AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

Adwokaci diabła (3)

 

PR w Rudzie Śl  Jolanta Borkowska

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Przyjrzą-się-prokuratorom.pdf

Jak Prokurator Rejonowy w Rudzie Śląskiej Jolanta Borkowska wspierała udaremnienie śledztwa.

Większość zarzutów postawionych organom naszej spółdzielni umarzana była w oparciu o niezgodne z prawdą zeznania prezesów. Prokuratura ani myślała sprawdzać ich wiarygodność, mimo sprzeciwów wnoszonych przez nas w kolejnych odwołaniach od decyzji o umorzeniu śledztwa. Żeby zneutralizować nasze zarzuty konsylium prokuratorskie w skali kraju przyjęło strategiczny plan. Wszystkie zarzuty gromadzone były powoli na biurku asesora prokuratorskiego, którego odpowiedzialność zawodowa, z uwagi na niepełne kwalifikacje, też nie była pełna. Mieliśmy świadomość dokąd zmierza taka strategia. Hurtem się umorzy, prześle do sądu, a ten hurtem utrzyma w mocy prokuratorskie decyzje i problem z głowy.

Żeby pokrzyżować te plany członek naszej Grupy Inicjatywnej zgłosił zawiadomienie o przestępstwie polegającym na składaniu przez członków zarządu fałszywych zeznań w umarzanych śledztwach. Pomiędzy prokuratorskim szczeblem rejonowym i okręgowym uzgodniono już plan uwolnienia się od naszej uciążliwości a tu nowy problem. Kolega, który wniósł zawiadomienie, nie został powiadomiony o wszczęciu śledztwa i o sygnaturze jego akt, ale został przesłuchany na tą okoliczność przez aspiranta Mirosława Sułeckiego z III Komisariatu Policji w Rudzie Śląskiej. Czekaliśmy na powiadomienie o wszczęciu śledztwa, kiedy w wydaniu „Wiadomości Rudzkich” z dnia 12 lipca 2006 r. nr 28/723 ukazało się ogłoszenie Prokuratora Rejonowego w Rudzie Śląskiej zawiadamiającego nas o umorzeniu zgłoszonego śledztwa:

Ogłoszenie 2

W związku z powyższym 14 lipca 2006r Kolega zwrócił się do prokuratury o wydanie kserokopii postanowienia o umorzeniu śledztwa wraz z uzasadnieniem, żeby je zaskarżyć oraz drugim wnioskiem o wydanie kserokopii kluczowych dowodów w sprawie, żeby mieć potwierdzenie, że zostały złożone i nie wyparowały. Prokuratura zareagowała na wniosek o wydanie kserokopii wzywając do wskazania numerów kart w aktach sprawy, która włączona została nieznanym nam zarządzeniem do hurtu na biurku asesora prokuratorskiego Elżbiety Krężołek, ale na wniosek o wydanie postanowienia o umorzeniu śledztwa nie zareagowała. Z uwagi na  tą okoliczność w dniu 19 września 2006r kolega zwrócił się do III Komisariatu Policji o wydanie uwierzytelnionej kserokopii postanowienia o wszczęciu śledztwa. 10 października 2006r odebrał z III Komisariatu Policji pismo datowane na 24.08.2006r. zawiadamiające go, że wszczęte zostało śledztwo ( bez podania sygnatury jego akt) i że nadzoruje je Prokurator Rejonowy w Rudzie Śl. asesor Elżbieta Krężołek. Kiedy zostało wszczęte skoro umorzono je 12.07.2006r, nigdy się nie dowiedzieliśmy, bo nasz wniosek o udostępnienie  uwierzytelnionej kopii postanowienia wszczynającego śledztwo też został potraktowany  głębokim milczeniem.

0022

 

27 września 2006r asesor Elżbieta Krężołek wydała zarządzenie odmawiające udostępnienia nam kluczowych dowodów w sprawie uzasadniając, że Kolega, który do tej pory posiadał status pokrzywdzonego w śledztwie umorzonym w oparciu o fałszywe zeznania prezesów, w tym śledztwie nie jest osobą pokrzywdzoną ( czyli nie posiada statusu strony w sprawie) w związku z czym nie przysługuje mu prawo dostępu do dokumentów sprawy. Zarządzenie wydane zostało oczywiście bez uzasadnienia decyzji odmawiającej Koledze statusu pokrzywdzonego:

Zarządzenie 1

Orzeczenie zostało zaskarżone do Prokuratury Okręgowej za pośrednictwem Prokuratury Rejonowej, ale do Okręgówki nie dotarło. 19 października 2006r asesor Elżbieta Krężołek z tych samych powodów  domówiła przyjęcia    zażalenia na wydane zarządzenie.

Zarządzenie 2

To matactwo polegające na odmawianiu nam statusu strony w sprawie i wyręczaniu instancji wyższej w rozstrzyganiu środka zaskarżenia  wkurzyło nas dokładnie więc zaskarżyliśmy zarządzenie do Prokuratora Okręgowego Roberta Hernanda z pominięciem instancji pierwszej. W zażaleniu tym złożyliśmy jednocześnie wniosek o odsunięcie od czynności śledczych w omawianej sprawie pani asesor Elżbiety Krężołek.

Hernand

001

002

Z Prokuratury Okręgowej w dniu 21.11.2006r do naszej wiadomości doręczone zostało polecenie skierowane do Prokuratora Rejonowego z dyspozycją natychmiastowego nadania biegu wniesionemu środkowi zaskarżenia. Z pisma wynika, że obydwie instancje przeprowadziły wcześniej konsultacje telefoniczne dotyczące uzgodnienia jak nas wykołować. Pismem tym instancja wyższa deleguje  w dół  przysługujący jej obowiązek rozstrzygnięcia środka zaskarżenia. Dodać należy, że miesiąc wcześniej Prokurator Okręgowy po nie przychyleniu się do zażalenia na hurtowe umorzenie zarzutów w oparciu o fałszywe zeznania prezesów, przesłał akta  do rozstrzygnięcia sprawy przez Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej.

006

Zanim zrealizowano polecenie  Prokuratury Okręgowej w  dniu 5 grudnia 2006r Kolega jako osoba zawiadamiająca, a nie jako pokrzywdzony ( strona w sprawie), został poinformowany o umorzeniu śledztwa dotyczącego składania fałszywych zeznań przez członków zarządu MGSM „PERSPEKTYWA”.

007

6 grudnia 2006r wystąpiliśmy o sporządzenie na piśmie i doręczenie uzasadnienia postanowienia o drugim już  umorzeniu śledztwa. W odpowiedzi otrzymaliśmy oświadczenie Jolanty Borkowskiej – Prokuratora Rejonowego   w Rudzie Śl. informujące Kolegę, że nie posiada statusu pokrzywdzonego (bez uzasadnienia, bo tak się pani prokurator podobało) i w związku z tym nie przysługuje mu prawo do doręczenia i zaskarżenia decyzji o umorzeniu śledztwa. Do pisma załączone zostało postanowienie pani prokurator odmawiające wyłączenia asesor Elżbiety Krężołek z czynności związanych z prowadzeniem śledztwa.

008009

Ponieważ w ówczesnym czasie Minister Sprawiedliwości miał kompetencje uchylenia decyzji o umorzeniu śledztwa skierowaliśmy taki wniosek do Zbigniewa Ziobry

 

010

 

Nasz wniosek został spławiony przez urzędników Ministerstwa i spłynął jak to w grotesce bywa po szczeblach struktury organizacyjnej prokuratury  przez Prokuraturę Apelacyjną i Prokuraturę Okręgową na biurko Prokuratora Rejonowego, który podjął rzeczone decyzje,  ale śledztwo zostało wszczęte od nowa po raz trzeci:

011

Nasza nadzieja, że Minister Ziobro wreszcie ruszył sprawę trwała całe 5 minut, bo 29.08.2006r. śledztwo zostało umorzone po raz trzeci:

012

Wystąpiliśmy  nie wiadomo który raz z kolei o wydanie postanowienia o umorzeniu wraz z uzasadnieniem . W odpowiedzi dostaliśmy oświadczenie, które wystosował Paweł Tomaka – asesor  Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej. Oświadczenie nie miało formy pisma procesowego (zarządzenia lub postanowienia):

013

I nie był to przypadek, tylko strategia  uzgodniona nieformalnie pomiędzy  żołnierzami prokuratora Hernanda a szefową rudzkiej prokuratury, obliczona na ukręcenie łba bronionej przez nas sprawie:

014

Wtedy skierowaliśmy do Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prokuratorów, którzy przyłożyli rękę do udaremnienia śledztwa:

Wniosek do Sądu Dyscyplinarnego

Przewodnicząca Sądowi Dyscyplinarnemu prokurator Elżbieta Szarek odmówiła przyjęcia wniosku twierdzeniem, że nie jesteśmy uprawnieni do stawiania zarzutów karnych  ich wysokościom w czerwonych żabotach.

Zarządzenie Sądu Dyscyplin.

Wnieśliśmy  zażalenie  do  Sądu  Odwoławczego  oparte  na  twierdzeniu,  że  z  art.  13 kpk  nie  wynika,  iż   uzyskanie zezwolenia władzy, od którego ustawa uzależnia ściganie przestępstwa, należy wyłącznie do oskarżyciela publicznego.

Odwołanie

Trzech prokuratorów, w tym dwóch z Białegostoku, odpowiedziało nam, że nie mamy racji

Oddalenie odwołania

Z-ca Prokuratora Okręgowego w Białymstoku Andrzej Bura

Prokurator Andrzej Bura – Z-ca Prokuratora Okręgowego w Białymstoku

I tak zakończyła się nasza batalia z niszczycielską dla rządów prawa mocą prokuratorskiej solidarności.

Prokuratura w Rudzie Śl.

 

 

 

 

 

Rozliczył komornika!

Art 1

SSO w Elblągu Remigiusz Chmielewski.

Art 2

Art. 3

http://www.elblag24.pl/fakty/87892-brawa-dla-sedziego-ktory-skazal-komornika-z-naszego-wojewodztwa.html

 

Adwokaci diabła (2)

 

Hernand

W latach 2004-2006 dokumenty śledcze w postępowaniach wszczynanych z naszych wniosków przez różnych prokuratorów Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej krążyły pomiędzy Rejonówką a Okręgówką jak piłeczka tenisowa pomiędzy Agnieszką Radwańską a Venus Williams. Ponieważ obydwie instancje, delikatnie to ujmując, grały z nami w durnia, nasze skargi na czynności prokuratorskie huczały w całej Polsce.

W wyniku tych międzyinstancyjnych bekhendów i forhendów stawiane przez nas zarzuty prokuratura rejonowa powoli gromadziła  na jednym biurku. Asesor Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej Elżbieta Krężołek umarzała je hurtem trzy razy:  10.11.2005r, 28.02.2006r i 24.06.2006r. Po naszym  zaskarżeniu trzeciej decyzji asesorskiego umorzenia śledztwa,  Prokuratura Okręgowa nie przychyliła się do podnoszonych przez nas argumentów i akta sprawy skierowane zostały do rozstrzygnięcia przez Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej o czym poinformowano nas ogłoszeniem prasowym, które ukazało się w lokalnej prasie 25.10.2006r:

Ogłoszenie 2

 

002

Pełny tekst:

Do Prezesa SR.

Do wiadomości otrzymał:  Prokurator Okręgowy  Robert Hernand:

012

Odpowiedź w imieniu Prokuratora Okręgowego:

013014

Oświadczenie Skrzymowskiej

 

016

Sędzia A.Prochaczek

Sędzia SR w Rudzie Śl. Adam Prochaczek

020024

Pełny tekst postanowienia:

SSR Prochaczek – Postanowienie

W ramach komentarza dodać należy, że Asesor Sądu Rejonowego w Rudzie Śl. Adam Prochaczek :

1. Usiłował przyjąć zeznanie świadka Krzysztofa Skrzymowskiego bez pouczenie świadka o odpowiedzialność karnej, co w myśl przepisów zwalniało świadka z takiej odpowiedzialności. Dopiero po naszej interwencji świadek został pouczony i zeznanie zostało powtórzone .

2. Nie zaprotokołował i nie odniósł się do naszego zdecydowanego wniosku o sprawdzenie wiarygodności zeznań świadka i oświadczenia prokuratora poprzez załączenie do akt sprawy aktów stanu cywilnego obydwu aktorów tego przedstawienia.

3. Nie sprawdził relacji powinowactwa przez założenie, że świadek może mieć siostrę, która jest, bądź była małżonką prokuratora.

Prokurator Marek Ryś

 

„Nasza”(?) KNS – „odsłona” nr.25

Screenshot_1Czy znowu będziemy zmuszeni ogladać popisy: „Ajchler, Goss & spółka”?

KNS 25.09.2014

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=4ABB73FD8668AB61C1257D5500474B8D

urobek – stan na 11.09.2014

100_4204

Prezydium Komisji:  poseł Romuald Ajchler (SLD), poseł Marek Gos (PSL) i posłanka Lidia Staroń (PO)

100_4190

Janusz Okurowski – Krajowy Związek Lokatorów i Spółdzielców Oddział w Grodzisku Mazowieckim i Jerzy Kazimierz Solarczyk z Mazowieckiego Stowarzyszenia Obrony Praw Lokatorów i Spółdzielców „Nasz Dom” Oddział w Siedlcach.

100_4206

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom i Janusz Mikosik – Europejskie Centrum Inicjatyw Obywatelskich w Łodzi.

100_4202

Posłanki: Gabriela Masłowska (PiS) i Maria Nowak (PiS)

100_4194

Poseł Edmund Borawski (PSL) i prezes Krajowej Rady Spółdzielczej Alfred Domagalski (PSL)

 

 

Adwokaci diabła (1)

Prokurator Marek Ryś

Jak prokurator Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej Marek Ryś wspierany przez instancje wyższe oraz sąd umarzał śledztwa.

