AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

Wygrali ze spółdzielnią.

 

Budynki I

Mieszkanka

Mieszkaniec

Mieszkanka II

Budynki II

Zapraszamy do obejrzenia krótkiego reportażu:

https://www.youtube.com/watch?v=7Vs-q0qRkRI

 

„Długi, jakie poczynił zarząd spółdzielni są ewenementem”

W ” Dzienniku Łódzkim” jest bardzo ciekawa rozmowa z jednym z czołowych, polskich biznesmenów – Janem Olczykiem, na temat sytuacji w SM „Sródmieście”.

indeksJan Olczyk

Oto zasadnicze fragmenty tej rozmowy:

„..Ten problem jest wyjątkowy, bo chociaż tego typu sytuacje i upadłości w innych miastach też bywały, to nie w tej skali. Śródmieście i Manhattan to swoiste miasto w mieście. Ale nawet jak na miasto tak pełne kontrastów, dramatyczne losy i długi, jakie poczynił zarząd spółdzielni są ewenementem, jeśli chodzi o skalę. Upadłości się zdarzają, ale problem jest inny: dlaczego do tego doszło, skoro od wielu lat o problemach spółdzielni mówiło wiele osób?…”

„..Członkowie spółdzielni ulegali pewnemu czarowi gładkich i pięknych deklaracji prezesa D., że wszystko jest w porządku, tylko są pewne „przejściowe trudności”. Sam prezes lubił brylować w środowisku politycznym, dbał o swój prestiż i PR. Na dodatek część członków spółdzielni to kwiat łódzkiej palestry, dziennikarstwa, ludzi nauki, którzy, jak nikt inny, powinni być uwrażliwieni i reagować na pewne sygnały. Nie robili tego, dali się nabrać. Od 2007 r. spółdzielnie mają ustawowy obowiązek zwoływania walnych zgromadzeń, ale w „Śródmieściu” zarząd robił to po swojemu, czyli organizował zbiórki starannie wyselekcjonowanych delegatów. Nawet sądy nie podzielały słusznych zarzutów, że te zebrania są niezgodne z ustawą, uznając argumenty z półki rachunku ekonomicznego, że wynajęcie tak dużej sali byłoby niegospodarnością…”

„..Czy ogłoszenie upadłości to jedyne wyjście z tej sytuacji?                                                                                                                                                                Według mnie – jedyne. Nie pojawi się przecież żaden anioł biznesu, który wyłoży 50 mln zł, bo tyle dziś z odsetkami wynosi dług spółdzielni. Jest też problem niejasności, nieczystości sprawozdań finansowych, bo tam co rusz pokazują się kolejni wierzyciele. A gdzie była rada nadzorcza, która ma obowiązek kontrolowania dokumentów? Co w tej sprawie miała do powiedzenia Krajowa Rada Spółdzielcza i związki rewizyjne. Czy lustracje i badanie sprawozdań finansowych były fikcją?…”

„…Proszę pamiętać, że pan prezes D. otarł się o stanowisko ministra budownictwa w 1997 r. Zawsze, gdy pojawiały się choćby jakieś próby przekształcenia spółdzielni we wspólnoty, pojawiali się posłowie i senatorowie, którzy publicznie deklarowali, że nie dopuszczą do przeobrażenia spółdzielni. A w prywatyzacji nie ma nic złego. Przez 17 lat byłem prezesem spółdzielni i sprywatyzowałem ją w 2000 r., gdy jeszcze nie było popularnej zmiany ustawy. Prezesi innych spółdzielni pukali się wtedy w głowę.

Bo sam się Pan od fruktów odciął?

Oczywiście, spółdzielnie mają służyć przede wszystkim do zaspokajania potrzeb mieszkaniowych. Ale przecież w grę wchodzą też synekury, intratne posady w zarządzie, koneksje otoczenia. A były prezes „Śródmieścia” miał nie tylko poparcie polityków, ale i wszelkiej maści związkowców. Myślę, że gdy zacznie się postępowanie wyjaśniające, zacznie to wypływać. Z niepokornego zachowania prezesa też wynika, że nadal czuje się chroniony koneksjami. …”

„…Jeżeli dokonano wyboru nowego zarządu, sąd powinien dokonać wpisu w KRS. W tym momencie reprezentację do składania oświadczeń woli stanowi już nowy prezes. Mnie dziwi, dlaczego sąd jeszcze tego wpisu nie dokonał, i co on w tej chwili analizuje. Przecież wybór nowego prezesa spółdzielni był przeprowadzony zgodnie z duchem prawa, bo przez radę nadzorczą, która posiada mandat do podejmowania takich uchwał. Z chwilą powołania, prezes ma tytuł do reprezentowania spółdzielni. …”

Tutaj link do całego wywiadu:

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3564221,jan-olczyk-mieszkancy-sa-wspolwinni-tego-co-sie-dzieje-na-lodzkim-manhattanie,1,id,t,sa.html

Polityka w rękach prezesa.

Olstyńska SM

Art 1

Art 2

Art 3

 

http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,16095499,Prezes_spoldzielni_poradzi_na_kogo_glosowac_w_wyborach.html

 

 J. Okulicz Prezes Olsztyńskiej SM

Jerzy Okulicz - Prezes Olsztyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej

 

„IMPERATOR” W SM!

„Imperator  -  jest monarchą samowładnym i nieograniczonym. Posłuszeństwo należne Jego władzy najwyższej, nie tylko z bojaźni, ale i wobec sumienia, sam Bóg nakazuje”   – car Paweł I

Imperator 1Zastanawia Was pewnie, co ma wspólnego powyższy tytuł i zdjecie z przesłniami jakie za pomocą tej witryny kierujemy do członkow polskich SM?

Otóż ma, i to bardzo dużo z uwagi na fakt, że tak właśnie się zachowują, i tak też chcą być postrzegani prezesi zarzadów polskich SM

Tu potrzebne są cytaty :

„USTAWA z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych: ..

Prawa członków spółdzielni mieszkaniowej
Art. 8/1.  1. Członek spółdzielni mieszkaniowej ma prawo otrzymania odpisu statutu i regulaminów oraz kopii uchwał
organów spółdzielni i protokołów obrad organów spółdzielni, protokołów lustracji, rocznych sprawozdań finansowych oraz
faktur i umów zawieranych przez spółdzielnię z osobami trzecimi.

                     ********************

USTAWA z dnia 16 września 1982 r. Prawo spółdzielcze:….

Rada nadzorcza
Art. 44. Rada sprawuje kontrolę i nadzór nad działalnością spółdzielni.

  Art. 46.   § 1. Do zakresu działania rady należy: ..                                                                                                                                                                                                2) nadzór i kontrola działalności spółdzielni poprzez:
a) badanie okresowych sprawozdań oraz sprawozdań finansowych,
b) dokonywanie okresowych ocen wykonania przez spółdzielnię jej zadań gospodarczych, ze szczególnym uwzględnieniem
przestrzegania przez spółdzielnię praw jej członków,
c) przeprowadzanie kontroli nad sposobem załatwiania przez zarząd wniosków organów spółdzielni i jej członków;

                 § 4. W celu wykonania swoich zadań rada może żądać od zarządu, członków i pracowników spółdzielni wszelkich sprawozdań
i wyjaśnień, przeglądać księgi i dokumenty oraz sprawdzać bezpośrednio stan majątku spółdzielni.”

Proste? Jasne? Czytelne? Wydawało by się, że tak, oczywiście! Ale nie dla „imperatora”, nie w „jego włościach” objętych jego „samodzierżawiem”.

Tu mamy naświeższy przykład takiego postępowania, najświeższy, ale cuchnący „kwiatek” takich imperatorskich zapędów z bratniej strony:

Prezes-KSM-Na-Skarpie-Stanisław-Górawski                        Stanisław Górawski – prezes zarządu SM „Na Skarpie” w Koszalinie, „IMPERATOR – SAMOZWANIEC”

„Likwidacja junkersów – tajność dokumentów…

W dniu 22 lipca 2014 roku członek spółdzielni oraz członek rady nadzorczej Pan Maciej Tkaczyk zwrócił się do Zarządu oraz Przewodniczącego rady nadzorczej o przedstawienie informacji o postępie prac związanych z likwidacją piecyków gazowych. Rozpoczynając jakiekolwiek prace związne z modernizacją instalacji ciepłej wody Zarząd spółdzielni winien uzyskać 100% zgód właścicieli lokali mieszkalnych na wykonanie tych robót. Zaskakujace jest to, że Zarząd bez uprzedniej zgody mieszkańców, samowolnie rozpoczął inwestycję wydając niemałe pieniądze członków spółdzielni na jej realizację. Chcąc zgłębić wiedzę na temat ważnej dla mieszkańców spółdzileni inwestycji jaką jest likwidacja piecyków gazowych, wdrożenie systemu centralnej ciepłej wody i wymiana instalacji wodno-kanalizacyjnej oczekiwano na precyzyjne ustosunkowanie się do pytań zawartych w pismie. Nic bardziej mylnego!!! Szanowny Zarząd KSM Na Skarpie mający chyba fobię na punkcie udostępniania jakichkolwiek informacji poinformował, że nie udzieli odpowiedzi. Czyżby miał coś do ukrycia? Już niedługo po uzupełnieniu dokumentacji z przebiegu przetragu dotyczacego wyboru wykonawcy na wykoanie robót sanitarnych w trzech pierwszysch budynkach przedstawimy ciekawą lekturę. Jednocześnie Grupa Skarpa postanowiła, że wszelka korespondencja prowadzona z Zarządem oraz Radą Nadzorczą będzie prezentowana na łamach naszego czasopisma.”

Pismo członka SM, jednocześnie członka RN tej SM:

pismo-e1409733461776A tu odpowiedż „imperatora”:

 zarzad-odpTo po prostu w przełozeniu na prosty język znaczy:

” Co ty „frajerze” chcesz i co Ci się wydaje? Tylko teoretycznie masz jakieś prawa w moim imperium. Tu ja rzadzę i to Ja ustalam prawa. Prawa Rzeczpospolitej Polskiej, mnie nic nie obchodzą.”

Chyba pora by już była przywołać tego kacyka „do porządku” i „postawić go „do pionu”, aby zrozumiał wreszcie, że jest tylko najemnym pracownikiem członka SM, w dodatku sezonowym (od absolutorium, do absolutorium) i to właśnie ten członek SM jest jego pracodawcą, oraz że w rękac tego członka jest decyzja czy go dalej ztrudniać, czy też nie.

Dla przypomnienia „jaśnie wielmożnemu” panu preziowi i dla wiedzy czlonków SM, jeszcze jeden cytat:
„…Przepisy karne
Art. 273. Kto, będąc członkiem zarządu spółdzielni mieszkaniowej, pełnomocnikiem, albo likwidatorem, wbrew obowiązkowi dopuszcza do tego, że spółdzielnia:
1) nie udostępnia członkowi spółdzielni mieszkaniowej odpisów oraz kopii dokumentów, o których mowa w art. 8/1,
2) nie rozlicza kosztów budowy lokalu w terminach, o których mowa w art. 10 ust. 3 albo art. 18 ust. 4
– podlega karze grzywny.
Art. 27/4.94) W sprawach o czyny, o których mowa w art. 273, orzekanie następuje w trybie przepisów Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.”

To też z : USTAWA z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych

Źródło: http://www.grupaskarpa.pl/?p=1752

Elbląg do Olsztyna.

Ratusz w ELblągu

Ratusz w Elblągu

Publikujemy stanowisko zajęte przez Prezydenta Miasta Elbląg pełniącego rolę organu nadzoru nad działalnością funkcjonujących w tym mieście  stowarzyszeń, w odpowiedzi na wniosek prezesa SM JAROTY w Olsztynie Romana Przedwojskiego, który wystąpił o likwidację Obywatelskiego Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego z siedzibą w Elblągu.  Prezydenta Miasta Elbląg reprezentował w sprawie Dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich  Maciej Cichosz. Wniosek prezesa Przedwojskiego komentowaliśmy w publikacji z dnia 17 sierpnia br:

http://temidacontrasm.info/zla-wiara-to-ich-narzedzie/

Jednocześnie dodajemy, że Obywatelskie Stowarzyszenie Uwłaszczeniowe w Elblągu skierowało do sądu rejestrowego wniosek zgłaszający informację o zmianie adresu swojej siedziby.

