AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

Recydywa do kwadratu.

Witam Państwa!

Pan L. K. przesłał mi kopię wyroku Sądu Rejonowego w Olsztynie z dn. 27.12.2013 w sprawie sygn. akt IX W 3717/13. Wyrok jest prawomocny. Prosił, abym przekazał go  zainteresowanym  administratorom witryn internetowych celem opublikowania, co niniejszym czynię. 

Wyrok z uzasadnieniem

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Wyrok-IX-W-3717-na-13.pdf

Prezes zarządu SM Jaroty w Olsztynie Roman Przedwojski został tym wyrokiem uznany za winnego  wykroczenia polegającego na odmowie wydania członkowi spółdzielni  kopii umów,  w tym umowy dotyczącej  zbycia dużego budynku wybudowanego w całości za pieniądze ogółu członków spółdzielni, a teraz już w prywatnych rękach.

Spółdzielczy dom kultury „MUZA” wybudowany za pieniądze członków SM JAROTY

Budynek postawiono z zamysłem prowadzenia w nim  spółdzielczej  działalności kulturalno – oświatowej. Nadano mu nazwę „Muza”. Wygląda na to, że  działalność w osiedlowym domu kultury prowadziło małżeństwo, które korzystało z pomieszczeń  prawdopodobnie na zasadzie najmu lokali od spółdzielni.  Potem dziwnie część lokali przekształcono im na spółdzielcze własnościowe a później  inne, czy nawet całość,  na odrębną własność. Nie kupili więc po cenach wolnorynkowych. Przetargu nie było. O tym, że ten obiekt stał się nagle zbędny z punktu widzenia potrzeb   kulturalno-oświatowych  członków SM Jaroty nic nie było słychać. Nowi właściciele już ze wsparciem środków unijnych rozwinęli w nim swoją prywatną działalność.

Logo firmy, która nabyła osiedlowy dom kultury „MUZA”

Działalność kulturalno – oświatowa prowadzona na rzecz mieszkańców spółdzielczych osiedli to jeden z koronnych argumentów, którym z upodobaniem posługują się przeciwnicy   wszelkich zmian w ruchu spółdzielczym na obronę twierdzenia, że spółdzielnie mieszkaniowe należy zachować w niezmienionej formie, bo są pożyteczne.

Rozprawa zakończyła się 27.12.2013. Wtedy prezes miał dwa prawomocne wyroki  z  powodu odmowy udostępnienia dokumentów. Do dziś już dorobił się czterech. Wkrótce następna rozprawa z tego samego art. 8. USM.  Ciekawe kiedy członków spółdzielni ruszy arogancja nieprzemijalnego prezesa a także ponadczasowego przewodniczącego Rady Nadzorczej, który marnuje ich pieniądze już piątą kadencję.

Krzysztof Iwulski – dozgonny Przewodniczący RN SM Jaroty w Olsztynie

Art. 82 ust 3 Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych:

Nie można być członkiem rady nadzorczej dłużej niż przez 2 kolejne kadencje rady nadzorczej.

 

Pozdrawiam. Trudny spółdzielca.

 

10 Responses to “Recydywa do kwadratu.

  1. Petarda

    Na kolejnej rozprawie w sądzie, piątek 11.07.14r. recydywisty z „Jarot” zobaczyliśmy zarządcę – emeryta (70 lat i zakusy na dożywotnie sprawowanie funkcji „wykonawczej”). Wstydził się podać, chociaż podstawowych wysokości swoich zarobków, które w 2012r. wynosiły 16,855 zł. Rada Nadzorcza takiemu przyznaje ( pewnie dobrowolnie, nam dużo do tego ) 120% premii i po 5 tys. nagród np: na Mikołaja może za dobre wydawanie kasy spółdzielców – właścicieli. Ogromne sumy w skali roku na prawników dbajacych o „tyłki” prezesów ( mówiąc językiem ministerialnym).
    W Olsztyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej rocznie wydają ok.120 tys. zł. Wracając do piątkowej rozprawy. Jakież, było zdziwienie Prezesa Zarządu na skierowane 14 pism właściciela SM „Jaroty” do spółdzielni. No, gdyby z ok. 8 tys. domostw spółdzielni poszło 100 pism – wtedy R. P. mógłby ” kopyrtnąć” na zawał? A musicie wiedzieć, że to początek KOŃCA PREZESÓW! IDZIEMY PO WAS!!! ŻĄDAMY SPRAWDZENIA KTO STAŁ SIĘ WŁAŚCICIELEM MIESZKAŃ Z ODZYSKU W SMRP I W SM „JAROTY” OD 1994r. ( również rodzin członków RN i pracowników administracji tzw. „żołnierzy prezesów”, „przydupasów” ( pozostając przy J. Minist. ) Osoby zainteresowane „Kto jest właścicielem SMRP” proszę o kontakt 507033701 prześlę wiadomość. W witrynie tylko sprawy spółdzielcze.

