AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

A JEDNAK Z NAMI NIE WYGRACIE!!

Stawajcie na głowie; przekupujcie kogo się da; kłamcie w „żywe oczy” gdzie to tylko możliwe,

a i TAK Z NAMI NIE WYGRACIE i wcześniej czy później (tfu,tfu, tfu – na psa urok)

I TAK W STARCIU Z PRAWDĄ PONIESIECIE KLĘSKĘ !!

To do was mówię osławione „lobby prezesowskie!

Oto najnowsze wieści z pola tej walki:

„Wygrany proces o bezzasadną podwyżkę! Wyrok Prawomocny!

10/07/2014r. Wczoraj 4-os. grupa lokatorów z bloku Na Skarpie 24 WYGRAŁA sprawę o nieuzasadnioną podwyżkę czynszu przed Sądem Okręgowym w Płocku. Werdykt: apelacja sp-ni oddalona, wyrok I instancji PRAWOMOCNY! Brawo, Skarpa 24!!!’

Wygrany proces o odrębną własność! Wyrok Prawomocny!

7/07/2014. Dziś Sąd Apelacyjny w Łodzi ogłosił wyrok w sprawie z powództwa lokatora Okrzei2 o zobowiązanie sp-ni Komunalnik do wyrażenia woli ustanowienia odrębnej własności jego 3 lokali. PEŁNE ZWYCIĘSTWO !!! Wyrok jest prawomocny, ewentualna kasacja nie wstrzymuje jego wykonania!”

 

Łódź – Bolesne „odcinanie” od „koryta”!!

Wczorajsze wydarzenia w siedzibie spółdzielni mieszkaniowej „Środmieście”  pokazały , że siłowe rozwiązania to jedyna metoda znana ludziom minionej epoki , którzy  z opłakanym skutkiem zarządzali spółdzielnią   przez ostatnie 30 lat.

Trzyosobowy tymczasowy zarząd został wybrany w zadłużonej po uszy Spółdzielni Mieszkaniowej „Śródmieście”. Tworzą go osoby wchodzące w skład nowej rady nadzorczej i oddelegowane przez nią do sprawowania tych funkcji. Screenshot_2Nowy zarząd złożył do Krajowego Rejestru Sądowego dokumenty dotyczące rejestracji nowo wybranych władz spółdzielni. Przypomnijmy, że 18 członków nowej rady nadzorczej zostało wybranych podczas zebrania przedstawicieli mieszkańców półtora tygodnia temu. Tymczasem stara rada nadzorcza oraz wyznaczony przez nią prezes (Elżbieta Szymańska) uważają, że nowa rada została wybrana bezprawnie. – Obecnie zależy nam głównie na tym, by uzyskać dostęp do wszystkich dokumentów spółdzielni – mówi Dariusz Trocha, tymczasowy prezes SM „Śródmieście”. – Dzięki nim poznamy prawdziwy obraz sytuacji finansowej spółdzielni. Na razie musimy polegać na przekazach ustnych poprzedniej ekipy, według której spółdzielnia ma około 37 mln zł długu.

policja w SM Śródmieście

Cztery policyjne radiowozy z 24 funkcjonariuszami, czterech ochroniarzy stojących przed drzwiami i broniących dostępu do pokoju tzw. starego zarządu oraz tłum lokatorów z trzyosobowym nowym zarządem i nową radą nadzorczą…

Tak w środę przed południem wyglądała siedziba spółdzielni mieszkaniowej „Śródmieście” przy ul. Wigury 15. Punktualnie o godz. 11 członkowie nowego zarządu pojawili się w niej w celu uzyskania dostępu do wszystkich dokumentów dotyczących spółdzielni oraz udostępnienia jej pomieszczeń do pracy. We wtorek złożyli w tej sprawie pismo w siedzibie SM „Śródmieście” zapowiadające ich wizytę. O pomoc w zapewnieniu bezpieczeństwa uczestnikom zdarzenia poprosili również policję. Obawiali się, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli.

Zgodnie z planem w środę o godz. 11 w siedzibie Spółdzielni Mieszkaniowej Śródmieście przy ul. Wigury 15 w Łodzi pojawił się nowy zarząd z żądaniem wydania biura i dokumentów. Towarzyszyli mu członkowie wybranej właśnie rady nadzorczej, mieszkańcy oraz policja. Jednak okazało się, że wstępu do gabinetu urzędującej prezes Elżbiety Szymańskiej broni czterech rosłych ochroniarzy, którzy  nikogo nie wpuszczali.

To rozsierdziło członków spółdzielni, którzy nie chcieli, by za ich własne pieniądze ktoś bronił dostępu do prezesa. Wezwana policja ograniczyła się do wylegitymowania mężczyzn i prób mediacji. Ostatecznie ochroniarze wpuścili do gabinetu nowego prezesa Dariusza Trochę oraz Katarzynę Tymanowską z nowej rady nadzorczej, po czym znów zamknęli drzwi na klucz.

Jednak mimo godzinnych negocjacji nie udało się osiągnąć porozumienia. – Pokazaliśmy pani prezes Szymańskiej dokumenty, które upoważniają nas do kierowania spółdzielnią, a ona pokazała nam swoje – mówił Dariusz Trocha. Okazało się też, że ochroniarzy prezes wynajęła za swoje własne pieniądze. Całe zajście nie posunęło jednak sprawy do przodu: prezes została w gabinecie, nowy zarząd na zewnątrz. – Wchodzimy na drogę prawną. Nie będziemy przecież przejmować spółdzielni siłą – mówi prezes Trocha. Nowy zarząd chce podważyć wpis starej rady nadzorczej do Krajowego Rejestru Sądowego. Planuje też skierować przeciw staremu zarządowi sprawę do prokuratury. Sytuacja w spółdzielni nazywanej w Łodzi Manhattanem jest skomplikowana, a jej sytuacja ekonomiczna bardzo zła. Po skompromitowaniu się poprzednich władz w czerwcu spółdzielcy wybrali nowych przedstawicieli, którzy w ubiegły poniedziałek na zebraniu wybrali nową radę nadzorczą. Ta w niedzielę odwołała stary zarząd i powołała nowy. W poniedziałek złożyła wniosek o wpisanie jej w KRS, w środę poprosiła obecną prezes o przekazanie spółdzielni. Jednak zdaniem starego zarządu nowi przedstawiciele mieszkańców Manhattanu zostali wybrani z błędami formalnymi. Dlatego stara rada nadzorcza podważa prawomocność zarządu nowego i wybrała niedawno własną prezes – Elżbietę Szymańską. – Teraz sąd musi zdecydować, która które władze są prawomocne – tłumaczy Agnieszka Wojciechowska, pełnomocniczka spółdzielców. SM Śródmieście ma ok. 37 mln zł długów. Wyszło to na jaw po zatrzymaniu w listopadzie byłego prezesa SM Śródmieście Krzysztofa D. Jest on oskarżony o niegospodarność.

Źródła:

Oświadczenie firmy ochroniarskiej, wynajętej przez „poniom prezes”:
pisma-878x1024

ELEMENTARNA KINDERSZTUBA

Może się to niepodobać co bardziej zacietrzewionym,

ale jako Admin tej witryny

NIE DOPUSZCZĘ DO WULGARYZMÓW I „KUCHENNEJ ŁACINY” NA TEJ WITRYNIE.

Nie dpouszczę też do używania słów powszechnie uważanych z obraźliwe.

Ta „działka” jest wyłącznie w gesti prezesów!

MARCUS

Ponownie do GIODO.

wojciech wiewiórski

Wojciech Wiewiórski – Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

W dniu dzisiejszym wyszedł do Warszawy nasz wniosek o ponowne rozpatrzenie przez GIODO sprawy ze skargi prezesa SM JAROTY w Olsztynie o  usunięcie   danych osobowych Skarżącego z naszej publikacji

CCI20140709_0001 Pełny tekst wniosku

GIODO – odwołanie

Prof. Małgorzata Jaśkowska -sedzia NSA

Prof. dr hab. Małgorzata Jaśkowska

http://www.profinfo.pl/jaskowska-malgorzata/

NSA-SMy są publiczne 1 — kopia

Pełny tekst wyroku

NSA – SM-y są publiczne

Prof Lech Paprzycki - Prezes Izby Karnej SN

  Prof. dr hab. Lech Paprzycki:

http://www.sn.pl/osadzienajwyzszym/SitePages/Organizacja.aspx?e=Org_IK

 I KZP 35 -2001

Pełny tekst wyroku

I KZP 35-01

23 posiedzenie Komisji oniemiało.

 

NPS-23

Urobek wg stanu na 29.05.2014r

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/urobek-wg-stanu-na-29.05.14.pdf

Bez odpowiedzi:

http://temidacontrasm.info/list-do-marszalek-sejmu/

30 minut Komisja czekała na kworum. O godzinie 16: 16 przewodniczący poinformował, że brakuje 1 osoby. Kworum stanowi 9 z 26 posłów Komisji. O godz. 16:29 przewodniczący się poddał i ogłosił, że przykro mu bardzo, ale w dniu dzisiejszym kworum nie zbierze, bo w czasie oczekiwania kilku posłów opuściło obrady.

Transmisja z owocnych obrad:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=DA185286C7B13FCAC1257D0900467E4B#

Ale oprócz tej rewelacji mamy dla Was jeszcze jedną nowinę.  Czy zauważyliście, że w porządku obrad dzisiejszej Komisji nie było druku ustawy o spółdzielniach nr 515  autorstwa PO?  O tym dlaczego projekt PO spadł ze ścieżki legislacyjnej  opowiemy za chwilę jak zestawimy materiały.

C.d.

Druk ustawy o spółdzielniach nr 515 autorstwa PO wszedł na ścieżkę legislacyjną w dniu 26.06.2012r jako pierwszy z grupy projektów ustawy ogólnej. Po wielkim rwetesie w miesiąc później na ścieżce pojawiły się konkurencyjne projekty zgłoszone rzez PSL (druk 980) i RP ( druk 1005).

Projekt musi być zgłoszony przez co najmniej 15 posłów. Druk 515 podpisało 17 posłów PO.

Druk 515

Jeszcze przed wejściem konkurencji gruchnęła wieść, że trzech posłów PO ( Zenon Durka, Aleksandra Trybuś i Ewa Kołodziej) wycofało swoje podpisy i projekt PO spadł ze ścieżki. Nasza witryna podjęła wtedy  batalię o przywrócenie tego projektu  na na drogę legislacyjną stawiając pytanie: „Kto sprzedał projekt posłanki Staroń ?”. Tych publikacji nie możemy już dzisiaj pokazać, bo brakowało miejsca na serwerze i Administrator zrobił porządek. Do dzisiaj nie wiemy jak to się stało, ale stanęło na tym, że swoje podpisy wycofały tylko dwie posłanki i projekt wrócił na ścieżkę, bo w wyniku tych osobliwości utrzymało się 15 podpisów.

Wycofane podpisy

Mamy nadzieję, że użytkownicy spółdzielczych mieszkań będą wiedzieli co zrobić z brakiem empatii obydwu tych dam dla  życia w środowisku spółdzielczego bezhołowia.

Historia podobno lubi się powtarzać. W wyniku wyborów do europarlamentu wygasł mandat posłanki Julii Pitery. Liczba posłów PO spadła więc poniżej wymaganych 15 –tu i projekt znowu zniknął w czeluściach niebytu.

Wygaśnięty mandat

Źle się stało, proszę państwa, bo projekt PO jako jedyny proponował modernizację instytucji lustracji. Te dwa projekty, które zostały na ścieżce pozostawiają w formie nienaruszonej skompromitowany model dotychczasowej pseudolustracji  z jej wodzirejem na czele, który niedługo załga się na śmierć. Proponujemy oszczędzić mu ryzyka. Niech sobie żyje, byle z daleka od spółdzielczości.

Pani Poseł, zwracam się z tego miejsca, do posłanki Staroń. Przecież posłów PO jest 202. Niemożliwe, żeby w tak szerokim gremium nie znalazła się ani jedna osoba, która gotowa będzie złożyć podpis pod Pani projektem, żeby przywrócić go na ścieżkę legislacyjną. Mamy jeszcze nikłą nadzieją,  że Komisja się w końcu  zdyscyplinuje i zdąży uchwalić ustawę Prawo spółdzielcze przed upływem kadencji. Chcemy stoczyć batalię o przebudowę przepisów dotyczących lustracji spółdzielni mieszkaniowych w oparciu  projekt PO.   Jeśli rzeczywiście Pani nikogo takiego nie znajdzie, to zupełnie zwątpimy w to, że Platforma jest w stanie wyjść z kryzysu w jakim się znalazła.

 100_4084

100_4075

100_4076

100_4077

100_4074

 

Donoszą na sędziów.

Donosza na sedziów.

Donosza na sedziów 2Z artykułu: „Formuła rankingów sprawdza się w wielu dziedzinach. Powstają coraz to nowe. Mamy już rankingi szkół wyższych, lekarzy, szpitali, urzędów skarbowych czy kancelarii prawnych – ocenia zjawisko socjolog Łukasz Zagórski. Jego zdaniem to naturalna kolej rzeczy ze względu na konkurencję, która wymusza rywalizację, i na coraz bardziej świadome społeczeństwo. To właśnie jemu ma służyć szczególnie formuła rankingu pozwalająca na ocenę zachowań konkretnych sędziów.”

To jest link do strony, gdzie można ocenić sędziego: http://www.dajwlape.pl/?page=Ranking

Sporo się zmieniło.

Sąd Rej Białystok

Sąd Rejonowy w Białymstoku

Sporo się zmieniło od czasów, kiedy sądy, cieszyły się sprawnością czytania przepisów prawa spółdzielczego z właściwym rozumieniem ich intencji. Teraz sprawa  rozpoznania wniosku o zobowiązanie spółdzielni do wydania kopii dokumentu, którego spółdzielnia nie chce pokazać, potrafi trwać dwa lata, bo sądy spierają się o właściwość (o to czy sąd, do którego wniosek został skierowany, jest instancją właściwą dla rozpoznania sprawy). Właściwości sądów są m. in. uzależnione od wartości przedmiotu sporu ( do 75 tyś decyduje SR a powyżej SO). Tą wartość wnioskodawca musi podać sądowi, ale tylko wtedy, kiedy spiera się o majątek (o mieszkanie, o zwrot nienależnie pobranych pieniędzy, o prawa autorskie itp.) W takich przypadkach opłata sądowa naliczana jest procentowo od wartości majątku, o który toczy się spór, więc sąd, żeby naliczyć opłatę, musi wiedzieć jakiej kwoty nienależnie pobranej domaga się wnioskodawca, ile kosztuje mieszkanie, o które się sądzi  lub jaką wartość ma prawo autorskie, o które się spiera). Ta wartość majątku, o którą  toczy się spór to jest właśnie wartość przedmiotu sporu.

Ale sprawa o nakaz wydania dokumentów jest sprawą NIEMAJĄTKOWĄ , bo roszczenie o wydanie dokumentów jest prawem niematerialnym i nie ma ceny rynkowej, dlatego sąd od sprawy o nakaz  wydania dokumentów pobiera opłatę STAŁĄ (a nie procentową). Opłata ta jest określona w ustawie o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.

