AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

MarcusAuthor Archives

R.I.P

ODSZEDŁ DO DOMU OJCA

Spółdzielnie KOMPRADORSKIE

Z  ZAPRZYJAŹNIONEJ STRONY : http://osiedlezaciszewaw.pl/

Smutna konstatacja

Po obejrzeniu ostatniego programu STUDIO POLSKA nasunęła mi się bardzo smutna refleksja, albowiem Polacy zamiast korzystać z owoców pracy całego swojego życia, jeździć na wakacje, zwiedzać, chodzić do opery, teatru i kina oraz spędzać niespiesznie czas w ulubionych kawiarniach wysiadują długie godziny na korytarzach sądowych.

 

 

Maria Pawelec toczy 18-letnie batalie sądowe w sprawie kredytu, który nie został zaciągnięty na wybudowanie jej budynku, spółdzielcy ze ŚSM, śpią na posadzkach by bronić swojej własności, czy też muszą szukać ratunku przed syndykiem, który podnosi im „czynsz” o ponad 100%.

Barbara Bogucka i Hanna Nowakowska od lat walczą by ich własność była na uregulowanym gruncie, a ich zarząd „dochowuje wszelkiej staranności” by do tego nie dopuścić wymyślając nawet nieistniejące roszczenia z dekretu Bieruta.

Janusz Okurowski od 10 lat tuła się po sądach; został napadnięty i pobity ponieważ broni praw spółdzielców.

Marcin Świderski słusznie zwrócił uwagę, że przyczyną patologi w spółdzielniach mieszkaniowych jest m.in. niekompetentne rady nadzorcze i spółdzielnie molochy, które są niesterowalne oraz niemożliwe do kontroli i nadzoru.

Dlaczego jest tyle zła w spółdzielniach mieszkaniowych? Dlaczego wydarzyło się tyle krzywd ludzkich? Przyczyn jest wiele, większość z nich jest już dobrze zdefiniowana.

Oprócz bezpośrednich czynników mających wpływ na rozwój patologi, chciałbym zwrócić na ogólną przyczynę takiego stanu rzeczy. W tym celu należy cofnąć się do roku 1989, kiedy to w wyniku transformacji wprowadzono zamiast kapitalizmu „z ludzką twarzą”  kapitalizm kompradorski. 

Kapitalizm kompradorski to nic innego jak kapitalizm kolesiów, a to oznacza, że przynależność do sitwy umożliwia nam osiągnięcie prominentnej pozycji. Ci, którzy do klanu nie należą są wyrzucani poza główny nurt tj. na margines życia gospodarczego. Główny nurt zastrzeżony jest dla koterii, w przeciwnym razie przywilej dla sitwy utraciłby sens ekonomiczny.

Polskie spółdzielnie mieszkaniowe są obecnie spółdzielniami kompradorskimi, w których sitwy przejęły w całkowity sposób zarządzanie majątkiem spółdzielczym i kontrolą członków. Członkowie zostali wypchnięci na margines, stąd też ich potoczna nazwa „szeregowi członkowie”. Zniechęceni, sfrustrowani niemożnością przeprowadzenia jakichkolwiek zmian, stąd też ich absencja na walnych zgromadzeniach.  W spółdzielniach mieszkaniowych jak w soczewce odbija się dysfunkcja Państwa Polskiego.

Czy jest nadzieja na zmianę?

Do tej pory prezesi i ich „kolesie” czuli się bezkarnie i dlatego taka bezczelność w wyprowadzaniu spółdzielczych pieniędzy. Proces sądowy dotyczący zorganizowanej grupie przestępczej na czele z Krystyną R i Marcinem M pokaże kondycję Państwa Polskiego.

https://vod.tvp.pl/video/studio-polska,07042018,36434866

Problematyka spółdzielcza od 56 minuty.

Czarek Meszyński”

Wielkanocne życzenia

Wesołych Świąt Wielkanocnych,

pokoju ducha, wiary w Boga i w Ludzi.

Umiejętności dostrzegania piękna tego świata i oczywiście wiary w Siebie i swoje możliwości.

Życzą admini witryny

HOMOSOVIETICUS w pełnej krasie.

SM “Hutnik” w Ostrowcu.

“Bohaterka” tylu naszych wpisów.

Ale czy to na pewno ona jest tą negatywną “bohaterką”, czy może raczej jej członkowie??

W zasadzie, to tytuł jaki sam się nasuwa, gdy dowiaduje się człowiek o tym co od już długiego czasu dzieje się w tej SM, to

“REANIMOWANIE I PUDROWANIE TRUPA”.

Oto suche fakty:

W połowie lat 90-tych XX w. establishment Ostrowca, Huty “Ostrowiec” i Zw. Zaw. WBREW PRZEPISOM PRAWA, sprzedał ok. 3 tys. mieszkań zakładowych huty, maluteńkiej, wręcz mikroskopijnej SM o nazwie “Hutnik” za PONAD 18 MLN ZŁ. Te pieniądze na spłatę miały pochodzić od członków SM mieszkających w tych blokach. I LUDZIE TE PIENIĄDZE WPŁACILI !! Jednak na konto huty wpłynęła tylko taka ich część, że na wiosnę 2017 roku, zadłużenie SM wobec huty z tego tytułu wynosiło 14.671.039,28 zł .

Reszta “się rozpłynęła”.

Od jesieni 2016r konta SM były zajęte przez komornika, windykującego dług SM wobec huty “Ostrowiec”. Podobno z tego tytułu “zgarnął” ponad 5 mln zł. Jednocześnie okazało się również, że zadłużenie członków SM wobec niej Z TYTUŁU NIEPŁACONYCH opłat mieszkaniowych wynosi ponad 9 mln. W październiku 2017r  został ustanowiony zarządca sądowy dla SM. Nie nam oceniać przyczynę, ale zaraz potem wystąpił on do sądu o otwarcie nowej formy naprawienia stanu finansowo-gospodarczego zagrożonego przedsiębiorstwa poprzez umożliwienie zadłużonemu przedsiębiorstwu uniknięcia upadłości w postępowaniu sanacyjnym. I takie postępowanie sanacyjne wobec SM “Hutnik” zostało decyzją sądu otwarte 3-go października 2017r. Założeniem tego postępowania jest to, że mieszkający w SM spłacą to zadłużenie, poprzez podniesienie im stawki płaconej na FE od 1,5 do 2,0 zł za m2. SM “Hutnik” NIE POSIADA BOWIEM NIC, CO MOGŁA BY SPRZEDAĆ – ANI DZIAŁEK, ANI LOKALI UŻYTKOWYCH CZY PAWILONÓW. Jest tylko “sypialnią”.

Już wyżej napisałem, że komornik z kont SM “ściągnął” 5 mln zł. WIĘC O TĄ KWOTĘ POWINIE SIĘ ZMNIEJSZYĆ DŁUG SM. Jest dokładnie ODWROTNIE – łączny dług SM wobec huty i dostawców mediów przekracza w chwili obecnej, jak podaje prezes zarządu tej SM, 18 mln. Świadczy to o tym, że ta SM GENERUJE OLBRZYMIE KOSZTY SWOJEGO ISTNIENIA. I trudno się temu dziwić – przecież de facto NIĄ DALEJ RZĄDZĄ TE SAME OSOBY, które doprowadziły do tego stanu rzeczy, LUB BARDZO BLISKIE IM OSOBY, lub osoby KTÓRE “sprzedawały” te mieszkania tej SM.

Jednym słowem –

W OSTROWCU PANUJE ZMOWA MILCZENIA W TYM TEMACIE, ZWIĄZANA Z OSOBAMI NA BARDZO WYSOKICH STANOWISKACH W TYM MIEŚCIE ( chyba nie tylko) i w SM.

Nie od rzeczy będzie wzmianka o tym, że I-szy prezes zarządu tej maleńkiej wtedy SM “Hutnik”, skazany prawomocnie przez sąd na karę bezwzględnego więzienia za udowodnione mu przekręty w 1-ej fazie istnienia tej SM i “zakupywania” od huty tych mieszkań, ANI JEDNEGO DNIA NIE SPĘDZIŁ W WIĘZIENIU. A wszyscy wiedzą gdzie jest i co robi. Co jest tego przyczyną nasuwa się samo.

Tyle “suche”fakty. A teraz o “otoczce” społecznej tej sprawy.

TO NIE JEST MAŁA SM. To jest kilka tysięcy członków i jeszcze więcej osób mieszkających w niej. I te osoby tak jakby w ogóle nie rozumiały w jakim są położeniu. One zachowują się tak, jakby nikt im nic nie mógł zrobić, choćby nawet nie płaciły opłat należnych SM. Rozmowa z nimi jest bardzo trudna, bo cały czas sprawiają wrażenie jakby wierzyły w to, że “przyjdzie I-szy sekretarz i zrobi porządek”. Dodatkowo, gdy próbuje się im uświadomić to ich położenie, aby móc im pomóc TO REAGUJĄ AGRESJĄ wobec takiej osoby. Najwięcej, bo ok. 200 osób udało się zebrać, na manifestacji, gdy groziło im, że ten dług SM wykupią “czyściciele kamienic i bloków”. TO BYŁ JEDEN JEDYNY RAZ. W innych przypadkach łączna liczba przychodzących na Walne, czy na zwoływane zebrania informacyjne wynosi łącznie ok. 100 osób. BIERNYCH I NASTROJONYCH tylko ROSZCZENIOWO osób. Co rozsądniejsi, gdy jest taka możliwość, wychodzą z SM tworząc WM. Polna 3 i 3A, zrobiły już to dawno, a ostatnio zrobiły to dwa kolejne bloki i w kwietniu i maja mają być dwa kolejne. Tym samym ten dług do spłacenia rozłoży się na mniejszą liczbę osób zobowiązanych do jego spłaty. Bloki i infrastruktura im towarzysząca ma już dawno “lata swojej świetności” za sobą i zaczyna się “sypać” (niektóre budynki są ponad stuletnie). Bloki wymagają termomodernizacji, a niektóre wręcz poważniejszych remontów (szczególnie dachów). Tymczasem w tym roku na całą SM “Hutnik” budżet remontowy wyniesie on ok. 400 tys. zł! Na tak dużą spółdzielnię, zarządzającą kilkudziesięcioma budynkami, to przysłowiowa kropla. Dla zobrazowania świadomości tych ludzi podam, że tymczasem “NAJWAŻNIEJSZYM” problemem dla nich są: Mikołajki dla dzieci, Dzień Seniora , czy rodzinne festyny w parku i to te tematy stanowią kanwę zebrań organizowanych dla zapoznania ich z stanem SM.

Dziwne jest dla mnie postępowanie władz Ostrowca, ponieważ potęgujące się zadłużenie SM “Hutnik” wobec spółek miejskich dostarczajacych media dla tej SM, przekraczające obecnie 5 mln zł, MOŻE W KRÓTKIM CZASIE DOPROWADZIĆ DO BANKRUCTWA TYCH SPÓŁEK!!

Mam poważne obawy (a w zasadzie pewność, że nie) czy ten program sanacyjny się powiedzie, a wtedy z uwagi na to, że w SM nie ma i nie będzie środków na ogłoszenie upadłości likwidacyjnej, pozostanie tylko WYKREŚLENIE SM Z LISTY PRZEDSIĘBIORSTW W KRS,  a wtedy całość majątku SM stanie się MIENIEM KOMUNALNYM.

**************************************************

Ten wpis ma zasadzie tylko jeden cel – UŚWIADOMIENIE CZŁONKOM SM JAK KOŃCZY SIĘ BRAK DBAŁOŚCI O WŁASNY MAJĄTEK !!

 

“Cicha” SUPERBOHATERKA !!

Lidia Brzezińska – SUPERBOHATERKA SM “Bródno”

“Superbohater lutego: Lidia Brzezińska

„Jaka tam ze mnie superbohaterka?”

Urodzona w małym domku z ogródkiem przy ul. Motyckiej na warszawskim Targówku. Pedagog i muzyk z wykształcenia. Skromna, waleczna i zdeterminowana. Zna ją każdy mieszkaniec naszej dzielnicy, którego dotknął problem podzielników. Poznajcie Lidię Brzezińską.

Gdy Pani Lidia usłyszała, że została wybrana przez naszą redakcję na Superbohatera lutego, była zakłopotana. „[…] Nie robię nic takiego, co zasługiwałoby na takie miano. Ja po prostu zaczęłam wykonywać jakąś pracę i uważam, że trzeba ją dokończyć” – stwierdza skromnie nasza bohaterka, i tym bardziej utwierdza nas w przekonaniu, że zasługuje na ten tytuł.

