AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

„Niesioł” w „czarnej dziurze” !

Jak mieszkać w „wielkiej czarnej dziurze”? Latarki, świeczki, karbidówki….

Niesiołowski: skandal!

Nie reagujący do tej pory na bolączki mieszkańców własnej spółdzielni poseł Stefan Niesiołowski przemówił w momencie gdy w budynku w którym mieszka również  zabrakło prądu.

Niesiołowski

Prąd był wyłączany sukcesywnie od 28 lipca, na klatkach schodowych, w garażach i na podwórkach. Problem dotyczy bloków, które mają mniej niż cztery piętra.

- Portier siedzi przy świeczce, a domofony i dzwonki nie działają. Żeby lekarz dostał się do klatki schodowej, musi rzucić kamykiem w okno chorego – łapie się za głowę Anna Ginalska.

Mieszkańcy chodzą po schodach z latarkami w ręku. Uśmiechają się ironicznie, mówiąc, że ich osiedle łatwo rozpoznać wieczorem, bo jest jak „wielka czarna dziura”.

Czarno wszedzie

Zarząd spółdzielni Śródmieście w Łodzi wciąż nie podpisał umowy z nowym dostawcą energii. Problem dotknął także posła Stefana Niesiołowskiego, który mieszka w jednej z kamienic, które odcięto od prądu. Na razie prądu nie ma tylko w niskich blokach, ale wkrótce może go zabraknąć również w 20-piętrowych wieżowcach.Poseł Stefan Niesiołowski mieszka w 4-piętrowej kamienicy w Śródmieściu w Łodzi. Tam również w poniedziałek wyłączono prąd.

- Sytuacja niektórych mieszkańców, zwłaszcza osób starszych, staje się dramatyczna – komentuje poseł.

PGE wstrzymało dostawę energii do budynków należących do SM „Śródmieście”, ponieważ zarząd nie podpisał umowy na sprzedaż energii.

Dlaczego nie podpisano umowy?

- Stary zarząd miał podpisać umowę z PGE i pomimo moich licznych apeli, jeszcze w połowie miesiąca, tego nie zrobił.

My niestety nie mamy wstępu do spółdzielni dopóki nie zostaniemy wpisani do Krajowego Rejestru Sądowego – podkreśla Dariusz Trocha, nowy prezes SM Śródmieście wybrany przez mieszkańców.

Według Dariusza Trocha sąd może umożliwić dostęp do środków zabezpieczonych na koncie spółdzielni, na które lokatorzy wpłacali czynsze. Wówczas można byłoby je wykorzystać na wpłatę kaucji dla PGE.

- Od trzech tygodni proszę sąd żeby jak najszybciej podjął taką decyzję – podkreśla Dariusz Trocha. – Nie chcemy dopuścić do sytuacji, gdy prąd przestanie być dostarczany również do wieżowców.

Wszystko wskazuje na to, że PGE przez prawie miesiąc dostarczała prąd do bloków SM Śródmieście na zasadzie dżentelmeńskiej umowy.

Wymownym dowodem na chaos panujący w spółdzielni jest fakt, że posiada ona obecnie dwa zarządy – stary i nowy. Dariusz Trocha, prezes nowego zarządu (nieuznawanego przez stary), twierdzi, że dotychczasowe władze spółdzielni nawet się nie starały o podpisanie niezbędnej umowy.

- Stary zarząd nie prowadził rozmów z dostawcą, a teraz mieszkańcy ponoszą tego konsekwencje – wyjaśnia Trocha.

Przedstawiciele starego zarządu oficjalnie nie chcą komentować sprawy. Ponieważ od rana milczał telefon pani prezes Elżbiety Szymańskiej, odwiedziliśmy spółdzielnię z kamerą.

- Proszę wyjść, mamy wystarczająco dużo pracy -

usłyszał Piotr Borowski, reporter TVN24, kiedy wszedł na spotkanie zarządu.

- Jutro zorganizujemy spotkanie, odniesiemy się do sprawy. Na razie robimy wszystko, żeby podpisać umowę z innym dostawcą niż PGE – mówili przez przymknięte drzwi przedstawiciele spółdzielni „Śródmieście”, którzy dodawali, że „chcą jak najszybciej poprawić sytuację”.

Wystraszeni mieszkańcy

W zarządzie SM „Śródmieście” są łącznie 32 budynki mieszkalne – głównie to kilkunastopiętrowe wieżowce. Łącznie mieszka w nich kilkanaście tysięcy mieszkańców.

- Mieszkam na 12. piętrze. Mam 91-letnią sąsiadkę. Jeżeli wyłączą i nam prąd w częściach wspólnych obydwie będziemy uwięzione w domach, bo staną windy. Jestem przerażona – mówi przed kamerą TVN24 Danuta Izydorczyk.

Na razie tylko niewielka część budynków spółdzielni nie ma dostępu do energii, ale jeśli umowy dalej nie będzie, prądu zabraknie również w najwyższych wieżowcach. Jeśli tak się stanie, w 20-piętrowych budynkach przestaną działać windy, a powyżej 10 piętra nie będzie również wody, bo przepompownie są zasilane elektrycznie.

========================================================================================================

Z ostatniej chwili

Informacje nowego zarzadu:

zarzad_informuje

„Ze względu na ważkość sprawy podajemy Państwu informację, która jeszcze nie jest zweryfikowana.
Dotarła do nas nieoficjalna póki co wiadomość, iż zapadła deklaracja o przywróceniu zasilania w powierzchniach wspólnych budynków, w których nastąpiło odłączenie, pod jednym z dwóch warunków:
 - wpłaty oczekiwanej należności, lub
- przedstawienie przez SM ŚRÓDMIEŚCIE umowy z innym dostawcą energii.”
********************************************************************************
„Nowy Zarząd Spółdzielni z nieoficjalnych źródeł pozyskał informację o wydaniu przez Sąd, w dniu wczorajszym, postanowienia dotyczącego zbiegu wierzytelności na koncie SM ŚRÓDMIEŚCIE.
Pozwoli to, po uprawomocnieniu wyroku, uwolnić zgromadzone na nim środki. Do czasu wydania postanowienia środki te były zablokowane. Cieszy nas to o tyle, że od bez mała trzech tygodni czyniliśmy usilne starania w tym kierunku. W tej sytuacji powstaje możliwość unormowania m.in. części problemów SM ŚRÓDMIEŚCIE z płatnościami.”

Źródła:

http://www.tvn24.pl/lodz,69/jak-mieszkac-w-wielkiej-czarnej-dziurze-latarki-swieczki-niesiolowski-skandal,454913.html

http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,16407621,Stefan_Niesiolowski_bez_pradu__Przez_dlugi_spoldzielni.html

http://wiadomosci.onet.pl/lodz/stefan-niesiolowski-bez-pradu-wszystko-przez-dlugi-spoldzielni/6b6jt

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3524819,sm-srodmiescie-mieszkancy-bez-pradu-pge-wstrzymuje-dostawe-energii,id,t.html

 

Mannhatan w ciemnościach

Uparte trzymanie się „koryta” przez skompromitowanych, dotychczasowych członków RN i wyłonionego przez nią zarządu, przyniosło spółdzielcom z Łodzi pierwsze oznaki degrengolady ich SM.

Otóż, już od wczoraj trwa odłączanie prądu, z ktorego korzystają częsci wspólne budynkow w tej SM. Te stare władze dzialają tak jak dzialaja, czyli mają mieszkanców w …..  („głębokim poważaniu”), kwestionując jednocześnie legalność wyboru nowych władz. Tym samym, do momentu wpisu do KRS, te nowe władze są bezradne i w zasadzie nic nie mogą zrobić.

„PGE wyłączyła prąd w części budynków

manhattan-w-ciemnosciach-jpeg-595x340Mannhatan w ciemnościach (tu akurat ten z Nowego Jorku)

 Niestety, dowiedzieliśmy się, że PGE odcięło dostawy prądu do powierzchni wspólnych w części budynków SM ŚRÓDMIEŚCIE.     Póki co problem dotknął te posesje, które mają małą ilość kondygnacji. Oznacza to, że najwyraźniej postanowienia umowy z PGE podpisanej w dniu 23 czerwca br. nie zostały ze strony Spółdzielni dotrzymane. Przypomnieć musimy, że to p. Elżbieta Szymańska (jako członek Rady Nadzorczej wówczas, a obecnie utrzymująca, ze to ona jest właściwym prezesem zarzadu), Wacław Kabziński (były prezes) oraz ówczesna główna księgowa negocjowali warunki umowy z PGE.

Głęboko rozczarowuje fakt, że już po upływie niewiele więcej niż miesiąca problem zasilania energią powierzchni wspólnych powraca. Tym razem jako realne zagrożenie dla naszych mieszkańców.
Przychodzi na myśl, że gdyby energię wykorzystywaną na trzymanie się stołków zastosować do zasilania powierzchni wspólnych, mielibyśmy problem z głowy.

Czy nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że to nie kwestia komfortu mieszkańców, a ich bezpieczeństwa? Ciemne klatki schodowe – jak Państwo wiecie w części naszych budynków tzw. „ślepe”, bez dostępu jakiegokolwiek światła z zewnątrz, podziemne garaże, bramki wjazdowe zasilane elektrycznie, domofony.

111Praca portiera w Spółdzielni Mieszkaniowej Śródmieście w drugiej dekadzie XXI wieku. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać – jak napisali lokatorzy tego budynku.

Czy przedstawiciele odpowiednich służb miejskich, straży pożarnej, inżynier miasta nie dostrzegają problemu? Wielokrotnie słyszeliśmy informację, że UMŁ i jego służby nie mogą ingerować w sprawy Spółdzielni Mieszkaniowej. Pozostaje więc pytanie: czy stając się członkami jakiejkolwiek spółdzielni przestajemy być automatycznie mieszkańcami miasta? Jeśli wciąż nimi jesteśmy – czy nie powinniśmy uzyskać jednak pomocy od służb miejskich? A co ze strażą pożarną, która powinna się chyba zaniepokoić kompletnie ciemnymi drogami ewakuacji na przypadek zagrożenia? Co jeszcze musi się wydarzyć, żeby odpowiednie osoby wyjrzały zza biurek i podjęły działania, do których są powołane?

Nie chcemy nikogo obrażać, ale trudno nie odnieść wrażenia, że poza nami samymi nikogo nasze problemy nie obchodzą.”

Łódzki Mannhatan (2)Łódzki „Mannhatan”. Jak będzie wyglądał nocą?

 Przedstawiamy pismo nowych wladz:

„Działanie nowej Rady Nadzorczej w tej sprawie.

Przedstawiciele naszego nowego Zarządu interweniowali w sprawie odcięcia prądu w powierzchniach wspólnych części budynków w biurze spółdzielni. Niestety bez pozytywnych rezultatów – nie udało się uzyskać informacji o konkretnych działaniach, które podjęto dla unormowania sytuacji.      Członkowie nowej Rady Nadzorczej i Zarządu poczynili także własne starania – w tym celu udali się do Sądu Rejonowego Łódź-Śródmieście. Złożony został wniosek o przyspieszenie wydania postępowania ws zbiegu egzekucji komorniczej. Uwolnione w ten sposób środki pozwoliły by na wpłatę odpowiednich należności do PGE. Prowadzone są również rozmowy z przedstawicielami odpowiednich instytucji i urzędów.”
Przypomnijmy, że do 30 czerwca br. prąd do tzw. pomieszczeń wspólnych w SM „Śródmieście dostarczała spółka Enea. Firma zdecydowała się rozwiązać umowę po tym, jak spółdzielnia nie zapłaciła jej ponad 500 tys. zł.
Od 1 lipca br. rolę dostawcy prądu miała przejąć Grupa Kapitałowa PGE. Zgodnie z negocjacjami, spółdzielnia miała zapłacić nowemu dostawcy 958 tys. zł za okres od początku lipca do końca grudnia (czyli około 160 tys. zł miesięcznie). Ani przedstawiciele Grupy Kapitałowej PGE, ani też przedstawiciele tzw. starej rady nadzorczej spółdzielni nie byli w stanie wyjaśnić, dlaczego wstrzymano dostawy prądu.
Lokatorzy ani tzw. nowy zarząd nie został uprzedzony o wyłączeniu prądu.
- Interweniowaliśmy w siedzibie spółdzielni, by jak najszybciej zajęli się sprawą – mówi Mirosław Michalski, czlonek nowej RN- Odprawiono nas jednak z kwitkiem. Tymczasem, jeśli dostawca zdecyduje się wyłączyć prąd także w wieżowcach, przestaną działać w nim nie tylko windy, ale nie będzie docierać woda powyżej X piętra, bo przepompownie, które dostarczają ją na wyższe kondygnacje, są wyposażone także w silniki elektryczne.
Źródło:

WROCŁAW – „Od koryta odciąć się nie damy”

Gdy się słucha bonzów centralnych władz spółdzielczych, to nic tylko „klękajcie narody”, taka bije z ich słów troska o spółdzielczość i spółdzielców. Jedyni obroncy „prawdziwej” spółdzielczości, drąc szaty jak Rejtan, bronią i spółdzielcow i całą spółdzielczość przed… , no właśnie przed czym? Przed spółdzielcami? Dzielnie im w tym zgiełku wokół przywrócenia prawidłowych relacji w stosunkach „członek spółdzielni – pracownik najemny,podwladny”, wtóruje liczne grono, zwane „lobby prezesowskim”, bo składające się z samych prezesów spółdzielni. Szarego członka spółdzielni tam nie uświadczysz. Co on zresztą w tym „siacownym” gronie  by robił? Wiedząc z autopsji, jak jest traktowany, przez w sumie swoich pracowników najemnych, w biurach spółdzielni gdy przyjdzie mu tam coś załatwić, jest pełen obaw, czy ci bonzowie nie kazali by mu czyścić sobie butow. Czasem jednak ci zwykli członkowie spółdzielni, mając już dosyć sobiepaństwa prezesa i zarzadu, jednoczą sie i mowią temu „jaśniepaństwu” :

FORA ZE DWORA.

Nie jest to jednak takie proste, odciąć taką „pijawkę” od żłobu, z którego „żarła” przez wiele lat.

Tutaj przykład takich faktów ( z strony: http://kozanow.com.pl/category/aktualnosci/ ), ułożony chronologicznie:

„Niemożliwe, stało się MOŻLIWE !!!

Niemożliwe, stało się możliwe – tak w skrócie można spuentować to, czego dokonali członkowie Spółdzielni Kozanów IV na ostatnim walnym zgromadzeniu , a mianowicie nie udzielili absolutorium, a następnie odwołali wszystkich członków zarządu pod przewodnictwem pana R. Kucharskiego oraz odwołali siedmiu członków RN.
Screenshot_1 (2)Były prezio – R.Kucharski

O ile samo odwołanie stało się faktem już w dniu 11 lipca ok. godziny 130 (piątek) tj. zaraz po zakończeniu ostatniej części walnego zgromadzenia, o tyle przyswojenie tego faktu przez byłych członków zarządu w osobach pani J. Leońskiej i panów R. Kucharskiego i R. Steca było ponad ich zdolności pojmowania. Nie mogąc się z tym pogodzić, podejmują w dniu 15 bm. desperacką próbę obrony i nie wpuszczają do siedziby Spółdzielni nowego powołanego zarządu, który został wybrany dzień wcześniej (14 bm.) przez Radę Nadzorczą. Takie postępowanie uzasadniają tym, że dopiero Kolegium, które podsumuje wyniki wszystkich części WZ będzie dla nich wiążące. Mało tego, biura przy Płuckiej i Kolistej zostały zamknięte na 3 dni (15 do 17 bm.), a dla ochrony (nie wiedzieć przed kim i przed czym) ściągnięto liczne posiłki z firmy ochroniarskiej „MAR – OLD”. W końcu Kolegium (z 16/17 bm.) definitywnie potwierdziło, że zarząd w osobach pani J. Leońskiej i panów R. Kucharskiego i R. Steca został odwołany, a zatem można było przypuszczać, że nie ma żadnych przeszkód do przejęcia obowiązków przez nowo powołany zarząd. Nic bardziej mylnego, bo drzwi do Spółdzielni w piątek (18 bm.) są dalej zamknięte.

Screenshot_3

Jednak po interwencji Policji nowo powołany zarząd został wpuszczony. Rozpoczynają się rozmowy, które kończą się nikogo nie satysfakcjonującym porozumieniem polegającym na tym, że do czasu rejestracji w KRS nowo powołanego zarządu, będą urzędowały oba zarządy. I tak zapewne by było od 21 bm., gdyby nie osoba pana Kucharskiego i jego świty, która po przemyśleniach sobotnio – niedzielnych wspierana przez największego MAGA nauk prawniczych z kancelarii LOGOS doszli do wniosku, że nie zamierzają przestrzegać żadnych porozumień, a tym bardziej „wpuszczać na swój folwark jakieś przybłędy”. Zatem ponownie zamknięte zostały biura i wprowadzono ochronę. Oto oblicze ludzi, którzy depczą wszystko i wszystkich dla mamony, a prawo mają za nic. Od siebie dodam – wszystko do czasu.

************************************************************************************************************************************************

Screenshot_1**********************************************************************************************************************************************

Do pracowników Spółdzielni Kozanów IV

Korzystając z uprzejmości Stowarzyszenia (bo tylko za pośrednictwem tej strony mogę wysłać komunikat) pragnę w imieniu nowo powołanego Zarządu zachęcić wszystkich pracowników Spółdzielni do podjęcia pracy, pomimo zakazu byłych członków Zarządu w osobach: Ryszarda Kucharskiego, Joanny Leońskiej oraz Romualda Steca, którzy od 13 dni nie są już zarządem, ponieważ zostali skutecznie odwołani przez Walne Zgromadzenie w dniu 10 lipca. Osoby te, w imię partykularnych interesów, chcąc pomimo woli członków Spółdzielni, nadal nią zarządzać, szerzą wśród Was psychozę grozy, strachu i rozgłaszają przy tym wiele kłamstw i oszczerstw pod moim adresem. Z dniem 11 lipca br. zakończył się trwający w Spółdzielni ponad 13 lat okres paternalizmu. Przed nami weekend – to dobry czas na przemyślenia i refleksje. Skorzystajcie z tej wielkiej szansy, którą stworzyło przed Wami Walne Zgromadzenie dla dobra wszystkich, a w szczególności członków Spółdzielni, dla których wszyscy pracujemy. To coś znacznie więcej niż obowiązek świadczenia pracy wynikający z kodeksu pracy. W związku z tym, proszę byście nie zważali Państwo na bezprawne polecenia byłego pracodawcy i niezwłocznie podjęli pracę.

