończyło podziemny strajk górników, mieszkania mają zostać wydzielone z majątku kopalni (cały majątek to teraz jedna księga wieczysta) i sprzedane najemcom. „SRK przejmując inne kopalnie przejmowała inne mieszkania i zbywała na rzecz najemców. Tu będziemy stosować dokładnie ten sam proces. Dziś nie ma takiej możliwości, bo jest jedna księga wieczysta. Trzeba rozdzielić ten majątek” – mówił Tokarz kilka tygodni temu podczas konferencji w siedzibie Katowickiego Holdingu Węglowego.”

Dodać należy, że sytuację mieszkań górniczych komplikuje dodatkowo fakt tworzenia na terenie Górnego Śląska, przez aparat urzędniczy spółek weglowych i aparatczyków związków zawodowych, spółek z o.o. , przejmujacych te mieszkania. Najpierw przejmują w zarzadzanie, a następnie na własność.

Źródło:  http://wgospodarce.pl/informacje/17465-syn-prezesa-srk-dostaje-przydzial-na-mieszkanie-czyli-rodzina-na-swoim

Tak sędziowie chronią prezesów!

W niedawnym wpisie http://temidacontrasm.info/uff-nareszcie/ informowaliśmy o „zmartchwstaniu” płockiego sądu. Okazuje się, że nasza radość z tego powodu była jednak przedwczesna. A oto szczegóły:

„Walczą w sądzie ze SM. Chcą mieć… własną

Tak przewidywali ludzie, którzy przyszli w czwartek do sądu walczyć ze swoją SM”Komunalnik”:

– Już prezes znajdzie jakiś powód, żeby to przeciągnąć – mówili.

No i mieli rację.

PłockPrzypomnijmy, o co właściwie chodzi. Zdecydowana większość właścicieli mieszkań w bloku przy ul. Okrzei 2 postanowiła się odłączyć od macierzystej spółdzielni Komunalnik. Na pozór sprawa jest prosta, uregulowana w prawie. W największym skrócie: grupa członków spółdzielni wychodzi z inicjatywą o wydzielenie ich budynku (budynków). Na ich wniosek zarząd spółdzielni powinien zwołać walne zgromadzenie, na którym podejmuje się uchwałę w tej sprawie. Jeśli decyzja jest pozytywna, zarząd przygotowuje wszystkie niezbędne do wydzielenia dokumenty i udostępnia je zainteresowanym. Inicjatorzy podziału powołują własną spółdzielnię. I już. Owszem, walne zgromadzenie może postanowić o odmowie podziału, ale wyłącznie ze względu na ważne interesy gospodarcze dotychczasowej spółdzielni lub na istotne interesy jej członków.

Wróćmy do mieszkańców Okrzei 2.
Zarządu swojej spółdzielni mają dość od dawna. Za to, że od siedmiu lat nie mogą się doprosić uchwalenia statutu zgodnego z obecnym prawem, za lawinowo rosnące koszty, za to, że nie daje się im wglądu w uchwały i dokumenty, które przecież dotyczą ludzi, za – jak twierdzą – niezgodne z prawem rozliczanie opłat za ciepło…
- Ta lista nieprawidłowości rośnie z dnia na dzień – mówił na sądowym korytarzu Jan Kaczorowski, który jest członkiem komisji organizacyjnej nowej spółdzielni – tej, która ma powstać po odłączeniu się od Komunalnika. Znamienna jest jej nazwa - „Zwycięska”. To ma być zwycięstwo nad skostniałą strukturą obecnej spółdzielni, uwolnienie się od niej.
Ale uwolnić się od Komunalnika wcale nie jest łatwo.
Płock1
W listopadzie ubiegłego roku ludzie złożyli wniosek o podział (podpisała się pod nim zdecydowana większość właścicieli mieszkań w bloku) do zarządu. Cierpliwie czekali trzy miesiące na zwołanie zebrania przedstawicieli  (w Komunalniku nie ma walnego zgromadzenia). Ale nikt go nie zwołał, mimo że prawo nakazuje to uczynić i podjąć stosowną uchwałę, na „tak” albo „nie”. W tym roku w lutym „zwycięscy” wnieśli do sprawę do sądu. O wydanie orzeczenia zastępującego uchwałę o podziale spółdzielni. Taka jest ścieżka legislacyjna. Dodatkowo reprezentująca lokatorów radca prawny Ewelina Kuźnar wystąpiła o zabezpieczenie powództwa; chodziło m.in. o to, by do czasu rozstrzygnięcia zarząd nie roztrwonił ich majątku, choćby składek na fundusz remontowy.
Ale sąd w Płocku, a potem apelacyjny w Łodzi odrzuciły ten wniosek. – Sądy uzasadniły, że nie mogą wydać decyzji o zabezpieczeniu, skoro Komunalnik wciąż jest formalnym właścicielem wszystkich nieruchomości – tłumaczy Kuźnar. – Jednak w sentencji sędziego z Łodzi jest zdanie, że co do zasady chodzi o podział spółdzielni, powodzi mają rację.
Wojna nerwów trwa w najlepsze, w sądzie jest więcej spraw dotyczących spółdzielni. Bo nie można się z nią dogadać. Np. jeden z lokatorów chciał pełnej własności swojego mieszkania. W innych spółdzielniach to prosta procedura, ale nie w Komunalniku. Lokator musiał o swoje prawa walczyć przed sądem.Wczoraj przed salą rozpraw stawili się w komplecie pozwani: prezes spółdzielni Henryk Lamparski, wiceprezes ds. technicznych Anna Szalińska, główna księgowa Anna Niszczyńska.
- O… – przeszedł przez korytarz szmer zdziwienia. – Przyszli? Czyli rozprawa się odbędzie?
- Czemu pan tak blokuje wydzielenie się nowej spółdzielni? – zapytaliśmy Lamparskiego.
- Ze względu na ważny interes społeczny – odpowiedział formułką.
- A dokładnie?
- W tym bloku są biura zarządu, które służą wszystkim, muszą zapewnić nam inne – stwierdził prezes i oznajmił, że na inne pytania nie ma czasu odpowiadać.
- Możemy im te biura wynajmować – komentował Kaczorowski. – Spółdzielnia poniosła koszt tylko adaptacji pomieszczeń, same lokale są naszą własnością. Nikt nam nie obniżył kosztów mieszkań ze względu na to, że w budynku są biura. W dodatku są na najwyższej kondygnacji, bez windy, jak ma się tam wdrapać niepełnosprawny, matka z wózkiem?

