AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

Świadomość dojrzewa.

M. WielgoRedaktor Marek Wielgo

Świadomość dojrzewa

Czytaj więcej:

http://wyborcza.biz/finanse/1,108340,13796189,Mieszkancy_nie_chca_rezygnowac_ze_spoldzielni.html

 

Manipulacje pod „parasolem” beneficjentów

Minął  okres „WALNYCH”,  czyli „stan podgorączkowy” w  znakomitej wiekszości polskich SM. I ta „gorączkowość” nie ma nic wspólnego z merytorycznymi problemami przygotowania takiego „Walnego”! To, w sumie jest „rutyna” w normalnie funkcjonującej SM. TU chodzi o zupełnie coś innego:

„Jak nie dopuścić, aby członkowie SM poczuli się właścicielami tejże SM”!

Bo jeszcze zechcą odwołać, uzurpujący sobie wszelkie ich prawa, zarząd! Co za zgroza – mogą go „odciąć od koryta”!  Wszelkie działania podejmowane w tym celu, są w oczach tychże „łorganizatorów” WALNEGO usprawiedliwione, tym bardziej, że mogą liczyć na jakże skuteczne wsparcie obrońców „lobby prezesowskiego”, w sposób nieuprawniony mianujących się „obrońcami poskiej spółdzielczości”.

Prezesi, aby osiągnąć zmierzony cel, uciekają się do wielu technik manipulacyjnych. Nawet wzywania policji, jak miało to miejsce w SM „Śródmieście” w Łodzi, mimo że to właśnie dzięki ich działaniom o charakterze przestępczym, ta SM jest bankrutem, a na to co się w niej dzieje są zwrócone oczy spółdzielców z całego kraju.

Obstawa prezesaPolicja na WalnymPolicja na ‚Walnym” SM „Śródmieście w Łodzi, w dn. 30.06.2014r

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że takie ekstremalne sytuacje zdarzają się rzadko. Najczęściej odbywa się to tak jak w Zabrzańskiej SM:

” Mechanizmy „rządzące” Walnym w naszej Spółdzielni. Przedstawione poniżej historie mają wspólny mianownik stosowany przez Zarząd, któremu przyświeca motto: „kierujemy się statutem jeśli jest dla nas korzystny:

  • lista kandydatów do Rady Nadzorczej została przygotowana w oparciu o kolejność zgłoszeń (do 2011 roku listy były sporządzane alfabetycznie) – tak się „szczęśliwie” złożyło, że do Rady weszli kandydaci, którzy znajdowali się na miejscach od 1 do 13 na 27 zgłoszonych osób (za wyjątkiem osoby wpisanej pod numerem 11). Zauważmy, że z listą zgłoszonych kandydatów można było się zapoznać w siedzibie Spółdzielni od dnia 26 maja. Informacja o Walnym pojawiła się na stronie Spółdzielni 22 kwietnia, a zwycięskich dwunastu kandydatów zgłoszono w dniach od 22 do 25 kwietnia. Zwróćmy uwagę na fakt, że aż 10 z tych osób zostało zgłoszonych już pierwszego dnia (czyli 22 kwietnia). Czy nie jest to dla Państwa intrygujące? Nam trudno uwierzyć w tak niesamowity zbieg okoliczności.
  • kandydaci do Rady Nadzorczej musieli być zgłoszeni do 15 dni przed Walnym, mimo iż żaden z zapisów Statutu, oraz zapisów ustawowych, nie nakazuje takiego rozwiązania, co więcej nasz Statut wskazuje jedynie w par.18(4), ust.2, że „Zgłoszenie kandydata odbywa się pisemnie z podaniem imienia i nazwiska kandydata oraz jego adresu zamieszkania” nie obligując kogokolwiek do zgłaszania kandydatów w siedzibie Spółdzielni. Nie wprowadzając jednocześnie żadnych ograniczeń czasowych. Należy zaznaczyć, że ten sposób zgłaszania kandydatów do Rady Nadzorczej został wprowadzony przez Zarząd w marcu 2011 roku (czyli przy okazji poprzednich wyborów do Rady Nadzorczej). To działanie umożliwiło członkom Rady Nadzorczej wybranej w 2008 roku na pełnienie swojej funkcji, w niezmienionym składzie, przez dwie kadencje – aż do roku 2014.
  • „cuda czasowe” przy kontr-uchwale do uchwały dotyczącej zmian w Statucie zgłoszonych przez Stowarzyszenie. Niby nic zaskakującego, ale jakiekolwiek projekty uchwał można było oglądać dopiero od 26 maja, a tymczasem kontr-uchwała jest datowana na 23 maja (data wpływu do Spółdzielni), a co równie interesujące – tego dnia było już uzbierane ok. 200 podpisów pod tą kontr-uchwałą. Niesamowite!
  • nie wpuszczono Posła Sejmu RP jako obserwatora na część Walnego dotyczącą „Zachodu”.
  • zauważono nieprawidłowości w listach obecności (występowały podpisy osób, które nie były obecne na Walnym) co mogło skutkować wydaniem mandatów uprawniających do głosowania osobom, które takiego prawa nie posiadały.
  • na wszystkich częściach Walnego (oprócz „Zachodu”) zamieniono kolejność wyboru członków do komisji – wg porządku obrad najpierw miał być wybór do Komisji Mandatowo-Skrutacyjnej, a następnie do Komisji Wyborczej i Wniosków.
  • wbrew zapisom w Statucie członkowi Komisji Wyborczej i Wniosków odmówiono możliwości kandydowania również do Komisji Mandatowo-Skrutacyjnej co jest niezgodne z par.18(2), ust.6. Prawnicy Organizatora „wyjaśnili”, że zapis statutowy nie ma tutaj zastosowania, bo dotyczy on tylko sytuacji, gdy na sali jest zbyt mało członków aby obsadzić miejsca we wszystkich komisjach – jak widać interpretacja zapisów Statutu wg potrzeb Zarządu.
  • Organizator niewłaściwie zabezpieczył koperty z kartami wyborczymi na wszystkich częściach Walnego za wyjątkiem „Zachodu”. Ponadto na ostatniej części Walnego – na „Zaborzu” – nie było okazania zabezpieczonych kopert z wynikami z wcześniejszych pięciu części Walnego, oraz procesu „odlakowania” co wzbudziło wśród spółdzielców zrozumiałe obawy dotyczące wiarygodności tak przeprowadzonych wyborów.
  • nie zapewniono tajności głosowania przy wyborze członków Rady Nadzorczej mimo iż byli spółdzielcy, którzy pisemnie zwracali uwagę na ten aspekt.
  • nieprecyzyjnie objaśniono i niezrozumiale przedstawiono sposób głosowania na kandydatów do Rady Nadzorczej (część osób, z którymi rozmawialiśmy skarżyło się na to, że po wyjaśnieniach prawników byli przekonani, że skreśleń kandydatów mają dokonać tylko w ramach własnego ADS).
  • na pięciu częściach Walnego nie podano do wiadomości cząstkowych wyników wyborów do Rady Nadzorczej. Powinny one być podane przez Przewodniczącego każdej części Walnego Zgromadzenia – par.18(4), ust.8 Statutu. Ostateczne wyniki podano dopiero na „Zaborzu”. Organizator nie wyraził zgody na odczytanie cząstkowych wyników na poszczególnych częściach Walnego.
  • na wszystkich częściach Walnego, za wyjątkiem „Zachodu”, całkowicie ignorowane były wnioski formalne zgłaszane przez członków (tymczasem par.18(6), ust.7 brzmi „Niezwłocznie po zgłoszeniu wniosku w sprawie formalnej i wysłuchaniu jednego uczestnika opowiadającego się za i jednego przeciw wnioskowi, Przewodniczący zarządza głosowanie nad przyjęciem lub odrzuceniem wniosku”).
  • podjęto dwie uchwały dotyczące sprzedaży prawa wieczystego użytkowania nieruchomości gruntowych z naruszeniem art.8 ust.9 Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.”

Powyższy wpis pochodzi z   http://www.zsm.zabrze.pl/walne/raport-z-tegorocznego-walnego/ . ZSM to „gniazdo rodzinne” jednego z nielicznych w Sejmie, rzeczywistego OBROŃCY członków SM, PANA POSŁA BORYSA BUDKI. A jednocześnie jest to SM która przegrała liczne procesy z półdzielcami i  nie tylko, a także której działaniami jest zainteresowana prokuratura.

ZSM

I tu rodzi się podstawowe pytanie:

Jeżeli takie rzeczy dzieją sie na oczach Posła, wbrew jego dzialaniom i zamierzeniom, w sposób bezczelny lekceważacy prawa i Jego i szeregowych spółdzielców, to jak są traktowani przez tych uzurpatorów szeregowi członkowie tej i innych SM?

To pytanie ma adresatów – obrońców tej patologi.

Jest ich wielu, bardzo wielu, że wymienię tutaj posłów Gosa i Ajchlera, Zbonikowskiego, posłanki Nowak i Masłowską, posłów Borowczaka, Borawskiego, Sajaka, Szmita,

a przede wszystkim panów Jankowskiego, Domagalskiego, Jórdeczkę i jeszcze wielu innych.

To Wasz parasol chroni takie przestępcze poczynania satrapów polskich SM!!

 

GIODO w obronie MAFII !

wojciech wiewiórskiWojciech Wiewiórski -  Generalny Inspektor Danych Osobowych

Jak długo jeszcze, organy administracji naszego państwa będą sprzyjały przestępstwu?

To dlatego nasz kraj powoli rozkłada chaos, że znaczącymi podmiotami potykającej się gospodarki, kierują recydywiści, a niezadowoleni z owego stanu rzeczy obywatele nie mogą wskazywać ich palcem, bo tacy emisariusze polityki państwa jak GIODO, krępują im ręce.

Co to za demokracja, która przed oczami opinii publicznej usiłuje schować kryminalne skłonności osób ulokowanych na eksponowanych stanowiskach struktury organizacyjnej naszej Ojczyzny?

23 czerwca br., proszę Państwa, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, w odpowiedzi na skargę prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej JAROTY w Olsztynie Romana Przedwojskiego, wydał, ku naszemu zdumieniu, skandaliczną decyzję nakazującą naszemu Stowarzyszeniu usunięcie danych osobowych skarżącego z opublikowanego w niniejszej witrynie artykułu pt. „Znowu prezes na tarczy”

http://temidacontrasm.info/znowu-prezes-na-tarczy/

CCI20140627_0001Decyzja Giodo

LewińskiAndrzej Lewiński – autor Decyzji,  z-ca GIODO

Jesteśmy oburzeni i nie kryjemy swojego zniesmaczenia  nieetyczną postawą urzędu, który reprezentuje majestat władzy naszego państwa i obowiązany jest służyć idei ładu społecznego, a nie jednostkom naruszającym prawo.

Nasze oburzenie pozostaje w związku z technikami manipulacji prawem jakie użyte zostały w uzasadnieniu wydanej decyzji.

Generalnemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych zarzucamy, iż:

1- pominął głębokim milczeniem podstawową tezę naszej obrony opartą na twierdzeniu, że prezes spółdzielni mieszkaniowej jest OSOBĄ PUBLICZNĄ. Na uzasadnienie tego twierdzenia przedstawiliśmy dwa orzeczenia ( uchwałę Sądu Najwyższego podjętą w składzie 7 sędziów, a więc mającą moc zasady prawnej, oraz wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego). Te dwa orzeczenia to niepodważalny stan prawny obowiązujący każdy urząd administracji państwa;

http://temidacontrasm.info/odpowiadamy-giodo/

2 - ograniczył zakres statutowych uprawnień Stowarzyszenia sformułowanych w ustanowionym przez nas Regulaminie, co miało służyć potwierdzeniu stanowiska (manipulacji), że zakres naszej działalności nie upoważnia nas do komentowania patologii polegającej na powszechnym i wielokrotnym łamaniu prawa przez prezesów spółdzielni mieszkaniowych, jakim jest uporczywe odmawianie członkom dostępu do spółdzielczych dokumentów.

Z uwagi na powyższe okoliczności zamierzamy (zgodnie z pouczeniem) złożyć wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Rzetelne odniesienie się przez GIODO do tezy, że prezes spółdzielni mieszkaniowej jest OSOBĄ PUBLICZNĄ winno bowiem skutkować bezsprzecznym oddaleniem skargi wniesionej przez prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej JAROTY w Olsztynie p. Romana Przedwojskiego.

Ustawa o ochronie danych osobowych chroni wyłącznie dane osób fizycznych (prywatnych).

Zgodnie z art. 6, ust 1 ustawy o ochronie danych osobowych termin „dane osobowe” oznacza wszelkie informacje przyporządkowane osobie fizycznej, po których można ją zidentyfikować. Taką informacją identyfikującą osobę fizyczną jest też jej wizerunek, którego bez zgody tej osoby nie można publikować.

Natomiast funkcjonariusz publiczny (upraszczając), w jednej części dnia jest osobą publiczną a w drugiej części dnia jest osobą fizyczną (prywatną).

W tym czasie i zakresie, w którym funkcjonariusz publiczny wykonuje  czynności związane z pełnioną funkcją nie podlega on osłonie wynikającej z ustawy o ochronie danych osobowych, bo ta osłona została wyłączona przez art. 5 ust 2 i 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Dotyczy to wszystkich informacji o osobie publicznej włącznie z jej wizerunkiem i orzeczeniami o skazaniu pozostającymi w związku z pełnioną funkcją.

Cytujemy ustawę o dostępie do informacji publicznej:

Art. 5.

1. Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu w zakresie i na zasadach określonych w przepisach o ochronie informacji niejawnych oraz o ochronie innych tajemnic ustawowo chronionych.

 2. Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa.

 3. Nie można, z zastrzeżeniem ust. 1 i 2, ograniczać dostępu do informacji o sprawach rozstrzyganych w postępowaniu przed organami państwa, w szczególności w postępowaniu administracyjnym, karnym lub cywilnym, ze względu na ochronę interesu strony, jeżeli postępowanie dotyczy władz publicznych lub innych podmiotów wykonujących zadania publiczne albo osób pełniących funkcje publiczne – w zakresie tych zadań lub funkcji.

Jak wynika z ust 2 nie podlegają opiece ustawy o ochronie danych osobowych żadne informacje (dane) o osobie publicznej, włącznie z zasadami wynagradzania (a więc także i wizerunek), jeśli dotyczą one pełnionej funkcji. Ust 3 natomiast stanowi, że nie podlegają ochronie również informacje o toczących się postępowaniach (w tym karnym) jeśli mają one związek z wykonywaną funkcją publiczną.

W naszej ocenie art. 5 ust 2 i 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej w zw. z art. 13, ust 3 ustawy Prawo prasowe, w odniesieniu do osób pełniących funkcje publiczne znosi również ograniczenia ustanowione przez art. 13 ust 1 i 2 prawa prasowego, który używa ogólnego terminu „osoby” bez rozróżniania na fizyczne i publiczne i zabrania komentowania toczącego się postępowania przed ogłoszeniem wyroku w pierwszej instancji a także publikacji wizerunku i danych osobowych „osoby” przeciwko której to postępowanie się toczy.

Odnosząc się natomiast do zarzutu, że regulamin stowarzyszenia nie uprawnia nas do zajmowania się tematyką kar nakładanych na prezesów za odmowę udostępnienia członkom kopii umowy usługowej oświadczamy:

Regulaminowym celem naszego stowarzyszenia jest walka z bezczynnością organów spółdzielni mieszkaniowych, o której mowa w art. 49 usm i która jest instrumentem używanym przez prezesów do blokowania prawa do powszechnego uwłaszczenia się spółdzielców. Ten cel zgodnie z § 2 pkt 1 Regulaminu realizujemy przez podnoszenie świadomości prawnej członków spółdzielni mieszkaniowych. Aby prawidłowo  ocenić powody uwłaszczeniowej bezczynności organów spółdzielni mieszkaniowych członkowie muszą rozumieć jakimi przesłankami kierują się one przy blokowaniu przekształceń własnościowych. Jedną z takich przesłanek jest chęć zachowania istniejącego stanu rzeczy, bo ten stan rzeczy pozwala organom spółdzielni na niekontrolowany obrót ogromnymi środkami pochodzącymi zarówno z kieszeni samych członków spółdzielni jak też ze środków publicznych. Dowodem potwierdzającym brak członkowskiego wpływu na sposób wydawania przez spółdzielnię członkowskich pieniędzy, jest uporczywe odmawianie członkom dostępu do spółdzielczych dokumentów. Takie odmowy są aktami łamania obowiązującego prawa. Publikowanie wyroków skazujących w takich sprawach jest sposobem na podnoszenie świadomości prawnej członków spółdzielni mieszkaniowych, która pozwala im zrozumieć powody, dla których organy spółdzielni grają na zwłokę w przygotowaniu warunków prawnych pozwalających na przekształcenie spółdzielczych praw do lokali w odrębną własność tych lokali

Poza tym nasz cel realizujemy również przez działania objęte zapisem § 2 pkt 3 i 5 Regulaminu, których założeniem jest:

3.upowszechnianie zasad pożytku publicznego takich jak: zasada służebnej roli instytucji demokratycznego państwa prawnego wobec jego obywateli, zasada poszanowania prawa i sprawiedliwości społecznej, zasada równości wszystkich obywateli wobec prawa, zasada ochrony praw nabytych oraz inne normy określające reguły demokratycznego porządku prawnego w naszym państwie,

5. współdziałanie z organami administracji państwa oraz innymi organizacjami pozarządowymi w zakresie opiniowania procesów legislacyjnych dotyczących problemu udziału państwa w zabezpieczaniu podstawowej potrzeby bytowej jego obywateli tj. potrzeby zapewnienia im przysłowiowego „dachu nad głową”,

a tego działający z upoważnienia GIODO inspektor nie był uprzejmy zauważyć.

