AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

Sądowe egzorcyzmy!

Ustawowy obowiązek wykładania przez organy spółdzielni mieszkaniowych kart na stół budzi wśród zobowiązanych kolektywny opór.  Prezesi spółdzielczych zarządów gremialnie lekceważą przepisy służące zasadzie  klarownej i transparentnej polityki  w zarządzaniu spółdzielniami mieszkaniowymi. I trudno się dziwić, skoro sądy utrzymują ich w przekonaniu, że mogą bezkarnie lekceważyć obowiązki  ustalone im przez ustawodawcę. Wszak wyrok sądu to dziś akt prawny ważniejszy od ustawy. Może ją zneutralizować,  bo sędzia ma immunitet  chroniący go przed odpowiedzialnością karną za obrazę prawa  jego przewrotną interpretacją.

 W dniu 16 stycznia br. taki właśnie wyrok oddający “niedźwiedzią” przysługę członkom spółdzielni mieszkaniowych, którzy te spółdzielnie finansują,  zapadł w  Sądzie Okręgowym w Koszalinie.

SSO Bogdan Lewandowski rozgrzeszył prezesa KSM PRZYLESIE w Koszalinie Kazimierza Okińczyca uwalniając go od  uznanej przez Sąd Rejonowy  winy i związanej z nią kary grzywny w wysokości 3,5 tyś zł.

Wyrok SO_V_Ka_741_17

Uzasadnienie SO V_Ka_741_17

Przedmiotem sprawy była bardzo istotna dla spółdzielców  kwestia a mianowicie obowiązek udostępnienia  przez zarząd spółdzielni na stronie internetowej wskazanych  przez ustawę dokumentów. Obowiązek ten statuuje  Art. 81 ust 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych:

O dziwo sędzia nie podjął sugerowanego przez  suto opłacaną naszymi środkami obronę  prezesa spółdzielni, a gorliwie uznawanego  przez inne  sądy  twierdzenia, że użyty w przepisie termin „powinny być” nie oznacza, że „muszą być”, bo jak wynika z uzasadnienia wyroku wysoki sąd jest zwolennikiem zasady prymatu wykładni językowej nad innymi  racjami, a zgodnie ze słownikami języka polskiego termin „powinno” jest w podstawowym znaczeniu tłumaczony następująco:

 

Aby jednak uchronić ważne dokumenty  przed oczami członków, jak się wydaje, w celu pozbawienia ich źródła wiedzy pozwalającej na świadomą ocenę pracy spółdzielczych sztabów  trzeba było  coś wybałamucić.  Sędzia Lewandowski  konstatował więc – cytujemy :

„Z uwagi na fakt,  iż ustawodawca nie przewidział sankcji karnej za nieudostępnienie na stronie internetowej spółdzielni wyżej wymienionych dokumentów, Sąd Okręgowy podzielił zasadność  podniesionych przez obrońcę obwinionego zarzutów obrazy prawa materialnego”

 Chodzi o ten przepis:

o którym sędzia pisze – cytujemy:

„Mając na względzie zasady prymatu wykładni językowej oraz racjonalności ustawodawcy, należy stwierdzić, że celem wyżej wymienionego przepisu  była penalizacja tylko i wyłącznie zachowania polegającego na nieudostępnieniu członkowi spółdzielni odpisów oraz kopii dokumentów określonych w art. 81 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Nie przewidziano zaś sankcji karnej za  to, że nie udostępniono wskazanych wyżej  dokumentów na stronie internetowej”.

A my uważamy, że wysoki sąd tak usilnie usiłował  osłonić wykroczenie prezesa KSM PRZYLESIE  w Koszalinie, że stracił z tego powodu sprawność trzeźwego myślenia.  Art. 273 przewiduje sankcję karną (kara grzywny, której wysokość określa sąd)  za nieudostępnienie kopii dokumentów  wskazanych w art. 81. Art. 81 ma trzy ustępy. W ustępie 3 wyliczone są dokumenty, które  powinny zostać udostępnione na stronie internetowej.

A czym jest plik dokumentu spółdzielczego udostępnionego na stronie internetowej  spółdzielni? Oryginałem, czy elektroniczną kopią tego dokumentu?  Więc po co ustawodawca miał wyliczać, że chodzi mu zarówno o kopie w wersji papierowej jak i te wirtualne zamieszczone na stronie internetowej spółdzielni? Żeby wysoki sąd nie mógł manipulować prawem?