Odp. 1

Odp. 2

Odp. 3

SM Jaroty w Olsztynie

zdjęcie 8

 Witold Łada – Prezes Obywatelskiego Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego w Elblągu.

Gratulujemy nienagannej dokumentacji działalności Stowarzyszenia.

 

PILNE! Wieżowce w Łodzi bez prądu!

Wczoraj wyłączono prąd w częściach wspólnych,  „niskich” budynków SM „Śródmieście”

Dziś wyłączono prąd w WIEŻOWCACH!!

ZOSTAŁY TYM SAMYM POZBAWIONE ZASILANIA WINDY I PRZEPOMPOWNIE WODY ZIMNEJ, dostarczające ją na wyższe piętra.

Piotrkowska 182

Piotrkowska 182

Prąd wyłączono ponownie, bo zarząd SM „Śródmieście” nie zapłacił nowemu dostawcy energii elektrycznej, z którym umowę podpisał zaledwie przed miesiącem. Dlatego w niektórych blokach nie da się już włączyć światła na korytarzach ani skorzystać z domofonów i otwieranych elektrycznie bram.
We wtorek rano pracownicy PGE zaczęli wyłączać prąd również w najwyższych, ponad 20-piętrowych wieżowcach. Dla mieszkańców Manhattanu oznacza to katastrofę, przestają działać windy, powyżej 10 piętra nie będzie również wody, bo przepompownie są zasilane elektrycznie.

- To jest naprawdę niebezpieczne, w tych blokach mieszkają starsi ludzie. Nie wyobrażam sobie jak mieliby schodzić 20 pięter po schodach – mówi pan Jarosław, mieszkaniec wieżowca przy Piotrkowskiej 181. – Mam zamiar zgłosić to prokuraturze.
Mieszkańcy bloku przy ul. Sienkiewicza znaleźli też w skrzynkach na listy informację, że prawdopodobnie zostaną też pozbawieni wody. Wtedy na parking w centrum Łodzi podjadą beczkowozy.

Zastanawiające jest to, że te wyłączenia nastąpiły zaraz po upublicznienu wiadomości o postanowieniu łódzkiego KRS, odmawiajacego wpisu nowych władz SM do rejestru sądowego. Może to świadczyć o tym, jakim  „zaufaniem” i „wiarygodnością” w oczach wierzycieli cieszą się ci, którzy, wywodząc się z „diduchowskiego” układu, uzurpują sobie prawo do rządzenia  w tej SM.

Jednocześnie obrazuje to również fakt, jak NIEODPOWIEDZIALNA decyzja jakiejś referendarzyny, może zaważyć na życiu i ZDROWIU olbrzymiej wręcz rzeszy ludzi.

Ciekawe, czy poseł Niesiołowski też musi chodzić „na piechotę” po schodach, aby się dostać do swojego mieszkania.

manhattan-w-ciemnosciach-jpeg-595x340Noc z 2/3 września na łódzkim Manhattanie

Szymańskahttp://www.tvp.pl/lodz/informacja/lwd/wideo/02092014-1830/16678520

Referendarz rządzi w Łodzi!

KRS w Łodzi

postanowieniem REFERENDARZA,

ODMÓWIŁ wpisu nowych władz SM „Śródmieście” do rejestru sądowego

Sąd rejonowy w Łodzi

Odmowa wpisuWszystkie szczegóły i dokumenty są tutaj:

http://mysrodmiescie.pl/postanowienie-krs-ws-wniosku-o-rejestracje-nowego-zarzadu-i-rady-nadzorczej-oraz-skarga-wniesiona-na-to-postanowienie/

a tutaj są informacje o pozostałych perypetiach tych nieszczęśliwych spółdzielców:

http://mysrodmiescie.pl/toyatv-perypetii-spoldzielcow-ciag-dalszy/

http://mysrodmiescie.pl/pismo-z-biura-sm-srodmiescie-ws-opat-czynszowych/

„Mat” proceduralny

W wpisie „”Nasza”(?) KNS” http://temidacontrasm.info/nasza-kns/  wyraziliśmy nasze ubolewanie, ze nie udało się znaleź posłów do poparcia projektu Pani Poseł Lidii Staroń, aby mógł wrócić na ścieżkę legislacyjną. Jak się okazuje z informacji przekazanych nam przez Panią Poseł, wycofanie podpisów przez tych trzech „dezerterów” i przejście Pani Pitery do Europarlamentu, było „majstersztykiem” w całkowitym zablokowaniu tego projektu. Otóż, jak przekazała nam Pani Poseł, nie można przywrócić tego projektu (druk 515) na ścieżkę legislacyjną, gdy już raz na niej był i z niej „spadł”, poprzez proste uzupełnienie podpisów. Aby na nią wrócić, musiał by być zgłoszony od nowa i przejść całą procedurę. Pani Poseł powiedziała, że wniesie poprawki dotyczące lustracji do procedowanego projektu. Jeśli Komisja ich nie zaakceptuje, to zgłosi je jako wniosek mniejszości, który musi być postawiony pod głosowanie przez Sejm.

L.StarońPani Poseł Lidia Staroń

Jest nam niezmiernie przykro Pani Poseł, że tyle Pani pracy i wysiłku zostało zmarnowane przez nieodpowiedzialnych politykierów. Mimo tego trzymamy za Panią „kciuki” i dalej będziemy Panią wspierać w działaniach dla dobra polskich SM

TAK TRZYMAĆ!

Z zaprzyjaźnionej strony:

„Komunikat ws. nieudostępniania dokumentów

paragrafOd dłuższego czasu otrzymujemy skargi na zarządy spółdzielni Słoneczny Stok i spółdzielni BSM w sprawie uporczywego odmawiania członkom prawa wglądu do dokumentów – umów i faktur.

Pokrzywdzeni mieszkańcy, chcący uwłaszczyć się, a spłacający jeszcze kredyty zaciągnięte przez spółdzielnie, proszą władze SM Słoneczny Stok i BSM o udostępnienie informacji o kosztach budowy ich lokali. Chcą m.in. zobaczyć umowy kredytowe i inne dokumenty potwierdzające podawane przez prezesów kwoty do zapłaty.

Członkowie spółdzielni żądają wglądu w dokumentację bo zdarzyły się przypadki podawania rozbieżnych kwot do zapłaty oraz podejmowania uchwał o tzw. aktualizacji kosztów budowy, tj. uznaniowego ustalania ich wysokości przez rady nadzorcze. ( od admina: co jest naruszeniem prawa)

Witamy w RN
Jak wiemy aktualnie prawo zabrania zarabiania na uwłaszczeniu lokali i nakłada na spółdzielnie obowiązek pobierania opłat do wysokości rzeczywistych (a nie uznaniowych, czyli wyimaginowanych) kosztów budowy przypadających na dany lokal.

W związku z powyższym proszę zarządy obu spółdzielni o bezwarunkowe udostępnienie (zgodnie z art. 8[1] usm) wszystkim uprawnionym umów i faktur dotyczących kosztów budowy przypadających na ich mieszkania.

Wyznaczam jednocześnie 14-dniowy termin na udostępnienie dokumentów wszystkim tym, którym dotąd bezpodstawnie odmawiano wglądu.

Jeżeli otrzymamy nowe zgłoszenia o naruszaniu przepisów, to będziemy kierować do organów ścigania wnioski o karanie prezesów dopuszczających się łamania prawa.

Autor: Stanislaw Bartnik

Źródło: http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/interwencje/item/1190-komunikat-ws-nieudostepniania-dokumentow.html

Zachęcamy i innych zdesperowanych członków innych SM do pójścia w białostockie ślady . Naprawdę to w zasadzie najlepsza droga.

SKANDAL W BIAŁYMSTOKU !!!

Ponieważ zbliża się wrzesień, w którym ma zapaść wyrok w sprawie „kominowej” doplaty do CO ( http://temidacontrasm.info/przelom-w-bialymstoku/), przypominamy skandaliczny wyrok SO z Białegostoku z przed nie tak znowu wielu lat:

Temida (2)

Białostocki Sąd Okręgowy w wyroku II Ca 806/11 zmienił na niekorzyść orzeczenie Sądu Rejonowego XI C-upr 435/10 ograniczające wysokość dopłaty za ogrzewanie.

indeksSĄD OKRĘGOWY W BIAŁYMSTOKU, W OSOBACH:

SSO  RENATA TABO  -  przewodniczaca skladu sędziowskiego;

SSO  BOGDAN ŁASZKIEWICZ;

SSO  BOGUSŁAW SUTER

zniweczył swoim wyrokiem to, nad czym sędzia sądu rejonowego w Białymstoku, pan sędzia SSR Wojciech Jabłonski naprawdę się napracował. Wydał dodatkowo ten wyrok w sytuacji, gdy w swoim uzasadnieniu udowadnia swoją niekompetencję, nie mając pojęcia, że podzielniki ciepła nie są urządzeniami pomiarowymi i że nie mierzą zużytego ciepła (nie są ciepłomierzami), a służą wyłącznie do dokonywania podziału kosztów zmiennych bloku między opomiarowane lokale (z niezerowymi wskazaniami).

3182b2a6002d7c6eae45301adb4cf349_M

Oto cały artkuł z zaprzyjaźnionej strony:

„Sądowa ruletka

Przedmiot sprawy: kominowa dopłata w kwocie 5651,52 zł za ogrzewanie mieszkania 42,98 m2 w sezonie 2007-2008; według spółdzielni koszt ogrzania lokalu wyniósł 7022,62 zł; w regulaminie SM zapisano proporcję 50:50 – 50% kosztów c.o. budynku rozliczane podzielnikami ciepła.
Mimo powagi sprawy Sąd Okręgowy wydając wyrok nie miał pojęcia, że podzielniki ciepła nie są urządzeniami pomiarowymi i że nie mierzą zużytego ciepła (nie są ciepłomierzami), a służą wyłącznie do dokonywania podziału kosztów zmiennych bloku między opomiarowane lokale (z niezerowymi wskazaniami).
Pośrednim dowodem na okoliczność, że podzielniki nie są ciepłomierzami jest fakt, iż w poszczególnych sezonach grzewczych koszt ciepła podzielnikowego bywa drastycznie różny, choć cena dostarczanej do bloku energii cieplnej nie ulega zmianie. Przyczyną gwałtownego „drożenia” ciepła z podzielników (tzw. jednostki obliczanej na postawie ich wskazań) jest ucieczka części użytkowników od ogrzewania opomiarowanymi kaloryferami i wskutek tego nieobjęcie wszystkich lokali rozdziałem podzielnikowych kosztów c.o.
Gdy dochodzi do sytuacji, że tylko część mieszkań z ogółu lokali ma niezerowe wskazania na podzielnikach – to tylko między tymi lokalami jest rozdzielana do zapłaty tzw. kwota zmienna (w niniejszej sprawie 50% ciepła budynku rozliczane podzielnikami). Zatem im mniej mieszkań bierze udział w rozdziale wskazanych kosztów zmiennych, tym większy koszt ciepła i wyższe kwoty do zapłaty, bo lokale z niezerowymi wskazaniami pokrywają 50% kosztów ogrzewania bloku. Najgorzej jest w przypadkach, gdy w mniejszości lokali z niezerowymi wskazaniami zdarzy się jakiś lokal ze wskazaniem znacząco wyższym od pozostałych. Wówczas to on musi zapłacić lwią część kosztów zmiennych budynku. Tak zdarzyło się w omawianej sprawie.

Poniżej przykład kuriozalnych wniosków z wyroku II Ca 806/11:

„Zdaniem Sądu Okręgowego, bez względu na to, w jaki sposób zostało zużyte ciepło pobrane przez pozwanych (czy na ogrzanie własnego mieszkania, czy mieszkań sąsiednich, ewentualnie klatki schodowej wskutek przenikania ciepła), w świetle prawidłowych wskazań podzielników nie budzi wątpliwości, ile ciepła w rzeczywistości pobrali pozwani.”

Wyrok Sądu Okręgowego II Ca 806/11 jest ponurym przykładem ignorancji i dotkliwego pokrzywdzenia pozwanych o zapłatę, arbitralnym werdyktem pozostającym w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem, ustawą prawo energetyczne i kodeksem cywilnym.

