AGORA członków polskich SM ( i nie tylko)

WiadomościCategory Archives

R.I.P

ODSZEDŁ DO DOMU OJCA

Napisał do nas były szef.

Napisał do nas były szef. Publikujemy to wystąpienie bo zarzuca nam uchybienia  w zachowaniu zasady rzetelności dziennikarskiej:

Wystąpienie prezesa A. Domagalskiego

Mimo tego, że jak słusznie Pan podnosi Panie Prezesie, nigdy nie mieliśmy okazji ze sobą rozmawiać, zawsze uważałam, że w środowisku elit spółdzielczych jest Pan  jedną z nielicznych osób, w których tlą się odruchy sumienia. 

Odbiorcy adresowanych do nich publicznie przekazów nie muszą w bezpośredniej rozmowie oceniać postaw liderów ruchu spółdzielczego. Wystarczy, że uważnie posłuchają co mają im do powiedzenia za pośrednictwem środków masowego przekazu w publikacjach zrealizowanych zarówno przez sprzyjających jak i niesprzyjających im dziennikarzy. W Pana wystąpieniach publicznych zwykle nie było buty, arogancji i krętactwa, z którymi to demonstracjami mamy do czynienia na co dzień, chociaż zdarzyło się Panu bardzo poważne wizerunkowe potknięcie. Często natomiast słyszalne były tony troski i pokory.

Jedna  jaskółka wszak wiosny nie czyni. Spółdzielczość to struktura  oparta o zasady demokracji, w której decydującą wagę ma  głos większości. I tu pojawia się problem bo spółdzielnie zdominowane zostały niestety przez pochodzących z nietrafionych wyborów i na dodatek nietykalnych przedstawicieli, dla których prywatny sukces finansowy jest priorytetem istotniejszym od sukcesu ideowego korporacji, która daje im zatrudnienie.

Życzymy Panu rehabilitującego  wewnętrzny spokój wypoczynku  bo rozumiemy, że  praca w środowisku sparaliżowanym przez psychozę  bezkrytycznego konsumpcjonizmu jest wypalająca.

Spółdzielnie KOMPRADORSKIE

Z  ZAPRZYJAŹNIONEJ STRONY : http://osiedlezaciszewaw.pl/

Smutna konstatacja

Po obejrzeniu ostatniego programu STUDIO POLSKA nasunęła mi się bardzo smutna refleksja, albowiem Polacy zamiast korzystać z owoców pracy całego swojego życia, jeździć na wakacje, zwiedzać, chodzić do opery, teatru i kina oraz spędzać niespiesznie czas w ulubionych kawiarniach wysiadują długie godziny na korytarzach sądowych.

 

 

Maria Pawelec toczy 18-letnie batalie sądowe w sprawie kredytu, który nie został zaciągnięty na wybudowanie jej budynku, spółdzielcy ze ŚSM, śpią na posadzkach by bronić swojej własności, czy też muszą szukać ratunku przed syndykiem, który podnosi im „czynsz” o ponad 100%.

Barbara Bogucka i Hanna Nowakowska od lat walczą by ich własność była na uregulowanym gruncie, a ich zarząd „dochowuje wszelkiej staranności” by do tego nie dopuścić wymyślając nawet nieistniejące roszczenia z dekretu Bieruta.

Janusz Okurowski od 10 lat tuła się po sądach; został napadnięty i pobity ponieważ broni praw spółdzielców.

Marcin Świderski słusznie zwrócił uwagę, że przyczyną patologi w spółdzielniach mieszkaniowych jest m.in. niekompetentne rady nadzorcze i spółdzielnie molochy, które są niesterowalne oraz niemożliwe do kontroli i nadzoru.

Dlaczego jest tyle zła w spółdzielniach mieszkaniowych? Dlaczego wydarzyło się tyle krzywd ludzkich? Przyczyn jest wiele, większość z nich jest już dobrze zdefiniowana.

Oprócz bezpośrednich czynników mających wpływ na rozwój patologi, chciałbym zwrócić na ogólną przyczynę takiego stanu rzeczy. W tym celu należy cofnąć się do roku 1989, kiedy to w wyniku transformacji wprowadzono zamiast kapitalizmu „z ludzką twarzą”  kapitalizm kompradorski. 

Kapitalizm kompradorski to nic innego jak kapitalizm kolesiów, a to oznacza, że przynależność do sitwy umożliwia nam osiągnięcie prominentnej pozycji. Ci, którzy do klanu nie należą są wyrzucani poza główny nurt tj. na margines życia gospodarczego. Główny nurt zastrzeżony jest dla koterii, w przeciwnym razie przywilej dla sitwy utraciłby sens ekonomiczny.

Polskie spółdzielnie mieszkaniowe są obecnie spółdzielniami kompradorskimi, w których sitwy przejęły w całkowity sposób zarządzanie majątkiem spółdzielczym i kontrolą członków. Członkowie zostali wypchnięci na margines, stąd też ich potoczna nazwa „szeregowi członkowie”. Zniechęceni, sfrustrowani niemożnością przeprowadzenia jakichkolwiek zmian, stąd też ich absencja na walnych zgromadzeniach.  W spółdzielniach mieszkaniowych jak w soczewce odbija się dysfunkcja Państwa Polskiego.

Czy jest nadzieja na zmianę?

Do tej pory prezesi i ich „kolesie” czuli się bezkarnie i dlatego taka bezczelność w wyprowadzaniu spółdzielczych pieniędzy. Proces sądowy dotyczący zorganizowanej grupie przestępczej na czele z Krystyną R i Marcinem M pokaże kondycję Państwa Polskiego.

https://vod.tvp.pl/video/studio-polska,07042018,36434866

Problematyka spółdzielcza od 56 minuty.

Czarek Meszyński”

Wielkanocne życzenia

Wesołych Świąt Wielkanocnych,

pokoju ducha, wiary w Boga i w Ludzi.

Umiejętności dostrzegania piękna tego świata i oczywiście wiary w Siebie i swoje możliwości.

Życzą admini witryny

Który zostanie osadzony?

Niechlubny bohater naszych publikacji, wzięty adwokat ze stolicy i perfidny konsultant spółdzielczego zarządu, który zostawił w skarpetkach Śródmiejską Spółdzielnię Mieszkaniową w Warszawie:

http://srodmiejska.waw.pl/

Marcin M.

dwoi się i troi, żeby za komentowanie jego „kryształowych” pobudek w praktyce zawodowej osadzić w zakładzie penitencjarnym administratora niniejszej witryny. Pan mecenas na spółdzielczych rubieżach wprawił się w obsłudze sądowego postępowania o zabezpieczenie. Trudno się dziwić, że spółdzielnia zbankrutowała skoro  szefowa zarządu zapłaciła mu za przesadnie kosztowną obsługę prawną takiej  procedury 676,5 tyś zł:

https://www.pb.pl/znany-adwokat-podejrzany-842251

Nie trzeba być geniuszem, żeby z tej okoliczności wyprowadzić wniosek, że takich kokosowych transakcji było pewnie więcej.

Brak umiaru w wycenie kosztu usługi jest naruszeniem zasady nakładającej na prowadzącego działalność gospodarczą  obowiązek zachowania należytej staranności w wykonaniu świadczenia. Zasadę tą konstytuuje art. 355 KC.

Batalię  przeciwko naszej witrynie Marcin M. też zaczął od postępowania o zabezpieczenie swoich dóbr osobistych w związku z dwoma publikacjami zamieszczonymi na jej łamach :

http://temidacontrasm.info/lapaj-zlodzieja-2/

http://temidacontrasm.info/kasta-nadzwyczajnych-ludzi/

W wyniku tej procedury sąd uwzględnił tylko żądanie  usunięcia zanonimizowanego wizerunku wnioskodawcy z treści publikacji oraz wystawił zakaz jego  rozpowszechniania w przyszłości. W pozostałej części żądania wnioskodawcy zostały oddalone. Decyzja sądu była warunkowa. Sąd wyznaczył wnioskodawcy 14-dniowy termin na wszczęcie postępowania o naruszenie dóbr osobistych – pod rygorem upadku zabezpieczenia. Pozew wpłyną  w dniu 22 stycznia 2018r

Postanowienie o zabezpieczeniu wydane przez SO w Rzeszowie w dniu 29 grudnia 2017r, sygn.  akt  I Co 187/17:

Postanowienie o zabezpieczeniu

Powyższa decyzja SO w Rzeszowie została doręczona administratorowi witryny w dniu 4 stycznia 2018r. W tym samym dniu z witryny zostały usunięte zanonimizowane fotografie mecenasa Marcina M.  a w ich miejsce wstawiony został komentarz: ” Tutaj była fotografia zanonimizowana mecenasa MM, którą postanowieniem sądu musieliśmy usunąć”.  W tym też dniu administrator witryny skierował do administratora wyszukiwarki GOGLE wniosek o usunięcie  spornego wizerunku z sieci.

W dniu 15 stycznia 2018r do Sądu Rejonowego w Dębicy wpłynął sporządzony w dniu 11 stycznia br wniosek zawieszonego w czynnościach adwokackich Marcina M. o wszczęcie egzekucji, czyli uruchomienie przez sąd przewidzianych prawem  środków przymusu, których celem jest wyegzekwowanie od dłużnika (administratora witryny) obowiązku wynikającego z postanowienia sygn.  akt I Co 187/17. Biznesmen Marcin M utrzymuje w tym wystąpieniu, że komentarze zamieszczone  w miejscu usuniętych fotografii są działaniem wbrew obowiązkowi nałożonemu przez sąd a także, że dłużnik lekceważy nakaz sądu bo w dniu sporządzenia wniosku jego zanonimizowane fotografie bujały w ogólnodostępnej sieci. W związku z powyższym wierzyciel (Marcin M.) domaga się aby sąd zamiast przewidzianej przez art. 1051 § 1 Kpc kary grzywny, której środki zasilają budżet Skarbu Państwa, nakazał dłużnikowi zapłatę na rzecz wierzyciela kwoty 50 tyś zł (art. 10511 § 1 Kpc)  oraz aby zabezpieczył kwotę kolejnych 50 tyś zł na wypadek dalszego oporu dłużnika. Wierzyciel domaga się ponadto, żeby sąd ustalił obowiązek zapłaty przez dłużnika na rzecz wierzyciela kwoty 1000 zł za każdy dzień stwierdzonego naruszenia obowiązku a także, żeby obciążył dłużnika kosztami postępowania wg norm przypisanych.

Pierwsze spotkanie w tym starciu odbędzie się 10 kwietnia br.

Bardzo jesteśmy ciekawi, który z aktorów tego spektaklu zostanie w końcu osadzony, bo zgodnie z przepisem przywołanym przez wierzyciela sąd dysponuje następującym rozwiązaniem:

1053 § 1 Kpc

Wymierzając grzywnę, sąd orzeknie jednocześnie – na wypadek niezapłacenia – zamianę grzywny na areszt, licząc jeden dzień aresztu od pięćdziesięciu do tysiąca pięciuset złotych grzywny. Ogólny czas trwania aresztu nie może w tej samej sprawie przekroczyć 6 miesięcy.

W naszej ocenie:

Roszczenia wierzyciela są nieuzasadnione ponieważ tytuł egzekucyjny, na który się powołuje zobowiązał dłużnika do wykonania ściśle określonych czynności tj. usunięcia wizerunku z opaską na oczach z konkretnej witryny internetowej i zaniechania publikacji tego wizerunku w przyszłości. Gdyby sporny wizerunek został umieszczony w jakiejkolwiek nowej publikacji upowszechnionej przez dłużnika po dacie otrzymania postanowienia, czynność miałaby  bezsporne znamiona  działania wbrew obowiązkowi.

Publikacja spornych komentarzy w miejscu usuniętych fotografii kierowana była intencją przekazania użytkownikom witryny informacji określającej powody zmian w treści publikacji. Sąd nie opatrzył tytułu egzekucyjnego klauzulą tajności w związku z czym nie było powodów do utajniania przyczyn wprowadzonej korekty.

Gdyby nawet za uzasadnione przyjąć twierdzenie wierzyciela, że  sporne komentarze  stanowiły działanie sprzeczne z obowiązkiem to powodowane nimi ewentualne naruszenie jego dóbr osobistych (naruszenie nie zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem bo proces jeszcze się nie rozpoczął) następowało z przyczyn od dłużnika niezależnych przez krótki czas (do momentu usunięcia z sieci ostatniego wizerunku z opaską przez operatora wyszukiwarki Gogle). Zgodnie ze stanowiskiem operatora wyszukiwarki na usunięcie takiej publikacji z ogólnodostępnej sieci niezbędny jest czas ok 14 dni. Wizerunek pojawia się w sieci od nowa dopóki ostatnia osoba, która ma go w swoim komputerze nie połączy się z wyszukiwarką. Tylko w przypadku połączenia z wyszukiwarką przez komputer, który ma w swoich zasobach taki wizerunek, algorytm stosowany przez operatora jest w stanie go z tego komputera usunąć.   Wystąpienie o usunięcie z sieci wizerunku z opaską zostało skierowane do operatora wyszukiwarki  w dniu 4-go stycznia br. Dlatego zgłoszony przez wierzyciela wniosek z dnia 11-go stycznia br o wszczęcie egzekucji z datą wpływu przypadającą na dzień 15 stycznia br  należałoby  uznać za przedwczesny.

