AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

„Sagi” o ŚSM w Warszawie ciąg dalszy

Jak się okazuje, to co wyprawia zarząd w tej SM, „przyprawia o ból głowy” nie tylko „szefa wszystkich prezesów”. ale również jest w polu zainteresowania naszego rządu.

Pozostaje tylko ustalić:

DLACZEGO DOPIERO TERAZ?

CO WY ODPOWIEDZIALNI ZA  TOLEROWANIE TEJ PATOLOGI ROBILIŚCIE DO TEJ PORY?

Screenshot_1Screenshot_2

Krystyna Rubik

Źródło: http://naszaspoldzielnia.waw.pl/

Najwyższy znów oskubał spółdzielców!

 

SSN Jacek Gudowski (2)

Przewodniczący III Wydziału Cywilnego SN – SSN Jacek Gudowski

http://www.sn.pl/osadzienajwyzszym/SitePages/Organizacja.aspx?e=Org_IC

Jak nie Trybunał, to Najwyższy. Kiedy te dwa organy prestiżowej władzy sądowniczej w Polsce otwierają usta w naszych sprawach, spółdzielcy stoją w skarpetkach. Pęcznieją za to konta spółdzielczych dygnitarzy oraz wspierającej ich czynnie lokalnej arystokracji. Tym razem obowiązek kwesty narodowej na rzecz nieczytelnych interesów środowiskowego układu nałożony został przez Sąd Najwyższy na załadowców.

W ubiegłą środę (26.11.2014r) w III Wydziale Cywilnym Sądu Najwyższego zapadła uchwała odbierająca prawo do zwrotu zwaloryzowanej kaucji mieszkaniowej członkom spółdzielni, które powstały z przekazanych im za darmo zakładowych budynków mieszkalnych. Razem z  lokalami do spółdzielni miały być również przekazane zwaloryzowane kaucje mieszkaniowe wpłacone zakładowi przez najemców tych lokali (art. 7 ust. 3 w związku z art. 9 ust. 1 ustawy z dnia 12 października 1994 r. o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych przez przedsiębiorstwa państwowe – Dz. U. Nr 119, poz. 567, z późn. zm.)

Uchwała podjęta została przez 3-osobowy skład sędziowski. Personaliów składu, który nas oskubał, jeszcze nie znamy bo jak na razie opublikowano tylko sentencję orzeczenia:

 Uchwałą SN — kopia

 

Uchwała jest rozstrzygnięciem zapytania prawnego, które wyszło z procesu o zwrot zwaloryzowanej kaucji mieszkaniowej. Spółdzielnia wniosła apelację od korzystnego dla członka rozstrzygnięcie pierwszej instancji. Proces zwiesił i pytanie zadał Sąd Okręgowy w Gliwicach, jako sąd rozstrzygający apelację. Jak się wydaje wykorzystywanie instytucji zapytania prawnego dla zneutralizowania korzystnych dla członków spółdzielni przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych i to w dodatku na życzenie prezesa naszej spółdzielni, jest już tradycją tego sądu.

 Skrzymowski

 

W 2010 r. na wniosek naszego mocarza Sąd Okręgowy w Gliwicach zawiesił proces 31 osób i za pomocą instytucji zapytania prawnego rękami Trybunału wykosił z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych art. 48 ust 1, który pozwalał na przekształcenie umowy najmu lokalu zakładowego przekazanego za darmo do spółdzielni mieszkaniowej w odrębną własność tego lokalu. Ale proces 31 osób skończył się  pomyślnie bo niekonwencjonalną metodą (przy użyciu petycji do Trybunału powieszonej w internecie, pod którą podpisywali się spółdzielcy z całego kraju) udało się nam wytargować od naszego sekatora 12 – miesięczne odroczenie wyroku (wyrok TK z dn. 14 lutego 2012r sygn. akt P 17/10 – wszedł w życie 21 lutego 2013r.).

Teraz wróble ćwierkają, że zapytanie prawne znów poszło z procesu przeciwko naszej spółdzielni. W zabrzańskim sądzie zaczęły się sypać wyroki korzystne dla członków spółdzielni LUIZA. Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej wydał pierwsze rozstrzygnięcie uznające roszczenie członka spółdzielni PERSPEKTYWA, więc trzeba było tą krucjatę zatrzymać. Nie jesteśmy wcale zdziwieni, że nasz prezes podejmuje zakulisowe zabiegi, bo organy naszej spółdzielni mają na sumieniu grzech zaniechania:

 Wniosek

Na temat skutków wyroku Sądu Najwyższego wypowiemy się po opublikowaniu jego uzasadnienia bo z samej sentencji trudno ocenić co poeta miał na myśli pod pojęciem „nieodpłatnego przeniesienia”.

Na pierwszy rzut oka wyrok wydaje się od rzeczy, bo nie można wykluczyć, że były zakłady, które przekazały spółdzielniom zwaloryzowane kaucje mieszkaniowe. Wbrew powszechnemu przekonaniu były już wtedy możliwości waloryzacji kaucji i w bogatych zakładach były też środki na realizację tego zadania. Spadkobiercą zlikwidowanego w 1994r Zakładowego Funduszu Mieszkaniowego jest Zakładowy Fundusz Środków Socjalnych dysponujący środkami ze sprzedaży obiektów socjalnych takich jak zakładowe ośrodki wypoczynkowe, które są własnością załóg zakładów pracy, bo były inwestowane z odpisu od pracowniczych wynagrodzeń. Dochody z ich sprzedaży mogły więc służyć na pokrycie zobowiązań z tytułu kaucji mieszkaniowych. Środkami funduszu socjalnego zarządza pracodawca ale regulamin określający zasady ich wykorzystania uzgadniany jest ze związkami zawodowymi.

Powstaje więc pytanie, kto dał prawo sędziom Sądu Najwyższego do robienia prezentów organom spółdzielni mieszkaniowych ze znaczących pieniędzy pochodzących z naszych portfeli? Jeśli spółdzielnia nie dostała zwaloryzowanych kaucji mieszkaniowych to jest to ze strony organów tej spółdzielni zaniechanie ciążącego na nich obowiązku należytego prowadzenia spraw członków, których reprezentują, bo spółdzielni przysługiwały z tego tytułu roszczenia. Roszczenie o przekazanie zwaloryzowanych kaucji stawało się wymagalne w dniu przekazania budynku.

Kaucje mieszkaniowe były depozytem, którym załoga zakładu pracy wspierała realizację programu zakładowego budownictwa mieszkaniowego i co do zasady podlegają zwrotowi.

Wyrok Sądu Najwyższego jest więc hołdem oddanym praktyce powszechnego w naszym obrocie gospodarczym niechlujstwa biznesowego i pogardy dla poważnego traktowania warunków kupieckiej umowy.

Pomysłodawcy wniosku o wykorzystanie instytucji zapytania prawnego na szkodę członków spółdzielni:

Ryszard Stolarz

Ryszard Stolarz – radca prawny MGSM PERSPEKTYWA  w Rudzie Śląskiej

Artur Zartychta

Artur Zarychta – radca prawny MGSM PERSPEKTYWA  w Rudzie Śląskiej

PILNE!! WAŻNE!! Dotyczy Ostrowca i ŚSM w Warszawie i nie tylko.

Aby nie zaciemniać wcześniejszych naszych wpisów, podajemy skrótowo linki do najnowszych medialnych prezentacji tych niechlubnych dla polskich SM, spraw:

Zieliński Andrzej

Andrzej Zieliński – prezes SM HUTNIK w Ostrowcu Świętokrzyskim

OSTROWIEC

http://tv-trwam.pl/film/po-stronie-prawdy-ostrowiec-swietokrzyski

Screenshot_1***************************************************************************************************************************

ŚSM WARSZAWA

http://naszaspoldzielnia.waw.pl/2014/12/04/panstwo-w-panstwie-program-na-zywo-7-12-2014/

http://naszaspoldzielnia.waw.pl/category/walne-zgromadzenie/

http://ttv.pl/aktualnosci,926,n/skazani-za-nie-swoje-dlugi,144336.html

Screenshot_3******************************************************************************************************************

BYDGOSZCZ

http://tv-trwam.pl/film/po-stronie-prawdy-bydgoszcz

Screenshot_2******************************************************************************************************************************

Od admina: Telewizje Polsat i TRWAM popisały się swoją szybką i nie obojętną na los zwykłych ludzi – reakcją publicystyczną

„TAK MACIE KŁAMAĆ!!”

Materiał. który zprezentujemy poniżej, już nie jest nowy. Wręcz można powiedzieć, że „urosła mu broda”. Ponieważ nie jest jednak powszechniej znany, a w swojej treści nic nie odbiega od obecnej rzeczywistości polskich SM, postanowiliśmy go zprezentować. Tym bardziej, że podobne szkolenie prezesi zarządow SM mieli ostatnio w listopadzie, jednak ze względu na restrykcyjne przestrzeganie sprawdzania kto ma prawo wejść, nikt postronny nie mógł z niego „skorzystać”.

Fakt ujawnia tajną naradę

Zmowa przeciwko członkom SM?

Oto dowód, że szefowie spółdzielni za nic mają obowiązujące w Polsce prawo

Reporterom Faktu udało dostać się na szkolenie w siedzibie Krajowej Rady Spółdzielczej.

Tajna naradaTajna narada w KRS, za zasłoniętymi oknami

To, co usłyszeliśmy, było przerażające!

Prowadząca szkolenie mówiła o przeciąganiu spraw związanych z wykupem mieszkań, o prezesach, którzy mogą stać ponad prawem.

– Po raz kolejny szefowie spółdzielni udowodnili, że nie obchodzi ich los spółdzielców, tylko walka o zachowanie własnych stanowisk – mówi oburzona Lidia Staroń (48 l.), posłanka PO i współtwórczyni ustawy zezwalającej na wykup mieszkań „za złotówkę”.

Krajowa Rada Spółdzielcza zrzesza spółdzielnie mieszkaniowe. Organizuje szkolenia i seminaria dla szefów spółdzielni. Reporterom Faktu udało się wejść na jedno z takich szkoleń. Temat wyglądał niewinnie: chodziło o zasady działania spółdzielni po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał orzekł, że ustawa pozwalająca tanio wykupić mieszkanie od spółdzielni jest wadliwa i nakazał ją zmienić.
Ale wyrok trybunału stał się wygodnym pretekstem dla prezesów, by storpedować całą ideę taniego wykupu mieszkań. A szkolenie w Krajowej Radzie Spółdzielczej, na które dostali się nasi dziennikarze, było niczym innym, jak tylko instrukcją, jak to robić. Prezesów szczegółowo instruowano, jak zniechęcać ludzi przeciąganiem sprawy!
– Spółdzielcy mogą składać wnioski. Jak gazeta pisze: wnioski mogą składać, ale bez gwarancji rozpatrzenia – pouczała z uśmiechem prowadząca szkolenie, dając do zrozumienia, że najlepszym rozwiązaniem jest chowanie przez prezesów tych wniosków do szuflad. I to zupełnie bezkarnie. Bo Trybunał Konstytucyjny zakwestionował także kary dla prezesów. – Trybunał te zapisy skreślił i te zapisy są skreślone już 30 grudnia. Od 30 grudnia przestały obowiązywać – tłumaczyła bezkarność prezesów prowadząca szkolenie.
Ale to nie koniec bezczelności! Bo instruktorka zachęcała, by szefowie spółdzielni żądali kilkudziesięciomilionowych odszkodowań za tanio sprzedane mieszkania. – To będą odszkodowania od kogo? Od skarbu państwa – mówiła.
Szkolenie było bardzo potrzebne spółdzielczym kacykom. Teraz zyskali pewność, że mogą bezkarnie kpić z lokatorów. Tak jak sam prezes Krajowej Rady Spółdzielczej Alfred Domagalski. Kilka tygodni temu podaliśmy się za szefa nieistniejącej spółdzielni, by wydał nam wręcz przepis na to, w jaki sposób przeciągać wnioski o uwłaszczenie. – Róbcie to z dużym wyczuciem – tłumaczył. – Trzeba im [ludziom – red.] kształtować świadomość, że te mieszkania i tak są ich. A to, że nie ma aktu notarialnego, o niczym nie świadczy. TAK MACIE KŁAMAĆ – doradzał.
Autorzy ustawy spółdzielczej są wzburzeni. – Składki na KRS płacą wszyscy spółdzielcy w Polsce. A jest coraz więcej przykładów pokazujących, że działa ona przeciw nim, dbając tylko o interesy prezesów i zarządów spółdzielni. Tak być nie może. Trzeba zmienić prawo spółdzielcze. Zlikwidować Krajową Radę. Dość tego – mówi Lidia Staroń.

Lidia Staroń wypowiada wojnę spółdzielczej sitwie. Żaden prezes nie może stać ponad prawem!”

Źródło: http://www.fakt.pl/Zmowa-przeciwko-lokatorom-,artykuly,40674,1.html

Oto dowód, że szefowie spółdzielni za nic mają obowiązujące w Polsce prawo

 Reporterom Faktu udało dostać się na szkolenie w siedzibie Krajowej Rady Spółdzielczej. To, co usłyszeliśmy, było przerażające! Prowadząca szkolenie mówiła o przeciąganiu spraw związanych z wykupem mieszkań, o prezesach, którzy mogą stać ponad prawem. – Po raz kolejny szefowie spółdzielni udowodnili, że nie obchodzi ich los spółdzielców, tylko walka o zachowanie własnych stanowisk – mówi oburzona Lidia Staroń (48 l.), posłanka PO i współtwórczyni ustawy zezwalającej na wykup mieszkań „za złotówkę”.

Krajowa Rada Spółdzielcza zrzesza spółdzielnie mieszkaniowe. Organizuje szkolenia i seminaria dla szefów spółdzielni. Reporterom Faktu udało się wejść na jedno z takich szkoleń. Temat wyglądał niewinnie: chodziło o zasady działania spółdzielni po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał orzekł, że ustawa pozwalająca tanio wykupić mieszkanie od spółdzielni jest wadliwa i nakazał ją zmienić.

Ale wyrok trybunału stał się wygodnym pretekstem dla prezesów, by storpedować całą ideę taniego wykupu mieszkań. A szkolenie w Krajowej Radzie Spółdzielczej, na które dostali się nasi dziennikarze, było niczym innym, jak tylko instrukcją, jak to robić. Prezesów szczegółowo instruowano, jak zniechęcać ludzi przeciąganiem sprawy!

– Spółdzielcy mogą składać wnioski. Jak gazeta pisze: wnioski mogą składać, ale bez gwarancji rozpatrzenia – pouczała z uśmiechem prowadząca szkolenie, dając do zrozumienia, że najlepszym rozwiązaniem jest chowanie przez prezesów tych wniosków do szuflad. I to zupełnie bezkarnie. Bo Trybunał Konstytucyjny zakwestionował także kary dla prezesów. – Trybunał te zapisy skreślił i te zapisy są skreślone już 30 grudnia. Od 30 grudnia przestały obowiązywać – tłumaczyła bezkarność prezesów prowadząca szkolenie.

Ale to nie koniec bezczelności! Bo instruktorka zachęcała, by szefowie spółdzielni żądali kilkudziesięciomilionowych odszkodowań za tanio sprzedane mieszkania. – To będą odszkodowania od kogo? Od skarbu państwa – mówiła.

Szkolenie było bardzo potrzebne spółdzielczym kacykom. Teraz zyskali pewność, że mogą bezkarnie kpić z lokatorów. Tak jak sam prezes Krajowej Rady Spółdzielczej Alfred Domagalski. Kilka tygodni temu podaliśmy się za szefa nieistniejącej spółdzielni, by wydał nam wręcz przepis na to, w jaki sposób przeciągać wnioski o uwłaszczenie. – Róbcie to z dużym wyczuciem – tłumaczył. – Trzeba im [ludziom – red.] kształtować świadomość, że te mieszkania i tak są ich. A to, że nie ma aktu notarialnego, o niczym nie świadczy – doradzał.

Autorzy ustawy spółdzielczej są wzburzeni. – Składki na KRS płacą wszyscy spółdzielcy w Polsce. A jest coraz więcej przykładów pokazujących, że działa ona przeciw nim, dbając tylko o interesy prezesów i zarządów spółdzielni. Tak być nie może. Trzeba zmienić prawo spółdzielcze. Zlikwidować Krajową Radę. Dość tego – mówi Lidia Staroń.

