AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

Kradł, fałszował dokumenty, kary unika.

“Gdzie jest były prezes spółdzielni ?

Europejski nakaz aresztowania ma zostać wydany za Andrzejem Bodzanem, byłym prezesem spółdzielni mieszkaniowej Hutnik w Ostrowcu Świętokrzyskim. Od 2005 roku ciąży na nim prawomocny wyrok czterech lat więzienia. Do dziś konsekwencje jego działalności ponoszą mieszkańcy bloków przy ul. Polnej 7a i 7b.

Bodzan w okresie PRL był m.in. działaczem ZSMP w ostrowieckiej hucie i wiceprezydentem miasta. W 1990 roku został prezesem Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej “Hutnik”. Rządził w niej do końca 1996 roku, gdy komornik zajął konta i nie było nawet na wypłaty dla pracowników.”

” „Kogo chroni polskie prawo?” – to jedno z haseł, jakie wywiesili mieszkańcy bloku przy ul. Polnej w Ostrowcu Świętokrzyskim. Wszystko wskazuje na to, że lokatorzy aż cztery razy zapłacą za swoje mieszkania! To efekt oszustw finansowych prezesa ich spółdzielni mieszkaniowej. Choć mężczyzna został skazany, a mieszkańcy musieli za własne pieniądze dokończyć budowę bloku, to teraz mają pokryć roszczenia i dług spółdzielni.
OstrowiecOstrowiec Świętokrzyski, lipiec 2014 rok. Spółdzielnia mieszkaniowa “Hutnik”. Mieszkańcy bloków przy ul. Polnej 7a i 7b . (Fot. Jarosław Kubalski)

– Jak widzę, że puka do mnie sąsiadka, to jestem pewna, że coś się znowu wydarzyło. Ktoś dostał kolejne wezwanie, że znowu spółdzielnia coś wymyśliła albo wzywa nas sąd – rozpacza Beata Kołodziej, mieszkanka bloku.

Dla kilkudziesięciu rodzin mieszkanie w bloku przy ul. Polnej 7B w Ostrowcu Świętokrzyskim miało być spełnieniem marzeń. Gdy na początku lat 90. ruszała budowa, przyszli mieszkańcy nie posiadali się z radości. Wpłacali spółdzielni wkłady budowlane – od 200 do 700 milionów starych złotych  – i czekali na klucze.

– Wtedy zapożyczaliśmy się, likwidowaliśmy książeczki mieszkaniowe, pożyczaliśmy od rodziny, od przeróżnych osób, tyko po to, by tutaj mieszkać.
To miały być nasze wymarzone mieszkania – wspomina Ewa Gawron, mieszkanka bloku.
W 1993 roku budowa stanęła. Nad przyszłymi lokatorami zawisła groźba utraty mieszkań. Wówczas okazało się, że na budowie działy się przedziwne rzeczy.

– Okazało się, że z koleżanką miałyśmy dwa przydziały na ten sam lokal. Mamy tutaj też rekordzistę, który miał aż cztery przydziały na jedno i to samo mieszkanie! To znaczy, że mieszkanie było sprzedane cztery razy – mówi Ewa Gawron, mieszkanka bloku.

– Urząd miasta wstrzymał tę budowę, ponieważ była prowadzona bez pozwolenia, nielegalnie, na dziko – dodaje Andrzej Ziębakowski, mieszkaniec bloku.

– Doszliśmy do wniosku, że tylko strajkiem głodowym możemy wyrwać te mieszkania od spółdzielni i tak się właśnie stało. Na własny koszt wybudowaliśmy je do końca. Mamy zdjęcia, które doskonale obrazują, jak wyglądały mieszkania: nie było wylewek, nie było hydrauliki, nie było elektryki, blok był nieocieplany – dodaje Beata Kołodziej z bloku przy ul. Polnej 7B.

Ówczesnego prezesa spółdzielni Andrzeja B. za oszustwa finansowe skazano. Usłyszał wyrok 4 lat bez zawieszenia, ale do dziś nie odsiedział ani dnia!