Jako potwierdzenie należytej staranność w wykonaniu postanowienia SO w Rzeszowie z dnia 29 grudnia 2017r, sygn. akt  I Co 187/17 ,   sąd rozstrzygający wniosek egzekucyjny winien rozważyć okoliczność, że   o usunięcie wizerunku wierzyciela opublikowanego na łamach administrowanej witryny, który w sieci ogólnodostępnej upowszechniał się mechanicznie, dłużnik wystąpił z  nieprzymuszonej woli, ponieważ ta czynność nie była przedmiotem nakazów nałożonych na niego przywołanym tytułem egzekucyjnym.  

HOMOSOVIETICUS w pełnej krasie.

SM “Hutnik” w Ostrowcu.

“Bohaterka” tylu naszych wpisów.

Ale czy to na pewno ona jest tą negatywną “bohaterką”, czy może raczej jej członkowie??

W zasadzie, to tytuł jaki sam się nasuwa, gdy dowiaduje się człowiek o tym co od już długiego czasu dzieje się w tej SM, to

“REANIMOWANIE I PUDROWANIE TRUPA”.

Oto suche fakty:

W połowie lat 90-tych XX w. establishment Ostrowca, Huty “Ostrowiec” i Zw. Zaw. WBREW PRZEPISOM PRAWA, sprzedał ok. 3 tys. mieszkań zakładowych huty, maluteńkiej, wręcz mikroskopijnej SM o nazwie “Hutnik” za PONAD 18 MLN ZŁ. Te pieniądze na spłatę miały pochodzić od członków SM mieszkających w tych blokach. I LUDZIE TE PIENIĄDZE WPŁACILI !! Jednak na konto huty wpłynęła tylko taka ich część, że na wiosnę 2017 roku, zadłużenie SM wobec huty z tego tytułu wynosiło 14.671.039,28 zł .

Reszta “się rozpłynęła”.

Od jesieni 2016r konta SM były zajęte przez komornika, windykującego dług SM wobec huty “Ostrowiec”. Podobno z tego tytułu “zgarnął” ponad 5 mln zł. Jednocześnie okazało się również, że zadłużenie członków SM wobec niej Z TYTUŁU NIEPŁACONYCH opłat mieszkaniowych wynosi ponad 9 mln. W październiku 2017r  został ustanowiony zarządca sądowy dla SM. Nie nam oceniać przyczynę, ale zaraz potem wystąpił on do sądu o otwarcie nowej formy naprawienia stanu finansowo-gospodarczego zagrożonego przedsiębiorstwa poprzez umożliwienie zadłużonemu przedsiębiorstwu uniknięcia upadłości w postępowaniu sanacyjnym. I takie postępowanie sanacyjne wobec SM “Hutnik” zostało decyzją sądu otwarte 3-go października 2017r. Założeniem tego postępowania jest to, że mieszkający w SM spłacą to zadłużenie, poprzez podniesienie im stawki płaconej na FE od 1,5 do 2,0 zł za m2. SM “Hutnik” NIE POSIADA BOWIEM NIC, CO MOGŁA BY SPRZEDAĆ – ANI DZIAŁEK, ANI LOKALI UŻYTKOWYCH CZY PAWILONÓW. Jest tylko “sypialnią”.

Już wyżej napisałem, że komornik z kont SM “ściągnął” 5 mln zł. WIĘC O TĄ KWOTĘ POWINIE SIĘ ZMNIEJSZYĆ DŁUG SM. Jest dokładnie ODWROTNIE – łączny dług SM wobec huty i dostawców mediów przekracza w chwili obecnej, jak podaje prezes zarządu tej SM, 18 mln. Świadczy to o tym, że ta SM GENERUJE OLBRZYMIE KOSZTY SWOJEGO ISTNIENIA. I trudno się temu dziwić – przecież de facto NIĄ DALEJ RZĄDZĄ TE SAME OSOBY, które doprowadziły do tego stanu rzeczy, LUB BARDZO BLISKIE IM OSOBY, lub osoby KTÓRE “sprzedawały” te mieszkania tej SM.

Jednym słowem –

W OSTROWCU PANUJE ZMOWA MILCZENIA W TYM TEMACIE, ZWIĄZANA Z OSOBAMI NA BARDZO WYSOKICH STANOWISKACH W TYM MIEŚCIE ( chyba nie tylko) i w SM.

Nie od rzeczy będzie wzmianka o tym, że I-szy prezes zarządu tej maleńkiej wtedy SM “Hutnik”, skazany prawomocnie przez sąd na karę bezwzględnego więzienia za udowodnione mu przekręty w 1-ej fazie istnienia tej SM i “zakupywania” od huty tych mieszkań, ANI JEDNEGO DNIA NIE SPĘDZIŁ W WIĘZIENIU. A wszyscy wiedzą gdzie jest i co robi. Co jest tego przyczyną nasuwa się samo.

Tyle “suche”fakty. A teraz o “otoczce” społecznej tej sprawy.

TO NIE JEST MAŁA SM. To jest kilka tysięcy członków i jeszcze więcej osób mieszkających w niej. I te osoby tak jakby w ogóle nie rozumiały w jakim są położeniu. One zachowują się tak, jakby nikt im nic nie mógł zrobić, choćby nawet nie płaciły opłat należnych SM. Rozmowa z nimi jest bardzo trudna, bo cały czas sprawiają wrażenie jakby wierzyły w to, że “przyjdzie I-szy sekretarz i zrobi porządek”. Dodatkowo, gdy próbuje się im uświadomić to ich położenie, aby móc im pomóc TO REAGUJĄ AGRESJĄ wobec takiej osoby. Najwięcej, bo ok. 200 osób udało się zebrać, na manifestacji, gdy groziło im, że ten dług SM wykupią “czyściciele kamienic i bloków”. TO BYŁ JEDEN JEDYNY RAZ. W innych przypadkach łączna liczba przychodzących na Walne, czy na zwoływane zebrania informacyjne wynosi łącznie ok. 100 osób. BIERNYCH I NASTROJONYCH tylko ROSZCZENIOWO osób. Co rozsądniejsi, gdy jest taka możliwość, wychodzą z SM tworząc WM. Polna 3 i 3A, zrobiły już to dawno, a ostatnio zrobiły to dwa kolejne bloki i w kwietniu i maja mają być dwa kolejne. Tym samym ten dług do spłacenia rozłoży się na mniejszą liczbę osób zobowiązanych do jego spłaty. Bloki i infrastruktura im towarzysząca ma już dawno “lata swojej świetności” za sobą i zaczyna się “sypać” (niektóre budynki są ponad stuletnie). Bloki wymagają termomodernizacji, a niektóre wręcz poważniejszych remontów (szczególnie dachów). Tymczasem w tym roku na całą SM “Hutnik” budżet remontowy wyniesie on ok. 400 tys. zł! Na tak dużą spółdzielnię, zarządzającą kilkudziesięcioma budynkami, to przysłowiowa kropla. Dla zobrazowania świadomości tych ludzi podam, że tymczasem “NAJWAŻNIEJSZYM” problemem dla nich są: Mikołajki dla dzieci, Dzień Seniora , czy rodzinne festyny w parku i to te tematy stanowią kanwę zebrań organizowanych dla zapoznania ich z stanem SM.

Dziwne jest dla mnie postępowanie władz Ostrowca, ponieważ potęgujące się zadłużenie SM “Hutnik” wobec spółek miejskich dostarczajacych media dla tej SM, przekraczające obecnie 5 mln zł, MOŻE W KRÓTKIM CZASIE DOPROWADZIĆ DO BANKRUCTWA TYCH SPÓŁEK!!

Mam poważne obawy (a w zasadzie pewność, że nie) czy ten program sanacyjny się powiedzie, a wtedy z uwagi na to, że w SM nie ma i nie będzie środków na ogłoszenie upadłości likwidacyjnej, pozostanie tylko WYKREŚLENIE SM Z LISTY PRZEDSIĘBIORSTW W KRS,  a wtedy całość majątku SM stanie się MIENIEM KOMUNALNYM.

**************************************************

Ten wpis ma zasadzie tylko jeden cel – UŚWIADOMIENIE CZŁONKOM SM JAK KOŃCZY SIĘ BRAK DBAŁOŚCI O WŁASNY MAJĄTEK !!

 

“Cicha” SUPERBOHATERKA !!

Lidia Brzezińska – SUPERBOHATERKA SM “Bródno”

“Superbohater lutego: Lidia Brzezińska

„Jaka tam ze mnie superbohaterka?”

Urodzona w małym domku z ogródkiem przy ul. Motyckiej na warszawskim Targówku. Pedagog i muzyk z wykształcenia. Skromna, waleczna i zdeterminowana. Zna ją każdy mieszkaniec naszej dzielnicy, którego dotknął problem podzielników. Poznajcie Lidię Brzezińską.

Gdy Pani Lidia usłyszała, że została wybrana przez naszą redakcję na Superbohatera lutego, była zakłopotana. „[…] Nie robię nic takiego, co zasługiwałoby na takie miano. Ja po prostu zaczęłam wykonywać jakąś pracę i uważam, że trzeba ją dokończyć” – stwierdza skromnie nasza bohaterka, i tym bardziej utwierdza nas w przekonaniu, że zasługuje na ten tytuł.

Dziś chcielibyśmy przybliżyć Wam jej postać oraz działalność, żebyście mieli świadomość, kto w imieniu wielu osób poświęca swój czas na poznanie treści uchwał SM Bródno, które są krzywdzące i nieuczciwe dla korzystających z centralnego ogrzewania. Co więcej, praca Pani Lidii to nie tylko zrozumienie oraz właściwa analiza skomplikowanych urzędniczych pism, lecz również właściwa interpretacja, zgodna z logiką a także intencją ustawodawcy. Nasza Superbohaterka zbiera materiały dowodowe, udziela praktycznych rad osobom zainteresowanym sprawą podzielników, edukuje, spotyka się z prawnikami, współpracuje z rzeszą ludzi, którzy umożliwiają jej rzetelną pracę, staje przed sądem, by walczyć o sprawiedliwość.

Może zaskakujące będzie dla wielu z Was, że ta Pani, która tak sprawnie porusza się po meandrach postępowania Spółdzielni Mieszkaniowej Bródno w sprawie podzielników, ma wykształcenie muzyczne i pedagogiczne. W zawodzie nauczyciela pracowała kilkadziesiąt lat, zarówno w szkołach, jak i przedszkolach. Jednak jej wszechstronne zainteresowania sprawiły, że w roku 1990 poszła na kurs bioenergoterapii. Później uzyskała stopień mistrza bioenergoterapii w Mazowieckiej Izbie Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Warszawie. I choć pracuje w tym zawodzie do dziś, to jednak lwią część czasu poświęca na rozwiązanie problemów z podzielnikami. Ponieważ jest osobą bardzo aktywną i podejmuje się wielu przedsięwzięć, jesteśmy bardzo wdzięczni, że mimo wszystkich obowiązków, zgodziła się odpowiedzieć nam na kilka pytań.

Pani Lidia e1520186985114 225x300 - Superbohater lutego: Lidia Brzezińska „Jaka tam ze mnie superbohaterka?” - rachunki, podzielniki, Lidia Brzezińska, inicjatywa, centralne ogrzewanie
            Pani Lidia Brzezińska 

Powróćmy do początków. Jak rozpoczęła się Pani historia związana z problemem centralnego ogrzewania?

Mąż regularnie opłacał rachunki. Kiedy w 2006 r. dostaliśmy 5 gr. niedopłaty, śmialiśmy się, że pójdzie do spółdzielni i te 5 gr. im wpłaci. Nie zauważył, że do tej pory dostawaliśmy zwroty ok. 600 zł. Od tej pory rozliczenia oscylowały ok. „0”. Kilka groszy w tę, kilkanaście w tamtą. Dopiero w 2014 r., kiedy przyszło pierwsze rozliczenie z firmy Techem z niedopłatą 1468,14 zł i wyliczeniem za cały sezon 4107,66 zł złapałam się za głowę. Poszliśmy z mężem do administracji a tam tłum zrozpaczonych ludzi. Niektórzy, tak jak mój mąż, o kulach, starzy, chorzy. Każdy z rozliczeniem zawierającym tysięczne niedopłaty. Nie mogłam patrzeć na łzy tych ludzi. Powiedziałam im, że samotnie nikt nic nie wywalczy. Musimy się zjednoczyć. Poszłam do domu po listy z gotowymi rubrykami (miałam wcześniej przygotowane do innych celów, zostały mi w komputerze) i kazałam się ludziom wpisywać. Jednocześnie rozdawałam na prawo i lewo swój numer telefonu. Zorganizowaliśmy naprędce coś w postaci komitetu społecznego i zaczęliśmy działać. Poszliśmy na zebranie w zarządzie spółdzielni, gdzie zapowiedziałam, że jeżeli to jest jakieś błędne wyliczenie, to ja ten błąd znajdę. I tak do dziś znajduję kolejne błędy popełniane specjalnie, aby wyciągnąć od ludzi jak najwięcej pieniędzy.