    • Petarda

      Działalność kulturalno – oświatowa? Na „Dzień Dziecka” – 15 dzieci? Dzień Kobiet – 15 kobiet, Babci – 15, Rajd samochodowy – 60? Na ok. 10 tys. mieszkańców? To dla kogo te imprezy sponsoruje właściciel w opłatach eksploatacyjnych? Jak i „Serca Jarot” – swojakom?
      Sprawdzić na zdjęciach w gazetkach „Jaroty” kto od lat zasiada w Komisjach na Walnych Zgromadzeniach. Większość tych „prawdziwych spółdzielców”, którzy ani razu nie wnieśli opłat na spółdzielnię. Potrafią wypuścić uchwałę niezgodną z prawem. Niestety rządzą nią na znak Prezesów. Za dużo „fikcyjnych”, „sztucznych”, „pożytecznych idiotów”, gotowych na wszystko ( w obronie miejsc pracy ).

  2. Endriu

    Dziś nowe informacje o okolicznościach tej sprawy. Otóż według wnioskodawcy on sam występował do spółdzielni o dostęp do dokumentów. Natomiast po odmowie ze strony zarządu sm zwrócił się o pomoc prawną do biura poselskiego Lidii Staroń
    w Olsztynie.
    Dzięki tej pomocy w sądzie miał status oskarżyciela posiłkowego. Sprawa zakończyła się wyrokiem niekorzystnym dla prezesa zarządu SM Jaroty. Prezes uznany winnym nie odwołał się od wyroku, choć uważa się za niewinnego.
    Teraz w gazetce może napisze coś paskudnego o pomocy posłanki? O tym, że niejako na własne życzenie przegrał kolejną sprawę nie raczył jeszcze tam nadmienić. Tym bardziej nic o tym, czy członek sm może liczyć na podobną jak w biurze poselskim pomoc
    u opłacanych przez spółdzielnię prawników.

  3. Inwalida

    Takie transakcje w Olsztynie to chlebek powszedni a gdy chodzi o uczestników takich układzików to mistrzami są byli a może i obecni naczelni działacze w imieniu PZN-u w Olsztynie. Takowe transakcje odbywają się na co dzień. Jeśli chodzi o rozbudowę bazy zaplecza „HOSPICJÓW” w Olsztynie to jest koronne działanie działaczy PZN-u z Olsztyna. Przerobili inwalidzkie mieszkania na dom pomocy i okradli inwalidów wzroku z mieszkań fałszując akta sądowe, z udziałem rodzinki mec. Obary, sędzi B. Grzybek czy Żegarskiej to czemu nie okradać spółdzielców. Podaję nazwiska przodowników procederu a posiadam na to dowody i to na piśmie. Chętnie udostępnię dowody jak ten system w Olsztynie działa. Pozdrawiam. Inwalida z Olsztyna.

    • Petarda

      „I” zacznij pisać o zorganizowanej grupie w Express Olsztyn.