Lidia Staroń wypowiada wojnę spółdzielczej sitwie

Oto dowód, że szefowie spółdzielni za nic mają obowiązujące w Polsce prawo

 Reporterom Faktu udało dostać się na szkolenie w siedzibie Krajowej Rady Spółdzielczej. To, co usłyszeliśmy, było przerażające! Prowadząca szkolenie mówiła o przeciąganiu spraw związanych z wykupem mieszkań, o prezesach, którzy mogą stać ponad prawem. – Po raz kolejny szefowie spółdzielni udowodnili, że nie obchodzi ich los spółdzielców, tylko walka o zachowanie własnych stanowisk – mówi oburzona Lidia Staroń (48 l.), posłanka PO i współtwórczyni ustawy zezwalającej na wykup mieszkań „za złotówkę”.

Krajowa Rada Spółdzielcza zrzesza spółdzielnie mieszkaniowe. Organizuje szkolenia i seminaria dla szefów spółdzielni. Reporterom Faktu udało się wejść na jedno z takich szkoleń. Temat wyglądał niewinnie: chodziło o zasady działania spółdzielni po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał orzekł, że ustawa pozwalająca tanio wykupić mieszkanie od spółdzielni jest wadliwa i nakazał ją zmienić.

Ale wyrok trybunału stał się wygodnym pretekstem dla prezesów, by storpedować całą ideę taniego wykupu mieszkań. A szkolenie w Krajowej Radzie Spółdzielczej, na które dostali się nasi dziennikarze, było niczym innym, jak tylko instrukcją, jak to robić. Prezesów szczegółowo instruowano, jak zniechęcać ludzi przeciąganiem sprawy!

– Spółdzielcy mogą składać wnioski. Jak gazeta pisze: wnioski mogą składać, ale bez gwarancji rozpatrzenia – pouczała z uśmiechem prowadząca szkolenie, dając do zrozumienia, że najlepszym rozwiązaniem jest chowanie przez prezesów tych wniosków do szuflad. I to zupełnie bezkarnie. Bo Trybunał Konstytucyjny zakwestionował także kary dla prezesów. – Trybunał te zapisy skreślił i te zapisy są skreślone już 30 grudnia. Od 30 grudnia przestały obowiązywać – tłumaczyła bezkarność prezesów prowadząca szkolenie.

Ale to nie koniec bezczelności! Bo instruktorka zachęcała, by szefowie spółdzielni żądali kilkudziesięciomilionowych odszkodowań za tanio sprzedane mieszkania. – To będą odszkodowania od kogo? Od skarbu państwa – mówiła.

Szkolenie było bardzo potrzebne spółdzielczym kacykom. Teraz zyskali pewność, że mogą bezkarnie kpić z lokatorów. Tak jak sam prezes Krajowej Rady Spółdzielczej Alfred Domagalski. Kilka tygodni temu podaliśmy się za szefa nieistniejącej spółdzielni, by wydał nam wręcz przepis na to, w jaki sposób przeciągać wnioski o uwłaszczenie. – Róbcie to z dużym wyczuciem – tłumaczył. – Trzeba im [ludziom – red.] kształtować świadomość, że te mieszkania i tak są ich. A to, że nie ma aktu notarialnego, o niczym nie świadczy – doradzał.

Autorzy ustawy spółdzielczej są wzburzeni. – Składki na KRS płacą wszyscy spółdzielcy w Polsce. A jest coraz więcej przykładów pokazujących, że działa ona przeciw nim, dbając tylko o interesy prezesów i zarządów spółdzielni. Tak być nie może. Trzeba zmienić prawo spółdzielcze. Zlikwidować Krajową Radę. Dość tego – mówi Lidia Staroń.

Lidia Staroń wypowiada wojnę spółdzielczej sitwie

Żaden prezes nie może stać ponad prawem!

Oto dowód, że szefowie spółdzielni za nic mają obowiązujące w Polsce prawo

 Reporterom Faktu udało dostać się na szkolenie w siedzibie Krajowej Rady Spółdzielczej. To, co usłyszeliśmy, było przerażające! Prowadząca szkolenie mówiła o przeciąganiu spraw związanych z wykupem mieszkań, o prezesach, którzy mogą stać ponad prawem. – Po raz kolejny szefowie spółdzielni udowodnili, że nie obchodzi ich los spółdzielców, tylko walka o zachowanie własnych stanowisk – mówi oburzona Lidia Staroń (48 l.), posłanka PO i współtwórczyni ustawy zezwalającej na wykup mieszkań „za złotówkę”.

Krajowa Rada Spółdzielcza zrzesza spółdzielnie mieszkaniowe. Organizuje szkolenia i seminaria dla szefów spółdzielni. Reporterom Faktu udało się wejść na jedno z takich szkoleń. Temat wyglądał niewinnie: chodziło o zasady działania spółdzielni po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał orzekł, że ustawa pozwalająca tanio wykupić mieszkanie od spółdzielni jest wadliwa i nakazał ją zmienić.

Ale wyrok trybunału stał się wygodnym pretekstem dla prezesów, by storpedować całą ideę taniego wykupu mieszkań. A szkolenie w Krajowej Radzie Spółdzielczej, na które dostali się nasi dziennikarze, było niczym innym, jak tylko instrukcją, jak to robić. Prezesów szczegółowo instruowano, jak zniechęcać ludzi przeciąganiem sprawy!

– Spółdzielcy mogą składać wnioski. Jak gazeta pisze: wnioski mogą składać, ale bez gwarancji rozpatrzenia – pouczała z uśmiechem prowadząca szkolenie, dając do zrozumienia, że najlepszym rozwiązaniem jest chowanie przez prezesów tych wniosków do szuflad. I to zupełnie bezkarnie. Bo Trybunał Konstytucyjny zakwestionował także kary dla prezesów. – Trybunał te zapisy skreślił i te zapisy są skreślone już 30 grudnia. Od 30 grudnia przestały obowiązywać – tłumaczyła bezkarność prezesów prowadząca szkolenie.

Ale to nie koniec bezczelności! Bo instruktorka zachęcała, by szefowie spółdzielni żądali kilkudziesięciomilionowych odszkodowań za tanio sprzedane mieszkania. – To będą odszkodowania od kogo? Od skarbu państwa – mówiła.

Szkolenie było bardzo potrzebne spółdzielczym kacykom. Teraz zyskali pewność, że mogą bezkarnie kpić z lokatorów. Tak jak sam prezes Krajowej Rady Spółdzielczej Alfred Domagalski. Kilka tygodni temu podaliśmy się za szefa nieistniejącej spółdzielni, by wydał nam wręcz przepis na to, w jaki sposób przeciągać wnioski o uwłaszczenie. – Róbcie to z dużym wyczuciem – tłumaczył. – Trzeba im [ludziom – red.] kształtować świadomość, że te mieszkania i tak są ich. A to, że nie ma aktu notarialnego, o niczym nie świadczy – doradzał.

Autorzy ustawy spółdzielczej są wzburzeni. – Składki na KRS płacą wszyscy spółdzielcy w Polsce. A jest coraz więcej przykładów pokazujących, że działa ona przeciw nim, dbając tylko o interesy prezesów i zarządów spółdzielni. Tak być nie może. Trzeba zmienić prawo spółdzielcze. Zlikwidować Krajową Radę. Dość tego – mówi Lidia Staroń.

Lidia Staroń wypowiada wojnę spółdzielczej sitwie

Żaden prezes nie może stać ponad prawem!

SZOK TOTALNY!!!

USIĄDŹCIE WYGODNIE I PRZYGOTUJCIE SIĘ NA WPIS, KTÓRY U OSÓB ZORIENTOWANYCH W TEMACIE POLSKICH SM, MOŻE WYWOŁAĆ SZOK!

Niejaki Alfred Domagalski,

prezes KRAJOWEJ  RADY SPÓŁDZIELCZEJ,

CHCE LIKWIDACJI SM!

Ale nie denerwujcie się – nie wszystkich, a tylko Śródmiejskiej SM w Warszawie.

A oto szczegóły:

„Funkcjonowanie ŚSM to kpina ze spółdzielczości — uważa prezes Krajowej Rady Spółdzielczej, która rozważa wniosek o postawienie jej w stan likwidacji.”

Screenshot_4Szok !!! S-nia tonie w długach a oni szastają  pieniędzmi członków SM. 675.000 zł za pismo procesowe !!! 1.033.000 zł za dzierżawę terenu przy Grzybowskiej!!! Faktury na ponad 500.000 zł, wszystkie na konto członka rady nadzorczej !!!

Ważą się losy jednej z najbogatszych warszawskich spółdzielni — Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (ŚSM).

Śródmiejska SM— Zarząd spółdzielni nie zrealizował uprawnionego wniosku członków o zwołanie walnego zgromadzenia, na którym głosowano by zmiany w radzie nadzorczej i lustrację działań władz spółdzielni. To naruszenie zasad i prawa spółdzielczego oraz norm współżycia społecznego — mówi Alfred Domagalski, prezes Krajowej Rady Spółdzielczej (KRS).

W ŚSM spóźnione walne zgromadzenie skończyło się w wrześniu br, ale było rozłożone na kilkanaście dni, podzielone na 13 części i było bez punktów obrad, o które wnosili członkowie. Członkami Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej jest kilka tysięcy osób, głównie lokatorów popularnego w Warszawie Osiedla za Żelazną Bramą.

Screenshot_2

Kilka miesięcy temu biegły wycenił majątek spółdzielni możliwy do sprzedaży na, bagatela, 130 mln zł. Krzysztof Gołąb natomiast, były syndyk ŚSM, szacował zadłużenie spółdzielni na co najmniej 40 mln zł. Twierdzi, że z takim bałaganem w księgach rachunkowych, jak w tej spółdzielni, jeszcze się nie spotkał, choć był syndykiem kilkudziesięciu podmiotów.

Teraz KRS zwołał następne NWSCzSM:

W dniu 28 października 2014 r. Krajowa Rada Spółdzielcza podjęła uchwałę nr 71/2014 w sprawie zwołania Walnego Zgromadzenia Członków Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej zgodnie z wnioskiem Członków Spółdzielni z dnia 10 marca 2014 r. tj. w JEDNEJ CZĘŚCI, w celu ODWOŁANIA RADY NADZORCZEJ i POWOŁANIA NOWEJ RADY NADZORCZEJ.
KRS udzieliła pełnomocnictwa do wykonania czynności związanych ze zwołaniem WZC dla adwokata Marcina Smoczyńskiego.

Screenshot_3.png

— Po walnym przygotujemy analizę prawną. Jeśli wykaże możliwość wystąpienia o postawienie spółdzielni w stan likwidacji, tak zrobimy. Osobiście nie mam wątpliwości, że funkcjonowanie ŚSM to kpina ze spółdzielczości — mówi Alfred Domagalski.

Obecnie prokurator prześwietla bogatą spółdzielnię. Śledczy podejrzewają, że w jednej z największych i najbogatszych warszawskich spółdzielni doszło do niegospodarności na olbrzymią wręcz skalę. Dziwne rabaty przy przejmowaniu mieszkań na własność, tajemnicze wypływy gotówki do prawnika będącego członkiem rady nadzorczej czy wynajęcie lokalu w centrum Warszawy w cenie 2 zł za mkw. To tylko niektóre z działań zarządu Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (ŚSM), które „prześwietlać” będzie warszawska prokuratura, a zakres tego „rentgena” jest naprawdę przeogromny.

— O nieprawidłowościach zawiadomili nas niezależnie od siebie jeden z członków rady nadzorczej i syndyk ŚSM. Śledztwo wszczęliśmy w sprawie nadużycia uprawnień i działania na szkodę spółdzielni przez jej zarząd — mówi Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

*************************************************************************************************************************************************

ŚSM była w upadłości, ale niecałe trzy miesiące. Sąd najpierw 19 lutego 2014 r. przychylił się do wniosku Technobudu — firmy, która budowała dla spółdzielni apartamentowiec przy ul. Grzybowskiej, i ogłosił bankructwo ŚSM. Zarząd spółdzielni wynajął jednak kancelarię Piotra Zimmermana, byłego szefa stołecznego sądu upadłościowego, i złożył zażalenie. Sąd Okręgowy wspólnie z „papugą” zarzadu, stosujac „kruczki prawne” uznał, że wierzytelność Technobudu jest sporna, i 8 maja 2014 r. cofnął decyzję o upadłości.

Tym samym władzę w spółdzielni odzyskał zarząd.

Prezes Zarządu Krystyna R. i dr Marcin M., adwokat SM, czują się bezkarni. Robią co chcą (czyny karalne) i nikogo to nie obchodzi !
Technobud odważył się „zadrzeć” z dr Maciejem M. i „został ukarany”. Wszystko w majestacie prawa, a zarząd ŚSM stać było na najlepszego z najlepszych – dobrego pełnomocnika, byłego sędziego! Wygrał, bo podobno były błędy proceduralne. Sąd II instancji bardzo się spieszył. Oddalił wniosek na 4 dni przed upływem terminu zgłaszania wierzytelności i już nie można poznać faktycznego długu. Czy sąd musiał aż oddalić wniosek, nie mógł uchylić decyzji I instancji i dać szansy poprawienie tych błędów, zwłaszcza że długi ŚSM są ogromne i zachodzi możliwość popełnienia niejednego przestępstwa.
Technobud „naprawi” wniosek, a majątku już nie będzie. Przecież trzeba spłacić długi. Krystyna R. za zgodą rady nadzorczej, a może bez jej zgody (kto to sprawdzi?), sprzeda wszystko co się da, pewnie z bonifikatą. Zostaną tylko spółdzielcy i ich czynsze. Już komornicy ściągali długi ŚSM zajmując czynsze. 

Screenshot_3

A to jedna z „inwestycji” tego zarządu (notabene jego prezes to wdowa po byłym prezesie także tej SM, niejaka Krystyna R.).

ŚSM W-wa Apartamentowiec„Apartamentowiec” w centrum Warszawy

Okazuje się, że śródmiejska spółdzielnia jest nawet w ocenie „capo di tutti capi” prezesów Zarzadów polskich SM, zbyt mało spółdzielcza!

O ile oczywiście jej działania mają cokolwiek wspólnego z spółdzielczością, szczególnie tą mieszkaniową.

 

Jest taka SM, …. W Warszawie!

Mamy troszkę problem z dotarciem do osób kompetentynch w temacie tej SM, więc na podstwie tego co znaleźliśmy „w sieci” spróbujcie sobie wyrobić własne zdanie:

„Każdy, kto mieszka w Spółdzielni xxx nie może być obojętnym na to, co dzieje się w naszej spółdzielni. A dzieje się bardzo źle. Gołym okiem widać, że nasza Spółdzielnia bankrutuje. Nasze mieszkania są zagrożone. Oto kilka przykładów:

  •  W grudniu 2008 r. Zarząd podpisał umowę z wierzycielem M. H. Wójcickim dotyczącą spłaty długu spółdzielni w wysokości prawie 110 mln zł. Według Zarządu SM xxxx  dług (po umorzeniach) został całkowicie spłacony. Ale wierzyciel domaga się jeszcze ok. 20 mln zł. Zajęte są przez wierzyciela hipoteki naszych domów. W niektórych osiedlach nastąpiły windykacje komornicze. Rada Nadzorcza milczy…
  •  Mieszkańcy są zmuszani do opłat czynszowych nie na konto Spółdzielni, lecz na wskazywane przez Zarząd konta: wcześniej spółki Administrator , później na konto wierzyciela M. Wójcickiego – MW Administrator, a teraz na konto CEE PROPERTY – spółki T. Marjańskiego, radcy prawnego wynajmowanego przez Zarząd. Oczywiście, za obsługę tych kont trzeba płacić i to niemałe kwoty. Dlaczego nie możemy płacić bezpośrednio na konto SM xxx?
  •  W 2011 r. Zarząd obciążył wszystkich zaliczką, tzw. „złotówką z metra kw.” obiecując jej zwrot. Ci, co zapłacili, otrzymali odpowiedź, żeby zapomnieli o jakimkolwiek zwrocie pieniędzy, natomiast ci, co nie płacili, są pozywani do sądu.
  •  Walne Zgromadzenie zwołane w ub. r. (mimo ponad 10 odbytych zebrań w wynajętych salach) nie zakończyło się z winy Zarządu i prawdopodobnie się nie zakończy. Prezesi w sposób arogancki lekceważą członków Spółdzielni.
  •  Lista członków Spółdzielni od lat nie była weryfikowana. Znajdują się na niej osoby już dawno zmarłe, niemieszkające w domach SMxxx, wpisane bez wpłaty obowiązkowego udziału. Zarządowi to nie przeszkadza, a nawet ułatwia matactwa, jakich się dopuszczono przy podsumowaniu nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia w 2011-2012 roku.
  •  Statut Spółdzielni zawiera sprzeczne zapisy, niezgodne z ustawą. Zarząd nie zamierza wystąpić do sądu rejestrowego o zmianę błędnych zapisów w statucie. Zarządowi to nie przeszkadza, a nawet ułatwia w mataczeniu.
  •  Zarząd w grudniu 2012 r. złożył wniosek o upadłość, aby po kilku tygodniach wniosek wycofać. Dlaczego?