Żywię nadzieję, że białostocki sąd wyciągnie wnioski z orzeczenia II Ca 806/11 i że nie powtórzą się już przypadki sądowego zatwierdzania kuriozalnych żądań spółdzielni. Najbliższy sprawdzian już we wrześniu w sprawie o dopłatę około 8 tys. złotych w SM Słoneczny Stok.
Jeżeli miałoby okazać się, że sprawa II Ca 806/11 nie miała dalszego biegu i pozwani zapłacili kwotę zatwierdzoną przez białostocki Sąd Okręgowy, to postępowanie należy wznowić. W praworządnym państwie z urzędu powinna zrobić to prokuratura na podstawie art. 7 kpc działając w interesie publicznym i przede wszystkim w interesie pokrzywdzonych błędnym orzeczeniem.

Autor: Stanisław Bartnik”

Źródło: http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/orzeczenia/item/1189-skandaliczny-wyrok-w-bialymstoku.html

Znajdziecie tam wszystkie materiały źródłowe.

Swoją drogą ciekawe gdzie są teraz ci sędziowie? Może nawet awansowali?

„Nasza” (?) KNS

Planowane posiedzenie komisji sejmowej

Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa spółdzielczego

28 sierpnia 2014 (czwartek), godz. 16:00

sala 23/bud. G

Rozpatrzenie poselskich projektów ustaw – Prawo spółdzielcze (druki nr 980 i 1005) – kontynuacja.

Od admina:  Ostatnie posiedzenie tej komisji miało miejsce 29 maja br. Zobaczymy co na tym te nasze „orły-nieloty” „wymodzą”.

Link do transmisji: http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=5B03F8830042BC4AC1257D3B00357152#

DLOOLWydarzeniaZ komunikatu wynika, że Pani Lidii Staroń nie udało się znaleźć tych kilku posłów, którzy by poparli Jej projekt. Widocznie wszyscy byli zajęci pilnym szukaniem tych „gruszek na wierzbie”, które musiało obiecać „Słońce Peru” w swoim ostatnim wystąpieniu sejmowym, aby poprawić wyniki sondaży.

Pracodawca, który się boi swojego pracownika

Spółdzielnie mieszkaniowe to swego rodzaju stowarzyszenia, których członkowie są nie tylko współwłaścicielami majątku, ale także zatrudniają administrację i prezesa i których działania, za pośrednictwem swoich przedstawicieli w radach nadzorczych, kontrolują.

Tyle teoria, praktyka pokazuje jak jest naprawdę.

W spółdzielniach rządzą prezesi, rady nadzorcze im przytakują, a spółdzielca – pracodawca sprowadzony jest do roli podrzędnego płatnika, odpowiadającego, również finansowo, za błędne decyzje swoich pracowników.

Zarząd- spółdzielcyZajrzyjcie do prawa spółdzielczego, nawet do przepisów prawnych byle jakiej spółdzielni, włos wam się zjeży na głowie. Same uprawnienia dla tych pracowników funkcyjnych SM, bez żadnych obowiązków i bez zadnej odpowiedzialności.. Żadne kontrole zewnętrzne nie mają dostępu, kontrolują się wzajemnie. Tutaj niezbędny jest cytat z wypowiedzi prokuratora generalnego, na interpelację poselską:… obecne ustawowe usytuowanie instytucji lustracji spółdzielni nie spełnia swojego zadania. Badania lustracyjne w spółdzielniach przeprowadzają bowiem związki rewizyjne, których członkami są spółdzielnie mieszkaniowe, zaś lustratorzy to często pracownicy spółdzielni lub członkowie ich organów. W zakresie jakości i rzetelności lustracji przeprowadzanych w spółdzielniach przez związki rewizyjne i Krajową Radę Spółdzielczą członkowie spółdzielni wyrażają opinię, że podmioty te nie gwarantują minimum obiektywizmu, są bowiem finansowane ze składek spółdzielni w nich zrzeszonych. Ponadto niejednokrotnie lustratorami spółdzielni są osoby pełniące różne funkcje, w tym przede wszystkim prezesów, w spółdzielniach mieszkaniowych w innych regionach kraju. Lustracje takie w opinii spółdzielców są karykaturą tego badania i określane są mianem ˝lustracji kolesiów˝.  

Statuty pisane „pod zarząd”, a przeciwko prawom członków i na dokładkę te takie curiozalne w nich zapisy, są „przyklepywane” przez sedziów z Krajowego Rejestru Sadowego. Nie podlegają pod KPA. Terminy odpowiedzi jak w ministerstwie od 1 do 3 miesięcy. Najczęściej wcale. Co by się nie stało dwie wersje odpowiedzi: „zalegacie z płatnościami” lub „nie mamy pieniędzy”. Zaś podnoszenie oplat za mieszkanie bez uzasadnienia lub pod byle jakim pretekstem, to praktyka stała.

Zarząd cię kocha

Odwołanie możesz złożyć do sądu. Jakie są szanse na prawidłowe rozpatrzenie sprawy? Na to pytanie odpowiedzi udzielają prasa i telewizja prawie codziennie, mówiąc o dziwnych wyrokach. Niestety, ale w państwie które mówi o sobie „państwo prawa”, znakomity odsetek przedstawicieli tego co nazywa się „wymiarem sprawiedliwości”, jest wręcz na usługach „lobby prezesowskiego”.

 Solą w oku spółdzielni są wspólnoty.

Oni potrafią zarzadzać i jeszcze z tego się rozliczyć. Na koniec roku kalendarzowego każdy lokator dostaje (dostaje , nie prosi się o rozliczenie ) szczegółowy wykaz co, kiedy i za ile zostało zrobione..

Wspólnota1

Budynek wspólnoty w Warszawie

W SM możesz o czymś takim jedynie pomarzyć. Koszty napraw i remontów najbardziej strzeżona tajemnica. Przetargi na wszelkie prace – szkoda gadać. Nadzór nad wykonaniem zleceń – czysta fikcja. Co dzieje się  w Sejmie gdzie są niby prowadzone przez nadzwyczjną Komisję Sejmową prace nad nowelizacją Prawa Spółdzielczego – kto to obserwuje, ten wie jaka żenada przebija z tych poczynań ! Prawa członka SM to czysta fikcja i w dodatku tylko papierowa. Wlaściwie ma jedno i to żelazne: płacić i nie dyskutować.

Kto jest winien wypaczeniom demokratycznych zasad, leżących u podstaw spółdzielczości?

Niestety, w najwiekszym stopniu, my sami, czyli członkowie SM!  To właśnie my przez swoją bierność, wygodnictwo i dla tzw. świętego spokoju, przymykając oczy na różne nieprawidłowości, powodujemy, że ludzie, którym powierzyliśmy zarząd nad wspólnym mieniem, rządzą nim jak prywatnym folwarkiem, za nic mając nas, jako swoich pracodawców. Spółdzielnie to jedyne „zakłady pracy”, w których zatrudniający obawia się zatrudnionego. No cóż mamy to na co zasługujemy nie biorąc czynnego udziału w najważniejszym organie SM, jakim jest Walne Zgromadzenie Członków SM .

Spółdzielnie mieszkaniowe nie są aż takim politycznym priorytetem, mimo że dotyczy on milionów mieszkańców, dla naszych politykierów. Wystarczy, że „dobrze żyją” z zarzadami największych SM w Polsce i „wierchuszką” tych zarządów, czyli Krajową Radą Spółdzielczą, ZRSM RP, oraz innymi „przyległościami”. Oni tym politykierom potrafią się odwdzięczyć za to, że sabotują wszelkie próby prawnego poprawienia statusu członka SM, wobec tego jego pracownika, czyli zarządu. Najwazniejsze, że: „działa dobrze ZUS, również KRUS oraz NFZ. Mamy sprawne wojsko, system prawny jest cacy, a edukacja dostarcza nam chwały i patentów na całym swiecie. Ze sportem też  jest OK”. Przecież Polska to „Zielona Wyspa”, a przynajmniej tak mówi propaganda. Czyja propoaganda – odpowiedzcie sobie sami.Co tam jakieś SM-y, co tam jacyś spółdzielcy.

Właściwie to  transformację kraju po 1989r  należy uznać za udaną do tego stopnia, że jedynym wyjsciem z impasu w którym się pogrążamy z dnia na dzień, jest …rozpoczęcie tego wszystkiego od początku!

PRZEŁOM w Białymstoku

„Ugoda w procesie o 8 tys. dopłaty za c.o.

podzielnik

Z nieoficjalnych informacji wynika, że białostocka spółdzielnia Słoneczny Stok ustępuje w sprawie kominowych dopłat za ogrzewanie mieszkań. Franciszek Krawczyk, użytkownik lokalu o powierzchni 43,5 m2, nie będzie musiał dopłacać kwoty ponad 8 tys. zł
W białostockim sądzie najprawdopodobniej dojdzie do ugody i astronomiczna kwota zostanie zredukowana do poziomu rzeczywistej należności za c.o. Według relacji spółdzielnia nieoficjalnie przyznaje, że popełniono błąd w systemie rozliczania i podjęte będą działania naprawcze.

Co ciekawe inicjatorem ugody jest sąd, któremu takie rozwiązanie jest również bardzo na rękę. Wcześniej w podobnej sprawie białostocki sąd okręgowy arbitralnie uznał, że mieszkaniec spółdzielni w Wasilkowie ma zapłacić dopłatę podobnej wielkości. Sąd ten zakwestionował ustalenia biegłego i zmienił uznaniowo na niekorzyść orzeczenie pierwszej instancji ograniczające wysokość naliczonej dopłaty. Ten skandaliczny wyrok utorował później drogę prezesom różnych spółdzielni do uchwalania regulaminów rozliczeń kosztów c.o. stymulujących powstawanie kominowych dopłat.

Obecne zachowanie białostockiego sądu jest próbą znalezienia salomonowego rozwiązania. Ugoda pozwoli na niewydawanie wyroku sprzecznego z wasilkowskim. Ponadto prezesi spółdzielni też wyjdą obronną ręką z kompromitującej sytuacji. Niestety wygenerowane koszty zapłacą jak zwykle mieszkańcy.

W mojej ocenie zmiana w sądzie jest skutkiem nagłośnienia sprawy i dobitnego wykazania absurdalności stosowanego systemu rozliczeń. Daje jednakże nadzieję na okiełznanie zapędów prezesów i definitywne rozwiązanie problemu kominowych dopłat.

Problemy z rozliczaniem kosztów ogrzewania w postkomunistycznej spółdzielczości są jednymi z wielu degradujących ludność blokowisk. Sprawa pana Krawczyka wskazuje potrzebę pilnej reformy spółdzielczości.”

Autor: Stanisław Bartnik

Źródło: http://slonecznystok.pl/informacje/bialystok/item/1185-ugoda-w-procesie-o-8-tys-doplaty-za-c-o.html

Łódź – SM „Sródmieście”

Nowe informacje z Łodzi:

Komunikat nr 4 z dnia 22 sierpnia 2014 r.

rada zarzad1mhtn-sylwester

Zarząd i Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej „Śródmieście” w Łodzi informują:

  1. W dniu 30 lipca br. Zarząd wystosował pismo do ZWiK w celu wyjaśnienia spraw związanych z bieżącymi płatnościami za zimna wodę i ich formą. Dnia 20 sierpnia br. odbyło się spotkanie Nowego Zarządu SM Śródmieście z Zarządem ZWiK, podczas którego ustalono zasady współpracy, które pozwolą zapobiec ewentualnemu odcięciu dostaw zimnej wody do budynków spółdzielni. Szczegółowe wnioski i informacje przekazane będą w poniedziałkowym komunikacie.

  1. Ze względu na docierające do nas informacje o niepłaceniu przez część mieszkańców czynszów, uczulamy, że może to w przyszłości skutkować przykrymi konsekwencjami. Nie istnieje zagrożenie nielegalnym dysponowaniem pieniędzmi wpłacanymi do kasy przez stary Zarząd. Kasa jest zajęta przez komornika, bez którego wiedzy nie mogą być rozdysponowane żadne środki. Z kasy uwalniane są one dostawcom mediów (np. ZWiK, DALKIA SA) i bieżące remonty.

