Stow. Poszkodowanych Bezczynnością Spółdzielni Mieszkaniowych

WiadomościCategory Archives

Prawo do swobodnej wypowiedzi

Prezes OSM przegrywa z opozycją. Dozwolona krytyka

Przeciwnicy władz Olsztyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej mieli prawo wytykać im niegospodarność, zatrudnianie znajomych, a nawet picie alkoholu. Sąd orzekł, że krytykując nie przekroczyli prawa do swobodnej wypowiedzi.

Opozycja w OSM zdecydowała się zewrzeć szyki w roku 2011. Połączyła ich obrona przed likwidacją osiedlowego domu kultury Alternatywa przy ul. Profesorskiej. Ale to był tylko jeden z powodów.  Awantura rozpętała się, gdy „Gazeta Wyborcza Olsztyn” ujawniła, że spółdzielnia planuje wynająć sale w domu kultury. Grupa mieszkańców zawiązała wtedy stowarzyszenie o tej samej nazwie co dom kultury. Jak tłumaczyli, nie chcieli, by zmarnotrawiony został majątek wszystkich spółdzielców.

Krytyka w internecie

Założyli stronę internetową, na której umieszczali krytyczne wobec władz OSM artykuły. Jeden z nich miał podtytuł „Pogoń swojego prezesa, bo żeruje na tobie”. Autorzy wytykali w nim prezesowi spółdzielni, że wcześniej przedstawiał się jako świetny menedżer, który wyprowadzi OSM z dołka, a sprowadziło się to do zatrudniania swoich znajomych i wymiany pracowników na lojalnych wobec siebie. Do tego zaczęli pisać o niegospodarności w spółdzielni.
Zdaniem Józefa Kuryłowicza, lidera niezadowolonych w OSM, niegospodarność przejawiała się w tym, że spółdzielnia zrezygnowała z zawarcia umowy kupna ziemi, którą wylicytowała w przetargu ogłoszonym przez uniwersytet w Olsztynie. W efekcie straciła 115 tys. zł wadium. Inny dowód na marnotrawstwo, to – zdaniem opozycjonistów – budowa parkingu przy ul. Iwaszkiewicza, który miał kosztować 240 tys. zł, a ostatecznie jego cena wzrosła do 700 tys. zł. Krytykowali też sposób wyboru władz OSM. – Kierownicy osiedli zorganizowali wybory tak, aby więcej nie zadawano niewygodnych pytań zarządowi [spółdzielni]. „Mamy wszystkich swoich w radzie nadzorczej” – wołano i jak zwykle polały się litry alkoholu na cześć zwycięstwa – czytamy w jednym z artykułów na stronie internetowej opozycji.

Prezes nie wytrzymał

Jerzy Okulicz, prezes OSM tego nie wytrzymał. Wystąpił do sądu przeciw Kuryłowiczowi. Zażądał usunięcia artykułu, przeprosin w lokalnych mediach i 30 tys. zł na cel społeczny. Jego zdaniem artykuł godzi w dobre imię spółdzielni, bo zawiera informacje poniżające w oczach opinii publicznej jej władze i pracowników.
Sprawa w sądzie toczyła się trzy lata.

W tym czasie Sąd Okręgowy w Olsztynie raz oddalił powództwo OSM, ale w połowie roku 2012 Sąd Apelacyjny w Białymstoku nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. Olsztyński sąd wydał kolejny wyrok. Wynika z niego, że spółdzielnia nie udowodniła Kuryłowiczowi, że naruszył jej dobra osobiste. – Trudno odmówić im [osobom związanym ze stowarzyszeniem - red.] prawa do takiej oceny [władz spółdzielni] i można je traktować jako prawo do swobodnej wypowiedzi zagwarantowanej postanowieniami art. 54 Konstytucji RP – stwierdził sąd.

Ale sąd stanął po stronie spółdzielców

Kuryłowicz przyznaje, że poczuł ogromną ulgę po wyroku. – Powództwo było jednym z elementów zastraszania osób niezgadzających się z tym, co dzieje się w spółdzielni – stwierdził. – Cieszę się, że sąd przyznał nam rację. Wyrok – jego zdaniem – daje nadzieję, że punktowanie błędów władz spółdzielni ma sens i może zachęcić innych mieszkańców do przeforsowania zmian w kierownictwie OSM. – W najbliższym czasie przedstawimy nowe dokumenty, które ukażą kolejne przykłady niegospodarności – dodaje.
Co o wyroku sądzą władze OSM? – Informuję, że spółdzielnia nie zgadza się z orzeczeniem sądu. I będzie składać apelację od przedmiotowego wyroku – odpisał nam na pytanie Jerzy Okulicz.

Władze OSM nie są odosobnione w sądowym ściganiu opozycji w swojej spółdzielni. Pisaliśmy wielokrotnie o procesach, jakie ze swoimi przeciwnikami mają szefowie Spółdzielni Mieszkaniowej Pojezierze i Jaroty.

Autor: Grzegorz Szydłowski

Źródło: http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,15539477,Prezes_OSM_przegrywa_z_opozycja__Dozwolona_krytyka.html#ixzz2ub6jX59m

Spółdzielnia BANKRUT !

„Spółdzielcze bloki z lokatorami na sprzedaż. Kto je kupi?

 Syndyk szuka chętnego na nieruchomości upadłej olsztyńskiej spółdzielni Domator. Wielu lokatorów czekało na to od kilku lat, bo po bankructwie spółdzielni nie mogli sprzedać swoich mieszkań. Spółdzielnia Mieszkaniowa Domator swoje bloki ma w kilku miejscach w Olsztynie. Zarówno w Śródmieściu, jak i na Jarotach. Upadła w połowie 2011 r. Teraz być może zbliża się koniec wieloletnich zawirowań, które przeżywała.
Stanisława Piotrowska, syndyk Domatora wystawiła właśnie na sprzedaż udziały w działkach, na których stoją bloki przy ul. Kanta, Dywizjonu 303, u zbiegu ul. Partyzantów i Samulowskiego oraz przy ul. Warmińskiej. Oferta kierowana jest wyłącznie do już działających spółdzielni mieszkaniowych. Swoje propozycje ich przedstawiciele mogą składać do 17 lutego. – To jedna z nielicznych takich transakcji w kraju – mówi syndyk.

Uwłaszczeni

Jej wyjątkowość polega na tym, że część lokali w budynkach dawnej spółdzielni Domator została wcześniej uwłaszczona. Co to znaczy? Mieszkając w spółdzielni, lokatorzy przez lata nie byli właścicielami zajmowanych przez siebie mieszkań. Mieli tylko spółdzielcze własnościowe prawo do tych lokali. Dzięki zmianom w prawie spółdzielca może się uwłaszczyć, czyli stać się faktycznym właścicielem tego lokalu, a przy okazji także współwłaścicielem ziemi, na której stoi blok. W Domatorze część mieszkańców skorzystała z nowego prawa. Uwłaszczyła się i została właścicielami zajmowanych mieszkań. Potencjalny nabywca przejmie w niektórych budynkach wszystkich lokatorów, również tych już uwłaszczonych.
Ryszard Olejniczak, członek byłego zarządu Domatora przyznaje, że planowana transakcja to ratunek dla dziesiątków lokatorów. – W ten sposób wyjaśni się ich sytuacja prawna. Teraz nie mogą nawet sprzedać zajmowanych przez siebie lokali – mówi.

Żyli w niepewności

Na to samo zwracają uwagę sami lokatorzy. Liczą, że przejęcie ich przez nową spółdzielnię skończy ich kłopoty. – Za czasów wcześniejszych władz Domatora o uwłaszczenie było naprawdę trudno. Zarząd robił wszystko, by do tego nie dopuścić. W końcu przyszła upadłość i przez ostatnie lata żyliśmy w niepewności – mówi jedna z mieszkanek bloku przy ul. Samulowskiego.
- Lokatorzy, którzy nie zdążyli się uwłaszczyć przed ogłoszeniem upadłości Domatora, będą mogli to zrobić [po odkupieniu nieruchomości - red.] w nowej spółdzielni – dodaje syndyk.

Jaroty kiedyś kupiły

Stanisława Piotrowska już raz w Olsztynie sprzedała spółdzielnię mieszkaniową – Samych Swoich, którzy z hukiem upadli ponad dekadę temu. Pod koniec 2002 r. pod młotek poszło 30 bloków wraz z lokatorami. Kupiła je Spółdzielnia Mieszkaniowa Jaroty. Zapłaciła blisko pół miliona złotych. – Wtedy argumentem za przejęciem Samych Swoich był fakt, że jej nieruchomości znajdowały się w bezpośrednim sąsiedztwie naszych bloków. To znacznie obniżyło koszty administrowania – mówi Roman Przedwojski, prezes Jarot. – W przypadku Domatora w grę wchodzą ewentualnie bloki przy ul. Kanta na osiedlu Jaroty.

Burzliwa historia

O Domatorze było głośno od 2005 r. Wtedy wyszła na jaw sprawa pożyczki, którą zaciągnął ówczesny prezes spółdzielni na dokończenie budowy bloków przy ul. Pstrowskiego. Zastawem w tej transakcji było jego stanowisko. Gdyby został odwołany z zajmowanej funkcji, udzielający pożyczki mógł natychmiast zażądać zwrotu pieniędzy. Mimo tego zagrożenia prezes został pozbawiony stanowiska, a kierownictwo Domatora, które przejęło od niego władzę, przestało spłacać raty pożyczki, przekonując, że pieniądze na pożyczkę pochodziły z nielegalnego źródła i nie trzeba ich zwracać. Skończyło się procesem. Spółdzielnia go przegrała. Do Domatora wszedł komornik, który zaczął egzekwować zaległe raty. Wtedy mieszkańcy się zbuntowali przeciwko nowym władzom spółdzielni. Prezes Domatora dostała kilka zarzutów dotyczących niegospodarności. Być może wyrok w jej sprawie poznamy jeszcze w pierwszej połowie roku. W takiej sytuacji mieszkańcy sami zdecydowali, że najlepszym rozwiązaniem będzie ogłoszenie upadłości spółdzielni.”

Autor: Grzegorz Szydłowski

Źródło: http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,15433056,Spoldzielcze_bloki_z_lokatorami_na_sprzedaz__Kto_je.html#TRrelSST

Papier jest cierpliwy.

Irena Lipowicz – Rzecznik Praw Obywatelskich

Prezentujemy  przyprószony patyną czasu dokument ilustrujący jak instytucje powołane do ochrony prawa spółdzielczego marnują służbowy czas za publiczne pieniądze na działania, które nic nie wnoszą i niczego nie zmieniają:

Pełny tekst wystąpienia

http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/pdf/2010/03/643846/1502199.pdf

Cezary Grabarczyk – Minister Infrastruktury.

Przybywa skarg na Temidę.

Rzepa  – wydanie z 12 lutego

Krajowa Rada Sądownictwa

Dyscyplinarka dla Króla Manhattanu.

Król Manhattanu – Prezes SM Śródmieście w Łodzi Krzysztof Diduch

Agnieszka nie musi przepraszać prezesa.

Niejasne istotne powody.

Prezes SA w Szczecinie  Ryszard Iwankiewicz

Głos Koszalina – wydanie z dnia 23.02.2014

Poprzednia publikacja w sprawie:

http://temidacontrasm.info/bez-kolesiow-jak-bez-reki/

„Czekają, aż umrę”

Nie tylko SM-y i  prezesi ich zarzadów, mają „monopol” na lekceważenie mieszkańców. Oto przykład:

 

Gdańsk: Urząd Miejski odmawia 90-latce prawa do wykupu mieszkania!

 

Pani Eugenia Garnowska ma 90 lat. Własnym sumptem wyremontowała sypiące się mieszkanie w Gdańsku. Sama wystarała się o uregulowanie formalności. Teraz urzędnicy odmawiają 90-latce wykupu. – Czekają, aż umrę – twierdzi kobieta.

Pani Eugenia Garnowska od 60 lat mieszka w sercu Gdańska – we Wrzeszczu. Mieszkanie przy Pniewskiego wskazały jej tuż po wojnie PRL-owskie służby kwaterunkowe. Od ponad dziesięciu lat gdańszczanka stara się o jego wykup. Bezskutecznie.
- Liczą że zaraz umrę i zwolnię mieszkanie. To niegodziwość! – nie kryje goryczy pani Garnowska.
- Mamy prawo swobodnie wybierać, komu i kiedy chcemy sprzedać mienie gminy – wynika z odpowiedzi gdańskiego magistratu.
O to, aby wykupić mieszkanie, pani Garnowska zaczęła starać się jeszcze za PRL. Wtedy o sprzedaży nie było mowy. Po roku 1990 niewiele się zmieniło. W 2004 r.zawzięła się i obiecała sobie, że doprowadzi sprawę do końca. W Urzędzie Miejskim ustaliła wreszcie, że realną przeszkodą w wykupie jest nieuregulowany status własnościowy kamienicy, w której znajduje się mieszkanie. Innymi słowy, miasto – choć inkasowało przez dekady za najem – to od wojny nie zadbało, by być formalnie wpisanym jako właściciel budynku. Pani Garnowska sama postarała się o wyprostowanie sprawy. Jeździła, dzwoniła po archiwach. Wreszcie na ślad poprzednich właścicieli trafiła w gdyńskim oddziale Archiwum Państwowego. Udało się. Najpierw sprawa w sądzie, później u wojewody – i tak pod koniec 2010 r. kamienica została przyznana miastu Gdańsk.
W połowie 2011 r. wydawało się, że już wszystko jest na dobrej drodze, wszelkie formalności spełnione, ogłoszenie o sprzedaży mieszkania „odwisiało” wymagany termin na urzędowej tablicy. Ustalona została nawet data wizyty u notariusza. W przeddzień pani Garnowska chciała się jeszcze upewnić, czy wszystko gra.
– Usłyszałam, że miasto odstępuje od umowy. Pytałam, dlaczego. Odpowiedź była, że „nie, bo nie”. Poczułam się oszukana – wspomina.
W pisemnej odpowiedzi na nasze pytania magistrat przyznaje, że choć lokal został przygotowany do sprzedaży, to tuż przed sfinalizowaniem transakcji dokonano „ponownej analizy”. Wynikać z niej miało, że sprzedaż nie byłaby korzystna dla samorządu.
- Zgodnie z kodeksem cywilnym właściciel może w granicach prawa i zasad współżycia społecznego rozporządzać rzeczą. Zatem Gmina Miasta Gdańska jako właściciel ma wyłączne uprawnienia do decydowania o sprzedaży nieruchomości – twierdzi Michał Piotrowski z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Autor: Łukasz Kłos

Źródło: http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/3342265,gdansk-urzad-miejski-odmawia-90latce-prawa-do-wykupu-mieszkania-czekaja-az-umre,id,t.html

Człowiek nikim, zarząd SM wszystkim!

