AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

Mówimy: SPRAWDZAM!

Nowa władza. Nowy rząd. Nowy PREZYDENT. I nowi parlamentarzyści. Wszyscy „na wyścigi” głoszący „otwarcie na człowieka”, głoszący empatię dla zwykłych ludzi i „rozwalający stary system”, nieprzyjazny „szaremu” obywatelowi. Tworzący nawet specjalne instytucje mające temu „szarakowi” pomóc.indeksSPRAWDZAMY!

Dzisiaj nasze Koleżanki, Panie Joanna Gniewek i Iwona Możejko, składają w tym biurze z powyższego plakatu, pisma interwencyjne w sprawie Pani Marii Pawelec, o której to sprawie piszemy już od dłuższego czasu, a ostatnio tutaj:

http://temidacontrasm.info/kogo-oslania-aparat-panstwa/

Oto ich treść:

Prezydent RP
Pan Andrzej Duda

Stowarzyszenie Poszkodowanych Bezczynnością Organów Spółdzielni Mieszkaniowych TEMIDA W Rudzie Śląskiej zwraca się do Pana Prezydenta z prośbą o udzielenie pomocy prawnej p. Marii Pawelec – posiadaczce spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w Spółdzielni Budowlano Mieszkaniowej OSIEDLE KABATY w Warszawie. Pani Maria w sposób wręcz nieludzki została pokrzywdzona przez organy naszego państwa powołane do ochrony prawa, które pozbawiły pokrzywdzoną środków do życia. Pokrzywdzona jest schorowaną (ostatnio przebyła dwa zawały) emerytką i mieszka z synem, który wymaga wsparcia ponieważ wybudził się ze śpiączki. Przewrotność i bezduszność rozstrzygnięć jakie zapadły w sprawie p. Marii Pawelec budzi nasze najwyższe oburzenie. Sytuacja p. Mari jest też przedmiotem naszej troski o to, że w najbliższej przyszłości poszkodowany przez nasze Państwo obywatel zostanie pozbawiony dachu nas głową i jesień swojego życia będzie zmuszony spędzić w przytułku. Nasz raport w przedmiotowej sprawie ma formułę ankiety w celu zwięzłego przedstawienia sprawy.
I. Dane osoby pokrzywdzonej (imię, nazwisko, adres)

Maria Pawelec, ul. Dembego 22a / 41, 02-796 WARSZAWA

II. Krótki opis sądowej krzywdy:
Z renty rodzinnej pokrzywdzonej komornik pobiera miesięcznie 539,02 zł tytułem egzekucji kwoty zasądzonej na rzecz Spółdzielni Budowlano Mieszkaniowej Osiedle Kabaty w Warszawie prawomocnym wyrokiem wydanym w 2008r. Sąd nałożył na pokrzywdzoną obowiązek spłaty normatywu (odsetek od kredytu przejściowo wykupywanych niegdyś przez Skarb Państwa w celu ochrony kredytobiorców przed galopującym wzrostem oprocentowania zobowiązań kredytowych). Kredyt został udzielony na sfinansowanie budowy budynków mieszkalnych. Rzecz w tym, że uznane przez wymiar odsetki dotyczą kredytu przyznanego spółdzielni na budowę innego zespołu budynków, które powstały po oddaniu do użytkowania budynku, w którym mieści się lokal pokrzywdzonej. Świadczenie wypłacane pokrzywdzonej po potrąceniu zasądzonej kwoty wynosi 1248,01 zł a miesięczne rachunki wystawiane przez spółdzielnię z tytułu czynszu i roszczenia w sprawie dalszej spłaty normatywu wynoszą 1275,27zł. Pozostawia to poszkodowaną bez środków do życia.

Zasadzona kwota (46.950,62 zł) jest nie do spłacenia ponieważ codziennie podrażają ją odsetki od niespłaconej należności głównej oraz horrendalne koszty komornicze.
Sprawa była też przedmiotem dwóch udaremnionych postępowań karnych.
III. Daty w których sprawa się toczyła i informacja czy sprawa jest zamknięta czy toczy się nadal .
1) Postępowania cywilne:
– Pierwsza instancja – od 26.06.2000r do 04.10.2007r
– Druga instancja – wyrok z dn. 31.10.2008r
Poszkodowana nie składała skargi kasacyjnej ponieważ straciła zaufanie do organów powołanych do ochrony prawa i obawiała się podrożenia kosztów procesu. Po uzyskaniu nowego dowodu w sprawie wniosła skargę o wznowienie postępowania
– Skarga o wznowienie została oddalona wyrokiem z dnia 18.02.2014 r.
2) Postępowania karne:
– Zakończone postanowieniem o umorzeniem dochodzenia wydanym przez Policję w dniu 31.12.2001r i zatwierdzonym przez prokuratora postanowieniem z dnia 04.01.2002r
– Zakończone postanowieniem o odmowie wszczęcia śledztwa z dn. 10.12.2013r
utrzymanym w mocy postanowieniem SR Warszawa-Mokotów z dn. 31.03.2014r
IV. Sygnatury spraw (wyroków) wydanych przez sądy :
1) Postępowanie cywilne:
– Pierwsza instancja: SR Warszawa-Mokotów II C 816/00; SO w Warszawie III C 1030/01 i IV C 850/05.
– Druga instancja: SA w Warszawie VI A Ca 448/08
– Skarga o wznowienie sprawy: SA w Warszawie VI A Ca 1970/13
2) Postępowanie karne:
– Dochodzenie: Policja; Prokuratura Rejonowa Warszawa – Mokotów 3 Ds. 4068/01
– Śledztwo z polecenia Prokuratora Generalnego: Prokuratura Rejonowa Warszawa
Mokotów 3 Ds. 2834/13; Sąd Rejonowy dla Warszawy – Mokotowa XIV Kp 204/14

V. Nazwiska sędziów (i innych funkcjonariuszy np. prokuratorów), którzy uczestniczyli w wydaniu krzywdzących wyroków:
1) Postępowanie cywilne:
– Pierwsza instancja: SSO Małgorzata Sobkowicz – Suwińska.
– Druga instancja : SSA Ewa Śniegocka, SSA Wanda Lasocka, SSO Edyta Mroczek.
– Skarga o wznowienie: SSA Małgorzata Manowska, SSA Małgorzata Kuracka,
SSA Beata Waś
2) Postępowanie karne:
– umorzone dochodzenie: posterunkowa Edyta Mitulska-Kisiel . Decyzję zatwierdził
prokurator Konrad Pilipiec.
– odmowa wszczęcia śledztwa: prokurator Prokuratury Rejonowej dla Warszawy
Mokotowa Tomasz Łopatka. Utrzymanie – SSR Warszawa Mokotów Marta Bujko
VI. Informacja czy poszkodowany składał skargę w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu (nr skargi):
Nie składano skargi do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu

VII. Opis sprawy
Budynek mieszkalny w Warszawie przy ul. Dembego 22a wybudowała Spółdzielnia Mieszkaniowa NATOLIN.

Screenshot_2Budowę rozpoczęto w dniu 28.06.1988r i zakończono 29.12.1989r (dowód: protokół przekazania budynku do użytkowania – w aktach spraw cywilnych i karnych). Przydział na lokal nr 41 w tym budynku pokrzywdzona otrzymała w dniu 1 luty 1990 r. ( dowód: kopia przydziału lokalu – w aktach spraw cywilnych i karnych). Z obydwu tych dowodów wynika, że budynek o adresie administracyjnym ul. Dembego 22a realizowany był jako zadanie oznaczone symbolem inwestycyjnym K-12. Symbol ten jest szczególnie istotną informacją identyfikująca inwestycję w historii przedmiotowej sprawy. Z dowodów zgromadzonych w aktach procesowych wynika też, że kredyt na budynek K-12 został pozyskany umową kredytową zawartą w dniu 14.12.1987r. Wśród wystawionych przez spółdzielnię licznych dokumentów są także takie, jak m. in. zaświadczenie wydane na żądanie pokrzywdzonej, które wskazują, że kredyt na budowę lokalu nr 41 zaciągnięty został w 1987r i że pokrzywdzona spłaciła zobowiązania kredytowe w 1996r. W 1993 r. z majątku SM Natolin wydzieliła się SBM Osiedle Kabaty. Budynek przy Dembego 22a znalazł się w nowej spółdzielni. Ponieważ nowa spółdzielnia nękała poszkodowaną nieustannymi pismami domagającymi się dalszych wpłat na poczet spłaconych już zobowiązań kredytowych poszkodowana w dniu 26.06.2000r wniosła do Sądu Rejonowego Warszawa – Mokotów pozew (sygn. akt II C 816/00) z żądaniem okazania przez spółdzielnię rzetelnych podstaw prawnych potwierdzających wysuwane pod jej adresem roszczenia. Pozwana nie dysponowała i do dnia dzisiejszego nie dysponuje źródłowymi dokumentami w postaci umów kredytowych na środki, z których inwestowane było osiedle. Po wpłynięciu pozwu, pozwana zatrudniła firmę audytorską, której powierzono zadanie odtworzenia stanów początkowych i sald zobowiązań kredytowych członków nowo powołanej spółdzielni. 20.11.2000r pomiędzy SM Natolin a pozwaną została zawarta umowa nr KM/3/186384/00 dotycząca cesji niespłaconego zadłużenia kredytowego (umowa w aktach spraw cywilnych i karnych). Na uwagę zasługuje fakt, że umowa przenosi zobowiązania pochodzące z dwóch kredytów udzielonych przez bank w czerwcu i grudniu 1989r, z których SM Natolin wybudowała pięć budynków oznaczonych kodami inwestycyjnymi od K-01 do K-05. Jeden z tych kredytów został uruchomiony 31.12.1989r. a więc dokładnie w dniu, w którym budynek przy ul. Dembego 22a został oddany do użytkowania. W umowie cesji kredytowej zadaniu inwestycyjnemu K-01 przypisany został adres administracyjny ul. Dembego 22a.