A sądy wzywają członków spółdzielni przy takiej okazji do określenia wartości przedmiotu sporu. Dlaczego tak się dzieje?

Członek spółdzielni ubiega się np. o wydanie kopii uchwały zarządu, która mieści się na jednej stronie formatu A4 i musi odpowiadać sądowi na durne pytania: jaką wartość ma ta kartka papieru. Dlaczego? Bo sąd, który stawia takie pytania się wygłupia, żeby spławić sprawę.

Spółdzielnia odmówiła, więc członek zgodnie z prawem spółdzielczym zwrócił się o nakaz  wydania dokumentu do Sądu Rejestrowego. Ten uznał, że na podstawie art. 18, § 3 ustawy Prawo spółdzielcze może nakazać tylko wydanie umowy a innych dokumentów nie. Ale ponieważ, jak jest prawo, to przysługuje też roszczenie, więc powinien je rozstrzygnąć sąd cywilny. Prawo jest niemajątkowe to zgodnie z art. 17, pkt. 1 kpc ta sprawa należy do właściwości Sądu Okręgowego (w sprawach majątkowych SO rozstrzyga o kwotach powyżej 75 tyś. zł.). Sąd Rejestrowy odesłał więc sprawę do Sądu Okręgowego. A Sąd Okręgowy, żeby znaleźć pretekst do zwrócenia sprawy, wmawia członkowi spółdzielni, że sprawa jest majątkowa i wzywa go do podania wartości przedmiotu sporu, czyli określenia czego? – jaką wartość rynkową ma prawo wglądu do uchwały, czy jaką wartość ma ta kartka papieru ze skopiowaną uchwałą? Wnioskodawca postawiony pod murem nie wie co ma robić. Spierać się z sądem boi, żeby nie zaszkodzić sprawie, więc na głupie pytanie pisze głupią odpowiedź, że jedna strona kserokopii kosztuje np. 18 groszy. Sąd Okręgowy manipulując charakterem sprawy przez  nieuprawnione  przyjęcie, że jest ona sprawą majątkową, odsyła ją do Sądu Rejonowego  w oparciu o stwierdzenie,  że jego właściwość rzeczowa w sprawach majątkowych jest powyżej 75 tyś zł.

No przecież to jest gra w durnia. Sprawa ciągnie się w nieskończoność. Pochłania nasz czas i pieniądze. Na dodatek jeśli dotyczy dokumentu dla spółdzielni bardzo drażliwego orzeczenie jest dla członka spółdzielni niekorzystne. W ten sposób poskramia się zapał niepokornych do wtykania nosa w „nie swoje sprawy”

Niegdyś bywało inaczej. Prezentujemy postanowienie Sądu Rejonowego w Białymstoku opublikowane w 2010r.  Sąd uwzględniając wniosek nakazał wydać  członkowi spółdzielni   kopie umów i faktur na usługi zlecone przez SM „Słoneczny stok”, a także kopię rejestru członków spółdzielni.

SR Białystok

Pełny tekst postanowienia

Post.KRS nt.wyd.dokument.

Pr.  SR w Białymstoku Tomasz Kaużny

Tomasz Kałużny – Prezes Sądu Rejonowego w Białymstoku

 

Świadomość dojrzewa.

M. WielgoRedaktor Marek Wielgo

Świadomość dojrzewa

Czytaj więcej:

http://wyborcza.biz/finanse/1,108340,13796189,Mieszkancy_nie_chca_rezygnowac_ze_spoldzielni.html

 

Manipulacje pod „parasolem” beneficjentów

Minął  okres „WALNYCH”,  czyli „stan podgorączkowy” w  znakomitej wiekszości polskich SM. I ta „gorączkowość” nie ma nic wspólnego z merytorycznymi problemami przygotowania takiego „Walnego”! To, w sumie jest „rutyna” w normalnie funkcjonującej SM. TU chodzi o zupełnie coś innego:

„Jak nie dopuścić, aby członkowie SM poczuli się właścicielami tejże SM”!

Bo jeszcze zechcą odwołać, uzurpujący sobie wszelkie ich prawa, zarząd! Co za zgroza – mogą go „odciąć od koryta”!  Wszelkie działania podejmowane w tym celu, są w oczach tychże „łorganizatorów” WALNEGO usprawiedliwione, tym bardziej, że mogą liczyć na jakże skuteczne wsparcie obrońców „lobby prezesowskiego”, w sposób nieuprawniony mianujących się „obrońcami poskiej spółdzielczości”.

Prezesi, aby osiągnąć zmierzony cel, uciekają się do wielu technik manipulacyjnych. Nawet wzywania policji, jak miało to miejsce w SM „Śródmieście” w Łodzi, mimo że to właśnie dzięki ich działaniom o charakterze przestępczym, ta SM jest bankrutem, a na to co się w niej dzieje są zwrócone oczy spółdzielców z całego kraju.

Obstawa prezesaPolicja na WalnymPolicja na ‚Walnym” SM „Śródmieście w Łodzi, w dn. 30.06.2014r

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że takie ekstremalne sytuacje zdarzają się rzadko. Najczęściej odbywa się to tak jak w Zabrzańskiej SM:

” Mechanizmy „rządzące” Walnym w naszej Spółdzielni. Przedstawione poniżej historie mają wspólny mianownik stosowany przez Zarząd, któremu przyświeca motto: „kierujemy się statutem jeśli jest dla nas korzystny:

  • lista kandydatów do Rady Nadzorczej została przygotowana w oparciu o kolejność zgłoszeń (do 2011 roku listy były sporządzane alfabetycznie) – tak się „szczęśliwie” złożyło, że do Rady weszli kandydaci, którzy znajdowali się na miejscach od 1 do 13 na 27 zgłoszonych osób (za wyjątkiem osoby wpisanej pod numerem 11). Zauważmy, że z listą zgłoszonych kandydatów można było się zapoznać w siedzibie Spółdzielni od dnia 26 maja. Informacja o Walnym pojawiła się na stronie Spółdzielni 22 kwietnia, a zwycięskich dwunastu kandydatów zgłoszono w dniach od 22 do 25 kwietnia. Zwróćmy uwagę na fakt, że aż 10 z tych osób zostało zgłoszonych już pierwszego dnia (czyli 22 kwietnia). Czy nie jest to dla Państwa intrygujące? Nam trudno uwierzyć w tak niesamowity zbieg okoliczności.
  • kandydaci do Rady Nadzorczej musieli być zgłoszeni do 15 dni przed Walnym, mimo iż żaden z zapisów Statutu, oraz zapisów ustawowych, nie nakazuje takiego rozwiązania, co więcej nasz Statut wskazuje jedynie w par.18(4), ust.2, że „Zgłoszenie kandydata odbywa się pisemnie z podaniem imienia i nazwiska kandydata oraz jego adresu zamieszkania” nie obligując kogokolwiek do zgłaszania kandydatów w siedzibie Spółdzielni. Nie wprowadzając jednocześnie żadnych ograniczeń czasowych. Należy zaznaczyć, że ten sposób zgłaszania kandydatów do Rady Nadzorczej został wprowadzony przez Zarząd w marcu 2011 roku (czyli przy okazji poprzednich wyborów do Rady Nadzorczej). To działanie umożliwiło członkom Rady Nadzorczej wybranej w 2008 roku na pełnienie swojej funkcji, w niezmienionym składzie, przez dwie kadencje – aż do roku 2014.
  • „cuda czasowe” przy kontr-uchwale do uchwały dotyczącej zmian w Statucie zgłoszonych przez Stowarzyszenie. Niby nic zaskakującego, ale jakiekolwiek projekty uchwał można było oglądać dopiero od 26 maja, a tymczasem kontr-uchwała jest datowana na 23 maja (data wpływu do Spółdzielni), a co równie interesujące – tego dnia było już uzbierane ok. 200 podpisów pod tą kontr-uchwałą. Niesamowite!
  • nie wpuszczono Posła Sejmu RP jako obserwatora na część Walnego dotyczącą „Zachodu”.
  • zauważono nieprawidłowości w listach obecności (występowały podpisy osób, które nie były obecne na Walnym) co mogło skutkować wydaniem mandatów uprawniających do głosowania osobom, które takiego prawa nie posiadały.
  • na wszystkich częściach Walnego (oprócz „Zachodu”) zamieniono kolejność wyboru członków do komisji – wg porządku obrad najpierw miał być wybór do Komisji Mandatowo-Skrutacyjnej, a następnie do Komisji Wyborczej i Wniosków.
  • wbrew zapisom w Statucie członkowi Komisji Wyborczej i Wniosków odmówiono możliwości kandydowania również do Komisji Mandatowo-Skrutacyjnej co jest niezgodne z par.18(2), ust.6. Prawnicy Organizatora „wyjaśnili”, że zapis statutowy nie ma tutaj zastosowania, bo dotyczy on tylko sytuacji, gdy na sali jest zbyt mało członków aby obsadzić miejsca we wszystkich komisjach – jak widać interpretacja zapisów Statutu wg potrzeb Zarządu.
  • Organizator niewłaściwie zabezpieczył koperty z kartami wyborczymi na wszystkich częściach Walnego za wyjątkiem „Zachodu”. Ponadto na ostatniej części Walnego – na „Zaborzu” – nie było okazania zabezpieczonych kopert z wynikami z wcześniejszych pięciu części Walnego, oraz procesu „odlakowania” co wzbudziło wśród spółdzielców zrozumiałe obawy dotyczące wiarygodności tak przeprowadzonych wyborów.
  • nie zapewniono tajności głosowania przy wyborze członków Rady Nadzorczej mimo iż byli spółdzielcy, którzy pisemnie zwracali uwagę na ten aspekt.
  • nieprecyzyjnie objaśniono i niezrozumiale przedstawiono sposób głosowania na kandydatów do Rady Nadzorczej (część osób, z którymi rozmawialiśmy skarżyło się na to, że po wyjaśnieniach prawników byli przekonani, że skreśleń kandydatów mają dokonać tylko w ramach własnego ADS).
  • na pięciu częściach Walnego nie podano do wiadomości cząstkowych wyników wyborów do Rady Nadzorczej. Powinny one być podane przez Przewodniczącego każdej części Walnego Zgromadzenia – par.18(4), ust.8 Statutu. Ostateczne wyniki podano dopiero na „Zaborzu”. Organizator nie wyraził zgody na odczytanie cząstkowych wyników na poszczególnych częściach Walnego.
  • na wszystkich częściach Walnego, za wyjątkiem „Zachodu”, całkowicie ignorowane były wnioski formalne zgłaszane przez członków (tymczasem par.18(6), ust.7 brzmi „Niezwłocznie po zgłoszeniu wniosku w sprawie formalnej i wysłuchaniu jednego uczestnika opowiadającego się za i jednego przeciw wnioskowi, Przewodniczący zarządza głosowanie nad przyjęciem lub odrzuceniem wniosku”).
  • podjęto dwie uchwały dotyczące sprzedaży prawa wieczystego użytkowania nieruchomości gruntowych z naruszeniem art.8 ust.9 Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.”

Powyższy wpis pochodzi z   http://www.zsm.zabrze.pl/walne/raport-z-tegorocznego-walnego/ . ZSM to „gniazdo rodzinne” jednego z nielicznych w Sejmie, rzeczywistego OBROŃCY członków SM, PANA POSŁA BORYSA BUDKI. A jednocześnie jest to SM która przegrała liczne procesy z półdzielcami i  nie tylko, a także której działaniami jest zainteresowana prokuratura.

ZSM

I tu rodzi się podstawowe pytanie:

Jeżeli takie rzeczy dzieją sie na oczach Posła, wbrew jego dzialaniom i zamierzeniom, w sposób bezczelny lekceważacy prawa i Jego i szeregowych spółdzielców, to jak są traktowani przez tych uzurpatorów szeregowi członkowie tej i innych SM?

To pytanie ma adresatów – obrońców tej patologi.

Jest ich wielu, bardzo wielu, że wymienię tutaj posłów Gosa i Ajchlera, Zbonikowskiego, posłanki Nowak i Masłowską, posłów Borowczaka, Borawskiego, Sajaka, Szmita,

a przede wszystkim panów Jankowskiego, Domagalskiego, Jórdeczkę i jeszcze wielu innych.

To Wasz parasol chroni takie przestępcze poczynania satrapów polskich SM!!

 

GIODO w obronie MAFII !

wojciech wiewiórskiWojciech Wiewiórski -  Generalny Inspektor Danych Osobowych

Jak długo jeszcze, organy administracji naszego państwa będą sprzyjały przestępstwu?

To dlatego nasz kraj powoli rozkłada chaos, że znaczącymi podmiotami potykającej się gospodarki, kierują recydywiści, a niezadowoleni z owego stanu rzeczy obywatele nie mogą wskazywać ich palcem, bo tacy emisariusze polityki państwa jak GIODO, krępują im ręce.

Co to za demokracja, która przed oczami opinii publicznej usiłuje schować kryminalne skłonności osób ulokowanych na eksponowanych stanowiskach struktury organizacyjnej naszej Ojczyzny?

23 czerwca br., proszę Państwa, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, w odpowiedzi na skargę prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej JAROTY w Olsztynie Romana Przedwojskiego, wydał, ku naszemu zdumieniu, skandaliczną decyzję nakazującą naszemu Stowarzyszeniu usunięcie danych osobowych skarżącego z opublikowanego w niniejszej witrynie artykułu pt. „Znowu prezes na tarczy”

http://temidacontrasm.info/znowu-prezes-na-tarczy/

CCI20140627_0001Decyzja Giodo

LewińskiAndrzej Lewiński – autor Decyzji,  z-ca GIODO

Jesteśmy oburzeni i nie kryjemy swojego zniesmaczenia  nieetyczną postawą urzędu, który reprezentuje majestat władzy naszego państwa i obowiązany jest służyć idei ładu społecznego, a nie jednostkom naruszającym prawo.

Nasze oburzenie pozostaje w związku z technikami manipulacji prawem jakie użyte zostały w uzasadnieniu wydanej decyzji.

Generalnemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych zarzucamy, iż:

1- pominął głębokim milczeniem podstawową tezę naszej obrony opartą na twierdzeniu, że prezes spółdzielni mieszkaniowej jest OSOBĄ PUBLICZNĄ. Na uzasadnienie tego twierdzenia przedstawiliśmy dwa orzeczenia ( uchwałę Sądu Najwyższego podjętą w składzie 7 sędziów, a więc mającą moc zasady prawnej, oraz wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego). Te dwa orzeczenia to niepodważalny stan prawny obowiązujący każdy urząd administracji państwa;

http://temidacontrasm.info/odpowiadamy-giodo/

2 - ograniczył zakres statutowych uprawnień Stowarzyszenia sformułowanych w ustanowionym przez nas Regulaminie, co miało służyć potwierdzeniu stanowiska (manipulacji), że zakres naszej działalności nie upoważnia nas do komentowania patologii polegającej na powszechnym i wielokrotnym łamaniu prawa przez prezesów spółdzielni mieszkaniowych, jakim jest uporczywe odmawianie członkom dostępu do spółdzielczych dokumentów.