PREZES ZARZĄDU: Grzegorz Antoni Mikołajczyk Punkt widokowy w Sky Tower

Wrocław – Kozanów

******************************************************************************************************************************

Informacja dla mieszkańców          26 lipca 2014

Grzegorz Antoni Mikołajczyk:

Były prezes Kucharski w czwartek zamknął biura, traktując Spółdzielnię, jak swoją prywatną własność. Wydał pracownikom biurowym i konserwatorom kategoryczny zakaz przychodzenia do pracy. Pracowali tylko gospodarze domów. A niektórzy pracownicy rozgłaszają, że to stowarzyszenie zablokowało im wejście do biura, co jest oczywistym oszczerstwem i kłamstwem. W piątek ochrona Kucharskiego nie wpuściła do biura przy ul. Pałuckiej 71 pracowników, do których nie dotarł zakaz przychodzenia do pracy również w piątek. Potwierdzają to świadkowie.

R.Kucharski, tak jak to już robił w Energetyku, okupuje biura. Zastrasza pracowników i zakazuje im pracy. Za nasze czynsze chowa się za plecami ochrony . A to wszystko pod sloganem dobra pracowników i dla ich ochrony przed nami – mieszkańcami.

Po odwołaniu Zarządu przez Walne Zgromadzenie, w obecności mieszkańców i członka RN, zabezpieczyłem w kopercie pieczątki imienne Zarządu. Zapieczętowaną kopertę zostawiłem w zamkniętym biurku na Pałuckiej 71, bym nie został oskarżony o ich kradzież. Koperta została jednak skradziona przez były zarząd, otwarta, a pieczątki są nadal używane. Po stwierdzeniu kradzieży pieczątek – zgłosiłem sprawę na policję, która prowadzi postępowanie w sprawie.

Informuję, że dokumenty są nadal podbijane – fałszowane tymi pieczątkami.

W dniu 17.07.2014 r. odwołany wolą członków Zarząd, posługując się skradzionymi pieczątkami złożył w Krajowym Rejestrze Sądowym pismo nr 19521/14/207. Jest to ostrzeżenie rejestrowe, które ma uniemożliwić wpis nowego Zarządu w Krajowym Rejestrze Sądowym.”

*************************************************************************************************************************************************

Sami widzicie, jak ciężko te „pijawki” pozbawić  „koryta”. Bronią się jak tylko mogą. Tylko czekać jak w sukurs przyjdą im posiłki z strony bonzów „spółdzielczości”, a i na Wiejskiej jest kilku na „żołdzie” „lobby prezesowskiego”, którzy co prędzej staną w obronie swoich mocodawców.

 

 

Uzdrowi zniesławiony wizerunek.

Jankowski I

oraz prezes Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP

Będzie naprawiał

Źródło:

http://www.administrator24.info/artykul/id6511,spoldzielcy-sie-jednocza

Wykreślić 212 KK !!!

Z strony „Słoneczny Stok”:

„Stanisław Parmańczuk uniewinniony!

Białostocki sąd okręgowy prawomocnie uniewinnił Stanisława Parmańczuka, członka spółdzielni mieszkaniowej w Sokółce od oskarżeń prezesów o zniesławienie.

fbce18293084d3ac0d97e393ad7b6ff7_MPan Parmańczuk wspólnie z innymi spółdzielcami podjął kontrolę działalności zarządu SM i wydatkowania pieniędzy czynszowych.
Aktywność mieszkańca i domaganie się respektowania ustawowych praw nie spodobała się władzom spółdzielni.

Podobnie jak w Hajnówce, Parmańczukowi wytoczono proces karny z cieszącego się złą sławą art. 212 kk.

Mając na względzie bezpodstawność oskarżeń i próbę instrumentalnego wykorzystania drogi sądowej w sprawie złożono wniosek o umorzenie postępowania bez procesu.

Sąd I instancji jednak zdecydował się na przeprowadzenie postępowania, po którym uniewinnił spółdzielcę. Uniewinnienie utrzymał sąd okręgowy oddając apelację prezesów spółdzielni.”

Autor: St. Bartnik

************************************************************************************************************************************************

„..Coraz częściej prezesi spółdzielni mieszkaniowych dążąc do uciszenia i zastraszenia członków upominających się o swoje prawa, sięgają po art. 212 kodeksu karnego i wytaczają procesy karne o pomówienie. Zdarzają się spółdzielnie, w których ta forma uciszania staje się wiodącym narzędziem komunikacji z obywatelami. W samym tylko Białymstoku, np. w spółdzielni Wielkoblokowa wytoczono aż pięć procesów z art. 212 osobom, które starały się o wprowadzenie zmian i które założyły stowarzyszenie udzielające pomocy mieszkańcom.

..Geneza nieostrej formuły „mogą poniżyć lub narazić” zawartej w tym przepisie, leży w rodowodzie artykułu 212 kk.

Przepis zastępuje instytucję cenzury zniesionej w okresie formalnego odejścia od systemu totalitarnego. Artykuł 212 kk jest jej następcą i sprawnym narzędziem uznaniowego wpływania na wolność słowa w Polsce. Instytucja cenzury ze zrozumiałych względów nie mogła ostać się w nomenklaturowej III RP.
Istotą skuteczności art. 212 kk jest wspomniana formuła „postępowanie lub właściwości mogą poniżyć lub narazić”. Użycie trybu przypuszczającego rozszerza w sposób nieograniczony możliwość uznaniowych interpretacji. Dzięki temu zręcznemu zapisowi, proces karny traci swój fundamentalny walor – udowodnienie winy oskarżonemu. Przyjęte brzmienie o charakterze przypuszczającym właściwie zwalnia sąd od badania dowodów i udowadniania winy. Wystarczy samo oświadczenie oskarżyciela, że został zniesławiony daną wypowiedzią.

…Uchwalając artykuł 212 kk celowo nie zapisano formuły „…postępowanie lub właściwości, poniżyły…”, bowiem w takim przypadku należałoby udowadniać winę – a to nie było intencją komunistycznego ustawodawcy, który likwidując instytucję cenzury dążył do zachowania możliwości represjonowania na żądanie przeciwników systemu i różnych grup interesów. Zastosowany tryb przypuszczający „mogą poniżyć” okazał się optymalnym rozwiązaniem dla nowych pocenzurowych realiów. Postkomunistyczne sądy dostały wygodne narzędzie do rozprawiania się z osobami naruszającymi lokalne porządki.

…Należy nadmienić, że w kodeksie cywilnym funkcjonuje artykuł 24 dający ochronę przed nieuprawnionymi wypowiedziami. Jednak wbrew pozorom nie jest on chętnie wykorzystywany przez osoby mające w zamiarze terroryzowanie swoich adwersarzy. Dzieje się tak, ponieważ w odróżnieniu od art. 212 kk, w procesie cywilnym w oparciu o art. 24 kc, powód musi udowodnić naruszenie dóbr, a to wcale nie jest proste, bowiem nie wystarczy już oświadczenie, że doszło do zniesławienia. ……. Na gruncie prawa karnego artykuł 212 kk jest swego rodzaju paradoksem, ponieważ fundamentem postępowań karnych jest zasada domniemania niewinności i zaliczania wszelkich niedających się rozstrzygnąć wątpliwości na korzyść oskarżonego. Tymczasem konstrukcja art. 212 kk co do zasady zakłada wprowadzenie kryterium przypuszczenia, hipotezy, subiektywnego odczucia – jako prawdy obiektywnej i uznaniowego ferowania wyroków.”  — Cytaty z opini prawnej opracowanej przez Pana St. Bartnika we współpracy z Helsińską Fundacją Praw Człowieka.

„Czekaj tatka, latka”

Z zaprzyjaźnionej strony:

Zażalenie rozpatrzą w październiku

Białostocki sąd okręgowy przesłał zawiadomienie datowane na 22 lipca 2014 r., że zażalenie w sprawie remontów ponad 300 tys. m2 spółdzielczych dachów będzie rozpatrywane dopiero po 1 października 2014 r.

Dach po remoncieDach po remoncie

Ze sprawy niespodziewanie wyłączył się sąd rejonowy (wydział nadzoru na postępowaniem przygotowawczym) i przekazał ją do okręgówki (??).

W obszernych aktach postępowania (sygn. 1 Ds. 241/14), w naszej ocenie, brakuje rejestrów faktur VAT firmy wystawiającej faktury spółdzielniom oraz rejestrów faktur zaksięgowanych w koszty przez spółdzielnie. Bez tych dokumentów nie ma podstaw do formułowania jakichkolwiek miarodajnych wniosków na temat faktycznej ilości faktur wystawionych przez firmę oraz skali kosztów zaksięgowanych przez spółdzielnie.

Przypomnijmy w okresie 2007-2008 według danych ogłoszonych przez jedną z firm wyremontowano ogromne ilości dachów: aż… 303 tys. metrów kwadratowych:

Spółdzielnia Mieszkaniowa  Słoneczny Stok – Białystok - 90.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Elemencik – Białystok – 9.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Budowlani – Białystok – 15.000 m2

Białostocka Spółdzielnia Mieszkaniowa – Białystok – 70.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Bacieczki – Białystok – 8.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Rodzina Kolejowa – Białystok – 89.000 m2

Łomżyńska Spółdzielnia Mieszkaniowa – Łomża – 22.000 m2

 Z dotychczasowego badania udostępnionych akt spraw wynika, że białostocka prokuratura zawsze odmawiała wszczęcia lub umarzała postępowania prowadzone na podstawie zawiadomień spółdzielców (np. sprawy gospodarcze, uwłaszczenie lokali). Prokuratura odmówiła prawa skopiowania akt, ale nieuchronne jest badanie przyczyny braku rejestrów VAT i ustalanie okoliczności z tym związanych.”

Autor: Stanisław Bartnik

Odnośnie białostockiej prokuratury, mamy jeszcze jeden wpis:

http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/interwencje/item/1167-upominamy-sie-o-kontrole-dokumentacji-ksiegowej-prokuratura-milczy.html

Narodowa kwesta na niegospodarność.

 

SKOK

Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo – Kredytowa WSPÓLNOTA  znalazła się w fatalnej sytuacji finansowej. Komisja Nadzoru Bankowego postanowiła zawiesić jej działalność. Do sądu trafił wniosek o upadłość.

KNF

 Kasa nie miała środków własnych, nie miała też środków na działalność bieżącą, nie mogła też liczyć na dofinansowanie z Kasy Krajowej SKOK

SKOK WSPÓLNOTA obsługiwał prawie 100 tyś klientów. Ponad 800 mln depozytów. Tych pieniędzy nikt by już nie zobaczył gdyby SKOK-i nie znalazły się w ubiegłym roku pod parasolem ochronnym Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, który dysponuje budżetem 12 miliardów zł. pochodzących ze składek banków i skoków. Zdaniem wiceprezesa Związku Banków Polskich za bankructwo SKOK-u zapłacą jednak banki.

 ZBP

W Funduszu w zasadzie nie ma pieniędzy wpłaconych wcześniej przez SKOK. Podstawowa większość jest wpłacona wcześniej przez banki.

Według Komisji Nadzoru Finansowego większość, czyli 45 z 50 istniejących SKOK-ów, ma problemy finansowe. W trzech wprowadzono zarząd komisaryczny.

SKOK-i

 Rzecznik KK SKOK

Zmienne otoczenie prawne z jakim mają do czynienia SKOK-i w ciągu ostatnich dwóch lat wpływa w sposób nieobiektywny na pokazywanie wyników finansowych kas.

Centrum

Zawsze zdarzy się złe zarządzanie aktywami i wielokrotnie też ratowano różne banki, które przechodziły z rąk do rąk po to tylko aby uratować markę.

 Dziennikarz

Nie ma skoku na kasę. Historia zakończy się filmowym happy end-em. Za błędy WSPÓLNOTY zapłacimy jednak wspólnie my wszyscy. Nie tylko klienci SKOK-ów ale także banków. Ktoś przecież finansuje Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

 

Źródło:

http://wiadomosci.tvp.pl/8219088/wyplata-na-bank

 

 

Gdy SM upada…

Czy można stracić mieszkanie, gdy spółdzielnia popada w długi?

Zgłoszona do sądu upadłość SM „Śródmieście” w Łodzi, wywołuje niepokój u wszystkich spółdzielców . Czy moja spółdzielnia też może popaść w takie tarapaty? Co mi grozi? Takie pytania stawia sobie wiele rodzin, która ma mieszkanie w zasobach spółdzielni mieszkaniowych.

Łódzki MannhatanCzy stracę mieszkanie?

Osoby posiadające odrębną własność lokalu niezależnie od tego, czy jest to mieszkanie, czy też lokal użytkowy, mogą spać spokojnie. Komornik nie zabierze im bowiem mieszkania ani nie sprzeda go na poczet spółdzielczych długów. Nawet gdyby na bloku została ustanowiona hipoteka, lokal jest z niej wyłączony. Bezpieczne są także osoby posiadające własnościowe prawo do lokalu.

Długi spółdzielni:
Spółdzielca wobec wierzycieli odpowiada za długi spółdzielni tylko do wysokości wniesionych wkładów członkowskich. Nie mają oni zatem prawa do jakichkolwiek dodatkowych roszczeń i żądania spłat innych należności. Jednak niektóre długi spółdzielni są także długami spółdzielców. Syndyk, który zajmie się spieniężaniem majątku upadłej spółdzielni, ma obowiązek w maksymalnym stopniu zaspokoić żądania wierzycieli. Dlatego w pierwszej kolejności zajmie się sprzedażą całego majątku wspólnego. Dotyczy to lokali zarówno mieszkalnych, jak i użytkowych, co do których najemcy nie mają spółdzielczego prawa, lub prawa własności, a jedynie zawarli umowę ich najmu. Syndyk musi się także zająć egzekucją ewentualnych należności od samych spółdzielców. Wszyscy, którzy mają jakiekolwiek zaległości, muszą się liczyć z tym, że może je ściągać komornik, a gdy takiej możliwości nie będzie, to nawet zlicytowane zostanie mieszkanie.
Gdy sprzedadzą spółdzielczy majątek:
Po ogłoszeniu upadłości, likwidacji spółdzielni lub komorniczego zajęcia majątku, zostanie on sprzedany po to, by zaspokoić żądania wierzycieli. Jeżeli kupi go prywatny podmiot, odrębna własność lokalu zostaje utrzymana, a mieszkanie własnościowe staje się odrębną własnością, jednak wtedy ta nowo wyodrębniona własność może zostać obciązona hipoteką ( art.45.1 i 2 Ustawo oSM). W przypadku gdy majątek przejmie inna spółdzielnia, wówczas ma ona obowiązek przyjąć spółdzielcę, posiadajacego spółdzielcze, lokatorskie prawo do lokalu, w poczet członków ( Art.16.2 i 3, Ustawy o SM).
Jeżeli jednak nabywcą budynku, lub udziału w nieruchomości nie zostanie inna SM, to to lokatorskie prawo do lokalu, zamienia się w umowę najmu,  a tym samym taki spóldzielca traci swój wkład mieszkaniowy, wpłacony do SM ( Art.16.1 Ustawy o SM).
Zaś takie osoby,  które posiadają jedynie umowę najmu, są w najgorszej sytuacji . Oni nie mają żadnej ochrony, poza zapisami ustawy z 21 czerwca 2001r, o ochronie praw lokatorów.Dotychczasowy spółdzielczy majątek może być bowiem wystawiony na sprzedaż albo zlicytowany, a nowy nabywca ma pełnię praw do lokalu. Może wypowiedzieć najem albo drastycznie podnieść czynsz.

Niewypłacalna spółdzielnia
Wniosek o ogłoszenie upadłości spółdzielni składają wierzyciele lub spółdzielnia, gdy jest niewypłacalna. Ale sąd może ten wniosek odrzucić, gdy okaże się, że nie ma nawet środków na przeprowadzenie postępowania upadłościowego. To najgorsza z możliwych sytuacji, gdyż wszystko pozostaje bez zmian. Wierzyciele w postępowaniach cywilnych dochodzą swoich roszczeń. Jednocześnie wpłaty lokatorów za media, eksploatacje itp. zajmuje komornik. Może to spowodować drastyczne pogorszenie warunków życia mieszkańców, bowiem nawet gdy będą oni płacić za media, wnosić opłaty eksploatacyjne i inne, to nie trafią one do dostawcy. W przypadku gdy upadłość zostanie ogłoszona, spółdzielcy tracą członkostwo. To, co dalej się będzie działo, zależy od ich decyzji. Mogą w bloku założyć wspólnotę mieszkaniową i przejąć zarządzanie budynkiem. Wówczas mają możliwość zawarcia nowych umów z dostawcami mediów i innymi firmami obsługującymi budynek. Mają własny zarząd wspólnoty, odrębny rachunek, którego nie może zająć komornik ścigający spółdzielnię. Jednocześnie jednak w budynku (lub kilku budynkach), który utworzył wspólnotę mogą być lokale należące do spółdzielni, a na terenie nieruchomości znajdować się obiekty stanowiące jej własność. To majątek, którym zarządzać nadal będzie spółdzielnia albo syndyk.

Wspólnota się opłaca
Łódź (2)
Wspólnota mieszkaniowa, jaką utworzą właściciele posiadający odrębną własność lokali, jest możliwa, tylko gdy w obecności notariusza zwołają zebranie i podejmą w tej sprawie uchwałę. Ale konieczne jest do tego uzyskanie większości liczonej wielkością udziałów. Jeżeli takiej większości nie uzyskają, nie ma możliwości utworzenia wspólnoty. Wspólnota mieszkaniowa ma czystą kartę i może zawrzeć nowe umowy z dostawcami wody, prądu, centralnego ogrzewania itp. Jednak ponieważ każdy budynek w spółdzielni jest indywidualnie rozliczany, spółdzielnia lub jej następca prawny może dochodzić swoich roszczeń od wspólnoty w zakresie ewentualnych zadłużeń budynku, wynikających chociażby z przeprowadzonego remontu.
Nowa spółdzielnia
Mieszkańcy nie mają obowiązku tworzenia wspólnoty. W przypadku ogłoszenia upadłości spółdzielni i wygaśnięcia w związku tym członkostwa, mieszkańcy mogą utworzyć nową spółdzielnię mieszkaniową, która przejmie budynki, czy mieszkania, ale tylko te, które nie stanowiły własności upadłej.