  4. Petarda

    Proszę Państwa w 1994r. od osoby prywatnej kupiłam pawilon usługowy na tzw. Smerfowie w Olsztynie.
    Spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu w SM „Jaroty”. W tym samym roku P. R. Przedwojski ( człowiek z solidarności ) został Prezesem Zarządu.
    Przez 18 lat łożyłam na jego pensję na utrzymanie spółdzielni „Jaroty” – w zawyżonych opłatach eksploatacyjnych. Jedyna korzyść, spółdzielnia moje pieniądze wpłacała za mnie na wieczyste użytkowanie i podatek. Od SM „Jaroty” nic nie miałam, nawet jednego źródła światła, trawnika, czy pojemnika na śmieci.
    W 2000r. dowiedziałam się, że w razie bankructwa spółdzielni – stracę lokal.
    Poszłam do pracownika administracji P. Tryniszewskiego, by wykupić lokal.
    Przekonał mnie, że nie warto. Ustawa dotyczy mnie i rok, dwa podzielą działki i przeniosą własność. Tym bardziej, że argument był mocny b. duża suma wykupu do uwłaszczenia tylko za wieczyste użytkowanie i księgi. Każdy „frajer” by się dał nabrać. Przeklinam ten dzień w którym uwierzyłam „żołnierzowi” P. Przedwojskiego. Kupując, nie czekając na uwłaszczenie – kupiłabym spokój.
    Po ok. 4 latach robienia mnie w durnia, moja klientka P. Krysia Krygier poradziła mi
    „Idź do Lidki Staroniowej, ona pomoże ci bez pieniędzy”. I dopiero pod naciskiem Biura Poselskiego, SM „Jaroty” przygotowała wszystkie dokumenty potrzebne do przeniesienia własności zgodnie z ustawą z 2000r.
    Zaproszono mnie do Biura Notarialnego P. Urniaż, niepotrzebnie fatygując, tylko po to, by P. Urniaż i P. Tryniszewski przekazali mi, że przeniesienie własności jest niemożliwe.
    Użyli argumentu, że mam jeden lokal i gdybym miała dwa to przeniesienie byłoby możliwe.
    Nic na pismie, tylko ” na twarz”.
    Proszę państwa uwierzyłam ( tym prawdziwym, może katolikom ). Zaadaptowałam poddasze ( przy okazji dowiedziałam się, że powinnam była zrobić to wcześniej. Żaden mój pracownik z administracji wcześniej mi o tym nie podpowiedział ). I całą dokumentację od architekta złożyłam w spółdzielni. Boże, jaka byłam głupia, jeszcze wtedy nie wiedziałam, że mam do czynienia z ludźmi zorganizowanej grupy.
    Przysłano P. Zdunka, który sprawdził pomiary architekta centymetrem i zaadaptowaną część wliczono w całość i podniesiono czynsz o ok. 30%. Ile łez wylałam i ta bezsilność. Nie dałam za wygrane, dobrzy ludzie pomogli mi zrobić podział na dwa lokale. Koszta niemałe, nowe schody, drzwi… Z pełną dokumentacją „na żebry” poszłam do Prezesa Przedwojskiego. NIE. Uzasadniał odmowę w podobny sposób jak w filmie Barei – zapowiedź po angielsku odjazd pociągu. Moja złość, bezsilność – brak słów.
    Co mogłam zrobić? Za drzwiami wyzywałam go od kanalii… Dostałam pismo od prezesa, nie można przenieść własności, BO MAM DWA LOKALE!
    O tym, że za drzwiami gabinetu P. Przedwojskiego WYZWAŁAM GO OD KANALII opowiedziałam w sądzie P. Redaktor B. Dunat z „Nie” P. J. Urbana, po ukazaniu w gazecie paszkwila na zamówienie grupy na P. P. L. Staroń. Sprostowania nie będzie, pomimo przesłania prawdziwych, zgodnych z prawem wyjaśnień i niezbitych dowodów. Panią Redaktor zapytałam, kto jest większą kanalią ja, że wyzwałam, czy prezes, że do tego mnie doprowadził. Sprawa opisana nie dotyczy tylko mnie, także 5 wytrwałych właścicieli lokali na Smerfowie. Opiszę innym razem utrudnianie przez Zarząd SM „Jaroty” tworzenia nowej SM „Jasna” i skuteczna ucieczka od warszawskiej specjalnej lustracji ponad 20 tys. zł. gdzie olsztyński lustrator za tą samą usługę bierze tysiąc zł.!
    Jeszcze jedna informacja. O nieprzestrzeganiu prawa przez Zarząd „Jarot” poinformowałam ich przełożonego kata SMRP pkb < 1% P. J. Jankowskiego ( SLD ) Związek Rewizyjny SMRP. Powiedział: "Przecież powinien przenieść własność zg. z nowelą PiS-owską z 2007r. Odp:" Uważam, że zg. z ustawą z 2000r. ja wniosek o przeniesienie własności złożyłam w 2001r. P. J. Jankowski odp: " To nie rozumiem". P. J. Jankowski to ten, który na wysłuchaniu publicznym 24.06.13r. przykładał dwa palce do ust, machał ręką do Posła Ajchlera ( SLD ) Komisja Nadzwyczajna NPS - do zamiatania pod dywan ustaw spółdzielczych i wychodzili, może na papierosa. Widziany na wp jak białą kartką A4 machał przed nosem P. Agnieszce Wojciechowskiej van Heukelom. http://temidacontrasm.info/czarno-na-bialym/