- Osoby sprzeciwiające się Zarządowi są szkalowane, pomawiane, i przy pomocy marionetkowej Rady Nadzorczej pozbawiane członkostwa w SM xxx  

      -liczba członków ok 3000

    – długi  SM na koniec 2013 roku ponad 55 mln

             – pensja prezesa ok. 40.000 zł tyle samo pozostali członkowie i radca prawny

- w SM nie funkcjonuje (po prostu nie ma!) Rada Nadzorcza

             – budynki wyglądają jak slumsy

- prowadzenie i finansowanie w sposób niejasny inwestycji

- nieruchomosci należące do SM, są licytowane przez komorników”

Źródło: http://naszpax.waw.pl/

Jaka to SM?

Tak , zgadliście – to SM „PAX” w Warszawie

Screenshot_1

A to jest najnowsza informacja dotycząca tej SM „PAX”

Screenshot_2Screenshot_3W oficjalnych przekaziorach „zielonej wyspy” , mowy nie ma aby ukazał się artykuł obrazujacy ten stan rzeczy, gdy jeszcze „na dokladkę” dotyczy to Warszawy.  Zresztą z tym samym borykamy się w przypadku dwóch SM z Gdańska.

Pełny tekst postanowienia z uzasadnieniem :ustanowienie kuratora dla SM PAX

A tutaj wyrok z innego przegranego z spółdzielcami procesu przez SM „PAX” :

Wyrok w sprawie o złotówkę

 

Odmęty szaleństwa.

Bez tytułu

http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/opozycja-zada-powtorzenia-wyborow-prezydent-to-szalenstwo,490361.html

Brakuje słów na opisanie bezładu jaki ogarnia nasz kraj. Od tygodnia na naszych oczach rozgrywa się spektakl, w którym głównym aktorem jest chaos paraliżujący nasze państwo. Organ kluczowej instytucji demokracji ma poważne kłopoty z ustaleniem wyników wyborów, bo Państwowa Komisja Wyborcza zamiast fachowcowi powierzyła „kuzynowi” wykonanie systemu informatycznego, który miał sprawnie zestawić wyniki niedzielnych wyborów.

Z wieloletnich obserwacji wynika, że w naszym kraju kompletną fikcją są wszystkie mechanizmy demokracji oparte o konkursy, takie jak konkursy kadrowe bądź konkursy ofert na dostawę materiałów lub zlecenie wykonania usług zwane przetargami, których strategicznym założeniem jest wyłonienie najbardziej kompetentnego kandydata na stanowisko, bądź  wyselekcjonowanie  najkorzystniejszych warunków wykonania zlecenia.

Instrumenty demokracji, które miały więc podnosić standardy kompetencyjne kadry zatrudnianej przez organy administracji państwa i podmioty funkcjonujące w obrocie gospodarczym a także obniżać koszty zamawianych dostaw i usług,  nie są realizowane, bo o wynikach konkursu na zatrudnienie lub zlecenie decyduje wszechobecny układ. Ten układ powoduje, że osoby prawne w szczególności te, które działają w obszarze finansowanym przez Skarb Państwa, ogłaszając konkurs odwracają przewidziany przez prawo przebieg procedury.  Najważniejsze jest więc KTO ma być beneficjentem zatrudnienia lub zlecenia a procedura ma potwierdzić, że był najlepszy. Dla takiej  idei należy wszcząć ją od końca.

Na ołtarzu tej idei kładziemy więc pożądane kwalifikacje obsady kadrowej, co oczywiście ma przełożenie na jakość zapadających decyzji i bardzo często przynosi poważne wręcz straty finansowe. To samo dotyczy również przetargów. Bo jak można sprawdzić, czy warunki dostawy lub usługi będą najkorzystniejsze zarówno w zakresie jakości jak też kosztów jej wykonania, kiedy zlecenie ma trafić w ręce wykonawcy wytypowanego przed ogłoszeniem konkursu ofert.

Jeśli do tego dołożymy jeszcze postawę aparatu ścigania i organów wymiaru gwarantującą nietykalność różnym dobrze ułożonym za to niekompetentnym personom, które naraziły na straty budżet urzędu lub podmiotu gospodarczego, to otwiera się przed nami perspektywa zapaści gospodarczej kraju.

Jak się wydaje, niewiele już brakuje do efektu domina. Drogą do uniknięcia tego dramatu jest powstrzymanie wyraźnego kryzysu etyki w polityce, biznesie i administracji naszego państwa.

W uzupełnieniu wpisu:

http://natemat.pl/124511,biurwy-dupokrytki-i-kamikadze-prezes-it-zdradza-kulisy-rzadowych-zamowien-na-systemy-informatyczne

13 lat w upadłości

Mogą stracić swoje mieszkania!

Czują się jak niewolnicy. Zobacz, co spotkało mieszkańców bloku.

Screenshot_1Warszawa- Praga Południe, ul. Prochowa 31; SM „Stokrotka”

Posiadanie własnych czterech kątów jest marzeniem większości Polaków. Niestety, czasem inwestycja w mieszkanie kończy się wielkim stresem i wieloletnią walką o swoje. Przekonali się o tym mieszkańcy Spółdzielni Mieszkaniowej Stokrotka na warszawskiej Pradze. Do   redakcji https://www.facebook.com/finansewppl zgłosili się mieszkańcy bloku przy ulicy Prochowej 31.

Screenshot_5Choć budynek stoi od kilkunastu lat i mieszkają w nim ludzie, nigdy nie został oficjalnie oddany do użytku. Zanim wprowadzili się pierwsi lokatorzy, okazało się, że zarząd spółdzielni zaciągnął pod jego zastaw olbrzymi dług. Spółdzielnia ogłosiła upadłość, prezesowi wytoczono sprawę karną, a niedoszli właściciele mieszkań z własnych pieniędzy sami dokończyli budowę i wprowadzili się do mieszkań. Z braku funduszy budynek nie został jednak dokończony tak, jak powinien więc na korytarzach straszą gołe tynki i kartony zasłaniające skrzynki z zaworami. Remontami zawiadują kolejni syndycy, a mieszkańcy twierdzą, że nie mają wpływu na podejmowane przez nich decyzje. Warto wyjaśnić, że teoretycznie syndycy nie są stroną postępowania. To funkcjonariusze publiczni powoływani przez sądy do przeprowadzania upadłości podmiotów gospodarczych. Ich zadaniem jest prowadzenie spraw i postępowań związanych z działaniami naprawczymi oraz restrukturyzacyjnymi. Obecnie syndykiem Stokrotki jest Halina Lechmańska. Mieszkańcy twierdzą jednak, że zamiast im pomagać i walczyć z zadłużeniem, utrudnia im życie. Zdaniem lokatorów z Prochowej 31, pani syndyk od 6 lat robi zbyt mało w sprawie zmniejszenia długu. Narzekają, że pozbawiła ich dostępu do garaży i zdemontowała czujniki bezpieczeństwa w budynku.

Screenshot_3Zirytowani przeciągającymi się problemami ludzie podkreślają, że nie mając żadnego wpływu na zarządzanie budynkiem w którym mieszkają, czują się jak niewolnicy. W dodatku nawet nie wiedzą, czy ich mieszkania w przyszłości nie zostaną im zabrane, aby spłacić długi spółdzielni. Konflikt między mieszkańcami a syndykiem narósł do tego stopnia, że mieszkańcy domagają się jej usunięcia oraz nadzorującego ją sędziego komisarza. Rozprawa w tej sprawie odbędzie się pod koniec listopada.  Poprosiliśmy panią syndyk o skomentowanie zarzutów lokatorów. Halina Lechmańska w przesłanym nam mailu podkreśla, że swoje wypowiedzi musi konsultować z sędzią komisarzem. Syndyk zaznacza też, że odpowiedzi na wszystkie pytania o sprawę Stokrotki znajdują się w aktach sprawy upadłościowej prowadzonej przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi Północ.

  – Odpowiedzi nie mogą zawierać się w kilku zdaniach, bo problem jest bardzo szeroki i skomplikowany (???? – red. admina) pod względem faktycznym i prawnym, obejmujący tomy akt sądowych, spraw prowadzonych nie tylko przed Sądem Upadłościowym – stwierdza syndyk.

Halina Lechmańska wypowiedziała się jednak w niektórych kwestiach. Jej zdaniem nic nie świadczy o tym, aby budynek był w złym stanie:- Stan nieruchomości jest oceniany w trakcie obowiązkowych przeglądów przez osoby posiadające uprawnienia. Wyniki tych przeglądów zawarte są w stosownych dokumentach sporządzanych przez osoby posiadające uprawnienia budowlane oraz będących biegłymi sądowymi, które syndyk przedkłada Sędziemu Komisarzowi. Raporty te nie zawierają określenia, że nieruchomości znajdują się w złym stanie.

Screenshot_4Mieszkańcy się jednak z panią syndyk zdecydowanie nie zgadzają. Do szeregu działań prawnych dołączyli ostatnio skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich. W piśmie podkreślają, że zapłacili za prawa do lokali mieszkalnych, i to kilkanaście lat temu. Ale do dnia dzisiejszego, pomimo blisko 13-letniego okresu prowadzenia postępowania pod nadzorem Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi Północ w Warszawie, nie uzyskali zaspokojenia swoich roszczeń w toku postępowania upadłościowego.”

Autor: Paweł Rybicki

Od Admina: Należy dodać, że syndyk Halina Lechmańska administrowanie tego budynku powierzyla firmie zarzadzajacej, KTÓREJ JEST WLAŚCICIELEM!  To jednak nie wszystko: Wg danych, ktore łatwo mozna znaleźć w internecie, syndyk Halina Lechmańska oprócz tej upadłości jest również syndykiem 8 (ośmiu!) innych „mas upadłościowych” – a to:

Kredyt? „No problem” – spłacimy drugim!

Bezczynność i bezwolność członków polskich SM, skutkuje coraz częściej tym, że wogóle nie mając pojecia o tym czym to grozi, zarządy polskich SM „siegają” coraz czesciej po kredyty na realizację pokrycia niedoborów finansowych SM, spowodowanych ich niegospodarnością. Zresztą to ich nie jedyny sposób na pokrycie strat spowodowanych tą gospodarczą indolencją, bo drugim jest wyzbywanie się majatku SM. Klasyczny przykład do czego prowadzą te dwie drogi, to sławetna już SM „Środmiescie” w Łodzi, ale dzielnie w jej ślady podąża SM „Hutnik” z Sosnowca. Dopiero niedawno pisaliśmy o sprzedaży działek przez tą SM ( http://temidacontrasm.info/handlarze-nieruchomosci/ ), a tu mamy następny „pasztet” w wykonaniu Zarzadu tej SM” :

„Czy SM „Hutnik” pogrążą kredyty?2545082554Wszyscy widzą jak wzrasta zadłużenie S.M. Hutnik. Nie jest tajemnicą, że podstawą inwestycji typu termomodernizacja czy wymiana dźwigów są kredyty. Wystarczy przeanalizować bilans dostępny na stronie S.M. Hutnik, żeby stwierdzić, że wysokość zaciągniętych kredytów podczas rządów Macieja Adamca i Pawła Kaczmarczyka wzrosła o 50 %  (z około 14 mln do ponad 21 mln złotych na koniec 2013 roku).

Niestety wartość zaciągniętych kredytów ciągle rośnie. Obecnie członkowie S.M. Hutnik do roku 2033 muszą spłacić około 40 mln złotych, ale to nie koniec.W tym roku Zarząd zaciągnął kredyt w Banku Pocztowym ( około 9,5 mln złotych ), aby spłacić kredyt w PKO BP. Po to,aby ten ostatni bank udzielił gwarancji bankowej na kolejny kredyt w wysokości nawet około 13,5 mln złotych. Istny galimatias.

 Karuzela z kredytami nie ma końca. Dodajmy tylko, że swoją nieobecnością na walnym członkowie Hutnika zezwolili Zarządowi na zaciągnięcie łącznie około 50 mln zł kredytów. Więc Zarząd korzysta. Miejmy nadzieję, iż członkowie SM Hutnik w przyszłości wykażą się większą niż dotychczas odpowiedzialnością i zaczną przyglądać się na co są przeznaczane ( coraz większe ), ich ciężko zarobione  pieniądze.

Według informacji krążących wśród dobrze poinformowanych osób scenariusze dotyczące byłego prezesa Macieja Adamca, po przegranych przez niego wyborach, są trzy:

1 Powrót do SM Hutnik.

2 Podział SM Hutnik na cztery Spółdzielnie ( według administracji ) i również powrót na stołek.

3 Zrzeknięcie się przez Pana Kamila Wnuka wygranego mandatu radnego i tym samym były prezes SM Hutnik pozostaje radnym

 Sosnowiczanie wyraźnie pokazali, że nie chcą widzieć Macieja Adamca nie tylko jako Prezydenta miasta, ale również pokazali mu czerwoną kartkę jako radnemu.

Czy Maciej Adamiec zrozumie przesłanie wysłane przez mieszkańców?

Czy członkowie SM Hutnik pójdą śladem mieszkańców Sosnowca?”

Źródło: http://lokator.manifo.com/blog/czy-s-m–hutnik-pograza-kredyty-

SM bez Rady Nadzorczej

Nie mają, oj nie mają „szczęscia” SM-y z Koszalina do umiejetności przeprowadzania wyborów do swoich Rad Nadzorczych ! I nic w tym nie pomagają żadne „Laury” różnego typu, notabene kupowane za pieniadze członkow SM, przez prezesów Zarzadów od różnych samozwańczych gremiów. Kolejna SM z tego miasta jest wyrokiem sądu pozbawiona tego organu nadzorczego nad działalnością i Zarządu i całej SM. I tak jak i w innych SM-ach z tego  i z innych miast, główną rolę w naruszaniu prawa, skutkujacego nieprawomocnoscią wyborów, „grają” prawnicy doradzajacy Zarządom. To ich indolencja i brak znajomości prawa, skutkuje tym, że sądy unieważnieją uchwały dotyczace wyboru tego najważniejszego, po Walnym, organu SM.

*************************************************************************************************************************************************

Prezentujemy wpis w tym temacie z zaprzyjaźnionej z nami strony: http://www.grupaskarpa.pl/

„Kolejna bolesna porażka Zarządu KSM Na Skarpie – Rada Nadzorcza w rozsypce

sad-300x209W dniu 18.11.2014 o godzinie 14:00, przed Sądem Okręgowym w Koszalinie zapadł kolejny wyrok w toczącej się od wielu miesięcy batalii sadowej między Grupą Skarpa, a Zarządem Koszalińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Na Skarpie”.

Spór dotyczył  nieprawidłowości przeprowadzonych wyborów  do Rady Nadzorczej w roku 2013 oraz kwestionowania przeprowadzonych głosowań nad odwołaniem członka Rady Nadzorczej, Pana Mariusza Krajczyńskiego. Sąd w swoim ustnym uzasadnieniu uznał nieważność obu uchwał podjętych z dniem 24 czerwca 2013 roku oraz potwierdził szereg naruszeń przepisów prawa w tym Prawa spółdzielczego i Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Jedną z głównych przyczyn zaskarżenia uchwał, był rażący sposób potraktowania projektu uchwały złożonego przez członka Rady Nadzorczej Pana Macieja Tkaczyka. Dotyczyło ono odwołania ze stanowiska w Radzie Nadzorczej Pana Mariusza Krajczyńskiego. W skutek przerobienie treści uchwały przez Zarząd i przedstawienie jej pod głosowanie Walnego Zgromadzenia w formie żądania, dopuszczono się rażącego złamania prawa. O dokonaniu zmian Zarząd zdecydował samodzielnie, bez zgody autora, co stanowiło naruszenie art. 8³ ust.7 UoSM. W ocenie Sądu, Zarząd Spółdzielni wyszedł za daleko w interpretacji swoich praw i orzekł o nieważności uchwały nr 12/2013. Jednocześnie Sąd jednoznacznie potwierdził racje powodów, iż odwołanie członka Rady Nadzorczej następuje w formie uchwały, a nie jak błędnie przekonywał Zarząd KSM Na Skarpie w formie żądania.