Degradacja człowieka w postkomunistycznej spółdzielczości

Człowiek postkomunistycznej spółdzielczości

Człowiek spółdzielczy „wyhodowany” w obozie budownictwa socjalistycznego w dobie PRL jest nieprzystosowany i niezdolny to współtworzenia społeczeństwa kreowanego w III RP na obywatelskie, aspirującego do standardów społeczeństw demokratycznych. Co więcej: niedawny obywatel PRL-u staje się niejednokrotnie naturalnym klientem pomocy społecznej, gdyż mając mentalność niewolnika, co do zasady pozostaje nastawiony roszczeniowo, nie tylko w kwestii znalezienia pracy. Realizowane przez prezesów antyspołeczne, całkowicie partykularne cele – spółdzielnie-molochy traktują jako przedsiębiorstwa mające dawać wyłącznie zyski z eksploatacji ludności – powodują dotkliwe koszty i straty dla III RP. Bo oto spółdzielczość postkomunistyczna zamiast przyczyniania się do ekonomicznego rozwoju społeczności, zamiast budowania i generowania dochodów zrzeszonych dzięki integracji i kooperacji – wprost przeciwnie jest miejscem zniewolenia, wyzysku ekonomicznego i wykoślawiania dusz.

Klatka schodowa w spółdzielni -molochu

 Zniszczenie i zdegenerowanie jakie powoduje, w wielu przypadkach okazuje się nie do odrobienia. Tylko nieliczne jednostki i grupy z tych społeczności wyrywają się poza klatkę mentalnego zniewolenia. Z reguły decydują się na emigrację z III RP i bezpowrotną ucieczkę z tych nieobserwowanych przez Boga miejsc. Z kolei słabsi, niejednokrotnie wchodzą w kolizję z prawem i w efekcie lądują w rynsztoku.

  Transformacja gospodarcza wrogiem prezesów

  Druga dekada nomenklaturowej III RP przyniosła molochom nowe zjawiska i nowe zagrożenia. Wejście III RP do UE i otwarcie rynków pracy paradoksalnie poważnie zaszkodziło interesom nomenklaturowych rodzin. Z pozoru miało być lepiej. Teoretycznie lokatorzy powinni jechać, zarabiać i przysyłać pieniądze krewnym tkwiącym w spółdzielniach. Prezesi oczekiwali poprawy ściągalności czynszów i lepszych dochodów. Jednak życie napisało inny scenariusz, bardzo niekorzystny dla partyjnych baronów. Oczywiście płynie emigracyjny strumień pieniędzy, ale nie trafia on w dłuższej perspektywie do kieszeni prezesów. Co aktywniejsi lokatorzy zobaczywszy inne standardy i atrakcyjniejsze warunki życia za granicą, postanawiają osiąść tam na stałe i w efekcie w ogóle rezygnują z zamieszkiwania w molochach. Inni zarobiwszy niezbędną ilość pieniędzy migrują z obozów PRL-u budując domy lub nabywając mieszkania we wspólnotach. Trend ten nabiera cech masowości. Ludność lepiej zarabiająca systematycznie odpływa z molochów dzięki nowym możliwościom finansowym i coraz szerszej alternatywie mieszkaniowej oferowanej przez wolny rynek. Exodus ludności (emigracja zarobkowa i migracja poza PRL-owskie kołchozy) pogłębia regres ekonomiczny utrudniając biznesy byłym funkcjonariuszom PZPR. W molochach, wskutek przemian społeczno-gospodarczych, z przymusu koncentruje się ludność z pogranicza marginesu. Dla prezesów to kłopot bo ściągalność czynszu jest gorsza i na niewiele się zdaje zaostrzenie polityki eksmisyjnej.

 

 

 

Epatowanie opinii publicznej licytacjami lokali eksmisyjnych (nawet dziesiątki eksmisji rocznie) przy jednoczesnej ucieczce zaradniejszej ludności psuje wizerunek postkomunistycznym spółdzielniom, nasilając przekonanie że są drogie, nieatrakcyjne i niebezpieczne do życia. Bezpośrednim dotkliwym efektem negatywnego wizerunku jest spadek cen lokali. Uderza on w pierwszej kolejności w zwykłych lokatorów, ale o to akurat nikt się nie martwi. Obniżka cen dotyka prezesów, bo biznes eksmisyjny traci na rentowności zmuszając bonzów do nasilenia windykacji. To z kolei wywołuje nadpodaż lokali poeksmisyjnych, na które nie ma chętnych w cenach oczekiwanych przez nomenklaturowe grupy. Koncentracja ludności niezamożnej pieczętuje permanentny problem z egzekucją opłat co zmusza prezesów do windowania czynszów. Tworzy się ekonomiczna równia pochyła ciągnąca spółdzielnie-molochy do powolnego upadku.

Autor: Stanisław Bartnik

Źródło: http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/opinie.html

Łączymy się w bólu z Ukrainą.

Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych.

Zaniepokojeni słabą ochroną prawa.

Witamy Panie Posłanki i Panów Posłów
Witryna internetowa

http://temidacontrasm.info/

prowadzona przez Stowarzyszenie Poszkodowanych Bezczynnością Organów Spółdzielni Mieszkaniowych TEMIDA poleca ostatnią publikację na naszych łamach pt.

http://temidacontrasm.info/mroczny-kraj/

Jesteśmy wręcz zaniepokojeni słabą ochroną prawa , która bez wątpienia potęguje  problemy w codziennym funkcjonowaniu spółdzielni mieszkaniowych w Polsce. Publikację w szczególności polecamy członkom Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej, która pracuje nad nowym kształtem prawa spółdzielczego.

Serdecznie zapraszamy.

Z poważaniem

W imieniu Stowarzyszenia

Leokadia Rybicka-Nau.

Mroczny kraj.

 

Mroczny to kraj, Panie Premierze, którym rządzi przestępstwo, uczciwość postrzegana jest w kategoriach obłędu, jej orędownicy skazywani na eutanazję, a utrwalający  ten standard urzędnicy, których postawił Pan na straży praworządności, cieszą się opinią nobilitowanych obywateli. I proszę nam nie tłumaczyć, że funkcjonariusze organów powołanych do ścigania przestępstw i wymiaru sprawiedliwości są niezawiśli, bo pomiędzy niezawisłością a bezkarnością rysuje się istotna różnica. Owa bezkarność służb powołanych do ochrony prawa stała się źródłem władzy absolutnej i prowadzi do niepokojącej wręcz demoralizacji tej struktury administracji państwa.

Członek Spółdzielni Mieszkaniowej OSIEDLE KABATY  w Warszawie p. Maria Pawelec od kilkunastu już lat usiłuje uwolnić się w postępowaniach procesowych od nieuzasadnionych roszczeń spółdzielni dotyczących spłaty wirtualnego zadłużenia kredytowego.

Maria Pawelec ( z lewej)

Sporny kredyt został spółdzielni udzielony na  inwestycję budynku, w którym pokrzywdzona nie mieszka. Jak wynika z akt sprawy p. Maria Pawelec spłaciła spółdzielni kredyt przeznaczony na budowę  swojego lokalu w 1996r. Pomimo wystawionych na tą okoliczność zaświadczeń roszczenia spółdzielni dotyczące kontynuacji spłaty kredytu nie milkły. Na potwierdzenie zasadności tych roszczeń spółdzielnia nie chciała przedstawić żadnych dowodów. Nie było wyboru. Pokrzywdzona skierowała do sądu pozew o zobowiązanie spółdzielni do uzasadnienia wysuwanych żądań. Sąd był głuchy i ślepy a przez to odporny na załączone do akt sprawy niepodważalne dowody przemawiające na korzyść strony powodowej.

Wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie z dn. 4 października 2007r wydanym przez SSO Małgorzatę Sobkowicz-Suwińską w spr. IV C 850/05  i potwierdzonym wyrokiem Sądu Apelacyjnego z dn. 31 października 2008r wydanym w spr.  VI A Ca  448/08 przez orzekających w składzie SSA Ewa Śniegocka, SSA Wanda Lasocka i SSO Edyta Mroczek na p. Marię nałożone zostały zobowiązania finansowe, które kompletnie pozbawiły ją środków do życia.

http://temidacontrasm.info/przewodniczacemu-zyczymy-sytych-swiat/

Podobnym niepowodzeniem zakończyło się postępowanie prokuratorskie przeprowadzone w tej sprawie z wniosku pokrzywdzonej.

Po całym szeregu interwencji postępowanie prokuratorskie zostało wznowione z polecenia Prokuratora Generalnego i  zamknięte decyzją odmawiającą  wszczęcia śledztwa wydaną przez Prokuraturę Rejonową  dla Warszawy – Mokotowa w dniu 10 grudnia 2013r. Decyzja została zaskarżona i postępowanie jest w toku.

http://temidacontrasm.info/czy-zabiora-jej-insuline/

8 sierpnia 2013r p. Maria skierowała również do Sądu Apelacyjnego skargę o wznowienie  postępowania cywilnego w sprawie VIA Ca 448/08  opartą o art. 403 §2 kpc, który daje możliwość wznowienia postępowania w przypadku późniejszego  wykrycia środków dowodowych, które mogłyby mieć wpływ na wynik sprawy, a z których strona nie mogła skorzystać w poprzednim postępowaniu.  Skargę można wnieść przed upływem 5 lat od daty wyroku.  Do skargi załączony został środek dowodowy potwierdzający  okoliczność, że budynek w którym znajduje się lokal p. Marii nie był obciążony zobowiązaniami kredytowymi już w dniu 28 listopada 1997r   a więc o wiele wcześniej od dnia, w którym zapadł wyrok z apelacji. Dowodem tym był akt notarialny Rep. A nr 7997/97 z dnia 28.11.1997r którym Gmina Ursynów przeniosła na rzecz spółdzielni prawo własności budynku, w którym mieszka p. Maria oraz prawo wieczystego użytkowania gruntu znajdującego się pod tym budynkiem. W akcie tym pełnomocnicy spółdzielni składają oświadczenia, że budynek nie jest obciążony żadnymi zobowiązaniami kredytowymi. Dostęp do tego dowodu p. Maria uzyskała jakiś czas przed wniesieniem skargi. Sąd z uwagi na brak środków do życia zwolnił p. Marię z kosztów sądowych i przyznał jej obrońcę z urzędu. Na pełnomocnika procesowego sąd wyznaczył adwokata Marcina Smoczyńskiego, który unikał kontaktu z p. Marią przed rozprawą.:

http://panoramafirm.pl/mazowieckie,,warszawa,%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie,senatorska,24_12/smoczynski_marcin_adwokaci-aaacdm_xt.html

W dniu wczorajszym odbyła się rozprawa.


Sąd zamknął postępowanie i oddalił skargę p. Marii. Orzeczenie wydały:

SSA Małgorzata Manowska

http://archiwum.rp.pl/artykul/674795-Nowa-wiceminister-sprawiedliwosci.html

SSA Beata Waś

http://przebierancywsadach.blogspot.com/2013/12/czy-beata-was-bya-prezesem-sadu.html


SSA Małgorzata Kuracka

http://fakty.interia.pl/galerie/kraj/pitera-musi-przeprosic-zdjecie,iId,1003050,iAId,71436

Pani Maria została obciążona kosztami zastępstwa procesowego spółdzielni w kwocie 1800 zł wymagalnej od dzisiaj. Nie będziemy na razie odnosić się do merytorycznej wagi argumentów podniesionych przez sąd dla uzasadnienia decyzji, bo uszom nie wierzymy. Poczekamy na pisemne uzasadnienie  orzeczenia. Obrońca z urzędu podobno złożył dzisiaj wniosek o jego wydanie.

Ogólnie rzecz biorąc decyzję sądu uważamy za skandaliczną i trudno się oprzeć wrażeniu, że sąd oddalił poważny dowód w sprawie w interesie źle pojętej solidarności prawniczej korporacji zawodowej. Skład orzekający bronił błędów popełnionych przed 5 laty przez dotknięte ślepotą i głuchotą koleżanki z tego samego wydziału. A fakt, że sąd nie przeniósł na Skarb Państwa (chociaż miał takie prawo) kosztów zastępstwa procesowego spółdzielni tak, jak to zrobił z pozostałymi kosztami z uwagi na dramatyczną sytuacje finansową p. Marii,   wydaje nam się  decyzją wręcz odwetową. Taka postawa włodarzy prawa jest w naszej ocenie działaniem skierowanym przeciwko zasadzie praworządności naszego państwa.