Słowem zamierzamy zwrócić się o ponowne rzetelne odniesienie się GIODO do naszego twierdzenia, że prezes spółdzielni mieszkaniowej jest OSOBĄ PUBLICZNĄ.

Dodać należy, że to właśnie publiczne napiętnowanie recydywistów jest metodą, która może otworzyć szanse na resocjalizacyjny efekt w stosunku do skarżącego oraz w odniesieniu do podobnych sytuacji w innych spółdzielniach, bo kary grzywny nie przynoszą zakładanego skutku. Niepoprawni płacą je ze spółdzielczego budżetu (z naszych pieniędzy) i z maniakalnym wręcz uporem serwują nam kolejne odmowy. Skarżący jest chyba liderem wśród kolekcjonerów wyroków, bo zaksięgował  już na  koncie spółdzielni 4 orzeczenia skazujące go na karę grzywny za odmowę udostępnienia członkom spółdzielczych dokumentów. Ma się to nijak do decyzji GIODO i zawartego w niej oświadczenia, że tylko sądy mają prawo do  wychowawczego oddziaływania.

Społeczeństwo  takiego prawa nie ma?

kneblowanie ust

Walne „TOP SECRET” !

„Ostrowiec:  Walne w „Krzemionkach” za zamkniętymi drzwiami

Za kratamiW poniedziałek dziennikarz „Wiadomości Świętokrzyskich” nie został wpuszczony na Walne Zebranie Członków Spółdzielnie Mieszkaniowej „Krzemionki”. Pracownik spółdzielni poinformował go, że nie może wejść na salę, ponieważ takie jest zarządzenie „pana” prezesa.

Za kratami 1
Poprosiliśmy więc o wyjaśnienie, na jakiej podstawie pan prezes podjął taką decyzję? Czy nie powinni o tym zdecydować w głosowaniu obecni na sali członkowie zebrania?
Redakcja Wiadomości otrzymała stanowisko Zarządu SM „Krzemionki”, w którym to napisano między innymi: „(…) Spółdzielnia mieszkaniowa jest zrzeszeniem osób fizycznych, korporacją, jest jednostką gospodarki niepaństwowej, jest podmiotem prywatnym, dlatego też prawo wstępu każdej osoby, w tym i dziennikarzy na posiedzeniu organów kolegialnych jest nieuprawniony.”.
Dalej czytamy, że owszem prasa może dostać informację, ale: „(…) Podmiot zobowiązany do udzielenia informacji musi ustalić na jakim „wycinku” działalności prasa chce uzyskać informację.(…)”.
Janusz Tarasiewicz, wiceprezes zarządu głównego Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców: „Zgodnie z ustawą każdy ze spółdzielców ma prawo do korzystania na własny koszt z pomocy eksperta, czyli np. może zaprosić na walne swojej części innego członka spółdzielni, bardziej biegłego w przepisach. Zarząd i rada nadzorcza nie mogą zabronić wstępu do sali przedstawicielom mediów. Do takiej decyzji są uprawnieni jedynie sami spółdzielcy w głosowaniu”.
Na początku czerwca zebrania przeprowadziła Ostrowiecka Spółdzielnia Mieszkaniowa i tam nikt nie robił problemu z obecności mediów. W tym tygodniu Walne będą w SM „Hutnik”, tam również zarząd nie widzi żadnych przeciwskazań, wręcz zaprasza, by obradom przysłuchiwali się dziennikarze. Władze tych spółdzielni nie mają nic do ukrycia.
Nawet jeśli spółdzielnia jest „prywatną” własnością, co twierdzi Zarząd „Krzemionek”, to jej działalność powinna być transparentna. Dyskusje o ważnych sprawach dla ogółu lokatorów nie powinny być prowadzone za zamkniętymi drzwiami.

Ocenę pozostawiamy Czytelnikom.”

Autor: G. Soboń;  24-06-2014,

Źródło: http://www.wiadomoscisw.pl/news.php?readmore=1321

Kolejny czołowy lustrator – u prokuratora!

Reprezentacyjny lustrator ZRSM RP, niejaki B.B. z OTBS Ostrowiec, protegowany „dochtóra” Jankowskiego, ma kłopoty.

Screenshot_1Osiedle OTBS

Oto szczegóły:

„Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim bada doniesienie dotyczące działań byłego zarządu Ostrowieckiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego.

Doniesienie zostało złożone przez obecny zarząd w połowie kwietnia 2014 r. i jest dość obszerne.
-W nadesłanych dokumentach, zawierających także materiały związkowe, jest mowa o szeregu nieprawidłowości w działaniach byłego prezesa zarządu –informuje Prokurator Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim, Waldemar Pionka. Prokurator analizuje materiały pod kątem potwierdzenia nieprawdy w dokumentacji, a także podejmowania działań na szkodę spółki przez osoby z kierownictwa OTBS. Temat został ujęty, jeśli tak można powiedzieć, wnikliwie i precyzyjnie.
Władze spółki, którym przewodzi p.o. prezesa Magdalena Kołeczek, która złożyła doniesienie do prokuratury, a także sam prezydent Jarosław Wilczyński, którego służby dokonały kontroli i natknęły się na sensacje, nie chcą wyjawiać o co dokładnie chodzi. Mówią zgodnie, że to mogłoby zaszkodzić sprawie. Próżno też szukać raportu pokontrolnego na BIP-ie magistratu. Nie wiadomo też do końca, czy to też ta sprawa doprowadziła do kolejnej zmiany w zarządzie OTBS, do którego wskoczył na stanowisko p.o. członka zarządu – Mariusz Tomasik.
Według naszych ustaleń w całej sprawie chodzi o adaptację szkieletu bloku „C” Zespół Szkół Publicznych Nr 2 na os. Stawki pod nową siedzibę OTBS. Inwestycja, która miała kosztować 3,5 mln zł, winna być oddana już niespełna rok temu, ale nadal na placu budowy zastać można pracujące ekipy. Nasze nieoficjalne źródła podają, że mogło dojść do przelewu środków finansowych za niewykonane jeszcze prace. Prokuratura teraz ma miesiąc na przeprowadzenie postępowania sprawdzającego. W zależności od poczynionych ustaleń, może podjąć decyzję o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego.
Śledztwo toczy się w kierunku przestępstwa z art. 296 par. 2 kk, tj. nadużycia zaufania w obrocie gospodarczym w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jest ono zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Drugim przepisem, branym pod uwagę przez prokuratora, jest art. 271 kk. Jest to poświadczenie nieprawdy w dokumencie, czyli tzw. fałsz intelektualny. Grozi za nie kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
Na obrady Walnego nie zostali wpuszczeni również dziennikarze innych gazet i Radia Kielce.

Rewolucja w Ostrowcu

Rewolucja w Spółdzielni Mieszkaniowej „Krzemionki”

SONY DSCSąd Apelacyjny w Krakowie Wydział I Cywilny prawomocnie rozstrzygnął, że wybory do rady nadzorczej SM „Krzemionki”, które odbyły się na ubiegłorocznym Walnym,

muszą być powtórzone.

Przedstawiciele jednego z organów Spółdzielni Mieszkaniowej „Krzemionki” zostali bowiem wybrani z naruszeniem prawa i będą musieli odejść.
-Sąd Apelacyjny w Krakowie potwierdził prawo mieszkańców do demokratycznego i zgodnego z prawem wyboru swoich przedstawicieli –mówi inicjator całej sprawy, przedsiębiorca Mirosław Kaczmarczyk.
Mirosław KaczmarekPan Mirosław
-Nie będę tej sprawy na gorąco komentował -powiedział tuż po wyjściu z sali rozpraw prezes zarządu, Waldemar Zysk.
Znalazł się jeden niepokorny
Zaczęło się od niezadowolenia z działań, podejmowanych przez zarząd i radę nadzorczą SM „Krzemionki”, w sprawie montażu i wymiany liczników gazowych. Część mieszkańców nie chciała się na to zgodzić i aby uzyskać realny wpływ na decyzje zarządu, postanowiła wystawić swoich kandydatów w wyborach do rady nadzorczej. Nikt z tej grupy nie dostał się do składu rady, gdyż – jak twierdzili protestujący - wybory zostały sfałszowane.
Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Kielcach Wydział I Cywilny. Z pozwem o stwierdzenie nieważności tej uchwały wystąpił jeden z mieszkańców – Mirosław Kaczmarek. W pozwie do sądu powołał się na art. 18 par. 2 pkt 2 prawa spółdzielczego, według którego członek spółdzielni ma prawo wybierania i bycia wybieranym do organów spółdzielni.
-W uzasadnieniu pozwu napisałem, że w trakcie liczenia głosów, zastosowano metodę niewłaściwą, która była sprzeczna z pouczeniem widniejącym na karcie do głosowania –stwierdza M. Kaczmarczyk. Sąd musiał więc rozstrzygnąć, czy w toku wyborów do rady nadzorczej uchybiono prawidłowemu sposobowi liczenia głosów w trakcie Walnego Zgromadzenia, a tym samym czy naruszony został zapis art. 18 par. 2 pkt 2 prawa spółdzielczego?
M. Kaczmarczyk przyznaje, że mieszkańcy korzystali z pomocy ekspertów, w tym poseł Lidii Staroń i jej prawników.
-Wspólnie z mieszkańcami,  którym leży na sercu dobro spółdzielni, domagaliśmy się stwierdzenia nieważności uchwały spółdzielni –mówi M. Kaczmarczyk. Błędne pouczenie, zawarte na kartach do głosowania, spowodowało oddanie głosów nieważnych i wypaczyło wynik wyborów. Dokładnie ocenił to sąd kielecki, który analizował karty do głosowania i który uznał, że pouczenie pozwalało na przyjęcie różnej interpretacji.
W trakcie postępowania, sąd kielecki sprawdził koperty, zabezpieczone po głosowaniu, a także badał, czy instrukcja, zawarta na kartach do głosowania, była jednoznaczna i czy nie budziła wątpliwości, mogących powodować pomyłki w trakcie glosowania? Gdyby bowiem komisja skrutacyjna uznała z tego powodu czyjś głos za nieważny, to sąd uznałby, że właśnie ta osoba została pozbawiona prawa wyrażenia i oświadczenia swojej woli.
-Część zapisów, zawartych na karcie do głosowania, dotyczących sposobu wybierania członków, była jasna i zrozumiała – powiedział sędzia podczas uzasadniania wyroku. Jednak zapis na karcie do głosowania, że głos jest nieważny, gdy nie skreślono żadnego nazwiska lub skreślono wszystkie nazwiska, według oceny sądu, który ma praktykę prawniczą i od lat zajmuje się interpretacją zapisów umów, budził zastrzeżenia. Co to znaczy, że „nie skreślono żadnego nazwiska” lub „skreślono wszystkie”?  A co w sytuacji, jeśli ktoś skreślił  wszystkie osoby z listy os. Stawki i Rosochy, a zostawił jedno nazwisko kandydata z os. Patronackiego, a miał prawo tak zrobić, to czy jego głos można było uznać za nieważny?
Zdaniem sądu, taki głos był ważny. W sumie było 39 głosów nieważnych, przy czym 35 kart do głosowania uznano za nieważne z tego powodu, że skreślono wszystkich kandydatów reprezentujących os. Patronackie. Takie głosy zaliczano jako nieważne.
-Takie policzenie głosów przewraca zupełnie wyniki wyborów –stwierdził sędzia. Jeśli bowiem porównać wyniki, uzyskane przez osoby na miejscach 4 i 6 oraz w wypadku innego osiedla między 5 i 6, to okaże się, że różnica wynosiła 11 czy 12. Gdyby zatem te 35 głosów nieważnych uwzględnić, to skład rady mógłby ulec przynajmniej częściowej zmianie.
W kopercie z głosami nieważnymi, z pierwszej części Walnego Zgromadzenia, sąd uznał dodatkowo 3 głosy za prawidłowe. W sumie więc byłoby 38 głosów ważnych więcej. W dniu 15 listopada 2013 r. zapadł werdykt przed Sądem Okręgowym w Kielcach, według którego uchwała Spółdzielni Mieszkaniowej „Krzemionki” z czerwca 2013 r., dotycząca wyborów do Rady Nadzorczej, jest nieważna. Ogłaszając wyrok, sędzia powiedział, że sąd zdaje sobie sprawę, że tego rodzaju rozstrzygnięcie burzy zastany porządek, ale nie można tolerować niejasności w trakcie wyborów. Nic nie stało na przeszkodzie, by na pierwszej stronie karty do głosowania zapisano trzy słowa, że należy „pozostawić jedną osobę” nie skreśloną. Wtedy instrukcja do głosowania – według sądu – byłaby jasna dla wszystkich.
-Interpretowanie instrukcji w trakcie wyborów jest niedopuszczalne –powiedział sędzia. Tym samym zostało naruszone prawo do wyboru i bycia wybieranym.
Kropka nad „i”
Od tego nieprawomocnego wyroku została wywiedziona apelacja do Sądu Apelacyjnego Wydział I Cywilny w Krakowie. Obecny na sali rozpraw prezes W. Zysk podtrzymał wywody zawarte na kartach kilkudziesięciostronicowej apelacji sporządzonej przez radę prawnego. Spółdzielnia zarzuciła wyrokowi Sądu Okręgowego w Kielcach naruszenie przepisów prawa procesowego oraz materialnego. W szczególności spółdzielnia zakwestionowała dokonane przez sąd ustalenia co do sposobu liczenia głosów nieważnych oraz brak wszechstronnego rozważenia zebranego materiału dowodowego. Prezes W. Zysk domagał się uchylenia werdyktu sądu I instancji i utrzymania w mocy uchwały spółdzielni.
Po krótkiej naradzie sąd, w trzyosobowym składzie, orzekł, że apelacja została oddalona.
-Sąd II instancji podzielił ustalenia sądu I instancji –usłyszeliśmy na sali rozpraw. Pouczenie, zawarte na kartach do głosowania, nie może budzić żadnych wątpliwości. Tak duży odsetek głosów nieważnych jest bowiem niedopuszczalny. Z pouczenia można było wyciągnąć różne wnioski, stąd część głosów okazała się nieważna. Nie ulega wątpliwości, że miało to wpływ na wynik wyborów. W efekcie doszło do naruszenia biernego prawa wyborczego.
Zadowolenia z werdyktu sądu nie krył Mirosław Kaczmarczyk.
-Spodziewałem się takiego werdyktu sądu, ale do końca nie byłem pewny –powiedział tuż po opuszczeniu gmachu sądu. Racja była po naszej stronie, dlatego inny wyrok nie powinien w Krakowie zapaść. Sąd rozstrzygnął sprawę po myśli mieszkańców, uznając, że te 38 kart do głosowania, które unieważniono, było ważnymi kartami do głosami.
Różne interpretacje wyroku sądu
Prawomocne rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego w Krakowie stwarza zupełnie nową jakość. Mieszkańcy, którzy oddali „nieważne” głosy, mogą już być pewni, że ich głosy zostały policzone jako ważne. Oznacza to, że ich walka nie była daremna i że warto pójść na głosowanie, by oddać głos dla swojej spółdzielni.
M. Kaczmarek mówi, że nie jest sam i że przy nim stoi grupa osób oddanych spółdzielni, którzy będą w sposób demokratyczny i zgodny z prawem, walczyli o dobro ogółu. Jest przekonany, że ponowne wybory do rady nadzorczej powinny się odbyć i to jeszcze przed zapowiedzianym już Walnym Zgromadzeniem.
-W wyborach do rady nadzorczej ponownie wystawimy jedenastu kandydatów –mówi M. Kaczmarczyk. Niech mieszkańcy zdecydują demokratycznie. Niech przyjdą i przypilnują swoich spraw, bo w ich żywotnym interesie leży dbałość o ich majątek i pieniądze. Niech wybiorą takich przedstawicieli do rady nadzorczej, którzy będą podejmowali korzystne dla nich decyzje. Aby nie musieli się martwić, że ktoś ich lekceważy.
Nieformalna grupa M. Kaczmarczyka,  zapowiada działanie na rzecz dobra mieszkańców spółdzielni. Będą dążyć do racjonalizacji wydatków i obniżenia czynszów, które w tej spółdzielni są zbyt wysokie.
-Ostrowiec Świętokrzyski jest na tyle biednym miastem, że niektórych spółdzielców nie stać na terminowe regulowanie wszystkich opłat i należności. Nie ma zgody na dalsze podwyższanie czynszów -podkreśla M. Kaczmarczyk. Musimy zrobić wszystko, aby obniżyć czynsze. Oddalenie apelacji przez Sąd Apelacyjny w Krakowie i uznanie uchwały za nieważną, oznacza, że stara rada nadzorcza nie może dłużej działać, a w każdym razie nie powinna. W miejsce starej powinna być wybrana nowa rada nadzorcza, w sposób zgodny z prawem i w pełni demokratyczny.
M. Kaczmarczyk uważa, że nie powinno też odbyć się – zapowiadane wcześniej – Walne Zgromadzenie.
-Władze spółdzielni zdają się mieć w tej sprawie inne stanowisko –mówi M. Kaczmarczyk. Dlatego napisaliśmy pismo do Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni RP w Warszawie z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie uznania przez Sąd Apelacyjny w Krakowie uchwały walnego zgromadzenia za nieważną.
Zgromadzenie otwiera przewodniczący rady nadzorczej, a u nas sąd uznał, że wybory do rady były niezgodne z prawem. Pismo z informacją, że każda uchwała i decyzja, podjęte przez Walne Zgromadzenie, będą nieważne z mocy prawa, M. Kaczmarczyk wysłał również do zarządu spółdzielni.
-Zasadne jest zwołanie Walnego Zgromadzenia tylko i wyłącznie w celu wybrania członków rady nadzorczej, a następnie ponowne zwołanie Walnego Zgromadzenia –stwierdza M. Kaczmarczyk.
Do rozstrzygnięcia pozostaje też kwestia ważności podjętych uchwał i wypłaconych członkom rady diet. Niektórzy mieszkańcy zapowiadają, że wniosek o zwrot takich diet wcześniej czy później stanie na forum organów spółdzielni.
Czekają na wyrok wraz z uzasadnieniem
Przewodniczący rady nadzorczej, Jerzy Wrona nie chciał komentować wyroku sądu.
-Mogę tylko powiedzieć, że cała rada pod moim przewodnictwem dbała o sprawy spółdzielni –powiedział. Działaliśmy w sposób przejrzysty dla dobra mieszkańców.
W piątek otrzymaliśmy stanowisko SM „Krzemionki”.
-W związku z tym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Krakowie, oddalającego apelację spółdzielni od wyroku Sądu Okręgowego w Kielcach z dnia 15.11.2013 r., uznającego uchwałę nr 9/2013 w sprawie wyborów do Rady Nadzorczej za nieważną, spółdzielnia wystąpiła o sporządzenie jego uzasadnienia i doręczenie tego wyroku wraz z uzasadnieniem. Jego treść może mieć istotne znaczenie dla dalszych czynności, które spółdzielnia w stosownym czasie podejmie. W dalszej części odpowiedzi SM „Krzemionki” czytamy: „Przeprowadzenie wyborów do Rady Nadzorczej na nową kadencję prawdopodobnie nastąpi na nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Spółdzielni po zarejestrowaniu zmian do Statutu Spółdzielni, które uregulują zagadnienia związane z wyborami do organów spółdzielni, w sposób pozwalający na uniknięcie w przyszłości jakichkolwiek nieporozumień co do przebiegu i sposobu głosowania.”