Prezes-KSM-Na-Skarpie-Stanisław-GórawskiPrezes zarzadu SM „Na Skarpie”

W przypadku drugiej najistotniejszej uchwały dotyczącej  powołania nowych członków Rady Nadzorczej, Sąd orzekł, iż Zarząd dopuścił się szeregu nieprawidłowości poprzez m.in.:

  • odmówienie uczestnictwa w obradach Walnego Zgromadzenia ekspertów powoływanych przez członków spółdzielni,
  • poddawanie własnej ocenie kwalifikacji powoływanych ekspertów, do czego Zarząd nie miał umocowania prawnego ani odpowiedniej wiedzy merytorycznej,
  • błędne zaliczanie członków spółdzielni z jednej nieruchomości do różnych części walnych zgromadzeń niezgodnie z ustawą o spółdzielniach,
  • błędny sposób interpretacji liczenia głosów ustalających prawo do uzyskania mandatu w Radzie Nadzorczej niezgodnego z obowiązującym prawem

Te i wiele innych przewinień Zarządu spowodowały naruszenie bezwzględnie obowiązujących przepisów ustawy Prawo Spółdzielcze i ustawy o Spółdzielniach mieszkaniowych doprowadzając do ustalenia nieważności tak przeprowadzonych wyborów.

Sąd w swoim ustnym uzasadnieniu wskazywał również, że gdyby Zarząd Spółdzielni chętniej prowadził merytoryczny dialog ze spółdzielcami, w tym z przedstawicielami Grupy Skarpa, możliwe było uniknięcie wielu sporów sądowych. Zarząd jak wiemy, kwestionuje większość racji spółdzielców, przez co ponosi tak druzgoczące i bolesne porażki . Mamy nadzieję że słowa Sądu zapadną szanownemu Zarządowi mocniej pod rozwagę.  Należy wskazać, że z każdym przegranym wyrokiem Zarząd coraz bardziej kompromituje się w oczach spółdzielców, co może być skutkiem nieudzielenia absolutorium w przyszłym Walnym Zgromadzeniu na rok 2015.

Wyrok na chwile obecną jest nieprawomocny i przysługuje od niego procedura odwoławcza przez wniesienie apelacji do sądu wyższej instancji. Z zainteresowaniem będziemy czekać na reakcję Zarządu. W niedługim czasie opublikowane zostanie uzasadnienie wyroku, w którym będzie można zapoznać się szczegółowo z argumentacją Sądu.

Zespół Grupy Skarpa”

Źródło: http://www.grupaskarpa.pl/?p=1933

Spółdzielcy się budzą

Mimo, że mainstreamowe media, instruowane przez „lobby prezesowskie” w temacie „jedynie słusznej polityki” przedstawiania polskiej rzeczywistości w również polskich SM-ach ( patrz wykład niejakiego Domagalskiego dla prezesów zarzadów SM, zatytułowany „TAK MACIE KŁAMAĆ”), starają się jak mogą aby temat tych patologii nie miał widocznego dla szerokiej rzeszy ich odbiorców „przełożenia” na konkretne „obrazki z życia watach prezesów”, to jednak czasem coś „wycieknie” z tego tematu do wiadomosci ogółu. Tu mamy taki przykład jak spółdzielcy pokazują „gest Kozakiewicza” dotychczasowym „włatcom”.

„Na prezesa chcą kogoś spoza ostrowieckiego układu!

Mieczysław Żaczek i Mirosław Kaczmarczyk oddelegowani z Rady Nadzorczej pokierują przez najbliższe tygodnie Spółdzielnią Mieszkaniową „Krzemionki”.

SONY DSCTaka sytuacja trwać będzie do czasu rozstrzygnięcia konkursu na nowe władze.

-Spółdzielnia musi normalnie funkcjonować, są zobowiązania wobec pracowników, dostawców mediów -mówi przewodniczący Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Krzemionki”, Mirosław Kaczmarczyk.
Nie może trwać dalej stan paraliżu, bo członkowie zarządu poszli na urlop albo na chorobowe. W tym drugim przypadku zwrócimy się do ZUS-u z pytaniem o zasadność zwolnień, czy czasami nie są one związane z odwołaniami ze stanowisk.
Równocześnie rozpisany został konkurs na kandydatów do nowego zarządu „Krzemionek”, a zainteresowani mogą składać swe aplikacje do 28 listopada.
-Nie ukrywamy, że chcielibyśmy, aby na czele spółdzielni stanęła młoda osoba spoza ostrowieckiego układu, dlatego informację o konkursie będziemy chcieli rozpowszechnić jak najszerzej -przyznaje M. Kaczmarczyk. Nie i nteresuje nas były prezes albo zastępca z innej ostrowieckiej spółdzielni, bo chcemy zmian dla dobra mieszkańców, a nie przenoszenia kolejnego układu.
W każdy czwartek w ODS Malwa, w godz. 15 -17 dyżurują członkowie rady „Krzemionek” i czekają na sprawy od mieszkańców.”
Nasze publikacje w tym temacie:

Sąd zmartwychwstał!

Spółdzielcy z SM-L „Komunalnik” w Płocku nareszcie doczekali się przebudzenia TEMIDY z Płocka:

4 grudnia będzie rozprawa o podział sp-ni!

Sąd Okręgowy w Płocku wyznaczył termin rozprawy o wydzielenie SM Zwycięska na dzień 4 grudnia 2014r. godz. 13:00 w sali nr 123, Pl. Narutowicza 4.

Screenshot_2

Uffff…..Nareszcie!!! Czekaliśmy na wyznaczenie terminu rozprawy już  ponad 10 miesięcy, bowiem pozew o podział sp-ni Komunalnik i zabezpieczenie powództwa został złożony 7 lutego 2014r. Sędzia nie przychylił się do naszego wniosku o zabezpieczenie powództwa, apelacja do sądu w Łodzi także okazała się bezskuteczna. Potem nastąpił długi okres ciszy… aż wreszcie doczekaliśmy się wyznaczenia terminu rozprawy na 4 grudnia.

Niniejszym zapraszamy na rozprawę wszystkich Ludzi Dobrej Woli, a w szczególności członków sp-ni Komunalnik, lokatorów mieszkających w jej zasobach oraz wszelkie inne osoby, którym bliskie są idee Wolności, Własności, Prawa i Samorządności.

*** Do zobaczenia 4 grudnia w sali 123 ***

Źródło: http://okrzei2.pl/?p=299

 

Raz prawem, raz „lewem”!

 

Ludzie, którym „leży na sercu” dobro wspólne; którzy zwalczają różne patologie życia społecznego, chcą także te swoje spolecznikowskie działania móc realizować w zinstytualizowanej formie. Biorą wtedy udział w wyborach do władz najbliższych przeciętnemu Kowalskiemu, czyli do władz samorządowych. Podobnie postapił nasz Kolega z Olsztyna. Nikt nie spodziewał się jaki to wywoła wściekły atak z strony tych „konserwatorów patologi”. A oto konkrety:

„ATAK MAFII SPÓŁDZIELCZEJ NA KANDYDATA W TZW. TRYBIE WYBORCZYM”

W dniu dzisiejszym 07 listopada 2014r, w Sądzie Okręgowym w Olsztynie odbyła się rozprawa w tzw. trybie wyborczym. Tryb ten wynika z ustawy z dnia 5.01.2011 r. Kodeks wyborczy i polega m.in. na szybkim 24-godzinnym rozpoznawaniu sprawy. Tak więc wczoraj 6.11.2014 r. dostałem e-mailem z Sądu wniosek niejakiego Krzysztofa Sekścińskiego, a już w piątek stanąłem przed wymiarem sprawiedliwości.

IMG_0055

Kim jest powyższy Sekściński?

To wieloletni członek rady nadzorczej, który zasłynął z permanentnego psucia statutu SM Pojezierze, wprowadzając do niego zapisy ubezwłasnowolniające spółdzielców i dając prezesowi świetne „możliwości zarobkowania”. Był on nawet na naszych łamach nazywany „legislatorem”. Przy czym dobrze wiemy, że te jego inicjatywy statutowe, to nie jego inicjatywa, ale tępe wykonywania poleceń Barańskiego. Ten jego obecny wniosek o wydanie orzeczenia w trybie wyborczym, to oczywiście też polecenie Barańskiego. Sekściński polecenia wykonuje ogólnie chętnie. Dostał już gratyfikację w postaci apartamentu przy ul. Kołobrzeskiej 7a za znane nam, śmieszne pieniądze. Jednocześnie na rozprawie grzecznie nam wyjaśnił, że we wniosku występuje pod adresem przy ul. Pana Tadeusza, bo teraz ma 2 mieszkania własnościowe. Tym samym pozyskaliśmy świetny przykład „zaspokajania potrzeb mieszkaniowych” mafii spółdzielczej.

  Wracając do tytułowego ataku – Sekściński w swoim wniosku sądowo/wyborczym domagał się zakazania mi rozpowszechniania informacji o:

- rzekomym „skazaniu prezesa SM Pojezierze”,

- rzekomym „rozdawnictwie mieszkań, które naraziło spółdzielnie na szkodę w wysokości ok. 8 milionów złotych,

     Według Sekścińskiego miałem jako kandydat do Rady Miasta Olsztyna z ramienia KWW Piotra Grzymowicza sprostować powyższe na łamach Gazety Olsztyńskiej, na mojej witrynie internetowej i na facebook’u. Ponadto miałem jeszcze według niego wpłacić 10.000 zł na jakiś zwierzyniec.

     Dodać jeszcze trzeba, że cierpienia Sekścińskiego mają wynikać z tego, że on jest kandydatem do Rady Miasta z KWW „Olsztyn Nasz Dom”.

       Pojawiam się więc dzisiaj o godz. 12.30 w Sądzie Okręgowym wraz z moim pełnomocnikiem radcą prawnym Maciejem Janowskim, a tu „duża niespodzianka” – przychodzi kandydat Sekściński z radcą prawnym zatrudnionym w SM Pojezierze i opłacanym z funduszy spółdzielców. No cóż jak Barański zleca nagonki sądowe to musi też naganiaczom zapewnić tzw. obsługę prawną. Znamy to nie od dziś.  Korzystając z paru minut przed rozprawą podchodzę do Sekścińskiego i jego prawnika. Pierwszego zagaduje o bardzo mnie nurtujący temat tj. kto zapłacił za nachalną kampanię wyborczą Sekscińskiego i Olgi Mokrej w ostatniej tzw. gazetce spółdzielczej „Echo Pojezierza”. Członek rady nadzorczej, kandydat do Rady Miasta, osoba publiczna i legislator Krzysztof Sekściński po zadaniu pytania zajął pozycję jakby tylną. Potem nastąpiło głębokie zamyślenie. Na koniec jakieś niby głębokie niezrozumienie.

IMG_0053

Zrozumiałem, że nie chciał mi wyjaśniać, że to np. on za to zapłacił, a nie jedzie na majątku spółdzielczym. Z kolei drugiemu, czyli radcy prawnemu zatrudnionemu w SM Pojezierze zadałem pytanie czy dostał płatne zlecenie od Sekścińskiego, czy też jest teraz w  godzinach swojej pracy w spółdzielni. Odpowiedzi także nie dostałem. W dniu 12 listopada 2014 r. dostałem od radcy prawnego SM Pojezierze e-mail, w którym wskazuje on, że zawarł z Sekścińskim umowę na obsługę posiedzenia w sądzie, lecz jej treści nie ujawni. Trzeba dodać, że spraw w których funkcjonariusze spółdzielczy przychodzili do sądów w swoich osobistych sprawach z prawnikami zatrudnionymi w spółdzielni było już wcześniej dużo. Moja wiara w „umowy na obsługę posiedzeń w sądzie” tych osób jest nikła. Pan radca może mówić, że zawarł umowę i jej nie pokaże, a ja mogę powiedzieć, że w te opowieści nie wierzę.     

  Odpowiem jednak sam na to co nurtuje Sekścińskiego:

- Barański nie jest rzekomo skazany. Jest skazany. Sprawa była w II instancjach. Byłem inicjatorem, oskarżycielem posiłkowym, uczestniczyłem we wszystkich rozprawach w obydwu instancjach. 

- rzekome „rozdawnictwo mieszkań, które naraziło spółdzielnię na szkodę w wysokości ok. 8 milionów złotych” jest faktem. Sekściński ze swoją żoną brali udział w powyższym rozdawnictwie i są jego beneficjentami. Kwota 8.000.000 zł jest szacunkiem bardzo ostrożnym tj. minimalnym.

 

      Sąd Okręgowy wniosek Sekścińskiego oddalił. Dla mnie i mojego pełnomocnika było to kolejne doświadczenie procesowe, tym razem na gruncie Kodeksu wyborczego. Jednocześnie jednak nic nowego – mafia spółdzielcza, nagonka, wysłannicy-naganiacze Barańskiego i wszystko to za spółdzielcze pieniądze.

 Wiesław Szmidt”

*************************************************************************************************************************************************

Od admina: to jednak nie koniec poczynań „mafii spółdzielczej”. Poniżej ciąg dalszy:

„Bandyckie zrywanie plakatów   

Wybory już za 3 dni. Władze SM Pojezierze posunęły się dzisiaj naprawdę daleko w swoich  brudnych chwytach.  

 Kierownicy z administracji A.O. „Kormoran”: Znaniecki, Zieliński i Gorący wtargnęli w dniu dzisiejszym na parking społecznie strzeżony przy ul. Wyszyńskiego z drabiną i dokonali zerwania moich plakatów wyborczych z naszej parkingowej budki. Mamy już więc do czynienia z zachowaniami typowo bandyckimi. Zachowania te zarejestrował nasz parkingowy monitoring. 

z motyk± na plakat wyborczyzrywanie plakatu wyborczego1

 Zrywanie plakatów wyborczych jest wykroczeniem. Zgodnie z art. 67 § 1 kodeksu wykroczeń: „Kto umyślnie uszkadza lub usuwa ogłoszenie wystawione publicznie przez instytucję państwową, samorządową albo organizację społeczną (np. społeczny komitet wyborczy) lub też w inny sposób umyślnie uniemożliwia zaznajomienie się z takim ogłoszeniem, podlega karze aresztu albo grzywny. Wysokość grzywny za powyższe sięga 5 tys. zł.

     Sprawa jest już zgłoszona na Policji.

  „Przedstawiciele spółdzielni” przekraczają kolejne granice. Jakie mają jeszcze pomysły, plany i zamierzenia ? Czy mam się czego bać ?

Wiesław Szmidt”

Źródło:   http://pojezierze.vot.pl/index.php/2-system/175-atak-mafii-spoldzielczej-na-kandydata-w-tzw-trybie-wyborczym

        http://pojezierze.vot.pl/index.php/2-system/177-bandyckie-zrywanie-plakatow

        http://temidacontrasm.info/wszystkie-chwyty-dozwolone/

Cyniczny uśmiech  II

Wiesław Barański – prezes Zarządu SM Pojezierze w Olsztynie.

Grabienie własności spółdzielców!

Zaprzyjaźniona z nami strona http://pojezierze.vot.pl/ , opublikowała  pytania i apel do włodarzy SM „Pojezierze”:

„GRABIENIE MAJĄTKU SPÓŁDZIELCZEGO

  Pomimo tego, że w sprawie „kamienic dla swojaków” trwa śledztwo postanowiłem zapytać władze SM Pojezierze o poniższe.
Ostatnie, bezprawne próby wyciągania pieniędzy od spółdzielców, świadczące o problemach finansowych spółdzielni, skłaniają do postawienia tematu kondycji finansowej spółdzielni w odpowiednim kontekście.
Usta prezesów pełne frazesów o solidaryzmie spółdzielczym i „uczciwości” w płaceniu spółdzielni za wszystko co prezesi wymyślą, należy skonfrontować z grabieniem przez nich gruntów spółdzielczych. Jak mieszkańcy ul. Żołnierskiej w 2008 r. oprotestowali budowę bloku naprzeciwko Szpitala Wojewódzkiego, Barański na zebraniu przedstawicieli w 2008 r. forsował sprzedaż działki przy ul. Żołnierskiej mówiąc, że  spółdzielnia może za nią dostać 5 milionów zł. Jak przyszło do zawłaszczania podobnej obszarowo działki przy ul. Kołobrzeskiej, to zawłaszczyli ją „wybrańcy” prezesów za 201 tys. zł …     
 Wobec tego pytam władze spółdzielni:
  W jaki sposób dokonaliście państwo wyceny wartości gruntu o powierzchni 7518 m 2   pod budowany sobie blok przy ul. Kołobrzeskiej 7A (tzw. kamienica wybrańców) na kwotę 201 tys. zł,  w sytuacji gdy za taką kwotę można co najwyżej kupić działkę 1000 m 2 pod budowę domu jednorodzinnego poza granicami Olsztyna oraz w sytuacji gdy fragment działki pod budowę sobie bloku przy ul. Piłsudskiego 54B o powierzchni zaledwie 539 m 2 (15 razy mniejszy) nabyliście 18.11.2010 r. w imieniu spółdzielni od Gminy Olsztyn za kwotę 219 tys. zł ?
 Prezes Barański zawarł ze spółdzielnią (czyli ze swoimi kolegami wiceprezesami) umowę dotyczącą nabycia dwóch lokali użytkowych – czyli całej powierzchni usługowo-handlowej, ponad 400 m2 – w budynku przy ul. Piłsudskiego 54B, za dwu/trzykrotnie zaniżoną wobec rynkowych cenę ok. 4000 zł m2. Na tej transakcji możliwy zarobek Barańskiego to nawet 2 mln zł. Obecnie Barański najwyraźniej oczekuje z aktem notarialnym na wyniki śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Słupsku – wiem, że w/w lokale użytkowe nie mają urządzonych ksiąg wieczystych.
kamienica wybrańców„kamienica wybrańców”
W związku z powyższym wzywam:
  • do odstąpienia od umów bezprawnie zawartych z Barańskim,
  • do sprzedaży lokali użytkowych przy ul. Piłsudskiego 54B w uczciwym przetargu,
  • do podania kto w poprzednim sezonie grzewczym i obecnym ponosi koszty ogrzania lokali użytkowych przy ul. Piłsudskiego 54B, tj. w okresie „oczekiwania Barańskiego na wyniki śledztwa”, jak i kto ponosi wszystkie pozostałe opłaty związane z tymi lokalami, w tym podatek od nieruchomości .”
Źródło: http://pojezierze.vot.pl/index.php/2-system/173-grabienie-majatku-spoldzielczego

28 posiedzenie Komisji

 

28 NPSLink do transmisji z „cyrku Ajchlerowsko-Gossowskiego”:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=3296CA81EC47FF7EC1257D80004D3CED#

urobek wg stanu na dzień 22.10.14

Poprawki Posłanki Lidii Staroń Dział X – Przepisy karne 22.10.14

Poprawki Posła Borysa Budki

Poprawki  Posłanek Aldony Młyńczak  i Zofi Czernow

Poprawki Posła Stanisława Chmielowskiego

04.11.2014 Stanowisko MS w spr propozycji poprawek

Projekt bazowy w obradach Komisji:

Projekt ustawy Prawo Spółdzielcze autorstwa PSL – druk sejmowy nr 980

Strajk włoski trwa.

