AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

TKTag Archives

Patologia w SM – norma czy wyjątek

Najpierw kilka faktów (tylko kilka, bo aby wyszczególnić wszystkie, brakło by miejsca na tej witrynie):

Olsztyn – prezeska SM w sądzie jako oskarżona o machloje; Olsztyn”Jaroty” – „cudowne”nadwyżki na koncie SM(spadły jak manna z nieba); Sosnowiec – prezeska sprzedaje za długi bloki, razem z najemcami; Ostrowiec – 140-tu mieszkańców zostaje z długami, które zrobił prezes do spółki z zarządem i radą nadzorczą (jest nawet potwierdzający to wyrok sądu, ale bez konsekwencji dla malwersantów, no bo jak inaczej ich nazwać); Olsztyn – skazujący wyrok sądu dla prezesa (nadzwyczaj kuriozalny wyrok), zresztą nie wykonany przez tegoż prezesa; Nysa – za zawiadomienie prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, 15-tu członków Sm zostaje pozbawionych tego członkostwa; koniec IV-go kw. 1994r – ustawa z mocy której, wszystkie SM winne były uczynić dawnych najemców lokali zakładowych członkami SM i dać im lokatorskie, spółdzielcze prawo do lokalu – w olbrzymiej większości SM nie wykonano; i tak dalej, i tak dalej.

Na swoim kompie musiałem stworzyć specjalny folder, na linki do takich spraw.Jeden z komentatorów naszych wpisów na http://temidacontrasm.info/archiwa/380#comment-97  pisze: „Polska być dziwny kraj?! Doszło do nienormalnej sytuacji w państwie ponoć prawa, demokratycznym, pro obywatelskim, itp. !”  I co można odpowiedzieć? Oczywiście, zależy to od tego kogo zapytamy. Gdy będzie to „Mesjasz” z PO razem z swoją „Białogłową”, Miller z aparatczykami osławiony KRS, czy niektórzy ( to prawda, że nie wszyscy) sędziowie sądów czy TK, usłyszymy: „ to wyjątki”. Czy aby na pewno wyjątki? A gdyby tak zapytać tych tysięcy zwykłych spółdzielców z przykładów wymienionych wyżej,  to co Oni by odpowiedzieli?! A te dziesiątki tysięcy z linków na moim kompie? Też uznali by się za wyjątki? Powiem co jest wyjątkiem!! Otóż wyjątkiem jest, gdy za swoje machloje jakiś prezes do spółki z zarządem dostaną jakiś wyrok (choćby nawet tak kuriozalny jak ten z Olsztyna), bo najczęściej kończą się takie sprawy umorzeniem, nie stwierdzeniem znamion przestępstwa, itd., jak sami zresztą wiecie. Jest dużo, sam znam kilka, SM przyjaznych zwykłym ludziom, dobrze zarządzanych, ale niestety to zdecydowana mniejszość. Większość, a szczególnie SM utworzone ad´hoc, dla przejęcia mieszkań dawniej zakładowych i stworzenia ciepłych posadek „dla swoich”, jest „kołchozowymi trollami”!! Arogancja, buta i pycha, nie poszanowanie swojego pracodawcy jakim my de facto jesteśmy dla tych „dyrektorów  kołchozów”, jest tam na porządku dziennym.Powiedzcie, naprawdę to było by tak trudno zastanowić się przy najbliższych wyborach, kto był za nami, zwykłymi ludźmi- spółdzielcami, a kto przeciw? Jest nas około, łącznie z rodzinami, 12mln. Dwanaście milionów!!!!! To mniej więcej tyle, ile ludzi poszło głosować na ostatnich wyborach. To jest naprawdę siła! Każdy z tych politykierów mocno zastanowi się, czy warto zadrzeć z nami i stracić wtedy dobre „koryto”. Szkoda, że to tylko raz na cztery lata, ale możemy ich wtedy odesłać „do lamusa”. A sio!! Do obory!!