Chodziłam jeszcze na wiele innych zebrań i spotkań, najpierw spotkanie u p. prezes Barbary Estkowskiej, która potem scedowała to na dwóch innych panów, był jeszcze wicedyrektor osiedla „Kondratowicza” Wiesław Krych, Rada Osiedla, Komisja Techniczna. Skończyło się na tym, że zaproponowano mi założenie liczników w bloku z podzielnikami. Kompletny nonsens. Zrozumiałam, że ci ludzie kompletnie nie znają się na temacie, więc nie ma sensu z nimi rozmawiać. 

W międzyczasie zaczęło się do mnie zgłaszać coraz więcej ludzi, niektórzy proponowali pomoc. Znalazł się pan, który oddał nam do dyspozycji swoją drukarnię, inni zaproponowali roznoszenie ulotek. 4 lutego 2015 r. zwołaliśmy zebranie w dolnej sali kościoła przy ul. Echa Leśne. Przyszło ok. 500 osób. Porobili dodatkowe listy z zapisami. Ustalono, że podajemy sprawę do sądu. Ludzie zaproponowali udział w kosztach sądowych. Ale były też takie zdania:  „ Czego ona gada i gada, kiedy wreszcie zacznie wypłacać pieniądze?”

W lipcu 2015 r. ja i jeszcze dwie osoby z naszego Komitetu, jako przedstawiciele wszystkich pokrzywdzonych, pozwaliśmy spółdzielnię do sądu –  sprawa o unieważnienie regulaminu z 2015 r. dot. centralnego ogrzewania i ciepłej wody. Potem doszedł jeszcze pozew o unieważnienie regulaminów z 2007 i 2009 r. Aby ludzie mogli otrzymać zwroty nadpłat za ostatnie 10 lat, musieliśmy zaskarżyć również tamte regulaminy.

W międzyczasie pisałam ludziom pozwy do sądu rejonowego wg wzoru danego mi przez adwokata. Pozwy dotyczyły zwrotu nienależnie pobranych opłat. Szkoda, że część tych ludzi zrezygnowała z powodu konieczności wniesienia opłat sądowych.

Skąd pomysł by ludzie partycypowali w kosztach sądowych?

Taki pomysł padł na zebraniu w kościele. Ludzie sami zaoferowali współudział w finansowaniu kosztów sądowych i adwokackich. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że pojedynczych ludzi nie stać na takie wydatki, a jak zrobimy zrzutkę, to sprawę wygramy. Oczywiście, po zakończeniu sprawy, zrobię zebranie wszystkich partycypujących w w/w kosztach i się z nimi rozliczę. Traktuję te pieniądze jako pożyczkę na czas trwania obu spraw zbiorowych.

Co jest najtrudniejsze w trwającym procesie? 

Najtrudniejsze jest wielomiesięczne oczekiwanie na każdy ruch sądu. A także czytanie wypocin pełnomocników SM Bródno, którzy piszą takie bzdury, że włos się jeży na głowie, a nóż sam w kieszeni otwiera. A składają ogromną ilość „papierzysków”, zarówno potrzebnych, jak i zbędnych. W ferworze zasypywania sądów papierami nawet nie zauważają, że wiele z nich nadaje się na dowody dla naszej strony – co ja odkrywam i skrzętnie wykorzystuję. I tak sobie myślę, że może ten czas działa również na naszą korzyść.

Skąd czerpie Pani siłę i determinację do walki z SM Bródno?

Dla osoby o wysokich zarobkach zapłacenie zawyżonego rachunku to pestka. Dla emerytów z emeryturami, pamiętającymi czasy komunizmu, to tragedia. Walczyłam o swoje pieniądze, a przy okazji o pieniądze tych wszystkich pokrzywdzonych, którzy się do mnie zgłaszali. A już szczytem wszystkiego były słowa prezesa Szczurowskiego, który w kuluarach Walnego na wzmiankę o pozwie o c.o. zareagował słowami: „ A tak, wiem. Jest taka jedna wariatka. Ale ona nic nam nie zrobi, jest na nas za słaba”. Gdy to usłyszałam, to jakby grom we mnie strzelił. ,,Czekaj no – pomyślałam – […], już ja ci pokażę wariatkę, już ja ci pokażę, jaka słaba”. Jakaś zapadka we mnie się zaklinowała i tak już trzyma do tej pory.

Czy miewa Pani momenty zwątpienia w kontekście trwających procesów, ciągnących się spraw?

Nie mam żadnych zwątpień. Zapadka nie puszcza. Mam 300% pewności,  a nawet więcej, że wygramy! Kiedy potrzebuję pomocy, to zwracam się do „Góry” – „Panie Boże, potrzebna mi Twoja pomoc, przecież ja działam w imieniu osób pokrzywdzonych.” I ta pomoc przychodzi. Często już po kilku minutach. Realna albo w postaci „błysku myśli”.

Problem podzielników to problem całej Warszawy. Czy zgłaszają się do Pani ludzie z innych miast?

Problem podzielników obejmuje całą Polskę. Wszędzie występują te same nieprawidłowości przy zastosowaniu tej formy rozliczania ciepła. Mój nr telefonu rozszedł się wszędzie. Obecnie jestem traktowana jako biuro porad dla ludzi z całej Polski. A nawet miałam telefon z Niemiec. Na Facebooku utrzymuję stały kontakt z panią, która mi przysyła mnóstwo dokumentów dotyczących sprawy. To same „perełki”, które nadają się do natychmiastowego użycia.

Jakie widzi Pani rozwiązanie sprawy podzielników?

Uważam, że ludzie nauczyli się już oszczędnie gospodarować ciepłem. Ponadto ich organizmy przestawiły się na obniżone temperatury. Dlatego uważam, że czas zrezygnować z systemów podzielnikowych, ponieważ nie zapewniają one prawidłowego wyliczania poboru ciepła, są fikcją, za to służą wzbogacaniu się firm rozliczeniowych o całkiem pokaźne sumy – z samego Bródna ok. 1 miliona roczne.

I to wszystko z naszych kieszeni. Rozliczanie wg średniej z m² jest najlepszym rozwiązaniem. Jest jasne i przejrzyste, nawet emeryt z początkami sklerozy będzie mógł je swobodnie przeliczyć i sprawdzić czy rozliczenie się zgadza. Ponadto każdy będzie mógł wreszcie utrzymywać komfort cieplny w mieszkaniu, odpowiednio dopasowany do swoich upodobań. I to wszystko w ramach ustalonego z m² dostatecznego limitu. Każdemu wg potrzeb. Tu chodzi o wolność wyboru, a nie preferowanie nakazów i zakazów.

A tym, którzy się będą upierać przy podzielnikach, bo mają duże zwroty, można te gadżety zostawić. Kiedy inni przestaną za nich płacić to skończy się im to swoiste eldorado i sami z podzielników zrezygnują.

Ma Pani misję edukowania sąsiadów? Dostarczania im wiedzy na temat przysługujących im praw?

Misja? Może coś w tym jest. Jak już pisałam, zapadka się zaklinowała i idę do przodu. Po drodze wyjaśniam wszystko tym, co chcą słuchać, odpowiadam na ciągłe telefony i wyjaśniam, wyjaśniam …….i tak w kółko. Teraz przerzuciłam się na „Mieszkańca Targówka” i stronę „Podzielniki Won” na Facebooku. I chyba gdzieś tam jeszcze. Już przestaję wszystko ogarniać. Ostatecznie babcia jestem.

Kto wspiera Panią w trakcie podejmowanych działań?

Lubię pracować samotnie, w spokoju i ciszy. Wtedy są najlepsze efekty. Kiedy potrzebuję pomocy, to dzwonię do określonej osoby i pomoc mam albo natychmiast albo się umawiamy np. na dzień następny. [Dla dobra przebiegu sprawy podzielników nie zdradzimy listy osób, które są zaangażowane z działania Pani Lidii, ale wierzcie nam, że jest ona baaardzo długa].

[…] A najwięcej mi pomaga mój mąż. Rano wychodzi z domu, żeby mi nie przeszkadzać. Robi zakupy, a po przyjeździe robi obiad i informuje, że już mogę nakładać na talerze. Stara się wykonywać wszelkie prace domowe wraz z odkurzaniem. Prać nie pozwalam!

Nad czym pracuje Pani w tym momencie?  

[…] Wieczorem umówiona jestem z adwokatem. Zawiozę mu następne pismo wraz z załącznikami. On to pismo poprawi, żebym jakiejś gafy nie popełniła, da mi pismo przewodnie, omówimy wszystko, o czym ja wiem, a on nie rozumie (system podzielnikowy –niuanse). Jutro pójdę na pocztę i wyślę część pism do interwenienta ubocznego i radców prawnych spółdzielni, a resztę zawiozę do sądu.

Na jakim etapie jest teraz sprawa przeciwko SM Bródno? Jakie scenariusze Pani przewiduje w kontekście problemów z centralnym ogrzewaniem?

Czekamy aż biegły przyśle uzupełnienie opinii, potem zaczekamy na wyznaczenie rozprawy i albo sędzia wyda wyrok albo wyznaczy następny termin za jakiś czas. Po wyroku prawdopodobnie spółdzielnia się odwoła do sądu apelacyjnego i znów będziemy czekać… Jak widać wszystko polega na CZEKANIU. A to jest takie wk…e. Ale o to spółdzielni chodzi. Oni grają na czas.

Czy rozmawiając z ludźmi, którzy zdecydowali się na podjęcie działań przeciwko SM Bródno, czuje Pani, że działa w dobrej sprawie?

Ja i czuję i wiem, że działam w dobrej sprawie. A ludzie mnie wspierają i to dodaje mi sił do dalszego działania.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy samych sukcesów.

Jolanta Karczmarczyk”

Źródło:http://mieszkaniectargowka.pl/index.php/2018/03/05/superbohater-lutego-lidia-brzezinska-ze-superbohaterka/ 

 

FAŁSZYWA “inwestycja” !!

KOGO chce “skroić” SM “Bródno”?

SM “Bródno” chce budować bloki na nieruchomości nie należącej do niej i co do której nie ma też ustanowionego prawa użytkowania wieczystego !!

Spółdzielnia Mieszkaniowa Bródno prezentuje na swojej stronie internetowej inwestycję o jakże oryginalnej nazwie – Centrum Bródno. Pomysł stworzenia bloków mieszkalnych przy ul. Kondratowicza 27, vis a vis Parku Bródnowskiego, sięga ubiegłego roku. Wówczas mieszkańcy oprotestowali pierwsze kroki spółdzielni, czyli wycinkę drzew pod miejsca parkingowe przy Kondratowicza i Rohatyńskiej. Czy ponowne podejście SM Bródno do inwestycji tym razem się uda?

Ubiegły rok nie był przychylny dla pomysłu Spółdzielni Mieszkaniowej Bródno. Urzędnicy nie wydali pozwolenia na budowę nowych bloków przy Kondratowicza 27. To jednak nie zniechęciło spółdzielni, która naniosła na projekt poprawki i ponownie złożyła wniosek o budowę.

Centrum Bródno

Nowy projekt, który widnieje na stronie SM Bródno zakłada stworzenie dwóch, a nie jak było wcześniej 3, bloków. W wysokokondygnacyjnych budynkach zaplanowano 69 mieszkań zamiast 81. Parter przeznaczony został na 10 lokali usługowych. Ponadto inwestycja wyposażona będzie w plac zabaw i obowiązkowe dla właścicieli mieszkań miejsca parkingowe.

SM Bródno

Aktualnie SM Bródno czeka na wydanie pozwolenia na budowę, jednak jego otrzymanie wydaje się mało prawdopodobne z bardzo prostej przyczyny. Spółdzielnia Mieszkaniowa Bródno nie ma podpisanej umowy wieczystego użytkowania tego terenu, co więcej umowa, na którą SM Bródno powołuje się, została podpisana przez osoby nieuprawnione, nie posiadające umocowania w KRS spółdzielni.

Fałszywe oświadczenie i brak pełnomocnictwa

Wszystko rozegrało się w roku 1997, gdy przedstawiciele SM Bródno – Monika Gołębiowska i Leszek Jaremkiewicz podpisali umowę z przedstawicielką Gminy Warszawa Targówek – Marią Szewczyk, nieposiadającą pełnomocnictwa do decydowania o czymkolwiek. Co więcej, okazało się i zostało udokumentowane sądownie, rzekomi przedstawiciele SM Bródno w rzeczywistości nimi nie byli. W efekcie mienie i majątek znacznej wartości stanowiące własność publiczną miasta stołecznego Warszawa przekazane zostało bezprawnie.

Czy ten rok okaże się przychylniejszy dla pomysłów SM Bródno?

Jolanta Karczmarczyk”

Źródło: http://mieszkaniectargowka.pl/index.php/2018/02/26/centrum-brodno/

Nabici w butelkę.

Z zaprzyjaźnionej strony: http://osiedlezaciszewaw.pl/

Nabici w butelkę

Nabici w butelkę, zrobieni w konia, wystawieni do wiatru, zrobieni w balona, wystrychnięci na dudka, zrobieni w bambuko”
– tymi określeniami można opisać sytuację tych NIESZCZĘŚNIKÓW, którzy posiadają spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu na nieuregulowanym gruncie.Tylko w samej Warszawie jest ich podobno 300 tys. Sytuacja stała się dramatyczna po wejściu w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz innych ustaw.