Sędzia rozpoczęła sprawę od pełnego konsternacji tłumaczenia, że nie jest do niej… przygotowana.

Bo dzień wcześniej pełnomocnik zarządu złożył wniosek o zawieszenie tej sprawy do czasu innych rozstrzygnięć. Dołączył do tego grubą teczkę z dokumentami, z którymi nie sposób było się zapoznać przez jeden wieczór.
Dlaczego spółdzielnia nie zrobiła tego wcześniej? – Bo pan mecenas Aleksander Horanin dopiero wczoraj przyjął pełnomocnictwo – padła odpowiedź, a ludzie kiwali głowami: „A nie mówiliśmy, że znajdą jakiś sposób, żeby odwlec sprawę?”.
Pełnomocniczka lokatorów też, siłą rzeczy, nie mogła wcześniej zapoznać się z argumentami drugiej strony, dokumenty przekazała jej dopiero sędzia na sali rozpraw.
Krótki „ping-pong” między przedstawicielami obu stron, z których każdy starał się uzasadnić swoje racje, sędzia przerwała stwierdzeniem, że odracza rozprawę.
Ludzie wychodzili pełni determinacji, że nie odpuszczą. Wśród nich był członek Komunalnika z zupełnie innego bloku. Pilnie przygląda się sytuacji. Razem z sąsiadami, których większość przekształciła swoje mieszkania w pełną własność, chce zorganizować wspólnotę. – Już wiemy, że normalnie nie da się tego załatwić, my też będziemy musieli pójść do sądu – tłumaczył swoją obecność.
Autor:  ANNA LEWANDOWSKA „
 Od admina:
To jeden z komentarzy na sli sądowej:

„Kolejny skandal…rozprawa odroczona na swięty nigdy!
Rzygać sie chce,czerwona mafia robi co chce, skutecznie kontrolując sądy i prokuratury!

„Sagi” o ŚSM w Warszawie ciąg dalszy

Jak się okazuje, to co wyprawia zarząd w tej SM, „przyprawia o ból głowy” nie tylko „szefa wszystkich prezesów”. ale również jest w polu zainteresowania naszego rządu.

Pozostaje tylko ustalić:

DLACZEGO DOPIERO TERAZ?

CO WY ODPOWIEDZIALNI ZA  TOLEROWANIE TEJ PATOLOGI ROBILIŚCIE DO TEJ PORY?

Screenshot_1Screenshot_2

Krystyna Rubik

Źródło: http://naszaspoldzielnia.waw.pl/

Najwyższy znów oskubał spółdzielców!

 

SSN Jacek Gudowski (2)

Przewodniczący III Wydziału Cywilnego SN – SSN Jacek Gudowski

http://www.sn.pl/osadzienajwyzszym/SitePages/Organizacja.aspx?e=Org_IC

Jak nie Trybunał, to Najwyższy. Kiedy te dwa organy prestiżowej władzy sądowniczej w Polsce otwierają usta w naszych sprawach, spółdzielcy stoją w skarpetkach. Pęcznieją za to konta spółdzielczych dygnitarzy oraz wspierającej ich czynnie lokalnej arystokracji. Tym razem obowiązek kwesty narodowej na rzecz nieczytelnych interesów środowiskowego układu nałożony został przez Sąd Najwyższy na załadowców.

W ubiegłą środę (26.11.2014r) w III Wydziale Cywilnym Sądu Najwyższego zapadła uchwała odbierająca prawo do zwrotu zwaloryzowanej kaucji mieszkaniowej członkom spółdzielni, które powstały z przekazanych im za darmo zakładowych budynków mieszkalnych. Razem z  lokalami do spółdzielni miały być również przekazane zwaloryzowane kaucje mieszkaniowe wpłacone zakładowi przez najemców tych lokali (art. 7 ust. 3 w związku z art. 9 ust. 1 ustawy z dnia 12 października 1994 r. o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych przez przedsiębiorstwa państwowe – Dz. U. Nr 119, poz. 567, z późn. zm.)

Uchwała podjęta została przez 3-osobowy skład sędziowski. Personaliów składu, który nas oskubał, jeszcze nie znamy bo jak na razie opublikowano tylko sentencję orzeczenia:

 Uchwałą SN — kopia

 

Uchwała jest rozstrzygnięciem zapytania prawnego, które wyszło z procesu o zwrot zwaloryzowanej kaucji mieszkaniowej. Spółdzielnia wniosła apelację od korzystnego dla członka rozstrzygnięcie pierwszej instancji. Proces zwiesił i pytanie zadał Sąd Okręgowy w Gliwicach, jako sąd rozstrzygający apelację. Jak się wydaje wykorzystywanie instytucji zapytania prawnego dla zneutralizowania korzystnych dla członków spółdzielni przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych i to w dodatku na życzenie prezesa naszej spółdzielni, jest już tradycją tego sądu.