Z uwagi na powyższe okoliczności zamierzamy (zgodnie z pouczeniem) złożyć wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Rzetelne odniesienie się przez GIODO do tezy, że prezes spółdzielni mieszkaniowej jest OSOBĄ PUBLICZNĄ winno bowiem skutkować bezsprzecznym oddaleniem skargi wniesionej przez prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej JAROTY w Olsztynie p. Romana Przedwojskiego.

Ustawa o ochronie danych osobowych chroni wyłącznie dane osób fizycznych (prywatnych).

Zgodnie z art. 6, ust 1 ustawy o ochronie danych osobowych termin „dane osobowe” oznacza wszelkie informacje przyporządkowane osobie fizycznej, po których można ją zidentyfikować. Taką informacją identyfikującą osobę fizyczną jest też jej wizerunek, którego bez zgody tej osoby nie można publikować.

Natomiast funkcjonariusz publiczny (upraszczając), w jednej części dnia jest osobą publiczną a w drugiej części dnia jest osobą fizyczną (prywatną).

W tym czasie i zakresie, w którym funkcjonariusz publiczny wykonuje  czynności związane z pełnioną funkcją nie podlega on osłonie wynikającej z ustawy o ochronie danych osobowych, bo ta osłona została wyłączona przez art. 5 ust 2 i 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Dotyczy to wszystkich informacji o osobie publicznej włącznie z jej wizerunkiem i orzeczeniami o skazaniu pozostającymi w związku z pełnioną funkcją.

Cytujemy ustawę o dostępie do informacji publicznej:

Art. 5.

1. Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu w zakresie i na zasadach określonych w przepisach o ochronie informacji niejawnych oraz o ochronie innych tajemnic ustawowo chronionych.

 2. Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa.

 3. Nie można, z zastrzeżeniem ust. 1 i 2, ograniczać dostępu do informacji o sprawach rozstrzyganych w postępowaniu przed organami państwa, w szczególności w postępowaniu administracyjnym, karnym lub cywilnym, ze względu na ochronę interesu strony, jeżeli postępowanie dotyczy władz publicznych lub innych podmiotów wykonujących zadania publiczne albo osób pełniących funkcje publiczne – w zakresie tych zadań lub funkcji.

Jak wynika z ust 2 nie podlegają opiece ustawy o ochronie danych osobowych żadne informacje (dane) o osobie publicznej, włącznie z zasadami wynagradzania (a więc także i wizerunek), jeśli dotyczą one pełnionej funkcji. Ust 3 natomiast stanowi, że nie podlegają ochronie również informacje o toczących się postępowaniach (w tym karnym) jeśli mają one związek z wykonywaną funkcją publiczną.

W naszej ocenie art. 5 ust 2 i 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej w zw. z art. 13, ust 3 ustawy Prawo prasowe, w odniesieniu do osób pełniących funkcje publiczne znosi również ograniczenia ustanowione przez art. 13 ust 1 i 2 prawa prasowego, który używa ogólnego terminu „osoby” bez rozróżniania na fizyczne i publiczne i zabrania komentowania toczącego się postępowania przed ogłoszeniem wyroku w pierwszej instancji a także publikacji wizerunku i danych osobowych „osoby” przeciwko której to postępowanie się toczy.

Odnosząc się natomiast do zarzutu, że regulamin stowarzyszenia nie uprawnia nas do zajmowania się tematyką kar nakładanych na prezesów za odmowę udostępnienia członkom kopii umowy usługowej oświadczamy:

Regulaminowym celem naszego stowarzyszenia jest walka z bezczynnością organów spółdzielni mieszkaniowych, o której mowa w art. 49 usm i która jest instrumentem używanym przez prezesów do blokowania prawa do powszechnego uwłaszczenia się spółdzielców. Ten cel zgodnie z § 2 pkt 1 Regulaminu realizujemy przez podnoszenie świadomości prawnej członków spółdzielni mieszkaniowych. Aby prawidłowo  ocenić powody uwłaszczeniowej bezczynności organów spółdzielni mieszkaniowych członkowie muszą rozumieć jakimi przesłankami kierują się one przy blokowaniu przekształceń własnościowych. Jedną z takich przesłanek jest chęć zachowania istniejącego stanu rzeczy, bo ten stan rzeczy pozwala organom spółdzielni na niekontrolowany obrót ogromnymi środkami pochodzącymi zarówno z kieszeni samych członków spółdzielni jak też ze środków publicznych. Dowodem potwierdzającym brak członkowskiego wpływu na sposób wydawania przez spółdzielnię członkowskich pieniędzy, jest uporczywe odmawianie członkom dostępu do spółdzielczych dokumentów. Takie odmowy są aktami łamania obowiązującego prawa. Publikowanie wyroków skazujących w takich sprawach jest sposobem na podnoszenie świadomości prawnej członków spółdzielni mieszkaniowych, która pozwala im zrozumieć powody, dla których organy spółdzielni grają na zwłokę w przygotowaniu warunków prawnych pozwalających na przekształcenie spółdzielczych praw do lokali w odrębną własność tych lokali

Poza tym nasz cel realizujemy również przez działania objęte zapisem § 2 pkt 3 i 5 Regulaminu, których założeniem jest:

3.upowszechnianie zasad pożytku publicznego takich jak: zasada służebnej roli instytucji demokratycznego państwa prawnego wobec jego obywateli, zasada poszanowania prawa i sprawiedliwości społecznej, zasada równości wszystkich obywateli wobec prawa, zasada ochrony praw nabytych oraz inne normy określające reguły demokratycznego porządku prawnego w naszym państwie,

5. współdziałanie z organami administracji państwa oraz innymi organizacjami pozarządowymi w zakresie opiniowania procesów legislacyjnych dotyczących problemu udziału państwa w zabezpieczaniu podstawowej potrzeby bytowej jego obywateli tj. potrzeby zapewnienia im przysłowiowego „dachu nad głową”,

a tego działający z upoważnienia GIODO inspektor nie był uprzejmy zauważyć.

Słowem zamierzamy zwrócić się o ponowne rzetelne odniesienie się GIODO do naszego twierdzenia, że prezes spółdzielni mieszkaniowej jest OSOBĄ PUBLICZNĄ.

Dodać należy, że to właśnie publiczne napiętnowanie recydywistów jest metodą, która może otworzyć szanse na resocjalizacyjny efekt w stosunku do skarżącego oraz w odniesieniu do podobnych sytuacji w innych spółdzielniach, bo kary grzywny nie przynoszą zakładanego skutku. Niepoprawni płacą je ze spółdzielczego budżetu (z naszych pieniędzy) i z maniakalnym wręcz uporem serwują nam kolejne odmowy. Skarżący jest chyba liderem wśród kolekcjonerów wyroków, bo zaksięgował  już na  koncie spółdzielni 4 orzeczenia skazujące go na karę grzywny za odmowę udostępnienia członkom spółdzielczych dokumentów. Ma się to nijak do decyzji GIODO i zawartego w niej oświadczenia, że tylko sądy mają prawo do  wychowawczego oddziaływania.

Społeczeństwo  takiego prawa nie ma?

kneblowanie ust

Walne „TOP SECRET” !

„Ostrowiec:  Walne w „Krzemionkach” za zamkniętymi drzwiami

Za kratamiW poniedziałek dziennikarz „Wiadomości Świętokrzyskich” nie został wpuszczony na Walne Zebranie Członków Spółdzielnie Mieszkaniowej „Krzemionki”. Pracownik spółdzielni poinformował go, że nie może wejść na salę, ponieważ takie jest zarządzenie „pana” prezesa.

Za kratami 1
Poprosiliśmy więc o wyjaśnienie, na jakiej podstawie pan prezes podjął taką decyzję? Czy nie powinni o tym zdecydować w głosowaniu obecni na sali członkowie zebrania?
Redakcja Wiadomości otrzymała stanowisko Zarządu SM „Krzemionki”, w którym to napisano między innymi: „(…) Spółdzielnia mieszkaniowa jest zrzeszeniem osób fizycznych, korporacją, jest jednostką gospodarki niepaństwowej, jest podmiotem prywatnym, dlatego też prawo wstępu każdej osoby, w tym i dziennikarzy na posiedzeniu organów kolegialnych jest nieuprawniony.”.
Dalej czytamy, że owszem prasa może dostać informację, ale: „(…) Podmiot zobowiązany do udzielenia informacji musi ustalić na jakim „wycinku” działalności prasa chce uzyskać informację.(…)”.
Janusz Tarasiewicz, wiceprezes zarządu głównego Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców: „Zgodnie z ustawą każdy ze spółdzielców ma prawo do korzystania na własny koszt z pomocy eksperta, czyli np. może zaprosić na walne swojej części innego członka spółdzielni, bardziej biegłego w przepisach. Zarząd i rada nadzorcza nie mogą zabronić wstępu do sali przedstawicielom mediów. Do takiej decyzji są uprawnieni jedynie sami spółdzielcy w głosowaniu”.
Na początku czerwca zebrania przeprowadziła Ostrowiecka Spółdzielnia Mieszkaniowa i tam nikt nie robił problemu z obecności mediów. W tym tygodniu Walne będą w SM „Hutnik”, tam również zarząd nie widzi żadnych przeciwskazań, wręcz zaprasza, by obradom przysłuchiwali się dziennikarze. Władze tych spółdzielni nie mają nic do ukrycia.
Nawet jeśli spółdzielnia jest „prywatną” własnością, co twierdzi Zarząd „Krzemionek”, to jej działalność powinna być transparentna. Dyskusje o ważnych sprawach dla ogółu lokatorów nie powinny być prowadzone za zamkniętymi drzwiami.

Ocenę pozostawiamy Czytelnikom.”

Autor: G. Soboń;  24-06-2014,

Źródło: http://www.wiadomoscisw.pl/news.php?readmore=1321

Kolejny czołowy lustrator – u prokuratora!

Reprezentacyjny lustrator ZRSM RP, niejaki B.B. z OTBS Ostrowiec, protegowany „dochtóra” Jankowskiego, ma kłopoty.

Screenshot_1Osiedle OTBS

Oto szczegóły:

„Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim bada doniesienie dotyczące działań byłego zarządu Ostrowieckiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego.

Doniesienie zostało złożone przez obecny zarząd w połowie kwietnia 2014 r. i jest dość obszerne.
-W nadesłanych dokumentach, zawierających także materiały związkowe, jest mowa o szeregu nieprawidłowości w działaniach byłego prezesa zarządu –informuje Prokurator Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim, Waldemar Pionka. Prokurator analizuje materiały pod kątem potwierdzenia nieprawdy w dokumentacji, a także podejmowania działań na szkodę spółki przez osoby z kierownictwa OTBS. Temat został ujęty, jeśli tak można powiedzieć, wnikliwie i precyzyjnie.
Władze spółki, którym przewodzi p.o. prezesa Magdalena Kołeczek, która złożyła doniesienie do prokuratury, a także sam prezydent Jarosław Wilczyński, którego służby dokonały kontroli i natknęły się na sensacje, nie chcą wyjawiać o co dokładnie chodzi. Mówią zgodnie, że to mogłoby zaszkodzić sprawie. Próżno też szukać raportu pokontrolnego na BIP-ie magistratu. Nie wiadomo też do końca, czy to też ta sprawa doprowadziła do kolejnej zmiany w zarządzie OTBS, do którego wskoczył na stanowisko p.o. członka zarządu – Mariusz Tomasik.
Według naszych ustaleń w całej sprawie chodzi o adaptację szkieletu bloku „C” Zespół Szkół Publicznych Nr 2 na os. Stawki pod nową siedzibę OTBS. Inwestycja, która miała kosztować 3,5 mln zł, winna być oddana już niespełna rok temu, ale nadal na placu budowy zastać można pracujące ekipy. Nasze nieoficjalne źródła podają, że mogło dojść do przelewu środków finansowych za niewykonane jeszcze prace. Prokuratura teraz ma miesiąc na przeprowadzenie postępowania sprawdzającego. W zależności od poczynionych ustaleń, może podjąć decyzję o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego.
Śledztwo toczy się w kierunku przestępstwa z art. 296 par. 2 kk, tj. nadużycia zaufania w obrocie gospodarczym w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jest ono zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Drugim przepisem, branym pod uwagę przez prokuratora, jest art. 271 kk. Jest to poświadczenie nieprawdy w dokumencie, czyli tzw. fałsz intelektualny. Grozi za nie kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
Na obrady Walnego nie zostali wpuszczeni również dziennikarze innych gazet i Radia Kielce.

Rewolucja w Ostrowcu

Rewolucja w Spółdzielni Mieszkaniowej „Krzemionki”

SONY DSCSąd Apelacyjny w Krakowie Wydział I Cywilny prawomocnie rozstrzygnął, że wybory do rady nadzorczej SM „Krzemionki”, które odbyły się na ubiegłorocznym Walnym,

muszą być powtórzone.

