AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

Prosto z życia.

 (bez ozdobników)

Zdecydowana większość członków spółdzielni mieszkaniowych zachowuje się jak bezmyślne i bezwolne stado owiec, dające się dowolnie doić, golić i manipulować przez mafijne struktury zbudowane z prezesów, lustratorów, KRS, związki rewizyjne i sprzyjające im sądy, których niezawisłość polega tylko na niezawisłości od rozumu i logiki. Niestety  muszę się  również zgodzić z tym, że pokłady nienawiści do tych bardziej rozumnych i do tych, którym się udało coś osiągnąć, są niezmierzone.
Wiara w to, że powinniśmy zabiegać o względy homosowieticusów;  że praca u podstaw coś da oraz, że pożądany skutek przyniesie  zmiana pokoleniowa jest, proszę wybaczyć moją szczerość, naiwnością. Usiłujecie reformować coś, co jest niereformowalne i oparte na bzdurnych podstawach – oczywiście myślę tu o spółdzielczości mieszkaniowej. A usiłując naprawić coś co jest nienaprawialne, jednocześnie przedłużacie patologiczny stan wykorzystywania właścicieli mieszkań przez cynicznych i bezwzględnych graczy „góry” spółdzielnianej i ich dostatnie życie za Wasze pieniądze.Prezes z SMTak mi się życie potoczyło, że w 2004 r musiałam kupić mieszkanie w zasobach spółdzielni. Nigdy wcześniej nie mieszkałam w mieszkaniu spółdzielczym. Słyszałam o tym, że są różne nieprawidłowości w spółdzielniach, ale dopiero jak zobaczyłam z bliska, jak to wygląda w rzeczywistości, byłam przerażona skalą bezprawia. Widziałam, jak nieliczne osoby usiłujące coś zmienić na lepsze, są konsekwentnie niszczone. Niech przykładem będzie fakt, że grupa 10 osób, która ośmieliła się napisać pismo do Walnego Zgromadzenia z wnioskami o wyjaśnienie pewnych nieprawidłowości w spółdzielni, została pozwana przez osoby z rady nadzorczej do sądu. Cóż z tego, że akurat tutaj sądy dwóch instancji zachowały się przyzwoicie i oddaliły pozew jako całkowicie bezzasadny, skoro i tak nie zostały nigdy wyjaśnione ciemne sprawki władz spółdzielni, a jedna z tych „niepokornych” osób przepłaciła to ostrym załamaniem zdrowia i śmiercią.

42ef3937b979091cf46e2f58109b31fa_MWładzom spółdzielni udało skutecznie obrzydzić innym spółdzielcom walczenie o swoje racje.
Przez rok walczyłam podobnie jak to Państwo robicie, tzn praca od podstaw itd. Weszłam do rady nadzorczej i do komisji rewizyjnej. Na własnej skórze się przekonałam, że nie mam żadnych szans z tą przestępczą machiną. Walka z wiatrakami jest może i fajnym tematem literackim, ale doszłam do wniosku, że szkoda mojego życia i zdrowia na bezsensowne działanie. Przez 3 miesiące osiągnęłam znacznie więcej niż przez przeszło rok nieskutecznego szarpania się w spółdzielni. Doprowadziłam do powstanie wspólnoty mieszkaniowej. Moje życie, i przy okazji życie moich 60 sąsiadów, zmieniło się na lepsze niemalże z dnia na dzień: mieszkamy w naprawdę własnych mieszkaniach, nikt nie marnuje naszych pieniędzy, przez 2 lata zmieniliśmy radykalnie na lepsze NASZĄ nieruchomość i więzi międzysąsiedzkie.
Z pozdrowieniami

Anonimowy członek zarządu wpólnoty, który takim chce pozostać z uwagi na nie zkończone do końca rozliczenia z SM

„ЛЕНИН ВСЕГДА ЖИВ!”

Bulwersujący tytuł wpisu, prawda?

Jego uzasadnieniem są jednak wpisy jakie ostatnio publikowaliśmy na witrynie, no bo czym one są, jak nie o żywotnej ideii leninizmu-stalinizmu, która brzmi:

„WŁADZY RAZ ZDOBYTEJ NIE ODDAMY NIGDY”

LeninI OBOJETNIE CZY WEJDZIEMY DO WPISU o SM „PAX”; o ŚSM w W-wie; o  SBM „Zachod”; SM „Śródmieście” w Łodzi; i tak dalej, i tak dalej; czy do wpisu o posiedzeniach sejmowej komisji, lub do wpisu z TK, lejtmotiw przekazu o rzeczywistości spółdzielczej w Polsce, zawarty w wpisie jest dokładnie taki, jak bezpośrednio nad wizerunkiem tego „klasyka” realnego socjalizmu i „idola” tych pogrobowców tej minionej epoki.

„Kwiatków na tej łączce” jest przeogromna ilość, a teraz „wyrósł” jeszcze jeden i można uznać, że wspaniale się rozwija.

A oto ten „kwiatek”, o którego „wykiełkowaniu”, można dowiedzieć się z tego pisma:

Screenshot_1Jak widać z tego pisma, była prezes Krystyna Rubik nie „odpuszcza” i nie ma zamiaru złożyć broni, tylko uporczywie broni tego „stołka” (a może „tronu”, no bo tak się zachowywała jak udzielny wladca), z kórego ją zwalili spółdzielcy.

Krystyna RubikByła prezes

Prawda jest niestety przykra – ci epigoni minionej epoki, rzeczywiście dobrowolnie tej wladzy, ktorą zawłaszczyli sobie na poczatku przemian ustrojowych, dobrowolnie nie oddadzą nigdy.

************************

Rozpisują się teraz wszyscy (i my również) o wyroku TK z 5-go lutego br. i o tym jakoby był to koniec „prezesowskiego specnazu”. Zapomina się o tym, że ten kto dysponuje bez kontroli cudzą kasą, może ją wydawać na co ma ochotę. A wprawę w wykorzystywaniu tych cudzych pięniedzy dla swoich potrzeb, to oni mają olbrzymią. I na przykład pod pozorem działalności społeczno-oświatowej prezes SM może „zasponsorować” kołu seniorów prowadzonemu w Domu Kultury WYCIECZKĘ DO RZYMU, tuż przed Walnym jakie miało się odbyć. TO NIE JEST WYMYSŁ – TAK RZECZYWIŚCIE SIĘ STAŁO W JEDNEJ Z SM W OSTATNICH DNIACH. Nie zawiódł się prezes i RN na tych staruszkach, bo gremialnie stawili się na Walnym i rownie karnie głosowali według przykazań prezesa. No i mamy „nowych-starych” najemników prezesa.

************************

Nie myślą jednak ci epigoni o tym, że skoro te byłe obłędne idee tak wygladają obecnie, jak teraz wyglada truchło Lenina

Truchło Leninato również te ich działania i zamiary, sygnowane podpisem tego upiora przeszłości,

również upaść mogą z wielkim hukiem, a im pozostanie tylko niesława wśród ludzi.

Wysiudany za lustrację!

D.Skirewski

http://nysa.zhp.pl/komisjarewizyjna/

Znamy tego druha? Pewnie, że znamy. Ten harcerz to nasz dobry znajomy – Dariusz Skirewski prezes Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko – Własnościowej OŚWIATA w Nysie.

Pan prezes  w odstępie niecałych trzech lat po raz drugi wykopał z grona członków spółdzielni naszego nieugiętego kolegę Edwarda Stajaka. Jeszcze dobrze nie wyschło pióro SSN Marty Romańskiej, która postanowieniem z dnia 29 kwietnia 2014r w spr. V CSK 457/13 oddaliła skargę kasacyjną spółdzielni:

http://temidacontrasm.info/niezatapialny-ustrzelony/

i tym samym utrzymała go w skromnym gronie członków spółdzielni mieszkaniowej działającej, o zgrozo,  pod firmą kaganka oświaty, a ten znowu siedzi na bruku. Powodem kolejnego napadu niechęci nyskiego rekina do uciążliwego posiadacza spółdzielczego mandatu jest batalia kolegi Edwarda o rzetelną lustrację spółdzielni:

http://temidacontrasm.info/lustracji-nie-bylo-i-nie-bedzie/

Po całym szeregu problemów związanych z próbami osłaniania prezesowskich machlojek przez lokalne organy powołane do strzeżenia prawa kolega Edward wygrał z wymiarem batalię szacunek dla praworządności i prezes został ukarany:

Scan0119 — kopia

Wyrok z uzasadnieniem:

Wyrok – lustracja

Wyrok zapadł w 18 grudnia 2014r a 14 stycznia br. Rada Nadzorcza SM OŚWIATA podjęła uchwałę o ponownym wykluczeniu Edwarda Stajaka z grona członków spółdzielni:

Uchwała R.N 1

Uchwała R.N 2

Tym razem zarzut stawiany koledze ma wymierny charakter finansowy. Rada Nadzorcza pisze, że relegowany członek naraził spółdzielnię na straty w kwocie 4920,00 zł, bo przepłoszył Związek Rewizyjny Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” we Wrocławiu, który miał lustrować spółdzielnię mieszkaniową. W wyniku wątpliwości  do branżowych kompetencji związku wybranego przez prezesa spółdzielni, którymi to wątpliwościami relegowany indagował zatrudniony podmiot rewizyjny  w bezpośrednich rozmowach telefonicznych prowadzonych z jego urzędnikami, Związek Rewizyjny „Samopomoc Chłopska” we Wrocławiu wycofał się z deklaracji wykonania usługi lustracyjnej. W uzasadnieniu uchwały czytamy, że z tego powodu prezes zmuszony był zatrudnić właściwy branżowo Związek Rewizyjny za wyższą cenę i dlatego spółdzielnia straciła.

A my proponujemy aby Rada Nadzorcza wysiliła swoje stetryczałe szare komórki i postawiła sobie zasadnicze pytanie: czy spółdzielnia na interwencji relegowanego straciła, czy zyskała? – bo naszym zdaniem  z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że ta lustracja, którą prezes miał zamiar powierzyć nieprofesjonalnemu związkowi rewizyjnemu byłaby po prostu amatorska i wtedy środki (w kwocie 7380,00 zł) wtopione w niefachową rewizję stałyby się źródłem jeszcze większej straty od tej, którą organy spółdzielni usiłują wmówić wykluczonemu. Gdyby od tej strony podejść do problemu, to logicznie myślącemu Koledze Stajakowi należy się gratyfikacja w formie wyrazów uznania a nie sankcje w postaci kolejnej próby wydarcia mu z rąk mandatu członka spółdzielni.

Lustracja w SM

Ilu mamy lustratorów ? – to pytanie skierował poseł Stanisław Chmielowski (PO) do przedstawicieli ruchu spółdzielczego uczestniczących w 34-tym posiedzeniu Komisji ( 05.02.2014r ; godz. 17:56:20)

Przyparty do muru mistrz lustracyjnej ceremonii Jerzy Jankowski odpowiedział, że na 13 branż ok. 5,5 tyś. osób ma uprawnienia lustracyjne. Nie wszyscy jednak fizycznie wykonują czynności lustratora. Czynnych jest ok. 3-3,5 tyś. lustratorów.

(Link do trasnsmisji:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=9C3AEA7E1DFC9D7EC1257DDC004464B7  )

Liczba czynnych lustratorów wskazana przez prezesa Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP Jerzego Jankowskiego jest porównywalna z liczbą wszystkich spółdzielni mieszkaniowych w Polsce opublikowaną przez Krajową Radę Spółdzielczą w materiałach do
V Kongresu Spółdzielczości, który odbył się w dniach 27 – 28.11.2012r. Rodzi to proste skojarzenie, które pokrywa się z naszymi informacjami : każdemu  prezesowi  spółdzielni mieszkaniowej Krajowa Rada Spółdzielcza  nadała uprawnienia lustratora i wysyła go na lustracje do innych spółdzielni . Tym sposobem prezes lustruje prezesa, co w spółdzielniach mieszkaniowych betonuje cały ogrom patologii bezczeszczącej szlachetne idee ruchu spółdzielczego. Prezesi spółdzielni mieszkaniowych są też członkami Zarządów  i  Rad Nadzorczych Regionalnych Związków Rewizyjnych i jak nietrudno się domyśleć pobierają za pełnienie tych funkcji stosowne honoraria. :
Liczba spóldzielni mieszkaniowych

Echo wczorajszego dopołudniowego wyroku Trybunału znalazło swoje błyskawiczne odbicie w klimacie wczorajszego popołudniowego posiedzenia Komisji. Klimat ten zdominowała arogancja, że nie powiem wręcz chamstwo, uczestniczącego w posiedzeniu lobby prezesowskiego, wymierzone w obecną na posiedzeniu posłankę Staroń, która proponowała poprawki do procedowanych przepisów.

Quorum posiedzenia zebrało się o godz. 17:20. Przedmiotem posiedzenia były zapisy art. 152 i 153 w projekcie bazowym autorstwa PSL. Art. 152 jest jedynym artykułem w Dziale II projektu ustawy pt „LUSTRACJA” a art. 153 jest pierwsza normą prawną w Dziale III pt. ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZAWODOWA (lustratorów):

Projekt bazowy-druk sejmowy nr 980:

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Projekt-ustawy-Prawo-Spółdzielcze-autorstwa-PSL-druk-sejmowy-nr-980.pdf

Rzeczowe poprawki do poszczególnych ustępów art. 152 proponowało Biuro Legislacyjne Sejmu. Jeśli dotyczyły zmiany szyku w zdaniu, to przechodziły, jeśli natomiast miały charakter merytoryczny to z akceptacją było już gorzej.

Awantura pojawiła się przy ust. 6 w art. 152 o następującym brzmieniu:

6. Lustrator obowiązany jest do stałego doskonalenia kwalifikacji zawodowych. Tryb i zasady przeprowadzania obligatoryjnych szkoleń zawodowych określa Krajowa Rada Spółdzielcza.

Posłanka Lidia Staroń skierowała do autorów projektu następujące pytanie :

Czy przepis art. 152 ust 6 oznacza, że Krajowa Rada Spółdzielcza oprócz odpłatnych lustracji będzie też przeprowadzała odpłatne obligatoryjne szkolenia zawodowe lustratorów ( godz. 17:33:00).

Cytujemy dalszy przebieg procesu legislacji:

„- Jerzy Jankowski: Jakie szkolenia? O czym ona mówi?

- Lidia Staroń : Panie Jankowski, proszę się uspokoić.

- Marek Gos: Przede wszystkim ja prowadzę Komisję Pani przewodnicząca i nie udzieliłem Pani głosu.”

Potem przewodniczący posiedzeniu Komisji poseł Goss manipulował dyskusją, żeby uniknąć konieczności ustalenia w ustawie zasad określających tryb przeprowadzania szkoleń zawodowych lustratorów i zostawić tę kwestię do dyspozycji Krajowej Rady Spółdzielczej. Zgodnie ze stanowiskiem Biura Legislacyjnego zasady są materią ustawodawczą. Takie są reguły technik legislacyjnych. W ostateczności procedowanie tego ustępu zostało odłożone celem przygotowania stosownej treści jego ustawowego brzmienia.

Druga potyczka dotyczyła zapisu art. 152 ust 8 o następującym brzmieniu wg projektu:

8. Krajowa Rada Spółdzielcza prowadzi centralny rejestr lustratorów.

Posłanka Staroń chciała aby rejestr lustratorów miał charakter jawny (na wzór rejestru biegłych rewidentów), w związku z tym zgłosiła poprawkę proponując dopisanie po wyrazie „lustratorów”   treści w brzmieniu: umieszczony na stronie internetowej KRS. Poprawka wywołała emocje. Były prezes Krajowego Związku Rewizyjnego Rolniczych Spółdzielni Produkcyjnych Krzysztof Kokoszkiewicz oraz poseł Kazimierz Smoliński (PiS) dokładali wszelkich starań, żeby przekonać członków Komisji, że rejestr nie może być jawny bo zawiera dane wrażliwe. Jeśli już, to powinien to być jakiś wykaz uwzględniający region, z którego pochodzi lustrator. Dyskusję przeciął przewodniczący Komisji poseł Marek Gos i mimo protestu posłanki Staroń poddał pod głosowanie projektowe brzmienie przepisu. Przepis przeszedł, bo oprócz posłanki Staroń nie było sprzeciwu.

Trzecia potyczka stoczona została przez posłankę Staroń, kiedy Komisja przeszła do zapisu art. 153 ust 1, który w projekcie PSL ma następujące brzmienie:

1.Przy Krajowej Radzie Spółdzielczej powołuje się Komisję Nadzoru Lustracyjnego zwaną dalej „Komisją Nadzoru”, składającą się z 21–30 członków. Komisja Nadzoru funkcjonuje na podstawie regulaminu uchwalonego przez Zgromadzenie Ogólne Krajowej Rady Spółdzielczej.

Trzy posiedzenia wstecz p. poseł Lidia Staroń zgłosiła do tego przepisu poprawkę. Poprawka proponowała, żeby Komisja Nadzoru Lustracyjnego składała się z sześciu przedstawicieli wytypowanych przez Krajową Radę Spółdzielczą i po trzech przedstawicieli nominowanych przez ministrów właściwych do spraw sprawiedliwości, gospodarki, budownictwa, finansów i rolnictwa.

Propozycja posłanki (godz. 17:57: 27) zagotowała krew w żyłach starych spółdzielczych wyjadaczy, którzy siedzą w Komisji po to, aby pilnować dotychczasowego zaklętego kręgu spółdzielczej rzeczywistości, do której nie ma dostępu nikt oprócz tych, którzy od poprzedniej epoki ustrojowej rozdają w niej karty.

Rewident Kokoszkiewicz uznał, że to jest propozycja powołania cyt: „jakiejś pseudo komisji, która miałaby się składać w większości z przedstawicieli rządu” i że „to jest zamach na ten wewnętrzno – organizacyjny charakter lustracji” oraz, że on „w imieniu swojej branży protestuje przeciwko takim zapisom ustawy”.

Do tego „pieca” dołożył też poseł Kazimierz Smoliński (PiS) stwierdzając, cyt:

Kazimierz Smolński

„Rzeczywiście, ta poprawka zmienia całkowicie filozofię funkcjonowania spółdzielni i stosunku państwa do spółdzielni. Ja rozumiem, że p. poseł Staroń reprezentuje koalicję rządową PO – PSL, która bardzo lubi, że tak powiem, ingerować w różnego rodzaju niezależne byty takie jakim jest spółdzielczość, ale to jednak musi mieć swoje granice. ( – Gos jakoś nie wyglądał na dotkniętego tym przytykiem) Całkowicie zmieniamy, że tak powiem, filozofię nadzoru państwa. No, nie w tym momencie. No, państwo ma swoje instrumenty, ale nie może stanowić tutaj wewnętrznych organów spółdzielni. Wtedy ta spółdzielczość traci swą niezależność. Absolutnie jestem przeciw.”

Pani poseł Staroń odniosła się do popisów obydwu adwersarzy stwierdzając, że gdyby dzisiaj lustracja przebiegała w sposób prawidłowy nie byłoby potrzeby zmiany obowiązujących przepisów w tym zakresie.

Przewodniczący Komisji poseł Gos pytaniem, co sądzi na temat udziału struktur rządowych w   weryfikowaniu kwalifikacji spółdzielczych lustratorów, wywołał więc do tablicy uczestniczącego w posiedzeniu przedstawiciela Ministerstwa Sprawiedliwości. Pan Dyrektor z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie jest przygotowany do dzisiejszej lekcji.

Poprawka posłanki Staroń została poddana głosowaniu i przepadła stosunkiem głosów:

za – 4 głosy ( poseł Chmielowski (PO), posłanka Staroń (PO), poseł Dera (SP)  i jeszcze ktoś schowany przed kamerami).

przeciw – 5 głosów (poseł Gos (PSL), poseł Sajak (PSL), poseł Smoliński (PiS), posłanka Nowak (PiS) i jeszcze ktoś schowany przed kamerami – pewnie posłanka Masłowska (PiS)

L.Staroń katem SM

Kuluary V Kongresu Spółdzielczości – 27 listopad 2012r

Mówimy NIE dla szkodliwej ustawy

Plakat na ścianie kuluarów kongresowych

Autor zdjęć: Petarda.

Rimejk Kata pod TK

Rimejk  „KATA Spółdzielczości Mieszkaniowej” pod Trybunałem  na ogłoszeniu wyroku w dn, 05.02.2015r.

Na zdjęciu, oprócz innych członków spółdzielni, dwóch naszych nadwornych fotoreporterów obok siebie.

                                                                                                                                            TEMIDA

*****************************************************************

Posiedzenie Komisji i głosowania odbywały się przy najniższej dopuszczalnej przez regulamin liczbie posłów stanowiących quorum Komisji. Widząc więc co się dzieje i pełni obaw, że będą przegłosowywane dalsze niekorzystne dla członków SM zapisy, posłowie reprezentujacy interesy członków SM „zerwali” to quorum, uniemożliwiając takie forsowanie zapisów zgodnych z życzeniami „lobby prezesowskiego”.

Podeptana Konstytucja,

podeptane prawo.

Źle, bardzo źle zapisze się dzień 5 lutego 2015 roku w annałach polskiej TEMIDY.

W dniu tym bowiem osoby mianowane (niestety z „klucza” partyjnego ) na najwyższe jakie sobie można wyobrazić stanowiska w hierarchii zawodów prawniczych, czyli na zaszczytne stanowisko

SĘDZIA TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO,

wydały wyrok, w którym zanegowały najważniejsze zasady PANSTWA PRAWA, jakim zgodnie z art.2 Ustawy Zasadniczej, czyli Konstytucji, ma być Nasza Ojczyzna – Polska.

DSC_0720Wszelkie dywagacje na temat tego wyroku będą tylko „szumem informacyjnym”, jeżeli nie odwołamy się wprost, zgodnie z  zapisem zawartym w Konstytucji, do niej samej . Więc oto dosłowne cytaty z Niej wzięte:

- Preambuła:

„(..)równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski, (..)” ; „(..) pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, (..)”;  „(..) a poszanowanie tych zasad mieli za niewzruszoną podstawę Rzeczypospolitej Polskiej. (..)”

Kostytucja:

„(..) Art. 1.
Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

Art. 8.
1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.
2. Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi
inaczej.

Art. 21.
1. Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia.
2. Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na
cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem.

Art. 32.

1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego
traktowania przez władze publiczne.

Art. 64.
1. Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.
2. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.
3. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.”