  2. W dniu 6 sierpnia br. doszło do formalnego spotkania przedstawicieli Rady i Zarządu z Tymczasowym Nadzorcą Sądowym (TNS), panem Dariuszem Jędrzejewskim. Na podstawie zebranych w Spółdzielni danych przygotował i złożył w Sądzie opinię dotyczącą upadłości SM. Na jej podstawie we wrześniu Sąd powinien wydać orzeczenie. Z satysfakcją informujemy, że Sąd potraktował ze zrozumieniem nasz wniosek z 21 lipca br. o ogłoszenie upadłości spółdzielni do czego obligował nas art. 130 par. 4 ustawy Prawo Spółdzielcze w związku z uchwałą nr 20 Zebrania Przedstawicieli z dnia 30 czerwca 2014 r. w sprawie postawienia Spółdzielni Mieszkaniowej „Śródmieście” w stan upadłości. Sąd nie tylko nie oddalił wniosku z powodu tzw. zawisłości sprawy ale zwrócił się do władz Spółdzielni (starych, urzędujących w siedzibie SM) o dostarczenie potrzebnych informacji.

  3. Trwają działania mające na celu zwrócenie uwagi Nadzoru Budowlanego na liczne uchybienia związane z budową „Akademika” przy ul. Wigury 7b na etapie wydawania tzw. warunków zabudowy dla w/w inwestycji. Komitet reprezentujący mieszkańców Piotrkowska 204/210 otrzymał odpowiedź na wcześniejsze pismo (z maja br.) od Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego, że sprawa została skierowana do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Łodzi, działającego z upoważnienia Prezydenta Miasta. Jednocześnie monitorowany jest stan dróg dojazdowych o czym na bieżąco informowany jest kierownik budowy, który zobowiązał się do ich naprawy.

  4. Były Prezes Spółdzielni, Krzysztof D. skierował do sądu pozew, w którym domaga się przywrócenia na stanowisko prezesa SM „Śródmieście” i wypłaty odszkodowania za utracone wynagrodzenie. Aresztowany w listopadzie ubiegłego roku usłyszał zarzuty karalnej niegospodarności, ale wyszedł za kaucją w wysokości 50 tys. zł.

  5. W ostatnich dniach stary Zarząd zmusza pracowników spółdzielni do podpisywania tzw. „lojalki”, zobowiązując każdego pracownika, w tym gospodarzy domów, do: „.. zachowania tajemnicy służbowej i nierozpowszechniania bez zgody Pracodawcy, w jakiejkolwiek formie, wszystkich dostępnych mi informacji dotyczących Pracodawcy, do których będę miał (miała) dostęp z tytułu wykonywania moich obowiązków służbowych…”. Wyjaśnimy, czy odbywa się to zgodnie z przepisami Prawa Pracy.

  6. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w związku z pismem złożonym przez panią Szymańską oraz pana Narzymskiego Sąd może odrzucić lub pozostawić bez rozpoznania nasz wniosek o rejestrację w KRS zmian w składzie Rady Nadzorczej i Zarządu złożony w dniu 7 lipca br. Pismo to, kwestionuje ważność uchwał naszych Zebrań Grup Członkowskich, odwołujących dotychczasowych i powołujących nowych przedstawicieli, a tym samym, ważność wszystkich uchwał Zebrania Przedstawicieli z 30 czerwca br., w tym odwołania starej i wyboru nowej Rady Nadzorczej. W trybie pilnym zostaną podjęte kroki prawne w celu odwołania się od decyzji KRS.

 

ZOBACZ TAKŻE:

> Spółdzielnia „Śródmieście”. Dozorcy i tajemnica służbowa [lodz.gazeta.pl]

> Kolejny proces „Króla Manhattanu”. Tym razem w… Koninie [Dziennik Łódzki ]

> Były prezes spółdzielni „Śródmieście” przed sądem [lodz.gazeta.pl]

> Milion zł – „wyparował” !! [temidacontrasm.pl]

Milion zł – „wyparował” !!

Były prezes spółdzielni „Śródmieście” przed sądem

Diduch w sądzieFirma Money On Investments wytoczyła Krzysztofowi D. proces o zwrot prowizji za pośrednictwo w pożyczce, którą spółdzielnia miała spłacić część długów. Firma domaga się 100 tys. zł.

W 2012 roku Krzysztof D., prezes SM „Śródmieście”, nawiązał kontakt z firmą pośredniczącą w umowach kredytowych. Chciał pożyczyć 3 mln zł, które miał przeznaczyć na spłatę długów Śródmieścia. – Początkowo skontaktowaliśmy prezesa z firmą, która chciała je pożyczyć, ale był problem z zastawem. Spółdzielnia nie miała wystarczająco dużo działek o odpowiedniej wartości. Dlatego zdecydowano się na kredyt w wysokości jednego miliona.

Z tego co wiem, te pieniądze nigdy nie zostały wydane na spłatę długów – opowiada Radosław Radzinski, Money On Investment.

- Transakcja doszła do skutku, podpisaliśmy z zarządem umowę na odpowiednią prowizję i wpłaciliśmy wadium. Ponieśliśmy wszystkie koszty pośrednictwa. Prowizji jednak nigdy nam nie wypłacono. Prezes przestał odbierać telefony i udawał, że nas nie zna. Zdecydowaliśmy się wytoczyć pozew.
Pozew trafił do Wydziału Gospodarczego Sądu Okręgowego w Poaznaniu. Stamtąd przekazano go do Wydziału Cywilnego, a następnie do Sądu Okręgowego w Koninie. Pierwsza rozprawa odbyła się 15 stycznia. – Pozwany na nią nie przyszedł – mówi Jolanta Mroczek, prezes Sądu Okręgowego w Koninie. – Nie wpłynęło też potwierdzenie odbioru zawiadomienia. Krzysztofa D. przesłuchano na kolejnej rozprawie – 14 marca.
W lipcu przeprowadzono jeszcze jedną rozprawę, termin następnej jest wyznaczony na 19 września.
Cały czas trwa też śledztwo w sprawie sprzedaży działek, które spółdzielnia zakupiła od miasta z 98-proc. bonifikatą, a później sprzedawała deweloperom za ich pełną wartość.W listopadzie 2013 roku Krzysztof D. i wiceprezes SM „Śródmieście” Tomasz B. zostali zatrzymani. Postawiono im zarzut karalnej niegospodarności, mieli doprowadzić spółdzielnie na skraj bankructwa. Nie przyznali się. – Sprawa jest bardzo obszerna i skomplikowana, jak większość gospodarczych. Trudno powiedzieć, kiedy może się zakończyć – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy łódzkiej prokuratury. – Same akta mają 40 tomów, do tego kilkaset segregatorów załączników. Obaj podejrzani zostali zawieszeni w obowiązkach służbowych. Na ich majątku zabezpieczono też około 2 mln zł na poczet grożących im kar.Dług spółdzielni sięga obecnie 40 milionów złotych. „Nasza spółdzielnia została doprowadzona do ruiny” – mówią zrozpaczeni jej miesszkańcy.Screenshot_2
Za karalną niegospodarność obu prezesom grozi 10 lat więzienia.Czy tak się jednak stanie? Mieszkajacy mają wątpiwości – „Uklady, układziki panie” mowią.Screenshot_1

Źródło:

http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,16500160,Byly_prezes_spoldzielni__Srodmiescie__przed_sadem.html

http://www.fakt.pl/lodz/lokatorzy-spoldzielni-srodmiescie-w-lodzi-oburzeni,artykuly,482474.html

Zła wiara to ich narzędzie.

Roman Przedwojski

Roman Przedwojski – prezes SM „Jaroty”  w Olsztynie

Nasz adwersarz, Roman Przedwojski – prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „JAROTY” w Olsztynie skierował do organu nadzorującego działalność organizacji pozarządowych w Elblągu wniosek o rozwiązanie funkcjonującego w tym regionie Obywatelskiego Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego. Publikujemy tą informację, żeby pokazać ile złej wiary kieruje działaniem prezesów spółdzielni mieszkaniowych w zwalczaniu opozycji inicjowanej przez broniących swoich praw szeregowych członków ruchu spółdzielczego. Prezes R. Przedwojski wystąpił do GIODO z wnioskiem o usunięcie jego danych osobowych z publikacji zamieszczonych na stronach internetowych prowadzonych przez dwa stowarzyszenia: nasze oraz OSU w Elblągu. Postępowanie GIODO przeciwko Obywatelskiemu Stowarzyszeniu Uwłaszczeniowemu w Elblągu przez pewien czas nie mogło swobodnie się toczyć ponieważ kierowane było na nieaktualny adres siedziby tej organizacji. O zmianie adresowej Stowarzyszenie poinformowało co prawda Starostę Elbląga, który pełni funkcję nadzoru nad działalnością organizacji pozarządowych, ale nie wprowadziło tej zmiany do Krajowego Rejestru Sądowego. Przyznajemy, że jest to uchybienie i należy je uzupełnić ale to potknięcie nie było przeszkodą wykluczająca możliwość kontynuowania sprawy. Procedura jest w trakcie realizacji, złożone zostały wyjaśnienia, zapadła decyzja GIODO i od tej decyzji wniesione zostało odwołanie. Na uwagę zasługuje fakt, że wniosek prezesa Przedwojskiego wpłynął do Starosty Elbląga po wydaniu decyzji przez GIODO. Zła wiara w działaniu pana prezesa polega na tym, że dla uzasadnienia żądania wniosku zataił on przed Starostą Elbląga, że Stowarzyszenie miało prawo do złożenia odwołania od decyzji GIODO i w związku z tym procedura nie została jeszcze zamknięta. Intencją zatajenia przez prezesa Przedwojskiego informacji o niezakończonej procedurze  było utrzymanie Starosty Elbląga w błędnym przekonaniu, że Stowarzyszenie łamie prawo i dlatego powinien skierować do sądu wniosek o jego rozwiązanie.

Wniosek prezesa R. Przedwojskiego do Starosty Elbląga

Wniosek 1

Wniosek 2

Wezwanie Starosty Elbląga

Wezwanie Starosty

Odpowiedź Obywatelskiego Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego w Elblągu

Odpowiedź 1

Odpowiedź 2

Powiadomienie Starosty z 2012r

Powiadomienie 2012

 

Ostrowiec – ciąg dalszy

Pod poniższym linkiem, są najnowsze informacje o sytuacji w Ostrowcu:

http://www.tvp.info/16166926/13082014-1730

Screenshot_1

Zapraszam do obejrzenia – naprawdę warto

Dochodzą do nas wieści, że podobno syndyk szuka wraz z Sędzią Komisarzem „innego” rozwiązania problemu, bo „sprawa zrobiła się polityczna”. „Innego”, to znaczy już widzą, ze nie bedzie im tak łatwo obciążyć kosztami niegospodarności zarzadu SM „Hutnik” mieszkańcow blokow na Polnej. Jednak mimo, że pomoc obiecał im także Minister Sprawiedliwości, nadal żyją w stresie i niepewności.

Nasze wcześniejsze publikacje:

http://temidacontrasm.info/krzyk-rozpaczy-z-ostrowca-swietokrzyskiego/

http://temidacontrasm.info/ostrowiecki-horror-c-d/

http://temidacontrasm.info/ostrowiec-historia/

http://temidacontrasm.info/kradl-falszowal-dokumenty-kary-unika/

Własność, czy „gruszki na wierzbie”?

W komentarzach do naszego wpisu http://temidacontrasm.info/23-posiedzenie-komisji-2/#comment-5199 pojawiły się dwa bardzo ważne komentarze. Właśnie z uwagi na tę ich ważność, prezentujemy je jako osobny wpis:

Kija:

„Wiele budynków spółdzielczych stoi jeszcze na gruntach, które nie są własnością spółdzielni. Dzieje się tak dlatego, że prezesi przeciągają załatwienie formalności prowadzących do uzyskania tytułu własności lub wieczystego użytkowania gruntu pod budynkiem. Zwlekają, żeby uniknąć obowiązku ustanawiania prawa odrębnej własności lokali w takich budynkach. Prawo to można ustanowić tylko w budynku, który stoi na gruncie oddanym spółdzielni w wieczyste użytkowanie lub na gruncie stanowiącym własność spółdzielni.