Spółdzielnia niczym PENTAGON

 

Zakrzewo

Pentagon

http://www.elblag24.pl/fakty/87416-quotsm-zakrzewo-strzezone-jak-pentagon-quot-reportaz-z-interwencji-dziennikarzy.html

http://www.elblag.net/video/co-sie-dzieje-w-spoldzielni-zakrzewo,498

Walne

 Walne IV

To nasza działka! Dziennikarze VON!

Białystok: I znowu przekręt !

„Docieplenie spółdzielczego bloku za 2,5 mln zł

WieżowiecOtrzymaliśmy zgłoszenie, ze w jednej ze spółdzielni docieplono metodą lekką-mokrą 10-piętrowy 6-klatkowy blok za kwotę ponad 2,5 mln złotych. Szacunkowo daje to koszt w przeliczeniu na m2 rzędu 320 zł (cena rynkowa docieplania metodą lekką-mokrą wynosi 80-100 zł netto za m2).

Członkowie tej spółdzielni zaniepokojeni ogromem wydatków skierowali do zarządu wniosek o udostępnienie umów i faktur. Odmówiono im jednak prawa do dokumentów a w postępowaniu sądowym tamtejszy sąd również odmówił zobowiązania władz SM do wydania faktur i umów argumentując, że strony umów i wystawcy faktur nie wyrażają zgody na udostępnienie bo może to naruszać ich dobra osobiste.

W mojej ocenie mogło dojść do przekroczenia uprawnień a prawdziwym motywem odmowy mogła być chęć ukrycia danych o wydatkach. W sprawie tej będzie skierowane zawiadomienie do prokuratury w związku z podejrzeniem zawyżenia cen robót i wyrządzenia znacznej szkody majątkowej.”

Autor: St. Bartnik

Źródło:http://slonecznystok.pl/informacje/polska/item/1151-docieplenie-spoldzielczego-bloku-za-2-5-mln-zl.html

Łódź: Władzy raz zdobytej, nie oddamy NIGDY -c.d.

„W piątek 27 czerwca na Manhattanie znowu interweniowała Policja

Spółdzielcy , którzy przyszli   po kopie  dokumentów  nie mogli ich uzyskać. Podobno zostały wyniesione ze spółdzielni . Prace z dniem dzisiejszym  zakończyła też nowa księgowa.  Członek Rady Nadzorczej T.Chruściel czuł się zagrożony wizytą spółdzielców , których porównywał   do terrorystów . Nie potrafił jednak wytłumaczyć dlaczego nie chce udostępnić dokumentów . Policjanci wysłuchali obu stron.

złapiemy-łobuza-peg-595x340

Mijający tydzień był naprawdę pracowity dla Zarządu I Rady Nadzorczej. Organy te podejmowały różne śmieszne działania, aby zakwestionować wybór nowych Przedstawicieli Grup Członkowskich i odbyć Zebranie Przedstawicieli w gronie „starych” Przedstawicieli. Rada Nadzorcza podjęła uchwałę o nieważności wybory nowych Przedstawicieli mimo tego, iż Rada nie posiada kompetencji w sprawie stwierdzania ważności lub nieważności wyboru.

Próbowano także zorganizować tajne zebranie „starych” przedstawicieli celem zatwierdzenia bilansu i rachunku wyników oraz udzielenia absolutoriom Zarządowi. Na przeszkodzie stanął prozaiczny jednak brak kasy na wynajęcie sali. Kino „Charlie”, gdzie planowano spotkanie, zażądało zapłaty z góry i tak się cała sprawa posypała. Wynika z tego, że zarówno Zarząd jak i Rada Nadzorcza mają dużo czasu na zajmowanie się ochroną własnej d..y i nie maja kiedy zająć się sprawami swoich wyborców, czyli nas, członków Spółdzielni.

Ostatnio jednak wezwano telefonicznie „starych” przedstawicieli, nawet tych którzy złożyli rezygnację w trakcie zebrań Grup Członkowskich, na zebranie w dniu 30 czerwca 2014 o godz. 17,oo w Klubie Manhattan przy ul. Wigury 15.

Prosimy wszystkich spółdzielców o liczne przybycie w poniedziałek pod Klub Manhattan aby nie dopuścić do nielegalnych działań Zarządu i Rady Nadzorczej.

Publikujemy materiały na zebranie Przedstawicieli S.M. „Śródmieście”. Jest to kuriozalny dokument, zawierający między innymi projekty takich uchwał jak: udzielenie absolutorium dla:  J.Wesołowskiej, A.Chober, E.Szymańskiej, B.Narzymskiego. Podejrzanym Krzysztofowi D. i Tomaszowi B. wnioskuje się o nieudzielenie absolutorium .Bezczelność Rady Nadzorczej jest naprawdę duża.  Wyobraźcie sobie, że w materiałach zawarty jest projekt uchwały Zebrania Przedstawicieli przyjmujący sprawozdanie Rady Nadzorczej z działalności w roku 2013.”

Źródło: http://piotrkowska235.wordpress.com/    ;     http://ecio24.pl/

 

Bezradny już od ponad 20 lat.

 

Jankowski

Jerzy Jankowski

- od początku lat 90 – tych kieruje naczelnymi organami samorządu spółdzielczego – najpierw Naczelną Radą Spółdzielcza, następnie Krajowa Radą Spółdzielcza (jako przewodniczący zgromadzenia ogólnego KRS).

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Jankowski_(pose%C5%82)

http://www.youtube.com/watch?v=gefaDeQEdQQ

Jerzy Jankowski jest również szefem Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, który lustrował ostatnio Grodziską Spółdzielnię Mieszkaniową. Ponieważ w spółdzielni nie można się doprosić dostępu do żadnych dokumentów, mimo, że powinny one wisieć na stronie internetowej, jeden z członków Grodziskiej SM zwrócił się o udostępnienie kopii protokołu przeprowadzonej lustracji do Związku, który ją przeprowadził. Prezentujemy odpowiedź udzieloną członkowi przez naszego guru, który stoi na samym szczycie organów samorządu spółdzielczego:

Screenshot_1Trudno się dziwić, proszę państwa, że przy takiej osobistej ochronie ze strony szefa ruchu spółdzielczego, prezes Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej adresował do obecnych na wysłuchaniu publicznym członków spółdzielni mieszkaniowych bardzo wysublimowane gesty:

Krz. Kozera

 Krzysztof Kozera – Prezes Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej

http://www.gsm-grodzisk.pl/zarzad-gsm

Ostrowiec – interpelacja

 

Interpelacja nr 7173

do ministra sprawiedliwości

w sprawie Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” w Ostrowcu Świętokrzyskim

” Szanowny Panie Ministrze!

Do naszych biur poselskich zgłaszają się z prośbą o interwencję mieszkańcy budynków przy ul. Polnej 7a i 7b w Ostrowcu Świętokrzyskim. Uważają, że są pozbawieni ochrony przez organy państwowe do tego powołane. Z rozmów, jakie odbyliśmy, wynika, że problem rozpoczął się od podpisania aktów notarialnych zakupu zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec przez zarząd maleńkiej, dwubudynkowej własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej ˝Hutnik˝ w Ostrowcu Świętokrzyskim. To oni są mieszkańcami tych dwóch budynków. Umowy te zostały zawarte (według mieszkańców) z naruszeniem wielu przepisów prawa:

- bez wiedzy i zgody członków, tzn. bez uchwały walnego zgromadzenia określającej najwyższą kwotę zobowiązań, jaką spółdzielnia może zaciągnąć,

- na podstawie sfałszowanych uchwał Rady Nadzorczej, gdzie prawomocnym wyrokiem sądowym zostało potwierdzone popełnienie przestępstwa przez prezesa zarządu spółdzielni (byłego wiceprezydenta miasta, radnego Rady Miasta),

- na skandalicznie niekorzystnych warunkach finansowych,

- a przede wszystkim, bez zgody 118. współwłaścicieli budynków i prawa wieczystego użytkowania gruntów sprzedawanych przez hutę, których zgoda na sprzedaż współwłasności jest warunkiem koniecznym dla skuteczności transakcji,

- z naruszeniem ustawy z dnia 12 października 1994 r. o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych przez przedsiębiorstwa państwowe nakazującej nieodpłatne przekazanie zasobów mieszkaniowych huty.

Prezes zarządu małej, dwubudynkowej spółdzielni mieszkaniowej stał się prezesem zarządu niejako z nadania Huty Ostrowiec i władz miasta. Członkami spółdzielni byli zaś w większości pracownicy fizyczni Huty Ostrowiec, nieznający przepisów prawa. Huta, z inicjatywy której powstała spółdzielnia i która zobowiązana była, w myśl zawartego porozumienia, do udzielania doradztwa prawnego, bezwzględnie wykorzystała tę sytuację. Wykorzystując trudną sytuację finansową WSM ˝Hutnik˝, w jakiej znalazła się w wyniku:

- niewywiązywania się Huty z zawartego porozumienia w sprawie finansowania inwestycji,

- lekkomyślnego i przestępczego prowadzenia inwestycji przez zarząd,

- braku jakiejkolwiek kontroli ze strony Huty,

Huta doprowadziła do zawarcia kuriozalnych i niekorzystnych dla spółdzielni umów zakupu zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec wraz z niczego niepodejrzewającymi mieszkańcami tych zasobów. Kuriozalnych, ponieważ liczba dotychczasowych mieszkańców spółdzielni była mniejsza od liczby pracowników Wydziału Mieszkaniowego Huty Ostrowiec, których na mocy tych umów WSM ˝Hutnik˝ była zobowiązania zatrudnić na dotychczasowych warunkach, łącznie z tzw. kartą hutnika.

W wyniku realizacji tych aktów notarialnych dwubudynkowa własnościowa Spółdzielnia Mieszkaniowa ˝Hutnik˝ licząca ok. 170 członków stała się, ale tylko na pozór, ogromną Spółdzielnią Mieszkaniową ˝Hutnik˝, władającą ponad 90 budynkami i liczącą ponad 3 tys. członków oraz obciążoną ponad 18-milionowym zobowiązaniem z tytułu zakupu mieszkań zakładowych huty. Na pozór, gdyż do faktycznego przeniesienia własności nie mogło dojść z braku zgody współwłaścicieli. Umowa była bezskuteczna i zakupione budynki nie powinny stać się własnością spółdzielni. Tymczasem prezes zarządu sprzedawał własnościowe spółdzielcze prawa do lokali zarówno mieszkalnych, jak i użytkowych. Przez 17-cie lat osoby mieniące się zarządem spółdzielni pobierały od osób, na rzecz których nie ustanowiono skutecznie praw do lokali, pieniądze z tytułu ustanowienia rzekomo tych praw. Jest to kwota rzędu 15 mln PLN. Zobowiązanie z tytułu zakupu od huty zasobów mieszkaniowych na przestrzeni 17 lat zmalało tylko o ok. 1,5 mln PLN. Osoby mieniące się zarządem przywłaszczyły na rzecz spółdzielni ponad 13 mln PLN.

Niekorzystne warunki umów, narzucające m.in. zaniżone stawki opłat eksploatacyjnych przejmowanych osiedli, w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy od ich zawarcia spowodowały powstanie olbrzymich zadłużeń wobec dostawców mediów, a w konsekwencji zagrożenie upadłością. Pracownicy, w większości przejęci z huty, widząc zagrożenie swoich miejsc pracy, dokonali puczu, w wyniku którego wyłonili spośród siebie nowy zarząd. Aby uniknąć ujawnienia rzeczywistego stanu prawnego zarząd spółdzielni postanowił utrzymać fikcję: postarano się o formalną legalizację nowych władz spółdzielni w Krajowym Rejestrze Sądowym. Około 3 tys. osób zamieszkałych w przejętych zasobach huty, bez skutecznie nabytych praw, stało się członkami spółdzielni. Od samego początku swoją pozycję zarząd budował na wzniecaniu antagonizmu między rdzennymi a przejętymi od Huty członkami. Próbował podważać prawa do mieszkań członków z ul. Polnej poprzez wnoszenie pozwów o rzekome uzupełnienie wkładów budowlanych, wykorzystując w tym celu lekkomyślność i niedbałość o zachowanie przewidzianych prawem form przy prowadzeniu inwestycji przez pierwszego prezesa zarządu A. B.

Mieszkańcy, członkowie rdzennej WSM ˝Hutnik˝, zgodnie z zasadą majoryzacji zostali pozbawieni wpływu na wszelkie działania spółdzielni. Nie godząc się z zaistniałą sytuacją, członkowie ˝rdzennej˝ WSM ˝Hutnik˝ wnieśli pozwy do sądu o unieważnienie niekorzystnych, zawartych w drodze przestępstwa umów. Niestety sądy w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej odmówiły im prawa do ochrony przed skutkami przestępstwa. Uzasadniały to brakiem interesu prawnego członka spółdzielni. W obronę próbowała ich wziąć Prokuratura Okręgowa w Kielcach, ponownie zaskarżając wadliwe akty notarialne w postępowaniu cywilnym. Niestety państwo polskie usankcjonowało przestępstwo, utrzymując ważność zawartych umów. Prezes, który sfałszował uchwały będące podstawą zawarcia umów zakupu zasobów mieszkaniowych huty, został skazany za ten czyn prawomocnym wyrokiem sądu na 4 lata więzienia i jak do tej pory, mimo iż minęło prawie 10 lat, żadnej kary nie poniósł, gdyż podobno jest nieuchwytny. Sąd, mimo popełnionego przestępstwa, nakazał wypowiedzieć się co do akceptacji umów pomiędzy WSM ˝Hutnik˝ a Hutą Ostrowiec członkom zakupionych zasobów, całkowicie ignorując sprzeciw rdzennych członków, w imieniu których zasoby te zostały zakupione. Zdaniem mieszkańców ul. Polnej wyrok sądu wydany w imieniu Rzeczypospolitej usankcjonował przestępstwo, odmawiając kupującym prawa wyboru, czy zakupu tego chcieli dokonać i teraz ponoszą konsekwencje tego wyroku.