Co z wyżej przytoczonymi fragmentami KONSTYTUCJI ma wspólnego wyrok Wysokiego Trybunału, w punktach 5, 6 i 7 tego wyroku, a dotyczących art. 27 Ustawy o Spółdzielniach mieszkaniowych?

Jest to szczególnie bulwersujace w świetle przedstawionego ustnie uzasadnienia tego wyroku, gdzie zostało powiedziane, że dostrzegając poatologie jakie ten art. 27 UoSM wywołuje; że rzeczywiście tworzy on jakby „własność drugiej kategorii”, jednak z uwagi na konieczność obrony własności KORPORACYJNEJ jaką jest własność spółdzielcza, musi zostać uznane, że ten artykuł 27 UoSM „(..) nie jest niezgodny (..)” z wyżej przywołanymi przepisami Konstytucji

Tu się rodzi refleksja, że my to już znamy!

Tylko, że wtedy, czyli w czasach SŁUSZNIE MINIONEGO SYSTEMU, nie mowiło się „własność korporacyjna”, tylko „własność kolektywna”. Jednocześnie dopowiadano: „jednostka niczym, KOLEKTYW wszystkim”

Nawet refleksja Prokuratury Generalnej, zmieniajacej swoje wcześniejsze stanowisko niechętne członkom SM, na stanowisko uznajace zasadność skargi konstytucyjnej na ten artykuł UoSM, nie zmieniła zapatrywań składu orzekajacego.

Tzw. własność spółdzielcza (czytaj:korporacyjna, kolektywna), okazuje się ważniejszą od indywidualnej, docenianej wprost w UoWL w innych zasobach! Są zatem konstytucyjnie równi i równiejsi? A przecież, chcąc być w zgodzie z Ustawą Zasadniczą nie może być dwóch kategorii odrębnej własności!!!

Przyszli adepci zawodów prawniczych będą się na przykładzie tego wyroku uczyć, jak nie wolno wydawać wyroków, pomijając zasady logiki i praw wyprowadzanych wprost z Konstytucji. Nie bedzie to powód do chwały dla sędziów TK, stanowiacych skład orzekający w tej sprawie :

Skład orzekający w sprawie:

Sędzia Sławomira Wronkowska - Jaśkiewicz

Sędzia Sławomira Wronkowska – Jaśkiewicz – Przewodnicząca składu orzekającego

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2440-slawomira-wronkowska-jaskiewicz/

 Sędzia Leon Kieres

Sędzia Leon Kieres – Sędzia Sprawozdawca

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2231-leon-kieres/

Sędzia Marek Kotlinowski

Sędzia Marek Kotlinowski

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2444-marek-kotlinowski/

Sędzia Teresa Liszcz

Sędzia Teresa Liszcz

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2442-teresa-liszcz/

 Sędzia Małgorzata Pyziak-Szafnicka

Sędzia Małgorzata Pyziak-Szafnicka

http://trybunal.gov.pl/o-trybunale/sedziowie-trybunalu-konstytucyjnego/art/2436-malgorzata-pyziak-szafnicka/

***********************************************************************************************************************************************************

Prawie 50% lokali w polskich SM-ach to WŁASNOŚĆ WYODRĘBNIONA.

Jednocześnie bardzo dużo z tych właścicieli mieszkań wyodrębnionych NIE JEST CZŁONKAMI tej „swojej” SM.

Tym samym, NIE MAJĄ ONI ŻADNEGO WPŁYWU NA TO CO Z ICH WŁASNOŚCIĄ ZROBI TEN PRZYMUSOWY ZARZĄDCA, W KTÓREGO RĘCE, NA MOCY PRAWA, ODDANO TĄ ICH WŁASNOŚĆ !!

Jak proszę Wysokiego Trybunału to się nazywa?

Bo według nas jest to NIEUZASADNIONE WYWŁASZCZENIE !!

A według Was, Panie i Panowie sędziowie Wysokiego Trybunału, to jest tylko „ochrona własności korporacyjnej”?

I żadne „zaklinanie rzeczywistości”,

że mogą ci właściciele dochodzić swoich praw w sądzie,

nic tu nie pomoże,

co wiedzą doskonale wszyscy ci,

którzy nie znając jeszcze rzeczywistości polskich sądów

i tego jak tam członkowie polskich SM są traktowani,

oraz wierząc w takie gołosłowne „opowiastki”,

spróbowali tej drogi.

Można wskazać wiele, bardzo wiele przyczyn, dla których ten skład orzekający wydał taki właśnie wyrok.

Nie będziemy ich jednak wymieniać, bo każda z nich DYSKAWLFIKUJE DANĄ OSOBĘ Z TEGO SKŁADU (zgadzajacą się z tym wyrokiem), NA TO ZASZCZYTNE STANOWISKO:

SĘDZIA TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO

33 i 34 posiedzenie Komisji.

 

NPS 33

Na dzisiaj i na jutro przewidziano posiedzenia Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów z zakresu prawa spółdzielczego. Dzisiejsze (04.02.2015r.) nie odbyło się wcale bo nie zebrało  się quorum:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=359ADE773AEB0A7AC1257DDC004412A3#

Jutrzejsze (05.02.2015r.) planowane jest na godz. 17:00

05.o2.2015r.  godz. 17: 10 - Na razie jeszcze się nie zaczęło:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=9C3AEA7E1DFC9D7EC1257DDC004464B7

W TK 05.02 2015

Trybunał Konstytucyjny, godziny dopołudniowe w dn. 5 luty 2015r – ogłoszenie wyroku w spr.  K 60/13

Posłanka Lidia Staroń wśród przyjaciół.

Grzejecie maszyny?

DSC_0735Członkowie Stowarzyszenia TEMIDA  w Rudzie Śląskiej wspierani przez warszawskich i olsztyńskich działaczy na ogłoszeniu wyroku TK w sprawie P 17/10 w dniu 14 luty 2012r. Nasza batalia o wynik wyroku prowadzona na bazie petycji skierowanej do TK i powieszonej w internecie zakończyła się sukcesem walczących członków spółdzielni mieszkaniowych.

100_4684

Pamiętacie? Na dzień  5 lutego br. Trybunał Konstytucyjny odroczył  rozprawę  w naszej  sprawie.  Rozprawa  odbędzie  się  o godz. 9:00.  Sygnatura  akt  sprawy

K 60/13

http://trybunal.gov.pl/

http://temidacontrasm.info/bardzo-wazna-rozprawa/

http://temidacontrasm.info/15-styczna-tk-rozstrzygnie-rowniez/

Tak nam się wydaje, że w najbliższy czwartek Trybunał zamknie rozprawę i ogłosi wyrok. W ostatnim posiedzeniu Trybunału, które odbyło się w dniu 15 stycznia br, licznie uczestniczyli członkowie spółdzielni mieszkaniowych z całego kraju.

http://temidacontrasm.info/szykujecie-maszyny/

http://temidacontrasm.info/czerwone-kartki-dla-kalisza/

Myślimy, że warto powtórzyć tą swoistego rodzaju „pielgrzymkę”, bo jeśli osobiście nie zadbamy o swój interes to, jak wskazują nasze obserwacje, na dobrą wolę ustawodawcy nie możemy liczyć. Zapraszamy więc wszystkich, którym czas pozwala, do udziału w rozprawie. Im liczniej, tym dla nas większa szansa na sukces.

Pozostałych, którzy nie zmieszczą się w sali rozpraw Trybunału zapraszamy do  internetowej transmisji z rozprawy. 5 lutego przed godz. 9:00 powiesimy tu linka do transmisji:

http://trybunal.gov.pl/rozprawy/transmisja-rozpraw/

Przed godz. 9:00 należy kliknąć w trójkąt

……………………………………………………………………………………

Wnioski końcowe:

1) Przedstawiciel wnioskodawców (posłanka Staroń) podtrzymał swoje stanowisko w całości.

2) Przedstawiciel Sejmu (poseł Kalisz) podtrzymał swoje stanowisko w całości

3) Przedstawiciel Prokuratora Generalnego (prokurator Andrzej Stankowski) podtrzymał swoje stanowisko w całości włącznie ze zgłoszoną na dzisiejszej rozprawie weryfikacją.

 

Screenshot_2Screenshot_1100_4738

Czy polska TEMIDA jest tylko ślepa,

czy też MATOŁOWATA ??

Dzięki uprzejmości strony http://osiedlezaciszewaw.pl/ , prezentujemy:

DRAMA, czyli HISTORYJA W TRZECH AKTACH

Miejsce historyii : Piastów, ul. Ogińskiego 16

Piastów

AKT 1

Budynek przy ulicy Ogińskiego 16 w Piastowie powstał w 1981 roku. Był to taki typowy klocek z wielkiej płyty. Spółdzielnia Mieszkaniowa zarządzała nim przez 31 lat. Wszystko było niby normalnie. Zarząd zarządzał, Rada Nadzorcza radziła i nadzorowała, Walne zgromadzenia co roku było zwoływane, lustracje były przeprowadzane, czynsze były naliczane a zaliczki na fundusz remontowy regularnie wydawane.

A jednak coś nie grało!

1-300x2253-300x184A to drzwi wejściowe zrobiły się dziurawe i zimą nawiewało śniegu, a to balkony pstrokate zaczęły się masowo sypać….A to rury kanalizacyjne przeciekały zamieniając korytarz i piwnice w kloakę z pływającymi fekaliami.5-300x200Doraźne przepychanie nic nie pomagało, bo rury były „zarośnięte” kamieniem.

Pani Bonarowska wspomina to tak: Kanalizacja była wadliwa chyba od początku istnienia budynku (ja mieszkam od 2004r i za mojej pamięci taki zalew z kanalizacji, a w wersji soft od czasu do czasu z innych rur, występował co najmniej kilka razy w roku. Spółdzielnia przepychała sprężyną zapchaną rurę (jak się potem okazało rury były całkowicie skorodowane i zapchane na stałe kamieniem) i tak to latami trwało. Jak sobie policzyłam te „przepychanki” kosztowały kilka razy więcej niż wymiana kanalizacji.

Akt 2

Pani Magdalena Bonarowska z zawodu chemik, z powołania społecznik, wzięła sprawy we własne ręce. Miała dość nieefektywnego zarządzania przez Spółdzielnię, partactwa przy konserwacji, zwykłej niekompetencji, drożyzny. Na własnej skórze odczuwała to kłębowisko żmij jakim są współczesne polskie spółdzielnie mieszkaniowe, patrząc każdego dnia na dewastację budynku. Postanowiła namówić sąsiadów na założenie Wspólnoty Mieszkaniowej. Nie było łatwo, z każdym mieszkańcem trzeba było kilka razy porozmawiać, wyjaśnić, przekonać, podać argumenty. To były trzy miesiace ciężkiej pracy – wspomina Pani Bonarowska. Do idei założenia Wspólnoty przekonała 48 spółdzielców posiadających wyodrębnioną własność na 63 lokale w budynku ( 14 spółdzielcze własnościowe i 1 spółdzielcze lokatorskie) – miała upragnioną większość.

Wspólnota Mieszkaniowa Ogińskiego 16 powstała 28 marca 2012 r. Byli bez pieniędzy – Spółdzielnia nie chciała im zwrócić ich własnego funduszu remontowego – ale za to mieli wizję, dobre chęci i byli pełni zapału.Do modernizacji budynku przystąpiono kompleksowo – nie chcieli półśrodków. Na ten cel wzięto dwa kredyty na początku 2014 r. na kwotę  250 000 zł i 859 310 zł. Termin spłaty obu grudzień 2027 r. Dostaliśmy premię termomodernizacyjną ~60 500 zł. Właściciele wnoszą następujące opłaty: 2,95 zł/m2  na FR, 2,36 zł/m2 opłata eksploatacyjna, 2,10 zł/m2 za CO, plus opłaty licznikowe.

Wadliwą kanalizację też ( na razie częściowo) poprawiono. Wg informacji mailowej z firmy, którą wynajmowała spółdzielnia do takich prac, dostaliśmy wstępną wycenę na ~107 tys.mówi Pani Magdalena-  więc przestaliśmy w ogóle zajmować się tą propozycją. W sumie Wspólnota zapłaciła za wymianę 1/2 rur kanalizacyjnych (druga strona jeszcze może trochę poczekać) 15,5 tys zł

A oto efekty:

4-300x225kltaka_nowa-300x225

Budynek zmienił się do niepoznaki, przypomina raczej współczesny, elegancki apartamentowiec niż wielką płytę z lat 80. XX wieku. Pani Magdalena Bonarowska jest dumna i szczęśliwa i powiada:  mamy teraz naprawdę ślicznie.
 Zmieniło się nie tylko otoczenie, ale i mentalność ludzka. Każdy dba o najmniejszy drobiazg bo wie, że to jego, a nie jakieś mitycznej spółdzielni. Mieszkańcy są dla siebie mili i chętnie współpracują; zniknęła spółdzielcza destrukcja. Z pewnością członkowie Wspólnoty odnieśli sukces – dzięki temu, że potrafili się zorganizować! Było im łatwiej  mając tak świetnego lidera. Powstała tylko pewna rysa.

Akt3

Pani Bonarowska opisuje to tak:

W naszym pozwie przeciwko Spółdzielni występowaliśmy o kwotę 395 000zł, bo na taka sumę opiewały dokumenty, które udało mi się wyciągnąć ze Spółdzielni. Dla ułatwienia procesu nie podważaliśmy tej kwoty, chociaż suma wpłaconych pieniędzy na fundusz remontowy wynosiła ok. 1 100 000 zł i aż trudno było uwierzyć, ze można było władować w budynek w stanie kompletnej degrengolady ok 700 000zł. Ale cóż, ustawowo ewidencja funduszu na budynki jest od 2007 r. i nie ma możliwości dotarcia do starych dokumentów. Ze sprawozdanie zarządu spółdzielni za 2013 r wynika jednak, ze kwota funduszu remontowego naszego budynku jest większa, bo 425 000 zł i o taką kwotę moglibyśmy występować. Od początku zarządzania budynkiem przez wspólnotę (28 marca 2012r.) pisaliśmy do spółdzielni pisma, żeby oddali nam fundusz remontowy albo przynajmniej podali jego rozliczenie. Przez wiele miesięcy pisma pozostawały bez odpowiedzi.,  aż we wrześniu 2012r dostaliśmy pismo, że nie otrzymamy ani rozliczenia ani tym bardziej pieniędzy.

-    16. 10. 2012 r. złożyliśmy pozew (sprawa IV C 1468/12);

-    11. 02. 2013 r.   sąd przesłał pozew do spółdzielni;

-    15. 05. 2013 r. (Czyli dłuuuugo po terminie) Spółdzielnia napisała odpowiedź na pozew , sugerującą nieprawdziwy obraz sytuacji;

-     lipiec 2013 r.  nasz prawnik złożył prośbę o możliwość złożenia repliki (czyli odniesienia się do stanowiska spółdzielni;
       bez zgody sędziego taka replika nie jest nawet czytana);

-     28. 10. 2013 r. sędzia pisemnie odmówił zgody na złożenie repliki, bez podania przyczyny;

-    -     14. 05. 2014 r. odbyła się sprawa sądowa. Trwała ona 5 – 7 min, p. sędzia Tomasz Jaskłowski   miał tylko jedno pytanie do naszego pełnomocnika, czy podtrzymujemy pozew. Do prawnika ze spółdzielni miał pytanie, czy podtrzymuje wniosek o oddalenie pozwu oraz kto wybudował budynek i ile jest budynków w spółdzielni (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie).

Następnie była kilkuminutowa przerwa, po której sędzia ogłosił wyrok, że pozew jest oddalony, bo powódka nie istnieje. (??????)

14. 07. 2014 r. (po 2 miesiącach zamiast po 2 tygodniach) otrzymaliśmy pisemne uzasadnienie wyroku, zaczynające się od słów „Powód nie istniejąca Wspólnota Mieszkaniowa Ogińskiego 16 …..”, co jednak nie przeszkodziło to panu sędziemu obciążyć Wspólnotę Mieszkaniową kosztami procesu w wysokości ok 7 500 zł.

Screenshot_1Sąd okręgowy w Warszawie (znowu Warszawa?), gdzie toczyla się rozprawa

Wspólnota powstała przecież na podstawie prawomocnej uchwały właścicieli (głosowanej także przez prezesa spółdzielni, protokołowanej przez notariusza, chociaż nie ma takiego obowiązku), posiada od kwietnia 2012 r.  NIP, REGON, konto bankowe, kredyt na ponad milion zł, przyznaną przez bank premią termomodernizacyjną, podpisane umowy na dostawę energii i wody, umowy z firmą sprzątającą, windziarzami, firmą zarządzającą nieruchomościami. Dla pana sędziego to wszystko nie jest ważne i okazuje się, że wspólnota nie istnieje, bo „Nie można mieć pewności”, że intencją osób głosujących w obecności notariusza rzeczywiście było utworzenie wspólnoty mieszkaniowej i „należy przyjąć, że osoby głosujące za uchwałą nie miały pełnej wiedzy co do konsekwencji jej podjęcia”. Ciekawe tez jest zakończenie uzasadnienia: ” zarząd nieruchomością jest sprawowany przez pozwana spółdzielnię zgodnie z art. 27 ust.2 UoSM. Wspólnota mieszkaniowa natomiast nie powstała”.

(Od admina:  USTAWA z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali (….)   Art. 6.
Ogół właścicieli, których lokale wchodzą w skład określonej nieruchomości, tworzy
wspólnotę mieszkaniową. Wspólnota mieszkaniowa może nabywać prawa i zaciągać
zobowiązania, pozywać i być pozwana.(….))

Czyli wniosek z tego jest taki, że zarząd spółdzielni nie przestał zarządzać budynkiem. Kwestią zagadkową w tej sytuacji jest fakt, dlaczego to spółdzielnia płaci od kwietnia 2012r opłaty za swoje 15 lokali do wspólnoty? A jeżeli spółdzielnia płaci a nie ma wspólnoty, to znaczy, że spółdzielnia wpłaca pieniądze właścicieli 15  lokali spółdzielczych na czyjeś prywatne konto (w sumie ok. 340 000zł za te lata). Czy zatem sprawą sprzeniewierzenia majątku członków spółdzielni przez zarząd nie powinna zająć się prokuratura?  Oczywiście tę ostatnią kwestię podnoszę ironicznie, pokazując jak dziwaczny wyrok wydał p. sędzia Jaskłowski.

No i tak w skrócie wyglądają nasze potyczki z Temidą, która jak widać jest w naszym kraju nie tylko ślepa, ale dodatkowo mało logiczna.

 Autor: Czarek Meszyński
KONIEC
************************************************************************************************************************************************
Od admina: wszysy czytajacy powyższy wpis winni przeczytać też:

„Kręcenie lodów”.

Nasz wczorajszy wpis dotyczacy SM „PAX” w Warszawie dotyczy tylko „wierzchołka góry lodowej” , który obrazowo można nazwać „kręcenie lodów po warszawsku”. Wszyscy doskonale wiemy, co ten termin „kręcenie lodów” oznacza, a dlaczego przywołujemy go w kontekście SM „PAX”, zaraz rozwiniemy i wyjaśnimy:

Otóż istnieją dwa, zdawało by się całkiem na gruncie prawa różne od siebie organizmy gospodarcze: jeden to SM „PAX” powstała na bazie ustaw spółdzielczych i drugi CEE Property Administrator Sp. z o.o., ktorej fundamentem są przepisy dotyczące spółek prawa handlowego. Niby różne, a jednak TOŻSAME! Aby wyjaśnić tą tożsamość, należy przyjrzeć się temu kim one są i gdzie występują te punkty, na podstawie których można ją orzec .

Zacznijmy od SM „PAX” : Można powiedzieć, typowa SM, powstała w 1957 roku. Ma członków (ok.3,5 tys.), zarząd, główną księgową, radcę prawnego, a kiedyś miała też Radę Nadzorczą. Bardzo bogata SM i bardzo zadłużona.

CEE Property Administrator sp. z o.o. : Jednoosobowa spółka z o.o. z kapitałem zakładowym 5 (słownie: pięć) tysięcy złotych, stanowiących równowartość 10 udziałów w spółce, bedących w posiadaniu jednego człowieka – jednoosobowego właściciela tym samym  tej spółki. Też ma zarząd – jednoosobowy, a także z uwagi na zakres swojej działalności ( administrowanie i zarzadzanie nieruchomościami) zatrudnia zarzadców .

Pora przejść do wykazania punktów stycznych tych dwóch podmiotów gospodarczych:

1) Właściciel CEE Property Administrator T. P. Marjański  jest jednocześnie radcą prawnym SM „PAX”;

2) Prezes jednoosobowego zarządu CEE Property Administrator A. Ślązak jest jednocześnie prezesem zarządu SM „PAX”;

prezes PAX- A . ŚlęzakPrezes w „dwóch odsłonach”

3) Główna księgowa SM „PAX” mgr A. Jakołcewicz  jest jednocześnie zarządcą zatrudnioną przez CEE Property Administrator;

agnieszak-jakolcewicz

4) Juliusz Baranowski, sekretarz byłej RN w SM „PAX”,jest również zarzadcą w CEE Prperty Administrator;

5) Zarzadcą w CEE Property Administrator jest również mgr A. Żylonis, brat przewodniczącego tej byłej RN, Potra Żylonisa.

Każdy rozsądny człowiek w tym miejscu, bedzie się zastanawiał w czyim interesie i na czyją korzyść działają te osoby.

Prawo w sposób jednoznaczny określa taką sytuację: Ustawa Prawo Spółsdzielcze „..art. 56 ,§ 3. Członkowie rady i zarządu nie mogą zajmować się interesami konkurencyjnymi wobec spółdzielni, a w szczególności uczestniczyć jako wspólnicy lub członkowie władz przedsiębiorców prowadzących działalność konkurencyjną wobec spółdzielni. Naruszenie zakazu konkurencji stanowi podstawę odwołania członka rady lub zarządu oraz powoduje inne skutki prawne przewidziane w odrębnych przepisach.”