Przedstawiciele jednego z organów Spółdzielni Mieszkaniowej „Krzemionki” zostali bowiem wybrani z naruszeniem prawa i będą musieli odejść.
-Sąd Apelacyjny w Krakowie potwierdził prawo mieszkańców do demokratycznego i zgodnego z prawem wyboru swoich przedstawicieli –mówi inicjator całej sprawy, przedsiębiorca Mirosław Kaczmarczyk.
Mirosław KaczmarekPan Mirosław
-Nie będę tej sprawy na gorąco komentował -powiedział tuż po wyjściu z sali rozpraw prezes zarządu, Waldemar Zysk.
Znalazł się jeden niepokorny
Zaczęło się od niezadowolenia z działań, podejmowanych przez zarząd i radę nadzorczą SM „Krzemionki”, w sprawie montażu i wymiany liczników gazowych. Część mieszkańców nie chciała się na to zgodzić i aby uzyskać realny wpływ na decyzje zarządu, postanowiła wystawić swoich kandydatów w wyborach do rady nadzorczej. Nikt z tej grupy nie dostał się do składu rady, gdyż – jak twierdzili protestujący - wybory zostały sfałszowane.
Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Kielcach Wydział I Cywilny. Z pozwem o stwierdzenie nieważności tej uchwały wystąpił jeden z mieszkańców – Mirosław Kaczmarek. W pozwie do sądu powołał się na art. 18 par. 2 pkt 2 prawa spółdzielczego, według którego członek spółdzielni ma prawo wybierania i bycia wybieranym do organów spółdzielni.
-W uzasadnieniu pozwu napisałem, że w trakcie liczenia głosów, zastosowano metodę niewłaściwą, która była sprzeczna z pouczeniem widniejącym na karcie do głosowania –stwierdza M. Kaczmarczyk. Sąd musiał więc rozstrzygnąć, czy w toku wyborów do rady nadzorczej uchybiono prawidłowemu sposobowi liczenia głosów w trakcie Walnego Zgromadzenia, a tym samym czy naruszony został zapis art. 18 par. 2 pkt 2 prawa spółdzielczego?
M. Kaczmarczyk przyznaje, że mieszkańcy korzystali z pomocy ekspertów, w tym poseł Lidii Staroń i jej prawników.
-Wspólnie z mieszkańcami,  którym leży na sercu dobro spółdzielni, domagaliśmy się stwierdzenia nieważności uchwały spółdzielni –mówi M. Kaczmarczyk. Błędne pouczenie, zawarte na kartach do głosowania, spowodowało oddanie głosów nieważnych i wypaczyło wynik wyborów. Dokładnie ocenił to sąd kielecki, który analizował karty do głosowania i który uznał, że pouczenie pozwalało na przyjęcie różnej interpretacji.
W trakcie postępowania, sąd kielecki sprawdził koperty, zabezpieczone po głosowaniu, a także badał, czy instrukcja, zawarta na kartach do głosowania, była jednoznaczna i czy nie budziła wątpliwości, mogących powodować pomyłki w trakcie glosowania? Gdyby bowiem komisja skrutacyjna uznała z tego powodu czyjś głos za nieważny, to sąd uznałby, że właśnie ta osoba została pozbawiona prawa wyrażenia i oświadczenia swojej woli.
-Część zapisów, zawartych na karcie do głosowania, dotyczących sposobu wybierania członków, była jasna i zrozumiała – powiedział sędzia podczas uzasadniania wyroku. Jednak zapis na karcie do głosowania, że głos jest nieważny, gdy nie skreślono żadnego nazwiska lub skreślono wszystkie nazwiska, według oceny sądu, który ma praktykę prawniczą i od lat zajmuje się interpretacją zapisów umów, budził zastrzeżenia. Co to znaczy, że „nie skreślono żadnego nazwiska” lub „skreślono wszystkie”?  A co w sytuacji, jeśli ktoś skreślił  wszystkie osoby z listy os. Stawki i Rosochy, a zostawił jedno nazwisko kandydata z os. Patronackiego, a miał prawo tak zrobić, to czy jego głos można było uznać za nieważny?
Zdaniem sądu, taki głos był ważny. W sumie było 39 głosów nieważnych, przy czym 35 kart do głosowania uznano za nieważne z tego powodu, że skreślono wszystkich kandydatów reprezentujących os. Patronackie. Takie głosy zaliczano jako nieważne.
-Takie policzenie głosów przewraca zupełnie wyniki wyborów –stwierdził sędzia. Jeśli bowiem porównać wyniki, uzyskane przez osoby na miejscach 4 i 6 oraz w wypadku innego osiedla między 5 i 6, to okaże się, że różnica wynosiła 11 czy 12. Gdyby zatem te 35 głosów nieważnych uwzględnić, to skład rady mógłby ulec przynajmniej częściowej zmianie.
W kopercie z głosami nieważnymi, z pierwszej części Walnego Zgromadzenia, sąd uznał dodatkowo 3 głosy za prawidłowe. W sumie więc byłoby 38 głosów ważnych więcej. W dniu 15 listopada 2013 r. zapadł werdykt przed Sądem Okręgowym w Kielcach, według którego uchwała Spółdzielni Mieszkaniowej „Krzemionki” z czerwca 2013 r., dotycząca wyborów do Rady Nadzorczej, jest nieważna. Ogłaszając wyrok, sędzia powiedział, że sąd zdaje sobie sprawę, że tego rodzaju rozstrzygnięcie burzy zastany porządek, ale nie można tolerować niejasności w trakcie wyborów. Nic nie stało na przeszkodzie, by na pierwszej stronie karty do głosowania zapisano trzy słowa, że należy „pozostawić jedną osobę” nie skreśloną. Wtedy instrukcja do głosowania – według sądu – byłaby jasna dla wszystkich.
-Interpretowanie instrukcji w trakcie wyborów jest niedopuszczalne –powiedział sędzia. Tym samym zostało naruszone prawo do wyboru i bycia wybieranym.
Kropka nad „i”
Od tego nieprawomocnego wyroku została wywiedziona apelacja do Sądu Apelacyjnego Wydział I Cywilny w Krakowie. Obecny na sali rozpraw prezes W. Zysk podtrzymał wywody zawarte na kartach kilkudziesięciostronicowej apelacji sporządzonej przez radę prawnego. Spółdzielnia zarzuciła wyrokowi Sądu Okręgowego w Kielcach naruszenie przepisów prawa procesowego oraz materialnego. W szczególności spółdzielnia zakwestionowała dokonane przez sąd ustalenia co do sposobu liczenia głosów nieważnych oraz brak wszechstronnego rozważenia zebranego materiału dowodowego. Prezes W. Zysk domagał się uchylenia werdyktu sądu I instancji i utrzymania w mocy uchwały spółdzielni.
Po krótkiej naradzie sąd, w trzyosobowym składzie, orzekł, że apelacja została oddalona.
-Sąd II instancji podzielił ustalenia sądu I instancji –usłyszeliśmy na sali rozpraw. Pouczenie, zawarte na kartach do głosowania, nie może budzić żadnych wątpliwości. Tak duży odsetek głosów nieważnych jest bowiem niedopuszczalny. Z pouczenia można było wyciągnąć różne wnioski, stąd część głosów okazała się nieważna. Nie ulega wątpliwości, że miało to wpływ na wynik wyborów. W efekcie doszło do naruszenia biernego prawa wyborczego.
Zadowolenia z werdyktu sądu nie krył Mirosław Kaczmarczyk.
-Spodziewałem się takiego werdyktu sądu, ale do końca nie byłem pewny –powiedział tuż po opuszczeniu gmachu sądu. Racja była po naszej stronie, dlatego inny wyrok nie powinien w Krakowie zapaść. Sąd rozstrzygnął sprawę po myśli mieszkańców, uznając, że te 38 kart do głosowania, które unieważniono, było ważnymi kartami do głosami.
Różne interpretacje wyroku sądu
Prawomocne rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego w Krakowie stwarza zupełnie nową jakość. Mieszkańcy, którzy oddali „nieważne” głosy, mogą już być pewni, że ich głosy zostały policzone jako ważne. Oznacza to, że ich walka nie była daremna i że warto pójść na głosowanie, by oddać głos dla swojej spółdzielni.
M. Kaczmarek mówi, że nie jest sam i że przy nim stoi grupa osób oddanych spółdzielni, którzy będą w sposób demokratyczny i zgodny z prawem, walczyli o dobro ogółu. Jest przekonany, że ponowne wybory do rady nadzorczej powinny się odbyć i to jeszcze przed zapowiedzianym już Walnym Zgromadzeniem.
-W wyborach do rady nadzorczej ponownie wystawimy jedenastu kandydatów –mówi M. Kaczmarczyk. Niech mieszkańcy zdecydują demokratycznie. Niech przyjdą i przypilnują swoich spraw, bo w ich żywotnym interesie leży dbałość o ich majątek i pieniądze. Niech wybiorą takich przedstawicieli do rady nadzorczej, którzy będą podejmowali korzystne dla nich decyzje. Aby nie musieli się martwić, że ktoś ich lekceważy.
Nieformalna grupa M. Kaczmarczyka,  zapowiada działanie na rzecz dobra mieszkańców spółdzielni. Będą dążyć do racjonalizacji wydatków i obniżenia czynszów, które w tej spółdzielni są zbyt wysokie.
-Ostrowiec Świętokrzyski jest na tyle biednym miastem, że niektórych spółdzielców nie stać na terminowe regulowanie wszystkich opłat i należności. Nie ma zgody na dalsze podwyższanie czynszów -podkreśla M. Kaczmarczyk. Musimy zrobić wszystko, aby obniżyć czynsze. Oddalenie apelacji przez Sąd Apelacyjny w Krakowie i uznanie uchwały za nieważną, oznacza, że stara rada nadzorcza nie może dłużej działać, a w każdym razie nie powinna. W miejsce starej powinna być wybrana nowa rada nadzorcza, w sposób zgodny z prawem i w pełni demokratyczny.
M. Kaczmarczyk uważa, że nie powinno też odbyć się – zapowiadane wcześniej – Walne Zgromadzenie.
-Władze spółdzielni zdają się mieć w tej sprawie inne stanowisko –mówi M. Kaczmarczyk. Dlatego napisaliśmy pismo do Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni RP w Warszawie z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie uznania przez Sąd Apelacyjny w Krakowie uchwały walnego zgromadzenia za nieważną.
Zgromadzenie otwiera przewodniczący rady nadzorczej, a u nas sąd uznał, że wybory do rady były niezgodne z prawem. Pismo z informacją, że każda uchwała i decyzja, podjęte przez Walne Zgromadzenie, będą nieważne z mocy prawa, M. Kaczmarczyk wysłał również do zarządu spółdzielni.
-Zasadne jest zwołanie Walnego Zgromadzenia tylko i wyłącznie w celu wybrania członków rady nadzorczej, a następnie ponowne zwołanie Walnego Zgromadzenia –stwierdza M. Kaczmarczyk.
Do rozstrzygnięcia pozostaje też kwestia ważności podjętych uchwał i wypłaconych członkom rady diet. Niektórzy mieszkańcy zapowiadają, że wniosek o zwrot takich diet wcześniej czy później stanie na forum organów spółdzielni.
Czekają na wyrok wraz z uzasadnieniem
Przewodniczący rady nadzorczej, Jerzy Wrona nie chciał komentować wyroku sądu.
-Mogę tylko powiedzieć, że cała rada pod moim przewodnictwem dbała o sprawy spółdzielni –powiedział. Działaliśmy w sposób przejrzysty dla dobra mieszkańców.
W piątek otrzymaliśmy stanowisko SM „Krzemionki”.
-W związku z tym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Krakowie, oddalającego apelację spółdzielni od wyroku Sądu Okręgowego w Kielcach z dnia 15.11.2013 r., uznającego uchwałę nr 9/2013 w sprawie wyborów do Rady Nadzorczej za nieważną, spółdzielnia wystąpiła o sporządzenie jego uzasadnienia i doręczenie tego wyroku wraz z uzasadnieniem. Jego treść może mieć istotne znaczenie dla dalszych czynności, które spółdzielnia w stosownym czasie podejmie. W dalszej części odpowiedzi SM „Krzemionki” czytamy: „Przeprowadzenie wyborów do Rady Nadzorczej na nową kadencję prawdopodobnie nastąpi na nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Spółdzielni po zarejestrowaniu zmian do Statutu Spółdzielni, które uregulują zagadnienia związane z wyborami do organów spółdzielni, w sposób pozwalający na uniknięcie w przyszłości jakichkolwiek nieporozumień co do przebiegu i sposobu głosowania.”

Spółdzielnia niczym PENTAGON

 

Zakrzewo

Pentagon

http://www.elblag24.pl/fakty/87416-quotsm-zakrzewo-strzezone-jak-pentagon-quot-reportaz-z-interwencji-dziennikarzy.html

http://www.elblag.net/video/co-sie-dzieje-w-spoldzielni-zakrzewo,498

Walne

 Walne IV

To nasza działka! Dziennikarze VON!

Białystok: I znowu przekręt !

„Docieplenie spółdzielczego bloku za 2,5 mln zł

WieżowiecOtrzymaliśmy zgłoszenie, ze w jednej ze spółdzielni docieplono metodą lekką-mokrą 10-piętrowy 6-klatkowy blok za kwotę ponad 2,5 mln złotych. Szacunkowo daje to koszt w przeliczeniu na m2 rzędu 320 zł (cena rynkowa docieplania metodą lekką-mokrą wynosi 80-100 zł netto za m2).

Członkowie tej spółdzielni zaniepokojeni ogromem wydatków skierowali do zarządu wniosek o udostępnienie umów i faktur. Odmówiono im jednak prawa do dokumentów a w postępowaniu sądowym tamtejszy sąd również odmówił zobowiązania władz SM do wydania faktur i umów argumentując, że strony umów i wystawcy faktur nie wyrażają zgody na udostępnienie bo może to naruszać ich dobra osobiste.

W mojej ocenie mogło dojść do przekroczenia uprawnień a prawdziwym motywem odmowy mogła być chęć ukrycia danych o wydatkach. W sprawie tej będzie skierowane zawiadomienie do prokuratury w związku z podejrzeniem zawyżenia cen robót i wyrządzenia znacznej szkody majątkowej.”

Autor: St. Bartnik

Źródło:http://slonecznystok.pl/informacje/polska/item/1151-docieplenie-spoldzielczego-bloku-za-2-5-mln-zl.html

Łódź: Władzy raz zdobytej, nie oddamy NIGDY -c.d.

„W piątek 27 czerwca na Manhattanie znowu interweniowała Policja

Spółdzielcy , którzy przyszli   po kopie  dokumentów  nie mogli ich uzyskać. Podobno zostały wyniesione ze spółdzielni . Prace z dniem dzisiejszym  zakończyła też nowa księgowa.  Członek Rady Nadzorczej T.Chruściel czuł się zagrożony wizytą spółdzielców , których porównywał   do terrorystów . Nie potrafił jednak wytłumaczyć dlaczego nie chce udostępnić dokumentów . Policjanci wysłuchali obu stron.

złapiemy-łobuza-peg-595x340

Mijający tydzień był naprawdę pracowity dla Zarządu I Rady Nadzorczej. Organy te podejmowały różne śmieszne działania, aby zakwestionować wybór nowych Przedstawicieli Grup Członkowskich i odbyć Zebranie Przedstawicieli w gronie „starych” Przedstawicieli. Rada Nadzorcza podjęła uchwałę o nieważności wybory nowych Przedstawicieli mimo tego, iż Rada nie posiada kompetencji w sprawie stwierdzania ważności lub nieważności wyboru.

Próbowano także zorganizować tajne zebranie „starych” przedstawicieli celem zatwierdzenia bilansu i rachunku wyników oraz udzielenia absolutoriom Zarządowi. Na przeszkodzie stanął prozaiczny jednak brak kasy na wynajęcie sali. Kino „Charlie”, gdzie planowano spotkanie, zażądało zapłaty z góry i tak się cała sprawa posypała. Wynika z tego, że zarówno Zarząd jak i Rada Nadzorcza mają dużo czasu na zajmowanie się ochroną własnej d..y i nie maja kiedy zająć się sprawami swoich wyborców, czyli nas, członków Spółdzielni.

Ostatnio jednak wezwano telefonicznie „starych” przedstawicieli, nawet tych którzy złożyli rezygnację w trakcie zebrań Grup Członkowskich, na zebranie w dniu 30 czerwca 2014 o godz. 17,oo w Klubie Manhattan przy ul. Wigury 15.

Prosimy wszystkich spółdzielców o liczne przybycie w poniedziałek pod Klub Manhattan aby nie dopuścić do nielegalnych działań Zarządu i Rady Nadzorczej.