– Mężczyzna ukrywa się gdzieś za granicą. Z tego, co wiem, ma być wydany europejski nakaz aresztowania – informuje Marcin Chałoński, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach.

Za to kiedy mieszkańcy skończyli budowę na własny koszt, czekała ich niespodzianka. Spółdzielnia podsumowała inwestycję i nakazała im dopłacić brakujący wkład budowlany. Od 30 000 do 70 000 zł za mieszkanie!

– Mamy zapłacić m.in. za 100 okien, które nie zostały wbudowane w ten blok, za kaloryfery, które nie zostały wbudowane, za cegłę, która nigdzie nie została użyta, za ocieplenie, które sami zrobiliśmy – wylicza Andrzej Ziębakowski, który walczy ze spółdzielnią.

– Wkład budowlany, jaki wnieśli mieszkańcy do spółdzielni, nie jest uzupełniony do pełnej kwoty, jaka wynika z kosztów budowy prowadzonej przez spółdzielnię – mówi Andrzej Zieliński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Hutnik.

Sprawy mieszkańców od 10 lat spółdzielnia wnosi do sądów. Jak dotąd Sąd Rejonowy w Ostrowcu staje po stronie mieszkańców. Ale spółdzielnia regularnie się odwołuje.

– W Ostrowcu sprawy rozpatrywane są przez wielu sędziów i wszyscy wydają korzystne dla nas wyroki. Nie są to wyroki, które się powtarzają, tzw. kopiuj-wklej. Jeden sędzia uznaje, że z tego i tego powodu oddala roszczenie, a drugi z innego powodu. Później jednak w sądzie W Kielcach trafiamy ciągle na ten sam skład sędziowski, który wszystkie nasze sprawy odrzuca po 3-4 minutach – opowiada Beata Kołodziej, która walczy ze spółdzielnią.

– Sprawa jest wyjątkowo skomplikowana, jeśli chodzi o interpretację faktów. Tu w grę wchodzi prawo spółdzielcze, prawo budowlane, cywilne i jeszcze kwestia przedawnienia roszczeń – tłumaczy Marcin Chałoński, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach.

Nawet jeśli mieszkańcy spłacą brakujący wkład, to i tak będą mieli 15 mln długu! Bo jak się po fakcie dowiedzieli, były prezes w latach 1995-1996 kupił w ich imieniu na kredyt bloki od Huty Ostrowiec.

– Zrobił to bez naszej zgody. Bez naszej wiedzy, fałszując dokumenty, uchwały rady nadzorczej podpisał akt notarialny – mówi Dorota Górecka, która walczy ze spółdzielnią.

Mieszkańcy udowodnili, że były prezes sfałszował dokumenty. Próbowali umowę unieważnić, ale przegrali, bo okazuje się, że chociaż fałszerstwo było, to oni nie mają zdaniem sądu interesu prawnego w jego unieważnieniu!

– Wygląda na to, że my za te mieszkania zapłacimy cztery razy. Pierwszy raz, kiedy wpłacaliśmy wkład, drugi raz, kiedy sami inwestowaliśmy w dokończenie budowy, trzeci raz, kiedy sędziowie w Kielcach dokładają nam dopłatę i czwarty raz, kiedy w 2015 roku okaże się, że spółdzielnia nie ma pieniędzy na spłatę syndyka – podsumowuje Ewa Gawron, która walczy ze spółdzielnią mieszkaniową.”

Reporterka: Irmina Brachacz-Przesmycka

Od admina witryny:

Należy dodać, że na początku spółdzielcy z Polnej, w SO w Kielcach też wygrywali apelacje jakie skladał prezes Zielinski w imieniu SM. Dopiero po jednym z posiedzeń Rady Nadzorczej, gdzie nowy mecenas SM z Lublina (zresztą doktor prawa), zapowiedział swoją osobistą interwencję w tymże SO w Kielcach (mamy protokół z tego posiedzenia RN), w sprawach z apelacji SM, zaczęły zapadać całkiem odmienne od dotychczasowych wyroki.