**************************************************************************

Powyższa refleksja jest tym bardziej uzasadniona, że ta mała tak finansowo jak i osobowo spółeczka zapewnia na podstawie umowy podpisanej z jednej strony przez prezesa zarządu SM „PAX” A. Ślązakiem, a z  drugiej przez tegoż samego A. Ślązaka jako prezesa zarzadu CEE Property Administrator, całkowitą obsługę księgową, finansową i administracyjną SM „PAX” i to na jej konta wpływają wszelkie opłaty mieszkaniowe od członków SM „PAX”, jak i osób mieszkajacych w jej zasobach. A tymczasem jednocześnie bilans i sprawozdanie finansowe spółki CEE PROPERTY ADMINISTRATOR Sp. z o.o. o kapitale zakładowym 5.000 zł, za 2013r   wykazuje ponad 700.000 zł zobowiązań, które w ciągu roku 2013 narosly o 500.000 zł.  Jednym słowem spółka CEE Property ratuje swoją płynność finansową ciągłym dopływej gotówki z wpłacanych na jej konto comiesięcznych opat za lokale,  bo Andrzej Ślązak prezes zarzadu SM „PAX” od blisko dwóch lat zmusza członków SM i mieszkajacych w jej zasobach, a także wynajmujących lokale użytkowe, do wpłacania comiesięcznych opłat z tytułu zamieszkania jak i wynajmu, na konto jego prywatnego biznesu jaki prowadzi z radcą prawnym SM „PAX” Tomaszem Marjańskim. A należy także mieć na uwadze, że w wypadku gdy spółka CEE Property Administrator nie wywiąże się należycie z  obowiązków regulowania zobowiązań spółdzielni, skuteczne dochodzenie należności od niej, jako dłużnika będącego spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, wymaga skierowania sprawy na drogę sądową w celu przeprowadzenia postępowania egzekucyjnego (część III Kodeksu postępowania cywilnego). W świetle zaś art. 151 § 4 Kodeksu Spółek Handlowych, za zobowiązania spółki z ograniczoną odpowiedzialnością odpowiada tylko sama spółka do wysokości kapitału zakladowego, a nie jej wspólnicy.

**************************************************************************

Nie ma, oj nie ma SM „PAX” szczęścia do zarządów począwszy od 1996r. Przeciwko temu poprzedniemu zarządowi toczy się proces karny  już 7 lat  i toczy się w sposób tak „skuteczny”, aby doszło do przedawnienia zarzutów – niektóre, z ustawy o rachunkowości  już się zresztą przedawniły. Wobec obecnego zarządu i Rady Nadzorczej toczyło się 5 lat śledztwo w sprawie z art 296 przez prowadzone przez prokuraturę okręgowa Warszawa ul.Chocimska 28 ,sygn.akt VI Dz 22/10 i zostało w grudniu 2012r umorzone, głównie z przyczyn formalnych.  Śledztwo toczyło się z doniesienia Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, po lustracji za lata 2002-2006, oraz doniesień czlonków spółdzielni. Zresztą tych doniesień było „multum”, ale wszystkie zostały SKUTECZNIE „zmiecione pod dywan” i ostatecznie umorzone. „Skuteczność” warszawskich organów wymiaru sprawiedliwości w torpedowaniu wszelkich działań w obronie członków zarówno tej, jak i innych SM, a jednocześnie w staraniach, aby prezesów nie skrzywdzić – JEST WRĘCZ PORAŻAJĄCA.  W przypadku SM „PAX” nie bez znaczenia jest fakt, że w zasobach SM PAX mieszka wiele osób z tej prawniczej grupy zawodowej, które dostały mieszkania za poprzedniego prezesa Sikorskiego, pełniącego także rolę doradcy prezydenta Kwaśniewskiego i będącego współfundatorem słynnego prezentu w postaci obrazu Kossaka.

********************************************************************************

Aby nie przynudzać, przedstawiamy dwa materialne efekty „kręcenia lodów po warszawsku”:

„Chatka” obecnego v-prezesa zarządu SM „PAX” A. Szklarskiego w Konstancinie:

Domek Szklarskiego

Tu zaś „domeczek”  córki, (oczywiście, bo jakby inaczej)  prezesa A. Ślązaka. Z cegły klinkierowej na działeczce 7 ha:

Domeczek córki ŚlązakaNiestety, ale jeszcze „bidulka” nie zdążyła go wykończyć.

Panowie politycy! To co wyżej napisano, to ma być WASZA recepta na polską spółdzielczość???

Ryba psuje się od głowy !!

Kamieniem węgielnym, który legł u podstaw tworzenia niniejszej witryny, było i jest pokazanie na przykładach, jak olbrzymiej degeneracji uległ polski ruch spółdzielczy w wykonaniu obecnie działających w Polsce Spółdzielni Mieszkaniowych. Pokazywaliśmy i pokazywać bedziemy, bo to „źrodło” ma nieprzebrane wręcz zasoby: patologie w SM-ach Olsztyna i Nysy; Koszlina i Przemyśla; Torunia i Łodzi; Ostrowca i miast Śląska, oraz wiele innych. Stopniowo, w zasadzie nie robiąc tego celowo, dotarliśmy i tam gdzie te patologie miały swój poczatek, tam skąd one rozpełzły się na cały kraj; tam gdzie ich wielkość przerasta wszelkie wyobrażenia – DO WARSZAWY.

Syrenka warszawskaTo właśnie tam, w Warszawie, pod bokiem tej Syrenki, pod bokiem Sejmu i Senatu; rządu i innych instytucji państwowych; pod bokiem Sądu Najwyższego i Trybynału Konstytucyjnego; za cichym przyzwoleniem polityków wszelkiej maści i najwyższych urzędników państwowych, że nie wspomnimy o Krajowej Radzie Spółdzielczej i ZR SMRP, to zło się narodziło i konsekwentnie jest tam hołubione i pielęgnowane, z niewobrażalną szkodą dla tych zwykłych członków polskich SM i taką samą niewobrażalną korzyścią dla wspólników tego procederu.

„Bohaterami” naszych wpisów dotyczacych Warszawy, były ostatnio Śródmiejska SM, SBM „Zachód”, SM „Modzelewskiego”, SM „Mokotów”. Jest jednak w naszym „spisie patologicznych SM” znacznie więcej takich SM z Warszawy – nie dla wszystkich starcza czasu i miejsca na witrynie, aby „docenić”  ich „starania” w tym temacie.

Dziś chcemy Wam przedstawić „wisienkę” na ten „tort nieprawości” warszawskich SM

SM PAX GrochówWarszawiacy poznajecie? Tak , to jest budynek SM „PAX” przy „Rondzie Wiatraczna”

I właśnie o SM „PAX” będzie ten wpis, a ten budynek TEŻ jeszcze raz się pojawi.

To bardzo duża, nawet jak na warunki warszawskie SM. I BARDZO BOGATA, szczególnie w tereny pod inwestycje deweloperskie. SM „PAX” posiada 3300 lokali mieszkalnych i 160 lokali użytkowych o łącznej pow. 24 tys m2, a także 2 tys miejsc postojowych. Do spółdzielni należy kilkadziesiąt (39) budynków mieszkalnych na terenie Warszawy i Pruszkowa, ale nie tylko mieszkalnych.

Zasoby PAX„Czerwone kropki” – zasoby SM „PAX”

i galeria „zasobów” : http://pax.com.pl/galeria.php

Zastanowić należało by się czy to jest jeszcze Spółdzielnia Mieszkaniowa, czy raczej „DOJNA KROWA” dla określonej grupy osób. Dlaczego? Odpowiedź jest stosunkowo prosta, gdy „niby” prezes zarzadu tej SM sam się chwali w prospekcie swojej firmy, KONKURENCYJNEJ WOBEC SM „PAX”. że na bazie majątku SM zorganizował dziewiętnaście różnych spółek, w tym również CEE Property Administrator. ( Prawo spóldzielcze: art. 56 § 3. Członkowie rady i zarządu nie mogą zajmować się interesami konkurencyjnymi wobec spółdzielni, a w szczególności uczestniczyć jako wspólnicy lub członkowie władz przedsiębiorców prowadzących działalność konkurencyjną wobec spółdzielni. Naruszenie zakazu konkurencji stanowi podstawę odwołania członka rady lub zarządu oraz powoduje inne skutki prawne przewidziane w odrębnych przepisach.) Tu jest jego link reklamowy spółki w której jest prezesam zarządu: http://mail.nbt.pl/ , a tutaj zdjecie budynku jako reklama jego firmy:

Screenshot_1TO JEST TEN SAM BUDYNEK, CO POWYŻEJ

Niestety jednak dla prezesa, jest wśród członkow takich SM coraz większa świadomość tego, że dzięki takim prezesom i zarządom, oraz spolegliwym wobec nich Radom Nadzorczym, ich interes zostaje zmarginalizowany i przynosi im straty. Tu trzeba dodać, że SM „PAX” jest w sposób wręcz niewoobrażalny zadłużona – nikt nie zna dokładnej kwoty, ale mówi się o 50 mln zł + odsetki. Tak również jest w SM „PAX”. Grupa „NIEPOKORNYCH” poczyniła dzialania, w wyniku których stołek na którym zasiada prezes, zaczął go „parzyć” w tą część ciała, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę.

prezes PAX- A . ŚlęzakPrezes zarzadu A. Ślązak

W wyniku ich działań, zostały storpedowane w dużej mierze zamiary prezesa i spółki. A najważniejszym z nich było wybranie w 2011r równie spolegliwej jak poprzednia RN. Zaskarżenie tego wyboru, poskutkowało dwoma wyrokami sądu, gdzie ostateczny, prawomocny wyrok SA, ten wybór unieważnił. Tym samym, od 2011r SM „PAX”, nie majac RN, nie ma organu ustawowego, kontrolujacego dzialania zarządu. Poskutkowało to postanowieniem sądu z 20.XI.2014 o ustanowieniu kuratora dla SM „PAX”. Zakulisowe machinacje zarządu, gdzie nie bagatelną rolę gra radca prawny tego zarzadu, doprowadziły do zawieszenia działalności kuratora sądowego. To jednak nie koniec działań na pograniczu prawa prezesa, radcy prawnego i spółki. Uknuto iście szatański plan. Otóż, ci spolegliwi członkowie RN, których kadencja wygasła zgodnie z statutem SM w 2011r, złożyli do sądu pozew o uznanie, że skoro nie została wybrana nowa RN (bo tak wynika z wyroku sądu), TO ONI SĄ DALEJ PEŁNOPRAWNĄ RADĄ NADZORCZĄ.

Są to:

Screenshot_2Jak myślicie, jak na taki pozew zareagowała SM „PAX” pod „światłym przywództwem” prezesa zarzadu i jego radcy prawnego?

Oto odpowiedź:

Screenshot_3Jednym słowem prezio mówi:

„Mnie „pasuje” ta stara RN i chcę ją mieć. Że to niezgodne z prawem, bo „zmierza do obejścia prawa”? A co mnie to obchodzi? Przecież jak nikt tego nie zakwestionuje, to sąd związany przepisami prawa będzie musiał zatwierdzić uznanie powództwa, czyli ja dostanę to co chcę, i za przyzwoleniem tych przeze mnie wybranych, bedę robił to co mi się podoba.”

I rzeczywiście, jeżeli sąd, jak to na ogół bywa w takich sprawach dotyczacych SM (szczególnie w Warszawie), ściśle zastosuje się tylko do regułek prawa, nie myśląc w ogóle (co niestety jest czestą przypadłością polskich sadów), to prezio wygra.

A to wszystko dzieje się w świetle jupiterów miasta stołecznego Warszawy i jest przykładem dla innych prezesów zarządów polskich SM!!

Panowie politycy! To co wyżej napisano, to ma być WASZA recepta na polską spółdzielczość???

Czerwone kartki dla Kalisza !!

Jak przedstawialiśmy to we wcześniejszych wpisach, stanowisko „sejmowego lobby” prezesów zarzadów SM , w piśmie do TK nazwanym dla niepoznaki „stanowiskiem Sejmu”, podpisanym przez Radosława Sikorskiego (ksywka „kilometrówkowy afgan”), (który został desygnowany przez rzadzącą partię w ramach”zagospdarowywania odpadów” na stanowisko Marszałka Sejmu), prezentował poseł-mecenas R. Kalisz.

KaliszBroniąc stanowiska swoich mocodawców, przeznał jednak (co prawda w sposób pośredni) przed Wysokim Trybunałem odpowiadajac na pytania Trybunału, że wniosek grupy posłów pod przywodztwem Pani Poseł L. Staroń, jest uzasadniony merytorycznie. Aby wybrnąć z takiego sformułowania, przekonywał, że to partia rzadząca winna zmienić te przepisy, a nie Trybunał Konstytucyjny. Jednak jednocześnie przyznał w odpowiedzi na skonkretyzowane pytanie TK, że nie widzi możliwosci aby tak się stało w przewidywalnym okresie czasu. Nie co innego, jak jego znajomość wpływu tego „lobby prezesowskiego” na postawę olbrzymiej wręcz grupy posłów, wpłynęła na to jego szczere wyznanie.  To stanowisko o merytoryczności wniosku prezentuje przecież rownież o rozmowach prywatnych. Jego, delikatnie mowiąc bałamutne i pokręcone, wywody na sali rozpraw Trybunału, zaowocowały plikiem CZERWONYCH KARTEK pokazanych mu przez obecnych na sali członków polskich SM.

I to jest pierwsza czerwona kartka dla posła Kalisza.

Było widocznym, że ten plik CZEWONYCH KARTEK mocno go zdeprymował i zirytował.

W efekcie tego powyższego zdarzenia poseł Kalisz jakby stracił swoją zwykłą butę i umiejetność panowania nad emocjami. W kuluarach TK (a wlaściwie na jego korytarzach), doszło bowiem do zderzenia oficjalnego stanowiska posła Kalisza, z siermiężną rzeczywistością polskich SM i doli i niedoli członków tych SM. Zderzenia, ktore zaowocowało purpurą na obliczu p. Kalisza i jego podniesionym głosem.

Screenshot_5O co poszło?:

O konkrety kochani, o konkrety, a nie teoretyczne dywagacje obronców prezesów!!

W Warszawie (podobno „najciemniej jest pod latarnią”) istnieje sobie mała SM „Modzelewskiego”. Mała, bo liczy ok 230 lokali mieszkalnych, tak że jest wiele wspólnot znacznie od niej większych.

SM ModzelewskiegoOd niepamiętnych czasów prezesem zarządu tej SM jest pan Jerzy Kanty, a vice Małgorzata Purys. Swój statut ta SM zaktualizowała w lutym 2010r, a więc powinien być w jak największe zgodności z aktualnie obowiazujacym prawem. Tymczasem zawarte są w nim takie oto „kwiatuszki”:

„(…)  §8

1. Osoba fizyczna może być przyjęta w poczet członków Spółdzielni, o ile spełnia jedno z następujących wymagań:

1) małżonek jest członkiem Spółdzielni,

( a jezeli małżonek nie jest członkiem SM  ?)

2) spółdzielcze prawo do lokalu przypadło jej po ustaniu małżeństwa wskutek rozwodu lub unieważnienia małżeństwa,

3) przypadło jej, wskutek śmierci małżonka, spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu, przysługujące uprzednio obojgu małżonkom,

   (a jeżeli przypadało tylko jednemu, to co?)

4) jest małżonkiem dzieckiem lub inną osobą bliską w rozumieniu u.s.m, byłego członka Spółdzielni, wspólnie z nim zamieszkującą, jeżeli spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu wygasło wskutek ustania członkostwa lub nie dokonania czynności określonych statutem,

5) nabyła prawo odrębnej własności w drodze dziedziczenia, zapisu, umowy, licytacji lub przetargu organizowanego przez Spółdzielnię,

( a jezeli nabyła spółdzielcze własnościowe prawo do do lokalu „na rynku wtórnym”, od osoby będącej członkiem SM, to ona zostać członkiem nie może ?  Art. 17.1.6 Ustawy o SM to sobie może być, ale tej akurat SM on nie obowiązuje?)

6) ubiega się o członkostwo w związku z zamianą lokalu mieszkalnego,

7) oczekuje ustanowienia, na podstawie umowy zawartej ze Spółdzielnią:

a) spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego,

b) prawa odrębnej własności lokalu. (…)”

I jeszcze jeden:

„(…)  § 12

1. Członek Spółdzielni obowiązany jest wnieść następujące opłaty:

1/ wpisowe

2/ udział

3/ jednorazową opłatę na fundusz remontowy

( Ustawa Prawo Spółdzielcze mowi: (…) Art. 19. § 1. Członek spółdzielni obowiązany jest do wniesienia wpisowego oraz zadeklarowanych udziałów stosownie do postanowień statutu. (…)”. I nic wiecej! 

2. Opłaty członkowskie wynoszą:

1/ wpisowe w wysokości ¼ minimalnego wynagrodzenia za pracę,

o której mowa w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu za pracę.

2/ udział: dla osoby fizycznej – 500,00 zł, a dla osoby prawnej – 5000,00 zł,

3/ jednorazową opłatę na fundusz remontowy w wysokości odpowiadającej 4-krotnej kwocie minimalnego wynagrodzenia, o którym mowa w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu zapracę.

…..

5. Wpisowe i jednorazowa opłata nie podlegają zwrotowi.  (…)”

Przeliczcie sobie sami jaką barierę finansową, oprócz bariery prawnej, postawiono przed tymi, ktorzy chcieli by zostać czlonkami tej SM „Modzelewskiego”.

I właśnie przedstawienie tego  posłowi Kaliszowi, jako przeciwwagi dla jego twierdzeń na sali rozpraw

( nie do końca udane z uwagi na jego zachowanie),

spowodowało tego „buraka” na jego twarzy i impertynenckie zachowanie.

Od obecnych w TK członków polskich SM i od witryny z jej sympatykami za to jego zachowanie :

II-ga czerwona kartka dla posła Kalisza w tym dniu !!

Jednocześnie tą przedstawioną burą rzeczywistość polskich SM, dajemy pod rozwagę oponentów zmian w polskiej spółdzielczości.

Czerwone kartki

 Tak wyglądają nasze czerwone kartki. Kwitowaliśmy nimi też  wypowiedzi prezesów stojących na mównicy podczas wysłuchania publicznego zorganizowanego w ramach  procedury legislacyjnej projektów z zakresu prawa spółdzielczego.

Znacie tego faryzeusza?

Zbigniew GawronZbigniew Gawron – prezes zarządu Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej ZACHÓD w Warszawie

Znacie tego faryzeusza?  Pamiętacie co powiedział na V Kongresie Spółdzielczości? : „Chciałbym wzorem naszego wielkiego, nieżyjącego już Polaka – Jana Pawła – żeby zstąpił duch święty i oświecił naszych polityków. Może by wreszcie zrozumieli co to jest spółdzielczość w ogóle, co to jest spółdzielczość mieszkaniowa w szczególności. Że nie jest to zbieranina jakichś tam niechcianych prezesów, tylko, żeby zrozumieli, że jest to rzecz, której ludzie potrzebują, bo w tej społeczności żyją. I nie można tego zlikwidować jednym cięciem”

V Kongres Spółdzielczości odbył się w dniach 27-28 listopada 2012r. Zbigniew Gawron serwował do kamer te czcze życzenia już jako zdetronizowany prezes. Nasz świętoszek zgromadził na swoim koncie tyle grzechów zaniechania powinności i nadużycia uprawnień, że miesiąc wcześniej (25.10.2012r.) odwołała go rada nadzorcza spółdzielni. Rada nadzorcza Spółdzielni Budowlano – Mieszkaniowej ZACHÓD w Warszawie liczyła wtedy 11 członków. Za odwołaniem prezesa głosowało 9 członków a 2 członków rady było przeciwnych takiej decyzji. Razem z prezesem odwołano wtedy również drugiego członka zarządu Włodzimierza Wrońskiego. Został więc odwołany cały zarząd, bo skład tego organu był dwuosobowy. Tymczasowy zarząd powierzony został dwóm członkom rady.

Ale co tam decyzja jakiejś Rady Nadzorczej dla takich „przyspawanych do stołków” od ponad 20 lat starych wyjadaczy jak nasz faryzeusz.

Weteran uruchomił swoje wojsko, zebrał stosowną ilość podpisów pod wnioskiem o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia członków i wręczył je nieopierzonemu tymczasowemu zarządowi. 15 grudnia 2012r nadzwyczajne walne zdominowane przez gwardię weterana wykopało dziewięciu „nieodpowiedzialnych” członków rady nadzorczej, którzy mieli czelność wysadzić go z siodła i powołało w ich miejsce bardziej mu przychylnych gwardzistów.

W jakiś czas potem weteran zrehabilitowany siłą swoje junty wyliczył koszty zwołania nadzwyczajnego walnego na kwotę 55 tyś zł, podzielił  tą sumę  przez liczbę 9, wystawił każdemu odwołanemu członkowi rady rachunek na kwotę ponad 6 tyś zł i nieustannie molestuje ich wezwaniami do zapłaty. Odebrał też członkostwo grupie 5 najbardziej zdecydowanych członków byłej rady, która go zdegradowała. Te zabiegi skutecznie wyleczyły większość molestowanych z odruchu wiary w dobrodziejstwo demokratycznych reguł zarządzania jakimi chlubi się ruch spółdzielczy i zniechęciły ich do podejmowania dalszych starań o poprawę standardów w zarządzaniu spółdzielnią, którą utrzymują. Obawa o dalsze podrożenie zagrażających im kosztów zniechęciła ich nawet do obrony przysługujących im praw przed wymiarem sprawiedliwości. W ten sposób właśnie zabija się odruchy demokracji w środowisku spółdzielni mieszkaniowych i uczy się spolegliwości mieszkańców spółdzielczych osiedli.

SBM ZachódPowyżej zasoby SBM „Zachód”

Uchwały nadzwyczajnego walnego zgromadzenia, które wręczyło wilczy bilet członkom niepokornej rady zostały zaskarżone tylko przez jednego z poszkodowanych. Grupowo natomiast walczy przed sądem o swoje członkostwo piątka byłych radnych, którym nasz faryzeusz usiłuje odebrać miecz.

Decyzji przyspawanego do stołka weterana broni  przed sądem radca prawny Przemysław Kępka, którego kancelaria mieści się w budynku zarządu spółdzielni.

 Lege Artis i SBM Szyld

Przemysław Kępka radca prawny SBM Zachód

  raca prawny SBM ZACHÓD Przemysław Kępka 

27 stycznia b.r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie przy Al. Solidarności 127 o godz. 9:00 w sali nr 123 odbędzie się rozprawa o uchylenie uchwał nadzwyczajnego walnego zgromadzenia członków SBM ZACHÓD, które odwołało członków rady nadzorczej, która z powodu niegospodarności odwołała zarząd spółdzielni. Zapraszamy wszystkich gotowych do obrony demokracji.

Warszawo na bój! Na zawzięty bój!

W dniu następnym rozprawa piątki walczącej o zachowanie członkostwa.

Efekt władzy absolutnej zarządu – komornik w SM !!

Komornik ściga mieszkanców – członków MSM „Energetyk” w Przemyślu, za jej  długi!