UMOWA cesji kredytowej

Ta informacja nie pokrywa się z informacją figurująca na dokumentach źródłowych takich jak protokół przekazania budynku do użytkowania oraz dokument przydziału lokalu nr 41, które wskazują, że budynek przy ul Dembego 22a oznaczony był symbolem inwestycyjnym K-12. Szczegół ten powinien zwrócić uwagę zarówno śledczych jak również orzekających w sprawach cywilnych. Podważa on bowiem zaufanie do wiarygodności dokumentu (umowy cesji kredytowej), która została przedstawiona przez pozwaną jako podstawa roszczeń wysuwanych pod adresem pokrzywdzonej. Niestety we wszystkich orzeczeniach jakie zapadły w tej sprawie sędziowie i prokuratorzy unikają rzetelnego odniesienia się do dowodów przedstawionych w sprawie. Zgodnie z przepisami postępowania zarówno cywilnego jak też karnego prokurator i sędzia mają obowiązek odniesienia się do każdego dowodu w sprawie poprzez jego przyjecie lub odrzucenie z dokładnym podaniem przyczyn podjętej decyzji. Pokrzywdzona, po doręczeniu jej przez sąd w dniu 07.05.2001r dowodu z umowy cesji kredytowej, skierowała do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przez pozwaną przestępstwa przeciwko dokumentowi mającemu służyć jako dowód w sprawie. Dochodzenie zostało umorzone przez policję w dniu 31.12.2001r. W dniu 04.01.2002r decyzję o umorzeniu zatwierdził prokurator. Takie udaremnienie śledztwa upoważniło pozwaną do eskalacji roszczeń. Sprawa w 2001r została przekazana do Sądu Okręgowego ze względu na wartość przedmiotu sporu. Uzyskała tam sygnaturę III C 1030/01 i przez cztery lata nie była rozstrzygana. Pokrzywdzona złożyła więc skargę na przewlekłość postępowania, która została uznana. W wyniku skargi sprawę przekazano do IV Wydziału Cywilnego SO i nadano jej sygnaturę IV C 850/05. Zakres powództwa został rozszerzony o powództwo wzajemne wniesione przez pozwaną, która domagała się zwrotu kwoty 18.287,13 zł z tytułu normatywu. W kwocie tej mieściła się suma ok 6,5 tyś. zł, co do której pozwana przegrała inne postępowanie o nakaz zapłaty (SR – II C 806/04; SO – V Ca 1172/05) w związku z czym 10 stycznia 2005r pozwana rozszerzyła powództwo wzajemne o przegraną kwotę wraz kosztami sądowymi i kosztami zastępstwa procesowego za obydwie instancje. Sąd uznał roszczenia spółdzielni w całości i za swoją przewlekłość postępowania naliczył odsetki w kwocie 15.517,67 zł od uznanej należności, koszty procesu 1.000,00 zł, koszty adwokackie w kwocie 6.000,00 zł a komornik opłatę egzekucyjną w kwocie 6.122,52 zł. Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy decyzję pierwszej instancji (wyrok VI A Ca 448/08). Pokrzywdzona nie wniosła skargi kasacyjnej, straciła bowiem zaufanie do organów
powołanych do ochrony prawa i obawiała się dalszego niecelowego podrożenia kosztów procesu.
W 2013r pokrzywdzona uzyskała dostęp do dodatkowego dokumentu, w którym SBM Osiedle Kabaty potwierdzała, że budynek przy ul. Dembego 22a oznaczony był kodem inwestycyjnym K-12. Dokumentem tym był wniosek l.dz. 2356/95 z dnia 19.12.1995r skierowany przez SBM Osiedle Kabaty do Gminy Warszawa – Ursynów o ustanowienie na jej rzecz prawa użytkowania wieczystego gruntu m.in. pod budynkiem przy ul. Dembego 22a, przy którym wnioskodawca wykazuje kod inwestycyjny K-12.

WNIOSEK o uwłaszczenie

Wniosek ten wraz z aktem uwłaszczeniowym, stanowił podstawę skargi o wznowienie sprawy oddalonej przez SA w Warszawie wyrokiem dn. 18.02.2014r. sygn. akt VI A Ca 1970/13.
W umowie ustanawiającej na rzecz SBM Osiedle Kabaty prawo wieczystego użytkowania gruntu m.in. pod budynkiem przy ul. Dembego 22a (Akt notarialny Rep. A. nr 7997/97 z 28.11.1997r. – w aktach sprawy) przedstawiciele gminy składają oświadczenia, że uwłaszczana nieruchomość nie jest zadłużona a przedstawiciele spółdzielni składają oświadczenie, że budynki zostały wybudowane ze środków własnych spółdzielni, czyli z pieniędzy jej członków. Takie oświadczenie władze spółdzielni miały prawo złożyć tylko w odniesieniu do tych budynków, dla których zaciągnięty na ich budowę kredyt został już spłacony przez mieszkających w nich członków spółdzielni. Oświadczenie złożone przez przedstawicieli spółdzielni w akcie uwłaszczeniowym może więc stanowić dowód potwierdzający, że budynki objęte tym aktem w dacie jego zawarcia nie były już obciążone żadnymi zobowiązaniami kredytowymi. A skład orzekający w sprawie oddalił skargę w oparciu o następujące przewrotne i bezsensowne twierdzenia cyt:
„Przede wszystkim wskazać należy, że samo złożenie oświadczeń o tym, że nieruchomość nie jest obciążona długami, czy też z jakich środków wybudowano budynki znajdujące się na gruncie objętym umową z dn. 28 listopada 1997r. nie stanowi dowodu, że okoliczność taka faktycznie miała miejsce. Zważyć przy tym należy, że wniosek o zawarcie powyższej umowy złożony został w trybie art. 88a, ust 2-4 nieobowiązującej obecnie ustawy z dn. 29 grudnia 1985r o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości”…….
Cytowany fragment jest obrazem wątpliwej etyki zawodowej składu orzekającego w sprawie, zakłada bowiem, że dokument urzędowy jakim jest akt notarialny ustanawiający na rzecz podmiotu prywatnego prawo użytkowania wieczystego gruntu państwowego i przenoszący prawo własności budynków stojących na tym gruncie, ma prawo zawierać fałszywe oświadczenia. Ponadto bez związku ze sprawą jest wtrącona w tym miejscu przez sąd dygresja , że przepis w trybie którego składany był wniosek o uwłaszczenie już nie obowiązuje, ponieważ przedmiotem oceny sądu są fakty historyczne, których negatywne skutki nie ustały wraz z utratą mocy obowiązującej przez wskazany przepis. Dygresja ta sugeruje natomiast, że utrata mocy obowiązującej przywołanego przepisu może być aktem ułaskawienia dla skutków jakie prawo wiąże z przestępstwem polegającym na składaniu fałszywych oświadczeń w dokumentach mających wagę aktów prawnych. Przekaz tego
wątku w konfrontacji z doktryną praworządności naszego państwa brzmi wręcz obrazoburczo.

Wiecej … »

Powrót do przeszłości?

Publikujemy komentarz naszej Koleżanki z Łodzi, która ocenia efekty swoich starań na przestrzeni ostatnich 5 lat.

Źródło:

http://ecio24.pl/nagroda-dla-lodzkiego-dziennikarza-za-reportaz-o-upadku-spoldzielni-mieszkaniowej-srodmiescie-tzw-manhattan/

(grafika „śródtekstowa” – z archiwum witryny)

„Nagroda dla łódzkiego dziennikarza za reportaż o upadku Spółdzielni Mieszkaniowej Śródmieście ( tzw. Manhattan ) !

 

 zniszczona-faaAD-BLOKU-NA-SPRZEDAŻ-595x340Manhattan „od tyłu”

Dziennikarz Regionalnego Ośrodka Telewizji w Łodzi red. Waldemar Wiśniewski został nagrodzony przez  Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich  za reportaż „Poślizg Niekontrolowany”. Nagrodzona w konkursie praca to relacja z upadku jednej z największych spółdzielni mieszkaniowych: SM Śródmieście w Łodzi  popularnie zwanej „Manhattanem” (osiedle w samym centrum Łodzi składa się z licznych wysokościowców).

To była sztandarowa inwestycja spółdzielcza i budowlana.

Łódzki MannhatanJeden z „wieżowców” Manhattanu

Zarządzana od wielu lat przez tego samego, bezkarnego i wszechwładnego prezesa, Krzysztofa Diducha popadła w gigantyczne długi, a nad mieszkańcami zawisło widmo wieloletnich spłat. Nagrodzony reportaż miał być, jak twierdzi autor, przestrogą dla innych spółdzielców w Polsce. Został wyemitowany w październiku 2014 roku w programie Reporter Polski, tuż po tym jak upadek Manhattanu sparaliżował życie w centrum miasta – w wysokościowcach stanęły windy, zabrakło wody, ogrzewania, budynki pogrążyły się w ciemnościach a czynsze lokatorów przejęli komornicy.Dramat mieszkańców dzięki ogromnemu zaangażowaniu mediów lokalnych i ogólnopolskich rozgrywał się na oczach całej Polski.Już po emisji nagrodzonego reportażu Sąd ogłosił upadłość likwidacyjną spółdzielni.

 http://vod.tvp.pl/16880866/08102014

Wiele miesięcy po wyemitowaniu tego nagrodzonego reportażu nie sposób jednak nie spojrzeć na dalszy scenariusz, napisany przez samo życie.

Człowiek, który doprowadził spółdzielnię do upadku, oszukał tysiące ludzi i zdefraudował wielomilionowy majątek jest nadal bezkarny.

Prezes i kratyPrezes – niestety, jednak nadal bezkarny

Tytuł reportażu red. Wiśniewskiego okazał się niezwykle celny, bo to faktycznie był tylko poślizg niekontrolowany.