 Skrzymowski

 

W 2010 r. na wniosek naszego mocarza Sąd Okręgowy w Gliwicach zawiesił proces 31 osób i za pomocą instytucji zapytania prawnego rękami Trybunału wykosił z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych art. 48 ust 1, który pozwalał na przekształcenie umowy najmu lokalu zakładowego przekazanego za darmo do spółdzielni mieszkaniowej w odrębną własność tego lokalu. Ale proces 31 osób skończył się  pomyślnie bo niekonwencjonalną metodą (przy użyciu petycji do Trybunału powieszonej w internecie, pod którą podpisywali się spółdzielcy z całego kraju) udało się nam wytargować od naszego sekatora 12 – miesięczne odroczenie wyroku (wyrok TK z dn. 14 lutego 2012r sygn. akt P 17/10 – wszedł w życie 21 lutego 2013r.).

Teraz wróble ćwierkają, że zapytanie prawne znów poszło z procesu przeciwko naszej spółdzielni. W zabrzańskim sądzie zaczęły się sypać wyroki korzystne dla członków spółdzielni LUIZA. Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej wydał pierwsze rozstrzygnięcie uznające roszczenie członka spółdzielni PERSPEKTYWA, więc trzeba było tą krucjatę zatrzymać. Nie jesteśmy wcale zdziwieni, że nasz prezes podejmuje zakulisowe zabiegi, bo organy naszej spółdzielni mają na sumieniu grzech zaniechania:

 Wniosek

Na temat skutków wyroku Sądu Najwyższego wypowiemy się po opublikowaniu jego uzasadnienia bo z samej sentencji trudno ocenić co poeta miał na myśli pod pojęciem „nieodpłatnego przeniesienia”.

Na pierwszy rzut oka wyrok wydaje się od rzeczy, bo nie można wykluczyć, że były zakłady, które przekazały spółdzielniom zwaloryzowane kaucje mieszkaniowe. Wbrew powszechnemu przekonaniu były już wtedy możliwości waloryzacji kaucji i w bogatych zakładach były też środki na realizację tego zadania. Spadkobiercą zlikwidowanego w 1994r Zakładowego Funduszu Mieszkaniowego jest Zakładowy Fundusz Środków Socjalnych dysponujący środkami ze sprzedaży obiektów socjalnych takich jak zakładowe ośrodki wypoczynkowe, które są własnością załóg zakładów pracy, bo były inwestowane z odpisu od pracowniczych wynagrodzeń. Dochody z ich sprzedaży mogły więc służyć na pokrycie zobowiązań z tytułu kaucji mieszkaniowych. Środkami funduszu socjalnego zarządza pracodawca ale regulamin określający zasady ich wykorzystania uzgadniany jest ze związkami zawodowymi.

Powstaje więc pytanie, kto dał prawo sędziom Sądu Najwyższego do robienia prezentów organom spółdzielni mieszkaniowych ze znaczących pieniędzy pochodzących z naszych portfeli? Jeśli spółdzielnia nie dostała zwaloryzowanych kaucji mieszkaniowych to jest to ze strony organów tej spółdzielni zaniechanie ciążącego na nich obowiązku należytego prowadzenia spraw członków, których reprezentują, bo spółdzielni przysługiwały z tego tytułu roszczenia. Roszczenie o przekazanie zwaloryzowanych kaucji stawało się wymagalne w dniu przekazania budynku.

Kaucje mieszkaniowe były depozytem, którym załoga zakładu pracy wspierała realizację programu zakładowego budownictwa mieszkaniowego i co do zasady podlegają zwrotowi.

Wyrok Sądu Najwyższego jest więc hołdem oddanym praktyce powszechnego w naszym obrocie gospodarczym niechlujstwa biznesowego i pogardy dla poważnego traktowania warunków kupieckiej umowy.

Pomysłodawcy wniosku o wykorzystanie instytucji zapytania prawnego na szkodę członków spółdzielni:

Ryszard Stolarz

Ryszard Stolarz – radca prawny MGSM PERSPEKTYWA  w Rudzie Śląskiej

Artur Zartychta

Artur Zarychta – radca prawny MGSM PERSPEKTYWA  w Rudzie Śląskiej

PILNE!! WAŻNE!! Dotyczy Ostrowca i ŚSM w Warszawie i nie tylko.

Aby nie zaciemniać wcześniejszych naszych wpisów, podajemy skrótowo linki do najnowszych medialnych prezentacji tych niechlubnych dla polskich SM, spraw:

Zieliński Andrzej

Andrzej Zieliński – prezes SM HUTNIK w Ostrowcu Świętokrzyskim

OSTROWIEC

http://tv-trwam.pl/film/po-stronie-prawdy-ostrowiec-swietokrzyski

Screenshot_1***************************************************************************************************************************

ŚSM WARSZAWA

http://naszaspoldzielnia.waw.pl/2014/12/04/panstwo-w-panstwie-program-na-zywo-7-12-2014/

http://naszaspoldzielnia.waw.pl/category/walne-zgromadzenie/

http://ttv.pl/aktualnosci,926,n/skazani-za-nie-swoje-dlugi,144336.html

Screenshot_3******************************************************************************************************************

BYDGOSZCZ

http://tv-trwam.pl/film/po-stronie-prawdy-bydgoszcz

Screenshot_2******************************************************************************************************************************

Od admina: Telewizje Polsat i TRWAM popisały się swoją szybką i nie obojętną na los zwykłych ludzi – reakcją publicystyczną

„TAK MACIE KŁAMAĆ!!”