Protest pod Sądem Apelacyjnym w Katowicach w dniu 17.11.2010r

18-te posiedzenie NPS

Planowane posiedzenia komisji sejmowych
Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa spółdzielczego

20 lutego 2014 (czwartek), godz. 17:00, sala 24/bud. G.
Rozpatrzenie poselskich projektów ustaw:
- o spółdzielniach (druk nr 515),
- Prawo spółdzielcze (druki nr 980 i 1005) – kontynuacja.

SOS!! SOS!! SOS!!

Petarda z Marią przed rozprawą w postępowaniu karnym ( 12.02. 2014r)

Petarda:

SSA w Warszawie: Małgorzata Manowska, Małgorzata Kuracka, Beata Waś, poprzez uznanie za „oczywiście bezzzasadną” skargi o wznowienie postępowania, uwaliły postepowanie sadowe przeciwko  SM-B „Osiedle Kabaty” po raz drugi. W ten sposób „zgnojono” leżącego człowieka, „skopano niewolnika” – obywatela drugiej kategorii, właściciela SM.

Prezes SM oszukał prokuraturę, sąd  - i teraz triumfuje!

Dwieście złotych sąd umorzył kosztów postępowania sadowego, ale ok. 2 tys. zł kosztow zastępstwa procesowego dla prezesa, to dla P. Marii Pawelec poruszającej się o dwóch kulach (niestabilny kręgosłup i noga sztywna w kolanie, cukrzyca, nadciśnienie…) – TO WYPRAWA NA K2.

Kochani, proszę o pomoc, radę. Czekam: Iwona Możejko 507033701

( mam tylko, może aż 150 zł.)

Dn. 31.03.14r. ma się odbyć posiedzenie Sądu Rejonowego Warszawa Mokotów ul. Ogrodowa 521a, sala 422 VIII Wydział Karny g. 11.00 o wznowienie zawieszonego postępowania przeciw SM Osiedle Kabaty.

Już wiem, że na sprawie będą „Niepokonani”, „Nic o nas bez nas” Olsztyn.

Nie mamy prawnika i pieniędzy. Co robić????? S.O.S

KSS Nasze Mieszkania z Warszawy i Inicjatywa NIC o NAS bez NAS z Olsztyna wspierały Marię w trakcie rozprawy w postępowaniu karnym.

Linki do tej sprawy:

19 lipca 2013r

http://temidacontrasm.info/sad-na-strazy-bezprawia/ 

13 sierpnia 2013r

http://temidacontrasm.info/niesmiertelny-kredyt/

26 sierpnia 2013r

http://temidacontrasm.info/nadal-czekamy/

14 września 2013r

http://temidacontrasm.info/i-jak-zwykle-echo/

7 grudnia 2013r

http://temidacontrasm.info/przewodniczacemu-zyczymy-sytych-swiat/

12 grudnia 2013r

http://temidacontrasm.info/i-co-z-tym-sledztwem-panowie/

20 grudnia 2013r

http://temidacontrasm.info/raj-dla-spoldzielczej-mafii/

02.02.2014

http://temidacontrasm.info/czy-zabiora-jej-insuline/#comment-4463

Afera gruntowa w Sosnowcu

Prokuratura sprawdza Spółdzielnię Mieszkaniową Hutnik

Prokuratura w Sosnowcu bada czy w SM Hutnik nie dochodziło do przekrętów. Spółdzielnia kupiła dużą działke ziemi za 1,1 mln zł i sprzedała ją za 820 tys. zł. Mieszkańcy zarzucają SM Hutnik niegospodarność.Prokuratura w Sosnowcu bada, czy w Spółdzielni Mieszkaniowej Hutnik nie dochodziło do przekrętów. W 2009 roku spółdzielnia kupiła od miasta ziemię za 1,1 mln zł, by trzy lata później sprzedać ją dużo taniej za 820 tys. zł. O sprawie, prokuraturę poinformowali mieszkańcy, którzy zarzucają zarządowi niegospodarność.

Część mieszkańców dzielnicy Zagórze zarzuca spółdzielni niegospodarność. Dziwią ich zakupy, jakie w 2011 wykonała spółdzielnia. Za ponad 250 tys. zł, kupiono 50 komputerów, notebooka, tablet i serwerownię do spółdzielni. W sprawie sprzedanej ziemi lokatorzy złożyli zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.

 – Sprawa trafiła do nas w ubiegłym roku. Przesłuchano świadków. Powołaliśmy dwa zespoły biegłych, którzy sprawdzają, czy cena działki nie była zaniżona. Wyniki kontroli poznamy w marcu – mówi prokurator rejonowy Mirosław Miszuda (45 l.), z Prokuratury Rejonowej Północ w Sosnowcu.

„Spółdzielnia kupiła ziemię o powierzchni 7,8 tys. metrów kwadratowych. Chciano ją przeznaczyć na budowę magazynów. Pomysł jednak nie wypalił, zmienił się Zarząd, a utrzymanie działki rosło. Zdecydowano się na sprzedaż terenu firmie, która już wynajmowała działkę.  Ziemia generowała spore koszty. Postanowiliśmy ją sprzedać. Powołaliśmy biegłego rzeczoznawcę oraz biegłego sądowego, którzy sporządzili wyceny. Ostatecznie ziemia z budynkiem tutaj stojącym sprzedana została za 820 tys. zł” –  mówi Maciej Adamiec (43 l.), prezes SM Hutnik.

Źródło: http://www.fakt.pl/prokuratura-sprawdza-spoldzielnie-mieszkaniowa-hutnik,artykuly,445275,1.html

 

Prokuratura w Sosnowcu bada czy w SM Hutnik nie dochodziło do przekrętów. Spółdzielnia kupiła dużą ziemię za 1,1 mln zł i sprzedała ją za 820 tys. zł. Mieszkańcy zarzucają SM Hutnik niegospodarność

Prokuratura w Sosnowcu bada, czy w Spółdzielni Mieszkaniowej Hutnik nie dochodziło do przekrętów. W 2009 roku spółdzielnia kupiła od miasta ziemię za 1,1 mln zł, by trzy lata później sprzedać ją dużo taniej za 820 tys. zł. O sprawie, prokuraturę poinformowali mieszkańcy, którzy zarzucają zarządowi niegospodarność.

Prokuratura w Sosnowcu bada czy w SM Hutnik nie dochodziło do przekrętów. Spółdzielnia kupiła dużą ziemię za 1,1 mln zł i sprzedała ją za 820 tys. zł. Mieszkańcy zarzucają SM Hutnik niegospodarność
Prokuratura w Sosnowcu bada czy w SM Hutnik nie dochodziło do przekrętów. Spółdzielnia kupiła dużą ziemię za 1,1 mln zł i sprzedała ją za 820 tys. zł. Mieszkańcy zarzucają SM Hutnik niegospodarność

PRAWO?? MNIE NIE DOTYCZY!! (???)

Skazany prezes nadal odmawia swobodnego dostępu do dokumentów

Prezes SM w Sokółce ukarany grzywną za nieudostępnianie dokumentów członkom spółdzielni dalej blokuje swobodny dostęp do dokumentacji gwarantowanej ustawą. Wniósł zażalenie na wyrok skazujący a organy spółdzielni uchwaliły „regulamin”, w którym zabraniają nieodpłatnego wglądu, grożą sankcjami i żądają wysokich opłat za sporządzenie kserokopii.

Członkowie SM w Sokółce nie akceptują sprzecznego z prawem regulaminu i podejmą kroki prawne w obliczu zachowań mających cechy recydywy.

Informacja niniejsza w praworządnym państwie jest zgłoszeniem dla prokuratury, która zgodnie z art. 7 kpc na drodze cywilnej powinna zainicjować postępowanie o ustalenie nieważności podjętej uchwały w związku z rażącym naruszeniem prawa.

Artykuł 7 kpc. : Prokurator może żądać wszczęcia postępowania w każdej sprawie, jak również wziąć udział w każdym toczącym się już postępowaniu, jeżeli według jego oceny wymaga tego ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego. W sprawach niemajątkowych z zakresu prawa rodzinnego prokurator może wytaczać powództwa tylko w wypadkach wskazanych w ustawie.

Na gruncie art. 8[1] usm za całkowicie bezprawne należy uznać ustanowienie zakazu fotografowania i skanowania. Naruszeniem prawa jest również wymuszanie opłaty stanowiącej „koszt przygotowania kserokopii” jako sprzeczne z art. 1 ust. 1[1] usm.
Wskazać bowiem należy, że wszystkie osoby zatrudnione w spółdzielni, włącznie z prezesami, są utrzymywane za pieniądze członków i w swoich obowiązkach w ramach zawartych umów i pobieranych wynagrodzeń mają wykonywanie wszelkich czynności niezbędnych do funkcjonowania spółdzielni (w tym przestrzegania art. 8[1] usm). Zatem wykonywanie przepisu ustawy polegające na udostępnianiu dokumentów jest rutynowym obowiązkiem pracowników i zarządu i z oczywistych przyczyn nie może rodzić dla członków dodatkowych obowiązków finansowych.
Generalnie w tej chwilowo złej dla członków sytuacji jest coś dobrego. Prezesi SM w Sokółce swoimi zachowaniami wspierają ideę reformy spółdzielczości, dostarczając nam żywych argumentów do przekazywania na obradach sejmowej komisji NPS.

 

Także szanowni prezesi!  Dziękuję! Bez Was byłoby nam trudniej charakteryzować patologie i ilustrować je konkretnymi przykładami.

Stanisław Bartnik

Źrodło: http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/reformy/item/1077-skazany-prezes-nadal-odmawia-swobodnego-dostepu-do-dokumentow.html

ZREFORMUJMY WRESZCIE postkomunistyczną spółdzielczość !!

APEL DO PRAWODAWCÓW!

Obywatelskie Stowarzyszenie Uwłaszczeniowe w Gminie Białystok

włączyło się w prace na rzecz reformy postkomunistycznej spółdzielczości.

Projekty demokratyzujące PRL-owską spółdzielczość wywołują prawdziwą wściekłość lobby prezesów objawiającą się lawiną kłamstw o rzekomej niekonstytucyjności proponowanych zmian, czy wręcz likwidacji spółdzielni.
Reforma reliktów PRL jest obecnie jednym z największych wyzwań w procesie zrównywania w prawach obywateli III RP. Upodmiotowienie ponad 10 mln mieszkańców postkomunistycznej spółdzielczości będzie miało znaczenie historyczne i gospodarczo-społeczne, bowiem przemiany – jeśli odważą się na nie elity – będą punktem zwrotnym w definitywnym odchodzeniu od formuły państwa nomenklaturowego dyskryminującego i wyzyskującego grupy będące przymusową klientelą postkomunistycznych spółdzielni. Dziś, nie możemy mówić o demokratycznej i praworządnej Polsce, Polsce równych szans, Polsce konstytucyjnej zasady równości – bez demokratyzacji tej jakże ważnej dziedziny życia.
Poniżej ramówka postulowanego zakresu zmian.

1. Demokratyczne wybory w spółdzielni.
2. Likwidacja instytucji tzw. członków oczkujących.
3. Pełny dostęp do wszystkich dokumentów spółdzielni.
4. Posiadanie prawa majątkowego = członkostwo.
5. Umożliwienie dysponowania lokatorskim prawem do lokalu.
6. Utrzymanie zakazu ustanawiania spółdzielczego własnościowego tytułu do lokalu.
7. Uwłaszczenie lokali w formie uproszczonej bez udziału notariusza.
8. Stworzenie ustawowej definicji majątku zrzeszonych i majątku spółdzielni.
9. Rozliczanie funduszu remontowego wyłącznie nieruchomościami oraz wpisanie do nowej ustawy obowiązku uzyskiwania zgody (głosowanie większościowe) posiadających prawa majątkowe w nieruchomości na czynności przekraczające tzw. zwykły zarząd zgodnie z uchwałą NSA II OPS 2/12.
10. Zaciąganie kredytów i ustanawianie hipotek na budynkach i gruntach obligatoryjnie zatwierdzane na poziomie nieruchomości poprzez głosowanie członków mających prawa majątkowe.
11. Uproszczenie procedur zmiany zarządcy.
12. Kontrola działalności spółdzielni.

  W załączeniu plik w formcie pdf z omówieniem wymienionych punktów  OSU_Bialystok_zakres_reformy_spoldzielczosci

 

Źródło: http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/reformy/item/1076-zakres-reformy-postkomunistycznej-spoldzielczosci.html

Eksmitujcie ich z Sejmu!

Weźcie się za Generałów. Boksowanie się z prezesami to zmarnowany czas. Okładacie kułakami żołnierzy. A tym czasem spółdzielczym biznesem kręcą stratedzy w randze generałów. To oni zapewniają prezesom nietykalność. Jak sobie z nimi nie poradzimy to o wygranej wojnie o prawo do zdrowego funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowych nie może być  mowy.

Publikujemy listę naszych wybrańców, których zaczęła zawodzić pamięć i zapomnieli już kto i w jakim celu ich wybrał. Przyszło im więc do głowy, żeby nam szkodzić. To lista posłów, którzy chcą nam odebrać prawo do odrębnej własności mieszkań, które wybudowane zostały z naszych środków.

Ku naszemu zaskoczeniu wniosek o  wyeliminowanie z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych prawa do przekształcenia spółdzielczych praw do lokali w odrębną własność tych lokali złożyły  dwa kluby a nie jeden, jak wynika z dotychczasowych  informacji. Pod wnioskiem jest 51 podpisów. Podpisali się prawie wszyscy posłowie Klubów SLD i PSL. Oto lista śmiałków, którzy wyciągnęli rękę przeciwko świętemu podobno prawu prywatnej własności obywateli. Informację można  rozpowszechniać. Gwarantujemy jej wiarygodność.  Mamy nadzieję, że członkowie spółdzielni mieszkaniowych będą wiedzieli co z nią zrobić przy najbliższych wyborach. A przed wyborami możecie jeszcze każdego z posłów figurujących na wykazie   osobiście  zapytać o to co by powiedział gdybyśmy zaskarżyli prawo do własności posiadanych przez niego nieruchomości.