Dziś chcielibyśmy przybliżyć Wam jej postać oraz działalność, żebyście mieli świadomość, kto w imieniu wielu osób poświęca swój czas na poznanie treści uchwał SM Bródno, które są krzywdzące i nieuczciwe dla korzystających z centralnego ogrzewania. Co więcej, praca Pani Lidii to nie tylko zrozumienie oraz właściwa analiza skomplikowanych urzędniczych pism, lecz również właściwa interpretacja, zgodna z logiką a także intencją ustawodawcy. Nasza Superbohaterka zbiera materiały dowodowe, udziela praktycznych rad osobom zainteresowanym sprawą podzielników, edukuje, spotyka się z prawnikami, współpracuje z rzeszą ludzi, którzy umożliwiają jej rzetelną pracę, staje przed sądem, by walczyć o sprawiedliwość.

Może zaskakujące będzie dla wielu z Was, że ta Pani, która tak sprawnie porusza się po meandrach postępowania Spółdzielni Mieszkaniowej Bródno w sprawie podzielników, ma wykształcenie muzyczne i pedagogiczne. W zawodzie nauczyciela pracowała kilkadziesiąt lat, zarówno w szkołach, jak i przedszkolach. Jednak jej wszechstronne zainteresowania sprawiły, że w roku 1990 poszła na kurs bioenergoterapii. Później uzyskała stopień mistrza bioenergoterapii w Mazowieckiej Izbie Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Warszawie. I choć pracuje w tym zawodzie do dziś, to jednak lwią część czasu poświęca na rozwiązanie problemów z podzielnikami. Ponieważ jest osobą bardzo aktywną i podejmuje się wielu przedsięwzięć, jesteśmy bardzo wdzięczni, że mimo wszystkich obowiązków, zgodziła się odpowiedzieć nam na kilka pytań.

Pani Lidia e1520186985114 225x300 - Superbohater lutego: Lidia Brzezińska „Jaka tam ze mnie superbohaterka?” - rachunki, podzielniki, Lidia Brzezińska, inicjatywa, centralne ogrzewanie
            Pani Lidia Brzezińska 

Powróćmy do początków. Jak rozpoczęła się Pani historia związana z problemem centralnego ogrzewania?

Mąż regularnie opłacał rachunki. Kiedy w 2006 r. dostaliśmy 5 gr. niedopłaty, śmialiśmy się, że pójdzie do spółdzielni i te 5 gr. im wpłaci. Nie zauważył, że do tej pory dostawaliśmy zwroty ok. 600 zł. Od tej pory rozliczenia oscylowały ok. „0”. Kilka groszy w tę, kilkanaście w tamtą. Dopiero w 2014 r., kiedy przyszło pierwsze rozliczenie z firmy Techem z niedopłatą 1468,14 zł i wyliczeniem za cały sezon 4107,66 zł złapałam się za głowę. Poszliśmy z mężem do administracji a tam tłum zrozpaczonych ludzi. Niektórzy, tak jak mój mąż, o kulach, starzy, chorzy. Każdy z rozliczeniem zawierającym tysięczne niedopłaty. Nie mogłam patrzeć na łzy tych ludzi. Powiedziałam im, że samotnie nikt nic nie wywalczy. Musimy się zjednoczyć. Poszłam do domu po listy z gotowymi rubrykami (miałam wcześniej przygotowane do innych celów, zostały mi w komputerze) i kazałam się ludziom wpisywać. Jednocześnie rozdawałam na prawo i lewo swój numer telefonu. Zorganizowaliśmy naprędce coś w postaci komitetu społecznego i zaczęliśmy działać. Poszliśmy na zebranie w zarządzie spółdzielni, gdzie zapowiedziałam, że jeżeli to jest jakieś błędne wyliczenie, to ja ten błąd znajdę. I tak do dziś znajduję kolejne błędy popełniane specjalnie, aby wyciągnąć od ludzi jak najwięcej pieniędzy.

Chodziłam jeszcze na wiele innych zebrań i spotkań, najpierw spotkanie u p. prezes Barbary Estkowskiej, która potem scedowała to na dwóch innych panów, był jeszcze wicedyrektor osiedla „Kondratowicza” Wiesław Krych, Rada Osiedla, Komisja Techniczna. Skończyło się na tym, że zaproponowano mi założenie liczników w bloku z podzielnikami. Kompletny nonsens. Zrozumiałam, że ci ludzie kompletnie nie znają się na temacie, więc nie ma sensu z nimi rozmawiać. 

W międzyczasie zaczęło się do mnie zgłaszać coraz więcej ludzi, niektórzy proponowali pomoc. Znalazł się pan, który oddał nam do dyspozycji swoją drukarnię, inni zaproponowali roznoszenie ulotek. 4 lutego 2015 r. zwołaliśmy zebranie w dolnej sali kościoła przy ul. Echa Leśne. Przyszło ok. 500 osób. Porobili dodatkowe listy z zapisami. Ustalono, że podajemy sprawę do sądu. Ludzie zaproponowali udział w kosztach sądowych. Ale były też takie zdania:  „ Czego ona gada i gada, kiedy wreszcie zacznie wypłacać pieniądze?”

W lipcu 2015 r. ja i jeszcze dwie osoby z naszego Komitetu, jako przedstawiciele wszystkich pokrzywdzonych, pozwaliśmy spółdzielnię do sądu –  sprawa o unieważnienie regulaminu z 2015 r. dot. centralnego ogrzewania i ciepłej wody. Potem doszedł jeszcze pozew o unieważnienie regulaminów z 2007 i 2009 r. Aby ludzie mogli otrzymać zwroty nadpłat za ostatnie 10 lat, musieliśmy zaskarżyć również tamte regulaminy.

W międzyczasie pisałam ludziom pozwy do sądu rejonowego wg wzoru danego mi przez adwokata. Pozwy dotyczyły zwrotu nienależnie pobranych opłat. Szkoda, że część tych ludzi zrezygnowała z powodu konieczności wniesienia opłat sądowych.

Skąd pomysł by ludzie partycypowali w kosztach sądowych?

Taki pomysł padł na zebraniu w kościele. Ludzie sami zaoferowali współudział w finansowaniu kosztów sądowych i adwokackich. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że pojedynczych ludzi nie stać na takie wydatki, a jak zrobimy zrzutkę, to sprawę wygramy. Oczywiście, po zakończeniu sprawy, zrobię zebranie wszystkich partycypujących w w/w kosztach i się z nimi rozliczę. Traktuję te pieniądze jako pożyczkę na czas trwania obu spraw zbiorowych.

Co jest najtrudniejsze w trwającym procesie? 

Najtrudniejsze jest wielomiesięczne oczekiwanie na każdy ruch sądu. A także czytanie wypocin pełnomocników SM Bródno, którzy piszą takie bzdury, że włos się jeży na głowie, a nóż sam w kieszeni otwiera. A składają ogromną ilość „papierzysków”, zarówno potrzebnych, jak i zbędnych. W ferworze zasypywania sądów papierami nawet nie zauważają, że wiele z nich nadaje się na dowody dla naszej strony – co ja odkrywam i skrzętnie wykorzystuję. I tak sobie myślę, że może ten czas działa również na naszą korzyść.

Skąd czerpie Pani siłę i determinację do walki z SM Bródno?

Dla osoby o wysokich zarobkach zapłacenie zawyżonego rachunku to pestka. Dla emerytów z emeryturami, pamiętającymi czasy komunizmu, to tragedia. Walczyłam o swoje pieniądze, a przy okazji o pieniądze tych wszystkich pokrzywdzonych, którzy się do mnie zgłaszali. A już szczytem wszystkiego były słowa prezesa Szczurowskiego, który w kuluarach Walnego na wzmiankę o pozwie o c.o. zareagował słowami: „ A tak, wiem. Jest taka jedna wariatka. Ale ona nic nam nie zrobi, jest na nas za słaba”. Gdy to usłyszałam, to jakby grom we mnie strzelił. ,,Czekaj no – pomyślałam – […], już ja ci pokażę wariatkę, już ja ci pokażę, jaka słaba”. Jakaś zapadka we mnie się zaklinowała i tak już trzyma do tej pory.

Czy miewa Pani momenty zwątpienia w kontekście trwających procesów, ciągnących się spraw?

Nie mam żadnych zwątpień. Zapadka nie puszcza. Mam 300% pewności,  a nawet więcej, że wygramy! Kiedy potrzebuję pomocy, to zwracam się do „Góry” – „Panie Boże, potrzebna mi Twoja pomoc, przecież ja działam w imieniu osób pokrzywdzonych.” I ta pomoc przychodzi. Często już po kilku minutach. Realna albo w postaci „błysku myśli”.

Problem podzielników to problem całej Warszawy. Czy zgłaszają się do Pani ludzie z innych miast?

Problem podzielników obejmuje całą Polskę. Wszędzie występują te same nieprawidłowości przy zastosowaniu tej formy rozliczania ciepła. Mój nr telefonu rozszedł się wszędzie. Obecnie jestem traktowana jako biuro porad dla ludzi z całej Polski. A nawet miałam telefon z Niemiec. Na Facebooku utrzymuję stały kontakt z panią, która mi przysyła mnóstwo dokumentów dotyczących sprawy. To same „perełki”, które nadają się do natychmiastowego użycia.

Jakie widzi Pani rozwiązanie sprawy podzielników?

Uważam, że ludzie nauczyli się już oszczędnie gospodarować ciepłem. Ponadto ich organizmy przestawiły się na obniżone temperatury. Dlatego uważam, że czas zrezygnować z systemów podzielnikowych, ponieważ nie zapewniają one prawidłowego wyliczania poboru ciepła, są fikcją, za to służą wzbogacaniu się firm rozliczeniowych o całkiem pokaźne sumy – z samego Bródna ok. 1 miliona roczne.

I to wszystko z naszych kieszeni. Rozliczanie wg średniej z m² jest najlepszym rozwiązaniem. Jest jasne i przejrzyste, nawet emeryt z początkami sklerozy będzie mógł je swobodnie przeliczyć i sprawdzić czy rozliczenie się zgadza. Ponadto każdy będzie mógł wreszcie utrzymywać komfort cieplny w mieszkaniu, odpowiednio dopasowany do swoich upodobań. I to wszystko w ramach ustalonego z m² dostatecznego limitu. Każdemu wg potrzeb. Tu chodzi o wolność wyboru, a nie preferowanie nakazów i zakazów.

A tym, którzy się będą upierać przy podzielnikach, bo mają duże zwroty, można te gadżety zostawić. Kiedy inni przestaną za nich płacić to skończy się im to swoiste eldorado i sami z podzielników zrezygnują.

Ma Pani misję edukowania sąsiadów? Dostarczania im wiedzy na temat przysługujących im praw?

Misja? Może coś w tym jest. Jak już pisałam, zapadka się zaklinowała i idę do przodu. Po drodze wyjaśniam wszystko tym, co chcą słuchać, odpowiadam na ciągłe telefony i wyjaśniam, wyjaśniam …….i tak w kółko. Teraz przerzuciłam się na „Mieszkańca Targówka” i stronę „Podzielniki Won” na Facebooku. I chyba gdzieś tam jeszcze. Już przestaję wszystko ogarniać. Ostatecznie babcia jestem.

Kto wspiera Panią w trakcie podejmowanych działań?

Lubię pracować samotnie, w spokoju i ciszy. Wtedy są najlepsze efekty. Kiedy potrzebuję pomocy, to dzwonię do określonej osoby i pomoc mam albo natychmiast albo się umawiamy np. na dzień następny. [Dla dobra przebiegu sprawy podzielników nie zdradzimy listy osób, które są zaangażowane z działania Pani Lidii, ale wierzcie nam, że jest ona baaardzo długa].

[…] A najwięcej mi pomaga mój mąż. Rano wychodzi z domu, żeby mi nie przeszkadzać. Robi zakupy, a po przyjeździe robi obiad i informuje, że już mogę nakładać na talerze. Stara się wykonywać wszelkie prace domowe wraz z odkurzaniem. Prać nie pozwalam!

Nad czym pracuje Pani w tym momencie?  