Wpływowy, były prezes SM Śródmieście zwany „Królem Manhattanu” po raz pierwszy stracił „panowanie nad kierownicą”, a lokalny układ zamknięty zadrżał. Ale to był moment. Z groźnie wyglądającego poślizgu wyszedł cało, szybko się pozbierał i pędzi dalej nie zważając na przechodniów i znaki drogowe. Nikt go nie zatrzymuje. Choć od postawienia prezesowi i jego zastępcy zarzutów minęły ponad dwa lata – sprawa nadal nie trafiła jeszcze na wokandę.

Prowadzone nieudolnie i opieszale śledztwo, zaniechane wątki korupcyjne czy przestępczości zorganizowanej, nie rozliczeni do tej pory urzędnicy miejscy, brak zarzutów dla reszty członków zarządu, Rady Nadzorczej i radcy prawnego to smutny bilans postępowania prokuratorskiego ciągnącego się już od 4 lat.

Państwo polskie jest bezradne a system po prostu nie działa.

Tłuste muchyNikt nie reaguje też na kolejne ujawniane nieprawidłowości, choć jest się nad czym pochylić…Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi robi dobrą minę do złej gry, od czasu do czasu próbując tłumaczyć dlaczego to tak długo trwa ale brzmi mało przekonująco. Były prezes Krzysztof Diduch jest bardziej rozmowny. Jeśli przyjdzie co do czego – chętnie opowie jakie interesy, z kim robił. Dlatego miejscowy układ musi go chronić. Za wszelką cenę!

XXXXXXXXXXXXX

 W obliczu katastrofalnej sytuacji, po zatrzymaniu prezesów wprowadzono do spółdzielni nadzorcę sądowego, Dariusza Jędrzejewskiego, którego potem Sąd zatwierdził jako syndyka. Jego działania jednak są zdumiewające: nie zakwestionował wcześniejszych transakcji, pobiera nienależne opłaty, nie skorygował aktów notarialnych, blokuje uwłaszczenia. Jest arogancki i reaguje nerwowo – doszło do tego, że zaatakował fizycznie jednego ze spółdzielców, który próbował coś z nim wyjaśnić.

http://www.se.pl/wiadomosci/polska/dramat-pani-anny-z-lodzi-chciwy-syndyk-zabra-moje-pieniadze_599700.html

Syndyk Dariusz Jędrzejewski widywany jest na mieście z byłym prezesem Krzysztofem Diduchem. To pod „czujnym okiem” syndyka spółdzielnią zarządzają ludzie, którzy już w jej władzach byli, robili z prezesem interesy albo stanowili jego zaplecze.

Ludzie byłego prezesa Krzysztofa Diducha i sam syndyk zrobili przez te dwa  lata wiele od powstania reportażu aby zrazić lokalnych dziennikarzy do dalszego nagłaśniania tej sprawy. Już w czasie kryzysu uaktywnił się też  tzw „zwykły spółdzielca”, który uruchomił stronę internetową, robioną rzekomo „przez mieszkańców i dla mieszkańców”. W rzeczywistości stała się ona nowym  narzędziem propagandy ludzi dawnego układu i służy kanalizacji nastrojów społecznych. Sam „zwykły spółdzielca”, gdy już osiągnął zamierzony cel, a ludzie dawnego prezesa zapanowali ponownie nad spółdzielnią, odrobinę się wycofał. Można go teraz spotkać na ulicy jako „zwykłego obywatela”, który wziął sprawy w swoje ręce i przewodzi łódzkiemu Komitetowi Obrony Demokracji.Ma przecież spore doświadczenie w walce o utrzymanie dotychczasowego układu bo przecież jeden KOD nieformalnie już tworzył (Komitet Obrony Diducha).

Od momentu pamiętnego kryzysu na Manhattanie wykorzystano też wszelkie socjotechniki. Wiele energii włożono w misterne intrygi i rozbijanie jedności spółdzielców, dyskredytowanie tych wokół których jednoczyli się ludzie.

Pojedyncze grupki mieszkańców walczą nadal dzielnie o swe prawa, ale działania wielu umiejętnie storpedowano albo przy pomocy manipulacji skierowano na inne tory. Ci co kiedyś walczyli o likwidację spółdzielni teraz pracują posłusznie nad jej nowym statutem.

MAŁA DYGRESJA :

Tuż po wybudowaniu tego prestiżowego osiedla w wybranych blokach mieszkania można było nabyć wyłącznie za dolary – nic dziwnego, że na łódzki Manhattan sprowadziło się wiele wpływowych, znanych czy zamożnych osób, w tym liczni intelektualiści. Paradoksalnie to ostatnie ułatwiło nieuczciwemu prezesowi  działania. Człowiek prosty, gdy ktoś mu próbuje wyrwać torbę, instynktownie rzuca się w pościg za złodziejem. Intelektualista zaś rozważa czy aby miała to być próba kradzieży, czy też ktoś próbował po prostu torbę chwilę potrzymać a może powodowany chęcią pomocy ponieść ją kawałek.

To oczywiście uproszczenie, ale tłumaczy dlaczego wielu inteligentnych, wykształconych ludzi dało się wyprowadzić w pole. Co gorsze nie wyciągają wniosków z własnych błędów.

Zmęczeni, zrezygnowani uwierzyli, że syndyk to ich sprzymierzeniec, dążący do ratowania majątku spółdzielni. Zdają się nie rozumieć, że przecież reprezentuje on interes wierzycieli i w sposób oczywisty zainteresowany jest wyegzekwowaniem roszczeń.

Choć w październiku 2014 rok  ogłoszono upadłość likwidacyjną spółdzielni, to przy pomocy sprytnej manipulacji, dezinformacji i dezorientacji, syndyk szybko zaczął namawiać mieszkańców do wyrażenia zgody na zawarcie układu z wierzycielami, ustalenie harmonogramu spłat i nie likwidowanie spółdzielni. Oczywistym jest, że gdyby wykreślono SM Śródmieście z rejestru, zniknąłby dłużnik, a wierzyciele nie mieliby z kogo ściągnąć należności. Spółdzielca odpowiada za długi spółdzielni tylko do wysokości udziałów.

Na spotkaniach ze spółdzielcami syndyk przekonywał ,że obciążenie każdego z nich nie będzie takie duże i szacował je wstępnie na około 10 tysięcy zł na każdego członka (jeśli zgodzą się zawrzeć układ).

Układ byłby korzystny dla syndyka, bo wierzyciele mają szanse na odzyskanie jakiejś części długu (albo całości), a on sam na wynagrodzenie niebanalne. Układ jest też na rękę byłemu prezesowi Diduchowi: wszak jeśli by wreszcie musiał stanąć przed sądem to będzie przekonywał, że wcale nie zrujnował tej spółdzielni, nie doprowadził jej do bankructwa, a to były tylko „przejściowe kłopoty finansowe”.

Przy okazji cała ta sytuacja zadziała na korzyść lokalnego układu zamkniętego. Pozwoli uniknąć zbędnych wyjaśnień co do roli poszczególnych urzędników w tym zorganizowanym procederze, łamania przez nich dyscypliny finansów publicznych, wzajemnych powiązań.

Warto pamiętać, że przy pomocy tej spółdzielni robiono wiele różnych przedziwnych interesów – jeśli się ona ostanie, to now0-stare władze będą wiedziały jak ją dalej wykorzystać. Część z nich robiła wszak interesy z byłym prezesem, inni stanowili jego zaplecze, jeszcze inni latami zasiadali we władzach spółdzielni.

Z licznych dokumentów wynika, że przy pomocy spółdzielczych nieruchomości legalizowano tu po prostu pieniądze.

W tej sprawie też panuje zmowa milczenia, bo Spółdzielnia Mieszkaniowa Śródmieście w Łodzi nie jest jedyną spółdzielnią, w której takie rzeczy się dzieją.

A w mieście, którym rządzi „miasto” to nie jedyna ” pralnia”…..

******************************************************************

Warto zobaczyć jak wygląda sytuacja łódzkiego Manhattanu półtora roku po wyemitowaniu nagrodzonego reportażu :   http://www.tvp.info/20266960/19062015-1732

********************************************************

Znalezione obrazy dla zapytania agnieszka wojciechowska van heukelom

Z wyróżnienia dla łódzkiego dziennikarza cieszę się nie tylko jako łodzianka.

Interwencja na łódzkim Manhattanie zabrała mi bowiem kilka lat życia : masę czasu poświęconego na prywatne śledztwa, ślęczenie w dokumentach, pisanie do urzędów, chodzenia po sądach, odpieranie oskarżeń. Choć po zatrzymaniu „Króla Manhattanu” okrzyknięto mnie autorką sukcesu – nie mam satysfakcji bo wiem ilu nieszczęściom można było zapobiec, ile majątku uratować gdyby władze miasta, policja i prokuratura reagowały prawidłowo.Po pięciu latach od rozpoczęcia przeze mnie tej żmudnej batalii nikt nie został jeszcze ukarany, a miejscowy „układ zamknięty” nadal jest górą.

Póki co…..

P.S.

„Król Manhattanu” choć zdefraudował gigantyczny majątek wyszedł za kaucją 50 tysięcy jeszcze tego samego dnia, cały czas miał swobodny dostęp do spółdzielni, świadków, dokumentów.

Kilka miesięcy po jego zatrzymaniu Sąd uniewinnił mnie w procesie jaki były prezes i spółdzielnia mi wytoczyli, oskarżając o rzekome naruszanie ich dóbr. Żądali przeprosin w mediach oraz odszkodowania ode mnie w wysokości 40.000 zł. Proces trwał dwa lata. Prezes prowadził go oczywiście na koszt spółdzielni (!).  Sąd Okręgowy w Łodzi uznał, że miałam prawo mówić o „gigantycznej aferze, wyłudzeniu gruntów od miasta, podejrzanych umowach z inwestorem i wieloletnich nieprawidłowościach w spółdzielni. Były prezes Krzysztof Diduch nie odwołał się od tego wyroku. Ale ma szanse spotkać się ze mną ponownie na sali sądowej. Tzw. „czyściciele kamienic” z Targowej pozwali go na świadka w procesie jaki mi wytoczyli. Twierdzą, że naruszam ich dobra nagłaśniając sprawę nękania lokatorów i nazywając „czyścicielami”. Deja vu!