Czy bronić spółdzielni

Po to, by obronić byt spółdzielni, walne zebranie musiałoby podjąć odpowiednią uchwałę o dodatkowym obciążeniu wszystkich spółdzielców koniecznością spłaty jej długów. To mieszkańcom zazwyczaj się nie opłaca. Jednak upadek spółdzielni wiąże się z wyprzedażą całego wspólnego majątku. To mogą być place zabaw, parkingi i inne obiekty, które nie przynależą do konkretnych nieruchomości, ale stanowią część wspólną. Co z nimi zrobi ich właściciel? Na to wpływu już nikt nie będzie miał. Rolą syndyka jest zdobycie jak największej kwoty niezbędnej na chociażby częściowe zaspokojenie wierzycieli. Niestety, proces likwidacji jest zazwyczaj długotrwały, co wpłynie także na wartość rynkową mieszkań. Indywidualne długi Część spółdzielców ma zaległości w najróżniejszych opłatach. Nie mogą oni liczyć na to, że ich długi zostaną umorzone. Syndyk, likwidując spółdzielnię, będzie bowiem nadal dochodził tych należności. Być może nawet skutecznej niż władze spółdzielni.
***********************************************************************************************************************************************
* Mieszkańcy są obciążeni długami spółdzielni tylko do wysokości swoich udziałów. Za pozostałe nie odpowiadają.
* Za szkody wyrządzone niezgodnym z prawem działaniem odpowiada zarząd spółdzielni, rada nadzorcza lub likwidator. Mogą odpowiadać nie tylko finansowo, ale także z kodeksu karnego. Wtedy członkom władz trzeba udowodnić winę, a to wcale nie jest łatwe.

Powyższy wpis opracowano na podstawie :

Gnicie III RP

Noblesse oblige, a nas obliguje szlachetna nazwa „TEMIDA” użyta w nazwie witryny. Dlatego, mimo lużnego tylko zwiazku z naszym ogólnym profilem, publikujemy z zaprzyjaźnionej strony ten artykuł:

Dotkliwie przegrałem

Założyłem się z osobami informującymi o nadużyciach białostockich funkcjonariuszy publicznych (przypadki kupowania usług budowlanych na lewo bez kwitu), że prokurator białostockiej prokuratury poprosi o fakturę za wykonaną usługę budowlaną i zapłaci państwu należny podatek VAT i podatek dochodowy. W końcu prokurator stoi na straży praworządności i jest funkcjonariuszem publicznym…

Miałem nadzieję na wygraną i spektakularne potwierdzenie, że w białostockiej prokuraturze pracują wyłącznie osoby lojalne wobec swojego pracodawcy – polskiego państwa. Osoby, które nie znieważają urzędu nieuczciwymi zachowaniami, bo przecież prokuratorem jest się cały czas, nawet po wyjściu z budynku prokuratury… i w sobotę… i w niedzielę. Bo prokuratur to urząd chroniony immunitetem i odpowiedzialna funkcja publiczna… która zobowiązuje. Dodatkowe nadzieje na zapłacenie przez prokuratora podatku VAT i podatku dochodowego pokładałem we wniosku wysłanym w poprzednim tygodniu do białostockiej prokuratury apelacyjnej prosząc aby poinformowano wszystkich podległych prokuratorów o obowiązku uiszczania należności podatkowych przy zakupach towarów i usług.
List do prokuratury skierowałem otrzymawszy zgłoszenie o prokuratorze, który właśnie zamówił usługę budowlaną i co do którego zaistniało podejrzenie, że najprawdopodobniej kupi ją na lewo bez kwitu.

prokurator bierzeDodatkową przesłanką mojego wniosku do białostockiej apelacji były wcześniej opisywane zdarzenia. Epizod sędziego, który według relacji, nie zapłacił podatków i pracownicy kontroli skarbowej, która również kupiła usługę budowlaną bez kwitu – czytaj artykuł >>

Mimo publikacji na temat nieuczciwych zachowań oraz formalnego wniosku do prokuratury apelacyjnej (wniosek zawierał m.in. prośbę o udostępnienie listy prokuratorów) zainteresowani nie zmienili swojego postępowania. Prokurator kupił usługę budowlaną bez kwitu.

SONY DSCZauważam, że w Białymstoku takie zachowania są wręcz w dobrym, rynsztokowym tonie a płacenie podatków i ewidencjonowanie sprzedaży jest wyśmiewane i pogardzane jako najgorsze frajerstwo.

Takie standardy i wzorce zachowań nie rodzą się samoistnie pod budą z piwem, ale w grupach uchodzących za elity III RP. Niewątpliwie oprócz polityków to właśnie funkcjonariusze publiczni kreują lokalne standardy i normy zachowań.

Dlaczego tak się dzieje, że sędzia, czy prokurator nie chce płacić podatków państwu choć jest na utrzymaniu tego państwa? Wyjaśnieniem tych z pozoru niezrozumiałych zachowań jest brak rozdziału między PRL-em a III RP w siłowych instytucjach państwa. Po 1989 roku nie odsunięto od urzędu funkcjonariuszy aparatu komunistycznego i nie uchwalono kodeksu etycznego uznającego wierność konstytucji i służbie państwowej jako podstawę pełnienia urzędu.

indeks

Dziś III RP z tego powodu gnije i w mojej ocenie w dłuższej perspektywie nie będzie w stanie przetrwać jako niepodległy byt polityczny, nie tylko ze względu na gigantyczne zadłużenie. Wewnętrzny rozkład państwa jest na rękę grupom inspirującym ruchy separatystyczne, domagającym się od Polski odszkodowań i toczącym brutalną wojnę z Kościołem jako ostatnim bastionem na drodze do rozbioru odnowionej Rzeczypospolitej.

Niniejszy artykuł jest zawiadomieniem dla właściwych służb i przesłanką do wszczęcia kontroli u wszystkich białostockich funkcjonariuszy publicznych, którzy np. budowali domy. Przyczyną zakupów „bez kwitu” oprócz zamiaru zaoszczędzenia na podatku VAT i podatku dochodowym może być też chęć ukrywania nielegalnych dochodów. Nie mogą być tolerowane zachowania zagrażające interesom gospodarczym państwa i godzące bezpośrednio w wiarygodność i autorytet instytucji publicznych.”

Autor: Stanisław Bartnik

Źródło: http://slonecznystok.pl/polityka-53/zwierciadlo/item/1163-dotkliwie-przegralem.html

PS od admina witryny:

Na tej samej stronie „Sloneczny Stok”, pod linkiem: http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/poznaj-patologie/item/1166-spoldzielczy-przewodnik-9-slupy-do-wyprowadzania-pieniedzy-z-funduszu-remontowego.html  znajdziecie bardzo, bardzo ciekawą „opowieść” o „słupach”. Jakich „słupach” – poczytajcie.

Kradł, fałszował dokumenty, kary unika.

„Gdzie jest były prezes spółdzielni ?

Europejski nakaz aresztowania ma zostać wydany za Andrzejem Bodzanem, byłym prezesem spółdzielni mieszkaniowej Hutnik w Ostrowcu Świętokrzyskim. Od 2005 roku ciąży na nim prawomocny wyrok czterech lat więzienia. Do dziś konsekwencje jego działalności ponoszą mieszkańcy bloków przy ul. Polnej 7a i 7b.

Bodzan w okresie PRL był m.in. działaczem ZSMP w ostrowieckiej hucie i wiceprezydentem miasta. W 1990 roku został prezesem Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”. Rządził w niej do końca 1996 roku, gdy komornik zajął konta i nie było nawet na wypłaty dla pracowników.”

” „Kogo chroni polskie prawo?” – to jedno z haseł, jakie wywiesili mieszkańcy bloku przy ul. Polnej w Ostrowcu Świętokrzyskim. Wszystko wskazuje na to, że lokatorzy aż cztery razy zapłacą za swoje mieszkania! To efekt oszustw finansowych prezesa ich spółdzielni mieszkaniowej. Choć mężczyzna został skazany, a mieszkańcy musieli za własne pieniądze dokończyć budowę bloku, to teraz mają pokryć roszczenia i dług spółdzielni.
OstrowiecOstrowiec Świętokrzyski, lipiec 2014 rok. Spółdzielnia mieszkaniowa „Hutnik”. Mieszkańcy bloków przy ul. Polnej 7a i 7b . (Fot. Jarosław Kubalski)

- Jak widzę, że puka do mnie sąsiadka, to jestem pewna, że coś się znowu wydarzyło. Ktoś dostał kolejne wezwanie, że znowu spółdzielnia coś wymyśliła albo wzywa nas sąd – rozpacza Beata Kołodziej, mieszkanka bloku.

Dla kilkudziesięciu rodzin mieszkanie w bloku przy ul. Polnej 7B w Ostrowcu Świętokrzyskim miało być spełnieniem marzeń. Gdy na początku lat 90. ruszała budowa, przyszli mieszkańcy nie posiadali się z radości. Wpłacali spółdzielni wkłady budowlane – od 200 do 700 milionów starych złotych  – i czekali na klucze.

- Wtedy zapożyczaliśmy się, likwidowaliśmy książeczki mieszkaniowe, pożyczaliśmy od rodziny, od przeróżnych osób, tyko po to, by tutaj mieszkać.
To miały być nasze wymarzone mieszkania – wspomina Ewa Gawron, mieszkanka bloku.
W 1993 roku budowa stanęła. Nad przyszłymi lokatorami zawisła groźba utraty mieszkań. Wówczas okazało się, że na budowie działy się przedziwne rzeczy.

- Okazało się, że z koleżanką miałyśmy dwa przydziały na ten sam lokal. Mamy tutaj też rekordzistę, który miał aż cztery przydziały na jedno i to samo mieszkanie! To znaczy, że mieszkanie było sprzedane cztery razy – mówi Ewa Gawron, mieszkanka bloku.

- Urząd miasta wstrzymał tę budowę, ponieważ była prowadzona bez pozwolenia, nielegalnie, na dziko – dodaje Andrzej Ziębakowski, mieszkaniec bloku.

- Doszliśmy do wniosku, że tylko strajkiem głodowym możemy wyrwać te mieszkania od spółdzielni i tak się właśnie stało. Na własny koszt wybudowaliśmy je do końca. Mamy zdjęcia, które doskonale obrazują, jak wyglądały mieszkania: nie było wylewek, nie było hydrauliki, nie było elektryki, blok był nieocieplany – dodaje Beata Kołodziej z bloku przy ul. Polnej 7B.

Ówczesnego prezesa spółdzielni Andrzeja B. za oszustwa finansowe skazano. Usłyszał wyrok 4 lat bez zawieszenia, ale do dziś nie odsiedział ani dnia!

- Mężczyzna ukrywa się gdzieś za granicą. Z tego, co wiem, ma być wydany europejski nakaz aresztowania – informuje Marcin Chałoński, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach.

Za to kiedy mieszkańcy skończyli budowę na własny koszt, czekała ich niespodzianka. Spółdzielnia podsumowała inwestycję i nakazała im dopłacić brakujący wkład budowlany. Od 30 000 do 70 000 zł za mieszkanie!

- Mamy zapłacić m.in. za 100 okien, które nie zostały wbudowane w ten blok, za kaloryfery, które nie zostały wbudowane, za cegłę, która nigdzie nie została użyta, za ocieplenie, które sami zrobiliśmy – wylicza Andrzej Ziębakowski, który walczy ze spółdzielnią.

- Wkład budowlany, jaki wnieśli mieszkańcy do spółdzielni, nie jest uzupełniony do pełnej kwoty, jaka wynika z kosztów budowy prowadzonej przez spółdzielnię – mówi Andrzej Zieliński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Hutnik.

Sprawy mieszkańców od 10 lat spółdzielnia wnosi do sądów. Jak dotąd Sąd Rejonowy w Ostrowcu staje po stronie mieszkańców. Ale spółdzielnia regularnie się odwołuje.

- W Ostrowcu sprawy rozpatrywane są przez wielu sędziów i wszyscy wydają korzystne dla nas wyroki. Nie są to wyroki, które się powtarzają, tzw. kopiuj-wklej. Jeden sędzia uznaje, że z tego i tego powodu oddala roszczenie, a drugi z innego powodu. Później jednak w sądzie W Kielcach trafiamy ciągle na ten sam skład sędziowski, który wszystkie nasze sprawy odrzuca po 3-4 minutach – opowiada Beata Kołodziej, która walczy ze spółdzielnią.

- Sprawa jest wyjątkowo skomplikowana, jeśli chodzi o interpretację faktów. Tu w grę wchodzi prawo spółdzielcze, prawo budowlane, cywilne i jeszcze kwestia przedawnienia roszczeń – tłumaczy Marcin Chałoński, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach.

Nawet jeśli mieszkańcy spłacą brakujący wkład, to i tak będą mieli 15 mln długu! Bo jak się po fakcie dowiedzieli, były prezes w latach 1995-1996 kupił w ich imieniu na kredyt bloki od Huty Ostrowiec.

- Zrobił to bez naszej zgody. Bez naszej wiedzy, fałszując dokumenty, uchwały rady nadzorczej podpisał akt notarialny – mówi Dorota Górecka, która walczy ze spółdzielnią.

Mieszkańcy udowodnili, że były prezes sfałszował dokumenty. Próbowali umowę unieważnić, ale przegrali, bo okazuje się, że chociaż fałszerstwo było, to oni nie mają zdaniem sądu interesu prawnego w jego unieważnieniu!

- Wygląda na to, że my za te mieszkania zapłacimy cztery razy. Pierwszy raz, kiedy wpłacaliśmy wkład, drugi raz, kiedy sami inwestowaliśmy w dokończenie budowy, trzeci raz, kiedy sędziowie w Kielcach dokładają nam dopłatę i czwarty raz, kiedy w 2015 roku okaże się, że spółdzielnia nie ma pieniędzy na spłatę syndyka – podsumowuje Ewa Gawron, która walczy ze spółdzielnią mieszkaniową.”

Reporterka: Irmina Brachacz-Przesmycka

Od admina witryny:

Należy dodać, że na początku spółdzielcy z Polnej, w SO w Kielcach też wygrywali apelacje jakie skladał prezes Zielinski w imieniu SM. Dopiero po jednym z posiedzeń Rady Nadzorczej, gdzie nowy mecenas SM z Lublina (zresztą doktor prawa), zapowiedział swoją osobistą interwencję w tymże SO w Kielcach (mamy protokół z tego posiedzenia RN), w sprawach z apelacji SM, zaczęły zapadać całkiem odmienne od dotychczasowych wyroki.

Źródła:

http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,47262,16317056.html

http://www.interwencja.polsat.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/News,6271/index.html#1346927

BUNT w Wrocławiu!

„Awantura na Kozanowie. Prezesa spółdzielni pilnują ochroniarze

18.07.2007r
Screenshot_1Sceny jak z filmów akcji rozgrywają się na wrocławskim osiedlu Kozanów. Jest wzburzony tłum ludzi, policja i ochroniarze. Chodzi o los spółdzielni mieszkaniowej Kozanów IV i mieszkańców. Ci ostatni twierdzą, że większością głosów odwołali dotychczasowego prezesa. Ale Ryszard Kucharski sprawujący do tej pory to stanowisko, zamknął się w spółdzielni i otoczył ochroną. Tak było do czwartku, a ludziom i nowemu prezesowi nie udało się wejść do siedziby spółdzielni przy ul. Pałuckiej. Natomiast dziś rano tymczasowy prezes bez problemu wszedł do środka, jednak stwierdził, że brakuje ważnych dokumentów. Sprawę bada policja.

Dziś rano do spółdzielni mieszkaniowej Kozanów IV udało się wejść tymczasowemu prezesowi Grzegorzowi Mikołajczykowi. Okazało się, że z biurka prezesa przy Pałuckiej zniknęły oficjalne pieczątki spółdzielni. Natomiast z innego pomieszczenia – przy ul. Modrej, ktoś wykradł dokumenty potrzebne do zarejestrowania nowego zarządu w KRS. Co więcej – pomieszczenie przy Modrej zostało wcześniej zaplombowane przez policję. Plomby zostały zerwane.
Screenshot_5Stowarzyszenie Mieszkańców Spółdzielni Kozanów sympatyzujące z nowym prezesem, wymieniło już zamki do drzwi wejściowych w spółdzielni. Przedstawiciele starego zarządu odmawiają składania wyjaśnień. Dlaczego w ogóle w spółdzielni trzeba było plombować pomieszczenie? W nocy ze środy na czwartek, około godziny 2 dokumenty z posiedzenia kolegium Rady Nadzorczej Spółdzielni Kozanów IV zostały złożone w pomieszczeniu przy ulicy Modrej
– Ponieważ na miejscu była policja, bo stary zarząd utrudniał prace kolegium, poprosiliśmy ich o zaplombowanie pomieszczenia z dokumentami – mówi Agnieszka Ślipko, obecna przy zabezpieczaniu dokumentów. Nad ranem okazało się jednak, ze plomby zostały zerwane, a dokumenty, z których wynikało że Rada Nadzorcza odwołuje stary zarząd – zniknęły.

