AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

Idee „kołchozowe” w SM i prawie

Dziś zamieszczamy artykuł jednej z osób aktywnych w zwalczaniu patologii w polskich SM i sądach, napisany specjalnie dla nas:   ” Idea ogólnopolskiej jednoczącej wszystkich spółdzielców i piętnującej antyspółdzielcze działania strony jest tzw „strzałem w dziesiątkę”. Będę informował i upubliczniał ten adres, by jak największa rzesza okradanych,  oszukiwanych spółdzielców, mogła podzielić się wiedzą. Im więcej udokumentowanej patologi będzie zebrane w jedny miejscu, tym łatwiej będzie przekonać do zapoznania się z ich treścią, naszych jaśnie panujących wybrańców narodu. Ci ostatni często bredzą o spółdzielczości nie mając zielonego pojęcia o czym rozmawiają.Jest tak od samego Prezydenta po resztę, łącznie z wymiarem sprawiedliwości czy trybunałem. Często zastanawiam się nad wykształceniem przytoczonych, bo często wynika, że były to chyba jakieś uniwersytety robotnicze PRLu. Bo jak można tłumaczyć inaczej, wypowiedzi wykształconych niby ludzi, odnośnie choćby spółdzielczości mieszkaniowej. To co jest proste do bólu i powinno być zrealizowane od samego zaczątku, dla nich jest wielkim problemem przez całe dekady.Czytając orzeczenia sądów ,Trybunału Konstytucyjnego czy ustawodawców, dochodzę do wniosku,że są dwie polski.Jedna plebsu skazanego siedzieć cicho na de i druga świecznikowa, tworząca chore przywileje i prawo kosztem tej pierwszej.Prosty przykład. Spółdzielca ma prawo (sic!) pozwać spółdzielnię do sądu.Pozwać sam siebie, tak wynika z zapisu pseudoprawa. Powinienem pozwać zarząd czy radę nadzorczą, nie spółdzielnię którą współtworzę i jestem współwłaścicielem.Tylko dlaczego ja mam przed sądem dochodzić, że jest łamane moje prawo bycia właścicielem, kontroli czy decydowania o SWOIM majątku, a jeżeli już, to ktoś za to powinien „beknąć”. Całe orzecznictwo i ustawodawca wychodzą chyba z założenia, że spółdzielnia to Jaśnie Panujący Prezes- właściciel, a spółdzielcy to hieny żerujące na uszczupleniu jego spółdzielczego majątku. Dlaczego kierowca podlegając ustawie o ruchu drogowym, prostej i czytelnej dla obu stron nie ma szans uniknięcia odpowiedzialności za wykroczenie? Dlaczego policjant nie musi dowodzić przed sądem, że kierowca popełnił wykroczenie, tak jak musi spółdzielca dochodzący swych praw.

Z ustawy o SM znikają corocznie zapisy dotyczące karnej odpowiedzialności zarządów czy rad nadzorczych.Jakim problemem jest utworzenie czytelnej jak cytowana ustawa o ruchu drogowym, ustawy o SM. Jakim trzeba być wykształconym do bólu ustawodawcą, by jasno określić, że własność czy współwłasność obywatela( tu spółdzielcy) jest jego i tylko jego własnością, a wszelkie wykroczenia zarządcy są jasno określone, ścigane z mocy prawa i podlegają karze.Jakie wykształcenie musi posiadać dziadek z trybunału konstytucyjnego by zrozumiał oczywistość, że mieszkania, budynki i całe spółdzielcze zaplecze powstało ze środków finansowych ludzi wpłacających wkłady budowlane i mieszkaniowe do kasy spóldzielni, którą to oni współtworzą. On uważa ,że spółdzielnia to jakiś wujek Sasza, który pobudował budynki dla plebsu, a który teraz chce wujka pozbawić majątku.Mieszkania zakładowe przekazane spółdzielni to kpina z ludzi i państwa.Skoro zakład pobudował mieszkania z funduszu zakładowego i dał przy jego udziale mieszkanie pracownikowi, dlaczego ma przekazać mieszkanie spóldzielni, a pracownika czy jego rodzinę pozbawić z automatu prawa własności.Własność jednego rozdaje się jako współwłasność drugiemu ,chyba, że dziadek nadal widzi spółdzielnię jako wujka Saszkę i jemu oddaje pracowniczy majątek. Chore, ale obecnie zgodne z literą pseudoprawa.

Jedynym rozwiązaniem dla Nas jest sformułowanie petycji i to w jak najszybszym terminie. Należy uwidocznić świecznikowcom absurdy tworzonego „prawa” i żądać ustawy jasno i przejrzyście określającej zasady funkcjonowania zarządów, ich obowiązki i konsekwencje prawne, bez ucieczek do kodeksu karnego, cywilnego, itd.Ponadto określić, że wszelkie uchybienia statutowe czy uchwały zarządów sprzeczne z przepisami prawa są z mocy ustawy nieważne i prawo dochodzenia tego przed sądem ma każdy obywatel RP, w dowolnym czasie, na koszt twórców takich przepisów.

Logika nakazuje, by poprawności swych decyzji, pilnował sam zarządca czy rada nadzorcza. Jeśli czyni coś wbrew ustawie podlega karze, itd., itd., i ma to być ścigane przez prawo jak kierowca popełniający wykroczenie – z tzw oskarżenia publicznego. Dziś spółdzielca walczy z prezesem, opłacając mu prawników, z czego się śmieją do rozpuku, a wszelkie kary i tak opłacają spółdzielcy.Ale niestety tak tworzy się w naszym śmiesznym kraju prawo. Nasza inicjatywa „Nic o nas bez nas”, niestety nie ma siły przebicia na lokalnym rynku. Gazety informują mieszkańców sporadycznie i tak ogólnikowo, że ludzie często nie rozumieją całej istoty problemu. Tylko ogólnopolski zryw jak największej rzeszy członków spółdzielni ,mieszkańców mieszkań zakładowych oraz właścicieli mieszkań nie będących członkami spółdzielni( ci są dziś pozbawieni wszelkich praw) może odnieść pożądany skutek.”

Autor: obiektyw

Comments are closed.