Komisja obradowała od godz. 17:08 do godz. 18:24.

Quorum utrzymało się od godz. 17:08 do godz. 18:19

Ze względu na brak quorum Komisja nie przegłosowała wyników obrad bieżącego posiedzenia.

Dotychczas uchwalono 84 artykuły co daje średni postęp 84 art. : 28 posiedzeń = 3 przepisy/1 posiedzenie.

Komisja obraduje 21 miesięcy co daje postęp: 84 : 21 = 4 artykuły/1 mc

Do proceduralnej obróbki pozostało 109 artykułów. Na ich uchwalenie potrzebny będzie Komisji czas 109 : 4 = 27 mcy. Oznacza to, że przed upływem kadencji Komisja nie zdąży zamknąć pracy nad ustawą podstawową, a na branżowe nie ma żadnych perspektyw.

W związku z powyższym proponujemy żeby Sejmowy Organ przestał obrażać powagę sprawowanego urzędu i przerwał pracę nad ustawą bo jej kontynuowanie jest bezprzedmiotowe zarówno w zakresie czasowym jak i merytorycznym.

100_4403

100_4398

100_4401

100_4394

100_4404

Sędziowie też niehigieniczni.

 

Zbigniew Łukaszewski

Ile te sądy się napocą i umordują, żeby zmanipulować prawo i odmówić nam dostępu do ważnych dla nas informacji, a ile przy tym zmarnują służbowego czasu, to głowa mała. A już szczególnie kiedy chodzi o przyznany nam przez ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych bezwarunkowy dostęp do wymienionych w art. 81 umów zawieranych przez prezesów z osobami trzecimi. Niby jest prawo a jakby wcale go nie było. W rzeczywistości decyzjami wymiaru, nie mamy prawa wiedzieć czy przy zawieraniu umów statutowe organy spółdzielni mieszkaniowych rzetelnie gospodarują naszymi środkami, czy nie. A te umowy są szczególną płaszczyzną działalności spółdzielni, która daje zarządom możliwość sypania naszym groszem na prawo i lewo.

Prezes SM ZAKRZEWO w Elblągu Zdzisław Łukaszewski wynajął Chińczykowi w trybie bezprzetargowym lokal użytkowy, który nie jest jego prywatną własnością tylko jest prywatną własnością członków spółdzielni. Chińczyk prowadzi w tym lokalu market. Członek spółdzielni Witold Łada chciał pewnie wiedzieć ile czynszu płaci spółdzielni obywatel Chin za prawo prowadzenia działalności gospodarczej w pomieszczeniu spółdzielni, wystąpił więc o wydanie mu kopii umowy najmu. Troska jest uzasadniona, bo pieniądze jakie spółdzielnia zarabia na wynajmie spółdzielczych lokali użytkowych są przeznaczane na pokrywanie kosztów utrzymania spółdzielczych lokali mieszkalnych. Im większe więc wpływy z wynajmowanych lokali użytkowych tym niższe czynsze za lokale mieszkalne. Troska uzasadniona tym bardziej, że prezes nie ogłosił przetargu publicznego na wynajęcie tego lokalu, żeby wyłonić najemcę, który zapłaci najwięcej. Spółdzielnia oczywiście potraktowała wniosek członka odmownie.

W ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych jest przepis (art. 273) przewidujący dla prezesów sankcje karne za odmowę wydania członkowi dokumentów wymienionych w art. 81 tej ustawy. Kolega Witold Łada skierował wiec do właściwych organów wniosek o ukaranie prezesów.

I jak myślicie, co na to sąd? Ano Majestat Prawa orzekł, że prezesi, którzy sporo pewnie mają do ukrycia jeśli chodzi o warunki tej umowy (skoro nie chcą jej pokazać) są jak najbardziej w porządku a Kolega Witold niech nie zawraca gitary, bo Sąd Najwyższy w wyroku z dn. 03 grudnia 2010 w spr. sygn. akt I CNP 16/2010 uzasadniając orzeczenie stwierdza odnośnie art. 81, że ustawodawca wprawdzie w omawianym przepisie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych nie zawarł żadnych ograniczeń dotyczących udostępniania członkom wskazanych w nim dokumentów, niemniej jednak takie organicznie wprowadził do innej spółdzielczej ustawy a mianowicie do ustawy „Prawo spółdzielcze” ( art. 18, §2, pkt. 3 ).

CCI20141021

II W 292-14. z 03.10.14pdf

Aż się prosi, żeby zapytać obydwa te autorytety, czyli Sąd Najwyższy i chowający swoje wątpliwe pobudki  za plecami Najwyższego Sąd Rejonowy, czy znana jest orzekającym zasada prawna „Lex specjalis derogat legi generali”. Zasada ta stanowi, że prawo o większym stopniu szczegółowości, które pochodzi z dwóch równorzędnych aktów prawnych (np. z dwóch ustaw) obowiązujących w tym samym czasie, należy stosować przed prawem ogólniejszym. W naszym wypadku ustawa „Prawo spółdzielcze” jest aktem prawnym ogólnym dla wszystkich rodzajów spółdzielni a ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych jest prawem szczegółowym dotyczącym jedynie spółdzielni mieszkaniowych i zgodnie z przywołaną zasadą w naszych sprawach przepisy ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych powinny mieć pierwszeństwo przed przepisami ustawy Prawo spółdzielcze.

 SN

Trudno się spodziewać, że tak doświadczeni orzecznicy jak sędziowie Sądu Najwyższego nie znają zasady „Lex specjalis derogat legi generali”. Powstaje więc uzasadnione pytanie o powody jakimi kierował się skład orzekający w sprawie sygn. akt I CNP 16/2010. Bo co do tego, że nie były to intencje służące utrwaleniu porządku prawnego w naszym trawionym przez chaos państwie, nie mamy żadnych wątpliwości. Orzeczenie zapadło na posiedzeniu niejawnym i opublikowane zostało przez skład orzekający w osobach : SSN Jan Górowski, SSN Marta Romańska oraz SSN Bogumiła Ustjanicz.

Wyrok SN

I CNP 16-10 z dn 3.12. 2010

Bogumiła Ustajnicz

SSN Bogumiła Ustjanicz

Od lewej onok Prezydenta Zbigniew Puszkarski, Marta Romańska, Barbara Skoczkowska - Nominacje 2010

SSN Marta Romańska

I tak w koło. Ustawodawca swoje, sędziowie na przekór a draństwo kwitnie.

Ps. Wizerunku przewodniczącego składu orzekającego  SSN Jana Górowskiego nie znaleźliśmy w sieci.

zdjęcie 7

Witold Łada

 

 

 

„Umorz(cz)eni” prokuratorzy

Jeden z blisko zaprzyjaźnionych z nami portali:http://slonecznystok.pl/  ma bardzo niemiłe doświadczenia z tym co wyprawiają prokuratorzy w mieście gdzie ma siedzibę. Systematycznie zamieszcza na swoich stronach wpisy dokumentujące te „wyczyny” prokuratorskie. Prawdę powiedziawszy to działania tej prokuratury są już słynne w całym kraju za sprawą i tych, ale innych „dziwnych” postępowań.

A oto wybrane fragmenty tych publikacji:

„Jak w Białymstoku umarza się spółdzielcze postępowania?

Tabliczka prokuraturyLektura skontrolowanych postępowań dostarcza szokujących wniosków.

W sprawach dotyczących podejrzenia niegospodarności i zawyżania cen robót remontowych w spółdzielniach-molochach białostocka prokuratura stosowała jednolity szablon. Sprawdzano czy zawiadamiający członek spółdzielni ma prawo własności?

Jeżeli nie miał to od razu „odwalano” zawiadomienie argumentując, że nie jest on stroną ani pokrzywdzonym!

Prokuratura Apelacyjna w BiałymstokuProkuratura Apelacyjna w Białymstoku
Jeżeli dany „blokers” zgłaszał np. że docieplenia spółdzielczych bloków wykonuje się po 200 czy 160 zł netto za m2, składał dowody jaka jest rzeczywista rynkowa cena takich robót, np. przedstawiał oferty, cenniki, ceny materiałów itd., to w badanych przypadkach pomijano takie dane.  Przesłuchiwano za to prezesów i pracowników danej spółdzielni ewentualnie innej spółdzielni, która wykonywała podobne roboty. Zeznający krzyżowo oświadczali, że takie są właśnie ceny, a wykonawcy zostali wybrani w przetargu.
W zażaleniach zawiadamiający skarżyli się na jednostronność oceny materiału dowodowego. Żądali np. powołania biegłych i niezależnej oceny wykonanych robót. Jednak w badanych sprawach ani prokuratura ani sąd nie uwzględniały podnoszonych argumentów i postępowanie kończyło się umorzeniem lub odmową wszczecia postępowania.

Umorzone postepowaniaJedna ze spraw jest szczególnie szokująca. Udostępnione akta nie zawierają dokumentacji złożonej do prokuratury w ramach wniosku o wznowienie postępowania. Zawiadamiający zgłosił, że spółdzielnia docieplała bloki po około 175 zł netto za m2, gdy w tym czasie cena robót na rynku nie przekraczała 90 zł netto za m2. W aktach nie ma jednak żadnych danych odnoszących się do cen rynkowych ani dokumentacji złożonej przez wnoszącego o wznowienie.

W państwie prawa nie do zaakceptowania jest pozbawianie mieszkańców SM statusu pokrzywdzonych. Nieudzielanie ochrony dziesiątkom tysięcy ludzi tylko dlatego, że są mieszkańcami postkomunistycznej spółdzielczości. Nie do zaakceptowania jest wybiórcza ocena dowodów czy blokowanie powołania biegłych w sytuacji, gdy ujawnione dowody w sposób oczywisty wskazują np. na zawyżanie cen.

Bez reformy państwa i odsunięcia od władzy postnomenklaturowych sitw niepodległa Polska nie przetrwa. Standardy PRL-u zżerają naszą rzeczywistość polityczną i gospodarczą. Kwitnie korupcja. Przenika niemal wszystkie dziedziny życia. Naszym życiem rządzą wyrosłe z PRL grupy stawiające prywatne interesy ponad dobrem państwowym i społecznym. Traktujące państwo jako żerowisko i narzędzie realizacji celów biznesowych i politycznych.”

Źródła:

http://slonecznystok.pl/informacje/bialystok/item/1223-jak-w-bialymstoku-umarza-sie-spoldzielcze-postepowania.html

http://slonecznystok.pl/informacje/bialystok/item/1222-prokuratura-okregowa-i-rejonowa-nie-udostepnia-listy-prokuratorow.html

http://slonecznystok.pl/polityka-53/region/item/1224-kryzys-i-rozklad-panstwa.html

Tablice wolnego słowa

„ROWEREM DO WOLNOŚCI SŁOWA

Batalia o wolność słowa i swobodę ich prezentowania, ponad 30 lat po strajkach Sierpnia 1980 r., który jednym ze swoich 21. sztandarowych postulatów uczynił dążenie do zagwarantowanie „wolności słowa, druku i publikacji”, nadal trwa.

„Tak wygląda wolność słowa w najlepszej gminie w Polsce” mówi Janusz Okurowski z Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców, Oddział Terenowy nr 62 w Grodzisku Mazowieckim, pokazując mi zdjęcia kolejnej zniszczonej tablicy, które od dłuższego czasu umieszczane są przez mojego rozmówcę w różnych częściach miasta.Zamieszczane są na nich m.in. informacje dotyczące spółdzielczości, orzecznictwa sądowe ważne dla członków spółdzielni czy przykłady arogancji grodziskich władz spółdzielni w stosunku do mieszkańców. Pisałem już o tym wcześniej – na portalu TuGrodzisk.pl zamieszczony był przedruk ze strony pogotowiedziennikarskie.pl (http://www.tugrodzisk.pl/aktualnosci/tablice-wolnego-slowa-w-grodzisku-mazowieckim/ ). Pikanterii całej sytuacji nadaje fakt, iż tematem dodatkowym do powyższego zdarzenia jest popełnienie przestępstwa kradzieży, ale o tym za chwilkę…

Po utworzeniu w 2003 r. Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców, Oddział Terenowy nr 62 w Grodzisku Mazowieckim, zrzeszeni z związku spółdzielcy i mieszkańcy zaczęli wydawać biuletyn informacyjny (ok. 1000 egz.) nt. spółdzielczości. Jednak ze względu na wysokie koszty druku postanowiono poszukać alternatywnego sposobu dotarcia do mieszkańców. Stwierdzono, że tańszy koszt, a jednocześnie większą dostępność mieszkańców do tychże wiadomości uzyska się poprzez stworzenie tablic informacyjnych, które byłyby rozwieszane w różnych punktach miasta czy w miejscach o dużym natężeniu ruchu pieszego. Na tablicach tych postanowiono prezentować informacje dotyczące zagadnień związanych ze spółdzielczością, prawno-ekonomiczne aspekty życia spółdzielczego oraz informacje z funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowych w Grodzisku Maz.
Wcześniej jeszcze, jako organizacja pozarządowa, Związek złożył na piśmie zawiadomienie do Burmistrza Miasta Grodzisk Maz. z informacją, że na terenie miasta i gminy będzie prowadzona tego typu akcja informacyjna, bez podania jednej, konkretnej lokalizacji. Z założenia akcja miała mieć szeroki wymiar i być prowadzona w różnych częściach miasta i gminy. W przewidywanym prawem terminie 30 dni burmistrz nie złożył protestu przeciw temu zawiadomieniu, tym samym zostało one zaakceptowane i nabrało mocy urzędowej. Był rok 2004. Początkowo tablice były umieszczane m.in. na prywatnych posesjach, przy ogrodzeniach, blisko dróg i chodników, zabezpieczane przed ich usunięciem. Tak było m.in. na ul. Sienkiewicza, naprzeciwko Spółdzielni Mieszkaniowej, na osiedlu  Kopernika, przy ul. Sadowej.

3576To prezentowano na tablicach

W miarę upływu czasu tablice zaczęły znikać, były dewastowane i kradzione. Zgłoszenia składane na policję (lata 2006 – 2007), wraz z zeznaniami świadków, którzy widzieli kto dokonywał tego czynu, nie przynosiły żadnego efektu. Prokuratura umarzała postępowanie uzasadniając to „małą szkodliwością czynu” albo „niewykryciem sprawców”.

Związek ocenił straty, jakie poniósł w związku z kradzieżą lub dewastacją przygotowanych tablic na kwotę ok. 4000 zł. Zastanawiający jest fakt, że po tych zdarzeniach, kolejne przygotowywane przez Związek tablice były doskonale zabezpieczane, wsparte metalowymi, karbowanymi, żeliwnymi prętami, których przecięcie wymagało  kosztownego i specjalistycznego sprzętu. Jak powiedział nam jeden ze spółdzielców Janusz Okurowski – świadkowie widywali podjeżdżającego jeepa, należącego do jednej z firm realizujących lokalnie duże zamówienia usługowe, z którego wyskakiwali panowie, przecinali pręty, usuwali tablice i odjeżdżali.