Ponieważ od 2007 r. spółdzielnie nie mogą ustanawiać spółdzielczego własnościowego prawo do lokalu ustawodawca pominął ekspektatywę takiego prawa. Tę lukę w prawie wykorzystali „sprytni” prezesi i zaczęli wykreślać spółdzielców z rejestru członków.

Do takiego stanu rzeczy przyczyniła się uchwała Sądu Najwyższego w składzie 7 sędziów z dnia 24 maja 2013 r. (sygn. akt III CZP 104/12). Mówi ona, że w przypadku ustanowienia własnościowego prawa do lokalu w budynku położonego na gruncie, do którego spółdzielni nie przysługuje własność albo użytkowanie wieczyste, istniejące własnościowe spółdzielcze prawo do lokalu, w rozumieniu prawnym stanowi tylko ekspektatywę tego prawa – oczekiwanie prawne. 

W roku 2013 Sąd Najwyższy ustanowił – uchwała 7 sędziów SN jest zasadą prawną – nowe prawo spółdzielcze do lokalu nieprzewidziane w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych przed nowelizacją 9/9/2017 r. w postaci:

  • ekspektatywy spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu,

                         które obok:

  • spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu,
  • spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu,

staje się na naszych oczach nowym prawem do lokalu w formie oczekiwania prawnego, czyli zdarzenia przyszłego – niepewnego. 

Innymi słowy, jeżeli dostałeś przydział na spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu w budynku postawionym na nieuregulowanym gruncie, to prawo do „powietrza w mieszkaniu” przekształca się w oczekiwanie prawne do „powietrza w tym lokalu” – czyli mówiąc krótko jesteś na lodzie!

Co to oznacza w praktyce? Zgodnie z literą prawa osoby, które kiedyś nabyły spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu w budynku posadowionym na nieuregulowanym gruncie:

  • tracą członkostwo w spółdzielni,
  • uzyskany przydział na lokal nie posiada żadnej mocy prawnej, ponieważ w dacie ustanowienia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu spółdzielni nie przysługiwała własność, ani prawo użytkowania wieczystego do gruntu, na którym znajduje się budynek.

Jeżeli nie nastąpi zmiana prawa w tym zakresie i nie będzie ustawowej regulacji stanu prawnego gruntów to sytuacja spółdzielców mieszkających w budynkach na nieuregulowanym gruncie może być dramatyczna. Zgodnie z zasadą rzymską wyrażoną w art. 48 k.c. czyj grunt tego i budynki”, mieszkania wybudowane z wkładów budowlanych wniesionych przez spółdzielców, czyli za ich własne pieniądze, mogą być przejęte przez właściciela ziemi.

I tu dochodzimy do kolejnej luki w prawie, a mianowicie  art. 17^18 ust. 1 u.s.m. nie odnosi się do zaistniałej sytuacji, kiedy to spółdzielnia za pieniądze spółdzielców wybudowała nie na swoim.

W tym wypadku brak jest ochrony prawnej.

  • I co się stanie, jak spółdzielnia przekaże lokale wraz z mieszkańcami właścicielowi gruntu?
  • Czy oczekiwanie prawne (ekspektatywa) przekształci się wyodrębnioną własność?
  • Czy można oczekiwać od właściciela nieruchomości altruizmu, że po ludzku potraktuje nabitych w butelkę mieszkańców, którzy powierzyli swoje oszczędności – nieraz całego życia – spółdzielni, która budowała nie na swoim?
  • A może właściciel zaproponuje umowę najmu byłym spółdzielcom z nieregulowanym czynszem np. 50 zł/1 m2?
  • Czy nabici w butelkę przez spółdzielnie mieszkaniowe nie zwiększą populację bezdomnych w Polsce?

Te oraz inne pytania można mnożyć w nieskończoność, a na dzień dzisiejszy odpowiedzi brak.”

Czarek Meszyński

“ELYTY” LOBBY SPÓŁDZIELCZEGO

W naszej polskiej REALNEJ rzeczywistości istnieje NIEFORMALNA “Grupa Trzymająca Władzę”, zwana potocznie “lobby spółdzielcze”.

To bardzo ciekawa grupa, w której najbardziej reprezentatywne stanowiska, zajmują ludzie o bardzo NIECIEKAWEJ przeszłości. Ta ich przeszłość uprawnia wręcz do zadania pytania:

KTO FAKTYCZNIE  ich promuje i pozwala utrzymywać się przy tej władzy?

Tu pisaliśmy o dwóch z tej grupy:

Capo di tutti capi!

TW – “włatcy” SPÓŁDZIELCZOŚCI !!

Obecnie prezentujemy z strony http://osiedlezaciszewaw.pl/, kolejnego “włatcę” tej kliki

– tym razem PLAGIATORA:

Trza jechać do Białegostoku

Okres transformacji zamiast uzdrowić sytuację w polskiej spółdzielczości pogłębił tylko jej dysfunkcję. Ikoną „chromej” spółdzielczości w Polsce stał się Jerzy Jankowski, który od lat 90. XX w. kieruje naczelnymi organami samorządu spółdzielczego. J. Jankowski był również posłem na Sejm przez trzy kolejne kadencje.

W roku 1998 J. Jankowski obronił pracę doktorską pod tytułem „Wpływ transformacji systemowo-ustrojowej na ekonomiczno-społeczne przekształcenia w spółdzielczości (ze szczególnym uwzględnieniem spółdzielczości mieszkaniowej).” Promotorem pracy doktorskiej był dr hab. Marian Brodziński na Akademi Ekonomicznej we Wrocławiu.

W roku 1999 prof. Zofia Chyra-Rolicz podniosła zarzut popełnienia plagiatu przez Jankowskiego.

„Poseł SLD Jerzy Jankowski w swoim doktoracie skopiował fragment pracy habilitacyjnej prof. Zofii Chyry-Rolicz z Akademii Podlaskiej w Siedlcach. Jednym z recenzentów pracy Jankowskiego był prof. Marian Noga, rektor Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, który w podręczniku „Makroekonomia” umieścił – nie powołując się na źródła – fragmenty tekstów swych współpracowników.”

https://www.wprost.pl/tygodnik/9811/Magister-z-plagiatu.html

„Zgorzelczanin, poseł na Sejm RP Jerzy Jankowski posługiwał się tytułem doktora nauk ekonomicznych do momentu, gdy w 1999 r. nie wyszło na jaw, że w swojej rozprawie doktorskiej przepisał słowo w słowo fragmenty dwóch prac naukowych prof. Zofii Chyry-Rolicz z Akademii Podlaskiej. Rada wydziału gospodarki narodowej odebrała Jankowskiemu tytuł.”

http://jeleniagora.naszemiasto.pl/archiwum/posel-bez-doktoratu,40407,art,t,id,tm.html

Po przeprowadzeniu postępowania specjalnie powołana komisja odebrała Jerzemu Jankowskiemu stopień doktora.

Jerzy Jankowski znowu został tylko magistrem i jak tu brylować na salonach – oto jest dylemat? 

„Tymczasem pomimo popełnienia plagiatu i toczących się w tej sprawie rozstrzygnięć poseł Jankowski ma się świetnie. Został ponownie wybrany do Krajowej Rady Spółdzielczości na stanowisko prezesa. Kolegom z partii również to nie przeszkadza.”

http://jeleniagora.naszemiasto.pl/archiwum/posel-bez-doktoratu,40407,art,t,id,tm.html

We Wrocławiu nie wyszło, Kraków odmówił ,no to trza jechać do Białegostoku po doktorat. 

Po raz drugi Jerzy Jankowski został doktorem w 2003 na Uniwersytecie w Białymstoku. Ponownie pojawiły się wątpliwości dotyczące rzetelności tej pracy, a w szczególności zarzut nieprzeprowadzenia opisanych badań.”

„Zdaniem prof. Chyry-Rolicz zaprezentowane tam badania są dziwnie zbieżne z tymi, które na zlecenie Krajowej Rady Spółdzielczej wykonał już nieżyjący dr Andrzej Maliszewski z Krakowa. W rozmowie z „Gazetą” pani profesor stwierdziła, że według jej ustaleń Jakowski tych badań w ogóle nie zrobił. Dlatego też o wszystkim zawiadomiła Centralną Komisję do spraw Stopni i Tytułów. Ta nakazała radzie wydziału ekonomicznego zająć się sprawą.”

http://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/1,35241,4775301.html#

„Sprawa doktoratu Jerzego Jankowskiego jest już w białostockiej prokuraturze. Przekazał ją tam dziekan wydziału ekonomicznego Robert Ciborowski

Są podejrzenia, że Jankowski nie przeprowadził badań na terenie krakowskich spółdzielni mieszkaniowych, na które powołuje się w swojej pracy doktorskiej. Przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego Krajowej Rady Spółdzielczej, w latach 1993-2001 poseł z ramienia SLD, pierwszy raz bronił pracy na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, ale rok później udowodniono mu plagiat i tytuł doktora odebrano. Jankowski nie poddał się jednak i w 2003 roku obronił na wydziale ekonomicznym Uniwersytetu w Białymstoku pracę pt. „Spółdzielczość mieszkaniowa a polityka państwa 1989 – 2000. W styczniu na wniosek prof. Zofii Chyry-Rolicz Centralna Komisja do spraw Stopni i Tytułów wznowiła postępowanie w sprawie tego doktoratu. Decyzję miała podjąć rada wydziału ekonomicznego. Jednak naukowcy byli w kropce, bo otrzymali mnóstwo dokumentów, które świadczyły za i przeciw winie doktora. Dziekan Robert Ciborowski uznał więc, że najlepiej będzie, jeśli sprawę rozstrzygnie prokuratura.

– My nie jesteśmy komisją śledczą – tłumaczył nam. Teraz zgłosił sprawę do białostockiej prokuratury.

– Obecnie trwają czynności sprawdzające. Musimy zweryfikować treść zawiadomienia. Mamy na to 30 dni. Potem prokuratura zdecyduje, czy wszcząć postępowanie – wyjaśnia Katarzyna Pietrzycka z Prokuratury Północ w Białymstoku.

Sprawa została zakwalifikowana jako podrobienie dokumentów. Jeśli zarzuty się potwierdzą, sąd może za to wymierzyć do pięciu lat więzienia. „

 „Ostatecznie śledztwo umorzyła. Poszło o interpretację prawną, z której wynikało, że dokumenty naukowe nie podlegają prawnej ochronie. Po odmowie śledczych, ostateczna decyzja spadła na radę wydziału. Ta po kilku miesiącach zbierania dokumentów w poniedziałek, w tajnym głosowaniu, zatwierdziła stopień doktora dla Jankowskiego w stosunku głosów 13:9.

Dziekan Ciborowski zdaje sobie sprawę, że to rozstrzygnięcie jest dość kontrowersyjne: – Decyzję podjęła cała rada, a ja nie mogę się tłumaczyć za każdą z osób. Poza tym sprawa była w prokuraturze i nic nie wykazano. Z czasem pojawiły się dokumenty, które oczyszczały pana Jankowskiego.

– Rada wydziału podjęła bardzo dziwną decyzję – ocenia prof. Chyra-Rolicz.

Wątpliwości pani profesor: * pominięto trzy negatywne i niezależne od siebie recenzje profesorów z SGH, Uniwersytetu Łódzkiego i Uniwersytetu w Białymstoku o doktoracie, * w 2004 r. Jankowski wraz z Marianem Brodzińskim wydał książkę „Mieszkalnictwo w gospodarce rynkowej”, która jest bardzo podobna do rozprawy doktorskiej pierwszego, * nie została wyjaśniona sprawa podobieństwa badań Jankowskiego i dr. Maliszewskiego.”

 ———————-
Jerzy Jankowski stał się symbolem polskiej wańki wstańki, a mianowicie raz mu dają, raz mu odbierają, po czym znowu mu dają ten „doktoracik”  z przewagą czterech „głosików” rady wydziału Uniwersytetu w Białymstoku – a swoją drogą to niezła reklama dla tej UCZELNI: po doktorat trza jechać do Białegostoku – WELCOME TO BIAŁYSTOK. 

Od ponad 30 lat na czele ruchu spółdzielczego w Polsce stoi „rabuś intelektualny”, który sprzeniewierzył się wartościom spółdzielczym m.in. uczciwości.

Jaki Pan taki kram – to staropolskie porzekadło, które w sposób znakomity oddaje patologię w spółdzielniach mieszkaniowych.    

Czarek Meszyński

*********************************

I CÓŻ TU MOŻNA JESZCZE DODAĆ DO TEGO???

Sąd Najwyższy do kasacji!

Sędzia okradł staruszkę, Sąd Najwyższy go uniewinnił. „Był roztargniony”

http://www.tvp.info/36087365/sedzia-okradl-staruszke-sad-najwyzszy-go-uniewinnil-byl-roztargniony

https://temidacontrasm.info/czterech-na-jednego/comment-page-1/#comment-9052

********************************

Sąd Najwyższy DOBITNIE pokazał i tej staruszce i nam wszystkim “miejsce w szeregu” !!

Pokazał DOBITNIE KIM JESTEŚMY DLA TEJ KASTY i czym jest dla niej sprawiedliwość !!

Wyrok SN pozostaje w JASKRAWEJ sprzeczności z orzeczeniem Sądu Apelacyjnego w Łodzi (I instancji), który stwierdził, że sędzia utracił na zawsze moralne prawo do oceniania tego rodzaju uczynków, jakich się sam dopuścił.