Nie mam pojęcia co były prezes SM Śródmieście Krzysztof Diduch ma do powiedzenia w sprawie czyszczenia kamienic ale chętnie się dowiem. To, że ma przeciwko mnie zeznawać człowiek oskarżony o oszustwa, wyłudzenia, przestępstwa gospodarcze na gigantyczną skalę, do którego zatrzymania się przyczyniłam pozostawię bez komentarza.”

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom

Trochę naściemniał.

 

Marek Wielgo

Redaktor Marek Wielgo

Wielgo 1

Wielgo 2

SN – uchwała o ekspektatywie spóldzieczego własnosciowgo

Wielgo 3

Wielgo 4

Nie zgadzam się z następującymi tezami tej publikacji:

  • że : „Wszystko przez uchwałę Sądu Najwyższego”. Nie podzielam wielu werdyktów  tego organu najwyższej władzy sądowniczej w naszym kraju w sprawach spółdzielczych (np. uchwały w sprawie  utrzymanych przez SN Zebrań Przedstawicieli Członków) ale w tej sprawie moim zdaniem Sąd Najwyższy ma „świętą rację” bo nie może spółdzielnia ustanawiać spółdzielczego własnościowego prawa na lokalu jeśli nie jest właścicielem tego lokalu z uwagi na to, że nie ma tytułu prawnego do gruntu pod lokalem. Prawo rzeczowe na całym świecie stanowi, że o własności nieruchomości decyduje grunt. Grunt jest podstawą a to co na nim stoi to są naniesienia, które powstały na tym gruncie. Jeśli ten kto zainwestował w naniesienia nie miał prawa do gruntu, to naniesienia są własnością tego kto jest właścicielem gruntu,  a inwestorowi przysługuje jedynie roszczenie o przeniesienie na niego praw do gruntu lub o zwrot nakładów poniesionych na inwestycję.
  • że „uregulowanie kwestii gruntów blokują roszczenia dawnych właścicieli lub ich spadkobierców” bo roszczenia byłych właścicieli to problem Skarbu Państwa a nie członków spółdzielni mieszkaniowych. Byli właściciele mogą wysuwać tylko roszczenia o odszkodowanie a nie o zwrot gruntów. Do wypłaty odszkodowań za wywłaszczenie byłych właścicieli zobowiązany jest aktualny właściciel  nieruchomości ( Skarb Państwa lub Gmina) a nie członkowie spółdzielni, którzy dostają prawo wieczystego użytkowania państwowego gruntu i muszą za ten przywilej odprowadzać właścicielowi  haracz w postaci rocznej opłaty za korzystanie z nie swojej ziemi.
  • że „w poprzednim Sejmie uregulowanie kwestii własności gruntów proponowała grupa posłów PO z Lidią Staroń na czele (obecnie niezależna senator) w projekcie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych” – bo prawda jest taka, że te rewolucyjne uregulowania proponowała posłanka Staroń a Klub Platformy Obywatelskiej je blokował, ponieważ koncepcja uwłaszczenia spółdzielców powoduje odruchy niechęci ze strony przedstawicieli centralnych i statutowych organów ruchu spółdzielczego:

http://www.fakt.pl/Prezes-Tak-macie-klamac-ludziom,artykuly,39699,1.html

Taki admirał ruchu spółdzielczego  jak wypowiadający się w publikacji dr Jankowski jest żywo zainteresowany tym, żeby spółdzielnia nie miała tytułu prawnego do gruntu, bo jeszcze się spółdzielcy obudzą,  przekształcą spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu w odrębną własność, pozakładają wspólnoty i admirał zostanie z tym czego się już dorobił a przecież może mieć dużo więcej.

Platforma Obywatelska blokowała proces uwłaszczeń wprowadzony w dniu 5 grudnia 1990r ustawą prof. Glapińskiego. Wyrazem tej polityki jest np. wyrok TK z  22 listopada 1999r sygn. Akt U 6/99 który ograniczył  zakres dokumentów uznanych przez w/w  ustawę za dowód, że spółdzielnie i inne podmioty gospodarcze legalnie użytkowały  grunty  państwowe przed  dniem 5 grudnia  1990r, co według ustawy upoważniało do nieodpłatnego uwłaszczenia się. Ten wyrok zapadł po rozpatrzeniu wniosku Gminy Gorzków, która kwestionowała przedstawioną przez spółdzielnię  decyzję o naliczaniu i aktualizacji opłat za użytkowanie gruntów jako dowód potwierdzający podstawę do uwłaszczenia na gruncie. Ustawa akceptowała decyzje o naliczeniu i aktualizacji opłat jako dowód  potwierdzający prawo do uwłaszczenia ale Trybunał orzekł, że taka decyzja jest ważna tylko wtedy jeśli powołuje się na decyzję o oddaniu gruntu w użytkowanie, która powinna ja poprzedzać.  Jeśli w decyzji o naliczeniu opłat nie ma przywołanej sygnatury  decyzji o oddaniu w użytkowanie to taka decyzja jest nieważna.  Mam zastrzeżenia do tego wyroku TK bo skład orzekający dopuścił się w niej pewnej manipulacji. Żeby udowodnić, że ustawodawstwo polskie nakładało  obowiązek wystawiania decyzji administracyjnej przy przekazywaniu gruntów państwowych w użytkowanie podmiotowi gospodarczemu sędziowie  przywołują w szczególności   art. 10 ustawy z 1961r o gospodarowaniu gruntami w miastach i osiedlach oraz art. 39 ustawy z 1985r o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości. Zapomnieli jednak dodać, że w obydwu ustawach były przepisy końcowe i przejściowe a w tych przepisach analogicznie art. 38 i 87 które stanowiły, że „grunty stanowiące własność Państwa, będące do dnia wejścia w życie niniejszej ustawy w użytkowaniu lub zarządzie jednostek państwowych  przechodzą w użytkowanie lub zarząd tych jednostek”. Prawo  użytkowania lub zarządu ustanawiało się oparciu o te przepisy  niejako z mocy prawa,  urzędnicy administracji państwa wystawiali więc na mocy tych przepisów tylko decyzje o naliczeniu i aktualizacji opłat. Ustawodawca wprowadzający ustawę w dniu 5 grudnia 1990r miał świadomość takich zaszłości i dlatego uznał decyzję o naliczeniu opłat za dokument potwierdzający prawo do nieodpłatnego uwłaszczenia się na opłacanym gruncie a Trybunał ten dokument wyresetował, żeby skomplikować lub w ogóle zablokować proces przekształceń własnościowych uruchomiony w wyniku  ustrojowej zmiany Konstytucji.

TK -U_06_99

  • że wyrok SN wywołał konieczność „rozważenia potrzeby pilnego podjęcia działań legislacyjnych” o które wystąpił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Niska świadomość społeczeństwa w zakresie zakamarków prawa oraz historii jego zmian jest pożywką dla populizmu takich  asów jak  Jankowski, Bodnar i inni.   Spółdzielnie mieszkaniowe, które postawiły budynki na gruncie Skarbu Państwa lub Gminy przed  dniem 5 grudnia 1990 r. w oparciu o pozwolenie na budowę  miały czas na złożenie wniosków o przeniesienie na ich rzecz prawa użytkowania wieczystego gruntu pod tymi budynkami  w niepierwszym ale ostatecznym terminie do dnia 31.12.1996r (art. 2c, ust 5 ustawy zmieniającej ustawę o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości z dn. 21 października 1994 r. – DU. Nr 123, poz. 601).  Jeśli prezesi tego nie zrobili to roszczenia wygasły (art. 204 ust 5 i 208 ust 4 aktualnie obowiązującej ustawy o gospodarce nieruchomościami) i spółdzielcy powinni ich z tego rozliczyć. Ponieważ pod wpływem prezesa prezesów  sporo z nich zlekceważyło wyznaczony termin, teraz wymyślają różne powody na swoje usprawiedliwienie. A spółdzielcy siedzą z przysłowiową „ręką w nocniku” bo spali zamiast rozliczać swoich podwładnych.

U o gospodarce nieruchomościami

Te pilne działania legislacyjne to pewno zamiar przywrócenia celowo zaspanym prezesom kolejnego terminu na składanie wniosków o uwłaszczenie.

PROKURATURA i SĄD uwiarygadnia przestępstwo!

W sobotę 16-go stycznia br, pod auspicjami Marszałka Seniora, miała w Sejmie miejsce Konferencja „Konstytucja – Wymiar Sprawiedliwości i Obywatele”. Iwona 2http://temidacontrasm.info/stanowisko-konferencji/

W komentarzu do tego wpisu na naszej witrynie, jeden z kolegów ubolewał o znikomym, a wręcz żadnym, odzewie w tym temacie z strony mediów. I to prawda – żaden z ‚przekaziorów” nawet się nie „zająknął” na ten temat. To jednak nie znaczy, ze nie została ta „Konferencja” nie zauważona. Zauważyli ją i ostro zaatakowali ci, którzy byli i są przyczyną, że takie konferencje obywatele i ludzie czujący się ich parlamentarnymi reprezentantami, muszą zwoływać. Już w poniedziałek w napuszonych i górnolotnych słowach o demokracji a także o niezawisłości sądów, I Prezes SN, pani Małgorzata Gersdorf mówiła o „ofierze” jaką są „apolityczni” przecież sędziowie, o głębokim kryzysie demokracji i prezentując tezę o władzy sądowniczej jako pierwszej ofierze zmian na „politycznym firmamencie” RP. Apolityczność polskich sędziów najlepiej obrazuje obecny spór wokół TK, gdzie przy czynnym udziale sędziów, wszystkie partie dzielą ich na ‚swoich” i „ich”, a ci sędziowie swoim udziałem w takim „dzieleniu łupów” biorą czynny udział. A przecież, gdyby ci sędziowie byli rzeczywiście apolityczni, taki spór nie miał by prawa powstać, gdyż byłby całkiem jałowy, bo BEZ ZNACZENIA BY BYŁO KTO WYSUWA DANĄ KANDYDATURĘ. Biorąc w nim udział, te tuzy polskiego sądownictwa W SPOSÓB JEDNOZNACZNY POTWIERDZAJĄ, ŻE ŁAMIĄ ŚWIADOMIE PRZYSIĘGĘ SĘDZIOWSKĄ.