Tym razem pan Janusz Okurowski wpadł na inny pomysł. Tablicę z wiadomościami przymocował do roweru, który został przypięty łańcuchami do słupa przy ul. Sienkiewicza, naprzeciwko siedziby Spółdzielni Mieszkaniowej. Można powiedzieć: w centrum miasta. Rower został ustawiony wieczorem 6 października. Następnego dnia, 7 października, w godzinach rannych tablica została zniszczona. Janusz Okurowski zamieścił ponownie nową tablicę, decydując się jednakże na każdorazowe zdejmowanie jej wieczorem i ponowne umieszczanie następnego dnia rano. Rower pozostawał przypięty łańcuchami do słupa. To widocznie komuś się nie spodobało i kolejnej nocy przecięli łańcuchy, ale – widocznie ruszyło ich sumienie (albo ktoś spłoszył) – pozostawili rower nieopodal.

3744Przed „wizytą panow”

3743Po „wizycie”

Pan Janusz nie dał za wygraną, następnego dnia ponownie umocował tablicę i przypiął łańcuchami rower. Widocznie było to już za wiele dla niektórych. W nocy z 16/17 października rower zniknął. Łańcuchy ponownie przecięto i rower został skradziony wraz z tablicą. Pan Janusz udał się na Policję i złożył doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa kradzieży. Na razie oczekuje na odpowiedź.

W rozmowie pocieszałem pana Janusza aby był dobrej myśli. Żyjemy w bezpiecznym mieście, urząd miasta i burmistrz dbają o to, mamy przecież zainstalowany system monitoringu za prawie jeden milion dwieście tysięcy złotych, który swoim zasięgiem obejmuje na pewno również i ulicę Sienkiewicza. Wszak to główna ulica w mieście, to nic, że zawsze zakorkowana. Przy takim „technicznym” wsparciu zatrzymanie sprawców kradzieży będzie na pewno tylko kwestią krótkiego czasu….

Autor: Paweł Kołkiewicz 

Artykuł stanowi przedruk z portalu pogotowiedziennikarskie.pl

Źrodło: http://www.tugrodzisk.pl/aktualnosci/tablice-wolnego-slowa-w-grodzisku-mazowieckim/

              http://www.tugrodzisk.pl/aktualnosci/rowerem-do-wolnosci-slowa/

Od admina: Podobnie w czasie drugiej wojny swiatowej były niszczone informacje podawane spolłczeństwu przez Panstwo Podziemne, ale wtedy robił to OKUPANT, a teraz kto to robi? Mimo wszystko postęp jest, bo wtedy groziła za to kara śmierci, a teraz JUŻ NIE.

Odeszli od nas ludzie dobrej próby.

Tragiczny los zgasił pespektywę kariery dziennikarskiej wrażliwej na mankamenty naszej przestrzeni publicznej. Odeszli od nas reporter TVN Dariusz Kmiecik i jego małżonka dziennikarka TVP Brygida Forsztęga-Kmiecik. Ich postawy pozostaną w naszej pamięci.

a5f09619617090bbe3e8c0ef704068da

 

0d1532994e1eb1321bf5167bc35383b8

Ostatni reportaż redaktora Dariusza Kmiecika tematycznie związany z interesującą nas branżą spółdzielczą:

GPS

http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/zwiazki-zawodowe-i-kierownictwo-kopalni-wiedzialy-o-zagrozeniu,478387.html

D Kmiecik

„Problem w tym, że związki zawodowe często występują w kopalniach w podwójnej roli: obrońców pracowników oraz współwłaścicieli spółek, które wygrywają w kopalniach przetargi a wstrzymanie wydobycia, nawet na pół roku ( żeby wywietrzyć metan ze ściany – przyp. red.) nie jest w czyimkolwiek interesie.

Zarówno kopalnie jak i związki milczą gdy Wyższy Urząd Górniczy publikuje raporty, z których jasno wynika, że niemal 80% wypadków to efekt ludzkich błędów a nie natury, czy niesprawnego sprzętu.

Ta katastrofa obnaża wszystkie mankamenty polskiego górnictwa. Wbrew pozorom największymi nie są zły sprzęt, czy problemy z rentownością kopalń a mentalna patologia, która pozwala tolerować balansowanie na granicy życia i śmierci”

http://www.spoldzielnia-gsp.pl/oferta/

http://www.money.pl/rejestr-firm/nip/222-08-57-471/kod-pocztowy/41-400/

Żegnamy się z nimi z poczuciem prawdziwej straty.

 

pamiec

 

Wszystkie chwyty dozwolone! (?)

„ATAK   HAKERÓW   NA STRONĘ

NASZEPOJEZIERZE

hacker_pojezierze

W dniu 8.10.2014 r. przeprowadzono atak hackerski na naszą stronę internetową, unieruchamiając ją na ponad dwa tygodnie. 

Stronę jak widać udało się ocalić i odzyskać. Zastanowienia wymaga kto mógł to zrobić ?

Nie lubimy separatystów z Doniecka, władz w Moskwie, jak i państwa islamskich dżihadystów. Jednak wykluczamy aby wiedzieli oni o naszym istnieniu i brali się za majstrowanie przy stronie. Jednocześnie znamy ugrupowanie pasące się na majątku SM Pojezierze, któremu nasza strona jest bardzo nie w smak, i które wcześniej bezskutecznie próbowało zamknąć nam usta w drodze procesów sądowych. Z drugiej strony jeżeli już ktoś był już tak zdesperowany, żeby nasyłać na naszą stronę hakerów, to tylko potwierdza wartość i konieczność istnienia strony.

Strona istnieje i będzie istnieć. Będziemy dalej konsekwentnie demaskować i opisywać każdą patologię, która pojawi się w SM Pojezierze.

hacker

 

Autor:Wiesław Szmidt”

Gratulujemy przyjaciołom z  http://pojezierze.vot.pl/ skutecznego odparcia tego ataku na swoją stronę. My już także „to przerabialiśmy”.  Nadmienić należy, że takie hackerskie dzialania do tanich nie należą, więc mieszkancy „Pojezierza” muszą się liczyć z podwyżką, a czego konkretnie to już zależy od inwencji „włodarzy” tej SM.

Komunikat

SA w Gańsku

 Sąd Apelacyjny w Gdańsku

Tak dalej być nie może. Nastał moment, w którym skutecznie należy przeciwstawić się bezprawiu i coraz śmielej poczynającej sobie spółdzielczej mafii. Tak przynajmniej źle dzieje się w Gdańsku. Sam jestem tego najlepszym przykładem. Ponad półtoraroczny pobyt w kryminale za mówienie prawdy, wyzwala we mnie wściekłość na bezsilność, z jaką zderzam się na co dzień.

Okazja do zamanifestowania naszego sprzeciwu będzie w najbliższy piątek, 24 października 2014 r. Tego dnia o godzinie 9:00 w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku, odbędzie się rozprawa apelacyjna przeciwko SM Morena w Gdańsku. Sprawa dotyczy wyboru rady nadzorczej w 2013 r., na kadencję w latach 2013 – 2016  Jeżeli Sąd Apelacyjny w Gdańsku, podtrzyma wyrok sądu pierwszej instancji, mogą skończyć się wszystkie spółdzielcze kłopoty. W dniu 13 maja b.r., a więc jeszcze przed czerwcowym walnym zgromadzeniem, Sąd Okręgowy uznał, że nie istnieje uchwała o wyborze rady nadzorczej, na kadencję w latach 2013 – 2016  Jeżeli Sąd Apelacyjny podtrzyma ten wyrok, to stanie się on prawomocny. Będzie można żądać, na przykład, wznowienia innego postępowania z tego samego stosunku prawnego, w sprawie przeciwko innej spółdzielni. Swoją obecnością sprzeciwmy się bezprawiu, które toczy nie tylko LWSM „MORENA”   W końcu któryś sąd musi się dopatrzeć, że spółdzielnia Morena od lat nie posiada ani zarządu, ani rady nadzorczej, ani statutu. Wszystkie, ale to wszystkie, czynności prawne wewnątrz lub na zewnątrz Spółdzielni, od wielu lat są bezwzględnie nieważne albo nie istnieją w prawno – procesowym znaczeniu, co na to samo wychodzi.

http://www.morena.com.pl/index.php/organy-spoldzielni/zarzad

Prosimy wszystkich działaczy z Gdańska i okolic o wsparcie kolegów ze Spółdzielni MORENA przez udział w rozprawie.

Termin rozprawy: piątek 24 października 2014 r. godz. 9:00 Sąd Apelacyjny w Gdańsku, ul. Nowe Ogrody 28/29

Prezes SA w Gdańsku ANNA SKUPNA

Prezes SA w Gdańsku SSA Anna Skupna

KRYZYS WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI!!!

Janusz Niemcewicz:  Sądzą nas technicy prawa

z16845041Q,Janusz-Niemcewicz--sedzia-Trybunalu-Konstytucyjneg

Jak szewc panu źle zreperuje buty, następnym razem wybierze pan innego. Ale jedna spaprana przez prawnika sprawa może zniszczyć życie – mówi Janusz Niemcewicz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku

Polski wymiar sprawiedliwości jest…
…pogrążony w kryzysie.

To nie kryzys wymiaru sprawiedliwości, tylko prawa i prawników. Zaczyna się już na studiach, a być może już w szkole średniej.Oczywiście zdarzają się jednostki wybitne, ale odnoszę wrażenie, że jest to efekt ich własnej pracy, a nie systemu edukacji. Źle jest z nauczaniem logiki. Wielu adeptów zawodu ma trudności ze stosowaniem rozumowań prawniczych…

*********************************************************************************************************************************************

„Wywodzę się z rodziny prawniczej i zawsze mi powiadano, że kiedy sędzia założy togę i blachę, weźmie w rękę młotek i nim klupnie, to może wypowiedzieć najgłupszą bzdurę, która z mocy prawa staje się obowiązująca. Dlatego nigdy nie wierzę prawnikom. Nie bez powodu Dante umieścił prawników w kręgu przedostatnim piekła.

**********************************************************************************************************************************************Temida (2)

Prokuratorzy z Ząbkowic Śląskich skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko Monice C., byłej wiceprezes Sądu Rejonowego w Dzierżoniowie (woj. dolnośląskie). Kobieta w lutym tego roku spowodowała kolizję, będąc pod wpływem alkoholu. Została zawieszona w pełnieniu obowiązków sędziego.

???????????

Pokłosie wyroków sądowych

Screenshot_1„Kolejka po zwrot za CO w Koszalinie

Już kilkuset spółdzielców zwróciło się do spółdzielni „Na Skarpie” o zwrot bezprawnie pobranych opłat za CO i CWU.

Screenshot_2Wnioski są pokłosiem wyroku w sprawie, którą kilkakrotnie opisywaliśmy na naszych łamach. Sądy dwóch instancji stwierdziły, że uchwały dotyczące „regulaminu rozliczania kosztów i ustalenia opłat za centralne ogrzewanie oraz centralną ciepłą wodę w KSM „Na Skarpie” są nieważne, gdyż stoją w sprzeczności do prawa energetycznego”.
W szczególności chodzi o to, że „ciepło do ogrzewania i ciepła woda użytkowa dostarczane do mieszkań powinny być precyzyjnie rozliczane pomiędzy dostawcą ciepła, a ostatecznymi odbiorcami za pośrednictwem podmiotu, którym w tym przypadku jest spółdzielnia, a rozliczenie powinno ograniczać się wyłącznie do sumy stanowiącej należność płaconą przez spółdzielnię bezpośredniemu dostawcy”.
Sąd nie kwestionując samej ich zasadności – wskazał, że spółdzielnia nie może do rozliczenia doliczać takich kosztów, jak np. utrzymanie sieci ciepłej wody użytkowej czy centralnego ogrzewania. Może ewentualnie pobierać je osobno, np. w funduszu remontowym. Uprawomocnienie się wyroku skłoniło spółdzielców do domagania się zwrotu lub zaliczenia bezprawnie pobranych opłat w poczet przyszłych kosztów. Z naszych informacji wynika, że wniosków w tej sprawie wpłynęło do zarządu spółdzielni już kilkaset.

Kasa, kasa.Wszystkie jednak spotykają się z odmową, a w odpowiedzi mieszkańcy czytają m.in., że wyroki nie są ostateczne, gdyż spółdzielni przysługuje jeszcze Skarga Kasacyjna do Sądu Najwyższego. Problem w tym, że złożenie kasacji nie wstrzymuje wykonalności prawomocnego wyroku. O tym jednak spółdzielnia nie pisze. Zamiast tego przekonuje spółdzielców, że przegrana sprawa dotyczyła wyłącznie nieprawidłowości regulaminu, a nie konieczności zwrócenia im nieuzasadnionych opłat.

„Sposób rozliczania tych kosztów jest sprawą wtórną. Gdybyśmy nie obciążyli nimi Państwa przy centralnym ogrzewaniu musielibyśmy je ująć w eksploatacji lub funduszu remontowym. Wyrok sądu (nie zobowiązuje Spółdzielni do zwrotu Państwu pieniędzy, a wyłącznie do zmiany regulaminu centralnego ogrzewania” -  czytamy w odpowiedzi (pisownia oryginalna).

Kolejny problem w tym, że spółdzielnia nie kwapi się do zmiany sprzecznych z prawem regulaminów. Latem, w rozmowie z Głosem prezes Stanisław Górawski uzależniał dalsze kroki od treści uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego, na które czekał. Od czasu jego wydania minęły blisko trzy miesiące, więc chcieliśmy dowiedzieć się co dalej – przede wszystkim czy spółdzielnia wciąż bezprawnie obciąża mieszkańców dodatkowymi kosztami. Mimo naszych wielokrotnych prób, włodarz „Na Skarpie” unika kontaktu w tej sprawie.

Prezes-KSM-Na-Skarpie-Stanisław-GórawskiPrezes zarzadu St. Górawski

Jak już pisaliśmy, zakwestionowane przepisy mogły spowodować nienależne obciążenie spółdzielców na blisko 4 mln zł. Średnia wysokość pozaprawnych opłat wynosi ok. 1 tys. zł na członka spółdzielni. Nie wszyscy, którzy wnioskowali o ich zwrot dali się przekonać argumentacji zarządu i do koszalińskiego sądu wpływają kolejne pozwy o zwrot nadpłaty. Zainteresowanie jest na tyle duże, że Grupa Skarpa, która zainicjowała wspomniane na początku sprawy sądowe rozważa wniesienie pozwu zbiorowego.”

Autor: Rafał Wolny

Źródło: http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20141021/KOSZALIN/141029973

              http://www.grupaskarpa.pl./

W „białych rękawiczkach”

W czasach minionego systemu, w tej jego części którą nazywa się potocznie „wczesny Gierek”, dla potrzeb propagandowych „ukuto” hasło „POLAK POTRAFI”. Jak się okazuje, to hasło nic nie straciło na swoim, w odczuciu społecznym  pejoratywnym (niekorzystnym) znaczeniu. Okazuje się bowiem, że nieruchomości z SM niekoniecznie można „wyprowadzić” w tak ordynarny sposób, jak to miało miejsce w Łodzi, czy w Sosnowcu. Można to zrobić, tak jak w niżej opisanym przypadku – „w białych rekawiczkach”, omijając przepisy prawa właściwie bezkarnie. I dlatego jest to odniesienie do w/w hasła.

**************************************************************************************************************************************************

A teraz opis jak się „to robi”:

Miejsce akcji: Gorzów Wielkopolski;

Uczestnicy:    SM „Górczyn” w Gorzowie Wielkopolskim,  jednoosobowa spółka  cywilna REBUD

SM GórczynMechanizm tego dzialania jest dosyć prosty, ale jednocześnie bardzo pomysłowy. Otóż w latach 2002-2011 zarzad tej DM „Górczyn” podpisywał z tą jednoosobową (?) spółką REBUD, bez zgody Walnego i bez zgody RN (ale za jej „cichym” przyzwoleniem), BEZ ŻADNEGO PRZETARGU, umowy UŻYCZENIA tej spółce niezabudowanych nieruchomości, będących własnością SM, o łącznej powierzchni 5,3495 ha i szacunkowej wartości ok. 8,5 mln. zł.

Ta jednosobowa spółka BUDOWAŁA NA TYCH NIERUCHOMOŚCIACH BUDYNKI MIESZKALNE. Łączna wartość tych inwestycji zaksięgowana w SM wyniosła 11.325.696,40 zł, a kwotę jaką zapłacili ci, którzy w tych budynkach kupowali te mieszkania,  jako własność wyodrębnioną,  czyli razem z udziałem w nieruchomośc,  zna tylko właściciel REBUD-u.