Sygn. akt   1 Ds. 242/06

Jak już wspominaliśmy mieszkańcy zakładowych budynków lokowanych w spółdzielniach mieszkaniowych trafiali do nich ze statusem najemcy. Zasady uwłaszczania najemców w spółdzielniach mieszkaniowych, które powstały z budynków zakładowych zawsze regulował art. 48 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (dalej usm). Budynki zakładowe trafiały do spółdzielni mieszkaniowych dwoma ścieżkami. Zdarzało się, że jakaś spółdzielnia kupowała budynki mieszkalne od zakładu pracy, jak Spółdzielnia Mieszkaniowa „Hutnik” w Ostrowcu Świętokrzyskim. W naszej witrynie relacjonujemy teraz dramat członków spółdzielni, który jest pokłosiem tej nieodpowiedzialnej decyzji. Większość jednak spółdzielni mieszkaniowych przejmowała nieodpłatnie zakładowe budynki mieszkalne na podstawie ustawy z 12 października 1994r o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych, która pozwalała oddać  je za darmo gminom lub spółdzielniom mieszkaniowym.

Artykuł 48 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych dotyczył zarówno mieszkań kupionych przez spółdzielnię mieszkaniową jak i tych, które spółdzielnia dostała za darmo. Logika wskazuje, że jeśli spółdzielnia mieszkaniowa kupiła od zakładu lokale mieszkalne, to tak jakby poniosła koszt ich budowy, więc najemca, który chciał nabyć spółdzielcze – własnościowe prawo do takiego lokalu musiał zwrócić spółdzielni poniesiony koszt nabycia (budowy) i wpłacić jej wkład budowlany równy wysokości tego kosztu. W tych wypadkach art. 48 usm nawiązywał do ustępu 2 w art. 173 usm. Ustęp ten mówił jak powinien być liczony wkład budowlany.

Ale jeśli spółdzielnia (jak nasza) dostała mieszkania zakładowe za darmo to nie miała zaksięgowanego ani kosztu budowy ani też kosztu nabycia takich mieszkań, więc nie miała żadnych ani logicznie ani też prawnie uzasadnionych podstaw do żądania od najemców wkładu budowlanego za przekształcenie statusu najmu w spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu. Ustęp 2 w art. 173 usm nie był więc prezesom  takich spółdzielni potrzebny do ustanawiania najemcom spółdzielczego-własnościowego prawa do lokalu. Jednak chęć zysku pchała ich do żonglowania przepisami, mącenia ludziom w głowach i do stawiania nieświadomym bezpodstawnych roszczeń.

20 kwietnia 2005r Trybunał   wyrokiem sygn. akt K 42/02 uchylił ust 2 w art. 173 usm. Zarząd naszej spółdzielni z miejsca zawiesił ustanawianie na rzecz najemców spółdzielczego – własnościowego prawa do lokalu utrzymując, że nie mogą realizować przekształceń, bo z ustawy zdjęty został przepis określający sposób naliczania wkładu budowlanego.

W niecałe dwa miesiące później sejm znowelizował przepisy usm. Nowelą z dnia 3 czerwca 2005r ustawodawca wprowadził do art. 48 usm ust 13, który stanowił, że: „Jeżeli spółdzielnia nabyła budynek nieodpłatnie, najemcy są zwolnieni od wpłaty wkładu mieszkaniowego”. Przepis wszedł  w życie, a nasi w zaparte.

Po wejściu noweli ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych  Grupa Inicjatywna zaczęła informować mieszkańców spółdzielni o zmianie w przepisach prawa. Zarząd wystosował na mój adres pismo z twierdzeniem, że nasza działalność jest szkodliwa, bo błędnie interpretujemy przepisy. Zaprosiliśmy więc Zarząd i Radę Nadzorczą na spotkanie z najemcami. Obydwa organy odmówiły udziału w spotkaniu.

Zaproszenie Organów Spóldzielni na spotkanie

Najemcy zaczęli składać wnioski o przekształcenie najmu w spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu i otrzymywali negatywne odpowiedzi:

Galowy -Odpowiedź na wniosek o uwłaszczenie

W związku z tym grupa 126 najemców skierowała do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przez Zarząd przestępstwa polegającego na nadużyciu swoich uprawnień, przez co wyrządzona została pokrzywdzonym szkoda w wielkich rozmiarach.

Zawiadomienie o przestępstwie

Śledztwo prowadził prokurator Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej Marek Ryś. 30 marca 2006r prokurator Marek Ryś wydał postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. Pan prokurator orzekł, że zarząd nie dopuścił się nadużycia swoich uprawnień, ale nie powiedział dlaczego tak uważa, czyli nie uzasadnił swojego twierdzenia. Ponadto orzekł, że zarząd nie wyrządził najemcom znacznej szkody majątkowej i też nie wytłumaczył dlaczego tak utrzymuje. Słowem odmowa oparta została o charakterystyczną dla władzy arogancję wyrażająca się w postawie: nie muszę się wam tłumaczyć i już.

RYŚ - zawiadom. o odmowie

Pełny tekst postanowienia:

Ryś – Postan. o odmowie wszcz. śledztwa

Postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa zostało przez nas zaskarżone  do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Pracą Prokuratury Okręgowej w Gliwicach kierował wtedy prokurator Robert Hernand:

Zażalenie na postan. o odmowie wszczecia śledztwa

R. Hernand

Prokurator Robert Hernand

6 czerwca 2006r prokurator Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Katarzyna Wojtas wydała zarządzenie, którym orzekła, że nie przychyla się do naszego zażalenia i też nie powiedziała dlaczego tak postanowiła.

009

 

W związku z tym na podstawie art. 306, §2 kpk  akta sprawy trafiły do Sądu Rejonowego w Rudzie Śląskiej

PO - zawiad. o nieprzychyleniu

 

O  terminie rozprawy  sądowej  zostaliśmy również powiadomieni przez ogłoszenie w lokalnej prasie:

Prochaczek - zaw. o rozprawie

S. Adam Prochaczek

Adam Prochaczek – Sędzia Sądu Rejonowego w Rudzie Śląskiej

Przed rozprawą skierowaliśmy do Sądu  wyrazy naszego oburzenia na decyzję Prokuratury Okręgowej w Gliwicach:

006

007

ale sędzia Adam Prochaczek  niestety też  ślepy i był głuchy:

Prochaczek - zaw. o podtrzymaniu

 

Sygn. akt 1 Ds. 586/05

W identyczny sposób, tylko nieco później, rozstrzygnięte zostało przez ten sam skład osobowy, śledztwo o sygn. akt 1 Ds 586/05. Różnica  była  taka,  że  w tej  sprawie  prokurator  Marek Ryś  wydał  postanowienie  o umorzeniu  śledztwa.

 Śledztwo dotyczyło m. in. dwóch bardzo ważnych dla nas wątków:

  1. nieuprawnionego wydania przez zarząd bezprawnie pobranych od nas wkładów budowlanych w kwocie ok 40 mln zł
  2. szkodliwych dla członków spółdzielni powiązań rodzinnych pomiędzy członkami Zarządu a udziałowcami firmy FUNDUS Sp. z o.o. Osobiście sprawdzałam wtedy akta rejestrowe tej firmy. Firma FUNDUS prowadzona była przez współmałżonków członków zarządu Ewę Warcok, Urszulę Skrzymowską i Adama Lirer jako udziałowców. Działalnością bieżącą firmy zajmowali się pracownicy spółdzielni Jerzy Biliński i Aleksandra Wilk aktualna wiceprezeska spółdzielni. Spółka FUNDUS miała bardzo szerokie spektrum działania w zakresie budownictwa ale w rzeczywistości prowadziła hurtownię materiałów budowlanych, w której zaopatrywały się firmy wykonujące usługi remontowe lub inwestycyjne dla spółdzielni. Obsługa dostaw odbywała się w pomieszczeniach spółdzielni i rękami pracowników Zakładu Remontowo- Budowlanego. Zakład jest jednostką wewnętrzną spółdzielni i jego pracownicy wynagradzani są z ze środków członków spółdzielni. Interes, jak nietrudno się domyśleć, kwitnie nadal, bo na jego straży stoi ochrona w togach.

Postępowanie zostało umorzone ze względu na to że,  że zgłosiła je osoba  nieuprawniona (przedstawiciel  społeczny)

Art. 12. kpk

§ 1. W sprawach  o przestępstwa  ścigane  na  wniosek  postępowanie  z  chwilą  złożenia  wniosku  toczy  się  z  urzędu.

 

 

 

 

 

 

 

Epitafium.

 

Poniższa publikacja ukazała się w specjalnym wydaniu Biuletynu MGSM PERSPEKTYWA poświęconym jubileuszowi 15-lecia działalności spółdzielni:

001 — kopia

A  poniżej  DEMENTI tego panegiryku

(czyli jak wyglada prawda)

Słynna nowela ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która weszła w życie 31 lipca 2007r. wprowadziła dwa ważne dla członków spółdzielni przepisy:

1.  że zlikwidowane zostaje Zebranie Przedstawicieli Członków.

    Art. 83. 1.   Walne zgromadzenie spółdzielni mieszkaniowej nie może być zastąpione przez zebranie przedstawicieli,   jednakże, jeśli statut tak stanowi, w przypadku gdy liczba członków spółdzielni mieszkaniowej przekroczy 500, walne zgromadzenie może być podzielone na części. Rada nadzorcza ustala zasady zaliczania członków do poszczególnych części walnego zgromadzenia z tym, że nie można zaliczyć członków uprawnionych do lokali znajdujących się w obrębie jednej nieruchomości do rożnych części walnego zgromadzenia.

2.  że spółdzielnia musi rozliczyć różnicę pomiędzy faktycznie poniesionymi kosztami budowy lokalu a wpłaconym przez członka wkładem budowlanym. Jeśli więc z rozliczenia wychodziła jakaś różnica, aktualny posiadacz tego prawa musiał albo dopłacić brakującą kwotę albo miał prawo do zwrotu nadwyżki.

    Art. 4.  Jeżeli w wyniku ostatecznego rozliczenia kosztów budowy spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu powstała różnica pomiędzy wysokością wstępnie ustalonego wkładu budowlanego a kosztami budowy lokalu, uprawniony albo zobowiązany z tego tytułu jest członek albo osoba nie będąca członkiem spółdzielni, którym w chwili dokonania tego rozliczenia przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu

W 2008r miało się więc odbyć w naszej spółdzielni pierwsze Walne Zgromadzenia Członków. To była nowa szansa na uporządkowanie spraw spółdzielni.

Działająca w spółdzielni Grupa Inicjatywna postanowiła wprowadzić do porządku obrad Walnego uchwałę zobowiązującą Zarząd do rozliczenia różnicy pomiędzy kosztami budowy lokali  przejętych przez spółdzielnię nieodpłatnie a wkładem budowlanym pobranym od członków za przekształcenie  stosunku najmu  w spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu. Zaczęliśmy przygotowania zaraz po wejściu noweli ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Opracowaliśmy  projekt uchwały:

001

i zbieraliśmy popisy pod wnioskiem do zarządu spółdzielni o wprowadzenie do porządku obrad przygotowanej przez nas uchwały. Zebraliśmy pod tym wnioskiem  262 podpisy

002

Podczas zbierania podpisów złożyli mam wizytę dwaj eleganccy panowie ze służbowymi aktówkami, żeby nas przepytać na okoliczność tego kim jesteśmy i w jakim celu zbieramy te podpisy. Wtedy jeszcze ich nie znaliśmy ale byli to dwaj prawnicy obsługujący naszą spółdzielnię:

Ryszard Stolarz

Ryszard Stolarz – radca prawny naszej spółdzielni

Artur Zartychta

 Artur Zarychta – radca prawny naszej spółdzielni

W wyniku ich wizyty w osiedlowych budynkach ukazało się oświadczenie Zarządu:

004

Walne naszej spółdzielni obradowało w 2008r w czterech częściach. Ponieważ mieliśmy już swoje doświadczenia wiedzieliśmy, że zarząd zrobi wszystko, żeby nas wykołować. W każdej części  mieliśmy  więc  członków,  których zadaniem było robienie notatek z przeprowadzonego głosowania.

Byłam sekretarzem III części Walnego. Zebranie prowadził Przewodniczący Rady Nadzorczej p. Bogdan Bracki. Na samym początku stoczyłam batalię o prawo do elektronicznej rejestracji dźwięku z odbywających się obrad. Batalię wygrałam i przebieg obrad został nagrany. W trakcie obrad pytałałam Zarząd czy obniżył koszt termomodernizacji budynku, w którym mieszkam o kwotę premii termo – modernizacyjnej jaką uzyskał ze środków publicznych w formie dofinansowania inwestycji. Ocieplenie budynku wykonane zostało na początku roku.  Temat wywołał emocje, odpowiedzi zarządu były bełkotliwe.

Czwarta i ostatnia część Walnego odbywała się w Chorzowie. Przy głosowaniu naszej uchwały miał miejsce  istny kabaret. Liczyli głosy kilka razy. Tym, którzy byli  ZA  kazali nawet wstać, żeby dokładnie ich policzyć i pokazać reszcie. Jak się potem okazało z notatek naszych czujek, uchwała przeszła ledwie dwoma głosami, bo większość z tych, którzy podpisali wniosek o wprowadzenie jej do porządku obrad nie przybyła na walne, żeby ją przegłosować.

