AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

SM “Bródno”Tag Archives

“Cicha” SUPERBOHATERKA !!

Lidia Brzezińska – SUPERBOHATERKA SM “Bródno”

“Superbohater lutego: Lidia Brzezińska

„Jaka tam ze mnie superbohaterka?”

Urodzona w małym domku z ogródkiem przy ul. Motyckiej na warszawskim Targówku. Pedagog i muzyk z wykształcenia. Skromna, waleczna i zdeterminowana. Zna ją każdy mieszkaniec naszej dzielnicy, którego dotknął problem podzielników. Poznajcie Lidię Brzezińską.

Gdy Pani Lidia usłyszała, że została wybrana przez naszą redakcję na Superbohatera lutego, była zakłopotana. „[…] Nie robię nic takiego, co zasługiwałoby na takie miano. Ja po prostu zaczęłam wykonywać jakąś pracę i uważam, że trzeba ją dokończyć” – stwierdza skromnie nasza bohaterka, i tym bardziej utwierdza nas w przekonaniu, że zasługuje na ten tytuł.

Dziś chcielibyśmy przybliżyć Wam jej postać oraz działalność, żebyście mieli świadomość, kto w imieniu wielu osób poświęca swój czas na poznanie treści uchwał SM Bródno, które są krzywdzące i nieuczciwe dla korzystających z centralnego ogrzewania. Co więcej, praca Pani Lidii to nie tylko zrozumienie oraz właściwa analiza skomplikowanych urzędniczych pism, lecz również właściwa interpretacja, zgodna z logiką a także intencją ustawodawcy. Nasza Superbohaterka zbiera materiały dowodowe, udziela praktycznych rad osobom zainteresowanym sprawą podzielników, edukuje, spotyka się z prawnikami, współpracuje z rzeszą ludzi, którzy umożliwiają jej rzetelną pracę, staje przed sądem, by walczyć o sprawiedliwość.

Może zaskakujące będzie dla wielu z Was, że ta Pani, która tak sprawnie porusza się po meandrach postępowania Spółdzielni Mieszkaniowej Bródno w sprawie podzielników, ma wykształcenie muzyczne i pedagogiczne. W zawodzie nauczyciela pracowała kilkadziesiąt lat, zarówno w szkołach, jak i przedszkolach. Jednak jej wszechstronne zainteresowania sprawiły, że w roku 1990 poszła na kurs bioenergoterapii. Później uzyskała stopień mistrza bioenergoterapii w Mazowieckiej Izbie Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Warszawie. I choć pracuje w tym zawodzie do dziś, to jednak lwią część czasu poświęca na rozwiązanie problemów z podzielnikami. Ponieważ jest osobą bardzo aktywną i podejmuje się wielu przedsięwzięć, jesteśmy bardzo wdzięczni, że mimo wszystkich obowiązków, zgodziła się odpowiedzieć nam na kilka pytań.

Pani Lidia e1520186985114 225x300 - Superbohater lutego: Lidia Brzezińska „Jaka tam ze mnie superbohaterka?” - rachunki, podzielniki, Lidia Brzezińska, inicjatywa, centralne ogrzewanie
            Pani Lidia Brzezińska 

Powróćmy do początków. Jak rozpoczęła się Pani historia związana z problemem centralnego ogrzewania?

Mąż regularnie opłacał rachunki. Kiedy w 2006 r. dostaliśmy 5 gr. niedopłaty, śmialiśmy się, że pójdzie do spółdzielni i te 5 gr. im wpłaci. Nie zauważył, że do tej pory dostawaliśmy zwroty ok. 600 zł. Od tej pory rozliczenia oscylowały ok. „0”. Kilka groszy w tę, kilkanaście w tamtą. Dopiero w 2014 r., kiedy przyszło pierwsze rozliczenie z firmy Techem z niedopłatą 1468,14 zł i wyliczeniem za cały sezon 4107,66 zł złapałam się za głowę. Poszliśmy z mężem do administracji a tam tłum zrozpaczonych ludzi. Niektórzy, tak jak mój mąż, o kulach, starzy, chorzy. Każdy z rozliczeniem zawierającym tysięczne niedopłaty. Nie mogłam patrzeć na łzy tych ludzi. Powiedziałam im, że samotnie nikt nic nie wywalczy. Musimy się zjednoczyć. Poszłam do domu po listy z gotowymi rubrykami (miałam wcześniej przygotowane do innych celów, zostały mi w komputerze) i kazałam się ludziom wpisywać. Jednocześnie rozdawałam na prawo i lewo swój numer telefonu. Zorganizowaliśmy naprędce coś w postaci komitetu społecznego i zaczęliśmy działać. Poszliśmy na zebranie w zarządzie spółdzielni, gdzie zapowiedziałam, że jeżeli to jest jakieś błędne wyliczenie, to ja ten błąd znajdę. I tak do dziś znajduję kolejne błędy popełniane specjalnie, aby wyciągnąć od ludzi jak najwięcej pieniędzy.