——————————————————————————————————————————————–

Klub Poselski SLD

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/klubposlowie_1.xsp?klub=SLD

——————————————————————————————————————————————–

Klub Parlamentarny PSL

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/klubposlowie_1.xsp?klub=PSL

——————————————————————————————————————————————–

Pełny tekst wniosku:

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/SLD-K-47na131.pdf

——————————————————————————————————————————————-

Oczekujemy, że wszystkie strony internetowe poświęcone batalii o praworządność w spółdzielniach mieszkaniowych opublikują tą listę z wyrazami oburzenia i dezaprobaty.

——————————————————————————————————————————————–

Autorom wniosku chodzi o wyeliminowanie przyjętej przez ustawę kosztowej ( właścicielem jest ten, który pokrył koszty budowy lokalu) metody przekształceń ( w myśl zasady, że spółdzielnia nie może odnosić korzyści majątkowych kosztem swoich członków, w szczególności z tytułu przekształceń praw do lokali – art 1 z indeksem 1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych ) i wprowadzenie rynkowej metody przekształcania spółdzielczych  tytułów  do  lokali  w odrębną  własność.  Słowem chcą  uzyskać  dodatkową  kasę (ponad poniesione koszty budowy mieszkań) od  tych, którzy się jeszcze nie przekształcili bo ich blokowali celowym zwlekaniem z regulacją stanu prawnego gruntu pod budynkami lub innymi sztuczkami ( np wirtualnym zadłużeniem). Takich mieszkań w spółdzielniach jest jeszcze ok. 50%

 

4 miliony do zwrotu !!

Spółdzielnia bezprawnie obciążała mieszkańców. Mieszkańcy mogą walczyć o zwrot

- Do rozliczenia nie mogą być wliczane dodatkowe koszty – orzekł sąd, uchylając regulaminy rozliczania ciepła i ciepłej wody w spółdzielni „Na Skarpie”. Jeśli wyrok się uprawomocni, mieszkańcy będą mogli walczyć o zwrot bezprawnie pobranych

- Do rozliczenia nie mogą być wliczane dodatkowe koszty – orzekł sąd, uchylając regulaminy rozliczania ciepła i ciepłej wody w spółdzielni „Na Skarpie”. Jeśli wyrok się uprawomocni, mieszkańcy będą mogli walczyć o zwrot bezprawnie pobranych opłat.

Przy okazji opisywanego procesu powstała nowa strona internetowa poświecona bieżącym problemom i sprawom KSM „Na Skarpie”. Można na jej łamach znaleźć m.in. odpisy dokumentów dotyczących funkcjonowania spółdzielni, a także pomoc w sprawach lokatorskich. Adres to www.grupaskarpa.pl.

Zgodność z prawem zapisów „regulaminu rozliczania kosztów i ustalania opłat za centralne ogrzewanie oraz centralną ciepłą wodę użytkową” w KSM „Na Skarpie” podważyli członkowie „Grupy Skarpa”. – Spółdzielnia bezprawnie dolicza do naszych rachunków za ciepło dodatkowe koszty ponad te, które płaci dostawcy – argumentował Maciej Tkaczyk, pełnomocnik powodów, wskazując m.in. opłaty za utrzymanie i konserwację sieci, ale także koszty administracji.

Radczyni prawna spółdzielni przekonywała przed sądem, że jest to zgodne z prawem i tłumaczyła, że cena zakupu ciepła, jaką spółdzielnia płaci dostawcy jest jedynie małą częścią składową ogólnych kosztów zapewnienia go lokatorom.
Sąd Okręgowy w Koszalinie nie uznał tej argumentacji i w piątek stwierdził nieważność uchwał dotyczących uchwalenia wspomnianego regulaminu oraz aneksu do niego. – Uchwała i jej zmiana pozostaje w sprzeczności z prawem – wskazał sędzia Aleksander Nowiński. – Ciepło do ogrzewania i ciepła woda użytkowa dostarczane do mieszkań powinny być precyzyjnie rozliczane pomiędzy dostawcą ciepła, a ostatecznymi odbiorcami za pośrednictwem podmiotu, którym w tym przypadku jest spółdzielnia. [Rozliczenie - red] powinno ograniczać się wyłącznie do sumy stanowiącej należność płaconą przez spółdzielnię bezpośredniemu dostawcy.
Sąd stwierdził, że do rozliczenia nie mogą być wliczane inne koszty eksploatacji mieszkania czy nieruchomości, takie jak np. utrzymanie sieci ciepłej wody czy CO. – Koszty związane z tymi elementami mieszkańcy muszą ponieść, ale powinny być one rozliczane w ramach kosztów utrzymania lokalu/nieruchomości – wskazywał sędzia, który przy okazji zauważył, że rozliczenia powinny być czynione indywidualnie w ramach pojedynczych budynków, a nie ich zespołów.

Fot. Marek Łagocki

Zdaniem „Grupy Skarpa”, na podstawie obowiązującego od 2004 r. regulaminu, mieszkańcy KSM „Na Skarpie” bezpodstawnie płacili nawet 200 tys. zł rocznie, a po zmianie (2010 r.) – 700 tys. zł rocznie. W sumie zakwestionowane przepisy mogły spowodować nienależne obciążenie spółdzielców na blisko 4 mln zł. Czy unieważnienie uchwał oznacza, że mieszkańcy zaczną masowo składać powództwa o zwrot bezprawnie pobranych opłat?  – Na razie poczekamy na pisemne uzasadnienie, a przede wszystkim uprawomocnienie wyroku. Kiedy do tego dojdzie, zastanowimy się co dalej – mówi Maciej Tkaczyk.
Jego ostrożność nie dziwi, bo obu stronom przysługuje apelacja. – Nie zgadzam się z werdyktem, ale nie zwykłam komentować pracy sądu. Na pewno jednak odwołamy się od wyroku – zapowiedziała Alicja Raginia-Leszczyńska, pełnomocniczka KSM „Na Skarpie”.

Autor: Rafał Wolny

Źródło: http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140215/KOSZALIN/140219659

              http://koszalininfo.pl/index.php/wiadomosci/6695-koszalin-spektakularna-porazka-w-ksm-na-skarpie-sad-przyznal-racje-mieszkancom

Odpowiedź na brednie w „Metrze”

Pani Redaktor!

Dotknęła Pani tylko nieznacznej cząstki szerokiego zakresu szkodliwych zjawisk spółdzielczych.  Ich wyliczenie z konkretnymi przykładami to nie spisana wielotomowa księga. Tyle krzywd, nieprawości, dziwactw się nagromadziło i mają się nadal dobrze! W dziurawym prawie, oraz w podobnej praktyce. Uważam za konieczne wniesienie poniższych uwag do Pani tekstu w „Metrze” z dnia 5 lutego br.  Koniecznych ze względu na błędne przedstawienie problemu lub nieadekwatnie do faktycznej  rzeczywistości .Uczynię to sukcesywnie w odniesieniu do kolejnych fragmentów  Pani artykułu.    

  „Polacy proszą Parlament Europejski”

Nie „Polacy”, a funkcjonariusze polskich spółdzielni mieszkaniowych proszą Parlament Europejski  o obronę ich uprzywilejowanej pozycji w tym ruchu. O utrzymanie ich nadmiernego władztwa  w ramach tzw. grup trzymających władzę, sprytnie zamieniających werbalną demokrację praktyczną na DEM(ON)krację. Jak w PRL.

„Brońcie nas przez likwidacją spółdzielni”

W żadnym projekcie  ustaw obecnie procedowanych nie ma mowy o likwidacji spółdzielni!!!  To stary, propagandowy chwyt ww. grupy trzymającej władzę. 20 tys. mieszkańców podpisało się pod apelem do Parlamentu Europejskiego… Dramatyczne apele o poparcie petycji do Parlamentu Europejskiego zarządy spółdzielni rozwiesiły w całym kraju. Zebrano zaledwie 20 tysięcy podpisów  mając do dyspozycji sprawny aparat administracyjny  w wielu spółdzielniach . Obawiam się, że ogół mieszkańców nie miał zielonego pojęcia o tej akcji ZRSMRP, dublującej niedawną podobną bratniej Krajowej Rady Spółdzielczej / tam było tylko 40 tysięcy podpisów/. Proszę te liczby zestawić z 10-milionową rzeszą  mieszkańców SM! Gdzie „w całym kraju” wisiały te apele zarządów SM o poparcie petycji?  W tej ostatniej podpisy nijak nieweryfikowalne, bo bez adresów zamieszkania czy nr pesel. Nie osiągnęli nawet liczby 70 tysięcy pracowników, którym wmawia się od lat, że mogą utracić tam pracę po nowelizacji ustaw spółdzielczych! Ta grupa zawodowa jest bardzo uzależniona od łaski prezesów – także kierowników  zakładów.  Kudy zatem niepewnym 20-tu tysiącom podpisów, do 10 milionów mieszkańców?  Ten niskopromilowy  skład funkcjonariuszy, oraz grupa zależnego  od nich różnorako wąskiego grona mieni się reprezentantem całego środowiska spółdzielców, mieszkańców! Jak zwykle.   Podobnie kilkuprocentowa garstka w wielu SM na tzw. walnych zgromadzeniach czy przy innych ważnych decyzjach.

„Chcą powstrzymać polskich posłów przed przyjęciem ustawy, która wg nich, może zlikwidować spółdzielnie mieszkaniowe.”

 A przecież nawet najdalej idący projekt USM  grupy posłów PO (a nie w imieniu tej partii) nijak nie określa ani nie zmierza do likwidacji tych spółdzielni! Porządkuje obecną  fikcję w oczywisty sposób przywracając realne podmiotowe usytuowanie członków, oraz właścicieli mieszkań, od dawna ustawowo właścicieli majątku spółdzielni jako ich prywatnego!   SM nadal mają istnieć, jednak z autentycznym wpływem mieszkańców i członków z pozycji właścicielskich na ich działanie. To utraty monopolu decyzyjno – informacyjnego, obecni „władcy” SM się najbardziej obawiają  - i słusznie. Jako pracownicy nie powinni dominować nad ogółem spółdzielców – pracodawców, jak to jest w chwili obecnej!

„Spółdzielcy apelują do Parlamentu Europejskiego, by przyjrzał się przepisom, które ich zdaniem łamią unijne prawo, bo ograniczają konkurencję gospodarczą i utrudniają działanie spółdzielniom.”

Nie precyzują  owi decydenci , o co chodzi z tym rzekomym łamaniem unijnego prawa w SM, odnośnie konkurencji. Może Pani to doprecyzuje? Niby z kim mają  konkurować SM? Jeśli z firmami zarządzającymi nieruchomościami, to przegrywają, bo statystycznie generują wyższe koszty. Przerost  nierzadko „swojskiego” zatrudnienia, powiększony dodatkowo o liczne gremia pracowników firm zewnętrznych. Wysokie średnie płace – utajniane niezwykle przed mieszkańcami i członkami.  W zakresie budownictwa SM są uprzywilejowane  względem deweloperów. Chełpią się tańszym budownictwem, a to tylko z powodu często nieujawnianego  kupna gruntów z olbrzymią bonifikatą, na co deweloper nie ma szans.

„O co chodzi? O kolejne podejście posłów do nowelizacji Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Najbardziej groźny jest pomysł PO, który zakłada, że w spółdzielczych budynkach, w których choć jedno mieszkanie jest własnościowe, powstawałaby automatycznie wspólnota mieszkaniowa. To zdaniem spółdzielców otwarta furtka do likwidacji spółdzielni (???).”

Funkcjonariusze spółdzielczy po prostu boją się, że nowe prawo zachęci innych i będą tracić władzę w  kolejnych blokach. Największym odstępstwem od prawdy w dramatycznej opinii „Metra” jest, iż pierwsze mieszkanie WŁASNOŚCIOWE ma powodować powstanie wspólnoty!!! W dodatku automatycznie! Skąd u Pani Redaktor to się znalazło? Otóż ten, tylko polski potworek „WŁASNOŚCIOWY”, nie ma i nie może mieć takiej siły sprawczej, nawet gdyby w nieruchomości wszystkie były WŁASNOŚCIOWE i ich lokatorzy chcieli wspólnoty – NIC z TEGO! Jedynie WŁASNOŚĆ ODRĘBNA obecnie i w przyszłości jest podstawą powstawania wspólnot mieszkaniowych.Nie WŁASNOŚCIOWE lokale! Te własnościowe oraz lokatorskie jako spółdzielcze  są własnością spółdzielni niestety -  i to zarząd SM, a nie ich lokatorzy będą reprezentować je we wspólnocie. Ci lokatorzy nadal będą w spółdzielni, ale nie we wspólnocie, gdzie nie będą mieć żadnego decyzyjnego prawa głosu. Tylko właściciele wyodrębnionych lokali /a nie własnościowych/ nareszcie będą mieć realny wpływ na zarządzanie swoją nieruchomością. Obcojęzyczni europosłowie nie rozróżniają tytułu prawnego do mieszkania „własnego czyli odrębnej własności” od „własnościowego”. To „własnościowe”, jako unikalne w świecie i nie istniejące nigdzie indziej poza Polska, niezwykle trudne do wytłumaczenia obcojęzycznym, a tym bardziej do bezpośredniego przetłumaczenia, co skwapliwie wykorzystują funkcjonariusze spółdzielczy. Dla nich to będzie swoisty wschodni idiom.  Do dziś nie ma korekty cytowanego zdania w „Metrze”, zatem to pewnikiem nie pomyłka. Ani słowa w Pani  tekście o koniecznych do powstania wspólnoty mieszkaniowej lokalach odrębnych! Warto dodać, iż w skali kraju w SM około 40 % to odrębne /czyli faktycznie prywatne/ lokale, a ok.  60 %  nadal spółdzielcze /lokatorskie i własnościowe/. Zatem po ewentualnym rozszerzeniu na SM ( a koniecznym) ustawy o własności lokali i zgodnie  z konstytucyjną równością praw obywatelskich,  prawie we wszystkich wspólnotach w SM większość głosów miałyby obecne zarządy spółdzielni!!! Wszystkie lokale spółdzielcze, pozostaną nadal spółdzielczymi! Tylko te odrębne /prywatne/,będą nareszcie odpowiednio w gestii decyzyjnej właścicieli, a nie pod władczym zarządem prezesów. Tam, gdzie przewagę mieliby odrębni właściciele, nadal mogliby powierzyć administrowanie  prezesom z SM , ale wedle swej wolnej woli i nie pod spółdzielczym przymusem. Tak już bywa gdzieniegdzie i teraz. Wtedy także nadal spółdzielcze lokale będą nadal właśnie spółdzielcze, a ich mieszkańcy będą nadal członkami SM, nawet przy wyborze zupełnie innego administratora! Nikt nikomu nie będzie zabierał kolejnych bloków! One nareszcie będą w całości lub w stosownej do udziałów części w rękach właścicieli, zgodnie ze świętym konstytucyjnym prawem własności. Koniec dotychczasowego półniewolniczego absurdu właścicielskiego w SM! Przynajmniej w tej części problemu.