Materiał. który zprezentujemy poniżej, już nie jest nowy. Wręcz można powiedzieć, że „urosła mu broda”. Ponieważ nie jest jednak powszechniej znany, a w swojej treści nic nie odbiega od obecnej rzeczywistości polskich SM, postanowiliśmy go zprezentować. Tym bardziej, że podobne szkolenie prezesi zarządow SM mieli ostatnio w listopadzie, jednak ze względu na restrykcyjne przestrzeganie sprawdzania kto ma prawo wejść, nikt postronny nie mógł z niego „skorzystać”.

Fakt ujawnia tajną naradę

Zmowa przeciwko członkom SM?

Oto dowód, że szefowie spółdzielni za nic mają obowiązujące w Polsce prawo

Reporterom Faktu udało dostać się na szkolenie w siedzibie Krajowej Rady Spółdzielczej.

Tajna naradaTajna narada w KRS, za zasłoniętymi oknami

To, co usłyszeliśmy, było przerażające!

Prowadząca szkolenie mówiła o przeciąganiu spraw związanych z wykupem mieszkań, o prezesach, którzy mogą stać ponad prawem.

– Po raz kolejny szefowie spółdzielni udowodnili, że nie obchodzi ich los spółdzielców, tylko walka o zachowanie własnych stanowisk – mówi oburzona Lidia Staroń (48 l.), posłanka PO i współtwórczyni ustawy zezwalającej na wykup mieszkań „za złotówkę”.

Krajowa Rada Spółdzielcza zrzesza spółdzielnie mieszkaniowe. Organizuje szkolenia i seminaria dla szefów spółdzielni. Reporterom Faktu udało się wejść na jedno z takich szkoleń. Temat wyglądał niewinnie: chodziło o zasady działania spółdzielni po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał orzekł, że ustawa pozwalająca tanio wykupić mieszkanie od spółdzielni jest wadliwa i nakazał ją zmienić.
Ale wyrok trybunału stał się wygodnym pretekstem dla prezesów, by storpedować całą ideę taniego wykupu mieszkań. A szkolenie w Krajowej Radzie Spółdzielczej, na które dostali się nasi dziennikarze, było niczym innym, jak tylko instrukcją, jak to robić. Prezesów szczegółowo instruowano, jak zniechęcać ludzi przeciąganiem sprawy!
– Spółdzielcy mogą składać wnioski. Jak gazeta pisze: wnioski mogą składać, ale bez gwarancji rozpatrzenia – pouczała z uśmiechem prowadząca szkolenie, dając do zrozumienia, że najlepszym rozwiązaniem jest chowanie przez prezesów tych wniosków do szuflad. I to zupełnie bezkarnie. Bo Trybunał Konstytucyjny zakwestionował także kary dla prezesów. – Trybunał te zapisy skreślił i te zapisy są skreślone już 30 grudnia. Od 30 grudnia przestały obowiązywać – tłumaczyła bezkarność prezesów prowadząca szkolenie.
Ale to nie koniec bezczelności! Bo instruktorka zachęcała, by szefowie spółdzielni żądali kilkudziesięciomilionowych odszkodowań za tanio sprzedane mieszkania. – To będą odszkodowania od kogo? Od skarbu państwa – mówiła.
Szkolenie było bardzo potrzebne spółdzielczym kacykom. Teraz zyskali pewność, że mogą bezkarnie kpić z lokatorów. Tak jak sam prezes Krajowej Rady Spółdzielczej Alfred Domagalski. Kilka tygodni temu podaliśmy się za szefa nieistniejącej spółdzielni, by wydał nam wręcz przepis na to, w jaki sposób przeciągać wnioski o uwłaszczenie. – Róbcie to z dużym wyczuciem – tłumaczył. – Trzeba im [ludziom – red.] kształtować świadomość, że te mieszkania i tak są ich. A to, że nie ma aktu notarialnego, o niczym nie świadczy. TAK MACIE KŁAMAĆ – doradzał.
Autorzy ustawy spółdzielczej są wzburzeni. – Składki na KRS płacą wszyscy spółdzielcy w Polsce. A jest coraz więcej przykładów pokazujących, że działa ona przeciw nim, dbając tylko o interesy prezesów i zarządów spółdzielni. Tak być nie może. Trzeba zmienić prawo spółdzielcze. Zlikwidować Krajową Radę. Dość tego – mówi Lidia Staroń.

Lidia Staroń wypowiada wojnę spółdzielczej sitwie. Żaden prezes nie może stać ponad prawem!”

Źródło: http://www.fakt.pl/Zmowa-przeciwko-lokatorom-,artykuly,40674,1.html

Oto dowód, że szefowie spółdzielni za nic mają obowiązujące w Polsce prawo

 Reporterom Faktu udało dostać się na szkolenie w siedzibie Krajowej Rady Spółdzielczej. To, co usłyszeliśmy, było przerażające! Prowadząca szkolenie mówiła o przeciąganiu spraw związanych z wykupem mieszkań, o prezesach, którzy mogą stać ponad prawem. – Po raz kolejny szefowie spółdzielni udowodnili, że nie obchodzi ich los spółdzielców, tylko walka o zachowanie własnych stanowisk – mówi oburzona Lidia Staroń (48 l.), posłanka PO i współtwórczyni ustawy zezwalającej na wykup mieszkań „za złotówkę”.