[…] Wieczorem umówiona jestem z adwokatem. Zawiozę mu następne pismo wraz z załącznikami. On to pismo poprawi, żebym jakiejś gafy nie popełniła, da mi pismo przewodnie, omówimy wszystko, o czym ja wiem, a on nie rozumie (system podzielnikowy –niuanse). Jutro pójdę na pocztę i wyślę część pism do interwenienta ubocznego i radców prawnych spółdzielni, a resztę zawiozę do sądu.

Na jakim etapie jest teraz sprawa przeciwko SM Bródno? Jakie scenariusze Pani przewiduje w kontekście problemów z centralnym ogrzewaniem?

Czekamy aż biegły przyśle uzupełnienie opinii, potem zaczekamy na wyznaczenie rozprawy i albo sędzia wyda wyrok albo wyznaczy następny termin za jakiś czas. Po wyroku prawdopodobnie spółdzielnia się odwoła do sądu apelacyjnego i znów będziemy czekać… Jak widać wszystko polega na CZEKANIU. A to jest takie wk…e. Ale o to spółdzielni chodzi. Oni grają na czas.

Czy rozmawiając z ludźmi, którzy zdecydowali się na podjęcie działań przeciwko SM Bródno, czuje Pani, że działa w dobrej sprawie?

Ja i czuję i wiem, że działam w dobrej sprawie. A ludzie mnie wspierają i to dodaje mi sił do dalszego działania.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy samych sukcesów.

Jolanta Karczmarczyk”

Źródło:http://mieszkaniectargowka.pl/index.php/2018/03/05/superbohater-lutego-lidia-brzezinska-ze-superbohaterka/ 

 

FAŁSZYWA “inwestycja” !!

KOGO chce “skroić” SM “Bródno”?

SM “Bródno” chce budować bloki na nieruchomości nie należącej do niej i co do której nie ma też ustanowionego prawa użytkowania wieczystego !!

Spółdzielnia Mieszkaniowa Bródno prezentuje na swojej stronie internetowej inwestycję o jakże oryginalnej nazwie – Centrum Bródno. Pomysł stworzenia bloków mieszkalnych przy ul. Kondratowicza 27, vis a vis Parku Bródnowskiego, sięga ubiegłego roku. Wówczas mieszkańcy oprotestowali pierwsze kroki spółdzielni, czyli wycinkę drzew pod miejsca parkingowe przy Kondratowicza i Rohatyńskiej. Czy ponowne podejście SM Bródno do inwestycji tym razem się uda?

Ubiegły rok nie był przychylny dla pomysłu Spółdzielni Mieszkaniowej Bródno. Urzędnicy nie wydali pozwolenia na budowę nowych bloków przy Kondratowicza 27. To jednak nie zniechęciło spółdzielni, która naniosła na projekt poprawki i ponownie złożyła wniosek o budowę.

Centrum Bródno

Nowy projekt, który widnieje na stronie SM Bródno zakłada stworzenie dwóch, a nie jak było wcześniej 3, bloków. W wysokokondygnacyjnych budynkach zaplanowano 69 mieszkań zamiast 81. Parter przeznaczony został na 10 lokali usługowych. Ponadto inwestycja wyposażona będzie w plac zabaw i obowiązkowe dla właścicieli mieszkań miejsca parkingowe.

SM Bródno

Aktualnie SM Bródno czeka na wydanie pozwolenia na budowę, jednak jego otrzymanie wydaje się mało prawdopodobne z bardzo prostej przyczyny. Spółdzielnia Mieszkaniowa Bródno nie ma podpisanej umowy wieczystego użytkowania tego terenu, co więcej umowa, na którą SM Bródno powołuje się, została podpisana przez osoby nieuprawnione, nie posiadające umocowania w KRS spółdzielni.

Fałszywe oświadczenie i brak pełnomocnictwa

Wszystko rozegrało się w roku 1997, gdy przedstawiciele SM Bródno – Monika Gołębiowska i Leszek Jaremkiewicz podpisali umowę z przedstawicielką Gminy Warszawa Targówek – Marią Szewczyk, nieposiadającą pełnomocnictwa do decydowania o czymkolwiek. Co więcej, okazało się i zostało udokumentowane sądownie, rzekomi przedstawiciele SM Bródno w rzeczywistości nimi nie byli. W efekcie mienie i majątek znacznej wartości stanowiące własność publiczną miasta stołecznego Warszawa przekazane zostało bezprawnie.

Czy ten rok okaże się przychylniejszy dla pomysłów SM Bródno?

Jolanta Karczmarczyk”

Źródło: http://mieszkaniectargowka.pl/index.php/2018/02/26/centrum-brodno/

Nabici w butelkę.

Z zaprzyjaźnionej strony: http://osiedlezaciszewaw.pl/

Nabici w butelkę

Nabici w butelkę, zrobieni w konia, wystawieni do wiatru, zrobieni w balona, wystrychnięci na dudka, zrobieni w bambuko”
– tymi określeniami można opisać sytuację tych NIESZCZĘŚNIKÓW, którzy posiadają spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu na nieuregulowanym gruncie.Tylko w samej Warszawie jest ich podobno 300 tys. Sytuacja stała się dramatyczna po wejściu w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz innych ustaw.

Ponieważ od 2007 r. spółdzielnie nie mogą ustanawiać spółdzielczego własnościowego prawo do lokalu ustawodawca pominął ekspektatywę takiego prawa. Tę lukę w prawie wykorzystali „sprytni” prezesi i zaczęli wykreślać spółdzielców z rejestru członków.

Do takiego stanu rzeczy przyczyniła się uchwała Sądu Najwyższego w składzie 7 sędziów z dnia 24 maja 2013 r. (sygn. akt III CZP 104/12). Mówi ona, że w przypadku ustanowienia własnościowego prawa do lokalu w budynku położonego na gruncie, do którego spółdzielni nie przysługuje własność albo użytkowanie wieczyste, istniejące własnościowe spółdzielcze prawo do lokalu, w rozumieniu prawnym stanowi tylko ekspektatywę tego prawa – oczekiwanie prawne. 

W roku 2013 Sąd Najwyższy ustanowił – uchwała 7 sędziów SN jest zasadą prawną – nowe prawo spółdzielcze do lokalu nieprzewidziane w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych przed nowelizacją 9/9/2017 r. w postaci:

  • ekspektatywy spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu,

                         które obok:

  • spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu,
  • spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu,

staje się na naszych oczach nowym prawem do lokalu w formie oczekiwania prawnego, czyli zdarzenia przyszłego – niepewnego. 

Innymi słowy, jeżeli dostałeś przydział na spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu w budynku postawionym na nieuregulowanym gruncie, to prawo do „powietrza w mieszkaniu” przekształca się w oczekiwanie prawne do „powietrza w tym lokalu” – czyli mówiąc krótko jesteś na lodzie!

Co to oznacza w praktyce? Zgodnie z literą prawa osoby, które kiedyś nabyły spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu w budynku posadowionym na nieuregulowanym gruncie:

  • tracą członkostwo w spółdzielni,
  • uzyskany przydział na lokal nie posiada żadnej mocy prawnej, ponieważ w dacie ustanowienia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu spółdzielni nie przysługiwała własność, ani prawo użytkowania wieczystego do gruntu, na którym znajduje się budynek.

Jeżeli nie nastąpi zmiana prawa w tym zakresie i nie będzie ustawowej regulacji stanu prawnego gruntów to sytuacja spółdzielców mieszkających w budynkach na nieuregulowanym gruncie może być dramatyczna. Zgodnie z zasadą rzymską wyrażoną w art. 48 k.c. czyj grunt tego i budynki”, mieszkania wybudowane z wkładów budowlanych wniesionych przez spółdzielców, czyli za ich własne pieniądze, mogą być przejęte przez właściciela ziemi.

I tu dochodzimy do kolejnej luki w prawie, a mianowicie  art. 17^18 ust. 1 u.s.m. nie odnosi się do zaistniałej sytuacji, kiedy to spółdzielnia za pieniądze spółdzielców wybudowała nie na swoim.

W tym wypadku brak jest ochrony prawnej.

  • I co się stanie, jak spółdzielnia przekaże lokale wraz z mieszkańcami właścicielowi gruntu?
  • Czy oczekiwanie prawne (ekspektatywa) przekształci się wyodrębnioną własność?
  • Czy można oczekiwać od właściciela nieruchomości altruizmu, że po ludzku potraktuje nabitych w butelkę mieszkańców, którzy powierzyli swoje oszczędności – nieraz całego życia – spółdzielni, która budowała nie na swoim?
  • A może właściciel zaproponuje umowę najmu byłym spółdzielcom z nieregulowanym czynszem np. 50 zł/1 m2?
  • Czy nabici w butelkę przez spółdzielnie mieszkaniowe nie zwiększą populację bezdomnych w Polsce?

Te oraz inne pytania można mnożyć w nieskończoność, a na dzień dzisiejszy odpowiedzi brak.”

Czarek Meszyński

“ELYTY” LOBBY SPÓŁDZIELCZEGO

W naszej polskiej REALNEJ rzeczywistości istnieje NIEFORMALNA “Grupa Trzymająca Władzę”, zwana potocznie “lobby spółdzielcze”.

To bardzo ciekawa grupa, w której najbardziej reprezentatywne stanowiska, zajmują ludzie o bardzo NIECIEKAWEJ przeszłości. Ta ich przeszłość uprawnia wręcz do zadania pytania:

KTO FAKTYCZNIE  ich promuje i pozwala utrzymywać się przy tej władzy?

Tu pisaliśmy o dwóch z tej grupy:

Capo di tutti capi!

TW – “włatcy” SPÓŁDZIELCZOŚCI !!

Obecnie prezentujemy z strony http://osiedlezaciszewaw.pl/, kolejnego “włatcę” tej kliki

– tym razem PLAGIATORA:

Trza jechać do Białegostoku

Okres transformacji zamiast uzdrowić sytuację w polskiej spółdzielczości pogłębił tylko jej dysfunkcję. Ikoną „chromej” spółdzielczości w Polsce stał się Jerzy Jankowski, który od lat 90. XX w. kieruje naczelnymi organami samorządu spółdzielczego. J. Jankowski był również posłem na Sejm przez trzy kolejne kadencje.

W roku 1998 J. Jankowski obronił pracę doktorską pod tytułem „Wpływ transformacji systemowo-ustrojowej na ekonomiczno-społeczne przekształcenia w spółdzielczości (ze szczególnym uwzględnieniem spółdzielczości mieszkaniowej).” Promotorem pracy doktorskiej był dr hab. Marian Brodziński na Akademi Ekonomicznej we Wrocławiu.

W roku 1999 prof. Zofia Chyra-Rolicz podniosła zarzut popełnienia plagiatu przez Jankowskiego.

„Poseł SLD Jerzy Jankowski w swoim doktoracie skopiował fragment pracy habilitacyjnej prof. Zofii Chyry-Rolicz z Akademii Podlaskiej w Siedlcach. Jednym z recenzentów pracy Jankowskiego był prof. Marian Noga, rektor Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, który w podręczniku „Makroekonomia” umieścił – nie powołując się na źródła – fragmenty tekstów swych współpracowników.”

https://www.wprost.pl/tygodnik/9811/Magister-z-plagiatu.html

„Zgorzelczanin, poseł na Sejm RP Jerzy Jankowski posługiwał się tytułem doktora nauk ekonomicznych do momentu, gdy w 1999 r. nie wyszło na jaw, że w swojej rozprawie doktorskiej przepisał słowo w słowo fragmenty dwóch prac naukowych prof. Zofii Chyry-Rolicz z Akademii Podlaskiej. Rada wydziału gospodarki narodowej odebrała Jankowskiemu tytuł.”

http://jeleniagora.naszemiasto.pl/archiwum/posel-bez-doktoratu,40407,art,t,id,tm.html

Po przeprowadzeniu postępowania specjalnie powołana komisja odebrała Jerzemu Jankowskiemu stopień doktora.

Jerzy Jankowski znowu został tylko magistrem i jak tu brylować na salonach – oto jest dylemat? 

„Tymczasem pomimo popełnienia plagiatu i toczących się w tej sprawie rozstrzygnięć poseł Jankowski ma się świetnie. Został ponownie wybrany do Krajowej Rady Spółdzielczości na stanowisko prezesa. Kolegom z partii również to nie przeszkadza.”

http://jeleniagora.naszemiasto.pl/archiwum/posel-bez-doktoratu,40407,art,t,id,tm.html

We Wrocławiu nie wyszło, Kraków odmówił ,no to trza jechać do Białegostoku po doktorat. 