Publikujemy materiały na zebranie Przedstawicieli S.M. „Śródmieście”. Jest to kuriozalny dokument, zawierający między innymi projekty takich uchwał jak: udzielenie absolutorium dla:  J.Wesołowskiej, A.Chober, E.Szymańskiej, B.Narzymskiego. Podejrzanym Krzysztofowi D. i Tomaszowi B. wnioskuje się o nieudzielenie absolutorium .Bezczelność Rady Nadzorczej jest naprawdę duża.  Wyobraźcie sobie, że w materiałach zawarty jest projekt uchwały Zebrania Przedstawicieli przyjmujący sprawozdanie Rady Nadzorczej z działalności w roku 2013.”

Źródło: http://piotrkowska235.wordpress.com/    ;     http://ecio24.pl/

 

Bezradny już od ponad 20 lat.

 

Jankowski

Jerzy Jankowski

- od początku lat 90 – tych kieruje naczelnymi organami samorządu spółdzielczego – najpierw Naczelną Radą Spółdzielcza, następnie Krajowa Radą Spółdzielcza (jako przewodniczący zgromadzenia ogólnego KRS).

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Jankowski_(pose%C5%82)

http://www.youtube.com/watch?v=gefaDeQEdQQ

Jerzy Jankowski jest również szefem Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, który lustrował ostatnio Grodziską Spółdzielnię Mieszkaniową. Ponieważ w spółdzielni nie można się doprosić dostępu do żadnych dokumentów, mimo, że powinny one wisieć na stronie internetowej, jeden z członków Grodziskiej SM zwrócił się o udostępnienie kopii protokołu przeprowadzonej lustracji do Związku, który ją przeprowadził. Prezentujemy odpowiedź udzieloną członkowi przez naszego guru, który stoi na samym szczycie organów samorządu spółdzielczego:

Screenshot_1Trudno się dziwić, proszę państwa, że przy takiej osobistej ochronie ze strony szefa ruchu spółdzielczego, prezes Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej adresował do obecnych na wysłuchaniu publicznym członków spółdzielni mieszkaniowych bardzo wysublimowane gesty:

Krz. Kozera

 Krzysztof Kozera – Prezes Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej

http://www.gsm-grodzisk.pl/zarzad-gsm

Ostrowiec – interpelacja

 

Interpelacja nr 7173

do ministra sprawiedliwości

w sprawie Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” w Ostrowcu Świętokrzyskim

” Szanowny Panie Ministrze!

Do naszych biur poselskich zgłaszają się z prośbą o interwencję mieszkańcy budynków przy ul. Polnej 7a i 7b w Ostrowcu Świętokrzyskim. Uważają, że są pozbawieni ochrony przez organy państwowe do tego powołane. Z rozmów, jakie odbyliśmy, wynika, że problem rozpoczął się od podpisania aktów notarialnych zakupu zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec przez zarząd maleńkiej, dwubudynkowej własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej ˝Hutnik˝ w Ostrowcu Świętokrzyskim. To oni są mieszkańcami tych dwóch budynków. Umowy te zostały zawarte (według mieszkańców) z naruszeniem wielu przepisów prawa:

- bez wiedzy i zgody członków, tzn. bez uchwały walnego zgromadzenia określającej najwyższą kwotę zobowiązań, jaką spółdzielnia może zaciągnąć,

- na podstawie sfałszowanych uchwał Rady Nadzorczej, gdzie prawomocnym wyrokiem sądowym zostało potwierdzone popełnienie przestępstwa przez prezesa zarządu spółdzielni (byłego wiceprezydenta miasta, radnego Rady Miasta),

- na skandalicznie niekorzystnych warunkach finansowych,

- a przede wszystkim, bez zgody 118. współwłaścicieli budynków i prawa wieczystego użytkowania gruntów sprzedawanych przez hutę, których zgoda na sprzedaż współwłasności jest warunkiem koniecznym dla skuteczności transakcji,

- z naruszeniem ustawy z dnia 12 października 1994 r. o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych przez przedsiębiorstwa państwowe nakazującej nieodpłatne przekazanie zasobów mieszkaniowych huty.

Prezes zarządu małej, dwubudynkowej spółdzielni mieszkaniowej stał się prezesem zarządu niejako z nadania Huty Ostrowiec i władz miasta. Członkami spółdzielni byli zaś w większości pracownicy fizyczni Huty Ostrowiec, nieznający przepisów prawa. Huta, z inicjatywy której powstała spółdzielnia i która zobowiązana była, w myśl zawartego porozumienia, do udzielania doradztwa prawnego, bezwzględnie wykorzystała tę sytuację. Wykorzystując trudną sytuację finansową WSM ˝Hutnik˝, w jakiej znalazła się w wyniku:

- niewywiązywania się Huty z zawartego porozumienia w sprawie finansowania inwestycji,

- lekkomyślnego i przestępczego prowadzenia inwestycji przez zarząd,

- braku jakiejkolwiek kontroli ze strony Huty,

Huta doprowadziła do zawarcia kuriozalnych i niekorzystnych dla spółdzielni umów zakupu zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec wraz z niczego niepodejrzewającymi mieszkańcami tych zasobów. Kuriozalnych, ponieważ liczba dotychczasowych mieszkańców spółdzielni była mniejsza od liczby pracowników Wydziału Mieszkaniowego Huty Ostrowiec, których na mocy tych umów WSM ˝Hutnik˝ była zobowiązania zatrudnić na dotychczasowych warunkach, łącznie z tzw. kartą hutnika.

W wyniku realizacji tych aktów notarialnych dwubudynkowa własnościowa Spółdzielnia Mieszkaniowa ˝Hutnik˝ licząca ok. 170 członków stała się, ale tylko na pozór, ogromną Spółdzielnią Mieszkaniową ˝Hutnik˝, władającą ponad 90 budynkami i liczącą ponad 3 tys. członków oraz obciążoną ponad 18-milionowym zobowiązaniem z tytułu zakupu mieszkań zakładowych huty. Na pozór, gdyż do faktycznego przeniesienia własności nie mogło dojść z braku zgody współwłaścicieli. Umowa była bezskuteczna i zakupione budynki nie powinny stać się własnością spółdzielni. Tymczasem prezes zarządu sprzedawał własnościowe spółdzielcze prawa do lokali zarówno mieszkalnych, jak i użytkowych. Przez 17-cie lat osoby mieniące się zarządem spółdzielni pobierały od osób, na rzecz których nie ustanowiono skutecznie praw do lokali, pieniądze z tytułu ustanowienia rzekomo tych praw. Jest to kwota rzędu 15 mln PLN. Zobowiązanie z tytułu zakupu od huty zasobów mieszkaniowych na przestrzeni 17 lat zmalało tylko o ok. 1,5 mln PLN. Osoby mieniące się zarządem przywłaszczyły na rzecz spółdzielni ponad 13 mln PLN.

Niekorzystne warunki umów, narzucające m.in. zaniżone stawki opłat eksploatacyjnych przejmowanych osiedli, w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy od ich zawarcia spowodowały powstanie olbrzymich zadłużeń wobec dostawców mediów, a w konsekwencji zagrożenie upadłością. Pracownicy, w większości przejęci z huty, widząc zagrożenie swoich miejsc pracy, dokonali puczu, w wyniku którego wyłonili spośród siebie nowy zarząd. Aby uniknąć ujawnienia rzeczywistego stanu prawnego zarząd spółdzielni postanowił utrzymać fikcję: postarano się o formalną legalizację nowych władz spółdzielni w Krajowym Rejestrze Sądowym. Około 3 tys. osób zamieszkałych w przejętych zasobach huty, bez skutecznie nabytych praw, stało się członkami spółdzielni. Od samego początku swoją pozycję zarząd budował na wzniecaniu antagonizmu między rdzennymi a przejętymi od Huty członkami. Próbował podważać prawa do mieszkań członków z ul. Polnej poprzez wnoszenie pozwów o rzekome uzupełnienie wkładów budowlanych, wykorzystując w tym celu lekkomyślność i niedbałość o zachowanie przewidzianych prawem form przy prowadzeniu inwestycji przez pierwszego prezesa zarządu A. B.

Mieszkańcy, członkowie rdzennej WSM ˝Hutnik˝, zgodnie z zasadą majoryzacji zostali pozbawieni wpływu na wszelkie działania spółdzielni. Nie godząc się z zaistniałą sytuacją, członkowie ˝rdzennej˝ WSM ˝Hutnik˝ wnieśli pozwy do sądu o unieważnienie niekorzystnych, zawartych w drodze przestępstwa umów. Niestety sądy w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej odmówiły im prawa do ochrony przed skutkami przestępstwa. Uzasadniały to brakiem interesu prawnego członka spółdzielni. W obronę próbowała ich wziąć Prokuratura Okręgowa w Kielcach, ponownie zaskarżając wadliwe akty notarialne w postępowaniu cywilnym. Niestety państwo polskie usankcjonowało przestępstwo, utrzymując ważność zawartych umów. Prezes, który sfałszował uchwały będące podstawą zawarcia umów zakupu zasobów mieszkaniowych huty, został skazany za ten czyn prawomocnym wyrokiem sądu na 4 lata więzienia i jak do tej pory, mimo iż minęło prawie 10 lat, żadnej kary nie poniósł, gdyż podobno jest nieuchwytny. Sąd, mimo popełnionego przestępstwa, nakazał wypowiedzieć się co do akceptacji umów pomiędzy WSM ˝Hutnik˝ a Hutą Ostrowiec członkom zakupionych zasobów, całkowicie ignorując sprzeciw rdzennych członków, w imieniu których zasoby te zostały zakupione. Zdaniem mieszkańców ul. Polnej wyrok sądu wydany w imieniu Rzeczypospolitej usankcjonował przestępstwo, odmawiając kupującym prawa wyboru, czy zakupu tego chcieli dokonać i teraz ponoszą konsekwencje tego wyroku.

W 2000 r. zarząd już powiększonej SM ˝Hutnik˝, przekraczając uprawnienia, uznał w całości zobowiązania wynikające z nieskutecznych aktów notarialnych. Mimo działania organów spółdzielni w kierunku utrzymania ważności zawartych z hutą umów zarząd nie wypełniał warunków w nich zawartych i nie odprowadzał pieniędzy z tytułu wykupu mieszkań. Zadłużenie spółdzielni miast się zmniejszać, wzrastało. W roku 2002 Huta Ostrowiec ogłosiła upadłość. Tuż przed ogłoszeniem upadłości huty po raz pierwszy organy spółdzielni chciały dokonać podziału spółdzielni na dwie odrębne: ul. Polną i zasoby zakupione od huty. Z nieznanych im powodów władze spółdzielni po sprzeciwie mieszkańców z ul. Polnej wtedy od tego planu odstąpiły. Mieszkańcy z ul. Polnej, nie mogąc w postępowaniu wewnątrzspółdzielczym wyegzekwować od organów spółdzielni przekazywania pieniędzy wpłacanych przez członków z przeznaczeniem na spłatę zobowiązań Hucie, a następnie syndykowi masy upadłości Huty Ostrowiec, złożyli zawiadomienie do prokuratury o działalności osób zasiadających w organach spółdzielni na jej szkodę. Mimo ponawianych zawiadomień prokuratura i Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim odmawiały wszczęcia postępowania i dochodzenia, argumentując to początkowo działaniem na korzyść członków, a później małą szkodliwością czynów. W wyniku dalszego nieprzestrzegania warunków spłaty zobowiązania przez czujący się bezkarnie zarząd zadłużenie z tytułu aktów notarialnych na przestrzeni 17 lat praktycznie się nie zmniejszyło. W chwili obecnej wynosi ono ok. 17 mln PLN. Do ostatecznej spłaty całego zobowiązania pozostały 3 lata, a być może nawet mniej, bo syndyk masy upadłości Huty Ostrowiec kończy postępowanie upadłościowe. Spółdzielnia znajduje się w katastrofalnej sytuacji ekonomicznej. Zaległości z tytułu opłat eksploatacyjnych za lokale sięgają 40% rocznego ich wymiaru. Do ogromnego zadłużenia względem spółek miejskich (dostawców mediów) dochodzi jeszcze to ponad 17-milionowe zobowiązanie.

W czerwcu 2011 r. na walnym zgromadzeniu członków na wniosek zarządu została przegłosowana uchwała intencyjna o podziale spółdzielni. Członkowie z ul. Polnej, widząc zbliżające się niebezpieczeństwo, zaskarżyli podjętą uchwałę do Sądu Okręgowego w Kielcach. Niestety po raz kolejny w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej sąd oddalił powództwo, nie chcąc się doszukać rzeczywistego celu podjęcia tej uchwały – pokrzywdzenia grupy członków z ul. Polnej. Ok. 170 członków pomnych przykrych doświadczeń i niemogących liczyć na ochronę organów sprawiedliwości pod koniec lutego 2012 r. w akcie desperacji złożyło rezygnację z członkostwa, by w ten sposób udaremnić uknuty przez zarząd plan. Mimo to przedstawiciele członków złożyli do Sądu Apelacyjnego w Krakowie apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Kielcach odmawiającego uchylenia uchwały intencyjnej o podziale spółdzielni. Na ul. Polnej pozostało tylko 3 członków, co uniemożliwiało w tym przypadku zarządowi realizację zamierzonego planu.

Do przeprowadzenia swojego planu zarządowi spółdzielni potrzebnych było co najmniej 10 członków z ul. Polnej. By ten cel osiągnąć, zarząd nie zawahał się balansować na granicy prawa. Przy ul. Polnej 7b znajdują się ruiny niedokończonego, niszczejącego od 16 lat segmentu mieszkalnego. Jest on decyzją administracyjną nadzoru budowlanego przeznaczony do rozbiórki, a uchwałą ZPCz grunt wraz tymi ruinami jest przeznaczony do zbycia. Po rezygnacji z członkostwa mieszkańców ul. Polnej w lutym 2012 r. już w marcu 2012 r. zarząd podjął uchwałę o kontynuacji budowy ruin i zaczął nabór nowych członków, tzw. oczekujących na budowę mieszkań przy ul. Polnej. Znamiennym jest tu fakt, że jednym z członków oczekujących jest wieloletni zaprzyjaźniony lustrator B. B. ze Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, który przeprowadzał lustrację w 1997 r. i wszystkie następne, łącznie z ostatnio zakończoną właśnie w marcu 2012 r. Członkami oczekującymi są także pracownik spółdzielni i jego znajomi, prezes i wiceprezes spółki kooperującej ze spółdzielnią. W ten sposób liczba członków z ul. Polnej wzrosła do 14 wg informacji udzielonych przez prezesa zarządu.