635344738385876567

Nie jest to jednak przyczyna niniejszego wpisu.

Przyczyna jest taka sama jak w wyżej przywołanej „Konferencji”, tylko oparta o konkretne postanowienie prokuratury i konkretny wyrok sądu. Aby w sposób jasny i zrozumiały przedstawić meritum tego wpisu, muszę najpierw przywołać pewne zasady prawa, jakie w „państwie prawa” jakim wg Konstytucji jest Polska, MUSZĄ BEZWZGLĘDNIE OBOWIĄZYWAĆ . Są to:

SALUS REI PUBLICAE SUPREMA LEX ESTO – dobro publiczne winno być najwyższym prawem;

LEX IUBET EA, QUAEFACIENDA SUNT, PROHIBETQUE CONTRARIA – prawo nakazuje to, co należy czynić;

QUOD NULLUM EST, NULLUM PRODUCIT EFFECTUM – co jest nieważne, nie wywoła żadnych skutków;

IGNORANTIA IURIS NOCET – nieznajomość prawa szkodzi

AEQUITAS SEQUITUR LEGEM – sprawiedliwość idzie za prawem …

Tych kilka (ale to nie wszystkie) zasad wziętych wprost z „Prawa Rzymskiego”, stanowi „kręgosłup” tego co nazywamy PRAWEM (polskim prawem). Od nich nie może być żadnych odstępstw. I żadna erystyka, czy sofistyka nie zdoła w zderzeniu z tymi twardymi regułami ( DURA LEX SED LEX) uczynić  „czarnego – białym” i odwrotnie. Mówiąc potocznie, jeżeli dla wywołania skutku prawnego jest niezbędne spełnienie określonego warunku, to nie spełnienie tego warunku powoduje, że tego skutku prawnego nie ma, a wprowadzanie go do ‚obrotu prawnego” tak jakby istniał, jest przestępstwem. I nie można się tłumaczyć, że się tego nie wiedziało, ze nie było się tego świadomym.

A tymczasem Krzysztof Koseski — prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa -Praga Południe stwierdza, że posługiwanie się wobec Sadu Rejestrowego uchwałą, która nigdy nie zaistniała (co nawet stwierdził sąd), nie ma znamion czynu zabronionego, a to stanowisko podtrzymuje SSR Elżbieta Dąbrowska – Sobuś w wyroku wydanym w Sądzie Rejonowy dla Warszawy Pragi Południe w Warszawie wydział III Karny.

Screenshot_1Screenshot_2Screenshot_3Screenshot_4

Jednym słowem: „Hulaj dusza, piekła (prawa) dla prezesów SM – NIE MA”!!

OSTROWIEC – „Wóz, albo przewóz”

ostrowiec2Ostrowiec i bloki na ul. Polnej – temat naszej witryny można powiedzieć „dyżurny” od momentu jej powstania. To są nasze niektóre (najważniejsze) publikacje dotyczące gehenny mieszkańców tych bloków:

http://temidacontrasm.info/kradl-falszowal-dokumenty-kary-unika/

http://temidacontrasm.info/ostrowiec-historia/

http://temidacontrasm.info/o-kant-potluc/

http://temidacontrasm.info/ostrowiecki-horror-c-d/

http://temidacontrasm.info/tykajaca-bomba-w-sm-hutnik/

http://temidacontrasm.info/ostrowiec-ciag-dalszy/

Poniżej przedstawiamy najnowszą informację w tym temacie zamieszczoną w „Gazecie Ostrowieckiej” w dniu dzisiejszym

(http://www.ostrowiecka.pl/prawo/pod-paragrafem/7792-2016-01-20-06-41-27 ) :

„-Za nami lata walki, ale i upokorzeń, a wszystko z powodu zabiegania o sprawiedliwość –tak twierdzi Andrzej Ziębakowski, mieszkaniec bloku przy ul. Polnej – Zamiast normalnie żyć, jak inni ludzie, zostaliśmy zmuszeni do włóczenia się po sądach.

-My chcemy się dogadać – twierdzi Eugeniusz Stępień z Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”. Tylko, że dogadać się możemy na zasadach partnerskich. Na tym konflikcie wszyscy cierpimy. Niestety, intencje wiceprezesa jakoś nie przekuwają się w czyn, bo władze spółdzielni nie odpuszczają i zawsze walczą do końca, także w sądach. Nawet, gdy jakaś sprawa znajdzie swój finał, nie dochodzi potem do zgody.
Ostrowiec
Prawda zwyciężyła
Nie ulega wątpliwości, że dolaniem oliwy do ognia był uchwalony jakiś czas temu podział spółdzielni. W efekcie miały powstać dwie, przy czym jedna według mieszkańców z góry skazana na przegraną. Że nie jest to subiektywna ocena, świadczy wyrok Sądu Okręgowego w Kielcach z dnia 23 czerwca 2015 r., który przyznał rację skarżącym. Władze spółdzielni, choć teoretycznie otwarte na dialog, zaraz tę uchwałę zaskarżyły.
Konflikt ma tło historyczne. W latach 90. XX wieku doszło do przekazania WSM „Hutnik” aktami notarialnymi zasobów mieszkaniowych Huty Ostrowiec. Z transakcją tą wiązał się obowiązek zapłaty, z którego spółdzielnia do końca się nie wywiązała.
Obecnie kwota, jaką spółdzielnia powinna zapłacić Syndykowi Huty, przekracza 15 mln zł. Mieszkańcy dwóch bloków przy ul. Polnej 7A i 7B, którzy jako jedyni mieli odwagę powiedzieć nie, są zdania, że działania związane z podziałem spółdzielni podjęto, chcąc uciec przed koniecznością spłaty ogromnych należności.
-Podział dokonany został w sprzeczności z celami uregulowania, zawartymi w przepisach art. 108 i następnych Prawa spółdzielczego –twierdzi powódka Jadwiga Chodorek. Istotą wprowadzenia tej regulacji była możliwość wydzielenia się mniejszych spółdzielni od dotychczasowych spółdzielni –molochów, tak aby w konsekwencji nowo powstająca spółdzielnia uzyskała możliwość sprawnego zarządzania wydzielonym majątkiem. Tymczasem w niniejszej sprawie zasada ta została odwrócona, bez jednoczesnego wskazania celu takiego działania.
Ze spółdzielni ma wydzielić się SM „Nowa”, która ma stanowić prawie 94 proc. dotychczasowych zasobów, a nędzną resztę ma zatrzymać SM „Hutnik”.
Mieszkańcy budynków przy ul. Polnej 7A i Polnej 7B boją się, że będą musieli w pierwszej kolejności spłacać – wynoszącą ponad 15 mln zł – należność za bloki mieszkalne nabyte od Huty Ostrowiec.
Sąd Okręgowy w Kielcach uznał racje mieszkańców. Sędzia Renata Żak – ogłaszając ustne motywy wyroku – powiedziała, że mocą podjętej uchwały miała powstać z substratu SM „Hutnik” nowa spółdzielnia – SM „Nowa”. Podział praw jest na tyle nieprawidłowy, że wielkości przydzielone SM „Hutnik” i SM „Nowa” nie bilansują się. Tymczasem podstawą zasadą jest właśnie bilansowanie się tych wielkości. Zasady podziału spółdzielni na SM „Nowa” oraz SM „Hutnik”, przyjęte w planie podziału, są wadliwe, a późniejsze określenie ich wartości nie spowodowałoby ich zbilansowania. Nowy twór, czyli SM „Hutnik” po podziale miałby tylko 17 członków, z których tylko trzech ma zasoby mieszkaniowe w spółdzielni, a pozostali są członkami oczekującymi. Taki twór nie miałby szans na funkcjonowanie.
Z tych powodów sąd uznał, że podział spółdzielni, dokonany przez delegatów, był wadliwy i godził bezpośrednio w interesy
członków SM „Hutnik”.
demonstracja spoldzielcow pod Prokuraturą Okręgową w Kielcach 27.11.2013rMieszkańcy Polnej pod SO w Kielcach
Uszczęśliwianie na siłę

Wiecej … »

Stanowisko Konferencji.

Iwona 2

Raport 1

Raport 2

Raport 3

Raport 4 Wiecej … »

Robi się gorąco?

SO Gliwice II

To jest Sąd Okręgowy w Gliwicach. Mamy do niego bardzo ograniczone zaufanie,  bo do tej pory  w ważnych dla nas  sprawach nie przebierał w środkach  żeby nas wykołować. Tak było w procesie o naruszenie dóbr osobistych wytoczonym nam przez prezesa naszej spółdzielni oraz w grupowym procesie o prawo do odrębnej własności naszych mieszkań.

Skrzymowski

W tym drugim procesie działaliśmy w zespole i, żeby zablokować szkodzącą nam sędziowską manipulację korzystnym dla nas prawem, stosowaliśmy szczególne środki:

Protestujemy przciw etyce

Nasz protest pod Sądem Apelacyjnym w Katowicach w dniu 17.11.2010r.