Zgodnie ze statutem w ciągu 7 dni od dnia, w którym odbyła się ostatnia część Walnego zarząd zwołuje KOLEGIUM złożone z sekretarzy i przewodniczących obrad wszystkich części. Zadaniem KOLEGIUM jest sporządzenie zbiorczego protokołu z obrad wszystkich części Walnego. Przygotowałam protokół i czekam aż mnie zaproszą. W siódmym dniu (byłam wtedy w pracy) coś mnie tknęło. Podniosłam słuchawkę i dzwonię do spółdzielni z pytaniem, kiedy to kolegium? W odpowiedzi słyszę, że już się odbyło. Na moje pytanie i co teraz? – usłyszałam, że mogę jeszcze przyjechać podpisać zbiorczy protokół, bo jest siódmy dzień. Umówiłam się, że przyjadę zaraz po 15-tej jak wyjdę z pracy a oni będą na mnie czekali. Nie miałam czasu wracać do domu po protokół. Miałam przy sobie dyskietkę z nagraniem III części walnego i notatki z głosowań.

Przyjął mnie jego eminencja prezes Jan Warcok i od samego dzień dobry wmawia mi, że przecież mnie powiadamiali, czym podniósł mi cieśnienie niemożliwie. Położył przede mną zbiorczy protokół i zaproponował, żebym podpisała. Patrzę w ten protokół i widzę, że zestawienie wyników głosowań nie zgadza się z moimi notatkami. Poprosiłam o okazanie protokołów cząstkowych. Odmówił twierdzeniem, że nie moja sprawa. W tej sytuacji wzięłam do ręki protokół zbiorczy i na pierwszej stronie w dolnym prawym rogu, gdzie było wolne miejsce, smaruję: że odmawiam złożenia podpisu na protokole KOLEGIUM, ponieważ….

Prezes dostał apopleksji. Darł się na mnie, usiłował wyrwać mi z ręki dokument z moją uwagą, włączył dyktafon (chyba na swoją szkodę) i wezwał na świadków naszej rozmowy strażnika i sekretarkę. Strażnik (sąsiad, z którym wychowałam się na jednej ulicy) przykleił się do ściany blady niczym jej tło.

Na drugi dzień na stronie internetowej spółdzielni ukazał się protokół zbiorczy z Walnego. Na pierwszej stronie nie było śladu mojej uwagi, za to wśród dokumentów załączonych do protokołu znaleźć można było oświadczenie przewodniczącego Rady Nadzorczej  spółdzielni, który przewodniczył naszej części Walnego następującej treści ( pokazujemy odpis oświadczenia, bo wydrukowane ze strony internetowej spółdzielni w oryginale daje tak nieostry obraz, że nie można go zeskanować) :

006

W związku z powyższym złożyłam w spółdzielni protokół z mojej części walnego z towarzyszącym mu pismem przewodnim skierowanym do Walnego Zgromadzenia Spółdzielni. Utknął w biurku pana prezesa na amen.

005

W mojej ocenie porażka wysiłku, który w tą sprawę włożyliśmy tkwi nie tyle w arogancji władz spółdzielni ile w bierności członków spółdzielni, którzy władzom spółdzielni pozwalają  na takie akty tupetu rezygnując ze swojego wpływu na to co dzieje się w „ich własnym domu”.

007

 

 

 

 

 

„Plan podziału o kant …. potłuc”!

Wraca sprawa mieszkańców ul.Polnej w Ostrowcu Swiętokrzyskim.

W dniu  09.09.br, przed Sądem Okręgowym w Kielcach Wydziałem I Cywilnym odbyła się kolejna rozprawa w procesie o uchylenie uchwały Walnego Zgromadzenia Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”, krzywdzącej w sposób RAŻĄCY mieszkańców bloków posadowionych przy ul.Polnej.Ostrowiec 7Polna 7

Ponieważ zawiadomienie o rozprawie zostało zainteresowanym mieszkańcom doręczone z dużym opóźnieniem, w rozprawie uczestniczyło tylko 12-tu mieszkańców z swoim pełnomocnikiem.

polna7sad_560_380Ta rozprawa to było głównie „przepytywanie” biegłej sądowej przez Wysoki Sąd pod kątem oceny planu podziału SM „Hutnik”, oraz „wycieczki” „pełnomocnika diabła” czyli mecenasa reprezentujacego SM, pod adresem i biegłej i Sądu.

Oto najważniejsze stwierdzenia biegłej:

- Plan podziału spółdzielni jest błędny;

- Przy jego sporządzaniu naruszona została zasada bilansowania i nie może on stanowić podstawy planowanego podziału;

- Zasada zrównoważenia aktywów i pasywów została naruszona;

- Obie spółdzielnie, powstałe po dokonanym podziale, będą miały problem ze spłatą tego zadłużenia – powiedziała w sądzie biegła. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy im się to uda, czy nie. Problem jest poważny, a prawdopodobieństwo, że obu spółdzielniom nie uda się go spłacić, jest duże. Tym bardziej, że w ciągu minionych 19 lat Spółdzielni udało się spłacić jedynie 2 z 16 mln zł (+ odsetki).

- Biegła potwierdziła obawy mieszkańców. Na zadane przez Sąd pytanie, jakie będą konsekwencje egzekucji kilkunastomilionowego zadłużenia, biegła ze współczuciem przyznała, że może to skutkować utratą mieszkań.

ostrowiec2Z wypowiedzi obecnych na rozprawie mieszkańców ul.Polnej, a także z nieukrywanej wściekłości dr. Petraniuka, mecenasa SM, można wnioskować, że Sąd zrozumiał doniosłość sprawy. Zaowocowało to nawet wnioskiem dr. Petraniuka o wpisanie do protokołu jego zastrzeżeń do prowadzenia sprawy przez Sąd.

Reportaż dla „Gazety Ostrowieckiej” z tej rozprawy jest tutaj:

http://www.ostrowiecka.pl/ostrowiec-swietokrzyski/miasto/6735-2014-09-18-05-26-24

Od Admina:

Plan podziału spółdzielni, w sposób tak krzywdzący dla mieszkańców Polnej, został sporządzony pod nadzorem tego mecenasa dr. Petraniuka, specjalisty podobno ( z tego się podobno doktoryzował ) od tego jak podzielić spółdzielnię, tak aby jedna „poszła z torbami”, jednocześnie za sobą „ciągnąc” wierzycieli, a druga mogła dalej bytować dla dobra prezesa i zarządu ( niekoniecznie dla dobra jej członków). W nawiązaniu do poprzedzających ten wpis dwóch innych wpisów, z innej części kraju, mamy obraz naszego „wymiaru (nie)sprawiedliwości”  (to nie dotyczy, na podstawie tego co mówią obecni na rozprawie, sędziny w wyżej opisywanym procesie).

Dlaczego musimy jednak podkreślać wyjątkowość takiego postępowania ludzi w togach, jako niespotykane zjawisko ??????

 

Pieriestrojka.

Perspektywa

Jednym z ważniejszych osiągnięć transformacji było usankcjonowanie prawa do własności mienia przez reguły ustrojowe państwa. Zasadę ochrony własności prywatnej oraz związaną z nią zasadę swobody gospodarczej wprowadziła nowela Konstytucji, którą sejm uchwalił w dniu 29 grudnia 1989r. W ślad za zmianą Konstytucji w ustawodawstwie polskim pojawiło się szereg zmian inicjujących prywatyzację przedsiębiorstw państwowych i innych podmiotów funkcjonujących na polskim rynku a także uwłaszczenie osób fizycznych.

Przed reformą ustrojową wielkie zakłady przemysłowe były kombinatami dysponującymi nie tylko środkami produkcji ale również potężnym majątkiem socjalno – bytowym, w skład którego wchodziły m.in. zakładowe budynki mieszkalne. Utrzymanie tego majdanu ogromnie podrażało koszty produkcji a zasada  konkurencji wolnorynkowej  zmuszała podmioty gospodarcze do ich odchudzania. W ten sposób zaczęły się pojawiać różne koncepcje zagospodarowania zbędnego zakładom przemysłowym dorobku socjalno-bytowego.

12 października 1994r sejm uchwalił ustawę o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych. Ustawa ta pozwalała na nieodpłatne przekazanie zakładowego budownictwa mieszkaniowego gminie lub spółdzielni mieszkaniowej. Wraz z budynkami zakład pracy mógł nieodpłatnie przekazać również osiedlową infrastrukturę towarzyszącą budynkom mieszkalnym ( np. pawilony handlowe i usługowe, służące mieszkańcom place zabaw , obiekty sportowe, obiekty w których prowadzona była działalność kulturalna, a także obiekty obsługujące sieci uzbrojenia technicznego terenu jak wymiennikownie, hydrofonie itp.) Ponieważ obiekty socjalno – bytowe powstawały z odpisu na zakładowy fundusz mieszkaniowy i zakładowy fundusz socjalny odprowadzanego od środków wypracowanych przez załogę zakładu pracy, majątek ten traktowany był przez przepisy jak własność załogi zakładu, w związku z tym decydujący głos w sprawie sposobu jego zagospodarowania miały zakładowe organizacje związkowe.

Moja spółdzielnia (Międzyzakładowa Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa PERSPEKTYWA w Rudzie Śląskiej ) powstała w dniu 5 kwietnia 1994r i została powołana do życia przez 10 anonimowych dla nas członków – założycieli. Na początku zarządzała budynkami mieszkalnymi kilku kopalń, ale powstała w celu przekazania na jej rzecz prawa własności nieruchomości mieszkaniowych, którymi zarządzała i których kopalnie musiały się pozbyć, żeby odciążyć koszty produkcji. Podobnie zresztą było z innymi spółdzielniami mieszkaniowymi, które w tym czasie powstały w celu przejęcia kopalnianych budynków mieszkalnych. Na terenie naszego miasta działają dwie takie spółdzielnie i jedna spółka z ograniczona odpowiedzialnością.

Pierwsze budynki przekazane zostały mojej spółdzielni na własność w połowie 1997r. Ponieważ były to budynki zamieszkałe, razem z budynkami przekazani zostali do spółdzielni ich mieszkańcy. Członkostwo spółdzielni mieszkaniowej cechuje się podstawowym kryterium jakim jest kryterium dobrowolności. W klasycznej spółdzielni osoba zainteresowana nabyciem mieszkania sama decyduje, w której spółdzielni chce zostać członkiem. Decyzję tą podejmuje wybierając spółdzielnię i podpisując z nią umowę o budowę lokalu.

Mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych powstałych z nieodpłatnie przekazanych im zakładowych budynków mieszkalnych nikt nie pytał o zdanie. Ale nie to było mankamentem tych spółdzielni. Mieszkańcy, którzy przekazywani byli do spółdzielni powstałych dla nieodpłatnego przejęcia zakładowych budynków mieszkalnych trafiali tam ze statusem najemcy a nie ze statusem członka spółdzielni.

Istotą spółdzielni jest zasada demokratycznej samorządności. Prawo do udziału w rządzeniu spółdzielnią daje jej mieszkańcowi status członka spółdzielni. Jeśli jest członkiem spółdzielni może pójść na walne lub na zebranie grupy członkowskiej i wziąć udział w rozliczeniu władz spółdzielni, a jeśli jest najemcą to może tylko płacić i nie może stawiać pytań o to za co płaci.

Od tego aspektu zaczęła się patologia w spółdzielniach powstałych z nieodpłatnie przekazanych im zakładowych budynków mieszkalnych. 10- członków założycieli dostawało na własność budynki mieszkalne wraz z najemcami i bardzo dbało o to, żeby utrudnić zdobycie członkostwa najemcom, którzy koszt budowy mieszkania pokryli przed przekazaniem ich do spółdzielni.  W spółdzielni obok wymyślili sobie zaporę w formie wysokiego progu finansowego. Chętny owszem, mógł złożyć deklarację członkowską, ale za wpisowe i udziały musiał zapłacić 1500,00 zł. Przeważająca większość  NAJEMCÓW mówiła, dziękuję uprzejmie , a 10 bossów zacierało ręce, bo mogli robić co im się rzewnie podobało ze środkami wpłacanymi na konto spółdzielni przez przekazane im owieczki ze ZNAMIENIEM TEGO STATUSU.

W mojej spółdzielni wpisowe i udziały kosztowały co prawda tylko 300 zł, ale tak po prawdzie zarząd postawił nam jeszcze wyższy próg finansowy niż majstry w spółdzielni obok. Nasi panowie szlachta wymyślili sobie że członkiem spółdzielni może zostać tylko ten najemca, który wykupi spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu i zapłaci kwotę uznaniowo dyktowanego nam wkładu budowlanego.

005

Ja zapłaciłam niecałe 5000,00 zł., potem się zastanowiłam i kiedy dotarło do mnie , że wpłaciłam spółdzielni wkład budowlany (a wkład budowlany zgodnie z ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych to zwrot poniesionych przez spółdzielnię kosztów budowy mojego lokalu) to mnie szewska wzięła.

Ps. Zarzut ograniczania najemcom dostępu do członkostwa był jednym z zarzutów skierowanych przez nas na drogę postępowania prokuratorskiego i oczywiście został  przez śledczych udaremniony.  Ustawa o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych mówiła, że spółdzielnia powinna zafundować najemcom status członka przed dniem  przejęcia lokali, w których mieszkają.

Cdn.

Skrzymowski — kopia

Cena prawdy.

Prokurator Marek Ryś

Prokurator Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej Marek Ryś

Gdybym stanęła dziś ponownie u progu tej wyboistej drogi, która doprowadziła mnie do niszowej dla przyszłości naszego kraju sentencji, że jest on zupełnie pozbawiony rzetelnej ochrony prawa, wiedziałabym już jaka jest cena takiej prawdy.