Po raz drugi Jerzy Jankowski został doktorem w 2003 na Uniwersytecie w Białymstoku. Ponownie pojawiły się wątpliwości dotyczące rzetelności tej pracy, a w szczególności zarzut nieprzeprowadzenia opisanych badań.”

„Zdaniem prof. Chyry-Rolicz zaprezentowane tam badania są dziwnie zbieżne z tymi, które na zlecenie Krajowej Rady Spółdzielczej wykonał już nieżyjący dr Andrzej Maliszewski z Krakowa. W rozmowie z „Gazetą” pani profesor stwierdziła, że według jej ustaleń Jakowski tych badań w ogóle nie zrobił. Dlatego też o wszystkim zawiadomiła Centralną Komisję do spraw Stopni i Tytułów. Ta nakazała radzie wydziału ekonomicznego zająć się sprawą.”

http://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/1,35241,4775301.html#

„Sprawa doktoratu Jerzego Jankowskiego jest już w białostockiej prokuraturze. Przekazał ją tam dziekan wydziału ekonomicznego Robert Ciborowski

Są podejrzenia, że Jankowski nie przeprowadził badań na terenie krakowskich spółdzielni mieszkaniowych, na które powołuje się w swojej pracy doktorskiej. Przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego Krajowej Rady Spółdzielczej, w latach 1993-2001 poseł z ramienia SLD, pierwszy raz bronił pracy na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, ale rok później udowodniono mu plagiat i tytuł doktora odebrano. Jankowski nie poddał się jednak i w 2003 roku obronił na wydziale ekonomicznym Uniwersytetu w Białymstoku pracę pt. „Spółdzielczość mieszkaniowa a polityka państwa 1989 – 2000. W styczniu na wniosek prof. Zofii Chyry-Rolicz Centralna Komisja do spraw Stopni i Tytułów wznowiła postępowanie w sprawie tego doktoratu. Decyzję miała podjąć rada wydziału ekonomicznego. Jednak naukowcy byli w kropce, bo otrzymali mnóstwo dokumentów, które świadczyły za i przeciw winie doktora. Dziekan Robert Ciborowski uznał więc, że najlepiej będzie, jeśli sprawę rozstrzygnie prokuratura.

– My nie jesteśmy komisją śledczą – tłumaczył nam. Teraz zgłosił sprawę do białostockiej prokuratury.

– Obecnie trwają czynności sprawdzające. Musimy zweryfikować treść zawiadomienia. Mamy na to 30 dni. Potem prokuratura zdecyduje, czy wszcząć postępowanie – wyjaśnia Katarzyna Pietrzycka z Prokuratury Północ w Białymstoku.

Sprawa została zakwalifikowana jako podrobienie dokumentów. Jeśli zarzuty się potwierdzą, sąd może za to wymierzyć do pięciu lat więzienia. „

 „Ostatecznie śledztwo umorzyła. Poszło o interpretację prawną, z której wynikało, że dokumenty naukowe nie podlegają prawnej ochronie. Po odmowie śledczych, ostateczna decyzja spadła na radę wydziału. Ta po kilku miesiącach zbierania dokumentów w poniedziałek, w tajnym głosowaniu, zatwierdziła stopień doktora dla Jankowskiego w stosunku głosów 13:9.

Dziekan Ciborowski zdaje sobie sprawę, że to rozstrzygnięcie jest dość kontrowersyjne: – Decyzję podjęła cała rada, a ja nie mogę się tłumaczyć za każdą z osób. Poza tym sprawa była w prokuraturze i nic nie wykazano. Z czasem pojawiły się dokumenty, które oczyszczały pana Jankowskiego.

– Rada wydziału podjęła bardzo dziwną decyzję – ocenia prof. Chyra-Rolicz.

Wątpliwości pani profesor: * pominięto trzy negatywne i niezależne od siebie recenzje profesorów z SGH, Uniwersytetu Łódzkiego i Uniwersytetu w Białymstoku o doktoracie, * w 2004 r. Jankowski wraz z Marianem Brodzińskim wydał książkę „Mieszkalnictwo w gospodarce rynkowej”, która jest bardzo podobna do rozprawy doktorskiej pierwszego, * nie została wyjaśniona sprawa podobieństwa badań Jankowskiego i dr. Maliszewskiego.”

 ———————-
Jerzy Jankowski stał się symbolem polskiej wańki wstańki, a mianowicie raz mu dają, raz mu odbierają, po czym znowu mu dają ten „doktoracik”  z przewagą czterech „głosików” rady wydziału Uniwersytetu w Białymstoku – a swoją drogą to niezła reklama dla tej UCZELNI: po doktorat trza jechać do Białegostoku – WELCOME TO BIAŁYSTOK. 

Od ponad 30 lat na czele ruchu spółdzielczego w Polsce stoi „rabuś intelektualny”, który sprzeniewierzył się wartościom spółdzielczym m.in. uczciwości.

Jaki Pan taki kram – to staropolskie porzekadło, które w sposób znakomity oddaje patologię w spółdzielniach mieszkaniowych.    

Czarek Meszyński

*********************************

I CÓŻ TU MOŻNA JESZCZE DODAĆ DO TEGO???

CZTERECH na JEDNEGO

Z zaprzyjaźnionej strony: http://osiedlezaciszewaw.pl/

CZTERECH na JEDNEGO

Gdy w roku 2014 przygotowałem Analizę Ekonomiczną – Prawną, w której przebadałem dokumenty Spółdzielni (SM „Osiedle Zacisze”) od roku 2007  do 2013 myślałem, że ta praca spotka się z życzliwością organów. Z mojej strony było to naiwne myślenie. Zarząd wraz z Radą Nadzorczą przystąpił do natychmiastowego ataku. Oto sekwencja zdarzeń:

  • 10/6/2014 r. godz. 8:49 wysyłam do członków Zarządu maila wraz z Analizą,
  • 11/6/2014 r. zostało zwołane wspólne posiedzenie Rady Nadzorczej i Zarządu, na którym wydano Oświadczenie podpisane przez 4 członków RN i 3 członków Zarządu. W Oświadczeniu tym czytamy m.in.: „Opracowanie (…) oparte jest na błędnych tezach, co w konsekwencji prowadzi do fałszywych wniosków.” Nie podano żadnych argumentów przemawiających za tym, że tezy są błędne, a wnioski fałszywe. Następnie postraszono mnie art. 212 k.k. (pomówienie) i art. 24 k.c. (naruszenie dóbr osobistych).
  • 17/6/2014 r. na Walnym Zgromadzeniu podczas mojego wystąpienia uporczywie przeszkadzano mi w przedstawianiu faktów, prowokowano i atakowano, a nawet próbowano mi odebrać  głos poprzez złożenie formalnego wniosku o przerwanie dyskusji.

W czym tkwi sedno problemu? Otóż Zarząd wykazał w sprawozdaniu finansowym gigantyczną stratę w wysokości 412 138,60 zł przy uzyskanym przychodzie w roku 2013 r. w wysokości 1 112 350,00 zł. Zgodnie z fundamentalną zasadą obowiązującą w spółdzielniach mieszkaniowych gospodarka jest bezwynikowa tzn. SM nie osiąga ani zysku, ani nie ponosi straty. Reguła ekonomiczna zawarta w art. 6 ust. 1 u.s.m. bilansuje zarówno nadwyżkę kosztów jak i przychodów każdego roku. Nie ma więc możliwości wystąpienia straty w podstawowej działalności spółdzielni jaką jest zarządzanie nieruchomościami.

Z analizy materiału źródłowego wynikało jednoznacznie, że przy wrastającej stracie zwiększały się jednocześnie środki pieniężne na kontach bankowych, co jest niezgodne z podstawowymi ekonomicznymi zasadami. Zarząd nie podjął w tym temacie żadnej merytorycznej dyskusji.

W konsekwencji tego doszło do procesów sądowych. W ciągu czterech lat toczyło się aż 10 spraw sądowych zarówno z mojego powództwa jak ze strony Spółdzielni.

  1. Pozew o uchylenie 4 uchwał WZ,  Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – sprawa przegrana w pierwszej i drugiej instancji, po uzasadnienie wyroku i będzie wniesiona kasacja; przegrana była konsekwencją nadmiernego zaufania do polskiego wymiaru sprawiedliwości.
  2. Sprzeciw od nakazu zapłaty, Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Północ – sprawa wygrana w pierwszej instancji, Spółdzielnia wniosła apelację.
  3. Pozew Spółdzielni o naruszenie dóbr osobistych, Sąd Okręgowy w Lublinie oraz Sąd Apelacyjny w Lublinie – sprawa wygrana.
  4. Pozew o uchylenie uchwały Rady Nadzorczej w sprawie wykluczenia mnie z członków Spółdzielni, Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – sprawa wygrana.
  5. Pozew o uchylenie uchwały WZ w sprawie podziału nadwyżki bilansowej za rok 2015 r., Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – sprawa wygrana.
  6. Oskarżenie Zarządu wniesione przez Prokuratora Rejonowego w Warszawie w sprawie nie wywiązywania się z ustawowego obowiązku przeprowadzania lustracji, Sąd Rejonowy – sprawa wygrana. 
  7. Oskarżenie prywatne członka Zarządu z art. 212 k.k. o pomówienie, Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej / Sąd Rejonowy Warszawa Praga Północ – sprawa wygrana,
  8. Wniosek o wykreślenie z Działu 2, Rubryka 1 – Organ uprawniony do reprezentacji podmiotu Jacka Lieberta, który został powołany przez nieistniejący organ w postaci Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze” do Zarządu; Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie XIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego – wniosek oddalony, sprawa czeka na skierowanie do Sądu Okręgowego dla Warszawy Pragi.
  9. Pozew o uchylenie uchwały WZ w sprawie zmian w statucie, Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – wniesiona apelacja.
  10. Pozew o uchylenie uchwały RN w sprawie zatwierdzenia planu gospodarczo-finansowego na rok 2016, Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – wniesiona apelacja.

Na 10 spraw sądowych 6 zostały przez ze mnie wygrane (sprawa o zapłatę została wygrana w pierwszej instancji), 2 są w apelacji, 1 czeka na wniesienie pozwu i 1 została przegrana, ale będzie wniesiona kasacja.

Zarząd Spółdzielni oraz poszczególni członkowie Zarządu wynajęli aż 4 prawników z 3 kancelarii prawnych przeciwko mnie.

Kancelaria Radcy Prawnego                                Kancelaria Radcy Prawnego

Radca Pr. Michał Sybilski                                         Radca Pr. Jarosław Ostrowski

 

Kancelaria ECh§W                                                                       Kancelaria ECh§W

Adw. Olgierd Pogorzelski                                                     Adw. dr Krzysztof Wąsowski       

Ile mogła kosztować ta batalia sądowa członków Spółdzielni?  Według moich szacunków łączny koszt brutto dotychczasowej obsługi prawnej 10 spraw sądowych wraz z kosztami podróży mógł wynieść nawet 70 tys. złotych. Są to tylko szacunki bo Zarząd Spółdzielni nie ujawnia łącznie poniesionych kosztów brutto z tytułu prowadzenia 10 procesów sądowych.

Czy jest to normalne zjawisko, że Zarząd zamiast skorzystać z fachowej wiedzy członka Spółdzielni toczy z nim prawdziwą wojnę sądową? Druga zasada Kodeksu dobrych praktyk spółdzielczych mówi o demokratycznej kontroli członkowskiej. W tej patologicznej Spółdzielni nie pasuje widocznie Zarządowi  jakakolwiek kontrola.

Ostatnie cztery lata mojego życia spędziłem na pisaniu pozwów, odpowiedzi na pozwy, stanowisk do opinii biegłych, apelacje oraz inne pisma procesowe. Na salach sądowych spędziłem kilkadziesiąt godzin. Przejechałem samochodem kilka tysięcy kilometrów. I to wszystko w pojedynkę, bez pełnomocnika. I co z tego mam? Nauczyłem się przepisów prawa, strategii prowadzenia procesów sądowych. Wszystkie ważniejsze procesy były monitorowane przez obserwatorów tj. członków warszawskich spółdzielni mieszkaniowych i nie tylko oraz nagrywane. W trakcie toczących się spraw sądowych zostały ujawnione ważne informacje dotyczące mojej spółdzielni. Wziąłem udział w pracach Parlamentu nad nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Zdobyłem uprawnienia lustratora i audytora.