W ten sprytny sposób zniknęła jedna z przeszkód formalnych dla przeprowadzenia podziału spółdzielni. Na dni 18, 19 i 20 czerwca 2012 r. zarząd spółdzielni zwołał walne zgromadzenie członków, w porządku obrad którego, pomimo nieprawomocności uchwały intencyjnej o podziale spółdzielni, znalazł się pkt 11: głosowanie nad uchwałą o podziale spółdzielni. Zarząd skrzętnie ukrywał plan podziału przed mieszkańcami z ul. Polnej. Z pomocą jednego z członków Rady Nadzorczej, przeciwstawiającego się działaniom zarządu, mieszkańcy dotarli do jego kopii. Plan podziału zakłada wydzielenie zasobów (81 budynków) zakupionych nieskutecznie od Huty Ostrowiec aktami notarialnymi (zaskarżanymi bezskutecznie przez mieszkańców ul. Polnej w sądach) i utworzenie z nich Spółdzielni Mieszkaniowej ˝Nowa˝. W dotychczasowej SM ˝Hutnik˝ mają pozostać tylko 2 budynki przy ul. Polnej okrojone z całego majątku pierwotnego (ponad 2 ha gruntów pod zabudowę w centrum miasta, które w planie podziału mają przypaść nowo tworzonej spółdzielni). Plan podziału zobowiązań przypisuje mieszkańcom z ul. Polnej prawie l mln PLN spłaty zadłużenia z tytułu zakupu mieszkań zakładowych huty. Obciąża kosztami zarządzania w okresie od rejestracji podziału do momentu rejestracji SM ˝Nowa˝ majątkiem wyodrębnionym nowo powstającej spółdzielni (tj. 81 budynków) pozostającą spółdzielnię (tj. 2 budynki). Przy zaległościach w opłatach eksploatacyjnych sięgających 40% ich wymiaru rocznego pogrąży to SM ˝Hutnik˝. Dodatkowo w okresie od rejestracji SM ˝Nowa˝ do momentu protokolarnego przekazania jej 81 budynków, działek gruntu, majątku ruchomego w planie podziału zarząd spółdzielni zastrzegł sobie prawo do naliczania odsetek ustawowych za każdy dzień zwłoki w przekazywaniu opłat eksploatacyjnych członków nowo powstałej spółdzielni. Uwzględniając realne zagrożenie zajęcia kont SM ˝Hutnik˝ przez komornika, przekazywanie tych opłat będzie nierealne, a odsetki będą rosły. Uchwała o podziale spółdzielni ustala datę podziału na 31 grudnia 2011 r. Podział majątku i zobowiązań również został zatwierdzony na tę datę. Tymczasem zarząd spółdzielni już po tej dacie rozpoczął zmasowaną akcję inwestycyjną w zasobach mających się wyodrębnić, m.in.:

- ocieplanie wieżowców i pozostałych budynków,

- wymiana dachów,

- budowa instalacji przeciwpożarowych w wieżowcach,

- chodniki i parkingi z kostki brukowej na osiedlach,

- wymiana drzwi i okien.

W ofertach przetargowych zapłata za wykonanie tych prac ma nastąpić po wystawieniu faktury końcowej. Mieszkańcy podkreślają, że od niepamiętnych czasów zarząd nie wykonał praktycznie żadnych większych prac remontowych na ul. Polnej.

Osobną, wartą podkreślenia sprawą, jest plan podziału kosztów spraw sądowych toczących się między spółdzielnią a mieszkańcami ul. Polnej. Od 1998 r. już 14 lat trwają sprawy o dopłaty do wkładów budowlanych wytoczone przez zarząd przeciwko członkom z ul. Polnej 7a. Minęło 5 lat od wydania prawomocnego wyroku oddalającego roszczenie spółdzielni wobec 3 rodzin w sprawie uznanej przez sąd i strony za wiodącą. Mimo upływu 5 lat tylko w jednej sprawie dotyczącej również 3 rodzin sąd wydał prawomocny, korzystny dla mieszkańców wyrok. Przed sądami nadal toczą się sprawy 23 rodzin z ul. Polnej 7a, mimo iż sprawy te są oparte na tych samych podstawach faktycznych, tych samych dokumentach i opinii tej samej biegłej (w sądzie rejonowym – 5 rodzin, a w sądzie okręgowym, na skutek wniesionych przez spółdzielnię apelacji od wyroków, toczą się sprawy 17 rodzin). Sąd, mimo że został poinformowany o zamierzonym podziale spółdzielni, przesuwa terminy wydania wyroków. W drugim budynku przy ul. Polnej 7b zarząd spółdzielni sukcesywnie od 2002 r. wytaczał przeciwko kilkudziesięciu mieszkańcom pozwy o dopłaty do wkładów budowlanych. Ostatnie pozwy wniósł tuż przed podjęciem uchwały intencyjnej o podziale spółdzielni, prawie 10 lat po oddaniu budynku do użytkowania. Przewlekając sprawy sądowe, przez 14 lat skutecznie blokowano im przekształcenie na odrębną własność lokali i wyzwolenie się od prześladujących ich organów spółdzielni poprzez utworzenie wspólnoty. Zmusiło to mieszkańców do wytoczenia do sądu powództw o ustanowienie odrębnych własności lokali przez sąd. Dopiero po wniesieniu pozwów do sądu zarząd spółdzielni podjął uchwały określające odrębne nieruchomości w budynkach na ul. Polnej. Stało się to w listopadzie 2010 r., mimo iż pierwsze wnioski o przekształcenia lokali wpłynęły już w 2000 r. Teraz zarząd, zdaniem mieszkańców, poprzez podział spółdzielni chce również uciec przed kosztami spraw sądowych bezzasadnie przez niego przeciwko nim wytoczonych, a także tych, do wytoczenia których ich zmusił. Uniemożliwi im to prawo do obrony przed niesłusznymi roszczeniami, gdyż bez względu na wynik rozpoczętych przez zarząd spraw ich koszty zmuszeni będą pokryć zawsze oni.

Zagrożenia związane z takim podziałem spółdzielni dodatkowo potęguje wynikająca z ustawy odpowiedzialność solidarna obu spółdzielni za zobowiązania powstałe przed podziałem. Mając na uwadze, że ani dotychczasowa ani nowo powstała spółdzielnia nie będzie w stanie spłacić ponad 20-milionowego długu wobec syndyka i dostawców mediów, wierzyciele mogą zaspokoić się w całości z majątku któregokolwiek z dłużników solidarnych. Istnieje realne zagrożenie, że zaspokoją się majątkiem tego słabszego, czyli mieszkańców ul. Polnej, co potwierdzają nieoficjalne sygnały dochodzące do nich. I chyba to jest jedynym celem forsowanego przez zarząd metodą faktów dokonanych podziału. Tylko w ten sposób zarząd, wraz z pozostałymi osobami uwikłanymi w trwający 15 lat przekręt może go zatuszować i uniknąć ciążącej odpowiedzialności karnej.

Tylko oddłużenie się SM ˝Nowa˝ kosztem 122. rodzin pozostałych w zasobach SM ˝Hutnik˝ umożliwi bezkarną likwidację nowej spółdzielni, bez ujawniania pogmatwanego, rzeczywistego stanu prawnego spółdzielni, jej zasobów i praw majątkowych jej rzekomych członków. Akty notarialne zawarte w latach 1995-1996 zawierają niebezpieczne dla pozostającej spółdzielni zapisy stanowiące tytuły egzekucyjne wg art. 777 K.p.c. wobec WSM ˝Hutnik˝. Niebezpieczeństwo dla mieszkańców z ul. Polnej potęguje fakt bałaganu prawnego, nieuregulowanie go przez kolejne zarządy spółdzielni, ukrywanie dokumentów przed mieszkańcami i prawdopodobieństwo wykorzystania tego stanu do pozbawienia mieszkańców ul. Polnej praw do lokali. Tylko w ten sposób SM ˝Nowa˝ może się oddłużyć.

Przez 15 lat mieszkańcy dwóch budynków przy ul. Polnej 7a i 7b byli uczestnikami postępowania sądowego (jak to oceniają swoimi słowami: włóczeni po sądach i oczerniani przed całym miastem). Sprzedawano ich majątek. A teraz, jak twierdzą, usiłuje się pozbawić ich dorobku całego życia – ich mieszkań. Wszystko to robią organy spółdzielni wybrane przez ludzi, którzy zgodnie z prawem nie powinni być członami spółdzielni. Dzieje się tak przy posiadaniu wiedzy o tych problemach, a mimo to biernej postawie Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, Krajowej Rady Spółdzielczej, Krajowego Rejestru Sądowego, Wydziału Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Ostrowcu Św., syndyka masy upadłości Huty Ostrowiec, miejscowych władz. Bierną postawę, jak twierdzą mieszkańcy, przyjmuje wobec tych problemów również Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim. Nienaturalna jest również przewlekłość toczonych od 14 lat spraw sądowych.

Zdaniem mieszkańców z ul. Polnej wszystko wskazuje na to, że od początku, tzn. od zawarcia umów zakupu zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec, jest realizowany starannie przygotowany plan: świadomie przez 17 lat nie były przekazywane pieniądze z wykupu mieszkań hutniczych będące zobowiązaniem WSM ˝Hutnik˝, celowo wszczynano i przedłużano sprawy sądowe przeciwko mieszkańcom ul. Polnej, aby nie mogli uciec i utworzyć wspólnoty, świadomie pod pozorem podziału spółdzielni wyprowadza się zasoby zakupione od huty, a pozostawia mieszkańców Polnej 7a i 7b z długiem z tytułu ich zakupu razem z tytułem egzekucyjnym przeciwko SM ˝Hutnik˝ (przy czym nie jest istotne, że w części jest to dług solidarny).

W związku z powyższym mamy do Pana Ministra następujące pytania:

1. Czy w ocenie Pana Ministra dopuszczalne jest, aby dla pewności obrotu gospodarczego i dobra społecznego większości w majestacie prawa poświęcić byt 122 rodzin?

2. Czy działania V Wydziału Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim w tej sprawie są prawidłowe?

3. Czy działania X Wydziału Krajowego Rejestru Sądowego Sądu Rejonowego w Kielcach w tej sprawie są prawidłowe?

4. Czy działania Prokuratury Rejonowej w Ostrowcu Świętokrzyskim w tej sprawie są prawidłowe?

5. Jakie konkretne działania mógłby Pan Minister podjąć w obronie poszkodowanych 122 rodzin z ul. Polnej na skutek zawarcia ww. aktów notarialnych, którym sądy powszechne w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej odmówiły prawa ich zaskarżania?

Z poważaniem

Poseł Lucjan Marek Pietrzczyk

Pietrzczyk - poseł

oraz grupa posłów”

Warszawa, dnia 24 lipca 2012 r.

Od Witryny: Pozostali posłowie tej grupy to:

 - Pani Poseł Marzena Okła-Drewnowicz

 - Pan Poseł Zbigniew Pacelt

W tej sprawie pomocy udzielił mieszkańcom Polnej również Pan Poseł Jarosław Rusiecki.

Interpelacja jest z 2012 r. Obecnie sytuacja jest jeszcze dramatyczniejsza, bo syndyk upomniał się o wierzytelności!

Niezmiernie co najmniej dziwnym jest milczenie w tej sprawie posła Marka Gosa, który ostatecznie chyba jest przyjacielem (?) spółdzielców, skoro został przewodniczącym  Komisji Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa spółdzielczego (NPS). Myślimy także, że od posłów Ajchlera i Borowczaka, tak czesto stojących się w „piórka obrońców spółdzielczości”, można by też oczekiwać jakiejś reakcji na e, chyba w sumie przestępcze dzialania.

Kuriozum w tej sprawie jest fakt, że prezes tej SM to czołowy  „lustrator” dr Jankowskiego z ZRSM RP

W.I.Lenin: Władzy raz zdobytej, NIE ODDAMY NIGDY!!

Z strony ECIO:

„Dotychczasowa Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej walczy o przetrwanie.

W obawie przed rozliczeniem 17 czerwca br podjęła uchwałę  o unieważnieniu  wyborów nowych przedstawicieli oraz podjętych przez nich uchwał.

Zdobycie tekstu tej uchwały  kosztowało nas trochę czasu  bowiem niezbadane są  losy obiegu dokumentów w tej spółdzielni, niemniej jednak prezentujemy odnaleziony tekst po podpisaniu go przez sekretarza zebrania .

Podczas przekazania dokumentu pani sekretarz poinformowała nas o swojej  rezygnacji z funkcji przedstawiciela tej spółdzielni.

- Rada podjęła uchwałę o niedopuszczeniu do zebrania nowo wybranych przedstawicieli, które zaplanowane jest na przyszły poniedziałek. Uznała tym samym, że zebrania grup członkowskich i wybór przedstawicieli były niezgodne ze statutem spółdzielni, wręcz nielegalne – podkreśla Agnieszka Wojciechowska van Heukelom.
- Dlaczego rada nadzorcza nie chce dopuścić do zebrania? Bo przedstawiciele mają prawo ją odwołać i doprowadzić od upadłości spółdzielni, za co członkowie rady będą odpowiadać – dodaje Wojciechowska.
Jeden z komentarzy:
„Średnio mieszkanie kosztuje jakieś 200tys. Wystarczy sprzedać 185 mieszkań spółdzielców co nie wykupili je na własność. I macie na spłatę 37mln. Można zrobić losowanie żeby było sprawiedliwie. Potem lokatorzy z tych mieszkań będą płacić nowym właścicielom czynsz zamiast spółdzielni i staną się najemcami. I dług zniknie. I wszystko wróci do normy a wy wszyscy w końcu zaczniecie myśleć i chodzić na zebrania i interesowac się co robi wybrany przez was prezes i zarząd!!!

23 posiedzenie Komisji

 

urobek wg stanu na 29.05.14

komunikat

Protokół  22 posiedzenia Komisji

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/biuletyn.xsp?skrnr=NPS-22

100_4069

 

 

 

 

Cnota twarzy nie chowa.

Wiesław Barański – Prezes SM Pojezierze w Olsztynie

http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,15366740,Spoldzielnia_Pojezierze_interpretuje_papieza_Franciszka.html

http://www.express.olsztyn.pl/artykuly/prezes-wieslaw-baranski-nie-chcial-dzis-w-sadzie-bronic-sie-sam#slide-0-field_artykul_zdjecia-8506

Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie – SSO Adam Barczak

http://ro.com.pl/chcial-sie-okaleczyc-a-omal-nie-zabil-matki/0185518

http://olsztyn.sr.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=13:prezesi-sdu&catid=32&Itemid=24

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,10398870,Olsztyn__Wyrok_ws__spoldzielni_Dostepny_Dom_odroczony.html

Nasze uznanie dla Sędziego Krawczaka.

Sąd Rejonowy  (po lewej) i Sąd Okręgowy ( po prawej) w Zielonej Górze.

Spierały się dwa sądy o właściwość rzeczową a więc o to, który z nich jest uprawniony do rozpoznania wniosku o zobowiązanie spółdzielni do wydania członkowi kopii dokumentów. Spór kompetencyjny wymiaru obrócił się przeciwko wnioskodawcy w części dotyczącej wysokości opłaty sądowej, która mogła być niższa gdyby Sąd Okręgowy w Zielonej Górze uznał swoją właściwość. Ponieważ z naszej informacji wynika, że spory w tej sprawie toczą się pomiędzy instancjami sądowymi na terenie całego kraju publikujemy Zarządzenie wydane w dniu 21  lutego  2014r przez SSR w Zielonej Górze Piotra Krawczaka, który z celująca wręcz  logiką wyprowadza bardzo trafne w naszej ocenie wnioski z obowiązującego  stanu prawnego.