„Posłowie forsują nowe przepisy, bo ich zdaniem do spółdzielczych molochów, które w sposobie zarządzania często nadal przypominają głęboki PRL (decyzje zapadają w zarządach spółdzielni, a szeregowi członkowie są lekceważeni), trzeba wpuścić trochę świeżego powietrza i wzmocnić pozycję mieszkańców. Czyli pozwolić im na zarządzanie całą nieruchomością i współdecydowanie o finansach. A takie możliwości stwarza wspólnota.”

Powyższe zdanie jest akurat zgodne ogólnie z kierunkiem koniecznych .Niemożliwe, aby je wypowiedział  Jerzy Jankowski, od lat jeden z głównych funkcyjnych hamulcowych koniecznych zmian w dziurawym polskim prawie spółdzielczym. Pani to zaczerpnęła z innego akurat sensownego źródła. Nie ma ostrej alternatywy: albo spółdzielnie, albo wspólnoty! Wspólnoty mogą  i powinny funkcjonować w ramach SM, z zachowaniem praw członkowskich i współzarządzaniem  pozostałym wspólnym majątkiem spółdzielni, a jest on niebagatelny!  A jednocześnie ustawowo własność prywatna członków – niestety papierowa własność. To oddzielna, fundamentalna kwestia z rodzaju polskiego spółdzielczego, zapętlonego szczwanie, węzła gordyjskiego. Jeszcze jedno, a ważne. Kuriozalne w polskiej wersji SM jest to , że mieszkania lokatorskie i własnościowe prawie wszystkie już w całości przez mieszkańców spłacone /kredyty, głównie państwowe, via administracja SM/ nie są własnością mieszkańców , a spółdzielni!!!  To kolejne kuriozum nie do przetłumaczenia i wytłumaczenia w sposób zrozumiały zagranicznym europosłom, a i krajowym także.

„Jerzy Jankowski, prezes Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, który zainicjował prace nad petycją do europarlamentu, przekonuje, że na pomysłach posłów mieszkańcy spółdzielni (10 milionów Polaków) stracą. Jego zdaniem wyodrębnienie wspólnot może oznaczać zerwanie z solidaryzmem spółdzielczym

- gdzie fundusz remontowy jest łączony i wykorzystywany tam, gdzie jest akurat potrzeba, czyli np. remontujemy blok, który jest w najgorszym stanie, a niekoniecznie ten, którego lokatorzy płacą na fundusz najwięcej;

Od 2007 roku zarządy SM mają ustawowy obowiązek  ewidencjonowania wpływów i wydatków na eksploatację  oraz także   na  fundusz remontowy oddzielnie na każdą nieruchomość / nieruchomości mogą tworzyć wspólnoty/. Spółdzielczy solidaryzm to stary niekontrolowany wór jeden na całą SM, gdzie wbrew zasadzie ustawowej, iż jedni mieszkańcy nie powinni ponosić kosztów innych, wydaje się pieniądze na inne nieruchomości. Zwykle ./nie zawsze/stan ewidencyjny na papierze jest zachowany, lecz po latach wraca do macierzystej nieruchomości  złotówka o znacznie niższej wartości niż miała wcześniej . Gadają prezesi nieraz  tu o niby pożyczkach pomiędzy nieruchomościami, o których to pożyczkach płatnicy nie mają wiedzy a tym bardziej możliwości decyzyjnych. A powinno to być uczciwe, czyli jawne, przejrzyste. O efektywności wydatkowania pieniędzy mieszkańców i ich celowości, o braku sensownej informacji – białą księgę można spisać. Podobnie o innych patologiach SM/PL.

- będzie jeszcze więcej grodzonych osiedli;

Ogrodzonych nie osiedli, a wspólnot. Takie odizolowane sami prezesi już potrafią  generowaćw nowobudowanych budynkach.   A i w starych nieruchomościach, jeszcze nie wspólnotach, szlabany, ogrodzenia, zakazy wjazdu i tp.  Oczywiście nie wszędzie.

 - znikną kluby osiedlowe, wigilie dla samotnych mieszkańców, itd., bo wspólnoty nie podejmują tego typu inicjatyw;

Nadymany balon propagandowy z tzw. działalnością ko spółdzielni. Zwykle spółdzielnia udostępnia na zasadzie najmu lokale na taką działalność podmiotom zewnętrznym i zarabia na tym! Część formz budżetowym czy samorządowym dofinansowaniem.  Mimo to od członków pobiera się comiesięczne opłaty na te działalność, choć większość z niej nie korzysta. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby po nowelizacji nadal udostępniać „kluby osiedlowe” na zdrowych, uczciwych samofinansujących się zasadach.

- Spółdzielnie integrują mieszkańców, wspólnoty prowadzą politykę: nasza ławka, nasz plac zabaw, nasz śmietnik –tłumaczy Jerzy Jankowski”

Żartem roku jest to zdanie o integracji mieszkańców w SM. Bywa wręcz odwrotnie, zwłaszcza  w licznych dużych. Właśnie wspólnotowe współzarządzanie  nieruchomością oraz terenamii obiektami faktycznie wykorzystywanymi przez kilka sąsiadujących wspólnot będzie czynnikiem faktycznie integrującym. Właśnie współużytkowany plac zabaw, śmietnik, przepompownia, parking, itp.. Utrzymują ci, którzy korzystają, nie tak jak obecnie nierzadko /jeśli nie ogrodzone choć jeszcze nie we wspólnotach/  z wolnym wstępem dla wielu innych nie mieszkających tam i nie ponoszących kosztów. Teraz dopiero lobby funkcyjne zauważa problem? .

„Przyznaje, że petycja ma też ochronić miejsca pracy w spółdzielniach – dziś pracuje w nich 70tys. osób. Likwidacja spółdzielni grozi im bezrobociem.”

Stary straszak prezesowskiej propagandy antywspólnotowej  z tym zagrożeniem  bezrobociem. Nawet ci niby zagrożeni pracownicy nie podpisali teatralnie dramatycznej petycji, – a jest ich 70tys ,  a podpisów 20 tysięcy.

A gdzie reszta z 10 ( może nawet 13) milionów mieszkańców SM?

Autor: A.Cieślikowski

Techniki manipulowania walnym zgromadzeniem

 

„Organizacja i obsada to klucz

Prezesi szczegółowo opracowują scenariusz przebiegu zebrania włącznie z treningiem nieprzewidzianych sytuacji. Podstawą sprawnego manipulowania przebiegiem jest właściwa obsada stanowisk. Od prezesów ma być przewodniczący, członkowie prezydium, członkowie komisji liczących głosy i przyjmujących wnioski. Przed każdym walnym zebraniem drużyny prezesów szkolą się i następuje szczegółowy podział zadań. Oprócz przejęcia kontroli nad organami wyznacza się najemników do składania wniosków i atakowania przeciwników kłamliwymi oskarżeniami i wywoływaniem awantur na zebraniu. Do kanonu przeszły oskarżenia „że lokator nie płaci czynszu”. Rola prowokatorów nabiera znaczenia, gdy jakimś cudem na zebraniu przeważają zwykli członkowie spółdzielni. Wówczas cyngle prezesów mają za zadanie przedłużać obrady i wywoływać chaos irytujący i odstraszający zwykłych mieszkańców. Normą są więc awantury i jałowe dyskusje o byle co (np. remont toalety), mające na celu przeciągnięcie zebrania do późnych godzin nocnych w przypadkach, gdy w pierwszej fazie większość na sali mają przeciwnicy zarządu. Technika ta pozwala wydłużyć obrady do godziny pierwszej, drugiej w nocy – do czasu gdy opozycja baronów nomenklaturowych, wymęczona i zniesmaczona sama opuści walne zgromadzenie. Zazwyczaj normalni ludzie doświadczając chamstwa i trudnych warunków, w proteście i oburzeniu, opuszczają zebranie już po 2-3 godzinach. Zakłócanie przebiegu zebrania przez prowokatorów, ale też i celowa opieszałość ze strony poszczególnych komisji i prezydium walnego przeciąganiem głosowań, wydłużaniem czasu przygotowania kart do głosowania itd., pomaga w przesunięciu czasu ważnych głosowań na godziny nocne – czas głosowania nad absolutorium dla prezesów, zgoda na zaciąganie kredytów, sprzedaż nieruchomości i inne.

Nie ważne kto głosuje, ale kto głosy liczy

Żołnierze prezesów liczą głosy. Bezpośrednią konsekwencją obsadzenia komisji i prezydium jest wpływ na przeliczanie głosów. Zdominowanie organów walnego przez nomenklaturową grupę gwarantuje możliwość „korygowania” wyników głosowań w przypadkach, kiedy obrady nie idą po myśli bossów. Dodatkowym atutem jest fakt, że żołnierze-pracownicy kontrolują miejsca przeliczania, sporządzają karty do głosowania oraz później przechowują głosy i protokoły. Taki przywilej daje wolną rękę w manipulacjach i ukrywaniu dowodów. Bezprawie pieczętuje odmawianie nagrywania przebiegu zebrań. Takie rozwiązanie pozwala dowolnie kształtować treść protokołu i wyniki głosowań. W miastach spółdzielczych, gdzie lokalne mafie zdominowały przestrzeń publiczną dochodzi do najbardziej zuchwałych oszustw. Szczególnym numerem jest np. zwoływanie jednoczęściowego walnego w sali na 400 miejsc dla 14 tysięcy uprawnionych i jawne oszukiwanie w liczeniu głosów. Okrasą dla bezprawia są funkcjonariusze milicji ze spółdzielczego komisariatu obstawiający zgromadzenie po cywilnemu i oficjalnie. Zamówienie milicji jest demonstracją siły mającą trzymać w ryzach blokersów. Innym niezwykle sugestywnym elementem jest przeprowadzanie jawnych głosowań nad absolutorium. Prezes wraz z zastępcami siedzi na podwyższeniu, ma przed sobą panoramę sali. Jak koreański przywódca widzi każdego pracownika i wykonawcę. Gdy pada komenda głosowania nad absolutorium dla zarządu i rady nadzorczej, baron molocha może pilnie obserwować swoich podwładnych jak głosują. Czasem, dla większej dyscypliny nagrywa zebranie aby ewentualnie upewnić się czy wszyscy pozostają wystarczająco lojalni. Co najciekawsze służalcze lokalne gazety relacjonują przebieg manipulowanych zebrań, a nazajutrz po zgromadzeniu prasówkę ma prokuratura i sąd. Nikt jednak nigdy nie wskazuje na łamanie prawa czy brak demokracji. Prawda o zebraniach pozostaje tematem tabu.”

 Autor: Stanisław Bartnik

 Źródło: http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/opinie/item/1071-spoldzielczy-przewodnik-5-techniki-manipulowania-walnym-zgromadzeniem.html

 

„Kłam, kłam, zawsze coś z tego zostanie”

 

„Ta maksyma francuskiego myśliciela przeżywa prawdziwy renesans w spółdzielczości postkomunistycznej III RP.

Kłamstwo jest jednym z fundamentów nomenklaturowego systemu, kanwą i normą umowy założycielskiej. Komunistyczna nomenklatura nie może obejść się bez kłamstwa, szczególnie w zarządzaniu molochami. Propaganda przy pomocy zależnych mediów to podstawa budowy wizerunku. Aktywność prezesów nie ogranicza się do zadaniowych interwencji typu artykuł sponsorowany dezawuujący walczących blokersów. Prezesi zawierają długookresowe porozumienia i forsują długofalowe kampanie prania mózgów i urabiania opinii niewyrobionych dołów społecznych klasyfikowanych jako skupiska idiotów.

  Zauważalne są trzy główne tematy kreowania opinii i wizerunku.

 Pierwszym jest uwłaszczenie lokali. W kontrolowanych przez prezesów mediach konsekwentnie powtarza i przy każdej okazji wbija do głów, że uwłaszczenie to uzyskanie prawa własnościowego. Pisząc o uwłaszczeniu do znudzenia powtarza się termin „własnościowe” z sugestią, że to własność. Technika ta, stosowana metodycznie, przynosi zadowalające rezultaty. W opinii publicznej utrwalił się błędny pogląd, że prawo własnościowe to własność, a uwłaszczenie to uzyskanie własnościowego prawa. Dziesiątki tysięcy lokatorów spółdzielczego miasta trwa więc w przekonaniu, że posiada własność, dysponując jedynie przydziałem własnościowego prawa do lokalu.