Myślę, że te kilka słów  daje odpowiedź na pytanie zawarte w tytule

Kołchozy, czy SM – podstawowe informacje

Polska jest krajem, w którym powstawała spółdzielczość ( w zaborze pruskim, jako forma samoobrony przed germanizacją) i w którym spółdzielczość znakomicie rozwinęła się w okresie międzywojennym. W okresie komunistycznym powstały, tzw. spółdzielnie mieszkaniowe, by zdjąć odpowiedzialność z władz państwowych za zapewnienie każdemu obywatelowi mieszkania. Zgodnie z komunistyczną doktryną zorganizowano je tak, by nikt nie był właścicielem swojego mieszkania. Naruszało to podstawowe zasady spółdzielczości, stworzone przez cywilizowany świat, a znane, jako 7 ZASAD SPÓŁDZIELCZOŚCI. Zasada gwarantująca demokratyczny udział w kierowaniu, została naruszona w ten sposób, że stworzono spółdzielnie-molochy liczące po wiele tysięcy członków. Przy takiej liczebności demokratyczne procedury w spółdzielniach mieszkaniowych stały się parawanem dla hegemonii i bezkarności, tych, których PZPR i jej satelicka partia ZSL, postawiła, jako prezesów spółdzielni.Polska jest krajem, w którym, ten kto zapłacił za towar nie ma prawa do tego, by być jego właścicielem. Rzecz niebywała, 23 lata po upadku systemu komunistycznego, jedna z większych niegodziwości tego systemu dalej funkcjonuje w obrocie prawnym Rzeczpospolitej, co jest ewenementem na skalę światową. W jakim bowiem systemie, poza komunistycznym, osoba fizyczna lub prawna, która nie zapłaciła za towar ani grosza może być prawnym jego właścicielem?!!! A Rzeczpospolita Polska podobno już z tego systemu „wyszła”!!!

A przecież to co powstało w PRL to nie były wcale SM, a KOŁCHOZY i istnieją one dalej, a ich władcy są potentatami, oraz stać ich za pieniądze spółdzielców na korumpowanie ustawodawców (oni nazywają to „lobbingiem”).

Dzisiaj jakkolwiek nie ma PZPR i ZSL (teoretycznie, bo dobrze ulokowani aparatczycy tych partii, oraz ich epigoni „dobrze się mają”), utrwalony wówczas układ utrzymał się dalej i uważa się za właściciela majątku, za który zapłacili spółdzielcy. By wyciągnąć od spółdzielców jak najwięcej pieniędzy, komunistyczne władze wymyśliły spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Do dziś większość tych, co posiadają to prawo jest przekonana, że są właścicielami mieszkań, Tymczasem właścicielem takiego mieszkania jest spółdzielnia, tak samo jak w przypadku  spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu. 

Wiecej … »

Nie ma mowy o niezawisłości organów najwyższej władzy sądowniczej w Polsce

 

W dniu dzisiejszym naciski polityczne wykasowały z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych kolejny i jeden z ważniejszych naszych przywilejów, który pozwalał nam na bezkosztową walkę z wlokącym się od 2001r świadomym blokowaniem przez prezesów spółdzielni mieszkaniowych procesu oddawania nam własności mieszkań, które zostały wybudowane z naszych środków.

Trybunał Konstytucyjny uchylił  dziś art. 49 z indeksem 1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, który pozwalał nam na uzyskanie w drodze procesu prawa własności zajmowanego przez nas lokalu mieszkalnego. Proces ten można było wszcząć  w przypadku bezczynności spółdzielni w realizacji złożonego przez nas wniosku o przeniesienie na naszą rzecz odrębnej własności zajmowanego  lokalu. Zgodnie z wyeliminowanym przepisem koszty sądowe oraz koszty zastępstwa procesowego pokrywała spółdzielnia bez względu na to, która strona ten proces wygrała.

Co to dla nas oznacza?  Oznacza to, że w dniu dzisiejszym Trybunał odebrał nam instrument, w który wyposażył nas ustawodawca po to abyśmy mogli toczyć z prezesami równą walkę o prawo do własności naszych mieszkań, których oni wcale nie mają zamiaru nam oddać. Piętrzą zatem problemy, blokują procedury, używają wpływów po to, żeby wywalić z ustanowionego dla nas prawa wszystko co  staje na drodze ich zamiaru, którym jest uwięzienie nas w spółdzielniach. Przykładem ich  potęgi  jest dzisiejszy wyrok TK. Z taką władzą szeregowy członek spółdzielni mógł sobie z biedą poradzić jedynie na drodze postępowania sądowego. Teraz nie będzie mógł, bo pomijając już fakt naszego ograniczonego zaufania do obiektywizmu wymiaru sprawiedliwości, nie będzie nas stać na prowadzenie procesu. Załóżmy nawet, że w długiej drodze sądowego procesu uda nam się trafić na samych niezawisłych sędziów, do których nasz prezes nie uzyska dostępu i wygramy, to koszty procesu poniesie wtedy spółdzielnia. Ale żeby dobrnąć do końca procesu musimy najpierw mieć horrendalne pieniądze, bo za każdą instancję trzeba będzie z góry sądowi zapłacić po 5% rynkowej wartości naszego lokalu  i pokryć koszty adwokackie a dopiero po wygraniu procesu spółdzielnia nam je zwróci. Który przeciętny członek spółdzielni dysponuje taką gotówką, a jeśli nawet by ją wyskrobał, to który zaryzykuje możliwość utraty tej gotówki w nierównej walce z wypchanym naszymi środkami portfelem prezesa. Wiecej … »