Krajowa Rada Spółdzielcza zrzesza spółdzielnie mieszkaniowe. Organizuje szkolenia i seminaria dla szefów spółdzielni. Reporterom Faktu udało się wejść na jedno z takich szkoleń. Temat wyglądał niewinnie: chodziło o zasady działania spółdzielni po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał orzekł, że ustawa pozwalająca tanio wykupić mieszkanie od spółdzielni jest wadliwa i nakazał ją zmienić.

Ale wyrok trybunału stał się wygodnym pretekstem dla prezesów, by storpedować całą ideę taniego wykupu mieszkań. A szkolenie w Krajowej Radzie Spółdzielczej, na które dostali się nasi dziennikarze, było niczym innym, jak tylko instrukcją, jak to robić. Prezesów szczegółowo instruowano, jak zniechęcać ludzi przeciąganiem sprawy!

– Spółdzielcy mogą składać wnioski. Jak gazeta pisze: wnioski mogą składać, ale bez gwarancji rozpatrzenia – pouczała z uśmiechem prowadząca szkolenie, dając do zrozumienia, że najlepszym rozwiązaniem jest chowanie przez prezesów tych wniosków do szuflad. I to zupełnie bezkarnie. Bo Trybunał Konstytucyjny zakwestionował także kary dla prezesów. – Trybunał te zapisy skreślił i te zapisy są skreślone już 30 grudnia. Od 30 grudnia przestały obowiązywać – tłumaczyła bezkarność prezesów prowadząca szkolenie.

Ale to nie koniec bezczelności! Bo instruktorka zachęcała, by szefowie spółdzielni żądali kilkudziesięciomilionowych odszkodowań za tanio sprzedane mieszkania. – To będą odszkodowania od kogo? Od skarbu państwa – mówiła.

Szkolenie było bardzo potrzebne spółdzielczym kacykom. Teraz zyskali pewność, że mogą bezkarnie kpić z lokatorów. Tak jak sam prezes Krajowej Rady Spółdzielczej Alfred Domagalski. Kilka tygodni temu podaliśmy się za szefa nieistniejącej spółdzielni, by wydał nam wręcz przepis na to, w jaki sposób przeciągać wnioski o uwłaszczenie. – Róbcie to z dużym wyczuciem – tłumaczył. – Trzeba im [ludziom – red.] kształtować świadomość, że te mieszkania i tak są ich. A to, że nie ma aktu notarialnego, o niczym nie świadczy – doradzał.

Autorzy ustawy spółdzielczej są wzburzeni. – Składki na KRS płacą wszyscy spółdzielcy w Polsce. A jest coraz więcej przykładów pokazujących, że działa ona przeciw nim, dbając tylko o interesy prezesów i zarządów spółdzielni. Tak być nie może. Trzeba zmienić prawo spółdzielcze. Zlikwidować Krajową Radę. Dość tego – mówi Lidia Staroń.

Lidia Staroń wypowiada wojnę spółdzielczej sitwie

Oto dowód, że szefowie spółdzielni za nic mają obowiązujące w Polsce prawo

 Reporterom Faktu udało dostać się na szkolenie w siedzibie Krajowej Rady Spółdzielczej. To, co usłyszeliśmy, było przerażające! Prowadząca szkolenie mówiła o przeciąganiu spraw związanych z wykupem mieszkań, o prezesach, którzy mogą stać ponad prawem. – Po raz kolejny szefowie spółdzielni udowodnili, że nie obchodzi ich los spółdzielców, tylko walka o zachowanie własnych stanowisk – mówi oburzona Lidia Staroń (48 l.), posłanka PO i współtwórczyni ustawy zezwalającej na wykup mieszkań „za złotówkę”.

Krajowa Rada Spółdzielcza zrzesza spółdzielnie mieszkaniowe. Organizuje szkolenia i seminaria dla szefów spółdzielni. Reporterom Faktu udało się wejść na jedno z takich szkoleń. Temat wyglądał niewinnie: chodziło o zasady działania spółdzielni po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał orzekł, że ustawa pozwalająca tanio wykupić mieszkanie od spółdzielni jest wadliwa i nakazał ją zmienić.

Ale wyrok trybunału stał się wygodnym pretekstem dla prezesów, by storpedować całą ideę taniego wykupu mieszkań. A szkolenie w Krajowej Radzie Spółdzielczej, na które dostali się nasi dziennikarze, było niczym innym, jak tylko instrukcją, jak to robić. Prezesów szczegółowo instruowano, jak zniechęcać ludzi przeciąganiem sprawy!

– Spółdzielcy mogą składać wnioski. Jak gazeta pisze: wnioski mogą składać, ale bez gwarancji rozpatrzenia – pouczała z uśmiechem prowadząca szkolenie, dając do zrozumienia, że najlepszym rozwiązaniem jest chowanie przez prezesów tych wniosków do szuflad. I to zupełnie bezkarnie. Bo Trybunał Konstytucyjny zakwestionował także kary dla prezesów. – Trybunał te zapisy skreślił i te zapisy są skreślone już 30 grudnia. Od 30 grudnia przestały obowiązywać – tłumaczyła bezkarność prezesów prowadząca szkolenie.

Ale to nie koniec bezczelności! Bo instruktorka zachęcała, by szefowie spółdzielni żądali kilkudziesięciomilionowych odszkodowań za tanio sprzedane mieszkania. – To będą odszkodowania od kogo? Od skarbu państwa – mówiła.