Mam również satysfakcję, że jako ekonomista stanąłem do sporu sądowego ze znanymi warszawskimi kancelariami prawnymi jak równy z równym i na swoim koncie odniosłem na dzień dzisiejszy 6 ZWYCIĘSTW.

Czarek Meszyński

Do siego Roku 2018

Znalezione obrazy dla zapytania Do siego roku 2018 foto

W Nowym Roku życzymy WAM:

12 miesięcy zdrowia,

53 tygodni szczęścia,

8760 godzin wytrwałości,

525600 minut pogody ducha.

5a44fb3c80794_pAdmini witryny

Życzenia Świąteczne

W dzień Bożego Narodzenia

ślemy zimowe pozdrowienia.

Nowy Rok niech ześle blaski

Bożej chwały, Bożej łaski.

wesołych-świat-bożego-narodzeniaAdmini witryny

Mieszkańcy SM BEZ ZIEMI

Z strony

https://www.msmenergetyka.pl/filesN/StrGlowna/Aktualnosci/Aktualnosci_2017.php

prezentujemy niezwykle istotny materiał:

PrzechwytywaniePrzechwytywanie.JPG 1Przechwytywanie.JPG 2Całość materiału tutaj:

https://www.msmenergetyka.pl/filesN/StrGlowna/Aktualnosci/files/Folder_informacyjny_o_sprawach_terenowo-prawnych.pdf

Od witryny:

W wpisie jest materiał opracowany w MSM „Energetyka” w W-wie. I chociaż jest to materiał jakby z przeciwstawnego nam obozu, nie można go zlekceważyć i przejść obok niego obojętnie. On oddaje rzeczywisty obraz tego jak wyglądają stosunki własnościowe w wielu polskich SM i to NIE TYLKO W W-wie I NIE TYLKO NA SKUTEK „dekretu Bieruta”.

Dotyczy bowiem wszystkich bloków, posadowionych na gruncie o nieuregulowanej sytuacji prawnej.

Należy do niego dodać to, że osoby posiadające spółdzielcze prawa do lokalu w budynkach posadowionych na takiej nieruchomości w zasadzie nie mają NIC, bo de facto mają tylko ekspektatywą takich ograniczonych praw rzeczowych, czyli w „tłumaczeniu na polski” OBIETNICĘ/PRZYRZECZENIE otrzymania takich praw, O ILE ZOSTANĄ SPEŁNIONE WARUNKI  UMOŻLIWIAJĄCE NADANIE IM ICH.

Dodatkowo, w świetle ostatnich nowelizacji UoSM, osoby z taką ekspektatywą spółdzielczego WŁASNOŚCIOWEGO prawa do lokalu, poprzez pominiecie ich w tej ustawie, NIE MOGĄ BYĆ RÓWNIEŻ CZŁONKAMI SM w której znajduje się ich mieszkanie. I fakt, że w tym mieszkaniu mieszkają nawet od dziesięcioleci i wydawało się im, ze mają własność takiego prawa – nic tu nie zmienia. Wydaje się, ale jest tylko domniemanie, że jeżeli są w tych blokach osoby z własnością wyodrębnioną mieszkania (nie można tego wykluczyć), to rękojmia wiarygodności Ksiąg Wieczystych, a także nabycie „w dobrej wierze” jako osoba trzecia ,może im zapewniać nienaruszenie tej ich własności. Tak jak napisałem jednak – to tylko domniemanie.

***************************************************

Rozwiązaniem dla tego problemu są zapisy zawarte w art.3 druku sejmowego 1533, które w połączeniu z dyspozycjami art.35 UoSM umożliwiają uregulowanie sytuacji prawnej takich gruntów.

 

W Chodeczku “po staremu”.

Pani prezes zarządu SM ŁAMIE PRAWO !

Przełom roku ’89 spowodował zaplanowany upadek wielu przedsiębiorstw w Polsce. Zaplanowany, bo chociaż do tego roku były źle zarządzane, to jednak miały potencjał dla działalności konkurencyjnej wobec takich samych przedsiębiorstw z zachodu Europy (vide: stocznie i przemysł elektroniczny).

Szczególnie jednak “solą w oku” były przedsiębiorstwa rolnicze. One były  w tym wcześniejszym okresie bardzo źle zarządzane, były nieefektowne ekonomicznie, ale to one po restrukturyzacji miały szansę stać się NAJPOWAŻNIEJSZYM PRODUCENTEM ZDROWEJ ŻYWNOŚCI dla całej Europy. Więc nie mogły się ostać, bo rolnicy Niemiec, Francji, Włoch, czy Hiszpanii musieli by pójść “na zieloną trawkę”. Zresztą do tej pory dopłaty do produkcji rolnej z ha w tych krajach są 2x wyższe niż dla polskich rolników.

I TO PRACOWNIKÓW TYCH POLSKICH PRZEDSIĘBIORSTW ROLNYCH “SPUSZCZONO W KANAŁ” BEZROBOCIA I BEZNADZIEI.

Likwidując te przedsiębiorstwa, pozbyto się  także i ich infrastruktury, w tym mieszkań wybudowanych dla pracowników tych przedsiębiorstw. Część przekazano gminom, nieliczne sprzedano tym, których było stać na ich wykupienie, a znakomitą większość przekazano wraz z infrastrukturą im towarzyszącą ZA DARMO specjalnie utworzonym SM. Całością tej likwidacji zawiadowała państwowa jednostka organizacyjna : Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa.

I właśnie takim to oto sposobem oddział terenowy tej Agencji w Bydgoszczy, umową notarialną z 2 lipca 2002 roku, WSZYSTKIE BLOKI, zasiedlone MIESZKANIA I TOWARZYSZĄCĄ IM INFRASTRUKTURĘ , jakie wchodziły w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa, a wcześniej należały do zlikwidowanego PGR Chodeczek, przekazał  nowo (24.X.2001r) utworzonej SM .

ChodeczekChodeczek – stan obecny bloków SM

Po nowelizacji UoSM z 20 lipca 2017r niektórzy lokatorzy tych bloków, spełniający kryteria określone w UoSM, zechcieli zmienić swój status lokatorów na właścicieli tych mieszkań, zgodnie z zapisem ustawy:

“Art. 48. 1. Na pisemne żądanie najemcy spółdzielczego lokalu mieszkalnego, który przed przejęciem przez spółdzielnię mieszkaniową był mieszkaniem przedsiębiorstwa państwowego, państwowej osoby prawnej lub państwowej jednostki organizacyjnej, jeżeli najemca był uprawniony do korzystania z tego lokalu w dniu jego przejęcia, spółdzielnia ma obowiązek zawrzeć z nim umowę przeniesienia własności lokalu, po dokonaniu przez niego:….”

Chodeczek 18Stan techniczny tych bloków jak widać na załączonych zdjęciach pozwala przypuszczać, że NIEBAGATELNĄ PRZYCZYNĄ takich wniosków była gołym okiem widoczna niegospodarność organów tej SM.

W odpowiedzi lokatorzy otrzymali pisma odmowne z takim końcowym uzasadnieniem:

Screenshot_2Screenshot_1

Pani prezes H.Michalska bardzo się postarała i znalazła nawet radcę prawnego z miasta Łodzi, pana Tomasza Mokrasa, który “uzasadnił” tą odmowę. Aż 9,5 strony formatu A4 liczy to uzasadnienie plus strona tytułowa. Czegóż nie ma w tym uzasadnieniu !! Łatwiej będzie napisać, że nie ma wzmianki o “Manifeście lipcowym” i pierwszej “socjalistycznej” ustawie o SM. Nie za dużo też jest o “okrągłym stole”. To z niego pochodzi to “uzasadnienie” przytoczone wyżej. Sądząc po objętości tej “opinii prawnej”, SM Chodeczek musiała zapłacić nie małe pieniądze temu radcy. Zresztą nie dziwię się, bo podjecie się napisania takiego uzasadnienia jest nawet nie to, że karkołomnym zadaniem, ale wręcz nie wykonalnym. AKURAT W TYM PRZYPADKU PRAWO JEST PROSTE, KLAROWNE I JASNE. Ale czegóż nie zrobi taki radca prawny dla PIENIĘDZY? Nawet napisze to CZEGO W UoSM NIE MA, co wyżej w fragmencie tego uzasadnienie zostało przytoczone. Oczywiście nie zapomniał napisać, że ten artykuł jest niekonstytucyjny.

Witryna będzie cały czas monitorowała tą sprawę i udzielała wsparcia tym osobom.

Rozliczenie CWU

Przedstawiamy z zaprzyjaźnionej strony bardzo dobry przykład okradania mieszkańców SM na opłatach za CIEPŁĄ WODĘ UŻYTKOWĄ.

http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/interwencje/item/1511-porownanie-rozliczenia-cieplej-wody-dokonanego-przez-bsm-oraz-ustawowego-przyklad-reklamacji.html

“Porównanie rozliczenia ciepłej wody dokonanego przez BSM oraz ustawowego. Przykład reklamacji

Poniżej tabela zawierająca porównanie rozliczenia kosztów ciepłej wody według systemu spółdzielni BSM oraz zasad ustawowych określonych w art. 45a prawa energetycznego.

Poniżej przykładowe rozliczenie kosztu podgrzania wody wykonane przez spółdzielnię BSM


Wnioski:

W systemie rozliczenia ciepłej wody zastosowanym przez zarząd BSM opłata za wodę narasta proporcjonalnie do metrażu lokalu. Różnica staje się drastyczna w szczególności w przypadku większych lokali z odnotowanym małym zużyciem ciepłej wody.

Artykuł 45a prawa ustawy prawo energetyczne zobowiązuje zarządcę do rozliczenia kosztów podgrzania wody na podstawie wskazań wodomierzy w lokalu, ewentualnie w oparciu o liczbę domowników. Art. 45a nie przewiduje naliczania opłaty proporcjonalnie do metrażu lokalu.

W omawianym przypadku na wysokość opłaty za ciepłą wodę dodatkowo rzutuje procentowy udział kosztu określonego jako tzw. koszty stałe. Im wyższe koszty stałe dla budynku (liczone proporcjonalnie do metrażu lokalu) tym wyższa opłata za wodę – niezależnie od jej rzeczywistego zużycia. W konsekwencji takiego pozaustawowego rozliczenia – wbrew założeniom ustawodawcy o kształtowaniu energooszczędnych zachowań – użytkownik nie ma motywacji do racjonalnego gospodarowania wodą, bowiem naliczana tym systemem opłata przestaje zależeć od realnego zużycia wody.

Reasumując: dokonane rozliczenie jest sprzeczne z art. 45a ustawy prawo energetyczne, co daje użytkownikowi lokalu podstawę do żądania korekty rozliczenia kosztów zużycia ciepłej wody i naliczenia opłaty zgodnie z art. 45a – na podstawie wskazań wodomierza lub liczby domowników.

Oprócz żądania korekty rozliczenia, właściciele lokali mają obowiązek interesować się kosztami zakupu ciepła do ogrzewania oraz podgrzania wody. Znowelizowany art. 45a umacnia prawa właścicieli i członków SM, gdyż zobowiązuje zarządcę do ograniczania nadmiernego zużycia ciepła w budynku. W przypadku stwierdzenia zużycia powyżej 0,4 GJ na m3 kubatury budynku lub 0,3 GJ w odniesieniu do m3 przygotowanej ciepłej wody – zarządca jest zobowiązany podjąć działanie redukujące energochłonność nieruchomości, poprzez np. modernizacje instalacji, docieplenia oraz redukcję zbędnej mocy zamówionej.

By skuteczniej dyscyplinować zarządcę do gospodarki zgodnej z art. 45a upe i oczekiwaniami mieszkańców, niezbędne jest żądanie dokumentów umożliwiających analizę kosztów, tj. umowy na dostawę energii cieplnej oraz faktur wystawionych przez dostawcę w sezonie grzewczym. By rzetelniej ocenić rozliczenia zarządcy uzasadnione jest żądanie umowy oraz faktur za trzy ostatnie sezony grzewcze. Zapoznanie się z danymi dotyczącymi m.in. mocy zamówionej dla budynku oraz rzeczywistego zużycia ciepła pozwoli na precyzyjniejsze formułowanie zaleceń dla zarządcy.

Podstawa prawna żądania faktur i umów: artykuł 8[1] ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.

Art.  8[1].   