W 2000 r. zarząd już powiększonej SM ˝Hutnik˝, przekraczając uprawnienia, uznał w całości zobowiązania wynikające z nieskutecznych aktów notarialnych. Mimo działania organów spółdzielni w kierunku utrzymania ważności zawartych z hutą umów zarząd nie wypełniał warunków w nich zawartych i nie odprowadzał pieniędzy z tytułu wykupu mieszkań. Zadłużenie spółdzielni miast się zmniejszać, wzrastało. W roku 2002 Huta Ostrowiec ogłosiła upadłość. Tuż przed ogłoszeniem upadłości huty po raz pierwszy organy spółdzielni chciały dokonać podziału spółdzielni na dwie odrębne: ul. Polną i zasoby zakupione od huty. Z nieznanych im powodów władze spółdzielni po sprzeciwie mieszkańców z ul. Polnej wtedy od tego planu odstąpiły. Mieszkańcy z ul. Polnej, nie mogąc w postępowaniu wewnątrzspółdzielczym wyegzekwować od organów spółdzielni przekazywania pieniędzy wpłacanych przez członków z przeznaczeniem na spłatę zobowiązań Hucie, a następnie syndykowi masy upadłości Huty Ostrowiec, złożyli zawiadomienie do prokuratury o działalności osób zasiadających w organach spółdzielni na jej szkodę. Mimo ponawianych zawiadomień prokuratura i Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim odmawiały wszczęcia postępowania i dochodzenia, argumentując to początkowo działaniem na korzyść członków, a później małą szkodliwością czynów. W wyniku dalszego nieprzestrzegania warunków spłaty zobowiązania przez czujący się bezkarnie zarząd zadłużenie z tytułu aktów notarialnych na przestrzeni 17 lat praktycznie się nie zmniejszyło. W chwili obecnej wynosi ono ok. 17 mln PLN. Do ostatecznej spłaty całego zobowiązania pozostały 3 lata, a być może nawet mniej, bo syndyk masy upadłości Huty Ostrowiec kończy postępowanie upadłościowe. Spółdzielnia znajduje się w katastrofalnej sytuacji ekonomicznej. Zaległości z tytułu opłat eksploatacyjnych za lokale sięgają 40% rocznego ich wymiaru. Do ogromnego zadłużenia względem spółek miejskich (dostawców mediów) dochodzi jeszcze to ponad 17-milionowe zobowiązanie.

W czerwcu 2011 r. na walnym zgromadzeniu członków na wniosek zarządu została przegłosowana uchwała intencyjna o podziale spółdzielni. Członkowie z ul. Polnej, widząc zbliżające się niebezpieczeństwo, zaskarżyli podjętą uchwałę do Sądu Okręgowego w Kielcach. Niestety po raz kolejny w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej sąd oddalił powództwo, nie chcąc się doszukać rzeczywistego celu podjęcia tej uchwały – pokrzywdzenia grupy członków z ul. Polnej. Ok. 170 członków pomnych przykrych doświadczeń i niemogących liczyć na ochronę organów sprawiedliwości pod koniec lutego 2012 r. w akcie desperacji złożyło rezygnację z członkostwa, by w ten sposób udaremnić uknuty przez zarząd plan. Mimo to przedstawiciele członków złożyli do Sądu Apelacyjnego w Krakowie apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Kielcach odmawiającego uchylenia uchwały intencyjnej o podziale spółdzielni. Na ul. Polnej pozostało tylko 3 członków, co uniemożliwiało w tym przypadku zarządowi realizację zamierzonego planu.

Do przeprowadzenia swojego planu zarządowi spółdzielni potrzebnych było co najmniej 10 członków z ul. Polnej. By ten cel osiągnąć, zarząd nie zawahał się balansować na granicy prawa. Przy ul. Polnej 7b znajdują się ruiny niedokończonego, niszczejącego od 16 lat segmentu mieszkalnego. Jest on decyzją administracyjną nadzoru budowlanego przeznaczony do rozbiórki, a uchwałą ZPCz grunt wraz tymi ruinami jest przeznaczony do zbycia. Po rezygnacji z członkostwa mieszkańców ul. Polnej w lutym 2012 r. już w marcu 2012 r. zarząd podjął uchwałę o kontynuacji budowy ruin i zaczął nabór nowych członków, tzw. oczekujących na budowę mieszkań przy ul. Polnej. Znamiennym jest tu fakt, że jednym z członków oczekujących jest wieloletni zaprzyjaźniony lustrator B. B. ze Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, który przeprowadzał lustrację w 1997 r. i wszystkie następne, łącznie z ostatnio zakończoną właśnie w marcu 2012 r. Członkami oczekującymi są także pracownik spółdzielni i jego znajomi, prezes i wiceprezes spółki kooperującej ze spółdzielnią. W ten sposób liczba członków z ul. Polnej wzrosła do 14 wg informacji udzielonych przez prezesa zarządu.

W ten sprytny sposób zniknęła jedna z przeszkód formalnych dla przeprowadzenia podziału spółdzielni. Na dni 18, 19 i 20 czerwca 2012 r. zarząd spółdzielni zwołał walne zgromadzenie członków, w porządku obrad którego, pomimo nieprawomocności uchwały intencyjnej o podziale spółdzielni, znalazł się pkt 11: głosowanie nad uchwałą o podziale spółdzielni. Zarząd skrzętnie ukrywał plan podziału przed mieszkańcami z ul. Polnej. Z pomocą jednego z członków Rady Nadzorczej, przeciwstawiającego się działaniom zarządu, mieszkańcy dotarli do jego kopii. Plan podziału zakłada wydzielenie zasobów (81 budynków) zakupionych nieskutecznie od Huty Ostrowiec aktami notarialnymi (zaskarżanymi bezskutecznie przez mieszkańców ul. Polnej w sądach) i utworzenie z nich Spółdzielni Mieszkaniowej ˝Nowa˝. W dotychczasowej SM ˝Hutnik˝ mają pozostać tylko 2 budynki przy ul. Polnej okrojone z całego majątku pierwotnego (ponad 2 ha gruntów pod zabudowę w centrum miasta, które w planie podziału mają przypaść nowo tworzonej spółdzielni). Plan podziału zobowiązań przypisuje mieszkańcom z ul. Polnej prawie l mln PLN spłaty zadłużenia z tytułu zakupu mieszkań zakładowych huty. Obciąża kosztami zarządzania w okresie od rejestracji podziału do momentu rejestracji SM ˝Nowa˝ majątkiem wyodrębnionym nowo powstającej spółdzielni (tj. 81 budynków) pozostającą spółdzielnię (tj. 2 budynki). Przy zaległościach w opłatach eksploatacyjnych sięgających 40% ich wymiaru rocznego pogrąży to SM ˝Hutnik˝. Dodatkowo w okresie od rejestracji SM ˝Nowa˝ do momentu protokolarnego przekazania jej 81 budynków, działek gruntu, majątku ruchomego w planie podziału zarząd spółdzielni zastrzegł sobie prawo do naliczania odsetek ustawowych za każdy dzień zwłoki w przekazywaniu opłat eksploatacyjnych członków nowo powstałej spółdzielni. Uwzględniając realne zagrożenie zajęcia kont SM ˝Hutnik˝ przez komornika, przekazywanie tych opłat będzie nierealne, a odsetki będą rosły. Uchwała o podziale spółdzielni ustala datę podziału na 31 grudnia 2011 r. Podział majątku i zobowiązań również został zatwierdzony na tę datę. Tymczasem zarząd spółdzielni już po tej dacie rozpoczął zmasowaną akcję inwestycyjną w zasobach mających się wyodrębnić, m.in.:

- ocieplanie wieżowców i pozostałych budynków,

- wymiana dachów,

- budowa instalacji przeciwpożarowych w wieżowcach,

- chodniki i parkingi z kostki brukowej na osiedlach,

- wymiana drzwi i okien.

W ofertach przetargowych zapłata za wykonanie tych prac ma nastąpić po wystawieniu faktury końcowej. Mieszkańcy podkreślają, że od niepamiętnych czasów zarząd nie wykonał praktycznie żadnych większych prac remontowych na ul. Polnej.

Osobną, wartą podkreślenia sprawą, jest plan podziału kosztów spraw sądowych toczących się między spółdzielnią a mieszkańcami ul. Polnej. Od 1998 r. już 14 lat trwają sprawy o dopłaty do wkładów budowlanych wytoczone przez zarząd przeciwko członkom z ul. Polnej 7a. Minęło 5 lat od wydania prawomocnego wyroku oddalającego roszczenie spółdzielni wobec 3 rodzin w sprawie uznanej przez sąd i strony za wiodącą. Mimo upływu 5 lat tylko w jednej sprawie dotyczącej również 3 rodzin sąd wydał prawomocny, korzystny dla mieszkańców wyrok. Przed sądami nadal toczą się sprawy 23 rodzin z ul. Polnej 7a, mimo iż sprawy te są oparte na tych samych podstawach faktycznych, tych samych dokumentach i opinii tej samej biegłej (w sądzie rejonowym – 5 rodzin, a w sądzie okręgowym, na skutek wniesionych przez spółdzielnię apelacji od wyroków, toczą się sprawy 17 rodzin). Sąd, mimo że został poinformowany o zamierzonym podziale spółdzielni, przesuwa terminy wydania wyroków. W drugim budynku przy ul. Polnej 7b zarząd spółdzielni sukcesywnie od 2002 r. wytaczał przeciwko kilkudziesięciu mieszkańcom pozwy o dopłaty do wkładów budowlanych. Ostatnie pozwy wniósł tuż przed podjęciem uchwały intencyjnej o podziale spółdzielni, prawie 10 lat po oddaniu budynku do użytkowania. Przewlekając sprawy sądowe, przez 14 lat skutecznie blokowano im przekształcenie na odrębną własność lokali i wyzwolenie się od prześladujących ich organów spółdzielni poprzez utworzenie wspólnoty. Zmusiło to mieszkańców do wytoczenia do sądu powództw o ustanowienie odrębnych własności lokali przez sąd. Dopiero po wniesieniu pozwów do sądu zarząd spółdzielni podjął uchwały określające odrębne nieruchomości w budynkach na ul. Polnej. Stało się to w listopadzie 2010 r., mimo iż pierwsze wnioski o przekształcenia lokali wpłynęły już w 2000 r. Teraz zarząd, zdaniem mieszkańców, poprzez podział spółdzielni chce również uciec przed kosztami spraw sądowych bezzasadnie przez niego przeciwko nim wytoczonych, a także tych, do wytoczenia których ich zmusił. Uniemożliwi im to prawo do obrony przed niesłusznymi roszczeniami, gdyż bez względu na wynik rozpoczętych przez zarząd spraw ich koszty zmuszeni będą pokryć zawsze oni.

Zagrożenia związane z takim podziałem spółdzielni dodatkowo potęguje wynikająca z ustawy odpowiedzialność solidarna obu spółdzielni za zobowiązania powstałe przed podziałem. Mając na uwadze, że ani dotychczasowa ani nowo powstała spółdzielnia nie będzie w stanie spłacić ponad 20-milionowego długu wobec syndyka i dostawców mediów, wierzyciele mogą zaspokoić się w całości z majątku któregokolwiek z dłużników solidarnych. Istnieje realne zagrożenie, że zaspokoją się majątkiem tego słabszego, czyli mieszkańców ul. Polnej, co potwierdzają nieoficjalne sygnały dochodzące do nich. I chyba to jest jedynym celem forsowanego przez zarząd metodą faktów dokonanych podziału. Tylko w ten sposób zarząd, wraz z pozostałymi osobami uwikłanymi w trwający 15 lat przekręt może go zatuszować i uniknąć ciążącej odpowiedzialności karnej.

Tylko oddłużenie się SM ˝Nowa˝ kosztem 122. rodzin pozostałych w zasobach SM ˝Hutnik˝ umożliwi bezkarną likwidację nowej spółdzielni, bez ujawniania pogmatwanego, rzeczywistego stanu prawnego spółdzielni, jej zasobów i praw majątkowych jej rzekomych członków. Akty notarialne zawarte w latach 1995-1996 zawierają niebezpieczne dla pozostającej spółdzielni zapisy stanowiące tytuły egzekucyjne wg art. 777 K.p.c. wobec WSM ˝Hutnik˝. Niebezpieczeństwo dla mieszkańców z ul. Polnej potęguje fakt bałaganu prawnego, nieuregulowanie go przez kolejne zarządy spółdzielni, ukrywanie dokumentów przed mieszkańcami i prawdopodobieństwo wykorzystania tego stanu do pozbawienia mieszkańców ul. Polnej praw do lokali. Tylko w ten sposób SM ˝Nowa˝ może się oddłużyć.

Przez 15 lat mieszkańcy dwóch budynków przy ul. Polnej 7a i 7b byli uczestnikami postępowania sądowego (jak to oceniają swoimi słowami: włóczeni po sądach i oczerniani przed całym miastem). Sprzedawano ich majątek. A teraz, jak twierdzą, usiłuje się pozbawić ich dorobku całego życia – ich mieszkań. Wszystko to robią organy spółdzielni wybrane przez ludzi, którzy zgodnie z prawem nie powinni być członami spółdzielni. Dzieje się tak przy posiadaniu wiedzy o tych problemach, a mimo to biernej postawie Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, Krajowej Rady Spółdzielczej, Krajowego Rejestru Sądowego, Wydziału Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Ostrowcu Św., syndyka masy upadłości Huty Ostrowiec, miejscowych władz. Bierną postawę, jak twierdzą mieszkańcy, przyjmuje wobec tych problemów również Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim. Nienaturalna jest również przewlekłość toczonych od 14 lat spraw sądowych.

Zdaniem mieszkańców z ul. Polnej wszystko wskazuje na to, że od początku, tzn. od zawarcia umów zakupu zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec, jest realizowany starannie przygotowany plan: świadomie przez 17 lat nie były przekazywane pieniądze z wykupu mieszkań hutniczych będące zobowiązaniem WSM ˝Hutnik˝, celowo wszczynano i przedłużano sprawy sądowe przeciwko mieszkańcom ul. Polnej, aby nie mogli uciec i utworzyć wspólnoty, świadomie pod pozorem podziału spółdzielni wyprowadza się zasoby zakupione od huty, a pozostawia mieszkańców Polnej 7a i 7b z długiem z tytułu ich zakupu razem z tytułem egzekucyjnym przeciwko SM ˝Hutnik˝ (przy czym nie jest istotne, że w części jest to dług solidarny).

W związku z powyższym mamy do Pana Ministra następujące pytania:

1. Czy w ocenie Pana Ministra dopuszczalne jest, aby dla pewności obrotu gospodarczego i dobra społecznego większości w majestacie prawa poświęcić byt 122 rodzin?

2. Czy działania V Wydziału Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim w tej sprawie są prawidłowe?

3. Czy działania X Wydziału Krajowego Rejestru Sądowego Sądu Rejonowego w Kielcach w tej sprawie są prawidłowe?

4. Czy działania Prokuratury Rejonowej w Ostrowcu Świętokrzyskim w tej sprawie są prawidłowe?

5. Jakie konkretne działania mógłby Pan Minister podjąć w obronie poszkodowanych 122 rodzin z ul. Polnej na skutek zawarcia ww. aktów notarialnych, którym sądy powszechne w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej odmówiły prawa ich zaskarżania?

Z poważaniem

Poseł Lucjan Marek Pietrzczyk

Pietrzczyk - poseł

oraz grupa posłów”

Warszawa, dnia 24 lipca 2012 r.

Od Witryny: Pozostali posłowie tej grupy to:

 - Pani Poseł Marzena Okła-Drewnowicz

 - Pan Poseł Zbigniew Pacelt

W tej sprawie pomocy udzielił mieszkańcom Polnej również Pan Poseł Jarosław Rusiecki.

Interpelacja jest z 2012 r. Obecnie sytuacja jest jeszcze dramatyczniejsza, bo syndyk upomniał się o wierzytelności!