Screenshot_3

Dziś ok godz. 9. pod budynkiem spółdzielni zaczął gromadzić się tłum mieszkańców Kozanowa. Większość z nich to członkowie Stowarzyszenia Mieszkańców, które od trzech lat już stało w opozycji do prezesa Ryszarda Kucharskiego. Jednak inni mieszkańcy, którzy zatrzymywali się na widok zbiegowiska nie kryli oburzenia po tym, jak poznali całą sytuację – To jest zwyczajny bandytyzm – można było usłyszeć w tłumie.
W tłumie huczy od plotek. Mieszkanka Kozanowa z ulicy Modrej twierdzi, że widziała dwóch mężczyzn, którzy około godziny 9 wywozili na rowerach „jakieś teczki”. Dziś, aby zabezpieczyć się przed podobnymi incydentami, na prośbę tymczasowego prezesa spółdzielni w drzwiach wejściowych zostały wymienione zamki. Dziś już ochrona wpuściła do budynku tymczasowego prezesa Grzegorza Mikołajczyka. Kiedy jednak odkrył on, że zniknęła zalakowana przez niego wcześniej koperta z pieczątkami potrzebnymi do sygnowania dokumentów, zawiadomił policję. Sprawę już udało się opanować .”

Źródło:

http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3510641,bunt-mieszkancow-na-kozanowie-dwoch-prezesow-ochrona-i-policja-w-spoldzielni-zdjecia,id,t.html?cookie=1

Upadłość SM „Śródmieście” w Łodzi

zarzad_informuje

„Zarząd i Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej „Śródmieście” w Łodzi informują, że w dniu 20 czerwca 2014 r. do Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi XIV Wydziału Gospodarczego ds. Upadłościowych i Naprawczych wpłynął wniosek Zakładu Wodociągów i Kanalizacji spółka z o.o. w Łodzi – wierzyciela Spółdzielni – o ogłoszenie upadłości SM „Śródmieście” w Łodzi.

Postanowieniem Sądu z dnia 9 lipca 2014 (sygn. akt. XIV GU 83/14) został wyznaczony tymczasowy nadzorca sądowy – pan Dariusz Jędrzejewski.

TNS, czyli tymczasowy nadzorca sądowy powoływany jest przez sąd upadłościowy w tzw. postępowaniu zabezpieczającym, wszczynanym po złożeniu wniosku o upadłość. Do zadań nadzorcy należy sprawowanie kontroli nad czynnościami dłużnika oraz zbadanie jego przedsiębiorstwa celem określenia czy stan przedsiębiorstwa daje podstawy do ogłoszenia upadłości. TNS sporządza sprawozdanie, na podstawie którego sąd podejmuje decyzję o ogłoszeniu upadłości lub oddaleniu wniosku.

W związku z tym, że rozpoznawany jest już przez Sąd wniosek o ogłoszenie upadłości SM „Śródmieście”, Zarząd Spółdzielni nie może – mimo zobowiązania wynikającego z Uchwały nr 20 Zebrania Przedstawicieli z dnia 30 czerwca 2014 r. – wystąpić z własnym wnioskiem o ogłoszenie upadłości Spółdzielni. Sąd bowiem, na podstawie art. 199 § 1 pkt 2 Kodeksu postępowania cywilnego, w związku z art. 35 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe i naprawcze, odrzuci wniosek Zarządu o ogłoszenie upadłości Spółdzielni z powodu zawisłości sprawy.

Zarząd i Rada z zaniepokojeniem śledzi informacje o opóźnieniach związanych z wypłatą wynagrodzeń przez Spółdzielnię pomimo zwolnionych na te cele środków przez komornika. Postaramy się wyjaśnić, kto personalnie ponosi za to odpowiedzialność.”

Łódzki Mannhatan

„Sześć tygodni na sporządzenie opinii o stanie majątku Spółdzielni Mieszkaniowej „Śródmieście” oraz o możliwości pokrycia przez nią kosztów ewentualnego postępowania upadłościowego wyznaczył sąd Dariuszowi Jędrzejewskiemu, tymczasowemu nadzorcy sądowemu. Pojawił się on w spółdzielni po złożeniu przez Zakład Wodociągów i Kanalizacji wniosku o ogłoszenie jej upadłości w XIV Wydziale Gospodarczym ds. Upadłościowych i Naprawczych Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia.
– Upadłość SM „Śródmieście” nie jest jak na razie przesądzona – mówi sędzia Ewa Chałubińska, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Łodzi. – Dopiero opinia sporządzona przez nadzorcę będzie stanowiła podstawę do podjęcia przez sąd, na posiedzeniu jawnym lub też nie, decyzji o ogłoszeniu upadłości lub odrzuceniu takiego wniosku. Postanowienia w tej sprawie nie należy spodziewać się jednak wcześniej jak we wrześniu.

– Teraz zarząd spółdzielni nie może podejmować części decyzji bez konsultacji ze mną – podkreśla Dariusz Jędrzejewski. Zaległości SM „Śródmieście” w ZWiK sięgają 2 mln zł. W sumie długi spółdzielni wynoszą około 37 mln zł. – Zarząd ZWiK skierował do sądu wniosek o upadłość spółdzielni, ponieważ nie może dalej tolerować sytuacji, w której lawinowo narastają zaległości w opłatach za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków – mówi Miłosz Wika, rzecznik prasowy ZWiK. – Wielokrotne próby porozumienia się z zarządem okazały się nieskuteczne. Decyzje sądu w sprawie spółdzielni mogą być korzystne dla lokatorów, gdyż jej majątkiem będzie sprawnie zarządzać, wyznaczona przez sąd jedna osoba. ”

A JEDNAK Z NAMI NIE WYGRACIE!!

Stawajcie na głowie; przekupujcie kogo się da; kłamcie w „żywe oczy” gdzie to tylko możliwe,

a i TAK Z NAMI NIE WYGRACIE i wcześniej czy później (tfu,tfu, tfu – na psa urok)

I TAK W STARCIU Z PRAWDĄ PONIESIECIE KLĘSKĘ !!

To do was mówię osławione „lobby prezesowskie!

Oto najnowsze wieści z pola tej walki:

„Wygrany proces o bezzasadną podwyżkę! Wyrok Prawomocny!

10/07/2014r. Wczoraj 4-os. grupa lokatorów z bloku Na Skarpie 24 WYGRAŁA sprawę o nieuzasadnioną podwyżkę czynszu przed Sądem Okręgowym w Płocku. Werdykt: apelacja sp-ni oddalona, wyrok I instancji PRAWOMOCNY! Brawo, Skarpa 24!!!’

Wygrany proces o odrębną własność! Wyrok Prawomocny!

7/07/2014. Dziś Sąd Apelacyjny w Łodzi ogłosił wyrok w sprawie z powództwa lokatora Okrzei2 o zobowiązanie sp-ni Komunalnik do wyrażenia woli ustanowienia odrębnej własności jego 3 lokali. PEŁNE ZWYCIĘSTWO !!! Wyrok jest prawomocny, ewentualna kasacja nie wstrzymuje jego wykonania!”

 

Łódź – Bolesne „odcinanie” od „koryta”!!

Wczorajsze wydarzenia w siedzibie spółdzielni mieszkaniowej „Środmieście”  pokazały , że siłowe rozwiązania to jedyna metoda znana ludziom minionej epoki , którzy  z opłakanym skutkiem zarządzali spółdzielnią   przez ostatnie 30 lat.

Trzyosobowy tymczasowy zarząd został wybrany w zadłużonej po uszy Spółdzielni Mieszkaniowej „Śródmieście”. Tworzą go osoby wchodzące w skład nowej rady nadzorczej i oddelegowane przez nią do sprawowania tych funkcji. Screenshot_2Nowy zarząd złożył do Krajowego Rejestru Sądowego dokumenty dotyczące rejestracji nowo wybranych władz spółdzielni. Przypomnijmy, że 18 członków nowej rady nadzorczej zostało wybranych podczas zebrania przedstawicieli mieszkańców półtora tygodnia temu. Tymczasem stara rada nadzorcza oraz wyznaczony przez nią prezes (Elżbieta Szymańska) uważają, że nowa rada została wybrana bezprawnie. – Obecnie zależy nam głównie na tym, by uzyskać dostęp do wszystkich dokumentów spółdzielni – mówi Dariusz Trocha, tymczasowy prezes SM „Śródmieście”. – Dzięki nim poznamy prawdziwy obraz sytuacji finansowej spółdzielni. Na razie musimy polegać na przekazach ustnych poprzedniej ekipy, według której spółdzielnia ma około 37 mln zł długu.

policja w SM Śródmieście

Cztery policyjne radiowozy z 24 funkcjonariuszami, czterech ochroniarzy stojących przed drzwiami i broniących dostępu do pokoju tzw. starego zarządu oraz tłum lokatorów z trzyosobowym nowym zarządem i nową radą nadzorczą…

Tak w środę przed południem wyglądała siedziba spółdzielni mieszkaniowej „Śródmieście” przy ul. Wigury 15. Punktualnie o godz. 11 członkowie nowego zarządu pojawili się w niej w celu uzyskania dostępu do wszystkich dokumentów dotyczących spółdzielni oraz udostępnienia jej pomieszczeń do pracy. We wtorek złożyli w tej sprawie pismo w siedzibie SM „Śródmieście” zapowiadające ich wizytę. O pomoc w zapewnieniu bezpieczeństwa uczestnikom zdarzenia poprosili również policję. Obawiali się, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli.

Zgodnie z planem w środę o godz. 11 w siedzibie Spółdzielni Mieszkaniowej Śródmieście przy ul. Wigury 15 w Łodzi pojawił się nowy zarząd z żądaniem wydania biura i dokumentów. Towarzyszyli mu członkowie wybranej właśnie rady nadzorczej, mieszkańcy oraz policja. Jednak okazało się, że wstępu do gabinetu urzędującej prezes Elżbiety Szymańskiej broni czterech rosłych ochroniarzy, którzy  nikogo nie wpuszczali.

To rozsierdziło członków spółdzielni, którzy nie chcieli, by za ich własne pieniądze ktoś bronił dostępu do prezesa. Wezwana policja ograniczyła się do wylegitymowania mężczyzn i prób mediacji. Ostatecznie ochroniarze wpuścili do gabinetu nowego prezesa Dariusza Trochę oraz Katarzynę Tymanowską z nowej rady nadzorczej, po czym znów zamknęli drzwi na klucz.

Jednak mimo godzinnych negocjacji nie udało się osiągnąć porozumienia. – Pokazaliśmy pani prezes Szymańskiej dokumenty, które upoważniają nas do kierowania spółdzielnią, a ona pokazała nam swoje – mówił Dariusz Trocha. Okazało się też, że ochroniarzy prezes wynajęła za swoje własne pieniądze. Całe zajście nie posunęło jednak sprawy do przodu: prezes została w gabinecie, nowy zarząd na zewnątrz. – Wchodzimy na drogę prawną. Nie będziemy przecież przejmować spółdzielni siłą – mówi prezes Trocha. Nowy zarząd chce podważyć wpis starej rady nadzorczej do Krajowego Rejestru Sądowego. Planuje też skierować przeciw staremu zarządowi sprawę do prokuratury. Sytuacja w spółdzielni nazywanej w Łodzi Manhattanem jest skomplikowana, a jej sytuacja ekonomiczna bardzo zła. Po skompromitowaniu się poprzednich władz w czerwcu spółdzielcy wybrali nowych przedstawicieli, którzy w ubiegły poniedziałek na zebraniu wybrali nową radę nadzorczą. Ta w niedzielę odwołała stary zarząd i powołała nowy. W poniedziałek złożyła wniosek o wpisanie jej w KRS, w środę poprosiła obecną prezes o przekazanie spółdzielni. Jednak zdaniem starego zarządu nowi przedstawiciele mieszkańców Manhattanu zostali wybrani z błędami formalnymi. Dlatego stara rada nadzorcza podważa prawomocność zarządu nowego i wybrała niedawno własną prezes – Elżbietę Szymańską. – Teraz sąd musi zdecydować, która które władze są prawomocne – tłumaczy Agnieszka Wojciechowska, pełnomocniczka spółdzielców. SM Śródmieście ma ok. 37 mln zł długów. Wyszło to na jaw po zatrzymaniu w listopadzie byłego prezesa SM Śródmieście Krzysztofa D. Jest on oskarżony o niegospodarność.

Źródła:

Oświadczenie firmy ochroniarskiej, wynajętej przez „poniom prezes”:
pisma-878x1024

ELEMENTARNA KINDERSZTUBA

Może się to niepodobać co bardziej zacietrzewionym,

ale jako Admin tej witryny

NIE DOPUSZCZĘ DO WULGARYZMÓW I „KUCHENNEJ ŁACINY” NA TEJ WITRYNIE.

Nie dpouszczę też do używania słów powszechnie uważanych z obraźliwe.

Ta „działka” jest wyłącznie w gesti prezesów!

MARCUS

Ponownie do GIODO.

wojciech wiewiórski

Wojciech Wiewiórski – Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

W dniu dzisiejszym wyszedł do Warszawy nasz wniosek o ponowne rozpatrzenie przez GIODO sprawy ze skargi prezesa SM JAROTY w Olsztynie o  usunięcie   danych osobowych Skarżącego z naszej publikacji

CCI20140709_0001 Pełny tekst wniosku

GIODO – odwołanie

Prof. Małgorzata Jaśkowska -sedzia NSA

Prof. dr hab. Małgorzata Jaśkowska

http://www.profinfo.pl/jaskowska-malgorzata/

NSA-SMy są publiczne 1 — kopia

Pełny tekst wyroku

NSA – SM-y są publiczne

Prof Lech Paprzycki - Prezes Izby Karnej SN

  Prof. dr hab. Lech Paprzycki:

http://www.sn.pl/osadzienajwyzszym/SitePages/Organizacja.aspx?e=Org_IK

 I KZP 35 -2001

Pełny tekst wyroku

I KZP 35-01

23 posiedzenie Komisji oniemiało.

 

NPS-23

Urobek wg stanu na 29.05.2014r

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/urobek-wg-stanu-na-29.05.14.pdf

Bez odpowiedzi:

http://temidacontrasm.info/list-do-marszalek-sejmu/

30 minut Komisja czekała na kworum. O godzinie 16: 16 przewodniczący poinformował, że brakuje 1 osoby. Kworum stanowi 9 z 26 posłów Komisji. O godz. 16:29 przewodniczący się poddał i ogłosił, że przykro mu bardzo, ale w dniu dzisiejszym kworum nie zbierze, bo w czasie oczekiwania kilku posłów opuściło obrady.

Transmisja z owocnych obrad:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=DA185286C7B13FCAC1257D0900467E4B#

Ale oprócz tej rewelacji mamy dla Was jeszcze jedną nowinę.  Czy zauważyliście, że w porządku obrad dzisiejszej Komisji nie było druku ustawy o spółdzielniach nr 515  autorstwa PO?  O tym dlaczego projekt PO spadł ze ścieżki legislacyjnej  opowiemy za chwilę jak zestawimy materiały.

C.d.

Druk ustawy o spółdzielniach nr 515 autorstwa PO wszedł na ścieżkę legislacyjną w dniu 26.06.2012r jako pierwszy z grupy projektów ustawy ogólnej. Po wielkim rwetesie w miesiąc później na ścieżce pojawiły się konkurencyjne projekty zgłoszone rzez PSL (druk 980) i RP ( druk 1005).

Projekt musi być zgłoszony przez co najmniej 15 posłów. Druk 515 podpisało 17 posłów PO.

Druk 515

Jeszcze przed wejściem konkurencji gruchnęła wieść, że trzech posłów PO ( Zenon Durka, Aleksandra Trybuś i Ewa Kołodziej) wycofało swoje podpisy i projekt PO spadł ze ścieżki. Nasza witryna podjęła wtedy  batalię o przywrócenie tego projektu  na na drogę legislacyjną stawiając pytanie: „Kto sprzedał projekt posłanki Staroń ?”. Tych publikacji nie możemy już dzisiaj pokazać, bo brakowało miejsca na serwerze i Administrator zrobił porządek. Do dzisiaj nie wiemy jak to się stało, ale stanęło na tym, że swoje podpisy wycofały tylko dwie posłanki i projekt wrócił na ścieżkę, bo w wyniku tych osobliwości utrzymało się 15 podpisów.

Wycofane podpisy

Mamy nadzieję, że użytkownicy spółdzielczych mieszkań będą wiedzieli co zrobić z brakiem empatii obydwu tych dam dla  życia w środowisku spółdzielczego bezhołowia.

Historia podobno lubi się powtarzać. W wyniku wyborów do europarlamentu wygasł mandat posłanki Julii Pitery. Liczba posłów PO spadła więc poniżej wymaganych 15 –tu i projekt znowu zniknął w czeluściach niebytu.

Wygaśnięty mandat

Źle się stało, proszę państwa, bo projekt PO jako jedyny proponował modernizację instytucji lustracji. Te dwa projekty, które zostały na ścieżce pozostawiają w formie nienaruszonej skompromitowany model dotychczasowej pseudolustracji  z jej wodzirejem na czele, który niedługo załga się na śmierć. Proponujemy oszczędzić mu ryzyka. Niech sobie żyje, byle z daleka od spółdzielczości.

Pani Poseł, zwracam się z tego miejsca, do posłanki Staroń. Przecież posłów PO jest 202. Niemożliwe, żeby w tak szerokim gremium nie znalazła się ani jedna osoba, która gotowa będzie złożyć podpis pod Pani projektem, żeby przywrócić go na ścieżkę legislacyjną. Mamy jeszcze nikłą nadzieją,  że Komisja się w końcu  zdyscyplinuje i zdąży uchwalić ustawę Prawo spółdzielcze przed upływem kadencji. Chcemy stoczyć batalię o przebudowę przepisów dotyczących lustracji spółdzielni mieszkaniowych w oparciu  projekt PO.   Jeśli rzeczywiście Pani nikogo takiego nie znajdzie, to zupełnie zwątpimy w to, że Platforma jest w stanie wyjść z kryzysu w jakim się znalazła.

 100_4084

100_4075

100_4076

100_4077

100_4074

 

Donoszą na sędziów.

Donosza na sedziów.

Donosza na sedziów 2Z artykułu: „Formuła rankingów sprawdza się w wielu dziedzinach. Powstają coraz to nowe. Mamy już rankingi szkół wyższych, lekarzy, szpitali, urzędów skarbowych czy kancelarii prawnych – ocenia zjawisko socjolog Łukasz Zagórski. Jego zdaniem to naturalna kolej rzeczy ze względu na konkurencję, która wymusza rywalizację, i na coraz bardziej świadome społeczeństwo. To właśnie jemu ma służyć szczególnie formuła rankingu pozwalająca na ocenę zachowań konkretnych sędziów.”