Teraz do tego sądu wpływają wnoszone przez prezesa apelacje od wyroków wygranych przez nas w pierwszej instancji. Wnieśliśmy dziewięć pozwów. Siedem korzystnych dla nas wyroków już zapadło a dwa powództwa  (w tym moje i sąsiadów) jeszcze nie zostały rozstrzygnięte. Nie było łatwo ale po naszej stronie leżą argumenty nie do podważenia, bo prezes ma na sumieniu grzech zaniechania, który spowodował, że do kasy spółdzielni nie wpłynęły stosowne środki, które powinny być nam zwrócone i my się o zwrot tych środków upominamy w procesie:

http://temidacontrasm.info/najwyzszy-znow-oskubal-spoldzielcow/

http://temidacontrasm.info/sn-zmienil-zdanie/

 

Bezprawne zawieszenie

Moja pierwsza rozprawa odbyła się 17 listopada 2015r. Nasz obrońca  powołał mnie na świadka. Tuż przed moim zeznaniem pełnomocnik strony przeciwnej wniósł zastrzeżenia do dokumentu wystawionego mi przez zakład pracy potwierdzającego kwotę  kaucji mieszkaniowej wpłaconej przez mojego małżonka przy obejmowaniu mieszkania zakładowego.  Mieszkanie zostało potem nieodpłatnie przekazane do spółdzielni mieszkaniowej. Radca prawny spółdzielni kwestionował wiarygodność dokumentu, ponieważ został podpisany przez jednego pełnomocnika mojej firmy a w jego ocenie powinien być podpisany przez dwóch pełnomocników.

Sędziowie manipuliją prawem

Stojąc w miejscu przewidzianym na sali sądowej dla świadka usłyszałam pytanie, które postawiła mi rozstrzygająca w sprawie SSR  w Rudzie Śląskiej Beata Ciągwa : co pani wiadomo w sprawie? Powiedziałam, że w pierwszej kolejności chciałabym odnieść się do twierdzenia pełnomocnika strony przeciwnej podważającego wiarygodność zaświadczenia złożonego do akt sprawy. W mojej ocenie postawiony zarzut nie zasługuje na uznanie ponieważ dokument wystawiony mi przez zakład pracy jest oświadczeniem wiedzy a nie oświadczeniem woli. Tylko oświadczenia woli, które dla mojego przedsiębiorstwa rodzą skutki finansowe, powinny być podpisywane przez dwóch pełnomocników. Wysoki Sąd stracił równowagę, podniósł na mnie głos i usłyszałam, że Sąd mnie o to nie pytał. Spojrzałam zaskoczona ale pokornie przystąpiłam do referowania treści wystawionego mi zaświadczenia. Kopię dokumentu miałam w ręku bo zostało wystawione na moją prośbę i do niego zerkałam. Wysoki Sąd złapała furia. Zaczął się na mnie wydzierać, że mam mówić co pamiętam a nie czytać z kartki. Wtedy już ja też straciłam równowagę, podniosłam głos i powiedziałam  cytuję: „To są moje pieniądze Wysoki Sądzie”.  Odłożyłam „kartkę” i udało mi się bez pudła wyrecytować kwoty zawarte w zaświadczeniu. Za to  Wysoki Sąd dyktował do protokołu z omyłkami to co mówiłam,  więc Go mój adwokat poprawiał, za co też mu się oberwało. Wysoki Sąd stwierdził ( dokładnie nie pamiętam) ale coś w tym rodzaju, że jak będzie mnie wspierał to go wyprosi z sali.

Mecenas Kowalczyk

Nasz pełnomocnik adwokat Tomasz Kowalczyk.  Za rzetelną prace dziękujemy, Panie Mecenasie.

Potem temperatura rozprawy opadła. Sąd postawił jeszcze kilka pytań, w których nie było już  napięcia. A potem też bez agresji pytania stawiał pełnomocnik strony przeciwnej.  W końcu pełnomocnik spółdzielni postawił wniosek, żeby sąd zażądał od mojego zakładu pracy  okazania źródeł na podstawie których wystawione zostało zaświadczenie o wysokości kaucji mieszkaniowej  wpłaconej przez mojego nieżyjącego już małżonka. Sąd przychylił się do wniosku i rozprawa została odroczona do dnia 4 lutego 2016r.

Mam nadzieję, że postępowanie apelacyjne nie będzie przebiegało w klimacie podobnej „bezstronności” Wysokiego Sądu i, że prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach zadba o zasadę jednolitości orzekania w sprawie przez swoich podwładnych. Mam też nadzieję, że Sąd Okręgowy uzna świadczącą na naszą korzyść wagę dokumentów zgromadzonych w sprawie.    Bo ja nie mam zamiaru czynić ze swoich prywatnych środków finansowych darowizny na rzecz fortuny  jaką budują w taki przebiegły  sposób Górnicze Związki Zawodowe. Mówię to z pełną odpowiedzialnością i mam w świadomości los redaktora Dariusza  Kmiecika i jego rodziny.

Henryk Brzyżkiewicz

Prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach Henryk Brzyżkiewicz

 

Znowu zgrzeszyła?

Agnieszka

Jutro  15 stycznia 2016 r ( piątek ) o godzinie 12:00 w Sądzie Okręgowym w Łodzi odbędzie się kolejna rozprawa w procesie jaki czyściciele wytoczyli Agnieszce Wojciechowskiej van Heukelom – szefowej Europejskiego Centrum Inicjatyw Obywatelskich w Łodzi, która stanęła w obronie dręczonych mieszkańców  kamienic.

Pikanterii sprawie  dodaje fakt, że na świadka przeciwko Agnieszce czyściciele kamienic przywołali  byłego już prezesa  SM Śródmieście Krzysztofa Diducha,

D

http://temidacontrasm.info/finalowa-walka-w-lodzi/comment-page-1/

któremu prokuratura postawiła poważne zarzuty m.in.  na skutek  wieloletnich, konsekwentnych, skutecznych  działań Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom. Zwany „Królem Manhattanu ”  były prezes Krzysztof Diduch doprowadził do upadku spółdzielni mieszkaniowej, której majątek sprzeniewierzył. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Tymczasem były prezes ma w piątek zeznawać przeciwko osobie, która obnażyła i upubliczniła jego bezprawne działania i przyczyniła się do postawienia mu zarzutów.

Tzw czyściciele kamienic   w ogóle za czyścicieli się nie uważają i  chcąc powstrzymać jej działania w sprawie kamienic żądali od Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom zaprzestania mówienia  o nich jako czyścicielach oraz przeprosin. Ona sama zaś twierdzi, że  w sposób precyzyjny i adekwatny wypowiada się na temat tego procederu i przepraszać ich  nie zamierza. Stąd proces sądowy.

Sędzia

Sędzia Sądu Okręgowego w Łodzi rozstrzygający w sprawie

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/8955662,agnieszka-wojciechowska-van-heukelom-pozwana-przez-pelnomocnikow-wlascicieli-targowej-47-zdjecia,id,t.html

Ze względu na wagę społeczną  problemu „czyścicieli” i kontekst tej sprawy wsparcie mile widziane. Osoby zainteresowane tym procesem serdecznie zapraszamy w piątek do Sądu Okręgowego w Łodzi  Plac Dąbrowskiego 5 (wejście od strony ulicy Uniwersyteckiej)  sprawa sygn. nr  IIC 1428/14 

W mackach czerwonych spółdzielni

Przedstawiamy całość artykułu z „Gazeta Polska”  z 2007 roku.

Co się zmieniło po 8 latach rządów PO-PSL-SLD???

Miliony członków spółdzielni mieszkaniowych w Polsce mogą nigdy nie uzyskać prawa do gruntów pod blokami.Na warszawskim Ursynowie rozpoczęto unieważnianie aktów notarialnych dotyczących terenów spółdzielczych zabudowanych po 1990 r. To skutek niezgodnego z prawem obrotu gruntami przez spółdzielnie i urzędników gminnych. Sprawą zajęły się ABW i CBA.UrsynówUrsynów

Unieważnianie aktów notarialnych spółdzielni mieszkaniowych na Ursynowie wywoła lawinę podobnych decyzji w całej Polsce. – Od 1990 r. obowiązywało nabywanie gruntów przez spółdzielnie w drodze przetargu. Tymczasem na Ursynowie nie było żadnego przetargu na grunty, a cały jest zabudowany z naruszeniem prawa. Gminy przekazywały je za darmo. Urzędnicy gminni dogadywali się z prezesami spółdzielni. A w każdej większej z nich był prezes związany z SLD. Skarb Państwa poniósł ogromne straty na obrocie gruntami – mówi „GP” członek jednej ze spółdzielni ursynowskich. Zastrzega anonimowość, obawiając się wyrzucenia z mieszkania. – Prokuratorzy, sędziowie, radni, notariusze i pracownicy wydziałów ksiąg wieczystych uczestniczyli w przestępstwach urzędniczych – dodaje.

 Sprawa wyszła na jaw po wejściu w życie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Kilku członków spółdzielni „Wyżyny” na Ursynowie odkryło wówczas nielegalny obrót gruntami gminnymi, który prawdopodobnie dotyczy także innych rejonów kraju. „To afera większa niż FOZZ” miał powiedzieć jeden z prokuratorów członkom spółdzielni „Wyżyny”, którzy ją wykryli.

Mieszkańcy bloków spółdzielczych są przekonani, że skoro wykupili mieszkania na własność, jako ich właściciele mogą czuć się bezpieczni. A wykupienie mieszkania bez praw do gruntu to tak, jak wybudowanie domu na cudzej działce. W aktach notarialnych zakupu mieszkania w wielu spółdzielniach nie wyszczególniono, że nabywca staje się jednocześnie właścicielem części działki pod blokiem, gdzie znajduje się jego mieszkanie. Zarząd spółdzielni jako właściciel gruntu może wziąć kredyt obciążający hipotekę, a spółdzielcy będą musieli go spłacić. – Tak się stało m.in. w warszawskiej spółdzielni „PAX”. Zarząd może też sprzedać grunt wraz z lokatorami, jak na warszawskim Bródnie. Wieczystym użytkownikiem gruntu jest bowiem spółdzielnia, a nie jej członkowie – mówią członkowie spółdzielni warszawskich.