Niezmiernie co najmniej dziwnym jest milczenie w tej sprawie posła Marka Gosa, który ostatecznie chyba jest przyjacielem (?) spółdzielców, skoro został przewodniczącym  Komisji Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa spółdzielczego (NPS). Myślimy także, że od posłów Ajchlera i Borowczaka, tak czesto stojących się w „piórka obrońców spółdzielczości”, można by też oczekiwać jakiejś reakcji na e, chyba w sumie przestępcze dzialania.

Kuriozum w tej sprawie jest fakt, że prezes tej SM to czołowy  „lustrator” dr Jankowskiego z ZRSM RP

W.I.Lenin: Władzy raz zdobytej, NIE ODDAMY NIGDY!!

Z strony ECIO:

„Dotychczasowa Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej walczy o przetrwanie.

W obawie przed rozliczeniem 17 czerwca br podjęła uchwałę  o unieważnieniu  wyborów nowych przedstawicieli oraz podjętych przez nich uchwał.

Zdobycie tekstu tej uchwały  kosztowało nas trochę czasu  bowiem niezbadane są  losy obiegu dokumentów w tej spółdzielni, niemniej jednak prezentujemy odnaleziony tekst po podpisaniu go przez sekretarza zebrania .

Podczas przekazania dokumentu pani sekretarz poinformowała nas o swojej  rezygnacji z funkcji przedstawiciela tej spółdzielni.

- Rada podjęła uchwałę o niedopuszczeniu do zebrania nowo wybranych przedstawicieli, które zaplanowane jest na przyszły poniedziałek. Uznała tym samym, że zebrania grup członkowskich i wybór przedstawicieli były niezgodne ze statutem spółdzielni, wręcz nielegalne – podkreśla Agnieszka Wojciechowska van Heukelom.
- Dlaczego rada nadzorcza nie chce dopuścić do zebrania? Bo przedstawiciele mają prawo ją odwołać i doprowadzić od upadłości spółdzielni, za co członkowie rady będą odpowiadać – dodaje Wojciechowska.
Jeden z komentarzy:
„Średnio mieszkanie kosztuje jakieś 200tys. Wystarczy sprzedać 185 mieszkań spółdzielców co nie wykupili je na własność. I macie na spłatę 37mln. Można zrobić losowanie żeby było sprawiedliwie. Potem lokatorzy z tych mieszkań będą płacić nowym właścicielom czynsz zamiast spółdzielni i staną się najemcami. I dług zniknie. I wszystko wróci do normy a wy wszyscy w końcu zaczniecie myśleć i chodzić na zebrania i interesowac się co robi wybrany przez was prezes i zarząd!!!

23 posiedzenie Komisji

 

urobek wg stanu na 29.05.14

komunikat

Protokół  22 posiedzenia Komisji

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/biuletyn.xsp?skrnr=NPS-22

100_4069

 

 

 

 

Cnota twarzy nie chowa.

Wiesław Barański – Prezes SM Pojezierze w Olsztynie

http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,15366740,Spoldzielnia_Pojezierze_interpretuje_papieza_Franciszka.html

http://www.express.olsztyn.pl/artykuly/prezes-wieslaw-baranski-nie-chcial-dzis-w-sadzie-bronic-sie-sam#slide-0-field_artykul_zdjecia-8506

Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie – SSO Adam Barczak

http://ro.com.pl/chcial-sie-okaleczyc-a-omal-nie-zabil-matki/0185518

http://olsztyn.sr.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=13:prezesi-sdu&catid=32&Itemid=24

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,10398870,Olsztyn__Wyrok_ws__spoldzielni_Dostepny_Dom_odroczony.html

Nasze uznanie dla Sędziego Krawczaka.

Sąd Rejonowy  (po lewej) i Sąd Okręgowy ( po prawej) w Zielonej Górze.

Spierały się dwa sądy o właściwość rzeczową a więc o to, który z nich jest uprawniony do rozpoznania wniosku o zobowiązanie spółdzielni do wydania członkowi kopii dokumentów. Spór kompetencyjny wymiaru obrócił się przeciwko wnioskodawcy w części dotyczącej wysokości opłaty sądowej, która mogła być niższa gdyby Sąd Okręgowy w Zielonej Górze uznał swoją właściwość. Ponieważ z naszej informacji wynika, że spory w tej sprawie toczą się pomiędzy instancjami sądowymi na terenie całego kraju publikujemy Zarządzenie wydane w dniu 21  lutego  2014r przez SSR w Zielonej Górze Piotra Krawczaka, który z celująca wręcz  logiką wyprowadza bardzo trafne w naszej ocenie wnioski z obowiązującego  stanu prawnego.

 

Zarządzenie sądu+zażalenie

Sprawa dotyczy dziury w prawie polegającej na braku jednoznacznych  przepisów, które pozwalałyby nam  na uzyskanie w postępowaniu sądowym orzeczenia  nakazującego spółdzielni  wydanie  kopii dokumentów przewidzianych przez art. 81 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, jeśli spółdzielnia uchyla się od tego obowiązku. Chodzi o takie dokumenty jak statut, regulaminy, uchwały organów spółdzielni, protokoły obrad organów spółdzielni, protokoły lustracji, roczne sprawozdania finansowe oraz umowy usługowe  a także faktury  dotyczące tych umów.  

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych zawiera co prawda przepis (art. 273), który daje sądowi możliwość ukarania grzywną prezesa odmawiającego udostępnienia nam kopii żądanych dokumentów, ale to nie rozwiązuje sprawy, bo wyrok nakładający karę grzywny na niesubordynowanego członka  zarządu nie jest jednocześnie wyrokiem orzekającym obowiązek wydania nam spornych dokumentów. Prezesi płaca więc grzywnę i dalej odmawiają nam dostępu do niewydanych dokumentów.

W ustawie „Prawo spółdzielcze” istnieje też przepis (art. 18,  §3), który daje nam możliwość zwrócenia się do sądu rejestrowego z wnioskiem o zobowiązanie spółdzielni do udostępnienia nam dokumentu, ale dotyczy on tylko umowy usługowej a pozostałych dokumentów nie. Na dodatek ten przepis daje możliwość ubiegania się wyłącznie o nakaz udostępnienia  wglądu do umowy a nie o udostępnienie kopii umowy.

Zachodzi więc pytanie: czy w tej sytuacji członkowie spółdzielni mieszkaniowych mogą zwrócić się do sądu a jeżeli tak, to do którego sądu [gospodarczego (rejestrowego),  czy raczej cywilnego], o zobowiązanie spółdzielni do wydania kopii dokumentów wymienionych w art. 81 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych?

W przykładowej sprawie członek Spółdzielni Mieszkaniowej  GÓRCZYN w Gorzowie Wielkopolskim zwrócił się do spółdzielni o wydanie kserokopii list obecności Walnego Zgromadzenia, które odbyło się w częściach w kwietniu 2013r, a także list osób kandydujących do Rady Nadzorczej wybranej przez to Walne. Przedmiotowe listy są integralną częścią protokołu Walnego, zgodnie więc z art. 81 usm, członek spółdzielni ma prawo wnoszenia o  wydanie kopii tych dokumentów. Spółdzielnia, rzecz oczywista, odmówiła. Zainteresowany  skierował więc do Sądu Rejestrowego wniosek o zobowiązanie spółdzielni do wydania żądanych dokumentów. Sąd Rejestrowy po analizie treści  art. 18,  §3 ustawy Prawo spółdzielcze  uznał, że na podstawie tego przepisu może rozstrzygać wyłącznie w sprawie odmowy wydania przez spółdzielnię kopii umowy a wniosek dotyczy innych dokumentów. Zdaniem Sądu Rejestrowego fakt, że ustawa nie przewidziała szczegółowej ochrony dla roszczenia wydania pozostałych dokumentów nie oznacza, że takie roszczenie nie posiada żadnej ochrony prawnej. Takie żądanie podlega bowiem ochronie zapewnianej przez Państwo poprzez sprawowanie wymiaru sprawiedliwości. Ponieważ możliwość wystąpienia z żądaniem udostępnienia dokumentów ma  charakter ogólnie rzecz biorąc  cywilny  to podlega rozpoznaniu w procesie ( postepowanie przed Sadem Rejestrowym jest nieprocesowe).  Z uwagi na fakt, że jest to żądanie niemajątkowe, to zgodnie z art. 17 pkt. 1 kpc  należy do właściwości sądów okręgowych.

W myśl tego założenia sprawa została skierowana do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze. Sąd Okręgowy był jednak innego zdania i zwrócił sprawę do Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego. Zgodnie z art. 200, §2 kpc Sąd Rejonowy został związany postanowieniem Okręgówki i musiał sprawę rozważyć. Wniosek został więc zwrócony członkowi spółdzielni  z uwagi na nieprawidłową opłatę z możliwością uzupełnienia jej w ciągu 7 dni co przywróciłoby bieg sprawy. Wniesiona opłata wynosiła 40zł zgodnie z art. 23 ustawy o kosztach sądowych, a sąd rejestrowy uznał, że należna mu opłata wynosi 300zł zgodnie z art. 59 tej ustawy. Podzielamy stanowisko sędziego. Art. 23 ustawy o kosztach sądowych dotyczy innych postępowań nieprocesowych, które Sędzia Piotr Krawczak wymienia w orzeczeniu. Opłaty w postępowaniu rejestrowym, nawet jeśli nawet mają charakter sprawy nie związanej (jak niniejsza)  z wpisem do KRS-u regulowane są przez rozdział 5 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Gdyby sprawę przejął zgodnie z twardą logiką Sąd Okręgowy opłata byłaby podstawowa (to termin ustawowy) i wynosiłaby 30 zł.

Kolega z SM Górczyn nie był zadowolony z orzeczenia i je zaskarżył ale my je bardzo polecamy. To jest orzeczenie bez najmniejszego potknięcia. Powinno służyć za wzorzec uzupełniający dotkliwą dla nas  lukę w prawie. Gratulujemy Sędziemu Piotrowi Krawczakowi z Sądu Rejonowego w Zielonej Górze a jego orzeczeniu wystawiany ocenę celującą.

Czytajcie, bo orzeczenie  jest naprawdę perfekcyjne  w szczególności w zakresie twierdzenia, że istniejąca luka w przepisach nie dowodzi braku ochrony prawnej dla żądania wydania dokumentów przez spółdzielnię mieszkaniową.

Prokurator w warszawskiej Śródmiejskiej

http://www.pb.pl/3733715,62603,prokurator-przeswietla-bogata-spoldzielnie

PAŃSTWO w PAŃSTWIE – program z 15czerwca br. Doktor Wojciech Marusza chciał stworzyć centrum medyczne. Wynajął 4 lokale od Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Warszawie  i przeprowadził gruntowną ich przebudowę dla potrzeb zakładu opieki medycznej. Spółdzielnia wypowiedziała mu umowę. Sąd uznał, że umowa jest ważna. Wtedy spółdzielnia dwukrotnie podniosła czynsz. Gdy najemca nie zgodził się z tą decyzją i płacił dotychczasową stawkę, spółdzielnia zakręciła wodę i wymontowała część instalacji.  

http://www.ipla.tv/Panstwo-w-panstwie-wojciech-marusza/vod-5962277#/page_container

Proponujemy kliknąć opcję: „Oglądaj na www”. Zdjęcie zwiastujące program nie pochodzi z tego reportażu.

Pozostali uczestnicy programu:

 

SPÓŁDZIELCY „STAJĄ OKONIEM”!

Coś zaczyna się dziać DOBREGO z świadomością członków polskich SM. Coraz wiecej dociera do nas sygnałów, że członkowie SM przestają być bierni i biorą udział w Walnych, jednocześnie mówiąc na nich „veto” dyktatorskim zapędom prezesów. Oto jeden z takich przykładów. Tym razem Sosnowiec.

„SM „Środula” powiedziała Niezależnym NIE !!!

SM „Środula”

Odbyło się Walne Zgromadzenie w SM Środula.

 W trakcie walnego odbyło się między innymi głosowanie nad udzieleniem absolutorium dla członków Zarządu za okres, w którym w spółdzielni funkcje kierownicze pełnili Niezależni. Niezależni (grupa prezesa) nie uzyskali absolutorium. To znaczy spółdzielcy zdecydowanie negatywnie ocenili ich pracę. Były członek Zarządu SM Środula, Pan Marcin Latos (członek Niezależnych) otrzymał zero głosów. Chciałoby się powiedzieć zgodnie za znanym powiedzeniem: „mniej niż zero”. Interesujące jest to, że również negatywnie ocenili jego pracę inni członkowie Niezależnych, w tym członek zarządu Niezależnych, radny z dzielnicy Środula.

I co Pan Marcin Latos zamierza robić dalej ?

 Otrzymał zadanie od Niezależnych: przejąć Spółdzielnię Zagórze !!!

SM Zagórze

Pan Marcin Latos na spotkaniu Niezależnych odbytym w SM Hutnik został wyznaczony do zorganizowania akcji przejęcia Spółdzielni Zagórze.

Proszę Państwa organizacyjne zebrania Niezależnych na terenie Zakładu pracy ?   W SM Hutnik jest to tryb normalny.

Jak może być inaczej skoro Zarząd Spółdzielni SM Hutnik jest równocześnie Zarządem Stowarzyszenia Niezależnych.

 Przy okazji przytoczymy pewne efekty działalności Niezależnych w Hutniku.

 Aktualnie SM Hutnik zaciągnęła kredyty w wysokości ponad 30 mln. Wstępnie potwierdzona jest kolejna pożyczka w wysokości ponad 13 mln zł. Każda pożyczka, kredyt musi mieć zabezpieczenie.

Zabezpieczeniem pożyczki 13 mln ma być kolejny kredyt w wysokości 15 mln złotych (oświadczenie prezesa SM Hutnik pana Macieja Adamca na Walnym SM Hutnik). Zabezpieczeniem pożyczki kredyt; kredytu pożyczka; itd.

Jak państwu podobają się te miliony ? Są to miliony, które będą spłacać spółdzielcy z Hutnika. Spółdzielcy z Hutnika chyba lubią takie zabawy w miliony.

  W Hutniku trwają prace termomodernizacyjne.

 Koszt prac termomodernizacyjnych w spółdzielniach w Sosnowcu kształtuje się na poziomie 200 lub poniżej 200 zł za m2.

 W SM Hutnik koszt ten wynosi powyżej 400 zł za m2.

 Wyrok UOKIK na spółdzielnię Hutnik

 UOKIK nakłada karę pieniężną w wysokości 42.294 zł na Spółdzielnię Mieszkaniową Hutnik. Kto będzie płacił. Zarząd czy spółdzielcy ? pytanie chyba retoryczne. „W ocenie Prezesa Urzędu przeprowadzone w niniejszej sprawie ustalenia wskazują na to, iż celem działania Spółdzielni było uniemożliwienie rozpoczęcia świadczenia przez XXXXX” usług telekomunikacyjnych w jej zasobach, co świadczy o umyślności działania Spółdzielni”.

 Dlaczego Zarząd ogranicza działanie niektórych firm ?

 Czy celem działania Niezależnych jest więc troska o spółdzielnie ?

Proszę ocenić na Walnym Zgromadzeniu Spółdzielni Zagórze.”

Źródło: http://lokator.manifo.com/blog/spoldzielnia-srodula-powiedziala-niezaleznym-nie–co-powie-niezaleznym-spoldzielnia-zagorze-

Sąd cofnął werdykt śledczego.

8 kwietnia br. Sąd Rejonowy uchylił postanowienie prokuratora  o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie zaniechania lustracji  w SM  OŚWIATA  w Nysie. Dochodzenie zostało wznowione. Czekamy na wynik postępowania.

Pełny tekst:

Postanowienie SR – uwzględnienie zażalenia

Poprzednia publikacja w sprawie:

http://temidacontrasm.info/lustracji-nie-bylo-i-nie-bedzie/

Niezatapialny ustrzelony!

Kariatydy w gmachu Sądu Najwyższego

Pamiętacie małą spółdzielnię w Nysie, w której przez ostatnich dziesięć lat nie było lustracji?http://temidacontrasm.info/lustracji-nie-bylo-i-nie-bedzie/

Do tej sprawy wrócimy niebawem,  bo jest w niej zaskakujący zwrot.

Grupa niepokornych lokatorów walczy tam o elementarną spóldzielczą praworządność. Na jej czele stoi kolega Edward Stajak. Za działania podejmowane w obronie swoich praw prezes pozbawił członkostwa 19-tu z ogólnej  liczby 124 członków spółdzielni.