Screenshot_2To te budynk.i Tu miał być (zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego) park, boiska i tereny rekreacyjne.

Warunkiem wykupienia mieszkania było zaplacenie ceny wolnorynkowej sp. REBUD za mieszkanie i zostanie członkiem SM „Górczyn”, czyli wpłacenie jej wpisowego i wykupienie udziału.

Nieuważny, nie orientujacy się w prawie spółdzielczym, czytelnik tego wpisu powie: „No i co się stało? Budynki są? Są. Ludzie mają mieszkania? Mają. No więc o co chodzi?”. I w zasadzie „PRAWIE” będzie miał rację.

Jak to jednak mówi slogan: „PRAWIE - czyni czasem olbrzymią różnicę”!

Otóż zgodnie z prawem, SM nie wolno zarabiać na swoich czlonkach, dlatego budowane przez SM-y mieszkania są o „niebo” tańsze od tych budowanych w systemie deweloperskim, a jednocześnie o wiele lepiej wykończone. Ta zaś inwestycja w rzeczywistości właśnie w taki, deweloperski sposób została przeprowadzona i pomijam już tu fakt, że niezgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego (gdzie był i co robił Urząd Miasta ?). Jednocześnie proszę sobie przypomnieć, że w tym okresie czasu gdy trwały budowy tych bloków, marża deweloperska przekraczała czasami nawet 40% !! Przykładowo zysk tej firmy jednoosobowej za 2009 r. wyniósł 1.657.526,14 zł (opinia biegłego rewidenta w rejestrze spółki).

Jak myślicie? Zarząd, jego prezes i RN tylko tak „na piękne oczy”, tylko za to, że przybyło nowych czlonkow w SM „Górczyn”, dali osiągnąć taki zarobek tej firmie? Przecież w takie coś to chyba tylko ci Indianie z tego nowo odkrytego plemienia w dżunglach Amazonii mogli by tylko uwierzyć! A nieruchomości, czyli działki, już SM NIE MA! No, ale „królik” i „znajomi królika” ZAROBILI i to jest dla nich ważne i to co sie dla nich tylko liczy.

I to jest właśnie ten przykład na to, że „Polak potrafi” „wyprowadzić” nieruchomość z SM, w „białych rękawiczkach”, no i dobrze na tym zarobić.

Chciało by się zawołać: „Autor, autor tego pomysłu!!! Prosimy na scenę!!” No bo jakoś nie wierzę, że ten przekręt,  to autorski pomysł tego zarządu i w to, że nie był on powielany i w innych SM-ach w Polsce.

W glorii chwały

Kujawska SM

SM Metalowiec we Wrocławiu

SM im  Władysława Jagiełły w Łodzi

SM Mechanik w Mińsku Maz.

KSM Przylesie

Wykaz

VIP-2014-3 wybrane

HANDLARZE NIERUCHOMOŚCI

Polskie SM-y handlują nieruchomościami z naruszeniem prawa!

Na podstawie informacji, które do nas docierają (niestety, najczęściej w formie okrojonej, szczątkowej), byliśmy i jesteśmy przekonani, że sprawa bezprawnego handlu nieruchomościami SM, w wykonaniu Diduch&Spółka w Łodzi, wcale nie jest sprawą incydentalną w skali dużych miast w Polsce. Niestety, ale temat ten, z uwagi na fakt potrzeby odniesienia się do konkretów, jest bardzo trudny do medialnego nagłośnienia, gdy takich konkretów brakuje. Wszystko jednak do czasu. Wczoraj,  lokalna strona www http://lokator.manifo.com/blog/sm-hutnik-z-dzialkami-sprzedaje-rowniez-droge-  takie konkrety podała. Sprawa dotyczy SM „Hutnik” w Sosnowcu. O tej SM już pisaliśmy: http://temidacontrasm.info/byznesy-w-sosnowcu/  , http://temidacontrasm.info/swiadomy-czlonek-sm/

A oto szczegóły tej publikacji:

„SM Hutnik z działkami sprzedaje również drogę

SM Hutnik sprzedaje kolejne działki, tym razem w pobliżu Placu Papieskiego.Według informacji uzyskanych z UM w Sosnowcu tereny te miały być przeznaczone na cele rekreacyjne. Działki te SM Hutnik otrzymała w ramach zamiany z UM w Sosnowcu.

Według mapy geodezyjnej do sprzedaży trafią też działki pod ulicą Gwiezdną (drogą). Nie wiemy czy to skutek przeoczenia, czy celowe działanie SM Hutnik, ale trudno sobie wyobrazić, aby droga dojazdowa została sprzedana. Jednakże proszę zwrócić uwagę, iż sprzedawane działki z drogą posiadają swój własny numer i nie stanowią części jakiejś większej działki. Jednocześnie informujemy,iż m.in. po naszych informacjach Urząd Miejski w Sosnowcu zablokował sprzedaż niektórych działek ( z parkingami ), przekazując sprawę do Prokuratury. UM w Sosnowcu przekazał SM Hutnik działki, które ( zgodnie z Ustawą) powinny służyć mieszkańcom (tereny rekreacyjne, parkingi). Spółdzielnia Hutnik zgodnie z uchwałami z Walnego otrzymała zgodę na sprzedaż tych działek, a zgodnie z prawem nie może tego zrobić.  Zaskakujące jest to , że członkowie spółdzielni mając wiedzę, iż ich parkingi mogą trafić do sprzedaży nie zaprotestowali i nie uczestniczyli w walnym.”

To jest mapa, z zaznaczonymi czarną obwódką , dzialkami na sprzedaż:

dzialki-gwiezdnaMechanizm takich działań jest dosyć prosty: SM albo dostaje działkę od UM z bardzo dużą bonifikatą, albo jakąś swoją działkę zamienia z tymże UM na bardziej atrakcyjną. Następnie przedstawia Walnemu (chociaż nie zawsze) do zatwierdzenia uchwałę o sprzedaży nieruchomości. Uchwała jest przygotowana przez „fachowców” tak, aby przeciętny uczestnik Walnego, nawet gdyby bardzo chciał, nie mógł się „połapać” w tym co ma być uchwalone. Tak jak w tym przypadku:

WZ 2013 materialy broszura ; materialy_walne_zgromadzenie_2014

Wobec jednak coraz większej znajomości swoich praw przez członków SM, udało się zablokować w ub. roku w tej SM „Hutnik” próbę sprzedaży parkingów. To te parkingi miały być sprzedane:

Parking przy ul GwiezdnejParking przy targuParking przy BMC-Bora

Czy teraz też  uda się  „obronić” drogę? Myślę, że tym członkom z tej SM, którzy nagłośnili sprawę, będzie trudno, ale jednak „dopną swego”.

Natomiast jednak to, że takich świadomych członków polskich SM, jest o wiele za mało, że większość nie interesuje się sprawami związanymi przecież z WŁASNYM MAJĄTKIEM CZŁONKÓW SM, jest bulwersujące. Taka sytuacja umożliwia bowiem „kręcenie lodów” obrotnym prezesom, członkom zarządów, za przyzwoleniem skorumpowanych członków RN.

POLSKIE SM W MACKACH „OŚMIORNICY” dawnego SB???

TW „Andrzej” (nr rej. 56056) – PREZESEM ZARZĄDU  SM !!

Uważni czytelnicy naszej witryny wiedzą, iż naszym jednym z podstawowych stwierdzeń dotyczącym polskich SM jest to, że w swojej obecnej postaci są one dla obecnej polskiej rzeczywistości tworem obcym, nie mającym nic prawie wspólnego z prawdziwą spółdzielczością. Te sowieckie rozwiązania przyniosły do nas sowieckie bagnety, a potem je utrawaliły i strzegły.

Jest jednak zastanawiającym, że w 25 lat po upadku tego byłego systemu, mają się one nadal „dobrze” w tej całkiem przecież zmienionej sytuacji polityczno- społecznej naszego kraju. Sądziliśmy, że jest to efektem tego, że w tym procesie transformacyjnym, jaki miał miejsce w naszym kraju, zostały w polskiej spółdzielczości (całej, a nie tyko w polskich SM-ach), „uwite ciepłe gniazdka” dla nomenklaturowych funkcjonariuszy dawnej „siły przewodniej” i partii satelickich i dlatego tak trudno je zwalczyć. Jak się okazuje, takie stwierdzenie mimo, iż jest wielce prawdopodobne,  to jednak jeszcze nie cała prawda. Dowiodły tego ostatnie wydarzenia w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Pisze o nich portal internetowy http://www.iriviera.pl/item/265-prezes-pozywa-mieszkancy-zaplaca

Tutaj, co ciekawsze wypisy z tego portalu:

Spółdzielnia Mieszkaniowa „Przylesie” przegrała proces z miesięcznikiem „Riviera”. Teraz mieszkańcy zapłacą za pieniactwo swojego prezesa zarządu, Piotra Kurdziela.

22 września br. Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał wyrok w sprawie wytoczonej wydawcy miesięcznika „Riviera” przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Przylesie”. Powód domagał się zamieszczenia sprostowania dotyczącego artykułu „Prawdziwa twarz Cara Przylesia”, opublikowanego w  zeszłym roku w listopadowym wydaniu gazety. Powodem była Spółdzielnia Mieszkaniowa „Przylesie”. Pozwanym Krzysztof M. Załuski, redaktor naczelny miesięcznika „Riviera”. Reprezentacji powoda podjął się radca prawny Tomasz Zych, któremu pełnomocnictwa w imieniu SM „Przylesie” udzieli Piotr Kurdziel (Prezes Zarządu) oraz Barbara Lechman (Zastępca Prezesa Zarządu).

Prezes KurdzielPiotr Kurdziel

Sąd przychylił się do postulatu pozwanego i pozew, złożony przez Piotra Kurdziela w imieniu SM „Przylesie, oddalił w całości. Nakazał także pozywającemu pokrycie wszystkich kosztów procesowych.

Oznacza to, że za awanturnictwo prezesa Kurdziela zapłacą solidarnie wszyscy mieszkańcy spółdzielni.

Co to ma wspólnego z tym, co napisałem na wstępie? Otóż ma:

„Proces ten, wytoczony był portalowi de facto przez prezesa SM „Przylesie”, a zarazem radnego Sopotu Piotra Kurdziela, miedzy innymi, jako zemsta za ujawnienie, iż w latach 80. ubiegłego wieku został on zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa, jako Tajny Współpracownik o pseudonimie „Andrzej” (nr rej. 56056). Jest to także próba sznurowania ust niezależnym mediom, aby wątek jego relacji z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa,  pozostał w ukryciu, a w tym także kopia dziennika rejestracyjnego SB z danymi osobowymi Piotra Kurdziela, figurującego w nich jako Tajny Współpracownik ps. „Andrzej”.  „

Piotr KurdzielOczywiście każdy ma prawo wytoczyć proces gazecie, która decyduje się na opisanie niewygodnych faktów.

Pytanie tylko, dlaczego prezes SM „Przylesie” Piotr Kurdziel nie robi tego na własny rachunek, lecz posługuje się zasłoną w postaci zarządzanej przez siebie spółdzielni?

Skoro poczuł się dotknięty materiałem przedstawionym przez „Rivierę”, to dlaczego nie złożył pozwu cywilnego przeciwko red. Krzysztofowi M. Załuskiemu osobiście? Czy w przypadku przegranej powoda („SM „Przylesie”) – w co wierzymy, bo wszystkie publikowane przez nas materiały oparte są na udokumentowanych faktach- koszty sądowe pokryje sam Kurdziel, czy solidarnie wszyscy członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej „Przylesie”?   Publikacje zamieszczane w „Rivierze” przygotowywane są zawsze z ogromną starannością i wyłącznie w oparciu o wiarygodne dokumenty. Tak było również w przypadku artykułu na temat rejestracji przez SB Piotra Kurdziela, jako Tajnego Współpracownika – posiadamy fotokopie dokumentów SB i zeznania b. oficerów, w tym prowadzącego TW „Andrzeja” por. Janusza Dąbrowskiego oraz samego Kurdziela, których na przełomie lat 2011/2012 przesłuchiwał prokurator IPN, Andrzej Golec; posiadamy także „Protokół zniszczenia materiałów operacyjnych tajnych i tajnych specjalnego znaczenia” w tym teczek: personalnej i pracy Tajnego Współpracownika o ps. „Andrzej” – nr rej. 56056 – łącznie 80 kart .”

Powstało zatem pytanie i pozostaje ono otwartym:

Ilu jeszcze takich TW, lub nawet funkcjonariuszy dawnego SB, jest w zarządach polskich spółdzielni, w tym przede wszystkim w Spółdzielniach Mieszkaniowych, a także ilu z nich jest prezesami  Zarządow?

Linki dotyczące wpisu:

http://www.iriviera.pl/home/aktualnosci-sopot/item/260-bedzie-proces

http://www.iriviera.pl/item/265-prezes-pozywa-mieszkancy-zaplaca

http://www.iriviera.pl/home/aktualnosci-sopot/item/224-tw-andrzej-kontratakuje

http://www.iriviera.pl/opinie/felieton/item/168-to-nie-ja-to-on

 

 

Czyżby stare w nowym chałacie?

 

 

SM Śródmieście

Spółdzielnia Mieszkaniowa Śródmieście w Łodzi – prawie 3000 mieszkań. Niegdyś wizytówka miasta i sztandarowa inwestycja mieszkaniowa w czasach Gierka, a dziś jest bankrutem, bo aktualne zadłużenie tej dumy miasta Łódź wynosi 50 mln zł. Ze względu na rozmiar wierzytelności (zadłużenia) 1 października br. sąd podjął decyzję, postawił ją w stan likwidacji i wyznaczył syndyka . Zagrożona jest w związku z tym przeważająca część mieszkań. Ci, którzy przekształcili spółdzielcze prawa do swych lokali w odrębną własność mogą spać spokojnie. Ci natomiast, którzy tego nie zrobili nie mają żadnej pewności jutra i powinni trzymać rękę na pulsie. Spółdzielcze prawa do lokali są dwa: spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu i spółdzielcze – lokatorskie prawo do lokalu.

Spółdzielcze – własnościowe prawo do lokalu po ogłoszeniu upadłości spółdzielni przekształca się w odrębną własność (art. 1718 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych) ale nie dzieje się to automatycznie. Członek musi złożyć wniosek do syndyka urzędującego teraz w siedzibie spółdzielni o przekształcenie spółdzielczego-własnościowego prawa do lokalu w odrębną własność tego lokalu, jeśli takiego wniosku nie złożył do tej pory. Wniosek nazywa się zgłoszeniem wierzytelności. Istotny w sprawie jest fakt, że wniosek taki należy złożyć w terminie do 3 m-cy od daty ogłoszenia przez sąd postanowienia o upadłości w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Wynika to z art. 236 ust 1 ustawy prawo upadłościowe i naprawcze stanowiącego, że wierzyciel, który chce uczestniczyć w postępowaniu upadłościowym, powinien swoją wierzytelność zgłosić prowadzącemu postępowanie upadłościowe w terminie wyznaczonym przez sąd w postanowieniu o upadłości. W postanowieniu sąd wyznaczył termin 3 m-cy od ogłoszenia postanowienia w w/w Monitorze.

 upadlosc Łódź

Zgłoszenie wierzytelności powinno spełniać pewne wymogi formalne określone w art. 239 i 240 ustawy prawo upadłościowe i naprawcze więc dobrze byłoby formę wniosku uzgodnić z syndykiem, ale terminu należy pilnować, bo jego niedotrzymanie może dać pożywkę ludziom, których intencje w działaniu są nieczytelne.

Ustawa prawo upadłościowe i naprawcze

W bardzo trudnej sytuacji są natomiast ci, którzy mają spółdzielcze-lokatorskie prawo do lokalu. Zgodnie z ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych (art. 16 ust 1) jeżeli syndykowi nie uda się zachęcić żadnej spółdzielni do przejęcia ich mieszkań, ich prawo przekształca się w najem. Mieszkanie najmowane jest własnością spółdzielni i wchodzi w skład masy upadłościowej. Syndyk może więc rozwiązać za wypowiedzeniem umowę najmu i sprzedać taki lokal na poczet pokrycia zadłużenia spółdzielni.

Zabezpieczenie interesu mieszkańców w postępowaniu upadłościowym SM Śródmieście wymaga więc dobrej wiary w działaniu, rzetelności i bezinteresownego zaangażowania osób uczestniczących w przekazywaniu mieszkańcom informacji, które mają istotne znaczenie dla ich przyszłości. Tymczasem obserwacja tego co działo się w ostatnim tygodniu w środowisku łódzkiego „Manhattanu” emituje niepokojące sygnały nasilającego się podziału, który powoduje, że ludzie nie wiedzą komu ufać. Taki stan rzeczy absolutnie nie służy interesowi mieszkańców zbankrutowanego molocha.