SM PrzemyślMłodzieżowa Spółdzielnia Mieszkaniowa „Energetyk” w Przemyślu została powołana w 1987 roku. Obecne zasoby mieszkaniowe, usytuowane na powierzchni 12 769 m2, to 7 budynków mieszkalnych, z czego trzy budynki posiadają mieszkania dwupoziomowe, użytkowe poddasza oraz wbudowane boksy garażowe. Łączna powierzchnia użytkowa lokali mieszkalnych wynosi 13 603 m2, ilość mieszkań – 236.

- Jesteśmy zszokowani, zupełnie nie wiemy, co mamy robić. Komornik przysyła do nas pisma o zajęciu wierzytelności. Tyle, że my żadnych długów nie mamy. Dlaczego mamy płacić za machlojki, których narobił ktoś inny i które zostały już osądzone przez sąd? – dziwią się członkowie Młodzieżowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Energetyk” w Przemyślu.                                                                             Kilka lat temu, jeden z poprzednich zarządów Młodzieżowej Spółdzielni Mieszkaniowej Energetyk zbierał pieniądze na mieszkania w bloku, który miał zostać wybudowany na os. Bielskiego. Prawie 40 osób wpłaciło łącznie ok. 1,3 mln złotych. Żaden blok nie powstał, wpłacający zawiadomili prokuraturę. Akt oskarżenia trafił do sądu. Sprawa się zakończyła wyrokami nakazujacymi zwrot przez MSM pokrzywdzonym wpłaconych przez nich pieniedzy, razem z odsetkami. Pomimo tego do tej pory ich nie odzyskali.
38-letni były prezes zarzadu SM Paweł L., oraz dwie byłe członkinie zarządu: -53-letnia Iwona S. i 42-letnia Agnieszka R. – odpowiedzieli też karnie m.in. za doprowadzenie do szkody w majątku spółdzielni w wysokości ponad 640 tys. zł. Prokurator w akcie oskarżenia zaznaczyła, że oskarżeni od początku nie mieli zamiaru wykorzystać tych pieniędzy zgodnie z umowami.

Pienądze poszkodowanym, musi jednak oddać MSM, bo zgodnie z prawem jest to dług MSM, gdyż zarzad działał w jej imieniu.

Teraz komornik ściga członków innych bloków tej spółdzielni. Spółdzielnia ma puste konta, komornik nie ma z czego ściągać należności. Stąd nakazy wysyłane do mieszkańców.

  - Właśnie złożyliśmy do sądu wniosek o wstrzymanie egzekucji. To jest także spory problem dla naszej spółdzielni. Bez tych opłat nie będziemy mogli normalnie funkcjonować – mówi Andrzej Skurnóg, obecny prezes zarzadu MSM  „Energetyk”.  MSM „Energetyk” grozi upadłość.

Wojciech Kowalik, komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym w Przemyślu twierdzi, że działa zgodnie z prawem. Przede wszystkim zgodnie z wyrokiem sądowym z 2008 r., zaopatrzonym w klauzulę wykonalności z listopada 2014 r.
- Mieszkańcy nie są obciążani. Nie będą mieli zajętego ani grosza. Występują tutaj jako tzw. trzeciodłużnicy. Proszę się postawić w pozycji osób, które bezskutecznie, od lat starają się odzyskać swoje pieniądze. Co one mają robić? – mówi Kowalik. Sumy są spore. Na jednym z pism jest 64 tys. złotych głównej należności. Do tego 54 tys. odsetek oraz 18 tys. innych płatności. Takich pism może być 36. Mieszkańcy mają otrzymać je w najbliższym czasie. Komornik chce odzyskać pieniądze z opłat eksploatacyjnych, które członkowie spółdzielni wpłacają do spółdzielni. Zaznacza, że nie chodzi o opłaty za media i fundusz remontowy. Z opłaty eksploatacyjnej pokrywane jest utrzymanie działania spółdzielni, ale również np. koszenie trawy, bieżace naprawy, sprzątanie, itp., ale też płace pracownikówMSM, zarzadu i cała otoczka administracyjno-biurowa.

Nieustanna batalia.

 

Górawski Stanidław

Stanisław Górawski – Prezes SM „Na skarpie” w Koszalinie

http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090427/KOSZALIN/841889614

Szanowni Państwo,

Pragniemy poinformować, że dniu jutrzejszym tj. 20.01.2015r. o godzinie 11:20 (sala nr 13)w Sądzie Okręgowym w Koszalinie odbędzie się pierwsza rozprawa z powództwa członków spółdzielni o stwierdzenie nieważności uchwały Walnego Zgromadzenia z 2014r. w przedmiocie udzielenia absolutorium dla członka zarządu KSM Na Skarpie – Stanisława Górawskiego. Sprawa jest na tyle istotna, gdyż unieważnienie uchwały będzie podstawą do odwołania S. Górawskiego z funkcji prezesa zarządu KSM „Na Skarpie”.

Jednocześnie informujemy, że sprawa Regulaminu rozliczenia centralnego ogrzewania została ostatecznie zakończona!!! Zarząd wbrew dywagacjom nie złożył żadnej skargi kasacyjnej. Tym samym nie służy już żaden środek odwoławczy. Wyrok Sądu Apelacyjnego jest więc prawomocny i ostateczny.

Ponadto w dniu 18 listopada 2014r. Sąd Okręgowy w Koszalinie w sprawie z powództwa członków spółdzielni (zespołu Grupy Skarpa) stwierdził nieważność uchwały Zarządu KSM Na Skarpie odrzucającej właściwie przygotowany projekt członków spółdzielni mający na celu odwołanie P. Krajczyńskiego z funkcji członka Rady Nadzorczej. Spółdzielnia nie złożyła apelacji w tym zakresie – tym samym wyrok z dniem 31 grudnia 2014r stał się prawomocny.

Również w dniu 18 listopada 2014r. Sąd Okręgowy w Koszalinie w sprawie z powództwa członków spółdzielni (zespołu Grupy Skarpa) stwierdził nieważność uchwały w sprawie wyborów do Rady Nadzorczej. Wyrok jest nieprawomocny.

Wszystkich zainteresowanych gorąco zapraszamy na jutrzejszą rozprawę która odbędzie się o godzinie 11:20 (sala nr 13) w Sądzie Okręgowym w Koszalinie.

                                                                                                                                                                                               Pozdrawiamy

                                                                                                                                                                            Zespół Grupy Skarpa

http://www.grupaskarpa.pl/

Tępienie „NIEPOKORNYCH” !

„KONTROLOWANIE  PRZEZ  WŁAŚCICIELA  JAK Z SWOICH OBOWIAZKÓW WYWIĄZUJE  SIĘ  NAJEMNY,  SEZONOWY  PRACOWNIK,  JEST RAŻĄCYM NARUSZENIEM  STATUTU  I  DOBRYCH  OBYCZAJÓW!! „

SM-Mokotów2

Tak  OCZYWIŚCIE uważa HENRYK HEBDA, prezes Zarządu SM „Mokotów”.

Henryk Hebda prezes zarzadu SM MokotówPrezes zarządu Henryk Hebda w rozgłośni RDC

Ponad rok temu umieściliśmy pierwsze wpisy dotyczący tej SM

http://temidacontrasm.info/marsz-mokotowa/

http://temidacontrasm.info/sm-mokotow/

Zarówno my, jak i pewnie inni, byliśmy przekonani, że ta SM wkracza na prawidlową, prostą drogę prowadzącą do upodmiotowienia jej członków.

MYLILIŚMY SIĘ!

Jak się okazuje, nie tak łatwo jest wejść na tą drogę, gdy jej przeciwnikiem jest stary „wyjadacz”, z 25-cio letnim stażem prezes zarządu, odpowiednio wyszkolony i wspierany przez „lobby prezesowskie”, z autorami słynnego „tak macie kłamać” na czele.

Prezentujemy oficjalny dokument jakim jest INTERPELACJA POSELSKA Pana posła na Sejm RP, Artura Górskiego, dotyczący bezposrednio tego tematu:

A.Górski

„INTERPELACJA
w sprawie łamania praw członków spółdzielni i niewłaściwego interpretowania prawa spółdzielczego przez Zarząd

Pani
Maria Wasiak
Minister Infrastruktury i Rozwoju

Szanowna Pani Minister!

Na podstawie art. 192 Regulaminu Sejmu przedkładam Pani Minister interpelację poselską w sprawie łamania praw członków spółdzielni i niewłaściwego interpretowania prawa spółdzielczego przez Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej „Mokotów” w Warszawie.

Niniejszą interpelację piszę na podstawie – jak się wydaje – uzasadnionej skargi spółdzielców, członków SM „Mokotów”, którzy chcieli mieć na nią wpływ i doprowadzić do podziału tego spółdzielczego molocha na mniejsze spółdzielnie, za co spotkają ich szykany ze strony Zarządu.

Kalendarium wydarzeń wygląda następująco:

1\. W czerwcu 2014 r. Walne Zgromadzenie SM „Mokotów” dało zgodę, aby ze struktur spółdzielni wydzieliły się z majątkiem cztery największe osiedla, w których mieszka 80% członków: „Dąbrowskiego”, „Domaniewska”, „Domaniewska II”, „Puławska”. (Poprawki o podziale SM „Mokotów” sygnowali wszyscy członkowie czterech wydzielających się Rad Osiedli oraz przegłosowało je ponad 360 członków z 700 którzy głosowali na Walnym Zgromadzeniu SM „Mokotów” w czerwcu 2014 r.)
Patrz: załącznik nr 1, pkt 7-13
2\. Walne Zgromadzeniu usunęło w czerwcu 2014 r. dwóch członków Rady Nadzorczej z pełnionych przez nich funkcji: p.Teresę Michałowską, p.
Jacka Baranowskiego.
Patrz: załącznik nr 2, strona 1 i 5
3\. Trzech członków Zarządu SM „Mokotów” wstrzymało sądownie wydzielenie się czterech osiedli oskarżając, że Walne Zgromadzenie umożliwiło wydzielenie się czterem osiedlom wbrew interesom SM „Mokotów” i… Walnego Zgromadzenia, a także narażają na uszczerbek majątk SM „Mokotów”.
Patrz: załącznik nr 3
4\. Siedmiu „niepokornych” członków Rady Nadzorczej wiedząc o tym, że 2 członków RN zostało odwołanych, zebrało się w składzie 7 osób (50% członków RN) i w dniach 24 lipca i 2 września uchwaliło, co następuje:
- odwołanie z przewodniczącego Rady Nadzorczej p. Zbigniewa Pawlikowskiego – pozbawiono go jedynie funkcji w Radzie Nadzorczej, ale nadal pozostał członkiem Rady Nadzorczej i członkiem SM „Mokotów”,
- odwołanie z sekretarza Rady Nadzorczej p. Grażynę Cichocką – pozbawiono ją jedynie funkcji w Radzie Nadzorczej, ale nadal pozostała członkiem Rady Nadzorczej i członkiem SM „Mokotów”,
- zawieszenie w członkostwie Rady Nadzorczej p. Krzysztofa Korcza – nadal pozostał członkiem SM „Mokotów”,
- odwołanie p. Henryka Hebdy z funkcji prezesa SM „Mokotów” i powołanie na te funkcję członka SM „Mokotów” p. Janusza Majkowskiego,
- odwołanie p. Mirosława Siennickiego z członka Zarządu i powołanie na tę funkcję członka SM „Mokotów „p. Franciszka Plucińskiego.

5\. W tajemnicy przed siedmioma „niepokornymi” członkami Rady Nadzorczej Zarząd SM „Mokotów”, przy udziale zatrudnionych kancelarii prawnych, przywrócił sądownie dwóch członków Rady Nadzorczej odwołanych przez Walne Zgromadzenie. Oficjalnie ta informacja została przekazana członkom spółdzielni w dniu 6 listopada mimo, że wyrok zapadł 22 września. Zarząd postąpił tak dlatego, aby wyrok się uprawomocnił, co znakomicie utrudniło zażalenie na to postanowienie. W ten sposób Zarząd SM „Mokotów” zapewnił sobie możliwość rządzenia, gdyż w 16 osobowym składzie RN Zarząd ma obecnie 9 osób, które go popierają.

Patrz załącznik nr 5
6\. W związku z przywróceniem dwóch członków Rady Nadzorczej wszystkie decyzje podjęte przez 7 członków Rady Nadzorczej zostały sądownie anulowane. Skoro w dniu głosowań tj 24 lipca i 2 sierpnia RN składała się z 16 osób a nie z 14, to głosowania przeprowadzone przez 7 członków RN były nieważne, bo nie spełniono wymogu obecności 50% członków RN.
Patrz załącznik nr 6
7\. W dniu 29.01.2015 r. ma zostać wyrzuconych ze spółdzielni siedmiu „niepokornych” członków Rady Nadzorczej, a także dwaj członkowie spółdzielni, którzy ośmielili się kandydować do Zarządu SM „Mokotów”, gdyż chcieli „uzyskać wpływ na działalność Rady Nadzorczej i Zarządu”.
Wyrzucenie ze spółdzielni i pozbawienie członkostwa oznacza:
- Brak możliwości bycia członkiem Rady Osiedla,
- Brak możliwości zabierania głosu i udziału w Walnych Zgromadzeniach,
- Brak możliwości wybierania i bycia wybieranym do organów spółdzielczych (Rada Nadzorcza, Zarząd)

Patrz załącznik nr 7

Jak komentuje jeden z „niepokornych” członków Rady Nadzorczej: „Jeśli tak się stanie, to w Radzie Nadzorczej liczącej 16 osób pozostanie tylko 9 osób całkowicie posłusznych Zarządowi SM „Mokotów”, które wbrew Walnemu Zgromadzeniu nie dopuszczą do podziału spółdzielni, ludzi którzy zaprowadzą dyktaturę rodem z Białorusi w naszej spółdzielni, bo skoro nas można wyrzucić za realizację postanowień Walnego Zgromadzenia, to będzie oznaczało, że w przyszłości będzie można wyrzucić każdego, kto choćby źle spojrzy na prezesa Hebdę lub będzie za mało energicznie bił mu brawo.”

M. SwiderskiW związku z powyższym mam następujące pytania do Pani Minister:
– Czy przewidziany prawem podział dużej spółdzielni i wydzielenie mniejszych spółdzielni faktycznie naraża na uszczerbek majątk spółdzielni-matki, co może być podstawą do uchylenia decyzji o podziale? Wydaje się, że nie da się przeprowadzić podziału dużej spółdzielni bez uszczerbku jej majątku. A zatem czy interpretacja podana przez Zarząd SM „Mokotów” nie oznacza, że prawo o podziale spółdzielni na mniejsze pozostaje „martwe”?
– Czy prawidłowy jest proces wydzielenia mniejszych spółdzielni na podstawie ich wartości rynkowej czy księgowej?
– Czy podstawą do pozbawienia członkostwa spółdzielni może być:
a. Publiczna krytyka działań Zarządu spółdzielni i jej prezesa?
b. Podjęcie starań mających na celu wejście, zgodnie ze statutem spółdzielni, do jej organów: Zarządu i Rady Nadzorczej, w celu uzyskania wpływu na działalność tych organów, czyli na funkcjonowanie spółdzielni? „Czy wrogami SM „Mokotów”, których trzeba wyeliminować, są ci którzy chcą mieć wpływ na działania RN i Zarządu spółdzielni?” – pytają jej członkowie zagrożeni pozbawieniem członkostwa z tego powodu.
c. Podjęcie działań mających na celu podział dużej spółdzielni i bez wyroku sądowego wydzielenie z niej mniejszych spółdzielni w granicach poszczególnych osiedli?
- W związku z tym zwracam się do Pani Minister, aby jeszcze przed
29.01.2015 r. spowodowała w ramach swoich uprawnień, kontrolę funkcjonowania Zarządu SM „Mokotów”
pod kątem zaistniałych wydarzeń, a szczególnie wobec poważnego podejrzenia, że Zarząd SM „Mokotów”:
a. Niewłaściwie interpretuje przepisy prawa spółdzielczego w kwestii podziału spółdzielni i praw członków spółdzielni.
b. Działał i zamierza działać na szkodę członków spółdzielni zainteresowanych jej losem, podejmujących inicjatywy mające akceptację Walnego Zgromadzenia, a niezgodne z linią obecnego prezesa, który chce bezpodstawnie pozbawić ich praw członkowskich (należy wstrzymać usunięcie „niepokornych” członków spółdzielni przynajmniej do czasu zakończenia kontroli).
c. Wprowadził w błąd sąd, który uchylił decyzje Walnego Zgromadzenia i „opozycyjnej” Rady Nadzorczej, jak również ukrył przed siedmioma „niepokornymi” członkami Rady Nadzorczej fakt zaskarżenia tych decyzji do sądu i jego postanowienia aż do ich uprawomocnienia, co uniemożliwia skuteczne zażalenie na te postanowienia sądu.
Uprzejmie proszę, abym po przeprowadzeniu takiej kontroli (załączam dostarczone mi dokumenty, które przy takiej kontroli zapewne będą
pomocne) został poinformowany o jej wynikach, najlepiej przez udostępnienie protokołu kontroli.

Pozostaję w szacunku

Artur Górski
Poseł na Sejm RP”

Warszawa, 7.01.2015 r

A tutaj inny komentarz członka tej SM ( boi się ujawnić):

„Prezes walczy tylko i wyłącznie o kasę dla siebie tylko i wyłącznie dla siebie. Jego działania jak większości prezesów wielkich spółdzielni nie mają nic wspólnego z dobrem mieszkańców. O ilość przekrętów Pana Hebda można byłoby napisać kilkanaście artykułów. Poczynając od milionowych kosztach obsługi budowy dwóch nowych budynków, których budowa się nie rozpoczęła i jeszcze długo się nie rozpocznie. Patrząc w rachunek inwestycyjny już dziś bez budowy metr mieszkania w tych budynkach to 12 tys za metr, a na działce nawet dziury w ziemi nie ma. Wszystkie te koszty są pakowane w koszty operacyjne spółdzielni, gdzie miesięcznie każdy mieszkaniec płaci tylko 0,16 zł od metra. Teraz sobie proszę policzyć, jak gigantyczna jest ta spółdzielnia przeciętnie miesięcznie spółdzielnia na swoje funkcjonowanie „dostaje” około 1 miliona złotych. Numer z pozwem do sądu przeciw wydzieleniu spółdzielni jest grany po raz kolejny, poprzednim razem prezes zablokował wydzielenie się osiedla Dąbrowskiego, kwestionując prawidłowość zebranych podpisów! Najsmutniejsze jest to że to z moich pieniędzy Pan Prezes płaci prawnikom, którzy chronią jego dochody a nie moje interesy jako mieszkańca.”

************************************************************************************************************

od admina witryny:

1) W dniu 16.01.2015 r. odbyła się kolejna rozprawa w Sądzie Okręgowym w Warszawie z pozwu wykluczonych  „niepokornych” przez RN SBM Zachód w WArszawie o uchylenie uchwał o wykluczeniu ich ze spółdzielni. Sprawa XXV C 653/14 

2) W dniu 27.01 sala 213 godz. 9.oo bedzie  rozprawa z  pozwu Antoniego Przechrzty, o unieważnienie uchwał nadzwyczajnego zebrania walnego, na którym to odwołano RN, kóra odwołała prezesa zarzadu i natychmiast przywrócono sobie  i poprzednią RN i zarząd.

W zasadzie to jako twórcy tej witryny winniśmy BARDZO DZIEKOWAĆ takim prezesom, że W TAK SKUTECZNY SPOSÓB WSPIERAJĄ NASZĄ TEZĘ O PATOLOGICZNIŚCI OBECNEJ FORMY POLSKICH SM, a nawet jej kryminogenności (o tym, że jest źródłem wszelkiego rodzaju korupcji, to już nawet nie wspominamy ).

 

 

Prawo WŁASNOŚCI !

DSC_0720Dziś, 15-go stycznia 2015r miała miejsce w Trybunale Konstytucyjnym bardzo ważna rozprawa. Rozprawa, której rozstrzynięcia będą miały wręcz olbrzymi wpływ na sytuację tak członków SM posiadajacych zarówno spółdzielcze prawa do lokalu, czy własność wyodrębnioną mieszkania, jak i tych osób, które nie będąc członkami SM, posiadają mieszkania jako własność wyodrębnioną. Rozprawa trwała od godz. 9-ej do 14-ej i została odroczona do dn.05.02.2015r

Prezentujemy, refleksje naszych kolegów biorących udział jako publiczność w rozprawie. Refleksje , a wlaściwie ich odczucia z tego uczestnictwa. Mają pełną legitymację do takiego prezentowania swojego stanowiska, a uprawnia ich do tego zarówno ilość lat walki o unormalnienie polskich SM, jak i to jakie ta walka przyniosła im uszczerbki tak finansowe, jak i na ich zdrowiu.

„Kto jest ważniejszy, osoba prawna ( SPÓŁDZIELNIA ) czy obywatel?

  Oto jest pytanie !!

Na to pytanie w poprzednich latach odpowiadał w Trybunale Konstytucyjnym, jako reprezentant grupy posłów Ryszard Kalisz – działo się to 15-07-2009r.
Wówczas odpowiedział z całą stanowczością, że najważniejszy w systemie prawa jest OBYWATEL.

KaliszZnowu zegarek? Ale tym razem nie z PO. A rączki tak jakby czekały na „bransoletki”.

W dniu 15-01-2015r Pan poseł Ryszard Kalisz niestety zapomniał o obywatelu.

Pan poseł bronił abstrakcyjnej osoby prawnej- Spółdzielni Mieszkaniowej.
Panie pośle, Pan bronił osoby prawnej poprzez wizje zatrudnionych najemnych pracowników organów spółdzielczych.
Jako prawnik i przedstawiciel Sejmu winien Pan Poseł bronić OBYWATELI i posiadać wiedzę, że spółdzielnia mieszkaniowa, jako osoba prawna zawsze dysponowała i dysponuje tylko i wyłącznie środkami finansowymi jej mieszkańców. Jest po prostu zwykłym zarządcą bez własnego kapitału.