Drugim charakterystycznym trendem jest wmawianie ludziom, że są tylko lokatorami. Nie obywatel, nie człowiek, nie podmiot, ale lokator. Na próżno w nomenklaturowych gazetach szukać pojęcia właściciel, czy własność. Tytuły i teksty hałaśliwie krzyczą „lokatorzy”, „lokator”. Zabieg ten ma na celu kodowanie w społecznej świadomości, że spółdzielnia to wyłączna własność prezesów, a lokatorzy mają się podporządkować ich prawu.

Trzeci temat, ostatnio zyskujący na znaczeniu, to eksmisje – w wydaniu medialnym profesjonalne szczucie i poniżanie ludzi, którzy z powodu bezrobocia, śmierci lub choroby żywiciela, nie są w stanie sprostać czynszom narzucanym przez prezesów. Zaciężne media brutalnie atakują zadłużonych oskarżając ich, że jeżdżą mercedesami, że wolą wczasy niż zapłacenie czynszu, że są cwaniakami i oszustami żyjącymi na koszt innych. Szczucie ma na celu wewnętrzne zantagonizowanie spółdzielczej społeczności, upodlenie, poniżenie, odebranie zadłużonym godności i poczucia własnej wartości. Atakowanie słabszych członków molocha i nawoływanie do nienawiści ma na celu psychiczne złamanie zadłużonych i odseparowanie ich od reszty społeczności jako elementu gorszego, wymagającego chirurgicznego eksmisyjnego usunięcia.  Medialne potępienie i wykluczenie społeczne jest bardzo pomocne w postępowaniach egzekucyjnych i eksmisyjnych. Zadłużeni żyją w poczuciu gorszych i odrzuconych, nie mają woli i odwagi bronić się przed sądami. Nie mogą też liczyć na pomoc zewnętrzną, będąc publicznie napiętnowanym marginalnym elementem. Na próżno szukać w spolegliwych gazetach informacji, że możliwe jest odpracowanie zadłużenia czy zamiana mieszkań. Brakuje oczywiście publikacji o możliwościach obrony przed zaplanowanym zaborem lokalu lub zagrożeniach wynikających z nieodbierania korespondencji z sądu. Główna narracja propagandowego bełkotu sprowadza się lżenia, poniżania i wzbudzania nienawiści do osób, które popadły w tarapaty finansowe.”

 

 Autor: Stanisław Bartnik

Źródło:  http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/opinie/item/1070-spoldzielczy-przewodnik-4-klam-klam-zawsze-cos-z-tego-zostanie.html

Fundusz remontowy – tu zarabia się prawdziwe pieniądze

W ramach upowszechniania wiedzy o polskiej spódzielczosci mieszkaniowej, prezentujemy trzy ŚWIETNE ARTYKUŁY Pana St.Bartnika, w sposób skondensowany obrazujące stosowanie przez preziow zasady „divide et impera”. Oto pierwszy z nich:

 

Gospodarka funduszem remontowym (na fundusz składa się comiesięczna opłata naliczana od m2 oczynszowanej powierzchni z przeznaczeniem na remonty) stanowi strategiczną gałąź dochodów grup nomenklaturowych i zależnych firm. Wielkie spółdzielnie mają rocznie do zagospodarowania średnio kwoty rzędu od kilku do kilkunastu mln złotych. Jednak tych pieniędzy, pobieranych od lokatorów, nie można wprost przelać na prywatne konta, czy wypłacić z kasy. Żeby z nich skorzystać najpierw należy je wyprowadzić ze spółdzielni. W przypadku molocha termin ten oznacza przepuszczenie przez sieć „zaprzyjaźnionych” kontrolowanych przez rodzinę firm.

Przed nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych pranie sprowadzało się często do wystawiania całkowicie fikcyjnych faktur i ich systematycznego księgowania w koszty spółdzielni. Blokersi nie mieli żadnych uprawnień kontrolnych ani dostępu do jakichkolwiek dokumentów, więc lewe faktury w patologicznych spółdzielniach były standardowym narzędziem wyciągania kasy. Sytuacja skomplikowała się po nowelizacji przepisów i wprowadzeniu art. 8(1), w którym nałożono na prezesów obowiązek udostępniania lokatorom faktur i umów. Od tego momentu ryzyko znacznie wzrosło i z konieczności zmodyfikowano techniki wyciągania pieniędzy z funduszy remontowych.

 Fundusz remontowy jest rodzajem koryta, w którym stale żeruje sfora firm grup kontrolujących spółdzielnie-molochy. Wszystkie zamówienia na dostawy i usługi są obstawiane przez rodzinę. Każda kwota zainkasowana od lokatorów jest skrupulatnie zagospodarowywana. Zawyżanie cen jest właściwie zasadą, dzięki której zarabiają prezesi i ich poplecznicy. Praktyka pokazuje, że większość firm zarządów niejednokrotnie funkcjonuje wyłącznie na potrzeby obsługi molochów. W przypadkach, gdy moloch-żywiciel przestaje zamawiać podmioty te błyskawicznie znikają z rynku jako niezdolne do samodzielnej egzystencji w środowisku wolnej konkurencji.”

Autor: Stanisław Bartnik

Źródło:  http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/opinie/item/1069-spoldzielczy-przewodnik-3-fundusz-remontowy-tu-zarabia-sie-prawdziwe-pieniadze.html

Nekrobiznesmen.

http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/spoldzielcze-bezprawie,385525.html

Oświadczenie

w związku z informacjami zawartymi na stronie internetowej MSM Energetyka
oraz kolportowanymi przez niektórych członków Rady Nadzorczej
po emisji 7 stycznia 2014 r. programu Czarno na Białym w TVN 24

My, niżej podpisani oświadczamy:

1.     Wskazanie nas jako jedynych niezadowolonych członków spółdzielni MSM Energetyka spośród 18.000 jej członków stanowi naruszenie naszego dobrego imienia. Stanowi również pomówienie, które poniża nas w opinii publicznej i naraża na utratę zaufania, niezbędnego do wykonywania naszych zawodów i funkcji.
Pominięcie w piśmie p. Piotra Kłodzińskiego informacji o tym, iż w reportażu telewizji TVN24 wystąpił również członek Rady Nadzorczej naszej Spółdzielni uważamy tym bardziej za próbę umniejszenia roli i wagi prezentowanych materiałów i informacji. Obrazuje to jednocześnie doskonale sposób manipulowania informacjami przez obecnego Prezesa MSM Energetyka.

2.     Zaproszeni do programu Czarno na Białym przez jego Redakcję, występowaliśmy w imieniu mieszkańców, którzy zarówno w przeszłości jak i obecnie kierują na nasze ręce skargi na opieszałość lub bezczynność spółdzielni. Skoro obecne organy samorządowe MSM Energetyka nie podejmują skutecznych działań w tych sprawach, sięgniemy do wszelkich, dostępnych prawnych środków i narzędzi w celu obrony przysługujących nam i naszym sąsiadom praw.

3.     Wobec istniejącej sytuacji, nie mając innego wyjścia, część bardziej zdeterminowanych mieszkańców budynków Konstancińska 3A i Urle 5, 7 i 9 w marcu 2013 r. zwróciła się do sądu z pozwem o ustalenie wysokości czynszów i zasadności zaplanowanych podwyżek. Należy dodać, że rok wcześniej z podobnym pozwem wystąpili mieszkańcy domu Konstancińska 3b i sprawę wygrali.

4.     Nieprawdą jest sugerowanie, że Zarząd nie odpowiada za brak remontów. Przykładem może być fakt, że pomimo wielu pism i wystąpień organów samorządowych oraz wykonanych ekspertyz, od ponad 18 lat Zarząd MSM Energetyka nie mógł doprowadzić do usunięcia usterek i wykonania remontu przeciekającego, wadliwie wykonanego dachu, a zmusił go do tego dopiero nakaz Powiatowego Nadzoru Budowlanego. Od czterech lat Zarząd nie może doprowadzić do zakończenia remontu klatek schodowych. Od 10 miesięcy członek Zarządu nawet nie odpowiedział na pytania zawarte w skierowanym do niego piśmie, dotyczącym nieprawidłowości w przygotowywaniu zakresu remontów przez administrację. Do dzisiaj nie doprowadził też do podpisania umowy z jednym z wykonawców, posiadającym rekomendacje MSM Energetyka.

Zgodnie z ustawą Prawo Spółdzielcze Dz.U.2003.188.1848, Art. 48:

§ 1. Zarząd kieruje działalnością spółdzielni oraz reprezentuje ją na zewnątrz.

 

Z powyższego aktu prawnego jasno wynika, że to Zarząd MSM Energetyka ostatecznie odpowiada za aktualny stan budynku Konstancińska 3A/3B, bieżący stan klatek w budynku Urle 9 czy nierozliczony remont klatki w budynku Urle 7. To obecny zarząd zatrudnia swoich pełnomocników, kierowników administracji. Brak nadzoru nad pracami remontowymi, na etapie przygotowania, planowania i wykonania zaowocował taką jakością prac i skandalicznym stanem budynków Konstancińska 3a i 3b czy klatek w domu Urle 9. Zarówno administracja, jak i zarząd od wielu już lat ignorowali liczne pisma Rad Domów-Nieruchomości w tych sprawach.

ØNieprawdą jest, że remonty zależą od RDN, ponieważ RDN Urle 1, 3, 5, 7, 9 jako jedna z wielu rad wielokrotnie informowała Radę Osiedla Sadyba, Radę Nadzorczą, Zarząd i Administrację Osiedla Sadyba w sprawie braku zgody zebrania domowego na proponowany przez administrację remont. W przypadku instalacji odgromowej kierownik administracji – pełnomocnik zarządu wstawił tę pozycję do planu remontów, a Rada Osiedla taki plan uchwaliła. Pełnomocnik informował również, że zarówno instalacja odgromowa, jak i oświetlenie awaryjne i oświetlenie dodatkowe są prawem nakazane, jednak do dzisiaj nie potrafił wskazać na to podstaw prawnych. Prawo nie nakazuje takich prac. Pełnomocnik zarządu do dzisiaj nie podpisał umowy na remont instalacji WLZ, czym warunkował zgodę na kontynuowanie remontu zrujnowanych klatek schodowych. A Prezes MSM Energetyka nieudolnie zaprzeczał faktom, jak chociażby pokazany w reportażu wygląd naszych nieruchomości.

5.     Nieprawdą jest, że spółdzielnia nie ogranicza dostępu do dokumentów. Brak uchwał zarządu na stronie internetowej i brak dostępu do nich, nawet dla członków Komisji Rewizyjnej Rady Nadzorczej, nieudostępnianie  kosztorysów na odbiory, odmowa wydania kosztorysów prac elektrycznych, (wydane dopiero na wniosek Rady Osiedla). Na liczne pytania zadawane przez jedną z RDN, a to o dwukrotnie wyższe niż w innych budynkach koszty sprzątania, a to o koszty energii elektrycznej jakoś dziwnie liczonej (w momencie gdy publicznie padło stwierdzenie, że jeden z  członków RD-N będzie raz w miesiącu spisywał  stany liczników w jednym z budynków, praktycznie następnego dnia na skrzynkach z licznikami pojawiły się kłódki), a to o powierzchnie wspólne i sposób rozliczania ich użytkowania. Wszystko to przekłada się na wysokość opłat za lokale w naszych domach.

MSM Energetyka prezentuje oficjalnie zbiorcze informacje, dane, przedstawiając je w postaci sum na całe osiedle, czy spółdzielnię. Problemy występują wtedy, gdy domagamy się konkretnych umów, projektów, protokołów konieczności, protokołów odbioru, faktur dotyczących czy to naszych nieruchomości czy wydatków ogólnoosiedlowych. Koronnym przykładem cenzury jest wypełniony i złożony zgodnie z wewnątrzspółdzielczą procedurą (stempel z dnia 10.10.2012r.!) wniosek o wydanie dokumentów remontów ogólnoosiedlowych (remontów dróg i chodników), podpisany przez dwoje członków Rady Osiedla Sadyba, członków Komisji Techniczno-Eksploatacyjnej i przewodniczących Rad Domów-Nieruchomości, który do dzisiaj nie został zrealizowany.

Jak to możliwe, że członkowie Komisji Rewizyjnej Rady Nadzorczej spółdzielni, która nie ogranicza dostępu do dokumentów, nie znają wysokości miesięcznego wynagrodzenia członków Zarządu, który teoretycznie mają kontrolować, oraz szczegółów ich kontraktów menedżerskich/umów o pracę – nie znają nawet formy prawnej ich zatrudnienia?  

6.     Cytat: „Naruszeniem dobrego imienia spółdzielni jest sugerowanie rzekomego zastraszania członków spółdzielni przez jej władze oraz stosowania represji”:  

ØJak w takim razie nazwać nieprzystąpienie Zarządu MSM Energetyka do umowy przekształcenia przysługującego członkowi spółdzielni spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w odrębną własność, i to mimo wcześniejszego zawiadomienia ze strony Zarządu o wyłożeniu projektu uchwały w tej sprawie w siedzibie Zarządu, sprawa znalazła finał w sądzie.

ØCzym w takim razie jest bezprawne usunięcie z Rady Osiedla Sadyba pp. Magdaleny Szeller oraz Marii Rosołowskiej oraz pozbawienie ich prawa do zasiadania w komisjach? Ponurym żartem jest usunięcie (i spowodowanie rezygnacji) z pracy w Komisji Techniczno-Eksploatacyjnej Rady Osiedla Sadyba trójki magistrów inżynierów, absolwentów Politechniki Warszawskiej. Czy dlatego, że zadawali za dużo pytań?