Chodziłam jeszcze na wiele innych zebrań i spotkań, najpierw spotkanie u p. prezes Barbary Estkowskiej, która potem scedowała to na dwóch innych panów, był jeszcze wicedyrektor osiedla „Kondratowicza” Wiesław Krych, Rada Osiedla, Komisja Techniczna. Skończyło się na tym, że zaproponowano mi założenie liczników w bloku z podzielnikami. Kompletny nonsens. Zrozumiałam, że ci ludzie kompletnie nie znają się na temacie, więc nie ma sensu z nimi rozmawiać. 

W międzyczasie zaczęło się do mnie zgłaszać coraz więcej ludzi, niektórzy proponowali pomoc. Znalazł się pan, który oddał nam do dyspozycji swoją drukarnię, inni zaproponowali roznoszenie ulotek. 4 lutego 2015 r. zwołaliśmy zebranie w dolnej sali kościoła przy ul. Echa Leśne. Przyszło ok. 500 osób. Porobili dodatkowe listy z zapisami. Ustalono, że podajemy sprawę do sądu. Ludzie zaproponowali udział w kosztach sądowych. Ale były też takie zdania:  „ Czego ona gada i gada, kiedy wreszcie zacznie wypłacać pieniądze?”

W lipcu 2015 r. ja i jeszcze dwie osoby z naszego Komitetu, jako przedstawiciele wszystkich pokrzywdzonych, pozwaliśmy spółdzielnię do sądu –  sprawa o unieważnienie regulaminu z 2015 r. dot. centralnego ogrzewania i ciepłej wody. Potem doszedł jeszcze pozew o unieważnienie regulaminów z 2007 i 2009 r. Aby ludzie mogli otrzymać zwroty nadpłat za ostatnie 10 lat, musieliśmy zaskarżyć również tamte regulaminy.

W międzyczasie pisałam ludziom pozwy do sądu rejonowego wg wzoru danego mi przez adwokata. Pozwy dotyczyły zwrotu nienależnie pobranych opłat. Szkoda, że część tych ludzi zrezygnowała z powodu konieczności wniesienia opłat sądowych.

Skąd pomysł by ludzie partycypowali w kosztach sądowych?

Taki pomysł padł na zebraniu w kościele. Ludzie sami zaoferowali współudział w finansowaniu kosztów sądowych i adwokackich. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że pojedynczych ludzi nie stać na takie wydatki, a jak zrobimy zrzutkę, to sprawę wygramy. Oczywiście, po zakończeniu sprawy, zrobię zebranie wszystkich partycypujących w w/w kosztach i się z nimi rozliczę. Traktuję te pieniądze jako pożyczkę na czas trwania obu spraw zbiorowych.

Co jest najtrudniejsze w trwającym procesie? 

Najtrudniejsze jest wielomiesięczne oczekiwanie na każdy ruch sądu. A także czytanie wypocin pełnomocników SM Bródno, którzy piszą takie bzdury, że włos się jeży na głowie, a nóż sam w kieszeni otwiera. A składają ogromną ilość „papierzysków”, zarówno potrzebnych, jak i zbędnych. W ferworze zasypywania sądów papierami nawet nie zauważają, że wiele z nich nadaje się na dowody dla naszej strony – co ja odkrywam i skrzętnie wykorzystuję. I tak sobie myślę, że może ten czas działa również na naszą korzyść.

Skąd czerpie Pani siłę i determinację do walki z SM Bródno?

Dla osoby o wysokich zarobkach zapłacenie zawyżonego rachunku to pestka. Dla emerytów z emeryturami, pamiętającymi czasy komunizmu, to tragedia. Walczyłam o swoje pieniądze, a przy okazji o pieniądze tych wszystkich pokrzywdzonych, którzy się do mnie zgłaszali. A już szczytem wszystkiego były słowa prezesa Szczurowskiego, który w kuluarach Walnego na wzmiankę o pozwie o c.o. zareagował słowami: „ A tak, wiem. Jest taka jedna wariatka. Ale ona nic nam nie zrobi, jest na nas za słaba”. Gdy to usłyszałam, to jakby grom we mnie strzelił. ,,Czekaj no – pomyślałam – […], już ja ci pokażę wariatkę, już ja ci pokażę, jaka słaba”. Jakaś zapadka we mnie się zaklinowała i tak już trzyma do tej pory.

Czy miewa Pani momenty zwątpienia w kontekście trwających procesów, ciągnących się spraw?

Nie mam żadnych zwątpień. Zapadka nie puszcza. Mam 300% pewności,  a nawet więcej, że wygramy! Kiedy potrzebuję pomocy, to zwracam się do „Góry” – „Panie Boże, potrzebna mi Twoja pomoc, przecież ja działam w imieniu osób pokrzywdzonych.” I ta pomoc przychodzi. Często już po kilku minutach. Realna albo w postaci „błysku myśli”.

Problem podzielników to problem całej Warszawy. Czy zgłaszają się do Pani ludzie z innych miast?