Jestem w niełatwej sytuacji. Prawomocny wyrok z powództwa prezesa mojej spółdzielni przeciwko mnie o naruszenie dóbr osobistych brzmi:

„Sąd Okręgowy w Gliwicach I Wydział Cywilny w składzie Przewodniczący SSR del. Renata Kopala (…) zakazuje pozwanej Leokadii Rybickiej – Nau rozpowszechniania nieprawdziwych informacji jakoby powód Krzysztof Skrzymowski był powinowatym prokuratora Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej Marka Rysia”

Sąd zakazem rozpowszechniania jakoby nieprawdy zamknął mi usta. Żeby wydać ten wyrok wymiar odmówił mi wsparcia oddalając mój wniosek o zarządzenie doręczenia na rozprawę dowodów z aktów stanu cywilnego prezesa i prokuratora.   Sąd wyłgał się twierdzeniem, że nie jest od zabezpieczania stronie dowodów, tym bardziej, że przepisy prawa pozwalają mi na samodzielne pozyskanie takich dokumentów.

To prawda, że kanony prawa umożliwiają dostęp do tego rodzaju dowodów w szczególności wtedy, kiedy w grę wchodzi interes prawny. Ale tak jest tylko w teorii. W praktyce zaś udostępnienia danych z kwestionariusza osobowego prokuratora Marka Rysia, w oparciu o  szeroką gamę pokrętnych argumentów, odmówili mi: Prokurator Okręgowy w Gliwicach, Prokurator Apelacyjny w Katowicach i Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, zaś odmowę udostępnienia danych prokuratora i prezesa ze zbiorów ewidencji ludności usłyszałam od Prezydenta Miasta Bytom, Prezydenta Miasta Gliwice oraz dwukrotnie od Wojewody Katowickiego z zaskarżenia obydwu tych decyzji.

PA w Katowicach Iwona Palka

Prokurator Apelacyjny w Katowicach Iwona Palka

PA w Katowicach – odmowa

W instancji drugiej mój obrońca nie poszedł na rozprawę apelacyjną i mnie nie poinformował o jej terminie pozbawiając mnie w ten sposób prawa do obrony. W oparciu o ten zarzut wniosłam skargę o wznowienie postępowania apelacyjnego. Sąd Apelacyjny w Katowicach skargę odrzucił twierdzeniem, że jeśli czuję się pokrzywdzona, to mogę skierować pozew przeciwko adwokatowi.

Na postanowienie Sądu Apelacyjnego przysługiwało mi zażalenie do Sądu Najwyższego, ale przed tą instancją zastępstwo procesowe jest obligatoryjne. Żaden adwokat nie chciał się podjąć mojej obrony a Sąd Apelacyjny odmówił mi przyznania obrońcy z urzędu, bo moja sytuacja finansowa wskazywała na to, że mogę zatrudnić fachowca.

Zanim jednak doszło do tych wydarzeń postawiliśmy organom naszej spółdzielni kilkanaście zarzutów. Zawiadomienia skierowane zostały do prokuratury przez różne osoby. Rejonowa odmawiała wszczęcia śledztwa, my zaskarżaliśmy do Okręgowej a ta cofała do ponownego rozstrzygnięcia. I tak przez dwa lata. Pracami Prokuratury Okręgowej w Gliwicach kierował wtedy Prokurator Robert Hernand.

Prokurator Robert Hernand

Skargami na czynności prokuratorskie objechaliśmy cały kraj włącznie z Sądem Dyscyplinarnym dla Prokuratorów w Warszawie i Pełnomocnikiem  Rządu d.s. Korupcji  Julią Piterą. Trzech asów wywiadu wypowiedziało się, że nam nie wolno, chociaż przepisy nie wykluczały stawiania zarzutów prokuratorom przez zwykłego śmiertelnika.

W końcu w Prokuraturze Okręgowej w Gliwicach zapadła decyzja, że należy przerwać nasze rozlegające się po całym kraju larum. Prokurator Okręgowy nie przychylił się do kolejnego zażalenia i worek z naszymi zarzutami trafił do Sądu Rejonowego w Rudzie Śląskiej. Wiedzieliśmy, co to oznacza. Konsylium prokuratorsko – sędziowskie zdecydowało pogrzebać naszą sprawę. Wtedy podjęliśmy decyzję opublikowania naszych obaw i zastrzeżeń:

Publikacja:

Przyjrzą się prokuratorom

Ponieważ prokurator Marek Ryś odmówił nam wszczęcia śledztwa lub umorzył najpoważniejsze zarzuty, będę mówić, bez względu na cenę tej prawdy. Pora już, żeby wszystkie ofiary kryzysu etyki zawodowej funkcjonariuszy organów powołanych do strzeżenia prawa i praworządności naszego kraju zaczęły głośno wyrażać swój sprzeciw w trosce o zagrożony tą materią los naszego państwa. cdn.

Skrzymowski — kopia

Ciepło się nie przedawnia.

Dzisiejsza „Rzepa” donosi:

CiepłoAle nie tylko „ciepło” się nie przedawnia. Z sentencji wyroku:

„Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 11 września 2014 r.

Osoba wskazana w art. 4 ust. 8 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (jedn. tekst: Dz.U. z 2013 r., poz. 1222) może dochodzić zwrotu nadpłaconych opłat eksploatacyjnych na podstawie przepisów kodeksu cywilnego o świadczeniu nienależnym.”

wynika, że i inne nadpłacone opłaty mogą być dochodzone na drodze postępowania cywilnego.

Potrójny standard

Jak prezes może ukarać spółdzielcę

Z niezbyt dawno założonej, ale mimo tego już zaprzyjaźnionej z nami, strony: http://osiedlezaciszewaw.pl/?p=713

przedstawiamy „Galerię zdjęć” obrazujacych jak można „ukarać” (ale także i skłócić) spółdzielców.

Jak się to robi? Prezes wyszkolony, no to doskonale wie jak. Dodatkowo „Vademecum prezesa” ma w „małym paluszku”.

Ale „do rzeczy”:

W tym konkretnym przypadku, prezio wybrał „drogę” udowadniania swojego „JA”, poprzez zastosowanie trzech rodzajów RÓŻNYCH (ale cenowo tożsamych) standardów wykonania remontu – termomodernizacji. A więc mamy:

Standard „extra”

standare extraTu mieszka prezes

Standard dla zwykłych członków SM:

standart przeciętnyTo obok tej częsci budynku – tu już prezes nie mieszka

Standard dla „niepokornych”

standard dla niepokornychstandard dla niepokornych 1A tu mieszkają ci, którzy by chcieli kontrolować prezesa

Wszystkie zdjęcia wykonano tego samego dnia w odstępach minutowych. Remont (właściwie termomodernizacja) był wszędzie wykonany w tym samym czasie i wszędzie m2 wykonanego „remontu” kosztował tyle samo. Mieszkańcy tego osiedla mowią, że to był „KARNY(sic!) REMONT”.

Kto nam bruździ?

 

Trybunał

Wracamy do wniosków dotyczących przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych jakie zostały skierowane do Trybunału Konstytucyjnego przez Kluby frakcji parlamentarnych, które rozdają karty na naszej scenie politycznej.

 Pamiętacie, że wnioski są dwa:

  1. Skierowany przez Platformę Obywatelską w obronie naszego interesu:

http://temidacontrasm.info/i-co-tam-slychac-w-trybunale/

2.  Skierowany przez połączone siły SLD i PSL, żeby nam zaszkodzić:

http://temidacontrasm.info/eksmitujcie-ich-z-sejmu/

W obydwu wystąpieniach posłowie wnoszą o zbadanie zgodności przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z ustawą zasadniczą, czyli Konstytucją. W takim wypadku poselski wniosek oceniany jest przez Rząd, Sejm i Prokuratora Generalnego. Organy te powinny zaopiniować poselski wniosek kierując do TK swoje uwagi na piśmie. Opinie te są dla nas bardzo ważne ponieważ wskazują kto jest za nami , a kto przeciwko nam.

Chociaż mija już rok od daty wpływu poselskich wniosków, na razie wpłynęła do nich tylko jedna opinia. Jest to opinia Prokuratora Generalnego do wniosku Platformy Obywatelskiej. Opinia ta wpłynęła do Trybunału w dniu 29 lipca 2014r :

Stanowisko PG

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Stanowisko-PG.pdf

Opinię podpisał Z-ca Prokuratora Generalnego prokurator Robert Hernand, nasz niechlubny znajomy z okresu, w którym pełnił funkcję Prokuratora Okręgowego w Gliwicach. O tym jak podległa mu ekipa kołowała nas osłaniając przestępstwo Zarządu naszej Spółdzielni polegające na bezprawnym pobieraniu od nas wkładu budowlanego za spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu (budynki dostali za darmo a pobierali od nas wkład budowlany – chcieliśmy, żeby prokuratura sprawdziła w oparciu o jakie to poniesione koszty budowy mieszkań spółdzielnia nalicza nam ten wkład budowlany za budynki, które powstały z naszych pieniędzy na kopalni), opowiadaliśmy już w tej witrynie w serialu pt: „Adwokaci diabła”. Niestety tych publikacji nie możemy już przywołać, bo ze względu na ograniczoną pojemność serwera zostały wykasowane. Może je kiedyś powtórzymy, jeśli nam czas pozwoli.

Prok. Robert Hernand

 Z-ca Prokuratora Generalnego prokurator Robert Hernand

Ponieważ z autorem stanowiska mamy złe skojarzenia, opinię przejrzeliśmy od dechy do dechy w oczekiwaniu, że Pan Prokurator się zrehabilituje i z przykrością stwierdzamy, że prokurator Robert Hernand w sprawach spółdzielni mieszkaniowych jest niereformowalny. Jego opinia  dotycząca równości praw członków spółdzielni w odniesieniu do praw jakie mają użytkownicy zasobów mieszkaniowych budowanych przez inne polskie podmioty, jest dla nas skrajnie niekorzystna.

To jest Pan w końcu, Panie prokuratorze, zwolennikiem równouprawnienia polskich obywateli, czy nie? Bo z tego co Pan pisze wynika, że konstytucyjna zasada równości obywateli naszego kraju w prawach i powinnościach, jest Panu zupełnie obca.

Chodzi o ten przepis ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych:

Art. 26.

1. Jeżeli w określonym budynku lub budynkach położonych w obrębie danej nieruchomości została wyodrębniona własność wszystkich lokali, po wyodrębnieniu własności ostatniego lokalu stosuje się przepisy ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali, niezależnie od pozostawania przez właścicieli członkami spółdzielni.

Ponieważ nie dla wszystkich ten przepis może być zrozumiały tłumaczymy: Ten przepis mówi, że w budynku spółdzielni wspólnota powstaje z mocy prawa dopiero po przekształceniu w odrębną własność ostatniego mieszkania w budynku.

W każdych innych polskich zasobach mieszkaniowych (zakładowych, gminnych, deweloperskich i innych) jest odwrotnie: wspólnota z mocy prawa powstaje w momencie przekształcenia w odrębną własność pierwszego lokalu. Jeśli np. deweloper sprzeda odrębną własność pierwszego lokalu w wybudowanym przez siebie budynku, to budynek z mocy prawa staje się wspólną własnością: mniejszościowgo udziałowca jakim jest właściciel, który kupił mieszkanie oraz większościowego udziałowca (dewelopera), który jest właścicielem pozostałych mieszkań. Wszędzie obowiązuje ta właśnie zasada, w budynkach zakładowych, gminnych, budowanych przez TBS-y, tylko nie w spółdzielniach mieszkaniowych.

KONSTYTUCJA RP  mówi:

Art.32.

1.Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

Art. 64.

2.Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.

Weźcie to na chłopski rozum i oceńcie sami. Czy artykuł 26 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych zapewnia członkom spółdzielni mieszkaniowych takie same prawa jakie mają obywatele mieszkający w innych polskich zasobach mieszkaniowych i czy spełnia wobec tego konstytucyjną zasadę, która głosi, że „ wszyscy wobec prawa są równi” i,   że
„własność podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej”? Bo prokurator Robert Hernand działając przeciwko naszemu interesowi wmawia Trybunałowi, że art. 26 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych jest zgodny z Konstytucją.

Kim jest prokurator Rober Hernand jeśli chodzi o korzenie polityczne (bo to ważne, która opcja polityczna nam bruździ) przeczytajcie sami:

http://wyborcza.pl/1,76842,7698156,Czlowiek_Ziobry_na_szczytach_prokuratury_.html

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,7722013,Jamrogowicz__Kowalska__Hernand_zastepcami_prokuratora.html

Prokurator Robert Hernand

W Trybunale

 

AWvH na Prezydenta Łodzi!

Wczoraj w nocy dotarła do nas wiadomość.

DOBRA WIADOMOŚĆ:

AGNIESZKA WOJCIECHOWSKA van HEUKELOM

kandyduje na

PREZYDENTA ŁODZI

AWvH

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom

Tutaj kilka słów wyjaśnienia, skąd taka, w dodatku z podkreśleniem „dobra”, informacja na witrynie zajmujacej się tym co dotyczy członków SM, patologiami w tychże SM, prawa zwiazanego z spółdzielczością mieszkaniową. Na pewno to wyjaśnienie nie jest potrzebne tym, którzy już od lat walczą o korzystne dla spółdzielców zmiany: i w prawie ich dotyczącym i w samych SM. Oni Panią Agnieszkę już znają.