Szkolenie było bardzo potrzebne spółdzielczym kacykom. Teraz zyskali pewność, że mogą bezkarnie kpić z lokatorów. Tak jak sam prezes Krajowej Rady Spółdzielczej Alfred Domagalski. Kilka tygodni temu podaliśmy się za szefa nieistniejącej spółdzielni, by wydał nam wręcz przepis na to, w jaki sposób przeciągać wnioski o uwłaszczenie. – Róbcie to z dużym wyczuciem – tłumaczył. – Trzeba im [ludziom – red.] kształtować świadomość, że te mieszkania i tak są ich. A to, że nie ma aktu notarialnego, o niczym nie świadczy – doradzał.

Autorzy ustawy spółdzielczej są wzburzeni. – Składki na KRS płacą wszyscy spółdzielcy w Polsce. A jest coraz więcej przykładów pokazujących, że działa ona przeciw nim, dbając tylko o interesy prezesów i zarządów spółdzielni. Tak być nie może. Trzeba zmienić prawo spółdzielcze. Zlikwidować Krajową Radę. Dość tego – mówi Lidia Staroń.

Lidia Staroń wypowiada wojnę spółdzielczej sitwie

Żaden prezes nie może stać ponad prawem!

Oto dowód, że szefowie spółdzielni za nic mają obowiązujące w Polsce prawo

 Reporterom Faktu udało dostać się na szkolenie w siedzibie Krajowej Rady Spółdzielczej. To, co usłyszeliśmy, było przerażające! Prowadząca szkolenie mówiła o przeciąganiu spraw związanych z wykupem mieszkań, o prezesach, którzy mogą stać ponad prawem. – Po raz kolejny szefowie spółdzielni udowodnili, że nie obchodzi ich los spółdzielców, tylko walka o zachowanie własnych stanowisk – mówi oburzona Lidia Staroń (48 l.), posłanka PO i współtwórczyni ustawy zezwalającej na wykup mieszkań „za złotówkę”.

Krajowa Rada Spółdzielcza zrzesza spółdzielnie mieszkaniowe. Organizuje szkolenia i seminaria dla szefów spółdzielni. Reporterom Faktu udało się wejść na jedno z takich szkoleń. Temat wyglądał niewinnie: chodziło o zasady działania spółdzielni po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał orzekł, że ustawa pozwalająca tanio wykupić mieszkanie od spółdzielni jest wadliwa i nakazał ją zmienić.

Ale wyrok trybunału stał się wygodnym pretekstem dla prezesów, by storpedować całą ideę taniego wykupu mieszkań. A szkolenie w Krajowej Radzie Spółdzielczej, na które dostali się nasi dziennikarze, było niczym innym, jak tylko instrukcją, jak to robić. Prezesów szczegółowo instruowano, jak zniechęcać ludzi przeciąganiem sprawy!

– Spółdzielcy mogą składać wnioski. Jak gazeta pisze: wnioski mogą składać, ale bez gwarancji rozpatrzenia – pouczała z uśmiechem prowadząca szkolenie, dając do zrozumienia, że najlepszym rozwiązaniem jest chowanie przez prezesów tych wniosków do szuflad. I to zupełnie bezkarnie. Bo Trybunał Konstytucyjny zakwestionował także kary dla prezesów. – Trybunał te zapisy skreślił i te zapisy są skreślone już 30 grudnia. Od 30 grudnia przestały obowiązywać – tłumaczyła bezkarność prezesów prowadząca szkolenie.

Ale to nie koniec bezczelności! Bo instruktorka zachęcała, by szefowie spółdzielni żądali kilkudziesięciomilionowych odszkodowań za tanio sprzedane mieszkania. – To będą odszkodowania od kogo? Od skarbu państwa – mówiła.

Szkolenie było bardzo potrzebne spółdzielczym kacykom. Teraz zyskali pewność, że mogą bezkarnie kpić z lokatorów. Tak jak sam prezes Krajowej Rady Spółdzielczej Alfred Domagalski. Kilka tygodni temu podaliśmy się za szefa nieistniejącej spółdzielni, by wydał nam wręcz przepis na to, w jaki sposób przeciągać wnioski o uwłaszczenie. – Róbcie to z dużym wyczuciem – tłumaczył. – Trzeba im [ludziom – red.] kształtować świadomość, że te mieszkania i tak są ich. A to, że nie ma aktu notarialnego, o niczym nie świadczy – doradzał.

Autorzy ustawy spółdzielczej są wzburzeni. – Składki na KRS płacą wszyscy spółdzielcy w Polsce. A jest coraz więcej przykładów pokazujących, że działa ona przeciw nim, dbając tylko o interesy prezesów i zarządów spółdzielni. Tak być nie może. Trzeba zmienić prawo spółdzielcze. Zlikwidować Krajową Radę. Dość tego – mówi Lidia Staroń.

Lidia Staroń wypowiada wojnę spółdzielczej sitwie

Żaden prezes nie może stać ponad prawem!

SZOK TOTALNY!!!

USIĄDŹCIE WYGODNIE I PRZYGOTUJCIE SIĘ NA WPIS, KTÓRY U OSÓB ZORIENTOWANYCH W TEMACIE POLSKICH SM, MOŻE WYWOŁAĆ SZOK!

Niejaki Alfred Domagalski,

prezes KRAJOWEJ  RADY SPÓŁDZIELCZEJ,

CHCE LIKWIDACJI SM!