 

CZTERECH na JEDNEGO

Z zaprzyjaźnionej strony: http://osiedlezaciszewaw.pl/

CZTERECH na JEDNEGO

Gdy w roku 2014 przygotowałem Analizę Ekonomiczną – Prawną, w której przebadałem dokumenty Spółdzielni (SM „Osiedle Zacisze”) od roku 2007  do 2013 myślałem, że ta praca spotka się z życzliwością organów. Z mojej strony było to naiwne myślenie. Zarząd wraz z Radą Nadzorczą przystąpił do natychmiastowego ataku. Oto sekwencja zdarzeń:

  • 10/6/2014 r. godz. 8:49 wysyłam do członków Zarządu maila wraz z Analizą,
  • 11/6/2014 r. zostało zwołane wspólne posiedzenie Rady Nadzorczej i Zarządu, na którym wydano Oświadczenie podpisane przez 4 członków RN i 3 członków Zarządu. W Oświadczeniu tym czytamy m.in.: „Opracowanie (…) oparte jest na błędnych tezach, co w konsekwencji prowadzi do fałszywych wniosków.” Nie podano żadnych argumentów przemawiających za tym, że tezy są błędne, a wnioski fałszywe. Następnie postraszono mnie art. 212 k.k. (pomówienie) i art. 24 k.c. (naruszenie dóbr osobistych).
  • 17/6/2014 r. na Walnym Zgromadzeniu podczas mojego wystąpienia uporczywie przeszkadzano mi w przedstawianiu faktów, prowokowano i atakowano, a nawet próbowano mi odebrać  głos poprzez złożenie formalnego wniosku o przerwanie dyskusji.

W czym tkwi sedno problemu? Otóż Zarząd wykazał w sprawozdaniu finansowym gigantyczną stratę w wysokości 412 138,60 zł przy uzyskanym przychodzie w roku 2013 r. w wysokości 1 112 350,00 zł. Zgodnie z fundamentalną zasadą obowiązującą w spółdzielniach mieszkaniowych gospodarka jest bezwynikowa tzn. SM nie osiąga ani zysku, ani nie ponosi straty. Reguła ekonomiczna zawarta w art. 6 ust. 1 u.s.m. bilansuje zarówno nadwyżkę kosztów jak i przychodów każdego roku. Nie ma więc możliwości wystąpienia straty w podstawowej działalności spółdzielni jaką jest zarządzanie nieruchomościami.

Z analizy materiału źródłowego wynikało jednoznacznie, że przy wrastającej stracie zwiększały się jednocześnie środki pieniężne na kontach bankowych, co jest niezgodne z podstawowymi ekonomicznymi zasadami. Zarząd nie podjął w tym temacie żadnej merytorycznej dyskusji.

W konsekwencji tego doszło do procesów sądowych. W ciągu czterech lat toczyło się aż 10 spraw sądowych zarówno z mojego powództwa jak ze strony Spółdzielni.

  1. Pozew o uchylenie 4 uchwał WZ,  Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – sprawa przegrana w pierwszej i drugiej instancji, po uzasadnienie wyroku i będzie wniesiona kasacja; przegrana była konsekwencją nadmiernego zaufania do polskiego wymiaru sprawiedliwości.
  2. Sprzeciw od nakazu zapłaty, Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Północ – sprawa wygrana w pierwszej instancji, Spółdzielnia wniosła apelację.
  3. Pozew Spółdzielni o naruszenie dóbr osobistych, Sąd Okręgowy w Lublinie oraz Sąd Apelacyjny w Lublinie – sprawa wygrana.
  4. Pozew o uchylenie uchwały Rady Nadzorczej w sprawie wykluczenia mnie z członków Spółdzielni, Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – sprawa wygrana.
  5. Pozew o uchylenie uchwały WZ w sprawie podziału nadwyżki bilansowej za rok 2015 r., Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – sprawa wygrana.
  6. Oskarżenie Zarządu wniesione przez Prokuratora Rejonowego w Warszawie w sprawie nie wywiązywania się z ustawowego obowiązku przeprowadzania lustracji, Sąd Rejonowy – sprawa wygrana. 
  7. Oskarżenie prywatne członka Zarządu z art. 212 k.k. o pomówienie, Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej / Sąd Rejonowy Warszawa Praga Północ – sprawa wygrana,
  8. Wniosek o wykreślenie z Działu 2, Rubryka 1 – Organ uprawniony do reprezentacji podmiotu Jacka Lieberta, który został powołany przez nieistniejący organ w postaci Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze” do Zarządu; Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie XIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego – wniosek oddalony, sprawa czeka na skierowanie do Sądu Okręgowego dla Warszawy Pragi.
  9. Pozew o uchylenie uchwały WZ w sprawie zmian w statucie, Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – wniesiona apelacja.
  10. Pozew o uchylenie uchwały RN w sprawie zatwierdzenia planu gospodarczo-finansowego na rok 2016, Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – wniesiona apelacja.

Na 10 spraw sądowych 6 zostały przez ze mnie wygrane (sprawa o zapłatę została wygrana w pierwszej instancji), 2 są w apelacji, 1 czeka na wniesienie pozwu i 1 została przegrana, ale będzie wniesiona kasacja.

Zarząd Spółdzielni oraz poszczególni członkowie Zarządu wynajęli aż 4 prawników z 3 kancelarii prawnych przeciwko mnie.

Kancelaria Radcy Prawnego                                Kancelaria Radcy Prawnego

Radca Pr. Michał Sybilski                                         Radca Pr. Jarosław Ostrowski

 

Kancelaria ECh§W                                                                       Kancelaria ECh§W

Adw. Olgierd Pogorzelski                                                     Adw. dr Krzysztof Wąsowski       

Ile mogła kosztować ta batalia sądowa członków Spółdzielni?  Według moich szacunków łączny koszt brutto dotychczasowej obsługi prawnej 10 spraw sądowych wraz z kosztami podróży mógł wynieść nawet 70 tys. złotych. Są to tylko szacunki bo Zarząd Spółdzielni nie ujawnia łącznie poniesionych kosztów brutto z tytułu prowadzenia 10 procesów sądowych.

Czy jest to normalne zjawisko, że Zarząd zamiast skorzystać z fachowej wiedzy członka Spółdzielni toczy z nim prawdziwą wojnę sądową? Druga zasada Kodeksu dobrych praktyk spółdzielczych mówi o demokratycznej kontroli członkowskiej. W tej patologicznej Spółdzielni nie pasuje widocznie Zarządowi  jakakolwiek kontrola.

Ostatnie cztery lata mojego życia spędziłem na pisaniu pozwów, odpowiedzi na pozwy, stanowisk do opinii biegłych, apelacje oraz inne pisma procesowe. Na salach sądowych spędziłem kilkadziesiąt godzin. Przejechałem samochodem kilka tysięcy kilometrów. I to wszystko w pojedynkę, bez pełnomocnika. I co z tego mam? Nauczyłem się przepisów prawa, strategii prowadzenia procesów sądowych. Wszystkie ważniejsze procesy były monitorowane przez obserwatorów tj. członków warszawskich spółdzielni mieszkaniowych i nie tylko oraz nagrywane. W trakcie toczących się spraw sądowych zostały ujawnione ważne informacje dotyczące mojej spółdzielni. Wziąłem udział w pracach Parlamentu nad nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Zdobyłem uprawnienia lustratora i audytora.

Mam również satysfakcję, że jako ekonomista stanąłem do sporu sądowego ze znanymi warszawskimi kancelariami prawnymi jak równy z równym i na swoim koncie odniosłem na dzień dzisiejszy 6 ZWYCIĘSTW.

Czarek Meszyński

Sądowe egzorcyzmy!

Ustawowy obowiązek wykładania przez organy spółdzielni mieszkaniowych kart na stół budzi wśród zobowiązanych kolektywny opór.  Prezesi spółdzielczych zarządów gremialnie lekceważą przepisy służące zasadzie  klarownej i transparentnej polityki  w zarządzaniu spółdzielniami mieszkaniowymi. I trudno się dziwić, skoro sądy utrzymują ich w przekonaniu, że mogą bezkarnie lekceważyć obowiązki  ustalone im przez ustawodawcę. Wszak wyrok sądu to dziś akt prawny ważniejszy od ustawy. Może ją zneutralizować,  bo sędzia ma immunitet  chroniący go przed odpowiedzialnością karną za obrazę prawa  jego przewrotną interpretacją.

 W dniu 16 stycznia br. taki właśnie wyrok oddający “niedźwiedzią” przysługę członkom spółdzielni mieszkaniowych, którzy te spółdzielnie finansują,  zapadł w  Sądzie Okręgowym w Koszalinie.

SSO Bogdan Lewandowski rozgrzeszył prezesa KSM PRZYLESIE w Koszalinie Kazimierza Okińczyca uwalniając go od  uznanej przez Sąd Rejonowy  winy i związanej z nią kary grzywny w wysokości 3,5 tyś zł.

Wyrok SO_V_Ka_741_17

Uzasadnienie SO V_Ka_741_17

Przedmiotem sprawy była bardzo istotna dla spółdzielców  kwestia a mianowicie obowiązek udostępnienia  przez zarząd spółdzielni na stronie internetowej wskazanych  przez ustawę dokumentów. Obowiązek ten statuuje  Art. 81 ust 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych:

O dziwo sędzia nie podjął sugerowanego przez  suto opłacaną naszymi środkami obronę  prezesa spółdzielni, a gorliwie uznawanego  przez inne  sądy  twierdzenia, że użyty w przepisie termin „powinny być” nie oznacza, że „muszą być”, bo jak wynika z uzasadnienia wyroku wysoki sąd jest zwolennikiem zasady prymatu wykładni językowej nad innymi  racjami, a zgodnie ze słownikami języka polskiego termin „powinno” jest w podstawowym znaczeniu tłumaczony następująco:

 

Aby jednak uchronić ważne dokumenty  przed oczami członków, jak się wydaje, w celu pozbawienia ich źródła wiedzy pozwalającej na świadomą ocenę pracy spółdzielczych sztabów  trzeba było  coś wybałamucić.  Sędzia Lewandowski  konstatował więc – cytujemy :

„Z uwagi na fakt,  iż ustawodawca nie przewidział sankcji karnej za nieudostępnienie na stronie internetowej spółdzielni wyżej wymienionych dokumentów, Sąd Okręgowy podzielił zasadność  podniesionych przez obrońcę obwinionego zarzutów obrazy prawa materialnego”

 Chodzi o ten przepis:

o którym sędzia pisze – cytujemy:

„Mając na względzie zasady prymatu wykładni językowej oraz racjonalności ustawodawcy, należy stwierdzić, że celem wyżej wymienionego przepisu  była penalizacja tylko i wyłącznie zachowania polegającego na nieudostępnieniu członkowi spółdzielni odpisów oraz kopii dokumentów określonych w art. 81 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Nie przewidziano zaś sankcji karnej za  to, że nie udostępniono wskazanych wyżej  dokumentów na stronie internetowej”.

A my uważamy, że wysoki sąd tak usilnie usiłował  osłonić wykroczenie prezesa KSM PRZYLESIE  w Koszalinie, że stracił z tego powodu sprawność trzeźwego myślenia.  Art. 273 przewiduje sankcję karną (kara grzywny, której wysokość określa sąd)  za nieudostępnienie kopii dokumentów  wskazanych w art. 81. Art. 81 ma trzy ustępy. W ustępie 3 wyliczone są dokumenty, które  powinny zostać udostępnione na stronie internetowej.

A czym jest plik dokumentu spółdzielczego udostępnionego na stronie internetowej  spółdzielni? Oryginałem, czy elektroniczną kopią tego dokumentu?  Więc po co ustawodawca miał wyliczać, że chodzi mu zarówno o kopie w wersji papierowej jak i te wirtualne zamieszczone na stronie internetowej spółdzielni? Żeby wysoki sąd nie mógł manipulować prawem?

Mamy już wystarczająco dość przewrotnych orzeczeń sądowych w naszych sprawach, żeby bez wątpliwości pokusić się o twierdzenie, że konsekwencję ustawowych rozwiązań w spółdzielczych sprawach rozjeżdżają nieustanne  egzorcyzmy odprawiane przez mariaż spółdzielczych radców prawnych  z sądowymi orzecznikami nad każdym przepisem stabilizującym transparentność spółdzielni mieszkaniowych.  Ten tandem zaklina każdy służący spółdzielcom przepis, żeby odczynić ulokowanego w nim ducha praworządności. I to się nie zmieni jeśli spółdzielcy nie podejmą zdecydowanej batalii o napiętnowanie tych szarlatańskich praktyk. Jakiegokolwiek terminu nie użyje ustawodawca, przez działający w złej wierze sojusz przedstawicieli prawniczych korporacji przeprowadzony zostanie rytuał podważający przyzwoitą wolę parlamentu. Dlatego spółdzielcy bez wahania powinni wspierać rządowe próby odświeżenia zasad etyki zawodowej w środowisku tej korporacji  .

**********************************************************************

Kalendarium sprawy:

Zawiadomienie od policji z 28.09.2016:

Absolutne curiosum, bo one zostało wydane tylko w jednym celu: aby to Grupę z SM “Przylesie” skłonić do złożenia subsydiarnego aktu oskarżenia, no ba jakie jeszcze nowe informacje mogła ona uzyskać. Policja nie mogła sama podjąć takiej decyzji, tylko w porozumieniu z prokuratorem. Tym samym i policja i prokuratura ma „czyste rączki”, a dla Grupy z SM “Przylesie” ma to wymierne konsekwencje finansowe.