    • Endriu

      Petardo! Nie mogłaś wykupić od spółdzielni lokalu własnościowego, bo już wcześniej go kupiłaś od kogoś, kto sam go wybudował finansując w całości koszty budowy! Mogłaś tylko przekształcić lokal na odrębną własność! Jeśli grunt był wykupiony wcześniej przez spółdzielnię /z wielką bonifikatą od gminy/, to na rzecz spółdzielni powinnaś wpłacić groszową kwotę odpowiadającą owej transakcji, powiedzmy 250 zł. Jeśli grunt był w dzierżawie wieczystej – nic.
      Najważniejsze teraz. Czy zarząd Jarot pod przewodem „prawego” jak w odniesieniu do Muzy /opis wyżej/prezesa Przedwojskiego przysłał Ci listem poleconym lub odebrałaś za pokwitowaniem uchwałę o przedmiocie odrębnej własności na Twój lokal? Taki obowiązek nakładała na nich ustawa z 2000 roku, a przynaglała nowelizacja z 2007. Musiało bractwo wreszcie zabrać się do roboty. Po latach dopiero inwentaryzowali na nowo mienie, z gminą dokonywać musieli stosownych uzgodnień, zapisów geodezyjnych, itp. Zatem gdzieś około roku 2002 powinien taką uchwałę podjąć i Ci dać! Bez łaski! Tą uchwałą zarząd potwierdzał spełnienie wszelkich warunków prawnych do przekształcenia /nie wykupu!/ lokalu na odrębną własność!
      Jeśli lokal jednak nie spełniał definicji lokalu -zgodnie z inną ustawą o własności lokali /tej nielubianej wspólnotowo przez lobby prezesowskie!/, to wtedy faktycznie nie mogli podjąć owej uchwały o przedmiocie odrębnej własności.
      Na rok 2007 szykowano nowelizację usm korzystniejszą dla spółdzielców w zakresie owych przekształceń, zwłaszcza dla użytkowników mieszkań tzw. lokatorskich /zwykle spłaconych w całości!/ oraz obniżającą koszty notarialno – sądowe. Dlatego notariusz i wtedy i teraz bardzo przeciwni tym ułatwieniom – kasa! Skoro byłaś już u notariusza z jakimś przedstawicielem spółdzielni, on powinien wcześniej mieć stosowne dokumenty, w tym i wzmiankowaną uchwałę zarządu o przedmiocie odrębnej własności dla Twojego lokalu. Zatem notariusz powinien wyrazić co najmniej zdziwienie, że jej zdaniem podjął zarząd bezprawną uchwałę! Zarząd najpóźniej wtedy powinien podjąć konkretne działania celem uchylenia tej uchwały i powiadomić Cię! Uczynił to czy uchwała nadal ważna?
      Wyraźnie grali Ci na nosie licząc na niewiedzę, zaufanie do „specjalistów” oraz na brak inicjatywy z Twojej strony celem podjęcia zdecydowanych kroków prawnych celem skutecznego wyodrębnienia!
      Mamy rok 2014 – a lokal nadal spółdzielczy własnościowy? Co tak mocno na wiele lat zakotwiczyło ów kuriozalny polski wynalazek jako tytuł prawny do lokalu?!
      Artykuł wyżej dotyczy dużego budynku wybudowanego przez sm za pieniądze spółdzielców na prowadzenie tam umiłowanej prezesom propagandowo działalności kulturalno – oświatowej. Nie sprzedali wartościowego mienia po cenach rynkowych, a wyodrębnili, czyli po groszowych kosztach oddali w prywatne ręce – jak to przy uwłaszczaniu! Byłoby to zasadne, gdyby koszty budowy realnie pokrywali owi szczęśliwcy – tak jak Ty. Pilotuj sprawę
      i porównaj oficjalne koszty poniesione przy obu tych „sprywatyzowanych” obiektach, gdy już uda Ci się swój lokal wyodrębnić . (Swoje koszty licz poczynając od ceny kupna lokalu od inwestorów). Budynek Muzy „wyprowadzany” w tych latach, kiedy Tobie zaaplikowali spektakl o jakże odmiennym scenariuszu.
      Czy jako członek tej sm, wiedziałaś w czasie zbywania Muzy o tym wyprowadzeniu majątku, jakby to nazwał niejeden poseł za podpowiedzią lobbystów prezesowskich? Pewnie nie wiedziałaś, tym bardziej o kosztach transakcji
      oraz o wysokości przychodu spółdzielni – i wszystko jasne. Jak widać, prezes kolekcjoner wyroków nadal nie chce nawet członkowi sm wyjawić tej tajemnicy wagi ciężkiej.
      Wyrok sądu w Olsztynie ładnie uzasadniony. Łagodnie sąd określił naruszenie prawa przez zarząd jako nieumyślne. Po kilku podobnych wcześniejszych wyrokach. A ilu wyroków brakuje w kolekcji prezesa z powodu braku uruchamiania drogi prawnej przez spółdzielców?! W tym i z Twojej inicjatywy.
      Na niewiedzę spółdzielców i swoisty letarg liczą tacy cwaniacy i dbają o ów stan w swej „polityce” dezinformacyjnej.