Ale w budynkach spółdzielczych stojących na obcym gruncie prezesi sprzedali za to sporo spółdzielczych – własnościowych praw do lokali. 24 maja ubiegłego roku Sąd Najwyższy wydał uchwałę podjętą w 7-osobowym składzie, a więc mającą moc zasady prawnej, w której orzekł, że spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu ustanowione w budynku położonym na gruncie, do którego spółdzielnia nie ma tytułu własności lub użytkowania wieczystego nie jest prawem własności tylko ekspektatywą (przyrzeczeniem, obietnicą) tej własności. Oznacza to, że spółdzielcze – własnościowe stanie się prawem kiedy spółdzielnia ureguluje problem prawa do gruntu pod budynkiem. SN orzekł ponadto (i słusznie zresztą), że na takie mieszkanie nie można założyć księgi wieczystej.
SN III CZP 104/12:
http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/SN-III-CZP-104-12-ekspektatywa-spółdzieczego-własnościowego.pdf

Od tej pory stanęła sprzedaż tych mieszkań. Sądy nie zakładają ksiąg wieczystych na mieszkania obarczone tą ułomnością. Klienci, którzy chcą je kupić, rezygnują ponieważ banki nie udzielają na takie mieszkania kredytów.

Pora, żeby Ci, którzy nie wiadomo po co trzymają się jeszcze spółdzielczego-własnościowego prawa do lokalu sprawdzili czy to prawo jest prawem czy tylko ekspektatywą. Najlepszym sposobem na dowiedzenie się tego od prezesa jest złożenie wniosku o przekształcenie spółdzielczego – własnościowego prawa do lokalu w odrębną własność. Jeśli spółdzielnia ma tytuł do gruntu, to mieszkanie zostanie przekształcone, a jeśli nie ma, to prezes powie, że nie może przekształcić, bo spółdzielnia ma nieuregulowany stan prawny gruntu pod budynkiem. Takiego prezesa należy pilnować, żeby sprawę uregulował, bo spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu w takim budynku to nie prawo tylko gruszki na wierzbie.”

***************************************************************************************************************************************

Fix:

„OSTRZEŻENIE O ZAGROŻENIU !

Zapraszam wszystkich posiadaczy spółdzielczych praw do lokali do zapoznania się ze sprawą w Trybunale Konstytucyjnym sygn. akt K 47/13  http://trybunal.gov.pl/
Jednocześnie zwracam uwagę, że po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w przedmiotowej sprawie ustanowienie odrębnej własności lokalu może być bardzo kosztowne !Trybunał Konstytucyjny już raz zakwestionował przepisy ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych umożliwiające uwłaszczenie na dotychczasowych warunkach.Dlatego warto niezwłocznie wystąpić do zarządu swojej spółdzielni z pisemnym wnioskiem zawierającym żądanie ustanowienia odrębnej własności lokalu.W bieżącym roku koszty związane z ustanowieniem odrębnej własności lokalu nie przekroczą kwoty jednego tysiąca złotych.W ten sposób możecie się Państwo uwolnić od fatalnie zorganizowanych i nieudolnie zarządzanych molochowatych spółdzielni mieszkaniowych.Jeżeli nadal będziecie Państwo biernie czekać na efekty prac sejmowej komisji NPS to możecie się bardzo zdziwić.Pozostając biernymi sami będziecie współwinnymi !”

Ten temat poruszaliśmy już tutaj:

http://temidacontrasm.info/eksmitujcie-ich-z-sejmu/#comment-5206

 

Pensja urzednika to informacja publiczna

 

Rzepa 13.08.2014

Publikacja ukazała się w wydaniu Rzeczpospolitej z dnia 13.08.2014r

Temat „bumerang”: Rozliczanie CO i CWU

SM w Polsce stosują dwa systemy określania okresów w jakich następuje rozliczenie dostarczonych spółdzielcom ciepła(CO) i cieplej wody użytkowej (CWU). Jedne robią te rozliczenia w cyklu rocznym, czyli w przedziale czasowym od 1 stycznia do 31 grudnia danego roku, inne zaś przyjmują za podstawę przedział czasowy obejmujący cały jeden okres grzewczy, czyli od 1 października jednego roku do 30 września roku następnego. Przyjęty przez daną SM jeden z tych systemów nie ma wpływu wiekszego na to ile za CO i CWU zapłacimy i dlatego nie o nim chcę napisać. Zbliża się jednak okres kiedy ci z nas, których SM stosują ten drugi system, zaczną dostawać rozliczenia za mijający wg tego systemu okres grzewczy i znowu okaże się, że otrzymane rachunki mają się nijak w wiekszości SM do tego jak my ogrzewaliśmy nasze mieszkania „kręcąc” zaworami termostatycznymi, czy ograniczając zużycie CWU, poprzez grzanie wody na kuchenkach gazowych i w czajnkach.

ae490490adff4f695d8831b6d20b97cf_GenericAby ułatwić osobom, które chcą sprawdzić czy nie są „krojone” przez zarząd swojej SM przedstawiam dla informacji poniższe zasady, ktorymi można się kierować dla przynajmniej pobieżnego oszacowania, czy się jest „krojony” czy nie  (ponieważ jednak nie jestem energetykiem, było by wskazane aby te zasady zostały w komentarzach zweryfikowane przez zawodowych energetykow, zwiazanych energetyką cieplną):

I. SM które kupują „ciepło” od dostawcy zewnętrznego

Aby zweryfikować prawidłowość otrzymanego rachunku potrzebne są nam w zasadzie tylko  dwie dane: ilość GJ (miara ciepła) dostarczonych do naszego budynku i cena po jakiej nasza SM kupuje tego GJ od dostawcy. O ile z ilością nie da się nic pokombinować, to z ceną jaka zostanie nam naliczona za tegoż GJ, już zarząd może i bardzo często „cuduje”.

ZGODNIE JEDNAK Z PRZEPISAMI PRAWA – NIE WOLNO MU NIC DOLICZAĆ DO TEJ CENY, PO JAKIEJ KUPUJE CIEPŁO!

Tu są dwa najnowsze linki dotyczące tego tematu, gdzie w jednym z nich jest prawomocny wyrok sądu (tych wyroków, prawie że identycznych jest znacznie wiecej w skali kraju):

http://www.grupaskarpa.pl/?p=1638 ;   http://www.grupaskarpa.pl/?p=1669

Ponieważ znakomita większość zawodowych kotłowni sprzedajacych wyprodukowane ciepło, jako paliwa używa węgla, cena brutto tak kupowanego GJ wg mojej oceny (tu mogę się mylić, dlatego proszę to zweryfikować) nie powinna przekraczać 60zł/GJ, a wręcz nawet powinna być nizsza. Trochę to zależy od odległości na jaką musi być dostarczony ten węgiel z kopalni. Jeżeli jednak ta cena w sposób rażący odbiega od w/podanej ceny (po ewent. weryfikacji), należy podejrzewać oszustwo, polegajace na doliczeniu w sposob nieuprawniony dodatkowych składnikow do ceny dostawcy, lub zmowę między zarządem, a dostawcą. W przypadku, gdy SM ciepło kupuje od kotłowni zasilanej gazem, ta cena będzie wyższa o ok. 30-50% (gaz jest dużo droższy niż węgiel, ale i koszty wlasne kotlowni są nizsze).

II. SM sama produkuje ciepło (ma wlasną kotłownię):

W tym przypadku, przy niekompetentnej RN, liczacej dodatkowo na profity z tytułu „oszczędności na ogrzewaniu”, mozliwości kombinowania dla zarządu są praktycznie nieograniczone. Mimo, że są to najczęściej małe kotłownie, prawie całkowicie bezobsługowe, bo w pełni zautomatyzowane, po sprawdzeniu pozycji kosztów okazuje się, że fundusz płac zwiazany z tą daną kotłownią, w tym bezosobowy fundusz płac (to są premie i nagrody), jest prawie porównywalny z kosztami zakupu gazu dla potrzeb wytworzenia ciepła przez tą kotłownię. I chociaż każda SM wytwarzajaca ciepło dla potrzeb swoich mieszkańców, jest zwolniona z obowiazku naliczania do ceny GJ podatku VAT (tj.23%), to i tak cena ciepła wytworzonego w tej kotłowni, już nawet nie to, że przekracza cenę brutto GJ z najdroższych kotłowni węglowych, ale również jest porównywalna, a często wyższa, niż z najdroższych zawodowych kotłowni gazowych, które muszą naliczać ten podatek. Tutaj pojawia się ten problem, że bez dostępu do pełnej dokumentacji ksiegowej i umiejetności jej czytania i rozumienia, jest to praktycznie niemożliwe do udowodnienia i dlatego tak ważna jest tu rola RN, która może taki dostęp mieć i może żądać wyjaśnień. Musi mieć jednak  i chęci, aby działać dla dobra spółdzielcow, a nie zarzadu ( i wlasnego). W dużym uproszczeniu można jednakpowiedzieć, że jeżeli cena GJ, obliczona poprzez podzielenie sumy: koszty zmienne budynku+koszty stałe budynku+koszty stałe kotłowni  przez ilość dostarczonego ciepła do budynku w GJ, nie mieści się w 90zł/GJ (przy kotłowni zasilanej gazem), to zarząd nas „kroi”.

Powyższy wpis proszę potraktować, jako zaproszenie do dyskusji w tym temacie.

 

 

JA PAN!! Frajerzy płacić!

Krzysztof Diduch, były prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Śródmieście” , który ma prokuratorskie zarzuty, domaga się odszkodowania i przywrócenia do pracy.

Screenshot_1

Pozew Krzysztofa D., zwanego Królem Manhattanu, wpłynął do X wydziału pracy Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia.

- Pozew dotyczy przywrócenia do pracy i przyznania odszkodowania za utracone zarobki. Jego wysokość na razie nie padła. Sąd zapoznał się z pozwem i stwierdził, że jest niekompletny. Dlatego wezwał Krzysztofa D. do uzupełnienia braków. Termin rozprawy nie został jeszcze wyznaczony – mówi Grażyna Jeżewska z biura prasowego Sądu Okręgowego w Łodzi.

Lokatorzy „Śródmieścia” są zbulwersowani. Twierdzą, że nie mieści się im w głowie, aby z jednej strony doprowadzić spółdzielnię do bankructwa, a z drugiej domagać się odszkodowania i ponownego zatrudnienia.

- Dla mnie to skandal – podkreśla lokatorka Anna Ginalska. – Były prezes kilka tysięcy mieszkańców doprowadził do ruiny, bloki się sypią, windy nie działają, prąd jest wyłączany, a on jakby nigdy nic domaga się etatu i odszkodowania. Moim zdaniem Krzysztof D., za to co zrobił, powinien już dawno siedzieć, a nie składać tego typu pozwy do sądu. Pozew Krzysztofa D. nie dla wszystkich był zaskoczeniem. – 26 listopada 2013 roku Krzysztof D. miał postawione zarzuty prokuratorskie, dotyczące karalnej niegospodarności – wspomina Anna Ginalska. – Już po kilku dniach, bo 2 grudnia, jako lokatorzy wystąpiliśmy do rady nadzorczej SM „Śródmieście” o rozwiązanie z nim umowy o pracę, ponieważ stracił zaufanie i wiarygodność. Jeśli prokuratura postawi komuś zarzuty, to znaczy, że sprawa jest poważna.

Tymczasem reakcja rady nadzorczej SM, która wspierała Krzysztofa D., była zastanawiająca.

Otóż rada – według zasady, że ręka rękę myje – odpisała nam, że nie zwolni prezesa, bowiem jego wina nie została jeszcze przez sąd dowiedziona.Moim zdaniem była to gra na zwłokę, bowiem rada po postawieniu prezesowi zarzutów miała 30 dni na to, aby zwolnić prezesa. Uczyniła to, ale znacznie później. Dlatego ta taktyka rady mogła sprawić, że teraz Krzysztof D. ubiega się o powrót do pracy w SM „Śródmieście” i o odszkodowanie.

Prezes i kraty

Podobnego zdania jest reprezentująca lokatorów Agnieszka Wojciechowska.
- Krzysztof D. zaraz po usłyszeniu zarzutów prokuratorskich powinien zostać zwolniony dyscyplinarnie. Wprawdzie został zwolniony, ale znacznie później. Dlatego czuje się bezkarny, nie poczuwa się do winy i kieruje do sądu tego typu pozwy – twierdzi Agnieszka Wojciechowska. – Ponadto sankcje, jakie go spotkały, są zdecydowanie za łagodne. Jak to bowiem jest, że człowiek, przez którego poszkodowani są m.in. lokatorzy, spółdzielnia i miasto, zostaje zatrzymany i tego samego dnia wychodzi po wpłaceniu kaucji, wynoszącej zaledwie 50 tys. zł, czyli kwoty, stanowiącej prawie miesięczne jego zarobki. To skandal.