Postanowienie SR z 31.o1. 2017r SR w osobie SSR Sylwii Wróbel odmawiając wszczęcia postępowania, powołał się na to, że UoSM NIE PENALIZUJE wykroczenia polegającego na nie umieszczeniu określonych dokumentów na stronie internetowej SM.

Postanowienie SO w osobie SSO Sławomira Przykuckiego z 17.03.2017r

uchyla to w/w postanowienie, argumentując, ze właśnie taki czyn w sposób oczywisty jest spenalizowany w art. 27^3 UoSM

Postanowienie SR z dnia 28 marca 2017 roku:

SR w osobie SSR Piotr Boguszewski przyjął za podstawę swojego wyroku tezę, że udostępniania w na stronie internetowej dokumentów, zabroniły uchwały Walnego, które jako obowiązujące, bo nie zaskarżone, zobowiązywały zarząd do takiego nie udostępniania tych materiałów. W ogóle nie raczył pochylić się nad tym co jest zapisane w UoSM i CO MÓWI PRAWO O UCHWAŁACH SPRZECZNYCH Z NIM i odmawia skarżącym prawa do skargi.

Postanowienie SO z dnia 29.05. 2017r

SO w osobie SSO Marka Walentynowicza „rozprawia się” z dywagacjami SSR P. Boguszewskiego, zarzucając mu za chybioną w całości jego argumentację, jako opartą o uchwałę NIEISTNIEJĄCĄ, bo de facto nie podjętą przez Walne i uchyla to postanowienie

Wyrok SR z dnia 4 sierpnia 2017 roku:

SR w osobie SSR Katarzyna Orłowska – Mikołajczak, wziął sobie uwagi SO z powyższego postanowienia „do serca” i wydał wyrok zgodny z tymi uwagami. Osobiście też uważam, że jeżeli dana SM prowadzi stronę internetową, to słowo „powinna” zawarte w tym artykule UoSM oznacza „musi” i że art.27^3 penalizuje nie zastosowanie się do tego wymogu prawa.

Wyrok SO z 16 stycznia 2018 roku:

W tym wyroku SO w osobie SSO Bogdana Lewandowskiego CAŁKOWICIE ZAPRZECZYŁ temu co SO orzekł w postanowieniu SSO Marka Walentynowicza i SSO Sławomira Przykuckiego z 17.03.2016r. Zanegował także to co w swoim wyroku orzekła SSR Katarzyna Orłowska-Mikołajczak. Dokładnie odwrotnie zawyrokował.

Te same sądy i w każdym z nich zapadły po  TRZY różne wyroki w TEJ SAMEJ SPRAWIE. W SR dwa negatywne dla Grupy Skarpa i trzeci pozytywny, a w SO odwrotnie.

Popieramy reformę wymiaru sprawiedliwości!

Ziobro

28 stycznia 2018r. w Bielsku- Białej odbyło się spotkanie z wiceministrem  sprawiedliwości Michałem Wójcikiem. Tematem przewodnim niedzielnego spotkania była reforma polskiego wymiaru sprawiedliwości.   W spotkaniu wzięli udział nasi ludzie. Publikujemy głos Koleżanki, która uczestniczyła w spotkaniu:

Jestem tu aby w imieniu wielomilionowej społeczności spółdzielców mieszkaniowych  w naszym kraju wyrazić uznanie oraz pełne poparcie dla podjętej przez rząd reformy wymiaru sprawiedliwości. Prawidłowe funkcjonowanie organów powołanych do ścigania przestępstw i wymiaru sprawiedliwości ma przecież  kluczowe przełożenie na szacunek do litery prawa we wszystkich środowiskach gospodarczych kraju w tym i w spółdzielniach mieszkaniowych.  A o naszych doświadczeniach z sal sądowych i prokuratorskich gabinetów nie możemy powiedzieć, że są budujące.

Prawo przyznaje spółdzielcom pozorny dostęp do dokumentów spółdzielczych. W rzeczywistości musimy skarżyć decyzje o odmowie udostępnienia w szczególności tych dokumentów, które ilustrują koszty spółdzielni. Na salach sądowych  i w śledczych gabinetach nasza batalia o praworządność spółdzielni przeradza się nader często w wojnę z przedstawicielami organów powołanych do ochrony prawa o szacunek do litery prawa.  Taka wojna z góry  skazana jest na naszą  porażkę bo szeregowi spółdzielcy ze względu na koszty  bronią się zwykle sami a po przeciwnej stronie mają prawników spółdzielni opłacanych za swoje pieniądze i na dodatek powiązanych z wymiarem nieformalnymi układami.   W ten sposób nad budzącą nasze wątpliwości działalnością organów spółdzielni roztaczany i utrwalany jest parasol bezkarności. I w ten właśnie sposób profanowana jest zasada transparentności w zarządzaniu spółdzielniami mieszkaniowymi.

Ponieważ uważamy , że bez rzetelnej ochrony prawa,  samo prawo staje się  martwe, z pełną świadomością wagi problemu popieramy starania rządu o przywrócenie ładu w strukturach powołanych do ochrony praworządności państwa.

Przy tej okazji chcielibyśmy zapytać czy Pan Minister w rozkładzie swoich licznych zajęć będzie miał możliwość wygospodarowania czasu na spotkanie ze spółdzielcami w sprawie licznych przypadków znieważenia prawa przez przedstawicieli prokuratur i sądów, które znajdują się w naszej dyspozycji.  

Polecamy ostatnie komentarze Koleżanki Emmy

Imperium w natarciu.

Jankowski

Trzecią już  kadencję jako odbiorcy usług z codzienną uwagą obserwujemy nieefektywne   starania sejmu o skuteczną naprawę  spółdzielni mieszkaniowych. W tym czasie w ścieżce legislacyjnej został zaradnie zneutralizowany cały szereg rozwiązań, które rokowały znaczną poprawę obowiązujących  aktualnie zasad zarządzania prywatnym majątkiem członków spółdzielni mieszkaniowych. Spółdzielnie te charakteryzuje  siedem grzechów głównych:

  1. zupełny brak kontroli nad poczynaniami zarządów  ponieważ w spółdzielniach nie sprawdzają się spolegliwe rady nadzorcze, do niedawna nie spełniała swojej roli lustracja (prezes lustrował prezesa) co zmieniło się w dniu 9 września ub. roku w związku z czym nie mamy jeszcze nowej oceny sytuacji oraz  nie działa walne (frekwencja członków w większości spółdzielni nie przekracza 5%),
  2. zaporowe przepisy wykluczające możliwość odwołania przez walne zgromadzenie członka zarządu a także członka rady nadzorczej,
  3. pozorny dostęp do dokumentacji spółdzielni (w praktyce spółdzielca zmuszony jest wnosić do sądu skargi na odmowę udostępnienia większości dokumentów, w szczególności tych wrażliwych). Swoją drogą, jak walne może podejmować racjonalne decyzje skoro ogranicza się jego uczestnikom swobodny dostęp do wiedzy na temat sposobu gospodarowania przez władze spółdzielni  prywatnymi środkami finansowymi członków. Ponieważ ze względu na nikłą wiedzę o tym co się dzieje w spółdzielni członkowie nie są w stanie  podejmować właściwych decyzji, po prostu unikają udziału w walnym.  Publikujemy odmowę spółdzielni w sprawie sporządzania notatek z rejestru członków:    http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Odmowa.pdf
  4. sterowanie obradami walnego przez manipulowanie wynikami głosowań a także  zwalczanie i unicestwianie projektów uchwał zgłaszanych przez spółdzielców,
  5. blokowanie przekształceń własnościowych oraz zgodnych z regułami logiki faktycznej i prawnej zasad zarządzania majątkiem odrębnym spółdzielców,
  6. odbieranie dociekliwym spółdzielcom wpływu na funkcjonowanie spółdzielni przez wykluczanie ich z grona członków spółdzielni ( zniesione od dnia 9 września 2017r) a także nieustanne nękanie  ich procesami o naruszenie dóbr osobistych (art. 24 KC) oraz o  zniesławienie (art. 212 KK),
  7. brak rzetelnej ochrony ze strony organów powołanych do ścigania przestępstw i wymiaru sprawiedliwości, które bardzo często odmawiają członkom spółdzielni interesu prawnego.

Powyższy stan rzeczy został udokumentowany licznymi publikacjami zamieszczonymi na łamach naszej witryny oraz innych portali zajmujących się problemami spółdzielczymi. Powstaje zatem pytanie: komu on służy? – bo co do tego, że nie służy on interesowi szeregowych członków spółdzielni mieszkaniowych, którzy ten organizm gospodarczy finansują, nie mamy żadnych wątpliwości.

Kto więc jest beneficjentem stanu rzeczy nie leżącego w interesie zwykłych członków spółdzielni mieszkaniowych? Odpowiedź na pytanie jest prosta. To Ci, którzy zaciekle walcząc o utrzymanie dotychczasowego status quo kręcą się po sejmie bo mają alergię na wszelkie zmiany prawa spółdzielczego wzmacniające podmiotową rolę szeregowych członków spółdzielni mieszkaniowych. Po zaangażowanych w taką krucjatę  trudno się spodziewać, że dla osiągnięcia celu będą stosować metody fair play. Właśnie rusza natarcie Imperium  na  zwykłych spółdzielców, którzy dla obrony  swoich praw uruchomili  publikatory sieciowe i polemizują z upowszechnianymi przez ideologów  tego mocarstwa nieprzejrzystymi, w tym nieprawdziwymi treściami:

http://osiedlezaciszewaw.pl/?p=4097

http://temidacontrasm.info/wp-content/uploads/2012/07/Pismo-Zwi%C4%85zku-Rewizyjnego-Sp%C3%B3%C5%82dzielni-Mieszkaniowych-RP-z-dnia-5-czerwca-2017r.pdf

Cel upowszechniania mętnych i nieprawdziwych informacji jest zawsze jeden – wywołanie wątpliwości lub wprowadzenie w błąd odbiorcy. Przekaz nadawany ze świecznika ruchu spółdzielczego adresowany jest do szerokiej rzeszy spółdzielców. Ruch spółdzielczy to organizacja samorządowa. Spółdzielcy rządzą sami (rządzą grupowo). Dla prawidłowej realizacji tej zasady nam (spółdzielcom prowadzącym strony internetowe) potrzebni są dobrze a nie źle zorientowani sąsiedzi, w związku z czym wszelkie próby mieszania im w głowach są działaniem przeciwko naszemu interesowi wynikającemu z posiadanego przez nas statusu członka spółdzielni mieszkaniowej. Dlatego nie wahamy się polemizować z architektem spółdzielczej „demokracji” drem Jerzym Jankowskim. Pewnie ma kłopoty z obroną prezentowanych racji skoro nasze odmienne zdanie w ocenie kondycji ruchu spółdzielczego gotów jest postrzegać w kategoriach zniesławienia.

Do siego Roku 2018

Znalezione obrazy dla zapytania Do siego roku 2018 foto

W Nowym Roku życzymy WAM:

12 miesięcy zdrowia,

53 tygodni szczęścia,

8760 godzin wytrwałości,

525600 minut pogody ducha.

5a44fb3c80794_pAdmini witryny

Życzenia Świąteczne

W dzień Bożego Narodzenia

ślemy zimowe pozdrowienia.

Nowy Rok niech ześle blaski

Bożej chwały, Bożej łaski.

wesołych-świat-bożego-narodzeniaAdmini witryny

Mieszkańcy SM BEZ ZIEMI

Z strony

https://www.msmenergetyka.pl/filesN/StrGlowna/Aktualnosci/Aktualnosci_2017.php

prezentujemy niezwykle istotny materiał:

PrzechwytywaniePrzechwytywanie.JPG 1Przechwytywanie.JPG 2Całość materiału tutaj:

https://www.msmenergetyka.pl/filesN/StrGlowna/Aktualnosci/files/Folder_informacyjny_o_sprawach_terenowo-prawnych.pdf

Od witryny:

W wpisie jest materiał opracowany w MSM „Energetyka” w W-wie. I chociaż jest to materiał jakby z przeciwstawnego nam obozu, nie można go zlekceważyć i przejść obok niego obojętnie. On oddaje rzeczywisty obraz tego jak wyglądają stosunki własnościowe w wielu polskich SM i to NIE TYLKO W W-wie I NIE TYLKO NA SKUTEK „dekretu Bieruta”.

Dotyczy bowiem wszystkich bloków, posadowionych na gruncie o nieuregulowanej sytuacji prawnej.

Należy do niego dodać to, że osoby posiadające spółdzielcze prawa do lokalu w budynkach posadowionych na takiej nieruchomości w zasadzie nie mają NIC, bo de facto mają tylko ekspektatywą takich ograniczonych praw rzeczowych, czyli w „tłumaczeniu na polski” OBIETNICĘ/PRZYRZECZENIE otrzymania takich praw, O ILE ZOSTANĄ SPEŁNIONE WARUNKI  UMOŻLIWIAJĄCE NADANIE IM ICH.