Mamy już wystarczająco dość przewrotnych orzeczeń sądowych w naszych sprawach, żeby bez wątpliwości pokusić się o twierdzenie, że konsekwencję ustawowych rozwiązań w spółdzielczych sprawach rozjeżdżają nieustanne  egzorcyzmy odprawiane przez mariaż spółdzielczych radców prawnych  z sądowymi orzecznikami nad każdym przepisem stabilizującym transparentność spółdzielni mieszkaniowych.  Ten tandem zaklina każdy służący spółdzielcom przepis, żeby odczynić ulokowanego w nim ducha praworządności. I to się nie zmieni jeśli spółdzielcy nie podejmą zdecydowanej batalii o napiętnowanie tych szarlatańskich praktyk. Jakiegokolwiek terminu nie użyje ustawodawca, przez działający w złej wierze sojusz przedstawicieli prawniczych korporacji przeprowadzony zostanie rytuał podważający przyzwoitą wolę parlamentu. Dlatego spółdzielcy bez wahania powinni wspierać rządowe próby odświeżenia zasad etyki zawodowej w środowisku tej korporacji  .

**********************************************************************

Kalendarium sprawy:

Zawiadomienie od policji z 28.09.2016:

Absolutne curiosum, bo one zostało wydane tylko w jednym celu: aby to Grupę z SM “Przylesie” skłonić do złożenia subsydiarnego aktu oskarżenia, no ba jakie jeszcze nowe informacje mogła ona uzyskać. Policja nie mogła sama podjąć takiej decyzji, tylko w porozumieniu z prokuratorem. Tym samym i policja i prokuratura ma „czyste rączki”, a dla Grupy z SM “Przylesie” ma to wymierne konsekwencje finansowe.

Postanowienie SR z 31.o1. 2017r SR w osobie SSR Sylwii Wróbel odmawiając wszczęcia postępowania, powołał się na to, że UoSM NIE PENALIZUJE wykroczenia polegającego na nie umieszczeniu określonych dokumentów na stronie internetowej SM.

Postanowienie SO w osobie SSO Sławomira Przykuckiego z 17.03.2017r

uchyla to w/w postanowienie, argumentując, ze właśnie taki czyn w sposób oczywisty jest spenalizowany w art. 27^3 UoSM

Postanowienie SR z dnia 28 marca 2017 roku:

SR w osobie SSR Piotr Boguszewski przyjął za podstawę swojego wyroku tezę, że udostępniania w na stronie internetowej dokumentów, zabroniły uchwały Walnego, które jako obowiązujące, bo nie zaskarżone, zobowiązywały zarząd do takiego nie udostępniania tych materiałów. W ogóle nie raczył pochylić się nad tym co jest zapisane w UoSM i CO MÓWI PRAWO O UCHWAŁACH SPRZECZNYCH Z NIM i odmawia skarżącym prawa do skargi.

Postanowienie SO z dnia 29.05. 2017r

SO w osobie SSO Marka Walentynowicza „rozprawia się” z dywagacjami SSR P. Boguszewskiego, zarzucając mu za chybioną w całości jego argumentację, jako opartą o uchwałę NIEISTNIEJĄCĄ, bo de facto nie podjętą przez Walne i uchyla to postanowienie

Wyrok SR z dnia 4 sierpnia 2017 roku:

SR w osobie SSR Katarzyna Orłowska – Mikołajczak, wziął sobie uwagi SO z powyższego postanowienia „do serca” i wydał wyrok zgodny z tymi uwagami. Osobiście też uważam, że jeżeli dana SM prowadzi stronę internetową, to słowo „powinna” zawarte w tym artykule UoSM oznacza „musi” i że art.27^3 penalizuje nie zastosowanie się do tego wymogu prawa.

Wyrok SO z 16 stycznia 2018 roku:

W tym wyroku SO w osobie SSO Bogdana Lewandowskiego CAŁKOWICIE ZAPRZECZYŁ temu co SO orzekł w postanowieniu SSO Marka Walentynowicza i SSO Sławomira Przykuckiego z 17.03.2016r. Zanegował także to co w swoim wyroku orzekła SSR Katarzyna Orłowska-Mikołajczak. Dokładnie odwrotnie zawyrokował.

Te same sądy i w każdym z nich zapadły po  TRZY różne wyroki w TEJ SAMEJ SPRAWIE. W SR dwa negatywne dla Grupy Skarpa i trzeci pozytywny, a w SO odwrotnie.