To jest link do strony, gdzie można ocenić sędziego: http://www.dajwlape.pl/?page=Ranking

Sporo się zmieniło.

Sąd Rej Białystok

Sąd Rejonowy w Białymstoku

Sporo się zmieniło od czasów, kiedy sądy, cieszyły się sprawnością czytania przepisów prawa spółdzielczego z właściwym rozumieniem ich intencji. Teraz sprawa  rozpoznania wniosku o zobowiązanie spółdzielni do wydania kopii dokumentu, którego spółdzielnia nie chce pokazać, potrafi trwać dwa lata, bo sądy spierają się o właściwość (o to czy sąd, do którego wniosek został skierowany, jest instancją właściwą dla rozpoznania sprawy). Właściwości sądów są m. in. uzależnione od wartości przedmiotu sporu ( do 75 tyś decyduje SR a powyżej SO). Tą wartość wnioskodawca musi podać sądowi, ale tylko wtedy, kiedy spiera się o majątek (o mieszkanie, o zwrot nienależnie pobranych pieniędzy, o prawa autorskie itp.) W takich przypadkach opłata sądowa naliczana jest procentowo od wartości majątku, o który toczy się spór, więc sąd, żeby naliczyć opłatę, musi wiedzieć jakiej kwoty nienależnie pobranej domaga się wnioskodawca, ile kosztuje mieszkanie, o które się sądzi  lub jaką wartość ma prawo autorskie, o które się spiera). Ta wartość majątku, o którą  toczy się spór to jest właśnie wartość przedmiotu sporu.

Ale sprawa o nakaz wydania dokumentów jest sprawą NIEMAJĄTKOWĄ , bo roszczenie o wydanie dokumentów jest prawem niematerialnym i nie ma ceny rynkowej, dlatego sąd od sprawy o nakaz  wydania dokumentów pobiera opłatę STAŁĄ (a nie procentową). Opłata ta jest określona w ustawie o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.

A sądy wzywają członków spółdzielni przy takiej okazji do określenia wartości przedmiotu sporu. Dlaczego tak się dzieje?

Członek spółdzielni ubiega się np. o wydanie kopii uchwały zarządu, która mieści się na jednej stronie formatu A4 i musi odpowiadać sądowi na durne pytania: jaką wartość ma ta kartka papieru. Dlaczego? Bo sąd, który stawia takie pytania się wygłupia, żeby spławić sprawę.

Spółdzielnia odmówiła, więc członek zgodnie z prawem spółdzielczym zwrócił się o nakaz  wydania dokumentu do Sądu Rejestrowego. Ten uznał, że na podstawie art. 18, § 3 ustawy Prawo spółdzielcze może nakazać tylko wydanie umowy a innych dokumentów nie. Ale ponieważ, jak jest prawo, to przysługuje też roszczenie, więc powinien je rozstrzygnąć sąd cywilny. Prawo jest niemajątkowe to zgodnie z art. 17, pkt. 1 kpc ta sprawa należy do właściwości Sądu Okręgowego (w sprawach majątkowych SO rozstrzyga o kwotach powyżej 75 tyś. zł.). Sąd Rejestrowy odesłał więc sprawę do Sądu Okręgowego. A Sąd Okręgowy, żeby znaleźć pretekst do zwrócenia sprawy, wmawia członkowi spółdzielni, że sprawa jest majątkowa i wzywa go do podania wartości przedmiotu sporu, czyli określenia czego? – jaką wartość rynkową ma prawo wglądu do uchwały, czy jaką wartość ma ta kartka papieru ze skopiowaną uchwałą? Wnioskodawca postawiony pod murem nie wie co ma robić. Spierać się z sądem boi, żeby nie zaszkodzić sprawie, więc na głupie pytanie pisze głupią odpowiedź, że jedna strona kserokopii kosztuje np. 18 groszy. Sąd Okręgowy manipulując charakterem sprawy przez  nieuprawnione  przyjęcie, że jest ona sprawą majątkową, odsyła ją do Sądu Rejonowego  w oparciu o stwierdzenie,  że jego właściwość rzeczowa w sprawach majątkowych jest powyżej 75 tyś zł.

No przecież to jest gra w durnia. Sprawa ciągnie się w nieskończoność. Pochłania nasz czas i pieniądze. Na dodatek jeśli dotyczy dokumentu dla spółdzielni bardzo drażliwego orzeczenie jest dla członka spółdzielni niekorzystne. W ten sposób poskramia się zapał niepokornych do wtykania nosa w „nie swoje sprawy”

Niegdyś bywało inaczej. Prezentujemy postanowienie Sądu Rejonowego w Białymstoku opublikowane w 2010r.  Sąd uwzględniając wniosek nakazał wydać  członkowi spółdzielni   kopie umów i faktur na usługi zlecone przez SM „Słoneczny stok”, a także kopię rejestru członków spółdzielni.

SR Białystok

Pełny tekst postanowienia

Post.KRS nt.wyd.dokument.

Pr.  SR w Białymstoku Tomasz Kaużny

Tomasz Kałużny – Prezes Sądu Rejonowego w Białymstoku

 

Świadomość dojrzewa.

M. WielgoRedaktor Marek Wielgo

Świadomość dojrzewa

Czytaj więcej:

http://wyborcza.biz/finanse/1,108340,13796189,Mieszkancy_nie_chca_rezygnowac_ze_spoldzielni.html

 

Manipulacje pod „parasolem” beneficjentów

Minął  okres „WALNYCH”,  czyli „stan podgorączkowy” w  znakomitej wiekszości polskich SM. I ta „gorączkowość” nie ma nic wspólnego z merytorycznymi problemami przygotowania takiego „Walnego”! To, w sumie jest „rutyna” w normalnie funkcjonującej SM. TU chodzi o zupełnie coś innego:

„Jak nie dopuścić, aby członkowie SM poczuli się właścicielami tejże SM”!

Bo jeszcze zechcą odwołać, uzurpujący sobie wszelkie ich prawa, zarząd! Co za zgroza – mogą go „odciąć od koryta”!  Wszelkie działania podejmowane w tym celu, są w oczach tychże „łorganizatorów” WALNEGO usprawiedliwione, tym bardziej, że mogą liczyć na jakże skuteczne wsparcie obrońców „lobby prezesowskiego”, w sposób nieuprawniony mianujących się „obrońcami poskiej spółdzielczości”.

Prezesi, aby osiągnąć zmierzony cel, uciekają się do wielu technik manipulacyjnych. Nawet wzywania policji, jak miało to miejsce w SM „Śródmieście” w Łodzi, mimo że to właśnie dzięki ich działaniom o charakterze przestępczym, ta SM jest bankrutem, a na to co się w niej dzieje są zwrócone oczy spółdzielców z całego kraju.

Obstawa prezesaPolicja na WalnymPolicja na ‚Walnym” SM „Śródmieście w Łodzi, w dn. 30.06.2014r

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że takie ekstremalne sytuacje zdarzają się rzadko. Najczęściej odbywa się to tak jak w Zabrzańskiej SM:

” Mechanizmy „rządzące” Walnym w naszej Spółdzielni. Przedstawione poniżej historie mają wspólny mianownik stosowany przez Zarząd, któremu przyświeca motto: „kierujemy się statutem jeśli jest dla nas korzystny:

  • lista kandydatów do Rady Nadzorczej została przygotowana w oparciu o kolejność zgłoszeń (do 2011 roku listy były sporządzane alfabetycznie) – tak się „szczęśliwie” złożyło, że do Rady weszli kandydaci, którzy znajdowali się na miejscach od 1 do 13 na 27 zgłoszonych osób (za wyjątkiem osoby wpisanej pod numerem 11). Zauważmy, że z listą zgłoszonych kandydatów można było się zapoznać w siedzibie Spółdzielni od dnia 26 maja. Informacja o Walnym pojawiła się na stronie Spółdzielni 22 kwietnia, a zwycięskich dwunastu kandydatów zgłoszono w dniach od 22 do 25 kwietnia. Zwróćmy uwagę na fakt, że aż 10 z tych osób zostało zgłoszonych już pierwszego dnia (czyli 22 kwietnia). Czy nie jest to dla Państwa intrygujące? Nam trudno uwierzyć w tak niesamowity zbieg okoliczności.
  • kandydaci do Rady Nadzorczej musieli być zgłoszeni do 15 dni przed Walnym, mimo iż żaden z zapisów Statutu, oraz zapisów ustawowych, nie nakazuje takiego rozwiązania, co więcej nasz Statut wskazuje jedynie w par.18(4), ust.2, że „Zgłoszenie kandydata odbywa się pisemnie z podaniem imienia i nazwiska kandydata oraz jego adresu zamieszkania” nie obligując kogokolwiek do zgłaszania kandydatów w siedzibie Spółdzielni. Nie wprowadzając jednocześnie żadnych ograniczeń czasowych. Należy zaznaczyć, że ten sposób zgłaszania kandydatów do Rady Nadzorczej został wprowadzony przez Zarząd w marcu 2011 roku (czyli przy okazji poprzednich wyborów do Rady Nadzorczej). To działanie umożliwiło członkom Rady Nadzorczej wybranej w 2008 roku na pełnienie swojej funkcji, w niezmienionym składzie, przez dwie kadencje – aż do roku 2014.
  • „cuda czasowe” przy kontr-uchwale do uchwały dotyczącej zmian w Statucie zgłoszonych przez Stowarzyszenie. Niby nic zaskakującego, ale jakiekolwiek projekty uchwał można było oglądać dopiero od 26 maja, a tymczasem kontr-uchwała jest datowana na 23 maja (data wpływu do Spółdzielni), a co równie interesujące – tego dnia było już uzbierane ok. 200 podpisów pod tą kontr-uchwałą. Niesamowite!
  • nie wpuszczono Posła Sejmu RP jako obserwatora na część Walnego dotyczącą „Zachodu”.
  • zauważono nieprawidłowości w listach obecności (występowały podpisy osób, które nie były obecne na Walnym) co mogło skutkować wydaniem mandatów uprawniających do głosowania osobom, które takiego prawa nie posiadały.
  • na wszystkich częściach Walnego (oprócz „Zachodu”) zamieniono kolejność wyboru członków do komisji – wg porządku obrad najpierw miał być wybór do Komisji Mandatowo-Skrutacyjnej, a następnie do Komisji Wyborczej i Wniosków.
  • wbrew zapisom w Statucie członkowi Komisji Wyborczej i Wniosków odmówiono możliwości kandydowania również do Komisji Mandatowo-Skrutacyjnej co jest niezgodne z par.18(2), ust.6. Prawnicy Organizatora „wyjaśnili”, że zapis statutowy nie ma tutaj zastosowania, bo dotyczy on tylko sytuacji, gdy na sali jest zbyt mało członków aby obsadzić miejsca we wszystkich komisjach – jak widać interpretacja zapisów Statutu wg potrzeb Zarządu.
  • Organizator niewłaściwie zabezpieczył koperty z kartami wyborczymi na wszystkich częściach Walnego za wyjątkiem „Zachodu”. Ponadto na ostatniej części Walnego – na „Zaborzu” – nie było okazania zabezpieczonych kopert z wynikami z wcześniejszych pięciu części Walnego, oraz procesu „odlakowania” co wzbudziło wśród spółdzielców zrozumiałe obawy dotyczące wiarygodności tak przeprowadzonych wyborów.
  • nie zapewniono tajności głosowania przy wyborze członków Rady Nadzorczej mimo iż byli spółdzielcy, którzy pisemnie zwracali uwagę na ten aspekt.
  • nieprecyzyjnie objaśniono i niezrozumiale przedstawiono sposób głosowania na kandydatów do Rady Nadzorczej (część osób, z którymi rozmawialiśmy skarżyło się na to, że po wyjaśnieniach prawników byli przekonani, że skreśleń kandydatów mają dokonać tylko w ramach własnego ADS).
  • na pięciu częściach Walnego nie podano do wiadomości cząstkowych wyników wyborów do Rady Nadzorczej. Powinny one być podane przez Przewodniczącego każdej części Walnego Zgromadzenia – par.18(4), ust.8 Statutu. Ostateczne wyniki podano dopiero na „Zaborzu”. Organizator nie wyraził zgody na odczytanie cząstkowych wyników na poszczególnych częściach Walnego.
  • na wszystkich częściach Walnego, za wyjątkiem „Zachodu”, całkowicie ignorowane były wnioski formalne zgłaszane przez członków (tymczasem par.18(6), ust.7 brzmi „Niezwłocznie po zgłoszeniu wniosku w sprawie formalnej i wysłuchaniu jednego uczestnika opowiadającego się za i jednego przeciw wnioskowi, Przewodniczący zarządza głosowanie nad przyjęciem lub odrzuceniem wniosku”).
  • podjęto dwie uchwały dotyczące sprzedaży prawa wieczystego użytkowania nieruchomości gruntowych z naruszeniem art.8 ust.9 Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.”

Powyższy wpis pochodzi z   http://www.zsm.zabrze.pl/walne/raport-z-tegorocznego-walnego/ . ZSM to „gniazdo rodzinne” jednego z nielicznych w Sejmie, rzeczywistego OBROŃCY członków SM, PANA POSŁA BORYSA BUDKI. A jednocześnie jest to SM która przegrała liczne procesy z półdzielcami i  nie tylko, a także której działaniami jest zainteresowana prokuratura.

ZSM

I tu rodzi się podstawowe pytanie:

Jeżeli takie rzeczy dzieją sie na oczach Posła, wbrew jego dzialaniom i zamierzeniom, w sposób bezczelny lekceważacy prawa i Jego i szeregowych spółdzielców, to jak są traktowani przez tych uzurpatorów szeregowi członkowie tej i innych SM?

To pytanie ma adresatów – obrońców tej patologi.

Jest ich wielu, bardzo wielu, że wymienię tutaj posłów Gosa i Ajchlera, Zbonikowskiego, posłanki Nowak i Masłowską, posłów Borowczaka, Borawskiego, Sajaka, Szmita,

a przede wszystkim panów Jankowskiego, Domagalskiego, Jórdeczkę i jeszcze wielu innych.

To Wasz parasol chroni takie przestępcze poczynania satrapów polskich SM!!

 

GIODO w obronie MAFII !

wojciech wiewiórskiWojciech Wiewiórski -  Generalny Inspektor Danych Osobowych

Jak długo jeszcze, organy administracji naszego państwa będą sprzyjały przestępstwu?

To dlatego nasz kraj powoli rozkłada chaos, że znaczącymi podmiotami potykającej się gospodarki, kierują recydywiści, a niezadowoleni z owego stanu rzeczy obywatele nie mogą wskazywać ich palcem, bo tacy emisariusze polityki państwa jak GIODO, krępują im ręce.

Co to za demokracja, która przed oczami opinii publicznej usiłuje schować kryminalne skłonności osób ulokowanych na eksponowanych stanowiskach struktury organizacyjnej naszej Ojczyzny?

23 czerwca br., proszę Państwa, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, w odpowiedzi na skargę prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej JAROTY w Olsztynie Romana Przedwojskiego, wydał, ku naszemu zdumieniu, skandaliczną decyzję nakazującą naszemu Stowarzyszeniu usunięcie danych osobowych skarżącego z opublikowanego w niniejszej witrynie artykułu pt. „Znowu prezes na tarczy”

http://temidacontrasm.info/znowu-prezes-na-tarczy/

CCI20140627_0001Decyzja Giodo

LewińskiAndrzej Lewiński – autor Decyzji,  z-ca GIODO

Jesteśmy oburzeni i nie kryjemy swojego zniesmaczenia  nieetyczną postawą urzędu, który reprezentuje majestat władzy naszego państwa i obowiązany jest służyć idei ładu społecznego, a nie jednostkom naruszającym prawo.

Nasze oburzenie pozostaje w związku z technikami manipulacji prawem jakie użyte zostały w uzasadnieniu wydanej decyzji.

Generalnemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych zarzucamy, iż:

1- pominął głębokim milczeniem podstawową tezę naszej obrony opartą na twierdzeniu, że prezes spółdzielni mieszkaniowej jest OSOBĄ PUBLICZNĄ. Na uzasadnienie tego twierdzenia przedstawiliśmy dwa orzeczenia ( uchwałę Sądu Najwyższego podjętą w składzie 7 sędziów, a więc mającą moc zasady prawnej, oraz wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego). Te dwa orzeczenia to niepodważalny stan prawny obowiązujący każdy urząd administracji państwa;

http://temidacontrasm.info/odpowiadamy-giodo/

2 - ograniczył zakres statutowych uprawnień Stowarzyszenia sformułowanych w ustanowionym przez nas Regulaminie, co miało służyć potwierdzeniu stanowiska (manipulacji), że zakres naszej działalności nie upoważnia nas do komentowania patologii polegającej na powszechnym i wielokrotnym łamaniu prawa przez prezesów spółdzielni mieszkaniowych, jakim jest uporczywe odmawianie członkom dostępu do spółdzielczych dokumentów.

Z uwagi na powyższe okoliczności zamierzamy (zgodnie z pouczeniem) złożyć wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Rzetelne odniesienie się przez GIODO do tezy, że prezes spółdzielni mieszkaniowej jest OSOBĄ PUBLICZNĄ winno bowiem skutkować bezsprzecznym oddaleniem skargi wniesionej przez prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej JAROTY w Olsztynie p. Romana Przedwojskiego.

Ustawa o ochronie danych osobowych chroni wyłącznie dane osób fizycznych (prywatnych).

Zgodnie z art. 6, ust 1 ustawy o ochronie danych osobowych termin „dane osobowe” oznacza wszelkie informacje przyporządkowane osobie fizycznej, po których można ją zidentyfikować. Taką informacją identyfikującą osobę fizyczną jest też jej wizerunek, którego bez zgody tej osoby nie można publikować.

Natomiast funkcjonariusz publiczny (upraszczając), w jednej części dnia jest osobą publiczną a w drugiej części dnia jest osobą fizyczną (prywatną).

W tym czasie i zakresie, w którym funkcjonariusz publiczny wykonuje  czynności związane z pełnioną funkcją nie podlega on osłonie wynikającej z ustawy o ochronie danych osobowych, bo ta osłona została wyłączona przez art. 5 ust 2 i 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Dotyczy to wszystkich informacji o osobie publicznej włącznie z jej wizerunkiem i orzeczeniami o skazaniu pozostającymi w związku z pełnioną funkcją.