To wyjaśnienie kierujemy do tych, którzy dopiero ostatnio mogli się „na wlasnej skórze” przekonać, jak głęboko sięgają patologie w sferę działania polskich SM. W sposób szczególny dotknęło to Łodzi, która jednak nie jest jakimś wyjątkiem w tym temacie w naszym kraju, tylko tam najjaskrawiej się to objawiło. A ten „cud objawienia” nie spowodowały „krasnoludki”, ani tym bardziej „łódzcy politykierzy” i innej maści „działacze”, o których w swoim wywiadzie mowi Pan J. Olczyk, tylko upór i konsekwencja Pani Agnieszki,  która w Łodzi ma swoją „małą ojczyznę”. Jest prawdą, że ma „trudny charakter” i czasem ciężko się z Nią współpracuje. Naprawdę coś o tym wiemy i dlatego też stosunki między nami są raczej „chłodne”, tak że jesteśmy ostatnimi, którzy by mogli pisać peany na Jej cześć. Jednak również ten Jej charakter (można żartobliwie powiedzieć – „charakterek”), jest jednocześnie rękojmią tego,

że skutecznie „przewietrzy” pokoje magistratu łódzkiego z „stęchlizny” ukladów i układzików POwsko-SLDowsko-PiSowskich;

że sitwom jakie się tam zagnieździły, zlikwiduje te ich „gniazdka”;

że to urzednicy w magistracie będą dla łodzian, a nie odwrotnie;

że „wyprostuje” te wszystkie uchybienia prawa, „na linii” magistrat – łodzkie SM, a winni tych uchybień poniosą konsekwencje tak służbowe jak i karne.

Wściekłość w komentarzach jakie już pojawiły się na różnych forach, na wieść o tej decyzji Pani Agnieszki, najdobitniej świadczy o tym, jakie przerażenie w tych osobnikach budzi możliwość wygrania przez Nią tych wyborów. Macie rację „hejterzy” ( w niczym nie chcę obrazić prawdziwych hejterów takim porównaniem) w tym swoim przerażeniu, bo rzeczywiście ktoś kto potrafi, nie licząc się z tym, że przekreśla swoją karierę, „strzelić w pysk” swojego dyra w OBRONIE SWOICH WARTOŚCI, na pewno w obronie tych wartości nie zawacha się wywalić was „na zbity pysk” z waszych „ciepłych” posadek. A dodatkowo rozliczy was z wydanych i publicznych i prywatnych, ludzkich pieniędzy, a także z decyzji urzędniczych wydawanych „po uwazaniu”.

Z ostatniej chwili:

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3570757,kongres-nowej-prawicy-agnieszka-wojciechowska-van-heukelom-kandydatem-na-prezydenta-lodzi,id,t.html

„Nasza”(?) KNS – „odsłona” nr.24

Planowane posiedzenia komisji sejmowych
Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa spółdzielczego

11 września 2014 (czwartek), godz. 16:00

sala 23/bud. G

Rozpatrzenie poselskich projektów ustaw : – Prawo spółdzielcze (druki nr 980 i 1005) – kontynuacja

 

Screenshot_1Ciekawe, jakie dziś nam „parlamentarzysty” zafundują „przedstawienie”.

100_4152

100_4159

100_4162

Mentalność „cara”!

„Żołnierzom prezesów” dedykujemy ten wpis -

KU PRZESTRODZE!

Wszyscy znamy powiedzenie: „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”. Trudno jednak było do tej pory „złapać za rękę” prezesów polskich SM na takich działaniach w stosunku do swoich „żołnierzy”. Jak się jednak okazuje, wszystko jest „do czasu”, co dokumentuje ten artykuł z naszej zprzyjaźnionej strony http://pojezierze.vot.pl/ .

Przychodzi Barański do sądu i mówi, że jest czysty jak łza”

**************************************

„Po co Barańskiemu 20 pełnomocników ?

Do przerzucania odpowiedzialności, umywania rąk i wycierania sobie gęby.

Wniosek taki jednoznacznie nasuwa się z mojej obserwacji rozprawy obwinionego Barańskiego w dniu 1 września 2014 r. Na rozprawie wystąpiła w charakterze świadka Bożena Ulewicz, która pełniła w spółdzielni funkcję pełnomocnika oraz Głównego Specjalisty ds. obsługi korespondencji Zarządu oraz redagowania wydawnictw i strony internetowej SM Pojezierze (a dawniej asystenta ds. prawnych). Z jej oświadczenia z rozprawy wynika, że jest emerytką. W monitorze sądowym możemy też przeczytać, że nie jest już pełnomocnikiem.

WYBORY KOBIETY PLEBISCYT  FOT . ROBERT ROBASZEWSKI / AGENCJA GAZETA

     Wszystko wskazuje więc, że Bożena Ulewicz rozstała się już z SM Pojezierze, i ze swoim niedawnym „guru” W.Barańskim. Gdyby było inaczej byłbym nawet pod wrażeniem występu pani Ulewicz w sądzie i mówienia prawdy niewygodnej dla Barańskiego.  

Przypominam genezę sprawy. Lech Krygier wystąpił do Barańskiego o okazanie mu umów zbycia lokali w budynkach przy ul. Kołobrzeskiej i al. Piłsudskiego oraz umów najmu lokali użytkowych w „Akcesie” i „Agorze”. Z jednej strony znany temat mieszkanek dla swojaków, z drugiej nowy, ciekawy temat możliwego zaniżania czynszów dla wybrańców prezesa. L.Krygier dostaje zwyczajową odpowiedź odmowną podpisaną przez B.Ulewicz. Sprawa trafia na Policję, która kieruje do sądu wniosek o ukaranie Barańskiego, ponieważ utajnianie dokumentów przed spółdzielcami jest wykroczeniem.  Jest wyznaczona rozprawa. Przychodzi Barański do sądu i mówi, że jest czysty jak łza, a spółdzielcze zło płynie ze strony pełnomocnika Ulewicz. Oto wypowiedź Barańskiego z poprzedniej rozprawy z dnia 4 sierpnia 2014 r.

„- W spółdzielni, zgodnie z ustawą, funkcjonują pełnomocnicy. Jest ich około dwudziestu. Ze względu na rozległą działalność, nie byłbym w stanie prowadzić wszystkiego sam. Od tego są właśnie pełnomocnicy umocowani prawnie i to oni podejmują różne decyzje, również majątkowe – mówił Wiesław Barański. – Do tego konkretnego działania była umocowana Bożena Ulewicz, a wcześniej dwie inne osoby (które zostały przez sąd ukarane właśnie za nieudostępnianie informacji, przyp. red.). Ulewicz samodzielnie podejmowała decyzje, jakie dokumenty udostępniać, a jakich nie. W tym przypadku również taką decyzję podjęła. Ja osobiście się tą sprawą nie zajmowałem, bo pełnomocnik, przy pomocy prawników, prowadził ją od początku do końca. Dlatego jestem zdziwiony, że to oskarżenie jest wytoczone właśnie przeciwko mnie – zrzucił odpowiedzialność na inną osobę prezes Wiesław Barański.”

KIM BAR AN SEN 2

W dniu 1 września 2014 r. mamy więc kolejną rozprawę, na którą stawia się świadek B.Ulewicz. Spodziewaliśmy się, że pani Ulewicz weźmie wszystko na siebie, ku zadowoleniu prezesa Barańskiego.   A tu nagle duże zaskoczenie. Pani Ulewicz szczerze mówi na temat obiegu dokumentów w spółdzielni oraz podejmowania decyzji. Decyzje oczywiście podejmuje Barański (w tym zwyczajową, odmowną co do dokumentów), a ona ma to tylko ubrać w słowa i „tylko” podpisać. Barańskiemu na rozprawie wzrosło ciśnienie. Przejął od swojego adwokata robotę i na stojąco perorował do Ulewicz. Przyjemnie to jej nie było. Obwiniony Barański zachowywał się jak prokurator, a biedna Ulewicz jak oskarżana przez niego ofiara. Barański w swoich sądowych przemowach jest mądry, kompetentny, zorganizowany, odpowiedzialny. Natomiast Ulewicz w jego przemowach to nieodpowiedzialny pełnomocnik, który kłamie i nie chce wziąć odpowiedzialności za swego prezesa.

Od dawna znana jest nam praktyka Barańskiego nie podpisywania się pod niczym. Ciekawe kto podpisywał się pod umowami sprzedaży mieszkanek dla swojaków ? Po to właśnie w spółdzielni jest 20 pełnomocników. Barański robi swoje przekręciki, a w razie czego to nie on tylko pełnomocnik. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że rozdziału korespondencji w spółdzielni dokonuje sekretarka. Czyli sekretarka decyduje jakie pismo trafi na biurko prezesa ! W zasadzie w ogóle nie wiadomo co robi ten prezes. Wszystko tak poustawiane, że nie musi nic robić i za nic odpowiadać. Te parędziesiąt tysięcy pensji miesięcznie jednak bierze. Tylko za co ?  Pomimo krytycznego stosunku do Pani Ulewicz, prezentowanego nie raz na naszej stronie, współczujemy jej z powodu „współpracy” z Barańskim. Supersamiec Barański pokazał na rozprawie jak jest w stanie traktować kobiety, które po wykorzystaniu do „prac spółdzielczych” można wykorzystać do zrzucenia na nie odpowiedzialności za to, za co w sposób oczywisty odpowiada Barański. Wątpliwy prezes dżentelmenem nie jest także.

Tak się jednak zwyczajowo kończą relacje sługi z satrapą, co pozostali pełnomocnicy Barańskiego powinni przemyśleć.

Autor: Wiesław Szmidt

Źródła:

http://pojezierze.vot.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=227&Itemid=260

http://www.express.olsztyn.pl/artykuly/prezes-wieslaw-baranski-nie-ja-bozena-ulewicz

I co tam słychać w Trybunale?

 

Prezes TK prof. Andrej Rzeplński

Prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński

Pamiętacie, że w Trybunale Konstytucyjnym znalazły się dwa bardzo ważne dla nas wnioski? :

1. zgłoszony w dniu 23.10.2013r przez połączone siły SLD i PSL i bardzo dla nas groźny, bo obydwa kluby chcą tym wnioskiem nakłonić Trybunał do wykreślenia z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych art. 12 ust 1 i art. 1714  które pozwalają na przekształcanie spółdzielczego – lokatorskiego i spółdzielczego – własnościowego prawa do lokalu w odrębną własność tego lokalu. Posłowie SLD i PSL utrzymują, że prawo członków spółdzielni do takiego przekształcenia  jest niezgodne z Konstytucją. Ten wniosek to w mojej ocenie szczyt bezczelności, bo mieszkania wybudowane zostały za pieniądze członków spółdzielni i mają oni prawo do tytułu pełnej własności tych lokali ( z udziałem w gruncie i pozostałych częściach wspólnych budynku) jeśli sobie tego życzą.

 http://trybunal.gov.pl/sprawy-w-trybunale/art/5645-spoldzielnie-mieszkaniowe-przeniesienie-wlasnosci-  lokalu/

2.  zgłoszony w dniu 26.08.2013r przez ponad 50 – ciu posłów PO ( taki jest ustawowy wymóg) i dotyczący art. 241 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, który stanowi, że w budynku spółdzielczym wspólnota może powstać na wniosek zgłoszony przez właścicieli lokali, którzy mają ponad połowę udziałów w częściach wspólnych budynku i art. 26, ust 1 tej ustawy, który decyduje, że wspólnota powstaje w budynku z mocy prawa dopiero wtedy, kiedy przekształcone zostaną w odrębną własność wszystkie lokale mieszkalne.

W każdych innych zasobach mieszkalnych ( gminnych, zakładowych, wybudowanych przez TBS-y lub deweloperów) wspólnota z mocy prawa powstaje w dniu ustanowienia odrębnej własności na pierwszym lokalu w budynku. Zgodnie z Konstytucją prawa wszystkich obywateli powinny być równe. Skoro tak, w zasobach spółdzielczych wspólnota też powinna powstawać w momencie ustanowienia odrębnej własności na pierwszym lokalu w budynku. W swoim wystąpieniu Platforma wnosi o zbadanie przez TK czy przywołane wyżej przepisy usm naruszają konstytucyjną zasadę równości wszystkich obywateli wobec prawa. Uważam ten wniosek za uzasadniony, ponieważ w moim przekonaniu art. 241 i 26, ust 1  usm naruszają moje prawo do takiego samego traktowania mnie przez normy prawne jak traktowani są mieszkańcy innych zasobów mieszkaniowych. Nie wiem jak inni lokatorzy w moim budynku, ale ja jestem żywo zainteresowana ile kosztował nas tegoroczny remont dachu i nie chce mi się walczyć o tą informację przed sądami. Gdyby w zasobach spółdzielczych wspólnoty powstawały jak w innych, zarząd musiałby przedstawić mi tą informację na początku przyszłego roku bez proszenia się i wypalania nerwów.

http://trybunal.gov.pl/sprawy-w-trybunale/art/6263-spoldzielnie-mieszkaniowe-zasady-uzyskania-czlonkostwa/

Zgodnie z ustawą o TK wniosek o zbadanie zgodności zapisów ustawy z Konstytucją rozstrzyga skład orzekający w liczbie 5 sędziów TK ( art. 25, ust 2a). Uczestnikami takiego postępowania oprócz wnioskodawców, których reprezentuje jeden poseł są ponadto wg. art. 27 ustawy o TK:

- Rząd reprezentowany przez Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa (nie mylić z Prokuratorem  Generalnym),

- Sejm czyli organ, który wydał akt objęty wnioskiem,

- Prokurator Generalny.

O wpływie wniosku Prezes TK informuje w/w uczestników postępowania oraz poucza ich o prawie złożenia pisemnych wyjaśnień ( art. 33). Te pisemne stanowiska są dla nas bardzo ważne. Postępowanie przed TK jest jawne więc są one publikowane na stronie internetowej Trybunału. Mija już rok a w sprawie wniesionej przez nieprzyjazny nam sojusz SLD i PSL nie zostało jeszcze opublikowane  stanowisko żadnego z uczestników postępowania. Jest tylko sam wniosek i nic więcej:

http://otk.trybunal.gov.pl/orzeczenia/ezd/sprawa_lista_plikow.asp?syg=K%2047/13

Powstaje więc pytanie czy uczestnicy postępowania nie odnieśli się do wniosku SLD i PSL, czy też raczej dokumenty nie zostały jeszcze ujawnione? Nie możemy więc sprawdzić czy uczestnicy postępowania ( rząd, sejm i prokurator generalny) są naszymi sojusznikami w sprawie, czy trzymają z zamachowcami.