7 Responses to “Sądowe egzorcyzmy!

  1. Petarda

    SPÓŁDZIELCO, tyle możesz w demokratycznym państwie prawa kasty nadzwyczajnej – co świnia w rzeźni.
    http://temidacontrasm.info/kasta-nadzwyczajnych-ludzi/comment-page-1/

  2. wald13

    No fajnie napisany artykuł, tylko jakie z tego można wnioski wyciągnąć? Czekamy na to by zreformowali sędziów? Sami nic nie możemy?
    Koniecznie trzeba dodać do artykułu akapit o poprzednich wyrokach Sądu Okręgowego, gdzie koledzy Lewandowskiego wydali w tej samej sprawie zgoła odmienne wyroki.
    W dniu 17 marca 2017 sądzie Sławomir Przykucki – zresztą rzecznik prasowy SO, wydał postanowienie uchylające postanowienie SR który odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie. W uzasadnieniu napisał: “Z pewnością rację ma skarżący, że na spółdzielni ciąży obowiązek udostępnienia określonych ustawą dokumentów na stronie internetowej spółdzielni, gdyż tak należy interpretować wyrażoną w art. 8¹ § 3 ustawy “powinność”. Skoro zaś na prezesie ciążył obowiązek udostępniania określonych dokumentów na stronie internetowej, a art. 27³ ust. 1 usm za niedopełnienie takiego obowiązku przewiduje karę, to nie sposób zasadnie dowodzić by zachowanie obwinionego nie zawierało znamion czynu zabronionego.”
    PISZE TAK KOLEGA SĘDZIEGO LEWANDOWSKIEGO. KOLEGA ???
    Sprawa wraca do SR. Ten znowu odmawia wszczęcia postępowania z powodu że WZ nie wyraziło zgody na publikacje dokumentów.
    Składamy apelację do SO, który dnia 29 maja 2017 postanowieniem sędziego Marka Walentynowicza uchyla postanowienie SR i pisze w uzasadnieniu: “odmowa wszczęcia postępowania ….. jest z gruntu błędna” i dalej “Już systematyka art. 8¹ , w tym jego ust. 3, pozwala uznać, że obowiązek spółdzielni został skorelowany z prawami członków. Dotyczy to także pozostałych przepisów wprowadzonych nowelą czerwcową do usm z 2007, których celem było wzmocnienie praw członków sm, jako rzeczywistych beneficjentów korporacji spółdzielczej, którym formuła spółdzielni służy realizacji ich praw majątkowych i szeroko rozumianych praw zarządczych, w tym prawa do informacji o zapadających uchwałach, regulaminach i innych decyzjach podejmowanych przez organy spółdzielni – obligatoryjne i fakultatywne.”
    Sprawa wróciła do SR który wydał postanowienie o ukaraniu prezesa. Apelacja prezesa do SO skończyła się trzecim idiotycznym postanowieniem Lewandowskiego, z którym nie wiadomo co zrobić.
    Sami osądźcie, czy po 2 postanowieniach sędziów tego samego SO, mogliśmy się spodziewać, że znajdzie się taki “sędzia” który za nic będzie miał postanowienia swoich kolegów.
    Myślcie i radźcie co z tym zrobić. Do dzisiaj nie mamy jeszcze papierowego uzasadnienia, a to co mamy to jest z wersji elektronicznej portalu SO.

    • TEMIDA

      Jest podstawa do wniesienia kasacji.
      Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia:
      Art. 111. Kasacja może być wniesiona tylko z powodu uchybień wskazanych w art. 104 § 1 lub innego rażącego naruszenia prawa, jeżeli mogło ono mieć istotny wpływ na treść orzeczenia; kasacja nie może być wniesiona wyłącznie z powodu niewspółmierności kary.

      W oparciu o ten przepis można wydanemu wyrokowi postawić zarzut obrazy prawa materialnego przez dokonanie błędnej wykładni (zarzut błędu wykładni).

      Problem tylko w tym, że o kasację może w tym wypadku wystąpić wyłącznie Prokurator Generalny lub Rzecznik Praw Obywatelskich:

      Art. 110. § 1. Kasację w sprawach o wykroczenia może wnieść wyłącznie Prokurator Generalny lub Rzecznik Praw Obywatelskich, w sprawach podlegających orzecznictwu sądów wojskowych także Zastępca Prokuratora Generalnego do Spraw Wojskowych, a w sprawach naruszenia praw dziecka także Rzecznik Praw Dziecka. Kasację można wnieść od każdego prawomocnego orzeczenia kończącego postępowanie sądowe.
      § 2. Niedopuszczalne jest uwzględnienie kasacji na niekorzyść obwinionego wniesionej po upływie 3 miesięcy od daty uprawomocnienia się orzeczenia.
      § 3. Kasację wnosi się bezpośrednio do Sądu Najwyższego.