Źródła:

http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,47262,16317056.html

http://www.interwencja.polsat.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/News,6271/index.html#1346927

7 Responses to “Kradł, fałszował dokumenty, kary unika.

  1. Endriu

    Wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby ten były przekręt- prezes z wyrokiem 4 lat do odsiadki oraz księgowa
    i wiceprezes z upływem zasądzonych im sądowych “zawiasów”, nadal pozostawali w składzie członków tej, czy nowej spółdzielni /bo tam się bigosu narobiło po szczwanym podziale/.

  2. slusarz

    To, żeby go posadzić, to mało. A gdzie pieniądze, które ta łachudra ukradła członkom spółdzielni. Sąd powinien zasądzić konfiskatę majątku takiego gangstera na rzecz spółdzielni. Majątku jego i jego bliskich, bo pewnie ten szubrawiec nic nie ma. Przepisał na żonę i dzieci, żeby mu nie odebrali.

    • Moro

      Przepisał, zwiał i się śmieje, że niewolnicy zamknięci w spółdzielni zrobili mu prezent i mogą mu naskoczyć, bo on ma ochroniarzy w togach.

    • Darucha

      Polska to bandycki kraj. W sprawach gospodarczych sądy są absolutną gwarancją bezkarności dla wszelkiego sortu kanciarzy. To dlatego nasza gospodarka się sypie. Bo skoro nie stosuje się kar w formie orzeczeń nakładających obowiązek naprawienia szkody przez zwrot zagrabionego mienia, to można z niej wyprowadzić każdy grosz. I niestety, tak właśnie się dzieje. Sama kara więzienia, której można unikać przez ukrywanie się, nie powoduje naprawienia wyrządzonej szkody.

      • Pajura

        Aż się prosi, żeby zweryfikować majątki sędziów, a już szczególne tych, którzy orzekali w sprawach gospodarczych. Sporo mają do ukrycia. To z tego powodu tak walczą różnymi kretyńskimi argumentami z rządowym projektem nałożenia na nich obowiązku publikacji oświadczeń majątkowych. Są funkcjonariuszami publicznymi, czy nie? Skoro są, to powinni mieć bezwzględny obowiązek upublicznienia stanu swojego posiadania, tak jak pozostali funkcjonariusze.

      • Petarda

        Darucha lepszy zasłyszany wczoraj ( na urlopie ) jeszcze cieplutki numer. Naprawienie szkody? Ha! Ukrywający się prezes Art-B w Izraelu, widywany jest w
        W-wie. Po diasporze porusza się jak “Dwa Orły” po Sejmie i Pałacu. NAJGORSZE PRZEKRĘTY W SMRP SĄ POD OCHRONĄ MONARCHY, KTÓRY PODPORZĄDKOWAŁ SOBIE WSZYSTKIE SŁUŻBY. i TO MA BYĆ DEMOKRACJA? RACZEJ “ZAMORDYZM”.

    • DEMO

      Tak samo przecież wygląda sytuacja w Łodzi. Diducha aresztowali ponad rok temu i wypuścili drania za kaucją, żeby mógł wyczyścić spółdzielczą dokumentacje. No więc czyści. Stara rada stawia na progu spółdzielni policję i ochronę, żeby utrudnić nowym władzom dostęp do kwitów na przekręty, które doprowadziły do bankructwa spółdzielni. Nie wygląda też na to, żeby nowi palili się do rozliczenia poprzedników. Starym zwyczajem straty chcą pewnie potraktować jak rozdział zamknięty, bo nie będą przejmować spółdzielni siłą. Zanim sąd rozstrzygnie pytanie, która władza jest legalna, dowody na szwindel znikną, więc ci, których Diduch sponsorował z członkowskich portfeli mogą spać spokojnie. I o to chodzi.

Comments are closed.