W spółdzielni panuje dwuwładza. Z jeden strony rządzi „stary” zarząd z prezesem Elżbietą Szymańską, a z drugiej lokatorzy na zebraniu wybrali nową radę nadzorczą, która na prezesa wybrała Dariusza Trochę, który nie jest uznawany przez dawne władze. Stąd patowa i konfliktowa sytuacja w spółdzielni, przerywana interwencjami policji. Być może przełomem okaże się działalność zarządcy sądowego Dariusza Jędrzejewskiego, który do połowy sierpnia bieżącego roku ma ocenić, czy możliwa jest upadłość spółdzielni i w jakiej formie miałaby ona nastąpić.

Źródła:

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3534801,byly-prezes-sm-srodmiescie-domaga-sie-odszkodowania-i-przywrocenia-do-pracy,id,t.html

http://mysrodmiescie.pl/dziennik-lodzki-dziennik-lodzki-byly-prezes-sm-srodmiescie-domaga-sie-odszkodowania/

Proces przeciwko nam umorzony.

 

prezes — kopia

 Gerard Weychert – prezes GSM w Jastrzębiu Zdroju

Prezes Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej w Jastrzębiu – Zdroju Gerard Weychert wytoczył naszemu użytkownikowi z art. 216 § 1 kk proces związany z publikacją pt. „Hit z wokandy sądowej” zamieszczoną w naszej witrynie w dniu 26 kwietnia 2013r :

http://temidacontrasm.info/hit-z-wokandy-sadowej/

http://temidacontrasm.info/bezstronnosc-sadu/

Cytujemy art. 216 § 1 kk

Art. 216.

§ 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Sąd umorzył postępowanie, ponieważ oskarżyciel nie stawił się na rozprawie głównej. Postanowienie zapadło w dniu 17 marca br.

Publikujemy protokół z rozprawy z postanowieniem o umorzeniu postępowania i jego uzasadnieniem:

002

003

004

Prezes SR Jastrzębie Boż.Nowalska

Prezes Sądu Rejonowego w Jastrzębiu – Zdroju Bożena Nowalska

Prezes SR 1

Prezes SR 2

 

Znowu Wrocław – Kozanów

Spółdzielnia zadłużona na kilkanaście milionów. „Stary prezes zabarykadował się”

- To dramat – mówią o sytuacji w swojej spółdzielni mieszkańcy Kozanowa. Właśnie tam trwa awantura o władzę. Stary zarząd wynajął firmę ochroniarską i nie wpuszcza do środka nowego zarządu, ani pracowników spółdzielni. Co chwilę dochodzi do starć między stronami. Choć interweniuje policja, mieszkańcy niczego nie mogą załatwić. I oskarżają byłego już prezesa o niegospodarność. – Spółdzielnia jest zadłużona na kilkanaście milionów – wylicza nowy prezes.

Screenshot_1 (2)Stary prezes – Ryszard Kucharski

- Mamy już dość tej samowolki byłego prezesa i zarządu, który w ogóle nie liczył się z naszym zdaniem – mówią mieszkańcy spółdzielni Kozanów4, którzy od dwóch tygodni walczą z odwołanym prezesem i zarządem, który nie chce oddać władzy w ręce nowego zarządu.

Na osiedlu został już powołany nowy zarząd i prezes, ale ten odwołany nie chce dać za wygraną.

- Były prezes zabarykadował się w środku. Zamknął na klucz budynek spółdzielni i wynajął ochronę, która ma pilnować, by nikt nie wszedł do środka – opowiada Małgorzata Tomczak, mieszkanka spółdzielni Kozanów4 – My mieszkańcy, nowo powołany zarząd i prezes chcemy wejść do środka, ale ochrona z nami walczy. Ostatnio doszło do przepychanki, ochroniarz zaczął popychać, uderzyć i wyzywać naszego prezesa. Tak jest cały czas – dodaje.

Zadłużenie spółdzielni, fałszowanie dokumentów i wyprowadzanie ze spółdzielni pieniędzy mieszkańców – zarzucają byłemu prezesowi mieszkańcy osiedla. – Były prezes i zarząd zrobił sobie na naszym osiedlu królestwo. Prezes podejmował sam decyzję, jak pan i władca. Dość tego – mówi jedna z mieszkanek osiedla – Kiedyś byliśmy przeciwni powstania na naszym osiedlu myjni samochodowej, o której powstaniu zadecydował bez naszej zgody sam prezes. Poszliśmy do niego, a on powiedział, że nie mamy nic do gadania – dodaje Małgorzata Tomczak, która również mieszka na Kozanowie. Jak twierdzą mieszkańcy i nowo powołany zarząd z prezesem, od ponad 10 lat spółdzielnia jest w fatalnej sytuacji finansowej.

- Od 2000 roku z roku na rok spółdzielnia coraz bardziej popadała w długi. Na dzień dzisiejszy jesteśmy zadłużeni na 19 mln zł. – tłumaczy Grzegorz Mikołajczyk, nowy prezes – Były fałszowane dokumenty i umowy zawierane z datą wstecz – dodaje.Screenshot_5 

Mieszkańcy 10 tys. osiedla boją się, że przez długi spółdzielni i niezapłacone przez nią rachunki mogą zostać odcięci od dostaw ciepła i w zimę mieć zimne grzejniki. Już w zeszłym roku północno – zachodnia dzielnica miała zostać bez ogrzewania. Wtedy udało się jednak porozumieć z firmą Fortum, dostawcą ciepła. Warunkiem było spłacanie długo w ratach. Według mieszkańców tak się jednak nie dzieje.

Punkt widokowy w Sky Tower

- Dług rośnie, a my boimy się nadchodzącej zimy. Prezes nie pozwala wchodzić nam do budynków spółdzielni. Pewnie niszczy dokumenty – denerwują się mieszkańcy Kozanowa.

 

Źródło: http://www.tvn24.pl/wroclaw,44/spoldzielnia-zadluzona-na-kilkanascie-milionow-stary-prezes-zabarykadowal-sie,455304.html

„Niesioł” w „czarnej dziurze” !

Jak mieszkać w „wielkiej czarnej dziurze”? Latarki, świeczki, karbidówki….

Niesiołowski: skandal!

Nie reagujący do tej pory na bolączki mieszkańców własnej spółdzielni poseł Stefan Niesiołowski przemówił w momencie gdy w budynku w którym mieszka również  zabrakło prądu.

Niesiołowski

Prąd był wyłączany sukcesywnie od 28 lipca, na klatkach schodowych, w garażach i na podwórkach. Problem dotyczy bloków, które mają mniej niż cztery piętra.

- Portier siedzi przy świeczce, a domofony i dzwonki nie działają. Żeby lekarz dostał się do klatki schodowej, musi rzucić kamykiem w okno chorego – łapie się za głowę Anna Ginalska.

Mieszkańcy chodzą po schodach z latarkami w ręku. Uśmiechają się ironicznie, mówiąc, że ich osiedle łatwo rozpoznać wieczorem, bo jest jak „wielka czarna dziura”.

Czarno wszedzie

Zarząd spółdzielni Śródmieście w Łodzi wciąż nie podpisał umowy z nowym dostawcą energii. Problem dotknął także posła Stefana Niesiołowskiego, który mieszka w jednej z kamienic, które odcięto od prądu. Na razie prądu nie ma tylko w niskich blokach, ale wkrótce może go zabraknąć również w 20-piętrowych wieżowcach.Poseł Stefan Niesiołowski mieszka w 4-piętrowej kamienicy w Śródmieściu w Łodzi. Tam również w poniedziałek wyłączono prąd.

- Sytuacja niektórych mieszkańców, zwłaszcza osób starszych, staje się dramatyczna – komentuje poseł.

PGE wstrzymało dostawę energii do budynków należących do SM „Śródmieście”, ponieważ zarząd nie podpisał umowy na sprzedaż energii.

Dlaczego nie podpisano umowy?

- Stary zarząd miał podpisać umowę z PGE i pomimo moich licznych apeli, jeszcze w połowie miesiąca, tego nie zrobił.

My niestety nie mamy wstępu do spółdzielni dopóki nie zostaniemy wpisani do Krajowego Rejestru Sądowego – podkreśla Dariusz Trocha, nowy prezes SM Śródmieście wybrany przez mieszkańców.

Według Dariusza Trocha sąd może umożliwić dostęp do środków zabezpieczonych na koncie spółdzielni, na które lokatorzy wpłacali czynsze. Wówczas można byłoby je wykorzystać na wpłatę kaucji dla PGE.

- Od trzech tygodni proszę sąd żeby jak najszybciej podjął taką decyzję – podkreśla Dariusz Trocha. – Nie chcemy dopuścić do sytuacji, gdy prąd przestanie być dostarczany również do wieżowców.

Wszystko wskazuje na to, że PGE przez prawie miesiąc dostarczała prąd do bloków SM Śródmieście na zasadzie dżentelmeńskiej umowy.

Wymownym dowodem na chaos panujący w spółdzielni jest fakt, że posiada ona obecnie dwa zarządy – stary i nowy. Dariusz Trocha, prezes nowego zarządu (nieuznawanego przez stary), twierdzi, że dotychczasowe władze spółdzielni nawet się nie starały o podpisanie niezbędnej umowy.

- Stary zarząd nie prowadził rozmów z dostawcą, a teraz mieszkańcy ponoszą tego konsekwencje – wyjaśnia Trocha.

Przedstawiciele starego zarządu oficjalnie nie chcą komentować sprawy. Ponieważ od rana milczał telefon pani prezes Elżbiety Szymańskiej, odwiedziliśmy spółdzielnię z kamerą.

- Proszę wyjść, mamy wystarczająco dużo pracy -

usłyszał Piotr Borowski, reporter TVN24, kiedy wszedł na spotkanie zarządu.

- Jutro zorganizujemy spotkanie, odniesiemy się do sprawy. Na razie robimy wszystko, żeby podpisać umowę z innym dostawcą niż PGE – mówili przez przymknięte drzwi przedstawiciele spółdzielni „Śródmieście”, którzy dodawali, że „chcą jak najszybciej poprawić sytuację”.

Wystraszeni mieszkańcy

W zarządzie SM „Śródmieście” są łącznie 32 budynki mieszkalne – głównie to kilkunastopiętrowe wieżowce. Łącznie mieszka w nich kilkanaście tysięcy mieszkańców.

- Mieszkam na 12. piętrze. Mam 91-letnią sąsiadkę. Jeżeli wyłączą i nam prąd w częściach wspólnych obydwie będziemy uwięzione w domach, bo staną windy. Jestem przerażona – mówi przed kamerą TVN24 Danuta Izydorczyk.

Na razie tylko niewielka część budynków spółdzielni nie ma dostępu do energii, ale jeśli umowy dalej nie będzie, prądu zabraknie również w najwyższych wieżowcach. Jeśli tak się stanie, w 20-piętrowych budynkach przestaną działać windy, a powyżej 10 piętra nie będzie również wody, bo przepompownie są zasilane elektrycznie.

========================================================================================================

Z ostatniej chwili

Informacje nowego zarzadu:

zarzad_informuje

„Ze względu na ważkość sprawy podajemy Państwu informację, która jeszcze nie jest zweryfikowana.
Dotarła do nas nieoficjalna póki co wiadomość, iż zapadła deklaracja o przywróceniu zasilania w powierzchniach wspólnych budynków, w których nastąpiło odłączenie, pod jednym z dwóch warunków:
 - wpłaty oczekiwanej należności, lub
- przedstawienie przez SM ŚRÓDMIEŚCIE umowy z innym dostawcą energii.”
********************************************************************************
„Nowy Zarząd Spółdzielni z nieoficjalnych źródeł pozyskał informację o wydaniu przez Sąd, w dniu wczorajszym, postanowienia dotyczącego zbiegu wierzytelności na koncie SM ŚRÓDMIEŚCIE.
Pozwoli to, po uprawomocnieniu wyroku, uwolnić zgromadzone na nim środki. Do czasu wydania postanowienia środki te były zablokowane. Cieszy nas to o tyle, że od bez mała trzech tygodni czyniliśmy usilne starania w tym kierunku. W tej sytuacji powstaje możliwość unormowania m.in. części problemów SM ŚRÓDMIEŚCIE z płatnościami.”