KONSTYTUCYJNE PRAWO WŁASOŚCI Panie pośle musi być respektowane w każdej działalności również w spółdzielniach mieszkaniowych.
Jako spółdzielcy- OBYWATELE RP z chęcią obejrzymy Pana występ w teatrze , gdyż jest Pan świetnym aktorem . W Trybunale Konstytucyjnym oczekujemy od Pana profesjonalizmu poselskiego i prawniczego nie zaś tragikomedii, jaką Pan zaprezentował w dzisiejszym dniu.
Jak się ma równość obywatelska do korporacyjnej równości członkowskiej?
Doskonale posiada Pan wiedzę, że prawo ma służyć ludziom. Osoba prawna nie była i nie jest człowiekiem. Za błędy i liczne patologie czynione przez najemnych funkcyjnych przedstawicieli organów w spółdzielniach mieszkaniowych płacą niewinni ludzie: mieszkańcy-obywatele RP, czlonkowie SM i nie tylko.
Niech Pan czyta przepisy w całości nie zaś w abstrakcyjnej formie osoby prawnej.

****************************************************************************************

PG na sali
Odnosząc się do wypowiedzi Pani reprezentującej Prokuratora Generalnego proponujemy powrót do nauki prawa najlepiej w praktyce, oraz logiki. Bez tytułu łatwiej przyswoić obecnie obowiązujące prawo w odniesieniu do obowiązującej Konstytucji RP.

*************************************************************************************************

Screenshot_6Panie Sędzio Kieres ludzie nawet za komuny posiadali wiedzę, że dokonują zakupu mieszkania w inwestycji, którą w pełni sfinansowali, nie zaś ograniczonego prawa do lokalu.
Zarządca spółdzielnia winien przyjąć dokument – akt notarialny- oświadczenie lub inny prawem wymagany, że Kowalski wybudował lub zakupił na rynku wtórnym dane mieszkanie i obligatoryjnie bez żadnej deklaracji uznać Kowalskiego za właściciela danego lokalu z pełnym uczestnictwem i respektowaniem prawa o własności.

***********************************************************************************************************************

A oto galeria „NIEPOKORNYCH” w sali TK:

Screenshot_1Screenshot_2Screenshot_3Screenshot_4

oraz zdjęcie, ktore trzeba by zatytułować: „czyżby wspólnicy?:

Screenshot_5

Przypisek ad personam:

Co się dziwić całej Polsce skoro warszawiaków, niby aktywnych, była garstka. Gdzie te aktywne chłopy z Warszawy?

Swoje refleksje przedstawiają uczestnicy rozprawy:

Przedstawiciele KZLiS: oddział Grodzisk Mazowiecki i oddział Żyrardów”

==========================================================================================================

Było nieźle. Dobrze się spisaliście, chociaż Wysoki Trybunał musiał Was przywoływać do porządku. Sędziowie też prowadzili sprawę całkiem do rzeczy. Ciekawe co z tego wyniknie, bo my tam wiemy, że jak sędziowie są „do rany przyłóż”, to szykują nam niemiłą niespodziankę.

Platforma! Jak ten wyrok nam spapracie, tak jak sejmową opinię, to możecie pakować manatki. Nie odpuścimy wam, choćby nam przyszło głosować na PiS (mimo tego, że też ma nas w głębokim poważaniu), chyba, że ludzie zmądrzeją i wprowadzą do sejmu nową partię.
WY NASZYCH GŁOSÓW NIE DOSTANIECIE POZA WYJĄTKAMI JAK PANI POSEŁ LIDIA STAROŃ.

Temida

Szykujecie maszyny?

DSC_0715

Trybunał Konstytucyjny

Jutro przed godz. 9:00 tu wywiesimy linka do transmisji:

http://trybunal.gov.pl/rozprawy/transmisja-rozpraw/

Niektórzy użytkownicy naszej witryny o 2-giej w nocy wyruszają w drogę aby dotrzeć o czasie na rozprawę.

Petarda! Życzymy szerokiej drogi!

Przewodniczca

Prosto z sali  -  przewodnicząca składu orzekającego sędzia Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz

Kalisz

Prosto z sali - przedstawiciel Sejmu i nasz oponent mecenas Kalisz, który w swoim wystąpieniu przebarwionym   politycznie zapomniał o merytorycznych argumentach

Screenshot_1przedstawiciel wnioskodawców mec. Aleksander Praksa, posłanka Lidia Staroń
i przedstawiciel Prokuratora Generalnego Barbara Długołęcka

 

Protest zwykłego spółdzielcy !!

DSC_0720

Andrzej Cieślikowski                                                                                                                                                                                              Olsztyn. 12.01.2015

Trybunał Konstytucyjny
Warszawa

Uwagi zwykłego spółdzielcy do rozpatrywanego wniosku sygn. akt K 60/13

Z niesmakiem, ale bez zdziwienia zapoznałem się z obszernym pismem Marszałka Sikorskiego, z pismem zwanym stanowiskiem Sejmu. Jest ono niestrawne ze względu na zawiły język, wewnętrznie sprzeczne tezy, zniekształcanie obrazu stanu faktycznego wspólnotowego i spółdzielczego zarządzania, itp.
Odniosę się do kilku z wielu wymagających tego kwestii.

1.Za późno Trybunał zajmuje się tematem zgłoszonym po latach funkcjonowania ustaw spółdzielczych, zwłaszcza po nowelizacji z 2007 roku. Już wtedy łatwo można było przewidzieć praktyki sprzeczne z duchem i z literą dziurawego prawa, niespójnego z innymi ustawami . Sprzecznego z autentycznie podmiotowym usytuowaniem członków spółdzielni oraz użytkowników i właścicieli lokali Wbrew podstawowej zasadzie samorządności w spółdzielniach. Lepiej późno niż wcale.

2. Zwracam uwagę na miałkość powtarzanego od lat i podchwytywanego przez sądy także fałszywego hasła propagandowo negatywnego lobby funkcyjnego, iż przymusowy zarząd spółdzielczy nieruchomościami stanowić ma zabezpieczenie praw użytkowników lokali spółdzielczych, nie będących własnością odrębną.

Otóż na mocy obecnego prawa LOKALE SPÓŁDZIELCZE WE WSPÓLNOTACH NADAL SPÓŁDZIELCZYMI POZOSTAJĄ! Ich interesy we wspólnocie reprezentuje zarząd spółdzielni, czyli prezes, nie owi spółdzielcy. Zatem ich wpływ na zarządzanie nieruchomością pozostaje bez zmian – jak dotąd na zasadach spółdzielczych, czyli realnie fikcyjny, często pozorowany przy władczym po prezesowsku tam zarządzaniu.

TO EFEKT ASPOŁECZNEGO SPÓŁDZIELCZEGO ZARZĄDU, A NIE WSPÓLNOTOWEGO!

3. „Władcy ”SM obawiają się ograniczenia ich monopolu informacyjno – decyzyjnego!
W strukturach spółdzielczych, których podstawową zasadą powinna być realna samorządność, transparentność funkcjonowania. Czyli uczciwość. Podmiotowe właścicielsko usytuowanie członków i mieszkańców – odpowiednio do tytułów własności lokali. A z tym poważne trudności w wielu sm. Przykładową ilustracją są głośne ostatnio choćby wielkie kłopoty SM Śródmieście w Łodzi, Śródmiejskiej SM w Warszawie, SM Hutnik w Ostrowcu Świętokrzyskim, itd. Tam ów przymusowy zarząd spółdzielczy doprowadził do olbrzymiego zadłużenia, co spada na niewinnych mieszkańców i skutkuje dalszymi kłopotami – do upadłości likwidacyjnej sm włącznie. To efekt fatalnego władczego zarzadzania spółdzielniami. Braku realnego dostępu członków do istotnych informacji, ignorowania prób ich interwencji. TAKIE ZWICHROWANE RELACJE FUNKCJONUJĄ W WIELU SPÓŁDZIELNIACH. Jako efekt łatwego do dowolnego interpretowania i naginania prawa.

4. Zgodne z konstytucją wprowadzenie Ustawy o własności lokali do spółdzielni mieszkaniowych odnośnie praw właścicieli odrębnych lokali powinno być pełne, albo wcale. Obecne ograniczenia są półśrodkiem tworzącym galimatias praktycznie utrwalający nadmierne władztwo zarządów sm. Jawnie owo lobby prowadzi nachalnie systematyczną propagandową kampanię antywspólnotową! Jakby wspólnoty stanowiły jakieś zło, a jedynie spółdzielcze półniewolnicze relacje niby świetne!
WŁASNOŚĆ ODRĘBNA I Z NIEJ WYNIKAJĄCE PRAWA WŁAŚCICIELI POWINNY BYĆ JEDNAKOWE NIEZALEŻNIE OD NAZWY ZASOBÓW MIESZKANIOWYCH. ZGODNIE Z KONSTYTUCYJNĄ ZASADĄ RÓWNOŚCI PRAW!

5. Do tego jeszcze jeden aspekt. Otóż szermują propagandyści hasłami o dobrowolności członkostwa. W sytuacji, gdy od lat był przymus polegający na łączeniu przydziału lokalu spółdzielczego z członkostwem. Potem doszły nowe praktyki polegające na przyjmowaniu w poczet członków wedle uznania zarządu, niezależnie od związku lokalowego ze spółdzielnią. Przy tym właścicieli odrębnych lokali z nieruchomości zarządzanych przez inne niż spółdzielnia instytucje pozbawia się członkostwa, nawet wbrew ich woli pozostawania nadal członkiem spółdzielni! To nieoficjalna kara za rezygnację z droższego i nieprzejrzystego na ogół zarządzania spółdzielczego na rzecz wspólnotowego. Jednocześnie tak pozbawia się tych byłych już spółdzielców udziałów w nieraz dużej wartości majątku wspólnym SM, określonym w art. 40 UoSM.

6. Mienie spółdzielni jest ustawowo własnością prywatną członków. Na papierze. Bo jest, a jakoby jej nie było – zależnie od doraźnych interpretacji oraz od okoliczności! Gdy ktoś przestaje być członkiem SM, owa jego część niby prywatnej własności automatycznie znika w oparach ustawowych interpretacji. Jednocześnie przy podziale spółdzielni i powstaniu nowej – odpowiednia część owego majątku jednak idzie za członkami do nowej SM. Gdy jednak powstaje wspólnota mieszkaniowa w nieruchomości SM, owe udziały w majątku /prywatnym!/ znikają jak kamfora! Nawet nie oddaje się pieniędzy z funduszu remontowego w części powstałej z wpłat mieszkańców nieruchomości – tak zinterpretował to jakiś wysoki sąd. Natomiast po likwidacji spółdzielni – jej i zarazem prywatny członków cały majątek dzielony jest pomiędzy ostatnich członków! Galimatias totalny.

Dodatkowo tzw. spółdzielcze (lokatorskie i własnościowe) lokale mieszkalne i inne w całości sfinansowane przez użytkowników nie są ich własnością, a własnością spółdzielni, która nie wydała trwale na ich budowę ani grosza!

WŁASNOŚĆ PRYWATNA JEDNO MA MIEĆ IMIĘ I JEDNAKOWO CHRONIONA KONSTYTUCYJNIE, SKORO W USTAWACH I W PRAKTYCE TAKIE SPRZECZNOŚCI!

PRAWO POWINNO SŁUŻYĆ OBYWATELOM I DLA NICH BYĆ JEDNOZNACZNIE ZROZUMIAŁE – WPROST.

Andrzej Cieślikowski

 

ŁÓDŹ dołącza do protestu

Screenshot_1Screenshot_2Screenshot_3

PROTESTUJEMY! – ciąg dalszy

Elbląg 11 styczeń 2015r

DSC_0720

Obywatelskie Stowarzyszenie
Uwłaszczeniowe w Elblągu
82- 300 Elbląg ul. Wiejska 20/I/2

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego
Sławomira Wronkowska- Jaśkiewicz
Przewodnicząca Składu Orzekającego
W sprawie sygn. akt K 60/13

Sędzia Sławomira Wronkowska - Jaśkiewicz

Szanowna Pani Sędzio

Obywatelskie Stowarzyszenie Uwłaszczeniowe z siedzibą w Elblągu kieruje na Pani ręce, jako Przewodniczącej składu orzekającego w sprawie K 60/13 sprzeciw dotyczący opinii wniesionych do akt sprawy przez Sejm R P oraz Prokuratora Generalnego. Nasz niepokój wywołuje na str. 26 opinii wniesionej przez Sejm do wniosku w spr. K 60/13 skierowanego przez posłankę Lidię Staroń do Trybunału Konstytucyjnego w intencji obrony praw posiadaczy odrębnej własności lokalu w spółdzielniach mieszkaniowych oraz w interesie członków tych spółdzielni.
W stanowisku Sejmu, ta część opinii dotyczy art. 3 ust 1 i 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Ustawowa treść tych zapisów pozwala na członkostwo w spółdzielni każdej dosłownie osobie, nawet niepowiązanej ze spółdzielnią intencją zaspokojenia potrzeby mieszkaniowej. Słowem deklarację członkowską może złożyć nawet szejk ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, wziąć udział w walnym i decydować o naszych czynszach. Zamysł wniosku, na którym opiera się zaskarżenie sugeruje, że członkostwo w spółdzielni powinno być powiązane z posiadaniem prawa do lokalu w tej spółdzielni. My się z tym stanowiskiem zgadzamy a Marszałek Sejmu nie. Oto fragment podpisanej przez tego ojca narodu opinii zamieszczonej na jej 26 stronie:
„Zarzut naruszenia art. 2 Konstytucji jest więc nie tylko nieuzasadniony, ale i irrelewantny. Jeżeli bowiem wnioskodawcy stawiają jako problem brak ścisłego powiązania pomiędzy członkostwem w spółdzielni mieszkaniowej a przysługiwaniem praw do lokalu w budynku budowanym lub zarządzanym przez spółdzielnię mieszkaniową, to z pewnością nie jest to zagadnienie „zakotwiczone” w treści art. 3 ust. 1 i ust. 3 u.s.m. czy też nawiązujące do ratio tego przepisu”.
Naszym zdaniem przepis art. 3 u.s.m. jest źródłową normą prawną określającą zasady rekrutacji członków spółdzielni mieszkaniowych i dlatego nie zgadzamy się z sejmową insynuacją irrelewantności zarzutów wniosku w tej sprawie. Z tej przyczyny oraz z powodu absurdalności innych twierdzeń sejmowej opinii uznaliśmy, że Marszałek Sejmu, który podpisał opinię wymierzoną przeciwko interesowi obywateli swojego kraju w liczbie 1/3 jego społeczeństwa powinien stać się irrelewantny dla naszego kraju z punktu widzenia kwalifikacji zarówno merytorycznych jak i politycznych wymaganych na tym stanowisku.

Po dokładnym zapoznaniu się ze stanowiskiem Sejmu doszliśmy do wniosku, że ekspertyza ta jest nieobiektywna, pokrętna a czasami nawet wręcz przewrotna, posługująca się ocenami nie mającymi oparcia w stanie faktycznym, rozmyta licznymi cytatami z wyroków i publikacji autorytetów w dziedzinie spółdzielczości, w wielu miejscach niekonsekwentna, naszpikowana neologizmami i nowomową a w niektórych wywodach wręcz kuriozalna. Więcej w niej filozofii i teorii a niżeli prób rzetelnej oceny empirycznych efektów jakimi skutkują w praktyce normy prawne, które mają być poddane procedurze oceny przez Trybunał.

Z uwagi na dużą objętość sejmowej opinii ( 83 strony) zacytujemy tu i skomentujemy argumenty sejmowej kpiny we fragmencie, który dotyczy najbardziej w naszej ocenie istotnej części wniosku skarżącej zapisy art. 27 ust 2 i 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Zapisy te dają spółdzielni przywilej zarządzania mieszkaniami przekształconymi w odrębną własność wg reguł prawa spółdzielczego a nie według reguł ustawy o własności lokali do momentu przekształcenia ostatniego lokalu w budynku. W każdych innych zasobach mieszkaniowych budynek zaczyna być zarządzany na podstawie ustawy o własności lokali już w momencie ustanowienia odrębnej własności na pierwszym lokalu a w spółdzielniach dopiero wtedy, kiedy przekształcony zostanie ostatni lokal. W ocenie wnioskodawców, którą podzielamy, taki stan rzeczy jest naruszeniem konstytucyjnej zasady równości wszystkich obywateli wobec prawa. Ustawa o własności lokali daje mieszkańcom spółdzielczych osiedli posiadającym lokal ze statusem odrębnej własność prawo lepszej i bardziej bezpośredniej kontroli środków wpłacanych przez nich na utrzymanie części wspólnych budynku. Sejm nie chce tej korzystnej zmiany dla właścicieli lokali. Cytujemy jakich środków używa, żeby do niej nie dopuścić. Fragmenty argumentów zawartych w opinii sejmowej będą cytowane w kolorze czarnym a nasz komentarz w odcieniu koloru biskupiego. Cytaty znajdziecie na stronach 64-76 stanowiska sejmu.
Cytujemy:
4. Rozwiązanie przyjęte w art. 27 ust. 2 i ust. 3 u.s.m. prowadzi – formalnie rzecz biorąc – do ograniczenia uprawnień, jakie przysługują właścicielom lokali w zwykłych wspólnotach mieszkaniowych (funkcjonujących na podstawie przepisów u.w.l.). Skoro bowiem w nieruchomościach objętych działaniem u.s.m. wspólnota mieszkaniowa nie działa (a nawet nie stosuje się przepisu art. 6 u.w.l. stanowiącego, czym jest wspólnota mieszkaniowa) i nie odbywają się zebrania właścicieli lokali, to tym samym właściciele ci nie podejmują decyzji w istotnych sprawach dotyczących nieruchomości wspólnej, m.in. nie przyjmują rocznego planu gospodarczego, nie decydują o wysokości opłat na pokrycie kosztów zarządu nieruchomością wspólną ani o wysokości wynagrodzenia zarządcy, nie podejmują decyzji w sprawach dotyczących zmiany przeznaczenia nieruchomości lub zmian własnościowych (w tym dotyczących zmian udziałów, zbywania lokali powstałych z przebudowy części wspólnych budynku, podziału nieruchomości wspólnej lub nabywania nieruchomości przez wspólnotę mieszkaniową).
Efektem art. 27 ust. 2 i ust. 3 u.s.m. jest więc pewne ograniczenie uprawnień właścicieli lokali w prawach przysługujących im z tytułu udziału w nieruchomości wspólnej; postanowienia art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 zdanie 1 Konstytucji mogą być zatem adekwatnymi wzorcami kontroli tych przepisów. Tym niemniej, jest to ograniczenie wprowadzone w drodze ustawy i uzasadnione co najmniej trzema przesłankami:
Po pierwsze, ustawodawca zakłada, że – przynajmniej co do zasady i na początku procesu ustanawiania odrębnej własności lokali – spółdzielnia będzie tym współwłaścicielem, którego udział w nieruchomości wspólnej jest największy. Wprowadzenie mechanizmu powierzania zarządu decyzją większości współwłaścicieli prowadziłoby więc – zapewne – do tego samego rezultatu” - TWIERDZENIE POKRĘTNE – wiadomo, że po ustanowieniu odrębnej własności pierwszego lokalu w budynku zarząd przypadnie spółdzielni, bo będzie ona większościowym udziałowcem i przegłosuje właściciela lokalu. Nie o to jednak chodzi kto będzie zarządzał tylko według jakich reguł będzie zarządzał. Budynek będzie musiał być zarządzany według reguł prawnych ustalonych dla wspólnoty a nie dla spółdzielni. A to oznacza, że prezes spółdzielni jako zarządca wspólnoty będzie musiał przedstawiać właścicielowi lokalu jako członkowi wspólnoty roczne rozliczenie przychodów i kosztów utrzymania budynku. Właściciel lokalu mieszkalnego w budynku uzyska więc prawo do bezpośredniej i realnej kontroli sposobu w jaki prezes wydaje jego środki. Uzyskanie szczegółowej informacji na temat tego ile czynszu prezes zebrał w ciągu roku z określonego budynku i ile na co wydał w budynku zarządzanym według reguł spółdzielczych jest nie do wyegzekwowania. Trzeba się o nią sądzić parę lat i to jeszcze z negatywnym skutkiem. Problem nie jest tajemnicą bo zjawiska głębokiej patologii w spółdzielniach mieszkaniowych są nagłaśniane przez media.
„Po drugie, wprowadzanie już z chwilą ustanowienia odrębnej własności pierwszego lokalu w nieruchomości wielolokalowej typowych mechanizmów zarządu nieruchomością wspólną wynikających z ustawy o własności lokali wydaje się rozwiązaniem apragmatycznym także z tego punktu widzenia, że spółdzielnia mieszkaniowa jest profesjonalnym zarządcą”ARGUMENT NIEOBIEKTYWNY (na rynku funkcjonują też inni kwalifikowani zarządcy równie profesjonalni jak spółdzielnie). W wielu przypadkach koszty sprawowania zarządu przez spółdzielnię będą niższe niż koszty zarządu sprawowanego przez wybranego w tym celu zarządcę.
Po trzecie, za rozwiązaniem przyjętym w art. 27 ust. 2 i ust. 3 u.s.m. przemawia dążenie do unikania „dublowania się” mechanizmów zarządu (wynikających z istnienia wspólnoty mieszkaniowej i charakterystycznych dla spółdzielni).” – TWIERDZENIE POKRĘTNE – było sprawą oczywistą, że uznanie konstytucyjnego założenia ochrony własności prywatnej i wprowadzenie do ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych instytucji odrębnej własności lokalu spowoduje transformację ustrojową spółdzielni mieszkaniowych. Zadaniem norm prawnych jest wprowadzanie ładu funkcjonalnego w zasadach działania elementów struktury – w tym i struktury gospodarczej – państwa. Przepisy obarczone takim zadaniem powinny być przede wszystkim konsekwentne, bo w przeciwnym wypadku zamiast ładu wprowadzają bałagan, a bałagan jest pożywką dla wszelkiego rodzaju patologii. W momencie ustanowienia odrębnej własności na pierwszym lokalu, w budynku wielolokalowym będącym do tej pory wyłączną własnością spółdzielni powstają dwie własności – osoby fizycznej i spółdzielni. Taki jest stan faktyczny. I bez względu na to, czy się to komu podoba, czy też nie, w budynku pojawia się fizycznie stan prawny określony przez prawo mianem wspólnoty własności. Dla wspólnoty zaś prawo przewiduje odrębne od spółdzielczych zasady funkcjonowania i powinny być one bezwzględnie stosowane. Zasady te są o wiele mniej skomplikowane od spółdzielczych i zapewniają właścicielom lokali bezpośredni (a nie jak w spółdzielni – pośredni) wpływ na gospodarowanie środkami łożonymi przez nich na utrzymanie budynku.