Cytujemy ustawę o dostępie do informacji publicznej:

Art. 5.

1. Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu w zakresie i na zasadach określonych w przepisach o ochronie informacji niejawnych oraz o ochronie innych tajemnic ustawowo chronionych.

 2. Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa.

 3. Nie można, z zastrzeżeniem ust. 1 i 2, ograniczać dostępu do informacji o sprawach rozstrzyganych w postępowaniu przed organami państwa, w szczególności w postępowaniu administracyjnym, karnym lub cywilnym, ze względu na ochronę interesu strony, jeżeli postępowanie dotyczy władz publicznych lub innych podmiotów wykonujących zadania publiczne albo osób pełniących funkcje publiczne – w zakresie tych zadań lub funkcji.

Jak wynika z ust 2 nie podlegają opiece ustawy o ochronie danych osobowych żadne informacje (dane) o osobie publicznej, włącznie z zasadami wynagradzania (a więc także i wizerunek), jeśli dotyczą one pełnionej funkcji. Ust 3 natomiast stanowi, że nie podlegają ochronie również informacje o toczących się postępowaniach (w tym karnym) jeśli mają one związek z wykonywaną funkcją publiczną.

W naszej ocenie art. 5 ust 2 i 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej w zw. z art. 13, ust 3 ustawy Prawo prasowe, w odniesieniu do osób pełniących funkcje publiczne znosi również ograniczenia ustanowione przez art. 13 ust 1 i 2 prawa prasowego, który używa ogólnego terminu „osoby” bez rozróżniania na fizyczne i publiczne i zabrania komentowania toczącego się postępowania przed ogłoszeniem wyroku w pierwszej instancji a także publikacji wizerunku i danych osobowych „osoby” przeciwko której to postępowanie się toczy.

Odnosząc się natomiast do zarzutu, że regulamin stowarzyszenia nie uprawnia nas do zajmowania się tematyką kar nakładanych na prezesów za odmowę udostępnienia członkom kopii umowy usługowej oświadczamy:

Regulaminowym celem naszego stowarzyszenia jest walka z bezczynnością organów spółdzielni mieszkaniowych, o której mowa w art. 49 usm i która jest instrumentem używanym przez prezesów do blokowania prawa do powszechnego uwłaszczenia się spółdzielców. Ten cel zgodnie z § 2 pkt 1 Regulaminu realizujemy przez podnoszenie świadomości prawnej członków spółdzielni mieszkaniowych. Aby prawidłowo  ocenić powody uwłaszczeniowej bezczynności organów spółdzielni mieszkaniowych członkowie muszą rozumieć jakimi przesłankami kierują się one przy blokowaniu przekształceń własnościowych. Jedną z takich przesłanek jest chęć zachowania istniejącego stanu rzeczy, bo ten stan rzeczy pozwala organom spółdzielni na niekontrolowany obrót ogromnymi środkami pochodzącymi zarówno z kieszeni samych członków spółdzielni jak też ze środków publicznych. Dowodem potwierdzającym brak członkowskiego wpływu na sposób wydawania przez spółdzielnię członkowskich pieniędzy, jest uporczywe odmawianie członkom dostępu do spółdzielczych dokumentów. Takie odmowy są aktami łamania obowiązującego prawa. Publikowanie wyroków skazujących w takich sprawach jest sposobem na podnoszenie świadomości prawnej członków spółdzielni mieszkaniowych, która pozwala im zrozumieć powody, dla których organy spółdzielni grają na zwłokę w przygotowaniu warunków prawnych pozwalających na przekształcenie spółdzielczych praw do lokali w odrębną własność tych lokali

Poza tym nasz cel realizujemy również przez działania objęte zapisem § 2 pkt 3 i 5 Regulaminu, których założeniem jest:

3.upowszechnianie zasad pożytku publicznego takich jak: zasada służebnej roli instytucji demokratycznego państwa prawnego wobec jego obywateli, zasada poszanowania prawa i sprawiedliwości społecznej, zasada równości wszystkich obywateli wobec prawa, zasada ochrony praw nabytych oraz inne normy określające reguły demokratycznego porządku prawnego w naszym państwie,

5. współdziałanie z organami administracji państwa oraz innymi organizacjami pozarządowymi w zakresie opiniowania procesów legislacyjnych dotyczących problemu udziału państwa w zabezpieczaniu podstawowej potrzeby bytowej jego obywateli tj. potrzeby zapewnienia im przysłowiowego „dachu nad głową”,

a tego działający z upoważnienia GIODO inspektor nie był uprzejmy zauważyć.

Słowem zamierzamy zwrócić się o ponowne rzetelne odniesienie się GIODO do naszego twierdzenia, że prezes spółdzielni mieszkaniowej jest OSOBĄ PUBLICZNĄ.

Dodać należy, że to właśnie publiczne napiętnowanie recydywistów jest metodą, która może otworzyć szanse na resocjalizacyjny efekt w stosunku do skarżącego oraz w odniesieniu do podobnych sytuacji w innych spółdzielniach, bo kary grzywny nie przynoszą zakładanego skutku. Niepoprawni płacą je ze spółdzielczego budżetu (z naszych pieniędzy) i z maniakalnym wręcz uporem serwują nam kolejne odmowy. Skarżący jest chyba liderem wśród kolekcjonerów wyroków, bo zaksięgował  już na  koncie spółdzielni 4 orzeczenia skazujące go na karę grzywny za odmowę udostępnienia członkom spółdzielczych dokumentów. Ma się to nijak do decyzji GIODO i zawartego w niej oświadczenia, że tylko sądy mają prawo do  wychowawczego oddziaływania.

Społeczeństwo  takiego prawa nie ma?

kneblowanie ust

Walne „TOP SECRET” !

„Ostrowiec:  Walne w „Krzemionkach” za zamkniętymi drzwiami

Za kratamiW poniedziałek dziennikarz „Wiadomości Świętokrzyskich” nie został wpuszczony na Walne Zebranie Członków Spółdzielnie Mieszkaniowej „Krzemionki”. Pracownik spółdzielni poinformował go, że nie może wejść na salę, ponieważ takie jest zarządzenie „pana” prezesa.

Za kratami 1
Poprosiliśmy więc o wyjaśnienie, na jakiej podstawie pan prezes podjął taką decyzję? Czy nie powinni o tym zdecydować w głosowaniu obecni na sali członkowie zebrania?
Redakcja Wiadomości otrzymała stanowisko Zarządu SM „Krzemionki”, w którym to napisano między innymi: „(…) Spółdzielnia mieszkaniowa jest zrzeszeniem osób fizycznych, korporacją, jest jednostką gospodarki niepaństwowej, jest podmiotem prywatnym, dlatego też prawo wstępu każdej osoby, w tym i dziennikarzy na posiedzeniu organów kolegialnych jest nieuprawniony.”.
Dalej czytamy, że owszem prasa może dostać informację, ale: „(…) Podmiot zobowiązany do udzielenia informacji musi ustalić na jakim „wycinku” działalności prasa chce uzyskać informację.(…)”.
Janusz Tarasiewicz, wiceprezes zarządu głównego Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców: „Zgodnie z ustawą każdy ze spółdzielców ma prawo do korzystania na własny koszt z pomocy eksperta, czyli np. może zaprosić na walne swojej części innego członka spółdzielni, bardziej biegłego w przepisach. Zarząd i rada nadzorcza nie mogą zabronić wstępu do sali przedstawicielom mediów. Do takiej decyzji są uprawnieni jedynie sami spółdzielcy w głosowaniu”.
Na początku czerwca zebrania przeprowadziła Ostrowiecka Spółdzielnia Mieszkaniowa i tam nikt nie robił problemu z obecności mediów. W tym tygodniu Walne będą w SM „Hutnik”, tam również zarząd nie widzi żadnych przeciwskazań, wręcz zaprasza, by obradom przysłuchiwali się dziennikarze. Władze tych spółdzielni nie mają nic do ukrycia.
Nawet jeśli spółdzielnia jest „prywatną” własnością, co twierdzi Zarząd „Krzemionek”, to jej działalność powinna być transparentna. Dyskusje o ważnych sprawach dla ogółu lokatorów nie powinny być prowadzone za zamkniętymi drzwiami.

Ocenę pozostawiamy Czytelnikom.”

Autor: G. Soboń;  24-06-2014,

Źródło: http://www.wiadomoscisw.pl/news.php?readmore=1321

Kolejny czołowy lustrator – u prokuratora!

Reprezentacyjny lustrator ZRSM RP, niejaki B.B. z OTBS Ostrowiec, protegowany „dochtóra” Jankowskiego, ma kłopoty.

Screenshot_1Osiedle OTBS

Oto szczegóły:

„Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim bada doniesienie dotyczące działań byłego zarządu Ostrowieckiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego.

Doniesienie zostało złożone przez obecny zarząd w połowie kwietnia 2014 r. i jest dość obszerne.
-W nadesłanych dokumentach, zawierających także materiały związkowe, jest mowa o szeregu nieprawidłowości w działaniach byłego prezesa zarządu –informuje Prokurator Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim, Waldemar Pionka. Prokurator analizuje materiały pod kątem potwierdzenia nieprawdy w dokumentacji, a także podejmowania działań na szkodę spółki przez osoby z kierownictwa OTBS. Temat został ujęty, jeśli tak można powiedzieć, wnikliwie i precyzyjnie.
Władze spółki, którym przewodzi p.o. prezesa Magdalena Kołeczek, która złożyła doniesienie do prokuratury, a także sam prezydent Jarosław Wilczyński, którego służby dokonały kontroli i natknęły się na sensacje, nie chcą wyjawiać o co dokładnie chodzi. Mówią zgodnie, że to mogłoby zaszkodzić sprawie. Próżno też szukać raportu pokontrolnego na BIP-ie magistratu. Nie wiadomo też do końca, czy to też ta sprawa doprowadziła do kolejnej zmiany w zarządzie OTBS, do którego wskoczył na stanowisko p.o. członka zarządu – Mariusz Tomasik.
Według naszych ustaleń w całej sprawie chodzi o adaptację szkieletu bloku „C” Zespół Szkół Publicznych Nr 2 na os. Stawki pod nową siedzibę OTBS. Inwestycja, która miała kosztować 3,5 mln zł, winna być oddana już niespełna rok temu, ale nadal na placu budowy zastać można pracujące ekipy. Nasze nieoficjalne źródła podają, że mogło dojść do przelewu środków finansowych za niewykonane jeszcze prace. Prokuratura teraz ma miesiąc na przeprowadzenie postępowania sprawdzającego. W zależności od poczynionych ustaleń, może podjąć decyzję o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego.
Śledztwo toczy się w kierunku przestępstwa z art. 296 par. 2 kk, tj. nadużycia zaufania w obrocie gospodarczym w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jest ono zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Drugim przepisem, branym pod uwagę przez prokuratora, jest art. 271 kk. Jest to poświadczenie nieprawdy w dokumencie, czyli tzw. fałsz intelektualny. Grozi za nie kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
Na obrady Walnego nie zostali wpuszczeni również dziennikarze innych gazet i Radia Kielce.

Rewolucja w Ostrowcu

Rewolucja w Spółdzielni Mieszkaniowej „Krzemionki”

SONY DSCSąd Apelacyjny w Krakowie Wydział I Cywilny prawomocnie rozstrzygnął, że wybory do rady nadzorczej SM „Krzemionki”, które odbyły się na ubiegłorocznym Walnym,

muszą być powtórzone.

Przedstawiciele jednego z organów Spółdzielni Mieszkaniowej „Krzemionki” zostali bowiem wybrani z naruszeniem prawa i będą musieli odejść.
-Sąd Apelacyjny w Krakowie potwierdził prawo mieszkańców do demokratycznego i zgodnego z prawem wyboru swoich przedstawicieli –mówi inicjator całej sprawy, przedsiębiorca Mirosław Kaczmarczyk.
Mirosław KaczmarekPan Mirosław
-Nie będę tej sprawy na gorąco komentował -powiedział tuż po wyjściu z sali rozpraw prezes zarządu, Waldemar Zysk.
Znalazł się jeden niepokorny
Zaczęło się od niezadowolenia z działań, podejmowanych przez zarząd i radę nadzorczą SM „Krzemionki”, w sprawie montażu i wymiany liczników gazowych. Część mieszkańców nie chciała się na to zgodzić i aby uzyskać realny wpływ na decyzje zarządu, postanowiła wystawić swoich kandydatów w wyborach do rady nadzorczej. Nikt z tej grupy nie dostał się do składu rady, gdyż – jak twierdzili protestujący - wybory zostały sfałszowane.
Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Kielcach Wydział I Cywilny. Z pozwem o stwierdzenie nieważności tej uchwały wystąpił jeden z mieszkańców – Mirosław Kaczmarek. W pozwie do sądu powołał się na art. 18 par. 2 pkt 2 prawa spółdzielczego, według którego członek spółdzielni ma prawo wybierania i bycia wybieranym do organów spółdzielni.
-W uzasadnieniu pozwu napisałem, że w trakcie liczenia głosów, zastosowano metodę niewłaściwą, która była sprzeczna z pouczeniem widniejącym na karcie do głosowania –stwierdza M. Kaczmarczyk. Sąd musiał więc rozstrzygnąć, czy w toku wyborów do rady nadzorczej uchybiono prawidłowemu sposobowi liczenia głosów w trakcie Walnego Zgromadzenia, a tym samym czy naruszony został zapis art. 18 par. 2 pkt 2 prawa spółdzielczego?
M. Kaczmarczyk przyznaje, że mieszkańcy korzystali z pomocy ekspertów, w tym poseł Lidii Staroń i jej prawników.
-Wspólnie z mieszkańcami,  którym leży na sercu dobro spółdzielni, domagaliśmy się stwierdzenia nieważności uchwały spółdzielni –mówi M. Kaczmarczyk. Błędne pouczenie, zawarte na kartach do głosowania, spowodowało oddanie głosów nieważnych i wypaczyło wynik wyborów. Dokładnie ocenił to sąd kielecki, który analizował karty do głosowania i który uznał, że pouczenie pozwalało na przyjęcie różnej interpretacji.
W trakcie postępowania, sąd kielecki sprawdził koperty, zabezpieczone po głosowaniu, a także badał, czy instrukcja, zawarta na kartach do głosowania, była jednoznaczna i czy nie budziła wątpliwości, mogących powodować pomyłki w trakcie glosowania? Gdyby bowiem komisja skrutacyjna uznała z tego powodu czyjś głos za nieważny, to sąd uznałby, że właśnie ta osoba została pozbawiona prawa wyrażenia i oświadczenia swojej woli.
-Część zapisów, zawartych na karcie do głosowania, dotyczących sposobu wybierania członków, była jasna i zrozumiała – powiedział sędzia podczas uzasadniania wyroku. Jednak zapis na karcie do głosowania, że głos jest nieważny, gdy nie skreślono żadnego nazwiska lub skreślono wszystkie nazwiska, według oceny sądu, który ma praktykę prawniczą i od lat zajmuje się interpretacją zapisów umów, budził zastrzeżenia. Co to znaczy, że „nie skreślono żadnego nazwiska” lub „skreślono wszystkie”?  A co w sytuacji, jeśli ktoś skreślił  wszystkie osoby z listy os. Stawki i Rosochy, a zostawił jedno nazwisko kandydata z os. Patronackiego, a miał prawo tak zrobić, to czy jego głos można było uznać za nieważny?
Zdaniem sądu, taki głos był ważny. W sumie było 39 głosów nieważnych, przy czym 35 kart do głosowania uznano za nieważne z tego powodu, że skreślono wszystkich kandydatów reprezentujących os. Patronackie. Takie głosy zaliczano jako nieważne.
-Takie policzenie głosów przewraca zupełnie wyniki wyborów –stwierdził sędzia. Jeśli bowiem porównać wyniki, uzyskane przez osoby na miejscach 4 i 6 oraz w wypadku innego osiedla między 5 i 6, to okaże się, że różnica wynosiła 11 czy 12. Gdyby zatem te 35 głosów nieważnych uwzględnić, to skład rady mógłby ulec przynajmniej częściowej zmianie.
W kopercie z głosami nieważnymi, z pierwszej części Walnego Zgromadzenia, sąd uznał dodatkowo 3 głosy za prawidłowe. W sumie więc byłoby 38 głosów ważnych więcej. W dniu 15 listopada 2013 r. zapadł werdykt przed Sądem Okręgowym w Kielcach, według którego uchwała Spółdzielni Mieszkaniowej „Krzemionki” z czerwca 2013 r., dotycząca wyborów do Rady Nadzorczej, jest nieważna. Ogłaszając wyrok, sędzia powiedział, że sąd zdaje sobie sprawę, że tego rodzaju rozstrzygnięcie burzy zastany porządek, ale nie można tolerować niejasności w trakcie wyborów. Nic nie stało na przeszkodzie, by na pierwszej stronie karty do głosowania zapisano trzy słowa, że należy „pozostawić jedną osobę” nie skreśloną. Wtedy instrukcja do głosowania – według sądu – byłaby jasna dla wszystkich.
-Interpretowanie instrukcji w trakcie wyborów jest niedopuszczalne –powiedział sędzia. Tym samym zostało naruszone prawo do wyboru i bycia wybieranym.
Kropka nad „i”
Od tego nieprawomocnego wyroku została wywiedziona apelacja do Sądu Apelacyjnego Wydział I Cywilny w Krakowie. Obecny na sali rozpraw prezes W. Zysk podtrzymał wywody zawarte na kartach kilkudziesięciostronicowej apelacji sporządzonej przez radę prawnego. Spółdzielnia zarzuciła wyrokowi Sądu Okręgowego w Kielcach naruszenie przepisów prawa procesowego oraz materialnego. W szczególności spółdzielnia zakwestionowała dokonane przez sąd ustalenia co do sposobu liczenia głosów nieważnych oraz brak wszechstronnego rozważenia zebranego materiału dowodowego. Prezes W. Zysk domagał się uchylenia werdyktu sądu I instancji i utrzymania w mocy uchwały spółdzielni.
Po krótkiej naradzie sąd, w trzyosobowym składzie, orzekł, że apelacja została oddalona.
-Sąd II instancji podzielił ustalenia sądu I instancji –usłyszeliśmy na sali rozpraw. Pouczenie, zawarte na kartach do głosowania, nie może budzić żadnych wątpliwości. Tak duży odsetek głosów nieważnych jest bowiem niedopuszczalny. Z pouczenia można było wyciągnąć różne wnioski, stąd część głosów okazała się nieważna. Nie ulega wątpliwości, że miało to wpływ na wynik wyborów. W efekcie doszło do naruszenia biernego prawa wyborczego.
Zadowolenia z werdyktu sądu nie krył Mirosław Kaczmarczyk.
-Spodziewałem się takiego werdyktu sądu, ale do końca nie byłem pewny –powiedział tuż po opuszczeniu gmachu sądu. Racja była po naszej stronie, dlatego inny wyrok nie powinien w Krakowie zapaść. Sąd rozstrzygnął sprawę po myśli mieszkańców, uznając, że te 38 kart do głosowania, które unieważniono, było ważnymi kartami do głosami.
Różne interpretacje wyroku sądu
Prawomocne rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego w Krakowie stwarza zupełnie nową jakość. Mieszkańcy, którzy oddali „nieważne” głosy, mogą już być pewni, że ich głosy zostały policzone jako ważne. Oznacza to, że ich walka nie była daremna i że warto pójść na głosowanie, by oddać głos dla swojej spółdzielni.
M. Kaczmarek mówi, że nie jest sam i że przy nim stoi grupa osób oddanych spółdzielni, którzy będą w sposób demokratyczny i zgodny z prawem, walczyli o dobro ogółu. Jest przekonany, że ponowne wybory do rady nadzorczej powinny się odbyć i to jeszcze przed zapowiedzianym już Walnym Zgromadzeniem.
-W wyborach do rady nadzorczej ponownie wystawimy jedenastu kandydatów –mówi M. Kaczmarczyk. Niech mieszkańcy zdecydują demokratycznie. Niech przyjdą i przypilnują swoich spraw, bo w ich żywotnym interesie leży dbałość o ich majątek i pieniądze. Niech wybiorą takich przedstawicieli do rady nadzorczej, którzy będą podejmowali korzystne dla nich decyzje. Aby nie musieli się martwić, że ktoś ich lekceważy.
Nieformalna grupa M. Kaczmarczyka,  zapowiada działanie na rzecz dobra mieszkańców spółdzielni. Będą dążyć do racjonalizacji wydatków i obniżenia czynszów, które w tej spółdzielni są zbyt wysokie.
-Ostrowiec Świętokrzyski jest na tyle biednym miastem, że niektórych spółdzielców nie stać na terminowe regulowanie wszystkich opłat i należności. Nie ma zgody na dalsze podwyższanie czynszów -podkreśla M. Kaczmarczyk. Musimy zrobić wszystko, aby obniżyć czynsze. Oddalenie apelacji przez Sąd Apelacyjny w Krakowie i uznanie uchwały za nieważną, oznacza, że stara rada nadzorcza nie może dłużej działać, a w każdym razie nie powinna. W miejsce starej powinna być wybrana nowa rada nadzorcza, w sposób zgodny z prawem i w pełni demokratyczny.
M. Kaczmarczyk uważa, że nie powinno też odbyć się – zapowiadane wcześniej – Walne Zgromadzenie.
-Władze spółdzielni zdają się mieć w tej sprawie inne stanowisko –mówi M. Kaczmarczyk. Dlatego napisaliśmy pismo do Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni RP w Warszawie z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie uznania przez Sąd Apelacyjny w Krakowie uchwały walnego zgromadzenia za nieważną.
Zgromadzenie otwiera przewodniczący rady nadzorczej, a u nas sąd uznał, że wybory do rady były niezgodne z prawem. Pismo z informacją, że każda uchwała i decyzja, podjęte przez Walne Zgromadzenie, będą nieważne z mocy prawa, M. Kaczmarczyk wysłał również do zarządu spółdzielni.
-Zasadne jest zwołanie Walnego Zgromadzenia tylko i wyłącznie w celu wybrania członków rady nadzorczej, a następnie ponowne zwołanie Walnego Zgromadzenia –stwierdza M. Kaczmarczyk.
Do rozstrzygnięcia pozostaje też kwestia ważności podjętych uchwał i wypłaconych członkom rady diet. Niektórzy mieszkańcy zapowiadają, że wniosek o zwrot takich diet wcześniej czy później stanie na forum organów spółdzielni.
Czekają na wyrok wraz z uzasadnieniem
Przewodniczący rady nadzorczej, Jerzy Wrona nie chciał komentować wyroku sądu.
-Mogę tylko powiedzieć, że cała rada pod moim przewodnictwem dbała o sprawy spółdzielni –powiedział. Działaliśmy w sposób przejrzysty dla dobra mieszkańców.
W piątek otrzymaliśmy stanowisko SM „Krzemionki”.
-W związku z tym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Krakowie, oddalającego apelację spółdzielni od wyroku Sądu Okręgowego w Kielcach z dnia 15.11.2013 r., uznającego uchwałę nr 9/2013 w sprawie wyborów do Rady Nadzorczej za nieważną, spółdzielnia wystąpiła o sporządzenie jego uzasadnienia i doręczenie tego wyroku wraz z uzasadnieniem. Jego treść może mieć istotne znaczenie dla dalszych czynności, które spółdzielnia w stosownym czasie podejmie. W dalszej części odpowiedzi SM „Krzemionki” czytamy: „Przeprowadzenie wyborów do Rady Nadzorczej na nową kadencję prawdopodobnie nastąpi na nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Spółdzielni po zarejestrowaniu zmian do Statutu Spółdzielni, które uregulują zagadnienia związane z wyborami do organów spółdzielni, w sposób pozwalający na uniknięcie w przyszłości jakichkolwiek nieporozumień co do przebiegu i sposobu głosowania.”