    • Petarda

      Zarząd SM „Jaroty” Olsztyn, uczniowie Prezesa A. Domagalskiego PSL ( Krajowa Rada Spółdzielcza ) „Tak macie kłamać ludziom” – bajeczkę o dwóch lokalach wciskali też innym „frajerom”. Namawiali do wykupu, że od razu jest to możliwe.
      Postępowanie spółdzielcze
      Każdą sprawę, o którą występuje frajer, należy załatwiać w maksymalnie wydłużonym czasie, a jeśli tylko można, np, nie ma dużego zagrożenia sądowego, nie należy jej załatwiać w ogóle. Poza bardzo nielicznymi wyjątkami, frajer wcześniej czy później rezygnuje. Wyjątkiem są sprawy wykluczenia frajera ze spółdzielni, które należy załatwiać niezwłocznie oraz sprawy w których grozi wypłata odszkodowania z tytułu ubezpieczenia, np. zacieki, jeśli frajer przyleci z pismem. Na te przypadki trzeba szczególnie uważać.
      Informacja
      Udzielanie frajerowi informacji na piśmie jest OSTATECZNOŚCIĄ. Dopóki się daje, wszelkich informacji należy udzielać wyłącznie ustnie. Frajerowi nigdy nie należy przedstawiać całej prawdy. Dobrze jest mówić o tej samej sprawie raz tak, za drugim razem przeciwnie. Frajer się dziwi i głupieje, bo nie wie, jak jest naprawdę, a przekazując taką informację innym frajerom, wychodzi na oszołoma, bo kto uwierzy w TAK-NIE. Nigdy nie należy podawać frajerom dokładnych danych, będą się później czepiać każdego szczegółu. Trzeba zawsze zostawiać sobie pole do manewru. Jeśli frajer przypiera cię do muru, powiedz, że nie znasz dokładnych danych i sprawdzisz jutro, a podasz je przy następnej okazji, Ewentualnie możesz powiedzieć, że musisz się skonsultować z prawnikiem. Frajerzy nie znają prawa, więc odpuszczą. Jeśli nie odpuszczą, to powiedz, żeby napisali pismo, to udzielisz stosownej odpowiedzi. Raczej nie napiszą, a jeśli nawet, to trudno, sprawa się przeciągnie, aż frajer się zmęczy i odpuści.
      Donos do US
      Niektórym frajerom przychodzą do głowy pomysły, żeby składać donosy do US. Dlatego podczas nieoficjalnych spotkań z frajerem należy mówić, że nie warto nasyłać na zarząd ludzi z Urzędu. Dobrze jest przy tym wspomnieć, że już ktoś to zrobił, ale ty wiesz kto, żeby zasugerować, że masz tam znajomości. Frajer i tak tego nie sprawdzi, a jeśli faktycznie masz znajomości, to masz dodatkowy atut. Ponadto dobrze jest dodać, że złożenie donosu, który okaże się fałszywy, wiąże się z ogromnymi odszkodowaniami, które frajer będzie musiał zapłacić.
      Droga sądowa
      Frajerowi należy mówić, że droga sądowa będzie dla niego długa i kosztowna. Wyraźnie trzeba dawać do zrozumienia, że w walce z zarządem i tak jest bez szans.
      Kształtowanie stosunków wśród mieszkańców
      Frajerowi należy przedstawiać jego sąsiadów w jak najbardziej niekorzystnym świetle, najlepiej z przykładami. Dobrze jest wiedzieć coś konkretnego na temat poszczególnych frajerów, tak by zawsze był w tym element prawdziwy, wtedy nasza legenda brzmi prawdopodobnie. Nawet jeśli nie jest prawdziwa, to frajer i tak tego nie sprawdzi, a już zawsze będzie miał wątpliwości. A najlepiej jest ich na siebie napuszczać.