Dodatkowo, w świetle ostatnich nowelizacji UoSM, osoby z taką ekspektatywą spółdzielczego WŁASNOŚCIOWEGO prawa do lokalu, poprzez pominiecie ich w tej ustawie, NIE MOGĄ BYĆ RÓWNIEŻ CZŁONKAMI SM w której znajduje się ich mieszkanie. I fakt, że w tym mieszkaniu mieszkają nawet od dziesięcioleci i wydawało się im, ze mają własność takiego prawa – nic tu nie zmienia. Wydaje się, ale jest tylko domniemanie, że jeżeli są w tych blokach osoby z własnością wyodrębnioną mieszkania (nie można tego wykluczyć), to rękojmia wiarygodności Ksiąg Wieczystych, a także nabycie „w dobrej wierze” jako osoba trzecia ,może im zapewniać nienaruszenie tej ich własności. Tak jak napisałem jednak – to tylko domniemanie.

***************************************************

Rozwiązaniem dla tego problemu są zapisy zawarte w art.3 druku sejmowego 1533, które w połączeniu z dyspozycjami art.35 UoSM umożliwiają uregulowanie sytuacji prawnej takich gruntów.

 

W Chodeczku “po staremu”.

Pani prezes zarządu SM ŁAMIE PRAWO !

Przełom roku ’89 spowodował zaplanowany upadek wielu przedsiębiorstw w Polsce. Zaplanowany, bo chociaż do tego roku były źle zarządzane, to jednak miały potencjał dla działalności konkurencyjnej wobec takich samych przedsiębiorstw z zachodu Europy (vide: stocznie i przemysł elektroniczny).

Szczególnie jednak “solą w oku” były przedsiębiorstwa rolnicze. One były  w tym wcześniejszym okresie bardzo źle zarządzane, były nieefektowne ekonomicznie, ale to one po restrukturyzacji miały szansę stać się NAJPOWAŻNIEJSZYM PRODUCENTEM ZDROWEJ ŻYWNOŚCI dla całej Europy. Więc nie mogły się ostać, bo rolnicy Niemiec, Francji, Włoch, czy Hiszpanii musieli by pójść “na zieloną trawkę”. Zresztą do tej pory dopłaty do produkcji rolnej z ha w tych krajach są 2x wyższe niż dla polskich rolników.

I TO PRACOWNIKÓW TYCH POLSKICH PRZEDSIĘBIORSTW ROLNYCH “SPUSZCZONO W KANAŁ” BEZROBOCIA I BEZNADZIEI.

Likwidując te przedsiębiorstwa, pozbyto się  także i ich infrastruktury, w tym mieszkań wybudowanych dla pracowników tych przedsiębiorstw. Część przekazano gminom, nieliczne sprzedano tym, których było stać na ich wykupienie, a znakomitą większość przekazano wraz z infrastrukturą im towarzyszącą ZA DARMO specjalnie utworzonym SM. Całością tej likwidacji zawiadowała państwowa jednostka organizacyjna : Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa.

I właśnie takim to oto sposobem oddział terenowy tej Agencji w Bydgoszczy, umową notarialną z 2 lipca 2002 roku, WSZYSTKIE BLOKI, zasiedlone MIESZKANIA I TOWARZYSZĄCĄ IM INFRASTRUKTURĘ , jakie wchodziły w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa, a wcześniej należały do zlikwidowanego PGR Chodeczek, przekazał  nowo (24.X.2001r) utworzonej SM .

ChodeczekChodeczek – stan obecny bloków SM

Po nowelizacji UoSM z 20 lipca 2017r niektórzy lokatorzy tych bloków, spełniający kryteria określone w UoSM, zechcieli zmienić swój status lokatorów na właścicieli tych mieszkań, zgodnie z zapisem ustawy:

“Art. 48. 1. Na pisemne żądanie najemcy spółdzielczego lokalu mieszkalnego, który przed przejęciem przez spółdzielnię mieszkaniową był mieszkaniem przedsiębiorstwa państwowego, państwowej osoby prawnej lub państwowej jednostki organizacyjnej, jeżeli najemca był uprawniony do korzystania z tego lokalu w dniu jego przejęcia, spółdzielnia ma obowiązek zawrzeć z nim umowę przeniesienia własności lokalu, po dokonaniu przez niego:….”

Chodeczek 18Stan techniczny tych bloków jak widać na załączonych zdjęciach pozwala przypuszczać, że NIEBAGATELNĄ PRZYCZYNĄ takich wniosków była gołym okiem widoczna niegospodarność organów tej SM.

W odpowiedzi lokatorzy otrzymali pisma odmowne z takim końcowym uzasadnieniem:

Screenshot_2Screenshot_1

Pani prezes H.Michalska bardzo się postarała i znalazła nawet radcę prawnego z miasta Łodzi, pana Tomasza Mokrasa, który “uzasadnił” tą odmowę. Aż 9,5 strony formatu A4 liczy to uzasadnienie plus strona tytułowa. Czegóż nie ma w tym uzasadnieniu !! Łatwiej będzie napisać, że nie ma wzmianki o “Manifeście lipcowym” i pierwszej “socjalistycznej” ustawie o SM. Nie za dużo też jest o “okrągłym stole”. To z niego pochodzi to “uzasadnienie” przytoczone wyżej. Sądząc po objętości tej “opinii prawnej”, SM Chodeczek musiała zapłacić nie małe pieniądze temu radcy. Zresztą nie dziwię się, bo podjecie się napisania takiego uzasadnienia jest nawet nie to, że karkołomnym zadaniem, ale wręcz nie wykonalnym. AKURAT W TYM PRZYPADKU PRAWO JEST PROSTE, KLAROWNE I JASNE. Ale czegóż nie zrobi taki radca prawny dla PIENIĘDZY? Nawet napisze to CZEGO W UoSM NIE MA, co wyżej w fragmencie tego uzasadnienie zostało przytoczone. Oczywiście nie zapomniał napisać, że ten artykuł jest niekonstytucyjny.

Witryna będzie cały czas monitorowała tą sprawę i udzielała wsparcia tym osobom.

Rozliczenie CWU

Przedstawiamy z zaprzyjaźnionej strony bardzo dobry przykład okradania mieszkańców SM na opłatach za CIEPŁĄ WODĘ UŻYTKOWĄ.

http://slonecznystok.pl/spoldzielczosc/interwencje/item/1511-porownanie-rozliczenia-cieplej-wody-dokonanego-przez-bsm-oraz-ustawowego-przyklad-reklamacji.html

“Porównanie rozliczenia ciepłej wody dokonanego przez BSM oraz ustawowego. Przykład reklamacji

Poniżej tabela zawierająca porównanie rozliczenia kosztów ciepłej wody według systemu spółdzielni BSM oraz zasad ustawowych określonych w art. 45a prawa energetycznego.

Poniżej przykładowe rozliczenie kosztu podgrzania wody wykonane przez spółdzielnię BSM


Wnioski:

W systemie rozliczenia ciepłej wody zastosowanym przez zarząd BSM opłata za wodę narasta proporcjonalnie do metrażu lokalu. Różnica staje się drastyczna w szczególności w przypadku większych lokali z odnotowanym małym zużyciem ciepłej wody.

Artykuł 45a prawa ustawy prawo energetyczne zobowiązuje zarządcę do rozliczenia kosztów podgrzania wody na podstawie wskazań wodomierzy w lokalu, ewentualnie w oparciu o liczbę domowników. Art. 45a nie przewiduje naliczania opłaty proporcjonalnie do metrażu lokalu.

W omawianym przypadku na wysokość opłaty za ciepłą wodę dodatkowo rzutuje procentowy udział kosztu określonego jako tzw. koszty stałe. Im wyższe koszty stałe dla budynku (liczone proporcjonalnie do metrażu lokalu) tym wyższa opłata za wodę – niezależnie od jej rzeczywistego zużycia. W konsekwencji takiego pozaustawowego rozliczenia – wbrew założeniom ustawodawcy o kształtowaniu energooszczędnych zachowań – użytkownik nie ma motywacji do racjonalnego gospodarowania wodą, bowiem naliczana tym systemem opłata przestaje zależeć od realnego zużycia wody.

Reasumując: dokonane rozliczenie jest sprzeczne z art. 45a ustawy prawo energetyczne, co daje użytkownikowi lokalu podstawę do żądania korekty rozliczenia kosztów zużycia ciepłej wody i naliczenia opłaty zgodnie z art. 45a – na podstawie wskazań wodomierza lub liczby domowników.

Oprócz żądania korekty rozliczenia, właściciele lokali mają obowiązek interesować się kosztami zakupu ciepła do ogrzewania oraz podgrzania wody. Znowelizowany art. 45a umacnia prawa właścicieli i członków SM, gdyż zobowiązuje zarządcę do ograniczania nadmiernego zużycia ciepła w budynku. W przypadku stwierdzenia zużycia powyżej 0,4 GJ na m3 kubatury budynku lub 0,3 GJ w odniesieniu do m3 przygotowanej ciepłej wody – zarządca jest zobowiązany podjąć działanie redukujące energochłonność nieruchomości, poprzez np. modernizacje instalacji, docieplenia oraz redukcję zbędnej mocy zamówionej.

By skuteczniej dyscyplinować zarządcę do gospodarki zgodnej z art. 45a upe i oczekiwaniami mieszkańców, niezbędne jest żądanie dokumentów umożliwiających analizę kosztów, tj. umowy na dostawę energii cieplnej oraz faktur wystawionych przez dostawcę w sezonie grzewczym. By rzetelniej ocenić rozliczenia zarządcy uzasadnione jest żądanie umowy oraz faktur za trzy ostatnie sezony grzewcze. Zapoznanie się z danymi dotyczącymi m.in. mocy zamówionej dla budynku oraz rzeczywistego zużycia ciepła pozwoli na precyzyjniejsze formułowanie zaleceń dla zarządcy.

Podstawa prawna żądania faktur i umów: artykuł 8[1] ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.

Art.  8[1].   

  1. Członek spółdzielni mieszkaniowej ma prawo otrzymania odpisu statutu i regulaminów oraz kopii uchwał organów spółdzielni i protokołów obrad organów spółdzielni, protokołów lustracji, rocznych sprawozdań finansowych oraz faktur i umów zawieranych przez spółdzielnię z osobami trzecimi.
  2. Koszty sporządzania odpisów i kopii tych dokumentów, z wyjątkiem statutu i regulaminów uchwalonych na podstawie statutu, pokrywa członek spółdzielni wnioskujący o ich otrzymanie.
  3. Statut spółdzielni mieszkaniowej, regulaminy, uchwały i protokoły obrad organów spółdzielni, a także protokoły lustracji i roczne sprawozdanie finansowe powinny być udostępnione na stronie internetowej spółdzielni.

By uzyskać wgląd do faktur i umów należy złożyć (lub wysłać listem poleconym za potwierdzeniem odbioru) za pokwitowaniem odbioru pisemny wniosek, wskazując rodzaj dokumentów do wglądu oraz jednocześnie wyznaczając zarządowi termin na ich przygotowanie i udostępnienie.

W przypadku faktur i umowy na dostawę ciepła do jednego bloku wystarczającym czasem jest wyznaczenie 7 dni. Wskazanie terminu we wniosku jest niezbędne bowiem ustawodawca tego nie określa, więc nieuczciwe zarządy spółdzielni co do zasady próbują utrudniać i odwlekać udostępnienie dokumentów poprzez opieszałość albo nieodpowiadanie na wnioski.

Zgodnie z ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych zarząd SM nie może bez uzasadnionej przyczyny odmówić osobie uprawnionej (członek spółdzielni) dokumentów wymienionych w art. 8[1]. Wszelkiego rodzaju odmowy uzasadniane np. “tajemnicą handlową”, “niewyrażeniem zgody przez wystawcę faktury” itp. są bezprawne. Przy takim zachowaniu zarządu należy wysłać ponowne wezwanie do udostępnienia dokumentów z ostrzeżeniem o skierowaniu wniosku o ukaranie na podstawie art. 27³ ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych w przypadku dalszego nieudostępniania dokumentów.

Zarząd spółdzielni nie może żądać absolutnie żadnych opłat za przygotowanie dokumentów oraz za sam wgląd, czy samodzielne fotografowane (skanowanie). Może co najwyżej domagać się opłaty za sporządzenie kserokopii – ale i tak w stawce nie wyższej niż rzeczywisty koszt materiałów (zrzeszeni członkowie SM są współwłaścicielami majątku a SM nie może zarabiać na członkach). Jeżeli w odpowiedzi władz SM na wniosek o udostępnienie pojawią się wymienione bezprawne warunki należy je zinterpretować jako formę odmowy udostępnienia dokumentów – i adekwatnie, oprócz ścieżki cywilnej (wniosek do sądu KRS o zobowiązanie do udostępnienia), złożyć na policję wniosek o ukaranie na podstawie art. 27³ ustawy o spółdzielniach.

Poniżej brzmienie 27³ w zakresie dotyczącym sankcji za nieudostępnianie dokumentów:

Art.  27³.

Kto, będąc członkiem zarządu spółdzielni mieszkaniowej, pełnomocnikiem, albo likwidatorem, wbrew obowiązkowi dopuszcza do tego, że spółdzielnia:

1) nie udostępnia członkowi spółdzielni mieszkaniowej odpisów oraz kopii dokumentów, o których mowa w art. 81,

2) nie rozlicza kosztów budowy lokalu w terminach, o których mowa w art. 10 ust. 3 albo art. 18 ust. 4

– podlega karze grzywny.