Spółdzielnia niczym PENTAGON

 

Zakrzewo

Pentagon

http://www.elblag24.pl/fakty/87416-quotsm-zakrzewo-strzezone-jak-pentagon-quot-reportaz-z-interwencji-dziennikarzy.html

http://www.elblag.net/video/co-sie-dzieje-w-spoldzielni-zakrzewo,498

Walne

 Walne IV

To nasza działka! Dziennikarze VON!

Białystok: I znowu przekręt !

„Docieplenie spółdzielczego bloku za 2,5 mln zł

WieżowiecOtrzymaliśmy zgłoszenie, ze w jednej ze spółdzielni docieplono metodą lekką-mokrą 10-piętrowy 6-klatkowy blok za kwotę ponad 2,5 mln złotych. Szacunkowo daje to koszt w przeliczeniu na m2 rzędu 320 zł (cena rynkowa docieplania metodą lekką-mokrą wynosi 80-100 zł netto za m2).

Członkowie tej spółdzielni zaniepokojeni ogromem wydatków skierowali do zarządu wniosek o udostępnienie umów i faktur. Odmówiono im jednak prawa do dokumentów a w postępowaniu sądowym tamtejszy sąd również odmówił zobowiązania władz SM do wydania faktur i umów argumentując, że strony umów i wystawcy faktur nie wyrażają zgody na udostępnienie bo może to naruszać ich dobra osobiste.

W mojej ocenie mogło dojść do przekroczenia uprawnień a prawdziwym motywem odmowy mogła być chęć ukrycia danych o wydatkach. W sprawie tej będzie skierowane zawiadomienie do prokuratury w związku z podejrzeniem zawyżenia cen robót i wyrządzenia znacznej szkody majątkowej.”

Autor: St. Bartnik

Źródło:http://slonecznystok.pl/informacje/polska/item/1151-docieplenie-spoldzielczego-bloku-za-2-5-mln-zl.html

Łódź: Władzy raz zdobytej, nie oddamy NIGDY -c.d.

„W piątek 27 czerwca na Manhattanie znowu interweniowała Policja

Spółdzielcy , którzy przyszli   po kopie  dokumentów  nie mogli ich uzyskać. Podobno zostały wyniesione ze spółdzielni . Prace z dniem dzisiejszym  zakończyła też nowa księgowa.  Członek Rady Nadzorczej T.Chruściel czuł się zagrożony wizytą spółdzielców , których porównywał   do terrorystów . Nie potrafił jednak wytłumaczyć dlaczego nie chce udostępnić dokumentów . Policjanci wysłuchali obu stron.

złapiemy-łobuza-peg-595x340

Mijający tydzień był naprawdę pracowity dla Zarządu I Rady Nadzorczej. Organy te podejmowały różne śmieszne działania, aby zakwestionować wybór nowych Przedstawicieli Grup Członkowskich i odbyć Zebranie Przedstawicieli w gronie „starych” Przedstawicieli. Rada Nadzorcza podjęła uchwałę o nieważności wybory nowych Przedstawicieli mimo tego, iż Rada nie posiada kompetencji w sprawie stwierdzania ważności lub nieważności wyboru.

Próbowano także zorganizować tajne zebranie „starych” przedstawicieli celem zatwierdzenia bilansu i rachunku wyników oraz udzielenia absolutoriom Zarządowi. Na przeszkodzie stanął prozaiczny jednak brak kasy na wynajęcie sali. Kino „Charlie”, gdzie planowano spotkanie, zażądało zapłaty z góry i tak się cała sprawa posypała. Wynika z tego, że zarówno Zarząd jak i Rada Nadzorcza mają dużo czasu na zajmowanie się ochroną własnej d..y i nie maja kiedy zająć się sprawami swoich wyborców, czyli nas, członków Spółdzielni.

Ostatnio jednak wezwano telefonicznie „starych” przedstawicieli, nawet tych którzy złożyli rezygnację w trakcie zebrań Grup Członkowskich, na zebranie w dniu 30 czerwca 2014 o godz. 17,oo w Klubie Manhattan przy ul. Wigury 15.

Prosimy wszystkich spółdzielców o liczne przybycie w poniedziałek pod Klub Manhattan aby nie dopuścić do nielegalnych działań Zarządu i Rady Nadzorczej.

Publikujemy materiały na zebranie Przedstawicieli S.M. „Śródmieście”. Jest to kuriozalny dokument, zawierający między innymi projekty takich uchwał jak: udzielenie absolutorium dla:  J.Wesołowskiej, A.Chober, E.Szymańskiej, B.Narzymskiego. Podejrzanym Krzysztofowi D. i Tomaszowi B. wnioskuje się o nieudzielenie absolutorium .Bezczelność Rady Nadzorczej jest naprawdę duża.  Wyobraźcie sobie, że w materiałach zawarty jest projekt uchwały Zebrania Przedstawicieli przyjmujący sprawozdanie Rady Nadzorczej z działalności w roku 2013.”

Źródło: http://piotrkowska235.wordpress.com/    ;     http://ecio24.pl/

 

Bezradny już od ponad 20 lat.

 

Jankowski

Jerzy Jankowski

- od początku lat 90 – tych kieruje naczelnymi organami samorządu spółdzielczego – najpierw Naczelną Radą Spółdzielcza, następnie Krajowa Radą Spółdzielcza (jako przewodniczący zgromadzenia ogólnego KRS).

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Jankowski_(pose%C5%82)

http://www.youtube.com/watch?v=gefaDeQEdQQ

Jerzy Jankowski jest również szefem Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, który lustrował ostatnio Grodziską Spółdzielnię Mieszkaniową. Ponieważ w spółdzielni nie można się doprosić dostępu do żadnych dokumentów, mimo, że powinny one wisieć na stronie internetowej, jeden z członków Grodziskiej SM zwrócił się o udostępnienie kopii protokołu przeprowadzonej lustracji do Związku, który ją przeprowadził. Prezentujemy odpowiedź udzieloną członkowi przez naszego guru, który stoi na samym szczycie organów samorządu spółdzielczego:

Screenshot_1Trudno się dziwić, proszę państwa, że przy takiej osobistej ochronie ze strony szefa ruchu spółdzielczego, prezes Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej adresował do obecnych na wysłuchaniu publicznym członków spółdzielni mieszkaniowych bardzo wysublimowane gesty:

Krz. Kozera

 Krzysztof Kozera – Prezes Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej

http://www.gsm-grodzisk.pl/zarzad-gsm

Ostrowiec – interpelacja

 

Interpelacja nr 7173

do ministra sprawiedliwości

w sprawie Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” w Ostrowcu Świętokrzyskim

” Szanowny Panie Ministrze!

Do naszych biur poselskich zgłaszają się z prośbą o interwencję mieszkańcy budynków przy ul. Polnej 7a i 7b w Ostrowcu Świętokrzyskim. Uważają, że są pozbawieni ochrony przez organy państwowe do tego powołane. Z rozmów, jakie odbyliśmy, wynika, że problem rozpoczął się od podpisania aktów notarialnych zakupu zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec przez zarząd maleńkiej, dwubudynkowej własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej ˝Hutnik˝ w Ostrowcu Świętokrzyskim. To oni są mieszkańcami tych dwóch budynków. Umowy te zostały zawarte (według mieszkańców) z naruszeniem wielu przepisów prawa:

- bez wiedzy i zgody członków, tzn. bez uchwały walnego zgromadzenia określającej najwyższą kwotę zobowiązań, jaką spółdzielnia może zaciągnąć,

- na podstawie sfałszowanych uchwał Rady Nadzorczej, gdzie prawomocnym wyrokiem sądowym zostało potwierdzone popełnienie przestępstwa przez prezesa zarządu spółdzielni (byłego wiceprezydenta miasta, radnego Rady Miasta),

- na skandalicznie niekorzystnych warunkach finansowych,

- a przede wszystkim, bez zgody 118. współwłaścicieli budynków i prawa wieczystego użytkowania gruntów sprzedawanych przez hutę, których zgoda na sprzedaż współwłasności jest warunkiem koniecznym dla skuteczności transakcji,

- z naruszeniem ustawy z dnia 12 października 1994 r. o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych przez przedsiębiorstwa państwowe nakazującej nieodpłatne przekazanie zasobów mieszkaniowych huty.

Prezes zarządu małej, dwubudynkowej spółdzielni mieszkaniowej stał się prezesem zarządu niejako z nadania Huty Ostrowiec i władz miasta. Członkami spółdzielni byli zaś w większości pracownicy fizyczni Huty Ostrowiec, nieznający przepisów prawa. Huta, z inicjatywy której powstała spółdzielnia i która zobowiązana była, w myśl zawartego porozumienia, do udzielania doradztwa prawnego, bezwzględnie wykorzystała tę sytuację. Wykorzystując trudną sytuację finansową WSM ˝Hutnik˝, w jakiej znalazła się w wyniku:

- niewywiązywania się Huty z zawartego porozumienia w sprawie finansowania inwestycji,

- lekkomyślnego i przestępczego prowadzenia inwestycji przez zarząd,

- braku jakiejkolwiek kontroli ze strony Huty,

Huta doprowadziła do zawarcia kuriozalnych i niekorzystnych dla spółdzielni umów zakupu zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec wraz z niczego niepodejrzewającymi mieszkańcami tych zasobów. Kuriozalnych, ponieważ liczba dotychczasowych mieszkańców spółdzielni była mniejsza od liczby pracowników Wydziału Mieszkaniowego Huty Ostrowiec, których na mocy tych umów WSM ˝Hutnik˝ była zobowiązania zatrudnić na dotychczasowych warunkach, łącznie z tzw. kartą hutnika.

W wyniku realizacji tych aktów notarialnych dwubudynkowa własnościowa Spółdzielnia Mieszkaniowa ˝Hutnik˝ licząca ok. 170 członków stała się, ale tylko na pozór, ogromną Spółdzielnią Mieszkaniową ˝Hutnik˝, władającą ponad 90 budynkami i liczącą ponad 3 tys. członków oraz obciążoną ponad 18-milionowym zobowiązaniem z tytułu zakupu mieszkań zakładowych huty. Na pozór, gdyż do faktycznego przeniesienia własności nie mogło dojść z braku zgody współwłaścicieli. Umowa była bezskuteczna i zakupione budynki nie powinny stać się własnością spółdzielni. Tymczasem prezes zarządu sprzedawał własnościowe spółdzielcze prawa do lokali zarówno mieszkalnych, jak i użytkowych. Przez 17-cie lat osoby mieniące się zarządem spółdzielni pobierały od osób, na rzecz których nie ustanowiono skutecznie praw do lokali, pieniądze z tytułu ustanowienia rzekomo tych praw. Jest to kwota rzędu 15 mln PLN. Zobowiązanie z tytułu zakupu od huty zasobów mieszkaniowych na przestrzeni 17 lat zmalało tylko o ok. 1,5 mln PLN. Osoby mieniące się zarządem przywłaszczyły na rzecz spółdzielni ponad 13 mln PLN.

Niekorzystne warunki umów, narzucające m.in. zaniżone stawki opłat eksploatacyjnych przejmowanych osiedli, w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy od ich zawarcia spowodowały powstanie olbrzymich zadłużeń wobec dostawców mediów, a w konsekwencji zagrożenie upadłością. Pracownicy, w większości przejęci z huty, widząc zagrożenie swoich miejsc pracy, dokonali puczu, w wyniku którego wyłonili spośród siebie nowy zarząd. Aby uniknąć ujawnienia rzeczywistego stanu prawnego zarząd spółdzielni postanowił utrzymać fikcję: postarano się o formalną legalizację nowych władz spółdzielni w Krajowym Rejestrze Sądowym. Około 3 tys. osób zamieszkałych w przejętych zasobach huty, bez skutecznie nabytych praw, stało się członkami spółdzielni. Od samego początku swoją pozycję zarząd budował na wzniecaniu antagonizmu między rdzennymi a przejętymi od Huty członkami. Próbował podważać prawa do mieszkań członków z ul. Polnej poprzez wnoszenie pozwów o rzekome uzupełnienie wkładów budowlanych, wykorzystując w tym celu lekkomyślność i niedbałość o zachowanie przewidzianych prawem form przy prowadzeniu inwestycji przez pierwszego prezesa zarządu A. B.