„To, że w okresie transformacji ustrojowej każdego podmiotu pojawia się okres przejściowy, w którym podmiot ten funkcjonuje trochę według starych a trochę według nowych reguł nie powinno hamować samej transformacji, bo w przeciwnym wypadku konstytucyjne założenia państwa stają się pustosłowiem) a przede wszystkim – potrzeba zabezpieczenia i ochrony praw osób uprawnionych z tytułu spółdzielczych praw do lokali.”  – TWIERDZENIE to jest wręcz KURIOZALNE, bo wyraźnie akceptuje wyższość praw tych mieszkańców spółdzielni, którzy dysponują spółdzielczymi tytułami do lokali od tych, którzy przekształcili takie tytuły w prawo odrębnej własności. To stanowisko sejmu jest oburzającym odruchem nieuprawnionej i zakazanej przez Konstytucję dyskryminacji grupy właścicieli lokali mieszkających w spółdzielczych osiedlach. Trzeba mieć na względzie i to, że nie każda z tych osób może (z powodów prawnych lub faktycznych) stać się właścicielem zajmowanego przez siebie lokalu; TWIERDZENIE z dużą dozą PRZESADY (osoby, które ze względów prawnych lub faktycznych nie mogą stać się właścicielami zajmowanych przez siebie lokali stanowią marginalny odsetek spółdzielczej populacji, a zjawiska marginalne nie powinny ograniczać praw zdecydowanej większości); stosunkowo nieskomplikowane jest natomiast uzyskanie członkostwa w spółdzielni i w ten sposób zapewnienie sobie wpływu na decyzje podejmowane m.in. w stosunku do nieruchomości, w której znajduje się dany lokal – TWIERDZENIE wyjątkowo PRZEWROTNE, bo ze strony praktyków wynika takie doświadczenie, że o ile uzyskanie członkostwa w spółdzielni nie jest skomplikowane, a można nawet powiedzieć, że jest bezkrytyczną adoracją zasady „otwartych drzwi” co skutkuje patologią notującą w rejestrach spółdzielni znaczną ilość członków niepowiązanych ze spółdzielnią cechą zaspokojenia potrzeby mieszkaniowej, to utrzymanie członkostwa przez tych, którzy są dociekliwi i chcą wiedzieć za co płacą, jest już o wiele bardziej skomplikowane. Znaczna część równie dociekliwych poskramia swój temperament obserwując komplikacje jakie dotykają tych, których poniosła ciekawość. Pozostała zaś część złożona w zdecydowanej większości z osób, które nie są ekspertami szerokiego spektrum przepisów prawnych, w oparciu o które działa spółdzielnia i nie potrafią ocenić sprawozdania finansowego lub bardzo ogólnikowego sprawozdania z działalności spółdzielni (przy wspieranym przez sądy blokowaniu dostępu do dokumentów szczegółowych) idzie w ślady zniechęconych i rezygnuje z udziału w osobistym zarządzaniu spółdzielnią. Taki jest główny powód pasywnej postawy członków spółdzielni, o której wspomina opinia sejmowa na jednej ze swoich licznych stron.
Sytuacja ta jest natomiast źródłem kompletnego braku kontroli nad działalnością spółdzielni mieszkaniowych. Utrwalenie jej jest bez wątpienia intencją tych, którzy czerpią z owego stanu rzeczy nieuzasadnione profity. Jeśli broni tego położenia Marszałek Sejmu to znak, że zaufanie obywateli do władzy nie jest priorytetem tego państwa.

Liczymy na orzeczenie niezawisłe oparte o przesłanki merytoryczne i wolne od politycznych tendencji wyraźnie zarysowanych w obydwu przywołanych opiniach.

 

Z wyrazami szacunku
w imieniu Stowarzyszenia

Prezes Witold Łada

V-ce Prezes Zbigniew Pąsik

Do wiadomości:
1.Marszałek SejmuRP
2. Prokurator Generalny

 

Protestujemy!

Temida

Sprzeciw 1

Sprzeciw 2

Sprzeciw 3

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Pustków Osiedle; dn. 11.01.2015r

DSC_0720

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego
Sławomira Wronkowska – Jaśkiewicz
Przewodnicząca Składu Orzekającego
w sprawie sygn. akt K 60/13

Szanowna Pani Sędzio

Środowisko członków polskich SM, ale nie tylko, skupione wokół ogólnopolskiej witryny internetowej http://temidacontrasm.info/ ;

witryny posiadającej ponad 5,5 tys zarejestrowanych użytkowników;

ponad 600 wpisów w temacie SM;

witryny, którą dziennie odwiedza do 2000 osób, a w skali miesiąca ma ponad 40 tys. „wejść”;

witryny będącej AGORĄ tych szeregowych członków SM,

kieruje na Pani ręce, jako Przewodniczącej składu orzekającego w sprawie K 60/13, sprzeciw dotyczący opinii wniesionych do akt sprawy przez Sejm RP oraz Prokuratora Generalnego.

Nasze oburzenie wywołuje nierzetelne i jednostronne, a przez to w konsekwencji wyraźnie tendencyjne stanowisko instytucji reprezentujących władzę ustawodawczą i wykonawczą naszego państwa w sprawie praw nieporównywalnej z uwagi na swój ogrom grupy społecznej, która liczy niemal 1/3 obywateli naszego kraju. Mieszkańcy osiedli w spółdzielniach mieszkaniowych stanowią potężną rzeszę mocodawców dla osób wykonujących mandat posła oraz pełniących funkcje w organach administracji państwa. Dlatego jesteśmy wręcz zgorszeni postawą autorów obydwu ekspertyz opiniujących na szkodę swojego elektoratu zastrzeżenia do przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych zgłoszone w naszym interesie przez grupę posłów dostrzegających wagę problemów, które skutkują skłonnością do stałego pogarszania się standardów usług świadczonych członkom przez spółdzielnie mieszkaniowe. Znajduje to swoje odbicie w rosnącej liczbie ogłaszanych przez sądy postępowań upadłościowych i naprawczych tych podmiotów.

Straty ponoszone przez członków spółdzielni postawionej w stan upadłości są wynikiem kompletnego braku nadzoru nad procesem jej zarządzania. W spółdzielniach mieszkaniowych zupełnie nie sprawdzają się bowiem wszelkie mechanizmy kontroli wewnętrznej takie jak instytucje rad nadzorczych i związków rewizyjnych.

Nie działa również system bezpośredniej kontroli członkowskiej, ponieważ dla trafnej oceny decyzji zarządu, członkom spółdzielni niezbędny jest bezwarunkowy dostęp do spółdzielczych dokumentów. Tymczasem przepisy zarówno aktualnie obowiązujące, jak również te projektowane przez Komisję pracującą nad nowym kształtem prawa spółdzielczego, zakładają warunkowy dostęp członków do źródłowych dokumentów spółdzielczych. Nasze wieloletnie doświadczenia wskazują, że taki stan prawny jest mechanizmem całkowicie blokującym członkom spółdzielni dostęp do wiedzy niezbędnej dla właściwej oceny pracy organu, któremu powierzyli w opiekę swój majątek oraz nieodzownej dla podejmowania w stosownym czasie działań zapobiegających niekorzystnym skutkom powodowanym przez błędne, bezmyślne a czasami nawet rozmyślnie szkodliwe decyzje spółdzielczych organów. Praktyka pokazuje, że tylko bezpośredni nadzór właścicielski osób posiadajacych własność wyodrębnioną własnego mieszkania może być skutecznym nadzorem w rzeczywistości naszych SM.

Ze statystyk wynika, że proces przekształcenia spółdzielczych praw do lokali w odrębną własność tych lokali zbliża się do poziomu 50% spółdzielczych zasobów mieszkaniowych. Z uwagi na ten aspekt sytuacji pora wydaje się więc bardzo odpowiednia dla weryfikacji wcześniejszego stanowiska Trybunału sformułowanego w wyroku z dn. 28 października 2010r sygn. akt SK 19/09 i otwarcia szerokiej rzeszy właścicieli lokali w spółdzielniach mieszkaniowych dostępu do wiedzy dotyczącej przychodów i kosztów w nieruchomościach, w których znajdują się ich lokale. Droga do pozyskania takiej wiedzy prowadzi przez uchylenie przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych wykluczających możliwość stosowania w budynkach spółdzielczych mechanizmów zarządu nieruchomością wspólną wynikających z ustawy o własności lokali z chwilą ustanowienia odrębnej własności pierwszego lokalu, przepisów tworzącego de facto nową grupę społeczną, tj. właścicieli bez pełni praw do swojej własności.
Stosowane w obu pismach socjotechniki, a szczególnie w piśmie zatytułowanym „Stanowisko Sejmu”, w stosunku do tak istotnego dla nas wątku poselskiego wniosku związanego z zapisami art. 27 ust 2 i 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, budzą nasz niesmak, zażenowanie, a także nasze liczne zastrzeżenia.
Liczymy zatem na orzeczenie niezawisłe, oparte o przesłanki merytoryczne i wolne od politycznych tendencji wyraźnie zauważalnych w obydwu opiniach, które są przedmiotem naszego protestu.

 

Z wyrazami szacunku
ADMINISTRATOR WITRYNY
Marek Depowski – Marcus

==========================================================================================================

Oba protesty zostaną jutro przesłane pocztą do TK, na ręce przew. składu orzekającego w naszej sprawie.

Można je dowolnie kopiować i edytować dla potrzeb przeslania w swoim imieniu.

Ostatnia szansa.

DSC_0720

Witamy

Zwracamy się do niepokornych skupionych w stowarzyszeniach działających w środowiskach spółdzielni mieszkaniowych oraz do administratorów witryn internetowych, które poświęcają uwagę batalii z patologią w spółdzielniach mieszkaniowych. Jak z pewnością wiecie milowymi krokami zbliża się rozstrzygnięcie Trybunału w bardzo ważnej dla nas sprawie oznaczonej sygnaturą K 60/13. Ponieważ na interesujące nas zmiany w nowym  prawie spółdzielczym, ze względu na strajk Komisji Nadzwyczajnej, nie możemy liczyć nie tylko w tej ale pewno i w przyszłej kadencji, warto się zorganizować, żeby nie zmarnować ostatniej naszej szansy.

Chodzi oczywiście o to, żeby Trybunał uchylił z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych niekorzystne zapisy blokujące możliwość powstawania wspólnot w ramach spółdzielni mieszkaniowych. Jeśli zostaną uchylone sejm będzie musiał w ich miejsce wprowadzić do aktualnie obowiązującej ustawy przepisy w interesującym nas brzmieniu.  W naszej ocenie to jest jedyny sposób na to, aby właściciele lokali w spółdzielniach mieszkaniowych uzyskali bezpośredni dostęp do informacji o wpływach i wydatkach związanych z budynkiem, w którym znajduje się ich lokal. Bardziej już nie można pomóc mieszkańcom budynków wielolokalowych w spółdzielniach mieszkaniowych.

Ale sprawa nie jest prosta, bo nasz parlament nie jest zachwycony perspektywą zmian, które by nam znacznie ułatwiły możliwość poskromienia prezesowskiej samowoli. Do sprawy wpłynęły skandalicznie wręcz przewrotne i wymierzone w nasz interes stanowiska Sejmu i Prokuratora Generalnego:

http://temidacontrasm.info/irrelewantny/

Sytuacja nie wróży więc nic dobrego, co nie oznacza, że nie możemy tego fatum odwrócić. Jeśli się sprężymy i jednomyślnie skrzykniemy, to możemy sporo osiągnąć. Proponujemy zatem Stowarzyszeniom i Witrynom Internetowym, aby oprotestowały opinie Sejmu i Prokuratora Generalnego w naszej sprawie wysyłając do Trybunału sprzeciw na ręce Przewodniczącej Składu Orzekającego p. prof. Sławomiry Wronkowskiej-Jaśkiewicz. Szkic sprzeciwu oddzielnie dla Stowarzyszeń i oddzielnie dla Witryn poniżej w załączeniu. Roześlijcie to wystąpienie do znanych Wam witryn i stowarzyszeń w terenie.

Wierzcie nam, to ostatnia nasza szansa. Jeśli jej nie wykorzystamy, to spokojnie możemy złożyć broń, bo nasi adwersarze będą nas tak długo kiwać i dręczyć, aż nas zmęczą i zniechęcą do ostatniego. To jest z ich strony przemyślana strategia. My ją nazywamy spółdzielczym mobbingiem. Walczymy z nim już 10 lat, z miernym zresztą skutkiem. Powstaje więc pytanie, na ile jeszcze starczy nam sił?

Rozprawa TK wyznaczona została na dzień 15.01.2015r , godz. 9:00

http://trybunal.gov.pl/

Sędzia Sławomira Wronkowska - JaśkiewiczPrzewodniczaca skladu przekajacego TK

Wystąpienia należałoby wysłać najpóźniej w poniedziałek. My opracujemy swoje przez sobotę i niedzielę, wyślemy w poniedziałek i wywiesimy w witrynie. Dobrze, żeby Wasze też zostały wywieszone. Prosimy też tych, którzy do Trybunału mają niedaleko, aby wzięli udział w rozprawie. My będziemy natomiast za pośrednictwem witryny  pilnować  udziału opinii publicznej w internetowej transmisji rozprawy. W dniu ostatniej rozprawy odwiedziło naszą witrynę ok. 3500 użytkowników. Musimy to powtórzyć, bo to jest bardzo ważny  akt  społecznego oka na decyzje władzy.

Pozdrawiamy wszystkich do tej pory niezmordowanych.

Stowarzyszenie TEMIDA

Wzory pism:

Do TK (Stowarzyszenia)

Do TK (Witryny internetowe)

 

SM-y w kolejce! DO BANKRUCTWA !!!

Druga połowa minionego roku i jego „końcówka” zaowocowały nam bardzo bulwersującymi sprawami w tematyce jakości zarzadzania w polskich SM-ach. Zarządzania, którego wpływ na kondycję finansową DOBROWOLNEGO ZRZESZENIA nieograniczonej liczby osób jakim jest KAŻDA SM, nie sposób przecenić. Schemat DEGRENGOLADY tych SM jest w zasadzie wszędzie taki sam:

- Wszechwładny prezes zarządu, z podporządkowanym sobie tym zarządem oraz Radą Nadzorczą i tym samym brak jakiejkolwiek kontroli nad poczynaniami finansowymi prezesa;

- Eliminowanie wszystkich „niepokornych” członków SM, którzy mając dobro wspólne na myśli, chcieli by kontrolować te w/w osoby, będące de facto ich najemnymi pracownikami;

- manipulowanie Walnymi, poprzez podległych sobie bezpośrednio, zastraszonych tym samym, pracowników SM, będących członkami SM, lub członków SM powiązanych z zarządem rodzinnie lub biznesowo, oraz tzw. „członków oczekujących”;

- Takie zmanipulowane Walne, daje placet prezesowi w zaciąganiu kredytów obciążajacych SM, wg „widzimisię” prezesa. Brak kontroli nad „radosną twórczością” w tym temacie  prezesa z strony tych , którzy zostali do tego powołani, powoduje, że w pewnym momencie zaczyna nakręcać się „spirala zadłużenia”;

- Jeżeli dołożymy do tego to, że obowiązkowe „lustracje” polegają na „kontroli” działań prezesa, przez takiego samego innego kolegę-prezesa, to nic nie pozostaje, tylko „siąść i płakać”. Można się tylko dziwić, że to do tej pory jeszcze jakoś ta formacja „kołchozowa” funkcjonuje w skali kraju.

A teraz „wyliczanka”:

1) Wiosna 2014r – ŚSM Warszawa

Ogłoszona została przez sąd upadłość Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Warszawie, która potem na drodze „kruczków prawnych”, wykorzystanych przez zaprzyjaźnionego z panią prezes KrystynąR. mecenasa (członka RN tej SM), została przez sąd umorzona. Ten zabieg jednak nie przyniósł pani prezes spodziewanego efektu spacyfikowania poglądów osób czujących się odpowiedzialnymi za tą SM i w połowie grudnia została prawomocnie odwołana. „Pozostawiła”  zadłużenie wymagalne w kwocie 9.531.954,04 zł. Jakie jest całkowite zadłużenie jeszcze nie wiadomo. Egzekucje komornicze z kont ŚSM są prowadzone na kwotę ponad 3,5 mln zł.

Tu kilka naszych wpisów, a jest ich o wiele wiecej:

http://temidacontrasm.info/jest-taka-sm/

http://temidacontrasm.info/blok-ssm-do-rozbiorki/

http://temidacontrasm.info/okupacja-ssm/

2)  Czerwiec- wrzesień 2014r SM „Śródmieście” w Łodzi

01.10.2014r sąd ogłosił UPADŁOŚĆ LIKWIDACYJNĄ tej SM. Prezes zarządu tej SM pozostawił ją z długiem przekraczajacym 37 mln zł. Wlaściwie to jego ambicje, które przyniosły mu przydomek „Wiekiego Budowniczego” rozkręciły tą „spiralę zadłuzenia”, a spolegliwość osób desygnowanych przez niego do RN tej SM i ich indolencja „zrobiły ” swoje.

Kilka linków:

http://temidacontrasm.info/prezes-sm-srodmiescie-przed-sadem/

http://temidacontrasm.info/afera-gruntowa-w-lodzi-kwitnie/

http://temidacontrasm.info/pilne-wiezowce-w-lodzi-bez-pradu/

http://temidacontrasm.info/upadlosc-sm-srodmiescie-w-lodzi/

3)  20.XI. 2014r  -  SM „PAX”

Sąd ustanawia kuratora dla tej SM, z obowiązkiem doprowadzenia do wyboru RN i ewentualnym postawieniem wniosku o likwidację tejśe SM. zadłużenie tej SM „idzie” w dziesiątki mln złotych, znacznie przekraczając to zadłużenie SM z Łodzi. Bieżącego, wymagalnego zadłuzenia nikt nie zna poza prezesem i gł. księgowym tej SM.

http://temidacontrasm.info/jest-taka-sm/

4)  Od 2012r  -  SM „Hutnik” w Ostrowcu Swiętokrzyskim

W/w SM do końca września 2015r musi spłacić syndykowi Huty Ostrowiec kwotę ponad 15 mln złotych.Jej bieżące wymagalne zadłużenie sięga 1 mln zł.

http://temidacontrasm.info/krzyk-rozpaczy-z-ostrowca-swietokrzyskiego/

http://temidacontrasm.info/kradl-falszowal-dokumenty-kary-unika/

http://temidacontrasm.info/ostrowiec-historia/

5)  SM „Hutnik” w Sosnowcu

Obecne zadłużenie tej SM, to prawie 50 mln złotych. Okazuje się, że to dla „nowego-starego” prezesa jest za mało i pod zastaw hipoteczny budynków z pomieszczeniami komercyjnymi, chce zaciągnąć nowy kredyt, gdy „stare” wciąż „wiszą” na Spółdzielnią. Więcej w wpisach „linkowych”:

http://temidacontrasm.info/przekret-na-dzialce-w-sosnowcu/

http://temidacontrasm.info/afera-gruntowa-w-sosnowcu/

http://lokator.manifo.com/blog/czy-s-m–hutnik-pograza-kredyty-

http://lokator.manifo.com/blog/zastawianie-budynkow-i-ukrywanie-faktow

http://sosnowiec.gazeta.pl/gazetasosnowiec/1,93867,17206290,Maciej_Adamiec_od_stycznia_znow_szefuje_spoldzielni.html#ixzz3NgJRm94Q

6) LWSM „Morena” w Gdańsku

Ok. 7 tys. czlonków. Od 2013r. w SM nie ma prawomocnej RN, a od czerwca 2014r również prezesa. „Rządzi” dwóch v-prezesów, którzy nie dostali absolutorium na Walnym w 2014r. Ostatnio bank wypowiedział tej SM umowę kredytową. Faktycznej sytuacji finansowej tej SM nikt nie zna, ale to postępowanie banku świadczy samo za siebie.

http://temidacontrasm.info/komunikat-2/

To tylko kilka tych najbardziej spektakularnych „osiągnięć” polskiej spółdzielczości mieszkaniowej w tym minionym 2014r.

 

 

Irrelewantny.

Radosław SikorskiA to właśnie (chyba IRRELEWANTNY ) „przecudny” Radek (pseudo.”kilometrówkowy afgan”)

Neologizm „IRRELEWANTNY” znaleźliśmy na str. 26 opinii wniesionej przez Sejm do wniosku w spr. K 60/13 skierowanego przez posłankę Lidię Staroń do Trybunału Konstytucyjnego w intencji obrony praw posiadaczy odrębnej własności lokalu w spółdzielniach mieszkaniowych oraz w interesie członków tych spółdzielni.

Stanowisko Sejmu

IRRELEWANTNY to wyraz przeniesiony do naszej ojczystej mowy z języka angielskiego i znaczy tyle samo co nieistotny, nie posiadający znaczenia. Ta część opinii dotyczy art. 3 ust 1 i 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Ustawowa treść tych zapisów pozwala na członkostwo w spółdzielni każdej dosłownie osobie, nawet niepowiązanej ze spółdzielnią intencją zaspokojenia potrzeby mieszkaniowej. Słowem deklarację członkowską może złożyć nawet szejk ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, wziąć udział w walnym i decydować o naszych czynszach. Zamysł wniosku, na którym opiera się zaskarżenie sugeruje, że członkostwo w spółdzielni powinno być powiązane z posiadaniem prawa do lokalu w tej spółdzielni. My się z tym stanowiskiem zgadzamy a Marszałek Sejmu nie. Oto fragment podpisanej przez tego ojca narodu opinii zamieszczonej na jej 26 stronie:

„Zarzut naruszenia art. 2 Konstytucji jest więc nie tylko nieuzasadniony, ale i irrelewantny. Jeżeli bowiem wnioskodawcy stawiają jako problem brak ścisłego powiązania pomiędzy członkostwem w spółdzielni mieszkaniowej a przysługiwaniem praw do lokalu w budynku budowanym lub zarządzanym przez spółdzielnię mieszkaniową, to z pewnością nie jest to zagadnienie „zakotwiczone” w treści art. 3 ust. 1 i ust. 3 u.s.m. czy też nawiązujące do ratio tego przepisu”.

Naszym zdaniem przepis art. 3 usm jest źródłową normą prawną określającą zasady rekrutacji członków spółdzielni mieszkaniowych i dlatego nie zgadzamy się z sejmową insynuacją irrelewantności zarzutów wniosku w tej sprawie.   Z tej przyczyny oraz z powodu absurdalności innych twierdzeń sejmowej opinii uznaliśmy, że Marszałek Sejmu , który podpisał opinię wymierzoną przeciwko interesowi obywateli swojego kraju w liczbie 1/3 jego społeczeństwa powinien stać się irrelewantny dla naszego kraju z punktu widzenia kwalifikacji zarówno merytorycznych jak i politycznych wymaganych na tym stanowisku.