W drugiej sprawie, tej z wniosku PO, wypowiedział się już Prokurator Generalny.

http://otk.trybunal.gov.pl/orzeczenia/ezd/sprawa_lista_plikow.asp?syg=K%2060/13

To stanowisko, jak wynika z pobieżnego przeglądu nie jest nam przyjazne. Skomentujemy je po dokładnym zapoznaniu się z jego treścią (stanowisko Prokuratora Generalnego liczy 59 stron).

 

 

Wygrali ze spółdzielnią.

 

Budynki I

Mieszkanka

Mieszkaniec

Mieszkanka II

Budynki II

Zapraszamy do obejrzenia krótkiego reportażu:

https://www.youtube.com/watch?v=7Vs-q0qRkRI

 

„Długi, jakie poczynił zarząd spółdzielni są ewenementem”

W ” Dzienniku Łódzkim” jest bardzo ciekawa rozmowa z jednym z czołowych, polskich biznesmenów – Janem Olczykiem, na temat sytuacji w SM „Sródmieście”.

indeksJan Olczyk

Oto zasadnicze fragmenty tej rozmowy:

„..Ten problem jest wyjątkowy, bo chociaż tego typu sytuacje i upadłości w innych miastach też bywały, to nie w tej skali. Śródmieście i Manhattan to swoiste miasto w mieście. Ale nawet jak na miasto tak pełne kontrastów, dramatyczne losy i długi, jakie poczynił zarząd spółdzielni są ewenementem, jeśli chodzi o skalę. Upadłości się zdarzają, ale problem jest inny: dlaczego do tego doszło, skoro od wielu lat o problemach spółdzielni mówiło wiele osób?…”

„..Członkowie spółdzielni ulegali pewnemu czarowi gładkich i pięknych deklaracji prezesa D., że wszystko jest w porządku, tylko są pewne „przejściowe trudności”. Sam prezes lubił brylować w środowisku politycznym, dbał o swój prestiż i PR. Na dodatek część członków spółdzielni to kwiat łódzkiej palestry, dziennikarstwa, ludzi nauki, którzy, jak nikt inny, powinni być uwrażliwieni i reagować na pewne sygnały. Nie robili tego, dali się nabrać. Od 2007 r. spółdzielnie mają ustawowy obowiązek zwoływania walnych zgromadzeń, ale w „Śródmieściu” zarząd robił to po swojemu, czyli organizował zbiórki starannie wyselekcjonowanych delegatów. Nawet sądy nie podzielały słusznych zarzutów, że te zebrania są niezgodne z ustawą, uznając argumenty z półki rachunku ekonomicznego, że wynajęcie tak dużej sali byłoby niegospodarnością…”

„..Czy ogłoszenie upadłości to jedyne wyjście z tej sytuacji?                                                                                                                                                                Według mnie – jedyne. Nie pojawi się przecież żaden anioł biznesu, który wyłoży 50 mln zł, bo tyle dziś z odsetkami wynosi dług spółdzielni. Jest też problem niejasności, nieczystości sprawozdań finansowych, bo tam co rusz pokazują się kolejni wierzyciele. A gdzie była rada nadzorcza, która ma obowiązek kontrolowania dokumentów? Co w tej sprawie miała do powiedzenia Krajowa Rada Spółdzielcza i związki rewizyjne. Czy lustracje i badanie sprawozdań finansowych były fikcją?…”

„…Proszę pamiętać, że pan prezes D. otarł się o stanowisko ministra budownictwa w 1997 r. Zawsze, gdy pojawiały się choćby jakieś próby przekształcenia spółdzielni we wspólnoty, pojawiali się posłowie i senatorowie, którzy publicznie deklarowali, że nie dopuszczą do przeobrażenia spółdzielni. A w prywatyzacji nie ma nic złego. Przez 17 lat byłem prezesem spółdzielni i sprywatyzowałem ją w 2000 r., gdy jeszcze nie było popularnej zmiany ustawy. Prezesi innych spółdzielni pukali się wtedy w głowę.

Bo sam się Pan od fruktów odciął?

Oczywiście, spółdzielnie mają służyć przede wszystkim do zaspokajania potrzeb mieszkaniowych. Ale przecież w grę wchodzą też synekury, intratne posady w zarządzie, koneksje otoczenia. A były prezes „Śródmieścia” miał nie tylko poparcie polityków, ale i wszelkiej maści związkowców. Myślę, że gdy zacznie się postępowanie wyjaśniające, zacznie to wypływać. Z niepokornego zachowania prezesa też wynika, że nadal czuje się chroniony koneksjami. …”

„…Jeżeli dokonano wyboru nowego zarządu, sąd powinien dokonać wpisu w KRS. W tym momencie reprezentację do składania oświadczeń woli stanowi już nowy prezes. Mnie dziwi, dlaczego sąd jeszcze tego wpisu nie dokonał, i co on w tej chwili analizuje. Przecież wybór nowego prezesa spółdzielni był przeprowadzony zgodnie z duchem prawa, bo przez radę nadzorczą, która posiada mandat do podejmowania takich uchwał. Z chwilą powołania, prezes ma tytuł do reprezentowania spółdzielni. …”

Tutaj link do całego wywiadu:

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3564221,jan-olczyk-mieszkancy-sa-wspolwinni-tego-co-sie-dzieje-na-lodzkim-manhattanie,1,id,t,sa.html

Polityka w rękach prezesa.

Olstyńska SM

Art 1

Art 2

Art 3

 

http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,16095499,Prezes_spoldzielni_poradzi_na_kogo_glosowac_w_wyborach.html

 

 J. Okulicz Prezes Olsztyńskiej SM

Jerzy Okulicz - Prezes Olsztyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej

 

„IMPERATOR” W SM!

„Imperator  -  jest monarchą samowładnym i nieograniczonym. Posłuszeństwo należne Jego władzy najwyższej, nie tylko z bojaźni, ale i wobec sumienia, sam Bóg nakazuje”   – car Paweł I

Imperator 1Zastanawia Was pewnie, co ma wspólnego powyższy tytuł i zdjecie z przesłniami jakie za pomocą tej witryny kierujemy do członkow polskich SM?

Otóż ma, i to bardzo dużo z uwagi na fakt, że tak właśnie się zachowują, i tak też chcą być postrzegani prezesi zarzadów polskich SM

Tu potrzebne są cytaty :

„USTAWA z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych: ..

Prawa członków spółdzielni mieszkaniowej
Art. 8/1.  1. Członek spółdzielni mieszkaniowej ma prawo otrzymania odpisu statutu i regulaminów oraz kopii uchwał
organów spółdzielni i protokołów obrad organów spółdzielni, protokołów lustracji, rocznych sprawozdań finansowych oraz
faktur i umów zawieranych przez spółdzielnię z osobami trzecimi.

                     ********************

USTAWA z dnia 16 września 1982 r. Prawo spółdzielcze:….

Rada nadzorcza
Art. 44. Rada sprawuje kontrolę i nadzór nad działalnością spółdzielni.

  Art. 46.   § 1. Do zakresu działania rady należy: ..                                                                                                                                                                                                2) nadzór i kontrola działalności spółdzielni poprzez:
a) badanie okresowych sprawozdań oraz sprawozdań finansowych,
b) dokonywanie okresowych ocen wykonania przez spółdzielnię jej zadań gospodarczych, ze szczególnym uwzględnieniem
przestrzegania przez spółdzielnię praw jej członków,
c) przeprowadzanie kontroli nad sposobem załatwiania przez zarząd wniosków organów spółdzielni i jej członków;

                 § 4. W celu wykonania swoich zadań rada może żądać od zarządu, członków i pracowników spółdzielni wszelkich sprawozdań
i wyjaśnień, przeglądać księgi i dokumenty oraz sprawdzać bezpośrednio stan majątku spółdzielni.”

Proste? Jasne? Czytelne? Wydawało by się, że tak, oczywiście! Ale nie dla „imperatora”, nie w „jego włościach” objętych jego „samodzierżawiem”.

Tu mamy naświeższy przykład takiego postępowania, najświeższy, ale cuchnący „kwiatek” takich imperatorskich zapędów z bratniej strony:

Prezes-KSM-Na-Skarpie-Stanisław-Górawski                        Stanisław Górawski – prezes zarządu SM „Na Skarpie” w Koszalinie, „IMPERATOR – SAMOZWANIEC”

„Likwidacja junkersów – tajność dokumentów…

W dniu 22 lipca 2014 roku członek spółdzielni oraz członek rady nadzorczej Pan Maciej Tkaczyk zwrócił się do Zarządu oraz Przewodniczącego rady nadzorczej o przedstawienie informacji o postępie prac związanych z likwidacją piecyków gazowych. Rozpoczynając jakiekolwiek prace związne z modernizacją instalacji ciepłej wody Zarząd spółdzielni winien uzyskać 100% zgód właścicieli lokali mieszkalnych na wykonanie tych robót. Zaskakujace jest to, że Zarząd bez uprzedniej zgody mieszkańców, samowolnie rozpoczął inwestycję wydając niemałe pieniądze członków spółdzielni na jej realizację. Chcąc zgłębić wiedzę na temat ważnej dla mieszkańców spółdzileni inwestycji jaką jest likwidacja piecyków gazowych, wdrożenie systemu centralnej ciepłej wody i wymiana instalacji wodno-kanalizacyjnej oczekiwano na precyzyjne ustosunkowanie się do pytań zawartych w pismie. Nic bardziej mylnego!!! Szanowny Zarząd KSM Na Skarpie mający chyba fobię na punkcie udostępniania jakichkolwiek informacji poinformował, że nie udzieli odpowiedzi. Czyżby miał coś do ukrycia? Już niedługo po uzupełnieniu dokumentacji z przebiegu przetragu dotyczacego wyboru wykonawcy na wykoanie robót sanitarnych w trzech pierwszysch budynkach przedstawimy ciekawą lekturę. Jednocześnie Grupa Skarpa postanowiła, że wszelka korespondencja prowadzona z Zarządem oraz Radą Nadzorczą będzie prezentowana na łamach naszego czasopisma.”

Pismo członka SM, jednocześnie członka RN tej SM:

pismo-e1409733461776A tu odpowiedż „imperatora”:

 zarzad-odpTo po prostu w przełozeniu na prosty język znaczy:

” Co ty „frajerze” chcesz i co Ci się wydaje? Tylko teoretycznie masz jakieś prawa w moim imperium. Tu ja rzadzę i to Ja ustalam prawa. Prawa Rzeczpospolitej Polskiej, mnie nic nie obchodzą.”

Chyba pora by już była przywołać tego kacyka „do porządku” i „postawić go „do pionu”, aby zrozumiał wreszcie, że jest tylko najemnym pracownikiem członka SM, w dodatku sezonowym (od absolutorium, do absolutorium) i to właśnie ten członek SM jest jego pracodawcą, oraz że w rękac tego członka jest decyzja czy go dalej ztrudniać, czy też nie.

Dla przypomnienia „jaśnie wielmożnemu” panu preziowi i dla wiedzy czlonków SM, jeszcze jeden cytat:
„…Przepisy karne
Art. 273. Kto, będąc członkiem zarządu spółdzielni mieszkaniowej, pełnomocnikiem, albo likwidatorem, wbrew obowiązkowi dopuszcza do tego, że spółdzielnia:
1) nie udostępnia członkowi spółdzielni mieszkaniowej odpisów oraz kopii dokumentów, o których mowa w art. 8/1,
2) nie rozlicza kosztów budowy lokalu w terminach, o których mowa w art. 10 ust. 3 albo art. 18 ust. 4
– podlega karze grzywny.
Art. 27/4.94) W sprawach o czyny, o których mowa w art. 273, orzekanie następuje w trybie przepisów Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.”

To też z : USTAWA z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych

Źródło: http://www.grupaskarpa.pl/?p=1752

Elbląg do Olsztyna.

Ratusz w ELblągu

Ratusz w Elblągu

Publikujemy stanowisko zajęte przez Prezydenta Miasta Elbląg pełniącego rolę organu nadzoru nad działalnością funkcjonujących w tym mieście  stowarzyszeń, w odpowiedzi na wniosek prezesa SM JAROTY w Olsztynie Romana Przedwojskiego, który wystąpił o likwidację Obywatelskiego Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego z siedzibą w Elblągu.  Prezydenta Miasta Elbląg reprezentował w sprawie Dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich  Maciej Cichosz. Wniosek prezesa Przedwojskiego komentowaliśmy w publikacji z dnia 17 sierpnia br:

http://temidacontrasm.info/zla-wiara-to-ich-narzedzie/

Jednocześnie dodajemy, że Obywatelskie Stowarzyszenie Uwłaszczeniowe w Elblągu skierowało do sądu rejestrowego wniosek zgłaszający informację o zmianie adresu swojej siedziby.

Odp. 1

Odp. 2

Odp. 3

SM Jaroty w Olsztynie

zdjęcie 8

 Witold Łada – Prezes Obywatelskiego Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego w Elblągu.

Gratulujemy nienagannej dokumentacji działalności Stowarzyszenia.

 

PILNE! Wieżowce w Łodzi bez prądu!

Wczoraj wyłączono prąd w częściach wspólnych,  „niskich” budynków SM „Śródmieście”

Dziś wyłączono prąd w WIEŻOWCACH!!

ZOSTAŁY TYM SAMYM POZBAWIONE ZASILANIA WINDY I PRZEPOMPOWNIE WODY ZIMNEJ, dostarczające ją na wyższe piętra.