ØCzym w takim razie jest standardowa, sarkastyczna odpowiedź kierownika AO Sadyba, p. Krzysztofa Kucińskiego na części spotkań komisji czy plenum Rady Osiedla oraz spotkań z Radami Domów Nieruchomości, iż to pani Magdalena Szeller jest winna brakowi latarń, chodników, remontów WLZ, a ostatnio niezamalowywaniu ordynarnych graffiti na ścianie. Przypomnieć należy, że do dzisiaj Zarząd MSM Energetyka nie zrealizował wniosku Zebrania Osiedlowego w sprawie pozbawienia pełnomocnictw i rozwiązania umowy o pracę z p. Krzysztofem Kucińskim przyjętym w roku 2012. P. Krzysztof Kuciński do dzisiaj pełni funkcję Kierownika Administracji Osiedla Sadyba-pełnomocnika Zarządu.

ØCzym w takim razie jest działanie administracji i Zarządu, które nie wykonują w naszych budynkach remontów i prac, o które wnioskujemy od lat, próbują natomiast na nas wymuszać zgody na inne remonty, nieprzewidziane prawem, a uzasadniane jako prawem nakazane, lub znacznie zwiększone zakresy remontów? A już na kpinę zakrawa stwierdzenie Prezesa p. Piotra Kłodzińskiego, że: Nieprawdą jest informacja, jakoby dachy budynków przy ulicy Konstancińskiej 3A i 3B zostały wyremontowane w sposób, który skutkuje zalewaniem garaży obu budynków”. Jak w takim razie potraktować fakt zakopania pod ziemię nad samym garażem podziemnym budynku Konstancińska 3B rynien po remoncie dachu za ponad 2,5 mln złotych? (zdjęcie załączone na blogu www.msmenergetyka.wordpress.com).

ØNieprawdą jest, że p. Maria Rosołowska uczestniczyła w wyborze prezesa (można sprawdzić listę obecności na posiedzeniu RN).

ØO nieznajomości faktów przez Prezesa świadczy też to, że nie wie, iż w budynku Konstancińska 3A nie ma garażu!

ØJeżeli działalność MSM Energetyka jest przejrzysta i prezentowana szczegółowo na licznych zebraniach, to dlaczego na Walnym Zgromadzeniu Członków, które miało miejsce w dniach 8 i 29 czerwca 2013 r. Prezes podawał informacje nieprawdziwe?

7.     Cytat: „jedna z osób występująca w reportażu zabierała głos 16 razy podczas jednego WZCz”, czy to jest dowód na świetność spółdzielni? Czy metodą na poprawę tej świetności ma być odmowa prawa do zabierania głosu, czy otrzymywania niektórych dokumentów, przegłosowana ostatnio przez Radę Osiedla Sadyba i jej prezydium? Radę Osiedla, której przewodniczy p. Janusz Gajda, ten sam członek Spółdzielni, który ratując Zarząd próbował zerwać obrady ostatniego Walnego Zgromadzenia.

8.     Cytat: „rękami Pana J. Jakubczyka i J. Grzebielca próbowały zarejestrować w Krajowym Rejestrze Sądowym nieprawdziwe uchwały”. Pan Jerzy Jakubczyk był Przewodniczącym Walnego Zgromadzenia 2013 r., a p. Jakub Grzebielec – jego Sekretarzem. Pełniąc te role z upoważnienia Prezydium WZCz, osoby te złożyły w Krajowym Rejestrze podjęte uchwały, m.in. o odwołaniu członków Zarządu, jednakże Sąd Rejonowy, a następnie – po apelacji – Sąd Okręgowy odrzucił te informacje, jako złożone przez niewłaściwe osoby reprezentujące Spółdzielnię, czyli nie przez Zarząd! Obecnie osoby te złożyły zawiadomienie do prokuratury z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez Zarząd, Radę Nadzorczą oraz p. Janusza Gajdę.

9.     W związku z tym, że oświadczenie Prezesa (Zarządu) oraz inne niepodpisane, anonimowe informacje, zamieszczone na stronie MSM Energetyka wypełniają znamiona przestępstwa z art. 212 kodeksu karnego oraz stanowią naruszenie art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej, oświadczamy, że wykorzystamy wszystkie przysługujące nam prawa w celu ochrony naszego dobrego imienia i nietykalności danych personalnych.

10.                 Ponadto, jako członkowie Spółdzielni pragniemy zwrócić uwagę wszystkich członków Spółdzielni, że strona internetowa msmenergetyka.pl to nie jest prywatne medium informacyjne p. Piotra Kłodzińskiego, który osobiście poczuł się urażony reportażem TVN24. Dlatego też żądamy umieszczenia naszego sprostowania również na stronie głównej MSM Energetyka, aby wszyscy członkowie mieli równe prawa w dostępie do informacji oraz mediów, których, w myśl idei spółdzielczości, niżej podpisani są współwłaścicielami.

Jakub Grzebielec

Jerzy Jakubczyk

Zbigniew Paradowski

Maria Rosołowska

Dorota Szafurska

Magdalena Szeller

POLECAMY

W ramach propagowania i poszerzania wiedzy o naszych „milusińskich preziach” i rzeczywistosci w polskich SM , polecamy niniejsze linki:

Skandal w MSM „Energetyka” ( Warszawa)  i dalsze wpisy :   http://msmenergetyka.wordpress.com/

Słoneczny Stok (Białystok) :   http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/opinie/item/1067-spoldzielczy-przewodnik-1-ukladowa-transformacja-ustrojowa-a-spoldzielczosc-prl.html       i       http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/opinie/item/1068-spoldzielczy-przewodnik-2-nomenklaturowy-parasol-i-art-212-kk.html

Nasze Pojezierze  (Olsztyn)  : http://pojezierze.vot.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=216&Itemid=24

NASZE OSIEDLE  (Warszawa) : http://naszeosiedle.warszawa.pl/2014/02/12/nowe-otwarcie/

Jastrzebie Zdrój     :  http://jasnet.pl/?m=publicystyka&id=30939     i       http://jasnet.pl/?m=wydarzenia&id=31177

 

   Koszalin : http://www.grupaskarpa.pl./

Lustracji nie było i nie będzie.

Anna Kawecka – Prokurator  Rejonowy w Nysie

20 stycznia br. prokurator Prokuratury Rejonowej w Nysie Elżbieta Bagrowska zatwierdziła decyzję o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie o przestępstwo z art. 267 c Ustawy Prawo spółdzielcze:

Art. 267c.

Kto, będąc członkiem organu spółdzielni albo likwidatorem wbrew przepisom ustawy:

1) nie poddaje spółdzielni lustracji,

2) nie udziela lub udziela niezgodnych ze stanem faktycznym wyjaśnień

lustratorowi, nie dopuszcza go do pełnienia obowiązków lub nie przedkłada stosownych dokumentów,

3) nie udostępnia członkom spółdzielni protokołu lustracji,

4) nie zwołuje walnego zgromadzenia, zebrania przedstawicieli albo zebrań

grup członkowskich poprzedzających zebranie przedstawicieli,

5) nie przygotowuje w terminie dokumentów dotyczących dokonania podziału w spółdzielni, o którym mowa w art. 108b,

podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył członek Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej  OŚWIATA  w Nysie, ponieważ w spółdzielni przez 10  lat nie było lustracji. Ostatnia lustracja przeprowadzona została w 2003r  i obejmowała okres za lata  2000-2002.

Postępowanie sprawdzające prowadził starszy aspirant Komendy Powiatowej w Nysie Andrzej Gabryś.

st. aspirant Andrzej Gabryś szkoli następców.

Pan władza odmówił wszczęcia dochodzenia w sprawie 10-letniego bezhołowia w SM OŚWIATA, bo go przekonał argument, że spółdzielnia nie miała pieniędzy i dlatego odpuściła sobie trzy lustracje:

Art. 91. Ustawy Prawo spółdzielcze

§ 1. Każda spółdzielnia obowiązana jest przynajmniej raz na trzy lata, a w okresie pozostawania w stanie likwidacji corocznie, poddać się lustracyjnemu badaniu legalności, gospodarności i rzetelności całości jej działania. Lustracja obejmuje okres od poprzedniej lustracji.

§ 12. Jeżeli spółdzielnia mieszkaniowa nie podda się badaniu lustracyjnemu przewidzianemu w § 1 i §11,  związek rewizyjny, w którym spółdzielnia jest zrzeszona, lub Krajowa Rada Spółdzielcza przeprowadza z własnej inicjatywy badanie lustracyjne działalności spółdzielni na jej koszt.

Pełny tekst postanowienia:

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Odmowa-wszczecia-dochodzenia.pdf

Bylibyśmy do łez wzruszeni empatią nyskich stróżów prawa dla spółdzielczego niedostatku gdyby nas przekonały argumenty prezesa spółdzielni narzekającego na brak środków na pokrycie kosztów lustracji.

Dariusz Skirewski – Prezes Zarządu SM OŚWIATA w Nysie

Nam się jednak wydaje, że za tym unikaniem  lustracji kryje się próba ukrycia pewnej tajemnicy, która nosi znamiona afery i na którą organy powołane do ścigania przestępstw zamknęły oczy. Żeby jej nie dotykać uznały  byle jaki argument  za wiarygodny i w pośpiechu, na etapie postępowania przygotowawczego,  jak zwykle udaremniły śledztwo.  

Żeby ocenić realia sprawy należałoby sobie odpowiedzieć na dwa pytania:

1)      Ile pieniędzy  musiałby prezes wydać na lustrację zaległych trzech okresów?

2)      Dlaczego spółdzielnia znalazła się w  takim dołku finansowym, że nie ma środków na lustrację?

Ad 1.

Z akt zgromadzonych w sprawie wynika, że w 2009 r. Regionalny Związek Rewizyjny Spółdzielczości Mieszkaniowych w Opolu chciał się podjąć przeprowadzenie lustracji za dwa zaległe okresy  (6 lat). Proponował wykonanie usługi za wynagrodzenie w kwocie 9 tyś zł + koszty dojazdu i noclegów lustratora.

Aktualny koszt lustracji spółdzielnia szacuje na kwotę 22 tyś zł.

Ad 2.

Odpowiedź na pytanie o to dlaczego spółdzielnia znalazła się w takim dołku finansowym ma posmak, naszym zdaniem afery, bo z lektury akt sprawy wynika, że poprzedni zarząd spowodował stratę na inwestycji  budynku mieszkalnego w Nysie przy ul Kądziołki 2-6 .

Strata na przewalutowaniu kredytu zaciągniętego na budowę tego budynku wynosi 500 tyś zł. W spłacie straty uczestniczą wszyscy lokatorzy spółdzielni bo połowę miesięcznej raty prezes pokrywa z funduszu eksploatacyjnego spółdzielni. Raty będą płacone do 2026r.

Nie jest to jedyna strata na tej budowie, bo jak wynika  z akt sprawy oprócz straty na kredycie powstała jeszcze strata w postaci nie zakładanego wzrosty kosztu budowy w kwocie 1,5 mln zł. Koszty straty poniesionej na inwestycji przy Kądziołki 2-6 pokrywają wszyscy lokatorzy  spółdzielni, która liczy 148 lokali. To dlatego prezes nie kosi trawników i nie łata dziur w chodnikach a spółdzielnia ma ciągłe zaległości w odprowadzaniu opłat za energię, wodę i centralne ogrzewanie  przez co nieustannie balansuje na granicy płynności finansowej.

Pan aspirant najwyraźniej zatarł ślady tego aspektu sprawy fałszywym twierdzeniem, że członkowie spółdzielni nie uczestniczą w pokrywaniu szkody spowodowanej błędami zarządu, bo musiałby rozszerzyć śledztwo o watek skierowany przeciwko osobom, które okradły członków tej małej spółdzielni na kwotę 2 milionów zł.  

Stanęło na tym, że spółdzielnia odmówiła współpracy z Krajową  Radą Spółdzielczą, która na wniosek zainteresowanego interweniowała w sprawie i zleciła lustrację Związkowi Rewizyjnemu  „Samopomoc Chłopska” we Wrocławiu. Świat się kończy, rolnicy będą lustrować mieszkaniówkę. Przecież oni się znają na elewatorach a nie na budynkach mieszkalnych. A wszystko po to aby powstała kolejna laurka, która osłoni tyłek prezesa i ukryje fakt, że ten pokrywa straty spółdzielni z niewłaściwych funduszy (członkowie odpowiadają za straty spółdzielni do wysokości funduszu udziałowego i zasobowego) oczywiście  na szkodę członków spółdzielni, którzy w tym wypadku  płacą za straty spółdzielni środkami wpłacanymi  na eksploatację budynków. A ten kto ich okradł się śmieje, bo leży pod palmami.

  Andrzej Synowiec – Komendant Powiat0wy Policji w Nysie

Papa Jankowski kupił warszawskie Metro.

Jerzy Jankowski – Prezes Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP oraz Przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego Krajowej Rady Spółdzielczej

Największy polski koncern prasowy AGORA SA sprzedał chyba naszym magnatom swój bezpłatny dziennik METRO, bo ten publikator staje się ostatnio tubą spółdzielczej nomenklatury. Dwa dni temu na łamach gazety METRO ukazał się artykuł popularyzujący ulubione  brednie prezesa prezesów doktora Jankowskiego, którymi ten reżyser spółdzielczego bagna miesza w głowie statystycznemu mieszkańcowi spółdzielni żerując  na jego  miernej znajomości prawa. Rzecz jasna celem używania poczytnych mediów do upowszechniania blagierskich treści jest betonowanie spółdzielczego imperium, które przynosi im krociowe trefne zyski.