Sytuacja w spółdzielni jest bardzo trudna. Sąd oddalił wniosek o rejestrację nowo wybranych władz spółdzielni. Postanowienie zostało zaskarżone. O tej sytuacji wypowiada się rzecznik Sądu Okręgowego stanowiącego jednostkę nadrzędną nad Sądem Rejonowym, który ogłosił upadłość spóldzielni. Cytujemy:

Sędzia Ewa Chałubińska

Sędzia:  Syndyk zarządza tylko majątkiem, natomiast na określonych etapach swojego postępowania też musi mieć partnera.

Dziennikarz:  To z którym zarządem ma współpracować?

Sędzia:  No z tym, który jest aktualnie wpisany do Krajowego Rejestru Sądowego. Natomiast jeśli orzeczenie sądowe zmieni ten wpis, to będzie z tym nowym zarządem pracował. Jest to niestety kłopot dla syndyka. Spółdzielcy sami muszą się porozumieć między sobą i współpracować z syndykiem. I tylko wtedy mogą zachować pod określonymi warunkami swoje mieszkania.

Źródło: Program TVP 2 – Reporter Polski pt. „Poślizg kontrolowany” – Waldemar Wiśniewski

http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/reporter-polski/wideo/08102014/16880866#

A poniżej treść oświadczenia, które wystosował do redakcji powyższego programu Krzysztof Diduch wpisany do KRS jako prezes obowiązującego zarządu. Cytujemy:

Diduch 3

W mojej ocenie przyczyn upadłości spółdzielni należy upatrywać w odsunięciu mnie od kierowania spółdzielnią, w wadliwym kierowaniu spółdzielnią po odwołaniu mnie z funkcji prezesa i wadliwych zmianach w składzie zarządu spółdzielni powodujących chaos i panikę wśród wierzycieli” Ponadto w oświadczeniu czytamy, że były prezes spółdzielni w żaden sposób nie czuje się odpowiedzialny za jej upadłość.

Pytamy więc aparat ścigania: dlaczego ten zdemoralizowany człowiek swobodnie porusza się po ulicach Łodzi? I jak długo jeszcze będzie miał swobodę wpływania na to co się dzieje w środowisku spółdzielni, którą doprowadził do bankructwa ?:

prokurator Jacek Pakuła

„Są dwie osoby, którym postawione zostały zarzuty dotyczące karalnej niegospodarności. Jest to prezes zarządu i wiceprezes zarządu”

Pytamy też nowo wybrane organy spółdzielni: dlaczego usiłują „grubą kreską” oddzielić to co doprowadziło do upadku spółdzielni od nowej sytuacji. Przecież członkowie nowych władz spółdzielni podjęli się misji naprawienia sytuacji, a naprawianie stanu aktualnego łączy się z obowiązkiem rozliczenia przeszłości. Bez tego nie może być mowy o uzdrowieniu sytuacji. I nie jest prawdą, że fakt, iż nie zostali zarejestrowani, wiąże im ręce. Sporo mogą zrobić jako grupa osób fizycznych połączonych mandatem zaufania wyborców. Ta bierna postawa w naciskaniu aparatu ścigania i organów wymiaru kojarzy nam  się  z wszechobecnymi dotychczasowymi doświadczeniami: nowo powołana rada nadzorcza po desygnowaniu na stołki z miejsca staje się sojusznikiem zarządu i zamiast go rozliczać, to go osłania.

Jako bardzo niefortunną dla prestiżu nowo wybranych władz spółdzielni oceniamy awanturę o udział w tajnym spotkaniu członkowskich przedstawicieli do Zebrania Przedstawicieli Członków , które odbyło się w dniu 8 października 2014r. i na które nie wpuszczono pełnomocnika mieszkańców Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom, która jest jednocześnie przedstawicielem organizacji prowadzącej działania społeczne na rzecz mieszkańców spółdzielni, tj. Europejskiego Centrum Inicjatyw Obywatelskich w Łodzi a także sekretarza tej organizacji Janusza Mikosika. Jeśli Wasze działania kierowane są intencją służby w interesie mieszkańców to powinny być transparentne i obecność kamer , mikrofonów i społecznych przedstawicieli nie powinna Wam przeszkadzać.

http://mysrodmiescie.pl/rozmawiajcie-pytajcie-swoich-przedstawicieli/comment-page-1/#comment-1226

http://ecio24.pl/tajne-spotkanie-wybranych-czlonkow-nowych-wladz-sm-srodmiescie-w-siedzibie-organizacji-politycznej/

Agnieszka 2

Kandydat na prezydenta miasta Łódź

My opowiadamy się za zaufaniem do społeczników, którzy swoje kariery zawodowe bez wahania kładą na szali interesu społecznego, i są z tego względu  we wszystkich gremiach persona non grata,  bo niepokornie oponują przeciwko rządom wszechobecnego układu.

Dziennik Łódzki

Maria Zielińska

„Dlaczego karani są lokatorzy, którzy uczciwie co miesiąc płacą czynsz i na to, żeby mieli prąd. I nie został ukarany ten , który nie płaci biorąc pieniądze od lokatorów, tylko lokatorzy zostali ukarani. No jak można sobie to wyobrazić”.

Maria Lubera

„Opłaty czynszowe, które w większości składały się z zaliczek na energię elektryczną, cieplną, dostarczane media i usługi zostały sprzeniewierzone.”

Anna Ginalska

„Pierwszym, że tak powiem, gwoździem do trumny tej spółdzielni była budowa garażu wielopoziomowego. Ta inwestycja wymagała wzięcia ogromnego kredytu, którego spółdzielnia nie była w stanie udźwignąć. To było megalomaństwo byłego prezesa i ludzi, którymi się otoczył”.

Ryszard Mróz

„Dziwi, że spośród starej rady nadzorczej, która klepała przez tych ileś lat decyzje tego prezesa, prezesa Diducha, że ci ludzie nie zostali również wyprowadzeni w kajdankach”.

Maria  Grzybowska

„Rada nadzorcza przez cały czas się de facto nie zmieniała. Prawo bardzo ładnie skonstruowane. Co roku odchodzi 1/3 rady nadzorczej i wybierana jest w to miejsce 1/3  nowych ludzi. Tyle tylko, że ci sami ludzie mogą kandydować i ci sami byli  non stop wybierani”.

Alicja  Skalska

„Grunt kupiono od miasta na uwłaszczenie mieszkańców. Czyli już samo wykupienie było oszustwem ewidentnym. Pokazywaliśmy to władzom Miasta, które jakoś nie próbowały wzruszyć tych transakcji, jako transakcji oszukańczych. Uważamy, że Miasto miało instrumenty prawne, żeby nie dawać się oszukiwać. Dlaczego inteligentni ludzie dawali się w taki sposób kiwać?”.

Jan Woźniak

„Wie pan, tu była taka paranoja, że trzy lata temu zostało to sprzedane, a spółdzielnia płaciła temu właścicielowi dzierżawę za parking, żebyśmy my się nie dowiedzieli, co się tu dzieje. Bo gdyby nie płacił, to by to trzy lata temu wyszło. Ta zupa co się teraz wylała, to by się trzy lata temu wylała”.

Alicja  Skalska

„Istnieje w naszej spółdzielni grupa tzw. członków oczekujących. Takich członków oczekujących jest 700, w tym wszyscy pracownicy byli tymi członkami oczekującymi, no i krewni, znajomi królika, m.in. niektórzy urzędnicy miejscy także, którzy też ciekawe na co oczekiwali. W każdym razie można w ten sposób zdominować Zebranie Przedstawicieli Członków, ponieważ jeżeli tych członków oczekujących jest wystarczająco dużo to  liczba wybranych przez nich osób zawsze przeważy liczbę, którą wybiorą sami mieszkańcy. W związku z tym mieszkańcy po prostu bezradni zniechęcili się, częściowo przynajmniej, dlatego że wiedzieli, że biją głową o mur”.

Teresa Strażyńska

„My na razie jesteśmy na etapie buszu, na etapie tej małpy, która zeszła z drzewa i która to musiała się nachapać. Na tym poziomie są przedstawiciele naszej spółdzielni.”

Jadwiga Jeneralczyk

„A spółdzielców, którzy się sprzeciwiali, to po prostu wykreślano z listy członków”

Szymańska

Elżbieta Szymańska  – uprzednio wieloletni członek Rady Nadzorczej SM Śródmieście

Dziennikarz: Czy czuje się pani winna z powodu przerw w dostawie prądu

Szymańska : Winna nie. Natomiast każde takie pozbawienie środków, mediów to jest na pewno przeżycie, przeważnie dla osób starszych. Jeżeli np. na dwudzieste któreś piętro muszą iść na pieszo.

Źródło: TVP2, Program Reporter Polski pt. „Poślizg niekontrolowany” – Waldemar Wiśniewski

http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/reporter-polski/wideo/08102014/16880866

 

I STAŁ SIĘ CUD!

Historia mieszkańca SM, który uniknął wysokiej dopłaty za ogrzewanie

(Artykuł z zaprzyjaźnionej strony:

http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/opinie/item/1215-historia-mieszkanca-ktory-uniknal-wysokiej-doplaty-za-ogrzewanie.html )

42ef3937b979091cf46e2f58109b31fa_MCzasem jednak „Dawid” zwycięża „Goliata”

Kiedy w roku 2013 otrzymałem rozliczenie za centralne ogrzewanie, nic nie wskazywało na to, że sprawy pójdą aż tak daleko. W przesłanym wyliczeniu stwierdzono, że mieszkanie o powierzchni 44,5 m2 zużyło ponad 20% energii cieplnej dostarczonej do ogrzania 44 mieszkań, 2 lokali użytkowych oraz 4 klatek schodowych. Mimo szczerej chęci wyjaśnienia sprawy, natrafiłem na wielki opór ze strony spółdzielni. Oczywiście wszystko było jak najbardziej dobrze, a ja wietrzyłem mieszkania przy odkręconych kaloryferach. Dzięki swojej inżynierskiej wiedzy oraz internetowi powoli zaczynałem poznawać dziwny mechanizm rozliczania ciepła za pomocą podzielników.

5104a1b2e1964d6decac501573adac6e_M
Nie jest on prosty, jest bardzo niezrozumiały i co gorsza nikomu nie zależy na tym, aby zwykłemu „blokersowi” wytłumaczyć ten mechanizm. W pewnym momencie już byłem tak zdesperowany, że chciałem zapłacić kwotę 12 tyś zł za roczne ogrzewanie mojego mieszkania. Ale traf chciał, że moja droga poznawcza trafiła na osoby odpowiedzialne za tworzenie regulaminu rozliczania ciepła w naszej spółdzielni. Na zadanie pytana usłyszałem znamienne słowa: „Albo panu odpowiem na te pytania albo nie i tak mi pan nic nie zrobi”. Te zdanie zdecydowało o tym, że nie poddałem się i czekałem na wezwanie do sądu.
Najpierw otrzymałem wezwanie o zapłatę z tytułu nieuregulowania kosztów ogrzewania. Jakież było moje zdziwienie jak kilka miesięcy potem otrzymałem podobne wezwanie, ale już mówiące o tym, że nie płacę czynszu. Zaległość oczywiście dotyczyła zaległości za c.o..

Potem sprawy potoczyły się dość szybko. Nakaz zapłaty z sądu, odwołanie od nakazu zapłaty i dość szybko wyznaczona pierwsza rozprawa. Na rozprawie byłem bardzo zdenerwowany, jednak sędzia był spokojny i jego spokój udzielił się wszystkim na sali. Wysłuchał cierpliwie obu stron. Moim zdaniem dość mocno nalegał na polubowne rozwiązanie sprawy.

Zapytał jaką kwotę jesteśmy w stanie zapłacić jako dopłatę za c.o. za sporny okres. Podaliśmy kwotę, którą uważaliśmy za stosowną. Ani ja, ani mój pełnomocnik nie wierzyliśmy w możliwość załatwienia tej sprawy w taki sposób. Jakże się zdziwiliśmy, kiedy po kilku dniach przyszła odpowiedz, że druga strona zgadza się na nasze warunki. Podpisanie ugody odbyło się w prawdziwie pokojowej atmosferze.
Został wyznaczony termin dopłaty.

I tu sprawa powinna się zakończyć.

Jednak to sławetne zdanie, nie dawało mi spokoju. Powoli zaczynałem pisać pismo do spółdzielni mówiące o konieczności zmiany regulaminu rozliczenia ciepła w naszych blokach. Dostawałem już co prawda sygnały o tym, że spółdzielnia zmienia już swoje nastawienie, co do ludzi wobec których naliczono kosmiczne dopłaty za ogrzewanie. Aż pewnego dnia stał się cud.

Mieszkańcy bloku otrzymali informację, że zostanie zmieniony regulamin rozliczenia ciepła.

Najpierw szok i niedowierzanie. Niesprawiedliwy sposób rozliczenia ciepła trwał w naszych blokach ponad 16 lat i oczywiście wszystko zawsze było dobrze, a źli mieszkańcy nie potrafią korzystać z ogrzewania. Jakież było moje zdziwienie, że uwzględnili w tym regulaminie wiele rzeczy o których pisałem w korespondencji przed sprawą sądową.
Dlatego uważam, że to cud. W innych krajach to normalność, że pomaga się ludziom, u nas należy to kwalifikować do rangi cudu. Do tej pory dziwi mnie kilka faktów:

Od 2001 roku regionalne media informowały o tego typu sytuacjach w naszej spółdzielni. Roczne koszty ogrzewania na poziomie 6-7 tyś zł za mieszkanie o pow 40-50 m2 to nic nadzwyczajnego. A mimo to ludzie się nie buntowali. Płakali, ale płacili. Prawdopodobnie się bali. Czego? Wszystkiego… Sądu, tego, że ich wyrzuci się z mieszkania, że będą na nich krzywo patrzeć w spółdzielni, straszeniem, że zostaną wpisania do krajowego rejestru dłużników.

W naszych spółdzielniach ciągle stosuje się metody rodem z wczesnych lat komunizmu. Krzykiem próbuje się wymusić posłuszeństwo… Ale to już nie ten czas, by się bać. Jak nie zaczniemy walczyć o swoje, będzie jeszcze gorzej.

Bezczynność jednych, rodzi bezczelność drugich – to bardzo mądry cytat pana Bogusława Bujaka. Do tej pory udało mi się namówić tylko jedną osobę do walki. A ludzi, który mają podobne problemy do moich, na poziomie kilku okolicznych bloków, jest co najmniej kilkudziesięciu.

Obudźmy się, bo za kilka lat będzie za późno. Mieszkamy w naszych mieszkaniach, chodzimy po naszych klatkach schodowych. Spółdzielnie tylko tym zarządzają. To nie jest ich własność. My nie jesteśmy zdani tylko na nich.

Nie chcę się doszukiwać drugiego dna w działaniach spółdzielni. Mam nadzieję, że tak naprawdę połowa ludzi pracująca w spółdzielni to ludzie niekompetentni, nie znający się na sprawie, a dodatkowo nauczeni, że krzykiem mogą wymusić posłuszeństwo.

Wszystkim, którzy chcą walczyć ze spółdzielnią, radzę przygotować się na spotkanie betonowej ściany. Najpierw proszę spróbować ją przekonać do zmiany zdania, a potem to samo zrobić w spółdzielni. Od razu mówię, z betonową ścianą będzie prościej.

Moja sprawa zakończyła się sukcesem. Dzięki mojej nieustępliwości i temu panu, który twierdził, że nikt mu nic nie zrobi… A jednak się dało. Z ogromną przyjemnością w wolnej chwili zajdę do niego i spojrzę mu w twarz. Spodziewam się ujrzeć to samo bezrozumne spojrzenia człowieka innej epoki.

 Autor:Mieszkaniec spółdzielni

Od admina: w tym temacie, na tej samej stronie jest jakby „rozwiniecie tego tematu”:

http://slonecznystok.pl/informacje/bialystok/item/1214-spoldzielnia-sloneczny-stok-zmienia-regulamin-rozliczania-kosztow-ciepla.html

26 posiedzenie NPS

Posiedzenie Komisji

 

 

urobek NPS – stan na 25.09.2014

Link do transmisji:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=45DA9306F185E821C1257D660039947D#

Quorum utrzymało się na posiedzeniu Komisji od godz. 17:13 do godz. 18:07

Skład Komisji – 26 posłów

Quorum – 9 posłów (1/3 członków Komisji)

100_4305

100_4307

100_4308

100_4313

100_4295