 

Zarządzenie sądu+zażalenie

Sprawa dotyczy dziury w prawie polegającej na braku jednoznacznych  przepisów, które pozwalałyby nam  na uzyskanie w postępowaniu sądowym orzeczenia  nakazującego spółdzielni  wydanie  kopii dokumentów przewidzianych przez art. 81 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, jeśli spółdzielnia uchyla się od tego obowiązku. Chodzi o takie dokumenty jak statut, regulaminy, uchwały organów spółdzielni, protokoły obrad organów spółdzielni, protokoły lustracji, roczne sprawozdania finansowe oraz umowy usługowe  a także faktury  dotyczące tych umów.  

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych zawiera co prawda przepis (art. 273), który daje sądowi możliwość ukarania grzywną prezesa odmawiającego udostępnienia nam kopii żądanych dokumentów, ale to nie rozwiązuje sprawy, bo wyrok nakładający karę grzywny na niesubordynowanego członka  zarządu nie jest jednocześnie wyrokiem orzekającym obowiązek wydania nam spornych dokumentów. Prezesi płaca więc grzywnę i dalej odmawiają nam dostępu do niewydanych dokumentów.

W ustawie „Prawo spółdzielcze” istnieje też przepis (art. 18,  §3), który daje nam możliwość zwrócenia się do sądu rejestrowego z wnioskiem o zobowiązanie spółdzielni do udostępnienia nam dokumentu, ale dotyczy on tylko umowy usługowej a pozostałych dokumentów nie. Na dodatek ten przepis daje możliwość ubiegania się wyłącznie o nakaz udostępnienia  wglądu do umowy a nie o udostępnienie kopii umowy.

Zachodzi więc pytanie: czy w tej sytuacji członkowie spółdzielni mieszkaniowych mogą zwrócić się do sądu a jeżeli tak, to do którego sądu [gospodarczego (rejestrowego),  czy raczej cywilnego], o zobowiązanie spółdzielni do wydania kopii dokumentów wymienionych w art. 81 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych?

W przykładowej sprawie członek Spółdzielni Mieszkaniowej  GÓRCZYN w Gorzowie Wielkopolskim zwrócił się do spółdzielni o wydanie kserokopii list obecności Walnego Zgromadzenia, które odbyło się w częściach w kwietniu 2013r, a także list osób kandydujących do Rady Nadzorczej wybranej przez to Walne. Przedmiotowe listy są integralną częścią protokołu Walnego, zgodnie więc z art. 81 usm, członek spółdzielni ma prawo wnoszenia o  wydanie kopii tych dokumentów. Spółdzielnia, rzecz oczywista, odmówiła. Zainteresowany  skierował więc do Sądu Rejestrowego wniosek o zobowiązanie spółdzielni do wydania żądanych dokumentów. Sąd Rejestrowy po analizie treści  art. 18,  §3 ustawy Prawo spółdzielcze  uznał, że na podstawie tego przepisu może rozstrzygać wyłącznie w sprawie odmowy wydania przez spółdzielnię kopii umowy a wniosek dotyczy innych dokumentów. Zdaniem Sądu Rejestrowego fakt, że ustawa nie przewidziała szczegółowej ochrony dla roszczenia wydania pozostałych dokumentów nie oznacza, że takie roszczenie nie posiada żadnej ochrony prawnej. Takie żądanie podlega bowiem ochronie zapewnianej przez Państwo poprzez sprawowanie wymiaru sprawiedliwości. Ponieważ możliwość wystąpienia z żądaniem udostępnienia dokumentów ma  charakter ogólnie rzecz biorąc  cywilny  to podlega rozpoznaniu w procesie ( postepowanie przed Sadem Rejestrowym jest nieprocesowe).  Z uwagi na fakt, że jest to żądanie niemajątkowe, to zgodnie z art. 17 pkt. 1 kpc  należy do właściwości sądów okręgowych.

W myśl tego założenia sprawa została skierowana do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze. Sąd Okręgowy był jednak innego zdania i zwrócił sprawę do Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego. Zgodnie z art. 200, §2 kpc Sąd Rejonowy został związany postanowieniem Okręgówki i musiał sprawę rozważyć. Wniosek został więc zwrócony członkowi spółdzielni  z uwagi na nieprawidłową opłatę z możliwością uzupełnienia jej w ciągu 7 dni co przywróciłoby bieg sprawy. Wniesiona opłata wynosiła 40zł zgodnie z art. 23 ustawy o kosztach sądowych, a sąd rejestrowy uznał, że należna mu opłata wynosi 300zł zgodnie z art. 59 tej ustawy. Podzielamy stanowisko sędziego. Art. 23 ustawy o kosztach sądowych dotyczy innych postępowań nieprocesowych, które Sędzia Piotr Krawczak wymienia w orzeczeniu. Opłaty w postępowaniu rejestrowym, nawet jeśli nawet mają charakter sprawy nie związanej (jak niniejsza)  z wpisem do KRS-u regulowane są przez rozdział 5 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Gdyby sprawę przejął zgodnie z twardą logiką Sąd Okręgowy opłata byłaby podstawowa (to termin ustawowy) i wynosiłaby 30 zł.

Kolega z SM Górczyn nie był zadowolony z orzeczenia i je zaskarżył ale my je bardzo polecamy. To jest orzeczenie bez najmniejszego potknięcia. Powinno służyć za wzorzec uzupełniający dotkliwą dla nas  lukę w prawie. Gratulujemy Sędziemu Piotrowi Krawczakowi z Sądu Rejonowego w Zielonej Górze a jego orzeczeniu wystawiany ocenę celującą.

Czytajcie, bo orzeczenie  jest naprawdę perfekcyjne  w szczególności w zakresie twierdzenia, że istniejąca luka w przepisach nie dowodzi braku ochrony prawnej dla żądania wydania dokumentów przez spółdzielnię mieszkaniową.

Prokurator w warszawskiej Śródmiejskiej

http://www.pb.pl/3733715,62603,prokurator-przeswietla-bogata-spoldzielnie

PAŃSTWO w PAŃSTWIE – program z 15czerwca br. Doktor Wojciech Marusza chciał stworzyć centrum medyczne. Wynajął 4 lokale od Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Warszawie  i przeprowadził gruntowną ich przebudowę dla potrzeb zakładu opieki medycznej. Spółdzielnia wypowiedziała mu umowę. Sąd uznał, że umowa jest ważna. Wtedy spółdzielnia dwukrotnie podniosła czynsz. Gdy najemca nie zgodził się z tą decyzją i płacił dotychczasową stawkę, spółdzielnia zakręciła wodę i wymontowała część instalacji.  

http://www.ipla.tv/Panstwo-w-panstwie-wojciech-marusza/vod-5962277#/page_container

Proponujemy kliknąć opcję: „Oglądaj na www”. Zdjęcie zwiastujące program nie pochodzi z tego reportażu.

Pozostali uczestnicy programu:

 

SPÓŁDZIELCY „STAJĄ OKONIEM”!

Coś zaczyna się dziać DOBREGO z świadomością członków polskich SM. Coraz wiecej dociera do nas sygnałów, że członkowie SM przestają być bierni i biorą udział w Walnych, jednocześnie mówiąc na nich „veto” dyktatorskim zapędom prezesów. Oto jeden z takich przykładów. Tym razem Sosnowiec.

„SM „Środula” powiedziała Niezależnym NIE !!!

SM „Środula”

Odbyło się Walne Zgromadzenie w SM Środula.

 W trakcie walnego odbyło się między innymi głosowanie nad udzieleniem absolutorium dla członków Zarządu za okres, w którym w spółdzielni funkcje kierownicze pełnili Niezależni. Niezależni (grupa prezesa) nie uzyskali absolutorium. To znaczy spółdzielcy zdecydowanie negatywnie ocenili ich pracę. Były członek Zarządu SM Środula, Pan Marcin Latos (członek Niezależnych) otrzymał zero głosów. Chciałoby się powiedzieć zgodnie za znanym powiedzeniem: „mniej niż zero”. Interesujące jest to, że również negatywnie ocenili jego pracę inni członkowie Niezależnych, w tym członek zarządu Niezależnych, radny z dzielnicy Środula.

I co Pan Marcin Latos zamierza robić dalej ?

 Otrzymał zadanie od Niezależnych: przejąć Spółdzielnię Zagórze !!!

SM Zagórze

Pan Marcin Latos na spotkaniu Niezależnych odbytym w SM Hutnik został wyznaczony do zorganizowania akcji przejęcia Spółdzielni Zagórze.

Proszę Państwa organizacyjne zebrania Niezależnych na terenie Zakładu pracy ?   W SM Hutnik jest to tryb normalny.

Jak może być inaczej skoro Zarząd Spółdzielni SM Hutnik jest równocześnie Zarządem Stowarzyszenia Niezależnych.

 Przy okazji przytoczymy pewne efekty działalności Niezależnych w Hutniku.

 Aktualnie SM Hutnik zaciągnęła kredyty w wysokości ponad 30 mln. Wstępnie potwierdzona jest kolejna pożyczka w wysokości ponad 13 mln zł. Każda pożyczka, kredyt musi mieć zabezpieczenie.

Zabezpieczeniem pożyczki 13 mln ma być kolejny kredyt w wysokości 15 mln złotych (oświadczenie prezesa SM Hutnik pana Macieja Adamca na Walnym SM Hutnik). Zabezpieczeniem pożyczki kredyt; kredytu pożyczka; itd.

Jak państwu podobają się te miliony ? Są to miliony, które będą spłacać spółdzielcy z Hutnika. Spółdzielcy z Hutnika chyba lubią takie zabawy w miliony.

  W Hutniku trwają prace termomodernizacyjne.

 Koszt prac termomodernizacyjnych w spółdzielniach w Sosnowcu kształtuje się na poziomie 200 lub poniżej 200 zł za m2.

 W SM Hutnik koszt ten wynosi powyżej 400 zł za m2.

 Wyrok UOKIK na spółdzielnię Hutnik

 UOKIK nakłada karę pieniężną w wysokości 42.294 zł na Spółdzielnię Mieszkaniową Hutnik. Kto będzie płacił. Zarząd czy spółdzielcy ? pytanie chyba retoryczne. „W ocenie Prezesa Urzędu przeprowadzone w niniejszej sprawie ustalenia wskazują na to, iż celem działania Spółdzielni było uniemożliwienie rozpoczęcia świadczenia przez XXXXX” usług telekomunikacyjnych w jej zasobach, co świadczy o umyślności działania Spółdzielni”.

 Dlaczego Zarząd ogranicza działanie niektórych firm ?

 Czy celem działania Niezależnych jest więc troska o spółdzielnie ?

Proszę ocenić na Walnym Zgromadzeniu Spółdzielni Zagórze.”

Źródło: http://lokator.manifo.com/blog/spoldzielnia-srodula-powiedziala-niezaleznym-nie–co-powie-niezaleznym-spoldzielnia-zagorze-

Sąd cofnął werdykt śledczego.

8 kwietnia br. Sąd Rejonowy uchylił postanowienie prokuratora  o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie zaniechania lustracji  w SM  OŚWIATA  w Nysie. Dochodzenie zostało wznowione. Czekamy na wynik postępowania.

Pełny tekst:

Postanowienie SR – uwzględnienie zażalenia

Poprzednia publikacja w sprawie:

http://temidacontrasm.info/lustracji-nie-bylo-i-nie-bedzie/

Niezatapialny ustrzelony!

Kariatydy w gmachu Sądu Najwyższego

Pamiętacie małą spółdzielnię w Nysie, w której przez ostatnich dziesięć lat nie było lustracji?http://temidacontrasm.info/lustracji-nie-bylo-i-nie-bedzie/

Do tej sprawy wrócimy niebawem,  bo jest w niej zaskakujący zwrot.

Grupa niepokornych lokatorów walczy tam o elementarną spóldzielczą praworządność. Na jej czele stoi kolega Edward Stajak. Za działania podejmowane w obronie swoich praw prezes pozbawił członkostwa 19-tu z ogólnej  liczby 124 członków spółdzielni.

Dariusz Skirewski – prezes zarządu SM OŚWIATA  w Nysie

Nyski rekin ma takie długie ręce, że jak się wydawało,  sięgają aż do Sądu Najwyższego. Pod koniec ubiegłego roku SSN Dariusz Dończyk  zablokował skargę  kasacyjną wniesioną przez  15 członków SM Oświata i dotyczą uwłaszczenia lokali, w których mieszkają. Skarga została oddalona przez sędziego Dończyka w postępowaniu przesądowym ( postanowienie w sprawie  sygn. akt V CSK 562/12 z dn. 19 września 2013r) . Sędzia pewnie nie chciał dopuścić  do rozpoznania przez trzyosobowy skład sędziowski postawionego w skardze zagadnienia prawnego bo SN musiałby uchylić wyroki pierwszej i drugiej instancji. Zostały bowiem wydane w oparciu o fałszywe twierdzenie, że ustawowy termin „przed przekazaniem”  (chodzi o przekazanie zakładowych budynków do spółdzielni mieszkaniowej) oznacza to samo co „w dacie przekazania”. SN rozstrzygając to zagadnienie musiałby bez wątpienia przyznać, że termin „przed przekazaniem” jest o wiele szerszy od pojęcia „w dacie przekazania”,  określa bowiem czas w przedziale lewostronnie otwartym,  dotyczy więc daty przekazania i niezamkniętego  okresu wcześniejszego. Uznanie przez SN  tego faktu byłoby argumentem świadczącym na korzyść wnoszących skargę członków spółdzielni.

A wracając do meritum: Kolega Stajak zaskarżył uchwałę RN o pozbawieniu go członkostwa. W pierwszej instancji przegrał ( mieliśmy okazję uczestniczyć w tej parodii procesu bo publikowaliśmy tu elektroniczny zapis przebiegu dwu rozpraw, jakie odbyły się w sprawie.) Apelacja przyniosła Koledze Stajakowi  wygraną ale prezes wystąpił o kasację wyroku drugiej instancji:

http://temidacontrasm.info/chody-w-sadzie-najwyzszym/

29 kwietnia br. SSN Marta Romańska oddaliła w postępowaniu przedsądowym wniesioną przez prezesa  skargę  kasacyjną. Podstawą skargi był zarzut, że zastosowane przez ustawodawcę kryteria wykluczenia czyli „rażące niedbalstwo” i „wina umyślna” są pojęciami nieostrymi budzącymi wątpliwości i rozbieżności w orzecznictwie, co uzasadnia potrzebę ich wykładni.

Sędzia orzekła, iż oczekiwanie, że na kanwie problemów ujawnionych w tej skardze SN określi katalog zachowań, które wyczerpią zakres obu pojęć, jest obarczone błędem logicznym. Takie katalogi zachowań przyporządkowanych obydwu kwestionowanym terminom, które kwalifikują do odebrania podmiotowi spółdzielni  statusu  jej członka,  powinien określać statut spółdzielni.

 

Pełny tekst wyroku

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Kasacja-oddalona.pdf

SSN Marta Romańska

http://nawokandzie.ms.gov.pl/numer-3/wydarzenia-3/nominacje-do-sn.html#prettyPhoto

Nietykalny dotąd impertynent arogancko lekceważący każdą spółdzielczą regułę  dostał lekcję pokory. Ciekawe czy mu to cokolwiek pomoże.