Bródno Unieważniane są akty notarialne zawarte między spółdzielnią a gminą, która przekazała im grunty za darmo. Aktualnie zakończyły się kontrole w ursynowskich spółdzielniach „Jary”, „Wyżyny”, „Przy Metrze”, „PAX”, a także w spółdzielni na Woli. Stwierdzono, że wszystkie skontrolowane akty notarialne rażąco naruszają prawo. W naszej spółdzielni zakwestionowano trzy akty w części dotyczącej gruntu oddanego bezprawnie spółdzielni po 1990 r. – mówią „GP” Elżbieta Sendłak i Joanna Gniewek, członkinie spółdzielni „Wyżyny”.

Wiecej … »

Sejm zaprasza zranionych przez wymiar.

Informujemy, że w dniu 16 stycznia 2016r w Sali Kolumnowej Sejmu odbędzie się konferencja zorganizowana przez Zespół Poselski na rzecz Nowej Konstytucji, któremu przewodniczy poseł Kornel Morawiecki.

Marszałek senior Kornel Morawiecki

Celem konferencji jest rozpoczęcie procesu zbierania opisywania i konfrontowania z Konstytucją przypadków sądowo- prokuratorskiego bezprawia.

Apel posła Janusza Sanockiego: Poseł Janusz Sanocki

Poseł Janusz Sanocki

Program Konferencji:

Program 1Program 2

Formularz zgłoszenia udziału:  Formularz-zgloszenie-udz

Ankieta poszkodowanego:  ankieta-poszkodowanych

Wzór wypełnionej ankiety:  sprawa-j-sanockiego-1

Jednocześnie informujemy, że poszkodowani spółdzielcy mogą przesłać zgłoszenie udziału i ankietę poszkodowanego na ręce:

Asystenta Społecznyego Marszałka Seniora

dr Kornela Morawieckiego

i szefowej

Europejskiego Centrum Inicjatyw Obywatelskich w Łodzi

Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom  

 Adres elektroniczny:

a.wojciechowskavanheukelom@gmail.com

Agnieszka

Zapraszamy wszystkie ofiary organów powołanych do ścigania przestępstw i wymiaru sprawiedliwość. Już pora aby urzędom ochrony prawa przywrócony został właściwy autorytet.  Bez rzetelnie funkcjonującej straży prawa  praworządne państwo istniej tylko w deklaracjach propagandowych.

Kogo osłania aparat państwa ?

Maria

To jest Pani Maria Pawelec – pozbawiona członkostwa użytkowniczka spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego w SBM „Osiedle Kabaty” w Warszawie. Większość naszych użytkowników zna ją z pewnością dobrze z naszych licznych publikacji.

Wracamy do tej sprawy bo nie możemy pogodzić się z myślą, że bezduszna machina aparatu władzy może tak zmiażdżyć obywatela „praworządnego państwa” , który nie chciał się pokornie zgodzić na bezmyślne pokrywanie roszczeń finansowych niesłusznie wysuwanych pod jego adresem przez spółdzielnię mieszkaniową. 

W naiwnej nadziei na ochronę swoich praw p. Maria wraz z nieżyjącym już małżonkiem stanęli przed obliczem wymiaru sprawiedliwości i organów powołanych do ścigania przestępstw. Sprawa sądowa w pierwszej instancji toczyła się aż  7 lat (pozew złożony został 26.06.2000r a wyrok zapadł 04.10.2007r) zaś w drugiej instancji 1 rok i skończyła się werdyktami, które pozbawiły p. Marię środków do życia oraz upoważniły spółdzielnię do sztucznego generowania dalszego zadłużenia. Dług p. Marii rośnie bo dochody z renty rodzinnej nie pozwalają jej na pokrycie zatwierdzonych sądowymi orzeczeniami i bieżących roszczeń spółdzielni. Za chwilę spółdzielnia eksmituje ją wraz z synem na bruk.

K 1

 K 2

K 3

Decyzja ZUS - zakreślona egzekucja

Czynsz 1

Warszawscy działacze próbowali pomóc p. Marii we wzruszeniu tego haniebnego pochodu impertynencji władzy drogą wznowienia postępowania prokuratorskiego udaremnionego w m-cu styczniu 2002r. oraz drogą skargi o wznowienie sprawy

Jak się to skończyło? :

1. Sprawa karna

http://temidacontrasm.info/raj-dla-spoldzielczej-mafii/

http://temidacontrasm.info/czy-zabiora-jej-insuline/

http://temidacontrasm.info/paralizatory-oslanialy-sadowy-werdykt/

2. Sprawa cywilna

http://temidacontrasm.info/mroczny-kraj/

O tym dlaczego się nie powiodło i kogo z takim aroganckim poświęceniem osłaniali funkcjonariusze prokuratury i wymiaru opowiemy jutro.

Inwestorem budynku, w którym znajduje się lokal p. Mari była Spółdzielnia NATOLIN. Budynek został oddany do użytkowania w 1989r.

http://temidacontrasm.info/i-co-z-tym-sledztwem-panowie/

W 1993r grupa członków Spółdzielni Natolin, w której aktywną rolę odegrał spółdzielca Tomasz BANASZKIEWICZ, doprowadziła do podziału spółdzielni. W wyniku tego podziału z majątku SM Natolin wydzieliła się SBM „Osiedle Kabaty”. Budynek przy ul. Dembego 22A , w którym mieszka p. Maria trafił do SBM „Osiedle Kabaty”. Przewodniczącym Rady Nadzorczej w nowo powołanej spółdzielni został Tomasz BANASZKIEWICZ.

 Tomasz Banaszkiewicz

 Były przewodniczący Rady Nadzorczej SBM Osiedle Kabaty Tomasz Banaszkiewicz

Rada Nadzorcza powierzyła funkcję prezesa zarządu spółdzielni Zbigniewowi SANTKIEWICZOWI.

Zbigniew Santkiewicz

 Były prezes zarządu SBM Osiedle Kabaty Zbigniew Santkiewicz

Santkiweicz2

http://www.zzbudowlani.pl/index.php?page=wiecej&id_artykulu=28&okno=0

Za czasów tych dwóch dżentelmenów SBM Osiedle Kabaty robiła kokosowe interesy na członkach spółdzielni. Patentem było bezpodstawne obciążanie spółdzielców roszczeniami na wzór tych, z którymi walkę podjęła p. Maria Pawelec. Spółdzielcy próbowali się upominać o swoje prawa ale silne wsparcie udzielane władzom spółdzielni przez organy powołane do ścigania przestępstw i wymiaru sprawiedliwości a nawet przez organy powołane do ochrony porządku publicznego ( patrz wpis pt. „Paralizatory osłaniały sądowy werdykt”) spowodowało, że się poddali lub batalię przegrali.

Kim są architekci patentu na zasilanie kont spółdzielni w nienależne jej wpływy, że dla osłony popełnionych przez nich nadużyć tylu prokuratorów i sędziów zhańbiło pełniony urząd podważając swoją postawą nasze zaufanie do idei praworządności państwa?

Zarówno Zbigniew Santkiewicz jak i Tomasz Banaszkiewicz nie są już związani z działalnością SBM Osiedle Kabaty. Santkiewicz przez część ubiegłego roku pełnił jeszcze funkcję członka rady nadzorczej w tej spółdzielni. Ale nadal jest obecny w ruchu spółdzielczym:

http://www.kto-kogo.pl/Zbigniew_Santkiewicz

Tomasz Banaszkiewicz, funkcjonariusz SB i w latach 1989-1992 konsul w Nowym Jorku kieruje aktualnie Grupą Kapitałową KONSALNET HOLDING SA :

http://www.konsalnet.pl/grupa-kapitalowa,15,1,pl

 Banaszkiewicz agent wywiadu PRLŹródła:

http://wpolityce.pl/polityka/159812-bezpieczenstwo-pasazerow-okecia-w-rekach-firmy-bylych-esbekow-jakie-zwiazki-istnieja-miedzy-konsalnetem-a-rzadem-pyta-piotr-baczek-nasz-wywiad

http://www.videofact.com/rezydentura.html

Firma Konsalnet Holding SA świadczy usługi w zakresie ochrony mienia i osób. Zajmuje się więc również ochroną osiedli spółdzielczych, w tym także ochroną osiedla, w którym mieszka Maria Pawelec:

Brama wjazdowa na Osiedle Kabaty

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,3825557.html

Nieustannie nurtuje nas egzystencjalne pytanie: 

Jak długo jeszcze aparat władzy będzie hołubił pozbawioną skrupułów aktywność osób wyćwiczonych przez władze PRL w krojeniu obywateli naszego zdominowanego przez przestępstwo państwa?

 

Reglamentowana wolność słowa.

Zdjęcie roweru WezwanieJanusz OkurowskiCzłonek Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Janusz Okurowski (pierwszy z lewej) na posiedzeniu Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej    ds. ustaw z zakresu prawa spółdzielczego. Reglamentowana 1Reglamentowana 2 Źródło: Portal internetowy TuGrodzisk.pl

http://www.tugrodzisk.pl/aktualnosci/reglamentowana-wolnosc-slowa/

Paluch

Krzysztof Kozera – prezes zarządu Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej zwany przez nas „Paluchem”

Poprzednia publikacja w sprawie:

http://temidacontrasm.info/tablice-wolnego-slowa/#comments

Udanego Nowego Roku!

0_6122b_36e7e131_GIFXL

Szałowego Sylwestra i pozytywnego Nowego Roku  wszystkim, którzy nas odwiedzają,  życzy

Administracja witryny

Świąteczne życzenia.

Śnieżynka

Ile ozdób na choince, ile kartek leży w skrzynce,

ile potraw jest na stole, ile skier na wianka kole,

ile czasu zeszło w biegu, ile wcięło płatków śniegu,

tyle dobra i radości w Waszych domach niech zagości.

                                                                         Wesołych Świąt życzą Wszystkim

                                                             Administratorzy witryny

Madonna

https://www.google.pl/#q=jest+taki+dzie%C5%84

 

Do posła Bogdana Rzońcy.