Autor: Stanisław Bartnik. tel. 605 24 98 27, e-mail. stanislawbartnik@slonecznystok.pl”

***************************************

Na stronie z której jest powyższy artykuł, są pod nim umieszczone GOTOWE wnioski do pobrania, aby móc zakwestionować rozliczenie naszego rachunku za CWU.

Jak nie kijem, to pałką.

Jak nie kijem to pałką

UZURPATOR u władzy?

Z spółdzielczej strony www:

http://osiedlezaciszewaw.pl/

“QUIZ WIEDZY O JERZYM

Do redakcji wpłynął list od Spółdzielcy, który na łamach czasopisma Osiedle Zacisze – moja mała ojczyzna publikujemy:

Ktokolwiek wie, że Jerzy Jankowski jest członkiem jego spółdzielni mieszkaniowej niech niezwłocznie zgłosi ten fakt na forum. Obawiamy się że krajowe SM-y zostaną pozbawione nietuzinkowego przywództwa.

Szanowni Spółdzielcy!
Dziś rozpoczyna się Krajowy Zjazd największego w Polsce związku rewizyjnego SM-ów czyli ZRSM RP.

Zgodnie z rejestrem sądowym do zarządu ZRSM RP wchodzą m. in.: J. Jankowski, Rosiak.

Zgodnie ze statutem ZRSM RP:

par. 26 1.

Zarząd składa się z 3 do 5 członków. Na czele zarządu stoi prezes, który kieruje jego pracami.

Członkami Zarządu mogą być tylko członkowie zrzeszonych organizacji spółdzielczych lub przedstawiciele osób prawnych będących członkami tych organizacji.

W razie gdy członek Zarządu po jego wyborze nie spełnia wymogów, o których mowa w ust. 2 Rada Nadzorcza odwołuje tego członka Zarządu. 

Oczywiście kadencja zarządu ZRSM RP nie została określona w statucie, więc Panowie: Jankowski i Rosiak pełnią ją dożywotnio. Na pewno służy to polskiej spółdzielczości mieszkaniowej zrzeszonej w ZRSM RP, bo jakże by inaczej. To największy związek w kraju największa siła, a Pan Jankowski, dla wielu pokoleń,  jest przecież najbardziej znanym działaczem SM-ów.  Skutecznym w swym działaniu, bo nieusuwalnym.

Statut ZRSM RP również nie daje prawa do odwołania któregokolwiek z tych Panów przez Krajowy Zjazd ZRSM RP w razie gdyby Krajowy Zjazd RSM RP nie udzielił któremukolwiek z nich absolutorium.

Szkoda, że podstawowe przepisy UPS i międzynarodowe standardy spółdzielczości  nie były punktem wyjścia dla kreatorów statutu ZRSM RP.

Ale to pewnie jest efektem przypadku.

W świetle ogromnego zaangażowania J.Jankowskiego w „obronę” polskiej spółdzielczości mieszkaniowej – dla nas, szarych spółdzielców – ważnym byłoby ustalić, którą to ze spółdzielni mieszkaniowych Pan Jerzy Jankowski zaszczyca swoim członkostwem. 

JankowskiMoże jedną z tych, której członkami jesteśmy także i my. Przypomnijmy sobie, czy na walnych zgromadzeniach którejkolwiek z naszych spółdzielni Pan Jerzy Jankowski był obecny i głosował w charakterze członka, wykazał swoją spółdzielczą aktywność?

Oczywiście, jak wskazuje statut ZRSM RP, ta spółdzielnia, której członkiem jest J. Jankowski winna być zrzeszona w ZRSM RP. Na pewno, jako członek SM, jego osoba wpływałaby pozytywnie na funkcjonowanie tej SM i uwalniałaby ją od patologii, tak dobrze nam znanych.

Warto byłoby zatem ażeby delegaci na Krajowy Zjazd ZRSM RP wystąpili do Pana Jankowskiego, tuż przed głosowaniem w sprawie udzielenia mu absolutorium przez Krajowy Zjazd, ażeby pochwalił się, w której SM zrzeszonej w ZRSM RP jest członkiem i którą, ze znanym sobie i nam zaangażowaniem, „uwolnił” od patologii.

Po nowelizacji USM winien mieć w tej spółdzielni którekolwiek z praw wymienione w art 3 USM.

Jeżeli zaś nie miałby takiego prawa i nie był członkiem żadnej SM, to  nie powinien zasiadać „dożywotnio” w zarządzie ZRSM RP, a nowo wybrana RN ZRSM RP, wybór będzie się na Krajowym Zjeździe, winna go  z tej „dożywotniej” funkcji w zarządzie niezwłocznie odwołać.

Takie powinny być skutki statutowego działania organów ZRSM RP. Jakie będą – zobaczymy! Zachęcam tym samym do monitorowania obrad Krajowego Zjazdu ZRSM RP.

Bynajmniej nie ze złośliwości, ale z ciekawości, chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że jeżeli Jerzy Jankowski nie pełniłby funkcji w ZRSM RP, co mogłoby nastąpić w efekcie jego odwołania z zarządu ZRSM RP przez nową uczciwą, wybrana na dniach radę nadzorczą ZRSM RP na tej podstawie, że Jankowski nie jest członkiem żadnej zrzeszonej w ZRSM RP spółdzielni mieszkaniowej, to wątpliwym stanie sie jego członkostwo w Zgromadzeniu Ogólnym Krajowej Rady Spółdzielczej, a tym  samym sprawowane przez niego prawie „dożywotnio” przewodniczenie temu organowi.

Obserwujmy zatem co się wydarzy.

Albowiem zwykłe statutowe działanie Krajowego Zjazdu i wybranej przez niego rady nadzorczej ZRSM RP może pozbawić polską spółdzielczość mieszkaniową lidera wszechczasów

 Co wtedy? Jak żyć?

Aby ukoić moje nerwy, zachęcam do wypowiedzi tych spółdzielców, którzy widzieli/słyszeli Pana Jerzego Jankowskiego na walnym zgromadzeniu swojej spółdzielni mieszkaniowej.

W ten sposób być może uda nam się wykluczyć podejrzenie, że Pan Jerzy Jankowski nie dysponuje uprawnieniami członkowskimi w żadnej z zrzeszonych w ZRSM RP spółdzielni mieszkaniowych.

Członek SM”

Prezesy BALUJĄ

“Spółdzielnia Bródno świętuje 40-lecie,

a jej mieszkańcy pikietują”.

spoldzielnia-mieszkaniowa-sm-brodno-krasnobrodzka-800x445“Dziś pod Teatrem Rampa będzie bardzo uroczyście i trochę gorąco. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Bródno” powstała w 1977 roku w wyniku podziału RSM „Praga”. Dzisiaj SM „Bródno” jest największą spółdzielnią w Warszawie (ma aż 26 tysięcy członków) i jedną z największych w Polsce. Ma też spore wpływy polityczne – od kilku lat spółdzielnia w koalicji z Platformą Obywatelską rządzi warszawską dzielnicą Targówek, a jej prominentny działacz jest równocześnie burmistrzem Targówka.

W tej sytuacji nie dziwi, że spółdzielcy z Bródna mają powody do zadowolenia i świętowania. Dlatego w piątek 20 października o godzinie 17 SM “Bródno” organizuje z okazji swojego 40-lecia wielką galę w wynajętym na tę okazję Teatrze Rampa. Planowany jest m.in. występ kabaretu.

Jednak impreza odbędzie się w cieniu protestu mieszkańców tej samej spółdzielni.

Grupa mieszkańców SM Bródno od dłuższego czasu głośno protestuje przeciwko metodom zarządzania organizacją i zapowiada dziś pikietę pod teatrem w trakcie jubileuszu. Dalej protestujący nie wejdą, gdyż władze spółdzielni nie zaprosiły na uroczystości zwykłych mieszkańców – są one organizowane dla działaczy.

Do bródnowskich aktywistów dołączyli członkowie partii Razem na Targówku, którzy uważają, że spółdzielnia jednak nie ma czego świętować.

W ostatnim czasie działania spółdzielni wzbudzały sporo kontrowersji. Rok temu spółdzielnia zniszczyła podwórko przy ul. Suwalskiej 26/28 w związku z planowaną inwestycją Bródno Centrum. Wycięto drzewa pod miejsca parkingowe zanim jeszcze uzyskano pozwolenie na budowę nowych bloków (i wciąż nie zostało ono wydane). Głośno było również o inwestycji Różopol -Bródno, po tym jak na targowek.info ujawniliśmy, że bardzo wiele lokali w tym nowoczesnym budynku zostało sprzedanych działaczom spółdzielni. Mieszkańcy spółdzielni skarżą się także na nie transparentność działań i sute zarobki przyznawane sobie przez działaczy SM „Bródno”.

Warszawski okręg partii Razem współorganizuje z bródnowskimi aktywistami spotkania mieszkańców oburzonych metodami działania władz spółdzielni. Dotychczas odbyły się cztery – na ostatnim spotkaniu pojawiło się ponad 120 osób. Dzisiejsza pikieta podczas obchodów 40-lecia Spółdzielni jest kolejnym etapem konfliktu mieszkańców z władzami spółdzielni. I nie ostatnim. Aktywiści zapowiadają dalsze akcje i przygotowują się do wyborów nowej rady nadzorczej SM “Bródno” w czerwcu 2018 roku.”

 

Materiał z : http://www.targowek.info/

http://www.targowek.info/2017/08/walne-do-zmiany-polemika-czlonkow-spoldzielni-brodno/

 

 

U Bodnara…

trzeba zrobić porządek.

RPO - Adam Bodnar

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar

Skandaliczną odpowiedź otrzymała z biura Rzecznika Praw Obywatelskich p. Krystyna Rudol,

krystyna-rudol

która została ograbiona  przez  Czarnkowską Spółdzielnię Mieszkaniową z perfidnym udziałem poznańskiego wymiaru. Pani Krystyna jest  klasycznym przykładem small  biznesu złupionego przez zepsuty do szpiku kości układ  zarządów spółdzielni mieszkaniowych z machiną sądową.  Co się w tej sprawie działo przez niemal ćwierć wieku i ilu sędziów i obrońców z urzędu, którzy też są przecież częścią wymiaru sprawiedliwości, upaprało w tej sprawie  swoje ręce,  to jest po prostu

zgroza

A teraz jeszcze infekuje tą sprawą swój prestiż Urząd  Rzecznika Praw Obywatelskich. W odpowiedzi, której udzielił p. Krystynie główny specjalista mgr. Artur Jakimiuk jest tylko jedno zdanie prawdy, to zaznaczone ramką w kolorze czerwonym:

Rzecznik 1 — kopia

Rzecznik 2 — kopia

Reszta to dwie strony bredzenia, kluczenia i mącenia, którego celem jest spławienie niepodważalnych obywatelskich racji:

http://temidacontrasm.info/arogancja-wladzy-4/

jolanta-czajka-balon

SSO Jolanta Czajka- Bałon

Wprowadziliśmy do wyszukiwarki imię i nazwisko, żeby sprawdzić kim jest osoba w urzędzie powołanym dla obrony praw obywatelskich, która osłania złą wiarę w  działaniu urzędu powołanego do sprawiedliwej ochrony prawa i praworządności  oraz jaki był dotychczasowy przebieg jej kariery zawodowej. Pierwszy link jaki wyrzuciła wyszukiwarka jakby wiele tłumaczy:

https://www.salon24.pl/u/domniemanieniewinnosci/510185,czym-skorpka-za-mlodu-czyli-sedziowska-mentalnosc

Z Bodnarem też trzeba zrobić porządek, bo jaki szef taki urząd.

Coś mu się pomieszało i zamiast obywatelskich, zaczyna pilnować interesów korporacyjnych. Wróble ćwierkają, że bardzo się zaprzyjaźnił z naszą wierchuszką i na zlecenie Jankowskiego  w najbliższym czasie z biura rzecznika do Trybunału ruszy skarga o zbadanie zgodności z Konstytucją niektórych zapisów ostatniej noweli ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.  Nawiasem mówiąc z noweli z dnia 14 czerwca 2007r ( Dz.U. nr 125 poz. 873)  nasza Centrala rękami Trybunału przy udziale takich instytucji jak Urząd Rzecznika Praw Obywatelskich, Sądy, i różne grupy poselskie wykosiła cała masę przepisów służących interesowi szeregowych członków spółdzielni mieszkaniowych. Jak widać polka zaczyna się od nowa.

Mamy nadzieję, że aktualny Trybunał nie będzie, jak poprzedni, na swojej  stronie internetowej chował personaliów wnioskodawców, bo my chcemy wiedzieć, kto nam szkodzi.

“NIE-rządy prezesów”

W zasadzie nawet nie będziemy komentować bo po co.

To samo się komentuje

PrzechwytywanieMorena 1Morena 2

********************************************

Od witryny:

W wyniku wojny “buldogów prezesowskich”, w tej LWSM już prawie nie zostało nic co mogli by jeszcze zawłaszczyć. A w najbliższym czasie wyrokiem sądu, ta LWSM będzie też pozbawiona Rady (nie)Nadzorczej.