Po dokładnym zapoznaniu się ze stanowiskiem Sejmu doszliśmy do wniosku, że ekspertyza ta jest nieobiektywna, pokrętna a czasami nawet wręcz przewrotna, posługująca się ocenami nie mającymi oparcia w stanie faktycznym, rozmyta licznymi cytatami z wyroków i publikacji autorytetów w dziedzinie spółdzielczości, w wielu miejscach niekonsekwentna, naszpikowana neologizmami i nowomową a w niektórych wywodach wręcz kuriozalna. Więcej w niej filozofii i teorii a niżeli prób rzetelnej oceny empirycznych efektów jakimi skutkują w praktyce normy prawne, które mają być poddane procedurze oceny przez Trybunał.

Z uwagi na dużą objętość sejmowej opinii ( 83 strony) zacytujemy tu i skomentujemy argumenty sejmowej kpiny  we fragmencie, który dotyczy najbardziej w naszej ocenie istotnej części wniosku skarżącej zapisy art. 27 ust 2 i 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Zapisy te dają spółdzielni przywilej zarządzania mieszkaniami przekształconymi w odrębną własność wg reguł prawa spółdzielczego a nie według reguł ustawy o własności lokali do momentu przekształcenia ostatniego lokalu w budynku. W każdych innych zasobach mieszkaniowych budynek zaczyna być zarządzany na podstawie ustawy o własności lokali już w momencie ustanowienia odrębnej własności na pierwszym lokalu a w spółdzielniach dopiero wtedy, kiedy przekształcony zostanie ostatni lokal. W ocenie wnioskodawców, którą podzielamy, taki stan rzeczy jest naruszeniem konstytucyjnej zasady równości wszystkich obywateli wobec prawa. Ustawa o własności lokali daje mieszkańcom spółdzielczych osiedli posiadającym lokal ze statusem odrębnej własność prawo lepszej i bardziej bezpośredniej kontroli środków wpłacanych przez nich na utrzymanie części wspólnych budynku. Sejm nie chce tej korzystnej zmiany dla właścicieli lokali. Cytujemy jakich środków  używa, żeby do niej nie dopuścić. Fragmenty argumentów zawartych w opinii sejmowej będą cytowane w kolorze czarnym a nasz komentarz w odcieniu koloru biskupiego. Cytaty znajdziecie na stronach 64-76 stanowiska sejmu.

Cytujemy:

4. Rozwiązanie przyjęte w art. 27 ust. 2 i ust. 3 u.s.m. prowadzi – formalnie rzecz biorąc – do ograniczenia uprawnień, jakie przysługują właścicielom lokali w zwykłych wspólnotach mieszkaniowych(funkcjonujących na podstawie przepisów u.w.l.). Skoro bowiem w nieruchomościach objętych działaniem u.s.m. wspólnota mieszkaniowa nie działa (a nawet nie stosuje się przepisu art. 6 u.w.l. stanowiącego, czym jest wspólnota mieszkaniowa) i nie odbywają się zebrania właścicieli lokali, to tym samym właściciele ci nie podejmują decyzji w istotnych sprawach dotyczących nieruchomości wspólnej, m.in. nie przyjmują rocznego planu gospodarczego, nie decydują o wysokości opłat na pokrycie kosztów zarządu nieruchomością wspólną ani o wysokości wynagrodzenia zarządcy, nie podejmują decyzji w sprawach dotyczących zmiany przeznaczenia nieruchomości lub zmian własnościowych (w tym dotyczących zmian udziałów, zbywania lokali powstałych z przebudowy części wspólnych budynku, podziału nieruchomości wspólnej lub nabywania nieruchomości przez wspólnotę mieszkaniową).

Efektem art. 27 ust. 2 i ust. 3 u.s.m. jest więc pewne ograniczenie uprawnień właścicieli lokali w prawach przysługujących im z tytułu udziału w nieruchomości wspólnej; postanowienia art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 zdanie1 Konstytucji mogą być zatem adekwatnymi wzorcami kontroli tych przepisów. Tym niemniej, jest to ograniczenie wprowadzone w drodze ustawy i uzasadnione conajmniej trzema przesłankami:

Po pierwsze, ustawodawca zakłada, że – przynajmniej co do zasady i na początku procesu ustanawiania odrębnej własności lokali – spółdzielnia będzie tym współwłaścicielem, którego udział w nieruchomości wspólnej jest największy.Wprowadzenie mechanizmu powierzania zarządu decyzją większości współwłaścicieli prowadziłoby więc – zapewne - do tego samego rezultatu TWIERDZENIE POKRĘTNE – wiadomo, że po ustanowieniu odrębnej własności pierwszego lokalu w budynku zarząd przypadnie spółdzielni, bo będzie ona większościowym udziałowcem i przegłosuje właściciela lokalu. Nie o to jednak chodzi kto będzie zarządzał tylko według jakich reguł będzie zarządzał. Budynek będzie musiał być zarządzany według reguł prawnych ustalonych dla wspólnoty a nie dla spółdzielni. A to oznacza, że prezes spółdzielni jako zarządca wspólnoty będzie musiał przedstawiać właścicielowi lokalu jako członkowi wspólnoty roczne rozliczenie przychodów i kosztów utrzymania budynku. Właściciel lokalu mieszkalnego w budynku uzyska więc prawo do bezpośredniej i realnej kontroli sposobu w jaki prezes wydaje jego środki. Uzyskanie szczegółowej informacji na temat tego ile czynszu prezes zebrał w ciągu roku z określonego budynku i ile na co wydał w budynku zarządzanym według reguł spółdzielczych jest nie do wyegzekwowania. Trzeba się o nią sądzić parę lat i to jeszcze z negatywnym skutkiem. Problem nie jest tajemnicą bo zjawiska głębokiej patologii w spółdzielniach mieszkaniowcy są nagłaśniane przez media.

Po drugie, wprowadzanie już z chwilą ustanowienia odrębnej własności pierwszego lokalu w nieruchomości wielolokalowej typowych mechanizmów zarządu nieruchomością wspólną wynikających z ustawy o własności lokali wydaje się rozwiązaniem apragmatycznym także z tego punktu widzenia, że spółdzielnia mieszkaniowa jest profesjonalnym zarządcą. ARGUMENT NIEOBIEKTYWNY(na rynku funkcjonują też inni kwalifikowani zarządcy równie profesjonalni jak spółdzielnie). W wielu przypadkach koszty sprawowania zarządu przez spółdzielnię będą niższe niż koszty zarządu sprawowanego przez wybranego w tym celu zarządcę.  -  TWIERDZENIE INTUICYJNE, UROJONE bo nie poparte żadnymi wiarygodnymi badaniami oraz wręcz PRZEWROTNE (poniżej podajemy koszty w budynkach, w których mieszkają użytkownicy naszej witryny zarządzanych przez spółdzielnię i wspólnoty), a wręcz nawet w świetle badań GUS- owskich KŁAMLIWE:

Koszty utrzymania budynku

Po trzecie, za rozwiązaniem przyjętym w art. 27 ust. 2 i ust. 3 u.s.m.przemawia dążenie do unikania „dublowania się” mechanizmów zarządu (wynikających z istnienia wspólnoty mieszkaniowej i charakterystycznych dla spółdzielni).  -  TWIERDZENIE POKRĘTNE – było sprawą oczywistą, że uznanie konstytucyjnego założenia ochrony własności prywatnej i wprowadzenie do ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych instytucji odrębnej własności lokalu spowoduje transformację ustrojową spółdzielni mieszkaniowych. Zadaniem norm prawnych jest wprowadzanie ładu funkcjonalnego w zasadach działania elementów struktury – w tym i struktury gospodarczej – państwa. Przepisy obarczone takim zadaniem powinny być przede wszystkim konsekwentne, bo w przeciwnym wypadku zamiast ładu wprowadzają bałagan, a bałagan jest pożywką dla wszelkiego rodzaju patologii. W momencie ustanowienia odrębnej własności na pierwszym lokalu, w budynku wielolokalowym będącym do tej pory wyłączną własnością spółdzielni powstają dwie własności – osoby fizycznej i spółdzielni. Taki jest stan faktyczny. I bez względu na to, czy się to komu podoba, czy też nie, w budynku pojawia się fizycznie stan prawny określony przez prawo mianem wspólnoty własności. Dla wspólnoty zaś prawo przewiduje odrębne od spółdzielczych zasady funkcjonowania i powinny być one bezwzględnie stosowane. Zasady te są o wiele mniej skomplikowane od spółdzielczych i zapewniają właścicielom lokali bezpośredni (a nie jak w spółdzielni – pośredni) wpływ na gospodarowanie środkami łożonymi przez nich na utrzymanie budynku. To, że w okresie transformacji ustrojowej każdego podmiotu pojawia się okres przejściowy, w którym podmiot ten funkcjonuje trochę według starych a trochę według nowych reguł nie powinno hamować samej transformacji, bo w przeciwnym wypadku konstytucyjne założenia państwa stają się pustosłowiem) a przede wszystkim – potrzeba zabezpieczenia i ochrony praw osób uprawnionych z tytułu spółdzielczych praw do lokali. TWIERDZENIE to jest wręcz wręcz KURIOZALNE, bo wyraźnie akceptuje wyższość praw tych mieszkańców spółdzielni, którzy dysponują spółdzielczymi tytułami do lokali od tych, którzy przekształcili takie tytuły w prawo odrębnej własności. To stanowisko sejmu jest oburzającym odruchem nieuprawnionej i zakazanej przez Konstytucję dyskryminacji grupy właścicieli lokali mieszkających w spółdzielczych osiedlach. Trzeba mieć na względzie i to, że nie każda z tych osób może (z powodów prawnych lub faktycznych) stać się właścicielem zajmowanego przez siebie lokalu; TWIERDZENIE z dużą dozą PRZESADY(osoby, które ze względów prawnych lub faktycznych nie mogą stać się właścicielami zajmowanych przez siebie lokali stanowią marginalny odsetek spółdzielczej populacji,a zjawiska marginalne nie powinny ograniczać praw zdecydowanej większości); stosunkowo nieskomplikowane jest natomiast uzyskanie członkostwa w spółdzielni i w ten sposób zapewnienie sobie wpływu na decyzje podejmowane m.in. w stosunku do nieruchomości, w której znajduje się dany lokal – TWIERDZENIE wyjątkowo PRZEWROTNE, bo ze strony praktyków wynika takie doświadczenie, że o ile uzyskanie członkostwa w spółdzielni nie jest skomplikowane, a można nawet powiedzieć, że jest bezkrytyczną adoracją zasady „otwartych drzwi” co skutkuje patologią notującą w rejestrach spółdzielni znaczną ilość członków niepowiązanych ze spółdzielnią cechą zaspokojenia potrzeby mieszkaniowej, to utrzymanie członkostwa przez tych, którzy są dociekliwi i chcą wiedzieć za co płacą, jest już o wiele bardziej skomplikowane. Znaczna część równie dociekliwych poskramia swój temperament obserwując komplikacje jakie dotykają tych, których poniosła ciekawość. Pozostała zaś część złożona w zdecydowanej większości z osób, które nie są ekspertami szerokiego spektrum przepisów prawnych, w oparciu o które działa spółdzielnia i nie potrafią ocenić sprawozdania finansowego lub bardzo ogólnikowego sprawozdania z działalności spółdzielni (przy wspieranym przez sądy blokowaniu dostępu do dokumentów szczegółowych) idzie w ślady zniechęconych i rezygnuje z udziału w osobistym zarządzaniu spółdzielnią. Taki jest główny powód pasywnej postawy członków spółdzielni, o której wspomina opinia sejmowa na jednej ze swoich licznych stron.

Sytuacja ta jest natomiast źródłem kompletnego braku kontroli nad działalnością spółdzielni mieszkaniowych. Utrwalenie jej jest bez wątpienia intencją tych, którzy czerpią z owego stanu rzeczy nieuzasadnione profity. Jeśli broni tego położenia Marszałek Sejmu to znak, że zaufanie obywateli do władzy nie jest priorytetem tego państwa.

Opinię Prokuratora Generalnego do wniosku w sprawie K 60/13 już komentowaliśmy:

http://temidacontrasm.info/kto-nam-bruzdzi/

Termin rozprawy: 15.01.2015r godz. 9:00

http://trybunal.gov.pl/

Szczęsliwego Nowego Roku!

k,NTg0Mjk5MTcsNDU5MjYyMjE=,f,NOWY_ROK_021

 

Wszystkim, którzy często do nas zaglądają życzymy,  żeby nadchodzący

2015 rok był dla nich tak radosny jak najlepiej wspominany

BAL  SYLWESTROWY.

ADMINISTRATORZY WITRYNY

https://www.youtube.com/watch?v=z9MgLGAWmw0

 

15 styczna TK rozstrzygnie również:

Przewodniczaca składa ślubowanie

Przewodnicząca składu orzekającego w naszej sprawie

http://trybunal.gov.pl/wiadomosci-trybunalskie/foto-galeria-uroczystosci-spotkania-wyklady/art/6400-17-maja-2010-roku-belweder-uroczystosc-slubowania-nowej-sedzi-trybunalu-konstytucyjnego-prof/

Proszę Państwa, a może nareszcie 15.01.2015 r. g. 9.00 TK (obecność obowiązkowa) zaświeci „gwiazdka” dla okradanych spółdzielców? Ale, czy mafia ma skrupuły, serce, współczucie?

Do Trybunału Konstytucyjnego grupa Posłów na Sejm RP reprezentowana przez Poseł Lidię Staroń, złożyła wniosek (poparty podpisami ponad 60 posłów) o zbadanie zgodności z Konstytucją niektórych przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz ustawy Prawo spółdzielcze. We wniosku posłowie zwracają uwagę na niekorzystną sytuację właścicieli lokali w budynkach administrowanych przez spółdzielnie mieszkaniowe. Obecnie właściciele ci – nie posiadają praktycznie żadnych praw do zarządzania swoją nieruchomością. Nie mają wpływu na wysokość opłat nie mogą decydować, jakie remonty i inwestycje będą przeprowadzane w ich nieruchomości. Nie mają nawet prawa wglądu do dokumentów związanych z zarządzaniem ich budynkiem. Nie mogą sprawdzić, czy opłaty przez nich ponoszone są zasadne i wynikają z rzeczywistych kosztów zarządu. Te dane są dla nich niedostępne. Jako osoby trzecie w stosunku do spółdzielni nie mają prawa kontrolowania działań spółdzielni i decydowania o swoim majątku, a także uczestniczenia w Walnych Zgromadzeniach (które podejmują decyzje bezpośrednio ich dotyczące od wyboru władz do ustalania opłat i rozdysponowania ich funduszu rem.). Mają natomiast szereg obowiązków, takich jak wnoszenie opłat, w tym także opłat na działalność gospodarczą spółdzielni, chociaż nie otrzymują z tego tytułu żadnych pożytków. Muszą przestrzegać aktów prawnych dotyczących działalności spółdzielni (nie będąc jej członkami) od wewnętrznych uregulowań po przepisy ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Nie mogą jednak korzystać z dobrodziejstwa tych przepisów, tj. praw przynależnych tylko członkom spółdzielni (pożytki).

Rodzi to problem nierówności wobec prawa. Właściciele nie będący członkami spółdzielni są w gorszej sytuacji niż członkowie spółdzielni i właściciele lokali w innych nieruchomościach (niezarządzanych przez spółdzielnie). W każdej innej (niż zarządzana przez spółdzielnię) nieruchomości w Polsce, każdy właściciel może uczestniczyć w zarządzie nieruchomością wspólną. Zarówno w świetle ustawy o własności lokali, jak i Kodeksu cywilnego, właściciele lokali jako współwłaściciele nieruchomości wspólnej mają realny wpływ na zarządzanie, a także na wysokość wnoszonych opłat, mogą decydować o remontach, inwestycjach. Ta zasada nie obowiązuje w przypadku nieruchomości zarządzanej przez spółdzielnię.

Celem wniosku jest zbadanie sytuacji prawnej właściciela lokalu w nieruchomości administrowanej przez spółdzielnię mieszkaniową, który jest pozbawiony takich praw, jakie ma każdy inny właściciel w Polsce. Obecna sytuacja narusza w szczególności art. 64 Konstytucji, który stanowi, że własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej (art. 21 – ochrona własności), art. 31 (naruszenie zasady proporcjonalności ograniczeń praw i wolności), art. 32 (równość wobec prawa), a także art. 58 (wolność zrzeszania się). Właściciel lokalu jest bowiem zmuszany do przystąpienia do spółdzielni administrującej jego nieruchomością (często za opłatą – swego rodzaju haracz, sięgający nawet 2.000 zł) po to, aby zachować wpływ na zarządzanie nieruchomością, której jest współwłaścicielem.

Drugim poruszonym problemem jest istnienie regulacji pozwalającej na to, aby członkami spółdzielni mieszkaniowej były osoby, które nie mają praw do lokalu w danej spółdzielni (a mają - z uwagi na to, że są członkami – wpływ na działalność spółdzielni i np. ustalanie opłat dla tych, którzy prawo do lokalu mają). Jednocześnie też innej regulacji przewidującej, że nabycie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w spółdzielni nie pociąga za sobą nabycia w niej członkostwa. Ten patologiczny w skutkach brak ścisłego związania członkostwa z prawem do lokalu jest od wielu lat krytykowany przez przedstawicieli nauki prawa. Tymczasem nabycie członkostwa w danej spółdzielni powinno być naturalnym skutkiem nabycia spółdzielczego prawa do lokalu w budynku spółdzielni. Z drugiej strony zaś utrata prawa do lokalu w budynku zarządzanym przez spółdzielnię powinna automatycznie powodować utratę członkostwa.

Patologia obecnych rozwiązań w tej kwestii wynika także z istnienia fikcyjnego (jak się z naciskiem podkreśla w nauce prawa) założenia znajdującego wyraz w art. 11 ust. 1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (usm), że prawo do lokalu jest pochodne od członkostwa w spółdzielni, a zatem spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu wygasa wtedy, gdy ustanie członkostwo. I tak obecnie prezesi spółdzielni korzystając z tego uregulowania mogą wykluczyć niepokornych (domagających się swoich praw) lokatorów, co wiąże się z utratą prawa do lokalu (i eksmisją, pomimo braku jakichkolwiek zobowiązań finansowych wobec spółdzielni), bądź (w przypadku spółdzielczych praw własnościowych) co najmniej utratą wpływu na zarząd swoją nieruchomością (skoro w następstwie wykluczenia znajduje się poza strukturami zarządzającej ich lokalem spółdzielni). Ludzie pomimo tego, że w całości pokryli koszty budowy swojego mieszkania za sprawą tzw. wykluczenia z członkostwa mogą utracić do niego wszelkie prawa (a co najmniej prawo do uczestnictwa w zarządzie nieruchomością), a nawet mogą być eksmitowani. Narusza to konstytucyjną zasadę własności (art. 21 i 64 Konstytucji) i równości wobec prawa (art. 32 Konstytucji), a także wolność zrzeszania się (art. 58 Konstytucji), skoro karą za wyjście ze spółdzielni jest często utrata mieszkania.

W zakresie naruszenia zasady równej ochrony praw majątkowych należy wskazać, że w przypadku każdej innej nieruchomości wielolokalowej, gdzie zastosowanie mają przepisy Kodeksu cywilnego lub ustawy o własności lokali, dopóki trwa prawo do lokalu (odrębna własność lokalu), nie ma prawnej możliwości pozbawiania prawa udziału w zarządzie nieruchomością (np. prawa uczestnictwa w zebraniach wspólnoty) osób niepokornych (często zasadnie krytykujących zarządców) i tą drogą pozbawiania praw do samego lokalu. Taka patologiczna sytuacja ma miejsce jedynie w odniesieniu do nieruchomości zarządzanych przez spółdzielnie.

Z drugiej strony zarządy spółdzielni korzystając z obecnej regulacji masowo przyjmują tzw. członków oczekujących nie posiadających lokalu w zasobach spółdzielni, a nawet nieubiegających się o taki lokal. Członkowie ci mają prawo decydowania o najważniejszych kwestiach dotyczących czyjegoś majątku, a często ich głos z uwagi na to, że są pod silnym wpływem zarządu spółdzielni jest decydujący. Obecna regulacja stwarzająca taki patologiczny stan rzeczy w szczególności dotyczy to art. 3 ust. 1 i 3 usm jest niekorzystna także dla osób nabywających spółdzielcze własnościowe prawo np. na rynku wtórnym. Obecnie osoba taka nie otrzymuje członkostwa wraz z prawem do lokalu i nie ma prawa decydowania o sprawach spółdzielni.

Równie ważnym problemem podniesionym przez grupę posłów na Sejm jest brak prawa członków do majątku spółdzielni w wypadku wystąpienia ze Spółdzielni lub zawiązania wspólnoty mieszkaniowej. Zgodnie z art. 26 Prawa spółdzielczego byłemu członkowi nie przysługuje prawo do funduszu zasobowego oraz do innego majątku spółdzielni, a zgodnie z art. 40 usm spółdzielnia pozostaje właścicielem nieruchomości innych, niż lokale mieszkalne (np. lokale użytkowe). Zatem po założeniu wspólnoty mieszkaniowej przez grupę członków spółdzielni zamieszkałych w danym budynku, nie mają oni żadnych praw do części majątku spółdzielni z której się wyodrębniają. Nie mogą domagać się od spółdzielni wydzielenia im odpowiedniej części majątku w naturze, tj. w nieruchomościach (w związku z brzmieniem art. 40 usm), bądź też w innej formie (w związku z art. 26 Prawa spółdzielczego). Mało tego, powyższe regulacje prowadzą do tego, że nie mają prawa nawet do tych środków, które zgromadzili na funduszu remontowym, mimo, iż powstał on z ich osobistych wpłat. W orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjmuje się bowiem (dokonując wykładni art. 26 Prawa spółdzielczego), że środki gromadzone na funduszu remontowym są częścią majątku spółdzielni (wyrok SN w sprawie III CSK 412/06). Również tutaj powstaje zatem problem nierówności wobec prawa członków spółdzielni tworzących wspólnotę mieszkaniową w stosunku do członków, którzy podejmują decyzję o wydzieleniu się jako odrębna spółdzielnia (tzw. podział na wniosek mniejszości). Po podziale spółdzielni na wniosek mniejszości, nowo powstała spółdzielnia może bowiem wystąpić o zwrot części majątku spółdzielni z której się wyodrębniła (procedura podziału jest jednak niezmiernie uciążliwa). Wspólnoty natomiast zostają po wyodrębnieniu bez żadnych środków, nawet tych zgromadzonych na remonty. Narusza to następujące przepisy Konstytucji: art. 21 i 64 (ochrona własności i innych praw majątkowych), art. 32 (równość wobec prawa), art. 31 ust. 3 (proporcjonalność ograniczeń praw i wolności) i art. 58 (wolność zrzeszania się). Członkowie spółdzielni są bowiem niejako zmuszani pozostać w strukturach macierzystej spółdzielni (ewentualnie wszcząć uciążliwą i trwającą wiele miesięcy procedurę podziału spółdzielni), aby nie utracić zgromadzonych przez nich środków i majątku, który przez lata tworzyli.