Eleonora Martynów Eleonora Martynów – najemca lokalu zakładowego  przekazanego do spółdzielni, który został zlicytowany  tytułem pokrycia długu SM SOKOLNIA

http://www.tvp.info/22805348/16122015-2115

Czy Pan wie Panie Pośle dlaczego babcia Eleonora została sprzedana przez SM SOKOLNIA jak niewolnica na targu w Pensylwanii w początkach XVII w? Babcia Eleonora jest o dwa lata młodsza od mojej rodzicielki.

Stało się tak dlatego, że jak słusznie skomentowała to Pani Senator Lidia Staroń, polskie spółdzielnie mieszkaniowe, jak okiem sięgnąć, funkcjonują pod „sztandarem drapieżnej korzyści finansowej” a nie jak głosi to idea ruchu spółdzielczego, pod sztandarem „wyższości człowieka nad kapitałem”.

Zasada wyższości kapitału nad człowiekiem, która jest zaprzeczeniem szlachetnych założeń polskiego ruchu spółdzielczego, wzięła w nim górę dlatego, że na szczytach tego ruchu stoją ludzie pozbawieni szacunku dla drugiego człowieka, wolni od skrupułów i wyzuci z godności własnej, bo to co deklarują i  co robią, to  dwie skrajnie odrębne rzeczywistości.

http://temidacontrasm.info/capo-di-tutti-capi/

Za władzami ruchu spółdzielczego  gorliwie podąża obciążona presją pieniądza armia funkcjonariuszy organów powołanych do ścigania przestępstw i wymiaru sprawiedliwości, w tym i organów najwyższej władzy sądowniczej w tym kraju.

Dlatego proszę nie stawiać członkom spółdzielni mieszkaniowych zarzutu, że są mało aktywni i trwonią swoje prawa. W końcu każdy spór ze spółdzielnią trafia przecież na ścieżkę postępowania cywilnego lub karnego a tam wygrywamy tylko w sprawach pośledniej wagi. Środowisko członków spółdzielni mieszkaniowej uważnie zaś obserwuje wyniki starań lidera lub grupy kwestionującej działania statutowych organów spółdzielni i jeśli te starania nie przynoszą oczekiwanych skutków, ludzie machają ręką. W ten sposób właśnie stratedzy ruchu spółdzielczego gaszą zapał członków do aktywnego uczestnictwa w życiu spółdzielni i pokazują im ich miejsce w szeregu. To stare jak świat i bardzo skuteczne metody.

Po co siedzieć do godziny czwartej nad ranem na walnym zgromadzeniu, żeby odwołać prezesa, kiedy on ani myśli odejść, skarży uchwałę walnego, proces trwa dwa lata i najczęściej kończy się wygną odwołanego. Po co tracić czas i energię na proces o wgląd do  umowy usługowej, która jest źródłem największych w spółdzielniach przekrętów? Czy po to, żeby po trzech latach przeczytać przewrotne orzeczenie sędziego, że zawarte w umowie treści  mające zresztą charakter danych publicznych ( jawny KRS – dane podmiotu , oraz jawne  katalogi rynkowych cen usług) są chronioną prawem „tajemnicą przedsiębiorcy”? A po co w ogóle iść na walne skoro dostęp do dokumentów, które mają być przedmiotem jego obrad jest poważnie utrudniony? Trzeba iść do siedziby spółdzielni, która nie jest w takich okolicznościach miejscem przyjaznym dla spółdzielcy, bo żeby skopiować dokumenty, lub zrobić z nich notatki i pokazać sąsiadom co knują, trzeba się szarpać z prezesem lub jego sekretarką. O wiele prościej byłoby gdyby spółdzielnia była zobowiązana opublikować materiały na walne 30 dni przed jego terminem na stronie internetowej w części udostępnionej tylko do wglądu spółdzielców. Członkowie mogliby je wtedy spokojnie obejrzeć bez narażania się na nieprzyjemności, skonsultować między sobą lub z ekspertami i pójść na wale świadomi tego po co tam idą. To może być sposób na skuteczną aktywizację biernego do tej pory walnego.

A wracając do rzeczy: drogę do patentu na ograbienie najemców z mieszkań, które zostały przez zakład pracy przekazane nieodpłatnie do spółdzielni, otworzył Spółdzielni Mieszkaniowej SOKOLNIA szlachetny Trybunał. Stało się to za sprawą wyroku z dn. 14 lutego 2012r w spr. sygn. akt P 17/10, którym Trybunał wycofał z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych przepis art. 48 ust 1 pozwalający na przekształcenie statusu najmu w odrębną własność lokalu mieszkalnego, który przed nieodpłatnym przejęciem przez spółdzielnię mieszkaniową był mieszkaniem przedsiębiorstwa państwowego. Przepis stracił moc obowiązującą po upływie 12 miesięcy od daty publikacji wyroku.

Tuż potem spółdzielnia SOKOLNIA sprzedała lokal Pani Eleonory, który powstał ze środków wypracowanych przez jej małżonka w kopalni. Budynki budowane przez kopalnie finansowane były bowiem ze środków zakładowego funduszu mieszkaniowego. Środki tego funduszu powstawały z odpisu od wynagrodzeń pracowniczych, z kaucji mieszkaniowych wpłacanych przez obejmujących mieszkania zakładowe oraz z odsetek od pożyczek udzielanych załodze zakładu z tego funduszu na remont i modernizację substancji mieszkaniowej.

Zgodnie ze słynną nowelą ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych autorstwa PiS, która weszła w życie 31 lipca 2007r spółdzielnia mieszkaniowa, która otrzymała budynki mieszkalne od zakładu pracy nieodpłatnie, nie mogła domagać się od najemcy spłaty wkładu budowlanego za przekształcenie najmu w odrębną własność, bo wkład budowlany to zwrot kosztów jakie spółdzielnia poniosła na budowę lokalu. Nowela więc wprowadziła obowiązek zwrotu przez najemcę nakładów koniecznych jakie spółdzielnia poniosła na remonty budynku po jego przejęciu. Ponieważ najemcy wnosili środki na fundusz remontowy, przekształcenie najmu w odrębną własność w większości przypadków nie przynosiło spółdzielni żadnych dodatkowych dochodów. Taki stan rzeczy nie podobał się posłom SLD, którzy zaskarżyli m. in. przepis o nakładach koniecznych i Trybunał uchylił go wyrokiem z dn. 15 lipca 2009 sygn akt K 64/07.

Po tym wyroku TK, dopóki lobby spółdzielcze się nie obudziło, zapadły trzy wyroki Sądu Najwyższego (wyroki – z dn. 8 stycznia 2010r w spr. sygn. akt IV CSK 292/09, z dn. 29 września 2010 w spr. sygn. akt V CSK 49/10 oraz z dn. 26 stycznia 2011r. w spr. sygn. akt V CSK 366/10) orzekające, że SLD zagrało przeciwko własnym  intencjom  i otwarło najemcom w pozakładowych  spółdzielniach mieszkaniowych drogę do naprawdę  bezkosztowego przekształcenia umowy najmu w odrębną własność lokalu.

Prezesi zablokowali proces przekształceń. Przed sądami zawisło ze 40 spraw, w tym prowadzona przez nasze stowarzyszenie w imieniu 31osób. Lobby ruszyło do sądów. Sądy, żeby spełnić oczekiwania swoich milusińskich, wpadły na szatański pomysł : zawiesiły procesy w całej Polsce i skierowały zapytania prawne do TK o zgodność art. 48, ust 1 z Konstytucją. Założeniem tego planu było wykoszenie z ustawy podstawy prawnej pozwów i wydanie orzeczeń na naszą szkodę. To się jednak udało tylko w połowie bo sprzeczne z prawem zawieszenie procesów ( postępowanie przed TK nie jest postępowaniem cywilnym, sądy nie miały podstawy prawnej do zawieszenia postępowań więc zawiesiły nas w oparciu o prawo cywilne – art. 177 § 1 kpc) było dla nas sygnałem złej wiary w działaniu sądów. Usiedliśmy wiec do komputerów, z naszego procesu zrobiliśmy spektakl publiczny i dzień po dniu komentowaliśmy jego przebieg. Pod petycją powieszoną w sieci i skierowaną do Trybunału podpisywali się spółdzielcy z całej Polski. Trybunał co prawda uchylił przepis niezgodnie  zresztą z intencją noweli PiS, która uchyliła rynkową zasadę przekształceń własnościowych w spółdzielniach mieszkaniowych i w zamian wprowadziła zasadę kosztową ( należy spółdzielni zwrócić poniesiony przez nią koszt budowy mieszkań) ale odroczył termin wykonania wyroku na 12 miesięcy, żeby sądy uruchomiły bezprawnie zawieszone postępowania. Ta sprawa, śmiech na sali, nie miała swojego precedensu. Do Trybunału wpłynęło wtedy 40 pytań w tej samej sprawie, bo lobby spółdzielcze steruje prezesami sądów.

Po wejściu w życie wyroku TK z dn. 14 lutego 2012r w spr. sygn. akt P 17/10,  który nie po raz pierwszy zresztą zdemolował ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych i którego historię wspominam, Spółdzielnia SOKOLNIA zaczęła handlować najemcami. Trybunał otwarł jej drogę do sprzedaży 800 najemców wraz z rodzinami. Oni zaś nic nie mieli do powiedzenia, bo organy spółdzielni nie wypełniły obowiązku przyznania każdemu najemcy członkostwa z urzędu o czym mowa w art. 1 ust 1 pkt 2 ustawy z dnia 12 października 1994r o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych, który stanowi, że spółdzielnia powinna ustanowić najemcom członkostwo najpóźniej w dniu, w którym składa ofertę przejęcia od zakładu nieruchomości, w której najemcy ci mieszkają.

Z tego wystąpienia wynika następująca konkluzja Panie Pośle: nie pomoże żadne nawet najbardziej idealne prawo,  jeśli nie uda się zamknąć lobby spółdzielczemu drogi do wymiaru sprawiedliwości. Bez rzetelnej ochrony prawa żadne prawo i żadna aktywność członków  nie zlikwiduje patologii rozkładających spółdzielnie mieszkaniowe.

Bogdan Rzońca