  1. Członek spółdzielni mieszkaniowej ma prawo otrzymania odpisu statutu i regulaminów oraz kopii uchwał organów spółdzielni i protokołów obrad organów spółdzielni, protokołów lustracji, rocznych sprawozdań finansowych oraz faktur i umów zawieranych przez spółdzielnię z osobami trzecimi.
  2. Koszty sporządzania odpisów i kopii tych dokumentów, z wyjątkiem statutu i regulaminów uchwalonych na podstawie statutu, pokrywa członek spółdzielni wnioskujący o ich otrzymanie.
  3. Statut spółdzielni mieszkaniowej, regulaminy, uchwały i protokoły obrad organów spółdzielni, a także protokoły lustracji i roczne sprawozdanie finansowe powinny być udostępnione na stronie internetowej spółdzielni.

By uzyskać wgląd do faktur i umów należy złożyć (lub wysłać listem poleconym za potwierdzeniem odbioru) za pokwitowaniem odbioru pisemny wniosek, wskazując rodzaj dokumentów do wglądu oraz jednocześnie wyznaczając zarządowi termin na ich przygotowanie i udostępnienie.

W przypadku faktur i umowy na dostawę ciepła do jednego bloku wystarczającym czasem jest wyznaczenie 7 dni. Wskazanie terminu we wniosku jest niezbędne bowiem ustawodawca tego nie określa, więc nieuczciwe zarządy spółdzielni co do zasady próbują utrudniać i odwlekać udostępnienie dokumentów poprzez opieszałość albo nieodpowiadanie na wnioski.

Zgodnie z ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych zarząd SM nie może bez uzasadnionej przyczyny odmówić osobie uprawnionej (członek spółdzielni) dokumentów wymienionych w art. 8[1]. Wszelkiego rodzaju odmowy uzasadniane np. “tajemnicą handlową”, “niewyrażeniem zgody przez wystawcę faktury” itp. są bezprawne. Przy takim zachowaniu zarządu należy wysłać ponowne wezwanie do udostępnienia dokumentów z ostrzeżeniem o skierowaniu wniosku o ukaranie na podstawie art. 27³ ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych w przypadku dalszego nieudostępniania dokumentów.

Zarząd spółdzielni nie może żądać absolutnie żadnych opłat za przygotowanie dokumentów oraz za sam wgląd, czy samodzielne fotografowane (skanowanie). Może co najwyżej domagać się opłaty za sporządzenie kserokopii – ale i tak w stawce nie wyższej niż rzeczywisty koszt materiałów (zrzeszeni członkowie SM są współwłaścicielami majątku a SM nie może zarabiać na członkach). Jeżeli w odpowiedzi władz SM na wniosek o udostępnienie pojawią się wymienione bezprawne warunki należy je zinterpretować jako formę odmowy udostępnienia dokumentów – i adekwatnie, oprócz ścieżki cywilnej (wniosek do sądu KRS o zobowiązanie do udostępnienia), złożyć na policję wniosek o ukaranie na podstawie art. 27³ ustawy o spółdzielniach.

Poniżej brzmienie 27³ w zakresie dotyczącym sankcji za nieudostępnianie dokumentów:

Art.  27³.

Kto, będąc członkiem zarządu spółdzielni mieszkaniowej, pełnomocnikiem, albo likwidatorem, wbrew obowiązkowi dopuszcza do tego, że spółdzielnia:

1) nie udostępnia członkowi spółdzielni mieszkaniowej odpisów oraz kopii dokumentów, o których mowa w art. 81,

2) nie rozlicza kosztów budowy lokalu w terminach, o których mowa w art. 10 ust. 3 albo art. 18 ust. 4

– podlega karze grzywny.

Autor: Stanisław Bartnik. tel. 605 24 98 27, e-mail. stanislawbartnik@slonecznystok.pl”

***************************************

Na stronie z której jest powyższy artykuł, są pod nim umieszczone GOTOWE wnioski do pobrania, aby móc zakwestionować rozliczenie naszego rachunku za CWU.

UZURPATOR u władzy?

Z spółdzielczej strony www:

http://osiedlezaciszewaw.pl/

“QUIZ WIEDZY O JERZYM

Do redakcji wpłynął list od Spółdzielcy, który na łamach czasopisma Osiedle Zacisze – moja mała ojczyzna publikujemy:

Ktokolwiek wie, że Jerzy Jankowski jest członkiem jego spółdzielni mieszkaniowej niech niezwłocznie zgłosi ten fakt na forum. Obawiamy się że krajowe SM-y zostaną pozbawione nietuzinkowego przywództwa.

Szanowni Spółdzielcy!
Dziś rozpoczyna się Krajowy Zjazd największego w Polsce związku rewizyjnego SM-ów czyli ZRSM RP.

Zgodnie z rejestrem sądowym do zarządu ZRSM RP wchodzą m. in.: J. Jankowski, Rosiak.

Zgodnie ze statutem ZRSM RP:

par. 26 1.

Zarząd składa się z 3 do 5 członków. Na czele zarządu stoi prezes, który kieruje jego pracami.

Członkami Zarządu mogą być tylko członkowie zrzeszonych organizacji spółdzielczych lub przedstawiciele osób prawnych będących członkami tych organizacji.

W razie gdy członek Zarządu po jego wyborze nie spełnia wymogów, o których mowa w ust. 2 Rada Nadzorcza odwołuje tego członka Zarządu. 

Oczywiście kadencja zarządu ZRSM RP nie została określona w statucie, więc Panowie: Jankowski i Rosiak pełnią ją dożywotnio. Na pewno służy to polskiej spółdzielczości mieszkaniowej zrzeszonej w ZRSM RP, bo jakże by inaczej. To największy związek w kraju największa siła, a Pan Jankowski, dla wielu pokoleń,  jest przecież najbardziej znanym działaczem SM-ów.  Skutecznym w swym działaniu, bo nieusuwalnym.

Statut ZRSM RP również nie daje prawa do odwołania któregokolwiek z tych Panów przez Krajowy Zjazd ZRSM RP w razie gdyby Krajowy Zjazd RSM RP nie udzielił któremukolwiek z nich absolutorium.

Szkoda, że podstawowe przepisy UPS i międzynarodowe standardy spółdzielczości  nie były punktem wyjścia dla kreatorów statutu ZRSM RP.

Ale to pewnie jest efektem przypadku.

W świetle ogromnego zaangażowania J.Jankowskiego w „obronę” polskiej spółdzielczości mieszkaniowej – dla nas, szarych spółdzielców – ważnym byłoby ustalić, którą to ze spółdzielni mieszkaniowych Pan Jerzy Jankowski zaszczyca swoim członkostwem. 

JankowskiMoże jedną z tych, której członkami jesteśmy także i my. Przypomnijmy sobie, czy na walnych zgromadzeniach którejkolwiek z naszych spółdzielni Pan Jerzy Jankowski był obecny i głosował w charakterze członka, wykazał swoją spółdzielczą aktywność?

Oczywiście, jak wskazuje statut ZRSM RP, ta spółdzielnia, której członkiem jest J. Jankowski winna być zrzeszona w ZRSM RP. Na pewno, jako członek SM, jego osoba wpływałaby pozytywnie na funkcjonowanie tej SM i uwalniałaby ją od patologii, tak dobrze nam znanych.

Warto byłoby zatem ażeby delegaci na Krajowy Zjazd ZRSM RP wystąpili do Pana Jankowskiego, tuż przed głosowaniem w sprawie udzielenia mu absolutorium przez Krajowy Zjazd, ażeby pochwalił się, w której SM zrzeszonej w ZRSM RP jest członkiem i którą, ze znanym sobie i nam zaangażowaniem, „uwolnił” od patologii.

Po nowelizacji USM winien mieć w tej spółdzielni którekolwiek z praw wymienione w art 3 USM.

Jeżeli zaś nie miałby takiego prawa i nie był członkiem żadnej SM, to  nie powinien zasiadać „dożywotnio” w zarządzie ZRSM RP, a nowo wybrana RN ZRSM RP, wybór będzie się na Krajowym Zjeździe, winna go  z tej „dożywotniej” funkcji w zarządzie niezwłocznie odwołać.

Takie powinny być skutki statutowego działania organów ZRSM RP. Jakie będą – zobaczymy! Zachęcam tym samym do monitorowania obrad Krajowego Zjazdu ZRSM RP.

Bynajmniej nie ze złośliwości, ale z ciekawości, chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że jeżeli Jerzy Jankowski nie pełniłby funkcji w ZRSM RP, co mogłoby nastąpić w efekcie jego odwołania z zarządu ZRSM RP przez nową uczciwą, wybrana na dniach radę nadzorczą ZRSM RP na tej podstawie, że Jankowski nie jest członkiem żadnej zrzeszonej w ZRSM RP spółdzielni mieszkaniowej, to wątpliwym stanie sie jego członkostwo w Zgromadzeniu Ogólnym Krajowej Rady Spółdzielczej, a tym  samym sprawowane przez niego prawie „dożywotnio” przewodniczenie temu organowi.

Obserwujmy zatem co się wydarzy.

Albowiem zwykłe statutowe działanie Krajowego Zjazdu i wybranej przez niego rady nadzorczej ZRSM RP może pozbawić polską spółdzielczość mieszkaniową lidera wszechczasów

 Co wtedy? Jak żyć?

Aby ukoić moje nerwy, zachęcam do wypowiedzi tych spółdzielców, którzy widzieli/słyszeli Pana Jerzego Jankowskiego na walnym zgromadzeniu swojej spółdzielni mieszkaniowej.

W ten sposób być może uda nam się wykluczyć podejrzenie, że Pan Jerzy Jankowski nie dysponuje uprawnieniami członkowskimi w żadnej z zrzeszonych w ZRSM RP spółdzielni mieszkaniowych.

Członek SM”

Prezesy BALUJĄ

“Spółdzielnia Bródno świętuje 40-lecie,

a jej mieszkańcy pikietują”.

spoldzielnia-mieszkaniowa-sm-brodno-krasnobrodzka-800x445“Dziś pod Teatrem Rampa będzie bardzo uroczyście i trochę gorąco. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Bródno” powstała w 1977 roku w wyniku podziału RSM „Praga”. Dzisiaj SM „Bródno” jest największą spółdzielnią w Warszawie (ma aż 26 tysięcy członków) i jedną z największych w Polsce. Ma też spore wpływy polityczne – od kilku lat spółdzielnia w koalicji z Platformą Obywatelską rządzi warszawską dzielnicą Targówek, a jej prominentny działacz jest równocześnie burmistrzem Targówka.

W tej sytuacji nie dziwi, że spółdzielcy z Bródna mają powody do zadowolenia i świętowania. Dlatego w piątek 20 października o godzinie 17 SM “Bródno” organizuje z okazji swojego 40-lecia wielką galę w wynajętym na tę okazję Teatrze Rampa. Planowany jest m.in. występ kabaretu.

Jednak impreza odbędzie się w cieniu protestu mieszkańców tej samej spółdzielni.

Grupa mieszkańców SM Bródno od dłuższego czasu głośno protestuje przeciwko metodom zarządzania organizacją i zapowiada dziś pikietę pod teatrem w trakcie jubileuszu. Dalej protestujący nie wejdą, gdyż władze spółdzielni nie zaprosiły na uroczystości zwykłych mieszkańców – są one organizowane dla działaczy.

Do bródnowskich aktywistów dołączyli członkowie partii Razem na Targówku, którzy uważają, że spółdzielnia jednak nie ma czego świętować.

W ostatnim czasie działania spółdzielni wzbudzały sporo kontrowersji. Rok temu spółdzielnia zniszczyła podwórko przy ul. Suwalskiej 26/28 w związku z planowaną inwestycją Bródno Centrum. Wycięto drzewa pod miejsca parkingowe zanim jeszcze uzyskano pozwolenie na budowę nowych bloków (i wciąż nie zostało ono wydane). Głośno było również o inwestycji Różopol -Bródno, po tym jak na targowek.info ujawniliśmy, że bardzo wiele lokali w tym nowoczesnym budynku zostało sprzedanych działaczom spółdzielni. Mieszkańcy spółdzielni skarżą się także na nie transparentność działań i sute zarobki przyznawane sobie przez działaczy SM „Bródno”.

Warszawski okręg partii Razem współorganizuje z bródnowskimi aktywistami spotkania mieszkańców oburzonych metodami działania władz spółdzielni. Dotychczas odbyły się cztery – na ostatnim spotkaniu pojawiło się ponad 120 osób. Dzisiejsza pikieta podczas obchodów 40-lecia Spółdzielni jest kolejnym etapem konfliktu mieszkańców z władzami spółdzielni. I nie ostatnim. Aktywiści zapowiadają dalsze akcje i przygotowują się do wyborów nowej rady nadzorczej SM “Bródno” w czerwcu 2018 roku.”