Piotrkowska 182

Piotrkowska 182

Prąd wyłączono ponownie, bo zarząd SM „Śródmieście” nie zapłacił nowemu dostawcy energii elektrycznej, z którym umowę podpisał zaledwie przed miesiącem. Dlatego w niektórych blokach nie da się już włączyć światła na korytarzach ani skorzystać z domofonów i otwieranych elektrycznie bram.
We wtorek rano pracownicy PGE zaczęli wyłączać prąd również w najwyższych, ponad 20-piętrowych wieżowcach. Dla mieszkańców Manhattanu oznacza to katastrofę, przestają działać windy, powyżej 10 piętra nie będzie również wody, bo przepompownie są zasilane elektrycznie.

- To jest naprawdę niebezpieczne, w tych blokach mieszkają starsi ludzie. Nie wyobrażam sobie jak mieliby schodzić 20 pięter po schodach – mówi pan Jarosław, mieszkaniec wieżowca przy Piotrkowskiej 181. – Mam zamiar zgłosić to prokuraturze.
Mieszkańcy bloku przy ul. Sienkiewicza znaleźli też w skrzynkach na listy informację, że prawdopodobnie zostaną też pozbawieni wody. Wtedy na parking w centrum Łodzi podjadą beczkowozy.

Zastanawiające jest to, że te wyłączenia nastąpiły zaraz po upublicznienu wiadomości o postanowieniu łódzkiego KRS, odmawiajacego wpisu nowych władz SM do rejestru sądowego. Może to świadczyć o tym, jakim  „zaufaniem” i „wiarygodnością” w oczach wierzycieli cieszą się ci, którzy, wywodząc się z „diduchowskiego” układu, uzurpują sobie prawo do rządzenia  w tej SM.

Jednocześnie obrazuje to również fakt, jak NIEODPOWIEDZIALNA decyzja jakiejś referendarzyny, może zaważyć na życiu i ZDROWIU olbrzymiej wręcz rzeszy ludzi.

Ciekawe, czy poseł Niesiołowski też musi chodzić „na piechotę” po schodach, aby się dostać do swojego mieszkania.

manhattan-w-ciemnosciach-jpeg-595x340Noc z 2/3 września na łódzkim Manhattanie

Szymańskahttp://www.tvp.pl/lodz/informacja/lwd/wideo/02092014-1830/16678520

Referendarz rządzi w Łodzi!

KRS w Łodzi

postanowieniem REFERENDARZA,

ODMÓWIŁ wpisu nowych władz SM „Śródmieście” do rejestru sądowego

Sąd rejonowy w Łodzi

Odmowa wpisuWszystkie szczegóły i dokumenty są tutaj:

http://mysrodmiescie.pl/postanowienie-krs-ws-wniosku-o-rejestracje-nowego-zarzadu-i-rady-nadzorczej-oraz-skarga-wniesiona-na-to-postanowienie/

a tutaj są informacje o pozostałych perypetiach tych nieszczęśliwych spółdzielców:

http://mysrodmiescie.pl/toyatv-perypetii-spoldzielcow-ciag-dalszy/

http://mysrodmiescie.pl/pismo-z-biura-sm-srodmiescie-ws-opat-czynszowych/

„Mat” proceduralny

W wpisie „”Nasza”(?) KNS” http://temidacontrasm.info/nasza-kns/  wyraziliśmy nasze ubolewanie, ze nie udało się znaleź posłów do poparcia projektu Pani Poseł Lidii Staroń, aby mógł wrócić na ścieżkę legislacyjną. Jak się okazuje z informacji przekazanych nam przez Panią Poseł, wycofanie podpisów przez tych trzech „dezerterów” i przejście Pani Pitery do Europarlamentu, było „majstersztykiem” w całkowitym zablokowaniu tego projektu. Otóż, jak przekazała nam Pani Poseł, nie można przywrócić tego projektu (druk 515) na ścieżkę legislacyjną, gdy już raz na niej był i z niej „spadł”, poprzez proste uzupełnienie podpisów. Aby na nią wrócić, musiał by być zgłoszony od nowa i przejść całą procedurę. Pani Poseł powiedziała, że wniesie poprawki dotyczące lustracji do procedowanego projektu. Jeśli Komisja ich nie zaakceptuje, to zgłosi je jako wniosek mniejszości, który musi być postawiony pod głosowanie przez Sejm.

L.StarońPani Poseł Lidia Staroń

Jest nam niezmiernie przykro Pani Poseł, że tyle Pani pracy i wysiłku zostało zmarnowane przez nieodpowiedzialnych politykierów. Mimo tego trzymamy za Panią „kciuki” i dalej będziemy Panią wspierać w działaniach dla dobra polskich SM

TAK TRZYMAĆ!

Z zaprzyjaźnionej strony:

„Komunikat ws. nieudostępniania dokumentów

paragrafOd dłuższego czasu otrzymujemy skargi na zarządy spółdzielni Słoneczny Stok i spółdzielni BSM w sprawie uporczywego odmawiania członkom prawa wglądu do dokumentów – umów i faktur.

Pokrzywdzeni mieszkańcy, chcący uwłaszczyć się, a spłacający jeszcze kredyty zaciągnięte przez spółdzielnie, proszą władze SM Słoneczny Stok i BSM o udostępnienie informacji o kosztach budowy ich lokali. Chcą m.in. zobaczyć umowy kredytowe i inne dokumenty potwierdzające podawane przez prezesów kwoty do zapłaty.

Członkowie spółdzielni żądają wglądu w dokumentację bo zdarzyły się przypadki podawania rozbieżnych kwot do zapłaty oraz podejmowania uchwał o tzw. aktualizacji kosztów budowy, tj. uznaniowego ustalania ich wysokości przez rady nadzorcze. ( od admina: co jest naruszeniem prawa)

Witamy w RN
Jak wiemy aktualnie prawo zabrania zarabiania na uwłaszczeniu lokali i nakłada na spółdzielnie obowiązek pobierania opłat do wysokości rzeczywistych (a nie uznaniowych, czyli wyimaginowanych) kosztów budowy przypadających na dany lokal.

W związku z powyższym proszę zarządy obu spółdzielni o bezwarunkowe udostępnienie (zgodnie z art. 8[1] usm) wszystkim uprawnionym umów i faktur dotyczących kosztów budowy przypadających na ich mieszkania.

Wyznaczam jednocześnie 14-dniowy termin na udostępnienie dokumentów wszystkim tym, którym dotąd bezpodstawnie odmawiano wglądu.

Jeżeli otrzymamy nowe zgłoszenia o naruszaniu przepisów, to będziemy kierować do organów ścigania wnioski o karanie prezesów dopuszczających się łamania prawa.

Autor: Stanislaw Bartnik

Źródło: http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/interwencje/item/1190-komunikat-ws-nieudostepniania-dokumentow.html

Zachęcamy i innych zdesperowanych członków innych SM do pójścia w białostockie ślady . Naprawdę to w zasadzie najlepsza droga.

SKANDAL W BIAŁYMSTOKU !!!

Ponieważ zbliża się wrzesień, w którym ma zapaść wyrok w sprawie „kominowej” doplaty do CO ( http://temidacontrasm.info/przelom-w-bialymstoku/), przypominamy skandaliczny wyrok SO z Białegostoku z przed nie tak znowu wielu lat:

Temida (2)

Białostocki Sąd Okręgowy w wyroku II Ca 806/11 zmienił na niekorzyść orzeczenie Sądu Rejonowego XI C-upr 435/10 ograniczające wysokość dopłaty za ogrzewanie.

indeksSĄD OKRĘGOWY W BIAŁYMSTOKU, W OSOBACH:

SSO  RENATA TABO  -  przewodniczaca skladu sędziowskiego;

SSO  BOGDAN ŁASZKIEWICZ;

SSO  BOGUSŁAW SUTER

zniweczył swoim wyrokiem to, nad czym sędzia sądu rejonowego w Białymstoku, pan sędzia SSR Wojciech Jabłonski naprawdę się napracował. Wydał dodatkowo ten wyrok w sytuacji, gdy w swoim uzasadnieniu udowadnia swoją niekompetencję, nie mając pojęcia, że podzielniki ciepła nie są urządzeniami pomiarowymi i że nie mierzą zużytego ciepła (nie są ciepłomierzami), a służą wyłącznie do dokonywania podziału kosztów zmiennych bloku między opomiarowane lokale (z niezerowymi wskazaniami).

3182b2a6002d7c6eae45301adb4cf349_M

Oto cały artkuł z zaprzyjaźnionej strony:

„Sądowa ruletka

Przedmiot sprawy: kominowa dopłata w kwocie 5651,52 zł za ogrzewanie mieszkania 42,98 m2 w sezonie 2007-2008; według spółdzielni koszt ogrzania lokalu wyniósł 7022,62 zł; w regulaminie SM zapisano proporcję 50:50 – 50% kosztów c.o. budynku rozliczane podzielnikami ciepła.
Mimo powagi sprawy Sąd Okręgowy wydając wyrok nie miał pojęcia, że podzielniki ciepła nie są urządzeniami pomiarowymi i że nie mierzą zużytego ciepła (nie są ciepłomierzami), a służą wyłącznie do dokonywania podziału kosztów zmiennych bloku między opomiarowane lokale (z niezerowymi wskazaniami).
Pośrednim dowodem na okoliczność, że podzielniki nie są ciepłomierzami jest fakt, iż w poszczególnych sezonach grzewczych koszt ciepła podzielnikowego bywa drastycznie różny, choć cena dostarczanej do bloku energii cieplnej nie ulega zmianie. Przyczyną gwałtownego „drożenia” ciepła z podzielników (tzw. jednostki obliczanej na postawie ich wskazań) jest ucieczka części użytkowników od ogrzewania opomiarowanymi kaloryferami i wskutek tego nieobjęcie wszystkich lokali rozdziałem podzielnikowych kosztów c.o.
Gdy dochodzi do sytuacji, że tylko część mieszkań z ogółu lokali ma niezerowe wskazania na podzielnikach – to tylko między tymi lokalami jest rozdzielana do zapłaty tzw. kwota zmienna (w niniejszej sprawie 50% ciepła budynku rozliczane podzielnikami). Zatem im mniej mieszkań bierze udział w rozdziale wskazanych kosztów zmiennych, tym większy koszt ciepła i wyższe kwoty do zapłaty, bo lokale z niezerowymi wskazaniami pokrywają 50% kosztów ogrzewania bloku. Najgorzej jest w przypadkach, gdy w mniejszości lokali z niezerowymi wskazaniami zdarzy się jakiś lokal ze wskazaniem znacząco wyższym od pozostałych. Wówczas to on musi zapłacić lwią część kosztów zmiennych budynku. Tak zdarzyło się w omawianej sprawie.

Poniżej przykład kuriozalnych wniosków z wyroku II Ca 806/11:

„Zdaniem Sądu Okręgowego, bez względu na to, w jaki sposób zostało zużyte ciepło pobrane przez pozwanych (czy na ogrzanie własnego mieszkania, czy mieszkań sąsiednich, ewentualnie klatki schodowej wskutek przenikania ciepła), w świetle prawidłowych wskazań podzielników nie budzi wątpliwości, ile ciepła w rzeczywistości pobrali pozwani.”

Wyrok Sądu Okręgowego II Ca 806/11 jest ponurym przykładem ignorancji i dotkliwego pokrzywdzenia pozwanych o zapłatę, arbitralnym werdyktem pozostającym w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem, ustawą prawo energetyczne i kodeksem cywilnym.

Żywię nadzieję, że białostocki sąd wyciągnie wnioski z orzeczenia II Ca 806/11 i że nie powtórzą się już przypadki sądowego zatwierdzania kuriozalnych żądań spółdzielni. Najbliższy sprawdzian już we wrześniu w sprawie o dopłatę około 8 tys. złotych w SM Słoneczny Stok.
Jeżeli miałoby okazać się, że sprawa II Ca 806/11 nie miała dalszego biegu i pozwani zapłacili kwotę zatwierdzoną przez białostocki Sąd Okręgowy, to postępowanie należy wznowić. W praworządnym państwie z urzędu powinna zrobić to prokuratura na podstawie art. 7 kpc działając w interesie publicznym i przede wszystkim w interesie pokrzywdzonych błędnym orzeczeniem.

Autor: Stanisław Bartnik”

Źródło: http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/orzeczenia/item/1189-skandaliczny-wyrok-w-bialymstoku.html

Znajdziecie tam wszystkie materiały źródłowe.

Swoją drogą ciekawe gdzie są teraz ci sędziowie? Może nawet awansowali?

„Nasza” (?) KNS

Planowane posiedzenie komisji sejmowej

Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa spółdzielczego

28 sierpnia 2014 (czwartek), godz. 16:00

sala 23/bud. G

Rozpatrzenie poselskich projektów ustaw – Prawo spółdzielcze (druki nr 980 i 1005) – kontynuacja.

Od admina:  Ostatnie posiedzenie tej komisji miało miejsce 29 maja br. Zobaczymy co na tym te nasze „orły-nieloty” „wymodzą”.

Link do transmisji: http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=5B03F8830042BC4AC1257D3B00357152#

DLOOLWydarzeniaZ komunikatu wynika, że Pani Lidii Staroń nie udało się znaleźć tych kilku posłów, którzy by poparli Jej projekt. Widocznie wszyscy byli zajęci pilnym szukaniem tych „gruszek na wierzbie”, które musiało obiecać „Słońce Peru” w swoim ostatnim wystąpieniu sejmowym, aby poprawić wyniki sondaży.

Pracodawca, który się boi swojego pracownika

Spółdzielnie mieszkaniowe to swego rodzaju stowarzyszenia, których członkowie są nie tylko współwłaścicielami majątku, ale także zatrudniają administrację i prezesa i których działania, za pośrednictwem swoich przedstawicieli w radach nadzorczych, kontrolują.