 Z artykułu dowiadujemy się,  że w związku z planami wprowadzenia zmian w prawie spółdzielczym, które zdecydowanie ograniczą nieprzyzwoite dochody czerpane ze spółdzielczej mennicy, bliska rozpaczy spółdzielcza wierchuszka robi co może  dla ratowania swoich lukratywnych stołków. Ponieważ na forum krajowym pukanie do wszystkich znaczących drzwi nie przynosi pożądanego skutku wymyślili, że poskarżą się EUROPIE. Zebrali pod swoim lamentem 20 tyś podpisów i mają zamiar rozczulić nim europejskie struktury ruchu spółdzielczego.

Mr Jankowski, Pana notowania ostro pikują w dół. 20 tyś podpisów to trzy razy mniej od ilości, którą zebraliście w niedawnej podobnej akcji. Chyba podpisały  się same prezesy (3500 spółdzielni mieszkaniowych x 3 prezesów = 10 500) i część wyrzutków  z rad nadzorczych. Ja bym się wstydziła prezentować publicznie takie wyniki w odniesieniu do kilkunastu milionów mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych.

Udało się nam ustalić, że autorką artykułu szkodzącego świadomości społecznej i rzetelnemu dziennikarskiemu warsztatowi jest redaktor Anita Karwowska:

anita.karwowska@agora.pl

 

http://www.youtube.com/watch?v=ivIkuZbJzmw

Pani redaktor dedykujemy  zatem wyemitowany przed miesiącem przez stację TVN 24 wątek programu  Czarno na białym pod tytułem: „Rada broni, Rada radzi….”

http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/rada-broni-rada-radzi,385563.html

Publikujemy też odpowiedź naszego Kolegi na nieobiektywne rewelacje pani redaktor:

Tekst wystąpienia Kolegi  Marcina Świderskiego:

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Szanowna-Pani.pdf

17-te posiedzenie NPS

Planowane posiedzenie komisji sejmowej

Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa spółdzielczego

6 lutego 2014 (czwartek), godz. 16:30
sala 102/bud. C
Rozpatrzenie poselskich projektów ustaw:
- o spółdzielniach (druk nr 515),
- Prawo spółdzielcze (druki nr 980 i 1005) – kontynuacja.
Przewodniczący Komisji
Link do urobku NPS na dzień 23.01.14r

Sąd skazał prezesa SM !!

Sąd skazał prezesa spółdzielni

Działając w interesie publicznym, w celu propagowania praworządnych zachowań, publikujemy orzeczenie dotyczące art. 8(1) i art. 27(3) ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.
Sąd Rejonowy w Sokółce skazał prezesa spółdzielni mieszkaniowej za odmowę udostępnienia faktur i umów, o które wnioskowali członkowie SM.


To pierwsze takie orzeczenie w realiach Podlasia.

Dotąd w żadnej ze znanych nam spraw policja nigdy nie skierowała do sądu wniosku o ukaranie i nigdy nie zapadł w takiej sprawie żaden wyrok skazujący.
Orzeczenie jest nieprawomocne i zapewne prezes wniesie apelację – do sądu białostockiego. Jesteśmy bardzo ciekawi co się wydarzy…? W Białymstoku prezesi spółdzielni-molochów zawsze byli bezkarni. Wielokrotne odmowy udostępnienia dokumentów były normą.
Wyrok sokólski jest więc przełomowy i być może zapoczątkuje praworządne zachowania.

Autor: Stanisław Bartnik

Źródło:  http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/orzeczenia/item/1060-sad-skazal-prezesa-spoldzielni.html

SLD zaatakowało miliony Polaków

Z zaprzyjaźnionej witryny http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/opinie/item/1063-sld-zaatakowalo-miliony-polakow.html#

Akcja SLD wymierzona w obywateli

Postkomunistyczne grupy nomenklaturowe zaciekle walczą o stan posiadania w spółdzielczości. SLD zaskarżyło do Trybunału Konstytucyjnego zasady uwłaszczenia spółdzielczych lokali lokatorskich i własnościowych (rzeczywistym właścicielem takich lokali pozostaje spółdzielnia a członkowie w rozumieniu przepisów korzystają z tzw. rzeczy cudzej).

O co tym razem chodzi dla byłych działaczy PZPR?

 Po reformie w 2007 roku w postkomunistycznej spółdzielczości III RP rozpoczęło się prawdziwe uwłaszczenie. Dotychczasowy spółdzielczy majątek nomenklatury oparty na lokatorskim i własnościowym prawie do lokalu zaczął funkcjonariuszom wymykać się z rąk. Przykładowo w Białymstoku uwłaszczone zostały niemal wszystkie lokale, których użytkownicy nie posiadali zadłużenia i byli zdolni uiścić około 1200 zł za akt notarialny. Na własność członków przeszła około połowa ogółu mieszkań. Sytuacja stała się więc groźna dla grup nomenklaturowych, bo nabyta własność mieszkań umocniła prawa uwłaszczonych a prezesom ograniczyła możliwość zaciągania kredytów i ustanawiania zastawów na majątku obywateli. Z punktu widzenia prezesów spowodowała też ogromne zagrożenie uniezależnienia się mieszkańców od nomenklaturowych władz SM poprzez potencjalną zmianę zarządcy. To w ocenie baronów SLD najgroźniejszy skutek uwłaszczenia mogący zapoczątkować upadek postkomunistycznych kołchozów.

Co to jest uwłaszczenie?

 Przypomnijmy: uwłaszczenie lokali polega na przeniesieniu prawa własności ze spółdzielni na użytkownika dotychczas posiadającego prawo użytkowania rzeczy cudzej – tytuł własnościowy lub lokatorski. Zgodnie z przepisami z roku 2007 prawo do bezmarżowego uwłaszczenia mieli tylko ci, którzy spłacili koszty budowy swoich lokali oraz pokryli koszty ewentualnie udzielonej pomocy państwowej.

 W 2007 r. zakazano prezesom zarabiania

 W 2007 roku ustawodawca zakazał prezesom przy uwłaszczaniu lokali naliczania dodatkowych marż niezwiązanych z faktycznie poniesionymi kosztami ich budowy. Ta decyzja rozwścieczyła grupy byłego aparatu PZPR wywołując zmasowane ataki propagandowe np. artykułami sponsorowanymi (kłamliwe publikacje zamawiane i opłacane przez prezesów z pieniędzy członków spółdzielni). To wtedy właśnie antypolskie i antyspołeczne grupy interesów ukuły hasło „mieszkania za złotówkę” i agresywnie oszukiwały opinię publiczną, że niby mieszkania lokatorskie można otrzymać praktycznie za darmo. W rzeczywistości jednak prawo do uwłaszczenia mieszkań lokatorskich mieli po 2007 roku wyłącznie ci, którzy spłacili koszt budowy. W momencie tzw. przydziału mieszkania lokatorskiego użytkownik wpłacał średnio 10% wartości a resztę z reguły płacił w comiesięcznych ratach doliczanych do czynszu. Spłata w tym systemie trwała przed dekady. W naliczanej opłacie spółdzielnia zawierała wszystkie swoje koszty włącznie z wynagrodzeniami prezesów, więc realnie mieszkania lokatorskie po zsumowaniu kosztów okazywały się droższe od budownictwa wolnorynkowego. W postkomunistycznych spółdzielniach pozostały jeszcze mieszkania lokatorskie z niespłaconymi kredytami. Ich użytkownicy mogą przystąpić do uwłaszczenia, ale pod warunkiem że uregulują należności kredytowe. Wniosek SLD jest więc bezpośrednim zagrożeniem dla tej grupy użytkowników.

 Czego właściwie chce SLD?

 Generalnie skarży zasadę bezmarżowego przeniesienia własności ze spółdzielni na zrzeszonych. Do 2007 prezesi oprócz żądania spłaty kosztów budowy lokali naliczali członkom dodatkowe opłaty kalkulowane uznaniowo adekwatne do sytuacji ekonomicznej ludności w danym mieście. Np. w spółdzielni BSM w Białymstoku od p. Mikołaja wyłudzono w ten sposób ponad 7 tys. zł choć powinien on zapłacić ok. 4 zł (cztery złote). Prezesom zależy więc na przywróceniu systemu sprzed 2007 r. W swoim wniosku bezczelnie domagają się ochrony własności spółdzielni (!!!) nazywając majątek zrzeszonych członków mieniem spółdzielni, choć spółdzielnia nigdy z własnych środków niczego nie budowała oraz nikt ze zrzeszonych nigdy nie zrobił na rzecz spółdzielni ani na rzecz prezesów darowizny ze spłaconych kosztów budowy, wkładów mieszkaniowych lub budowlanych. Gra więc idzie o bardzo wysoką stawkę bo spółdzielnie-molochy to z reguły tysiące lokali, z których można jeszcze wyciągnąć duże pieniądze łupiąc zniewoloną ludność. Głównym jednak celem SLD, poza naliczaniem marż, jest zablokowanie dalszego uwłaszczenia lokali poprzez odstraszanie uznaniowymi opłatami. W mojej ocenie w praworządnym państwie wniosek SLD nie ma większych szans powodzenia. Jest desperacką próbą ratowania stanu posiadania. Działacze byłej PZPR doskonale wiedzą, że odcięcie nomenklatury od koryta postkomunistycznej spółdzielczości będzie początkiem końca SLD.Każdy obywatel troszcząc się o swoją rodzinę i przyszłość bliskich oraz dobro Ojczyzny powinien pamiętać podczas wyborów o zachowaniach SLD. Powinien też zadbać o uwłaszczenie posiadanego spółdzielczego lokalu.

Autor: Stanisław Bartnik

Czy zabiorą jej insulinę?

SSO Agnieszka Domańska -Prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa.

7 lutego br.  Sąd Rejonowy  dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie rozpozna zażalenie pani Marii Pawelec na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie przestępczego działania Spółdzielni Mieszkaniowo – Budowlanej OSIEDLE KABATY w Warszawie, które doprowadziło do niekorzystnego rozporządzenia przez zainteresowaną swoim mieniem.


Postanowienie odmawiające wszczęcia śledztwa wydał w dniu 10 grudnia 2013r prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów w Warszawie Tomasz Łopatka.

Postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa

Decyzja prokuratora została zaskarżona. Rzetelności przeprowadzonego śledztwa postawione zostały poważne zarzuty :

Pełny tekst zażalenia

Prokurator nie przychylił się do  zarzuconych mu  oczywistych  uchybień dotyczących przeprowadzonego postępowania w związku z czym zobowiązany był przekazać zażalenie do rozpoznania właściwemu sądowi:


Z akt zgromadzonych w sprawie wynika, że pani Maria spłaciła kredyt, z którego wybudowane zostało jej mieszkanie,  w 1996r. Od tej pory spółdzielnia bezprawnie egzekwuje od zainteresowanej spłatę kredytu, który, jak wynika z akt sprawy, zaciągnięty został na budowę innego budynku. W sprawie spłaty tego kredytu  końca nie widać, bo spółdzielnia wprowadza w błąd organy procesowe aby uzyskać potwierdzenie zasadności swoich roszczeń.

Wieloletnia nierówna a przez to i bezowocna  walka z wpływowym gigantem jakim jest spółdzielnia mieszkaniowa  o uznanie bezpodstawności jej działań przełożyła się na zdrowotną kondycję pani Marii i pozostawiła ją bez elementarnych środków do życia:

http://temidacontrasm.info/przewodniczacemu-zyczymy-sytych-swiat/

Pani Maria leczy cukrzycę, która przekłada się również na inne schorzenia. Z trudem porusza się o kulach. Ponieważ  roszczenia spółdzielni pochłaniają całą kwotę pobieranego przez nią świadczenia nie ma środków na insulinę i inne niezbędne specyfiki farmaceutyczne ( o pozostałych potrzebach nie wspominamy). Pozbawienie środków do życia jest drastycznym  sposobem uczenia pokory „trudnych” członków spółdzielni mieszkaniowych oraz strategią kierowaną intencją zniechęcenia ich potencjalnych naśladowców. Pani Maria regularnie płaci czynsz bo nie chce spółdzielni dać pretekstu do pozbawienia jej dorobku swojego życia i rodzinnego gniazda, w którym przeżyła ćwierć wieku. Nie ma z nią kontaktu, bo nie stać jej na komputer i opłatę za internet. Prosimy zatem ludzi dobrej woli o wsparcie  pani Marii w zabezpieczeniu elementarnych potrzeb życiowych. Podajemy jej numer telefonu: 22 648 50 41. Najbardziej przydałby się uczciwy adwokat, który poprowadzi skierowaną do sądu sprawę o wznowienie postępowania, w wyniku którego komornik egzekwuje od pani Marii  bezprawnie uznane przez sąd roszczenie spółdzielni w kwocie 46.950, 62 zł.

Zawiadomienie o wszczęciu egzekucji

Obrońca przyznany p. Marii z urzędu unika z nią kontaktu co stanowi niekorzystną prognozę losu tego postępowania. Pierwsza rozprawa odbędzie się 18 lutego br.

Mamy też nadzieję, że zażalenie na postanowienie prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa rozpoznane zostanie przez sąd w oparciu o zasadę zawodowej rzetelności.

Dotychczasowe publikacje w sprawie:

19 lipca 2013r

http://temidacontrasm.info/sad-na-strazy-bezprawia/ 

13 sierpnia 2013r

http://temidacontrasm.info/niesmiertelny-kredyt/

26 sierpnia 2013r

http://temidacontrasm.info/nadal-czekamy/

14 września 2013r

http://temidacontrasm.info/i-jak-zwykle-echo/

7 grudnia 2013r

http://temidacontrasm.info/przewodniczacemu-zyczymy-sytych-swiat/

12 grudnia 2013r

http://temidacontrasm.info/i-co-z-tym-sledztwem-panowie/

20 grudnia 2013r

http://temidacontrasm.info/raj-dla-spoldzielczej-mafii/