 

Materiał z : http://www.targowek.info/

http://www.targowek.info/2017/08/walne-do-zmiany-polemika-czlonkow-spoldzielni-brodno/

 

 

“NIE-rządy prezesów”

W zasadzie nawet nie będziemy komentować bo po co.

To samo się komentuje

PrzechwytywanieMorena 1Morena 2

********************************************

Od witryny:

W wyniku wojny “buldogów prezesowskich”, w tej LWSM już prawie nie zostało nic co mogli by jeszcze zawłaszczyć. A w najbliższym czasie wyrokiem sądu, ta LWSM będzie też pozbawiona Rady (nie)Nadzorczej.

Zimne kaloryfery w “Hutniku”.

likwidacja-800x445

“Kpiny z mieszkańców! Zimne kaloryfery w blokach „Hutnika”

Od 22 września br., w zasobach spółdzielniach OSM i „Krzemionki”, zaś  od 25 września br. także w zasobach – OTBS-u rozpoczął się tegoroczny sezon grzewczy. Niestety, w piątek, 29 września br., na zimno w domach skarżyli się nasi czytelnicy, mieszkańcy bloków SM „Hutnik”. Tymczasem temperatura o 5.00 wynosiła zaledwie 6 stopni Celsjusza.
-Skończyłem 80 lat i cierpię na kilka poważnych schorzeń – skarżył się jeden z interweniujących. Zimno bardzo mi doskwiera szczególnie nocami. Meteorolodzy  straszą jeszcze nadchodzącymi przymrozkami. Dzwoniłem do osiedlowej administracji, powiedziano mi, że władze spółdzielni „Hutnik” już 27 września br. wystąpiły o włączenie ciepła. Za jego brak odpowiada teraz MEC. Nie wiem, czy jest to prawda. Nie czuję się na siłach, aby to skonfrontować z drugą stroną. Dlatego proszę o to redakcję.
Z pytaniem naszego czytelnika zwróciliśmy się do dyrekcji MEC-u. Oto  nadesłane w tej sprawie oświadczenie prezesa Dariusza Wojtasa oraz wiceprezesa Artura Łakomca.
-Miejska Energetyka Cieplna Sp. z o.o. w Ostrowcu Świętokrzyskim oświadcza, że zasady dostaw energii cieplnej do zasobów Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” reguluje Ustawa prawo energetyczne oraz zawarta pomiędzy stronami umowa handlowa –napisano w piśmie podpisanym przez prezesa Dariusza Wojtasa oraz wiceprezesa Artura Łakomca. Zgodnie z zapisami prawa, w przypadku wystąpienia zaległości płatniczych, spółka ma prawo wstrzymać dostawy ciepła. Mając jednak na uwadze społeczny charakter odbiorcy ciepła Zarząd MEC przedstawił Zarządowi SM „Hutnik” ograniczone do minimum warunki, po spełnieniu których MEC uruchomi niezwłocznie ogrzewanie w budynkach spółdzielni. W konsekwencji podanie ciepła dla mieszkańców jest w kompetencji Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”.”

***********************************

Witryna przypomina:

O ubiegłego roku, konta SM “Hutnik” są zajęte przez komornika.

Jednak od wejścia w życie nowelizacji UoSM z 20 lipca br, NIE MA ON PRAWA ZAJMOWAĆ WPŁAT DOKONYWANYCH PRZEZ MIESZKAŃCÓW NA POKRYCIE KOSZTÓW DOSTAWY MEDIÓW.

Informacja z : https://ostrowiecka.pl/2017/09/29/kpiny-z-mieszkancow-zimne-kaloryfery-w-blokach-hutnika/

“ŁAPAJ ZŁODZIEJA !!!”

Prawie rok temu umieściliśmy na witrynie wpis, w którym zastanawialiśmy się nad kondycją moralną funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości, w świetle nazwania się przez nich samych “kastą nadzwyczajnych ludzi.”

„KASTA „BRAMINÓW””

Tak się złożyło, że tego samego dnia, tylko znacznie wcześniej, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Michał Dziekański poinformował na konferencji prasowej, że 12 osobom związanym ze Śródmiejską Spółdzielnią Mieszkaniową w Warszawie zarzucono wyrządzenie w mieniu Spółdzielni w latach 2012-2014 szkód majątkowych sięgających łącznie blisko 40 mln zł, a także narażenie Spółdzielni na niebezpieczeństwo wyrządzenia szkód o wartości ok. 118,5 mln zł.

pieniążkiFragment oświadczenia:

“..Nowe lub zmienione zarzuty usłyszeli :

  1. a) czterej byli członkowie zarządu Spółdzielni tj. Krystyna R. – 30 zarzutów, Agnieszka Ch. – 4 zarzuty, Jacek S. – 9 zarzutów, Władysław Ś. – 2 zarzuty,
  2. b) przewodniczący rady nadzorczej Wojciech M. (1 zarzut),
  3. c) pełnomocnik i członek rady nadzorczej adwokat M.M. (9 zarzutów, w tym 3 zarzuty za przywłaszczenie mienia znacznej wartości oraz 6 zarzutów za wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach)
  4. e) Rafał Ch. – mąż członka zarządu Spółdzielni (2 zarzuty),
  5. f) przedsiębiorca Andrzej K. (4 zarzuty).
  6. g) Teresa W., która wspólnie z Krystyną R. złożyła poświadczający nieprawdę wniosek o wpisanie jej do KRS jako członka zarządu Spółdzielni (przestępstwo z art. 13 § 1 kk w zw. z art. 272 kk),
  7. h) emerytowana notariusz Mirosława S. (2 zarzuty niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przy sporządzaniu aktów notarialnych, tj. za popełnienie przestępstw z art. 231 § 2 kk).

W toku śledztwa podejrzanym zarzucono popełnienie łącznie 79 przestępstw na szkodę Spółdzielni.

Wobec Krystyny R. i M. M. zastosowano dozory Policji oraz zakazy opuszczania kraju, a Marcina M. dodatkowo zawieszono w wykonywaniu zawodu adwokata. Wobec podejrzanych stosowane są zabezpieczenie majątkowe w postaci hipotek i zajęć rachunków bankowych na łączną kwotę 27 mln zł.

Za przestępstwa zarzucone podejrzanym grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności….”

(Tutaj była zanonimizowana fotografia delikwenta, którą postanowieniem sadu musieliśmy usunąć)Waga Temidy://warszawa.po.gov.pl/pl/main/komunikat/id/469/alias/sledztwo_w_sprawie_nieprawidlowosci_w_dzialalnosci_srodmiejskiej_spoldzielni_mieszkaniowej.html

I to był NEWS , który natychmiast podały wszystkie media o zasięgu ogólnokrajowym, tak papierowe jak i elektroniczne. To był również NEWS, który ilustrował tezy zawarte w naszym wpisie. Ponieważ niestety spóźniliśmy się z podaniem tej informacji, wykorzystaliśmy do zaprezentowania jej, fragment jednej z publikacji internetowych przytaczając go dosłownie, oczywiście w cudzysłowie i podając linka do całości tej publikacji będącej “źródłem”. Tą publikację uzupełniliśmy tylko ZANONIMIZOWANĄ fotografią osoby reprezentującej tą “nadzwyczajną kastę” w tym komunikacie Prokuratury.

 

NIGDZIE NIE UŻYLIŚMY (znanego nam) NAZWISKA TEJ OSOBY.

“POKŁOSIEM” tego wpisu były informacje docierające do nas od ponad dwóch miesięcy, o gwałtownych poszukiwaniach autora tego wpisu. Bardzo kuriozalne było to poszukiwania. Nie nam oceniać intencje “poszukiwaczy”, ale jakoś kojarzą się nam z nim “nożyce” i tytułowy zwrot.

Zastanawiające jest, że ta zainteresowana osoba NIE WYSTĄPIŁA NA DROGĘ PRAWNĄ, ani przeciw prokuraturze, która podała tą informację, ani przeciw mediom, które tą informację, podobnie jak my, upubliczniły. No i znaleźli. Przedwczoraj do autora wpisu ( na działkę w ROD) dotarło dwóch “gońców” tego pana M. “Gońców”, gdyż nie przedstawili się i NIE OKAZALI PEŁNOMOCNICTWA od tego pana M. Ciekawe to były osoby:

  • jeden to osoba o której w języku potocznym mówi się “karczycho”(“mięśniak”), oczywiście z wygolona głową;
  • drugi to taki “rozchełstany ćwierć-inteligent”.

Obaj przed 30-ką. No i zaczęli najpierw od gróźb, aż należało ich przywołać “do porządku” stwierdzeniem, czy wiedzą co to są “groźby karalne”. Potem usiłowali wymusić, właściwie nie wiadomo co, bo logika ich wypowiedzi pozostawiała wiele do życzenia, oraz podpis na dokumentach jakie mieli. Oczywiście podpisu nie uzyskali i dokumenty nie zostały przyjęte. Działając niczym windykatorzy przekazali te dokumenty osobie trzeciej, no i takim sposobem do mnie dotarły. Oto ich dwa fragmenty:Mamiński 4 (2)Mamiński 4 (1)Tytułem komentarza:

Nawet nie przypuszczaliśmy, że nasza witryna ma taką siłę oddziaływania, że JEDEN DZIEŃ ISTNIENIA NA NIEJ WPISU WART JEST 5 000,oo ZŁ!!!;

Zgodnie z komunikatem prokuratury pan M.M. JEST ZAWIESZONY W WYKONYWANIU ZAWODU ADWOKATA,  w związku z czym używanie przez niego tego tytułu JEST NADUŻYCIEM.

Motto:

“Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”

3 500 zł grzywny

Już przestaliśmy liczyć ilu naszych wpisów negatywnym “bohaterem” jest niejaki Kaziu Okińczyc, prezes zarządu KSM “Przylesie” w Koszalinie.

Okin IPoniżej prezentujemy jego najnowsze “osiągnięcie”:

Screenshot_1Screenshot_2A tutaj opis sprawy, dokonany przez jednego z uczestników tej walki o SPRAWIEDLIWOŚĆ I RESPEKTOWANIE PRAWA:

“Od 4 lat składaliśmy projekt uchwały na Walne w sprawie zobowiązania zarządu do umieszczania na stronie www dokumentów. Prezio na Walnym kłamał o tym że to niepotrzebne i niekonieczne i za drogie i ludzie (wiadomo że jego akolici) głosowali na nie.

Zgłosiliśmy do prokuratury doniesienie o możliwości popełnienia wykroczenia przez prezesa.

Prokuratura zleciła policji śledztwo.

Policja wykonała “śledztwo” i odpowiedziała prokuraturze, że nie podlega to ściganiu.  Prokuratura sprawę umorzyła.

My sprzeciwiliśmy się temu umorzeniu.

1. Sąd Rejonowy w postępowaniu niejawnym (bez naszego udziału) uznał że prokuratura ma rację.

Złożyliśmy apelację do SO – ten uchylił to postanowienie SR i nakazał SR ponowne rozpatrzenie sprawy.

2. SR ponownie w postępowaniu niejawnym, przyjmując inne kryteria umorzył. My ->apelacja do SO.  

SO uchylił postanowienie SR i nakazał ponowne rozpatrzenie.

3. No wreszcie SR ustalił normalna rozprawę (3 podejście) i inna sędzina.

To było 27 lipca. My jako oskarżyciele posiłkowi a oskarżycielem głównym policja. Z policji nikogo nie było. My daliśmy czadu – sąd miał oczy szeroko otwarte.

Prezio z adwokatką był i mało go ze złości na to co my gadamy szlak nie trafił (ha,ha,ha).

A my tylko o prawie i o jawności.

Sędzina ze względu na skomplikowaną materię sprawy ustaliła ogłoszenie postanowienia na 4 sierpnia.

Po ogłoszeniu złożyłem wyrazy szacunku sędzinie, że oparła się określonym naciskom i wznieśliśmy okrzyk “wolne sądy””.

******************************

Od witryny:

W sytuacji gdyby obowiązywały zapisy zawarte w druku sejmowym 1533, z “automatu” Kazio wyleciał by z prezesowania temu zarządowi jako OSOBA SKAZANA.