  5. Kija

    Protest przeciwko wyprowadzaniu ze spółdzielni najbardziej atrakcyjnych fragmentów jej majątku jest wręcz natręctwem posła Ajchlera. Nieustannie podkreśla potrzebę zabezpieczenia spółdzielni przed aktami takiego wandalizmu. Rzecz w tym, że w wypowiedziach posła Ajchlera kandydatami do tytułu wandala są zwykli członkowie spółdzielni, nigdy natomiast ci, którzy ten majątek rzeczywiście sprzeniewierzają.
    Na ostatnim posiedzeniu Komisji poseł Ajchler protestował przeciwko ustawowej możliwości podziału spółdzielni na wniosek jej członków. Domagał się aby o podziale decydowała kwalifikowana większość walnego na poziomie 2/3 członków spółdzielni utrzymując, że utrudnienie podziału zabezpieczy spółdzielnię przed wyprowadzeniem z niej perełek majątkowych przez np. mieszkańców osiedla, którzy chcą go odłączyć od reszty spółdzielni.
    Cytuję wypowiedź posła Ajchlera:
    „Czego się obawiam? Gdybyśmy przyjęli jedną i drugą zasadę, czyli jeśli chodzi o łączenie – połowa i jeśli chodzi o podział – połowa, to nie byłoby problemu. Ja bym to zaakceptował, natomiast nie mogę się zgodzić na to, że takim zapotrzebowaniem jest wyłączanie i podział bardzo intratnego majątku spółdzielni. To się obserwuje. Tam, gdzie w spółdzielni są jakieś dobra poza mieszkaniowe: sklepy, różnego rodzaju pawilony, to bardzo chętnie wyrwałoby się to ze spółdzielni i utworzyłoby się nową spółdzielnię a potem tę spółdzielnię likwiduje się lub sprzedaje. Nie ma i nie będzie mojej zgody na takie praktyki”
    Notabene Komisja przyjęła, że zarówno o podziale jak i o połączeniu spółdzielni decydować ma 2/3 członków spółdzielni. Jest tylko zgłoszony przez posłankę Staroń wniosek mniejszość, że o podziale powinna decydować połowa członków spółdzielni. O ostatecznym kształcie przepisu zdecyduje więc Sejm. Ten fakt spędza sen z powiek posła Ajchlera.

    • Wirus

      Tak nawiasem to sklep w budynku jest nieruchomością wspólną jego mieszkańców i dochody z tego sklepu powinny być przeznaczane na utrzymanie tego budynku ( art. 5, ust 1 usm) a idą na utrzymanie prezesowskich kieszeni, bo w żaden sposób nie możemy tego skontrolować.

Comments are closed.