Dariusz Skirewski – prezes zarządu SM OŚWIATA  w Nysie

Nyski rekin ma takie długie ręce, że jak się wydawało,  sięgają aż do Sądu Najwyższego. Pod koniec ubiegłego roku SSN Dariusz Dończyk  zablokował skargę  kasacyjną wniesioną przez  15 członków SM Oświata i dotyczą uwłaszczenia lokali, w których mieszkają. Skarga została oddalona przez sędziego Dończyka w postępowaniu przesądowym ( postanowienie w sprawie  sygn. akt V CSK 562/12 z dn. 19 września 2013r) . Sędzia pewnie nie chciał dopuścić  do rozpoznania przez trzyosobowy skład sędziowski postawionego w skardze zagadnienia prawnego bo SN musiałby uchylić wyroki pierwszej i drugiej instancji. Zostały bowiem wydane w oparciu o fałszywe twierdzenie, że ustawowy termin „przed przekazaniem”  (chodzi o przekazanie zakładowych budynków do spółdzielni mieszkaniowej) oznacza to samo co „w dacie przekazania”. SN rozstrzygając to zagadnienie musiałby bez wątpienia przyznać, że termin „przed przekazaniem” jest o wiele szerszy od pojęcia „w dacie przekazania”,  określa bowiem czas w przedziale lewostronnie otwartym,  dotyczy więc daty przekazania i niezamkniętego  okresu wcześniejszego. Uznanie przez SN  tego faktu byłoby argumentem świadczącym na korzyść wnoszących skargę członków spółdzielni.

A wracając do meritum: Kolega Stajak zaskarżył uchwałę RN o pozbawieniu go członkostwa. W pierwszej instancji przegrał ( mieliśmy okazję uczestniczyć w tej parodii procesu bo publikowaliśmy tu elektroniczny zapis przebiegu dwu rozpraw, jakie odbyły się w sprawie.) Apelacja przyniosła Koledze Stajakowi  wygraną ale prezes wystąpił o kasację wyroku drugiej instancji:

http://temidacontrasm.info/chody-w-sadzie-najwyzszym/

29 kwietnia br. SSN Marta Romańska oddaliła w postępowaniu przedsądowym wniesioną przez prezesa  skargę  kasacyjną. Podstawą skargi był zarzut, że zastosowane przez ustawodawcę kryteria wykluczenia czyli „rażące niedbalstwo” i „wina umyślna” są pojęciami nieostrymi budzącymi wątpliwości i rozbieżności w orzecznictwie, co uzasadnia potrzebę ich wykładni.

Sędzia orzekła, iż oczekiwanie, że na kanwie problemów ujawnionych w tej skardze SN określi katalog zachowań, które wyczerpią zakres obu pojęć, jest obarczone błędem logicznym. Takie katalogi zachowań przyporządkowanych obydwu kwestionowanym terminom, które kwalifikują do odebrania podmiotowi spółdzielni  statusu  jej członka,  powinien określać statut spółdzielni.

 

Pełny tekst wyroku

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Kasacja-oddalona.pdf

SSN Marta Romańska

http://nawokandzie.ms.gov.pl/numer-3/wydarzenia-3/nominacje-do-sn.html#prettyPhoto

Nietykalny dotąd impertynent arogancko lekceważący każdą spółdzielczą regułę  dostał lekcję pokory. Ciekawe czy mu to cokolwiek pomoże.

 

 

 

ŁÓDŹ BEZ PRĄDU !!!

„Spółdzielnia Mieszkaniowa Śródmieście bez prądu?

Enea zrywa umowę!!!

Firma Enea w piątek postanowiła wstrzymać dostawy energii do budynków SM Śródmieście w Łodzi. Spółdzielnia winna jest Enei 500 tys. zł i do piątku nie uregulowała nawet części długu, co było warunkiem utrzymania dostaw prądu.

Enea poinformowała w piątek, że wypowiedziała umowę sprzedaży energii elektrycznej dla spółdzielni gdyż upłynął kolejny i jednocześnie ostateczny termin, w którym „Śródmieście” miało uregulować dług lub jego część. Umowa przestanie obowiązywać 30 czerwca. Równocześnie Enea poinformowała o wypowiedzeniu umowy lokalnego operatora sieci dystrybucyjnej – PGE Dystrybucja.

Upłynął kolejny, dodatkowy, tym razem już jednak ostateczny termin na uregulowanie należności lub jej części. Wyznaczyliśmy go na prośbę zarządu spółdzielni w poniedziałek 9 czerwca, z własnej inicjatywy wstrzymując równocześnie procedurę wyłączania dostaw energii - podkreśla Sławomir Krenczyk, rzecznik prasowy Enei.
- W związku z brakiem uregulowania należności, wypowiedzieliśmy umowę sprzedaży energii elektrycznej. Umowa przestanie obowiązywać 30 czerwca. Równocześnie poinformowaliśmy o tym lokalnego operatora sieci dystrybucyjne – PGE Dystrybucja.
ENEA podkreśla, że pomimo wyznaczenia spółdzielni oddzielnego konta, które miało umożliwić pominięcie komornika zajmujacego konta SM Śródmieście, pieniądze nie wpłynęły.
- Na dedykowanym klientowi koncie nie stwierdziliśmy żadnej wpłaty - zaznacza Sławomir Krenczyk. - Zarząd spółdzielni był wielokrotnie, bezskutecznie wzywany do spłaty zadłużenia, wielokrotnie też nie dotrzymywał kolejnych terminów, także tych uzgodnionych wspólnie, przez obie strony. W tej sytuacji będziemy dochodzić naszych roszczeń w sposób przewidziany w przepisach prawa. Wypowiedzenie umowy przez firmę ENEA nie oznacza od razu wstrzymania wind w wieżowcach czy braku światła na klatkach schodowych. – Uruchomiliśmy nadzwyczajną, indywidualną procedurę, bo wyłączenie dostaw miałoby niekorzystny wpływ na komfort i bezpieczeństwo mieszkańców, którzy nie są winni zaistniałej sytuacji - podkreśla Krenczyk.
Do 30 czerwca SM Śródmieście ma czas na znalezienie nowego sprzedawcy prądu. W przeciwnym razie od 1 lipca uruchomiona zostanie sprzedaż rezerwowa, organizowana prze lokalnego operatora sieci dystrybucyjnej.
- Niestety, zarząd spółdzielni nie wie, kto jest rezerwowym dostawca prądu, bo nie koniecznie musi to być PGE. Dlatego trzeba to jak najszybciej ustalić i zacząć negocjować stawki z drugim dostawcą, bo na pewną są one wyższe niż te, które oferuje Enea – mówi Agnieszka Wojciechowska von Heukelom, wybrana przez spółdzielców na męża zaufania.
Wojciechowskiej nie dziwi, że na konto wyznaczone przez Eneę pieniądze nie wpłynęły.
- Od wtorku zarząd spółdzielni nie podał, ile lokatorzy muszą płacić za poszczególne media, w tym za prąd. Ostatecznie okazało się, że opłata za energię jest ukryta w kosztach eksploatacyjnych a nie w mediach. Nic dziwnego, że lokatorzy nic nie wpłacili na konto Enei. Oczywiście poinformowałam prokuraturę o niepodawaniu przez zarząd części składowych czynszu – mówi Wojciechowska von Heukelom. Dobrze, że wcześniej udało się ustalić, ile spółdzielcy mają płacić za dostawę ciepła. Dzięki temu na konto Dalkii wpływają systematycznie bieżące opłaty. Natomiast wkrótce mogą się zacząć poważne problemy z windami, ale nie ze względu na dostawy prądu.
- Coraz więcej wind jest w kiepskim stanie. W wieżowcu na przeciwko Galerii Łódzkiej działa już tylko jedna winda. A nie ma za co wykonać napraw, bo nie ma funduszu remontowego – zaznacza Wojciechowska.


Źródło: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3472331,enea-zrywa-umowe-z-sm-srodmiescie-nie-bedzie-pradu,id,t.html?cookie=1

               http://lodz.naszemiasto.pl/artykul/spoldzielnia-mieszkaniowa-srodmiescie-bez-pradu-enea-zrywa,2322852,t,id.html

Bandziory to kolesie prezesa!

 

„Prezes mocny w gębie

Prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Śródmieście” w Szczecinie groził pobiciem działaczce społecznej.

Sąd okręgowy orzekł więc, że mężczyzna musi za to zapłacić grzywnę: 5 tys. zł. Mariana K. czeka jeszcze proces cywilny o odszkodowanie i zadośćuczynienie.

Prezes Marian K. groził Oldze S., która wcześniej wielokrotnie występowała w obronie mieszkańców spółdzielni (m.in. doprowadzając do licznych sądowych procesów przeciwko zarządowi „Śródmieścia”). Do popełnienia przestępstwa doszło na korytarzu Sądu Rejonowego w Szczecinie w marcu 2009 r. Oboje brali udział w postępowaniu dotyczącym rzekomego wykroczenia popełnionego przez władze SM. W trakcie przerwy, zarządzonej przez przewodniczącą składu sędziowskiego, kilkoro członków spółdzielni dyskutowało o przebiegu procesu. W pewnym momencie podszedł do nich prezes K. Powiedział jedno zdanie: „Jak będzie pani dalej walczyć ze spółdzielnią, to naślę na nią bandziorów i panią pobiją”. Olga S. odebrała słowa prezesa jako groźbę.”

Autor:Leszek Wójcik

Od admina witryny:  Marian K. od dwoch lat nie jest już prezesem zarzadu tej SM

Źrodło: http://www.24kurier.pl/aktualnosci/Szczecin/Prezes-mocny-w-gebie

 

A jednak można!

Z zaprzyjaźnionej strony z Zabrza:

„Spółdzielcy ADS Zachód pokazali czerwoną kartkę zarządowi

Spółdzielcy na wczorajszej części Walnego wystawili zarządowi ZSM czerwoną kartkę! Nie tylko ze względu na kolor rozdanych wczoraj mandatów, choć czasem warto odczytywać znaczenie symboli. Gdyby Walne ograniczało się tylko do ADS Zachód to już dziś moglibyśmy ogłosić, że nasza Spółdzielnia jest na dobrej drodze do przywrócenia jej … Spółdzielcom.

Osoby, które zdecydowały się poświęcić wczorajsze popołudnie wieczór i część nocy (obrady zakończyły się po godz. 1:00) – z całą pewnością mogą mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Udało się zadbać o sprawiedliwość podczas głosowań, choć wymagało to zaangażowania kilku osób w liczenie głosów i głośnego domagania się powtórzenia głosowań w przypadku rozbieżności w wynikach ogłaszanych przez pracowników działu organizacyjno-samorządowego ZSM, w porównaniu z wynikami podawanymi przez osoby niezależne od Zarządu ZSM. Spółdzielcy, którzy z determinacją dążą do zmian w sposobie zarządzania zasobami ZSM stanowili wczoraj większość (!!!), co przełożyło się przede wszystkim na składy komisji oraz prezydium tej części Walnego. Nie było to jednak łatwe zadanie. Nasz głos z pewnością był wczoraj słyszalny, a poparcie dla długo oczekiwanych zmian zdecydowanie przeważające.

Wczoraj udowodniliśmy, że mimo wielu przeszkód i kłód pod nogi nam rzucanych, można prowadzić skuteczną walkę o przywrócenie normalności w naszej Spółdzielni oraz zasady ‚nic o nas bez nas’.

Dziękujemy Wam drodzy Spółdzielcy, którzy byliście obecni na trzech już przeprowadzonych częściach Walnego! Apelujemy o liczną obecność, ale także determinację w domaganiu się swoich praw na pozostałych jeszcze częściach Walnego.”

Źródło: http://www.zsm.zabrze.pl/

Tu są linki do opisów jak prezes „rzadzi”:

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,10692581,Slone_oplaty_za_cieplo__Nawet_kilka_tysiecy_doplaty.html?pelna=tak

http://nz24.pl/aktualnosci/lokatorka-wygrala-w-sadzie-ze-spoldzielnia/

http://nz24.pl/aktualnosci/zsm-przegrala-w-sadzie/

http://nz24.pl/publicystyka/spoldzielcy-walcza-o-sprawiedliwosc/

http://nz24.pl/publicystyka/spoldzielcy-ida-do-sadu-i-prokuratury/

Włodzimierz Bosowski – Prezes Zabrzańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej

A tutaj jest „list pochwalny”, który sobie prezes napisał:

http://www.strefa-gospodarki.pl/index.php/98-55-lat-istnienia-zabrzanska-spoldzielnia-mieszkaniowa.html

http://www.zabrzezsm.pl/ads-zachod.html

Prokuratorze, co z Tobą? DZIAŁAJ!!

Do Prokuratora Okręgowego w  Kielcach

Pana Pawła Sokoła

Paweł Sokół -Prokurator Okręgowy w Kielcach

http://www.polskieradio.pl/5/562/Galeria/688278/9

„My, mieszkańcy budynków przy ul. Polnej 7A i 7B w Ostrowcu Świętokrzyskim, zwracamy się z wnioskiem o zbadanie sprawy podziału Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” w Ostrowcu Świętokrzyskim

W grudniu 2006 r. Prokurator Okręgowy w Kielcach złożył pozew do Sądu Okręgowego w Kielcach o ustalenie nieważności umów kupna -sprzedaży nieruchomości. Prowadzone pod sygn. akt IC 3238/06 (IIPc 231/06) postępowanie dotyczyło zakupu zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec S.A. przez Własnościową Spółdzielnię Mieszkaniową „Hutnik” w Ostrowcu Świętokrzyskim. Umowy te zostały zawarte w wyniku przestępstwa, jednak Sądy utrzymały je w mocy, sankcjonując, naszym zdaniem, skutek przestępstwa w imię tzw. ważnego interesu społecznego. Zupełnie pominięto w tym wszystkim nasz interes. Podstawą utrzymania w mocy umów było potwierdzenie uchwałą nr 15/2008 Rady Nadzorczej SM „Hutnik” (tj. tworu powstałego wskutek przestępstwa) nieistniejących (niepodjętych) uchwał Rady Nadzorczej WSM „Hutnik”. Uchwała ta została podjęta wyłącznie głosami członków zamieszkujących w zasobach zakupionych tymi umowami. My członkowie, w których imieniu zakupiono te zasoby, jednogłośnie żądaliśmy unieważnienia tych niekorzystnych umów zawartych bez naszej zgody (Walnego Zgromadzenia Członków WSM „Hutnik”).
Umowy te rodziły zobowiązanie w wysokości prawie 18 mln zł. Zobowiązywały także Spółdzielnię do sukcesywnego odprowadzania do Huty środków pieniężnych uzyskanych z wykupu własnościowego prawa do lokali. Ostateczny termin zapłaty całości zobowiązania upływa 1 września 2015 r. Tymczasem nadal pozostaje niespłaconych prawie 16 mln zł pomimo, iż Zarząd Spółdzielni zbył prawa do niemalże wszystkich lokali. W 2007 r. złożyliśmy zawiadomienie (sygn. akt 1Ds1772/07) o popełnieniu przestępstwa przez członków Zarządu i Rady Nadzorczej SM „Hutnik”, polegającego na nieodprowadzaniu środków pieniężnych do Huty Ostrowiec (a obecnie Syndyka Masy Upadłości Huty Ostrowiec).

Prokuratura Rejonowa i Sąd Rejonowy ostatecznie odmówiły wszczęcia dochodzenia ze względu na znikomą (oczywiście wg nich) szkodę.

W aktach notarialnych jest zawarty zapis o dobrowolnym poddaniu się WSM „Hutnik” egzekucji w przypadku niespłacenia należności. Termin ostatecznej zapłaty mija 1 września 2015 r. Organy SM „Hutnik”, składające się wyłącznie z osób zamieszkujących nabyte od Huty Ostrowiec zasoby, które konwalidowały uchwały dotyczące zakupu i aprobowały nieprzekazywanie środków z wykupu mieszkań, w czerwcu 2012 r. pojęły uchwałę o podziale Spółdzielni. Ze Spółdzielni mieszkaniowej miałby wydzielić się nowy podmiot – Spółdzielnia Mieszkaniowa „Nowa”, utworzona z zasobów zakupionych od Huty Ostrowiec i do tej pory niezapłaconych. W dotychczasowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” z tytułem egzekucyjnym za zakup zasobów mieszkaniowych SM „Nowa” pozostały jedynie dwa budynki niezakupione od Huty przy ul. Polnej 7A i 7B, zbudowane ze środków własnych osób w nich mieszkających.