 

 

 

ŁÓDŹ BEZ PRĄDU !!!

„Spółdzielnia Mieszkaniowa Śródmieście bez prądu?

Enea zrywa umowę!!!

Firma Enea w piątek postanowiła wstrzymać dostawy energii do budynków SM Śródmieście w Łodzi. Spółdzielnia winna jest Enei 500 tys. zł i do piątku nie uregulowała nawet części długu, co było warunkiem utrzymania dostaw prądu.

Enea poinformowała w piątek, że wypowiedziała umowę sprzedaży energii elektrycznej dla spółdzielni gdyż upłynął kolejny i jednocześnie ostateczny termin, w którym „Śródmieście” miało uregulować dług lub jego część. Umowa przestanie obowiązywać 30 czerwca. Równocześnie Enea poinformowała o wypowiedzeniu umowy lokalnego operatora sieci dystrybucyjnej – PGE Dystrybucja.

Upłynął kolejny, dodatkowy, tym razem już jednak ostateczny termin na uregulowanie należności lub jej części. Wyznaczyliśmy go na prośbę zarządu spółdzielni w poniedziałek 9 czerwca, z własnej inicjatywy wstrzymując równocześnie procedurę wyłączania dostaw energii - podkreśla Sławomir Krenczyk, rzecznik prasowy Enei.
- W związku z brakiem uregulowania należności, wypowiedzieliśmy umowę sprzedaży energii elektrycznej. Umowa przestanie obowiązywać 30 czerwca. Równocześnie poinformowaliśmy o tym lokalnego operatora sieci dystrybucyjne – PGE Dystrybucja.
ENEA podkreśla, że pomimo wyznaczenia spółdzielni oddzielnego konta, które miało umożliwić pominięcie komornika zajmujacego konta SM Śródmieście, pieniądze nie wpłynęły.
- Na dedykowanym klientowi koncie nie stwierdziliśmy żadnej wpłaty - zaznacza Sławomir Krenczyk. - Zarząd spółdzielni był wielokrotnie, bezskutecznie wzywany do spłaty zadłużenia, wielokrotnie też nie dotrzymywał kolejnych terminów, także tych uzgodnionych wspólnie, przez obie strony. W tej sytuacji będziemy dochodzić naszych roszczeń w sposób przewidziany w przepisach prawa. Wypowiedzenie umowy przez firmę ENEA nie oznacza od razu wstrzymania wind w wieżowcach czy braku światła na klatkach schodowych. – Uruchomiliśmy nadzwyczajną, indywidualną procedurę, bo wyłączenie dostaw miałoby niekorzystny wpływ na komfort i bezpieczeństwo mieszkańców, którzy nie są winni zaistniałej sytuacji - podkreśla Krenczyk.
Do 30 czerwca SM Śródmieście ma czas na znalezienie nowego sprzedawcy prądu. W przeciwnym razie od 1 lipca uruchomiona zostanie sprzedaż rezerwowa, organizowana prze lokalnego operatora sieci dystrybucyjnej.
- Niestety, zarząd spółdzielni nie wie, kto jest rezerwowym dostawca prądu, bo nie koniecznie musi to być PGE. Dlatego trzeba to jak najszybciej ustalić i zacząć negocjować stawki z drugim dostawcą, bo na pewną są one wyższe niż te, które oferuje Enea – mówi Agnieszka Wojciechowska von Heukelom, wybrana przez spółdzielców na męża zaufania.
Wojciechowskiej nie dziwi, że na konto wyznaczone przez Eneę pieniądze nie wpłynęły.
- Od wtorku zarząd spółdzielni nie podał, ile lokatorzy muszą płacić za poszczególne media, w tym za prąd. Ostatecznie okazało się, że opłata za energię jest ukryta w kosztach eksploatacyjnych a nie w mediach. Nic dziwnego, że lokatorzy nic nie wpłacili na konto Enei. Oczywiście poinformowałam prokuraturę o niepodawaniu przez zarząd części składowych czynszu – mówi Wojciechowska von Heukelom. Dobrze, że wcześniej udało się ustalić, ile spółdzielcy mają płacić za dostawę ciepła. Dzięki temu na konto Dalkii wpływają systematycznie bieżące opłaty. Natomiast wkrótce mogą się zacząć poważne problemy z windami, ale nie ze względu na dostawy prądu.
- Coraz więcej wind jest w kiepskim stanie. W wieżowcu na przeciwko Galerii Łódzkiej działa już tylko jedna winda. A nie ma za co wykonać napraw, bo nie ma funduszu remontowego – zaznacza Wojciechowska.


Źródło: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3472331,enea-zrywa-umowe-z-sm-srodmiescie-nie-bedzie-pradu,id,t.html?cookie=1

               http://lodz.naszemiasto.pl/artykul/spoldzielnia-mieszkaniowa-srodmiescie-bez-pradu-enea-zrywa,2322852,t,id.html

Bandziory to kolesie prezesa!

 

„Prezes mocny w gębie

Prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Śródmieście” w Szczecinie groził pobiciem działaczce społecznej.

Sąd okręgowy orzekł więc, że mężczyzna musi za to zapłacić grzywnę: 5 tys. zł. Mariana K. czeka jeszcze proces cywilny o odszkodowanie i zadośćuczynienie.

Prezes Marian K. groził Oldze S., która wcześniej wielokrotnie występowała w obronie mieszkańców spółdzielni (m.in. doprowadzając do licznych sądowych procesów przeciwko zarządowi „Śródmieścia”). Do popełnienia przestępstwa doszło na korytarzu Sądu Rejonowego w Szczecinie w marcu 2009 r. Oboje brali udział w postępowaniu dotyczącym rzekomego wykroczenia popełnionego przez władze SM. W trakcie przerwy, zarządzonej przez przewodniczącą składu sędziowskiego, kilkoro członków spółdzielni dyskutowało o przebiegu procesu. W pewnym momencie podszedł do nich prezes K. Powiedział jedno zdanie: „Jak będzie pani dalej walczyć ze spółdzielnią, to naślę na nią bandziorów i panią pobiją”. Olga S. odebrała słowa prezesa jako groźbę.”

Autor:Leszek Wójcik

Od admina witryny:  Marian K. od dwoch lat nie jest już prezesem zarzadu tej SM

Źrodło: http://www.24kurier.pl/aktualnosci/Szczecin/Prezes-mocny-w-gebie

 

A jednak można!

Z zaprzyjaźnionej strony z Zabrza:

„Spółdzielcy ADS Zachód pokazali czerwoną kartkę zarządowi

Spółdzielcy na wczorajszej części Walnego wystawili zarządowi ZSM czerwoną kartkę! Nie tylko ze względu na kolor rozdanych wczoraj mandatów, choć czasem warto odczytywać znaczenie symboli. Gdyby Walne ograniczało się tylko do ADS Zachód to już dziś moglibyśmy ogłosić, że nasza Spółdzielnia jest na dobrej drodze do przywrócenia jej … Spółdzielcom.

Osoby, które zdecydowały się poświęcić wczorajsze popołudnie wieczór i część nocy (obrady zakończyły się po godz. 1:00) – z całą pewnością mogą mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Udało się zadbać o sprawiedliwość podczas głosowań, choć wymagało to zaangażowania kilku osób w liczenie głosów i głośnego domagania się powtórzenia głosowań w przypadku rozbieżności w wynikach ogłaszanych przez pracowników działu organizacyjno-samorządowego ZSM, w porównaniu z wynikami podawanymi przez osoby niezależne od Zarządu ZSM. Spółdzielcy, którzy z determinacją dążą do zmian w sposobie zarządzania zasobami ZSM stanowili wczoraj większość (!!!), co przełożyło się przede wszystkim na składy komisji oraz prezydium tej części Walnego. Nie było to jednak łatwe zadanie. Nasz głos z pewnością był wczoraj słyszalny, a poparcie dla długo oczekiwanych zmian zdecydowanie przeważające.

Wczoraj udowodniliśmy, że mimo wielu przeszkód i kłód pod nogi nam rzucanych, można prowadzić skuteczną walkę o przywrócenie normalności w naszej Spółdzielni oraz zasady ‚nic o nas bez nas’.

Dziękujemy Wam drodzy Spółdzielcy, którzy byliście obecni na trzech już przeprowadzonych częściach Walnego! Apelujemy o liczną obecność, ale także determinację w domaganiu się swoich praw na pozostałych jeszcze częściach Walnego.”

Źródło: http://www.zsm.zabrze.pl/

Tu są linki do opisów jak prezes „rzadzi”:

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,10692581,Slone_oplaty_za_cieplo__Nawet_kilka_tysiecy_doplaty.html?pelna=tak

http://nz24.pl/aktualnosci/lokatorka-wygrala-w-sadzie-ze-spoldzielnia/

http://nz24.pl/aktualnosci/zsm-przegrala-w-sadzie/

http://nz24.pl/publicystyka/spoldzielcy-walcza-o-sprawiedliwosc/

http://nz24.pl/publicystyka/spoldzielcy-ida-do-sadu-i-prokuratury/

Włodzimierz Bosowski – Prezes Zabrzańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej

A tutaj jest „list pochwalny”, który sobie prezes napisał:

http://www.strefa-gospodarki.pl/index.php/98-55-lat-istnienia-zabrzanska-spoldzielnia-mieszkaniowa.html

http://www.zabrzezsm.pl/ads-zachod.html

Prokuratorze, co z Tobą? DZIAŁAJ!!

Do Prokuratora Okręgowego w  Kielcach

Pana Pawła Sokoła

Paweł Sokół -Prokurator Okręgowy w Kielcach

http://www.polskieradio.pl/5/562/Galeria/688278/9

„My, mieszkańcy budynków przy ul. Polnej 7A i 7B w Ostrowcu Świętokrzyskim, zwracamy się z wnioskiem o zbadanie sprawy podziału Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” w Ostrowcu Świętokrzyskim

W grudniu 2006 r. Prokurator Okręgowy w Kielcach złożył pozew do Sądu Okręgowego w Kielcach o ustalenie nieważności umów kupna -sprzedaży nieruchomości. Prowadzone pod sygn. akt IC 3238/06 (IIPc 231/06) postępowanie dotyczyło zakupu zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec S.A. przez Własnościową Spółdzielnię Mieszkaniową „Hutnik” w Ostrowcu Świętokrzyskim. Umowy te zostały zawarte w wyniku przestępstwa, jednak Sądy utrzymały je w mocy, sankcjonując, naszym zdaniem, skutek przestępstwa w imię tzw. ważnego interesu społecznego. Zupełnie pominięto w tym wszystkim nasz interes. Podstawą utrzymania w mocy umów było potwierdzenie uchwałą nr 15/2008 Rady Nadzorczej SM „Hutnik” (tj. tworu powstałego wskutek przestępstwa) nieistniejących (niepodjętych) uchwał Rady Nadzorczej WSM „Hutnik”. Uchwała ta została podjęta wyłącznie głosami członków zamieszkujących w zasobach zakupionych tymi umowami. My członkowie, w których imieniu zakupiono te zasoby, jednogłośnie żądaliśmy unieważnienia tych niekorzystnych umów zawartych bez naszej zgody (Walnego Zgromadzenia Członków WSM „Hutnik”).
Umowy te rodziły zobowiązanie w wysokości prawie 18 mln zł. Zobowiązywały także Spółdzielnię do sukcesywnego odprowadzania do Huty środków pieniężnych uzyskanych z wykupu własnościowego prawa do lokali. Ostateczny termin zapłaty całości zobowiązania upływa 1 września 2015 r. Tymczasem nadal pozostaje niespłaconych prawie 16 mln zł pomimo, iż Zarząd Spółdzielni zbył prawa do niemalże wszystkich lokali. W 2007 r. złożyliśmy zawiadomienie (sygn. akt 1Ds1772/07) o popełnieniu przestępstwa przez członków Zarządu i Rady Nadzorczej SM „Hutnik”, polegającego na nieodprowadzaniu środków pieniężnych do Huty Ostrowiec (a obecnie Syndyka Masy Upadłości Huty Ostrowiec).

Prokuratura Rejonowa i Sąd Rejonowy ostatecznie odmówiły wszczęcia dochodzenia ze względu na znikomą (oczywiście wg nich) szkodę.

W aktach notarialnych jest zawarty zapis o dobrowolnym poddaniu się WSM „Hutnik” egzekucji w przypadku niespłacenia należności. Termin ostatecznej zapłaty mija 1 września 2015 r. Organy SM „Hutnik”, składające się wyłącznie z osób zamieszkujących nabyte od Huty Ostrowiec zasoby, które konwalidowały uchwały dotyczące zakupu i aprobowały nieprzekazywanie środków z wykupu mieszkań, w czerwcu 2012 r. pojęły uchwałę o podziale Spółdzielni. Ze Spółdzielni mieszkaniowej miałby wydzielić się nowy podmiot – Spółdzielnia Mieszkaniowa „Nowa”, utworzona z zasobów zakupionych od Huty Ostrowiec i do tej pory niezapłaconych. W dotychczasowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” z tytułem egzekucyjnym za zakup zasobów mieszkaniowych SM „Nowa” pozostały jedynie dwa budynki niezakupione od Huty przy ul. Polnej 7A i 7B, zbudowane ze środków własnych osób w nich mieszkających.


Naszym zdaniem, jest to ucieczka przed ciążącymi zobowiązaniami, pozornie tylko zgodna z prawem. Utwierdza nas w tym przekonaniu fakt bezpardonowego dążenia do przeprowadzenia tej „operacji” mimo, iż w przypadku podziału w dotychczasowej SM „Hutnik” pozostanie tylko jeden pełnoprawny członek Spółdzielni, co jest niezgodne z ustawą Prawo spółdzielcze. W lutym 2012 r. gremialnie zrezygnowaliśmy z członkostwa w Spółdzielni. Aby obejść problem braku zdolności podziałowej Zarząd SM „Hutnik” w kwietniu 2012 r. zwerbował tzw. członków oczekujących na budowę mieszkań przy ul. Polnej. Wśród członków oczekujących są pracownicy Spółdzielni, lustrator i prezesi spółek kooperujących ze spółdzielnią. W dniu 22 czerwca 2012 r. z inicjatywy Zarządu SM „Hutnik” Walne Zgromadzenie Członków podjęło uchwałę o podziale spółdzielni. Prosimy o wnikliwe przyjrzenie się działaniom osób, tworzących organy SM „Hutnik” i stosowne wykorzystanie niniejszego zawiadomienia”.
Mieszkańcy budynków z ul. Polnej 7A i 7B

============================================================================================================

W tym linku jest tekst dosadnie obrazujący jak „prezes prezesów” Alfred Domagalski, „olał”(wybaczcie ten wulgaryzm) członków SM Hutnik:

http://www.ostrowiecka.pl/ostrowiec-swietokrzyski/miasto/5081-zarzd-krajowej-rady-spodzielczej-pomoe-rozwiza-konflikt-na-ogrodach