Źródła:

http://www.tvn24.pl/lodz,69/jak-mieszkac-w-wielkiej-czarnej-dziurze-latarki-swieczki-niesiolowski-skandal,454913.html

http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,16407621,Stefan_Niesiolowski_bez_pradu__Przez_dlugi_spoldzielni.html

http://wiadomosci.onet.pl/lodz/stefan-niesiolowski-bez-pradu-wszystko-przez-dlugi-spoldzielni/6b6jt

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3524819,sm-srodmiescie-mieszkancy-bez-pradu-pge-wstrzymuje-dostawe-energii,id,t.html

 

Mannhatan w ciemnościach

Uparte trzymanie się „koryta” przez skompromitowanych, dotychczasowych członków RN i wyłonionego przez nią zarządu, przyniosło spółdzielcom z Łodzi pierwsze oznaki degrengolady ich SM.

Otóż, już od wczoraj trwa odłączanie prądu, z ktorego korzystają częsci wspólne budynkow w tej SM. Te stare władze dzialają tak jak dzialaja, czyli mają mieszkanców w …..  („głębokim poważaniu”), kwestionując jednocześnie legalność wyboru nowych władz. Tym samym, do momentu wpisu do KRS, te nowe władze są bezradne i w zasadzie nic nie mogą zrobić.

„PGE wyłączyła prąd w części budynków

manhattan-w-ciemnosciach-jpeg-595x340Mannhatan w ciemnościach (tu akurat ten z Nowego Jorku)

 Niestety, dowiedzieliśmy się, że PGE odcięło dostawy prądu do powierzchni wspólnych w części budynków SM ŚRÓDMIEŚCIE.     Póki co problem dotknął te posesje, które mają małą ilość kondygnacji. Oznacza to, że najwyraźniej postanowienia umowy z PGE podpisanej w dniu 23 czerwca br. nie zostały ze strony Spółdzielni dotrzymane. Przypomnieć musimy, że to p. Elżbieta Szymańska (jako członek Rady Nadzorczej wówczas, a obecnie utrzymująca, ze to ona jest właściwym prezesem zarzadu), Wacław Kabziński (były prezes) oraz ówczesna główna księgowa negocjowali warunki umowy z PGE.

Głęboko rozczarowuje fakt, że już po upływie niewiele więcej niż miesiąca problem zasilania energią powierzchni wspólnych powraca. Tym razem jako realne zagrożenie dla naszych mieszkańców.
Przychodzi na myśl, że gdyby energię wykorzystywaną na trzymanie się stołków zastosować do zasilania powierzchni wspólnych, mielibyśmy problem z głowy.

Czy nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że to nie kwestia komfortu mieszkańców, a ich bezpieczeństwa? Ciemne klatki schodowe – jak Państwo wiecie w części naszych budynków tzw. „ślepe”, bez dostępu jakiegokolwiek światła z zewnątrz, podziemne garaże, bramki wjazdowe zasilane elektrycznie, domofony.

111Praca portiera w Spółdzielni Mieszkaniowej Śródmieście w drugiej dekadzie XXI wieku. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać – jak napisali lokatorzy tego budynku.

Czy przedstawiciele odpowiednich służb miejskich, straży pożarnej, inżynier miasta nie dostrzegają problemu? Wielokrotnie słyszeliśmy informację, że UMŁ i jego służby nie mogą ingerować w sprawy Spółdzielni Mieszkaniowej. Pozostaje więc pytanie: czy stając się członkami jakiejkolwiek spółdzielni przestajemy być automatycznie mieszkańcami miasta? Jeśli wciąż nimi jesteśmy – czy nie powinniśmy uzyskać jednak pomocy od służb miejskich? A co ze strażą pożarną, która powinna się chyba zaniepokoić kompletnie ciemnymi drogami ewakuacji na przypadek zagrożenia? Co jeszcze musi się wydarzyć, żeby odpowiednie osoby wyjrzały zza biurek i podjęły działania, do których są powołane?

Nie chcemy nikogo obrażać, ale trudno nie odnieść wrażenia, że poza nami samymi nikogo nasze problemy nie obchodzą.”

Łódzki Mannhatan (2)Łódzki „Mannhatan”. Jak będzie wyglądał nocą?

 Przedstawiamy pismo nowych wladz:

„Działanie nowej Rady Nadzorczej w tej sprawie.

Przedstawiciele naszego nowego Zarządu interweniowali w sprawie odcięcia prądu w powierzchniach wspólnych części budynków w biurze spółdzielni. Niestety bez pozytywnych rezultatów – nie udało się uzyskać informacji o konkretnych działaniach, które podjęto dla unormowania sytuacji.      Członkowie nowej Rady Nadzorczej i Zarządu poczynili także własne starania – w tym celu udali się do Sądu Rejonowego Łódź-Śródmieście. Złożony został wniosek o przyspieszenie wydania postępowania ws zbiegu egzekucji komorniczej. Uwolnione w ten sposób środki pozwoliły by na wpłatę odpowiednich należności do PGE. Prowadzone są również rozmowy z przedstawicielami odpowiednich instytucji i urzędów.”
Przypomnijmy, że do 30 czerwca br. prąd do tzw. pomieszczeń wspólnych w SM „Śródmieście dostarczała spółka Enea. Firma zdecydowała się rozwiązać umowę po tym, jak spółdzielnia nie zapłaciła jej ponad 500 tys. zł.
Od 1 lipca br. rolę dostawcy prądu miała przejąć Grupa Kapitałowa PGE. Zgodnie z negocjacjami, spółdzielnia miała zapłacić nowemu dostawcy 958 tys. zł za okres od początku lipca do końca grudnia (czyli około 160 tys. zł miesięcznie). Ani przedstawiciele Grupy Kapitałowej PGE, ani też przedstawiciele tzw. starej rady nadzorczej spółdzielni nie byli w stanie wyjaśnić, dlaczego wstrzymano dostawy prądu.
Lokatorzy ani tzw. nowy zarząd nie został uprzedzony o wyłączeniu prądu.
- Interweniowaliśmy w siedzibie spółdzielni, by jak najszybciej zajęli się sprawą – mówi Mirosław Michalski, czlonek nowej RN- Odprawiono nas jednak z kwitkiem. Tymczasem, jeśli dostawca zdecyduje się wyłączyć prąd także w wieżowcach, przestaną działać w nim nie tylko windy, ale nie będzie docierać woda powyżej X piętra, bo przepompownie, które dostarczają ją na wyższe kondygnacje, są wyposażone także w silniki elektryczne.
Źródło:

WROCŁAW – „Od koryta odciąć się nie damy”

Gdy się słucha bonzów centralnych władz spółdzielczych, to nic tylko „klękajcie narody”, taka bije z ich słów troska o spółdzielczość i spółdzielców. Jedyni obroncy „prawdziwej” spółdzielczości, drąc szaty jak Rejtan, bronią i spółdzielcow i całą spółdzielczość przed… , no właśnie przed czym? Przed spółdzielcami? Dzielnie im w tym zgiełku wokół przywrócenia prawidłowych relacji w stosunkach „członek spółdzielni – pracownik najemny,podwladny”, wtóruje liczne grono, zwane „lobby prezesowskim”, bo składające się z samych prezesów spółdzielni. Szarego członka spółdzielni tam nie uświadczysz. Co on zresztą w tym „siacownym” gronie  by robił? Wiedząc z autopsji, jak jest traktowany, przez w sumie swoich pracowników najemnych, w biurach spółdzielni gdy przyjdzie mu tam coś załatwić, jest pełen obaw, czy ci bonzowie nie kazali by mu czyścić sobie butow. Czasem jednak ci zwykli członkowie spółdzielni, mając już dosyć sobiepaństwa prezesa i zarzadu, jednoczą sie i mowią temu „jaśniepaństwu” :

FORA ZE DWORA.

Nie jest to jednak takie proste, odciąć taką „pijawkę” od żłobu, z którego „żarła” przez wiele lat.

Tutaj przykład takich faktów ( z strony: http://kozanow.com.pl/category/aktualnosci/ ), ułożony chronologicznie:

„Niemożliwe, stało się MOŻLIWE !!!

Niemożliwe, stało się możliwe – tak w skrócie można spuentować to, czego dokonali członkowie Spółdzielni Kozanów IV na ostatnim walnym zgromadzeniu , a mianowicie nie udzielili absolutorium, a następnie odwołali wszystkich członków zarządu pod przewodnictwem pana R. Kucharskiego oraz odwołali siedmiu członków RN.
Screenshot_1 (2)Były prezio – R.Kucharski

O ile samo odwołanie stało się faktem już w dniu 11 lipca ok. godziny 130 (piątek) tj. zaraz po zakończeniu ostatniej części walnego zgromadzenia, o tyle przyswojenie tego faktu przez byłych członków zarządu w osobach pani J. Leońskiej i panów R. Kucharskiego i R. Steca było ponad ich zdolności pojmowania. Nie mogąc się z tym pogodzić, podejmują w dniu 15 bm. desperacką próbę obrony i nie wpuszczają do siedziby Spółdzielni nowego powołanego zarządu, który został wybrany dzień wcześniej (14 bm.) przez Radę Nadzorczą. Takie postępowanie uzasadniają tym, że dopiero Kolegium, które podsumuje wyniki wszystkich części WZ będzie dla nich wiążące. Mało tego, biura przy Płuckiej i Kolistej zostały zamknięte na 3 dni (15 do 17 bm.), a dla ochrony (nie wiedzieć przed kim i przed czym) ściągnięto liczne posiłki z firmy ochroniarskiej „MAR – OLD”. W końcu Kolegium (z 16/17 bm.) definitywnie potwierdziło, że zarząd w osobach pani J. Leońskiej i panów R. Kucharskiego i R. Steca został odwołany, a zatem można było przypuszczać, że nie ma żadnych przeszkód do przejęcia obowiązków przez nowo powołany zarząd. Nic bardziej mylnego, bo drzwi do Spółdzielni w piątek (18 bm.) są dalej zamknięte.

Screenshot_3

Jednak po interwencji Policji nowo powołany zarząd został wpuszczony. Rozpoczynają się rozmowy, które kończą się nikogo nie satysfakcjonującym porozumieniem polegającym na tym, że do czasu rejestracji w KRS nowo powołanego zarządu, będą urzędowały oba zarządy. I tak zapewne by było od 21 bm., gdyby nie osoba pana Kucharskiego i jego świty, która po przemyśleniach sobotnio – niedzielnych wspierana przez największego MAGA nauk prawniczych z kancelarii LOGOS doszli do wniosku, że nie zamierzają przestrzegać żadnych porozumień, a tym bardziej „wpuszczać na swój folwark jakieś przybłędy”. Zatem ponownie zamknięte zostały biura i wprowadzono ochronę. Oto oblicze ludzi, którzy depczą wszystko i wszystkich dla mamony, a prawo mają za nic. Od siebie dodam – wszystko do czasu.

************************************************************************************************************************************************

Screenshot_1**********************************************************************************************************************************************

Do pracowników Spółdzielni Kozanów IV

Korzystając z uprzejmości Stowarzyszenia (bo tylko za pośrednictwem tej strony mogę wysłać komunikat) pragnę w imieniu nowo powołanego Zarządu zachęcić wszystkich pracowników Spółdzielni do podjęcia pracy, pomimo zakazu byłych członków Zarządu w osobach: Ryszarda Kucharskiego, Joanny Leońskiej oraz Romualda Steca, którzy od 13 dni nie są już zarządem, ponieważ zostali skutecznie odwołani przez Walne Zgromadzenie w dniu 10 lipca. Osoby te, w imię partykularnych interesów, chcąc pomimo woli członków Spółdzielni, nadal nią zarządzać, szerzą wśród Was psychozę grozy, strachu i rozgłaszają przy tym wiele kłamstw i oszczerstw pod moim adresem. Z dniem 11 lipca br. zakończył się trwający w Spółdzielni ponad 13 lat okres paternalizmu. Przed nami weekend – to dobry czas na przemyślenia i refleksje. Skorzystajcie z tej wielkiej szansy, którą stworzyło przed Wami Walne Zgromadzenie dla dobra wszystkich, a w szczególności członków Spółdzielni, dla których wszyscy pracujemy. To coś znacznie więcej niż obowiązek świadczenia pracy wynikający z kodeksu pracy. W związku z tym, proszę byście nie zważali Państwo na bezprawne polecenia byłego pracodawcy i niezwłocznie podjęli pracę.