Naszym zdaniem, jest to ucieczka przed ciążącymi zobowiązaniami, pozornie tylko zgodna z prawem. Utwierdza nas w tym przekonaniu fakt bezpardonowego dążenia do przeprowadzenia tej „operacji” mimo, iż w przypadku podziału w dotychczasowej SM „Hutnik” pozostanie tylko jeden pełnoprawny członek Spółdzielni, co jest niezgodne z ustawą Prawo spółdzielcze. W lutym 2012 r. gremialnie zrezygnowaliśmy z członkostwa w Spółdzielni. Aby obejść problem braku zdolności podziałowej Zarząd SM „Hutnik” w kwietniu 2012 r. zwerbował tzw. członków oczekujących na budowę mieszkań przy ul. Polnej. Wśród członków oczekujących są pracownicy Spółdzielni, lustrator i prezesi spółek kooperujących ze spółdzielnią. W dniu 22 czerwca 2012 r. z inicjatywy Zarządu SM „Hutnik” Walne Zgromadzenie Członków podjęło uchwałę o podziale spółdzielni. Prosimy o wnikliwe przyjrzenie się działaniom osób, tworzących organy SM „Hutnik” i stosowne wykorzystanie niniejszego zawiadomienia”.
Mieszkańcy budynków z ul. Polnej 7A i 7B

============================================================================================================

W tym linku jest tekst dosadnie obrazujący jak „prezes prezesów” Alfred Domagalski, „olał”(wybaczcie ten wulgaryzm) członków SM Hutnik:

http://www.ostrowiecka.pl/ostrowiec-swietokrzyski/miasto/5081-zarzd-krajowej-rady-spodzielczej-pomoe-rozwiza-konflikt-na-ogrodach

OSTROWIECKI horror – c.d.

Polna 7A

Poniżej prezentujemy fotokopie zrozpaczonych mieszkanek (mieszkanców) bloków przy ul. Polnej 7 w Ostrowcu Świętokrzyskim:

Polna 7B

W drugim, wyraźnie jest napisane kto zbudował te dwa bloki, które następnie UKRADZIONO, bo tak to trzeba nazwać, tym BUDOWNICZYM.

A to jest lista tych, ktorzy w tym procederze „maczają palce”:

SPÓŁDZIELNIA MIESZKANIOWA HUTNIK
REGON: 003674041
NIP: 6611006437
KRS: 0000135149
Członkowie reprezentacji:
Nazwisko i imię: Funkcja lub stanowisko:
Rożek Andrzej Tadeusz Członek Rady Nadzorczej
Ptak Stanisław Andrzej Członek Rady Nadzorczej
Klauziński Roman Zdzisław Członek Rady Nadzorczej
Ryba Andrzej Członek Rady Nadzorczej
Sajda, Włodzimierz Józef Członek Rady Nadzorczej
Rafałkowski Cezary Dominik Członek Rady Nadzorczej
Reczko Bożena Ewa Członek Rady Nadzorczej
Golasa Tadeusz Janusz Członek Rady Nadzorczej
Sitarska Halina Maria Członek Zarządu
Zborowski Marek Kazimierz Wiceprezes
Jakubowska Barbara Członek Rady Nadzorczej
Stępień Eugeniusz Członek Rady Nadzorczej
Zieliński Andrzej Prezes
Chodorek Andrzej Członek Rady Nadzorczej
Uba Urszula Anna Członek Rady Nadzorczej

Krzyk rozpaczy z Ostrowca Świętokrzyskiego

Prezentujemy list od mieszkańców dwóch bloków z Ostrowca. Z uwagi na jego merytoryczną zawartość prezentujemy go tylko z niewielkimi, redakcyjnymi korektami. Zgroza ogarnia człowieka, gdy to czyta!

„Ostrowiec Świętokrzyski 2014 rok

 Mieszkańcy budynków ul. Polna 7A i 7B

 w Ostrowcu Świętokrzyskim

 Do:  ??????????????? 

Zrozpaczeni i bezsilni, zwracamy się z prośbą o pomoc. Jesteśmy mieszkańcami dwóch budynków przy ul. Polnej 7A i 7B w Ostrowcu Świętokrzyskim, którzy obawiają się utracić swoje mieszkania, dla większości dorobek życia, na skutek podstępnego planu opracowanego przez kancelarię prawną na zlecenie Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”. Wyczerpaliśmy już wszystkie możliwości obrony przed podstępnymi działaniami osób władających Spółdzielnią Mieszkaniową „Hutnik” w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Niestety, nasz przeciwnik jest zdesperowany, gotów iść „po trupach”, aby osiągnąć swój cel – uniknąć odpowiedzialności za przywłaszczenie pieniędzy z wykupu mieszkań zakładowych na rzecz SM „Hutnik” i działalność na szkodę członków oraz ukrycie „nieprawidłowości” przy zakupie zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec.

 Prezes SM Hutnik w Ostrowcu Świętokrzyskim – Andrzej Zieliński

Jesteśmy skazani na przegraną, gdyż nasz przeciwnik, dysponując poparciem większości podjudzanych przeciwko nam członków i pokaźnymi środkami z opłat za mieszkania ( naszymi pieniędzmi również), wynajmuje poza miejscowym radcą prawnym także drogą Kancelarię Radcy Prawnego – doktora prawa z Lublina. Nas na taki wydatek nie stać. Mamy podstawy przypuszczać, że ma również dla swych działań ciche poparcie miejscowych władz, gotowych poświęcić 122 rodziny, aby nie narażać się na niepokoje społeczne wywołane przez 3000 rodzin hutniczych oszukanych przez Hutę i Spółdzielnię za „cichym” przyzwoleniem władz miasta, tym bardziej, że w naszym mieście nadal władzę dzierżą osoby współodpowiedzialne za skandaliczną sprzedaż mieszkań zakładowych, dla których niewygodne jest rozdmuchiwanie prawdziwej historii zakupu mieszkań zakładowych.

 Oto historia sprzedaży mieszkań zakładowych przez osoby zarządzające Hutą Ostrowiec i historia dramatycznej walki mieszkańców dwóch budynków przy ulicy Polnej 7A i 7B:

 I.

 W 1995 i 1996 roku zostały zawarte akty notarialne sprzedaży – zakupu „ratalnego” zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec przez naszą dwubudynkową Własnościową Spółdzielnię Mieszkaniową „Hutnik”. Umowy te naruszały szereg fundamentalnych przepisów prawa:

-zostały zawarte bez naszej wiedzy i zgody nas członków tzn. bez wymaganej prawem uchwały Walnego Zgromadzenia określającej najwyższą kwotę zobowiązań jaką spółdzielnia może zaciągnąć,

-na podstawie sfałszowanych uchwał Rady Nadzorczej, gdzie prawomocnym wyrokiem sądowym zostało potwierdzone popełnienie przestępstwa fałszowania dokumentów przez Prezesa Zarządu spółdzielni A.B (byłego wiceprezydenta miasta, radnego Rady Miasta)  na skandalicznie niekorzystnych dla spółdzielni warunkach finansowych.

-bez zgody 118. współwłaścicieli budynków i prawa wieczystego użytkowania gruntów wcześniej sprzedanych przez hutę ich najemcom, których zgoda na sprzedaż współwłasności jest warunkiem koniecznym dla skuteczności transakcji

 - z naruszeniem Ustawy z dnia 12 października 1994 r. o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych przez przedsiębiorstwa państwowe nakazującej nieodpłatne przekazanie zasobów mieszkaniowych Huty.

 z naruszeniem prawa pierwokupu mieszkań zakładowych przez ich najemców – pracowników huty

 -  osoby zarządzające hutą sprzedały budynki i wieczyste użytkowanie gruntów, które nie były własnością Huty Ostrowiec, lecz własnością Skarbu Państwa i nie miały uregulowanego stanu prawnego w księgach wieczystych

 II.

 W wyniku realizacji tych aktów notarialnych, maleńka dwubudynkowa Własnościowa Spółdzielnia Mieszkaniowa „Hutnik” licząca ok. 170 członków stała się ogromną Spółdzielnią Mieszkaniową „Hutnik”, władającą ponad 90. budynkami i liczącą ponad 3 tysiące „członków” oraz obciążoną ponad 18-milionowym zobowiązaniem z tytułu zakupu mieszkań zakładowych Huty.

 W myśl umów zawartych z hutą, spółdzielnia była zobowiązana do sukcesywnego odprowadzania pieniędzy do huty w miarę wykupu mieszkań przez najemców mieszkań zakładowych i w ten sposób do września 2015 roku zobowiązana była do uregulowania zobowiązania względem Huty Ostrowiec.

 Mieszkańcy, członkowie „rdzennej” WSM „Hutnik”, zgodnie z zasadą majoryzacji zostali pozbawieni wpływu na wszelkie działania spółdzielni. Wybrany przez nowych członków Zarząd, budował swą pozycję na wzniecaniu antagonizmu między „rdzennymi” a „przejętymi” od Huty członkami. Próbował podważać prawa do mieszkań członków z ulicy Polnej poprzez wnoszenie pozwów o rzekome uzupełnienie wkładów budowlanych, wykorzystując w tym celu lekkomyślność i niedbałość o zachowanie przewidzianych prawem form przy prowadzeniu inwestycji przez pierwszego Prezesa Zarządu A.B. Broniąc swoich praw członkowie „rdzennej” WSM „Hutnik” wnieśli pozwy do sądu o unieważnienie niekorzystnych, zawartych w drodze przestępstwa umów.

 1.  W 1998 roku w imieniu mieszkańców wystąpił z pozwem o unieważnienie umów jeden z mieszkańców budynku przy ulicy Polnej 7b – pan W. Biskupski. W 2003 roku Sąd Okręgowy w Kielcach wydał wyrok w sprawie IC2637/02 (pierwotna sygn. akt IC88/98) wniesionej przez p. Waldemara Biskupskiego i unieważnił umowy zawarte z Hutą Ostrowiec. Na skutek apelacji Sąd Apelacyjny w Krakowie wydał wyrok oddalający pozew uzasadniając go brakiem interesu prawnego po stronie członka spółdzielni, przyznając równocześnie w uzasadnieniu wyroku, że umowy te są bezwzględnie nieważne. Kasacja nie została przyjęta do rozpoznania.

2.   W 2005 roku grupa prawowitych członków starająca się o wyodrębnienie budynku nr 2 jako Spółdzielni wniosła następny pozew o unieważnienie umów z Hutą Ostrowiec. Jednakże zarówno Sąd Okręgowy w Kielcach jak i Apelacyjny w Krakowie ponownie uznał brak interesu prawnego członków spółdzielni (utożsamił interes grupy z interesem pojedynczego członka spółdzielni) do unieważniania umowy. Głównym argumentem było stwierdzenie, że członek spółdzielni nie odpowiada za zobowiązania spółdzielni?! Ponownie w uzasadnieniu wyroków zarówno Sąd Okręgowy jak i Sąd Apelacyjny zgodnie uznały sporne umowy za bezwzględnie nieważne. Kasacja nie została przyjęta do rozpoznania w 2007 roku.

 3.   W grudniu 2006 roku Prokurator Okręgowy w Kielcach wniósł pozew przeciwko Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” i Syndykowi Masy Upadłości Huty Ostrowiec S.A. o ustalenie nieważności kupna-sprzedaży nieruchomości zawartych w formie wyżej wymienionych aktów notarialnych (sygn. akt IC3238/06). Sąd Okręgowy oddalił powództwo Prokuratury odmawiając jej interesu prawnego w zaskarżaniu umów zawartych w wyniku przestępstwa! Apelację Prokuratora od wyroku Sąd Apelacyjny w Krakowie  (sygn. akt I ACa 402/08) oddalił, zmieniając jednak uzasadnienie.  Sąd Apelacyjny w Krakowie uznał zawarte umowy za ważne, gdyż sfałszowane uchwały zostały zaakceptowane i potwierdzone przez Radę Nadzorczą wyłonioną z członków zakupionych od huty zasobów! Znamiennym jest, że jedną ze sfałszowanych uchwał rada Nadzorcza „zaakceptowała” dopiero w trakcie postępowania apelacyjnego w 2008 roku, na wyraźne polecenie Sądu.

 Wyrok Sądu wydany w imieniu Rzeczpospolitej usankcjonował przestępstwo, odmawiając kupującym prawa wyboru, czy zakupu tego chcieli dokonać. Prawo do decydowania mieli tylko „zakupieni”.

III.

Zarząd SM ”Hutnik” uznał ważność umów i wynikającego z tych umów zobowiązania, z pełną świadomością, że w aktach notarialnych jest zawarty tytuł egzekucyjny (z art. 777 kpc) względem  Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” i mimo to Zarząd nie odprowadzał do Syndyka pieniędzy z tytułu sprzedaży własnościowych spółdzielczych praw do lokali, a syndyk nie egzekwował zapisów umowy. Umowa została zawarta na okres 20 lat i we wrześniu 2015 roku upływa ostateczny termin zapłaty za zakupione zasoby. Po ponad 18 latach od podpisania umowy zadłużenie SM „Hutnik” względem Syndyka Huty zmniejszyło się tylko o 2,6 mln PLN (14,7%) i wynosiło 15,5 mln PLN, mimo że100% lokali użytkowych i 89,2% lokali mieszkalnych Zarząd spółdzielni już sprzedał. Na koniec 2011 roku, czyli na datę określoną w uchwale jako data podziału spółdzielni, z ponad 3244 pozostało już tylko 374 nie wykupionych mieszkań, a na chwilę obecną znaczna część z nich została już przekształcona.

 IV.

 W czerwcu 2012 roku z inicjatywy Zarządu i Kancelarii Prawnej w Lublinie, Walne Zgromadzenie Członków SM „Hutnik” podjęło uchwałę o podziale spółdzielni. Z zasobów zakupionych od Huty Ostrowiec, za zakup których Zarząd nie uregulował zapłaty do Syndyka Masy Upadłości Huty Ostrowiec, ma zostać utworzona Spółdzielnia Mieszkaniowa „Nowa”. Jako Spółdzielnia Mieszkaniowa „Hutnik”, przeciwko której jest skierowany tytuł egzekucyjny w aktach notarialnych zakupu zasobów mieszkaniowych huty, mają pozostać dwa budynki przy ulicy Polnej. Dwa budynki, których mieszkańcom jako członkom spółdzielni, Sądy w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej odmówiły interesu prawnego w procesach o unieważnienie umów zakupu mieszkań zakładowych. Co więcej: dwa budynki okrojone z pierwotnego majątku – ponad 2 hektarów niezabudowanych gruntów w centrum miasta, będących własnością pierwotnej Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”, które to grunty zabiera jako swój majątek nowa spółdzielnia utworzona z zakupionych od huty zasobów. Pozostawiono nas tylko z majątkiem w postaci 2 budynków z gruntem pod nimi i z drogą wewnątrzosiedlową, bez majątku ogólnego. Członek spółdzielni rzekomo nie odpowiada za długi spółdzielni, pytamy więc: z czyich pieniędzy będzie ściągał komornik należności z tytułu egzekucyjnego zawartego w aktach notarialnych zakupu zasobów mieszkaniowych huty?

 Czujemy się oszukani przez Państwo Polskie, przez organa, które powinny czuwać nad przestrzeganiem prawa, a nie sankcjonować przestępstwa, bo to daje przyzwolenie na takie działania, jakie teraz podejmuje Zarząd.

 Demonstracja pod Prokuraturą Okręgową w Kielcach w dn. 27.11. 2013

 Tym bardziej jesteśmy rozgoryczeni, że ponad 7 lat temu bezskutecznie  zawiadamialiśmy Prokuraturę Rejonową w Ostrowcu Świętokrzyskim, o działalności Zarządu na szkodę spółdzielców i nie odprowadzaniu pieniędzy z tytułu wykupu mieszkań zakładowych. Prokuratura po raz pierwszy odmówiła wszczęcia śledztwa, stwierdzając, że Zarząd działa dla dobra członków(?!). Sąd Rejonowy mimo naszego zażalenia podtrzymał postanowienie Prokuratury. Prokuratura Apelacyjna w Krakowie nakazała ponowne wszczęcie śledztwa i Prokuratura Rejonowa wszczęła je i ponownie umorzyła, tym razem ze względu na niewielką szkodę!!! Sąd Rejonowy podtrzymał postanowienie Prokuratury!

 Perfidnego planu Zarządu i jego Kancelarii Prawnej nie powstrzymała nawet masowa rezygnacja wszystkich mieszkańców 2 budynków przy ulicy Polnej z członkostwa w spółdzielni. Jednego dnia prawie 170 osób wymówiło członkostwo. Niemożliwy był podział spółdzielni w sposób zaplanowany przez Zarząd. Na to też Zarząd z kancelarią Prawną znaleźli wybieg. Na miejsce członków z Polnej, którzy zrezygnowali z członkostwa w spółdzielni, Zarząd przyjął nowych członków, tzw. oczekujących na budowę mieszkań przy ulicy Polnej. W tym celu podjął uchwałę „wznawiającą budowę” niszczejących od 16 lat fundamentów jednego segmentu budynku przy ulicy Polnej, mimo iż Walne Zgromadzenie Członków przeznaczyło grunt z ruinami do zbycia, a decyzją nadzoru budowlanego budynek od lat był przeznaczony do rozbiórki. Teraz już Zarząd posiada 14 „członków z Polnej” i podjęto uchwałę o podziale, a tak naprawdę o ucieczce przed długiem nie spłacanym do syndyka przez Zarząd.