Tyle teoria, praktyka pokazuje jak jest naprawdę.

W spółdzielniach rządzą prezesi, rady nadzorcze im przytakują, a spółdzielca – pracodawca sprowadzony jest do roli podrzędnego płatnika, odpowiadającego, również finansowo, za błędne decyzje swoich pracowników.

Zarząd- spółdzielcyZajrzyjcie do prawa spółdzielczego, nawet do przepisów prawnych byle jakiej spółdzielni, włos wam się zjeży na głowie. Same uprawnienia dla tych pracowników funkcyjnych SM, bez żadnych obowiązków i bez zadnej odpowiedzialności.. Żadne kontrole zewnętrzne nie mają dostępu, kontrolują się wzajemnie. Tutaj niezbędny jest cytat z wypowiedzi prokuratora generalnego, na interpelację poselską:… obecne ustawowe usytuowanie instytucji lustracji spółdzielni nie spełnia swojego zadania. Badania lustracyjne w spółdzielniach przeprowadzają bowiem związki rewizyjne, których członkami są spółdzielnie mieszkaniowe, zaś lustratorzy to często pracownicy spółdzielni lub członkowie ich organów. W zakresie jakości i rzetelności lustracji przeprowadzanych w spółdzielniach przez związki rewizyjne i Krajową Radę Spółdzielczą członkowie spółdzielni wyrażają opinię, że podmioty te nie gwarantują minimum obiektywizmu, są bowiem finansowane ze składek spółdzielni w nich zrzeszonych. Ponadto niejednokrotnie lustratorami spółdzielni są osoby pełniące różne funkcje, w tym przede wszystkim prezesów, w spółdzielniach mieszkaniowych w innych regionach kraju. Lustracje takie w opinii spółdzielców są karykaturą tego badania i określane są mianem ˝lustracji kolesiów˝.  

Statuty pisane „pod zarząd”, a przeciwko prawom członków i na dokładkę te takie curiozalne w nich zapisy, są „przyklepywane” przez sedziów z Krajowego Rejestru Sadowego. Nie podlegają pod KPA. Terminy odpowiedzi jak w ministerstwie od 1 do 3 miesięcy. Najczęściej wcale. Co by się nie stało dwie wersje odpowiedzi: „zalegacie z płatnościami” lub „nie mamy pieniędzy”. Zaś podnoszenie oplat za mieszkanie bez uzasadnienia lub pod byle jakim pretekstem, to praktyka stała.

Zarząd cię kocha

Odwołanie możesz złożyć do sądu. Jakie są szanse na prawidłowe rozpatrzenie sprawy? Na to pytanie odpowiedzi udzielają prasa i telewizja prawie codziennie, mówiąc o dziwnych wyrokach. Niestety, ale w państwie które mówi o sobie „państwo prawa”, znakomity odsetek przedstawicieli tego co nazywa się „wymiarem sprawiedliwości”, jest wręcz na usługach „lobby prezesowskiego”.

 Solą w oku spółdzielni są wspólnoty.

Oni potrafią zarzadzać i jeszcze z tego się rozliczyć. Na koniec roku kalendarzowego każdy lokator dostaje (dostaje , nie prosi się o rozliczenie ) szczegółowy wykaz co, kiedy i za ile zostało zrobione..

Wspólnota1

Budynek wspólnoty w Warszawie

W SM możesz o czymś takim jedynie pomarzyć. Koszty napraw i remontów najbardziej strzeżona tajemnica. Przetargi na wszelkie prace – szkoda gadać. Nadzór nad wykonaniem zleceń – czysta fikcja. Co dzieje się  w Sejmie gdzie są niby prowadzone przez nadzwyczjną Komisję Sejmową prace nad nowelizacją Prawa Spółdzielczego – kto to obserwuje, ten wie jaka żenada przebija z tych poczynań ! Prawa członka SM to czysta fikcja i w dodatku tylko papierowa. Wlaściwie ma jedno i to żelazne: płacić i nie dyskutować.

Kto jest winien wypaczeniom demokratycznych zasad, leżących u podstaw spółdzielczości?

Niestety, w najwiekszym stopniu, my sami, czyli członkowie SM!  To właśnie my przez swoją bierność, wygodnictwo i dla tzw. świętego spokoju, przymykając oczy na różne nieprawidłowości, powodujemy, że ludzie, którym powierzyliśmy zarząd nad wspólnym mieniem, rządzą nim jak prywatnym folwarkiem, za nic mając nas, jako swoich pracodawców. Spółdzielnie to jedyne „zakłady pracy”, w których zatrudniający obawia się zatrudnionego. No cóż mamy to na co zasługujemy nie biorąc czynnego udziału w najważniejszym organie SM, jakim jest Walne Zgromadzenie Członków SM .

Spółdzielnie mieszkaniowe nie są aż takim politycznym priorytetem, mimo że dotyczy on milionów mieszkańców, dla naszych politykierów. Wystarczy, że „dobrze żyją” z zarzadami największych SM w Polsce i „wierchuszką” tych zarządów, czyli Krajową Radą Spółdzielczą, ZRSM RP, oraz innymi „przyległościami”. Oni tym politykierom potrafią się odwdzięczyć za to, że sabotują wszelkie próby prawnego poprawienia statusu członka SM, wobec tego jego pracownika, czyli zarządu. Najwazniejsze, że: „działa dobrze ZUS, również KRUS oraz NFZ. Mamy sprawne wojsko, system prawny jest cacy, a edukacja dostarcza nam chwały i patentów na całym swiecie. Ze sportem też  jest OK”. Przecież Polska to „Zielona Wyspa”, a przynajmniej tak mówi propaganda. Czyja propoaganda – odpowiedzcie sobie sami.Co tam jakieś SM-y, co tam jacyś spółdzielcy.

Właściwie to  transformację kraju po 1989r  należy uznać za udaną do tego stopnia, że jedynym wyjsciem z impasu w którym się pogrążamy z dnia na dzień, jest …rozpoczęcie tego wszystkiego od początku!

PRZEŁOM w Białymstoku

„Ugoda w procesie o 8 tys. dopłaty za c.o.

podzielnik

Z nieoficjalnych informacji wynika, że białostocka spółdzielnia Słoneczny Stok ustępuje w sprawie kominowych dopłat za ogrzewanie mieszkań. Franciszek Krawczyk, użytkownik lokalu o powierzchni 43,5 m2, nie będzie musiał dopłacać kwoty ponad 8 tys. zł
W białostockim sądzie najprawdopodobniej dojdzie do ugody i astronomiczna kwota zostanie zredukowana do poziomu rzeczywistej należności za c.o. Według relacji spółdzielnia nieoficjalnie przyznaje, że popełniono błąd w systemie rozliczania i podjęte będą działania naprawcze.

Co ciekawe inicjatorem ugody jest sąd, któremu takie rozwiązanie jest również bardzo na rękę. Wcześniej w podobnej sprawie białostocki sąd okręgowy arbitralnie uznał, że mieszkaniec spółdzielni w Wasilkowie ma zapłacić dopłatę podobnej wielkości. Sąd ten zakwestionował ustalenia biegłego i zmienił uznaniowo na niekorzyść orzeczenie pierwszej instancji ograniczające wysokość naliczonej dopłaty. Ten skandaliczny wyrok utorował później drogę prezesom różnych spółdzielni do uchwalania regulaminów rozliczeń kosztów c.o. stymulujących powstawanie kominowych dopłat.

Obecne zachowanie białostockiego sądu jest próbą znalezienia salomonowego rozwiązania. Ugoda pozwoli na niewydawanie wyroku sprzecznego z wasilkowskim. Ponadto prezesi spółdzielni też wyjdą obronną ręką z kompromitującej sytuacji. Niestety wygenerowane koszty zapłacą jak zwykle mieszkańcy.

W mojej ocenie zmiana w sądzie jest skutkiem nagłośnienia sprawy i dobitnego wykazania absurdalności stosowanego systemu rozliczeń. Daje jednakże nadzieję na okiełznanie zapędów prezesów i definitywne rozwiązanie problemu kominowych dopłat.

Problemy z rozliczaniem kosztów ogrzewania w postkomunistycznej spółdzielczości są jednymi z wielu degradujących ludność blokowisk. Sprawa pana Krawczyka wskazuje potrzebę pilnej reformy spółdzielczości.”

Autor: Stanisław Bartnik

Źródło: http://slonecznystok.pl/informacje/bialystok/item/1185-ugoda-w-procesie-o-8-tys-doplaty-za-c-o.html

Łódź – SM „Sródmieście”

Nowe informacje z Łodzi:

Komunikat nr 4 z dnia 22 sierpnia 2014 r.

rada zarzad1mhtn-sylwester

Zarząd i Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej „Śródmieście” w Łodzi informują:

  1. W dniu 30 lipca br. Zarząd wystosował pismo do ZWiK w celu wyjaśnienia spraw związanych z bieżącymi płatnościami za zimna wodę i ich formą. Dnia 20 sierpnia br. odbyło się spotkanie Nowego Zarządu SM Śródmieście z Zarządem ZWiK, podczas którego ustalono zasady współpracy, które pozwolą zapobiec ewentualnemu odcięciu dostaw zimnej wody do budynków spółdzielni. Szczegółowe wnioski i informacje przekazane będą w poniedziałkowym komunikacie.

  1. Ze względu na docierające do nas informacje o niepłaceniu przez część mieszkańców czynszów, uczulamy, że może to w przyszłości skutkować przykrymi konsekwencjami. Nie istnieje zagrożenie nielegalnym dysponowaniem pieniędzmi wpłacanymi do kasy przez stary Zarząd. Kasa jest zajęta przez komornika, bez którego wiedzy nie mogą być rozdysponowane żadne środki. Z kasy uwalniane są one dostawcom mediów (np. ZWiK, DALKIA SA) i bieżące remonty.

  2. W dniu 6 sierpnia br. doszło do formalnego spotkania przedstawicieli Rady i Zarządu z Tymczasowym Nadzorcą Sądowym (TNS), panem Dariuszem Jędrzejewskim. Na podstawie zebranych w Spółdzielni danych przygotował i złożył w Sądzie opinię dotyczącą upadłości SM. Na jej podstawie we wrześniu Sąd powinien wydać orzeczenie. Z satysfakcją informujemy, że Sąd potraktował ze zrozumieniem nasz wniosek z 21 lipca br. o ogłoszenie upadłości spółdzielni do czego obligował nas art. 130 par. 4 ustawy Prawo Spółdzielcze w związku z uchwałą nr 20 Zebrania Przedstawicieli z dnia 30 czerwca 2014 r. w sprawie postawienia Spółdzielni Mieszkaniowej „Śródmieście” w stan upadłości. Sąd nie tylko nie oddalił wniosku z powodu tzw. zawisłości sprawy ale zwrócił się do władz Spółdzielni (starych, urzędujących w siedzibie SM) o dostarczenie potrzebnych informacji.

  3. Trwają działania mające na celu zwrócenie uwagi Nadzoru Budowlanego na liczne uchybienia związane z budową „Akademika” przy ul. Wigury 7b na etapie wydawania tzw. warunków zabudowy dla w/w inwestycji. Komitet reprezentujący mieszkańców Piotrkowska 204/210 otrzymał odpowiedź na wcześniejsze pismo (z maja br.) od Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego, że sprawa została skierowana do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Łodzi, działającego z upoważnienia Prezydenta Miasta. Jednocześnie monitorowany jest stan dróg dojazdowych o czym na bieżąco informowany jest kierownik budowy, który zobowiązał się do ich naprawy.

  4. Były Prezes Spółdzielni, Krzysztof D. skierował do sądu pozew, w którym domaga się przywrócenia na stanowisko prezesa SM „Śródmieście” i wypłaty odszkodowania za utracone wynagrodzenie. Aresztowany w listopadzie ubiegłego roku usłyszał zarzuty karalnej niegospodarności, ale wyszedł za kaucją w wysokości 50 tys. zł.

  5. W ostatnich dniach stary Zarząd zmusza pracowników spółdzielni do podpisywania tzw. „lojalki”, zobowiązując każdego pracownika, w tym gospodarzy domów, do: „.. zachowania tajemnicy służbowej i nierozpowszechniania bez zgody Pracodawcy, w jakiejkolwiek formie, wszystkich dostępnych mi informacji dotyczących Pracodawcy, do których będę miał (miała) dostęp z tytułu wykonywania moich obowiązków służbowych…”. Wyjaśnimy, czy odbywa się to zgodnie z przepisami Prawa Pracy.

  6. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w związku z pismem złożonym przez panią Szymańską oraz pana Narzymskiego Sąd może odrzucić lub pozostawić bez rozpoznania nasz wniosek o rejestrację w KRS zmian w składzie Rady Nadzorczej i Zarządu złożony w dniu 7 lipca br. Pismo to, kwestionuje ważność uchwał naszych Zebrań Grup Członkowskich, odwołujących dotychczasowych i powołujących nowych przedstawicieli, a tym samym, ważność wszystkich uchwał Zebrania Przedstawicieli z 30 czerwca br., w tym odwołania starej i wyboru nowej Rady Nadzorczej. W trybie pilnym zostaną podjęte kroki prawne w celu odwołania się od decyzji KRS.

 

ZOBACZ TAKŻE:

> Spółdzielnia „Śródmieście”. Dozorcy i tajemnica służbowa [lodz.gazeta.pl]

> Kolejny proces „Króla Manhattanu”. Tym razem w… Koninie [Dziennik Łódzki ]

> Były prezes spółdzielni „Śródmieście” przed sądem [lodz.gazeta.pl]

> Milion zł – „wyparował” !! [temidacontrasm.pl]