Ale nie denerwujcie się – nie wszystkich, a tylko Śródmiejskiej SM w Warszawie.

A oto szczegóły:

„Funkcjonowanie ŚSM to kpina ze spółdzielczości — uważa prezes Krajowej Rady Spółdzielczej, która rozważa wniosek o postawienie jej w stan likwidacji.”

Screenshot_4Szok !!! S-nia tonie w długach a oni szastają  pieniędzmi członków SM. 675.000 zł za pismo procesowe !!! 1.033.000 zł za dzierżawę terenu przy Grzybowskiej!!! Faktury na ponad 500.000 zł, wszystkie na konto członka rady nadzorczej !!!

Ważą się losy jednej z najbogatszych warszawskich spółdzielni — Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (ŚSM).

Śródmiejska SM— Zarząd spółdzielni nie zrealizował uprawnionego wniosku członków o zwołanie walnego zgromadzenia, na którym głosowano by zmiany w radzie nadzorczej i lustrację działań władz spółdzielni. To naruszenie zasad i prawa spółdzielczego oraz norm współżycia społecznego — mówi Alfred Domagalski, prezes Krajowej Rady Spółdzielczej (KRS).

W ŚSM spóźnione walne zgromadzenie skończyło się w wrześniu br, ale było rozłożone na kilkanaście dni, podzielone na 13 części i było bez punktów obrad, o które wnosili członkowie. Członkami Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej jest kilka tysięcy osób, głównie lokatorów popularnego w Warszawie Osiedla za Żelazną Bramą.

Screenshot_2

Kilka miesięcy temu biegły wycenił majątek spółdzielni możliwy do sprzedaży na, bagatela, 130 mln zł. Krzysztof Gołąb natomiast, były syndyk ŚSM, szacował zadłużenie spółdzielni na co najmniej 40 mln zł. Twierdzi, że z takim bałaganem w księgach rachunkowych, jak w tej spółdzielni, jeszcze się nie spotkał, choć był syndykiem kilkudziesięciu podmiotów.

Teraz KRS zwołał następne NWSCzSM:

W dniu 28 października 2014 r. Krajowa Rada Spółdzielcza podjęła uchwałę nr 71/2014 w sprawie zwołania Walnego Zgromadzenia Członków Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej zgodnie z wnioskiem Członków Spółdzielni z dnia 10 marca 2014 r. tj. w JEDNEJ CZĘŚCI, w celu ODWOŁANIA RADY NADZORCZEJ i POWOŁANIA NOWEJ RADY NADZORCZEJ.
KRS udzieliła pełnomocnictwa do wykonania czynności związanych ze zwołaniem WZC dla adwokata Marcina Smoczyńskiego.

Screenshot_3.png

— Po walnym przygotujemy analizę prawną. Jeśli wykaże możliwość wystąpienia o postawienie spółdzielni w stan likwidacji, tak zrobimy. Osobiście nie mam wątpliwości, że funkcjonowanie ŚSM to kpina ze spółdzielczości — mówi Alfred Domagalski.

Obecnie prokurator prześwietla bogatą spółdzielnię. Śledczy podejrzewają, że w jednej z największych i najbogatszych warszawskich spółdzielni doszło do niegospodarności na olbrzymią wręcz skalę. Dziwne rabaty przy przejmowaniu mieszkań na własność, tajemnicze wypływy gotówki do prawnika będącego członkiem rady nadzorczej czy wynajęcie lokalu w centrum Warszawy w cenie 2 zł za mkw. To tylko niektóre z działań zarządu Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (ŚSM), które „prześwietlać” będzie warszawska prokuratura, a zakres tego „rentgena” jest naprawdę przeogromny.

— O nieprawidłowościach zawiadomili nas niezależnie od siebie jeden z członków rady nadzorczej i syndyk ŚSM. Śledztwo wszczęliśmy w sprawie nadużycia uprawnień i działania na szkodę spółdzielni przez jej zarząd — mówi Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

*************************************************************************************************************************************************

ŚSM była w upadłości, ale niecałe trzy miesiące. Sąd najpierw 19 lutego 2014 r. przychylił się do wniosku Technobudu — firmy, która budowała dla spółdzielni apartamentowiec przy ul. Grzybowskiej, i ogłosił bankructwo ŚSM. Zarząd spółdzielni wynajął jednak kancelarię Piotra Zimmermana, byłego szefa stołecznego sądu upadłościowego, i złożył zażalenie. Sąd Okręgowy wspólnie z „papugą” zarzadu, stosujac „kruczki prawne” uznał, że wierzytelność Technobudu jest sporna, i 8 maja 2014 r. cofnął decyzję o upadłości.

Tym samym władzę w spółdzielni odzyskał zarząd.

Prezes Zarządu Krystyna R. i dr Marcin M., adwokat SM, czują się bezkarni. Robią co chcą (czyny karalne) i nikogo to nie obchodzi !
Technobud odważył się „zadrzeć” z dr Maciejem M. i „został ukarany”. Wszystko w majestacie prawa, a zarząd ŚSM stać było na najlepszego z najlepszych – dobrego pełnomocnika, byłego sędziego! Wygrał, bo podobno były błędy proceduralne. Sąd II instancji bardzo się spieszył. Oddalił wniosek na 4 dni przed upływem terminu zgłaszania wierzytelności i już nie można poznać faktycznego długu. Czy sąd musiał aż oddalić wniosek, nie mógł uchylić decyzji I instancji i dać szansy poprawienie tych błędów, zwłaszcza że długi ŚSM są ogromne i zachodzi możliwość popełnienia niejednego przestępstwa.
Technobud „naprawi” wniosek, a majątku już nie będzie. Przecież trzeba spłacić długi. Krystyna R. za zgodą rady nadzorczej, a może bez jej zgody (kto to sprawdzi?), sprzeda wszystko co się da, pewnie z bonifikatą. Zostaną tylko spółdzielcy i ich czynsze. Już komornicy ściągali długi ŚSM zajmując czynsze. 