 V.

 Po podjęciu w czerwcu 2012 przez WZCz SM „Hutnik” uchwały o podziale spółdzielni, jeden z członków spółdzielni p. Andrzej Chodorek, nie będący mieszkańcem z ul. Polnej, wniósł pozew do Sądu Okręgowego w Kielcach o jej uchylenie wraz z wnioskiem o zabezpieczenie powództwa poprzez zawieszenie postępowania rejestracyjnego. W tym czasie, już jako osoby nie będące członkami spółdzielni nie mogliśmy zaskarżyć uchwały. Po licznych perturbacjach Sąd udzielił zabezpieczenia i zawiesił postępowanie rejestracyjne w Krajowym Rejestrze Sądowym.  Postępowanie (sygn. akt IC 2027/12) toczyło się przed Sądem Okręgowym w Kielcach do września 2013 roku do śmierci p. Andrzeja Chodorka. Obecnie toczy się pod sygn. akt IC 3019/13 z udziałem następców prawnych zmarłego: żony i córek.  Jesteśmy pełni niepokoju, ponieważ występuje ewidentna dysproporcja możliwości i środków jakimi dysponują strony procesu. Po jednej stronie jest pogrążona w bólu rodzina wspierana przez mieszkańców ul. Polnej, a po drugiej stronie Zarząd kilkutysięcznej Spółdzielni dysponujący znacznymi środkami finansowymi, wynajmujący renomowaną kancelarię prawną specjalisty w dziedzinie prawa spółdzielczego (autora pracy doktorskiej „Podział spółdzielni w świetle prawa polskiego”). Należy tutaj podkreślić, że jest on jednocześnie autorem „diabolicznego” pomysłu, planu podziału i pozostawienia dwóch budynków z tytułem egzekucyjnym za zakup wyprowadzanego majątku oraz autorem treści zaskarżonej uchwały. Zwracaliśmy się już o pomoc i porady do wielu specjalistów z zakresu prawa. W ich ocenie nasze położenie jest tragiczne. Zwracaliśmy się także do instytucji państwowych z prośbą o pomoc. Zewsząd otrzymywaliśmy wyrazy współczucia oraz ubolewania, że „nie posiadają prawnych możliwości interwencji”. Zwracaliśmy się do: Krajowej Rady Spółdzielczej, Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP,  władz samorządowych, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Ministra Sprawiedliwości, Ministerstwa Infrastruktury, Prokuratura Okręgowego w Kielcach. Wszyscy twierdzą, że są bezsilni, a mieszkańcy z ul. Polnej są zrozpaczeni i gotowi w razie spełnienia się „czarnego scenariusza” do desperackich czynów.

 Gdy w roku 1990 przystępowaliśmy do Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”, aby budować nasze mieszkania, byliśmy młodymi, niedoświadczonymi, dwudziestokilkuletnimi małżeństwami z maleńkimi dziećmi. Huta miała nam pomóc w budowie mieszkań, bo to z jej inicjatywy powstała nasza spółdzielnia, a my byliśmy jej pracownikami. Pomocy mimo zawartego porozumienia huta nie udzieliła, a zamiast tego zwaliła nam na barki taki ciężar. Teraz zbliżamy się do wieku emerytalnego, rosną nasze wnuki, a my nieustannie jesteśmy szykanowani i zmuszani do walki ze spółdzielnią. Przez całe nasze dorosłe życie przeżywamy koszmar!

Słowo spółdzielnia brzmi dla nas, jak najgorsze przekleństwo!

Teraz grozi nam utrata naszych mieszkań. Bardzo prosimy o pomoc! Czujemy się dyskryminowani we własnym kraju i pozbawieni wszelkiej pomocy ze strony organów powołanych do ochrony prawa w naszym kraju i zdesperowani w walce o nasze prawa i mieszkania.

 ZWRACAMY SIĘ Z DESPERACKĄ PROŚBĄ O POMOC W OBRONIE NASZYCH PRAW

 W imieniu mieszkańców budynków przy ulicy Polnej 7A i 7B”

Znowu Koszalin i Okińczyc

Kazimierz Okińczyc – Prezes KSM Przylesie

Tutaj link do informacji internetowej: http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140610/KOSZALIN/140609670

UMŁ zaczął działać

Łódź

SM Śródmieście

W związku z problemami mieszkańców Spółdzielni Mieszkaniowej „Śródmieście”, Urząd Miasta Łodzi publikuje informacje dot. zajęć komorniczych, zakładania stowarzyszeń zwykłych oraz listy wystosowane przez wiceprezydenta Marka Cieślaka w sprawie SM „Śródmieście” do wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej.

1.Pisma wiceprezydenta Marka Cieślaka w sprawie SM Śródmieście

http://uml.lodz.pl/sm_srodmiescie/pisma_wiceprezydenta_marka_cieslaka_w_sprawie_sm_srodmiescie/

2.Zajęcia komornicze w SM „Śródmieście”

http://uml.lodz.pl/sm_srodmiescie/zajecia_komornicze_w_sm_srodmiescie/

3.Stowarzyszenie zwykłe – informacje

http://uml.lodz.pl/sm_srodmiescie/stowarzyszenie_zwykle/

 

 

Co ma prezes do ukrycia?

Warszawa – Z zprzyjaźnionej strony, przy wykorzystaniu materiałów z internetu:

„Mieszkańcy kontra prezes spółdzielni. Zemsta za remont dachu?

Pękające ściany, odpadający tynk, wilgotne zacieki i dach, który walił się ludziom na głowy, nie były wystarczającym argumentem. Prezes spółdzielni zrobił remont dopiero wtedy, kiedy mieszkańcy nasłali na niego nadzór budowlany. Teraz – w ramach rewanżu – prezes wystawia mieszkańcom rachunek. Sprawą zajęła się prokuratura.”

„Prezes Kłodziński ucieka przed kamerami Telewizji TVN

W dniu 9 czerwca telewizja TVN w swoim głównym wydaniu wiadomości – FAKTY TVN, wyemitowała materiał dotyczący katastrofalnego stanu budynków przy ulicy Konstancińskiej 3A, 3B.

Czy to już ruiny zabytkowe?

http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/mieszkancy-kontra-prezes-spoldzielni-zemsta-za-remont-dachu,437209.html
Pokazana w materiale anonimowa notatka, szkalująca poszkodowanych mieszkańców tych dwóch budynków, wg. naszych informacji wywieszana była na klatkach schodowych przez firmę zajmującą się konserwacją osiedla, zatrudnianą przez Zarząd Spółdzielni za pieniądze wszystkich mieszkańców Sadyby.

Wiemy, że ta informacja brzmi szokująco, lecz przypomnijmy, że podoba historia miała już miejsce rok temu, gdy pracownicy Spółdzielni zrywali niekorzystne informacje dla Zarządu o jego odwołaniu, rozwieszone przez Prezydium WZCz 2013, o czym pisaliśmy w lipcu 2013:

http://msmenergetyka.wordpress.com/2013/07/15/informacja-prezydium-walnego-zgromadzenia-do-mieszkancow-spoldzielni-z-6-lipca/

Niestety próba redaktora przygotowującego materiał telewizyjny, uzyskania odpowiedzi Prezesa Spółdzielni na szereg pojawiających się pytań, spełzła na niczym. W odróżnieniu od wywiadu z początku stycznia 2014 r., tym razem Prezes wyraźnie unikał zadawanych pytań i kamery telewizyjnej.

Czego tak bardzo się boi i co ma do ukrycia przed kamerami telewizji Pan Piotr Kłodziński?”

Źródło: http://msmenergetyka.wordpress.com/2014/06/09/prezes-klodzinski-ucieka-przed-kamerami-telewizji-tvn/
               http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/mieszkancy-kontra-prezes-spoldzielni-zemsta-za-remont-dachu,437209.html
Samego materiału filmowego nie będziemy komentować, bo on sam w całości jest komentarzem do działań prezesa.
„Moim obowiązkiem jest załatwiać sprawy ludzkie”

http://www.youtube.com/watch?v=rRz9zE0s1rk

Recydywa do kwadratu.

Witam Państwa!

Pan L. K. przesłał mi kopię wyroku Sądu Rejonowego w Olsztynie z dn. 27.12.2013 w sprawie sygn. akt IX W 3717/13. Wyrok jest prawomocny. Prosił, abym przekazał go  zainteresowanym  administratorom witryn internetowych celem opublikowania, co niniejszym czynię. 

Wyrok z uzasadnieniem

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Wyrok-IX-W-3717-na-13.pdf

Prezes zarządu SM Jaroty w Olsztynie Roman Przedwojski został tym wyrokiem uznany za winnego  wykroczenia polegającego na odmowie wydania członkowi spółdzielni  kopii umów,  w tym umowy dotyczącej  zbycia dużego budynku wybudowanego w całości za pieniądze ogółu członków spółdzielni, a teraz już w prywatnych rękach.

Spółdzielczy dom kultury „MUZA” wybudowany za pieniądze członków SM JAROTY

Budynek postawiono z zamysłem prowadzenia w nim  spółdzielczej  działalności kulturalno – oświatowej. Nadano mu nazwę „Muza”. Wygląda na to, że  działalność w osiedlowym domu kultury prowadziło małżeństwo, które korzystało z pomieszczeń  prawdopodobnie na zasadzie najmu lokali od spółdzielni.  Potem dziwnie część lokali przekształcono im na spółdzielcze własnościowe a później  inne, czy nawet całość,  na odrębną własność. Nie kupili więc po cenach wolnorynkowych. Przetargu nie było. O tym, że ten obiekt stał się nagle zbędny z punktu widzenia potrzeb   kulturalno-oświatowych  członków SM Jaroty nic nie było słychać. Nowi właściciele już ze wsparciem środków unijnych rozwinęli w nim swoją prywatną działalność.

Logo firmy, która nabyła osiedlowy dom kultury „MUZA”

Działalność kulturalno – oświatowa prowadzona na rzecz mieszkańców spółdzielczych osiedli to jeden z koronnych argumentów, którym z upodobaniem posługują się przeciwnicy   wszelkich zmian w ruchu spółdzielczym na obronę twierdzenia, że spółdzielnie mieszkaniowe należy zachować w niezmienionej formie, bo są pożyteczne.

Rozprawa zakończyła się 27.12.2013. Wtedy prezes miał dwa prawomocne wyroki  z  powodu odmowy udostępnienia dokumentów. Do dziś już dorobił się czterech. Wkrótce następna rozprawa z tego samego art. 8. USM.  Ciekawe kiedy członków spółdzielni ruszy arogancja nieprzemijalnego prezesa a także ponadczasowego przewodniczącego Rady Nadzorczej, który marnuje ich pieniądze już piątą kadencję.

Krzysztof Iwulski – dozgonny Przewodniczący RN SM Jaroty w Olsztynie

Art. 82 ust 3 Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych:

Nie można być członkiem rady nadzorczej dłużej niż przez 2 kolejne kadencje rady nadzorczej.

 

Pozdrawiam. Trudny spółdzielca.

 

SM są NASZE, a nie prezesów !!!

Autor – Jacek Żalek – poseł na Sejm RP

Spółdzielnia mieszkańców czy prezesów?

Blokowisko, os. Dziesięciny, Białystok

 W budynkach należących do spółdzielni mieszka obecnie około 10 mln Polaków, czyli mniej więcej tylu ilu mieszkańców ma Republika Czeska czy Republika Węgierska.

Porównanie to pokazuje, iż spółdzielczość mieszkaniowa w Polsce jest przypadkiem szczególnym, którego nie można lekceważyć. Niemniej jednak prace nad reformą spółdzielczości trwają już zdecydowanie za długo. Z jednej strony wielu parlamentarzystów stanowi nieformalną grupę lobbingową na rzecz interesu prezesów spółdzielni, dla których zachowanie status quo jest niezwykle korzystne. Z drugiej strony obserwuję obojętność wobec tematyki spółdzielczej, która wynika z braku wiedzy na temat roli spółdzielczości mieszkaniowej w naszym kraju.
Słowo „spółdzielczość”, znaczy dzielić coś wspólnie. Dzielić to też znaczy mieć realny wpływ na to, co się dzieje wokół. Niezależnie od kształtu jaki miałaby przyjąć reforma jej głównym celem powinno być umożliwienie członkom spółdzielni decydowania o swoich sprawach. Dziś pozycja spółdzielcy względem zarządu spółdzielni jest taka jak w średniowieczu pozycja pańszczyźnianego chłopa względem swojego pana. Jeden i drugi musi składać daniny swojemu panu i przy tym nie ma żadnych praw.

Walne zgromadzenie pracowników spółdzielni

W obecnym stanie prawnym wybór rady nadzorczej dokonywany jest przez walne zgromadzenie członków. Zarząd w zależności od postanowień statutu powołuje rada nadzorcza albo walne zgromadzenie. Rozwiązania te, choć przyświeca im słuszny cel – poddania najważniejszych spraw spółdzielni pod decyzje członków, w praktyce nie zdają egzaminu. W erze szybkich przemian cywilizacyjnych tempo życia wyznacza zaangażowanie w pracę zarobkową. Rozkład dnia większości członków spółdzielni jest podzielony między okresy dobowego odpoczynku, a okresy aktywności zawodowej. Tymczasem walne zgromadzenia w większości przypadków zwoływane są w ciągu dni roboczych. Dodatkowo zaczynają się w godzinach pracy i kończą nad ranem dnia następnego. Zatem chcąc wziąć czynny udział w obradach walnego zgromadzenia, należy poświęcić na to 2 dni robocze. We współczesnych uwarunkowaniach ekonomiczno–gospodarczych stanowi to istotną barierę w wykonywaniu przysługujących członkom uprawnień. Ponadto często walne zgromadzenia odbywają się w miejscach znacznie oddalonych od osiedli, na których znajdują się lokale spółdzielców. W tej sytuacji ciężko jest pogodzić troskę o sprawy spółdzielni z troską o pracę i najbliższą rodzinę, dlatego frekwencja walnych zgromadzeń jest niska.
W efekcie o sprawach wszystkich członków decyduje niewielka liczba osób, bardzo często wywodząca się wprost z personelu pracowniczego spółdzielni. Słaba frekwencja, bynajmniej nie jest dowodem braku zainteresowania ze strony pozostałych członków, lecz przeciwnie, dowodem braku możliwości aktywnego uczestniczenia w życiu spółdzielni na skutek niedogodności organizacyjnych, na które obowiązujące obecnie przepisy prawa zezwalają.

Demokratyzacja wyborów władz spółdzielni

Po upadku PRL–u państwo Polskie zaczęło ewoluować w kierunku nowoczesnej demokracji, dzięki czemu dzisiaj możemy na uczciwych zasadach wybierać swoich przedstawicieli do samorządu oraz parlamentu. Niestety w przypadku wielu spółdzielni mieszkaniowych czas zatrzymał się w poprzedniej epoce. W mojej ocenie wybór władz spółdzielni także powinien odbywać się w wyborach: bezpośrednich, tajnych, przeprowadzanych w dniu wolnym od pracy, spośród nieograniczonej liczby kandydatów. Wybory powinny odbywać się w lokalu wyborczym przed komisją wyborczą składającą się z osób wydelegowanych przez komitety wyborcze spółdzielców, a same lokale wyborcze powinny być położone na obszarze zamieszkanym przez członków spółdzielni, gdyż każdy z nich powinien mieć zapewnione równe prawo do uczestnictwa w wyborze władz spółdzielni. W celu kontroli przebiegu wyborów na wynik wyborów powinna przysługiwać skarga do sądu powszechnego.
Już prawie 3 lata temu przygotowałem kompleksowy projekt ustawy realizujący powyższe założenia. Niestety na skutek pozamerytorycznych okoliczności nie został on wniesiony przez partię rządzącą pod obrady Sejmu, a tym samym też nie jest obecnie przedmiotem prac Komisji Nadzwyczajnej. Zbliża się czerwiec, miesiąc Walnych Zgromadzeń w spółdzielniach, i gdyby nie tchórzostwo i koniunkturalizm koalicji, już teraz moglibyśmy wybierać władze spółdzielni w demokratycznych wyborach.

===========================================================================================================

I nasz wspólny, dodatkowy komentarz:

„Spółdzielcy mają w zasięgu ręki instrumenty prawne do przeprowadzenia dekoncentracji molochowatej spółdzielni mieszkaniowej, poprzez jej podział na mniejsze, autentyczne spółdzielnie, ale i tak wybierają biadolenie.Mogą także pójść na swoje jako wspólnota mieszkaniowa, ale wybierają zniewolenie i biadolenie.” ” Oni instrumenty mają , ale nie potrafią na nich grać. czekają ciągle na „Pierwszego Sekretarza” , który zagra na tych ich instrumentach za nich. Do nich przemawiają tylko promocje w marketach.”