Link do relacji w PR:

http://prk24.pl/33479878/prezes-ksm-przylesie-w-koszalinie-ukarany-grzywna

W nim jest ustne uzasadnienie wyroku i ocena uczestnika tego procesu

 

“Maszynce do głosowania” – STOP!!

Screenshot_1Screenshot_2Screenshot_3Screenshot_4images***********************

OD WITRYNY:

Dziś ta PiS-owska “maszynka do głosowania”, na posiedzeniu Komisji Infrastruktury ODRZUCIŁA wszystkie nasze poprawki do tego ministerialnego GNIOTA, które w naszym imieniu i w imieniu Klubu Kukiz’15 złożył PAN POSEŁ J. SACHAJKO.

Poniżej link do filmu jak “maszynka” głosowała. Polecam szczególnie sam koniec filmu:

“Kto jest za odrzuceniem”? Wszystkie “łapki” z PiS w górze.

DSC05287http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/transmisje.xsp?unid=B96E1CB4B42E2905C1258155002C5A30#

 

“MAJSTERSZTYK” Smolińskiego DLA PREZESÓW!

“KOLANEM” został do 2-go czytania przepchnięty projekt nowelizacji UoSM, autorstwa niejakiego Smolińskiego, pełniącego Z NADANIA “lobby prezesowskiego” funkcję v-ministra w resorcie Infrastruktury i Budownictwa.

Oto co ten projekt “niesie”:

1)      Projekt nie tylko nie likwiduje „żołnierzy prezesów” w postaci już istniejących członków oczekujących, ale wręcz zapewnia im dalsze bezkarne istnienie;

2)      Pełnomocnictwo – w zasadzie w istniejącym projekcie  pozostawiono w dowolnej interpretacji prezesa, które pełnomocnictwa uzna, a które nie;

3)      Projekt utrwala obecną praktykę przedłużania Walnych do takiego momentu, gdy na sali zostaną tylko „żołnierze prezesów”;

4)      Zapisy zawarte w punktach 4, 5, 7 poza tym, że dodają nowe uprawnienia zarządowi, to moim zdaniem wyczerpują znamiona klauzul abuzywnych (niedozwolonych);

5)      Zapis pkt. 12 praktycznie ogranicza to rozliczenie do 5 lat wstecz;

6)      Zapisy pkt. 14:

W obu wersjach tego druku, zarówno tej pierwotnej, jak i tej będącej załącznikiem do druku 1666, zawarty jest KARDYNALNY BŁĄD PRAWNY. Otóż w punkcie 13 (14 w wersji dołączonej do druku 1666) dotyczącym art. 48 nowelizowanej UoSM wprowadzono brzmienie ust. 1 punkt 1 tego artykułu w formie prawie IDENTYCZNEJ  z tą jaką zakwestionował TK w wyroku z 15 lipca 2009 roku, sygn. Akt K 64/07 – chodzi o nakłady konieczne. Ten wyrok został wydany z mocą obowiązującą od dnia ogłoszenia wyroku przez TK, a ponieważ w tym punkcie dotyczył usunięcia zakwestionowanego zapisu, to  tym samym nigdzie nie widniał jako nie wykonany, bo ten zapis w dniu ogłoszenia wyroku przez TK, przestał obowiązywać (czyli został usunięty).

Tym sposobem, jeżeli nawet przejdzie ta wersja przez II-gie i III-cie czytanie (  a przypuszczam, że właśnie po to zostało to tak napisane, aby na tym właśnie etapie „uwalić” nowelizację tego artykułu), to natychmiast zostanie zaskarżone do TK, a ten BĘDZIE MUSIAŁ powtórzyć swój wyrok. I znowu „zakładowcy” zostaną „na lodzie”.

Dodatkowo ten projekt utrzymuje BARIERĘ FINANSOWĄ, jaką jest 5% opłata stosunkowa (czyli od wartości rynkowej mieszkania) przy pozwie, gdy SM nie wywiązuje się z obowiązku przeniesienia własności mieszkania:

7)      Zapis art.2 pomija najemców tych lokali spółdzielczych, które zawsze były i są własnością SM;

8)      W art.3 – a żona/mąż/ dziecko wymienionej osoby może lustrować męża/ żonę/ tatę/mamę?

9)      W CAŁYM PROJEKCIE nie ma ani śladu SANKCJI, jeżeli jakikolwiek znowelizowany przepis nie będzie respektowany, tak że te przepisy są w istocie rzeczy „prawem papierowym”, pozostawiającym dowolnemu uznaniu prezesa, które będzie stosował, a które nie. Np.: „Minister właściwy do spraw budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz mieszkalnictwa ma prawo żądania informacji,” – no i co dalej ??? A tak wygląda pod tym względem cały ten „gniot”;

10)   Zapis art.12 ust.1 powoduje, że tych spraw W ŻADEN SPOSÓB NIE BĘDZIE MOŻNA ZAKOŃCZYĆ;

11)   A dlaczegóż to przepis dotyczący lustratorów/lustracji „musi” mieć 12-to miesięczne vacatio legis?

 

Projekt jest „gniotem do kwadratu”, który nie tylko „konserwuje” i utrwala obecne patologiczne zapisy prawa spółdzielczego, ALE TĄ PATOLOGIĘ ZWIĘKSZA. Ponieważ jest w nim tylko kilka dobrych zapisów (w zasadzie tylko te zawarte w art.2 projektu),

POWINIEN BYĆ W CAŁOŚCI ODRZUCONY, ABY NIE TWORZONE BYŁY POZORY NOWELIZOWANIA I POPRAWIANIA UoSM.

On pod „przykrywką” potrzeby dostosowania UoSM do potrzeb programu „Mieszkanie +”, wprowadza dalsze uprzedmiotawianie członków SM, odbiera im kolejne atrybuty własności SM.

TO JEST HUCPA, A NIE NOWELIZACJA W INTERESIE CZŁONKÓW SM. Wręcz nawet on jest napisany w interesie “lobby prezesowskiego”.

Jego nie da się poprawić w sposób skuteczny, gdyż należało by wprowadzić w nim nowe zapisy, zapisy jakich w nim nie ma,  a tego  na etapie 2-go i 3-go „czytania” robić już nie można.

Jakakolwiek próba poprawiania go, będzie odczytana jako, w jakimś sensie może częściowa, ale jednak akceptacja zapisów tego druku.

PiS i tak go uchwali, ale moim zdaniem powinno to być oprotestowane w sposób bardzo zdecydowany zarówno przez nas jak i klub Kukiz’15

(a na pewno przez posłów podpisanych pod drukiem 1533).

ODZEW na nasz list!

W odpowiedzi na nasz list, Stowarzyszenie, które go wysłało w naszym imieniu, otrzymało następujące pismo:

y268ozvb2xf9hqgerpbkh2dmn4cxg7vr

Screenshot_1

Tutaj link do listu: http://temidacontrasm.info/test-wiarygodnosci/

 

 

 

PATRZYMY na “ŁAPKI” posłów PiS – transmisja z obrad Komisji Infastruktury

12132439_358284754342210_811202454994196403_oDZIŚ pierwsze czytanie społecznego projektu nowelizacji UoSM.

JAK ZACHOWAJĄ SIĘ POSŁOWIE PiS ??

Link do transmisji:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/transmisje.xsp?unid=607566135C0EF1D3C125813F00324BFB#

 

 

Zarząd OKRADAŁ mieszkańców!

Z zaprzyjaźnionej strony https://www.grupaskarpa.pl/

JEST WYROK SĄDU – DRUZGOCĄCY DLA ZARZĄDU KSM NA SKARPIE

“Szanowni Spółdzielcy i Mieszkańcy KSM Na Skarpie

W dniu dzisiejszym tj. w dniu 7 czerwca 2017r. w wydziale apelacyjnym Sądu Okręgowego w Koszalinie (sygn. akt. VII Ca 228/17) zapadł prawomocny wyrok z powództwa cywilnego członka spółdzielni reprezentowanego przez naszego lidera Macieja Tkaczyka przeciwko spółdzielni KSM Na Skarpie. Powództwo to dotyczyło bezprawnego rozliczenia kosztów centralnego ogrzewania poprzez ponoszenie przez mieszkańców wygórowanych zaliczek na c.o.. W latach 2005-2013 Zarząd KSM Na Skarpie bez umocowania prawnego doliczał do opłat za c.o. pozaustawowe koszty w tym swoje wynagrodzenie (co zresztą przez lata ukrywał przed spółdzielcami).

Kwota ta jest niebagatelna bo sięga prawie 4 mln złotych.

Po ponad czterech latach batalii sądowych, tysiącach stron akt, kilkunastu rozpraw sądowych w dwóch instancjach poprzedzonych licznymi pismami procesowymi nareszcie jest PRAWOMOCNY wyrok Sądu:

nakazujący spółdzielni KSM Na Skarpie w Koszalinie zwrot członkowi spółdzielni nienależnie pobranych należności za dostawę ciepła za lata 2010-2011 w kwocie ponad 1 100zł wraz z ustawowymi odsetkami oraz zwrot kosztów postępowania.

TYM SAMYM ZARZĄD NIE MIAŁ PODSTAW PRAWNYCH DO POBIERANIA WYGÓROWANYCH OPŁAT ZA CENTRALNE OGRZEWANIE

W wyniku prawomocnego wyroku, otwiera się dla wszystkich mieszkańców nowa furtka do dochodzenia swoich roszczeń. Na podstawie niniejszego rozstrzygnięcia można będzie domagać się od zarządu KSM Na Skarpie zwrotu niesłusznie pobranych kwot za dostawę ciepła za lata 2005-2013. W wielu przypadkach mogą one dochodzić nawet do paru tysięcy złotych, więc jest o co walczyć. Tym bardziej, że obecnie mając korzystne rozstrzygnięcie sądowe w tym zakresie Zarząd winien zwrócić mieszkańcom to co bezpodstawnie pobrał. W przeciwnym razie w tym zagadnieniu każdy radca prawny bez cienia wątpliwości będzie chciał poprowadzić taką sprawę, która powinna już być tylko formalnością. Sam wyrok wystawia konkretne świadectwo Zarządowi oraz jego uczciwości.

Członkowie Grupy Skarpa konsekwentnie przez lata realizują założone plany mające na celu przede wszystkim doprowadzenie do transparentnego rozliczenia ponoszonych opłat. Zarządowi i najbardziej aktywnym „pupilkom zarządu-byłym członkom Rady Nadzorczej”  nie jest to na rękę. Wszelkimi sposobami próbują pozbyć się niewygodnych dla siebie 6-ciu obecnych członków Rady Nadzorczej (Barbarę Bielec, Joannę Korszańską, Artura Klonowskiego, Michała Lisika, Macieja Tkaczyka i Marcina Zalewskiego).

W tegorocznych Walnych Zgromadzeniach Zarząd obawiając się iż Rada Nadzorcza składająca się obecnie z 6 członków rozliczy go za bezpodstawne naliczanie wygórowanych opłat wniósł do porządku obrad dwa punkty zmierzające do pozbycia się członków Rady Nadzorczej: poprzez indywidualne ich odwołanie oraz poprzez zmianę Statutu zakończającego kadencję członkom Rady Nadzorczej.

Po dzisiejszym wyroku wiadomo jest, że to Zarząd przez lata nas okłamywał. Przyjdźmy na Walne Zgromadzenia i sprzeciwmy się bezprawnym zmianom Statutu i odwołaniu członków Rady Nadzorczej. Nie udzielajmy za to absolutorium członkom Zarządu –i poprzez uprawnienia jakie posiada Walne Zgromadzenie odwołajmy ich z Zarządu spółdzielni. Już raz to Państwo uczynili!!! Stanisław Górawski musiał odejść. Nastał okres aby powtórzyć to co udało się tak niedawno. W jedności mieszkańców a nie w poplecznikach Zarządu siła.

Zespół Grupy Skarpa”

****************************************

Komentarz:

Jolka pisze:

No i pięknie. Młyny sprawiedliwości mielą powoli ale jednak. Cierpliwością i pracą ludzie się bogacą! Oni przez wiele lat bogacili się nie pracą ale łamaniem prawa teraz kolej na nas SPÓŁDZIELCÓW – sprawiedliwości stało się się zadość! BRAWO GRUPA SKARPA! Pewnie niewielu wierzyło, że Macie i Mieliście rację. Nareszcie!!!!!! Ciekawe co na to ten bezwolny w rękach radczyni Zarząd. A tak jej ufali…………………..

************************************************