Screenshot_3

A to jedna z „inwestycji” tego zarządu (notabene jego prezes to wdowa po byłym prezesie także tej SM, niejaka Krystyna R.).

ŚSM W-wa Apartamentowiec„Apartamentowiec” w centrum Warszawy

Okazuje się, że śródmiejska spółdzielnia jest nawet w ocenie „capo di tutti capi” prezesów Zarzadów polskich SM, zbyt mało spółdzielcza!

O ile oczywiście jej działania mają cokolwiek wspólnego z spółdzielczością, szczególnie tą mieszkaniową.

 

Jest taka SM, …. W Warszawie!

Mamy troszkę problem z dotarciem do osób kompetentynch w temacie tej SM, więc na podstwie tego co znaleźliśmy „w sieci” spróbujcie sobie wyrobić własne zdanie:

„Każdy, kto mieszka w Spółdzielni xxx nie może być obojętnym na to, co dzieje się w naszej spółdzielni. A dzieje się bardzo źle. Gołym okiem widać, że nasza Spółdzielnia bankrutuje. Nasze mieszkania są zagrożone. Oto kilka przykładów:

  •  W grudniu 2008 r. Zarząd podpisał umowę z wierzycielem M. H. Wójcickim dotyczącą spłaty długu spółdzielni w wysokości prawie 110 mln zł. Według Zarządu SM xxxx  dług (po umorzeniach) został całkowicie spłacony. Ale wierzyciel domaga się jeszcze ok. 20 mln zł. Zajęte są przez wierzyciela hipoteki naszych domów. W niektórych osiedlach nastąpiły windykacje komornicze. Rada Nadzorcza milczy…
  •  Mieszkańcy są zmuszani do opłat czynszowych nie na konto Spółdzielni, lecz na wskazywane przez Zarząd konta: wcześniej spółki Administrator , później na konto wierzyciela M. Wójcickiego – MW Administrator, a teraz na konto CEE PROPERTY – spółki T. Marjańskiego, radcy prawnego wynajmowanego przez Zarząd. Oczywiście, za obsługę tych kont trzeba płacić i to niemałe kwoty. Dlaczego nie możemy płacić bezpośrednio na konto SM xxx?
  •  W 2011 r. Zarząd obciążył wszystkich zaliczką, tzw. „złotówką z metra kw.” obiecując jej zwrot. Ci, co zapłacili, otrzymali odpowiedź, żeby zapomnieli o jakimkolwiek zwrocie pieniędzy, natomiast ci, co nie płacili, są pozywani do sądu.
  •  Walne Zgromadzenie zwołane w ub. r. (mimo ponad 10 odbytych zebrań w wynajętych salach) nie zakończyło się z winy Zarządu i prawdopodobnie się nie zakończy. Prezesi w sposób arogancki lekceważą członków Spółdzielni.
  •  Lista członków Spółdzielni od lat nie była weryfikowana. Znajdują się na niej osoby już dawno zmarłe, niemieszkające w domach SMxxx, wpisane bez wpłaty obowiązkowego udziału. Zarządowi to nie przeszkadza, a nawet ułatwia matactwa, jakich się dopuszczono przy podsumowaniu nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia w 2011-2012 roku.
  •  Statut Spółdzielni zawiera sprzeczne zapisy, niezgodne z ustawą. Zarząd nie zamierza wystąpić do sądu rejestrowego o zmianę błędnych zapisów w statucie. Zarządowi to nie przeszkadza, a nawet ułatwia w mataczeniu.
  •  Zarząd w grudniu 2012 r. złożył wniosek o upadłość, aby po kilku tygodniach wniosek wycofać. Dlaczego?

- Osoby sprzeciwiające się Zarządowi są szkalowane, pomawiane, i przy pomocy marionetkowej Rady Nadzorczej pozbawiane członkostwa w SM xxx  

      -liczba członków ok 3000

    – długi  SM na koniec 2013 roku ponad 55 mln

             – pensja prezesa ok. 40.000 zł tyle samo pozostali członkowie i radca prawny

- w SM nie funkcjonuje (po prostu nie ma!) Rada Nadzorcza

             – budynki wyglądają jak slumsy

- prowadzenie i finansowanie w sposób niejasny inwestycji

- nieruchomosci należące do SM, są licytowane przez komorników”

Źródło: http://naszpax.waw.pl/

Jaka to SM?

Tak , zgadliście – to SM „PAX” w Warszawie

Screenshot_1

A to jest najnowsza informacja dotycząca tej SM „PAX”

Screenshot_2Screenshot_3W oficjalnych przekaziorach „zielonej wyspy” , mowy nie ma aby ukazał się artykuł obrazujacy ten stan rzeczy, gdy jeszcze „na dokladkę” dotyczy to Warszawy.  Zresztą z tym samym borykamy się w przypadku dwóch SM z Gdańska.

Pełny tekst postanowienia z uzasadnieniem :ustanowienie kuratora dla SM PAX

A tutaj wyrok z innego przegranego z spółdzielcami procesu przez SM „PAX” :

Wyrok w sprawie o złotówkę