Problem podzielników obejmuje całą Polskę. Wszędzie występują te same nieprawidłowości przy zastosowaniu tej formy rozliczania ciepła. Mój nr telefonu rozszedł się wszędzie. Obecnie jestem traktowana jako biuro porad dla ludzi z całej Polski. A nawet miałam telefon z Niemiec. Na Facebooku utrzymuję stały kontakt z panią, która mi przysyła mnóstwo dokumentów dotyczących sprawy. To same „perełki”, które nadają się do natychmiastowego użycia.

Jakie widzi Pani rozwiązanie sprawy podzielników?

Uważam, że ludzie nauczyli się już oszczędnie gospodarować ciepłem. Ponadto ich organizmy przestawiły się na obniżone temperatury. Dlatego uważam, że czas zrezygnować z systemów podzielnikowych, ponieważ nie zapewniają one prawidłowego wyliczania poboru ciepła, są fikcją, za to służą wzbogacaniu się firm rozliczeniowych o całkiem pokaźne sumy – z samego Bródna ok. 1 miliona roczne.

I to wszystko z naszych kieszeni. Rozliczanie wg średniej z m² jest najlepszym rozwiązaniem. Jest jasne i przejrzyste, nawet emeryt z początkami sklerozy będzie mógł je swobodnie przeliczyć i sprawdzić czy rozliczenie się zgadza. Ponadto każdy będzie mógł wreszcie utrzymywać komfort cieplny w mieszkaniu, odpowiednio dopasowany do swoich upodobań. I to wszystko w ramach ustalonego z m² dostatecznego limitu. Każdemu wg potrzeb. Tu chodzi o wolność wyboru, a nie preferowanie nakazów i zakazów.

A tym, którzy się będą upierać przy podzielnikach, bo mają duże zwroty, można te gadżety zostawić. Kiedy inni przestaną za nich płacić to skończy się im to swoiste eldorado i sami z podzielników zrezygnują.

Ma Pani misję edukowania sąsiadów? Dostarczania im wiedzy na temat przysługujących im praw?

Misja? Może coś w tym jest. Jak już pisałam, zapadka się zaklinowała i idę do przodu. Po drodze wyjaśniam wszystko tym, co chcą słuchać, odpowiadam na ciągłe telefony i wyjaśniam, wyjaśniam …….i tak w kółko. Teraz przerzuciłam się na „Mieszkańca Targówka” i stronę „Podzielniki Won” na Facebooku. I chyba gdzieś tam jeszcze. Już przestaję wszystko ogarniać. Ostatecznie babcia jestem.

Kto wspiera Panią w trakcie podejmowanych działań?

Lubię pracować samotnie, w spokoju i ciszy. Wtedy są najlepsze efekty. Kiedy potrzebuję pomocy, to dzwonię do określonej osoby i pomoc mam albo natychmiast albo się umawiamy np. na dzień następny. [Dla dobra przebiegu sprawy podzielników nie zdradzimy listy osób, które są zaangażowane z działania Pani Lidii, ale wierzcie nam, że jest ona baaardzo długa].

[…] A najwięcej mi pomaga mój mąż. Rano wychodzi z domu, żeby mi nie przeszkadzać. Robi zakupy, a po przyjeździe robi obiad i informuje, że już mogę nakładać na talerze. Stara się wykonywać wszelkie prace domowe wraz z odkurzaniem. Prać nie pozwalam!

Nad czym pracuje Pani w tym momencie?  

[…] Wieczorem umówiona jestem z adwokatem. Zawiozę mu następne pismo wraz z załącznikami. On to pismo poprawi, żebym jakiejś gafy nie popełniła, da mi pismo przewodnie, omówimy wszystko, o czym ja wiem, a on nie rozumie (system podzielnikowy –niuanse). Jutro pójdę na pocztę i wyślę część pism do interwenienta ubocznego i radców prawnych spółdzielni, a resztę zawiozę do sądu.

Na jakim etapie jest teraz sprawa przeciwko SM Bródno? Jakie scenariusze Pani przewiduje w kontekście problemów z centralnym ogrzewaniem?

Czekamy aż biegły przyśle uzupełnienie opinii, potem zaczekamy na wyznaczenie rozprawy i albo sędzia wyda wyrok albo wyznaczy następny termin za jakiś czas. Po wyroku prawdopodobnie spółdzielnia się odwoła do sądu apelacyjnego i znów będziemy czekać… Jak widać wszystko polega na CZEKANIU. A to jest takie wk…e. Ale o to spółdzielni chodzi. Oni grają na czas.

Czy rozmawiając z ludźmi, którzy zdecydowali się na podjęcie działań przeciwko SM Bródno, czuje Pani, że działa w dobrej sprawie?

Ja i czuję i wiem, że działam w dobrej sprawie. A ludzie mnie wspierają i to dodaje mi sił do dalszego działania.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy samych sukcesów.

Jolanta Karczmarczyk”

Źródło:http://mieszkaniectargowka.pl/index.php/2018/03/05/superbohater-lutego-lidia-brzezinska-ze-superbohaterka/