Mieszkańcy, członkowie rdzennej WSM ˝Hutnik˝, zgodnie z zasadą majoryzacji zostali pozbawieni wpływu na wszelkie działania spółdzielni. Nie godząc się z zaistniałą sytuacją, członkowie ˝rdzennej˝ WSM ˝Hutnik˝ wnieśli pozwy do sądu o unieważnienie niekorzystnych, zawartych w drodze przestępstwa umów. Niestety sądy w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej odmówiły im prawa do ochrony przed skutkami przestępstwa. Uzasadniały to brakiem interesu prawnego członka spółdzielni. W obronę próbowała ich wziąć Prokuratura Okręgowa w Kielcach, ponownie zaskarżając wadliwe akty notarialne w postępowaniu cywilnym. Niestety państwo polskie usankcjonowało przestępstwo, utrzymując ważność zawartych umów. Prezes, który sfałszował uchwały będące podstawą zawarcia umów zakupu zasobów mieszkaniowych huty, został skazany za ten czyn prawomocnym wyrokiem sądu na 4 lata więzienia i jak do tej pory, mimo iż minęło prawie 10 lat, żadnej kary nie poniósł, gdyż podobno jest nieuchwytny. Sąd, mimo popełnionego przestępstwa, nakazał wypowiedzieć się co do akceptacji umów pomiędzy WSM ˝Hutnik˝ a Hutą Ostrowiec członkom zakupionych zasobów, całkowicie ignorując sprzeciw rdzennych członków, w imieniu których zasoby te zostały zakupione. Zdaniem mieszkańców ul. Polnej wyrok sądu wydany w imieniu Rzeczypospolitej usankcjonował przestępstwo, odmawiając kupującym prawa wyboru, czy zakupu tego chcieli dokonać i teraz ponoszą konsekwencje tego wyroku.

W 2000 r. zarząd już powiększonej SM ˝Hutnik˝, przekraczając uprawnienia, uznał w całości zobowiązania wynikające z nieskutecznych aktów notarialnych. Mimo działania organów spółdzielni w kierunku utrzymania ważności zawartych z hutą umów zarząd nie wypełniał warunków w nich zawartych i nie odprowadzał pieniędzy z tytułu wykupu mieszkań. Zadłużenie spółdzielni miast się zmniejszać, wzrastało. W roku 2002 Huta Ostrowiec ogłosiła upadłość. Tuż przed ogłoszeniem upadłości huty po raz pierwszy organy spółdzielni chciały dokonać podziału spółdzielni na dwie odrębne: ul. Polną i zasoby zakupione od huty. Z nieznanych im powodów władze spółdzielni po sprzeciwie mieszkańców z ul. Polnej wtedy od tego planu odstąpiły. Mieszkańcy z ul. Polnej, nie mogąc w postępowaniu wewnątrzspółdzielczym wyegzekwować od organów spółdzielni przekazywania pieniędzy wpłacanych przez członków z przeznaczeniem na spłatę zobowiązań Hucie, a następnie syndykowi masy upadłości Huty Ostrowiec, złożyli zawiadomienie do prokuratury o działalności osób zasiadających w organach spółdzielni na jej szkodę. Mimo ponawianych zawiadomień prokuratura i Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim odmawiały wszczęcia postępowania i dochodzenia, argumentując to początkowo działaniem na korzyść członków, a później małą szkodliwością czynów. W wyniku dalszego nieprzestrzegania warunków spłaty zobowiązania przez czujący się bezkarnie zarząd zadłużenie z tytułu aktów notarialnych na przestrzeni 17 lat praktycznie się nie zmniejszyło. W chwili obecnej wynosi ono ok. 17 mln PLN. Do ostatecznej spłaty całego zobowiązania pozostały 3 lata, a być może nawet mniej, bo syndyk masy upadłości Huty Ostrowiec kończy postępowanie upadłościowe. Spółdzielnia znajduje się w katastrofalnej sytuacji ekonomicznej. Zaległości z tytułu opłat eksploatacyjnych za lokale sięgają 40% rocznego ich wymiaru. Do ogromnego zadłużenia względem spółek miejskich (dostawców mediów) dochodzi jeszcze to ponad 17-milionowe zobowiązanie.

W czerwcu 2011 r. na walnym zgromadzeniu członków na wniosek zarządu została przegłosowana uchwała intencyjna o podziale spółdzielni. Członkowie z ul. Polnej, widząc zbliżające się niebezpieczeństwo, zaskarżyli podjętą uchwałę do Sądu Okręgowego w Kielcach. Niestety po raz kolejny w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej sąd oddalił powództwo, nie chcąc się doszukać rzeczywistego celu podjęcia tej uchwały – pokrzywdzenia grupy członków z ul. Polnej. Ok. 170 członków pomnych przykrych doświadczeń i niemogących liczyć na ochronę organów sprawiedliwości pod koniec lutego 2012 r. w akcie desperacji złożyło rezygnację z członkostwa, by w ten sposób udaremnić uknuty przez zarząd plan. Mimo to przedstawiciele członków złożyli do Sądu Apelacyjnego w Krakowie apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Kielcach odmawiającego uchylenia uchwały intencyjnej o podziale spółdzielni. Na ul. Polnej pozostało tylko 3 członków, co uniemożliwiało w tym przypadku zarządowi realizację zamierzonego planu.

Do przeprowadzenia swojego planu zarządowi spółdzielni potrzebnych było co najmniej 10 członków z ul. Polnej. By ten cel osiągnąć, zarząd nie zawahał się balansować na granicy prawa. Przy ul. Polnej 7b znajdują się ruiny niedokończonego, niszczejącego od 16 lat segmentu mieszkalnego. Jest on decyzją administracyjną nadzoru budowlanego przeznaczony do rozbiórki, a uchwałą ZPCz grunt wraz tymi ruinami jest przeznaczony do zbycia. Po rezygnacji z członkostwa mieszkańców ul. Polnej w lutym 2012 r. już w marcu 2012 r. zarząd podjął uchwałę o kontynuacji budowy ruin i zaczął nabór nowych członków, tzw. oczekujących na budowę mieszkań przy ul. Polnej. Znamiennym jest tu fakt, że jednym z członków oczekujących jest wieloletni zaprzyjaźniony lustrator B. B. ze Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, który przeprowadzał lustrację w 1997 r. i wszystkie następne, łącznie z ostatnio zakończoną właśnie w marcu 2012 r. Członkami oczekującymi są także pracownik spółdzielni i jego znajomi, prezes i wiceprezes spółki kooperującej ze spółdzielnią. W ten sposób liczba członków z ul. Polnej wzrosła do 14 wg informacji udzielonych przez prezesa zarządu.

W ten sprytny sposób zniknęła jedna z przeszkód formalnych dla przeprowadzenia podziału spółdzielni. Na dni 18, 19 i 20 czerwca 2012 r. zarząd spółdzielni zwołał walne zgromadzenie członków, w porządku obrad którego, pomimo nieprawomocności uchwały intencyjnej o podziale spółdzielni, znalazł się pkt 11: głosowanie nad uchwałą o podziale spółdzielni. Zarząd skrzętnie ukrywał plan podziału przed mieszkańcami z ul. Polnej. Z pomocą jednego z członków Rady Nadzorczej, przeciwstawiającego się działaniom zarządu, mieszkańcy dotarli do jego kopii. Plan podziału zakłada wydzielenie zasobów (81 budynków) zakupionych nieskutecznie od Huty Ostrowiec aktami notarialnymi (zaskarżanymi bezskutecznie przez mieszkańców ul. Polnej w sądach) i utworzenie z nich Spółdzielni Mieszkaniowej ˝Nowa˝. W dotychczasowej SM ˝Hutnik˝ mają pozostać tylko 2 budynki przy ul. Polnej okrojone z całego majątku pierwotnego (ponad 2 ha gruntów pod zabudowę w centrum miasta, które w planie podziału mają przypaść nowo tworzonej spółdzielni). Plan podziału zobowiązań przypisuje mieszkańcom z ul. Polnej prawie l mln PLN spłaty zadłużenia z tytułu zakupu mieszkań zakładowych huty. Obciąża kosztami zarządzania w okresie od rejestracji podziału do momentu rejestracji SM ˝Nowa˝ majątkiem wyodrębnionym nowo powstającej spółdzielni (tj. 81 budynków) pozostającą spółdzielnię (tj. 2 budynki). Przy zaległościach w opłatach eksploatacyjnych sięgających 40% ich wymiaru rocznego pogrąży to SM ˝Hutnik˝. Dodatkowo w okresie od rejestracji SM ˝Nowa˝ do momentu protokolarnego przekazania jej 81 budynków, działek gruntu, majątku ruchomego w planie podziału zarząd spółdzielni zastrzegł sobie prawo do naliczania odsetek ustawowych za każdy dzień zwłoki w przekazywaniu opłat eksploatacyjnych członków nowo powstałej spółdzielni. Uwzględniając realne zagrożenie zajęcia kont SM ˝Hutnik˝ przez komornika, przekazywanie tych opłat będzie nierealne, a odsetki będą rosły. Uchwała o podziale spółdzielni ustala datę podziału na 31 grudnia 2011 r. Podział majątku i zobowiązań również został zatwierdzony na tę datę. Tymczasem zarząd spółdzielni już po tej dacie rozpoczął zmasowaną akcję inwestycyjną w zasobach mających się wyodrębnić, m.in.:

- ocieplanie wieżowców i pozostałych budynków,

- wymiana dachów,

- budowa instalacji przeciwpożarowych w wieżowcach,

- chodniki i parkingi z kostki brukowej na osiedlach,

- wymiana drzwi i okien.

W ofertach przetargowych zapłata za wykonanie tych prac ma nastąpić po wystawieniu faktury końcowej. Mieszkańcy podkreślają, że od niepamiętnych czasów zarząd nie wykonał praktycznie żadnych większych prac remontowych na ul. Polnej.

Osobną, wartą podkreślenia sprawą, jest plan podziału kosztów spraw sądowych toczących się między spółdzielnią a mieszkańcami ul. Polnej. Od 1998 r. już 14 lat trwają sprawy o dopłaty do wkładów budowlanych wytoczone przez zarząd przeciwko członkom z ul. Polnej 7a. Minęło 5 lat od wydania prawomocnego wyroku oddalającego roszczenie spółdzielni wobec 3 rodzin w sprawie uznanej przez sąd i strony za wiodącą. Mimo upływu 5 lat tylko w jednej sprawie dotyczącej również 3 rodzin sąd wydał prawomocny, korzystny dla mieszkańców wyrok. Przed sądami nadal toczą się sprawy 23 rodzin z ul. Polnej 7a, mimo iż sprawy te są oparte na tych samych podstawach faktycznych, tych samych dokumentach i opinii tej samej biegłej (w sądzie rejonowym – 5 rodzin, a w sądzie okręgowym, na skutek wniesionych przez spółdzielnię apelacji od wyroków, toczą się sprawy 17 rodzin). Sąd, mimo że został poinformowany o zamierzonym podziale spółdzielni, przesuwa terminy wydania wyroków. W drugim budynku przy ul. Polnej 7b zarząd spółdzielni sukcesywnie od 2002 r. wytaczał przeciwko kilkudziesięciu mieszkańcom pozwy o dopłaty do wkładów budowlanych. Ostatnie pozwy wniósł tuż przed podjęciem uchwały intencyjnej o podziale spółdzielni, prawie 10 lat po oddaniu budynku do użytkowania. Przewlekając sprawy sądowe, przez 14 lat skutecznie blokowano im przekształcenie na odrębną własność lokali i wyzwolenie się od prześladujących ich organów spółdzielni poprzez utworzenie wspólnoty. Zmusiło to mieszkańców do wytoczenia do sądu powództw o ustanowienie odrębnych własności lokali przez sąd. Dopiero po wniesieniu pozwów do sądu zarząd spółdzielni podjął uchwały określające odrębne nieruchomości w budynkach na ul. Polnej. Stało się to w listopadzie 2010 r., mimo iż pierwsze wnioski o przekształcenia lokali wpłynęły już w 2000 r. Teraz zarząd, zdaniem mieszkańców, poprzez podział spółdzielni chce również uciec przed kosztami spraw sądowych bezzasadnie przez niego przeciwko nim wytoczonych, a także tych, do wytoczenia których ich zmusił. Uniemożliwi im to prawo do obrony przed niesłusznymi roszczeniami, gdyż bez względu na wynik rozpoczętych przez zarząd spraw ich koszty zmuszeni będą pokryć zawsze oni.

Zagrożenia związane z takim podziałem spółdzielni dodatkowo potęguje wynikająca z ustawy odpowiedzialność solidarna obu spółdzielni za zobowiązania powstałe przed podziałem. Mając na uwadze, że ani dotychczasowa ani nowo powstała spółdzielnia nie będzie w stanie spłacić ponad 20-milionowego długu wobec syndyka i dostawców mediów, wierzyciele mogą zaspokoić się w całości z majątku któregokolwiek z dłużników solidarnych. Istnieje realne zagrożenie, że zaspokoją się majątkiem tego słabszego, czyli mieszkańców ul. Polnej, co potwierdzają nieoficjalne sygnały dochodzące do nich. I chyba to jest jedynym celem forsowanego przez zarząd metodą faktów dokonanych podziału. Tylko w ten sposób zarząd, wraz z pozostałymi osobami uwikłanymi w trwający 15 lat przekręt może go zatuszować i uniknąć ciążącej odpowiedzialności karnej.

Tylko oddłużenie się SM ˝Nowa˝ kosztem 122. rodzin pozostałych w zasobach SM ˝Hutnik˝ umożliwi bezkarną likwidację nowej spółdzielni, bez ujawniania pogmatwanego, rzeczywistego stanu prawnego spółdzielni, jej zasobów i praw majątkowych jej rzekomych członków. Akty notarialne zawarte w latach 1995-1996 zawierają niebezpieczne dla pozostającej spółdzielni zapisy stanowiące tytuły egzekucyjne wg art. 777 K.p.c. wobec WSM ˝Hutnik˝. Niebezpieczeństwo dla mieszkańców z ul. Polnej potęguje fakt bałaganu prawnego, nieuregulowanie go przez kolejne zarządy spółdzielni, ukrywanie dokumentów przed mieszkańcami i prawdopodobieństwo wykorzystania tego stanu do pozbawienia mieszkańców ul. Polnej praw do lokali. Tylko w ten sposób SM ˝Nowa˝ może się oddłużyć.

Przez 15 lat mieszkańcy dwóch budynków przy ul. Polnej 7a i 7b byli uczestnikami postępowania sądowego (jak to oceniają swoimi słowami: włóczeni po sądach i oczerniani przed całym miastem). Sprzedawano ich majątek. A teraz, jak twierdzą, usiłuje się pozbawić ich dorobku całego życia – ich mieszkań. Wszystko to robią organy spółdzielni wybrane przez ludzi, którzy zgodnie z prawem nie powinni być członami spółdzielni. Dzieje się tak przy posiadaniu wiedzy o tych problemach, a mimo to biernej postawie Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, Krajowej Rady Spółdzielczej, Krajowego Rejestru Sądowego, Wydziału Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Ostrowcu Św., syndyka masy upadłości Huty Ostrowiec, miejscowych władz. Bierną postawę, jak twierdzą mieszkańcy, przyjmuje wobec tych problemów również Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim. Nienaturalna jest również przewlekłość toczonych od 14 lat spraw sądowych.

Zdaniem mieszkańców z ul. Polnej wszystko wskazuje na to, że od początku, tzn. od zawarcia umów zakupu zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec, jest realizowany starannie przygotowany plan: świadomie przez 17 lat nie były przekazywane pieniądze z wykupu mieszkań hutniczych będące zobowiązaniem WSM ˝Hutnik˝, celowo wszczynano i przedłużano sprawy sądowe przeciwko mieszkańcom ul. Polnej, aby nie mogli uciec i utworzyć wspólnoty, świadomie pod pozorem podziału spółdzielni wyprowadza się zasoby zakupione od huty, a pozostawia mieszkańców Polnej 7a i 7b z długiem z tytułu ich zakupu razem z tytułem egzekucyjnym przeciwko SM ˝Hutnik˝ (przy czym nie jest istotne, że w części jest to dług solidarny).

W związku z powyższym mamy do Pana Ministra następujące pytania:

1. Czy w ocenie Pana Ministra dopuszczalne jest, aby dla pewności obrotu gospodarczego i dobra społecznego większości w majestacie prawa poświęcić byt 122 rodzin?

2. Czy działania V Wydziału Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim w tej sprawie są prawidłowe?

3. Czy działania X Wydziału Krajowego Rejestru Sądowego Sądu Rejonowego w Kielcach w tej sprawie są prawidłowe?

4. Czy działania Prokuratury Rejonowej w Ostrowcu Świętokrzyskim w tej sprawie są prawidłowe?

5. Jakie konkretne działania mógłby Pan Minister podjąć w obronie poszkodowanych 122 rodzin z ul. Polnej na skutek zawarcia ww. aktów notarialnych, którym sądy powszechne w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej odmówiły prawa ich zaskarżania?

Z poważaniem

Poseł Lucjan Marek Pietrzczyk

Pietrzczyk - poseł

oraz grupa posłów”

Warszawa, dnia 24 lipca 2012 r.

Od Witryny: Pozostali posłowie tej grupy to:

 - Pani Poseł Marzena Okła-Drewnowicz

 - Pan Poseł Zbigniew Pacelt

W tej sprawie pomocy udzielił mieszkańcom Polnej również Pan Poseł Jarosław Rusiecki.

Interpelacja jest z 2012 r. Obecnie sytuacja jest jeszcze dramatyczniejsza, bo syndyk upomniał się o wierzytelności!

Niezmiernie co najmniej dziwnym jest milczenie w tej sprawie posła Marka Gosa, który ostatecznie chyba jest przyjacielem (?) spółdzielców, skoro został przewodniczącym  Komisji Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa spółdzielczego (NPS). Myślimy także, że od posłów Ajchlera i Borowczaka, tak czesto stojących się w „piórka obrońców spółdzielczości”, można by też oczekiwać jakiejś reakcji na e, chyba w sumie przestępcze dzialania.

Kuriozum w tej sprawie jest fakt, że prezes tej SM to czołowy  „lustrator” dr Jankowskiego z ZRSM RP