      W związku z tym konieczne jest przekonanie do wykonania tego ruchu, któregoś z tych z tych organów.

      Ważne: jeśli kara grzywny ma być przywrócona to kasacja powinna wpłynąć do SN w terminie 3 m-cy od daty wydania wyroku przez instancję apelacyjną a nie od daty doręczenia jego uzasadnienia (wyrok staje się prawomocny w dniu wydania go przez instancję apelacyjną bo kończy postępowanie sądowe. Kasacja to nadzwyczajny środek zaskarżenia prawomocnego wyroku sądu odwoławczego).

  3. Emma102

    Kolejny przykład na to, że nasze prawo nie do stosowania i przestrzegania – tylko do dowolnej interpretacji służy sądowi. Bo w ogóle co to za śmieszna kara jakieś 3 -4 tys dla prezesa spółdzielni mieszkaniowej przy jego stałych apanażach i dodatkowych profitach. Wiadomo, że chodzi tu tylko i jedynie o tworzenie przez sądy nowego prawa ( na bazie już istniejącego ) – prawa łaskawego dla wielkich i mocnych, a nieprzychylnego i karzącego słabych i bezbronnych. Bo niech grozą wieje i odstrasza zwykłych spółdzielczych szaraków jak najdalej od krzyżowej drogi sądowej, jako że niewiele tam wskórają a jeszcze srogo za to zapłacą. Staruszek Strzembosz ostatnio wyartykułował do braci prawniczej : – najważniejsze jest orzecznictwo ! Dodam – prawda to, … bo w czym możnowładcom spółdzielczym ustawowe prawo może przeszkodzić (?).

  4. Tytanik

    Kupił sędziego i dostał statuetkę najlepszego WIP-a w Polsce. Zobaczcie co myśli o takich jak my, co to nie rozpływają się w zachwytach nad jego geniuszem – min 3:55

    https://www.youtube.com/watch?v=IVoZ5HtdV34

  5. Endriu

    Wykładnia językowa powinności została wykazana w artykule w oczywisty sposób. Sąd okręgowy w Koszalinie nie powielił stosowanego przez inne sądy kwestionowania powinności jako obowiązku.
    Wymyślił jako pretekst dla ochrony prezesa brak karnych sankcji. Chociaż to wbrew karnemu art. 27 usm, co jak na tacy wyżej wyłożone.

    Drugim karnym zapisem w ustawach spółdzielczych jest art.
    267 c ustawy prawo spółdzielcze w brzmieniu:
    „Kto, będąc członkiem organu spółdzielni albo likwidatorem wbrew przepisom ustawy:
    1)nie poddaje spółdzielni lustracji,
    2) nie udziela lub udziela niezgodnych ze stanem faktycznym wyjaśnień lustratorowi, nie dopuszcza go do pełnienia obowiązków lub nie przedkłada stosownych dokumentów,
    3) NIE UDOSTĘPNIA CZŁONKOM SPÓŁDZIELNI PROTOKOŁU LUSTRACJI,
    4) nie zwołuje walnego zgromadzenia, zebrania przedstawicieli albo zebrań grup członkowskich poprzedzających zebranie przedstawicieli,
    5) nie przygotowuje w terminie dokumentów dotyczących dokonania podziału w spółdzielni, o którym mowa w art. 108b,
    podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.” Wyróżniony wyżej stosowny choć nie stosowany przepis.
    BRAK PROTOKOŁÓW LUSTRACJI NA STRONACH INTERNETOWYCH SM JEST NAGMINNY!!! Zwłaszcza w części zamkniętej dla zalogowanych.
    Często nie ma tam ich wcale, albo w drodze łaski niekompletne. Nierzadko zastępczo bywa tam wciskany list polustracyjny tzw. związku rewizyjnego, czyli nie protokół.

    Wygląda na to, że sąd albo co najwyżej obydwie ustawy spółdzielcze pobieżnie przekartkował, albo umyślnie obu karnych przepisów nie uznał za karne właśnie.
    To podważa prawną oraz logiczną rzetelność postępowania.

    Określone dokumenty powinny być UDOSTĘPNIANE CZŁONKOM w sposób wskazany w obu ww. ustawach. Taki był m. in. ważny cel nowelizacji z 2007 r.

Dodaj komentarz