PREZES ZARZĄDU: Grzegorz Antoni Mikołajczyk Punkt widokowy w Sky Tower

Wrocław – Kozanów

******************************************************************************************************************************

Informacja dla mieszkańców          26 lipca 2014

Grzegorz Antoni Mikołajczyk:

Były prezes Kucharski w czwartek zamknął biura, traktując Spółdzielnię, jak swoją prywatną własność. Wydał pracownikom biurowym i konserwatorom kategoryczny zakaz przychodzenia do pracy. Pracowali tylko gospodarze domów. A niektórzy pracownicy rozgłaszają, że to stowarzyszenie zablokowało im wejście do biura, co jest oczywistym oszczerstwem i kłamstwem. W piątek ochrona Kucharskiego nie wpuściła do biura przy ul. Pałuckiej 71 pracowników, do których nie dotarł zakaz przychodzenia do pracy również w piątek. Potwierdzają to świadkowie.

R.Kucharski, tak jak to już robił w Energetyku, okupuje biura. Zastrasza pracowników i zakazuje im pracy. Za nasze czynsze chowa się za plecami ochrony . A to wszystko pod sloganem dobra pracowników i dla ich ochrony przed nami – mieszkańcami.

Po odwołaniu Zarządu przez Walne Zgromadzenie, w obecności mieszkańców i członka RN, zabezpieczyłem w kopercie pieczątki imienne Zarządu. Zapieczętowaną kopertę zostawiłem w zamkniętym biurku na Pałuckiej 71, bym nie został oskarżony o ich kradzież. Koperta została jednak skradziona przez były zarząd, otwarta, a pieczątki są nadal używane. Po stwierdzeniu kradzieży pieczątek – zgłosiłem sprawę na policję, która prowadzi postępowanie w sprawie.

Informuję, że dokumenty są nadal podbijane – fałszowane tymi pieczątkami.

W dniu 17.07.2014 r. odwołany wolą członków Zarząd, posługując się skradzionymi pieczątkami złożył w Krajowym Rejestrze Sądowym pismo nr 19521/14/207. Jest to ostrzeżenie rejestrowe, które ma uniemożliwić wpis nowego Zarządu w Krajowym Rejestrze Sądowym.”

*************************************************************************************************************************************************

Sami widzicie, jak ciężko te „pijawki” pozbawić  „koryta”. Bronią się jak tylko mogą. Tylko czekać jak w sukurs przyjdą im posiłki z strony bonzów „spółdzielczości”, a i na Wiejskiej jest kilku na „żołdzie” „lobby prezesowskiego”, którzy co prędzej staną w obronie swoich mocodawców.

 

 

Uzdrowi zniesławiony wizerunek.

Jankowski I

oraz prezes Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP

Będzie naprawiał

Źródło:

http://www.administrator24.info/artykul/id6511,spoldzielcy-sie-jednocza

Wykreślić 212 KK !!!

Z strony „Słoneczny Stok”:

„Stanisław Parmańczuk uniewinniony!

Białostocki sąd okręgowy prawomocnie uniewinnił Stanisława Parmańczuka, członka spółdzielni mieszkaniowej w Sokółce od oskarżeń prezesów o zniesławienie.

fbce18293084d3ac0d97e393ad7b6ff7_MPan Parmańczuk wspólnie z innymi spółdzielcami podjął kontrolę działalności zarządu SM i wydatkowania pieniędzy czynszowych.
Aktywność mieszkańca i domaganie się respektowania ustawowych praw nie spodobała się władzom spółdzielni.

Podobnie jak w Hajnówce, Parmańczukowi wytoczono proces karny z cieszącego się złą sławą art. 212 kk.

Mając na względzie bezpodstawność oskarżeń i próbę instrumentalnego wykorzystania drogi sądowej w sprawie złożono wniosek o umorzenie postępowania bez procesu.

Sąd I instancji jednak zdecydował się na przeprowadzenie postępowania, po którym uniewinnił spółdzielcę. Uniewinnienie utrzymał sąd okręgowy oddając apelację prezesów spółdzielni.”

Autor: St. Bartnik

************************************************************************************************************************************************

„..Coraz częściej prezesi spółdzielni mieszkaniowych dążąc do uciszenia i zastraszenia członków upominających się o swoje prawa, sięgają po art. 212 kodeksu karnego i wytaczają procesy karne o pomówienie. Zdarzają się spółdzielnie, w których ta forma uciszania staje się wiodącym narzędziem komunikacji z obywatelami. W samym tylko Białymstoku, np. w spółdzielni Wielkoblokowa wytoczono aż pięć procesów z art. 212 osobom, które starały się o wprowadzenie zmian i które założyły stowarzyszenie udzielające pomocy mieszkańcom.

..Geneza nieostrej formuły „mogą poniżyć lub narazić” zawartej w tym przepisie, leży w rodowodzie artykułu 212 kk.

Przepis zastępuje instytucję cenzury zniesionej w okresie formalnego odejścia od systemu totalitarnego. Artykuł 212 kk jest jej następcą i sprawnym narzędziem uznaniowego wpływania na wolność słowa w Polsce. Instytucja cenzury ze zrozumiałych względów nie mogła ostać się w nomenklaturowej III RP.
Istotą skuteczności art. 212 kk jest wspomniana formuła „postępowanie lub właściwości mogą poniżyć lub narazić”. Użycie trybu przypuszczającego rozszerza w sposób nieograniczony możliwość uznaniowych interpretacji. Dzięki temu zręcznemu zapisowi, proces karny traci swój fundamentalny walor – udowodnienie winy oskarżonemu. Przyjęte brzmienie o charakterze przypuszczającym właściwie zwalnia sąd od badania dowodów i udowadniania winy. Wystarczy samo oświadczenie oskarżyciela, że został zniesławiony daną wypowiedzią.

…Uchwalając artykuł 212 kk celowo nie zapisano formuły „…postępowanie lub właściwości, poniżyły…”, bowiem w takim przypadku należałoby udowadniać winę – a to nie było intencją komunistycznego ustawodawcy, który likwidując instytucję cenzury dążył do zachowania możliwości represjonowania na żądanie przeciwników systemu i różnych grup interesów. Zastosowany tryb przypuszczający „mogą poniżyć” okazał się optymalnym rozwiązaniem dla nowych pocenzurowych realiów. Postkomunistyczne sądy dostały wygodne narzędzie do rozprawiania się z osobami naruszającymi lokalne porządki.

…Należy nadmienić, że w kodeksie cywilnym funkcjonuje artykuł 24 dający ochronę przed nieuprawnionymi wypowiedziami. Jednak wbrew pozorom nie jest on chętnie wykorzystywany przez osoby mające w zamiarze terroryzowanie swoich adwersarzy. Dzieje się tak, ponieważ w odróżnieniu od art. 212 kk, w procesie cywilnym w oparciu o art. 24 kc, powód musi udowodnić naruszenie dóbr, a to wcale nie jest proste, bowiem nie wystarczy już oświadczenie, że doszło do zniesławienia. ……. Na gruncie prawa karnego artykuł 212 kk jest swego rodzaju paradoksem, ponieważ fundamentem postępowań karnych jest zasada domniemania niewinności i zaliczania wszelkich niedających się rozstrzygnąć wątpliwości na korzyść oskarżonego. Tymczasem konstrukcja art. 212 kk co do zasady zakłada wprowadzenie kryterium przypuszczenia, hipotezy, subiektywnego odczucia – jako prawdy obiektywnej i uznaniowego ferowania wyroków.”  — Cytaty z opini prawnej opracowanej przez Pana St. Bartnika we współpracy z Helsińską Fundacją Praw Człowieka.

„Czekaj tatka, latka”

Z zaprzyjaźnionej strony:

Zażalenie rozpatrzą w październiku

Białostocki sąd okręgowy przesłał zawiadomienie datowane na 22 lipca 2014 r., że zażalenie w sprawie remontów ponad 300 tys. m2 spółdzielczych dachów będzie rozpatrywane dopiero po 1 października 2014 r.

Dach po remoncieDach po remoncie

Ze sprawy niespodziewanie wyłączył się sąd rejonowy (wydział nadzoru na postępowaniem przygotowawczym) i przekazał ją do okręgówki (??).

W obszernych aktach postępowania (sygn. 1 Ds. 241/14), w naszej ocenie, brakuje rejestrów faktur VAT firmy wystawiającej faktury spółdzielniom oraz rejestrów faktur zaksięgowanych w koszty przez spółdzielnie. Bez tych dokumentów nie ma podstaw do formułowania jakichkolwiek miarodajnych wniosków na temat faktycznej ilości faktur wystawionych przez firmę oraz skali kosztów zaksięgowanych przez spółdzielnie.

Przypomnijmy w okresie 2007-2008 według danych ogłoszonych przez jedną z firm wyremontowano ogromne ilości dachów: aż… 303 tys. metrów kwadratowych:

Spółdzielnia Mieszkaniowa  Słoneczny Stok – Białystok - 90.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Elemencik – Białystok – 9.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Budowlani – Białystok – 15.000 m2

Białostocka Spółdzielnia Mieszkaniowa – Białystok – 70.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Bacieczki – Białystok – 8.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Rodzina Kolejowa – Białystok – 89.000 m2

Łomżyńska Spółdzielnia Mieszkaniowa – Łomża – 22.000 m2

 Z dotychczasowego badania udostępnionych akt spraw wynika, że białostocka prokuratura zawsze odmawiała wszczęcia lub umarzała postępowania prowadzone na podstawie zawiadomień spółdzielców (np. sprawy gospodarcze, uwłaszczenie lokali). Prokuratura odmówiła prawa skopiowania akt, ale nieuchronne jest badanie przyczyny braku rejestrów VAT i ustalanie okoliczności z tym związanych.”

Autor: Stanisław Bartnik

Odnośnie białostockiej prokuratury, mamy jeszcze jeden wpis:

http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/interwencje/item/1167-upominamy-sie-o-kontrole-dokumentacji-ksiegowej-prokuratura-milczy.html

Narodowa kwesta na niegospodarność.

 

SKOK

Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo – Kredytowa WSPÓLNOTA  znalazła się w fatalnej sytuacji finansowej. Komisja Nadzoru Bankowego postanowiła zawiesić jej działalność. Do sądu trafił wniosek o upadłość.

KNF

 Kasa nie miała środków własnych, nie miała też środków na działalność bieżącą, nie mogła też liczyć na dofinansowanie z Kasy Krajowej SKOK

SKOK WSPÓLNOTA obsługiwał prawie 100 tyś klientów. Ponad 800 mln depozytów. Tych pieniędzy nikt by już nie zobaczył gdyby SKOK-i nie znalazły się w ubiegłym roku pod parasolem ochronnym Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, który dysponuje budżetem 12 miliardów zł. pochodzących ze składek banków i skoków. Zdaniem wiceprezesa Związku Banków Polskich za bankructwo SKOK-u zapłacą jednak banki.

 ZBP

W Funduszu w zasadzie nie ma pieniędzy wpłaconych wcześniej przez SKOK. Podstawowa większość jest wpłacona wcześniej przez banki.

Według Komisji Nadzoru Finansowego większość, czyli 45 z 50 istniejących SKOK-ów, ma problemy finansowe. W trzech wprowadzono zarząd komisaryczny.

SKOK-i

 Rzecznik KK SKOK

Zmienne otoczenie prawne z jakim mają do czynienia SKOK-i w ciągu ostatnich dwóch lat wpływa w sposób nieobiektywny na pokazywanie wyników finansowych kas.

Centrum

Zawsze zdarzy się złe zarządzanie aktywami i wielokrotnie też ratowano różne banki, które przechodziły z rąk do rąk po to tylko aby uratować markę.

 Dziennikarz

Nie ma skoku na kasę. Historia zakończy się filmowym happy end-em. Za błędy WSPÓLNOTY zapłacimy jednak wspólnie my wszyscy. Nie tylko klienci SKOK-ów ale także banków. Ktoś przecież finansuje Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

 

Źródło:

http://wiadomosci.tvp.pl/8219088/wyplata-na-bank