Staroń

Posłanka Lidia Staroń

„Strach się bać !!”

Raj prezesów zarządów SM

Człowiek, któremu pensję wypłacają rzeczywiści właściciele SM, czyli jej członkowie i mieszkańcy, najczęściej ma okazały dom na peryferiach miasta, a do pracy dojeżdża luksusowym autem. Wystarczy przyjrzeć się zarządowi Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Prezes i wiceprezes mają wille warte – jak oszacowaliśmy – każda ponad milion złotych. A kontrolujący ich poczynania szef rady nadzorczej dorobił się domu za grubo ponad pół miliona.

– Skąd na to macie? – pytają ich członkowie spółdzielni. Ale te pytania trafiają w próżnię.

Zarząd- spółdzielcyNIENASYCENI

Członkowie SM z Grodziska (ale nie tylko), buntują się jednak przeciw zarządowi.– Pytałem wielokrotnie o wynagrodzenie prezesów. Na początku mówili mi, że to tajemnica, że to są tajne dane. Potem udzielano mi informacji szczątkowych. Chciałbym jednak wiedzieć, skąd prezesi maja swoje piękne samochody i wystawne wille – mówi Zbigniew Szelerski , członek grodziskiej spółdzielni od wielu,wielu lat.

– Ich postępowanie w stosunku do nas to skandal.

K. KozeraOdpowiedź prezesa zarządu na pytania członków SM

O wysokość wynagrodzenia prezesów i pochodzenie ich majątków zasypywał zarząd pytaniami inny z lokatorów, Janusz Okurowski, będący także v -przew.  KZLiS. Doszperał się w aktach sądowych, że wynagrodzenie prezesa wynosi ok. 11 tys. zł.Pan Okurowski, od kiedy zaczął się interesować finansami spółdzielni, stał się ofiarą dziwnych, nieszczęśliwych przypadków. Nieznani sprawcy rozbili mu głowę i porysowali auto. Był też szykanowany. Dostawał obraźliwe SMS-y, a na ścianach ktoś rozwiesił szkalujące go ulotki. Sprawa bya badana przez policję. Okazało się, że to jednak „nieznani sprawcy”!!

100_4394Spółdzielcy na posiedzeniu Komisji Sejmowej, J. Okurowski z prawej.

Prezes spółdzielni Krzysztof Kozera swą funkcję pełni już duuużo lat. A w zarządzie spółdzielni jest jeszcze dłużej, więc miał czas na opanowanie technik „tak macie kłamać” (cyt. – A.Domagalski, prezes KRS ). Ma willę w Żyrardowie wartą ok 1,2 mln zł, a do pracy jeździ „wypasionym” autem W poniedziałek w biurze zjawia się dopiero o godzinie 10.

Zastępca prezesa grodziskiej spółdzielni również nie może narzekać na niski standard życia. Józef Niewiadomski niedawno kupił willę w Grodzisku Mazowieckim. Cena tej nieruchomości to, według najnowszych szacunków – około miliona złotych. Stanisław Górecki zaś, przewodniczący rady nadzorczej spółdzielni, ma „domeczek”  warty „tylko” ok. 600 tys. zł.

– Prezesi mają się jak w pączki w maśle, a my nie możemy doczekać się remontów bloków – mówią mieszkańcy. – Gdzie tu sprawiedliwość?

Wydawać by się mogło, że mieszkańcy mogą przecież zmienić zarząd, skoro są z niego niezadowoleni.

– Tyle że wszyscy wiedzą, co mnie spotkało, kiedy się odezwałem na ten temat – mówi Janusz Okurowski. – Mogą się więc bać.

To co opisane jest wyżej, to nie są jednostkowe przypadki. Tak się dzieje i w Olsztynie i w Szczecinie, na Śląsku i w Elblągu. Do walki z „niepokornymi” angażowany jest również wymiar sprawiedliwości ( prokuratury i sądy) z artykułów KK, jak również GIODO.Próbuje się również pozbawiać ich członkostwa w SM.

A to wszystko, za pieniądze członków SM!!

okatorzy z Grodziska zaczynają się buntować przeciw zarządowi. – Pytałem wielokrotnie o wynagrodzenie prezesów. Na początku mówili mi, że to tajemnica, że to są tajne dane. Potem udzielano mi informacji szczątkowych. Chciałbym jednak wiedzieć, skąd prezesi maja swoje piękne samochody i wystawne wille – mówi Zbigniew Szelerski (65 l.), członek grodziskiej spółdzielni od przeszło 35 lat. – Ich postępowanie w stosunku do nas to skandal.
złowiek, któremu pensję wypłacają lokatorzy, najczęściej ma okazały dom na peryferiach miasta, a do pracy dojeżdża luksusowym autem. Wystarczy przyjrzeć się zarządowi Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Prezes i wiceprezes mają wille warte – jak oszacowaliśmy – ponad milion złotych. A kontrolujący ich poczynania szef rady nadzorczej dorobił się domu za grubo ponad pół miliona. – Skąd na to macie? – pytają ich członkowie spółdzielni. Ale te pytania trafiają w próżnię.
Człowiek, któremu pensję wypłacają lokatorzy, najczęściej ma okazały dom na peryferiach miasta, a do pracy dojeżdża luksusowym autem. Wystarczy przyjrzeć się zarządowi Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Prezes i wiceprezes mają wille warte – jak oszacowaliśmy – ponad milion złotych. A kontrolujący ich poczynania szef rady nadzorczej dorobił się domu za grubo ponad pół miliona. – Skąd na to macie? – pytają ich członkowie spółdzielni. Ale te pytania trafiają w próżnię.

Magicznych Świąt!

Choinka polskiego emigranta

To jest choinka młodego polskiego emigranta

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Wszystkim użytkownikom witryny, których dzieci i wnuki opuściły nasz kraj w poszukiwaniu chleba, życzymy aby ich bliscy mogli w najbliższym czasie wrócić do ojczyzny kwitnącej dostatkiem, ładem politycznym i gospodarczym oraz uśmiechem zadowolonych obywateli.

Pozostałym naszym sympatykom życzymy Świąt niosących wytchnienie, przyjemność czasu spędzonego w gronie bliskich i przyjaciół oraz optymizm związany z przyszłością.

ADMINISTRATORZY  WITRYNY

Folwarki prezesów

Z bliskiej nam strony : http://www.zafalochronem.cba.pl/index.php/rozwiewanie-mitow/44-rzeczywisto/97-spodzielnie-w-rkach-nomenklatury.html

„Z Arkadiuszem Peisertem rozmawia Krzysztof Wołodźko

Arkadiusz PeisertArkadiusz Peisert – Doktor socjologii, autor książki „Spółdzielnie mieszkaniowe: pomiędzy wspólnotą obywatelską i alienacją”

W spółdzielniach mieszkaniowych ciągle rządzi postkomunistyczny typ aparatczyków, którzy na początku transformacji stali się właścicielami tych „folwarków” i z nich żyją.

Jaka jest skala spółdzielczości mieszkaniowej w Polsce?

Osiedla zarządzane przez spółdzielnie mieszkaniowe zamieszkuje dziś ok. 12 mln ludzi. Z tego 10 mln osób żyje na osiedlach z czasów Polski Ludowej. Spółdzielnie te zarządzają olbrzymim majątkiem, wartym co najmniej 1,5 bln zł.

Zarządzają w sposób bardzo patologiczny…

Spółdzielczość, także mieszkaniowa, jest na całym świecie interesującą alternatywą dla rozwiązań wolnorynkowych. Jednak ta rodzima została skażona w epoce PRL, w latach 60. i 70., szczególnie w drugiej połowie siódmej dekady, gdy do spółdzielni wprowadzono partyjną nomenklaturę i stały się one quasi-państwowymi kombinatami. W 60 proc. budynki, które obejmują dzisiejszą spółdzielczość mieszkaniową, powstały w tamtym właśnie okresie, w czasach „wielkiej płyty”.

Już w latach 90. doszło do uwłaszczenia, ale raczej byłej nomenklatury niż członków spółdzielni. Zlikwidowano centralne struktury spółdzielczości, ale pozostały lokalne „księstwa spółdzielcze”, które w dużej mierze trwają do dziś. Oznacza to, że w większości przypadków mieszkańcy nadal nie mają de facto żadnej demokratycznej kontroli nad tymi rzekomymi spółdzielniami. Ciągle rządzi tam po-PRL-owski typ aparatczyków, którzy na początku transformacji stali się właścicielami „folwarków” i z nich żyją. Moim zdaniem na początku lat 90. należało na fali aktywności obywatelskiej i ożywienia społecznego zmierzać do jak najdalszego oddolnego uwłaszczenia obywateli.

Ale przecież następuje wymiana pokoleniowa…

Tak. Jednak władze spółdzielni nauczyły się przez ten czas wykorzystywać wszystkie formalne mechanizmy demokratyczne na własną korzyść. Z kolei pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków, członków tych struktur, często mało interesuje się społecznym wymiarem spółdzielni mieszkaniowych, których są członkami. Traktują mieszkanie wyłącznie jako towar konsumpcyjny. Ale owszem, pojawiają się też bardziej świadome osoby, częściej niż kiedyś pojawiają się protesty wobec samowoli władz spółdzielczych.

Problemem ogólnospołecznym jest klientelizm wobec władzy. Jak to się objawia na gruncie spółdzielczości mieszkaniowej?

To istota problemu. W znanej mi dobrze spółdzielni próba demokratyzacji jej struktur zderzyła się nawet nie z oporem prezesa, ale mniej więcej setki pracowników spółdzielni, ich rodzin i znajomych, którzy się temu przeciwstawili. Mówiąc pół żartem, pół serio: to bardziej spółdzielnia pracy dla pewnej grupy, która robi wszystko, by zapewnić sobie zatrudnienie kosztem całej reszty spółdzielców. I to powtarza się w skali kraju. W dużych spółdzielniach mieszkaniowych powstał mechanizm destrukcyjny wobec aktywności obywatelskiej, oparty na układach wpływowych grup interesu.

A może nie ma w tym nic złego, że ludzie chcą mieć po prostu święty spokój w czterech ścianach mieszkania?

To pytanie po części socjologiczne, lecz także ekonomiczne. To znaczy: na ile ludzie wolą ponosić określone straty finansowe, byle nie zaprzątać sobie głowy pewnymi sprawami. Wyliczyłem, że w mojej spółdzielni mieszkaniowej można by obniżyć czynsz o 1/4, gdyby ludzie uważnie patrzyli na ręce jej zarządowi i angażowali się.

Wszyscy by zyskali na większym zaangażowaniu, regularnej, dużej obecności członków spółdzielni na zebraniach. Tak się nie dzieje. I kliki stojące na czele wielu spółdzielni dobrze o tym wiedzą i z tej bierności korzystają.

W swojej książce przedstawia pan kilka studiów przypadków funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowych, które można uznać za modelowe. Proszę je przybliżyć.

Z jednej strony mamy spółdzielnie, które „administrują biedą”. W takim przypadku wielu członków spółdzielni jest zadłużonych, dzięki nim kierownictwo, klika utrzymuje swoją kontrolę nad całością. Załóżmy, że w spółdzielni w której skład wchodzi 3 tys. osób, 15 proc. jest trwale zadłużonych. Jeśli pojawia się jakaś opozycja, protest nielicznej zwykle grupy mieszkańców, zarząd jest w stanie przeciągnąć tych zadłużonych na swoją stronę, obiecując choćby umorzenie długów lub rozłożenie ich na raty. Ten typ spółdzielni dominuje w mniejszych i biedniejszych miastach.

Natomiast w zamożniejszych miastach funkcjonuje inny typ zarządzania spółdzielniami. Tutaj najczęściej zarząd/klika najcenniejszą część majątku wyprowadza na zewnątrz. Robi się to poprzez sprzedaż za nie doszacowane kwoty albo zlecenia dość kosztownych usług podstawionym firmom zewnętrznym, np. kilkukrotne docieplenia budynków czy instalacja drogich wind. Tutaj zarząd traktuje spółdzielnię jako bardzo intratny biznes.

Są także dobrze funkcjonujące spółdzielnie, zwykle mniejsze jednostki, gdzie łatwiej jest kontrolować zarząd, nawet jeśli to wciąż stara, po-PRL-owska klika.

Ale najczęściej występują chyba spółdzielcze „typy mieszane”?

Rzeczywiście, modele funkcjonowania spółdzielni nakładają się na siebie. Są spółdzielnie, gdzie w starych blokach mieszkają nierzadko starsi, ubodzy mieszkańcy, także patologiczne rodziny. Ale ich częścią są także nowe budynki, w których mieszkają młodsi, bardziej zamożni ludzie z większym kapitałem kulturowym, którzy nie pozwalają sobą manipulować i chcą kontrolować zarząd. Częstym modelem mieszanym jest równoczesne „zarządzanie biedą” i bogacenie się klik na wyprzedaży majątku spółdzielni. A przecież spółdzielczość zakłada solidaryzm. Jeśli zarząd dysponuje pewną nadwyżką finansową, także dzięki temu, że jest w posiadaniu bardziej intratnej i dochodowej nieruchomości, np. placu, to teoretycznie powinien przeznaczać zysk z tego choćby na obniżkę opłat eksploatacyjnych, co byłoby z największą korzyścią dla najuboższych członków takich spółdzielni. Ale odkąd badam spółdzielczość mieszkaniową, o czymś takim nie słyszałem. Za to niejednokrotnie spotkałem się ze zjawiskiem sprzedaży dużych działek i wartościowych części majątku spółdzielni firmom zewnętrznym, czasami podstawionym.

Jaka jest skala spółdzielczych patologii?

Nikt jej jeszcze dokładnie nie wyznaczył. Mogę jednak z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że wymienione patologie są w polskich spółdzielniach mieszkaniowych powszechne.

Czy zatem nie lepiej zlikwidować spółdzielczość mieszkaniową?

Dziś za likwidacją spółdzielczości mieszkaniowej optuje posłanka Lidia Staroń z Platformy Obywatelskiej. Tyle że to wylewanie dziecka z kąpielą. Po pierwsze, uważam, że możliwa jest efektywna spółdzielczość, i sądzę, iż zawsze będą ludzie zainteresowani taką formą społeczno-gospodarczej aktywności. Po drugie, to rozwiązanie niekonstytucyjne, a przynajmniej solidnie niedopracowane: jak można na zgodnie z ustawą zasadniczą rozwiązać jakiś typ spółdzielczości? Trzeba by na gruncie prawnym wprowadzić instrumenty zmuszające spółdzielnie do samorozwiązania. Po trzecie, zamiast likwidować spółdzielczość mieszkaniową, lepiej zastanowić się, jakimi metodami legislacyjnymi można stymulować zmiany na lepsze, choćby przez prawny zakaz łączenia funkcji członka i równoczesnego pracownika administracji spółdzielni.

Jest jeszcze inna, ważna sprawa. Na początku wywiadu mówiłem, że na osiedlach zarządzanych przez spółdzielnie mieszkaniowe żyje 12 mln osób. Proszę sobie wyobrazić, jaki chaos wprowadzi ewentualna likwidacja tych spółdzielni. Zaczną się procesy o podział części wspólnych, o podział działek, użytkowanie dróg itd. Ciężko byłoby dojść do ładu z wieloma budynkami i nieruchomościami. A to przecież wiąże się ściśle z życiem wielu ludzi. Do tego mamy wciąż sporą grupę ludzi niezdolnych do odpowiedzialnego zarządzania majątkiem, co może w efekcie pociągnąć ogromną falę eksmisji. Bo nawet te spółdzielnie, które „administrują biedą”, ratują uboższych ludzi przed o wiele gorszym losem. Owszem, czasem mowa o rodzinach czy osobach patologicznych. Ale mamy także sporą grupę osób biednych, nierzadko starych, którym spółdzielnie często idą w jakiś sposób na rękę.

Powiem jeszcze rzecz paradoksalną: jest pewien pozytywny rys nawet tych klientelistycznych struktur dzisiejszych spółdzielni. Powiedzmy, że w bloku psuje się winda. Tam, gdzie nie ma spółdzielni, czasem są problemy ze zbiórką pieniędzy na pokrycie naprawy. Bo mieszkańcy niższych pięter twierdzą, że z windy nie korzystają. Do tego jakiś procent mieszkańców jest po prostu biedny albo patologiczny. No i pozostali muszą płacić więcej… A tam, gdzie działa spółdzielnia, fundusz remontowy jest lepiej pilnowany. Socjolog stwierdzi w takiej sytuacji: nie ma dysfunkcji bez funkcji, to znaczy, nawet niedoskonałe formy społeczne spełniają jakieś pozytywne funkcje.

Skoro nie likwidować, to jak można ograniczyć spółdzielcze patologie?

Jestem za reformowaniem spółdzielczości od środka, lecz także z udziałem przedstawicieli społeczności lokalnej, np. rad dzielnic.”

31 posiedzenie Komisji

Bez tytułu

 

Urobek wg stanu na 03.04.2014

Na ostatnim posiedzeniu Komisji temperaturę podniosła poprawka, dotycząca lustracji spółdzielni, zaproponowana przez posłankę Lidię Staroń do procedowanego  projektu wiodącego ustawy pt. „prawo spółdzielcze”, którego autorem jest PSL . Projekt PSL-u rzecz oczywista proponuje utrzymanie dotychczasowego, skompromitowanego bo kompletnie nieskutecznego, systemu lustracji prowadzonej teraz przez branżowe Związki Rewizyjne, czyli przez wewnętrzne struktury ruchu spółdzielczego. Pod czujnym okiem dwóch wodzów polskiej spółdzielczości prezes lustruje prezesa, smarują sobie nawzajem laurki i wszystko gra dopóki jakiś poirytowany wierzyciel nie zgłosi do sądu wniosku o upadłość spółdzielni. Potem prezes Domagalski siada przed kamerami, bezradnie rozkłada ręce i wmawia siedzącym przed monitorami telewizorów i osłupiałym ze zdziwienia  spółdzielcom, że on nic nie może. Na dodatek słono na tej komedii zarabia.

Pani Poseł zaproponowała uszczelnienie tego słabego punktu spółdzielczej rzeczywistości przez wprowadzenie do spółdzielni lustratorów niezależnych od ruchu spółdzielczego.

Poprawka Posłanki Staroń:

Poseł Staroń – lustracja – poprawka

Opinia BAS do poprawki posłanki Staroń:

BAS – lustracja jako zawód regulowany – opinia prawna

Stanowisko Ministra Sprawiedliwości wskazujące pozytywy wprowadzenia zawodu lustratora spółdzielni:

Stanowisko MS – zawód lustratora.

W Komisji zawrzało oporem. Utrata tak kasowego biznesu  dla branżowych Związków Rewizyjnych to prawie bankructwo. Trzeba będzie odchudzić funkcjonujące w nich zarządy, rady nadzorcze i odjąć od spragnionych ust prezesów spółdzielni wynagrodzenia za lustrowanie kolesiów.

Prezentujemy broniące starego bastionu stanowisko Związku Rewizyjnego Banków Spółdzielczych im. Franciszka Stefczyka w Warszawie odnoszące się do poprawki zaproponowanej przez posłankę Staroń:

Zw. Rew. Banków Spół. – ocena projektu poprawki

Przy okazji publikujemy też informacje dotyczące kosztów lustracji przedstawione Komisji przez:

1.  Krajową Radę Spółdzielczą 

KRS – infor. o kosztach lustracji.

2.  Związek Rewizyjny Spółdzielni  Mieszkaniowych  RP

ZRSM RP -koszty lustracji

Jak wiarygodne są te informacje moglibyśmy ocenić gdyby do nich dołączone zostały rachunki wystawione spółdzielniom za wykonaną usługę lustracji. Jak taki znajdziemy to tu dowiesimy.

To są koszty rzeczywiste  lustracji jaką proponowała Krajowa Rada Spółdzielcza malutkiej spółdzielni Petardy. Spółdzielnia liczyła 11 członków. Jej majątek składał się z 6 lokali użytkowych (pawilonów handlowych) zwanych „Smerfami”:

PETARDA -koszty lustracji

Publikujemy również magiczny dokument zwany INSTRUKCJĄ określającą zasady prowadzenia lustracji w spółdzielniach, wprowadzony uchwałą nr 9/2010 Zgromadzenia Ogólnego Krajowej Rady Spółdzielczej z dn. 1 lipca 2010r.

INSTRUKCJA LUSTRACJI

Jutro druga odsłona aktu dramatycznej batalii beneficjentów o zachowanie starego zhańbionego systemu lustracji. Zapraszamy. :

Link do transmisji

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=A7CDDE789B51102EC1257DAB00436FEB#

Batalia trwa. Z ostatniej chwili:

Prezentujemy stanowisko prezesa Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP Jerzego Jankowskiego przeciwko poprawkom posłanki Staroń:

Jankowski

Stanowisko ZRSM

100_4591

Prezydium Komisji: Łukasz Zbonikowski(PiS), Paweł Sajak (PSL), Marek Gos (PSL), Lidia Staroń (PO)

100_4587

Jerzy Jankowski – Związek Rewizyjny SM RP (SLD) i Alfred Domagalski- Krajowa Rada Spółdzielcza (PSL)

100_4578

Posłowie: Andrzej Dera (SP), Maria Nowak (PiS) i Gabriela Masłowska (PiS)

100_4579

Poseł Jerzy Szmit (PiS)

100_4582

Przedstawiciele branżowych Związków Rewizyjnych

100_4590

Poseł Borys Budka (PO)

100_4581

Działacze społeczni: Jaromir Gazy i Anna Grabska -Krajowe Stowarzyszenie Spółdzielców „Nasze Mieszkania” oraz  Wiesław Łęcki – Krajowy Związek Lokatorów i Spółdzielców